Dylemat rozpedzania :-)

29.01.14, 09:48
Nie wiem czy uda mi sie to jasno wyjasnic ale sprobujmy...
Pytanie:
Co i dlaczego jest wg Was: ekonomiczniejsze mniejsze zuzycie paliwa), bardziej ekologiczne (mniej trujemy przez wydech)?

Ruszamy na swiatlach i chcemy podrozowac z douszczalna na drodze predkoscia, powiedzmy 100km/h.

Czy lepiej... deptac gaz, krecic auto wysoko i w kilka/kilkanascie sekund miec te 100km/h na liczniku i jedziemy...

Czy rozpedzamy sie bardzo spokojnie, przy 2 tys obrotow zmieniamy bieg...gaz nacisniety tak delikatnie by chwilowe spalanie wzroslo jak najmniej.... i tak sie spokojnie rozpedzamy do tej samej predkosci maks...

Oczywiscie w pierwszym przypadku zaoszczedzimy czas....
    • pietrzj1 Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 09:52
      Podobno pierwsza opcja, czyli szybkie przyspieszanie do prędkości przejazdowej jest bardziej ekonomiczne. Tak mi się obiło o uszy, ale nie mam nic na poparcie tej tezy.
      Chodziło chyba o silniki turbodoładowane, nie wiem jak to działa przy wolnossących.
    • nazimno Znacznie rozsadniejsze jest sprawne 29.01.14, 09:53
      i wykorzystujace dobrze moc silnika przyspieszenie az do predkosci docelowej.

      Mulowatosc nie ma wiekszego sensu.
      Potem wazne jest plynne "gospodarowanie" predkoscia, bez niepotrzebnego hamowania.
    • qqbek Tak jak pisze nazimno. 29.01.14, 10:05
      Ani gaz w podłogę do "odcinki" ani pieszczenie się z pedałem (jeśli zabrzmiało dwuznacznie, to tak miało zabrzmieć, bo to też sądzę o praktykujących ten sposób ruszania).
      Silnik najlepiej i najwydajniej pracuje w szerokim zakresie obrotów (od obrotów maksymalnego momentu obrotowego do obrotów mocy maksymalnej)... ale tylko w dieslach ten zakres pokrywa się w dającej się zauważyć części z zalecanymi przez pojmujących opacznie ecodriving, 2000 obrotów na minutę.

      Dochodzi do tego dodatkowy aspekt - jak ja i wszyscy za mną ruszymy spod tych świateł dynamicznie a nie dychawicznie, to mniej osób zostanie za nami, czekając na kolejne "zielone" a to już nie urojona, czy też trudna do udowodnienia oszczędność, lecz realne ilości benzyny/ropy i nerwów tych zmuszanych przez "ecodriverów z bożej łaski" do kolejnego postoju.
    • galtomone Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 10:09
      Ale kiedy spali sie najmniej paliwa? :-)

      Osobiscie ruszam normalnie - tzn. rowno z tym autem co jest przedemna - co zykle w PL, konczy sie hamowaniem (WRRRRRRRRRRRRRR!)
      Ale staram sie jezdzic swoim autem miedzy 2500 -3500 - tzn. predkosc podrozna ustalac na jak najnizszym poziomie obrotow ale zmieniac biegi przy 3000-3500 wciskajac pedal na ok. 2/3 w podloge...
      • gzesiolek Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 10:51
        Wszystko zalezy od silnika i przelozen w danym aucie...
        Generalnie z wlasnego doswiadczenia w moich wolnossacych benzynkach najlepiej mi bylo osiagnac jak najszybciej predkosc podrozna i wtedy juz delikatnie operowac gazem... jak trzeba wyprzedzic, redukcja, depniecie... po manewrze znowu powrot do biegu podroznego i takowej predkosci...
        Przy przyspieszeniu operuje obrotami od okolic momentu maksymalnego do okolic mocy maksymalnej (czyli 4-6tys), przy predkosci podroznej jade na ekonomicznych 2-4tys (w zaleznosci od predkosci 70-140 na piatce, w Lancerze nie mam 6. biegu, wiec przy 120km/h mam juz ponad 3tys rpm)...
        Taka jazda pozwala mi na trasie utrzymywac spalanie ponizej 6l/100km, a srednia z 2013 roku mam ok. 6,5l/100km a przeciez nieco kilometrow po Krakowie zrobilem...
        Srednia przez 100tys km od poczatku uzytkowania mam niecale 6,7l/100km i uwazam to za bardzo dobry wynik, biorac pod uwage ze producent obiecywal 6,2-6,4l/100km w trybie mieszanym (wg różnych źródeł)...
    • liczbynieklamia Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 10:50
      Żadna z tych opcji. Silniki mają największą sprawność w okolicach maksymalnego momentu obrotowego (w silnikach doładowanych sytuacja się trochę komplikuje). Oznacza to, że najekonomiczniej w sensie energii uzyskanej z litra paliwa jeździ się w okolicach obrotów maksymalnego momentu obrotowego z gazem niemal w podłodze - przynajmniej w nowoczesnych samochodach, które dbają o prawidłowy skład mieszanki. Dlaczego tak jest? W dużym uproszczeniu moment obrotowy proporcjonalnie odpowiada temu, ile energii dostajemy z jednego cyklu pracy silnika. Przy niskich obrotach tej energii jest mniej, bo mamy sporo "kosztów stałych", przy wysokich obrotach z kolei zaczynają się problemy z napełnianiem cylindrów, etc., tak więc silnik najwydajniej pracuje gdzieś pośrodku.
      • nazimno Niezupelnie tak jest. 29.01.14, 11:21
        Zainteresuj sie pojeciemi "engine map" albo "engine fuel mapping".

        Chodzi o diagramy tego typu:

        tiny.pl/q1dct
        Poruszajac sie po tej "mapie" mozesz znalezc kompromisowe pole
        zadanych parametrow.
        • liczbynieklamia Re: Niezupelnie tak jest. 29.01.14, 12:53
          Moje wnioski pochodzą właśnie z analizy takich map. Gdyby były dostępne dla każdego silnika, to nie byłoby sprawy, ale niestety producenci bardzo niechętnie je publikują.
          • nazimno A dlaczego mieliby powszechnie publikowac? 29.01.14, 12:56
            To powazna praca dla laboratorium, ktore to musi porzadnie zrobic.
            Kosztuje mnostwo kasy.
            No i konkurencja dostaje za darmo material w lapy.


            • rysiekk111 z uczciwości wględem klięta 29.01.14, 18:55
              powinno sie mu zapodać nie tylko chwilowe spalanie , niemiarodajne z punktu widzenia opisanego w temacie , ale tez sprawność napędu czy zużycie jednostkowe silnika
              To że chciwy i przebiegły motoprzemysł tego nie czyni nie dziwi mnie specjalnie gdyż prawda o nieefektywności napędów mogłaby z wolna zacząć dochodzić do nieco świadomszych użytkowników.
              Skandalem jest że nie badają i nie ujawniają tego żernaliści
              Dla konkurencji nie jest zaś żadne problemem technicznem coby przebadać jakiś motór , charakterysykie zdjąć i "tajemnice" zgłębić
              • galtomone Re: z uczciwości wględem klięta 30.01.14, 11:23
                rysiekk111 napisał:

                > Skandalem jest że nie badają i nie ujawniają tego żernaliści

                Rozumiem, ze z checia (jak cala reszta narodu) pojdziesz do kiosku i kupisz gazeta, z ktorej nie wiele Kowalski zrozumie za 50-60 zl...
                A jesli nie to kto za te bezstronne i mairodajne badania ma placic???
      • crannmer Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 12:07
        liczbynieklamia napisał:
        > najekonomiczniej w sensie energii uzyskanej z litra paliwa jeździ
        > się w okolicach obrotów maksymalnego momentu obrotowego
        > z gazem niemal w podłodze

        Pytanie, jak utrzymac stala predksc jazdy majac obroty kolo szczytu momentu, a pedal wcisniety gleboko.
        Spadochron hamujacy, przyczepa balastowa z retarderem?
        • liczbynieklamia Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 13:00
          > Spadochron hamujacy, przyczepa balastowa z retarderem?
          Nie - stosowanie silnika bez dużego nadmiaru mocy. Stosowane z dużymi sukcesami w transporcie morskim i kolejowym.
          • crannmer Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 13:06
            liczbynieklamia napisał:
            > Nie - stosowanie silnika bez dużego nadmiaru mocy. Stosowane z dużymi sukcesami
            > w transporcie morskim i kolejowym.

            Nie do zastosowania w motoryzacji z racji koniecznosci posiadania zdolnosci do duzych przyspieszen (wyprzedzanie) i pokonywania sporych czasem wzniesien z akceptowalna predkoscia. Wyzwania nieznane w transporcie morskim i kolejowym.

            Znacznie prostsza jest jazda na znacznie nizszych obrotach, dzieki czemu mozemy utrzymac zamierzone obciazenie silnika i wystarczajaceo wysoka sprawnosc przy znacznie nizszej mocy.

            Wystarczy nalozyc hiperbole stalej mocy na diagram muszelkowy zuzycia paliwa. I od razu widac, jak niskie obroty trzeba utrzymac.
            • galtomone Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 13:23
              crannmer napisał:

              Nom de Dieu de putain de bordel de merde de saloperies de connards d'enculé de ta mère.

              Matrix?
              • crannmer Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 13:37
                Kląć po francusku, to tak jakby podcierać się jedwabiem.
                • galtomone Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 13:39
                  Czyli dobrze skojazylem - nie znam francuskiego :-(
            • rysiekk111 synergia uspokojenia ruchu i odchudzenia aut 29.01.14, 19:01
              crannmer napisał:

              > liczbynieklamia napisał:
              > > Nie - stosowanie silnika bez dużego nadmiaru mocy. Stosowane z dużymi suk
              > cesami
              > > w transporcie morskim i kolejowym.
              >
              > Nie do zastosowania w motoryzacji z racji koniecznosci posiadania zdolnosci do
              > duzych przyspieszen (wyprzedzanie) i pokonywania sporych czasem wzniesien z akc
              > eptowalna predkoscia.

              Owszem do zastosowania przy radykalnym ograniczeniu częstości występowania sytuacji wymagających dużych chwilowych wydatków mocy. sposobami inzynieryjnoruchowymi i optymalizacyjnymi
              o szczegółach nauczałem wielokroć, czyż nie ?
              • crannmer Re: synergia uspokojenia ruchu i odchudzenia aut 29.01.14, 19:12
                rysiekk111 napisał:
                > Owszem do zastosowania przy radykalnym ograniczeniu częstości występowania sytu
                > acji wymagających dużych chwilowych wydatków mocy. sposobami inzynieryjnoruchow
                > ymi i optymalizacyjnymi

                Jasne. Inzynieryjnie zakazesz ludziom mieszkania na terenach gorzystych. I inzynieryjnie zamkniesz wszystkie drogi o stromiznie wiekszej, niz 7 %.
                • rysiekk111 Re: synergia uspokojenia ruchu i odchudzenia aut 29.01.14, 19:21
                  crannmer napisał:


                  > Jasne. Inzynieryjnie zakazesz ludziom mieszkania na terenach gorzystych. I inzy
                  > nieryjnie zamkniesz wszystkie drogi o stromiznie wiekszej, niz 7 %.
                  >

                  Na to (zwłaszcza na to ) jest hybryda. W 21 wieku nie wyobrażam sobie utrzymywania sytuacji by ma masową skale używano konwencjonalnych napędów w takich terenach.
                  O tym się nawet nie chce spierac bo to ze statystycznego punktu margines
                  • crannmer Re: synergia uspokojenia ruchu i odchudzenia aut 29.01.14, 19:34
                    rysiekk111 napisał:
                    > Na to (zwłaszcza na to ) jest hybryda.

                    Jasne. Z akumulatorem wystarczajacym na kilkaset metrow jazdy z duzym wspomaganiem elektrycznym.

                    W 21 wieku nie wyobrażam sobie utrzymyw
                    > ania sytuacji by ma masową skale używano konwencjonalnych napędów w takich tere
                    > nach.
                    > O tym się nawet nie chce spierac bo to ze statystycznego punktu margines

                    Sam jestes margines. Intelektualny. Od tej dolnej strony. A wlasne, bardzo ograniczone doswiadczenie mieszkanca kraju skladajacego sie praktycznie wylacznie z nizin projektujesz na reszte swiata. Choc na tym swiecie sporo jest ludnych krajow, gdzie niziny sa w mniejszosci, a wiekszoscia krajobrazu sa wyzyny, pogorza i gory.
    • sylwana99 Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 11:32
      jak masz diesla i chcesz troche zaoszczedzic hamuj biegami, spalanie moze zejsc o 20% a i w zime na sniegu sie sprawdzi....
      • galtomone Nie ma to jak odpowiadac na temat!!!! 29.01.14, 11:34
        sylwana99 napisał(a):

        > jak masz diesla i chcesz troche zaoszczedzic hamuj biegami, spalanie moze zejsc
        > o 20% a i w zime na sniegu sie sprawdzi....

        I wtedy szybciej osiagne predkosc podrozna czy nie??? :-)
    • bimota Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 11:51
      NAWET NIE WIESZ, ZE W PYTANIU ZAWARLES ODPOWIEDZ... INNI TEZ TEGO NIE ZAUWAZYLI I CO WYPOWIEDZ TO WIEKSZA BZDURA...

      OCZYWISCIE - DLA WSZYSTKICH EKONOMICZNIEJSZE JEST, GDY WSZYSCY RUSZAJA ZWAWO... ALE PRAWIE ZAWSZE SIE ZNAJDZIE JAKAS PI......
      • galtomone Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 12:16
        A jesli jestesmy sami na swiatlach... to dla NAS - ktory sposob spali mniej paliwa?
        • bimota Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 12:54
          "Czy rozpedzamy sie bardzo spokojnie, przy 2 tys obrotow zmieniamy bieg...gaz nacisniety tak delikatnie by chwilowe spalanie wzroslo jak najmniej..."

          ROZUMIESZ CO PISZESZ, CZY CI NARYSOWAC ?
          • galtomone Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 13:24
            Narysuj :-)
            • bimota Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 15:38
              JAK MI NARYSUJESZ WYKRES SPALANIA TWEGO AUTA :p

              A TEN TEMAT JUZ BYL...
              • galtomone Re: Dylemat rozpedzania :-) 30.01.14, 09:34
                To ty proponowales rysowanie i nie uzalezniales tego od mojego rysowania...
                • bimota Re: Dylemat rozpedzania :-) 30.01.14, 11:18
                  OK, PRZEPRASZAM. PROBLEM FAKTYCZNIE NIE JEST TAK OCZYWISTY, ALE SKORO CHWILOWE SPALANIE WZRASTA MINIMALNIE, TO MOZNA CHYBA Z DUZYM PRAWDOPODOBIENSTWEM POWIEDZIEC, ZE WTEDY BEDZIE NAJOSZCZEDNIEJ.

                  ZALOZENIA TEZ NALEZALO BY SPRECYZOWAC, BO CHYBA NIE CHODZI O TO BY GODZINE ROZPEDZAC SIE O 10 KM/H...
                  • galtomone Re: Dylemat rozpedzania :-) 30.01.14, 11:25
                    bimota napisał:

                    > OK, PRZEPRASZAM. PROBLEM FAKTYCZNIE NIE JEST TAK OCZYWISTY, ALE SKORO CHWILOWE
                    > SPALANIE WZRASTA MINIMALNIE, TO MOZNA CHYBA Z DUZYM PRAWDOPODOBIENSTWEM POWIEDZ
                    > IEC, ZE WTEDY BEDZIE NAJOSZCZEDNIEJ.

                    No niby na OKO tak . stad ten temat... bo praktyka tego nie potwierdza...
                    Przy dystrybutorze wychodzi mi, ze jednak lepiej dynamiczniej sie rozpedzic na ktorkim odcinku niz z najmiejszym mozliwym spalanie rozpedzac dlugo.

                    Nie liczac kwesti wyluzenia podrozy z A do B i faktu... ze takie "ostre" rozpedzanie jest rownie fajne i ekscytujace co analiza meczow szchowych 3 ligi w Piotkowie z przed 20 lat...

                    > ZALOZENIA TEZ NALEZALO BY SPRECYZOWAC, BO CHYBA NIE CHODZI O TO BY GODZINE ROZPEDZAC SIE O 10 KM/H...

                    Generalnie nie - tu dysutujemy hipotetycznie, majac duzo czasu na przejazd po lotnisku ;-)
                    • bimota Re: Dylemat rozpedzania :-) 30.01.14, 11:41
                      intuicja mi podpowiada, ze odpowiedz moze byc rozna w zaleznosci od przyjetego minimalnego przyspieszenia.

                      Jesli komputer ci pokazuje chwilowe, to mozesz chyba latwo to sprawdzic wykonujac test podobny do ubekowego, tele ze on podal za malo danych, w szczegolnosci - ile pali przy zadanej predkosci.
        • qqbek Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 13:12
          galtomone napisał:

          > A jesli jestesmy sami na swiatlach... to dla NAS - ktory sposob spali mniej pal
          > iwa?

          Jak nie ma nikogo za mną, to i tak rozpędzam się w miarę dynamicznie.
          Co mnie tego nauczyło? Wskaźnik spalania chwilowego (bardzo miłe, choć z początku irytujące urządzenie) - wolę przejechać 150m z "chwilowym" 30l/100km niż 500m z "chwilowym" na poziomie 15l/100km (a tak ma się w miarę dynamiczne ruszenie, do katowania silnika na niskich obrotach).

          Jest jeszcze drugi argument - to, że na chwilę obecną nikt za tobą nie rusza z tych świateł nie oznacza jeszcze, że za chwilę do nich nie dojedzie... gdy napotka, tuż za skrzyżowaniem, ciebie, mozolnie "szukającego trójki" przy prędkości rzędu 25km/h, będzie zmuszony hamować :)
          • galtomone Jeszcze inaczej :-) 29.01.14, 13:28
            qqbek napisał:

            > Jak nie ma nikogo za mną, to i tak rozpędzam się w miarę dynamicznie.
            > Co mnie tego nauczyło? Wskaźnik spalania chwilowego (bardzo miłe, choć z począt
            > ku irytujące urządzenie) - wolę przejechać 150m z "chwilowym" 30l/100km niż 500
            > m z "chwilowym" na poziomie 15l/100km (a tak ma się w miarę dynamiczne ruszenie
            > , do katowania silnika na niskich obrotach).

            A jesli udaje sie (po jedynce) przejsc na spalanie poniez 10/100 (i masz duuuuuuzo czasu)? ;)

            > Jest jeszcze drugi argument - to, że na chwilę obecną nikt za tobą nie rusza z
            > tych świateł nie oznacza jeszcze, że za chwilę do nich nie dojedzie... gdy napo
            > tka, tuż za skrzyżowaniem, ciebie, mozolnie "szukającego trójki" przy prędkości
            > rzędu 25km/h, będzie zmuszony hamować :)

            Ale rozmawiamy sobie hipotetycznie. Chodzi o spalanie a nie plynnosc ruchu.

            Reasumujac:

            Jestemsy na lotnisku.... zamknietym dla ltow (zebyu nie bylo... ze trzeba szybko ruszac bo moze Tupolew spasc).

            Jedziemy 2000 m....

            Czy lepiej rozpedzic sie na 100- 150 m do np. 100km/h
            Czy wydatkowac mniej paliwa ale poswiecic na to 1200 lub wiecej metrow....

            Czy faktycznie po przejechaniu 2000 m (bo jednak bedziemy je jechac dluzej w przypadku drugim) choc chwilowo bedziemy spalac mniej czy calosciowo nie spalimy wiecej?
            • crannmer Re: Jeszcze inaczej :-) 29.01.14, 13:40
              Najkorzystniejsze pod wzgledem zuzycia paliwa jest ostre (tak na 3/4, ale nie do dechy), przyspieszanie na zdecydowanie niskich obrotach. Czyli ecodriving.
              • bimota Re: Jeszcze inaczej :-) 29.01.14, 15:35
                MOZNA OSTRO NA NISKICH OBROTACH.. ? :)

                DLACZEO AKURAT 3/4 ? SLYSZALEM, ZE W NOWOCZESNYCH AUTACH TO KOMPUTER DECYDUJE JKA DAWKA PALIWA JEST WTRYSKIWANA...
              • waga170 Re: Jeszcze inaczej :-) 29.01.14, 18:22
                No i po co im to mowisz? Teraz co drugi bedzie ruszal z jedynki, dawal trojke albo czworke i przyspieszal na 3/4 gazu az do nastepnych swiatel. A ja za nim.
              • to.niemozliwe Re: Jeszcze inaczej :-) 29.01.14, 19:08
                Dokladnie mi sie to potwierdza, 3/4 przepustnicy, czesta zmiana biegow do predkosci docelowej, potem wysoki bieg i delikatne operowanie gazem. Przyspieszanie na max. otwarciu przepustnicy podnosi srednie spalanie o ok. 1-1.5 l/100 km, a praktycznie roznica w przyspieszaniu nie jest znaczna.
                • galtomone Re: Jeszcze inaczej :-) 30.01.14, 09:35
                  Tez tak jezdze... ale nie jestem wstanie udowodnic, ze tak jest lepiej. My gut says so...
            • gzesiolek Re: Jeszcze inaczej :-) 30.01.14, 12:59
              Najtaniej bedzie wylaczyc silnik, wyjsc z samochodu i w te 20minut pokonac te 2km na piechote
              • galtomone Re: Jeszcze inaczej :-) 30.01.14, 13:03
                Ale taniej i wygodniej bedzie zostac w aucie i poprosic kogos o pchanie :-)
                • gzesiolek Re: Jeszcze inaczej :-) 30.01.14, 13:42
                  Tylko jak ktos sie zgodzi pchac za free... ;)
                  I nie padnie po drodze...

                  A juz na powaznie to poza funkcja odleglosci wazna jest tez funkcja czasu...

                  Jesli nie bedziesz przyspieszal wykonasz mniejsza prace i spalisz mniej...
                  Tylko kto bedzie w stnie jechac np. 40 km/h 200kilometrowa trase...
                  • galtomone Re: Jeszcze inaczej :-) 30.01.14, 14:08
                    Dlatego dyskusja - co juz kilka razy podkreslalem - jest czyssto hipotetyczna :-)
          • bimota Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 15:31
            wolę przejechać 150m z "chwilowym" 30l/100km niż 500
            > m z "chwilowym" na poziomie 15l/100km

            A... MYSLALEM, ZE CHODZI O PRZEJECHANIE TAKIEGO SAMEGO DYSTANSU... :p
          • rysiekk111 umykać bo" może szybkowsciekły nadjedzie" !!!!???? 29.01.14, 19:09
            no chba tu kogoś p****ło już dokumętnie !!!!!!

            qqbek napisał:

            > Jest jeszcze drugi argument - to, że na chwilę obecną nikt za tobą nie rusza z
            > tych świateł nie oznacza jeszcze, że za chwilę do nich nie dojedzie... gdy napo
            > tka, tuż za skrzyżowaniem, ciebie, mozolnie "szukającego trójki" przy prędkości
            > rzędu 25km/h, będzie zmuszony hamować :)

            że Q..., co !?? mam dopasowywac taktykie jazdy do tego ze jakiś chwast moze gdzieś tam z tyłu zap..la bez użycia resztki swych dwu szarych komurków ???
            wręcz przeciwni!!. trzeba im na każdem kroku wskazywać ze to uni majo się dostosować do Człowika Cewilozowanego a nie kuźwa na odwrót !!!
            • qqbek Re: umykać bo" może szybkowsciekły nadjedzie" !!! 29.01.14, 19:57
              rysiekk111 napisał:

              > że Q..., co !?? mam dopasowywac taktykie jazdy do tego ze jakiś chwast moze gdz
              > ieś tam z tyłu zap..la bez użycia resztki swych dwu szarych komurków ???
              > wręcz przeciwni!!. trzeba im na każdem kroku wskazywać ze to uni majo się dost
              > osować do Człowika Cewilozowanego a nie kuźwa na odwrót !!!
              >

              Że "Q..." (jak to określasz) Twoim zas...anym obowiązkiem, wynikającym wprost z przepisów Prawa o Ruchu Drogowym, jest jazda z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym.

              Z resztą, po tym filmie, w którym od "ścigantów" wyzwałeś kierowcę PKS-u (tylko dlatego, bo rozpędzał się żwawiej niż ty) nie mam najmniejszych wątpliwości, że coś nie tak jest... nie z moim, a z twoim stylem jazdy.
              • galtomone Amen! 30.01.14, 09:36
                qqbek napisał:

                > Z resztą, po tym filmie, w którym od "ścigantów" wyzwałeś kierowcę PKS-u (tylko
                > dlatego, bo rozpędzał się żwawiej niż ty) nie mam najmniejszych wątpliwości, ż
                > e coś nie tak jest... nie z moim, a z twoim stylem jazdy.

                Amen!
    • rysiekk111 o zużyciu pojazdu jak zwykle zapomnieli 29.01.14, 19:16
      kwestia zasadnicza z punktu widzenia zużycia paliwa została tu już prawie dokładnie wyjaśniona
      (prawie : bo tylko z punktu widzenia sprawności silnika pomijając fakt że dłużej się rozpędzając obniżamy energochłonność całkowitą - sprawa oporu powietrza ).
      Jak zwykle natomiast pominięto kwestię zużycia elementów pojazdu silnie zależnego od siły napędowej
      ( coś mi się zdaje ze znów pojawia sie osobnicy którym trzeba będzie to pół roku wyjasniać)
      Praktycznie zalecam : na 1 ce i 2 ce delikatniutko. Na wyższych przycisnąć mocniej
    • cheng2 Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 19:41
      Kiedys byly takie zawody, czy rajdy nazywane 'o kropelce'. Wygrywal ten kto zuzyl najmniej paliwa.
      Zaznaczam ze nie jestem pewien czy ponizsze bedzie sie odnosic do nowoczesnych silnikow.
      Niezaleznie od typu i przygotowania auta (i jaki to mialo wplyw na jego trwalosc) cel byl jeden - na okreslonym dystansie zuzyc jak najmniej paliwa = jak najmniej zanieczyscic atmosfere - czyz nie?.
      Okazuje sie ze najlepsze wyniki osagali zawodnicy ktorzy przyspieszali maksymalnie szybko = pelen gaz do obrotow maksymalnej mocy (albo moze momentu - sorry, nie pamietam). Po osiagnieciu dozwolonej predkosci jazda z najnizszymi mozliwymi obrotami.
    • marianlwowski Re: Dylemat rozpedzania :-) 29.01.14, 23:33
      najlepsza opcja to jest stała prędkość, żeby nie przyspieszać za często, bo w tedy silnik żeby wyjść na wyższe obroty musi spalić więcej paliwa, chyba, że jedziemy z dieslem i trubo. Dużo zależy też od silnika, czy mamy super sprzęt od isuzu pod maską, czy jakieś takie fr... żelastwo.
      • misiaczek1281 Re: Dylemat rozpedzania :-) 30.01.14, 12:16
        1.To oczywista oczywistość że trzeba unikać nagłych przyspieszeń i jechać ze stałą prędkością....powiedzcie lepiej ile wynosi ta stała prędkość? 60 km/h? 70 km/h? 80 km/h?

        2. Oprócz techniki jazdy ważne jest też żeby zadbać o:
        - ciśnienie w oponach (ja pompuję więcej)
        - obciążenie auta (bez pasażerów i załadunku)
        - stan techniczny pojazdu (sonda,nie zapieczone hamulce)
    • bimota podobne pytanie... :) 30.01.14, 11:27
      GDY CHCEMY MIEC PRZEZ 8 GODZ. DZIENNIE OGRZANY MALY BUDYNEK (NP. GARAZ), TO LEPIEJ WLACZAC GRZEJNIK NA WIEKSZA MOC TYLKO NA TE 8 GODZ., CZY LEPIEJ BY GRZAL CALA DOBE Z MNIEJSZA MOCA ?
      • nazimno Tertium. 30.01.14, 11:30
        Lepiej zrobic dobra izolacje termiczna, a potem kupic cos
        do ogrzewania z termostatem i zegarem sterujacym.

        • bimota Re: Tertium. 30.01.14, 11:45
          a po co zegar ?
          • nazimno Siedzisz caly dzien w garazu? 30.01.14, 12:05
            A moze trzymasz tam kota, ktory ci tego capslocka przestawil?


            PS
            Zegar sterujacy wlacza to g...o w okreslonych okienkach czasowych,

            www.ebay.de/bhp/digitale-zeitschaltuhr

            a termostat chroni przed przegrzewaniem.
      • galtomone Re: podobne pytanie... :) 30.01.14, 12:00
        Podtrzymanie temp. powinno byc tansze niz rzgrzewanie i chlodzenie.... takze to nie do konca to samo.

        Podobne by bylo gdybys zapytal co jest tansze... nagrzwac wolno i podtrzymywac.... czy rozgrzac szybko i podtrzymac....

        I tu ewidentnie tansze bedzie pierwsze rozwiazanie - ale ma sie to ni jak do auta.. bo czas to jedno ale chodzi o przebyta droge :-), ktora dla auta w obu przypadkach moze byc taka sama...

        Co bedzie "droga" w ogrzewaniu - bo na pewno nie czas...?
        • bimota Re: podobne pytanie... :) 30.01.14, 13:35
          > Podobne by bylo gdybys zapytal co jest tansze... nagrzwac wolno i podtrzymywac.
          > ... czy rozgrzac szybko i podtrzymac....

          TO SIE ROZUMIE, ZE PRZY NAGRZEWANIU NAJPIERW SIE DAJE WIEKSZA MOC, A POTEM ZMNIEJSZA...

          > I tu ewidentnie tansze bedzie pierwsze rozwiazanie

          KTORE JEST PIERWSZE ? :p

          > Co bedzie "droga" w ogrzewaniu - bo na pewno nie czas...?

          TEMPERATURA ?
          • galtomone Re: podobne pytanie... :) 30.01.14, 14:09
            bimota napisał:

            > KTORE JEST PIERWSZE ? :p

            Ze taniej jest nagrzac i podtrzymywac niz grzac/chlodzic/grzac/chlodzic - pisalem wyraznie w poprzednim poscie - musiales przeoczyc.

            > > Co bedzie "droga" w ogrzewaniu - bo na pewno nie czas...?
            >
            > TEMPERATURA ?
            Teperatura to predkosc.... bo na jej uzyskanie (jak predkosci) wydatkujesz energie .... tak sadze....
        • crannmer Re: podobne pytanie... :) 30.01.14, 13:41
          galtomone napisał:
          > Podtrzymanie temp. powinno byc tansze niz rzgrzewanie i chlodzenie...

          To zalezy od obiektu, kubatury, pojemnosci i przewodnisci cieplnej scian i stropow, rodzaju i mocy ogrzewania i wielu innych.

          Dla jednych kombinacji korzystniesze bedzie utrzymanie stalej temperatury, dla innych szybkie podgrzanie na potrzebny czas.

          Ale ten przyklad nie ma zwiazku z tematem przyspieszania samochodem, albowiem sprawnosc napedu samochodu jest znacznie bardziej zalezna od obciazenia, niz sprawnosc ogrzewania.
          • galtomone Re: podobne pytanie... :) 30.01.14, 14:10
            Zakladam, ze Bimota zakladal przecietny/normalny dom, ktory sie grzeje w zimie a nie obiekty dajace skrajne mozliwosci...
            • crannmer Re: podobne pytanie... :) 30.01.14, 14:22
              galtomone napisał:
              > Zakladam, ze Bimota zakladal przecietny/normalny dom, ktory sie grzeje w zimie
              > a nie obiekty dajace skrajne mozliwosci...

              Przecietne i normalne domy maja rozrzut jakosci izolacji, stosunek mocy ogrzewania do poboru, oraz zuzycie paliwa na metr kwadratowy powierzchni uzytkowej w obrebie jednej potegi dziesietnej. A czasem wiecej.

              Oraz bardzo rozne metody ogrzewania.

              Dla normalnego dobrze izolowanego domu z ogrzewaniem podlogowym bedzie to wygladac zupelnie inaczej, niz dla rownie normalnego, ale slabo zaizolowanego domu z kominkiem i piecami.
            • crannmer Re: podobne pytanie... :) 30.01.14, 14:23
              galtomone napisał:
              > Zakladam, ze Bimota zakladal

              Zakladaniem, co Bimota zakladal, przestalem sie zajmowac juz dawno temu.
              • galtomone Nie wazne... 30.01.14, 14:38
                Ogrzwanie domu ma sie ni jak do rozpedzania auta...
Pełna wersja