6 piw... niby nie duzo...

14.01.14, 07:05
Ja bym spoko dal rade, nawet po 7 piwach.
Zreszta , nawet jak czlowiek ma w czubie to co to jest przejechac 5 km do domu w nocy jak ruch maly...
Pojade wolno to sie nic nie stanie!

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15268633,U_Lisa_sprawcy_wypadkow_po_pijanemu__Z_glupoty_moje.html#BoxSlotII3img
Wracałem z dyskoteki. Zasnąłem za kierownicą. Na łuku zjechałem na przeciwległy pas i czołowo zderzyłem się z innym samochodem. Z tamtego samochodu zginęły dwie osoby. Miałem 1,5 promila. Wypiłem 6 piw. Nie mogłem uwierzyć, że zginęły 2 niewinne osoby. Z mojej głupoty. Żałuję. Moje życie runęło. Mam dziecko. Przed więzieniem byłem po ślubie, a teraz już po rozwodzie. Za długi wyrok. Dostałem 8 lat - opowiadał jeden z mężczyzn.
    • qqbek Na brak mózgu nic nie pomoże. 14.01.14, 08:42
      Ale... oglądałem drugą część programu i aż mi się włos jeżył.
      Najostrzej wypowiadał się bowiem pewien znany pirat drogowy, który już niejednokrotnie udowodnił, że nawet na trzeźwo stwarza nieliche zagrożenie.

      Co do jazdy po 6 piwach - nie wyobrażam sobie bym mógł w ogóle siąść do samochodu po więcej niż 2 piwach (to ostatnie, owszem, zdarzało mi się, gdy jeszcze w Anglii mieszkałem), po 6 nawet po odespaniu 12 godzin bym nie siadł.
      • who_cares Re: Na brak mózgu nic nie pomoże. 14.01.14, 08:58
        Zaprosić Kurskiego na debatę o bezpieczeństwie ruchu drogowego to tak jakby zaprosić Trynkiewicza na debatę o pedofilii.
        Przecierałem oczy ze zdumienia.
      • loyezoo Re: Na brak mózgu nic nie pomoże. 14.01.14, 14:22
        Nie,żebym się chwalił czy żalił.Po 6,a nawet 8 piwach i jakiś 8-10 godzinach mam 0,00.Alkomat dość drogi,elektrochemiczny, więc w miarę mu wierzę (sprawdzany raz z policyjnym,prawie identyczne pomiary)Wszystko zależy od organizmu.No i oczywiście od piwa.Są i te 5% i te po 9%:) Zdecydowani pijam te słabsze.
        • qqbek Re: Na brak mózgu nic nie pomoże. 14.01.14, 15:21
          loyezoo napisał:

          > Nie,żebym się chwalił czy żalił.Po 6,a nawet 8 piwach i jakiś 8-10 godzinach ma
          > m 0,00.Alkomat dość drogi,elektrochemiczny, więc w miarę mu wierzę (sprawdzany
          > raz z policyjnym,prawie identyczne pomiary)Wszystko zależy od organizmu.No i oc
          > zywiście od piwa.Są i te 5% i te po 9%:) Zdecydowani pijam te słabsze.

          Ja w sierpniu ubiegłego roku po weselu kuzyna miałem o 14:00 dnia następnego 0,0.
          Mierzone nie w domu, ale na komendzie (a właściwie to polazłem po to, żeby mieć wymówkę, bo ślubna chciała gdzieś jechać, ale sama nogi poobcierała a ja twierdziłem, że jeszcze nie mogę).
          Najbidniej pół litra wódki i 8 kieliszków mocnych nalewek (nie muszę chyba mówić, że obżarłem się też, co dodatkowo spowolniło wchłanianie).
          Wróciliśmy po 2:00 tak więc od zakończenia picia, po dmuchanie na komendzie upłynęło około 12 godzin.

          Ale:
          Jak tłumaczyła mi potem koleżanka (z zawodu lekarz-toksykolog - zeszło na tempo trzeźwienia i musiałem się pochwalić swoim "wynikiem") - co prawda istnieją indywidualne różnice w tempie metabolizowania alkoholu i ja najwyraźniej mam po prostu "łeb do picia" (co zresztą wyszło nie w sierpniu, a na studiach;), ale nawet osoba dobrze tolerująca alkohol i szybko trzeźwiejąca ma dni "gorsze" i "lepsze" pod tym względem.

          Co do piwa - nie lubię piw niesmacznych.
          Znam smaczne piwa o zawartości tak 4,5% alkoholu, jak i takie z około 9% alkoholu.
          (nie chcę robić reklamy - ale niech będzie Pilsner Urquell jako przykład "pierwszego" i Kaper jako przykład "drugiego")
          Większość zaś piw na półkach sklepów to koncernowe szczochy a nie piwa - i to takich piw staram się nie pijać.
          • galtomone Wreszcie fajny temat :-) 14.01.14, 15:35
            qqbek napisał:

            > Co do piwa - nie lubię piw niesmacznych.

            No dobra. przynam sie, ze ja tez (aple pewnie wiekszosc ma odmienne zdanie) ;-)

            > Znam smaczne piwa o zawartości tak 4,5% alkoholu, jak i takie z około 9% alkoho
            > lu.
            > (nie chcę robić reklamy - ale niech będzie Pilsner Urquell jako przykład "pierw
            > szego" i Kaper jako przykład "drugiego")

            Kaper - nie znam. Osobiscie Pilsner U. mi jakos nie podchodzi.
            Po piwo staram sie od czasu do czasu jedzic do Czech (daleko nie mam).
            Wtedy kupuje Kozla, ktory bardzo mi smakuje (leciutki, slaby... a smaczek ma) i po trochu z innymi roznymi naklejkami , ktorych nie znam.
            Nie pamietam kiedy pilem cos niedobrego.

            W PL. z powodu opisanego ponizej ostatnio cenie sobie Lidla z jego oferta Budweisera - piwo OK , cena tez niezla.

            > Większość zaś piw na półkach sklepów to koncernowe szczochy a nie piwa - i to t
            > akich piw staram się nie pijać.

            Hough!
            • qqbek Re: Wreszcie fajny temat :-) 14.01.14, 15:44
              galtomone napisał:

              > Kaper - nie znam.

              Kiedyś Hevelius, jeszcze wcześniej zdaje się Wrzeszcz, potem przejęci przez Żywca.
              Piwo jasne (najmocniejsze chyba z jasnych w Polsce), warzone na Pomorzu od przynajmniej XVIII wieku.
              Bardzo mocne, ale nie jedzie spirytusem ani nie jest słodkie.
              20% ekstraktu.

              > Osobiscie Pilsner U. mi jakos nie podchodzi.

              Mi przestał podchodzić, jak go Tychy zaczęły produkować na licencji.
              Ale od dwóch lat produkcja jest znów w Czechach i jakość wróciła do normy.

              > W PL. z powodu opisanego ponizej ostatnio cenie sobie Lidla z jego oferta Budwe
              > isera - piwo OK , cena tez niezla.

              Mam tylko nadzieję, że nie piszesz o tych amerykańskich szczochach tylko o przyzwoitym piwie zza naszej południowej granicy (to i to swego czasu dostępne w Lidlu zdaje się).

              W Lidlu zdarza się jeszcze niemiecki Warsteiner na przykład - też dobre piwo.

              No i w piątek jadę do Saksonii, to zaczerpnę "u źródła" trochę do bagażnika (mam nadzieję, że dorwę gdzieś Leikem-a).
              • galtomone Re: Wreszcie fajny temat :-) 14.01.14, 15:48
                qqbek napisał:

                > Mam tylko nadzieję, że nie piszesz o tych amerykańskich szczochach tylko o przy
                > zwoitym piwie zza naszej południowej granicy (to i to swego czasu dostępne w Li
                > dlu zdaje się).

                Nie wiem jak gdzie indziej ale u nas amerykanskich szczochow nigdy nie bylo. Jest czeski. 2.99 butelka i 2.22 puszka.

                Warsteiner - to ten co go kiedys na Eurosporcie mocno reklamowali? (nie wiem czy widzialem... od czasu jak pojawil sie czeski Budvar to na inne nie patrze...).
                • qqbek Re: Wreszcie fajny temat :-) 14.01.14, 15:54
                  galtomone napisał:

                  > Nie wiem jak gdzie indziej ale u nas amerykanskich szczochow nigdy nie bylo. Je
                  > st czeski. 2.99 butelka i 2.22 puszka.

                  Były, były... może to był Miller a nie Bud, ale na pewno na "tygodniu amerykańskim" był (przynajmniej u mnie na wsi we wszystkich Lidlach był).

                  > Warsteiner - to ten co go kiedys na Eurosporcie mocno reklamowali? (nie wiem cz
                  > y widzialem... od czasu jak pojawil sie czeski Budvar to na inne nie patrze...)
                  > .

                  Dużo piw reklamowano na Eurosporcie.
                  Warsteiner i Bittburger (z niemieckich) na pewno w F1.
    • who_cares Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 09:41
      I dla tego po sześciu piwach trzeba wracać z pasażerem który cię obudzi w razie czego ...... nie jestem z tego dumny ale miałem raz czy dwa "w młodości" podobne doświadczenie kiedy na Mazurach wiozłem w Golfie 1 chyba z 8 osób zapomnianą przez lokalnych zarządców dróg wąską ścieżyną - ale jechaliśmy maks 30 km/h z uwagi na stan drogi i zużyte amortyzatory.
    • pies_w_studni Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 10:11
      Kurski, ta menda drogowa, został zaproszony do programu o BRD? Lis robi se jaja?
    • klemens1 Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 11:24
      > Ja bym spoko dal rade, nawet po 7 piwach.

      U ciebie - jak widzę - bez zmian.
      Postuluje się, żeby nie karać praktycznie trzeźwych po jednym piwie, to podajesz przykład ludzi, którzy są tak narąbani, że zasypiają za kierownicą.
      Bo przecież nadal nie widzisz różnicy, prawda?
      • jamesonwhiskey Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 13:23
        tolerancja i metabolizm to sprawa indywidualna
        tak jak i odczucia i checi do prowadzenia
        wazne jest tez co sie pije
        4 piwa 5% to 5 piw 4%

        jezdze (zadko) po 4 piwach 4% jakies 3 godziny picia i mam wtedy powinienem miec lekko ponizej promil
        nie zasypiam nie jezdze wezykiem nie szarzuje jak zraniony byk jade 40-50km/h
        czuje sie dobrze dojezdzam na miejsce czas reakcji wydaje sie byc w miare ok




        • klemens1 Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 13:46
          Kiedyś byłem na imprezie u kierowników jakiejś budowy - oni zawsze mają alkomaty (specyfika branży). Robiliśmy sobie z ciekawości pomiary co jakiś czas. Przy 1.1 promila czułem że coś wypiłem - wg mnie jechać by się dało, ale jednak to już nie to. Gdy skończyliśmy, miałem 2.6 - przyznam, że w takim stanie już trudno by się jechało.
          Ale obecne 0.2 to po prostu tylko i wyłącznie karanie niewinnych.
      • galtomone Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 13:58
        Wiesz, nie znam statystyk, ale:

        a) jesli na tle innych nacji w Europie, jest u nas z alkoholem i kierowcami gorzej (a chyba warto by tez wziac pod uwage, poza suchymi statystykami stan drog, srednia wieku pojazdow oraz np. podejscie do piszech na trzezwo) - to zmienimy limit na 0,00 zeby nie bylo dyskusji....

        b) a jesli jest lepiej - to podniesmy do 0,5 i zobaczymy jaki bedzie efekt w sensie wypadkow... jesli tylko ukarzemy mniej kierowcow a ofiar bedzie tyle samo/mnie znaczy korelacji nie ma

        c). oczywiscie miloby wreszcie bylo moc i po 3 piwach jechac sobie przez park na rowerze... NFZ zawsze moze odmowic placenia za leczenia jak na wlasne zyczenie sie wywale i rozwale glowe...
        • klemens1 Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 14:15
          > a) jesli na tle innych nacji w Europie, jest u nas z alkoholem i kierowcami gor
          > zej (a chyba warto by tez wziac pod uwage, poza suchymi statystykami stan drog,
          > srednia wieku pojazdow oraz np. podejscie do piszech na trzezwo) - to zmienimy
          > limit na 0,00 zeby nie bylo dyskusji....

          Uzasadnij, bo nie wiem o co ci chodzi.
          Co to znaczy "gorzej" i co poprawi limit 0.00? Przecież przy takim limicie będzie się ścigać w jeszcze większym stopniu "wczorajszych", którzy nikomu nie zagrażają. To chcesz osiągnąć?

          > c). oczywiscie miloby wreszcie bylo moc i po 3 piwach jechac sobie przez park n
          > a rowerze... NFZ zawsze moze odmowic placenia za leczenia jak na wlasne zyczeni
          > e sie wywale i rozwale glowe...

          A jak łazisz pieszo, to jakoś leczenia nie odmawia.
          • galtomone Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 14:29
            klemens1 napisał:


            > Uzasadnij, bo nie wiem o co ci chodzi.
            > Co to znaczy "gorzej" i co poprawi limit 0.00?

            Gorzej - wieksza ilosc pijanych, wieksza ilosc wypadkow spowodowanych przez pijanych, wieksza liczba ofiar.

            Gorzej = bardziej źle :-)

            Co zmieni limit. Bedziesz miec jasnosc, ze nie ma przyzwolenia, poblazaniam itd... na jakiklowiek zwizek kierowcy z alkoholem przed jazda. Pijes = nie jedziesz. Bo dzis nadal niestety jest tak... a jeszcze moge... a juz moge.... eeee.... co tam dwa piwa, do 0,2 wolno miec...

            Nigdy sie z takimi tlumaczeniami nie spotkales?

            > Przecież przy takim limicie będz
            > ie się ścigać w jeszcze większym stopniu "wczorajszych", którzy nikomu nie zagr
            > ażają.

            No to chyba roznie sie czujemy na dzien drugi, ja do wieczora do auta nie wsiadam (czesto nawet jako pasazer, bo po co czyscic auto).

            Przypuszczam, ze to wlasnie wczorajsi powoduja wiecej wypadkow , spieszac sie na kacu do roboty, niz ci co wlasnie wyjechali z dyskoteki... ale danych zadnych nie znam - tak sadze.

            W kazdym razie (wiem po sobie) nawet jak sie na drugi dzien czujesz trzezwy jak swinia, i naprawde dobrze.... to mozesz sie BARDZO zdziwic dmuchajac w alkomat.

            > A jak łazisz pieszo, to jakoś leczenia nie odmawia.

            Zatem nie jedz na rowerze tylko idz!
            • klemens1 Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 14:56
              > Co zmieni limit. Bedziesz miec jasnosc, ze nie ma przyzwolenia, poblazaniam itd

              A dlaczego 0.5 miałby oznaczać przyzwolenie, pobłażanie itd.?
              Po co znowu chcesz robić z normalnych ludzi przestępców?

              > Przypuszczam, ze to wlasnie wczorajsi powoduja wiecej wypadkow , spieszac sie n
              > a kacu do roboty, niz ci co wlasnie wyjechali z dyskoteki... ale danych zadnych
              > nie znam - tak sadze.

              Czyli budujemy nadal swój matrix.

              > W kazdym razie (wiem po sobie) nawet jak sie na drugi dzien czujesz trzezwy jak
              > swinia, i naprawde dobrze.... to mozesz sie BARDZO zdziwic dmuchajac w alkomat.

              Więc chyba lepiej się zdziwić że jest 0.4 i pojechać dalej, niż się zdziwić że jest 0.1 i trafić do aresztu.
              Nadal nie widzę powodu wprowadzenia 0.0 zamiast 0.5 - póki co są same wady tego rozwiązania.
              • galtomone Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 15:05
                klemens1 napisał:

                > > Co zmieni limit. Bedziesz miec jasnosc, ze nie ma przyzwolenia, poblazani
                > am itd
                >
                > A dlaczego 0.5 miałby oznaczać przyzwolenie, pobłażanie itd.?

                Pytasz serio?? Nie wierze.

                0.5% oznacza, ze mozna sie napic i jechac (toche podobnie jak 0.2) tylko wiecej.
                A jak widzisz, u nas kwestie ograniczen i limitow sa zawsze plynne i dyskusyjne...

                > Po co znowu chcesz robić z normalnych ludzi przestępców?

                ???????
                Nie rozumiem....
                W wielu krajach jest limit 0.00 - chesz powiedziec ze tam normalni ludzi, stosujacy sie do przepisow prawa staja sie przestepcami i u nas tez beda....

                Niby jak ja mam z kogos zrobic przestepce - ej Ty pij bo jak nie to w ryj? a teraz jedz bo jak nie to .....????

                > > Przypuszczam, ze to wlasnie wczorajsi powoduja wiecej wypadkow , spieszac
                > sie n
                > > a kacu do roboty, niz ci co wlasnie wyjechali z dyskoteki... ale danych z
                > adnych
                > > nie znam - tak sadze.
                >
                > Czyli budujemy nadal swój matrix.

                O milo, ze podobnie myslisz o sobie!!! :-)

                > Więc chyba lepiej się zdziwić że jest 0.4 i pojechać dalej, niż się zdziwić że
                > jest 0.1 i trafić do aresztu.

                Lepiej poczekac az bedzie 0.00. U nas jest 0.2 a ja itak czekam az bedzie 0.00....

                > Nadal nie widzę powodu wprowadzenia 0.0 zamiast 0.5 - póki co są same wady tego
                > rozwiązania.

                Ty wielu rzeczy nie widzisz/nie rozumiesz lub nie chcesz widziec/zrozumiec. Ale na szczescie sa tacy co widza/rozumieja i oczywistych rzeczy nie trzeba im tlumaczyc.
                • do.ki Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 15:18
                  > 0.5% oznacza, ze mozna sie napic i jechac (toche podobnie jak 0.2) tylko wiecej

                  Skoro kwestionujesz, ze mozna sie napic i jechac, to po prostu jestes za 0.0. No i bardzo dobrze, ale w takim razie nie prowadzmy dyskusji "0.2 vs. 0.5", bo to nie ma sensu.

                  > W wielu krajach jest limit 0.00

                  Az sprawdzilem w Wikipedii. Te "wiele krajow" to: Bangladesz, Brazylia, Brunei, Czechy, Estonia, Fidzi, Wegry, Nepal, Oman, Pakistan, Paragwaj, Arabia Saudyjska, Slowacja i Emiraty. 14, z tego 6 takich, gdzie w ogole jest prohibicja (wiec nie musisz jezdzic po pijaku, juz samo picie jest przestepstwem). W jeszcze paru krajach obowiazuje 0.0 dla niektorych grup kierowcow.

                  Nie jest tak, ze kazda ilosc alkoholu we krwi kierowcy to smiertelne zagrozenie.
                  • galtomone Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 15:31
                    Tez napisalem, ze podniesmy do 0.5...
                    Mnie tam rybka i tak jezdze jak mam 0.00

                    Pytanie tylko, czy w naszym narodzie to ne jest tak, ze jak jest 50 to mozna spoko 70 m(z reguly sie udaje...)
                    Jak bedzie 0.5 to pewnie i 0.7 czy 1.0 tez bedzie dobrze (przeciez wszedzie nie stoja)....
                    • samspade Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 16:12
                      pozostaje pytanie czy wyższy limit nie będzie traktowany przez wielu jak ograniczenia prędkości. przecież ustali go urzędas zza biurka.
                      i ilu kierowców uzna że ma mocną głowę i może pić więcej.
                    • klemens1 Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 16:21
                      > Pytanie tylko, czy w naszym narodzie to ne jest tak, ze jak jest 50 to mozna sp
                      > oko 70 m(z reguly sie udaje...)

                      Już odpowiadałem komu innemu - po podniesieniu limitu na niektórych odcinkach kierowcy NIE przyspieszyli.
                      Za to kontrole prędkości jakoś ustały.
                • klemens1 Re: 6 piw... niby nie duzo... 14.01.14, 16:19
                  > 0.5% oznacza, ze mozna sie napic i jechac (toche podobnie jak 0.2) tylko wiecej.
                  > A jak widzisz, u nas kwestie ograniczen i limitow sa zawsze plynne i dyskusyjne

                  A czymże jest limit 0.0, jak nie ograniczeniem/limitem?
                  W czym jest lepszy od 0.5?

                  > W wielu krajach jest limit 0.00 - chesz powiedziec ze tam normalni ludzi, stosu
                  > jacy sie do przepisow prawa staja sie przestepcami i u nas tez beda....

                  Chcę powiedzieć, że normalny, nikomu nie zagrażający człowiek dzięki twoim zajebistym pomysłom może stać się przestępcą.

                  > Lepiej poczekac az bedzie 0.00.

                  A co w tym takiego lepszego?

                  > Ty wielu rzeczy nie widzisz/nie rozumiesz lub nie chcesz widziec/zrozumiec. Ale
                  > na szczescie sa tacy co widza/rozumieja i oczywistych rzeczy nie trzeba im tlu
                  > maczyc.

                  Nie rozumiem np. durnych ograniczeń w lesie. Ale tobie ich na szczęście nie trzeba tłumaczyć. Jakbyś tamtędy jechał bez ograniczenia, to na pewno byś zauważył przyczynę i sam zwolnił.

                  A teraz odpowiedz konkretnie na pytania wyżej - "widzący lepiej". Zobaczymy, jak rzeczywistość ma się do twoich deklaracji.
Pełna wersja