Dodaj do ulubionych

Spowalniajace swiatla - podoba mi sie!

29.01.14, 12:06
www.youtube.com/watch?v=Ryf8wNmnm3w#t=74
Obserwuj wątek
    • do.ki Idiotyzm 29.01.14, 16:37
      "Samochód jedzie za szybko": bzdura, to limit jest za niski.

      U nas w okolicy tego pełno. Trzeba tylko oblukać gdzie wisi czujnik mierzący prędkość i jaki jest jego zasięg i w koncu daje sie z tym żyć. Ale rozwiazanie idiotyczne, bo utrudniające sprawny i szybki ruch.
            • do.ki Re: Idiotyzm 29.01.14, 18:41
              Nie, naprawdę uważam, ze obecne limity prędkości są zbyt restrykcyjne.
              Ale to juz niedawno było omawiane, nie ma co zaczynać od nowa.
                • galtomone Re: Idiotyzm 30.01.14, 08:58
                  realkrzysiek napisał:

                  > To skąd tyle trupów?

                  Pewnie z trudnej sytuacji gospodarczo politycznej... Czlowiek oglada Widomosci, dostaje pasek z wyplata czy tez dowiaduje sie o zamachu w smolensku i kolejnego dnia na przejsciu rzuca sie pod kola biednego kierowcy.....
                • klemens1 Re: Idiotyzm 30.01.14, 09:25
                  > To skąd tyle trupów ?

                  A co niby mają wspólnego idiotyczne, zbyt restrykcyjne ograniczenia z faktem, że są miejsca, gdzie kierowcy po prostu jadą za szybko?
                  Dla ułatwienia podpowiem, że policja łowi tylko w tym pierwszym przypadku. I - jak widać po poziomie pytania demaskującym jednobitowość - nadal będą mieli poparcie społeczeństwa. Wystarczy przecież przytoczyć statystyki wypadków i podać najczęstszą przyczynę.
                  Naprawdę widać ajk wielką krzywdę nam Ruscy wyrządzili w Katyniu, gdy się czyta "błyskotliwe" wnioskowania lokalnych geniuszy.
                • do.ki tyle trupów? 30.01.14, 11:50
                  No ile tych trupów? Na miliony codziennie biorących udział w ruchu jest to ilość jak najbardziej do zaakceptowania ZWŁASZCZA ŻE większość (zdecydowana!) z tych trupów pada na WŁASNE życzenie/z własnej winy. Przeważnie z głupoty.
                  • galtomone Re: tyle trupów? 30.01.14, 12:03
                    Czytam i zaluje, ze masz prawo glosu... Wiekszych bzdur dano nie czytalem. Najbardziej przrazajace w tym jest to, ze ty nie udajesz tylko naprawde tak myslisz...

                    Az sie cisnie na usta, ze powinenes tego na wlasnej skorze odczic... ale twoi bliscy nie sa winni twoim pogladom...
                    • do.ki Re: tyle trupów? 30.01.14, 12:41
                      > Az sie cisnie na usta, ze powinenes tego na wlasnej skorze odczic... ale twoi b
                      > liscy nie sa winni twoim pogladom...

                      Moje poglądy wzięły się pewnie po części i stąd, że osoba "z rodziny" dała się rozjechać nietrzeźwemu kierowcy BMW. Zrobiono z tego tragedię, a ta osoba sama była sobie winna (tylko tego nie wolno głośno powiedzieć).
                • babaqba Re: Idiotyzm 23.06.14, 10:52
                  realkrzysiek napisał:

                  > To skąd tyle trupów?

                  Na pierwszym miejscu - zła organizacja ruchu drogowego, na drugim miejscu - zła praca służb ratunkowych i dziewiętnastowieczne techniki leczenia. Jakieś dodatkowe pytania?
              • galtomone Re: Idiotyzm 30.01.14, 08:57
                do.ki napisał:

                > Nie, naprawdę uważam, ze obecne limity prędkości są zbyt restrykcyjne.
                > Ale to juz niedawno było omawiane, nie ma co zaczynać od nowa.

                To ile pownno sie jezdzic w miastach, na osiedlach czy na drogach krajowych biegnacych przez wsie?
            • rysiekk111 dla Ecodrivera to dezinformacja 29.01.14, 18:43
              Wszystko byłoby OK gdyby było jasne że działanie tych świateł jest właśnie takie a nie inne. Niestety bez tej wiedzy Człowiek Rozumny ( Ecodriver ) zakłąda , że podobnie jak na całej reszcie patologicznego otoczenia zmiana na czerwone może nastąpić w każdej chwili, czyli jedzie nie zgodnie z limitem ustalonym w algorytmie, lecz znacznie niższym.
              Efekt jest wzmacniany tym bardziej, im z dalsza światła są widoczne skutkiem czego Ecodriver rozumuje "tak długo już zielone więc pewnie już niedługo czerwone " i tem bardziej zwalnia.
              • do.ki Nie znasz sie Rysiu 29.01.14, 19:04
                U mnie takie światła są oznaczone zawczasu, wiesz, ze przeskoczy na czerwone jak przekroczysz jakiś przeważnie idiotyczne niski limit. Poza tym te światła są dla miejscowych, którzy znają je na pamięć.

                Ale jeżeli człowiek bezrozumny oraz ecodrivera tak rozumujesz, to tym gorzej.
                  • galtomone Po cholere Ci oznaczenie??? 30.01.14, 09:02
                    Jak jedziesz 50 lub mniej to z daleka masz czerwone... jak sie zblizysz to (jesli sa dobrze ustawione) zanim zaczniesz zwalniac zrobi sie zielone.
                    Jak jezdziesz za szybko, to jak sie zblizysz (a bylo zielone bo cos jechalo) zrobi sie czerwone zebys zwolnil do przepisowaj predkosci.

                    A jak jedziesz w zgodzie z ustalonym limitem, jedzie ktos przed Toba i jest zielone to na czerwone ci sie przed nosem nie zmieni....
                    • rysiekk111 celem jednoznaczności danych wejściwych 30.01.14, 17:11
                      do odpowiednio wczesnego podjecia decyzji o predkosci, ktora to wczesność, jak nauczałem wielokroć, jest warunkiem sinekwaną płynności całkowitej

                      galtomone napisał:

                      > Jak jedziesz 50 lub mniej to z daleka masz czerwone...
                      po primo Ecodriver jedzie wolniej jak widzi swiatło. W odległosci już ok 200-300 m 50tka to za dużo w sytuacji gdy w każdej chwili grozi hamowanie

                      >jak sie zblizysz to (jesli sa dobrze ustawione) zanim zaczniesz zwalniac zrobi sie zielone.
                      ale nie ma pewności tego i stad cały problem

                      > A jak jedziesz w zgodzie z ustalonym limitem, jedzie ktos przed Toba i jest zie
                      > lone to na czerwone ci sie przed nosem nie zmieni....

                      i tego też nie
                      • galtomone LOL! Rysiu zabijasz 30.01.14, 19:41
                        rysiekk111 napisał:

                        > do odpowiednio wczesnego podjecia decyzji o predkosci, ktora to wczesność, jak
                        > nauczałem wielokroć, jest warunkiem sinekwaną płynności całkowitej
                        >
                        > galtomone napisał:
                        >
                        > > Jak jedziesz 50 lub mniej to z daleka masz czerwone...

                        > po primo Ecodriver jedzie wolniej jak widzi swiatło.

                        A co ja napisalem??? 50 lub wiecej???

                        > W odległosci już ok 200-30
                        > 0 m 50tka to za dużo w sytuacji gdy w każdej chwili grozi hamowanie

                        Nie w kazdej chwili, tylko za 200 - 300 m :-) - jesli mowisz o swiatlach. Jesli zas nie to takie hamowanie generalnie grozi ci prawie zawsze, bez wzgledu na to czy jakies swiatla widac czy nie.
                        I z tego co pamietam to kierowca ma byc do takiego naglego hamowania zawsze przygotowany (a ze to nie mozlwie to inna sprawa).

                        > >jak sie zblizysz to (jesli sa dobrze ustawione) zanim zaczniesz zwalniac z
                        > robi sie zielone.
                        > ale nie ma pewności tego i stad cały problem

                        Jaki problem? Ze zamiast jechac 45 czy 49 na chwile zdejmiesz noge z gazu I predkosc ci spadnie o 3 czy 5km/h...?

                        Nie przesadzaj. Takie swiatla sa duzo lepsze niz zwykle ktore sie pala czy trzeba czy nie... A szczegolnie takie, ktore widzisz zdaleka, ze zmeiniaja sie z czerwonych na zielone I o ktorych wiesz, ze jak zamiast 50 pojedziesz 90 to masz spore sznase zdarzyc... (chyba, ze cos wpadnie pod kola w miedzy czasie - ale to inna sprawa).

                        > > A jak jedziesz w zgodzie z ustalonym limitem, jedzie ktos przed Toba i je
                        > st zie
                        > > lone to na czerwone ci sie przed nosem nie zmieni....
                        >
                        > i tego też nie

                        Nie co? Nie wiesz?
                        Na strasznie znerwicowanego (sami szybkowscielki do okola) I niepewnego (a noz sie wszystko pozmienia) wygladasz... moze mniej stresu w autbusie niz za kierownica cie na codzien spotka? Szkoda tracic zdrowie...
                        • rysiekk111 powtarzam : jednoznaczność informacji 30.01.14, 20:47
                          galtomone napisał:

                          > Nie w kazdej chwili, tylko za 200 - 300 m :-) - jesli mowisz o swiatlach.

                          za 200-300 to jest punkt przestrzenny ograniczajacy . Konieczność zwalniania grozi znacznie wcześniej gdyż wybieg swobodny od 50tki przekracza 300m .

                          >Jesl i zas nie to takie hamowanie generalnie grozi ci prawie zawsze, bez wzgledu na
                          > to czy jakies swiatla widac czy nie.

                          > I z tego co pamietam to kierowca ma byc do takiego naglego hamowania zawsze prz
                          > ygotowany (a ze to nie mozlwie to inna sprawa).
                          Piszesz o hamowaniu awaryjnym a ja o unikaniu takiego wynikłego z bezsensownych przeszkód

                          > > >jak sie zblizysz to (jesli sa dobrze ustawione) zanim zaczniesz zwal niac z
                          > > robi sie zielone.
                          R: ale nie ma pewności tego i stad cały problem

                          > Jaki problem? Ze zamiast jechac 45 czy 49 na chwile zdejmiesz noge z gazu I pre
                          > dkosc ci spadnie o 3 czy 5km/h...?

                          Nie ! taki ze celem uniknięcia nadmiernego hamowania, przy ryzyku że w każdej chwili sie zmieni światło, trzeba zwalniać bardziej , tzn 30-40

                          > Nie przesadzaj. Takie swiatla sa duzo lepsze niz zwykle ktore sie pala czy trze
                          > ba czy nie.

                          ależ oczywiscie . Ja nigdzie nie neguję ich zalet ( choć to oczywiście ćwierćśrodek bo jedynym właściwym jest świadomosc u wscieklych ryzyka kontroli prędkości w każdym miejscu ).
                          Ja ino żądam jednoznacznego poinformowania że te światła działają w ten właśnie sposób
                          • galtomone Nadal LOL! 31.01.14, 07:35
                            rysiekk111 napisał:

                            > galtomone napisał:
                            >
                            > > Nie w kazdej chwili, tylko za 200 - 300 m :-) - jesli mowisz o swiatlach
                            > .
                            >
                            > za 200-300 to jest punkt przestrzenny ograniczajacy . Konieczność zwalniania g
                            > rozi znacznie wcześniej gdyż wybieg swobodny od 50tki przekracza 300m .

                            Ale naszczescie masz hamulce, wiec mozesz przynajmniej (chyba, ze na drodze lod... ale wtedy nie jedziesz 50) dlugo nie hamowac.... Na tyle dlugo, ze swiatal (tego typu) zdaza sie zrobic zielone.

                            > Piszesz o hamowaniu awaryjnym a ja o unikaniu takiego wynikłego z bezsensownych
                            > przeszkód

                            Serio? Lpeiej przywalic ale nie hamowac... bo to ekodrajwerowi nie przystoi...? :-)


                            > > > >jak sie zblizysz to (jesli sa dobrze ustawione) zanim zacznies
                            > z zwal niac z
                            > > > robi sie zielone.
                            > R: ale nie ma pewności tego i stad cały problem
                            >
                            > > Jaki problem? Ze zamiast jechac 45 czy 49 na chwile zdejmiesz noge z gazu
                            > I pre
                            > > dkosc ci spadnie o 3 czy 5km/h...?
                            >
                            > Nie ! taki ze celem uniknięcia nadmiernego hamowania, przy ryzyku że w każdej c
                            > hwili sie zmieni światło, trzeba zwalniać bardziej , tzn 30-40


                            Ale nie trzeba... Poza tym masz wybor nastepujacy. Takie swiatla, albo zwykle, gdzie robi sie czerwone co okreslony czas I nawet jak droga pusta to I tak musisz stac... CO WOLISZ?


                            > > Nie przesadzaj. Takie swiatla sa duzo lepsze niz zwykle ktore sie pala cz
                            > y trze
                            > > ba czy nie.
                            >
                            > ależ oczywiscie . Ja nigdzie nie neguję ich zalet ( choć to oczywiście ćwierćśr
                            > odek bo jedynym właściwym jest świadomosc u wscieklych ryzyka kontroli prędkoś
                            > ci w każdym miejscu ).

                            ??? A jak sie ma kontrola predkosci u wscieklych do pieszych przechodzacych przez jezdnie... Szczegolnie, ze ekodrajwer z powodu bezsensownych przeszkod nie zwolni/stanie.

                            Jakby wszyscy jezdzili jak ty ("plynnie") I nie bylo tych zlych spowalniaczy (swiatel), to piesi dalej by mieli prze...ne bo przeciez zaden z Was by nie zolnil/stanal bo by mu sie ekostatystki zburzyly...

                            > Ja ino żądam jednoznacznego poinformowania że te światła działają w ten właśnie
                            > sposób

                            Mailem? Poleconym? Plakat??? Z jakim wyprzedzeniem znak ma byc ustawiony.... Pozatym to na tym polega zebys nie wiedzial...
                            • rysiekk111 Nadal nic nie roumiesz 01.02.14, 00:11
                              galtomone napisał:

                              > Ale naszczescie masz hamulce, wiec mozesz przynajmniej (chyba, ze na drodze lod
                              > ... ale wtedy nie jedziesz 50) dlugo nie hamowac.... Na tyle dlugo, ze swiatal
                              > (tego typu) zdaza sie zrobic zielone.
                              Ale tego nie wiem

                              > Serio? Lpeiej przywalic ale nie hamowac... bo to ekodrajwerowi nie przystoi...?
                              nic zem takiego nie napisałem


                              > Ale nie trzeba... Poza tym masz wybor nastepujacy. Takie swiatla, albo zwykle,
                              > gdzie robi sie czerwone co okreslony czas I nawet jak droga pusta to I tak musi
                              > sz stac... CO WOLISZ?

                              na dziś z punktu widzenia ecodrivera to prawie bez różnicy, gdyż na odległościach przekraczających ok 100m zakłada niepewność i prewencyjnie zwalnia
                              ..chyba ze miałby informację ( dotyczy obu wypadkow )

                              > ??? A jak sie ma kontrola predkosci u wscieklych do pieszych przechodzacych prz
                              > ez jezdnie... Szczegolnie, ze ekodrajwer z powodu bezsensownych przeszkod nie z
                              > wolni/stanie.
                              ano tak że taka kontrol mogłaby skutecznie wymusić uspokojenie na całym obszarze(i bezpieczeństwo ) bez uciekania się do cwierćsrodków

                              > Jakby wszyscy jezdzili jak ty ("plynnie") I nie bylo tych zlych spowalniaczy (
                              > swiatel), to piesi dalej by mieli prze...ne bo przeciez zaden z Was by nie zolnil/stanal bo by mu sie ekostatystki zburzyly...

                              bo mają być światła- oczywiście z licznikami ( i najlepiej jeszcze z naprawdę inteligentnym sterowaniem ) i wtenczas fazy przepuszczania pieszych nie powodowałyby niepłynności.
                              a w obecnym patologicznym otoczeniu ecodiver widząc z daleka przejscie dla piezych i nie bedąc pewny że nikt nie zdąży dojść przed nim, zwalnia prewencyjnie i nie ma problemu coby ewent pieszego przepuścić

                              R:Ja ino żądam jednoznacznego poinformowania że te światła działają w ten w
                              > łaśnie
                              > > sposób
                              >
                              > Mailem? Poleconym? Plakat???
                              Jednoznacznie zdefiniowanym w prawie znakiem

                              >Z jakim wyprzedzeniem znak ma byc ustawiony....
                              Tam gdzie należy podejmować decyzję "szybciej-wolniej", lub tam gdzie juz zaczynają być widoczne światła


                              > zatym to na tym polega zebys nie wiedzial...
                              nooo. robi sie coraz "ciekawiej". ujawnij swe przemyslenia na ten temat
                              • galtomone Re: Nadal nic nie roumiesz 01.02.14, 07:57
                                rysiekk111 napisał:

                                > Ale tego nie wiem

                                Jak I wielu innnych rzeczy. Lepszy taki system niz zaden.

                                > > Serio? Lpeiej przywalic ale nie hamowac... bo to ekodrajwerowi nie przyst
                                > oi...?
                                > nic zem takiego nie napisałem

                                Ale twoja wypowiedz to sugerowala, ablo zle sie wyraziles...

                                > na dziś z punktu widzenia ecodrivera to prawie bez różnicy, gdyż na odległościa
                                > ch przekraczających ok 100m zakłada niepewność i prewencyjnie zwalnia
                                > ..chyba ze miałby informację ( dotyczy obu wypadkow )

                                A z p. widzenia myslacego o bezpieczenstwie na drodze (I jakiejsc plynnosci) czlwieka? Lepsze sa takie na tkroych sie stoi bez sesnu, czy takie ktore spowalniaja za szybkich a puszczaja (jesli nie ma przeszkod) jadacych normalnie.


                                > > ??? A jak sie ma kontrola predkosci u wscieklych do pieszych przechodzacy
                                > ch prz
                                > > ez jezdnie... Szczegolnie, ze ekodrajwer z powodu bezsensownych przeszkod
                                > nie z
                                > > wolni/stanie.
                                > ano tak że taka kontrol mogłaby skutecznie wymusić uspokojenie na całym obszarz
                                > e(i bezpieczeństwo ) bez uciekania się do cwierćsrodków

                                I jak sobie ja wyobrazasz... bo ja jedynie jako odcinkowy pomiar predkosci.. czylizamioast kamer na jednej porstej drodze... olbrzymi system z kamerami mierzacymi czasy przejazdu, skanujacymi tablice I patrzacymi skad do kad jedziesz w calym miescie.
                                Fajny pomysl w zasadzie... zero prywatnosci ale za to jak plynnie!!!


                                > bo mają być światła- oczywiście z licznikami ( i najlepiej jeszcze z naprawdę
                                > inteligentnym sterowaniem ) i wtenczas fazy przepuszczania pieszych nie powodow
                                > ałyby niepłynności.

                                Zawsze przeciez (jak sie zmienia w nieopdowiednim czasie) mozna czerwone olac... Ja juz wiem!!!
                                Ci wszyscy co na dwupasmowkach zamiast zwolnic do 70 I ewentualnie na swiatlach stanac leca na poznym pomaranczowym to ekodrajwerzy!
                                Plynnosc ponad wszystko. :-)

                                > a w obecnym patologicznym otoczeniu ecodiver widząc z daleka przejscie dla piez
                                > ych i nie bedąc pewny że nikt nie zdąży dojść przed nim, zwalnia prewencyjnie i
                                > nie ma problemu coby ewent pieszego przepuścić

                                I to jest patologia? Ze zwalniasz przed przejsciem dla pieszych, ewentualnie pieszego puszczasz?????????????
                                > R:Ja ino żądam jednoznacznego poinformowania że te światła działają w ten w
                                > > łaśnie
                                > > > sposób
                                > >
                                > > Mailem? Poleconym? Plakat???
                                > Jednoznacznie zdefiniowanym w prawie znakiem
                                >
                                > >Z jakim wyprzedzeniem znak ma byc ustawiony....
                                > Tam gdzie należy podejmować decyzję "szybciej-wolniej", lub tam gdzie juz zaczy
                                > nają być widoczne światła
                                >
                                >
                                > > zatym to na tym polega zebys nie wiedzial...
                                > nooo. robi sie coraz "ciekawiej". ujawnij swe przemyslenia na ten temat
                                >
                                • galtomone CD... Nadal nic nie roumiesz 01.02.14, 08:03
                                  Za szybko mi sie kliklnelo wyslij....

                                  > rysiekk111 napisał:

                                  > > R:Ja ino żądam jednoznacznego poinformowania że te światła działają w ten
                                  > właśnie sposób> > Jednoznacznie zdefiniowanym w prawie znakiem

                                  > > >Z jakim wyprzedzeniem znak ma byc ustawiony....
                                  > > Tam gdzie należy podejmować decyzję "szybciej-wolniej", lub tam

                                  Ale nie masz jechac szybciej... a z 50km/h to sie nie hamule do 0 - 100 przed swiatlami....

                                  > gdzie juz zaczynają być widoczne światła
                                  Swiatla sa czesto widoczne z daleka....

                                  Mam takie swiatla kolo siebie, jezdze normalnie.... jak widze ze sa czerwone to nie zwalniam z 50 (wczesniej)... jak jestem blisko I widze ze sa piesi wystarczy ze zdjeme noge z gazu - bbardzo zadko musze faktycznie stanac...
                                  Jak nie ma, to znim zblize sie do p. gdzie faktycznie musialbym hamowac robia sie zielone...
                                  Nie ma problem.

                                  > > > zatym to na tym polega zebys nie wiedzial...
                                  > > nooo. robi sie coraz "ciekawiej". ujawnij swe przemyslenia na ten temat

                                  Ta wiedza jak wlasnie ci opisalem jest zupenie nie przydatna...
                                  • rysiekk111 bo Tobie na płynności nie zależy 02.02.14, 12:58

                                    jeżeli nie uznajesz słuszności ecodrivingu w sensie pełnym, który wyjaśniam od lat, to po co polemizujesz z tezą pisaną przy założeniu że do tego się zmierza ? napisz wprost, że na takiej płynności Ci nie zależy !

                                    galtomone napisał:

                                    R: na dziś z punktu widzenia ecodrivera to prawie bez różnicy, gdyż na odległościach przekraczających ok 100m zakłada niepewność i prewencyjnie zwalnia ..chyba ze miałby informację ( dotyczy obu wypadkow )
                                    >
                                    > A z p. widzenia myslacego o bezpieczenstwie na drodze (I jakiejsc plynnosci) czlwieka? Lepsze sa takie na tkroych sie stoi bez sesnu, czy takie ktore spowalniaja za szybkich a puszczaja (jesli nie ma przeszkod) jadacych normalnie.

                                    oczywiscie że te drugie, ale to nie jest przedmiotem podwątku ecodrivingowego, który zacząłem

                                    R: ano tak że taka kontrol mogłaby skutecznie wymusić uspokojenie na całym obszarze...
                                    >
                                    > I jak sobie ja wyobrazasz... bo ja jedynie jako odcinkowy pomiar predkosci.. cz yli zamioast kamer na jednej porstej drodze... olbrzymi system z kamerami mierzacymi czasy przejazdu, skanujacymi tablice I patrzacymi skad do kad jedziesz w c alym miescie. Fajny pomysl w zasadzie... zero prywatnosci ale za to jak plynnie!!!

                                    prywatność konczy sie za progiem domu
                                    budowa takiego systemu monitoringu jest i tak konieczna celem zapewnienia bezpieczeństwa nie tylko drogowego

                                    > Zawsze przeciez (jak sie zmienia w nieopdowiednim czasie) mozna czerwone olac..
                                    > . Ja juz wiem!!!
                                    Nie rozumiesz ideji przewidywania. Mając informację zawczasu z dala nie byłoby "nieodpowiednich" czasów włączania tylko takie, do których się należy dostosować

                                    > Ci wszyscy co na dwupasmowkach zamiast zwolnic do 70 I ewentualnie na swiatlach stanac leca na poznym pomaranczowym to ekodrajwerzy!
                                    > Plynnosc ponad wszystko. :-)
                                    Zdawało mię się że wystarczy zrobić jednego filma coby każden jeden zrozumiał. W obecnem patologicznem otoczeniu ecodriver prewencyjnie zakłada zawczasu zapalenie pomarańczowego i nie ma problema z uniknięciem na nim wjazdu (tzn na jego późnej fazie )

                                    anallogicznie:
                                    R:a w obecnym patologicznym otoczeniu ecodiver widząc z daleka przejscie dl a piezych i nie bedąc pewny że nikt nie zdąży dojść przed nim, zwalnia prewencyjnie i nie ma problemu coby ewent pieszego przepuścić
                                    >
                                    > I to jest patologia? Ze zwalniasz przed przejsciem dla pieszych, ewentualnie pieszego puszczasz?????????????
                                    Nie ! to, że z braku olicznikwanych świateł i przy braku dostatecznej widoczności okolic przejścia jestem (pośrednio) zmuszany do niepotrzebnego zwalniania również w tych setułacjach gdy pieszego chcącego i mającego prawo przejść nie będzie, czego nie wiem będąc daleko

                                    > Ale nie masz jechac szybciej... a z 50km/h to sie nie hamule do 0 - 100 przed
                                    > swiatlami....
                                    problem jest taki że jadąc z limitem i nie wiedząc że te światła tak działają ecodriver wie, że grozi mu hamowanie i zwalnia

                                    R: gdzie juz zaczynają być widoczne światła
                                    > Swiatla sa czesto widoczne z daleka....
                                    No i już tam powinna być podejmowana SŁUSZNA decyzja "szybciej-wolniej"

                                    > Mam takie swiatla kolo siebie,....
                                    ale Ty już wiesz że one tak działają

                                    > > > > zatym to na tym polega zebys nie wiedzial...
                                    R: nooo. robi sie coraz "ciekawiej". ujawnij swe przemyslenia na ten temat
                                    > Ta wiedza jak wlasnie ci opisalem jest zupenie nie przydatna...

                                    Nie jest ,ale zostawmy to. Rozchodziło mnie sie czy, a jeżeli tak, to czemu uważasz że celowo należy pozostawiać kierowca w niepewności
                                    (może obcowałeś z obecnymi fahoffcami od ruhu ? )
                                    --------------------
                                    Akademya Ośwjecenia Pvblicznego
                                    • galtomone Re: bo Tobie na płynności nie zależy 03.02.14, 10:24
                                      rysiekk111 napisał:

                                      >
                                      > jeżeli nie uznajesz słuszności ecodrivingu w sensie pełnym,

                                      Fanatyzm pod zadna postacia nie jest dobry!!!! Zycie to jednak odcienie szarosci a nie czern i biel (i choc mam pretensje do Klemensa, ze robi to co robi - to go rozumiem)

                                      > który wyjaśniam od
                                      > lat, to po co polemizujesz z tezą pisaną przy założeniu że do tego się zmierza
                                      > ? napisz wprost, że na takiej płynności Ci nie zależy !

                                      Na plynnosci za wszelka cene? Oczywiscie, ze nie!!!

                                      > galtomone napisał:
                                      >
                                      > oczywiscie że te drugie, ale to nie jest przedmiotem podwątku ecodrivingowego,
                                      > który zacząłem

                                      Tylko w odniesieniu do takich swiatel nie ma on sensu. Bowiem generalnie sa one lepsze niz zwykle, swiecace sie wg interwalu czasowego.
                                      Sa tez lepsze od zwyklych swiatel z czujnikiem, ktore gdy auto nie jedzie, swieca sie zawsze na zielono.

                                      > R: ano tak że taka kontrol mogłaby skutecznie wymusić uspokojenie na całym obsz
                                      > arze...
                                      > >
                                      > > I jak sobie ja wyobrazasz... bo ja jedynie jako odcinkowy pomiar predkosc
                                      > i.. cz yli zamioast kamer na jednej porstej drodze... olbrzymi system z kameram
                                      > i mierzacymi czasy przejazdu, skanujacymi tablice I patrzacymi skad do kad jedz
                                      > iesz w c alym miescie. Fajny pomysl w zasadzie... zero prywatnosci ale za to j
                                      > ak plynnie!!!
                                      >
                                      > prywatność konczy sie za progiem domu

                                      Miejnmy nadzieje, ze jednak sie troche mylisz...

                                      > budowa takiego systemu monitoringu jest i tak konieczna celem zapewnienia bezpi
                                      > eczeństwa nie tylko drogowego

                                      Zamiast budowy ststemu Wielkiego Brata, ktory dzis poprawi bezpieczenstwo na drodze a jutro bedzie pomagal w egzekwowaniu godziny policyjnej. Wolabym by wydano te kase na edukacjie kolejnych pokolen kierowcow i egzekwowanie prawa.

                                      > Nie rozumiesz ideji przewidywania. Mając informację zawczasu z dala nie byłoby
                                      > "nieodpowiednich" czasów włączania tylko takie, do których się należy dostosowa
                                      > ć

                                      Nie da rady (bez wspomnianej edukacji) - juz tlumacze dlaczego....
                                      Jedziesz 50km/h, swieci sie zielone...
                                      I widzisz, ze bedzie sie swiecic jeszcze X sekund, i ze jadac 50 nie zdarzysz... jako rasowy ekodriver co robisz? Zwalaniasz do 10... zeby zdarzylo sie zrobic czerwone... i gdy w koncu z predkoscia 5km/h dotoczysz sie do swiatel znow zielone...

                                      Czy przyspieszasz do 70km/h i zdarzasz jeszcze na zielonym?

                                      > > Ci wszyscy co na dwupasmowkach zamiast zwolnic do 70 I ewentualnie na swi
                                      > atlach stanac leca na poznym pomaranczowym to ekodrajwerzy!
                                      > > Plynnosc ponad wszystko. :-)

                                      > Zdawało mię się że wystarczy zrobić jednego filma coby każden jeden zrozumiał.
                                      > W obecnem patologicznem otoczeniu ecodriver prewencyjnie zakłada zawczasu zapal
                                      > enie pomarańczowego i nie ma problema z uniknięciem na nim wjazdu (tzn na jego
                                      > późnej fazie )

                                      Zwalnianie ze 100 do 70 (i mniej) by potem znow jechac 100 jest eko? :-)

                                      Acha... czyli przed swiatlami zwlaniaja umiarkowani a fanatycy (ekodrivingu) wala na czerownym?

                                      > Nie ! to, że z braku olicznikwanych świateł i przy braku dostatecznej widocznoś
                                      > ci okolic przejścia jestem (pośrednio) zmuszany do niepotrzebnego zwalniania ró
                                      > wnież w tych setułacjach gdy pieszego chcącego i mającego prawo przejść nie bę
                                      > dzie, czego nie wiem będąc daleko

                                      Czyli sugerujesz zeby wydac kase na przbudowanie 100% przejsc dla pieszych, zebys zwalnial tylko z sensem?

                                      > > Mam takie swiatla kolo siebie,....
                                      > ale Ty już wiesz że one tak działają

                                      I?? I tak zwalniam, bo jesli ktos oczekuje na przejscie to czerwone w zielone sie nie zmieni...

                                      > Nie jest ,ale zostawmy to. Rozchodziło mnie sie czy, a jeżeli tak, to czemu uwa
                                      > żasz że celowo należy pozostawiać kierowca w niepewności
                                      > (może obcowałeś z obecnymi fahoffcami od ruhu ? )

                                      No mnie sie wydawalo, ze na drodze to kierowca zawsze jest w niepewnosci... A przynajmniej powinien tak jechac, jakby byl... A nie brac wszystkiego za pewnik.
              • galtomone Re: dla Ecodrivera to dezinformacja 30.01.14, 09:00
                rysiekk111 napisał:

                Dupas a nie ekodrajwer ;-)

                > Efekt jest wzmacniany tym bardziej, im z dalsza światła są widoczne skutkiem c
                > zego Ecodriver rozumuje "tak długo już zielone więc pewnie już niedługo czerwo
                > ne " i tem bardziej zwalnia.

                Jadac z daleka widzisz czerwone... jak widac pewne rzeczy na drodze sa trudne do ograniecia, w tym ekodrajwing i nie blokowanie innych pasow ruchu. Nawet w celu nauczania innych...
                • rysiekk111 Re: dla Ecodrivera to dezinformacja 30.01.14, 17:23
                  galtomone napisał:

                  > rysiekk111 napisał:
                  >
                  > Dupas a nie ekodrajwer ;-)

                  abstrachujac od chamstwa za które się chłosta należy..

                  >
                  > Jadac z daleka widzisz czerwone...
                  Może tak jest ale z filmu to nie wynika
                  a nawet gdyby tak było to ustawione wstępnie czerwone byłoby dodatkowym powodem do niepotrzebnego (czasem ) wczesnego zwalniania
                  ..chyba że byłoby jednoznaczne oznaczenie podparte ogólnokrajowym przepisem
                  >
          • swan_ganz Re: Idiotyzm 29.01.14, 19:31
            Jak jedziesz 50 tam, gdzie dałoby sie bezpiecznie 80, to tracisz czas i nerwy.

            on tego nie zrozumie bo on należy do tych co to każdy idiotyczny pomysł władzy, bezkrytycznie łykają jak żaba muł...
            Po prostu nie tylko przywykli, ze władza trzyma ich na krótkiej smyczy ale wręcz jest im to niezbędne do życia... Gdyby nagle spuścić ich z tej smyczy to nie wiedzieliby jak mają żyć czy dokąd pobiec bo tu raptem tyle możliwości i można pobiec wszędzie, ze we łbie się od tego kręci... Przy czym; z samym radosnym bieganiem to by sobie jeszcze poradzili ale ta odpowiedzialność za samego siebie? Rzecz nie do zniesienia...

            Jak tam Galtom? Obroża nie ciśnie zbyt mocno? Da się jeszcze oddychać ? :-)
            • promega Re: Idiotyzm 30.01.14, 04:14
              Jadąc osiemdziesiąt ograniczasz innym wolność w znacznym stopniu. Choćby i takim, że nie mogą mieszkać niedaleko drogi, by ty jadąc szybko generujesz zbyt duży hałas. Poza tym stwarzasz zagrożenie, bo jest to miasto, teren zabudowany, w którym można spotkać pieszego, a ty pędząc zagrażasz jego życiu.
              • do.ki Re: Idiotyzm 30.01.14, 06:50
                promega napisała:

                > Jadąc osiemdziesiąt ograniczasz innym wolność w znacznym stopniu.

                Nieprawda. W żadnym. Zresztą, dlaczego to niby miałoby być OK ograniczać moją wolność poruszania się, a czyjąś z powodu tego, że ja potrzebuję się poruszać, już nie?

                Choćby i taki
                > m, że nie mogą mieszkać niedaleko drogi, by ty jadąc szybko generujesz zbyt duż
                > y hałas.

                Każdy ma wolność mieszkania tam, gdzie chce. Nie podoba się: wynocha. Jadąć pięćdziesiątką będę za to "generował hałas" dłużej.

                > Poza tym stwarzasz zagrożenie, bo jest to miasto, teren zabudowany, w
                > którym można spotkać pieszego, a ty pędząc zagrażasz jego życiu.

                Nikt nie mówił o tym, żeby "pędzić". Mowa była o 80 km/h. To jest spokojna jazda.
                Pieszy też powinien patrzeć gdzie lezie, a najlepiej nie szwędać się po drodze.
                • galtomone Re: Idiotyzm 30.01.14, 09:10
                  do.ki napisał:

                  > promega napisała:
                  >
                  > > Jadąc osiemdziesiąt ograniczasz innym wolność w znacznym stopniu.
                  >
                  > Nieprawda. W żadnym. Zresztą, dlaczego to niby miałoby być OK ograniczać moją w
                  > olność poruszania się, a czyjąś z powodu tego, że ja potrzebuję się poruszać, j
                  > uż nie?

                  ITD...itd..

                  Twoje argumenty sa taki idiotyczne i prowokatorskie, ze naprawde szkoda czasu na taka dyskusje.
                  Jesli nie jetest trollem i faktycznie tak egoistycznie krotkowzrocznie podchodzisz do zycia to jestem przkonany, ze bedziesz mial okazje na wlasnej skorze przkonac sie o tej filozofii zycia (czego tak naprawde Ci nie zycze).
                      • do.ki Re: nie odpowiedziałeś 30.01.14, 12:40
                        Ja napisałem, że dobrze, że ludzie giną? Nie, o ile pamiętam twierdziłem i twierdzę, że pewna liczba ofiar jest nieunikniona, że dążenie do zerowej liczby ofiar jest nierealistyczne. I jeszcze że w swoim egoizmie dbam o to, bym sam nie zginął. Twój los to twoja sprawa, nic mi do tego. Ale nie widzę powodu dlaczego ja mam cierpieć dlatego, że ty boisz się śmierci.
                        • swan_ganz Re: nie odpowiedziałeś 30.01.14, 12:54
                          o ile pamiętam twierdziłem i twierdzę, że pewna liczba ofiar jest nieunikniona

                          szczególnie z Twojego punktu widzenia... Z czego byś biedaku żył gdyby ludzie się nie kaleczyli w wypadkach? Z torbami byś Doki poszedł chyba, ze nauczyłbyś się wyplatać koszyki z wikliny albo lepić garnki... Ręce musisz mieć sprawne więc pewnie nie byłoby większego problemu z adaptacją do nowej sytuacji.. :-)
                          • swan_ganz a tak na serio.. 30.01.14, 12:56
                            nie znudziło ci się Doki gadanie z galmotem (czy jak mu tam...) o oczywistościach? Pisałem przecież wyżej, ze to działanie po próżnicy bo tacy jak on są odporni na otaczający ich real..
                              • klemens1 Re: a tak na serio.. 30.01.14, 13:12
                                galtomone napisał:

                                > Ty tez chcesz tlumaczyc, ze ograniczenia sa zle, ofaiary nie uniknione a zatem
                                > ich liczba jest bez znaczenia???

                                Ciekawe czy nadejdzie taki dzień, w którym zrozumiesz, że bez przestrzegania wszystkich ograniczeń liczba ofiar pozostanie taka sama jak przy przestrzeganiu?
                                • galtomone Re: a tak na serio.. 30.01.14, 14:44
                                  Bo to niemozliwe!

                                  Nie wiem jak duzy %, nie wiem czy sa takie statystyki ale posrod 100% wypadko na pewno jest jakis % tych, ktore sa tzw. nieszczesliwymi i kotych jie dalo sie przewidziec - typu Schumachera na nartach czy Kubicy w rajdzie, i ktore zdarzaja sie rzadko.
                                  I tych, ktore wynikaja nie z porzypadku tylko z olania przepisu... ogrniczenia prekosci, pierszenstwa, znaku stop, itd...itd...

                                  Eleiminujac czesc z tych drugich (na to mamy jakis wplyw) zmiejszymy liczbe wypadkow...

                                  A wg Ciebie 100% wypadkow, (kiedy tam gdzie kierowca powinien jechac 50, jedzie sto i zamiast uderzyc w aut i stanac.. udzerza i np. wpada na chodnik i kasuje dwoch pieszych, czy wypada na drugi pas i kasuje drugie auto) nie ma zwiazku z przestrzeganiem przpisow.

                                  A przynajmniej tak zrozumialem to co napisales w swojej wiadomsoci... i jesli tak to wzyciu tego nie pojme... bo to bzdura jest i tyle.
                                  • klemens1 Re: a tak na serio.. 30.01.14, 16:43
                                    > A wg Ciebie 100% wypadkow, (kiedy tam gdzie kierowca powinien jechac 50, jedzie
                                    > sto i zamiast uderzyc w aut i stanac.. udzerza i np. wpada na chodnik i kasuje
                                    > dwoch pieszych, czy wypada na drugi pas i kasuje drugie auto) nie ma zwiazku z
                                    > przestrzeganiem przpisow.

                                    Jeżeli przypadkowo bezpieczna prędkość w tym miejscu to 50, to ma to związek z nieprzestrzeganiem przepisów.
                                    Ale jeżeli ta bezpieczna prędkość to 80, facet jechał 100 a ograniczenie jest do 50, to już jednobitowość tego nie ogranie i dalej będzie pisać że to tylko i wyłącznie nieprzestrzeganie.
                                      • klemens1 Re: a tak na serio.. 30.01.14, 17:09
                                        galtomone napisał:

                                        > Ech... szkoda gadac....
                                        > Kot na szczescie maly - zawsze sie go da ogonem odwrocic...

                                        Jeszcze raz, tym razem jednoznacznie, bo znowu będziesz tu grał poszkodowanego i niezrozumianego, podczas gdy zwyczajnie nie jesteś w stanie pojąć co czytasz:

                                        Krytykuję oznakowanie takie, które JA pokazuję, a nie takie, które TY pokazujesz.

                                        Jeżeli chociaż tyle zrozumiesz, to już będzie sukces.
                                        • galtomone Re: a tak na serio.. 30.01.14, 19:34
                                          Ok... na temat mojego sie nie wypowiadasz, zamiast powiedziec ze mam racjie I w takich miejscach trzba jechac nie wiecej niz pokazyje znak.
                                          O to chodzi... ale jeszcze ci to ani razu przez kalwiature nie przeszlo. Zamiast pnapisac masz racje, za wsze pokazujesz inny przyklad, ktory udowadnia, ze postawiony znak... Co ma jedno do drugiego?
                                          • klemens1 Re: a tak na serio.. 31.01.14, 10:23
                                            galtomone napisał:

                                            > Ok... na temat mojego sie nie wypowiadasz, zamiast powiedziec ze mam racjie I w
                                            > takich miejscach trzba jechac nie wiecej niz pokazyje znak.
                                            > O to chodzi... ale jeszcze ci to ani razu przez kalwiature nie przeszlo.

                                            Przecież już ci kiedyś odpisałem na twój przykład, że postawiłbym 60.
                                            W podanym wyżej przykładzie - też 60.
                              • swan_ganz Re: a tak na serio.. 30.01.14, 13:23
                                Ty tez chcesz tlumaczyc, ze ograniczenia sa zle, ofaiary nie uniknione

                                nie sądzę bym musiał to komukolwiek udowadniać.. A ci którzy wymagają jednak takiego uzasadnienia są nie warci czasu jaki musiałbym im poświęcić..
                                Sorry - to nic osobistego... :-)
                                • galtomone Re: a tak na serio.. 30.01.14, 14:00
                                  Ale rozumiem, ze slowo kompromis jest Ci znane (podobnie jak utopia).
                                  Rozumiem, ze dociera do Ciebie iz fakt, ze ktos nie zgadza sie na podwyzszanie czesci obecnych ograniczen nie oznacza jednoczesnie, ze jest sie za ich powiekszaniem?

                                  Bo nie do wszystkich to dociera...

                                  I tak, ja tez zdaje sobie sprawe z tego, ze zycie jest niebzpieczne i na drogach bedziemy umierac... trudno. To moge zakceptowac. Czego nie moge to faktu, zeby ginelo wiecej ludzi niz musi. Jako spoleczensto musimy jakos funkcjonowac i sie przpieszczac, i jakis kompromis miedy predkoscia a bezpieczenstwem jest niezbedny... inaczej sie po prostu nie da. Przynajmniej nie dzis.
                            • do.ki Re: a tak na serio.. 30.01.14, 13:27
                              Bo widzisz, galtomone to akurat jeden z inteligentniejszych gości na tym forum. Ma jednak chyba jakieś traumy, bo jak nieopatrznie trącisz w nim czułą strunę, to traci nerwy i schodzi do osobistych wycieczek.
                              No, ale robi się późno, trzeba zamykać dyskusję.
                              • galtomone Re: a tak na serio.. 30.01.14, 14:02
                                Wydawalo mi sie ze w obliczu ostatnuich medialnych doniesien (czy histerii) - ocena zalezy od p. siedzenia zapewne... polaczenie lekarza/ zgrabarzem (szczegolnie biorac pod uwage wieloetatowaosc tych pierwszych) za wyjatkowo zabawne :-)

                                Ale gust i poczucie humoru kazdy ma inne... Jesli sie poczules urazony (bo np. jestes dentysta) to bardzo cie przepraszam!!!!
                                • swan_ganz Re: a tak na serio.. 30.01.14, 14:16
                                  ponieważ trochę ci rura zmiękła to dam ci za darmo dobrą radę Galtomone (widzisz? Zadałem sobie nawet trud i twój nick przepisałem bez błędu..)

                                  Nie narażaj sie Dokiemu bo nie znasz dnia ni godziny... I nie chodzi tu o wyrwizęba bo nawet jeśli w wypadku stracisz jedynki to przeżyjesz ale może tez zdażyć się i tak, ze to właśnie Doki uratuje twoje usrane pokrzywami życie.. To zależy tylko od tego gdzie się ewentualnie rozwalisz...
                                    • galtomone Re: nie przesadzaj, Swan 30.01.14, 14:48
                                      Moze ludzie bardziej do ogranczen sie stosuja i wypadkow mniej?

                                      Tym bardziej nie rozumiem Twojego podejscia... Jak bedziemy jedzic szybciej bedzie bezpieczniej?

                                      Skoro jezdziles do wypadkow to musiales widziec i zdawac sobie sprawe z faktow, ze na pewno czesto skutki bylyby o wiele mniejsze gdyby ktos jechal kilka km/h wolniej...
                                      • do.ki Re: nie przesadzaj, Swan 30.01.14, 15:12
                                        > Tym bardziej nie rozumiem Twojego podejscia... Jak bedziemy jedzic szybciej bed
                                        > zie bezpieczniej?

                                        Moje podejście: na drogach wcale nie jest niebezpiecznie, to nam się tylko próbuje wmówić.

                                        A wypadki, które widziałem, niejednokrotnie powodowały u mnie zadziwienie: jak można być takim debilem za kierownicą i tak głupio się rozwalić? Prędkość miala raczej znaczenie poboczne. Debilizm kierowców to nr 1 jeśli chodzi o powód ofiar śmiertelnych na drogach. Debilizm objawiający się przekonaniem, że można jeździć po pijaku, że nie trzeba być skupionym na jeździe, ale można jadąc urządzać pogaduszki, słuchać muzy, czytać gazetę (!), jednego typa wycięliśmy z wraka po tym jak na autostradzie liczył pieniądze...
                                        • galtomone ten drogi post zignoruj - anyway.. 30.01.14, 15:21
                                          do.ki napisał:

                                          > Moje podejście: na drogach wcale nie jest niebezpiecznie, to nam się tylko prób
                                          > uje wmówić.

                                          Ale ja nie mowie ze jest. Natomiast nie mog esie zgodzic z tym, ze nalezy generalnie olewac ograniczenia predkosci, ze (jak mniemam z Toja teza), ze jak bedziemy jedziec szybciej to nie bedzie mniej bezpoiecznie, czy tez ze liczba ofiar sie nie zwiekszy...

                                          > A wypadki, które widziałem, niejednokrotnie powodowały u mnie zadziwienie: jak
                                          > można być takim debilem za kierownicą i tak głupio się rozwalić? Prędkość miala
                                          > raczej znaczenie poboczne.

                                          Zgadzam sie... tylko, ze wlasnie dlatego mamy ogranczenia, ze czas kierocow (pytanie jak ich ropoznac) to debile. I gdyby tylko wpadali na drzwa to pol bidy... Ale niestety wpadaj tez na takich jak ty czy ja... wtedy lepiej zeby jechali wolniej czy szybciej?

                                          Bo pomimo wszystko mnie wydaje sie, ze jak jada wolniej to sa (chociaz potencjalnie) szanse na mniejsze szkody....

                                          > Debilizm kierowców to nr 1 jeśli chodzi o powód ofi
                                          > ar śmiertelnych na drogach.

                                          Ale debilizmu niestety nie da sie wyeliminowac. Nie tylko z kierocow ale ludzi generalnie...
                                          Niestety to jest najwikesza wada glupoty, ze nie jest bolesna!

                                          A skoro glupoty nie jestesmy wstanie wyeliminowac, bo na przykladzie ostatniego wypadku z pijanym kierowca i pieszymi na chodniku widac... ze debile maja jakies takie perfidne szczescie....

                                          Zatem czy nalezy dawac malpie pistolet i pozwalac jezdzic szybciej, skoro ma klopot juz obecnymi limitami?

                                          > Debilizm objawiający się przekonaniem, że można jeź
                                          > dzić po pijaku, że nie trzeba być skupionym na jeździe, ale można jadąc urządza
                                          > ć pogaduszki, słuchać muzy, czytać gazetę (!), jednego typa wycięliśmy z wraka
                                          > po tym jak na autostradzie liczył pieniądze...

                                          A jednoczesnie uwazasz ze ograniczenia sa BE i powinnismy jedziec szyciej - nie pojmuje tego...
                                          • do.ki Re: ten drogi post zignoruj - anyway.. 30.01.14, 15:30
                                            > Natomiast nie mog esie zgodzic z tym, ze nalezy gener
                                            > alnie olewac ograniczenia predkosci, ze (jak mniemam z Toja teza), ze jak bedzi
                                            > emy jedziec szybciej to nie bedzie mniej bezpoiecznie, czy tez ze liczba ofiar
                                            > sie nie zwiekszy...

                                            To nie jest moja teza. Trzeba wiedzieć kiedy i które ograniczenia można olać. Bo niektóre można. Są sytuacje, że nawet z maksymalną dopuszczalną prędkością nie należy jechać. Myślałem, że to czywiste?

                                            Jestem przeciwny prewencji rozumianej tak, że ze względu na jakiś tam odsetek debili cierpią wszyscy. To wręcz odpowiedzialność zbiorowa. Mandaty za prędkość to kara za niepopełnione zbrodnie.

                                            Nie należy dawać małpie brzytwy. Uzyskanie prawa jazdy jest za łatwe. Albo może nawet to nie to: UTRZYMANIE prawa jazdy jest za oczywiste. Byle dureń potrafi dać w łapę za egzamin, a potem to już właściwie nie ma sposobu by wyciągnąć takiego zza kółka.

                                            Toteż wolałbym dla utrzymania prawa jazdy okresowe badania, w tym psychotechniczne, koniecznie dla emerytów (to by może skłoniło parę osób by jednak dłużej popracować). Dobrym pomysłem byłyby też limity mocy dla świeżaków. To niedorzeczne, żeby jako pierwszego samochodu używać czegoś powyżej 50 kW. Zero tolerancji dla alkoholu jest jedną z możliwości, choć ma to tylko jedną zaletę: mamy wtedy jasność. Zero tolerancji dla marihuany za kółkiem. Coś bym jeszcze znalazł... ale czas goni.
                                            • galtomone Re: ten drogi post zignoruj - anyway.. 30.01.14, 15:48
                                              do.ki napisał:

                                              > To nie jest moja teza. Trzeba wiedzieć kiedy i które ograniczenia można olać. B
                                              > o niektóre można. Są sytuacje, że nawet z maksymalną dopuszczalną prędkością ni
                                              > e należy jechać. Myślałem, że to czywiste?

                                              No nie zebym sie czepial.. ale...

                                              Mamy post o swiatach w terenie zabudowanym, ktore jesli przekroczysz 50km/h to odpowiednio reaguja... I Kilka postow w odpowiedzi na niego piszesz tak:

                                              (forum.gazeta.pl/forum/w,20,149253355,149258574,Idiotyzm.html)

                                              do.ki napisał:

                                              > "Samochód jedzie za szybko": bzdura, to limit jest za niski.
                                              >
                                              > U nas w okolicy tego pełno. Trzeba tylko oblukać gdzie wisi czujnik mierzący pr
                                              > ędkość i jaki jest jego zasięg i w koncu daje sie z tym żyć. Ale rozwiazanie id
                                              > iotyczne, bo utrudniające sprawny i szybki ruch.

                                              No to jak mam to rozumiec jak nie to, ze 50km/h w OZ to kretynizm, bo wazniejsze niz bezpieczenstwo ludzi jest sprawnosc i szybkosc ruchu....

                                              > Jestem przeciwny prewencji rozumianej tak, że ze względu na jakiś tam odsetek d
                                              > ebili cierpią wszyscy. To wręcz odpowiedzialność zbiorowa. Mandaty za prędkość
                                              > to kara za niepopełnione zbrodnie.

                                              Teoretycznie masz racje.. ale wyobrazsz sobie co by sie na drogach dzialo gdyby z tej prewencji i kar zrezygnowac??? Bo ja nie chce.

                                              Albo inaczej... jaki masz LPESZY pomysl, zeby debile jak najmniej szkodzili... obacnie jest (mala ale jest) szans ze sie ich wylapie, bo np. tam gdzie jest 50km/h (slusznie!!!) beda jechac 80 bo debil wie lepiej..

                                              ALe jestem otwarty na sensowne i mozliwe do zastosowania pomysly - ja tez lubie jezdzic szybko. Ale daltego wiem, ze tez moge sie pomylic... juz kilka razy na pustej drodze bylem o wlos od przegiecia paly... CHoc wydawalo mi sie ze przyczepnosc jest OK... Gdyby nie fakt, ze troszke umiem jezdzic to pewnie bylbym juz na drzwie albo w rowie...

                                              > Nie należy dawać małpie brzytwy. Uzyskanie prawa jazdy jest za łatwe. Albo może
                                              > nawet to nie to: UTRZYMANIE prawa jazdy jest za oczywiste.

                                              No ale jesli zrezygnujemy z ograniczen... itd.. mandatow... to za co i jak sie bedzie tracic to prawo jazdy?

                                              > Byle dureń potrafi
                                              > dać w łapę za egzamin, a potem to już właściwie nie ma sposobu by wyciągnąć tak
                                              > iego zza kółka.

                                              Tylko punkty i mandaty... Ja innego pomyslu nie mam.

                                              > Toteż wolałbym dla utrzymania prawa jazdy okresowe badania, w tym psychotechnic
                                              > zne, koniecznie dla emerytów (to by może skłoniło parę osób by jednak dłużej po
                                              > pracować).

                                              Ok... ale to nie eliminuje debili tylko "ofermy", ktore tez nie pownny jezdzic...

                                              > Dobrym pomysłem byłyby też limity mocy dla świeżaków.

                                              OK, ale to nadal nie eliminuje debili...

                                              > To niedorzeczn
                                              > e, żeby jako pierwszego samochodu używać czegoś powyżej 50 kW. Zero tolerancji
                                              > dla alkoholu jest jedną z możliwości, choć ma to tylko jedną zaletę: mamy wtedy
                                              > jasność.

                                              Jestem za... ale co z debilami?

                                              > Zero tolerancji dla marihuany za kółkiem. Coś bym jeszcze znalazł...
                                              > ale czas goni.

                                              Tez za... ale to nadal nie eliminuje debili...

                                              Debili mozna eliminowac tylko gdy wylamuja sie z grupy normalnych... inaczej nie widze mozlwiosci eliminiacji...
                                              • do.ki Re: ten drogi post zignoruj - anyway.. 30.01.14, 16:03
                                                galtomone napisał:


                                                > No to jak mam to rozumiec jak nie to, ze 50km/h w OZ to kretynizm, bo wazniejsz
                                                > e niz bezpieczenstwo ludzi jest sprawnosc i szybkosc ruchu....

                                                Napisałem też, że limity można spokojnie podnieść o 1/3. Limitu na poziomie 70 w terenie zabudowanym przestrzegałbym i bez znaków, radarów i upierdliwych świateł, a dlaczego? A dlatego, że szybciej bezpiecznie jest trudno. Ale jeżeli mamy taką Wisłostradę, tam zdaje się jest 70, a można spokojnie (jak dowodzi praktyka) 90-100.


                                                > Teoretycznie masz racje.. ale wyobrazsz sobie co by sie na drogach dzialo gdyby
                                                > z tej prewencji i kar zrezygnowac??? Bo ja nie chce.

                                                Darwin... To samo działoby się gdyby nagle pozwolono każdemu na posiadanie broni palnej. Na początku hekatomba, a potem ci, którzy by przeżyli, znaleźliby modus vivendi.


                                                > No ale jesli zrezygnujemy z ograniczen... itd.. mandatow... to za co i jak sie
                                                > bedzie tracic to prawo jazdy?

                                                Za spowodowanie kolizji.


                                                > Tylko punkty i mandaty... Ja innego pomyslu nie mam.

                                                Drogie ubezpieczenia dla winnych kolizji. Przy tym ubezpieczony od OC powinien być i kierowca, i samochód. (część składki zależna od historii kierowcy, a część od mocy i rodzaju auta).


                                                > Debili mozna eliminowac tylko gdy wylamuja sie z grupy normalnych... inaczej ni
                                                > e widze mozlwiosci eliminiacji...

                                                Dać im się samym wyeliminować.
                                                • swan_ganz Re: ten drogi post zignoruj - anyway.. 30.01.14, 16:13
                                                  Darwin...Na początku hekatomba, a potem ci, którzy by przeżyli, znaleźliby modus vivendi.

                                                  Doki na prezydenta i gaudeamus igitur bo problemy ludzkości zostaną rozwiązane dość szybko...
                                                  Zastanów się Doki nad kandydowaniem bo naprawdę warto..
                                                  • do.ki byłbym zapomniał 30.01.14, 16:24
                                                    O najprostszym i bodaj czy nie najskuteczniejszym sposobie na "szybkowściekłych". Jeżeli mamy drogę (ulicę), gdzie obowiązuje ograniczenie do X km/h, a tam bez rajdowych umiejętności da się jechać z prędkością 2x km/h, to nie znaczy, że tam trzeba postawić policję z suszarką, tylko że droga jest źle zbudowana.

                                                    Są sposoby inżynieryjne na wyhamowanie ruchu, i nie myślę tylko o progach. Przeskakująca oś jezdni, przede wszystkim wąsko... w mojej wsi jest w centrum strefa 30 km/h, wprawdzie za duża, ale trudno. Przestrzeganie limitu jest wymuszone bardzo prosto: ruch samochodowy jest wymieszany z ruchem rowerów. Ponieważ liczba rowerów jest porównywalna z liczbą samochodów, to działa. W innych miejscach obowiązuje specyficzny zakaz wyprzedzania rowerów: auta muszą się dostosować, zresztą droga rowerowa jest wtedy wyznaczona na środku jezdni, nie ma jak ominąć samochodem prawidłowo jadącego rowerzysty.
                                                  • swan_ganz Re: byłbym zapomniał 30.01.14, 16:38
                                                    auta muszą się dostosować, zresztą droga rowerowa jest wtedy wyznaczona na środku jezdni

                                                    i ty pochwalasz takie metody? Odwołuję swoje poparcie dla twojej kandydatury.. Musisz Doki dopracować swój program wyborczy bo jak z jednej strony składasz wszystko w ręce pana Darwina a z drugiej za chwilę podajesz przykład wyrafinowanego znęcania się urzędników nad driverami jako przykład do skopiowania to ja myślę, że coś tu się w tych twoich wypowiedziach nie klei...
                                                  • do.ki Re: byłbym zapomniał 30.01.14, 16:56
                                                    "Takie metody", jeśli zastosowane w odpowiednych miejscach, zasługują na upowszechnienie bardziej niż "50 dloa wszystkich i wszędzie".
                                                    Np centra miast. Przyjedź do Gandawy, zobaczysz jak to hula.
                                                  • galtomone Re: byłbym zapomniał 30.01.14, 16:58
                                                    Ale sugerowales rezygnacje z limitow...

                                                    Robienie drogi tak, by nie dalo sie jechac wiecej niz X to jakis pomysl... tyle ze obawiam sie iz takie drogi bylyby w ch... niekomfortowe do jezdzenia generalnie - a im szybciej tym bardziej...
                                                  • do.ki Re: byłbym zapomniał 30.01.14, 17:16
                                                    > Robienie drogi tak, by nie dalo sie jechac wiecej niz X to jakis pomysl... tyle
                                                    > ze obawiam sie iz takie drogi bylyby w ch... niekomfortowe do jezdzenia genera
                                                    > lnie - a im szybciej tym bardziej...

                                                    I o to chodzi. Problem leży jednak gdzie indziej: kto decyduje gdzie mają być takie drogi. Z mojego podwórka: to jak przebudować tę czy inną ulicę leży w gestii władz lokalnych. Spowolnienie ruchu to pewny sposób na przypodobanie się wyborcom, jeśli jesteś burmistrzem/radnym i chcesz jeszcze porządzić. I tak dochodzi do dzikiego rozrostu utrudnieńw ruchu, bo oczywiście burmistrza nie obchodzą korki, które jego decyzje powodują na drogach wjazdowych do jego miejscowości. Inny przykład takiej krótkowzroczności (niezwiązany z tą dyskusją) to miejsca parkowania zarezerwowane dla mieszkańców. Zawsze byłem przeciwny takiemu czemuś co do zasady, bo korzystasz z tego w jednym miejscu, a przeszkadza ci to we wszystkich pozostałych.

                                                    Potrzebny jest więc silny planista, który nie pozwoli na blokowanie ruchu tylko dlatego, że członkinie Klubu Seniora w Pierdziszewie Dolnym boją się przejść przez drogę krajową.
                                                  • galtomone Re: byłbym zapomniał 30.01.14, 19:51
                                                    do.ki napisał:

                                                    > I o to chodzi. Problem leży jednak gdzie indziej: kto decyduje gdzie mają być t
                                                    > akie drogi. Z mojego podwórka: to jak przebudować tę czy inną ulicę leży w gest
                                                    > ii władz lokalnych.

                                                    Wiesz... to jest skuteczna metoda... bo jak pojedziesz szybciej to fura sie rozssypie...
                                                    Tyle, ze ja nie widze powodu by mnie w ten spsob zmuszac do jezdznia wolno I psucia mi auta.
                                                    Jazda po dupotrzesawce nie nalezy do przyjemnych.

                                                    Jakos mi sie wydawalo, ze do kazdego normalnego czlowieka powinno dotrze, ze w takim miejscu zamiast robic sztuczne dziury stawi sie znak, ktory informuje o dopuszczalnej predkosci...

                                                    Dlaczego zmiast (inni) respektowac znaki, mam byc zmuszany do wymiany amortyzatorow I innych elementow zawieszenia co rok...? To ma byc kara?

                                                    > Spowolnienie ruchu to pewny sposób na przypodobanie się wyb
                                                    > orcom, jeśli jesteś burmistrzem/radnym i chcesz jeszcze porządzić. I tak dochod
                                                    > zi do dzikiego rozrostu utrudnieńw ruchu, bo oczywiście burmistrza nie obchodzą
                                                    > korki, które jego decyzje powodują na drogach wjazdowych do jego miejscowości.

                                                    Tu dochodzimy do innego problem. Gdyby drogi DK nie przechodzily przez miejscowosci (co jest lepsza chore) tylko byly wszedzie obwodnice miast I miasteczek, to w miejscowsci limit moglby wynosci nawet 5km/h...

                                                    Ale jest jak jest I poki obwodinc nbie bedzie (czyli jeszcze dlugo) trzeba pogodzic jakos plynnosc ruchu pomiedzy miejscowosciami z ruchem lokalnym, komfortem mieszkancow I bezpieczenstwem tych ktorzy z drogi korzystaja.

                                                    Najprostsze I najtansze jest ograniczenie predkosci.... Wtedy moze za jakis czas bedzie kasa na obwodnice... a jak bedziemy wydawac kase na sztuczne diury to szybciej I tak nikt nie pojedzie...

                                                    > Inny przykład takiej krótkowzroczności (niezwiązany z tą dyskusją) to miejsca
                                                    > parkowania zarezerwowane dla mieszkańców. Zawsze byłem przeciwny takiemu czemuś
                                                    > co do zasady, bo korzystasz z tego w jednym miejscu, a przeszkadza ci to we ws
                                                    > zystkich pozostałych.

                                                    Owszem ale jest za, szczegolnie w syt. gdy do okola sa parking. A tak jest w mojej okolicy. Niestety, wystarczy dowolna impreza w centrum miasta... parkingi (platne ale ludzko!) stoja puste a wszystkie darmowe miesca parkingowe oraz wszystkie miejsca (traniki, itd) gdzie miesci sie auto sa zastawione. Mieszkanic najpier nie maja gdzie parkowac a potem nawet gdzie spacerowac bo wszystko w ch... zniszczone. A za naprawde to przeciez sie placi..
                                                  • klemens1 Re: byłbym zapomniał 31.01.14, 10:42
                                                    > Gdyby drogi DK nie przechodzily przez miejscow
                                                    > osci (co jest lepsza chore) tylko byly wszedzie obwodnice miast I miasteczek,
                                                    > to w miejscowsci limit moglby wynosci nawet 5km/h...
                                                    >
                                                    > Ale jest jak jest I poki obwodinc nbie bedzie (czyli jeszcze dlugo) trzeba pogo
                                                    > dzic jakos plynnosc ruchu pomiedzy miejscowosciami z ruchem lokalnym

                                                    Ku... mać, nikt tego nie neguje.
                                                    Ale jaki tu np. masz ruch lokalny?
                                                    goo.gl/maps/rWrWC
                                                    Oczywiście - są zabudowanie, ale odsunięte od drogi a chodnik jest za rowem. Wystarczyłoby dać ograniczenie do 70/80 zamiast ośmieszać się "obszarem zabudowanym".

                                                    Dla porównania: to też jest obszar zabudowany, z taką samą dozwoloną prędkością:
                                                    goo.gl/maps/4DvGv
                                                    Oczywiście żadnych różnic nie widzisz?
                                                  • galtomone Re: byłbym zapomniał 31.01.14, 11:57
                                                    Oczywiscie, ze widze i na wielu podobnych do pierwszego przykladu drogach.
                                                    Co wiecej na wielu tego typu drogach limit zostal podniesiony do 70km/h - prawda?

                                                    Ale zamiast plakac i wysylac nam przyklady to wysylaj je do GDDKiA czy gmin - wszyscy Ci bedziemy wdzieczni.

                                                    Zrozum ja rozgraniczam dwie rzeczy - jedna to jest kwestia oznakowania i tu sie z Toba zgadzam, ze sporo mozna zmienic na lepsze. Ale ta zmiana zalezy tez od nas samych!!!!

                                                    Z drugiej strony nikt nie dal nam prawa do olewania prawa i przpisow - masz prawo pobowac je zmienic. Przekraczanie dozolonej predkosci taka proba nie jest i nieczego nie zmieni. Poza faktem, ze prowadzi do coraz wiekszego i czestszego relatywizymu.

                                                    Dzis lamiesz przpisy tam gdzie faktycznie znaki staja zle...
                                                    Jutro lamiesz/olewasz te, ktore moze nie staja (generalnie zle) ale w danej chwili (bo akurat sie spieszysz) ci nie pasuja...
                                                    A po jutrze juz generalnie patrzysz na wszystko przez pryzmat konca wlasnego nosa...

                                                    Nie tedy droga...


                                                    Tak jak z blokowaniem pasa przed zwezeniem.

                                                    Mozesz stac w korku... Mozesz jechac pustym szybciej... Mozesz sie z tym nie zgadzac , pisac i protestowac - ALE NIE MASZ PRAWA do regulwania ruchu. Tak samo w tachi wypadkach nie masz prawa do nie stosowania sie do przepisow.

                                                    Tak trudno to zrozumiec????

                                                    Jak napiszesz 100 listow do urzednika to moze nie ma wielkich szans... ale moze 1 znak zosytanie zmieniony - ewentualnosc taka jest.
                                                    Jak bedziesz przkraczal dozwolona predkosc to z najlepszym przypadku nie zarobisz mandatu - niczego to nie zmieni... bo tak samo jak ty machasz reka i Ci sie nie chce tak robia wszyscy inni z urzednikami i policja wlacznie....

                                                    To jak ma byc lepiej jak sam jestes sluga "systemu" czy sposobu myslenia ktory to unimozliwia. Lepiej olac prawo/znak niz je zmienic... SUPER!
                                                  • klemens1 Re: byłbym zapomniał 31.01.14, 14:22
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Oczywiscie, ze widze i na wielu podobnych do pierwszego przykladu drogach.
                                                    > Co wiecej na wielu tego typu drogach limit zostal podniesiony do 70km/h - prawd
                                                    > a?

                                                    Na niewielkim procencie tych dróg. W pozostałych przypadkach nie ma rozróżnienia pomiędzy szeroką na 10m drogą i sporadycznymi zabudowaniami kilkadziesiąt metrów od drogi a uliczką międzyosiedlową.

                                                    > Ale zamiast plakac i wysylac nam przyklady to wysylaj je do GDDKiA czy gmin -
                                                    > wszyscy Ci bedziemy wdzieczni.

                                                    A co to ma wspólnego z tematem? Czy to zmienia fakt, że oznakowanie jest losowe i "bo tak"? Bo o tym jest dyskusja.

                                                    > Z drugiej strony nikt nie dal nam prawa do olewania prawa i przpisow

                                                    Prawa w sensie prawnym nie dał. Ale poziom idiotyzmu w oznakowaniu daje prawo chociażby biologiczne - normalny mózg głupoty ignoruje. Czego dowodzi chociażby masowe hamowanie do 50 przed fotoradarem, gdzie dozwolona jest 70.

                                                    > Dzis lamiesz przpisy tam gdzie faktycznie znaki staja zle...
                                                    > Jutro lamiesz/olewasz te, ktore moze nie staja (generalnie zle) ale w danej chw
                                                    > ili (bo akurat sie spieszysz) ci nie pasuja...

                                                    Już cię chyba wystarczająco wiele razy wyśmiewałem za tego typu prymitywne ekstrapolowanie.
                                                    Podobnie niektórzy "fachowcy" się wypowiadali, że po podniesieniu dozwolonej kierowcy zaczną jeździć szybciej.

                                                    > Mozesz stac w korku... Mozesz jechac pustym szybciej... Mozesz sie z tym nie zg
                                                    > adzac , pisac i protestowac - ALE NIE MASZ PRAWA do regulwania ruchu. Tak samo
                                                    > w tachi wypadkach nie masz prawa do nie stosowania sie do przepisow.
                                                    >
                                                    > Tak trudno to zrozumiec????

                                                    Tobie trudno zrozumieć różnicę pomiędzy pseudoanalogią którą tu wypisujesz a tym co robię.
                                                    Ja kwestionuję sprawy ilościowe, nie jakościowe.

                                                    > Jak napiszesz 100 listow do urzednika to moze nie ma wielkich szans... ale moze
                                                    > 1 znak zosytanie zmieniony - ewentualnosc taka jest.

                                                    Ty chyba sobie kpisz. Urzędas ma zasrany obowiązek ustawić znak tak jak należy, a nie po 101-liście EWENTUALNIE zmienić znak, bo plebs go uniżenie prosi.
                                                    Skoro urzędas ma w dupie swoje obowiązki, to kierowcy też.

                                                    > Jak bedziesz przkraczal dozwolona predkosc to z najlepszym przypadku nie zarobi
                                                    > sz mandatu - niczego to nie zmieni... bo tak samo jak ty machasz reka i Ci sie
                                                    > nie chce tak robia wszyscy inni z urzednikami i policja wlacznie....

                                                    Nie ten kierunek wnioskowania.

                                                    > To jak ma byc lepiej jak sam jestes sluga "systemu" czy sposobu myslenia ktory
                                                    > to unimozliwia. Lepiej olac prawo/znak niz je zmienic... SUPER!

                                                    Znowu nakręcasz się sam przemycaniem swoich wymysłów, zamiast rozumieć to co się do ciebie pisze.
                                                    Teraz sugerujesz, że to ja mogę zmienić znak. I krytykujesz mnie za to, że tego nie czynię.
                                                    Zejdź na ziemię.
                                                  • galtomone Re: byłbym zapomniał 31.01.14, 14:43
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:

                                                    > > Co wiecej na wielu tego typu drogach limit zostal podniesiony do 70km/h -
                                                    > prawd
                                                    > > a?
                                                    >
                                                    > Na niewielkim procencie tych dróg. W pozostałych przypadkach nie ma rozróżnieni
                                                    > a pomiędzy szeroką na 10m drogą i sporadycznymi zabudowaniami kilkadziesiąt met
                                                    > rów od drogi a uliczką międzyosiedlową.

                                                    Moze dlatego, ze tacy jak Ty nic w tym celu (poza zlewaniem ograniczen) nie robia?

                                                    >
                                                    > > Ale zamiast plakac i wysylac nam przyklady to wysylaj je do GDDKiA czy g
                                                    > min -
                                                    > > wszyscy Ci bedziemy wdzieczni.
                                                    >
                                                    > A co to ma wspólnego z tematem? Czy to zmienia fakt, że oznakowanie jest losowe
                                                    > i "bo tak"? Bo o tym jest dyskusja.

                                                    Z tematem nic - podonie jak Twoje argumenty czy przyklady - tematem sa spowalniajace swiatla....

                                                    Za to ma to swpro wspolengo z Twoimi przykladami, ze gdzies wolno 100, a gdzies 70... i (do czego powoli wracasz), ze znaki staja zle i ty wiesz lepiej - co juz przerabialismy w innym watku...

                                                    > > Z drugiej strony nikt nie dal nam prawa do olewania prawa i przpisow
                                                    >
                                                    > Prawa w sensie prawnym nie dał.

                                                    Dziekuje - nie mam wiecej pytan. Ja nie dyskutuje o stronie racjonalej, czy moralnej. tylko o stanie prawnym i twoich w zwiazku z nim narzekaniach. Zrobc cos, zmien - nie uda sie to nazekaj! A nie olewaj i mow, ze jestes pokrzywdzony. Ja zwalniam i pokrzywdzony sie nie czuje - zirytowany czase, tak. Ale nie na tyle, zeby cos z tym robic bo mi sie nie chce.
                                                    Ale nie daje sobie sam prawa do stawiania sie nad prawem czy biadolenia skoro nie chce mi sie dupy ruszyc...

                                                    > Już cię chyba wystarczająco wiele razy wyśmiewałem za tego typu prymitywne ekst
                                                    > rapolowanie.

                                                    Wysmiewaj ile chcesz - u norlalnych ludzi tak to dziala. Pierwszy raz jest zawsze najgorszy a potem czliwiem zawsze znajdzie dla siebie uzprawiedliwienie..


                                                    > Tobie trudno zrozumieć różnicę pomiędzy pseudoanalogią którą tu wypisujesz a ty
                                                    > m co robię.
                                                    > Ja kwestionuję sprawy ilościowe, nie jakościowe.

                                                    No teraz faktycznie nie rozumiem...

                                                    > > Jak napiszesz 100 listow do urzednika to moze nie ma wielkich szans... al
                                                    > e moze
                                                    > > 1 znak zosytanie zmieniony - ewentualnosc taka jest.
                                                    >
                                                    > Ty chyba sobie kpisz. Urzędas ma zasrany obowiązek ustawić znak tak jak należy,
                                                    > a nie po 101-liście EWENTUALNIE zmienić znak, bo plebs go uniżenie prosi.
                                                    > Skoro urzędas ma w dupie swoje obowiązki, to kierowcy też.

                                                    Skoro Kowalski kradnie to Ty tez mozesz!!!
                                                    Swietny argument by oslaniac sie czyims nierobstwem...

                                                    Ale tak, masz racje - Urzędas ma zasrany obowiązek ustawić znak tak jak należy. FAKT.
                                                    A ty masz zasrany obowizek sie do znakow stosowac.

                                                    Ewentualnie mam propozycje, ktora jasno pokaze ktory z nas ma racje.

                                                    Wez gezaminatora ze soba do auta i jezdz z tymi wszystkimi tlumaczeniami a potem daj znac, czy zdales egzamin czy nie.

                                                    Chyba, ze tak tlumaczyles swojaj jazde na egzaminie, twoje racje uznano i dali ci prawko. Jesli nie to nie mamy o czym dyskutowac.
                                                    W mojej ocenie by Cie razem tymi teorami wysmiali. I to co tobie sie wydaje lub nie nie ma zadnego znaczenia. Jelsi uwazasz ze rurzednik sie pomylil to cos z tym rob. A jak nie to jedzjak nakazali. Jesli sie do tego nie chcesz czy nie mozesz dostosowac to oddaj prawo jazdy - bo nie na takich zasadach ci je przyznano.

                                                    > Nie ten kierunek wnioskowania.

                                                    Dokladnie ten....

                                                    Kazdy olewa co sie da i tlumaczy to tym ze inni tez tak robia lub, ze najpier inni niech robia dobrze to sie dostosuja.

                                                    Super!

                                                    > Znowu nakręcasz się sam przemycaniem swoich wymysłów, zamiast rozumieć to co si
                                                    > ę do ciebie pisze.

                                                    No ale to dokladnie piszesz!!!
                                                    Id przedstaw teorie stosowania sie lub nie do zankow kimisji na prako i daj znac czy glosno sie smiali...

                                                    > Teraz sugerujesz, że to ja mogę zmienić znak. I krytykujesz mnie za to, że tego
                                                    > nie czynię.
                                                    > Zejdź na ziemię.

                                                    Jestem na ziemi - tak to dziala w kazdym normalnym kraju i u nas tez by moglo gdyby ludzie to robili. Ale jeczenie i naciskanie gazu jest prostsze. A wieczorem przy stole wszystko sie zwala na Tuska/Kaczysnkiego , zaborcze wladze, lych urzednikow i niedobre panstwo....

                                                    Tylko nikt sobie nie uswiadami, ze panstwo to my...
                                                  • klemens1 Re: byłbym zapomniał 31.01.14, 15:12
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Moze dlatego, ze tacy jak Ty nic w tym celu (poza zlewaniem ograniczen) nie robia?

                                                    Ja ani "tacy jak ja" nie są od tego. Od tego są urzędasy, którzy pobierają za to pieniądze.
                                                    Więc może to dlatego, że oni źle wykonują swoją pracę mamy takie absurdy, a nie dlatego że są "tacy jak ja"?

                                                    > > Prawa w sensie prawnym nie dał.
                                                    >
                                                    > Dziekuje - nie mam wiecej pytan. Ja nie dyskutuje o stronie racjonalej

                                                    Tym razem ja nie mam więcej pytań.

                                                    > > Już cię chyba wystarczająco wiele razy wyśmiewałem za tego typu prymitywne ekst
                                                    > > rapolowanie.
                                                    >
                                                    > Wysmiewaj ile chcesz - u norlalnych ludzi tak to dziala.

                                                    Praktyka pokazuje, że u normalnych ludzi tak to nie działa (zwiększenie dopuszczalnej nie powoduje zwiększenia prędkości jazdy). Ale to są fakty, więc to żaden argument.

                                                    > > Skoro urzędas ma w dupie swoje obowiązki, to kierowcy też.
                                                    >
                                                    > Skoro Kowalski kradnie to Ty tez mozesz!!!

                                                    To, że olewam prawo nie wynika tylko z faktu że ktoś inny to robi, lecz z tego, że to prawo zostało wprowadzone bezsensownie, a często wręcz bezprawnie (np. OZ wyznaczony niezgodnie z rozporządzeniem).
                                                    Znowu nie pojmujesz i sam się nakręcasz swoimi nietrafionymi analogiami.

                                                    > Ale tak, masz racje - Urzędas ma zasrany obowiązek ustawić znak tak jak należy.
                                                    > FAKT.
                                                    > A ty masz zasrany obowizek sie do znakow stosowac.

                                                    Wyjaśnienie, dlaczego tak się nie dzieje, masz wyżej.

                                                    > Ewentualnie mam propozycje, ktora jasno pokaze ktory z nas ma racje.
                                                    >
                                                    > Wez gezaminatora ze soba do auta i jezdz z tymi wszystkimi tlumaczeniami a pote
                                                    > m daj znac, czy zdales egzamin czy nie.

                                                    I to miałby być dowód na to, że znak jest ustawiony jak należy? Bo o tym dyskutuję, a nie o tym czy z prawnego punktu widzenia należy go przestrzegać.

                                                    > Chyba, ze tak tlumaczyles swojaj jazde na egzaminie, twoje racje uznano i dali
                                                    > ci prawko. Jesli nie to nie mamy o czym dyskutowac.

                                                    Prywatnie by mi przyznali rację. Rozmawiałem kiedyś ze znajomym policjantem (wysoki rangą w drogówce) i myśli dokładnie jak ja. W wywiadzie w telewizji prezentował już stanowisko oficjalne.

                                                    > > Nie ten kierunek wnioskowania.
                                                    >
                                                    > Dokladnie ten....

                                                    Urzędasy ustawiają losowo znaki, bo kierowcy ich nie przestrzegają? Bo ja jednak zauważyłem odwrotną tendencję. Nie jestem pewien, czy ogarniasz zależność przyczyna -> skutek. Raczej nie, bo tylko piszesz "jak każdy olewa to ja też".

                                                    > > Teraz sugerujesz, że to ja mogę zmienić znak. I krytykujesz mnie za to, że tego
                                                    > > nie czynię.
                                                    > > Zejdź na ziemię.
                                                    >
                                                    > Jestem na ziemi - tak to dziala w kazdym normalnym kraju i u nas tez by moglo g
                                                    > dyby ludzie to robili. Ale jeczenie i naciskanie gazu jest prostsze.

                                                    A jaki ja mam wpływ na decyzję wszechmogącego urzędasa?
                                                    Wysłałem do ITD kilka propozycji likwidacji fotoradaru i kilka propozycji ustawienia.
                                                    Od roku cisza - fotoradar nadal łupi na pustej 3-pasmówce, a nie ma go na niebezpiecznym zakręcie z przejściem dla pieszych.

                                                    > Tylko nikt sobie nie uswiadami, ze panstwo to my...

                                                    Jeszcze raz - zejdź na ziemię.
                                                  • galtomone Re: byłbym zapomniał 31.01.14, 15:49
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > Ewentualnie mam propozycje, ktora jasno pokaze ktory z nas ma racje.
                                                    > >
                                                    > > Wez gezaminatora ze soba do auta i jezdz z tymi wszystkimi tlumaczeniami
                                                    > a pote
                                                    > > m daj znac, czy zdales egzamin czy nie.
                                                    >
                                                    > I to miałby być dowód na to, że znak jest ustawiony jak należy?

                                                    Nie to by pokazalo czy wolno sbie samemu interpretowac znaki.

                                                    Juz ci wyzej napisalem - ja Ci przyznaje racje, ze wiele znakow jest zle/glupio postawionych. Ze czesc ograniczen moglaby byc inna, itd.. itd... To jest jasne, proste i oczywiste.

                                                    Tyle, ze ni jak nie daje prawa do wlasnej interpretacji. Szczegolnie, ze niestety tej samej argumentacji co ty uzywaja inni, ktorym tez sie wydaje ze wiedza a potem sie okazuje, ze ejdnak nie mieli racji i 40km/h przed zakretem nie bylo bzdurne albo 50km/h w OZ mialo jakies uzasadnienie.

                                                    To pierwsza rzecz o ktora mi chodzi...

                                                    Druga jest taka, ze Twoje dzialanie ni jak nie rozwiazuje problemu.
                                                    Co do ktorego obaj sie zgadzamy, ze jest...

                                                    I tylko o to mi chodzi...

                                                    > Prywatnie by mi przyznali rację.


                                                    Ale ja nie o to pytalem... pytam czy dostalbys papier pozwalajacy na jazde autem. Ale nie odpowiadaj, bo przeciez obaj wiemy, ze nie. A co najwazniejsze nie o tym jest ten watek.

                                                    > Urzędasy ustawiają losowo znaki, bo kierowcy ich nie przestrzegają?

                                                    Niestety upraszczasz.... Urzedasy stawiaj znaki (czasem losowo, czasem nie) a kierowcy i tak robia wszystko wg wlasnego wizimi sie i chwilowych potrzeb, bez wzfgledu na to czy znak ma sens, czy nie...

                                                    > A jaki ja mam wpływ na decyzję wszechmogącego urzędasa?

                                                    Ok, juz mi sie nie chce... Masz racje.
                                                    Zadna - twoj sposob jest lpeszy i prowadzi do sensownych zmian na drogach i ogolnej poprawy bezpieczenstwa oraz poszanowania prawa i przpisow - ja sie myle.

                                                    Czy mozemy wrocic do sedna i tematu watku?

                                                    > Od roku cisza - fotoradar nadal łupi na pustej 3-pasmówce,

                                                    Jak na pustej to raczej nie lupi...

                                                    > a nie ma go na niebezpiecznym zakręcie z przejściem dla pieszych.

                                                    Szkoda... moze teraz wysjij to jeszcze raz do mediow podepnij to co wczesniej wysalales do ITD a calosc DW ITD...
                                                    Moze uratujesz komus zycie?

                                                    >
                                                    > > Tylko nikt sobie nie uswiadami, ze panstwo to my...
                                                    >
                                                    > Jeszcze raz - zejdź na ziemię.

                                                    Mysle sie???? My to nie panstwo???
                                                    W sumie tez dobrze - jak nas napadna to bede mial wytlumaczenie czemu nie walcze :-)
                                                  • klemens1 Re: byłbym zapomniał 31.01.14, 16:28
                                                    > > I to miałby być dowód na to, że znak jest ustawiony jak należy?
                                                    >
                                                    > Nie to by pokazalo czy wolno sbie samemu interpretowac znaki.

                                                    Przecież ci już pisałem, że z prawnego punktu widzenia nie wolno.
                                                    Znowu nie zrozumiałeś BEZPOŚREDNIEGO przekazu?

                                                    > Juz ci wyzej napisalem - ja Ci przyznaje racje, ze wiele znakow jest zle/glupio
                                                    > postawionych. Ze czesc ograniczen moglaby byc inna, itd.. itd... To jest jasne
                                                    > , proste i oczywiste.
                                                    >
                                                    > Tyle, ze ni jak nie daje prawa do wlasnej interpretacji.

                                                    Własna interpretacja jest i tak nieunikniona - jest wiele miejsc, gdzie bardzo niebezpiecznie jest jechać zgodnie z ograniczeniem - i to w każdych warunkach pogodowych.
                                                    A powszechność durnoty w oznakowaniu jest tak ogromna, że kierowcy interpretują podświadomie.
                                                    Moja żona po kursie (czyli też indoktrynacji) stwierdziła święcie, że będzie przestrzegać ograniczeń. Pierwszego dnia już nie przestrzegała - nie wierzyła że są aż tak głupie. W tym miejscu zresztą po jakimś czasie podwyższyli limit do 70.

                                                    > Szczegolnie, ze nieste
                                                    > ty tej samej argumentacji co ty uzywaja inni, ktorym tez sie wydaje ze wiedza a
                                                    > potem sie okazuje, ze ejdnak nie mieli racji i 40km/h przed zakretem nie bylo
                                                    > bzdurne albo 50km/h w OZ mialo jakies uzasadnienie.

                                                    Na nieznanej drodze jeździ się ostrożniej i bardziej uważa na znaki.

                                                    > Druga jest taka, ze Twoje dzialanie ni jak nie rozwiazuje problemu.
                                                    > Co do ktorego obaj sie zgadzamy, ze jest...

                                                    Omija, ale nie rozwiązuje. I nie sądzę żebym był w stanie cokolwiek z tym zrobić. Nasze państwo nadal działa ukazowo, a nie obywatelsko.

                                                    > > Prywatnie by mi przyznali rację.
                                                    >
                                                    > Ale ja nie o to pytalem... pytam czy dostalbys papier pozwalajacy na jazde aute
                                                    > m. Ale nie odpowiadaj, bo przeciez obaj wiemy, ze nie. A co najwazniejsze nie o
                                                    > tym jest ten watek.

                                                    Oczywiście że bym nie dostał. Podobnie jak dostałbym mandat przy suszeniu. Trzy lata temu taki mandat dostałem (bezkolizyjna 3-pasmówka, ograniczenie do 50) i powiedziałem policjantowi co o tym myślę. Przyznał mi rację i z głupią miną zaproponował niższą sumę z widełek.
                                                    Oni doskonale wiedzą, że nie dla bezpieczeństwa mandatują.

                                                    > > Urzędasy ustawiają losowo znaki, bo kierowcy ich nie przestrzegają?
                                                    >
                                                    > Niestety upraszczasz.... Urzedasy stawiaj znaki (czasem losowo, czasem nie) a k
                                                    > ierowcy i tak robia wszystko wg wlasnego wizimi sie i chwilowych potrzeb, bez w
                                                    > zfgledu na to czy znak ma sens, czy nie...

                                                    Dlaczego w takim razie po poprawkach w oznakowaniu kierowcy zaczynają tego oznakowania przestrzegać?

                                                    > > A jaki ja mam wpływ na decyzję wszechmogącego urzędasa?
                                                    >
                                                    > Ok, juz mi sie nie chce... Masz racje.

                                                    Gdybym jeszcze nie próbował, to twój "niechcący" ton miałby uzasadnienie. Ale znowu w praktyce fakty są inne niż sugerujesz.

                                                    > Zadna - twoj sposob jest lpeszy i prowadzi do sensownych zmian na drogach i ogo
                                                    > lnej poprawy bezpieczenstwa oraz poszanowania prawa i przpisow - ja sie myle.

                                                    Nie - nie prowadzi do tego. Znowu się nakręcasz swoimi wymysłami.

                                                    > > Od roku cisza - fotoradar nadal łupi na pustej 3-pasmówce,
                                                    >
                                                    > Jak na pustej to raczej nie lupi...

                                                    No tak, nie da się być na bezludnej wyspie ...
                                                    Co ty nie nawymyślasz, byle tylko nie przyznać racji w ewidentnych kwestiach.

                                                    > > a nie ma go na niebezpiecznym zakręcie z przejściem dla pieszych.
                                                    >
                                                    > Szkoda... moze teraz wysjij to jeszcze raz do mediow podepnij to co wczesniej w
                                                    > ysalales do ITD a calosc DW ITD...
                                                    > Moze uratujesz komus zycie?

                                                    Się zastanawiam. Bo zakręt jest w lewo ze skrzyżowaniem i skręcający zasłania w dużej mierze przejście. A piesi tam faktycznie chodzą - i to dużo.

                                                    > > > Tylko nikt sobie nie uswiadami, ze panstwo to my...
                                                    > >
                                                    > > Jeszcze raz - zejdź na ziemię.
                                                    >
                                                    > Mysle sie???? My to nie panstwo???

                                                    Pojedynczo? Absolutnie nie.
                                                  • galtomone Re: byłbym zapomniał 31.01.14, 20:00
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Własna interpretacja jest i tak nieunikniona - jest wiele miejsc, gdzie bardzo
                                                    > niebezpiecznie jest jechać zgodnie z ograniczeniem - i to w każdych warunkach p
                                                    > ogodowych.

                                                    Ale ograniczenie to nie NAKAZ jazdy z ta predkoscia... Choc jesli pisze 70 I danego odcinka nie da sie bezpiecznie z taka predkoscia przejechac to cos jest nie tak...
                                                    Chyba, ze powodem tego ze bezpiecznie sie nie da jest fakt, iz w polowie drogi jest ulica podporzadkowana, na ktorej tego trojkata nikt nie respektuje - bo wiedza lepiej ;-) (ale to z przyprozeniem oka wypowiedz... od polowy).

                                                    > A powszechność durnoty w oznakowaniu jest tak ogromna, że kierowcy interpretują
                                                    > podświadomie.
                                                    > Moja żona po kursie (czyli też indoktrynacji) stwierdziła święcie, że będzie pr
                                                    > zestrzegać ograniczeń. Pierwszego dnia już nie przestrzegała - nie wierzyła że
                                                    > są aż tak głupie. W tym miejscu zresztą po jakimś czasie podwyższyli limit do 7
                                                    > 0.

                                                    No widzisz... jednak ktos zmienil oznaczenie... ciekawe czemu????

                                                    > Na nieznanej drodze jeździ się ostrożniej i bardziej uważa na znaki.
                                                    A to jasne.. na drogach ktorymi jezdzisz codzienjie pewnie na znaki nie patrzysz (sam sie na tym lapie) bo tak to juz jest...

                                                    I tu wlasnie jest kolejny powod takich a nnie innych ograniczen...

                                                    Powiedzmy, ze jest kawalk drogi gdzie ograniczenie jest to 60km/h....
                                                    Ale jak przejechales ja 500 razy I znasz kazdy cm.. to wiesz, gdzie jest Dziura czy grab gdzie mozesz toche szybciej a gdzie nie... itd...
                                                    W efekcie jkestes wstanie bezpiecznie przjechac ten fragment duzo szybciej.

                                                    Na razie jak sadze nie masz obiekcji...

                                                    Zatem jezdzisz szybciej... bo przeciez jakis duren postawil zle znak... ty mozesz ocenic syt. i wiesz, ze spoko da się szybciej....

                                                    Ale czy znaki sa dal wszystkich i pod najsłabiej jezdzacych robione czy dla tych co znaja droge i jezdza dobrze?

                                                    Sam przyznales, ze na nieznanej drodz ejedzie się ostrożniej i zwraca uwagę na znaki...


                                                    > > Druga jest taka, ze Twoje dzialanie ni jak nie rozwiazuje problemu.
                                                    > > Co do ktorego obaj sie zgadzamy, ze jest...

                                                    > Omija, ale nie rozwiązuje. I nie sądzę żebym był w stanie cokolwiek z tym zrobi
                                                    > ć. Nasze państwo nadal działa ukazowo, a nie obywatelsko.

                                                    A dla kogo ma dzialac obywatelsko - skoro mnie się nie chce a Ty wolisz lamac przepisy niż je zmieniac? Sami jesteśmy sobie winni...

                                                    > Oczywiście że bym nie dostał. Podobnie jak dostałbym mandat przy suszeniu. Trzy
                                                    > lata temu taki mandat dostałem (bezkolizyjna 3-pasmówka, ograniczenie do 50) i
                                                    > powiedziałem policjantowi co o tym myślę. Przyznał mi rację i z głupią miną za
                                                    > proponował niższą sumę z widełek.

                                                    No widzisz.. a ja ostatni mandat zaplacilem w 1998? Cos kolo tego... a za przekroczenie predkosci jak dotad od 1992 raz... w podobnej sytuacji. Ale drugi raz się zlapac nie dalem (i mam nadzieje, ze nie dam). Wszedzie dojezdzam na czas, nie spóźniam się... nie ma porblemu. Ale ja nie wiele jezdze bo co to jest 30k rocznie... Kiedys to się faktycznie trasy robilo...

                                                    > Dlaczego w takim razie po poprawkach w oznakowaniu kierowcy zaczynają tego ozna
                                                    > kowania przestrzegać?

                                                    Przez tydzień? Dwa? A potem znow jeździ się +10-20... Chyba ze zakręt uniemozliwia...

                                                    > Co ty nie nawymyślasz, byle tylko nie przyznać racji w ewidentnych kwestiach.

                                                    Ale już Ci przyznałem w poprzednim poscie... czego jeszcze oczekujesz???
                                                    Mam to napisac drukowanymi (jak Bimota) i boldem jak misiaczek? No problem!

                                                    MASZ RACJE - JA SIE MYLE!!!

                                                    Czy już możemy wrocic do tematu?

                                                    > Się zastanawiam. Bo zakręt jest w lewo ze skrzyżowaniem i skręcający zasłania w
                                                    > dużej mierze przejście. A piesi tam faktycznie chodzą - i to dużo.

                                                    Się nie zastanawiaj, wyślij - co masz do stracenia poza 15 min czasu, które na to poswiecisz...?

                                                    > Pojedynczo? Absolutnie nie.

                                                    A ilu nas musi być?
                                                  • klemens1 Re: byłbym zapomniał 01.02.14, 22:15
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Ale ograniczenie to nie NAKAZ jazdy z ta predkoscia... Choc jesli pisze 70 I da
                                                    > nego odcinka nie da sie bezpiecznie z taka predkoscia przejechac to cos jest ni
                                                    > e tak...

                                                    Otóż to - czysta losowość. Ograniczenie jest takie bo takie jest, a nie dlatego, że takie powinno być. Po co więc w ogóle zwracać na nie uwagę?

                                                    > No widzisz... jednak ktos zmienil oznaczenie... ciekawe czemu????

                                                    Bo było głupie? Losowe? Nieprzemyślane?
                                                    Mimo to przed zmianą trąbiłbyś że "może tam było przedszkole".

                                                    > Ale czy znaki sa dal wszystkich i pod najsłabiej jezdzacych robione czy dla tyc
                                                    > h co znaja droge i jezdza dobrze?

                                                    Ograniczenie powinny być dla tych, co jeżdżą dobrze. Jak ktoś jeździ źle, to nie powinien w ogóle jeździć albo jeździć np. z prędkością 2/3 ograniczenia.
                                                    Znajomość drogi nie ma tu nic do rzeczy - od tego są znaki ostrzegawcze i informacyjne.

                                                    > Sam przyznales, ze na nieznanej drodz ejedzie się ostrożniej i zwraca uwagę na
                                                    > znaki...

                                                    Warto wiedzieć, gdzie jakie skrzyżowanie jest albo jak jest wyprofilowany zakręt.

                                                    > A dla kogo ma dzialac obywatelsko - skoro mnie się nie chce a Ty wolisz lamac p
                                                    > rzepisy niż je zmieniac? Sami jesteśmy sobie winni...

                                                    Nie mam sposobu żeby je zmieniać. Już próbowałem. I nie czuję się z tego powodu winnym.

                                                    > > Dlaczego w takim razie po poprawkach w oznakowaniu kierowcy zaczynają tego ozna
                                                    > > kowania przestrzegać?
                                                    >
                                                    > Przez tydzień? Dwa? A potem znow jeździ się +10-20... Chyba ze zakręt uniemozli
                                                    > wia...

                                                    Nie - jeżdżą cały czas tak samo. Jesteś tak zindoktrynowany, że zaczynasz autentycznie majaczyć.

                                                    > > Pojedynczo? Absolutnie nie.
                                                    >
                                                    > A ilu nas musi być?

                                                    Skąd mam wiedzieć?
                                                    Może to jest jakieś rozwiązanie:
                                                    prawonadrodze.org.pl/
                                                    ?
                                                  • galtomone Re: byłbym zapomniał 02.02.14, 08:06
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale ograniczenie to nie NAKAZ jazdy z ta predkoscia... Choc jesli pisze 7
                                                    > 0 I da
                                                    > > nego odcinka nie da sie bezpiecznie z taka predkoscia przejechac to cos j
                                                    > est ni
                                                    > > e tak...
                                                    >
                                                    > Otóż to - czysta losowość. Ograniczenie jest takie bo takie jest, a nie dlatego
                                                    > , że takie powinno być. Po co więc w ogóle zwracać na nie uwagę?

                                                    Tylko, mimo dwoch dni zastanawianie sie, nie moge sobie takie miejsca przypomniec... Chyba , ze mowimy o syt. w ktorej na drodze jest lod..

                                                    > > No widzisz... jednak ktos zmienil oznaczenie... ciekawe czemu????
                                                    >
                                                    > Bo było głupie? Losowe? Nieprzemyślane?
                                                    > Mimo to przed zmianą trąbiłbyś że "może tam było przedszkole".

                                                    ????

                                                    > > Ale czy znaki sa dal wszystkich i pod najsłabiej jezdzacych robione czy d
                                                    > la tyc
                                                    > > h co znaja droge i jezdza dobrze?
                                                    >
                                                    > Ograniczenie powinny być dla tych, co jeżdżą dobrze. Jak ktoś jeździ źle, to ni
                                                    > e powinien w ogóle jeździć albo jeździć np. z prędkością 2/3 ograniczenia.

                                                    W srod tych nadal beda lepsi I gorsi... a biorac pod uwage to jaka prezntuje technika ja czy Ty I rajdowa czolowka na swiecie, to pewnie obaj nie powinnismy miec prawka.
                                                    Ograniczenia I tego typu przpisy zawsze ustlala sie w oparciu o srednia a nie 1 asa.

                                                    > Znajomość drogi nie ma tu nic do rzeczy - od tego są znaki ostrzegawcze i infor
                                                    > macyjne.

                                                    Jak to nie... znasz droge - nie zwracasz uwagi na znaki. Nie znasz drogi - zwracasz. A zatem nawet dobrze postawione znaki bedziesz olewac, bo znajac droge zawsze mozna jechac szyciej. ZAWSZE!!!!


                                                    > > Sam przyznales, ze na nieznanej drodz ejedzie się ostrożniej i zwraca uwa
                                                    > gę na
                                                    > > znaki...
                                                    >
                                                    > Warto wiedzieć, gdzie jakie skrzyżowanie jest albo jak jest wyprofilowany zakrę
                                                    > t.

                                                    Owszem, tylko patrz wyzej. Jak znasz droge zawsze da sie szyciej. Nie da sie ustalac ograniczen na granicy utraty przyczepnosci... Tak, zeby dala sie strzyc dziesiate czesci sakundy na odcinku...

                                                    > Nie mam sposobu żeby je zmieniać. Już próbowałem. I nie czuję się z tego powodu
                                                    > winnym.

                                                    Ja tez nie... ale nie czuje tez, ze ktos poluje na mnie czy na moja kase. Policja moze sobie stac w rozstawie co 10m.


                                                    > > > Dlaczego w takim razie po poprawkach w oznakowaniu kierowcy zaczyna
                                                    > ją tego ozna
                                                    > > > kowania przestrzegać?
                                                    > >
                                                    > > Przez tydzień? Dwa? A potem znow jeździ się +10-20... Chyba ze zakręt uni
                                                    > emozli
                                                    > > wia...
                                                    >
                                                    > Nie - jeżdżą cały czas tak samo. Jesteś tak zindoktrynowany, że zaczynasz auten
                                                    > tycznie majaczyć.

                                                    Nie, znam miejsca gdzie limit podniesiono I kierowcy jezdza szybciej...

                                                    > > > Pojedynczo? Absolutnie nie.
                                                    > >
                                                    > > A ilu nas musi być?
                                                    >
                                                    > Skąd mam wiedzieć?

                                                    To skoro nie wiesz, to skad wiesz ze 1 to nie? Ja jak nie wiem to milcze...

                                                    > Może to jest jakieś rozwiązanie:
                                                    > prawonadrodze.org.pl/
                                                    > ?

                                                    Nie wiem jaki to ma zwiazek z iloscia obywateli niezbednych do okreslenia sie jako panstwo...
                                                    Nie wiem tez do jakiego fragment sie odnosisz I czego to ma byc rozwiazanie...
                                                  • klemens1 Re: byłbym zapomniał 02.02.14, 14:31
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > Otóż to - czysta losowość. Ograniczenie jest takie bo takie jest, a nie dlatego
                                                    > > , że takie powinno być. Po co więc w ogóle zwracać na nie uwagę?
                                                    >
                                                    > Tylko, mimo dwoch dni zastanawianie sie, nie moge sobie takie miejsca przypomni
                                                    > ec... Chyba , ze mowimy o syt. w ktorej na drodze jest lod..

                                                    Wyjedź na mniej uczęszczane drogi - ustawowe 90 w niektórych miejscach to czyste szaleństwo.
                                                    Z drugiej strony mamy np. 20 przed mostem (i słusznie, bo to prowizorka i trzęsie) oraz brak odwołania przez kolejny kilometr ...

                                                    > > > No widzisz... jednak ktos zmienil oznaczenie... ciekawe czemu????
                                                    > >
                                                    > > Bo było głupie? Losowe? Nieprzemyślane?
                                                    > > Mimo to przed zmianą trąbiłbyś że "może tam było przedszkole".
                                                    >
                                                    > ????

                                                    Bronisz każdego oznakowania, nawet tak absurdalnego, jakie pokazałem na przykładzie Glinek i Kępy Nadbrzeżnej.

                                                    Chodzi o normalnych. Czasami widzę ofiary, które na prostej drodze krajowej jadą 70 - o takich piszę. I nie sądzę żeby nie znali drogi - to lokalne rejestracje.
                                                    Sam żadnym rajdowcem ani asem kierownicy nie jestem.

                                                    > > Znajomość drogi nie ma tu nic do rzeczy - od tego są znaki ostrzegawcze i infor
                                                    > > macyjne.
                                                    >
                                                    > Jak to nie... znasz droge - nie zwracasz uwagi na znaki. Nie znasz drogi - zwra
                                                    > casz. A zatem nawet dobrze postawione znaki bedziesz olewac, bo znajac droge za
                                                    > wsze mozna jechac szyciej. ZAWSZE!!!!

                                                    Dlatego ograniczenia powinny być dla tych, co znają drogę. Sam napisałeś - to nie jest prędkość minimalna.

                                                    > Ja tez nie... ale nie czuje tez, ze ktos poluje na mnie czy na moja kase. Polic
                                                    > ja moze sobie stac w rozstawie co 10m.

                                                    Jeżeli dla ciebie każdy absurd jest uzasadniony, to oczywiste że nie czujesz. Bo tylko na absurdach policja pilnuje.

                                                    > > Nie - jeżdżą cały czas tak samo. Jesteś tak zindoktrynowany, że zaczynasz autentycznie majaczyć.
                                                    >
                                                    > Nie, znam miejsca gdzie limit podniesiono I kierowcy jezdza szybciej...

                                                    Kiedyś przytaczałem link, gdzie badania wykazały, że po podniesieniu dozwolonej średnia prędkość spadła.

                                                    > > > > Pojedynczo? Absolutnie nie.
                                                    > > >
                                                    > > > A ilu nas musi być?
                                                    > >
                                                    > > Skąd mam wiedzieć?
                                                    >
                                                    > To skoro nie wiesz, to skad wiesz ze 1 to nie? Ja jak nie wiem to milcze...

                                                    Bo to akurat wiem.

                                                    > > Może to jest jakieś rozwiązanie:
                                                    > > prawonadrodze.org.pl/
                                                    > > ?
                                                    >
                                                    > Nie wiem jaki to ma zwiazek z iloscia obywateli niezbednych do okreslenia sie j
                                                    > ako panstwo...
                                                    > Nie wiem tez do jakiego fragment sie odnosisz I czego to ma byc rozwiazanie...

                                                    W organizacji siła.
                                                    I nie - nie podam ci konkretnej liczby, ilu ludzi musi być w tej organizacji.
                                                  • galtomone Re: byłbym zapomniał 03.02.14, 10:34
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Bronisz każdego oznakowania, nawet tak absurdalnego, jakie pokazałem na przykła
                                                    > dzie Glinek i Kępy Nadbrzeżnej.

                                                    ??? Zdawalo mi sie , ze juz przyznalem Ci racje. W innych dyskusjach, ze sporo jest znakow wymagajacych zmiany. Jak i bezwzgledna racje w tej... Nie wiem czego jeszcze oczekujesz???

                                                    Zatem pisanie, ze bronie kazdego oznakowania do troche daleko idaca interpretacja, czyli nadinterpretacja. Chyba, ze czytasz moje slowa tak, zeby wyszedl z nich sens ktory chcesz widziec?


                                                    > Chodzi o normalnych. Czasami widzę ofiary, które na prostej drodze krajowej jad
                                                    > ą 70 - o takich piszę. I nie sądzę żeby nie znali drogi - to lokalne rejestracj
                                                    > e.

                                                    Ja czesto jade 20 - 30 km/h ponizej dopuszczalnego limitu... i co wtedy?

                                                    > Dlatego ograniczenia powinny być dla tych, co znają drogę. Sam napisałeś - to n
                                                    > ie jest prędkość minimalna.

                                                    Ale ograniczenie powinno pozwalac kazdemu (bez wzgledu na zanjomosc przejechac bezpiecznie. Jesli nie to pytanie o ile wolniej nalezy jechac... w jakich warunkach. Przeciez to idiotyzm co proponujesz....
                                                    Tym bardziej, ze jesli jest znak z ograniczeniem 70km/h to ty bezpiecznie przejedziesz po nim np. 85km/h a ktos pokroju Kubicy 105...

                                                    To co.. powinno byc 105? Ty moze sie jakos wyratujesz...a co z reszta? :-)
                                                    Ograniczenie musi (czesm niestety, jak fajna droga) dostosowane do wszystkich a nie trzech najlepszych...

                                                    > Jeżeli dla ciebie każdy absurd jest uzasadniony, to oczywiste że nie czujesz.

                                                    A czy ja napisalem, ze absurd (kazdy) jest uzasadniony????????????????????? Gdzie?????????????

                                                    >Bo tylko na absurdach policja pilnuje.

                                                    Niestety! Moze nie tylko ale sporo. Zgadzam sie... tyle ze nadal nie zagraza to mojej kieszeni. Zyczylbym sobie by stali w waznych miejscach ale nie powiem, ze na mnie poluja.

                                                    > > > Nie - jeżdżą cały czas tak samo. Jesteś tak zindoktrynowany, że zac
                                                    > zynasz autentycznie majaczyć.

                                                    Za to Twoje pomysly, dostosowywania ograniczen predkosci, do najlepszych, ktorzy znaja droge nie sa majaczeniami :-)

                                                    > Kiedyś przytaczałem link, gdzie badania wykazały, że po podniesieniu dozwolonej
                                                    > średnia prędkość spadła.

                                                    Zakladam, ze wszystko zalezy od miejsca... Sa takie gdzie nic sie nie zmieni a sa takie gdzie kierowcy znow przyspiesza... (jak tylko zauwaza zmiane znaku). Wziales to pod uwage?
                                                    Ze moze po zmianie oznaczenia nic sie nie zmienilo, bo malo kto zadzyl zauazyc zmiane???


                                                    > > > > > Pojedynczo? Absolutnie nie.
                                                    > > > >
                                                    > > > > A ilu nas musi być?
                                                    > > >
                                                    > > > Skąd mam wiedzieć?
                                                    > >
                                                    > > To skoro nie wiesz, to skad wiesz ze 1 to nie? Ja jak nie wiem to milcze.
                                                    > ..
                                                    >
                                                    > Bo to akurat wiem.

                                                    A skad? :-)

                                                    A no zawsze w kupie raniej (tylko nos trzeba zatykac!) ;-)
                                                  • klemens1 Re: byłbym zapomniał 03.02.14, 12:29
                                                    > ??? Zdawalo mi sie , ze juz przyznalem Ci racje. W innych dyskusjach, ze sporo
                                                    > jest znakow wymagajacych zmiany.

                                                    Faktycznie wygląda na to, że pomyliłem cię z innymi. Oni tam widzieli zabudowania kwalifikujące cały odcinek na oznaczenie D-42.

                                                    > Ja czesto jade 20 - 30 km/h ponizej dopuszczalnego limitu... i co wtedy?

                                                    Ja też. Tylko że na drodze krajowej, jeżeli warunki na to pozwalają, należy jechać z prędkością dopuszczalną. Utrudnianie ruchu innym też jest karalne.

                                                    > Ale ograniczenie powinno pozwalac kazdemu (bez wzgledu na zanjomosc przejechac
                                                    > bezpiecznie.

                                                    Nie - nie każdemu. Takiemu, kto ma na tyle sprawny refleks, że nadaje się na kierowcę. I nie są to wyśrubowane wymagania.

                                                    > > Jeżeli dla ciebie każdy absurd jest uzasadniony, to oczywiste że nie czujesz.
                                                    >
                                                    > A czy ja napisalem, ze absurd (kazdy) jest uzasadniony????????????????????? Gdz
                                                    > ie?????????????

                                                    To wynika z twojego braku poczucia że policja na ciebie poluje. Bo jeżeli przestrzegasz ograniczenia absurdalnego nie ze względu na policję - to dlaczego to robisz?

                                                    > Zakladam, ze wszystko zalezy od miejsca... Sa takie gdzie nic sie nie zmieni a
                                                    > sa takie gdzie kierowcy znow przyspiesza... (jak tylko zauwaza zmiane znaku). W
                                                    > ziales to pod uwage?

                                                    Co mam wziąć pod uwagę - twoje wydumane sytuacje, których nie ma?
                                                    Kierowcy ani nie przyspieszają po podniesieniu limitu, ani nie zwalniają po obniżeniu - jeżdżą po swojemu.
                                                    W tych samych miejscach masowo przekraczają, w innych masowo nie osiągają dozwolonej.
                                                    Chyba że masz na myśli jakiś ich śladowy odsetek.

                                                    > Ze moze po zmianie oznaczenia nic sie nie zmienilo, bo malo kto zadzyl zauazyc
                                                    > zmiane???

                                                    Możliwe - napisałem o tym zresztą wyżej: jeżdżą po prostu po swojemu i nawet nie wiedzą jakie jest ograniczenie.
                                                    Do tej pory przed fotoradarem na Pułkowej kierowcy zwalniają do 50 albo 40, mimo że dozwolona jest 60. I to od wielu lat.

                                                    > > > To skoro nie wiesz, to skad wiesz ze 1 to nie? Ja jak nie wiem to milcze...
                                                    > >
                                                    > > Bo to akurat wiem.
                                                    >
                                                    > A skad? :-)

                                                    Pisałem przecież, że próbowałem.

                                                    Odnośnie mojego zgłoszenia ITD: na stronie jest wyraźnie zaznaczone, żeby podać jakieś statystyki wypadków itp., czego zwykły obywatel nie jest w stanie uczynić.
                                                    Co ciekawe - łatwiej jest zgłosić likwidację fotoradaru niż miejsce postawienia nowego. W końcu FR rzecz cenna - powinien się zwrócić, a nie pilnować bezpieczeństwa.
                                                  • galtomone Re: byłbym zapomniał 03.02.14, 12:47
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > Ale ograniczenie powinno pozwalac kazdemu (bez wzgledu na zanjomosc przej
                                                    > echac
                                                    > > bezpiecznie.
                                                    >
                                                    > Nie - nie każdemu. Takiemu, kto ma na tyle sprawny refleks, że nadaje się na ki
                                                    > erowcę. I nie są to wyśrubowane wymagania.

                                                    I tu optymistycznie zakladasz, ze taki co nie da rady wpadnie na drzewo... gorzej jak z powdu zle dobranego ograniczenia jendak nie wpadnie na drzewo tylko na Ciebie...

                                                    Juz ja wole, zeby wartosci na znakach byly zanizone niz zeby ludzie wp[adali w panike.

                                                    Poza tym, dopiero bym sie irytowal gdyby na znaku bylo 70.... a z powodu tego, ze to limit na granicy bezpieczenstwa ludzie by zwalniali do 50...

                                                    Tak jak sie dzis wkurzam, ze jest 70... ludzie jada 80 (i wiecej) a przed fotoradarem 40... (zamiast te 70).

                                                    > > > Jeżeli dla ciebie każdy absurd jest uzasadniony, to oczywiste że ni
                                                    > e czujesz.
                                                    > >
                                                    > > A czy ja napisalem, ze absurd (kazdy) jest uzasadniony???????????????????
                                                    > ?? Gdz
                                                    > > ie?????????????
                                                    >
                                                    > To wynika z twojego braku poczucia że policja na ciebie poluje. Bo jeżeli przes
                                                    > trzegasz ograniczenia absurdalnego nie ze względu na policję - to dlaczego to r
                                                    > obisz?

                                                    Lubie cieszyc sie jazda a nie produkowac sobie wrzody za kierownica. Leczi muzyczka... cicho w aucie... moge spokojnie czieszyc sie komfportem i mile spedzanym czasem...
                                                    Nie zawsze musze jechac wyscig...

                                                    Pisze 50 - jade 50 i mam swiety spokoj. Patrze co sie dzieje do kola/za mmna/przede mna a hnie czy gdzies stoi policja z szuszarka czy nie.
                                                    Zamiast wypatrywac niezoznakowanego radiowozu moge wypatrywac dzieci/psow/kotow na poboczu czy idoiotow na drodze, ktorzy chca mnie zabic...

                                                    Jakos to na razie dziala... ale ja malo dotad przejechalem, to pewnie dlatego...

                                                    > Co mam wziąć pod uwagę - twoje wydumane sytuacje, których nie ma?

                                                    ????

                                                    Sam pisales, ze jak sie jezdzi po znanej drodze to sie zwraca mniejsza uwage na zanki - tak czy nie?

                                                    Zatem (nie znam zrodel na ktore sie powolujesz) moze byc tak, ze w poniedzialek bylo na zanku 40km/h, w nocy zmieniono na 70km/h rano (od 7:00 do 12:00) zmierzono predkosc aut i wyszlo, ze nic sie nie zmienilo...

                                                    > Kierowcy ani nie przyspieszają po podniesieniu limitu, ani nie zwalniają po obn
                                                    > iżeniu - jeżdżą po swojemu.

                                                    Juz to pisales - a ja pisalem, ze wlasnie tu lezy proble,. Ze znaki / prawo sobie a my sobie...
                                                    "Kazden jeden" wie lepiej - i potem takie Skory wyprzedzaja na jednym pasie BMW po prawej, a na forum ktos bedzie pisal, ze przeciez mozna tam bylo domniemac dwa pasy, bo bylo szeroko...

                                                    > W tych samych miejscach masowo przekraczają, w innych masowo nie osiągają dozwo
                                                    > lonej.
                                                    > Chyba że masz na myśli jakiś ich śladowy odsetek.

                                                    Fakt nie osiagania mi nie przeszkadza. Tyle mam na mysli.
                                                    Bardziej przeszkadza mi fakt przekraczania. Bo potem jest 70 czy 50... tyle jade a taki co wie lepiej siedzi mi 10 cm za zderzakiem. To wprowadza lekki dyskomfort.

                                                    Bo jak moge zrozumiec, ze sam sobie jedziesz szybciej, tak wymuszania nie toleruje...

                                                    > Możliwe - napisałem o tym zresztą wyżej: jeżdżą po prostu po swojemu i nawet ni
                                                    > e wiedzą jakie jest ograniczenie.
                                                    > Do tej pory przed fotoradarem na Pułkowej kierowcy zwalniają do 50 albo 40, mim
                                                    > o że dozwolona jest 60. I to od wielu lat.

                                                    No to moze nie znaki jednak sa problemem tylko kierowcy??? To by ewidentnie potwierdzalo te teze, ze kierowcy nie znaja sie na przepisach, nie potrafia czytac/rozumiec znakow...

                                                    Ale marudza, ze sa zle... ;-)

                                                    > > > > To skoro nie wiesz, to skad wiesz ze 1 to nie? Ja jak nie wie
                                                    > m to milcze...
                                                    > > >
                                                    > > > Bo to akurat wiem.
                                                    > >
                                                    > > A skad? :-)
                                                    >
                                                    > Pisałem przecież, że próbowałem.
                                                    >
                                                    > Odnośnie mojego zgłoszenia ITD: na stronie jest wyraźnie zaznaczone, żeby podać
                                                    > jakieś statystyki wypadków itp., czego zwykły obywatel nie jest w stanie uczyn
                                                    > ić.

                                                    Fakt, zapis rownie kretnski czo czesc znakow ;-)
                                                  • klemens1 Re: byłbym zapomniał 03.02.14, 13:14
                                                    > I tu optymistycznie zakladasz, ze taki co nie da rady wpadnie na drzewo... gorz
                                                    > ej jak z powdu zle dobranego ograniczenia jendak nie wpadnie na drzewo tylko na
                                                    > Ciebie...

                                                    Jest mnóstwo źle dobranych ograniczeń. I jakoś kierowcy myślą.
                                                    A oto model australijski - news z innego forum:
                                                    forum.autokacik.pl/showflat.php?Cat=0&Number=287498691&an=0&page=0#Post287498691
                                                    Polecam zwłaszcza pod rozważenie infrastrukturę drogi oraz dotychczasowe osiągane prędkości na niej (140-150).

                                                    > > To wynika z twojego braku poczucia że policja na ciebie poluje. Bo jeżeli przes
                                                    > > trzegasz ograniczenia absurdalnego nie ze względu na policję - to dlaczego to r
                                                    > > obisz?
                                                    >
                                                    > Lubie cieszyc sie jazda a nie produkowac sobie wrzody za kierownica. Leczi muzy
                                                    > czka... cicho w aucie... moge spokojnie czieszyc sie komfportem i mile spedzany
                                                    > m czasem...
                                                    > Nie zawsze musze jechac wyscig...

                                                    Człowieku, jaki wyścig? Naprawdę uważasz, że tylko ściganci przekraczają prędkość? Pisałem ci : są miejsca gdzie KAŻDY przekracza. Ty pewnie też.
                                                    Kiedyś dyskutowałem z innym "świętym" na forum - jak zaczął wrzucać filmiki, to okazało się że jeździł jak ja. Niekiedy szybciej.

                                                    > Pisze 50 - jade 50 i mam swiety spokoj. Patrze co sie dzieje do kola/za mmna/pr
                                                    > zede mna a hnie czy gdzies stoi policja z szuszarka czy nie.

                                                    Czyli jednak polują na ciebie - bo zwalniasz ze względu na policję. Fakt, że nie musisz się obawiać upolowania, ale czynisz pewne rzeczy tak a nie inaczej, bo nie chcesz być upolowany.

                                                    > > Kierowcy ani nie przyspieszają po podniesieniu limitu, ani nie zwalniają po obn
                                                    > > iżeniu - jeżdżą po swojemu.
                                                    >
                                                    > Juz to pisales - a ja pisalem, ze wlasnie tu lezy proble,. Ze znaki / prawo sob
                                                    > ie a my sobie...

                                                    Nie - nie tu leży problem. To już jest skutek tego problemu. Problem to: rzeczywistość sobie a znaki sobie.

                                                    > "Kazden jeden" wie lepiej - i potem takie Skory wyprzedzaja na jednym pasie BMW
                                                    > po prawej, a na forum ktos bedzie pisal, ze przeciez mozna tam bylo domniemac
                                                    > dwa pasy, bo bylo szeroko...

                                                    Tu akurat przepis jest jasny: wyprzedzać z prawej można, gdy pasy są WYZNACZONE.

                                                    > No to moze nie znaki jednak sa problemem tylko kierowcy??? To by ewidentnie pot
                                                    > wierdzalo te teze, ze kierowcy nie znaja sie na przepisach, nie potrafia czytac
                                                    > /rozumiec znakow...

                                                    Problem jest gdzie indziej i już ci napisałem, gdzie.

                                                    > > Pisałem przecież, że próbowałem.
                                                    > >
                                                    > > Odnośnie mojego zgłoszenia ITD: na stronie jest wyraźnie zaznaczone, żeby podać
                                                    > > jakieś statystyki wypadków itp., czego zwykły obywatel nie jest w stanie uczynić.
                                                    >
                                                    > Fakt, zapis rownie kretnski czo czesc znakow ;-)

                                                    Bardzo mądry zapis - o ile zrozumiesz, jakie są priorytety.

                                                    www.rmf24.pl/fakty/polska/news-kierowcy-niechetnie-oceniaja-fotoradary,nId,773382
                                                    kierowcy wysłali w sumie 400 wniosków dotyczących ustawień fotoradarów. W 37 przypadkach prosili o zmianę ich lokalizacji, w 20 proponowali nowe. Zgłosili też 15 usterek.
                                                    Z czego ja zaproponowałem zmianę w kwestii chyba trzech (usunięcie, przesunięcie, nowy).
                                                    I ty twierdzisz, że nic nie robię?

                                                    Nie da się wejść teraz na tę stronę, ale punktów typowych dla kilkugodzinnej pracy urzędnika było tam kilka. Bez tego ITD nie chce stawiać nowego fotoradaru.
                                                  • galtomone Re: byłbym zapomniał 03.02.14, 15:22
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Jest mnóstwo źle dobranych ograniczeń. I jakoś kierowcy myślą.
                                                    > A oto model australijski - news z innego forum:
                                                    > forum.autokacik.pl/showflat.php?Cat=0&Number=287498691&an=0&page=0#Post287498691

                                                    Fajnie, tez bym tak chcial.... ale jednak warunku i nich i u nas toche rozne, o ilosci aut na tych drogach nie wspomne... Troszke ciezko porownywac.

                                                    > Polecam zwłaszcza pod rozważenie infrastrukturę drogi oraz dotychczasowe osiąga
                                                    > ne prędkości na niej (140-150).

                                                    Totez gdybys mnie zapytal, to bylbym jak najbardziej za zniesieniem limitu na naszych autostradach, tam gdzie maja trzy pasy ruchu w jedna strone.

                                                    > > > To wynika z twojego braku poczucia że policja na ciebie poluje. Bo
                                                    > jeżeli przes
                                                    > > > trzegasz ograniczenia absurdalnego nie ze względu na policję - to d
                                                    > laczego to r
                                                    > > > obisz?
                                                    > >
                                                    > > Lubie cieszyc sie jazda a nie produkowac sobie wrzody za kierownica. Lecz
                                                    > i muzy
                                                    > > czka... cicho w aucie... moge spokojnie czieszyc sie komfportem i mile sp
                                                    > edzany
                                                    > > m czasem...
                                                    > > Nie zawsze musze jechac wyscig...
                                                    >
                                                    > Człowieku, jaki wyścig?

                                                    Ok.... jezdze tak, ze sie nie spiesze... tak sobie ukladam i reguluje swoj czas, zebym nie MUSIAL zapier..ac po drodze tylko dojechal tam gdzie chce zgodnie z obowiazujacymi ograniczeniami.

                                                    Juz lepiej wyjasnione...?

                                                    > Naprawdę uważasz, że tylko ściganci przekraczają prędko
                                                    > ść?

                                                    A w jakim innym ceku sie ja przeekracza? Albo chcesz miec fajnie - adrenalina, itp... albo sie gdzies spieszysz. Inaczej jazda troche wolniej nie bedzie problemem.


                                                    Mnie w zwiazu z ograniczeniami brakuje teraz w aucie tylko tempomatu, ktory takich sytuacjach sprawdza sie idealnie!

                                                    > Pisałem ci : są miejsca gdzie KAŻDY przekracza. Ty pewnie też.

                                                    Pewnie nie ;-) Za 400 zl to ja wole dziecku lego kupic a sobie łyskacza niz w dziure budzetowa wsadzac... tym bardziej, ze sie nie spiesze..... to jaki sens jest jechac szybciej?

                                                    > Kiedyś dyskutowałem z innym "świętym" na forum - jak zaczął wrzucać filmiki, to
                                                    > okazało się że jeździł jak ja. Niekiedy szybciej.

                                                    Szukam jakiejs kamerki za rozsadna kase... bo sie boje syt. ze ktos zrobic "COS" i pojedzie w pizdu a ja zostane z problemem.

                                                    > > Pisze 50 - jade 50 i mam swiety spokoj. Patrze co sie dzieje do kola/za m
                                                    > mna/pr
                                                    > > zede mna a hnie czy gdzies stoi policja z szuszarka czy nie.
                                                    >
                                                    > Czyli jednak polują na ciebie - bo zwalniasz ze względu na policję.

                                                    Nie zwalniam bo sie nie spiesze i dlatego, ze tak wymagaja przepisy. A czy poluja to nie wiem, bo sie nie rozgladam szukajac misow - ale nie mam takiego poczucia.

                                                    > Fakt, że ni
                                                    > e musisz się obawiać upolowania, ale czynisz pewne rzeczy tak a nie inaczej, bo
                                                    > nie chcesz być upolowany.

                                                    Gdyby nie stali (a czesciej nie stoja niz stoja) tez bym tak jechal.
                                                    Inaczej. Zwalniam nawet tam gdzie WIEM, ze nie stoja, bo nigdy nie stali.
                                                    Zwalniam nawet po zobaczeniu patrolu z szuszarka, na kolejnym ograniczeniu, choc szanse na kolejny patrol sa zerowe,

                                                    > Nie - nie tu leży problem. To już jest skutek tego problemu. Problem to: rzeczy
                                                    > wistość sobie a znaki sobie.

                                                    Ale u nas zawsze tak bylo. Wlasciwie w kazdej dziedzinie zycia...i do dzis jest. Nie wazne czy rzadzi SLD/PIS/PO czy ktokolwiek inny... kazda wladza jest zla, okupacyjna, itd....itd.. i generalnie wszystko i wszyscy sa przeciwko nam. Amerykanie, Rosjanie, Niemcy, rzad, sluzba zdrowia, banki, sklepy, sasiad z naprzeciwka, pani na stacji beznynowej, urzednik w urzedzie...


                                                    > > "Kazden jeden" wie lepiej - i potem takie Skory wyprzedzaja na jednym pas
                                                    > ie BMW
                                                    > > po prawej, a na forum ktos bedzie pisal, ze przeciez mozna tam bylo domn
                                                    > iemac
                                                    > > dwa pasy, bo bylo szeroko...

                                                    > Tu akurat przepis jest jasny: wyprzedzać z prawej można, gdy pasy są WYZNACZONE.

                                                    I co z tego? Kazden interpetuje jak mu pasuje :-) Dla mnie to to samo....
                                                    Wyprzedzac z prawej mozna, gdy sa pasy wyznacone - ALE tam bylo szeroko!!!
                                                    Jechac szybciej wolno gdy ograniczenie na to pozwala - ALE tam jazda szybciej jest bezpieczna...

                                                    > Problem jest gdzie indziej i już ci napisałem, gdzie.

                                                    Wiem ,wiem...

                                                    > Bardzo mądry zapis - o ile zrozumiesz, jakie są priorytety.

                                                    Domyslam sie... Tak jak nam wisza faktyczne zmiany, tak urzedniokom wisza faktyczne zmiany - nic sie nikomu nie chce. Mnie tez :-)
                                                    I przkraczac dozwolona predkosc tez mi sie nie chce...

                                                    > I ty twierdzisz, że nic nie robię?

                                                    Cofam te slowa! :-)
                                                  • klemens1 Re: byłbym zapomniał 03.02.14, 17:24
                                                    > Fajnie, tez bym tak chcial.... ale jednak warunku i nich i u nas toche rozne, o
                                                    > ilosci aut na tych drogach nie wspomne... Troszke ciezko porownywac.

                                                    A co ma do tego ilość aut? W nocy może być 0 aut, a w jakiś weekend w roku korek - bo są jakieś targi albo inna impreza.
                                                    Ograniczenie ma być dostosowane do drogi. Mamy drogę 1x1 praktycznie bez pobocza i wcześniej było 130. U nas krajobraz powoli by się kwalifikował na "obszar zabudowany" - tylko pojedynczą chałupę 50m od drogi trzeba by postawić do pełni szczęścia.
                                                    Ciekawy jestem, jak im wyjdą statystyki z wypadkowością. Znając dotychczasowe eksperymenty - nic się nie zmieni albo zmieni na lepsze.

                                                    > > Człowieku, jaki wyścig?
                                                    >
                                                    > Ok.... jezdze tak, ze sie nie spiesze... tak sobie ukladam i reguluje swoj czas
                                                    > , zebym nie MUSIAL zapier..ac po drodze tylko dojechal tam gdzie chce zgodnie z
                                                    > obowiazujacymi ograniczeniami.
                                                    >
                                                    > Juz lepiej wyjasnione...?

                                                    Nie do końca. Ja jeżdżę tak, żebym nie musiał zapie...ć, co nie ma nic wspólnego z faktem niezwalniania na pustej, szerokiej drodze bez zabudowań. Oczywiście oficjalnie "zabudowanej".
                                                    Jak widać, jest pewien element wspólny naszych zachowań.

                                                    > A w jakim innym ceku sie ja przeekracza? Albo chcesz miec fajnie - adrenalina,
                                                    > itp... albo sie gdzies spieszysz. Inaczej jazda troche wolniej nie bedzie probl
                                                    > emem.

                                                    Żeby jechać płynniej, bez bezsensownego zwalniania i przyspieszania.

                                                    > > Pisałem ci : są miejsca gdzie KAŻDY przekracza. Ty pewnie też.
                                                    >
                                                    > Pewnie nie ;-) Za 400 zl to ja wole

                                                    Jak widzisz, że wszyscy przed tobą jadą szybciej niż na ograniczeniu (oczywiście takim, dla którego uzasadnienia nie widzisz, a drogę znasz od lat), to po cholerę tamować ruch?

                                                    > Szukam jakiejs kamerki za rozsadna kase... bo sie boje syt. ze ktos zrobic "COS
                                                    > " i pojedzie w pizdu a ja zostane z problemem.

                                                    Mio MiVue albo Prestigio RoadRunner polecam. Różne wersje i ceny.

                                                    > > Nie - nie tu leży problem. To już jest skutek tego problemu. Problem to: rzeczy
                                                    > > wistość sobie a znaki sobie.
                                                    >
                                                    > Ale u nas zawsze tak bylo. Wlasciwie w kazdej dziedzinie zycia...i do dzis jest
                                                    > . Nie wazne czy rzadzi SLD/PIS/PO czy ktokolwiek inny... kazda wladza jest zla,
                                                    > okupacyjna, itd....itd..

                                                    No bo przecież każde ograniczenie jest ustanawiane w oparciu o naukowo opracowaną metodykę. Tylko kierowcy narzekają, bo chcieliby sobie szybciej pojeździć ...

                                                    > > Tu akurat przepis jest jasny: wyprzedzać z prawej można, gdy pasy są WYZNACZONE.
                                                    >
                                                    > I co z tego? Kazden interpetuje jak mu pasuje :-)

                                                    Ale tu nie ma czego interpretować - to jest ustalenie jakościowe, a nie ilościowe. Podobnie jak z pierwszeństwem.
                                                    Jeżeli pasy nie są wyznaczone, ktoś może nie spojrzeć w prawe lusterko.
                                                  • galtomone Re: byłbym zapomniał 03.02.14, 21:08
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > A co ma do tego ilość aut? W nocy może być 0 aut, a w jakiś weekend w roku kore
                                                    > k - bo są jakieś targi albo inna impreza.
                                                    > Ograniczenie ma być dostosowane do drogi. Mamy drogę 1x1 praktycznie bez poboc
                                                    > za i wcześniej było 130. U nas krajobraz powoli by się kwalifikował na "obszar
                                                    > zabudowany" - tylko pojedynczą chałupę 50m od drogi trzeba by postawić do pełni
                                                    > szczęścia.

                                                    Ilosc aut ma sporo, rozumiem ze byles w australii I widziales te drogi?
                                                    Skoro tak, top powiedz mi czy jak juz u nas bedzie no limit na takich samych (na oko) droga to czy pociagi samochodowe tez wprowadzimy...?

                                                    Juz predzej by sie kawlifikowal przyklad takich drog w ausralii I usa. Nasze to naprawde zupelnie inna klasa I warunki...

                                                    > Ciekawy jestem, jak im wyjdą statystyki z wypadkowością. Znając dotychczasowe e
                                                    > ksperymenty - nic się nie zmieni albo zmieni na lepsze.

                                                    Tez jestem ciekaw. Jestem tez ciekaw z jaka wyjdzie srednia predkosc...

                                                    Swoja droga jak maja takie przepisy to tylko czekac az sie tam J.Clarkson z ekipa pojawi...

                                                    > Nie do końca. Ja jeżdżę tak, żebym nie musiał zapie...ć, co nie ma nic wspólneg
                                                    > o z faktem niezwalniania na pustej, szerokiej drodze bez zabudowań. Oczywiście
                                                    > oficjalnie "zabudowanej".
                                                    > Jak widać, jest pewien element wspólny naszych zachowań.

                                                    Pozytyw :-)

                                                    > Żeby jechać płynniej, bez bezsensownego zwalniania i przyspieszania.

                                                    Jakos tego nie odczowam - moze sie przyzywczilem do takiej jazdy?

                                                    > Jak widzisz, że wszyscy przed tobą jadą szybciej niż na ograniczeniu (oczywiści
                                                    > e takim, dla którego uzasadnienia nie widzisz, a drogę znasz od lat), to po cho
                                                    > lerę tamować ruch?

                                                    Bo tak mowia znaki - czy miliony much sie myla czy nie?

                                                    > Mio MiVue albo Prestigio RoadRunner polecam. Różne wersje i ceny.
                                                    Musze sie poprzygladac + filmy z YT.

                                                    > No bo przecież każde ograniczenie jest ustanawiane w oparciu o naukowo opracowa
                                                    > ną metodykę. Tylko kierowcy narzekają, bo chcieliby sobie szybciej pojeździć ..

                                                    A torow u nas malo :-(

                                                    > > > Tu akurat przepis jest jasny: wyprzedzać z prawej można, gdy pasy s
                                                    > ą WYZNACZONE.
                                                    > >
                                                    > > I co z tego? Kazden interpetuje jak mu pasuje :-)

                                                    > Ale tu nie ma czego interpretować - to jest ustalenie jakościowe, a nie ilościo
                                                    > we. Podobnie jak z pierwszeństwem.

                                                    Niby masz racje, ale jak przeczytas watek gdzie Bimota tlumaczy, ze to jednak BMW bylo winne to sie okaze, ze jednak ludzie tak rozumuja...
                                                  • klemens1 Re: byłbym zapomniał 04.02.14, 10:13
                                                    > Ilosc aut ma sporo

                                                    Ilość aut nie ma nic do rzeczy, bo lokalnie w jakimś punkcie i o określonym czasie może być pusto, a kiedy indziej korek. A ograniczenie jest stałe - dlatego nie może uwzględniać czegoś tak zmiennego jak ilość aut w danym miejscu.

                                                    > Tez jestem ciekaw. Jestem tez ciekaw z jaka wyjdzie srednia predkosc...

                                                    Wg mnie - jeżeli w ogóle wzrośnie - to minimalnie.

                                                    > > Nie do końca. Ja jeżdżę tak, żebym nie musiał zapie...ć, co nie ma nic wspólneg
                                                    > > o z faktem niezwalniania na pustej, szerokiej drodze bez zabudowań. Oczywiście
                                                    > > oficjalnie "zabudowanej".
                                                    > > Jak widać, jest pewien element wspólny naszych zachowań.
                                                    >
                                                    > Pozytyw :-)

                                                    Fajnie - chciałem ci jednak przede wszystkim uświadomić, że jazda szybsza niż ograniczenie w praktyce prawie nigdy nie jest "zapie...niem", "gnaniem na złamanie karku" czy "wyścigami". Jest to zazwyczaj jazda z prędkością, która byłaby dozwolona, gdyby urzędas umiał dobrać ograniczenie do warunków.

                                                    > Jakos tego nie odczowam - moze sie przyzywczilem do takiej jazdy?

                                                    Najwyraźniej. Kiedyś na próbę pojechałem kawałek zgodnie z przepisami - masakra. Zwalnia się tam gdzie szerzej, przyspiesza tam gdzie warunki są gorsze. Totalna losowość i bezsens.
                                                    Najśmieszniejsze było to, że na 3 pasach wszyscy jechali za mną i nie wyprzedzali (nieoznakowani jeżdżą czasami tym co ja).

                                                    > > No bo przecież każde ograniczenie jest ustanawiane w oparciu o naukowo opracowa
                                                    > > ną metodykę. Tylko kierowcy narzekają, bo chcieliby sobie szybciej pojeździć ..
                                                    >
                                                    > A torow u nas malo :-(

                                                    Wyżej napisałem, co chciałbym ci uświadomić. Szanse na to oceniam miernie, ale może się uda.

                                                    > Owszem, staram sie (czasem musze sie mocno starac...). Nikt nie dal mi prawa do nie przestrzegania.
                                                    > Czyjs blad nie jest wymowka...

                                                    Dobrze że nie jesteś pilotem samolotu. Zwłaszcza pasażerskiego.
                                                  • galtomone Re: byłbym zapomniał 04.02.14, 15:35
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > Ilosc aut ma sporo
                                                    >
                                                    > Ilość aut nie ma nic do rzeczy, bo lokalnie w jakimś punkcie i o określonym cza
                                                    > sie może być pusto, a kiedy indziej korek. A ograniczenie jest stałe - dlatego
                                                    > nie może uwzględniać czegoś tak zmiennego jak ilość aut w danym miejscu.

                                                    Dlatego musi byc jakims usrednieniem systuacji...
                                                    Chyba, ze chcesz ustalac wszekie ograniczenia przy zalozeniu zerowego ruchu....?


                                                    > Fajnie - chciałem ci jednak przede wszystkim uświadomić, że jazda szybsza niż o
                                                    > graniczenie w praktyce prawie nigdy nie jest "zapie...niem", "gnaniem na złaman
                                                    > ie karku" czy "wyścigami".

                                                    Coz... wszystko zalezy od auta, drogi, predkosci... - prawda?

                                                    >Jest to zazwyczaj jazda z prędkością, która byłaby d
                                                    > ozwolona, gdyby urzędas umiał dobrać ograniczenie do warunków.

                                                    Mysle, ze troche jednak zle sobie to wyobrazasz, szczegolnie njesli chodzi o nowo projektowane drogi... (a taki post wrzuciles z talibami w nazwie).

                                                    > > Jakos tego nie odczowam - moze sie przyzywczilem do takiej jazdy?
                                                    >
                                                    > Najwyraźniej. Kiedyś na próbę pojechałem kawałek zgodnie z przepisami - masakra
                                                    > .

                                                    Moge tylko powiedziec z wlasnego (hands - on) doswiadczenia na dwupasmowce K-ce - BB (tam kiedys z ciekawosci sprawdzalem o ile moge skrocic droge).

                                                    Jadac toche szybciej niz ograniczenia (110-115 zamiast 100) 80 zamiast 70, itd - czyli bezpiecznie jak sadze wg ciebie. Po przjechanie prawie 60km (sprawdzane kilka razy) roznica w czasie calkowitym to nie wiecej niz 5 minut... (srednia spalania zamiast 8,7 - 9,3 - 9,5).

                                                    Przy sredniej spalania powyzej ok. 11 - czyli depczemy 9 mometami bylo blizej 140 (i chyba przy pustszej drodze) dalej oszczednosc to ok 10 min...

                                                    Dla mnie to stanowczo za malo. Zeby bylo warto...

                                                    > Zwalnia się tam gdzie szerzej, przyspiesza tam gdzie warunki są gorsze. Total
                                                    > na losowość i bezsens.

                                                    Nie wiem jak u Ciebie na drogach , ale na slasku jakos nie widze takich problemow...

                                                    > Najśmieszniejsze było to, że na 3 pasach wszyscy jechali za mną i nie wyprzedza
                                                    > li (nieoznakowani jeżdżą czasami tym co ja).

                                                    A to denerwujace. Ojciec ma granatowa Vectre...
                                                    Jeszcze pare lat temu jazda po A4 z predkoscia bliska maksymalnie dopuszczalnej to byla tragedia. Co sie do kogos zblizalem to hamowal ale dopiero po zwolnieniu zjezdzal na prawy pas :-(

                                                    > Dobrze że nie jesteś pilotem samolotu. Zwłaszcza pasażerskiego.

                                                    Why?
                                                  • klemens1 Re: byłbym zapomniał 04.02.14, 20:00
                                                    > Dlatego musi byc jakims usrednieniem systuacji...
                                                    > Chyba, ze chcesz ustalac wszekie ograniczenia przy zalozeniu zerowego ruchu....?

                                                    Nie może być uśrednieniem sytuacji, bo samochodów może być bardzo dużo i kierowca i tak musi dostosować prędkość do nowej sytuacji. A skoro i tak musi to robić, to ograniczenie powinno być dla bardzo małego ruchu (nie zerowego, bo przecież coś z podporządkowanej może wyjechać).
                                                    Podobnie ograniczeń nie wprowadza się zakładając oblodzenie jezdni.

                                                    > > Fajnie - chciałem ci jednak przede wszystkim uświadomić, że jazda szybsza niż o
                                                    > > graniczenie w praktyce prawie nigdy nie jest "zapie...niem", "gnaniem na złaman
                                                    > > ie karku" czy "wyścigami".
                                                    >
                                                    > Coz... wszystko zalezy od auta, drogi, predkosci... - prawda?

                                                    Może i zależy - ja ci piszę jak jest, bez wnikania w przyczyny.
                                                    Jazda szybsza niż ograniczenie w praktyce prawie nigdy nie jest "zapie...niem", "gnaniem na złamanie karku" czy "wyścigami".

                                                    > Mysle, ze troche jednak zle sobie to wyobrazasz, szczegolnie njesli chodzi o no
                                                    > wo projektowane drogi... (a taki post wrzuciles z talibami w nazwie).

                                                    Właśnie to jest przykład, że bardzo dobrze sobie to wyobrażam. Debilne ograniczenie do 70 ze względu na wjazdy/zjazdy, gdzie identyczne wjazdy/zjazdy kawałek dalej mają 120.

                                                    > Jadac toche szybciej niz ograniczenia (110-115 zamiast 100) 80 zamiast 70, itd
                                                    > - czyli bezpiecznie jak sadze wg ciebie. Po przjechanie prawie 60km (sprawdzan
                                                    > e kilka razy) roznica w czasie calkowitym to nie wiecej niz 5 minut... (srednia
                                                    > spalania zamiast 8,7 - 9,3 - 9,5).
                                                    >
                                                    > Przy sredniej spalania powyzej ok. 11 - czyli depczemy 9 mometami bylo blizej 1
                                                    > 40 (i chyba przy pustszej drodze) dalej oszczednosc to ok 10 min...
                                                    >
                                                    > Dla mnie to stanowczo za malo. Zeby bylo warto...

                                                    Nie chodzi o czas, tylko o idiotyczne zwalnianie i przyspieszanie bez powodu.
                                                    Bo że się mało zyskuje - to wiem.

                                                    > Nie wiem jak u Ciebie na drogach , ale na slasku jakos nie widze takich problem
                                                    > ow...

                                                    Jest tak samo - jeździłem. Szeroka droga - trzeba wolniej. Węższa - można szybciej.

                                                    > A to denerwujace. Ojciec ma granatowa Vectre...
                                                    > Jeszcze pare lat temu jazda po A4 z predkoscia bliska maksymalnie dopuszczalnej
                                                    > to byla tragedia. Co sie do kogos zblizalem to hamowal ale dopiero po zwolnien
                                                    > iu zjezdzal na prawy pas :-(

                                                    To samo miałem ostatnio na S2 - gdy audi zobaczyło, że zamiast je wyprzedzić, zjechałem za nie na środkowy pas i zrównałem prędkość, od razu dał po hamulcach i wskoczył na prawy.

                                                    > > Dobrze że nie jesteś pilotem samolotu. Zwłaszcza pasażerskiego.
                                                    >
                                                    > Why?

                                                    Gdyby ci gadali że jesteś "na ścieżce" a widziałbyś że asfalt zbliża się trochę za szybko, to pewnie byś debilnego naprowadzania nie olał.
                                                  • galtomone O tym zapominasz i dlatego mylisz pojecia 05.02.14, 10:43
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > Dlatego musi byc jakims usrednieniem systuacji...
                                                    > > Chyba, ze chcesz ustalac wszekie ograniczenia przy zalozeniu zerowego ruc
                                                    > hu....?
                                                    >
                                                    > Nie może być uśrednieniem sytuacji, bo samochodów może być bardzo dużo i kierow
                                                    > ca i tak musi dostosować prędkość do nowej sytuacji. A skoro i tak musi to robi
                                                    > ć, to ograniczenie powinno być dla bardzo małego ruchu (nie zerowego, bo przeci
                                                    > eż coś z podporządkowanej może wyjechać).
                                                    > Podobnie ograniczeń nie wprowadza się zakładając oblodzenie jezdni.

                                                    Wlasnie dlatego sa to wartosci usrednione. Czyli nie zaklada sie ani najgorszych mozliwych warunkow anie najlepszych.

                                                    > > > Fajnie - chciałem ci jednak przede wszystkim uświadomić, że jazda s
                                                    > zybsza niż o
                                                    > > > graniczenie w praktyce prawie nigdy nie jest "zapie...niem", "gnani
                                                    > em na złaman
                                                    > > > ie karku" czy "wyścigami".
                                                    > >
                                                    > > Coz... wszystko zalezy od auta, drogi, predkosci... - prawda?
                                                    >
                                                    > Może i zależy - ja ci piszę jak jest, bez wnikania w przyczyny.

                                                    Ja tez...

                                                    > Jazda szybsza niż ograniczenie w praktyce prawie nigdy nie jest "zapie...nie
                                                    > m", "gnaniem na złamanie karku" czy "wyścigami".

                                                    >
                                                    > > Mysle, ze troche jednak zle sobie to wyobrazasz, szczegolnie njesli chodz
                                                    > i o no
                                                    > > wo projektowane drogi... (a taki post wrzuciles z talibami w nazwie).
                                                    >
                                                    > Właśnie to jest przykład, że bardzo dobrze sobie to wyobrażam. Debilne ogranicz
                                                    > enie do 70 ze względu na wjazdy/zjazdy, gdzie identyczne wjazdy/zjazdy kawałek
                                                    > dalej mają 120.

                                                    No to mylisz sie w kwestii losowosci znakow. To wszystko ustala sie juz na etapie projektow. i Zatwierdza sztab ludzi a nie jeden Zenek w malej kanciapie.


                                                    I teraz dlaczego myslisz dwie rzeczy.

                                                    Zakladasz, ze ograniczenie predkosci jest po to, zeby wypadkow bylo mniej. A to po prostu nie prawda!

                                                    To tylko jeden i to czesto nie najwazniejszy powod dla ktorego na dordze jest ograniczenie takie a nie inne. I czesto raz wazniejszy jest jeden powod, raz drugi a czasem zupelnie inny. Mimo, ze na pierwszy rzut oka ograniczenie nie ma sensu.

                                                    Pamietaj tez o jednym z powodow o ktorym nie lubisz wspominac (przynajmniej takie odnioslem wrazenie). W newralgicznych punktach (byc moze takim jest ten z watku o talibach) chodzi nie tylko o ograniczenie ilosci wypadkow( byc moze nie dochodzi tam do wielu) ale takze o OGRANICZENIE ICH SKUTKOW!!!

                                                    A tu chyba sie zgodzisz... 10km/h moze miec duze znaczenie co do finalnego wyniku wypadku....
                                                    Moze ktos zalozyl, ze przy 70... tam bedzie zero/malo kolizji a gdyby do jakiejs doszlo jej skutki beda niewielkie.... a przy wiekszej predkosci moze juz sie stacchaos, auta beda siebie wapadac (nie koniecznie chodzi o ofiary). Zamiast odblokowac droge w gdzne bedzie to trwalo pol dnia.

                                                    Tak jkest w Katowicach - nagle w tunelu pod ronedem szeroko, droga jak stol, trzy pasy - przed i za jest 100km/h jest 70... I malo kto na to zwraca uwage.
                                                    Ale jak dojdzie do kolizji to pol dnia miasto stoi!!!!
                                                    Nie slyszalem, zeby ktos zginal, ale nawet drobna stluczka jest problemem.

                                                    To samo na A4 / Murckowska i dlaej wjazdy/zjazdy. Tez jest tu w zaleznosci od odcinka 100/70 i 50... Mimo, ze droga na pierwszy rzut oka super... ale jak tam sie cos "puknie" to ludzie to w centrum odczuwaja...

                                                    Ktos kto pojedzie tamtedy kilka razy bedzie sie pukal w czolo - czemu 70???? Ano temu, ze stluczka w tym miejscu sprawia problemy kierowcom pare km od tego miejsca.

                                                    Ale skad jadac danym odciniiem drogi mozesz miec o tym pojecie, szczegolnie jak jej nie znasz???? "Na oko" Ty wiesz lepiej...
                                                  • klemens1 Re: O tym zapominasz i dlatego mylisz pojecia 05.02.14, 14:16
                                                    > > Nie może być uśrednieniem sytuacji, bo samochodów może być bardzo dużo i kierow
                                                    > > ca i tak musi dostosować prędkość do nowej sytuacji. A skoro i tak musi to robi
                                                    > > ć, to ograniczenie powinno być dla bardzo małego ruchu (nie zerowego, bo przeci
                                                    > > eż coś z podporządkowanej może wyjechać).
                                                    > > Podobnie ograniczeń nie wprowadza się zakładając oblodzenie jezdni.
                                                    >
                                                    > Wlasnie dlatego sa to wartosci usrednione. Czyli nie zaklada sie ani najgorszyc
                                                    > h mozliwych warunkow anie najlepszych.

                                                    Przecież ci wyżej udowodniłem, dlaczego wartość uśredniona jest bez sensu.

                                                    > > Może i zależy - ja ci piszę jak jest, bez wnikania w przyczyny.
                                                    >
                                                    > Ja tez...

                                                    Czyli wg ciebie jazda szybsza niż ograniczenie to "wyścigi" i "zapie...nie"?

                                                    > > Właśnie to jest przykład, że bardzo dobrze sobie to wyobrażam. Debilne ogranicz
                                                    > > enie do 70 ze względu na wjazdy/zjazdy, gdzie identyczne wjazdy/zjazdy kawałek
                                                    > > dalej mają 120.
                                                    >
                                                    > No to mylisz sie w kwestii losowosci znakow. To wszystko ustala sie juz na etap
                                                    > ie projektow. i Zatwierdza sztab ludzi a nie jeden Zenek w malej kanciapie.

                                                    Właśnie tym bardziej się nie mylę w kwestii losowości znaków.
                                                    Warunki identyczne, a oznakowanie diametralnie różne. Mimo że to ustalał "sztab ludzi".

                                                    > Zakladasz, ze ograniczenie predkosci jest po to, zeby wypadkow bylo mniej. A to
                                                    > po prostu nie prawda!
                                                    >
                                                    > To tylko jeden i to czesto nie najwazniejszy powod dla ktorego na dordze jest o
                                                    > graniczenie takie a nie inne.

                                                    Amerykę odkryto już dosyć dawno, więc niepotrzebnie się wysilasz.
                                                    A odcinki o których piszę są IDENTYCZNE - tylko że na jednym jest 70, na drugim 120.
                                                    Tu np. jest 120 (streetview sięga):
                                                    goo.gl/maps/QMmQA
                                                    I co - skutki wypadku są mniejsze więc nie trzeba ograniczać do 70?
                                                    Przy węźle W-wa - Zachód rozbiegówka też nie jest imponująco długa, a jest 120.
                                                  • galtomone Re: O tym zapominasz i dlatego mylisz pojecia 05.02.14, 17:13
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > > Nie może być uśrednieniem sytuacji, bo samochodów może być bardzo d
                                                    > użo i kierow
                                                    > > > ca i tak musi dostosować prędkość do nowej sytuacji. A skoro i tak
                                                    > musi to robi
                                                    > > > ć, to ograniczenie powinno być dla bardzo małego ruchu (nie zeroweg
                                                    > o, bo przeci
                                                    > > > eż coś z podporządkowanej może wyjechać).
                                                    > > > Podobnie ograniczeń nie wprowadza się zakładając oblodzenie jezdni.
                                                    > >
                                                    > > Wlasnie dlatego sa to wartosci usrednione. Czyli nie zaklada sie ani najg
                                                    > orszyc
                                                    > > h mozliwych warunkow anie najlepszych.

                                                    >
                                                    > Przecież ci wyżej udowodniłem, dlaczego wartość uśredniona jest bez sensu.

                                                    Nic nie udowodniles! Napisales, ze "ograniczenie powinno być dla bardzo małego ruchu (nie zerowego, bo przecież coś z podporządkowanej może wyjechać)." A ja sie z tym nie zgadzam. Juz tlumacze dlaczego. Otoz takie ograniczenie bedzie stwarzac wiecej zagronienia na drodze gdy ten twoj maly ruch juz maly nie bedzie. Duzy ruch przeciez nie zawsze oznacza, ze sie nie da jechac szybko. Oznacza tylko tyle, ze jak bedzie dozwolone 90, bedzie duzo aut i wiekszosc z tego podowu pojedzie jednak 70... to ci jadac (zgodnie z dowolona predkoscia) 90 beda jechac "nerwowo" a tak naprawde beda powodowac zagozenie - bo ograniczenie bylo przewidzane przy malym ruchu. Organiczenie musi zakladac srednie warunki na dordze!!!

                                                    > > > Właśnie to jest przykład, że bardzo dobrze sobie to wyobrażam. Debi
                                                    > lne ogranicz
                                                    > > > enie do 70 ze względu na wjazdy/zjazdy, gdzie identyczne wjazdy/zja
                                                    > zdy kawałek
                                                    > > > dalej mają 120.
                                                    > >
                                                    > > No to mylisz sie w kwestii losowosci znakow. To wszystko ustala sie juz n
                                                    > a etap
                                                    > > ie projektow. i Zatwierdza sztab ludzi a nie jeden Zenek w malej kanciapi
                                                    > e.
                                                    >
                                                    > Właśnie tym bardziej się nie mylę w kwestii losowości znaków.
                                                    > Warunki identyczne, a oznakowanie diametralnie różne. Mimo że to ustalał "sztab
                                                    > ludzi".

                                                    Uparty jestes, top ze na oko droga wyglada tak samo, to nie znaczy, ze wszystkie warunki, ktore bierze sie pod uwage przy wyznaczaniu ograniczenia predkosci na danym odcinku sa takie same!!! To ze ty czegos nie dostrzegasz nie znaczy, ze to cos nie istnieje!!!

                                                    Podobny przyklad z Katowic. Zjazdy w okolicy i przy Ar - ciuagna sie od Murckowskiej az prawie po Gliwice... I raz jest 90, raz 70 raz 50...
                                                    Jak pojedziesz rano, albo wieczorem to bedziesz sie pukac w czolo - o co kaman - przeciez sa identyczne drogi... A ograniczenia rozne.
                                                    Tyle, ze w dzien juz tam nie jest identycznie (i to tez zalezy od pory) + wpyw kolizji na nich na okoliczne iasta jest KOSMICZNIE rozny.

                                                    Powtarzam!!!!
                                                    Moge sie zgodzic (bo widzialem), ze na drogach, ktore sa w uzyciu od lat, ktorych status, czy status teren wokolo mogl sie zmianiac, na pewno SA i BEDA bledne znaki.

                                                    Ale szanse na to w tak duzych , nowych projektach sa znikome!!! Moze sie ktos pomyslic w jednym znaku (w co tez watpie) ale nie w calosci. Nad tym pracuje zbyt wielu ludzi!!!

                                                    Biura projektowe tez miedzy soba konkuruja, Ba ludzie w pracy konkuruja miedzy soba.
                                                    Co ty mysliusz, ze nie znajda sie chetni na donos, ze Jozek robi ze znakow loterie zeby np. na jego stolek wskoczyc.
                                                    Wszedzie jest konkurencja i kazdy sie juz pilnuje.


                                                    > > Zakladasz, ze ograniczenie predkosci jest po to, zeby wypadkow bylo mniej
                                                    > . A to
                                                    > > po prostu nie prawda!
                                                    > >
                                                    > > To tylko jeden i to czesto nie najwazniejszy powod dla ktorego na dordze
                                                    > jest o
                                                    > > graniczenie takie a nie inne.
                                                    >
                                                    > Amerykę odkryto już dosyć dawno, więc niepotrzebnie się wysilasz.

                                                    No jak piszesz to co piszesz i ta prawda do Ciebie nie dociera - to jednak potrzebie, choc troche rzucam grochem o sciane...

                                                    > A odcinki o których piszę są IDENTYCZNE - tylko że na jednym jest 70, na drugim
                                                    > 120.
                                                    > Tu np. jest 120 (streetview sięga):
                                                    > goo.gl/maps/QMmQA
                                                    > I co - skutki wypadku są mniejsze więc nie trzeba ograniczać do 70?
                                                    > Przy węźle W-wa - Zachód rozbiegówka też nie jest imponująco długa, a jest 120.

                                                    Powtarzam, decyzji o umieszczeniu znaku o ograniczenoiu predkosci w projektach nowych drog, nie robi sie na podstawie jednego zdjecia, jednej decyzji czy tego jka to wyglada gdzie indziej. Bierzxe sie na pewno 1000 czynnikow pod uwage w tym to jak jezdza tubylcy.

                                                    Pojedyncze zdjecie (dawalem Ci pzyklad z Katowicami) mozesz sobie schowac... bo te same zjazdy raz moga wygladac identycznie a za kilka godzin nie. Moze prowadza rozne miejsca, moz jest na nich rozne natezenie ruchu... nie wiem. To ze na oko wygladaja identycznie to nie znaczy ZE SA faktycznie takie same z p. widzenia ruchu drogowego.

                                                    I sorry... ale to juz kolejny post, kolejny watek i bezsensowne bicie piany. Napisz do "gdaki" i zapytaj - Dlaczego na tej drodze w identycznych miejscahsa rozne ograniczenia (daj dw: gazete, alert, motodzienni, itd...) to pewnie ci wytlumacza dlaczego.
                                                  • klemens1 Re: O tym zapominasz i dlatego mylisz pojecia 06.02.14, 11:12
                                                    galtomone napisał:

                                                    > [i]Nic nie udowodniles! Napisales, ze "[b]ograniczenie powinno być dla bardzo m
                                                    > ałego ruchu (nie zerowego, bo przecież coś z podporządkowanej może wyjechać).[/
                                                    > b]" A ja sie z tym nie zgadzam. Juz tlumacze dlaczego. Otoz takie ograniczenie
                                                    > bedzie stwarzac wiecej zagronienia na drodze gdy ten twoj maly ruch juz maly ni
                                                    > e bedzie.

                                                    Tak samo nie ma więc sensu ustawiać ograniczenia dla średniego ruchu, bo ruch może być duży. To też napisałem i to był mój argument, a nie to, że ruch może być mały.
                                                    Przez swoje myślenie dochodzisz więc do absurdu, gdzie każde ograniczenie musi być dla dużego natężenia ruchu.
                                                    Tymczasem oczywiste jest, że przy gorszych warunkach ruchu lub pogodowych kierowca powinien samodzielnie dostosować prędkość.

                                                    > > Właśnie tym bardziej się nie mylę w kwestii losowości znaków.
                                                    > > Warunki identyczne, a oznakowanie diametralnie różne. Mimo że to ustalał "sztab ludzi".
                                                    >
                                                    > Uparty jestes, top ze na oko droga wyglada tak samo, to nie znaczy, ze wszystki
                                                    > e warunki, ktore bierze sie pod uwage przy wyznaczaniu ograniczenia predkosci n
                                                    > a danym odcinku sa takie same!!! To ze ty czegos nie dostrzegasz nie znaczy, ze
                                                    > to cos nie istnieje!!!

                                                    Co może istnieć na ponad kilometrowym odcinku z dwoma pasami ruchu w jednym kierunku, z jednej strony odgrodzonymi barierką, a z drugiej ekranami, co uzasadnia limit 70 km/h? Cóż jest tam tak niebezpiecznego, co nie pozwala jechać choćby tyle, co na gminnej kolizyjnej drodze?

                                                    Nie, mistrzu - to nie ja jestem uparty. To ty wchodzisz w argumentację typu "a skąd wiesz czy tam nie ma przedszkola?". Do upadłego bronisz głupoty i niekompetencji darmozjadów, mimo ton materiału dowodowego na ich niekompetencję i zwykłą szkodliwość działania (już jedną bezsporną fuszerkę odwalił na obwodnicy ten twój "sztab ludzi" : Konotopa - zjazd z S2 na S8).

                                                    > Tyle, ze w dzien juz tam nie jest identycznie (i to tez zalezy od pory) + wpyw
                                                    > kolizji na nich na okoliczne iasta jest KOSMICZNIE rozny.

                                                    Na obwodnicy - tam gdzie jest dozwolone 120 - kolizja spowodowałaby większe utrudnienia w ruchu.

                                                    > Ale szanse na to w tak duzych , nowych projektach sa znikome!!!

                                                    Węzeł Salomea - ogromny projekt i spie...ny jak mało co (już pisałem o nim). Znowu orbitujesz w swojej ideologii bez pokrycia w faktach.
                                                  • galtomone Re: O tym zapominasz i dlatego mylisz pojecia 06.02.14, 11:47
                                                    Abstrahujac od tego, ze to juz bicie piany i toche mi sie nie chce to znow wkladasz w moje usta inne slowa.
                                                    Podobne ale nie te same...

                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > [i]Nic nie udowodniles! Napisales, ze "[b]ograniczenie powinno być dla ba
                                                    > rdzo m
                                                    > > ałego ruchu (nie zerowego, bo przecież coś z podporządkowanej może wyjech
                                                    > ać).[/
                                                    > > b]" A ja sie z tym nie zgadzam. Juz tlumacze dlaczego. Otoz takie ogranic
                                                    > zenie
                                                    > > bedzie stwarzac wiecej zagronienia na drodze gdy ten twoj maly ruch juz m
                                                    > aly ni
                                                    > > e bedzie.
                                                    >
                                                    > Tak samo nie ma więc sensu ustawiać ograniczenia dla średniego ruchu

                                                    Ale ja nie pisze o srednim ruchu - tylko USREDNIONYCH WARTOSCIACH. DLa kazdego znaku jak sadze bierze sie pod uwage duzo wiecej czynnikow niz ilosc aut na danym odcinku i to z jaka maksymalna predkaosci da sie go przejechac.
                                                    Jest wiele wiecej rzeczy, ktore jak sadze bierze sie pod uwage...
                                                    I wszystkie te wartosci (czasem moze nawet nie matematyczne [wprost] jakos sie usrednia, zeby pasowalo do jaknajwiekszej systuacji/dla duzego i malego natezenia ruchu/dla jak najwieszkej liczby kierowcow, itd... itd...

                                                    >, bo ruch może być duży. To też napisałem i to był mój argument, a nie to, że ruch może by
                                                    > ć mały.
                                                    > Przez swoje myślenie dochodzisz więc do absurdu, gdzie każde ograniczenie musi
                                                    > być dla dużego natężenia ruchu.

                                                    Nie!!! Nie cyztasz czy nie rozumiesz?

                                                    Kazde ograniczenie musi bys usrednieniem wartosci wielu zmiennych, ktore bierze sie pod uwage przy jego ustalaniu. Stad wiele takich miejsc gdzie da sie jechac szyybciej i ktore na pierwszy rzut oka wydaja sie zbyt restrykcyjne/ bez sensu.

                                                    Pamietaj tez, ze przy jedym ograniczeniu do 70km/h glownym czynnikiem ktory byl nazwujmy to wynikotworczy bedzie faktycznie bezpieczna predkosc... ale przy innycm halas bedzie miec najwieksze znaczenie... a jeszcze przy innym plynnosc i pewnie jeszcze kilka czynnikow o ktorych nawet nie wiem, ze sa... Czyli przy znaku A - 70% to predkosc a pozostale 30% to inne zmienie i to sie usrednia, a przy B 65% halas + reszta i to sie jaoos usrednia.

                                                    Efekt - dwa razy 70km/h w dwoch podobnych (albo ronych) miejscach, inaczej ustalane wiec dajace rozny efekt. Ale zapewne to na jakiej podtawie ustala sie w danym miejscy predkosc (ze to wazniejsyzm czynnikiem jest predkosc a tu halas) tez sie ustala na podstawie ronych danch.

                                                    To ze ty i ja mamy na ten temat mala wiedze to dlatego, ze sie tym nie zajmujemy.
                                                    Nie mowie, ze zawsze nie masz racji, albo ze ja zawsz mam... ale to co opisujesz w watku o talibach czy t - to zadne agrument (a ja nie jestem strona do dyskusji/tlumaczenia). Uwazam tylko ze potepianie wszystkiego w czambul prowadzi do blednych wnioskow a wynika z niewiedzy.

                                                    Co nie znaczy, ze pomylek na drogach nie ma... ale pisanie ja wiem lepiej i wszedzie tam gdzie moge jechac szyciej to znaki stawial kretyn jest w moim odczuciu zbyt duzym uproszeczeniem. I tyle...

                                                    > Tymczasem oczywiste jest, że przy gorszych warunkach ruchu lub pogodowych kiero
                                                    > wca powinien samodzielnie dostosować prędkość.
                                                    >
                                                    > > > Właśnie tym bardziej się nie mylę w kwestii losowości znaków.
                                                    > > > Warunki identyczne, a oznakowanie diametralnie różne. Mimo że to us
                                                    > talał "sztab ludzi".

                                                    Jakie warunki???

                                                    Powtarzam ci na przykladzie Katowic - identyczna na oko droga... ograniczenia ronw - np. dlatego, ze do roznych miejsc w miescie prowadza i ich zablokowanie ma rozny wplyw na funkcjonowanie ruchu w miesicie. Ale tego sie nie dowiesz jadac po nich nawet 100 razy...
                                                    Tylko bedziesz marudzic, ze jakis kretyn dal tu 50... jak 1 km dalej jest 70...

                                                    > > Uparty jestes, top ze na oko droga wyglada tak samo, to nie znaczy, ze ws
                                                    > zystki
                                                    > > e warunki, ktore bierze sie pod uwage przy wyznaczaniu ograniczenia predk
                                                    > osci n
                                                    > > a danym odcinku sa takie same!!! To ze ty czegos nie dostrzegasz nie znac
                                                    > zy, ze
                                                    > > to cos nie istnieje!!!
                                                    >
                                                    > Co może istnieć na ponad kilometrowym odcinku z dwoma pasami ruchu w jednym kie
                                                    > runku, z jednej strony odgrodzonymi barierką, a z drugiej ekranami, co uzasadni
                                                    > a limit 70 km/h? Cóż jest tam tak niebezpiecznego, co nie pozwala jechać choćby
                                                    > tyle, co na gminnej kolizyjnej drodze?

                                                    Ale nie dociera, ze niebezpieczenstwo to tylko jeden z aspektow???
                                                    Co moze istniec? Nie wiem - dlatwgo ja nie jestem projektantem drog... i miedzy innymi dlatego ze TY tez nie jestes, to nie wiesz...

                                                    Patrz wyzej - moze kolizja na jednym zjedzie wplynia jakos na drogi kilka km dalej... a na tym drugim juz nie... A moze obok mieszka gatunek zaby blotnej i eksperci od srodowiska ustalili, ze poziom halasu w tym miejscu musi byc nizszy - powtarzam NIE WIEM!!!
                                                    ALe to, ze ja NIE WIEM, nie znaczy ze znaki sa glupie....

                                                    To troche jak ze znakiem nie chodzic przy krawedzi skarpy... i dziecko sie pyta - no czemu???

                                                    Przeciez ja nie mam zawrotow glowy, nie wywracam sie, droga i tam i 20 m od tego miesjca jest tak samo plaska... itd...itd...

                                                    ALe moze dziecko nie bierze pod uwage, ze sie skarpa moze usunac, albo ze za ta skarpa, metr nizej cos mieszka czego nie widac....

                                                    Rozumiesz - ze nowe projekty i stawianie znakow to nie taka prosta sprawa?

                                                    CO (ZNOW POWTARZAM!!!) - nie znaczy ze bledy sie nie zdarzaja - ale AGAIN!!! skresilanie wszystkiego z gory na dol, tylko dlatwto ze da sie jechac syzbciej nie zonacza ze znak stoi zle a ty masz racje.

                                                    > Nie, mistrzu - to nie ja jestem uparty. To ty wchodzisz w argumentację typu "a
                                                    > skąd wiesz czy tam nie ma przedszkola?".

                                                    A skad Ty wiesz, ze tam nie ma czegos -co wyplynelo na taka a nie inna decyzje???

                                                    > Do upadłego bronisz głupoty i niekompe
                                                    > tencji darmozjadów, mimo ton materiału dowodowego na ich niekompetencję i zwykł
                                                    > ą szkodliwość działania (już jedną bezsporną fuszerkę odwalił na obwodnicy ten
                                                    > twój "sztab ludzi" : Konotopa - zjazd z S2 na S8).

                                                    Nie bronie fuszerki - jestem przeciw postawie - ze jak jeden znak faktycznie stal zle - to wszystkie stoja zle. Ze jak sie na ograniczeniu da jechac szybciej (a z mojego dowiadczenia wynika, ze na kazdym ograniczeniu mozna jechac szybciej i sie nie zbaic) tzn. ze wszystkie sa do dupy.

                                                    > Na obwodnicy - tam gdzie jest dozwolone 120 - kolizja spowodowałaby większe utr
                                                    > udnienia w ruchu.

                                                    Nie wie, nie znam dorogi - podalem ci przyklad ktory znam z katowic.

                                                    > Węzeł Salomea - ogromny projekt i spie...ny jak mało co (już pisałem o nim). Zn
                                                    > owu orbitujesz w swojej ideologii bez pokrycia w faktach.

                                                    A ty uwazasz, ze jak gdzies ludzie popelnia jeden blad to znaczy ze mysa sie zawsze i wszedzie.

                                                    To rozumiem ze:
                                                    do lekarza nie chodzisz zadnego,
                                                    do sklepu nie chodzisz zadnego,
                                                    na ulice nie wychodzisz wogole,
                                                    itd... id...

                                                    BO
                                                    jak jeden czy kliku lekarzy sie myli - to kazdy daje ci zla diagnoze i chce cie zbic...
                                                    jak jeden sklep czy sprzedawca oszukuje - to oszukuje kazdy i nie ma po co do nich lazic,
                                                    jak na jednej ulicy kogos pobili czy okradi to zdarza sie to zawsze na kazdej...

                                                    Twoja postawa jest idiotyczna i tyle.

                                                    Fal radiowych i pradu tez nie widzisz... to znaczy znaczy ze radio to pepetum mobile i gra na zlosc... albo dzieki magii.


                                                    Chyba, ze ty jestes prawdziwym Polakiem i znasz sie na wszystkim - budowi drog, pilce noznej, F1, rajdach, lotach kosmicznych, makro ekonomii, leczeniu, podatkach, prawie pracy i genertalnie gdybys byl u wladadzy to ludzkosc wreszcieby odetchnela... a w polsce wszystkim by sie zylo dobrze i dostatnio....

                                                    BO tak to torche brzmi.... Senator Pociej ta moadrosci w natemat wypisal i teraz zamiast mowic o kims idiota, mowi sie poćiej... A niby napisal z sensem, ze Kubica znow wypadl...


                                                    Dla mnie to juz (w obu pstach eot) bo do niczego nie dojdziemy ty wiesz lepiej swoje, a ja bede jezdzil jak do
                                                  • klemens1 Re: O tym zapominasz i dlatego mylisz pojecia 06.02.14, 14:02
                                                    > Ale ja nie pisze o srednim ruchu - tylko USREDNIONYCH WARTOSCIACH. DLa kazdego
                                                    > znaku jak sadze bierze sie pod uwage duzo wiecej czynnikow niz ilosc aut na dan
                                                    > ym odcinku i to z jaka maksymalna predkaosci da sie go przejechac.

                                                    Mamy odcinek (od lewej):
                                                    - barierka
                                                    - pas ruchu
                                                    - pas ruchu
                                                    - rozbiegówka
                                                    - barierka

                                                    Drugi odcinek:
                                                    - barierka
                                                    - pas ruchu
                                                    - pas ruchu
                                                    - brak robiegówki, skrzyżowań itp.
                                                    - pobocze
                                                    - ekran akustyczny

                                                    Tam nic więcej nie ma. NIC.
                                                    Na pierwszym ograniczenie do 120, na drugim 70.
                                                    Skutki kolizji w pierwszym przypadku gorsze (blokada obwodnicy), w drugim nie tak złe (blokada tylko wjazdu na obowdnicę) - to tak w odniesieniu do katowickiego przykładu.
                                                    Nadal będziesz po talibsku pierniczył "a skąd wiesz czy tam czegoś jeszcze nie ma"?

                                                    > To ze ty i ja mamy na ten temat mala wiedze to dlatego, ze sie tym nie zajmujemy.

                                                    Ci, co teoretycznie mieli lepszą wiedzę, spierdzielili:
                                                    - wjazd od Pruszkowa w węźle Salomea;
                                                    - łącznik S2 -> S8
                                                    I to pomimo tego, że "laicy" od razu wskazywali że coś tu jest nie w porządku.
                                                    Więc nie wyskakuj mi z wiedzą "sztabu ludzi".

                                                    > Uwazam tylko ze potepianie wszystkiego w czambul prowadzi do
                                                    > blednych wnioskow a wynika z niewiedzy.

                                                    Nie potępiam wszystkiego, tylko ewidentną durnotę w oznakowaniu. A skoro już używamy kwantyfikatorów ogólnych, to ty bronisz KAŻDEJ durnoty, którą potępiam. Przyznajesz, że oznakowanie bywa błędne, ale nie w przykładach które podaję - tych bronisz jak talib.
                                                    Więc jeżeli te nie są błędne, to jak oznakowanie musi być spierdzielone, żebyś nawet ty to przyznał?

                                                    > A ty uwazasz, ze jak gdzies ludzie popelnia jeden blad to znaczy ze mysa sie za
                                                    > wsze i wszedzie.

                                                    Zależy czy ten błąd jest ewidentny, czy też faktycznie łatwo było go popełnić. Twój hołubiony "sztab ludzi" popełnia błędy EWIDENTNE - w przypadkach prostych i oczywistych.

                                                  • klemens1 Re: O tym zapominasz i dlatego mylisz pojecia 06.02.14, 16:26
                                                    Spodziewałem się takiego podsumowania po tym, gdy KONKRETNIE wskazałem gdzie jest problem i czego nie zrozumiałeś.
                                                    Wiem już, że będziesz bronił do upadłego każdego absurdu, pewnie nawet takiego, do którego urzędas sam się przyzna.
                                                    Zawsze przecież masz argument ostateczny: "a skąd wiesz czy jeszcze czegoś nie ma" - nawet na drodze, gdzie jest tylko barierka, asfalt i ekran. Prostszego przykładu nie da się przedstawić, a ty nawet w tym przypadku bronisz głupoty.
                                                  • klemens1 Re: O tym zapominasz i dlatego mylisz pojecia 07.02.14, 11:29
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Tluke CI to samo od ilus postow, bez skutecznie - jak grochem o sciane.

                                                    Tłuczesz że może być jakiś powód na 1.5 km PUSTEJ dwupasmówki ogrodzonej z dwóch stron.
                                                    Jak ci tłukę, że skutki wypadku w tym miejscu nie są tak poważne jak w innym, gdzie jest dozwolone 120.
                                                    Oraz że "sztab ludzi" dał dupy w ewidentnych przypadkach - gdzie byle przechodzień by tych błędów nie zrobił - już dwukrotnie.

                                                    Ale tego nie pojmujesz, tylko sobie "tłuczesz" pełen wiary w fachowość "sztabu ludzi" oraz ukrytych powodów niewidocznych dla śmiertelników. Tych samych śmiertelników, którzy na pierwszy rzut oka widzą, co jest spierdzielone, a czego fachowcy nie dostrzegli.
                                                  • galtomone W cos trzeba wierzyc... 07.02.14, 11:48
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Ale tego nie pojmujesz, tylko sobie "tłuczesz" pełen wiary w fachowość "sztabu
                                                    > ludzi"

                                                    Jedni wierza w ludzi innie w zielone smoki i biegaja do kosciola.
                                                    Swoje zdanie na temat znakow juz powiedzialem. Jesli chcesz rozmawiac o swiatlach - prosz ebardzo, temat ograniczen predkosci i tego czy nalezy ich przestrzegac czy nie juz mnie znudzil... Jedzij jak chcesz - twoja kasa, twoje punkty, twoje konsekwencje.
                                                  • klemens1 Re: W cos trzeba wierzyc... 07.02.14, 13:21
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > Ale tego nie pojmujesz, tylko sobie "tłuczesz" pełen wiary w fachowość "sztabu ludzi"
                                                    >
                                                    > Jedni wierza w ludzi innie w zielone smoki i biegaja do kosciola.

                                                    Różnica polega na tym, że nieistnienia zielonych smoków nie udowodniono, a indolencję "sztabu ludzi" - wielokrotnie.
                                                    To co uprawiasz, to nie jest wiara, tylko zaprzeczanie oczywistym faktom.

                                                    > Swoje zdanie na temat znakow juz powiedzialem. Jesli chcesz rozmawiac o swiatla
                                                    > ch - prosz ebardzo

                                                    Tego typu światła są debilizmem - już teraz zauważyłem zlewanie czerwonego na ulicy gdzie zapalają się na kilka sekund.
                                                    Dużo lepszym rozwiązaniem jest uaktualnienie prędkości do adekwatnej w danym miejscu - wtedy sztucznie generowany problem sam zniknie. Ale tu znowu wchodzimy w temat ograniczeń.
                                                  • galtomone Re: W cos trzeba wierzyc... 07.02.14, 13:59
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Tego typu światła są debilizmem - już teraz zauważyłem zlewanie czerwonego na u
                                                    > licy gdzie zapalają się na kilka sekund.

                                                    Zlewanie czerwonego swiatla swiadczy nie o debilizmie swiatel - bo te nie sa madre ani glupie. Tylko o debilizmie i stosuku do prawa/przpisow kierujacych.

                                                    > Dużo lepszym rozwiązaniem jest uaktualnienie prędkości do adekwatnej w danym mi
                                                    > ejscu - wtedy sztucznie generowany problem sam zniknie. Ale tu znowu wchodzimy
                                                    > w temat ograniczeń.

                                                    Duzo lepszym rozwiazaniem jest ustwaienie fotoradarow rejestrujacych przejazd na czerwonym swietle i blokowanie skrzyzowan jak najszybciej, w jak najwiekszej ilosci.
                                                  • klemens1 Re: W cos trzeba wierzyc... 07.02.14, 17:40
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Zlewanie czerwonego swiatla swiadczy nie o debilizmie swiatel - bo te nie sa ma
                                                    > dre ani glupie. Tylko o debilizmie i stosuku do prawa/przpisow kierujacych.

                                                    Jeżeli czerwone światła zapalają się na kilka sekund, nie przepuszczając nikogo w innym kierunku, to jest to debilizm.
                                                    A mądrzy ludzi, widząc debilizm, traktują go tak jak na to zasługuje. Debile natomiast chwalą debilne rozwiązania - najlepiej takie zgodne z prawem - wtedy zawsze jest wymówka.

                                                    > > Dużo lepszym rozwiązaniem jest uaktualnienie prędkości do adekwatnej w danym mi
                                                    > > ejscu - wtedy sztucznie generowany problem sam zniknie.
                                                    >
                                                    > Duzo lepszym rozwiazaniem jest ustwaienie fotoradarow rejestrujacych przejazd n
                                                    > a czerwonym swietle i blokowanie skrzyzowan jak najszybciej, w jak najwiekszej
                                                    > ilosci.

                                                    Czyli potwierdzasz, że lepiej ustanowić głupie prawo i karać za jego nieprzestrzeganie, niż ustanowić mądre prawo i nie karać, bo wszyscy sami będą się do niego stosować - bez groźby kar.
                                                  • galtomone Re: W cos trzeba wierzyc... 07.02.14, 19:44
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > Zlewanie czerwonego swiatla swiadczy nie o debilizmie swiatel - bo te nie
                                                    > sa ma
                                                    > > dre ani glupie. Tylko o debilizmie i stosuku do prawa/przpisow kierujacyc
                                                    > h.
                                                    >
                                                    > Jeżeli czerwone światła zapalają się na kilka sekund, nie przepuszczając nikogo
                                                    > w innym kierunku, to jest to debilizm.

                                                    Nadal nie jest to debilizm swiatel... chyba ze masz wraqzenie, ze cie sledza? :-)

                                                    > A mądrzy ludzi, widząc debilizm, traktują go tak jak na to zasługuje.

                                                    Kijem go, kijem!!!

                                                    > Debile natomiast chwalą debilne rozwiązania - najlepiej takie zgodne z prawem - wtedy za
                                                    > wsze jest wymówka.

                                                    Coz... mialem nadzjeje, ze jestes bardzij kulturalnym osobnikiem ipotrafisz prowadzic dyskusje bardziej lub mniej merytoryczna ale bez uciekania sie do inwektyw pod czyims adresem.
                                                    Przykro mi ze sie mylilem - dalej gadaj ze soba sam - ja nie lubie byc obrazany tylko dlatego, ze sie z kims nie zgadzam.


                                                    > Czyli potwierdzasz, że lepiej ustanowić głupie prawo i karać za jego nieprzestr
                                                    > zeganie, niż ustanowić mądre prawo i nie karać, bo wszyscy sami będą się do nie
                                                    > go stosować - bez groźby kar.

                                                    No coz... w mojej ocenie prawo, ktore zakazuje blokowania skrzyzowania czy przejezdzania go na czerwonym glupie nie jest ale co ja tam wiem... juz przeciez okresliles moj stan umyslowy.

                                                    Lepij Ci? Ulzylo? Sloma z butow I chamstwo zawsze wyjdzie na wierzch, to tylko kwestia czasu :-(
                                                  • do.ki Re: ten drogi post zignoruj - anyway.. 30.01.14, 17:19
                                                    Dlaczego zakładasz, że nie umiem zadbać o siebie i swoją rodzinę?
                                                    Ja już teraz sprowadziłem kodeks drogowy do prostej zasady: nie daj się trafić. Oni wszyscy próbują cię zabić. tak więc dla mnie nic się nie zmieni. Ja już teraz traktuję wszystkich innych użytkowników jak nieobliczalnych debili i potencjalnych morderców. I to działa.
                                                • galtomone Re: ten drogi post zignoruj - anyway.. 30.01.14, 16:56
                                                  do.ki napisał:

                                                  > Napisałem też, że limity można spokojnie podnieść o 1/3. Limitu na poziomie 70
                                                  > w terenie zabudowanym przestrzegałbym i bez znaków, radarów i upierdliwych świa
                                                  > teł, a dlaczego? A dlatego, że szybciej bezpiecznie jest trudno. Ale jeżeli mam
                                                  > y taką Wisłostradę, tam zdaje się jest 70, a można spokojnie (jak dowodzi prakt
                                                  > yka) 90-100.

                                                  Mysle, zwe za bardzo upraszczasz. Jednak drogi typu wislostrada (choc w OZ) to calkiem inna para kaloszy od normalnych ulic w centrum miasta czy DK przez polskie miasteczka I wsie.
                                                  Tak jak w kwesti Wislostrady moge nie miec obiekcji... ale sie nie wypowiem TAK/NIE bo nie znam tej drogi, to jakos nie potrafi sobie wyobrazic na tych opisanych przez mnie podniesiania limitu z 50 km/h w gore o 1/3. A juz calkiem nie moge spobie wyobrazic, ze plusy tego bylby wieksze od minusow...

                                                  > Darwin... To samo działoby się gdyby nagle pozwolono każdemu na posiadanie bron
                                                  > i palnej. Na początku hekatomba, a potem ci, którzy by przeżyli, znaleźliby mod
                                                  > us vivendi.

                                                  Ale dlaczego mam byc ofiara twoich eksperymentow? :-) A co bedzie potem, jako potencjalnej ofiary srednio mnie obchodzi... Tu I teraz jakby wazniejze...

                                                  > > No ale jesli zrezygnujemy z ograniczen... itd.. mandatow... to za co i ja
                                                  > k sie
                                                  > > bedzie tracic to prawo jazdy?
                                                  >
                                                  > Za spowodowanie kolizji.

                                                  A nie lpiej miec system, ktory bedzie pozbawiac (a przynajmniej probowac) prawa jazdy zanim do kolizji dojdzie... Bo jak ktos straci noge, czy zycie... to fakt, ze sprawca nie ma prawak bo wlasnie stracil jest chyba srednia pociecha? Osobiscie wolabym aby taki koles z punkty stracil prawko wczesniej a ja zachowalbym zdrowie....
                                                  Rozumiem, ze masz inny poglad na swoje zdrowie (czy swoich bliskich).

                                                  Tyle, ze w tym wypadku (ktos jezdzi zle, za szybko - ale jeszcze niekomu nie zrobil ala) nie bardzo rozumiem, dlaczego chcesz karac pijanych za kolkiem. Oni tez jeszcze nikomu nie zrobili ala - fakt szanse maja wieksze niz trzezwi... ale podobnie jest z tymi ktorzy jezdza za szybko tak gdzie to nie wskazane (niestety nmajprosciej to rozpoznac po przpisach/ograniczeniach). Ztaem pijanych tez chcesz karac zanim zrobia cos zle... ale innych nie... dziwne...

                                                  > > Tylko punkty i mandaty... Ja innego pomyslu nie mam.

                                                  > Drogie ubezpieczenia dla winnych kolizji.

                                                  Czyli zero prewencji???

                                                  > Przy tym ubezpieczony od OC powinien
                                                  > być i kierowca, i samochód. (część składki zależna od historii kierowcy, a częś
                                                  > ć od mocy i rodzaju auta).

                                                  Ok.. ale to nie eliminuje z drogi debili tylko biednych.....

                                                  > > Debili mozna eliminowac tylko gdy wylamuja sie z grupy normalnych... inac
                                                  > zej ni
                                                  > > e widze mozlwiosci eliminiacji...

                                                  > Dać im się samym wyeliminować.

                                                  Pomysl fajny.. ale malo pratyczny. Zapewne zdarzylo ci sie jechac do wypadku, w ktorym debil eliminowal tez kilka innych nie debilnych osob...

                                                  To ilu nas musi zginac aby bylo bezpiecznie? I dlaczego mamy ginac??? Skoro jest system znakow, przpisow, ograniczen ktory jakos ilosc ofiar eliminuje z rownania (czyli nie staja sie ofiarami...).

                                                  Tak do konca to nie odpowiedziales...
                                                  Fajnie jest ruzic haslo - ograniczenia, be. {Przpisy zle... ale co w zamian. Ja naprawde nie chce skonczy wczesniej niz musze na cmentarzy czy odwiedzac tam swojego dziecka... bo zklikwidowalismy system (fakt niedoskonaly), ktry mogl temu zapobiec w imie wolnosci I samoeliminiacji....

                                                  Ja tego nie kupuje...
                                      • galtomone Ale do tego sie do.ki nie odniosl... 30.01.14, 15:14
                                        Moze nie zauwazyl... wiec sie przypomne

                                        galtomone napisał:

                                        do.ki napisał:

                                        > Ja dziś już dużo mniej niż za młodu zajmuję się traumatologią. Skończyły się cz
                                        > asy wyskakiwania w błoto na poboczach o wszystkich porach dnia i noc

                                        > Moze ludzie bardziej do ogranczen sie stosuja i wypadkow mniej?
                                        >
                                        > Tym bardziej nie rozumiem Twojego podejscia... Jak bedziemy jedzic szybciej bed
                                        > zie bezpieczniej?
                                        >
                                        > Skoro jezdziles do wypadkow to musiales widziec i zdawac sobie sprawe z faktow,
                                        > ze na pewno czesto skutki bylyby o wiele mniejsze gdyby ktos jechal kilka km/h
                                        > wolniej...
                                  • galtomone Re: a tak na serio.. 30.01.14, 14:46
                                    Nie widze zwiazku :-)

                                    To co.. jak ktos ma inne poglady niz do.ki (a nie daj boze inny kolor) to zdycha pod plotem? :-)

                                    Do.ki moze i chcialby jezdzic szybciej bo umie ale nie sadze zeby z powodu pogladow na ograniczenia predkosci lamal przysiege Mr. H. :-)
                                    • do.ki Re: a tak na serio.. 30.01.14, 15:08
                                      > ale nie sadze zeby z powodu pogl
                                      > adow na ograniczenia predkosci lamal przysiege Mr. H. :-)

                                      Zdarzało się, że z uwagi na przysięgę łamał przepisy ruchu...
                                        • do.ki Re: a tak na serio.. 30.01.14, 15:14
                                          galtomone napisał:

                                          > A to co innego... byloby zle, gdybys robil inaczej.

                                          Gdyby mnie przyłapano, żaden sędzia nie podzieliłby tego poglądu. Ale i tak uważałbym, że postąpiłem słusznie.
                                            • do.ki Re: a tak na serio.. 30.01.14, 15:22
                                              galtomone napisał:

                                              > Moze sie myle... ale gdzies, cos, kiedys bylo o stanie wyzszej koniecznosci...?

                                              Marne szanse. Teraz liczy się tylko fetysz bezpieczeństwa. Nawet kierowcy pojazdów uprzywilejowanych miewają kłopoty w sądzie jeśli dojdzie do kolizji.
                                              • galtomone Tak z drugiej strony.... 30.01.14, 15:27
                                                Troche sie nie dziwie....
                                                goo.gl/maps/iNBzV
                                                W tym miejscu wiekszosc pojazdow uprzywilejowanych (oczywiscie nie na sygnale) rowno scina zakret. Mnie juz ze 12 razy sie upeklo ale znajomi mieli mniej szczescia...

                                                Oczywiscie wersja jest taka , ze to kierowca na lewym pasie byl podsterowny i pojechal prosto...
                                                Znajmoy z pracy mial raz taka dyskusje juz przy policji... (przytarla go karteka), gdy obok druga zrobila dokladnie to samo...

                                                Niestety kierowcy jkaretek, radiowozwo, itd... to tacy sami kierowcy jak reszta wiec statystycznie i wsrod nich musza byc debile... A ze sa przkonani o swoim spejalnym satusie... to czasem jada jak krowy nawet gdy nie powinni...
                                            • janek2pb Re: a tak na serio.. 01.02.14, 10:15
                                              Wg mnie to jest lepsze od fotoradaru, ze względu na to, że kierowca dostosuje się do przepisów i nie będzie musiał płacić. Tylko pytanie czy jeżeli masowo coś takiego zacznie się instalować, czy kierowcy nie będą przejeżdżać na czerwonym świetle? Miałem takie zdarzenie kilka razy że się światła włączyły, jechałem troszkę ponad ograniczenie w kiepską pogodę, padał śnieg ostro i pełno śniegu było, ale pickupem to nie problem poruszać się w taką pogodę, więc Dmax cisnął ile wlezie. Już to testują u nas? czy to przypadek?
                              • swan_ganz Re: a tak na serio.. 30.01.14, 15:32
                                Bo widzisz, galtomone to akurat jeden z inteligentniejszych gości na tym forum.

                                serio? Jak czytam posty tegoż Autora to autentycznie robi mi się go żal z powodu tej bijącej z jego oczu niezgody na rzeczywistość.... No ale skoro twierdzisz, ze to jeden z bardziej inteligentnych przedstawicieli tutejszej forumowej fauny..
                                • galtomone Re: a tak na serio.. 30.01.14, 17:05
                                  swan_ganz napisał:

                                  > Jak czytam posty tegoż Autora (to o mnie :-) )to autentycznie robi mi się go żal z pow
                                  > odu tej bijącej z jego oczu niezgody na rzeczywistość....

                                  Hmmm.... ja tam nie mam nic przecie meskiej przyjazni Swan.. ale jakos nie kojarze bys mi gleboko w oczy zagladal.... Moze mnie z kims mylisz? :-)

                                  > No ale skoro twierdzi
                                  > sz, ze to jeden z bardziej inteligentnych przedstawicieli tutejszej forumowej f
                                  > auny...

                                  A co do pomyslow... to to ja mam jednek, ktory skutecznie zadziala na drodze.
                                  Likwidujemy wszelkie ograniczenia predkosci (powiedzmy poza OZ na poczatek, w ramach eksperymentu).
                                  A kierowcy dostaja do rak giwery....
                                  Jak widzisz, ze ktos wg Ciebie poza OZ robi glupoty I jest potencjalnie iebezpieczny korzystasz z giwery I eliminujesz...
                                  I podobnie w OZ - ktos nie przestrzega ustalnych przepisow ( w koncu w OZ nie kazdy musi sie znac na przpisach drogowych) tez...

                                  Mozna tez uzbroic pieszych w granaty- auta nie staja przed przejsciem - rzucasz...

                                  Ewentualnie nowe auta wyposzayc w ladynek potrzebny do samo zniszczenia - jedziesz, widzisz debila, dyktujesz numer rej - po klopocie...
                                • swan_ganz Re: nie odpowiedziałeś 30.01.14, 14:09
                                  A to nie dus w sobie bo sie wrzodow nabawisz....

                                  dla mnie to nie groźne... Mam dostęp do takiej medycyny, której możliwości nawet nie jesteś w stanie sobie wyobrazić... Żadne wrzody nie są dla mnie groźne bo w jedną godzinę je zlikwiduję.. I to bez naruszenia mojej tkanki.... :-) (świat takie rzeczy potrafi już robić ale na Zielonej Wyspie jeszcze długo będziecie na to czekać..)

                                  Nie usiłowałem Cię obrazić bo gdyby tego chciał to na pewno bym to zrobił... Parę słów prawdy jedynie zawarłem w swojej wypowiedzi..
                                  Zaglądam na to forum dość często, czytam Twoje wypowiedzi i na tej podstawie uważam cię z osobę częściowo już ubezwłasnowolnioną przez urzędników..
                                  • galtomone Re: nie odpowiedziałeś 30.01.14, 14:24
                                    Nie wiem co sprzeciw dla zwiekszania ograniczenia predkosci na takich drogach:

                                    goo.gl/maps/sJRYO
                                    goo.gl/maps/myJzG
                                    goo.gl/maps/m6liy
                                    Ma wspolnego z byciem "osobę częściowo już ubezwłasnowolnioną przez urzędników.. ".

                                    Nigdzie tez nie napisalem, ze jestem za zmniejszeniem obecnych limitow. Ale pisanie, ze jazda po takich drogach 50km/h to glupota bo 80km/h by bylo OK.... no sorry.
                                    Czemu nie 200km/h?
                                    Twierdzenie na tym tle, ze mozna podniesc limit bo ludzie i tak gina... czy tez ze jak ma byc bezpiecznie to wogole nie jezdzijmy to dyskusja i argumenty na poziomie pisakownicy!
                                    • klemens1 Re: nie odpowiedziałeś 30.01.14, 14:28
                                      > Nie wiem co sprzeciw dla zwiekszania ograniczenia predkosci na takich drogach:
                                      >
                                      > goo.gl/maps/sJRYO

                                      Kilka kliknięć dalej:
                                      goo.gl/maps/QskEX
                                      o TAKIE drogi chodzi m.in. - nie o każdą, gdzie jest OZ.
                                      • galtomone Re: nie odpowiedziałeś 30.01.14, 14:52
                                        Teraz sie wykrecasz i pokazujesz co jest dalej.

                                        W pierwszym przykladzie o ktory cie zapytalem, byla dorga tuz przy domach, a ty powiedziales, ze na takich tez szybciej...

                                        A ja cie nie pytalem, ze tam dalej ja ze wsi wyjedziesz mozna jechac szybko....

                                        Zreszta z 90km/h w niezabudowanym tez jest roznie... Sam bym wolal zeby wolno bylo ze 120... ja sobie rade dam... ale z drugiej strony nie chcialbym aby wpadl na mnie od czola taki, co mu sie wydawalo, ze tez moze....

                                        90km/h to nadal w ch... i pewnie szanse na przezycie takie same jak przy 120... ale jednak jakos psychicznie sie bezpieczniej czuje, ze mam o te pol sekundy wiecej czasu na rekacje...

                                        Wiem, wiem... ubezwlasnowolniony przez urzednikow ja....
                                        • klemens1 Re: nie odpowiedziałeś 30.01.14, 16:47
                                          galtomone napisał:

                                          > Teraz sie wykrecasz i pokazujesz co jest dalej.

                                          Nie wykręcam się, tylko pokazuję ci o co tu walczymy. Nie o takie odcinki które ty pokazujesz (każąc nam się tłumaczyć dlaczego ma być tam więcej niż 50), tylko o takie które MY pokazujemy.
                                          Sprawiasz wrażenie, jakbyś myślał, że chodzi tu tylko i wyłącznie o podwojenie dopuszczalnej prędkości bez względu na wszystko.
                  • samspade Kompromis 30.01.14, 14:49
                    Jak już napisałeś musi być kompromis. Pomiędzy sprawnością przemieszczania się a bezpieczeństwem.
                    Tyle że muszą iść nakłady finansowe na poprawę infrastruktury. Należy poprawić oznakowanie.
                    Nie będzie to łatwe . Potrzeba będzie czasu, pieniędzy, dobrych chęci tak i zarządców dróg tak i ludzi.
                    Nie może być sytuacji że jadąc drogą widzi się tak olbrzymie rozbieżności w ograniczeniach prędkości.
                    Przykłady z odcinka kilkadziesiąt kilometrowego DK12
                    goo.gl/maps/3UuLb 80
                    goo.gl/maps/oiSHP 50
                    goo.gl/maps/PrvZA 50
                    goo.gl/maps/A6KVC 90 i bonus kawałek dalej goo.gl/maps/1viSu
                    goo.gl/maps/TDWZa 50
                    goo.gl/maps/nMgfN goo.gl/maps/4XFkd Tutaj regularnie przekraczałem o 20 km\h przestałem kiedy podnieśli prędkość dozwoloną.
                    goo.gl/maps/NhnS7 70
                    goo.gl/maps/Dzfo2 90
                    goo.gl/maps/j6Cpl 70
                    goo.gl/maps/RM3Bh 50
                    Jadąc tą droga w pewnym momencie nie wiedziałem jaka jest prędkość dozwolona. Myślałem że przegapiłem znak wjazdu w OZ.
                    Wiem że będą osoby przekonane że nie ma co próbować zmniejszać ilości ofiar na drogach
                    Że kiedy trafimy na takiego: www.youtube.com/watch?v=ovufo4i6wuQ
                    to mamy pecha albo to nasza wina. Wiem też że zawsze będą myśliciele wiedzący lepiej. Ci których nie imają się prawa fizyki.
                    Ale od tego mamy policję żeby temperować zapędy
                    • galtomone Re: Kompromis 30.01.14, 15:09
                      Pod tym sie podpisuje...

                      I tak Klemens i reszta 50km/h w szczerym polu to idiotyzm, tylko problem plega na tym ze samo olewanie tego ograniczania nie sprawi, ze ono zniknie :-(

                      A z drugiej stony nie zgodze sie, ze ograniczenie do 50km/h na drogach krajowy prowadzcych przez centra malych miejscowosci jest za niskie!
                      • samspade Re: Kompromis 30.01.14, 15:19
                        i tutaj dochodzimy do sedna problemu. jakoś nie chcę się nikomu napisać do zarządcy drogi. bo po co. przecież to ubezwłasnowolnienie.
                        ciekawą rzeczą jest też to gdzie są ci wiedzący w lepiej ci którzy jeżdżą wolniej niż można kiedy nie ma warunków do szybszej jazdy? czemu ich nie spotykam?
                        czemu jadąc w OZ 70 według gps(
                        mowa o odcinkach z podniesioną prędkością) czuję się jak zawalidroga?
                    • klemens1 Re: Kompromis 30.01.14, 16:52
                      samspade napisał:

                      > Jak już napisałeś musi być kompromis. Pomiędzy sprawnością przemieszczania się
                      > a bezpieczeństwem.
                      > Tyle że muszą iść nakłady finansowe na poprawę infrastruktury. Należy poprawić
                      > oznakowanie.
                      > Nie będzie to łatwe . Potrzeba będzie czasu, pieniędzy, dobrych chęci tak i zar
                      > ządców dróg tak i ludzi.
                      > Nie może być sytuacji że jadąc drogą widzi się tak olbrzymie rozbieżności w ogr
                      > aniczeniach prędkości.
                      > Przykłady z odcinka kilkadziesiąt kilometrowego DK12
                      > goo.gl/maps/3UuLb 80
                      > goo.gl/maps/oiSHP 50
                      > goo.gl/maps/PrvZA 50
                      > goo.gl/maps/A6KVC 90 i bonus kawałek dalej goo.gl/maps/1viSu
                      > goo.gl/maps/TDWZa 50
                      > goo.gl/maps/nMgfN goo.gl/maps/4XFkd Tutaj regularnie przekraczałem o 20 km\h przestałem kiedy podnieśli prędkość dozwoloną.
                      > goo.gl/maps/NhnS7 70
                      > goo.gl/maps/Dzfo2 90
                      > goo.gl/maps/j6Cpl 70
                      > goo.gl/maps/RM3Bh 50
                      > Jadąc tą droga w pewnym momencie nie wiedziałem jaka jest prędkość dozwolona. M
                      > yślałem że przegapiłem znak wjazdu w OZ.
                      > Wiem że będą osoby przekonane że nie ma co próbować zmniejszać ilości ofiar na
                      > drogach
                      > Że kiedy trafimy na takiego: www.youtube.com/watch?v=ovufo4i6wuQ
                      > to mamy pecha albo to nasza wina. Wiem też że zawsze będą myśliciele wiedzący l
                      > epiej. Ci których nie imają się prawa fizyki.
                      > Ale od tego mamy policję żeby temperować zapędy

                      I o to mi dokładnie chodzi. Nie jest problemem znaleźć "zabudowany" brak zabudowy ani zabudowany "niezabudowany". To jest chaos i losowość, nad którą nie ma kontroli, a kierowcom się gada jak do idiotów że to wszystko jest przemyślane.

                      Przypomnę moje filmiki, na jednym pokazuję diametralnie różne stopnie zabudowania i ograniczenia prędkości, gdzie nie ma żadnej korelacji między zabudową i ograniczeniem; na drugim - kilkunastokilometrowym odcinku drogi wojewódzkiej nie sposób domyśleć się jakie są ograniczenia - a są bardzo zaskakujące. I z pewnością urzędas przemyślał.

                      www.youtube.com/watch?v=ICwlbBDiKRc
                      www.youtube.com/watch?v=ji38xXoZC-Q