Gość: ścigant?
IP: *.pl
25.03.02, 14:41
nie wiem czy to wiosna tak podziałała na sprawność manualną i psycho-fizyczną
kierowców...ale ostatnio zaobserwowałem niepokojące objawy zmęczenia, znudzenia
jazdą?
było tak:
-czwartek(pierwszy dzień wiosny) byłem w Poznaniu potem w Bydgoszczy...(też
byłem zmęczony)....stoję na światłach....Czerniakowska(skrzyżowanie
z Bartytcką, kierunek Wilanów)
stoję za C5-ą...czerwone...pomarańczowe....zielone...zielone...lewy pas ruszył,
środkowy ruszył, prawy stoi delikatnie << zaklaksoniłem! >> pan ruszył
spojrzał w lusterko i przeprosił ręką....myślę sobie "Panie kochany! ja się nie
gniewam i nawet nie musiałeś mnie przepraszać ale bądź łaskaw na drodze się
skupić i nie utrudniać życia innym" sprawa się skończyła...nawet poczułem się
winien nie potrzebnego użycia klaksonu....
nie zabrałbym się do "skrobania" tego postu gdyby nie.....
- tak się złożyło że musiałem pojechać w sobotę do Bielska...wracam...Katowicka
między Katowicami a Częstochową jedne z wielu świateł na tamtym odcinku...
stoję za paniami w Seaciku, na prawym jakiś dostawczy(typu Tranzit)....
....pomarańczowe, zielone....zielone...ku mojemu zdiwieniu z na przeciwka także
nikt nie rusza....odgłos <<klaksonu>> wydobył się z pod mojej
maski...wreeeszzcie ru-szy-liś-myyyyy...pojechaliśmy dalej...nikt nie krzyczał,
nikt nie patrzył na mnie jakby nie wiedział o co chodzi....
nadal bym nie napisał tego postu gdyby nie....
- tego samego dnia...zjechałem z gierkówki w Mszczonowie do
Żyrardowa...odwiedzić rodzinkę....
droga tranzytowa....ciężarówki przeważają masą i liczbą....skrzyżowanie już w
Żyrardowie na wysokości stacji Esso i restauracji McDonald's stoję za piękną
Alfetką...jakaś sportowa...bryła nadwozia coupe...podziwiam....hmmmmm piękny
samochód...hmmm ale światła się zmieniły....zielone...pan przedemną
stoi....zielone!-myślę sobie, jedź faciu.....wprawdzie mnie się nie śpieszy
ale "zielone" nie będzie świecić się całą wieczność a kierowcy TIR-ów którzy
ciągną się długim ogonem chętnie by zjechali(przynajmniej dwóch) zanim zapali
się piękny kolorek czerwony....nie miałem wątpliwości...<<<< KLAKSON >>>>!!!!
Super! facio ruszył ale już po paru metrach gestykuluje mi że niby "o co ci
qr..%!^^ chodzi?!!!" to ja szyderczo gestykuluje tak jak on....a co? :)....on
mógł to ja też...on mi na to palec środkowy wymierzony w moja stronę...(tak się
bawimy?)...okiej to ja tyż panu ładnie palec pokazałem....facet się zagotował
(zaczął cyrki wyprawiać, robię zmyłkę jakbym chciał wyprzedzać[choć wcale nie
miałem zamiaru tego robić bo pas(szeeeroki ale jeden) w jedną pas w drugą i
przejeżdżaliśmy pod wiaduktem kolejowym]a on "w dechę" i sunie do przodu,
zorientował się że to tylko trick był i znowu zwolnił) i do kolejnych świateł
toczyliśmy sie 30-40 km/h, nie daleko, poza tym okazało się że zdążyliśmy na
zielone...chociał pan do ostatniej chwili chciał bym utkną na "czerwonym" na
skrzyżowaniu znowu przyspieszył błyskawicznie i pognał swoje cacko po
największych dziurach...ja powoli i znowu za nim....na szczęście skręcił zaraz
w prawo i rozjechaliśmy sie trochę pobudzeni...jeszcze przed skrętem chciał by
samochody z podporządkowanej zajechały mi drogę ale nie udało mu się...znowu
przygazował i tyle go widziałem....
...nie potrzebna była ta przepychanka na drodze ale nasuwa mi się teraz
pytanie: "czy z dniem 21 marca zmienił się jakiś przepis (o którym nie mam
pojęcia) mówiący "że należy odczekac trochę na światłach zanim zdecydujemy się
ruszyć"????
pozdrawiam