przemekthor
03.01.14, 22:02
Trzeci raz w ciągu pół roku miałem sytuację, że za zakrętem na moim pasie napotkałem wyprzedzającego idącego mi na czoło. Było dość szerokie pobocze, więc nie wpadłem do rowu, szczęśliwie jakoś zdążyłem wrócić na swój pas nie kosząc słupka.
Zdarzają się wam takie sytuacje, czy to tylko ja mam takiego pecha (i szczęście zarazem)? Zdarzały mi się wcześniej jakieś awaryjne hamowania, ale ostatnio to nie ma tygodnia, żeby mi choć raz nie skoczyło ciśnienie.