swieta to czas zyczliwosci na drodze

22.12.13, 00:31
wyobrazicie sobie następująca sytuacje - jedziecie 80 km/h (prędkość dozwolona na tym odcinku) w mieście, 2 pasy w tym samym kierunku (szeroki pas zieleni oddziela kierunek przeciwny), w pewnym miejscu jest droga podporządkowana (łączy się z 2 pasówką pod katem +/- 20 stopni, powiedzmy ze jest to zjazd z estakady, nie ma pasa rozbiegowego, jest znak stop, włączający się do ruchu widzi auta w bocznym lusterku albo przez ramie) i z tej drogi widzicie jak auto włącza się do ruchy w odległości ok. 30 m. przed wami - jedziecie prawym pasem i pozostaje wam 1,5s na szybka ocenę sytuacji, przejadę czy nie przejadę, zmienić pas czy nie zmienić, jak przeżyje zaj....c czy nie zaj....c....... w ostatniej chwili zmieniacie pas, załóżmy że jest wolny, zatrzymujecie się 40 m dalej na ulicy, blokujecie ruch i idziecie na spotkanie z niedoszłym samobójca..... co mówicie mu w tej sytuacji?

ps. byłem bardzo kulturalny, nie zachowałem się jak kierowca bmw, nie użyłem ani jednego niecenzuralnego słowa i tego dnia nie musiałem już pić ulubionej kawy......
    • to.niemozliwe Re: swieta to czas zyczliwosci na drodze 22.12.13, 07:10
      W takich sytuacjach, regula jest, ze wczesniej zmieniam pas na lewy, widzac, ze ktos sie bedzie wlaczac do ruchu. A dlaczego? Bo musze zapewnic sobie max. bezpieczenstwa i skorygowac blad projektanta drogi, ze nie ma pasa rozbiegowego dla wjezdzajacych od podporzadkowanej i drugi blad projektanta, ze w miescie dopuszcza skrzyzowanie bez sygnalizacji lub bez ograniczenia predkosci do max. 60 km/h z podporzadkowana. Jak lewy pas zajety, to wczesniej lekko zwalniam przed skrzyzowaniem i migam swiatlami, zeby wjechal ten z podporzadkowanej wczesniej, a nie probowal wskakiwac w ostatniej chwili. Czyli robie tak, zeby nie zmuszac do zajezdzania mi drogi.
    • do.ki Re: swieta to czas zyczliwosci na drodze 22.12.13, 07:26
      > zatrzymujecie się 40 m dalej na ulicy, bl
      > okujecie ruch i idziecie na spotkanie z niedoszłym samobójca.

      Nie, to nie następuje. Nie zatrzymujemy, się, jedziemy swoją drogą. Szkoda czasu na jałowe dyskusje.
    • kos52 Re: swieta to czas zyczliwosci na drodze 22.12.13, 09:05
      Nie zatrzymujemy się, nie blokujemy drogi.
      Dziś ratujemy jego - mamy nadzieję, że jutro poratuje nas ktoś inny.

      I Wesołych Świąt !
    • bimota Re: swieta to czas zyczliwosci na drodze 22.12.13, 12:15
      ZAKLADAM, ZE ZAUWAZYL SWOJ BLAD. PO CO MIAL BYM SIE ZATRZYMYWAC ? OCZYWISCIE WCZESNIEJ BYM TO PRZEWIDZIAL I SIE PRZYGOTOWAL...
    • samspade Re: swieta to czas zyczliwosci na drodze 22.12.13, 12:41
      Nie zatrzymujemy sie. Nie idziemy. Nic nie mowimy. Nie poprawi to sytuacji ze na droge z limitem 80 jest wjazd z ograniczona widocznoscia, bez pasa rozbiefowegowego ze znakiem stop.
      W takim przypadku zjezdzamy wczesniej na lewy pas.
    • chlodny_ Re: swieta to czas zyczliwosci na drodze 22.12.13, 18:32
      tak czytam wasze komentarze i się zastanawiam..... musimy być jednak bardzo tolerancyjnym narodem skoro wkurzają nas tylko drobne rzeczy, ślamazarne ruszanie na zielonym (trąbienie), jazda 50 lewym pasem na 2 pasmowej (zajeżdżanie drogi i hamowanie), parkowanie na 2 miejscach (karne kut...y na przedniej szybie), a wobec sytuacji w których można stracić zdrowie lub życie zachowujemy spokój i dobry humor...... chyba jakiś dziwny jestem bo mam zupełnie odwrotnie.....
      • gzesiolek Re: swieta to czas zyczliwosci na drodze 22.12.13, 19:39
        Dwie sprawy...
        Jedno to narzekanie i wkurzanie sie na to co jest wkurzajace... a drugie to nakrecanie sie, zatrzymywanie, wysiadanie, tlumaczenie...

        Dzis mialem takiego idiote w Toyocie Avensis (TKI 22...) Kielce wjazd od poludnia, pierwszy jadac od Krakowa... Najpierw mnie wyprzedzil jadac tak na oko 140km/h na siedemdziesiatce...
        Pozniej dogonilem go na swiatlach, ale w miedzyczasie cos mu musial Qashqai droge zajechac, bo sie nakrecil tak, ze dojezdzal jechal rownolegle cos krzyczac przez otwarta szybe, wyprzedzal, zajezdzal tamtemu... pozniej mnie prawie staranowal przy tych swoich manewrach do tamtego, gdy staral sie jechac rownolegle, a ja akurat jechalem drugim pasem, az wreszcie po 5min bicia rekordow idiotyzmu odpuscil...

        rozumiem, ze ludzie jezdza czasem jak cmy w dzien... rozumiem, ze potrafia wyprowadzic z rownowagi... ale znacznie gorzej zachowywal sie dla mnie ten idiota... co do dla jakiegos poczucia samosprawiedliwosci stanowil zagrozenie dla siebie i innych...

        Mam nadzieje, ze to nie byles Ty chlodny_...
        • nazimno Re: swieta to czas zyczliwosci na drodze 23.12.13, 07:57
          Jaki sens ma przejmowanie sie psycholami?

          Psycholi ignorowac, tyle.
          • bimota Re: swieta to czas zyczliwosci na drodze 23.12.13, 11:15
            NIE PRZEJMOWAC, WIESZAC...
          • gzesiolek Re: swieta to czas zyczliwosci na drodze 23.12.13, 12:09
            Jeszcze trzeba mieć refleks i nie dać się takiemu zepchnąć z drogi... :(
      • samspade Re: swieta to czas zyczliwosci na drodze 23.12.13, 10:51
        To ze nie zatrzymujemy sie na drodze z limitem 80, zeby wysiasc i tlumaczyc innemu kierowcy nie oznacza ze sie nie denerwujemy.
      • bimota Re: swieta to czas zyczliwosci na drodze 23.12.13, 11:22
        wkurzają nas tylko drobne rzeczy, ślamazarne ruszanie
        > na zielonym (trąbienie), jazda 50 lewym pasem na 2 pasmowej (zajeżdżanie drogi
        > i hamowanie), parkowanie na 2 miejscach

        PRZEZ TE "DROBNE" RZECZY CODZIENNIE TYSIACE LUDZI MA KLOPOT I TRACI MNOSTWO CZASU...

        JAZDA TO NIE TYLKO UMIEJETNOSC TRZYMANIA KIEROWNICY I WCISKANIA GAZU... OBYS SIE KIEDYS TEGO NAUCZYL...
    • galtomone A mnie w sobote obtrabiono :-) 23.12.13, 07:28
      Zapewne trabiacy jeszcze rzucali miesem w swoich autach, ze tacy "niedzielni" kierowcy nie powinni wjezdzac na "dwupasmowke".
      Dawno nikt na mnie nie trabil :-).

      Skoczow, droga na Wisłę. Jedziemy w dwa auta na may wekendowy wypad. Jadę pierwszy, koleżanka została na światłach.
      Droga w miare pusta, bo godziny dość wczesne a poza tym weekend.
      Za światłami ograniczenie do 100km/h, kawalek dalej znow swiatla I 70. I na tym odcinku gdzie ograniczeniem bylo 100....

      Czekając na koleżankę, toczę się prawym pasem ok. 35km/h...
      I ze trzy auta jak musialmy mnie ominąc lewym (nie hamować!!! bo był pusty) trąbiły :-).
      Do tego, przerazeni pasazerowie mojego auta (przeciez trania na nas!!!), koniecznie chcieli na mnie wymusic, zebym jechal na awaryjnych...
      Ech...
      • nazimno Re: A mnie w sobote obtrabiono :-) 23.12.13, 08:03
        Sa walkie-talkie albo telefony.
        Umawiamy sie na pierwszym parkingu i po klopocie.
        Wolna jazda jest bez sensu.
        • galtomone Re: A mnie w sobote obtrabiono :-) 23.12.13, 09:37
          Walkie talkie nie mamy, a nie bede sie umawial na parkingach co swiatla. Zreszta kazedmu, wg wlasnego uznania I wygody, prawda?

          A zakazu jazdy 35km/h na takich drogach nie widzialem....
          • nazimno Re: A mnie w sobote obtrabiono :-) 23.12.13, 10:09
            Masz racje, ze nie ma.
            Moja uwaga dotyczyla kwestii organizacji przedsiewziecia.
            Milosnicy trabienia naleza do kategori "nauczycieli".

            Ja juz dawno temu kupilem "walkie", bo przy
            wyjazdach na narty sa one wygodne.
            • galtomone Re: A mnie w sobote obtrabiono :-) 23.12.13, 10:15
              Gdyby nie fakt, ze moj 4latek jechal w drugim aucie, to pewnie bysmy sie umowili, gdzies po drodze (przed celem wyprawy). Ale trzeba bylo ekipe pozbierac po drodze do dwoch aut, zrobic zakupy, poza ty, 60km to nie jakas duza trasa...
              Tak bylo wygodniej.
      • bimota Re: A mnie w sobote obtrabiono :-) 23.12.13, 11:18
        ZAKAZU NIE MA, ALE JEST PODSTAWOWA ZASADA - JEZDZIC PRZEWIDYWALNIE...
        • galtomone Re: A mnie w sobote obtrabiono :-) 23.12.13, 14:57
          A co jest nieprzewidywalnego w wolnej jezdzie prawym pasem po dwupasmowej drodze o niskim natezeniu????

          Chyba, ze gdzies tam wyczytales, ze jechalem zygzakiem?
          • bimota Re: A mnie w sobote obtrabiono :-) 23.12.13, 15:15
            PEWNIE TO, ZE NIESPODZIEWANIE SZYBKO CIE DOGANIALI... JAKIS POWOD TRABIENIA CHYBA BYL...
            • galtomone Re: A mnie w sobote obtrabiono :-) 24.12.13, 07:31
              No owszem, trzeba bylo zjechac na lewy pas I mnie ominac....
              To faktycznie bezczelnosc z mojej strony zmuszac do takich manewrow I to niespodziewanie.
              Jada sobie, a tu nagle taki ja pojawia im sie (z min. 500m) tuz przed maska.
              A to przeciez trudno sie ocenia z jaka predkoscia porusza sie inny pojazd.

              Ale nauka dotarla, od dzis trabie na wszystkie ciezarowki! :-) Tez sie tak niespodziewanie pojawiaja... I nie chca jechac szybko.
              • bimota Re: A mnie w sobote obtrabiono :-) 24.12.13, 13:13
                NA MNIE NAWET RRABIA GDY ROWEREM JADE.. TO DOPIERO WYCZYN - ROWER WYPRZEDZIC NA 2-PASMOWCE... :p
          • to.niemozliwe Re: A mnie w sobote obtrabiono :-) 24.12.13, 02:31
            Lepiej jechac z predkoscia zblizona lub nieco mniejsza od innych, ale nie 35 km/h. Ja bym sie bal, ze tir sie zagapi, za pozno zahamuje i najedzie na mnie. Przypatrz sie na filmy na yt jak to wyglada.
            Duzo jest w ogole problemow, jak ludzie jezdza na zasadzie "ja pierwszy, a ty za mna". Np. ten drugi moze bezmyslnie malpowac manewry lub na sile wjezdzac na czerwonym swietle byleby tylko nie zgubic przewodnika. Zreszta, po co walkie-talkie, komorek nie macie?
            • galtomone Re: A mnie w sobote obtrabiono :-) 24.12.13, 07:34
              to.niemozliwe napisał:

              > Lepiej jechac z predkoscia zblizona lub nieco mniejsza od innych, ale nie 35 km
              > /h.

              Tylke, ze Ci inni ruszali na swiatlach (za mna, razem z klezanka) I do nas dojezdzali.

              > Ja bym sie bal, ze tir sie zagapi, za pozno zahamuje i najedzie na mnie.

              Jakos w sobote ok 10:00 akurat tam zadnego nie bylo.

              > Duzo jest w ogole problemow, jak ludzie jezdza na zasadzie "ja pierwszy, a ty z
              > a mna".

              Byl pusty lewy pas.

              > Np. ten drugi moze bezmyslnie malpowac manewry lub na sile wjezdzac na
              > czerwonym swietle byleby tylko nie zgubic przewodnika.

              ???? - nie widze ziwazku z opisana syt.

              > Zreszta, po co walkie-ta
              > lkie, komorek nie macie?

              Po co komorka jak czekalem na nia 3 min, jedna zmiane swiatel? Przeciewz wiedzialem gdzie jest....
              Mialem do niej zadzwonic I powiedziec, ze wolno sobie jade do przodu? :-)
      • misiaczek1281 Re: A mnie w sobote obtrabiono :-) 23.12.13, 11:28
        galtomone napisał:

        > Czekając na koleżankę, toczę się prawym pasem ok. 35km/h...
        > I ze trzy auta jak musialmy mnie ominąc lewym (nie hamować!!! bo był pusty) trą
        > biły :-).
        > Do tego, przerazeni pasazerowie mojego auta (przeciez trania na nas!!!), koniec
        > znie chcieli na mnie wymusic, zebym jechal na awaryjnych...
        > Ech...

        Nic dziwnego że cię obtrąbiono...35km/h to tamowanie ruchu !
        Na koleżankę wystarczyło zaczekać na poboczu lub parkingu:-)

    • qqbek Mi tam wisi. 23.12.13, 12:31
      Jak jadę sam, lub w nieżeńskim towarzystwie, to zaklnę najczęściej siarczyście (takie gromkie "a ch..j ci dziadu w dupę i kotwica w plecy" działa czasami niczym prawdziwe katharsis) i na tym (oraz klaksonie) kończę.
      Gorzej się sprawy mają, jak jadę z babami... wtedy poza klaksonem przydaje się wymowne popukanie się w czoło, na następnych światłach.

      Wysiadłem nawrzeszczeć raz, na 18 lat za kółkiem (ale niewąsko było), 4 czy 5 lat temu, ale nie udało się mi nawiązać mono(dia)logu z drugim kierującym, ponieważ się mnie wystraszył i zwyczajnie spierdzielił (przejeżdżając w tym celu na czerwonym).
      • misiaczek1281 Re: Mi tam wisi. 23.12.13, 12:37
        qqbek napisał:

        > Jak jadę sam, lub w nieżeńskim towarzystwie, to zaklnę najczęściej siarczyście
        > (takie gromkie "a ch..j ci dziadu w dupę i kotwica w plecy" działa czasami nicz
        > ym prawdziwe katharsis) i na tym (oraz klaksonie) kończę.
        > Gorzej się sprawy mają, jak jadę z babami... wtedy poza klaksonem przydaje się
        > wymowne popukanie się w czoło, na następnych światłach.
        >
        > Wysiadłem nawrzeszczeć raz, na 18 lat za kółkiem (ale niewąsko było), 4 czy 5 l
        > at temu, ale nie udało się mi nawiązać mono(dia)logu z drugim kierującym, ponie
        > waż się mnie wystraszył i zwyczajnie spierdzielił (przejeżdżając w tym celu na
        > czerwonym).

        Ale jak już się tak kogoś opierdzieli to człowiek czuje taką ulgę i poczucie dobrze spełnionej misji ;-)
        • qqbek Re: Mi tam wisi. 23.12.13, 12:39
          misiaczek1281 napisał:

          > Ale jak już się tak kogoś opierdzieli to człowiek czuje taką ulgę i poczucie
          > dobrze spełnionej misji ;-)


          Przecież piszę, że to istne katharsis :)
    • toreon Re: swieta to czas zyczliwosci na drodze 24.12.13, 09:01
      Nie tylko czas życzliwości ale także luzu na ulicach miast, w szczególności widać to na przykładzie stolicy, którą dziś rano można było przejechać jak po sznurku. I pomyśleć, że taki stan potrwa z większym lub mniejszym natężeniem aż do 6 stycznia;-)
      Negatywnym aspektem tego okresu jest pojawienie się licznych tzw. niedzielnych kierowców których obecność kłuje w oczy na kilometr. Ale coś za coś.
      Najlepszego!
Pełna wersja