Do kierowców o zacięciu sportowym.

IP: *.makolab.pl 21.08.01, 20:46
Od małego... tzn. od dziecka interesuję się samochodami i mężczyznami. Bardzo
często słyszę w telewizorni lub czytam w gazetach mojego synka, że jakiś
samochód jest dla "kierowców o zacięciu sportowym". Moi faceci czasami są
pozacinani (oczywiście z wyłączeniem brodatych) ale jak poznać "zacięcie
sportowe"? Nie wiem tego, ale jak pomyślę o takim macho to już mi się robi
wilgotno... no wiecie.
    • Gość: ma Re: Do kierowców o zacięciu sportowym. IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 22.08.01, 09:14
      Zaciecie sportowe polega na:

      1. startowaniu z piskiem opon na swiatlach i juz za 200 m byciu pierwszym pod
      kolejnymi czerwonymi
      2. skakaniu z pasa na pas
      3. jechaniu 120 w miescie i wygrazaniu komus, kto osmieli sie jechac ponizej 100
      4. Publikowaniu na watku ''Co zrobic, gdy ktos jedzie 40 km/h...'' rad typu,
      zajedz, przyhamuj (ale oni raczej pisza ''przychamuj'', bo to sa chamy, ktorym
      sloma z butow wychodzi), zamorduj i spal razem z cala rodzina oraz zakladaniu
      watkow: ''Z Wawy na Hel w 15 minut''

      Tekst o zacieciu sportowym pochodzi od dziennikarzy suto oplacanych przez
      koncerny, zeby budzic w facetach z kompleksami potrzebe udowodnienia, ze sa,
      kim nie sa.

      Natomiast prawdziwych sportowcow mozna spotkac na torach wyscigowych. Zaczynaja
      od gokartow, w ktorych grzebia godzinami, potem pracowicie przerabiaja maluchy,
      zeby jezdzic nimi w KJS a potem, jak im dobrze idzie, powoli pna sie w sporcie,
      w ktorym druga najwazniejsza umiejetnoscia jest tez znalezienie sponsora.
      Niestety czasem oznacza to koniecznosc wystapienia w programie dla ''kierowcow o
      zacieciu sportowym'', ktorzy dzieki temu maja sie za rownych mistrzom kierownicy.
      • Gość: cinek Re: Do kierowców o zacięciu sportowym. IP: *.formus.pl 22.08.01, 09:42
        jezeli wszystkich uczestnikow rajdow dookola trzepaka, jadacych swoimi
        maluchami i cc sportingami, ktorzy po zakonczonym rajdzie przenosza swoje
        zapedy na droge (widzialem jak tacy kolesie po 20 latek wracali grupka z
        takiego rajdu swoimi poobklejanymi bolidami) nazwac "kierowcami o zacieciu
        sportowym" no to powinnismy miec mistrza swiata. Owszem jest grupa mlodych
        ludzi ktorzy biora udzial w tego typu imprezach bo sa SPORTOWCAMI, ale to
        raptem 10% ogolu, reszta to kolesie ktorzy biora udzial w rajdzie, bo rajdy na
        drogach im nie wystarczaja
      • Gość: bObO Re: Do kierowców o zacięciu sportowym. IP: 212.244.192.* 22.08.01, 09:42
        Gość portalu: ma napisał(a):

        > Zaciecie sportowe polega na:
        >
        > 1. startowaniu z piskiem opon na swiatlach i juz za 200 m byciu pierwszym pod
        > kolejnymi czerwonymi

        Bardzo fajna rzecz. Ale naprawdę fajnie jest ruszyć bez pisku (wtedy nie ucieka
        kilka cennych milisekund). Dzisiaj startowałem z jednym golfem. Mocny chyba był,
        bo zostałem trochę w tyle. A kolejne czerwone to kolejna okazja do szybkiego
        startu. Precz z zieloną falą!

        > 2. skakaniu z pasa na pas

        O tak! Nie ma nic lepszego, jak przeskoczenie z lewego na prawy (oczywiście przez
        środkowy). Uprzedzam, że jeszcze nigdy nikomu nie zajechałem w ten sposób drogi.
        A jak ktoś jest przewrażliwiony i na taki widok serce mu telepie, to niech jeździ
        tramwajem.

        > 3. jechaniu 120 w miescie i wygrazaniu komus, kto osmieli sie jechac ponizej 10
        > 0

        Eee tam, z tym wygrażaniem to przesada. Niczego od nikogo nie wymagam i sam
        chciałbym być podobnie traktowany. Zasada nr 1 - nie utrudniaj ruchu innym.

        > 4. Publikowaniu na watku ''''Co zrobic, gdy ktos jedzie 40 km/h...''''

        No właśnie, co zrobić z takim bucem?

        rad typu,
        > zajedz, przyhamuj (ale oni raczej pisza ''''przychamuj'''', bo to sa chamy, ktorym
        > sloma z butow wychodzi), zamorduj i spal razem z cala rodzina

        Wszystko tylko nie przemoc na ulicy! Chyba pomyliłeś "kierowców o sportowym
        zacięciu" z dresami.

        oraz zakladaniu
        > watkow: ''''Z Wawy na Hel w 15 minut''''

        A właśnie - byłbym zapomniał. Do Białegostoku (210 km) w 1h 50min. Nieźle czy
        tylko przeciętnie?

        >
        > Tekst o zacieciu sportowym pochodzi od dziennikarzy suto oplacanych przez
        > koncerny, zeby budzic w facetach z kompleksami potrzebe udowodnienia, ze sa,
        > kim nie sa.

        Jestem kim jestem, nie muszę udawać Shumachera (sorki, jeśli źle napisałem
        nazwisko) i nie mam żadnych kompleksów. Lubię szybką jazdę po mieście i tyle. A
        ty - zakompleksiony użytkownik Fabii diesel 60KM przemieszczasz się z punktu A na
        B i liczysz tylko każdy miligram zaoszczędzonego paliwa tak jak ja każdą
        milisekundę przyspieszenia. Mówią, że każdy ma jakiegoś bzika.

        >
        > Natomiast prawdziwych sportowcow mozna spotkac na torach wyscigowych. Zaczynaja
        >
        > od gokartow, w ktorych grzebia godzinami, potem pracowicie przerabiaja maluchy,
        >
        > zeby jezdzic nimi w KJS a potem, jak im dobrze idzie, powoli pna sie w sporcie,
        >
        > w ktorym druga najwazniejsza umiejetnoscia jest tez znalezienie sponsora.
        > Niestety czasem oznacza to koniecznosc wystapienia w programie dla ''''kierowcow
        > o
        > zacieciu sportowym'''', ktorzy dzieki temu maja sie za rownych mistrzom kierownic
        > y.

        Nie mam ani czasu ani chęci do startowania w jakichkolwiek zawodach. To zupełnie
        inna bajka. Kąpiących się w morzu nie wysyłajmy na zawody pływackie.

        P.S. Strasznie moralizatorsko na tym forum, wszyscy tacy "porządni"
        i "bezpiecznie" jeżdżący. Czy ktoś tu jeszcze lubi fajną jazdę po mieście tylko
        boi się odezwać, czy wszyscy uważają mnie za "buraka" (w takim przypadku rychło
        popełnię samobójstwo).

        bObO
        • Gość: ma Re: Do kierowców o zacięciu sportowym. IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 22.08.01, 09:47
          Nie chce mi sie z Toba gadac.
          • Gość: bObO Re: Do kierowców o zacięciu sportowym. IP: 212.244.192.* 22.08.01, 09:52
            Gość portalu: ma napisał(a):

            > Nie chce mi sie z Toba gadac.

            To nie gadaj, w końcu od tego jest forum ;)
        • Gość: ma Re: Do kierowców o zacięciu sportowym, czyli bObO IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 22.08.01, 09:59
          Nie, jednak chce mi sie z Toba gadac, bo wlasnie przeczytalem, ze jezdzisz
          honda civic. Jestes smieszny ze swoja dynamiczna jazda.

          Jezdzilem wieloma samochodami, lepszymi od tego i nie musze sie popisywac, na
          kazdych swiatlach mijam prawym pasem takich kretynow, ktorzy tam lubia stac i
          popisywac startem swoich civików i innych tego typu ''usportowionych''
          samochodow. Widac, chlopczyku, ze nie wiesz, ze samochod sluzy do bezpiecznego
          przemieszczania a swoje ambicje sportowe wyzywaj na torze, ale tam, jak ktos
          napisal w innym watku, 17-latki w podrasowanych maluchach by Ci pokazaly, na
          czym polega jazda sportowa.

          A co do Twojego zalosnego rekordu Wawa-Bialystok: jak po drodze zabijesz
          dziecko, to tez sie pochwal w wiezieniu. Na pewno wtedy wyzyjesz sie za
          wszystkie czasy.
          • Gość: bObO Re: Do kierowców o zacięciu sportowym, czyli bObO IP: 212.244.192.* 22.08.01, 10:27
            Gość portalu: ma napisał(a):

            > Nie, jednak chce mi sie z Toba gadac, bo wlasnie przeczytalem, ze jezdzisz
            > honda civic.

            To Hondzia skłania do dyskusji. Jakże się cieszę.

            > Jestes smieszny ze swoja dynamiczna jazda.

            Każdy śmieje się z czego chce. Tylko co z tego wynika?

            >
            > Jezdzilem wieloma samochodami, lepszymi od tego

            bzdura! nie ma lepszych ;)

            > i nie musze sie popisywac, na kazdych swiatlach mijam prawym pasem takich
            kretynow, ktorzy tam lubia stac i popisywac startem swoich civików i innych tego
            typu ''''usportowionych''''
            > samochodow.

            Ja też nie muszę. I lubię prawym, środkowym, a nawet lewym pasem mijać różne
            cioty w wypasionych furach. Dlaczego cioty? A dlaczego kretynów?

            Widac, chlopczyku, ze nie wiesz, ze samochod sluzy do bezpiecznego
            > przemieszczania

            Chłopczyk nie wiedział, ale teraz już chłopczyk wie, bo Pan łaskawie mu to
            oznajmił.

            a swoje ambicje sportowe wyzywaj na torze,

            Właśnie zastanawiam się nad skorzystaniem z usług szkoły jazdy K. Hołowczyca. Ma
            ktoś jakieś doświadczenia?

            ale tam, jak ktos
            > napisal w innym watku, 17-latki w podrasowanych maluchach by Ci pokazaly, na
            > czym polega jazda sportowa.

            Pewnie że tak, dlatego wolę ścigać się z emerytami ;)

            > A co do Twojego zalosnego rekordu Wawa-Bialystok: jak po drodze zabijesz
            > dziecko, to tez sie pochwal w wiezieniu. Na pewno wtedy wyzyjesz sie za
            > wszystkie czasy.

            Hehe, czarny humorek się kolegi trzyma? Eee, nie chce mi się o tym już pisać. Czy
            zostało nam coś jeszcze do dodania?
        • Gość: ........ Re: Do kierowców o zacięciu sportowym. IP: *.*.*.* 22.08.01, 10:41
          Gość portalu: bObO napisał(a):

          > Gość portalu: ma napisał(a):
          >
          > > Zaciecie sportowe polega na:
          > >
          > > 1. startowaniu z piskiem opon na swiatlach i juz za
          200 m byciu pierwszym
          > pod
          > > kolejnymi czerwonymi
          >
          > Bardzo fajna rzecz. Ale naprawdę fajnie jest ruszyć
          bez pisku (wtedy nie ucieka
          >
          > kilka cennych milisekund). Dzisiaj startowałem z
          jednym golfem. Mocny chyba był
          > ,
          > bo zostałem trochę w tyle. A kolejne czerwone to
          kolejna okazja do szybkiego
          > startu. Precz z zieloną falą!
          >
          > > 2. skakaniu z pasa na pas
          >
          > O tak! Nie ma nic lepszego, jak przeskoczenie z lewego
          na prawy (oczywiście prz
          > ez
          > środkowy). Uprzedzam, że jeszcze nigdy nikomu nie
          zajechałem w ten sposób drogi
          > .
          > A jak ktoś jest przewrażliwiony i na taki widok serce
          mu telepie, to niech jeźd
          > zi
          > tramwajem.
          >
          > > 3. jechaniu 120 w miescie i wygrazaniu komus, kto
          osmieli sie jechac poniz
          > ej 10
          > > 0
          >
          > Eee tam, z tym wygrażaniem to przesada. Niczego od
          nikogo nie wymagam i sam
          > chciałbym być podobnie traktowany. Zasada nr 1 - nie
          utrudniaj ruchu innym.
          >
          > > 4. Publikowaniu na watku ''''''''Co zrobic, gdy ktos
          jedzie 40 km/h...''''''''
          >
          > No właśnie, co zrobić z takim bucem?
          >
          > rad typu,
          > > zajedz, przyhamuj (ale oni raczej
          pisza ''''''''przychamuj'''''''', bo to sa chamy
          > , ktorym
          > > sloma z butow wychodzi), zamorduj i spal razem z
          cala rodzina
          >
          > Wszystko tylko nie przemoc na ulicy! Chyba
          pomyliłeś "kierowców o sportowym
          > zacięciu" z dresami.
          >
          > oraz zakladaniu
          > > watkow: ''''''''Z Wawy na Hel w 15 minut''''''''
          >
          > A właśnie - byłbym zapomniał. Do Białegostoku (210 km)
          w 1h 50min. Nieźle czy
          > tylko przeciętnie?
          > Taka prosta droga - jak nigdzie w Polsce. Postaraj sie
          lepiej - można, dużżżżżżo lepiej(jak nie będziesz musiał
          stać w korku od Marek do Wyszkowa
          > >
          > > Tekst o zacieciu sportowym pochodzi od dziennikarzy
          suto oplacanych przez
          > > koncerny, zeby budzic w facetach z kompleksami
          potrzebe udowodnienia, ze s
          > a,
          > > kim nie sa.
          >
          > Jestem kim jestem, nie muszę udawać Shumachera (sorki,
          jeśli źle napisałem
          > nazwisko) i nie mam żadnych kompleksów. Lubię szybką
          jazdę po mieście i tyle. A
          >
          > ty - zakompleksiony użytkownik Fabii diesel 60KM
          przemieszczasz się z punktu A
          > na
          > B i liczysz tylko każdy miligram zaoszczędzonego
          paliwa tak jak ja każdą
          > milisekundę przyspieszenia. Mówią, że każdy ma
          jakiegoś bzika.
          >
          > >
          > > Natomiast prawdziwych sportowcow mozna spotkac na
          torach wyscigowych. Zacz
          > ynaja
          > >
          > > od gokartow, w ktorych grzebia godzinami, potem
          pracowicie przerabiaja mal
          > uchy,
          > >
          > > zeby jezdzic nimi w KJS a potem, jak im dobrze
          idzie, powoli pna sie w spo
          > rcie,
          > >
          > > w ktorym druga najwazniejsza umiejetnoscia jest tez
          znalezienie sponsora.
          > > Niestety czasem oznacza to koniecznosc wystapienia w
          programie dla ''''''''kie
          > rowcow
          > > o
          > > zacieciu sportowym'''''''', ktorzy dzieki temu maja sie
          za rownych mistrzom ki
          > erownic
          > > y.
          >
          > Nie mam ani czasu ani chęci do startowania w
          jakichkolwiek zawodach. To zupełni
          > e
          > inna bajka. Kąpiących się w morzu nie wysyłajmy na
          zawody pływackie.
          >
          > P.S. Strasznie moralizatorsko na tym forum, wszyscy
          tacy "porządni"
          > i "bezpiecznie" jeżdżący. Czy ktoś tu jeszcze lubi
          fajną jazdę po mieście tylko
          >
          > boi się odezwać, czy wszyscy uważają mnie za "buraka"
          (w takim przypadku rychło
          >
          > popełnię samobójstwo).
          >
          > bObO

      • Gość: Sven Re: Do kierowców o zacięciu sportowym. IP: 212.191.129.* 22.08.01, 12:31
        To w punktach to bardziej o zacieciu muzgowym traktuje.
        Pozdr.

    • Gość: Zmok Re: Do kierowców o zacięciu sportowym. IP: *.wan.pol.pl 22.08.01, 09:54
      Gość portalu: Jadzia napisał(a):

      Nie wiem tego, ale jak pomyślę o takim macho to już mi się robi
      > wilgotno... no wiecie.

      Najbardziej zaciekawił mnie ten fragment....:) - pocisz się czy co ?
      Jadzia proszę rozwiń temat.....Pozdro

      • Gość: malko Re: Do kierowców o zacięciu sportowym. IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 22.08.01, 10:46
        Dowcipnisiowi silnik się "poci". Trzeba by wymienić parę uszczlek...
        • Gość: yos Re: ale dzięki temu poznaliśmy bObO IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 22.08.01, 10:52
          I za to powinniśmy być wdzięczni autorowi ( oops : autorce ) wątku.Jakby tak
          bObO podał jeszcze numery blach lub inne cechy swojego bolidu ( oprócz
          ściemnionych tylnych świateł i szyb , chromowanej rury , CD na lusterku ,
          gustownej nalepki na pokrywie korka wlewu paliwa ) będzie wiadomo kogo unikać.
          • Gość: bObO Re: ale dzięki temu poznaliśmy bObO IP: 212.244.192.* 22.08.01, 11:24
            Gość portalu: yos napisał(a):

            > I za to powinniśmy być wdzięczni autorowi ( oops : autorce ) wątku.Jakby tak
            > bObO podał jeszcze numery blach

            Co to to nie. Jeszcze byście mi spalili furkę.

            lub inne cechy swojego bolidu ( oprócz
            > ściemnionych tylnych świateł i szyb , chromowanej rury , CD na lusterku ,
            > gustownej nalepki na pokrywie korka wlewu paliwa ) będzie wiadomo kogo unikać.

            Pudło! Tylko ściemnione szyby (wszystkie, poza przednią - za to też mnie
            napiętnujecie), cd tylko w odtwarzaczu (możecie też usłyszeć muzykę jak będę obok
            was przejeżdżał - bardzo głośna). I jak będziesz mnie unikał - zjeżdżając na
            krawężnik? Bomba! Świetny sposób na korki.
            • Gość: yos Re: ale dzięki temu poznaliśmy bObO IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 22.08.01, 11:57
              Gość portalu: bObO napisał(a):

              I jak będziesz mnie unikał - zjeżdżając na krawężnik? Bomba! Świetny sposób na
              korki.

              W każdy sposób - tak jak do dzisiaj unikam kontaktów z innymi chorobami.
              • Gość: Jarek ale dzięki temu poznaliśmy sie IP: 192.168.10.* / *.unregistered.formus.pl 22.08.01, 12:19
                Nie przejmuj sie bObO! To wszystko ma bardzo pozytywny wydzwiek. W oparciu o
                posty na tym forum mozna podajrzewac, ze liczba kierowcow szanujacych przepisy
                i majacych na swoich sztandarach wypisane BEZPIECZENSTWO, rosnie w sile. Ale...
                jakos nie moge ich dostrzec codziennie poruszajac sie po miescie stoleczny (ale
                nie krolewskim), a poza tym rzadko sie zdarza, aby hasla ze sztandarow byly
                przez gloszacych respektowane.
                Ludzie!!!
                Po pierwsze - kierujcie sie zdrowym rozsadkiem.
                Po drugie - pomagalmy sobie na wzajem na drodze, a nie traktujmy sie jak
                wrogowie.
                Po trzecie - jak nie chcecie sobie pomagac, to przynajmniej nie przeszkadzajcie!
                "A po czwarte primo - Krolewskie rzadzi" (albo żonci) ;-)))
                • Gość: Tweed Re: ale dzięki temu poznaliśmy sie IP: *.grey.com.pl 22.08.01, 12:36
                  Gość portalu: Jarek napisał(a):

                  > Nie przejmuj sie bObO! To wszystko ma bardzo pozytywny wydzwiek. W oparciu o
                  > posty na tym forum mozna podajrzewac, ze liczba kierowcow szanujacych przepisy
                  > i majacych na swoich sztandarach wypisane BEZPIECZENSTWO, rosnie w sile. Ale...
                  >
                  > jakos nie moge ich dostrzec codziennie poruszajac sie po miescie stoleczny (ale
                  >
                  > nie krolewskim), a poza tym rzadko sie zdarza, aby hasla ze sztandarow byly
                  > przez gloszacych respektowane.

                  Moze ich nie zauwazasz, bo za szybko jedziesz? Moze to ci, ktorzy Cie denerwuja, bo blokuja droge. Ja
                  jezdze tak, jak tu o tym pisze. Nauczylem sie tego w Niemczech. Przedtem tez jezdzilem szybciej i bylo dla
                  mnie normalne jechanie trojpasmowka w miescie 100 km/h. Teraz juz nie jest (wiem, wiem, dla
                  niektorych jest nienormalne jezdzenie TYLKO 100 km/h). Jechalbym 60 bez problemu, nigdy mi sie tak
                  nie spieszy, zeby te pare minut moglo cos zmienic, ale przy takiej predkosci boje sie o tyl swojego
                  samochodu. Natomiast po zwyklych miejskich ulicach jezdze mniej wiecej 60 (dlatego czesto jestem
                  wyprzedzany np. na KENie - zazwyczaj na przejsciach dla pieszych).

                  Co wiecej - zatrzymuje sie tez przed przejsciami dla pieszych, zeby przepuscic ludzi, ktorzy chca przejsc (i
                  czesto slysze wtedy za soba pisk opon i widze zdziwione geby rajdowcow, ktorzy wtedy to juz koniecznie
                  musza wyprzedzic mnie zaraz za przejsciem, zeby pokazac, jak sie jezdzi).

                  Ponadto wpuszczam tez autobusy, ktore maja zamiar wyjechac z przystanku - jest nawet taki obowiazek
                  (reakcja innych kierowcow - patrz akapit wyzej, tylko, ze tu musza wyprzedzic jeszcze autobus).

                  Pozdrawiam
                  • Gość: yos Re: ale dzięki temu poznaliśmy sie z Tweedem i dobrze IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 22.08.01, 12:39
                    Nie ująłbym tego lepiej.Ale nasi interlokutorzy z ciemnymi szybami i tak swoje
                    wiedzą.

                    Pzdr yos
                    • Gość: bObO To poznajmy się ciut lepiej IP: 212.244.192.* 22.08.01, 13:02
                      Gość portalu: yos napisał(a):

                      > Nie ująłbym tego lepiej.Ale nasi interlokutorzy z ciemnymi szybami i tak swoje
                      > wiedzą.
                      >
                      > Pzdr yos

                      Z jednej strony chciałoby się napisać - odpieprzyć się. Z drugiej jednak - wątek
                      jest (dla mnie) dość interesujący, więc napiszmy coś jeszcze. To znany schemat -
                      szybkojeżdżący to w dodatku chamy, zabójcy i dresiarze. Nie piszę tego, żeby się
                      tłumaczyć, tylko piszę jak jest naprawdę, żeby obalić ten mit, który -
                      przynajmniej w niektórych przypadkach - jest nieuzasadniony.

                      Szybka jazda (w moim przypadku) nie ma nic wspólnego z: niewpuszczaniem autobusów
                      wyjeżdżających z zatoki, przeganianiem pieszych z przejść, ryczącą rurą wydechową
                      (bo takiej nie mam), wiszącą płytą CD przy lusterku, napisem Pioneer na pół
                      tylnej szyby, obtrąbiwaniem wszystkich jeżdżących wolniej niż 100 km/h po
                      mieście. Jeżdżę (czynnie) ok. 7 lat, przez ten czas miałem kilka stłuczek (na
                      początku "kariery", potem już tylko "walili" we mnie). Zamiast "mądrymi"
                      przepisami, zmienianymi coraz przez naszych wspaniałych parlamentarzystów, wolę
                      kierować się subiektywnym poczuciem bezpieczeństwa, które pozwala mi jeździć z
                      taką a nie inną prędkością. Nigdy nie przekraczam granicy ryzyka (np. nie
                      zmieniam pasa, jeśli nie widzę, czy na nim coś nie jedzie). Jadąć za kimś trzymam
                      bezpieczną odległość, nie siedzę na zderzaku. Zatrzymuję się przed przejściami
                      dla pieszych, ale widzę że często debile (jadący nie więcej niż 50 km/h w
                      mieście) przejeżdżają z tą samą prędkością, gdy ja stoję przed pasami.

                      Kończąc - chamstwo, a szybka jazda to dwie różne rzeczy.
                      • Gość: ma Re: To poznajmy się ciut lepiej IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 22.08.01, 14:39
                        Gość portalu: bObO napisał(a):

                        > Gość portalu: yos napisał(a):
                        >
                        > > Nie ująłbym tego lepiej.Ale nasi interlokutorzy z ciemnymi szybami i tak s
                        > woje
                        > > wiedzą.
                        > >
                        > > Pzdr yos
                        >
                        > Z jednej strony chciałoby się napisać - odpieprzyć się. Z drugiej jednak - wąte
                        > k
                        > jest (dla mnie) dość interesujący, więc napiszmy coś jeszcze. To znany schemat
                        > -
                        > szybkojeżdżący to w dodatku chamy, zabójcy i dresiarze. Nie piszę tego, żeby si
                        > ę
                        > tłumaczyć, tylko piszę jak jest naprawdę, żeby obalić ten mit, który -
                        > przynajmniej w niektórych przypadkach - jest nieuzasadniony.
                        >
                        > Szybka jazda (w moim przypadku) nie ma nic wspólnego z: niewpuszczaniem autobus
                        > ów
                        > wyjeżdżających z zatoki, przeganianiem pieszych z przejść, ryczącą rurą wydecho
                        > wą
                        > (bo takiej nie mam), wiszącą płytą CD przy lusterku, napisem Pioneer na pół
                        > tylnej szyby, obtrąbiwaniem wszystkich jeżdżących wolniej niż 100 km/h po
                        > mieście. Jeżdżę (czynnie) ok. 7 lat, przez ten czas miałem kilka stłuczek (na
                        > początku "kariery", potem już tylko "walili" we mnie). Zamiast "mądrymi"
                        > przepisami, zmienianymi coraz przez naszych wspaniałych parlamentarzystów, wolę
                        >
                        A ja jezdze od 10 lat, corocznie przejezdzam ok. 40 tys. km i nigdy nie mialem
                        nawet stluczki.

                        > kierować się subiektywnym poczuciem bezpieczeństwa, które pozwala mi jeździć z
                        > taką a nie inną prędkością.

                        A ja mam subiektywne poczucie sprawiedliwosci, ktore kaze mi wozic ckm i strzelac
                        do tych, ktorzy krzywo na mnie spojrza. Kompletnie sie nie rozumiemy. Prawo jest
                        od tego, zebys go przestrzegal. Przez to ciagle wymadrzanie sie Polakow, ktorzy
                        wszystko wiedza lepiej mamy na drogach tak, jak mamy.

                    • Gość: Jarek ale dzięki temu poznaliśmy sie z Tweedem i yos''em IP: 192.168.10.* / *.unregistered.formus.pl 22.08.01, 15:19
                      Dla informacji Szanownych Panow przypomnienie moich dwoch postow na forum,
                      ktore zaistnialo po tragedii na trasie torunskiej w lipcu br.:

                      FORUM: SMIERC NA DRODZE z polowy lipca br.

                      "Ja rozumiem, ze wszyscy jestesmy poruszeni ta tragedia, ale uderzmy sie w
                      piers
                      i przyznajmy sie, czy sami czasami nie naduzywamy mocy naszych aut?

                      Wszystko bierze sie z naszej mozgownicy, jesli nie potrafisz przewidywac, jesli
                      nie masz wyobrazni, jesli chcesz sie wyzyc na drodze, jesli... itd. to nie
                      powinienes wyjezdzac na droge i stanowic zagrozenie dla innych. Wez taxi albo
                      skorzystaj z komunikacji miejskiej. Moze warto dojechac do domu bezpiecznie i
                      zobaczyc swoja rodzine!!!

                      Mam prawo jazdy od 12-tu lat i nie uniknalem tzw. "bledow mlodosci". Ktoz na
                      poczatku nie czul tego cudownego uczucia WOLNOSCI? Upojenia jazda? Kto? Chyba
                      kazdy z nas. Dopiero po pewnym czasie zaczynasz zauwazac cos wiecej i myslec o
                      innych. Dlaczego nikt o tym nie mowi na kursach? Ja wiem mowi sie o przepisach,
                      a nie mowi sie "mysl o innych", "na drodze wszyscy powinnismy sobie pomagac",
                      "inni tez maja prawo korzystac z drogi". A przepisy u nas w kraju, jak to
                      "przepisy sa po to, aby je lamac" (cytuje, gdyz nie jest to moje zdanie).
                      Ludzie! Wystarczy przejechac zachodnia granice... i przezywasz SZOK. Chcesz
                      zmienic pas, to ci ustapia. Przy wjezdzie na autobahn wszyscy zjezdzaja na lewy
                      pas, zebys mogl sie bezproblemowo wlaczyc do ruchu. Jesli ktos jedzie szybciej,
                      to go puszczaja. Kazdy mysli o kazdym! Sa dla siebie zyczliwie nastawieni!
                      Dziwne! Wlasnie dziwne... dla nas. Moze jak bedziemy sobie pomagac, to bedziemy
                      sie mniej denerwowac i bedziemy jezdzic bezpieczniej. JA POMOGE CI DZISIAJ, TY
                      POMOZESZ MI JUTRO. Nie chce tutaj truc na temat kultury jazdy i spotykanych
                      przejawow cwaniactwa, bo wystarczy odrobina zyczliwosci.

                      Koles przyczynil sie do strasznej tragedii... Moze ktos czekal na te
                      dziewczyne... maz, dziecko, matka... Na pewno dzis ktos za nia bardzo teskni i
                      ja oplakuje... Pomyslcie jakbyscie sie czuli, jakbyscie stracili kogos
                      bliskiego, albo jak Wasi bliscy zareagowaliby na Wasza strate...

                      Stalo sie, ale zastanowmy sie co sami mozemy zrobic, aby bylo bezpieczniej. Czy
                      jadac dzisiaj do domu, na wakacje, na dzialke, do sklepu przed podjeciem
                      jakiegos ryzykownego manewru np. wyprzedzania, moze warto skorzystac z pedalu
                      hamulca (aby nieco zwolnic), miast z pedalu przyspieszenia. Ja sam przez kilka
                      lat uczylem sie pokory. Moze dobrze mi zrobilo, ze jezdzilem wolowatym dieslem,
                      bo nauczylem sie w koncu mierzyc zamiary na sily.

                      W moim aucie w oslonie przeciwslonecznej mam wstawiona karke z tekstem:
                      "Gdzie sie spieszysz? Na wlasny pogrzeb zawsze zdazysz!". Taki maly hamulec.

                      Mam tylko jedno zyczenie, abym przy kolejnym wlaczeniu FORUM mogl z Wami
                      wszystkimi podyskutowac.

                      Bezpiecznego weekendu - pozdr"

                      "A propos - szalenstw w miescie.
                      Kilka lat dojezdzalem do pracy z Raszyna do W-wy. Trasa - Al.Krakowska do Pl.
                      Zawiszy, w sumie jakies 10-11 km. Pewnego pieknego dnia, jak codzien jade do
                      roboty. Wyjezdzam na Krakowska. Po dwupasmowce sunie RAJDOWIEC. Skacze z pasa
                      na pas. Rusza ze swoatel piskiem opon. Ryczy silnikiem. Raz przede mna. Raz za
                      mna. (Ja sie ciagne caly czas tzw. najwolniejszym pasem, czyli prawym). Final -
                      Pl. Zawiszy, a RAJDOWIEC stoi na swiatlach dwa auta przede mna. Pytanie - Po co
                      to wszystko? Dla 6-ciu metrow? Dla adrenaliny?
                      RAJDOWCY wszystkich krajow zastanowcie sie!
                      Pozdr"
                      • Gość: yos Re: ale dzięki temu poznaliśmy sie z jarkiem IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 22.08.01, 16:34
                        Pamiętam przytoczony przez Ciebie post , bo był jednym z pierwszych jakie
                        przeczytałem.Potem było o najbezpieczniejszej furze świata i masa innych.I
                        dalej jest masa takich , co przejadą 130 przez Warszawę i mają powód do dumy.
                        A zakopianka jest w tej chwili zablokowana , bo może właśnie jakiś kretyn
                        chciał posłuchać delikatnego basu z wymienionego właśnie układu wydechowego.

                        pozdro - yos
                        • Gość: cinek Re: ale dzięki temu poznaliśmy sie z jarkiem IP: *.formus.pl 22.08.01, 17:05
                          yos, dam ci rade, ty sobie kup czolg, czas przejazdu z miejsca A do miejsca B
                          napewno ci sie nie zmieni, bedziesz bezpieczny jak u mamusi pod spodnica, a
                          nawet jak wjedzie w ciebie z V 130km/h taki kretyn jak ja to prawie tego nie
                          poczujesz, czyz nie jest to zainteresowania godne rozwiazanie ??? aha, jeszcze
                          ekonomicznosc poprawisz bo bedziesz mial silnik wysokoprezny :)))
                          • Gość: Jarek Re: ale dzięki temu poznaliśmy sie z jarkiem IP: 192.168.10.* / *.unregistered.formus.pl 22.08.01, 17:15
                            ... ale czolg pali okolo 80 litrow na 100 km - oleju oczywiscie.
                            He, he...
                            • Gość: bObO Re: ale dzięki temu poznaliśmy sie z jarkiem IP: 212.244.192.* 22.08.01, 17:16
                              No, ale taki Yos, czy tez yosopodobni mogliby powystrzelać wszystkich za szybko
                              jeżdżących. To dopiero korzyść!
                              • Gość: cinek Re: ale dzięki temu poznaliśmy sie z jarkiem IP: *.formus.pl 22.08.01, 17:25
                                eee. chiba jednak nie, zanim by mnie namierzyl na jednym pasie to bym go
                                zmienil juz 6 razy :-)))
                • Gość: kett Re: ale dzięki temu poznaliśmy sie IP: 128.0.0.* 22.08.01, 12:45
                  bObO - ja tez czasem lubie powkrecac autko na miescie :) Najwazniejszy jest
                  umiar. Wczoraj wyjezdzalem z uliczki tuz przed skrzyzowaniem, na ktorym bylo
                  czerwone, wymusilem "odrobinke", naprawde odrobinke pierwszenstwo, bo przeciez
                  gosc i tak zwalnial zeby sie zatrzymac na swiatlach. A burak musial mi
                  zatrabic, no bo niedawno kupil sobie auto i jest Panem. Zatrzymalem sie na
                  chwile, ale w zasadzie takich pajacy powinno sie od razu "przez leb..." ;))))
                  Swoja droga, to powiem Wam ze w 80 % jezdze bardzo spokojnie i ekonomicznie.
                  Ale czasem mam ochote na odrobine szalenstwa - jesli jest to oczywiscie mozliwe
                  i bezpieczne. Chyba kazdy to lubi, czy nie ?
                  • Gość: cinek Re: ale dzięki temu poznaliśmy sie IP: *.formus.pl 22.08.01, 15:30
                    A ja tam wlasnie odebralem swoj bolid z nowym ukladem wydechowym z przepieknym
                    koncowym Sebringiem Limit Edition, i mowcie co chcecie ale to wlasnie przy 4500
                    obr./min ten bass (bardzo delikatny) jest najprzyjemniejszy dla ucha, wiec
                    chcac niechcac jechalem przez wawke (bije sie w piersi) 130 km/h. No i jakos
                    nikogo nie zabilem nie rozjechalem zadnego matiza lub podobnej sieny, wiec o co
                    ta cala afera, dzielenie na grzecznych i niegrzecznych, ci wszyscy przepelnieni
                    troska o bezpieczenstwo na drogach, powiedzcie szczerze nie zdarzylo wam sie
                    wcisnac np. kiedy slyszycie ulubiony kawalek w radio ... ??
                    • Gość: ma Re: ale dzięki temu poznaliśmy sie IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 22.08.01, 15:43
                      Gość portalu: cinek napisał(a):

                      > A ja tam wlasnie odebralem swoj bolid z nowym ukladem wydechowym z przepieknym
                      > koncowym Sebringiem Limit Edition, i mowcie co chcecie ale to wlasnie przy 4500
                      >
                      > obr./min ten bass (bardzo delikatny) jest najprzyjemniejszy dla ucha, wiec
                      > chcac niechcac jechalem przez wawke (bije sie w piersi) 130 km/h. No i jakos
                      > nikogo nie zabilem nie rozjechalem zadnego matiza lub podobnej sieny,

                      No! to jest dowod! Przejechal 130 przez Warszawe i nikogo nie zabil. Ergo -
                      szybka jazda jest w miescie bezpieczna. Proponuje, zebysmy wszyscy jutro tak
                      zaczeli. Oczywiscie w imie wspolnego bezpieczenstwa.

                      Kazdy ma swoje grzeszki na sumieniu, jak bylem mlodszy i glupszy tez mi sie rozne
                      glupoty zdarzaly, ale sie raczej nimi nie chwalilem.
                      • Gość: Jarek Re: ale dzięki temu poznaliśmy sie IP: 192.168.10.* / *.unregistered.formus.pl 22.08.01, 15:45
                        A dlaczego nie... Pochwal sie!
                      • Gość: cinek Re: ale dzięki temu poznaliśmy sie IP: *.formus.pl 22.08.01, 16:57
                        no wlasnie pochwal sie jak jezdziles jak byles mlody i glupi, a jak jezdzisz
                        teraz jak jestes stary i madry. Kurde wiek nie ma nic do tego jak kto jezdzi
                        tylko kto ma jakie doswiadczenie i ile jezdzi, bo boze chron przed "przepisowo"
                        jadacymi kierowcami robiacymi 5 kkm rocznie !!!
    • Gość: malko Re: A Jadzia dobrze już zwilżona? IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 22.08.01, 14:50
      • Gość: Jadzia A pewnie! IP: *.makolab.pl 22.08.01, 18:49
        Malko kochaniutki, dzięki waszym wskazówkom znalazłam bardzo zaciętego sportowo
        faceta. Boże mój, jak on mnie do....! Aż mu guma pękła, LOVE rozmiaru 250x130.
        Ale nic się nie martwię, warto było to przeżyć. Po wyjściu ode mnie dosiadł
        swojego rumaka i tak do... że znowu mu guma pękła, GTXRi rozmiaru 275x40. Nie
        przeżył. Ale też nic się nie martwię, będą następni.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja