Gość: X Re: Porady dla początkującego kierowcy... IP: 213.17.164.* 22.03.02, 15:32 Stopniowe "poznawanie terenu" - nie pakowanie sie do miasta (szczególnie w przypadku poruszania sie w duzych miastach) w godzinach szczytu. urządzanie przejażdżek wczesnym rankiem w weekend, żeby nikt nam nie przeszkadzal, a mozna było poznac ulice, oswoić sie z oznakowniem itp. Naprawdę skutkuje. Link Zgłoś
Gość: robert Re: Porady dla początkującego kierowcy... IP: *.astercity.net / 10.129.132.* 22.03.02, 15:34 Możliwie wcześnie zacząć jeździć w trasy poza miasto, również w nocy. Link Zgłoś
Gość: ona Re: Porady dla początkującego kierowcy... IP: *.acn.waw.pl 22.03.02, 20:44 Najważniejsze to się nie przejmować, jak zrobisz coś głupiego. I jeżeli masz duzy samochód i nie ćwiczyłeś nim wcześniej parkowania to nie pchaj się do centrum miasta w środku dnia czy do supermarketu wieczorem. Link Zgłoś
kropka. Re: Porady dla początkującego kierowcy... 22.03.02, 21:41 Zaraz na mnie okropnie nawrzeszczą, ale ja mam zupełnie odwrotne doświadczenia. Ponieważ musiałam dość szybko zacząć porządnie jeździć, pchałam się świadomie na najbardziej zapchane ulice w godzinach szczytu. W ten sposób szybko nauczyłam się mieć oczy naokoło głowy i przestałam bać się ruchu. Obkleiłam cały samochód zielonymi listkami i przodem do przodu! Jak ktoś trąbił - jego brocha, jak się w łeb pukał - jego głowa, jego guzy. Po to zielony listek, a jak ktoś tego nie rozumie - znaczy cham i prostak. Zapomniał, że też kiedyś zaczynał. Tą dość drakońską metodę wypróbowało skutecznie kilku znajomych. Po krótkim czasie jeżdżą świetnie. I najlepiej jest jeździć samemu, bo wtedy sam musisz myśleć, sam decydować, sam obserwować. Powodzenia :) Link Zgłoś
Gość: ona Re: Porady dla początkującego kierowcy... IP: *.acn.waw.pl 22.03.02, 22:08 Ja też musiałam zacząć od razu jeździć i to sporym samochodem. Mimo że na jazdy dodatkowe wydałam dobrych kilka tysięcy złotych i z instruktorem jeździłam świetnie, to i tak pierwsze dni były ciężkie. Każdego dnia samochód gasł mi w korku, nie umiałam zaparkować (co duża toyota to nie punto), ale zanim kupiłam zielony listek jeżdziłam już doskonale, a po miesiącu wszyscy się dziwili, jak dobrze mi idzie. ale najważniejsze to olać chamów stukających się w czoło. Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Porady dla początkującego kierowcy... IP: *.mw.mil.pl 23.03.02, 08:04 Kropka - popieram. Ona - popieram. Unikaj gazu, żeby za szybko gdzieś się nie wchrzanić i innych nie zaskoczyć lub nie zdążyć wyhamować. Naucz się olewać wszystkich co na Ciebie trąbią, lub w inny sposób okazują swe zdenerwowanie czy dezaprobatę. Bardzo ważne: naucz się przepraszać, np. awaryjnymi - to znakomicie poprawi Tobie nastrój, a innym złagodzi obyczaje. Szerokiej i suchej drogi - Ed. Link Zgłoś
Gość: ona Re: Porady dla początkującego kierowcy... IP: *.acn.waw.pl 23.03.02, 09:26 Ed, no właśnie jak to jest z tym mruganiem światłami, nigdy nie wiedziałam, jak podziękować światłami. Z góry dziękuję. Link Zgłoś
Gość: doggy Re: Porady dla początkującego kierowcy... IP: *.pzuzycie.com.pl 23.03.02, 12:41 popieram przedmówcę w całej rozciągłości... ... sam zrobiłem prawko w warszawie, w marcu ubiegłego roku, jezdze od sierpnia i musze powiedziec, ze mimo tego co się powszechnie słyszy w tym mieście jest sporo kierowców potrafiących przyjaznie spojrzec na kogos kto popełnia błędy. ... zawsze pomaga podziękowanie awaryjnymi (chociaz słyszałem o metodzie - kierunkowskazy na zmianę), podniesienie ręki.... ... ale zeby nie przechwalić muszę powiedzieć, ze zdarzają się także wspaniali kierowcy potrafiący zatrąbic się na śmierć, stojąc za nauka jazdy, nie radzącą sobie z wystartowaniem ze świateł - zapomniał wół..... Ogólnie: spokój, spokój i jeszcze raz spokój, a na chamów jest jeden sposób - olać ich .... :) pozdrawiam Link Zgłoś
edimerc Re: Porady dla początkującego kierowcy... 23.03.02, 12:46 nie sluchaj madrali z Forum bo wiekszosc rad to glupoty. tak o technice jak tak samo o przepisach. Link Zgłoś
Gość: agulha Re: Porady dla początkującego kierowcy... IP: *.astercity.net / 10.131.128.* 23.03.02, 20:11 Najważniejsze to z dystansem do trąbiących. Czasami chcą Cię zmusić do niedozwolonego manewru, który byłby dla nich korzystny. Na przykład: stoisz na prawym pasie przed światłami. Za Tobą ktoś chce skręcić w prawo. Trąbi, bo chce, żebyś przejechał za pasy i światła (a jeszcze przed skrzyżowaniem), przed nos temu, co jako pierwszy stoi na pasie lewym (czy środkowym na 3-pasmówce). Pamietaj, że jeśli złapią Cię misie, to Ty zapłacisz mandat, a nie on. Uważaj przy zmianie pasa! Popatrz w lusterko DWA razy - oceń nie tylko, jak daleko jest samochód na pasie, na który chcesz skręcić, ale także, jak szybko się porusza. Ja dwa razy ledwo uniknęłam zderzenia, no bo tak - lusterko, aha, klient daleko - no to migacz i na lewo, pewnie dość wolno, bo to człowiek początkujący i maluchem, a tu leedwo zdążyłam odbić kierownicą w prawo, bo cham pędził znacznie powyżej dozwolonej prędkości. Ale wina zapewne byłaby moja. Druga sprawa - każdy z nas na początku ma tendencję do zjeżdżania na lewy pas jakieś 2 kilometry przed planowanym skrętem w lewo :-)). To wqrza innych użytkowników tegoż lewego pasa. Staraj się ograniczyć u siebie tę tendencję. A jak Cię potem nie będą chcieli wpuścić na lewy pas, to zwolnij nawet do zera, migacz i stój na środkowym. Niech se ci z tyłu trąbią. Przecież nie pojedziesz prosto, jak musisz w lewo, i nie wpalantujesz się komuś pod koła, żeby hrabia z tyłu mógł szybciej przejechać. Na koniec anegdota. Moja qmpela wracała swoim maluszkiem z działki. Ktoś na nią trąbi. Nie była w dobrym humorze, więc mruknęła do siebie "natrąb se w d...". Jeszcze parę osób na nią trąbiło, ale sądziła, że się czepiają. przyjeżdża do domu, a tu - otwarta klapa od silnika :-)). Niektórzy trabią w poczciwych celach :-)). Powodzenia. Link Zgłoś