wycinanie katalizatorów

19.12.13, 23:29
wyborcza.pl/1,75400,15168075,Z_powodu_brudnego_powietrza_w_Europie_ginie_10_razy.html
    • do.ki Oczywiście, DPFów też 19.12.13, 23:35
      Bo Polak potrafi.
      • qqbek Proletariuszu... 20.12.13, 00:21
        do.ki napisał:

        > Bo Polak potrafi.

        ...wal się (nie bierz do siebie, podoba mi się ta sygnaturka;)
        Co do wycinania katalizatorów/dpf (to drugie chyba bardziej na rzeczy) to mam określone zdanie i jest ono zbieżne z twoim.
        Ale czy mam wstawiać do samochodu katalizator, jak go fabrycznie nie posiadał (rocznik 98)?
        Czy mam złomować zupełnie sprawny samochód, tylko dlatego, że ma "najdziwniejszy silnik pod słońcem" (silnik, który powinien był trafić na rynek Australii, a wyszło, wylądował w UE, bo to absolutna końcówka produkcji była tego modelu... mniej niż miesiąc później już nowy zjeżdżał z taśmy)?

        Jedno mnie szokuje... UE tak bardzo dba o nasze płucka, a ni cholery nie zablokuje portów przed niewyposażonymi w jakiekolwiek filtry frachtowcami... odpowiedzialnymi (globalnie) za ponad połowę zużycia cięższych niż benzyna materiałów pędnych (i pewnie za więcej niż 9/10 szkodliwych emisji ze zużyciem tychże w silnikach wysokoprężnych powiązanych).

        Może nie tu szukamy rozwiązań, gdzie szukać ich powinniśmy?
        Przynajmniej Ty widzisz źdźbło w moim oku (auto bez katalizatora), belki gdzie indziej nie dostrzegając?
        • do.ki Nie masz racji 20.12.13, 06:49
          Frachtowce nie jeżdżą przez centrum Krakowa, co jednak znacznie zmniejsza ich szkodliwość. Nie, jeżeli drogie ci płucka, to musisz zabrać sie w pierwszym rzędzie za samochody osobowe, a w drugim za palenie drewnem. Tu u mnie większość samochodów z silnikiem diesla (a większość samochodów osobowych tutaj ma silnik diesla) ma zainstalowany DPF. Okazuje sie, ze coraz większy udział w produkcji PM10, czyli tego drobnego i szkodliwego pyłu maja domowe kominki na drewno.
    • trypel Re: wycinanie katalizatorów 20.12.13, 08:00
      myslę że kluczowe zdanie w zalinkowanym tekscie to:

      Prace nad nowymi normami czystości powietrza, w tym konsultacje z państwami członkowskimi i Parlamentem Europejskim mają potrwać 1-3 lata.

      Ileż to nowych etatów, nowa kasa ze składek, a jeszcze można przywalic nieco kar i sobie premie wziąć za wydajne konsultacje. A w ciagu 3 lat na pewno pojawi się nowy problem do rozwiązania. Jak już wszyscy będą jezdzili 50/godz i nikt nie bedzie ginął, jak powietrze bedzie czyste jak w namiocie Majkela Dżeksona, to wymyslimy np ginące motylki przez zbyt szybko jezdzących rowerzystów. I pierwsze przez 3 lata bedziemy sie konsultować jak uratować wiecej motylków (zwłaszcza w Bułgarii) a potem wprowadzimy system kar dla rowerzystów i zestawy samopomocy motylkowej w fabrycznym wyposażeniu kazdego bicykla - zapłaci kupujący (inaczej kara).

      A frachtowce bedą smrodzic bo po pierwsze:
      - nie możemy zaczepiać silnych bo jak sie odwiną (i nie zawina do portów) to bedzie problem a my tego nie lubimy
      - bo tak naprawde mamy w d*pie powietrze a chodzi nam o kasę i pewność że do emerytury my i nasze dzieci bedziemy mieli fajne etaty

      sorry - ja to tak widze.
      • do.ki Znaczy, problemu nie ma 20.12.13, 21:25
        I to tylko eurokraci knują. To mi wyglada na paranoję.
        Powtórzę sie: błędem jest traktowanie prywatnego samochodu osobowego jako środka transportu dla mas, bo to powinien być elitarny środek transportu. Tak było dawno temu i było dobrze. Jak byle kmiota stać na samochód, to robi sie wiocha na drogach, czego jednym z objawów są snujących sie po drogach i smrodzace rzęchy bez katalizatorów.
Pełna wersja