Dodaj do ulubionych

Turbo-benzyna na krótkie dystanse.

19.06.13, 11:15
Krewna chce sobie kupić samochód z benzynowym turbodoładowanym silnikiem. Ona jeździ głównie na krótkich dystansach, w jej przypadku to narzędzie codziennego domowego użytku. Kręci się głównie wokół domu, jej trasy liczą po 3 km, 400metrów, 5 km, raz w tygodniu 20km.
Przy takim użytkowaniu diesel, z turbo czy bez, szybko by został zajeżdżony.
Ale jak to zniesie turbodoładowany benzyniak - wiecznie nierozgrzany, często gaszony i zapalany?
Obserwuj wątek
    • szymi_mispanda absourdem jest wogle kupowanie malej turbo benzyny 19.06.13, 12:59
      to ma sens jak ktos kupuje jakas impreze lancera evo audi s3 itp.

      Jak chce ktos kupic "cywilny" samochod z tych malutkich od takiego wielkosci yarisa po nawet lexusa gs czy bmw 5 to nie ma sensu

      jesli jest wybor to lepiej kupic z wieksza pojemnoscia silnik o podobnej mocy co mniejszy z turbo

      a jak sie da to kupic na pewno jakis bez bezposredniego wtrysku, bez systemu start stop itp. (czyli np nie FSI tylko stary dobry wolnossak bez tych nowoczysnych hiper "ulepszen")

      jeszcze dalej idac jak ktos sie zna to lepiej kupic silnik o jak najmniejszym wspolczynniku sprezania czyli silniki nowe mazdy tez bym sobie odpuscil te sky drive czy jak tam je nazwali

      to samo dotyczy skrzyn biegow - olalbym wszelkie wynalazki typu dsg, dct, czy inne bezstopniowe

      najlepszy wybor to jak najmniej wysilony wolnossak o jak najwiekszej pojemnosci z manualem zwyklym 5 lub 6 biegowym a jak w automacie to jakims 5,6 biegowym starym hidrokinetycznym


      oczywiscie przy zalozeniu ze komus zalezy na bezawaryjnej jezdzie
      • dr.hayd Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 20.06.13, 09:28
        derff napisał:

        > Moja córka miała Lagunę słuzbowa 2.0 turbo benzynową i przez 3 lata była bezust
        > erkowa.

        Ale ile przez te 3 lata przejechała?
        Bo jak dla mnie jest oczywiste, że jak masz nowy samochód, przejeżdżasz po 1000 km tygodniowo (a więc na trasach) to przez pierwsze 3 lata nic złego się nie będzie z silnikiem działo.
        Ja uważam, że największymi katami silników są wiejscy listonosze. I tak jak oni jeżdżą to sprawdziłby się silnik elektryczny. Żeby nie było wątpliwości - tu nie chodzi o umiejętności, tylko o warunki pracy: przed każdym domem silnik gasi, a za 3 minuty znów zapala, jedzie przez 2 minuty i znów gasi.
    • jeepwdyzlu Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 19.06.13, 13:36
      Mam wrażenie, że właśnie w miejskich autach - jak 207, clio czy 500 - zaczyna się era małych doładowanych silników. Fiat zaczął motorem 0,9 litra, dołączyli francuzi, ford
      Wszyscy pakują małe, często 3 cylindrowe motorki z spręzarką
      A przecież jasne jest, że małe auto najczęściej jeździ po mieście - może nieco dłuższe niż w Polsce, ale jednak krótkie dystanse..
      Zatem - nie bałbym się takich konstrukcji - to trwała tendencja.
      jeep
      • dr.hayd Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 20.06.13, 09:50
        Ale to jest polska wieś, a nie francuskie czy włoskie miasto. Takie samochody jak 207 czy 500 to widuje się tylko na okładkach czasopism. Samochód ma być duży. Potencjalna użytkowniczka to kompletna dyletantka techniczna, nawet nie wie jaki silnik ma w dotychczasowym, kompletnie zajeżdżonym kilkunastoletnim aucie. A olej kojarzy jedynie z patelnią.
        I ja się zastanawiam, czy jeżdżąc na krótkich odcinkach turbobenzyniak padnie szybciej od wolnossącego benzyniaka. Czy nie?
    • chris62 Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 19.06.13, 16:00
      Silnik turbodoładowany cechuje sie wyzszym momentem obrotowym przy niskich obrotach silnika.
      To owocuje lepszym przyspieszeniem i cichą pracą.
      Silniki wolnossące są Ok pod warunkeim że mają dużą pojemność - wtedy ten moment obrotowy wynika z pojemnosci.
      Najgorszym silnikiem jest taki o niskiej pojemności i braku doładowania.
      Jedyny wówczas wyjściem z sytuacji jest podkręcenie obrotów do horrndalnych wartości wiertarki i jeżdżeniem z pedałem w podłodze, zeby auto chciało jako tako jechać.

      Teoretycznie więc nieistotne czy na krókie czy duższe dystanse silnik z lepszym momentem jeździ lepiej.
      Nic za darmo - stopień komplikacji jest wyższy może być bardziej awaryjny itd.
      Rodzi się więc dylemat czy lepiej miec silnik 1,0 Turbo czy 2,0 wolnossący - tu niskie spalanie przy spokojnej jeździe i niższe opłaty OC a tu spokój z awariami turbiny, tańsze podzespoły i serwis.
      Ja jeżdżę wolnossącą 2 litówką na lpg na krótkie i długie dystanse - auto ma ponad 13 lat i nigdy nie miało remontu poza wymianami wynikajacymi z eksploatacji.
      Faktem jest, że dłlugie trasy na dużych prędkościach wolę pokonywać autem z turbodieslem 6-tym biegiem bo wtedy przy 200 km/h jest stosunkowo cicho.
      Na krótkie trasy dojazdy zakupy miałbym dylemat z tym dieslem z uwagi na koszty serwisu..
    • buraque Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 19.06.13, 17:02
      dr.hayd napisał:

      > Krewna chce sobie kupić samochód z benzynowym turbodoładowanym silnikiem. Ona j
      > eździ głównie na krótkich dystansach, w jej przypadku to narzędzie codziennego
      > domowego użytku. Kręci się głównie wokół domu, jej trasy liczą po 3 km, 400metr
      > ów, 5 km, raz w tygodniu 20km.

      od ponad dwóch lat ujeżdżam TSI i nie mam żadnych problemów, turbo w silnikach benzynowych jest demonizowane przez dieslowców znających różne przypadki z klekotów, w TSI turbo nie ma żadnej zmiennej geometrii ani dwumas, regeneracja to cena około 1 tys, więc nie jest to żadna horrendalna kwota

      kto raz wsiądzie do turbobenzyny nie będzie chciał niczego innego nawet za cenę większego prawdopodobieństwa kłopotów

      na rynku obecnie TSI (grupa VW), TCe (Renault) i EcoBoost (Ford), są też inne: thp i tak dalej wszystkie raczej godne polecenia, choć nie spodziewałbym się miniona kilometrów bez naprawy

      ps. do bajdurzących tu o rzekomej awaryjności bezpośredniego wtrysku: otóż wystarczy tankować benzynę dobrej jakości i używać oleju odpowiedniego do tego typu samochodów i nic nie ma prawa się dziać, oczywiście polaczki lubią oszczędzać i kłapać potem po forach jaki to FSI zły

      oj ludzie, ludzie...
      • stutzfan Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 19.06.13, 21:30
        Tradycyjnie, gdy tylko pojawi się na forum wzmianka o jakimś downsizowanym silniku turbobenzynowym to od razu zaczyna się jazgot i marudzenie.

        Czy chcecie, czy nie, to jest przyszłość i wybór samochodów ze zwykłymi motorami wolnossącymi będzie coraz mniejszy.
        Zresztą, dziwnym trafem niegdysiejsze kłopoty (które swoją drogą z downsizingiem jako takim i turbinami nic wspólnego nie miały) VAG-a z TSI nie zniechęciły potencjalnych kupujących i samochody z tego koncernu dalej dobrze się sprzedają.

        > kto raz wsiądzie do turbobenzyny nie będzie chciał niczego innego nawet za cenę
        > większego prawdopodobieństwa kłopotów

        Otóż to. Ciekawe, jaki % krytykantów w ogóle miał z takimi silnikami cokolwiek do czynienia.
      • bywalec.hoteli Metaliczne hałasy z rury wydechowej 19.06.13, 23:17
        A twojemu TSI nie towarzyszą metaliczne hałasy z rury wydechowej? Zauważyłem je w moim nowym golfie 6 variant, 1.4 TSI, zastanawiam się co to jest i czy to da się naprawić. Słyszalne zarówno przy przyspieszaniu, na zakrętach, jak i przy popuszczeniu gazu
        • buraque Re: Metaliczne hałasy z rury wydechowej 20.06.13, 13:40
          bywalec.hoteli napisał:

          > A twojemu TSI nie towarzyszą metaliczne hałasy z rury wydechowej? Zauważyłem je
          > w moim nowym golfie 6 variant, 1.4 TSI, zastanawiam się co to jest i czy to da
          > się naprawić.

          nic takiego nie obserwuję, raz na jakiś czas przy starcie zaklekocze rozrząd zanim dostanie olej, jak będzie klekotać częściej to się wymieni

          jeśli coś cię niepokoi to jedź do ASO i nie daj się spławić, w WV powinni to zdiagnozować bez problemu, zajrzyj też na forum Golfa, tam temat pewnie jest znany i szeroko opisany
          • adriankowalski78 Re: Metaliczne hałasy z rury wydechowej 20.06.13, 13:50
            1.4 tsi 140km ma wade fabryczna. Zreszta ta jednostka byla ostatnio bardzo zmieniona. Pisze o latach 2007-2011. Nie ma odopiwedniego smarowania. Mozna zatrzec silnik. KLekot slychac glownie na jalowym biegu. Mialem golfa z tym silnikiem. W sieci jest mnostwo informacji na ten temat, na niemieckich forach tez.
            Reasumujac - bierz silnik nie nowej konstrukcji bo teraz koncerny testuja je na ludziach. Lepiej poczekac do kolejnej generacji. 1.2 TSI to chyba nowa jednostka, 1.6 TDI też.
            • buraque Re: Metaliczne hałasy z rury wydechowej 20.06.13, 21:14
              adriankowalski78 napisał:

              > Lepiej poczekac do kolejnej generacji. 1.2 TSI to chyba nowa jednost
              > ka, 1.6 TDI też.

              nowe 1.2 TSI dostępne jest np. w Octavii III - różni się konstrukcją głowicy, zamiast łańcucha ma pasek, system start-stop i rekuperator - zapowiada się ciekawie, ale ja od razu wyłączyłbym start stop, bo to skraca życie silnika o 30%, a zyski na paliwie są śladowe (nie przekraczają 0.5-0.7 l/100Km)
    • adrian_ktostam Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 25.06.13, 15:13
      Odpowiedź jest przecież oczywista. Chyba, że przekonują ciebie idiotyczne "argumenty" typu "jeżdżę autem z silnikiem TSI drugi rok i nic się nie dzieje". Statystyki awaryjności przecież mówią zupełnie co innego.

      Prawda jest taka, że chyba każdy producent aut z silnikiem downsizingowy zaleca, by poczekać z ruszaniem zanim zgaśnie lampka, nie pałować silnika zanim się nie rozgrzeje, po skończonej podróży schłodzić sprężarkę. Po co jej to?

      Poza tym, wbrew propagandzie polskojęzycznej prasy motoryzacyjnej, downsizingowe silniki palą jak smok, a dane o spalaniu w katalogach są o kilka litrów zaniżane.

      Silnik benzynowy jest sam w sobie wystarczająco elastyczny, by nawet przy przeciętnych umiejętnościach jeżdżenia, bezstresowo dojechać kilka km do sklepu. Nie trzeba wsłuchiwać się w odgłosy dochodzące spod maski, nie trzeba trzymać w zapasie kilkunastu tysięcy zł na wypadek awarii.
      • poohdell Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 26.06.13, 10:47
        Przede wszystkim, Kolego, downsizingiem trzeba trochę nauczyć się jeździć, to nie będzie palił jak smok. Jeżeli preferujesz przecietną jazdę polską, czyli: pała na zimnym, spod świateł jak muł, zmiana biegów przy 3500 obrotów,potem mistrz prostej rozpędza do 100, nagłe hamowanie itd. - to tak: będzie palił jak smok. Ale masz wybór - auto moze palic mniej, a masz zawsze pod nogą trochę momentu.
        • adrian_ktostam Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 26.06.13, 17:36
          Przede wszystkim, w jakiej części Polski mieszkasz, że ludzie tak jeżdżą???

          Co do jazdy "downsizingiem" , to nie sugeruj ludziom głupot. Do tego nie potrzeba jakichś nadzwyczajnych umiejętności. Obowiązują takie same zasady - płynna jazda bez gwałtownych przyśpieszeń i hamowań, trzymanie obrotów silnika blisko najwyższego momentu obrotowego. Bez niepotrzebnego szarżowania i bez ecodrivingowego dziadowania.

          U mnie większość kierowców porusza się normalnie, więc swoje nauczki zastosuj wobec bliższych i dalszych sąsiadów, skoro u was tak jeżdżą jak opisałeś.
            • adrian_ktostam Re: Na marginesie. 26.06.13, 18:03
              To tym bardziej potwierdza, że do jazdy autem z silnikiem downsizingowym nie potrzebne są żadne nadzwyczajne umiejętności, a wręcz przeciwnie - więcej umiejętności potrzeba by wykorzystać maksymalny moment w silniku wolnossącym.
              • nazimno Owszem, tak wlasnie jest. 26.06.13, 18:09
                Liczy sie spokoj za kolkiem, plynna jazda, dopasowanie sie do strumienia pojazdow.
                Przydalyby sie zsynchronizowane sygnalizatory adaptacyjne na skrzyzowaniach, ale to jest
                w Polsce sprawa malo stosowana.


                • adrian_ktostam tak dla ciekawości 26.06.13, 18:36
                  Kiedyś w Londynie chciano wprowadzić zielone linie (zsynchronizować światła na skrzyżowaniach). Koncerny paliwowe jednak swoim lobbingiem projekt zablokowały, bo obliczyły, że przychody na ich stacjach paliwowych spadną.

                  A ekolodzy? Te darmozjady palcem nie kiwnęły. Widocznie też zostali zalobbowani, tylko "prywatnie".
          • crannmer Metoda maksymalizacji zuzycia paliwa 26.06.13, 19:07
            adrian_ktostam napisał:
            > Co do jazdy "downsizingiem" , to nie sugeruj ludziom głupot. Do tego nie potrze
            > ba jakichś nadzwyczajnych umiejętności. Obowiązują takie same
            > zasady - ...trzymanie obrotów silnika blisko najwyższego momentu obrotowego.

            W jakich silnikach?
            Bo w wspolczesnych wolnossacych benzynowcach trzymanie sie obrotow maksymalnego momentu to jedna z metod maksymalizacji zuzycia paliwa.
            • adrian_ktostam Re: Metoda maksymalizacji zuzycia paliwa 26.06.13, 19:37
              A to ciekawe. "Metoda maksymalizacji zuzycia paliwa" - prawda, że to brzmi to tak "naukowo"?


              Czy tylko w silnikach benzynowych wolnossących? A jak w silnikach benzynowych downsizingowych i turboładowanych silnikach diesla?

              Patrzta państwo. A ja naiwny myślałem, że najprostszą "metodą maksymalizacji zużycia paliwa" jest po prostu wciśnięcie biedronia* gazu do dechy, co zaskutkuje "maksymalizacją" obrotów...

              *Słowo "pedał" jest podobno wulgarne, więc staram się nie używać.
              • crannmer Re: Metoda maksymalizacji zuzycia paliwa 26.06.13, 19:50
                adrian_ktostam napisał:
                > A to ciekawe. "Metoda maksymalizacji zuzycia paliwa" - prawda, że to brz
                > mi to tak "naukowo"?

                Jak chcesz cos powiedziec, to powiedz to wprost. Jak nie masz nic do powiedzenia, to trzymanie mordy w kuble jest jak najbardziej akceptowalnym zachowaniem.

                > Czy tylko w silnikach benzynowych wolnossących?

                We wspolczesnych wolnossacych silnikach benzynowych, ktore przewaznie maja obroty maks. momentu powyzej 3000, a czesto i powyzej 4000 1/min., szczegolnie.

                > A jak w silnikach benzynowych d
                > ownsizingowych i turboładowanych silnikach diesla?

                To zalezy od konkretnego silnika. Mozna sie o tym latwo dowiedziec, analizujac wykres funkcji specyficznego zuzycia paliwa (g/kWh) w zaleznosci od obrotow i obciazenia (tzw. wykresy muszelkowe).

                > Patrzta państwo. A ja naiwny myślałem, że najprostszą "metodą maksymalizacji
                > zużycia paliwa"
                jest po prostu wciśnięcie biedronia* gazu do dechy,
                > co zaskutkuje "maksymalizacją" obrotów...

                Stala jazda na niepotrzebnie wysokich obrotach prowadzi rowniez do zwiekszenia zuzycia paliwa.

                > *Słowo "pedał" jest podobno wulgarne, więc staram się nie używać.

                To mialo byc dowcipne?
                • jestklawo Re: Metoda maksymalizacji zuzycia paliwa 27.06.13, 08:07
                  crannmer napisał:

                  >trzymanie sie obrotow maksymalnego momentu to jedna z metod maksymalizacji zuzycia >paliwa.

                  gościu przechodzi sam siebie, silnik kręcony do 3500 (max moment) zużyje więcej paliwa niż przy obrotach 6500 (max moc), a nawet 7500 (max obroty)?

                  Ale czego można się spodziewać po zawodniku, który zamiast szyby w samochodzie ma hemisferę :)))

                  • gzesiolek Re: Metoda maksymalizacji zuzycia paliwa 27.06.13, 09:52
                    Rozmawial slepy z gluchym o kolorach...

                    Wszyscy macie po trochu racje, ale tak, ze kazdy nie rozumie sie nawzajem ...

                    1) Ciagla jazda (nie tylko przy przyspieszaniu, ale i przy spokojnym toczeniu sie) z obrotami dla maksymalizacji momentu bedzie powodowala znacznie wieksze spalanie niz toczenie sie przy wykorzystaniu minimum mocy silnika niezbednej do tego toczenia sie... i o to chodzil zapewne koledze z "metoda maksymalizacji zuzycia paliwa"
                    2) Przy przyspieszaniu najekonomiczniejsza zazwyczaj jazda jest trzymanie sie w okolicach maksymalnego momentu obrotowego... Oczywiscie zalezy to od danego silnika, ale przyspieszanie na zbyt niskich obrotach, lub niepotrzebne zylowanie gdy moc wzrasta juz niewiele (albo przy TD spada), a spalanie rosnie znacznie mija sie zazwyczaj z celem...
                    3) No i nawiazujac do posta na ktory odpowiadam... tak zylowanie silnika do mocy maksymalnej wymaga wiecej paliwa niz jechanie z obrotami dla maksa momentu, ale taka jazda wymaga wiecej paliwa niz toczenie sie z obrotami dla minimalnej niezbednej w danej chwili mocy...
                    • crannmer Re: Metoda maksymalizacji zuzycia paliwa 27.06.13, 10:41
                      gzesiolek napisał:
                      > 3) No i nawiazujac do posta na ktory odpowiadam... tak zylowanie silnika do moc
                      > y maksymalnej wymaga wiecej paliwa niz jechanie z obrotami dla maksa momentu, a
                      > le taka jazda wymaga wiecej paliwa niz toczenie sie z obrotami dla minimalnej n
                      > iezbednej w danej chwili mocy...

                      Nawiazywanie do postow uczestnika jestklawo to scieranie klawiatury po proznicy. Bo to jest nieuleczalny troll, ktory nagminnie przekreca wypowiedzi innych lub klamliwie wklada rozmowcy w usta tezy, ktorych tenze nie popelnil. Coby sie pozniej z tego wysmiewac.

                      Jak tutaj, gdzie troll sugeruje, jakobym kiedykolwiek w celu oszczedzania paliwa zalecal jazde z obrotami powyzej obrotow maksymalnego momentu.

                      Proby merytorycznej dyskusji z tym indywiduum skazane sa na porazke.
                      Ot, taki folklor tego forum. Najlepiej ignorowac.
                      • jestklawo Re: Metoda maksymalizacji zuzycia paliwa 27.06.13, 12:03
                        crannmer napisał:

                        > ktory nagminnie przekreca wypowiedzi innych

                        :))) pluralis majestatic? Balon przekłuty, ale będzie leciał?

                        > Coby

                        użycie słowa "aby", "żeby" byłoby zbyt banalne? Nasza grupa etniczna co prawda używa "coby", ale tylko potocznie (to nawet nie pasuje do tych maksymalizacji i hemisfer:)))
                        i nigdy pisemnie.

                        > sugeruje, jakobym kiedykolwiek w celu oszczedzania paliw
                        > a zalecal jazde z obrotami powyzej obrotow maksymalnego momentu

                        uczestnik jestklawo nic takiego nie sugeruje (proszę o cytat), tylko cytuje spamera który napisał: "trzymanie sie obrotow maksymalnego momentu to jedna z metod maksymalizacji zuzycia paliwa".
                        Tak się cranmerowi te maksymalizacje spodobały, że w końcu wszystko mu się popieprzyło.
                        Uczestnik jestklawo i 99% ludzi na świecie wie, że o wiele bardziej można "zmaksymalizować zużycie paliwa" jeżdżąc z obrotami wyższymi niż max moment.

                        > Proby merytorycznej dyskusji

                        merytoryczna dyskusja? Ze spamerem który wszędzie musi się wtrącić nie dodając nic godnego uwagi?
                        Przecież gdyby w Google wyłączyli prąd, byłbyś jak niemowlę



                    • adrian_ktostam Re: Metoda maksymalizacji zuzycia paliwa 27.06.13, 15:16
                      > 1) Ciagla jazda (nie tylko przy przyspieszaniu, ale i przy spokojnym toczeniu s
                      > ie) z obrotami dla maksymalizacji momentu bedzie powodowala znacznie wieksze sp
                      > alanie niz toczenie sie przy wykorzystaniu minimum mocy silnika niezbednej do t
                      > ego toczenia sie... i o to chodzil zapewne koledze z "metoda maksymalizacji zuz
                      > ycia paliwa"


                      Przecież chyba nikt nie wciska biedronia gazu przy "spokojnym toczeniu się". Tak więc stopień przełożenia i wysokość obrotów będą tylko decydowały w jakim tempie auto będzie zwalniało. Niektórzy, by spokojnie toczyć się po prostu wrzucają na luz, ale wtedy przecież dodawanie gazu w celu zwiększenia obrotów jest zupełnie bez sensu. Każde wciśnięcie gazu automatycznie przerywa proces "spokojnego toczenia się".

                      Poza tym, ja mam zupełnie inną filozofię jeżdżenia. Dla mnie niższe biegi służą TYLKO do rozpędzania samochodu do pożądanej prędkości, ewentualnie czasem do wspomagania hamowania z górki. Rozpędzając samochód należy jak najbardziej korzystać z obrotów w granicach maksymalnego momentu, ponieważ tak robiąc spalimy najmniej benzyny. Później wyznaczam prędkość z jaką chcę jechać i to silnik "decyduje" jakie do takiej jazdy potrzebne są obroty.

                      Na koniec chciałbym przestrzec wszystkich przed jazdą na zbyt niskich obrotach. Każdy wie, że długotrwałe piłowanie silnika na bardzo wysokich obrotach jest niekorzystne, ale jeszcze bardziej szkodliwa dla silnika jest długotrwała jazda na zbyt niskich obrotach. Wielu o tym zapomina szczególnie przy docieraniu silnika.
                      • poohdell Re: Metoda maksymalizacji zuzycia paliwa 27.06.13, 16:03
                        "Dla mnie niższe biegi służą TYLKO do rozpędzania samochodu do pożądanej prędkości" Aha, spoko, dzięki, myślałem, że jak muszę zwolnić z 80 do 40 i jechać tak przez jakiś czas, to należy zredukować z 6 na 4, ale widocznie nie. "Na koniec chciałbym przestrzec wszystkich przed jazdą na zbyt niskich obrotach" - a jednak nie mogę, oj, jeden akapit wpisu widocznie 2 osoby napisały.
                      • gzesiolek Re: Metoda maksymalizacji zuzycia paliwa 28.06.13, 00:26
                        Czepiasz sie... ;)
                        Pod spokojnym toczeniem sie rozumialem utrzymywanie stalej predkosci na plaskiej drodze... lepiej miec wtedy obroty na poziomie minimum mocy niezbednej do utrzymywania predkosci (na maksymalnym przelozeniu) niz starac sie jechac z obrotami gdzie jest maksymalny moment... zwlaszcza na wysokoobrotowym wolnossaku... przeciez jadac stala predkoscia 90-100km/h bede jechal na maksymalnym biegu z obrotami 2000-2500 rpm, a nie na nizszym z obrotami 4000-4500rpm bo tam mam maks momentu... jak bede potrzebowal wyprzedzic zredukuje na ten czas... i pozniej znowu sie "tocze"...
                        Co do przyspieszania stosuje ta sama filozofie (choc w miescie nie zawsze stosowalna)... tzn. rozpedzic sie jak najszybciej i jak najdluzej jechac ze stala zamierzona predkoscia... i w moim Lancerku dane producenta przestaly juz dawno dla mnie byc abstrakcyjne... ;)
                • adrian_ktostam Re: Metoda maksymalizacji zuzycia paliwa 27.06.13, 14:31
                  > Jak chcesz cos powiedziec, to powiedz to wprost. Jak nie masz nic do powiedzeni
                  > a, to trzymanie mordy w kuble jest jak najbardziej akceptowalnym zachowaniem.


                  Dziękuję, ale nie skorzystam z twoich doświadczeń w tej kwestii. Poza tym widzę na twoim przykładzie, że trzymanie mordy w kuble nie służy myśleniu. Zadałem proste pytania, by zmusić cię do myślenia i otrzymałem zamiast prostych i konkretnych odpowiedzi typu TAK/NIE jakieś pseudofachowe pie#&olenie bez sensu i nie na temat.

                  Nadal uważam więc, że najlepszym sposobem "maksymalizacji zużycia paliwa" jest po prostu wciśnięcie biedronia gazu do oporu, a już na pewno nie jazda, w której silnik korzysta z obrotów dających maksymalny moment.
          • poohdell Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 27.06.13, 09:46
            Twierdzisz, że downsizing pali jak smok, a ja twierdzę inaczej. Skąd wiesz, że tak jest? Bo ja wiem z autopsji, co takie auto potrafi i jak się z nim obchodzić. I ile pali podczas mądrej jazdy, a ile podczas jazdy polskiej. Co nie znaczy, że jeżdżę wolniej.
            • adrian_ktostam Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 27.06.13, 15:30
              poohdell napisał(a):

              > Twierdzisz, że downsizing pali jak smok, a ja twierdzę inaczej. Skąd wiesz, że
              > tak jest? Bo ja wiem z autopsji, co takie auto potrafi i jak się z nim obchodzi
              > ć. I ile pali podczas mądrej jazdy, a ile podczas jazdy polskiej. Co nie znaczy
              > , że jeżdżę wolniej.

              To, że w twojej wiosce ludzie jeżdżą "specyficznie" (he he he) wcale nie znaczy, że wszędzie tak jeżdżą. Skąd wiem? Choćby stąd:
              Tekst linka

              I co? Czyżby niemieccy czy holenderscy kierowcy też jeździli "po polsku"??? A może mam uwierzyć w to, że to ty jesteś jedynym genialnym kierowcą w Europie, a pozostali to idioci???
              • poohdell Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 27.06.13, 15:49
                Mnie pali MNIEJ i jak widzę, jesli ktoś ma inną wiedzę i doświadczenie, to nalezy od razu napisać, ze jest ze wsi, że jest głupi i się nie zna. Mam to głęboko w pompie. Ty masz linka, ja mam swoje doświadczenie. Mnie jeżdżąc po moich wsiach (Katowice, Zagłębie i okolice) pali mniej niż innym użytkownikom takich samych silników. Widocznie może jestem nienormalny i powinienem inaczej jeździć, aby Twoja teza, że downsizingi palą "jak smoki" była uzasadniona. Zastanowię się nad tym.
                • adrian_ktostam Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 27.06.13, 16:35
                  Z mego punktu widzenia, twoje "wyliczenia" są po prostu mało wiarygodne. Bardziej wierzę tym przeprowadzonym przez wyspecjalizowane firmy na dziesiątkach tysięcy kierowców w kilku krajach Europy. To chyba oczywiste, że bardziej prawdopodobne jest, że to ty się pomyliłeś w swoich kalkulacjach, a nie oni wszyscy. Z punktu widzenia statystyki twoje deklaracje tak naprawdę mają wartość prawie zerową...

                  Nie wierzę też, że tam u was na Śląsku tylko ty jeden umiesz jeździć samochodem, a inni to: "pała na zimnym, spod świateł jak muł, zmiana biegów przy 3500 obrotów,potem mistrz prostej rozpędza do 100, nagłe hamowanie itd." . Uważam, że nieudolnie próbujesz budować swoją legendę wspaniałego kierowcy, kosztem swoich ziomali.
                  • poohdell Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 27.06.13, 20:08
                    Piszesz, że downsizingi palą jak smoki, a na poparcie dajesz link do artykułu, że producenci oszukują. Ale to nie jest artykuł o tym, że benzyna z turbo pali więcej od wolnossącej. Ja też nie piszę, że pali mniej niż producent podał, a tylko że pali mniej niż wolnossący benzyniak (też producenci oszukują).Jeżdżę teraz turbobenzyną, więc wiem, co mówię. Nie piszę nigdzie, że jestem super kierowcą, a polemizuje tylko z Twoim zasłyszanym stereotypem - "downsizingi palą więcej". A to co piszę o tzw. "polskiej jeździe" wynika z tego co widzę, obserwuję i o czym można poczytać na forach. Uważam, że na turbobenzynie trzeba trochę nauczyć się jeździć i tyle. Będziesz miał okazję, czego Ci życzę, to zobaczysz o czym mówię. Aha, u nas na Śląsku ludzie jeżdżą trochę lepiej niż w innych aglomeracjach (to widocznie ta ukryta opcja niemiecka:-)), a może to dlatego, że jest dużo dróg i nie ma korków.
                    • adrian_ktostam Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 29.06.13, 17:01
                      Już ci pisałem, że twoje w kółko powtarzane deklaracje są nic nie warte wobec wyników testów. Przejrzałem pełny raport i różnice w oszukiwaniu koncernów samochodowych między silnikami diesla a benzynowymi są nieznaczne. Do tego wystarczy proste skojarzenie, że np VW czy skoda produkują auta na benzynę TYLKO z silnikami downsizingowymi i wniosek jest prosty.

                      Raport
              • roney03 Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 27.06.13, 20:47
                adrian_ktostam napisał:
                To, że w twojej wiosce ludzie jeżdżą "specyficznie" (he he he) wcale nie znaczy
                > , że wszędzie tak jeżdżą. Skąd wiem? Choćby stąd:
                > Tekst linka

                I gdzie tu jest dowod ze na wysokie zuzycie paliwa silnikow reprezentujacych tzw downsizing ?
                Wrzuciles jakis belkot nie na temat z ktorego wynika jedynie o dysproporcjach miedzy danymi katalogowymi a srednim zuzyciem osiaganym przez uzytkownikow

                • adrian_ktostam Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 29.06.13, 17:15
                  Skoro dysproporcje są największe u producentów bazujących na silnikach downsizingowych, to znaczy, że w tych samochodach różnica między spalaniem katalogowym a realnym jest największa. Poza tym wystarczy poczytać fora VW czy Audi, gdzie nawet sami użytkownicy przyznają, że ich auta palą dużo więcej niż podano w katalogach.

                  Tu kolejne przykłady:
                  Link
                  Link

                  Tego typu informacji można znaleźć setki, jak nie tysiące...
          • soner3 Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 28.06.13, 11:39
            adrian_ktostam napisał:
            Co do jazdy "downsizingiem" , to nie sugeruj ludziom głupot. Do tego nie potrze
            > ba jakichś nadzwyczajnych umiejętności. Obowiązują takie same zasady - płynna j
            > azda bez gwałtownych przyśpieszeń i hamowań, trzymanie obrotów silnika blisko n
            > ajwyższego momentu obrotowego. Bez niepotrzebnego szarżowania i bez ecodrivingo
            > wego dziadowania.


            Pi....isz jak zawsze od rzeczy
            tu Honda masz wykres najnowszego silnika 1.8 142KM Hondy
            maksymalny moment obr w okolicach 6,5tys obr/min


            a tu VW wykres silnika 1.8TSI ,
            maksymalny moment w okolicach 1500obr/min


            i dalej bedziesz bredzil ze dla optymalnego zuzycia paliwa obowiazauja te same zasady trzymanie obrotów silnika blisko najwyższego momentu obrotowego

            do lekarza
            • adrian_ktostam Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 29.06.13, 16:26
              > Pi....isz jak zawsze od rzeczy

              A ty jak zawsze popisujesz się swym zapisanym w genach chamstwem

              > tu Honda masz wykres najnowszego silnika
              > 1.8 142KM Hondy
              > maksymalny moment obr w okolicach 6,5tys obr/min


              Buuuuchachacha
              Co to kuźva jest??? Czyżby koncern Honda Motor Co.,Ltd postanowił opublikować dane o swoim najnowszym silniku 1.8 142KM na "prestyżowym" portalu vlep ??? Na portalu, na którym każdy może zrobić dowolny wykres, choćby w Excelu i tam "vlepić"?

              Co do wykresu, to mi wygląda na dzjełko jakiegoś młodzieńca, miłośnika hondy. Kupił jakieś rozbite auto i je wyremontował. Następnie obniżył podwozie, dokupił bajeranckie spoilery i inne gadżety, wstawił tłumik wielkości rynny, by mu wydech buczał jak CHyży Rój wku#wionych szerszeni. Pan Henio w swojej szopie pogrzebał w silniku, sofcie i już mamy usportowioną Hondę.To nic, że to tylko 142 kunie. Młodzieniec i tak jest wniebowzięty i ma szacun na dzielni.

              Gdybyś miał chociaż minimalne pojęcie o motoryzacji, to byś wiedział, że jeżeli ktoś zmienia charakterystykę silnika na bardziej "usportowioną", to nie po to, by uprawiać ecodriving...

              I jeszcze jedno. Czy przypadkiem nie okłamałeś forumowiczów pisząc o "najnowszym silniku Hondy" ???

              Czy mógłbyś podać gdzie i w jakim aucie mogę ten silnik kupić?
              • soner3 Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 29.06.13, 17:56
                adrian_ktostam napisał:
                > Buuuuchachacha
                > Co to kuźva jest??? Czyżby koncern Honda Motor Co.,Ltd postanowił opublikować d
                > ane o swoim najnowszym silniku 1.8 142KM na "prestyżowym" portalu vlep ??? Na p
                > ortalu, na którym każdy może zrobić dowolny wykres, choćby w Excelu i tam "vlep
                > ić"?
                >
                > Co do wykresu, to mi wygląda na dzjełko jakiegoś młodzieńca, miłośnika hondy. K
                > upił jakieś rozbite auto i je wyremontował. Następnie obniżył podwozie, dokupił
                > bajeranckie spoilery i inne gadżety, wstawił tłumik wielkości rynny, by mu wyd
                > ech buczał jak CHyży Rój wku#wionych szerszeni. Pan Henio w swojej szopie pogrz
                > ebał w silniku, sofcie i już mamy usportowioną Hondę.To nic, że to tylko 142 ku
                > nie. Młodzieniec i tak jest wniebowzięty i ma szacun na dzielni.
                >
                > Gdybyś miał chociaż minimalne pojęcie o motoryzacji, to byś wiedział, że jeżeli
                > ktoś zmienia charakterystykę silnika na bardziej "usportowioną", to nie po to,
                > by uprawiać ecodriving...
                >
                > I jeszcze jedno. Czy przypadkiem nie okłamałeś forumowiczów pisząc o "najnow
                > szym silniku Hondy" ???

                >


                Nie ośmieszaj sie bardziej niż do tej pory bo zachowujesz sie jak dzidziuś.
                Zreszta już dawno udowodniłeś żeś smarkacz
                A wykres pochodzi z czasopisma motoryzacyjnego wykorzystany m.in tu

                www.magazynauto.pl/testy/testy-porownania/news-honda-civic-1-8-i-vtec-test,nId,937729
                > Czy mógłbyś podać gdzie i w jakim aucie mogę ten silnik kupić?

                mogłbym, np w Civicu .Zdja sie nowszego o tej pojemnosci w tym modelu nie ma

                *w opisie jest czeski blad ale zaloze sie ze za glupi jestes zeby zorientowac sie gdzie .
                A sam wykres jest poprawny i do tego silnika
                • adrian_ktostam Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 29.06.13, 18:44
                  > Nie ośmieszaj sie bardziej niż do tej pory bo zachowujesz sie jak dzidziuś.
                  > Zreszta już dawno udowodniłeś żeś smarkacz


                  A ty już dawno udowodniłeś, że jesteś śmierdzące schamiałe bydlę zakłamane, któremu gdy się ośmieszy, stara się wątek chamskimi odzywkami spacyfikować...

                  No i sprawa się wyjaśniła. Jakim małym, podłym człowieczkiem trzeba być by fałszować wykresy podpisując wykres maksymalnej mocy jako "maks. mom." a wykres przebiegu maksymalnego momentu obrotowego podpisać "maks. moc". Później wkleić do portalu vlep. I po co to wszystko?

                  Po to by "zabłysnąć yntelygencjom" (buuuchachachachacha) na forum i oznajmić całemu światu: "tu Honda masz wykres najnowszego silnika 1.8 142KM Hondy maksymalny moment obr w okolicach 6,5tys obr/min"

                  Istnieje też druga możliwość. Jest on motoryzacyjnym idiotą, przy którym każda blondynka jest wysokiej klasy ekspertem. Uwierzył więc w to, że najnowszy silnik Hondy rzeczywiście będzie osiągał najwyższy moment obrotowy "w okolicach 6.5tys obr/min", he he he he.....
                  • soner3 Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 29.06.13, 19:19
                    Gdzie ty sie uchowales oszolomie ?
                    Wrzucilem wykres taki jakim ktos zamiescil w tescie , wiec jakim trzeba byc idiota zeby przypisywac mi celowe oszustwo? I w jakim celu?
                    Dla meritum sprawy niewiele to zmienia .Maksymalny moment w tym silniku dostepny jest przy 4,5tys obr/min to o prawie 3 tys wiecej niz w silniku TSI.
                    Z tego powodu ta wypowiedz
                    Co do jazdy "downsizingiem" , to nie sugeruj ludziom głupot. Do tego nie potrzeba jakichś nadzwyczajnych umiejętności. Obowiązują takie same zasady - płynna jazda bez gwałtownych przyśpieszeń i hamowań, trzymanie obrotów silnika blisko najwyższego momentu obrotowego to wypisywanie bredni .
                    Utrzymywanie obrotow silnika Hondy 1.8 blisko max momentu to jak ci juz ktos wczesniej napisal bardziej maksymalizacja zuzycia paliwa. NO chyba ze bedziesz sie matole upieral ze jazda powyzej 4 tys obr jest rownie ekonomiczna co przy 1.5 tys
                    • adrian_ktostam Re: Turbo-benzyna na krótkie dystanse. 29.06.13, 21:41
                      Mogłem podejrzewać celowe oszustwo i manipulację, bo Honda jeszcze kilka lat temu produkowała silniki do samochodów osiągające najwyższy moment obrotowy przy 6800 rpm a nawet przy 7800 rpm. Z ecodrivingiem jednak nie miały one niczego wspólnego...

                      Co do jazdy Hondą i autem z silnikiem downsizingowym, to dwie zupełnie inne szkoły.

                      Jadąc hondą, moim zdaniem zbrodnią jest wciskać gaz, gdy na obrotomierzu jest 2000 rpm. Efekt będzie zresztą mizerny, Auto nie zareaguje, chwilkę będzie jakby się zastanawiać, dopiero potem zacznie powoli, leniwie jak żółw ociężale przyśpieszać. Zawory dzwonią, silnik się niszczy. Myślę, że każdy, kto choć trochę pojeździł hondą wyrobił sobie w takiej sytuacji odruch - najpierw redukcja biegu, potem gaz. Silnik Hondy kocha wyższe obroty i wtedy dopiero pokazuje co potrafi, a potrafi wiele. Tak więc gdy trzeba nabrać wybranej prędkości autostradowej czy szosowej, bez uszczerbku w portfelu można śmiało kręcić silnik do tych 5000 rpm. Później to jak już pisałem, to już wybrana przez nas prędkość na tempomacie i dobrany do niej bieg będą decydować o wysokości obrotów.

                      Silnik downsizingowy zestrojony na niemiecką modę przy 2000 rpm jest już w miarę blisko maksymalnego momentu. Maksymalny moment jest w szerokim zakresie. Niby wszystko pięknie, ale gdyby kierowca chciałby trochę bardziej skorzystać z tego szerokiego zakresu również z tej górnej części, zużycie paliwa gwałtownie, nieproporcjonalnie rośnie.

                      Tak więc przy polskich zarobkach, kierowca VW też powinien korzystać z maksymalnego momentu, ale raczej w tym dolnym zakresie. Radosną dynamiczną jazdę, jaką chyba wszyscy lubią, można poczuć w portfelu.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka