czy wiecie...

17.07.04, 13:52
...jaka szybkosc ma samochod kierowcy hamujacego z szybkosci 120 km/h W
PUNKCIE, w ktorym zatrzymalby sie, gdyby jechal 90 km/h?

Jako podstawe przykladu przyjalem droge hamowania przecietnego samochodu i
przecietny czas reakcji przecietnego kierowcy.

Szybkosc samochodu hamujacego ze 120 km/h w punkcie, w ktorym zatrzymalby
sie, gdyby jechal 90 km/h wynosi jeszcze.... ponad 90 km/h.

Daje to niektorym z was do myslenia?
    • dond Re: czy wiecie... 17.07.04, 13:58
      opublikuj tu swoje obliczenia...
    • Gość: Doki Re: czy wiecie... IP: *.240.81.adsl.skynet.be 17.07.04, 14:01
      Czy mozesz podac jak doszedles do tego epokowego odkrycia? Bo poczyniles calkiem
      sporo milczacych zalozen.
    • drzordrz Re: czy wiecie... 17.07.04, 15:14
      wyczuwam nutke niedowiarzania.

      Ruch samochodu hamujacego to ruch rownomiernie opozniony. Przy srednim
      opoznieniu wynoszacym 9,5 m/s kw. sprawny technicznie samochod hamuje na suchej
      drodze ze 100 km/h na odcinku okolo 40 metrow.
      Analogicznie ten sam samochod z 90 km/h potrzebuje do wyhamowania 33 metry a ze
      120 km/h 58,5 metrow.

      Dochodzi do tego jeszcze czas reakcji kierowcy, a wiec czas potrzebny na
      rozpoznanie przeszkody, podjecie decyzji, przeplyw impulsu nerwowego z mozgu do
      miesnia, aktywowanie miesnia, podniesienie stopy i wcisniecie pedalu, przeplyw
      plynu hamulcowego do hamulca i uruchomienie hamulca....

      Specjalisi drogowi obliczyli, ze teoetyczny minimalny czas potrzebny na to
      wzystko wynosi 0,6 sekundy. Najkrotsze czasy uzyskiwane przez testowane osoby
      lezaly w granicach 0,8 s. Sekunda i ZNACZNIE powyzej to jednak realne czasy
      reakcji przecietnych kierowcow. Dlatego w obu przypadkach przyjalem
      optymistycznie 1 sekunde.

      W czasie sekundy, a wiec w czasie, w ktorym kierowca dopiero zabiera sie za
      hamowanie samochod jadacy 90 km/h pokonuje 25 metrow a samochod jadacy 120 km/h
      33,3 metry. Oba czasy nalezy oczywiscie doliczyc do czastej drogi hamowania.

      Samochod jadacy 90 km/h potrzebuje zatem 25 + 33 = 58 metrow do zatrzymania a
      samochod jadacy 120 km/h potrzebuje 33,3 + 58,5 = 92 metry. Roznica drog
      zatrzymania (nie mylic z droga hamowania) wynosi zatem 34 metry. Taki odcinek
      jeszcze ma do pokonania samochod hamujacy z szybkosci 120 km/h od punktu, w
      ktorym samochod jadacy 90 km/h juz stoi. Jak widac, droga ta (34 m.) jest
      dluzsza od czystej drogi hamowania samochodu jadacego z poczatkowa szybkoscia
      90 km/h (33 m.) o jeden metr. Szybkosc jego zatem lezy w tym punkcie powyzej 90
      km/h.

      Gdyby zatem obu kierowcow zaskoczyla ciezarowka wytaczajaca sie z bocznej drogi
      dokladnie w odleglosci 58 metrow przed ich maska, to kierowca jadacy 90 km/h
      moglby zatrzymac sie o milimetr (lol) przed nia podczas gdy kierowca jadacy 120
      km/h rabnalby w nia z szybkoscia 90 km/h...

      Niby niewiele a w niektorych sytuacjach tak duzo...
      • Gość: Doki Re: czy wiecie... IP: *.240.81.adsl.skynet.be 17.07.04, 15:29
        > Ruch samochodu hamujacego to ruch rownomiernie opozniony. Przy srednim
        > opoznieniu wynoszacym 9,5 m/s kw. sprawny technicznie samochod hamuje na suchej
        >
        > drodze ze 100 km/h na odcinku okolo 40 metrow.
        > Analogicznie ten sam samochod z 90 km/h potrzebuje do wyhamowania 33 metry a ze
        >
        > 120 km/h 58,5 metrow.

        Sprawdzilem, zgadza sie.


        > Dlatego w obu przypadkach przyjalem
        > optymistycznie 1 sekunde.

        Nie jest to optymistyczne zalozenie, ale przyjmijmy je, na razie.

        > Gdyby zatem obu kierowcow zaskoczyla ciezarowka wytaczajaca sie z bocznej drogi

        To wydarzylby sie wypadek. So what? Nastepny, ktory uwaza, ze trzeba zmniejszyc
        predkosc do zera, a wtedy liczba wypadkow spadnie do zera. Drzordzu kochany, to
        sie nazywa ryzyko i ja je z checia podejme, zeby tylko jechac 30 km/h szybciej,
        poniewaz na trasie o dlugosci 400 km (np Gdansk- Szczecin) daje mi to przeszlo
        godzine krotszy czas podrozy. Wypadki musza byc, zeby istnial ruch.

        Poza tym moj czas reakcji, nawet dodajac czas reakcji ukladu hamulcowego, jest
        grubo ponizej 1 sekundy. Zwykle ten czas, wedlug Twoich zalozen, jest ujemny,
        tzn potrafie przewidziec wytoczenie sie ciezarowki na droge i zaczac hamowac
        zanim ona sie tam znajdzie. I tak dochodzimy do sedna- problemem na drogach nie
        jest predkosc. Problemem sa lajzy.
        • Gość: zgryżliwy Re: czy wiecie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.04, 01:35
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > Poza tym moj czas reakcji, nawet dodajac czas reakcji ukladu hamulcowego, jest
          > grubo ponizej 1 sekundy. Zwykle ten czas, wedlug Twoich zalozen, jest ujemny,
          > tzn potrafie przewidziec wytoczenie sie ciezarowki na droge i zaczac hamowac

          No to jestescie super szybcy - Ty i samochod.
          Czas reakcji kierowcy( b.d ponizej 0.2s , przecietny ok 0.5s ) ,zdjecie nogi z gazu ,przelozenie na pedal hamulca,nacisniecie hamulca,opoznienie ukladu hamulcowego - wszystko razem przecietnie przekracza 1-1.5 s.Na dodatek sa to wyniki uzyskane podczas badan,kiedy testowany wie czego sie spodziewac.
          W ok 1 sec. moglbym jeszcze uwierzyc ,ale w "grubo ponizej" nie.
          • greenblack Re: czy wiecie... 18.07.04, 19:44
            Czas reakcji sprintera (spodziewającego się, że za chwilę nastapi wystrzał z
            pistoletu startowego) wynosi 0,7 s. Czas reakcji przeciętnego kierowcy to
            zdrowo ponad 1 sekundę, raczej bliżej 2 s. Doliczmy do tego jeszcze czas rakcji
            układy hamulcowego przeciętnego złoma z polskich dróg i spkojnie mamy ponad 3
            sekundy.
            • Gość: Doki Re: czy wiecie... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 18.07.04, 20:01
              > Czas reakcji sprintera (spodziewającego się, że za chwilę nastapi wystrzał z
              > pistoletu startowego) wynosi 0,7 s.

              Chcialbym wiedziec co uwazasz za "czas reakcji", bo jesli czas od wystrzalu do
              poczatku reakcji miesni sprintera, to wynosi ok ok 200 ms. To samo dotyczy czasu
              reakcji kierowcy. Aha, kierowca tez powinien w kazdej chwili spodziewac sie
              przeszkody na drodze, wiec jego czas reakcji bedzie porownywalny z czasem
              reakcji sprintera.
        • drzordrz Re: czy wiecie... 18.07.04, 10:00
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > To wydarzylby sie wypadek. So what? Nastepny, ktory uwaza, ze trzeba
          > zmniejszyc predkosc do zera, a wtedy liczba wypadkow spadnie do zera.

          Alez drogi Doki! Skad takie wnioski? Podalem tylko pewien przyklad, ktory i
          mnie bardzo zaskoczyl i dal troche do myslenia.

          > to sie nazywa ryzyko i ja je z checia podejme, zeby tylko jechac 30 km/h
          > szybciej, poniewaz na trasie o dlugosci 400 km (np Gdansk- Szczecin) daje mi
          > to przeszlo godzine krotszy czas podrozy.

          Nie jestes jedynym, ktory tak mysli i postepuje na codzien. Podany przez mnie
          przyklad uzmyslawia mi jednak, dlaczego w niektorych krajach zachodnich, w
          ktorych kierowcy jezdza w sposob o wiele bardziej zdyscyplinowany ginie na
          drogach kilakrotnie mniej ludzi niz w takich krajach jak Polska, Rosja albo
          Bialorus.
          Nalezy dodac, ze wcale nie jezdza 0 km/h a niezyskany czas (poprzez jazde 30
          km/h szybciej) wcale nie stoje im na przeszkodzie zyc lepiej niz ludziom w
          krajach ludzi lubiacych "ryzyko" jak Polska, Bialorus lub Rosja.
          • Gość: Doki Re: czy wiecie... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 18.07.04, 10:13
            > wcale nie stoje im na przeszkodzie zyc lepiej

            Mylisz skutek z przyczyna. Niektorzy nie musza juz liczyc godzin wlasnie
            dlatego, ze zyje im sie lepiej.

            > Podany przez mnie
            > przyklad uzmyslawia mi jednak, dlaczego w niektorych krajach zachodnich, w
            > ktorych kierowcy jezdza w sposob o wiele bardziej zdyscyplinowany ginie na
            > drogach kilakrotnie mniej ludzi niz w takich krajach jak Polska,

            Niczego nie uzmyslawia, bo predkosc nie jest tu najistotniejsza. Istotny jest
            poziom wyszkolenia kierowcow, stan techniczny samochodow i drog, pijanstwo za
            kierownica i poziom sluzb ratunkowych.
            • Gość: scan Re: czy wiecie... IP: *.dip.t-dialin.net 18.07.04, 14:14
              Gość portalu: Doki napisał(a):

              > Mylisz skutek z przyczyna. Niektorzy nie musza juz liczyc godzin wlasnie
              > dlatego, ze zyje im sie lepiej.

              Kto nie musi liczyc godzin, miliony bezrobotnych na Zachodzie? Miliony
              pracownikow dojezdzajacych co dzien do pracy, ktora teraz stracic duzo latwiej
              niz 10 lat temu?
              To co piszesz to stare jak swwiat tlumaczenie: "dlaczego glupi? bo biedny". Ta
              madrosc ma jednak i druga czesc: "Dlaczego biedny? bo glupi".

              > Niczego nie uzmyslawia, bo predkosc nie jest tu najistotniejsza. Istotny jest
              > poziom wyszkolenia kierowcow, stan techniczny samochodow i drog, pijanstwo za
              > kierownica i poziom sluzb ratunkowych.

              Wszystko to tylko pobozne zyczenia. "Poziom wyksztalcenia kierowcow"... Na
              zachodzie jezdzi kazdy. Wiekszosc stanowia nie takie asy kierownicy i wybitne
              osobowosci dysponujace nieprzecietnym refleksem i siodmym zmyslem jak ty ale
              normalni zjadacze chleba sluchajacy w aucie radia, gospodynie domowe,
              sprzataczki, studenci, rencistki, przedszkolanki. Jazda samochodem jest dla
              nich taka sama rutyna jak telefonowanie lub pranie a nie misja zyciowa.
              Wlasnie dlatego, ze tak jest, ludzie w o wiele wiekszym stopniu respektuja sie
              nawzajem i co za tym idzie przepisy.
              Obrazki chlewa, jaki jest codziennoscia na polskich albo generalnie na
              wschodnioeuropejskich drogach - wyprzedzanie na trzeciego, wymuszanie
              pierwszestwa, nagminne chamstwo i lamanie przepisow - sa tam o wiele rzadsze.
              Z wiadomymi, opisanymi juz wyzej skutkami.
              • Gość: Doki Re: czy wiecie... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 18.07.04, 15:27
                Na
                > zachodzie jezdzi kazdy. Wiekszosc stanowia nie takie asy kierownicy i wybitne
                > osobowosci dysponujace nieprzecietnym refleksem i siodmym zmyslem jak ty ale
                > normalni zjadacze chleba sluchajacy w aucie radia, gospodynie domowe,
                > sprzataczki, studenci, rencistki, przedszkolanki. Jazda samochodem jest dla
                > nich taka sama rutyna jak telefonowanie lub pranie a nie misja zyciowa.

                Zgadzam sie, niestety. Dlatego jestem zwolennikiem elitarnosci w prowadzeniu
                samochodu. Niech samochody prowadza ci, ktorzy robia to dobrze, a nie sluchaja
                sobie radia, zamias skupic sie na tej, badz co badz, zlozonej czynnosci.

                > Obrazki chlewa, jaki jest codziennoscia na polskich albo generalnie na
                > wschodnioeuropejskich drogach - wyprzedzanie na trzeciego, wymuszanie
                > pierwszestwa, nagminne chamstwo i lamanie przepisow - sa tam o wiele rzadsze.

                Bo ja wiem? Piszesz z Niemiec. Nie zauwazyles chamstwa autostradowego ze strony
                Niemcow, zwlaszcza powyzej 180 km/h? Bo ja tak.
                • lxlxl Re: czy wiecie... 19.07.04, 09:51
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  > Dlatego jestem zwolennikiem elitarnosci w prowadzeniu
                  > samochodu. Niech samochody prowadza ci, ktorzy robia to dobrze, a nie sluchaja
                  > sobie radia, zamias skupic sie na tej, badz co badz, zlozonej czynnosci.

                  Jakie inne banaly zastrzeglbys jeszcze tylko dla "elyt"? Obslugiwanie pralki,
                  zelazka a moze pilki do metalu albo telefonu? Na Zachodzie sytuacja wyglada
                  dokladnie tak, jak opisal to skan. Tam jezdzi kazdy. Uzytkowanie samochodu jest
                  takim samym banalem jak kazda inna czynnosc. I mimo to zabija ich sie na
                  drogach kilka razy mniej niz nas, choc samochody prowadza mamusie nie majace
                  zielonego pojecia jak funkcjonuje silnik albo zmeczeni sprzedawcy relaksujacy
                  sie sluchajac radia.

                  Roznica polega na tym, ze w Polsce, kraju zacofanym ekonomicznie i kulturowo
                  samochod ciagle jest jeszcze czyms bardzo wyjatkowym. Samochod dla bardzo wielu
                  nie jest tak jak na Zachodzie przedmiotem sluzacym do przemieszczenia sie z A
                  do B tylko obiektem kultu, cholernie powaznym sprawdzianem i potwierdzeniem
                  meskosci, pozycji spolecznej.

                  To wlasnie dlatego, ze na naszych drogach jezdzi tylu cholernie przejetych
                  swoja wyjatkowa rola facetow, kapitanow drog asfaltowych, komandorow dzwigni
                  zmiany biegow, mamy taki a nie inny "chlew" i wojne na drogach.
                  • warrigal Re: czy wiecie... 19.07.04, 10:09
                    Bardzo rozsądnie napisane. Sama prawda. Całkowicie się z tym zgadzam. I myślę,
                    że potrzebujemy jeszcze co najmniej jednego pokolenia, aby osiągnąć stan
                    umysłów normalnych posiadaczy aut, tak samo jak stan normalnych posiadaczy
                    telewizorów, którzy nawet nie mają swojego forum dyskusyjnego na GW. Pamiętam
                    kilkanaście lat temu powstawały partie posiadaczy magnetowidów, bo tym
                    prymitywom wydawało się, że są czymś wyjątkowym. I musieli mieć swoją partię
                    polityczną. Teraz zapewne mogłyby powstawać partie posiadaczy bmw, lexusów,
                    posiadaczy "sportowozów" z grubymi rurami i partie miłośników "sportowej"
                    jazdy.
                    Takie same prymitywy jak tamci od magnetowidów.
                    pozdr
                    • lxlxl Re: czy wiecie... 19.07.04, 10:47
                      Nie mam absolutnie nic przeciw ludziom kochajacym swoj samochod i angazujacych
                      sie emocjonalnie w ta tematyke ale postulaty Doki to juz mocna przesada.

                      I na Zachodzie nie brak ludzi lubiacych samochody i szybka jazde ale podstawowa
                      zasada zdecydowanej wiekszosci sposrod nich jest respekt i DOSTOSOWANIE sie do
                      przecietnych kierowcow traktujacych samochod jako przedmiot uzytkowy do
                      BEZPIECZNEGO poruszania sie a nie na odwrot.

                      Wszedzie znajda sie gowniarze ale w mojej dlugoletniej praktyce na zachodnich
                      drogach o wiele rzadziej mozna spotkac sie z taka agresja i chamstwem, jaka
                      jest regula na polskich drogach.

                      pozdr.
            • Gość: wredny Re: czy wiecie... IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 19.07.04, 02:22
              Gość portalu: Doki napisał(a):

              > Niczego nie uzmyslawia, bo predkosc nie jest tu najistotniejsza

              Nie pouczaj innych - dodaj " mi " tak jak to zrobil poprzednik
              • Gość: Doki Re: czy wiecie... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.07.04, 05:59
                > Nie pouczaj innych

                Dlaczego?
    • etom Re: czy wiecie... 18.07.04, 02:13
      Mysle,ze warto to przeczytac.
      www.cuoresportivo.pl/_mm/IKAR/sicuro/index3.shtml
      • drzordrz Re: czy wiecie... 18.07.04, 10:01
        Fajny artykul. Dzieki za link.
    • Gość: carlos Prawda i tylko prawda o czase reakcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.04, 23:51
      Tak na prawde to czas reakcji wynosi kilka sekund czyli 2, 3 nawet więcej
      sekundy . Dodaj do tego zmęczenie niewyspanie kierowcy, bądz też jest pijany i
      zasypia, a może pisze esemesa czy spadł mu papieros, szuka cd czy kaset. Nie
      bądzcie idealistami.
      Poza tym Doki - czy ty jadąc jesteś tak skoncentrowany (100% adrenaliny?) przez
      np 6 h bez przerwy? Jeśli tak to się wykończysz nerwowo i psychicznie. jazda ma
      być przyjemnością a nie zawsze OES em a każdy zakręt może być tym ostatnim
      • Gość: Doki Re: Prawda i tylko prawda o czase reakcji IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.07.04, 01:21
        > Poza tym Doki - czy ty jadąc jesteś tak skoncentrowany (100% adrenaliny?) przez
        > np 6 h bez przerwy?

        Co ma koncentracja do adrenaliny? Koncentracja polega wlasnie na wyhamowaniu
        adrenaliny. Chlod i celowosc w dzialaniu. I tylko zona sie skarzy: "jak tylko
        siadasz za kierownice, to milkniesz."

        > Jeśli tak to się wykończysz nerwowo i psychicznie.

        Bez obaw. Mam nerwowa prace.

        > jazda ma być przyjemnością

        A dajze Ty mi spokoj. Najwieksza przyjemnosc sprawilaby mi likwidacja policji.
        • Gość: pazdzioch Re: Prawda i tylko prawda o czase reakcji IP: *.chello.pl 19.07.04, 10:32
          No właśnie!Koncentracja,uwaga,umiejętności,adrenalina - wszystko bardzo pięknie
          pozostaje jednak małe ala.
          _Predyspozycje kierowcy_ ,to czynnik którego zazwyczj nie bieże się pod uwagę a
          jest nadzwyczaj _ważny/moim zdaniem/.Piszecie o czasie reakcji 0,2 - 0,6sek. a
          ilu kierowców ma ten czas 0,8 - 1,2sek?Ilu kierowców nie jest w stanie
          prawidłowo określić odległości do przeszkody?Ilu nie potrafi w przybliżeniu
          określić prędkości innego pojazdu na drodze?
          Czy myślicie że gość który dojeżdza do drogi z pierwszeństwem przejazdu,
          rozgląda się a następnie wyjeżdza wprost przed pojazd z prawej czy lewej to
          samobujca?
          Czy "dzwony" z tyłu to tylko wynik zagapienia się?/częściowo napewno/
          Dlatego uważm że _przed_ egzaminem na prawko powinno się zaliczać podstawowe
          testy psychomotoryczne!Może oblanie takiego testu nie powinno być decydujące
          ale napewno dało by wiele do myślenia kandydatowi na kierowce.
          I to by było na tyle.
          Pozdr.:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja