Predkosc - wg czego jedziecie?

25.11.13, 08:54
Osobiscie juz od dawna patrze na wskazania nawigacji a nie licznika predkosci.
Zawsze to pare km szybciej dzieki temu sie jedzie a mandatow nie placi.
Nawet te nowe zolte fotoradary sie nie wybudzaja, zatem musze sie nadal miescic w graniczy tolerancji.
    • trypel Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 25.11.13, 09:44
      dopóki nie miałem nawigacji fabrycznej to tez patrzyłem na nią. Teraz oczywiscie na fabrycznej nie mam osobnego prędkosciomierza.
      Co ciekawe - raz specjalnie zamontowałem żeby sprawdzić błąd prędkosciomierza i okazalo sie że idzie łeb w łeb do 100 a dopiero przy licznikowych 150 nawigacja wskazuje 146-147.
      I zacząłem jezdzić +10. I ani grama więcej. Zazwyczaj. Chyba że sie spieszę ;)
    • agios_pneumatos Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 25.11.13, 09:47
      Wg obrotomierza.
      • galtomone Bogu dzieki!!! 25.11.13, 09:56
        Ze nie termometra!
        • agios_pneumatos Re: Bogu dzieki!!! 25.11.13, 09:58
          galtomone napisał:

          > Ze nie termometra!

          Tyle, że ja na poważnie. Tak to jest jak obrotomierz jest większy niż prędkościomierz i masz go centralnie przed sobą. :P
          • galtomone Re: Bogu dzieki!!! 25.11.13, 10:04
            Ach... te marzenia o posiadaniu 911...

            No to pochwal sie (bo widze, ze czekasz) czy to na codzien ten ekodrawing uprawiasz...
            • agios_pneumatos Re: Bogu dzieki!!! 25.11.13, 10:11
              Czy ty myślisz, że ja bym wsiadł do jakiejś faszystowskiej-nazistowskiej ośki?
              • galtomone Zatem? 25.11.13, 10:26

                • agios_pneumatos Re: Zatem? 25.11.13, 10:33
                  galtomone napisał:

                  >

                  Co zatem? Próbujesz zgadnąć czym jeżdżę? Skoro twój światopogląd ogranicza się do faszystowskich osiek to nie zgadniesz.

                  Zatem jeżdżę w oparciu o obrotomierz. Prędkościomierz ma funkcję pomocniczą tylko. Przez ostatnie 10 lat jeden mandat. Za najechanie na ciągłą. Bo miszczu przede mną wyhamował do 40 widząc puszkę na odcinku bez ograniczenia inngeo niż ustawowe. Przy czym nie wyprzedzałem. Po prostu wjechałem kołem na ciągłą i odpuściłem. Za prędkość mam 0 mandatów.
                  • galtomone Re: Zatem? 25.11.13, 10:54
                    agios_pneumatos napisał:

                    > Co zatem? Próbujesz zgadnąć czym jeżdżę? Skoro twój światopogląd ogranicza się
                    > do faszystowskich osiek to nie zgadniesz.

                    A zgadujue??? Jakos nie widze kolejnych typow.
                    2 razy juz zapytalem Cie wprost... ale widac to sekretne marzenie, wiec juz nie wnikam.
                    1.
                    galtomone napisał:

                    > No to pochwal sie (bo widze, ze czekasz) czy to na codzien ten ekodrawing upraw
                    > iasz..

                    2.
                    Nie 911... post pt: Zatem? (czym)

                    > Zatem jeżdżę w oparciu o obrotomierz. Prędkościomierz ma funkcję pomocniczą tyl
                    > ko. Przez ostatnie 10 lat jeden mandat.

                    Ja zero...

                    > Za prędkość mam 0 mandatów.

                    1 w karierze jak dotad... Choc ze dwa trzy razy mi sie upieklo...
                    • agios_pneumatos Re: Zatem? 25.11.13, 12:30
                      Czy to ważne czym jeżdżę?

                      Podpowiem tylko, że widzę, że porsze ma kolejną cechę wspólną, jak piszesz, czyli obrotomierz na środku. Inną cechą wspólną jest podobny silnik. Przy czym w porsze jest chyba H6.

                      No to już masz wszystko jak na tacy.


                      • galtomone Nie to nie.... 25.11.13, 14:42
                        Wali mnie to czy jezdzisz Subaru czy inna pascia....
                        • agios_pneumatos Re: Nie to nie.... 25.11.13, 19:10
                          galtomone napisał:

                          > Wali mnie to czy jezdzisz Subaru czy inna pascia....

                          Tu się zgodzę. Inne to paście i wyroby samochodopodobne. :)
    • nazimno Krotko. 25.11.13, 09:47
      Nawigacja bazuje rowniez na interpolacji, oraz ma wbudowana procedure cyfrowej filtracji
      (usredniania) wskazan predkosci, a wskazania te posiadaja mniej wiecej 1 sekundowe opoznienie (ale tez moze byc roznie w zal. od producenta) w stosunku do rzeczywistej wartosci chwilowej.

      Dokladnosc jest stricte rachunkowa i przy ustabilizowanej (niewiele sie wahajacej) predkosci
      nawigacja pokazuje predkosc dokladnie.

      Gdy nastepuje gwaltowne przyspieszenie/opoznienie juz tak nie jest.
      • galtomone Re: Krotko. 25.11.13, 09:55
        I? :-) Jezdzisz wg navi czy licznika?
        • nazimno Sprawdzam zawsze po zmianie opon 25.11.13, 10:00
          (zimowe/letnie), poniewaz roznia sie one nieco co do obwodu, choc sa dopuszczalne
          wg listy homologacyjnej.

          Sprawdzam w trzech punktach:

          50 km/h (miasto)
          100 km/h ( "zloty srodek")
          140 km/h ( max na polskiej autostradzie)

          A potem patrze na predkosciomierz, poniewaz znana jest mi "delta" (pamietam ja).

      • nazimno Sprzet GPS do celow profesjonalnych: 25.11.13, 09:55

        www.racelogic.co.uk/_downloads/vbox/Datasheets/Speed_Sensors/RLVBSS_DATA.pdf
    • qqbek W BMW licznik... 25.11.13, 09:58
      ... bo i tak wskazuje dokładnie to samo, albo prawie dokładnie to samo, co nawigacja.
      A z nawigacją jeździć nie lubię :)

      W Oplu 5 do 8% można odjąć od licznika (sprawdzone po wielokroć nawigacją), tak więc też licznik, ale "+10" w trasie.
    • jureek Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 25.11.13, 10:09
      Licznik. Nawigację mało kiedy włączam.
      Jura
      • galtomone 99% czasu jade z navi 25.11.13, 10:29
        Jak mialem osobna navi to w miescie tez nie zawsze mi sie chcialo włączać choć od czasu gdy w Garminie pojawił sie (niestety na ktrótko) wbudowany nadajnik FM w własciwie zawsze. Moze stad przyzwyczajenie.

        Teraz mam lumie 920 wiec skoro i tak telefon sobie wisi dla wygody po dszyba to zawsze towarzyszy my Here Drive +. A że nokia wprowadzila opcje My Commute to tym bardziej jezdze z navi - noech sie uczy. Jak sie gdzies potem pojawi korek, to od razu mam alternatywe. ;-)
        • nazimno Na marginesie. 25.11.13, 10:34
          "Centrala" wie doskonale gdzie i o ktorej godzinie:minucie:sekundzie:milisekundzie
          znajduje sie wlasciciel tego telefonu, a nawet moze sie okazac, ze zdjecia, dzwiek, material video wedruja bez Twojej woli do "centrali".

          I tak na wlasne zyczenie oddajesz czesc wolnosci.




          • galtomone Nie przejmuje sie :-) 25.11.13, 10:55
            Tam gdzie to ma znaczenie mam VPN i ine takie duperele... a tam gdzie to nie zma znaczenie nich sobie sluchaja...
            specjalnie co 2/3 slowo mowie BOMBA, Prezydent, USA, itp ;-)
          • misiaczek1281 Re: Na marginesie. 26.11.13, 10:09
            Fotoradary podobno są ustawione na 10 km/h tolerancji a gość jeździ przepisowo +10 i się chwali że go nie łapią nawet te żółte bo jest super kierowca;-)
            Oj tak..każda okazja jest dobra by chwalić się na forum;-) Radości co nie miara ;-)
        • jureek Re: 99% czasu jade z navi 25.11.13, 10:53
          galtomone napisał:

          > Teraz mam lumie 920 wiec skoro i tak telefon sobie wisi dla wygody po dszyba to
          > zawsze towarzyszy my Here Drive +. A że nokia wprowadzila opcje My Commute to
          > tym bardziej jezdze z navi - noech sie uczy. Jak sie gdzies potem pojawi korek,
          > to od razu mam alternatywe. ;-)

          Też mam lumię, ale i tak nie używam jej do telefonowania, a tylko jako radio internetowe i nawigację. Nawigacji w trasie nie używam prawie wcale, wystarczy mi, że przed jazdą popatrzę na mapę i zapamiętam numery dróg. Jeśli włączam nawigację, to tylko w sytuacji, gdy u celu podróży muszę szukać jakiejś ulicy.
          Jura
          • galtomone Re: 99% czasu jade z navi 25.11.13, 10:57
            U mnie nie tyle powadzi od A do B... co ciaghle pokazuje mape + prekosc... Skoro z GPS moge jechac szybciej i nie martwic sie mandatem... to ja wlaczam... tym bardziej ze telefon i tak pod szyba sobie wisi....
            • jureek Re: 99% czasu jade z navi 25.11.13, 11:05
              galtomone napisał:

              > Skor
              > o z GPS moge jechac szybciej i nie martwic sie mandatem...

              Nie bardzo rozmumiem. GPS ostrzega Cię o radarach?
              Jura
              • galtomone Re: 99% czasu jade z navi 25.11.13, 11:26
                Nie, ale sygnalizuje gdy przkraczam predkosc dopuszczalna dla danego odcinka.
                Chodzi jednak o to, ze zamast jechac wg licznnika 100-105 moge jechac 105 wg navi.. a licznik pokaze jakies 110 - 112.
                Zatem pare km szybciej... ale nie za szybko ;-)
      • jureek Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 25.11.13, 10:30
        jureek napisał:

        > Licznik. Nawigację mało kiedy włączam.

        Czasem specjalnie dla sprawdzenia prędkości włączam nawigację, gdy jadę pociągiem.
        Stąd wiem, że nawet lokalne kolejki nieźle zasuwają (nieraz ponad 120)
        • pawell87 Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 26.11.13, 17:57
          Robię to samo w samolotach. Fajnie się ogląda te 700-800 km/h.
          • galtomone I lot sie ciekawszy robi.. 26.11.13, 18:45
            ..I przynajmniej mnie szybciej mija.
            Jak wiem nad czym lece, gdzie jestem to zawsze jakos ciekawiej. Nawet jak tylko pokrywe chmur widac, to przynajmniej jest sie czym zajac ;-)
            • galtomone Choc ma to i minusy... 26.11.13, 18:48
              Pamietam lot przez Atlantyk, jak troche rzucalo..
              Na ekranie pzed fotelem byla opcja wlaczenia sobie mapy... tyle, ze nie wiele bylo widac. Krska z zaplanowana trasa, kropka (my) I duuuzo niebieskiego :-).

              I tak od razu mi sie cieplo zrobilo... nad ladem to czlowiek ma zludna nadzije, ze jak cos to bedzie gdzie wyladowac. W Europie lotnisk spor, kawalek pola... a nad oceanem - przj...ane :-)

              Nie lubie byc pasazerem... choc juz wole samolot niz pocziag czy autobus - tych ostatnich nie uzywam. Auto (choc statystyka mowi inaczej) jakos bezpieczniejsze I jednak przyjemniejsze...
              • jureek Re: Choc ma to i minusy... 27.11.13, 17:17
                galtomone napisał:

                > Nie lubie byc pasazerem... choc juz wole samolot niz pocziag czy autobus - tych
                > ostatnich nie uzywam. Auto (choc statystyka mowi inaczej) jakos bezpieczniejsz
                > e I jednak przyjemniejsze...

                Mam dokładnie odwrotnie. Najbardziej lubię podróżować koleją (szczególnie lokalnymi i nie tylko pociągami w Czechach), autobus czy samolot też mogą być, ale to już nie to, co kolej. Jeśli samochodem osobowym, to tylko za kierownicą. Najgorzej jako pasażer w samochodzie.
                Natomiast na krótsze odległości zdecydowanie wygrywa rower.
                Jura
                • galtomone Re: Choc ma to i minusy... 28.11.13, 10:28
                  Kolej?
                  FUJ. Smrod, brod i bezsensowne czekanie.
                  Polskij nie znosze, brytyjska byla do przezycia.
                  Jedyne fajne prodroze ktore koleje jako tako sie odbywaly to Londyn - Paryz.
                  Ale tez ten pociag ma nie wiele wspolnego z naszymi...

                  Pasazerem w aucie tez nie lubie byc - wole placic sam za plaiwo i jechac swoim autem niz sie zrzucac np. i byc pasazerem.

                  Autobus - raz dawno, dawno temu jechalem z rodzicami do Jugloslawii. - nie wspominam tego za dobrze :-)

                  Rower jest OK - ale nie do podrozowania z A do B tylko dla przyjemnosci. Park, las, z dala od aut i smrodu...
                  • kontik_71 Re: Choc ma to i minusy... 28.11.13, 10:40
                    I tu sie myslisz.. ja dosc regularnie jezdze do Berlina a dalej nocnym. Na calej trasie juz dawno nie ma ani smrodu, ani brudu. Na miejsce dojezdzam wypoczaty i gotowy do dzialania. Ta sama droga samochodem to 14-16h jazdy i "zgon" na miejscu.

                    Co ciekawe, najgorszym pociagiem na mojej trasie jest pociag DB a dokladniej City Night Line, a to z ewidentnej niecheci DB do inwestowania w nowy tabor.
                    • galtomone Re: Choc ma to i minusy... 28.11.13, 11:04
                      kontik_71 napisał:

                      > I tu sie myslisz..

                      I tu sie mylisz :-)

                      Zrob poodobna trase np. Katowice - Legnica pociagiem... czy generalnie okolice - zmienisz zdanie.

                      Mamy rozne standardy wiec porownywac bez sensu. Swego czasu tez (jak pisalem) z Londynu do Paryza na weekend wolalem sobie jechac pociagiem niz sie tluc autem czy samolotem.
                      W calej podrozy najgorszy byl fragment metrem.
                      Taksowki w Paryzu znacznie tansze niz w Londynie :-)
                      • kontik_71 Re: Choc ma to i minusy... 28.11.13, 11:13
                        Tak, durne "s" sie wplatalo :)

                        No wlasnie spora czesc mojej trasy to ta, ktora mi poleciles do przetestowania :)
                        Taki np TLK Krakow - Wroclaw, wagony nowki, wygodne, czyste, ciche, klimatyzowane..
                        Dalej albo Berlin Wawelem, albo Dresno PR we wspolpracy z DB.. w obu przypadkach daleko do "brudu i smrodu", choc Wawel ma tendencje do opoznien na ternie Niemiec.
                        • galtomone Re: Choc ma to i minusy... 28.11.13, 12:35
                          Ostatnio jechalem ta trasa dwa lata temu - moze cos sie zmienilo.
                          Pociag Katowice - Wroclaw sie spoznil o godzine - kiblowalem wiec na smierdzacym (remontowanym) dworcu.
                          W zwiazku z opoznieniem nie zdarzylem na pociag Wroclaw - Legnica, musialem dokupic kolejny bilet. Za poprzedni pomimo reklamacji kasy mi nie oddano,m znow spedzilem kilka h we Wroclawiu... Wyszedlem z domu Katowice kolo 11:00 do legnicy dotarłem po 20:00.

                          Stanowczo wole auto...
                          • jureek Re: Choc ma to i minusy... 28.11.13, 12:51
                            Dworzec w Katowicach jest już zrobiony, jest więc gdzie poczekać, nawet gdy pociąg ma aż godzinne spóźnienie. Czas czekania i czas podróży można wykorzystać na coś pożytecznego, prowadząc samochód muszę skupić się na prowadzeniu. Dlatego wolę godzinę czekania na opóźniony pociąg niż pół godziny w korku.
                            Faktem jest, że o ile polska infrastruktura drogowa nie odstaje tak strasznie od zachodu, to kolejowa jest zacofana strasznie. Straszny jest też bałagan organizacyjny. Absolutnym skandalem są sztucznie utworzone dwie spółki PR i IC, nie respektujące wzajemnie biletów.
                            Najbardziej lubię jeździć koleją w Czechach. Lokalne szynobusy nie są jakimiś cudami techniki, ale są czyste, punktualne i docierają do prawie każdej dziury. Na dłuższych trasach państwowa kolej konkuruje z dwoma prywatnymi przewoźnikami, a pasażer na tym korzysta. Za około 50-60 złotych w przeliczeniu można pojechać w komfortowych warunkach Pendolino (albo Leo Expres lub RegioJet) z Ostrawy do Pragi.
                            Jeśli więc nie muszę przewozić czegoś cięższego, wybieram kolej. Kolej ma jeszcze tę zaletę, że na ogół mogę zabrać ze sobą rower, dzięki czemu także po przybyciu na miejsce jestem mobilny.
                            Jura
                            • jureek Re: Choc ma to i minusy... 28.11.13, 13:22
                              A to polecam na weekendowy wyjazd. Z Katowic tylko rzut kamieniem:
                              www.osoblazsko.com/fotogalerie/foto-2013/leto-2013
                              • nazimno Daja czadu! (z kominow) 28.11.13, 13:28
                                Ciekawe, co na to unijni purysci od od emisji CO2.

                                PS
                                Tez jezdzilem po Czechach.
                                Jest czysto, ludzie nic nie demoluja.
                              • galtomone Re: Choc ma to i minusy... 28.11.13, 13:41
                                O,, super
                                Dzieki - mlodemu sie na pewno spodoba.
                                Jak sie zrobi cieplo jak znalazl :-)
                                Takie pociagi to co innego :-) - a jedzie sie do nich aute.... wiec sie wyrownuje ;-)
                          • kontik_71 Re: Choc ma to i minusy... 28.11.13, 13:11
                            Zdecydowanie masz przestarzale doswiadczenia. Ja moja trase pokonuje srednio 2 razy miesiacu. Od jakiegos roku jedynym problemem jest stan techniczny wagonow sypialnych DB i permanentne opoznienia Wawela przed polska granica.
                            Ostatnio mialem dosc tragikomiczne przezycie z CNL (spolka DB). Wykupione mialem miejsce sypialne 1 klasy. Niestety nasz wagon sie popsul i zostal zastapiony innym, tyle, ze bez przedzialow 1 klasy.. No wiec w ramach "rekompensaty" otrzymalem dwa przedzialy w 2 klasie :D Konduktor nie potrafil mi powiedziec czy lepiej abym sie przecial w pol czy tez wzdluz abym mogl korzystac jednoczesnie z obu przedzialow :D
                            Ale faktem jest, ze kolej bije na glowe auto i samolot. W aucie nie mam szansy sie przespac lub poczytac a z samolotem zasadniczo jest upierdliwe. A to wybucha jakis wulkan i nie da sie leciec, a to cos sie psuje i trzeba kiblowac na lotnisku.. a juz wieczne szukanie sladow materialow wybuchowych na latopie, przyprawia mnie o alergie...

                            • galtomone Zboczeniec ze mnie.... 28.11.13, 13:43
                              Ja jednak wole autem.
                              Najmilej wspominam samotno trase Katowice - Londyn.
                              Muzyczka, auto i ja - nikt za uchem nie pier... - pelen relaks :-)

                              Oczywiscie, z ejazda aute wymaga skupienia, itd... i jest fizycznie wyczeropujaca... ale psychicznie bardzo odpoczywam. Musze sieskupic na jezdzie a nie milionie innych problemow - ktore w pociagu siedzialby obok mnie....
                              • kontik_71 Re: Zboczeniec ze mnie.... 28.11.13, 15:07
                                No coz, kazdy ma jakies swoje zboczenia :)
                                U mnie z boku siedza ksiazki gdy jade pociagiem :) Jeden z niewielu momentow, gdy mam mozliwosc i czas przeczytania calej ksiazki w jednym kawalku :)
    • jeepwdyzlu w navi wyłączyłem wskazania szybkości 25.11.13, 10:47
      po co mi?
      i tak jeżdzę za szybko

      jeep
      • galtomone Re: w navi wyłączyłem wskazania szybkości 25.11.13, 10:57
        Zawsze to mniej stresu :-)
    • pawell87 Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 25.11.13, 20:31
      Wg licznika samochodowego wiedząc, że zawyża on o ok. 4 km/h. Kiedyś kozaczyłem i przejeżdżałem przez fotoradary o ok. 20 km/h szybciej do czasu, aż do firmy przyszły 3 mandaty pod rząd z jednego fotoradaru z fotkami walonymi od tylca - na każdym 66-68 km/h. Po prostu niektóre gminy w pogoni za pieniądzem omandatowują wszystko co się da i ustawiają od 15 km/h (od 11 nie mogą, bo można to podważyć dokładnością pomiarową fotoradaru) i teraz jeżdżę licznikowo ~15 km/h więcej, czyli maksimum przy gwarantowanym braku mandatów. Nie podniecajmy się tymi kilkoma km/h błędu, to nie ma absolutnie żadnego znaczenia na trasie, czy zwolnisz przy fotoradarze do 60 czy 70. Jednak większość ludzi chyba wciąż nie wie, że do +11 km/h nie można karać z fotoradaru (a i z suszarą nikt tego nie zrobi) i jeżdżą równo 50.
      • m_mazur Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 26.11.13, 07:59
        Witam,

        Proszę o podanie źródła wg którego twierdzisz, że nie można karać do +11 km/h. Jakimś dziwnym trafem kilka mandatów przyszło do firmy z przekroczeniem 6-10 km/h
        • pawell87 Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 26.11.13, 17:20
          Te mandaty możesz wrzucić do kosza, a w odpowiedzi narysować im starannie karnego penisa.

          Dz.U. 1997 nr 98 poz. 602, Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym.

          Art. 192h. pkt. 5, ppkt. 3)

          sposób dokonywania pomiarów przez urządzenia rejestrujące, z uwzględnieniem progów prędkości dostosowanych do obowiązującego na drodze ograniczenia prędkości, oraz przetwarzania przez te urządzenia zarejestrowanych danych, a także biorąc pod uwagę możliwość błędu kierowcy do 10 km/h włącznie w utrzymaniu dopuszczalnej prędkości
        • pawell87 Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 26.11.13, 17:23
          Oczywiście pomyłka - do +10 km/h nie można karać. Od +11 km/h można karać :) Ale błąd pomiarowy to zwykle ±3 km/h, więc w praktyce można karać od 64 km/h, czyli niecałe 70 km/h licznikowo.
          • engine8 Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 26.11.13, 21:41
            blad pomiarowy to jedno a do tego trzeba dodac blad wskazan predkosciomierza i eventualne roznice w predkosci zwiazne z mechanika samochodowa (np blad wynikajacy z roznicy obwodow opon). Zwykle policaj ustawia sobie limit ok 10%+ powyzej max predkosci... Ale ja np dostelem mandat z Berlina za 87km/h w miejscu gdzie ograniczenie bylo do 80km/h.. no wiec niecale 9%
            • pawell87 Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 28.11.13, 00:42
              Mylisz się, z dość dużego doświadczenia (już 2x zabrane prawko za punkty) wiem, że zwykle na suszarę łapią od +21, a na S/A czy nawet na dwujezdniowych 70 bardzo często łapią od +31, innych wariantów nie spotkałem i nie słyszałem, żeby kogokolwiek w PL ukarano z suszary za mniej niż +21. Po prostu za 11-20 jest przedział 50-100 zł i po pierwsze - za "tanio" dla nich, po drugie - uznają, że w mieście do 70 to jeszcze w miarę rozsądna prędkość, a tam gdzie jest ograniczenie 70+ to zwykle droga jest przystosowana do dużo większej prędkości (chodniki, pasy oddzielające, barierki, delikatne łuki itp.), a po trzecie - w wielu przypadkach nie obrobili by się z częstotliwości łapania takiej drobnicy, bo większość zatrzymań trwa ponad kwadrans, podczas którego pacjent żebrze o pouczenie/niższy mandat i szkoda blokować policmajstrów przez tyle czasu dla 50 zł, gdzie w tym czasie mogliby wyrwać grubszą rybę :D

              Miałem kiedyś sytuację, po której żałowałem, że nie miałem tempomatu (teraz mam). Otóż na S6 trzymałem sobie 150 (na 120 ograniczeniu) i z górki nieświadomie w sumie podbiłem do niecałych 160. Zatrzymali mnie nieoznakowanym. Mówili, że łapią od +31 i cały czas trzymałem ~145 i już chcieli szukać nowej ofiary, aż to wzniesienia, gdzie dobiłem u nich do 153 :) Ech...
    • engine8 Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 26.11.13, 00:18
      Wg reszty (tzn staram sie nie byc najszybszym na drodze bo zwykle tego sciagaja na bok)
      Wg wlasnego widzimisie jak droga wolna i "misiow" nie ma horyzoncie
      W terenie "nieznanym" i w miescie zwykle ok 10% powzej oznakowania max predkosci.
    • edekmacedonski Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 26.11.13, 21:35
      Powyżej 60-70 liczniki zwykle zaczynają przekłamywać, powyżej 100 już nawet o 10 km/h, a nawigacja faktycznie pokazuje realną prędkość. Ja jednak dla bezpieczeństwa trzymałbym się wskazań prędkościomierza :)
      • engine8 Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 26.11.13, 21:47
        Jeszcze sie nie spotkalem z faktem iz prekosciomierz pokazuje mniej niz sie jedzie - zwykle firmy specjalnie podnosza pokazywana predkosc aby nie miec leganych problemow..
        W dwoch swoich autach porownywalem predkosc pokazywana (na cyfrowym wyswietlaczy aby nie bylo bledu odczytu) z nawigacja i jeden pokazuje ok 4km/h a drugi 6km/h wiecej niz sie jedzie...
    • kontik_71 Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 27.11.13, 10:51
      Metoda przetestowana na szwajcarskich radarach :) Od kiedy posiadam nawigacje, jezdze wg jej wskazan i nigdy nie dostalem mandatu za przekroczenie. A w Szwajcarii tolerancja to 3km/h a nie 10% lub wiecej.
      • pawell87 Re: Predkosc - wg czego jedziecie? 28.11.13, 00:47
        Otóż to. Właśnie m.in. z powodu przepisów w takich krajach liczniki są zawyżane do góry o kilka km/h - żeby niedokładność fotoradaru, wzroku, nogi na gazie czy obwodu koła nie spowodowała mandatu dla nieświadomego kierowcy.
Pełna wersja