bu-zia
11.12.13, 13:22
Mam go ponad rok, moje pierwsze używane auto. Kupione bez przemyslenia, pod wpływem chwili i pracy nade mną faceta z komisu. Przepłacone....to wiem na pewno....coż...mój błąd.
Ale do rzeczy: auto generalnie technicznie bez zarzutu, mało pali, nie psuje się, ma dobre notowania, czyli pozytyw na przyszłość, ale: Jest twardy, wytrzęsie mnie strasznie, z dłuższych tras wracam zmęczona brakiem wygody, jest mały (wiem, widziały gały....), ale zawsze miałam małe auta, tylko że ten jest kurcze wąski. Wszędzie dookoła szyby, niby zaleta, ale czuję się jak w akwarium. Muli, zwłaszcza przy włączonej klimie. Trzeszczy...pierwsze co, to naoliwiłam wszystko co się da, bo piski i trzaski słychac było na kazdej nierówności. Biegi kiepsko wchodzą no i wspomaganie.....:(. Poprzednio był grande z funkcja city i teraz nie wiem czy jakiekolwiek inne go dogoni jesli chodzi o wspomaganie. Jak wsiadalam za pierwszym razem, to myslalam ze nie ma wspomagania w ogole......facet mnie przekonywal, że to dlatego bo świeżo się przesiadłam z grande, ze sie przyzwyczaje....ale niestety nie.
I teraz-czy to wystarczajace powody, aby go sprzedac i rozejrzec sie rozsądniej za innym? oczywiscie bedzie strata finansowa, ale moze moje zdrowie psychiczne zyska :), czy telepać sie dalej w tym co mam, bo to wszystko co wymienilam, to zwykłe fanaberie?