silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens?

14.02.14, 16:12
Tak z ciekawości, filozoficznie bardziej pytam.
Mam wrażenie, że mamy - po okresie ogromnych sukcesów diesli - renesans benzynówek. Diesle zrobiły się bardziej niż kiedyś awaryjne, osprzęt do nich jest drogi, a benzyny - nawet w sporych autach - palą coraz mniej.
Po co w takim razie pakować się w gaz?
Skoro spalanie zależy bardziej od stylu jazdy, płynności, rodzaju drogi, a nie od rodzaju paliwa.
Tak, wiem gaz jest dwa razy tańszy, ale instalacje kosztują coraz drożej, zatem czas ich "spłaty" wydłuża się. Jak dodamy stosunkowo mały zbiornik, kłopot z kołem, kłopot z tankowaniem (poza Polską mniej stacji, jakieś przejciówki czy co tam - nie mam gazu więc nie znam detali)
zakaz parkowania na podziemnych parkingach (to ból w wielu miastach), dodatkowe przeglądy filtrów czy czego tam, droższy przegląd - to pytam - PO CO TA ZABAWA?

Ma sens?
A jak ma to jak długo?
Aż minister finansów nie wstanie lewą nogą? I nie powie a h... premier mnie wku r wia więc jebniemy tę akcyzkę (oni takiego właśnie języka używają, bez złudzeń)
Moja teza robocza: czas LPG powoli się kończy (mimo, że jesteśmy zdaje się w światowej czołówce :-)
Jakie jest Wasze zdanie?


jeep
    • do.ki Umarł król, niech żyje król 14.02.14, 16:48
      LPG odkładane do samochodu to faktycznie z podanych przez ciebie powodów coraz słabszy interes. To juz prędzej auto z fabryczną instalacją. Ale pojawia sie coraz częściej alternatywa: auta na CNG. Na razie stacji jest niewiele, więc to raczej do zastosowań lokalnych, ale w tym jest przyszłość.
      • do.ki Re: Umarł król, niech żyje król 14.02.14, 16:54
        Przykładowa oferta dostępnej floty:

        gpsupplies.be/rijden-met-CNG
    • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 14.02.14, 17:03
      jeepwdyzlu napisał:

      > Tak z ciekawości, filozoficznie bardziej pytam.
      > Mam wrażenie, że mamy - po okresie ogromnych sukcesów diesli - renesans benzynó
      > wek.

      Tez mam takie wrazenie... osobiscie podarzam zawsze wbrew nurtowi.
      Jak w latach 90tych wszyscy mieli benzynowki to ja pierdzialem w Pugu GRDT...
      Teraz wszyscy w dieslach a ja juz kolejne auto z silnikiem benzynowym kupuje...

      > Po co w takim razie pakować się w gaz?
      > Skoro spalanie zależy bardziej od stylu jazdy, płynności, rodzaju drogi, a nie
      > od rodzaju paliwa.

      Z powodu ekonomii...

      Avensis 1.8 130KM - jak mam ochote depnac to depne I 50km/h (czy 100 na dwupasmowce) mam na budziki wzglednie szybko....
      Jak mam potrzebe jechac A4 150 tpo sie nie martwie ile to bedzie kosztowac, bo srednie spalanie mam na poziomie 10,5 l lpg/100km.

      Dlatego teraz spokojnie przesiadam sie do 3.0V6 4x4 z automate, bo wiem ze spalanie bedzie oscycylowac miedzy 14-16l lpg...

      Czyli tyle ile przy malej popie...e tylko na benzyne...

      Czyli moje wygodne auto pali teraz tyle co herlawy diesel kolegi w Pugu 208... O komforcie jazdy nie wspomne...

      > Tak, wiem gaz jest dwa razy tańszy, ale instalacje kosztują coraz drożej,

      Kosztuja tyle samo co w 2008 roku - roznice w cenach sa kosmetyczne, w jakosci komponentow I ich dokladnosci duze.
      To co mialem zalozone w Previi w 2009 roku (cena 2800) to teraz kosztuje ddokladnie tyle samo, tylko podezspoly sa jeszcze trwalsze...

      > czas ich "spłaty" wydłuża się.

      No jednak nie.. A im auto z wiekszym silnikiem I spalaniam tym sie bardziej oplaca - tym bardziej, ze jazda na sekwencji (jak w Previi czy nabywanym RX300) albo LPi (jak w Avensis) jest identyczna jak na benzynie...

      > Jak dodamy stosunkowo mały zbiornik, kłopot z k
      > ołem,

      |Zbiornik I czestsze tankowanie (w Avensis co 350km) to faktycznie upierdliwosc ale nie da sie miec wszystkiego.

      > kłopot z tankowaniem (poza Polską mniej stacji, jakieś przejciówki czy co
      > tam - nie mam gazu więc nie znam detali)

      Jak ktos raz w tyg robi trase do Paryza, to faktycznie jest to klopot... ale jak sie jedzie na dluza trase za granice raz w roku, to nawet polacac wiecej za odcinki na beznynie I tak sie oplaca...

      > zakaz parkowania na podziemnych parkingach (to ból w wielu miastach),

      Nie na wszystkich... ale na nich z reguly pelno aut i tak stoi + ciasniej i latwiej o otarcie I obstukanie auta.

      > dodatkowe
      > przeglądy filtrów czy czego tam, droższy przegląd - to pytam - PO CO TA ZABAWA?

      Nie przesadzaj, przeglady I wymiany filtrow za 20 zl (w sekwencji, bo w LPI nie ma) to robi sie raz na 10 tys. km - jak z olejem... Trwa to raptem 10 min. To to ma byc problem???

      A przeglad zamiast 100 zl, kosztuje 160... wiec to chyba tez urban legend z tym, ze auto z gazem takie drogie w obsludze , itd...

      > Ma sens?

      Ma!

      > A jak ma to jak długo?
      Jak dlugo gaz bedzie kosztolwa +/- polowe ceny beznyny I beda auta, do ktorych bedzie sie dalo zalozyc instalacje - ostatnio takich coraz mniej....

      > Aż minister finansów nie wstanie lewą nogą? I nie powie a h... premier mnie wku
      > r wia więc jebniemy tę akcyzkę (oni takiego właśnie języka używają, bez złudze
      > ń)

      Wtedy sie przestanie oplacac... ale jakos na wzrost z dnia na dzien bym nie liczyl, a nawet jak gaz podrozej na litrze 10 czy 15 froszy to nadal sie oplaca bedzie..

      > Moja teza robocza: czas LPG powoli się kończy (mimo, że jesteśmy zdaje się w św
      > iatowej czołówce :-)
      > Jakie jest Wasze zdanie?

      Takie samo.... jakbym mial wybor to wolabym jedzic RXem bez LPG - ale na razie nie mam.
      • jeepwdyzlu Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 14.02.14, 17:22
        no dobra
        a warsztaty?
        rozmydlenie odpowiedzialności?
        "Panie tu pada to i tamto z powodu tej debilnej instalacji"

        Jakoś warsztaty gazowych instalacji nie kochają, przyznasz...
        Nie mówiąc o autoryzowanych serwisach (za wyjątkiem daci i chevroleta)

        Natomiast CNG?
        Na pewno tak - zwłaszcza we flotach...
        Jak ktoś ma flotę jeżdząćą blisko to własną stację (czytaj gruchę) może sobie walnąć...
        :-)

        jeep
        • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 14.02.14, 18:16
          jeepwdyzlu napisał:

          > no dobra
          > a warsztaty?
          > rozmydlenie odpowiedzialności?
          > "Panie tu pada to i tamto z powodu tej debilnej instalacji"

          Nie wiem jak ktos jezdi do "TAKICH" warsztatow to pewnie nie tylko na LPG ale I na 100ke innych rzeczy sie problem zwala.
          Wszystko zalezy co sie zepuslo I jakie sa objawy... Generalnie element instalacji LPG nie wytrzymuja takich przebiegow jakie powinien spokojnie wytrzymac dzis silnik... ale tez to nie problem, ze co 150 tys cos sie wymieni...

          Nie mailem problemow tego typu...

          > Jakoś warsztaty gazowych instalacji nie kochają, przyznasz...

          No wlasnie nie moge - jezdze do jednego warsztatu od lat I problem to nigdy nie byl. Ale moze dlatego ze tam kilku gosci z inz przed nazwiskiem pracuje, pomocnicy od lat Ci sami wiec po prostu wiedza co robia.

          > Nie mówiąc o autoryzowanych serwisach (za wyjątkiem daci i chevroleta)
          Nie znam marek, nie znam warsztatów.

          > Natomiast CNG?
          > Na pewno tak - zwłaszcza we flotach...
          > Jak ktoś ma flotę jeżdząćą blisko to własną stację (czytaj gruchę) może sobie w
          > alnąć...

          Nie mam floty... moze kiedys ;-)
          • wujaszek_joe Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 14.02.14, 20:15
            jedno jest pewne, auto z gazem mniej awaryjne nie będzie.
            ja miałem dwa auta gazowe i w obu były spore problemy. najlepszy warsztat w okolicy itd. a i tak potrafiły się dziac cuda nie na moje nerwy. No ale nie były to sekwencje.
            obecnie robię za małe przebiegi żeby to miało sens. i bardzo dobrze.
            na tyle małe że może jakiejś mocniejszej benzynki się dochrapię :)
            • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 08:41
              wujaszek_joe napisał:

              > jedno jest pewne, auto z gazem mniej awaryjne nie będzie.

              To nie ma wiele wspólnego z gazem, tylko oczywistoscia!!!
              Jak masz w aucie gaz, hamulec i biegi... to co się może zepsuc?
              Jak masz 100 eketronicznych systemow, idogodnien i innych pierdul to co się może zepsuc?

              > ja miałem dwa auta gazowe i w obu były spore problemy. [...] No ale nie były t
              > o sekwencje.

              Im tansze i gorsze elementy wsadzisz tym czestsze problemy i awarie.
              Jak wymienisz czesc w aucie (bez związku z LPG) na tani (i może używany) zamiennik, kiepskiej jakości... to będzie tak samo.

              Porownywanie sekwencji czy LPi do starych typow instalacji jest bez sensu, bo to dość rona technologia jest. Ale sekwencje tez się da pewnie zalozyc za 1500 i po 20-30k się rozpadnie i za 3k (lub więcej) i masz wtedy spokojna jazde przez 100k
      • do.ki Ekonomia to słaby argument 14.02.14, 21:41
        Ja tam nie mam LPG i mieć nie bede, a jednak tez nie martwię sie co bedzie jak depnę. Policz: jedno tankowanie mojego dieselka, nawet po niemieckich cenach, to raptem €100. I to mi wystarcza na 800 km. Jak depnę, to na 600. Jednakowoz ubezpieczenie auta kosztuje €2000 rocznie, a podatek drogowy ponad €500. Koszt paliwa w sumie nie przeraża, wszystko jedno jakie to paliwo.

        PS: ze nie wspomnę o amortyzacji. Póki co wszystkie paliwa ropopochodne są bardzo tanie.
    • pan99 Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 14.02.14, 22:07
      Ja jestem biedny i dlatego jezdze na lpg, ot i cala filozofia. Jakbym byl bogaty to bym jezdzil na pb.
      Sa w sieci kalkulatory ile mozna zaoszczedzi na gazie, ktore uwzgledniaja wyzsze spalanie lpg, drozsze o 60zl przeglady, koszt instalacji, itp.
      Ja w ciagu ostatnich 5 lat zaoszczedzilem jakies 30 000zl a wiec akurat tyle ile po sprzedaniu obecnego szrota bede musial dolozyc do "nowego" bezwypadka z niskim przebiegiem po dziadku niemcu :-)
      Jezdzac czesto w alpy jedyny problem z dostepnoscia lpg jest w austrii. Wlochy, niemcy, czechy, slowacja no problemo. Przejsciowke na niemcy mam w badazniku - cena 20zl.

      Kolejne auto ktore kupie niedlugo za jakies 50-60 tys tez zagazuje bo jak napisalem na wstepie
      nie stac mnie na nic innego tym bardziej ze nie interesuje mnie jakies gowniane wyzylowane silniczki 1,4 czy 1,6 i ponizej 170koni raczej staram sie schodzic.

      No ale ja skapy i raczej biedny jestem. Auta kupuje za max polroczne moje zarobki, nigdy na kredyt. Gdyby mozna bylo jezdzic na oborniku byle taniej to bym zaintalowal do swojego blaszaka instalacje na obornik.

      Ps. Zawsze parkuje tam gdzie pb, nigdy nikt mnie nie wyprosil z garazu podziemnego a stoje tam czesto.
      • pan99 Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 14.02.14, 22:20
        Acha, i jest jedna bardzo duza wada - czestsze tankowanie, srednio u mnie co 300km. I to mnie jedynie wkur.... , ale dla tych paru groszy oszczednosci jestem jednak zmuszony przymknac na to oko.
      • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 08:48
        pan99 napisał:

        > Ja jestem biedny i dlatego jezdze na lpg, ot i cala filozofia. Jakbym byl bogat
        > y to bym jezdzil na pb.

        Podobnie...

        > Gdyby mozna bylo jezdzic na oborniku byle taniej to bym za
        > intalowal do swojego blaszaka instalacje na obornik.

        Why not....

        > Ps. Zawsze parkuje tam gdzie pb, nigdy nikt mnie nie wyprosil z garazu podziemn
        > ego a stoje tam czesto.

        To, ze cie nikt nie wyrzuca, bo nikt nie zwraca na to uwagi to jedno. To ze ignorujesz przepisy (na drodze tez??? pewnie tez, bo co za roznica!!!!) i masz czyjesz bezpieczeństwo gdzies to co innego.

        Jeśli w twojej instalacji pojawi się nieszczelność (może? owszem, może... auta się psuja i nic na to nie poradzimy) to stając w garażu podziemnym narażasz wszystkich w okolicy.
        LPG jest cięższe od powietrza i będzie się zbierac w najniższych miejscach... postoisz długo, nazbiera się sporo...może być BUM. Gdybym BUM być nie moglo to nie byłoby zakazu...
        • do.ki Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 10:31
          > Gdybym BUM być nie moglo to n
          > ie byłoby zakazu...

          Galtomone, tu już jedziesz po bandzie, bo wierzysz, że zakazy są jakoś racjonalnie umotywowane. To bardzo naiwna wiara.
          • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 11:58
            Czyli LPG nie jest ciezsze od powietrza, wycieki w instalacjach sie nie zdarzaja, I nie ma szans, zeby gaz zebral sie w slabo wentylowanym pomieszczeniu?

            OK... faktycznie brzmi surrealistycznie...
            Ale nawet jesli tak jest.... ZAKAZ JEST ZAKAZEM!!!
            Pozatym z reguly dotyczy PRYWATNYCH parkingow podziemnych... ale co tam.

            Jak stane Ci na srodku ogrodka , to tez nie bedziesz sie oburzal?
            • a_weasley Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 16.02.14, 17:24
              Galtomone napisał:

              > Czyli LPG nie jest ciezsze od powietrza, wycieki w instalacjach sie nie zdarzaj
              > a, I nie ma szans, zeby gaz zebral sie w slabo wentylowanym pomieszczeniu?

              Szansa jest na wszystko, ale od 20 lat w Polsce jeździ dużo aut na gaz, miliony chyba, i nic się nie dzieje.
              Poza tym wystarczy posiedzieć kwadrans w garażu zbiorowym w mroźny dzień, żeby zauważyć, że to są pomieszczenia całkiem nieźle wentylowane.
              • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 17.02.14, 09:05
                a_weasley napisał:

                > Szansa jest na wszystko,

                Wydaje mi sie zatem, ze to wystarczajacy powod, by nie ryzykowac...?

                > ale od 20 lat w Polsce jeździ dużo aut na gaz, miliony
                > chyba, i nic się nie dzieje.

                Na pare roznych chorob tez juz od lat nikt nie umar - to moze sie nie szczepmy?

                > Poza tym wystarczy posiedzieć kwadrans w garażu zbiorowym w mroźny dzień, żeby
                > zauważyć, że to są pomieszczenia całkiem nieźle wentylowane.

                W kazdym podziemnym garazu?
    • dark.ass Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 14.02.14, 22:31
      jeepwdyzlu napisał:


      > Po co w takim razie pakować się w gaz?

      Bp wiele ludzi w tym kraju kupuje stare rzęchy z wielkimi silnikami i nie mają na benzynę. Obowiązkowo od dziadka z niemiec.
      Jak to się mówi "wyżej srają jak dupy mają".
      • piotr33k2 Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 14.02.14, 23:56
        nie wiem moze sie nie znam bo na gazie nie jezdze , ale nie znam osobiscie nikogo kto ma zalozony gaz żeby co najmniej kilka razy do roku nie jezdził z jakimis problemami wiecznym zapychaniem itd itp. do warsztatu .moim zdaniem instalacja gazowa ma sens ale tylko fabryczna i tylko do samochodów uzytkowych zarobkowych . zeby było tanio ,zeby jak najwiecej zarobic małym kosztem i nie szkoda po kilku latach zap...y silnik sprzedac jakiemuś frajerowi czy nawet na szrot zezłomowac za pare groszy.
        • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 08:56
          piotr33k2 napisał:

          > nie wiem moze sie nie znam bo na gazie nie jezdze , ale nie znam osobiscie niko
          > go kto ma zalozony gaz żeby co najmniej kilka razy do roku nie jezdził z jakimi
          > s problemami wiecznym zapychaniem itd itp. do warsztatu .

          No to możesz się chwalić, ze znasz takiego co nie jeździ.
          Z Previa pojawiałem się w wartsztacie gazowym dwa razy w roku wymienić filtry po przebiegu 10k.
          Z Avensis wogole tego nie robie bo nie ma filtra...

          > moim zdaniem instalac
          > ja gazowa ma sens ale tylko fabryczna

          OOoooo!!! To ciekawe co piszesz..... A co to jest instalacja fabryczna i kto to produkuje???? :-)
          Nie masz wiedzy!!! Nie pisz bzdur.

          Tylko Franacja i Włochy maja opcje zakupu auta ze specjaknie zmniejszonym bakiem na benzynę i większym zbiornikiem na gaz. To faktycznie jest montowane przed wyslanie auyta do dealera. Ale tez nie jest to taka "fabryczna" instalacja, bo to sekwencja jednego z producentow instalacji LPG... tyle, ze w czasie montażu auta zakladana (a jak zakladana po... to jakas roznica???).

          Reszta tych fabrycznych instalacji to dokładnie to samo co zakladadaja warsztaty LPG tylko drożej... montowane przez lokalnego dealera. Tak robila Toyota z Vialle, tak robi Skoda. A co za roznica, jaki warsztat zakłada LPG?

          > i tylko do samochodów uzytkowych zarobkowych . zeby było tanio

          Acha, a jak sporo jezdze prywatnie to mam placic dużo??? Dlaczego???

          > ,zeby jak najwiecej zarobic małym kosztem i nie szkoda
          > po kilku latach zap...y silnik sprzedac jakiemuś frajerowi czy nawet na szrot
          > zezłomowac za pare groszy.

          A jak sprzedaje prywatna osoba (i dlaczego zap..lony silnik???????) to jest inaczej????
          • do.ki różnice 15.02.14, 10:36
            > A co za roznica, jaki warsztat zakłada LPG?

            - know how.
            - gwarancja (jeden rozmówca w razie roszczeń gwarancyjnych czy usterek)
            - producent wybiera instalację, zna się na tym lepiej od zewnętrznego warsztatu
            - domontowywanie czegokolwiek po zmontowaniu auta w fabrycez zawsze jest gorsze niż zmontowanie raz a dobrze.

            > Acha, a jak sporo jezdze prywatnie to mam placic dużo??? Dlaczego???

            A to już jest zupełnie inna dyskusja, ale odpowiem ci tutaj: dlatego, że jeżdżenie prywatnie jest i będzie zwalczane przez władze z różnych powodów, w tym "ekologicznych" (patrz nasz forumowy rysio). Ponieważ jeżdżenie prywatne jest łatwiej wyeliminować niż zarobkowe, to w pierwszej kolejności waadza weźmie się za to. I będzie tak gnębić jeżdżących prywatnie, aż im się odechce.
            • only_the_godfather Re: różnice 15.02.14, 11:16
              Z fabryczna instalacją jest tak że jest montowana w Polsce przez warsztat gazowniczy mający podpisana umowę z importerem. Przynajmniej tak było 10 lat temu kiedy kupowałem auto i pytałem się w Renault i w Skodzie o instalację gazową. Wszędzie słyszałem że auto przyjeżdża do Polski i dopiero tu jest montowana instalacja.
              • do.ki Re: różnice 15.02.14, 11:20
                OK, wierzę na słowo. Zatem i ten argument za LPG jeśli już nie upada, to przynajmniej się chwieje.
              • dr.hayd Re: różnice 28.02.14, 10:31
                only_the_godfather napisał:

                > Z fabryczna instalacją jest tak że jest montowana w Polsce przez warsztat gazow
                > niczy mający podpisana umowę z importerem. Przynajmniej tak było 10 lat temu ki
                > edy kupowałem auto i pytałem się w Renault i w Skodzie o instalację gazową. Wsz
                > ędzie słyszałem że auto przyjeżdża do Polski i dopiero tu jest montowana instal
                > acja.

                Są jednak rodzynki. KIA Picanto 1,0 z LPG ma zbiornik na benzynę 10 litrów. Więc chyba ta instalacja jest montowana w fabryce.
                Jednak sens dopłacania 4500zł (czy coś koło tego) za LPG w Picanto jest wątpliwy.
            • galtomone Re: różnice 15.02.14, 12:04
              do.ki napisał:

              > > A co za roznica, jaki warsztat zakłada LPG?
              >
              > - know how.

              Na jaki temat... instalacji LPG?

              > - gwarancja (jeden rozmówca w razie roszczeń gwarancyjnych czy usterek)

              No bo trudno nowe sprzedawac bez gwarancji... a to jedyna mozliwosc by wymusic na ludziach by za instalacje placili wiecej niz jest warta...
              A, ze LPG wcale nie jest DEMONEM to I gwarancje mozna dac... przeciez co ma sie stac?
              Filtr od gazu zapachc, czasem listwa padnie - toz producent I tak za to opdowiada.

              Piszesz, ze sie gada z jednym warsztatem.. No ja tez zawsze z jednym gadam - przeciez wiem czy psuje sie silnik czy instalacja LPG - to nie jest trudne do okreslenia :-)

              > - producent wybiera instalację, zna się na tym lepiej od zewnętrznego warsztatu

              Jasne... wcale nie ma znaczenia umowa z dostawca I cena produktu... Wszystko z dbalosci o Klienta :-)

              > - domontowywanie czegokolwiek po zmontowaniu auta w fabrycez zawsze jest gorsze
              > niż zmontowanie raz a dobrze.

              Acha.... czyli jak robi to dealer to juz jest zle, tak samo jak robi to warsztat co zajmuje sie montazem instalacji lpg?

              > > Acha, a jak sporo jezdze prywatnie to mam placic dużo??? Dlaczego???

              > A to już jest zupełnie inna dyskusja, ale odpowiem ci tutaj: dlatego, że jeżdże
              > nie prywatnie jest i będzie zwalczane przez władze z różnych powodów, w tym "ek
              > ologicznych" (patrz nasz forumowy rysio). Ponieważ jeżdżenie prywatne jest łatw
              > iej wyeliminować niż zarobkowe, to w pierwszej kolejności waadza weźmie się za
              > to. I będzie tak gnębić jeżdżących prywatnie, aż im się odechce.

              Spoko - tym podniesienim akcyzy to sie straszy od lat.. a jak podniosa (choc jakos sobie nie wyobrazam ceny LPG o 15 gr nizszej niz ceny beznyny), to sie przerzucimy na CNG. Po takim impulsie finansownym to stacji bedzie duzo juz w pierwszym roku...

              Nie martwie sie na zapas!
        • sky.83 Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 09:33
          Te tzw. "fabryczne instalacje" to zwykłe instalacje montowane przez zakład zewnętrzny tylko z narzutem dealera 50% (cena za gwarancje). Kupiłem już dwie Hondy z zamontowanymi instalacjami. Jeśli poczyta się o podstawach to można na pierwszy rzut oka rozpoznać fuszerke pod maską. Ja do tej pory nie żałuje , Civikiem przejechałem 100 000 km na gazie a Accordem już 60 000 (przebieg aktualny 240 000 km) i nic się nigdy nie działo. Podstawa to dobra mieszanka.
          • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 09:52
            U mnie Ave tez ma "fabryczna" instalacje - montowana przez dealera Toyoty w Katowicach w 2004 roku (to na pewno fabryczna bo dealer to fabryka). Aktualnie na budziku 180k, jak ja kupilem nie cale 2 lata temu miala 144k
        • only_the_godfather Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 11:13
          Coś w tym jest, bo na 10 aut jakie znam z gazem tylko dwa sprawują się bez większych problemów.
          • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 12:09
            No patrz... na 10 diesli, ktore z nam to z kazdym sa problemy :-)

            To nie LPG jest zle, to nasze podejscie. Jak sie jedzie do zakladu co to montuje I czlowiek zadaje dwa pytania.
            Ile inastalacja do mojego auta? - Dobra 3k.
            O rany, a nie da sie taniej? - Da sie za 1,5k (wsadzic kiepskie ale tanie podzespoly). O! Biore.

            No to jak ma byc potem dobrze....
            Potem sie szuka, "tanich regulacji" albo grzebie na wslana reke w mapach...

            Cholrea... palilo mi 8 l/100km beznyny... a gazu pali 10... ale jak sie pokombinuje to bedzie palic 7! I to jest oszczednosc, a potem silnik faktycznie trafia szlag....
            Ale czy to wina LPG czy wlasciciela?
            • only_the_godfather Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 12:17
              Coś w tym jest bo w tych dwóch które mają LPG i nie robią problemów właściciele nie oszczędzali na instalacji. Ale to z kolei powoduje że zwrot następuje po dłuższym okresie.
              • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 14:06
                Podbnie jak w dieslu... Jak idziesz do salonu po nowe, to jezdzac 5kkm rocznie po miescie bedzxie to raczej malo sensowan "inwestycja"....

                W przypadku LPG jest jeszcze jedna zaleznosc, im bardziej paliwozerne auto tym bardziej sie oplaca/szybciej nastepuje zwrot.

                Previa palila 10-12 l beznyny I ok 15l gazu wiec zwrot instalacji byl juz po 10 tys km
        • silje78 Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 16.02.14, 12:45
          pojęcie sensu czy jego braku jest subiektywne.
          mam auto z 2012, instalacja w cenie zakupu (octavia).
          poprzednie auto almera, gaz zamontowany po roku od zakupu, po instalacji jeździłam nią przez 9 lat. brak problemów z instalacją oraz pochodnych.
          mąż ma lancera z 2009, dwa lata temu zamontował lpg. problemów brak. mogę wymieniać dalej i to nie stare graty, a samochody 2-3 letnie (min asx, duster ), tylko po co? jak ktoś twierdzi, że lpg jest dla biedaków i niszczy samochód (oczywiście "słyszał" o tym...) to go nie przekonasz. to samo słyszałam o skodzie. dziadostwo, biedawagen, wstyd do niego wsiadać itp.
          jedyna niedogodność to częstsze tankowanie, jeżdżąc w mieście tankuję co 300-350km więc mniej więcej raz w tygodniu. zapas w bagażniku może przeszkadzać jak jest mały (w lancerze miejsca trochę brakuje), ja akurat nie narzekam z racji wielkiego bagażnika.
      • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 08:49
        dark.ass napisał:

        > jeepwdyzlu napisał:
        >
        >
        > > Po co w takim razie pakować się w gaz?
        >
        > Bp wiele ludzi w tym kraju kupuje stare rzęchy z wielkimi silnikami i nie mają
        > na benzynę.

        Ja tam kupuje auta (niekoniecznie od dziadka z niemiec) na pewno nie w stanie rzech ale faktycznie staram się dużym silnikiem.. a dlaczego nie? Cos w tym zlego, ze nie chce Fabii 1.2?
        • dark.ass Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 13:34
          galtomone napisał:

          > Ja tam kupuje auta (niekoniecznie od dziadka z niemiec) na pewno nie w stanie r
          > zech ale faktycznie staram się dużym silnikiem.. a dlaczego nie? Cos w tym zleg
          > o, ze nie chce Fabii 1.2?
          >

          Jeśli mnie byłoby stać na utrzymanie tylko Fabii 1,2 to taką bym właśnie kupił.
          Silnik benzynowy jak sama nazwa wskazuje jest zaprojektowany w taki sposób aby pracować na benzynie i nikt mi nie wmówi że na LPG świetnie chodzi. Znam kilka samochodów na gaz i słyszę jak silnik pracuje i nie jest to miły ani "zdrowy" dźwięk.
          LPG to półśrodek jak prezerwatywy z kozich jelit. Ja wolę te z apteki.
          BTW sam jeżdżę dieslem bo na benzynę mnie nie stać, żeby nie było.
          • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 14:13
            dark.ass napisał:

            > Jeśli mnie byłoby stać na utrzymanie tylko Fabii 1,2 to taką bym właśnie kupił.

            To dobrze, ze stac cie na wieksze!!! :-) Bo wierz mi, wolabys wieksze z gazem niz male bez... szczegolnie jakbys taka Fabia jednak mial jedzic dalej niz do sklepu...

            > Silnik benzynowy jak sama nazwa wskazuje jest zaprojektowany w taki sposób aby
            > pracować na benzynie

            Nie trzymalbym sie kurczowo nazwnictwa bo powstawalo w troszke innych czasach I warunkach....

            > i nikt mi nie wmówi że na LPG świetnie chodzi.

            Od tego miales zaczac!!! Od nikt mi nie wmowi, bo to jest najwazniejsze. Wobec takiej postawy zadne argumenty nie maja mocy, prawda?

            Mnie nikt nie wmowi, ze to ziemia krazy w okolo slonica, przeciez sam widze jak jest!

            > Znam kilka
            > samochodów na gaz i słyszę jak silnik pracuje i nie jest to miły ani "zdrowy"
            > dźwięk.

            Hm.... to ciekawe... naprawde na ucho mozna powiedziec czy silnik jest zasilany gazem czy benzyna? :-) Dobry jestes, z takim sluchem powinienes jakas bardzo specjalna kariere robic.

            > LPG to półśrodek jak prezerwatywy z kozich jelit. Ja wolę te z apteki.

            Polsrodek do czego? Dupczenia? Mnie sie dyaje, ze to paliwo takie samo jak inne...
            A ropa to nie polsrodek? Tu dopiero slychac ronice w pracy silnika, I kopci auto, I smierdzi...
            Ja tam wole LPG bo nie kopci, nie klekocze I nie smierdzi ;-)

            > BTW sam jeżdżę dieslem bo na benzynę mnie nie stać, żeby nie było.

            Starym? Nowym?
            Ile km rocznie I jak dlugo masz auto/bedziesz miec?
            Zapraszam do podobnego watku o sensie disla ;-)
            • dark.ass Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 14:41
              galtomone napisał:

              > Hm.... to ciekawe... naprawde na ucho mozna powiedziec czy silnik jest zasilany
              > gazem czy benzyna? :-) Dobry jestes, z takim sluchem powinienes jakas bardzo s
              > pecjalna kariere robic.

              Może rzeczywiście nie sprecyzowałem. Znam bardzo dobrze 2 samochody, które jeździły na benzynie a teraz jeżdżą na LPG. Praca silnika na wolnych obrotach jest teraz na kiepskim poziomie co jest wyraźnie słyszalne np. falowanie obrotów, terkotanie/klekotanie jakby luźne elementy po silniku latały a jak dasz za mało gazu to wszystko się trzęsie gorzej jak w moim dieslu.

              > A ropa to nie polsrodek? Tu dopiero slychac ronice w pracy silnika, I kopci aut
              > o, I smierdzi...

              Silnik Diesla jest standardowo przystosowany do spalania ON więc o jakim półśrodku tu mówisz. Przy tankowaniu benzyna bardziej śmierdzi od ropy to po pierwsze a po drugie samochód mam szczelny i z baku do środka zapach ropy się nie przedostaje. A LPG w bagażniku potrafi zasmrodzić cały samochód więc zapach to nietrafiony argument.
              Jak się dużo kręce po mieście a potem dam w palnik na trasie to rzeczywiście potrafi zakopcić ale jeszcze nigdy nie dolewałem oleju między przeglądami więc to nie widzę problemu.


              > Starym? Nowym?
              > Ile km rocznie I jak dlugo masz auto/bedziesz miec?
              > Zapraszam do podobnego watku o sensie disla ;-)
              >
              Wrzesień 2007 rok więc już starawy. Rocznego przebiegu Ci nie podam bo jest bardzo nieregularny. Czasem zrobię 12.000km czasem 30.000km. Ogólnie mam coś koło 135.000km przebiegu.
              Pozdrawiam.
              • samspade Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 14:58
                dark.ass napisał:

                > Może rzeczywiście nie sprecyzowałem. Znam bardzo dobrze 2 samochody, które jeźd
                > ziły na benzynie a teraz jeżdżą na LPG. Praca silnika na wolnych obrotach jest
                > teraz na kiepskim poziomie co jest wyraźnie słyszalne np. falowanie obrotów, te
                > rkotanie/klekotanie jakby luźne elementy po silniku latały a jak dasz za mało g
                > azu to wszystko się trzęsie gorzej jak w moim dieslu.

                Ale to nie wina LPG samego w sobie ale wina złego montażu, regulacji.

                > > A ropa to nie polsrodek? Tu dopiero slychac ronice w pracy silnika, I kop
                > ci aut
                > > o, I smierdzi...
                >
                > Silnik Diesla jest standardowo przystosowany do spalania ON więc o jakim półśro
                > dku tu mówisz. Przy tankowaniu benzyna bardziej śmierdzi od ropy to po pierwsze
                > a po drugie samochód mam szczelny i z baku do środka zapach ropy się nie przed
                > ostaje. A LPG w bagażniku potrafi zasmrodzić cały samochód więc zapach to nietr
                > afiony argument.

                Powąchaj spaliny starego diesla. Przy nowych dieslach faktycznie nie ma tego problemu.
                Spaliny LPG tez nie śmierdzą. I LPG w bagażniku nie zasmrodzi samochodu.

                • dark.ass Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 15:08
                  samspade napisał:

                  > Ale to nie wina LPG samego w sobie ale wina złego montażu, regulacji.

                  Możliwe, nie jestem mechanikiem więc się na tym nie znam. Tylko jak często taka regulacja jest wymagana? Co 10-15 tys km? Mój diesel ma 135000km i nigdy nic nie musiałem regulować. Gdyby samochód jeździł na benzynie byłoby tak samo.

                  > Powąchaj spaliny starego diesla. Przy nowych dieslach faktycznie nie ma tego pr
                  > oblemu.
                  > Spaliny LPG tez nie śmierdzą. I LPG w bagażniku nie zasmrodzi samochodu.
                  >
                  Argument bezsensu. Powąchaj wnętrze starego samochodu na LPG ze starą instalacją, często nieszczelną.
                  • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 15:50
                    dark.ass napisał:

                    > Możliwe, nie jestem mechanikiem więc się na tym nie znam. Tylko jak często taka
                    > regulacja jest wymagana? Co 10-15 tys km?

                    Stad teg "glupoty" ;-). Jak jedziesz do serwisu to sie auto podpina pod computer czy nie???
                    Jak jezdzisz beznynowcem to tez sie zdarza, ze sie mapa beznyny rozwali I komuter to sam na nowo ustawia - w serwisie sie tylko kontroluje (powinno sie kontrolowac) czy jest OK.
                    W LPG tak samo. ta mityczna regulacja, to podpiecie komputera gazu pod system diagnostyczny sprawdzenie czy ustawienia sa OK.
                    Jesli w aucie nie swiecie sie check, to zawsze sa...

                    A umnie nawet tego siejuz nie robi bo wtryskiem gazu streuje computer beznyny...

                    To nie takie regulacje jak za czasow starych instalacji... ale wtedy I beznyne sie przy gazniku regulowalo I zaplon.... wiec again, to nie lpg/beznyna tylko silnik I zastosowane rozwiazania - paliwo nie ma nic do rzeczy.

                    > Argument bezsensu. Powąchaj wnętrze starego samochodu na LPG ze starą instalacj
                    > ą, często nieszczelną.

                    Powochaj wnetrze staregi diesla/beznyny z nieszczlenym ukladem paliwowym....

                    Dodlabym jeszcze, ze diesel jest upierdliwy przy tankowaniu bo ropa sie pieni (przynajmniej wlanie 60l do puga zajmowalo mi sporo minut...) + sa prawie zawsze uwalone ropa przy baku I potem sie tego domyc nie da...
                    • dark.ass Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 16:11
                      galtomone napisał:


                      > To nie takie regulacje jak za czasow starych instalacji... ale wtedy I beznyne
                      > sie przy gazniku regulowalo I zaplon.... wiec again, to nie lpg/beznyna tylko s
                      > ilnik I zastosowane rozwiazania - paliwo nie ma nic do rzeczy.

                      Kilka lat temu mój brat wydał na instalacje IV lub V gen. nie pamiętam 7.000zł. Zakładał w ASO żeby nie stracić gwarancji. W czasie pozostałego czasu gwarancji (ok rok) był w serwisie 7 razy z powodu problemów z instalacją. Po tym stwierdziłem że nie chcę LPG w swoim samochodzie. Poza tym ma jakieś nieszczelności w śmierdzi gazem w garażu jak zostawi na noc. Kolejny minus. Oczywiście zaraz napiszesz że można z tym walczyć ale pamiętaj że to kosztuje i oszczędności na paliwie wydajesz na serwis.


                      > Powochaj wnetrze staregi diesla/beznyny z nieszczlenym ukladem paliwowym....
                      >
                      > Dodlabym jeszcze, ze diesel jest upierdliwy przy tankowaniu bo ropa sie pieni (
                      > przynajmniej wlanie 60l do puga zajmowalo mi sporo minut...) + sa prawie zawsze
                      > uwalone ropa przy baku I potem sie tego domyc nie da...

                      Jak tankujesz raz na 900km tak jak ja to strata 1 minuty nie robi różnicy, to nie F1. Poza tym jak się nie uważa to tak samo zabrudzisz samochód benzyną jak i ropą. Mój nigdy nie został oblany.
                      • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 16:57
                        dark.ass napisał:

                        > Kilka lat temu mój brat wydał na instalacje IV lub V gen. nie pamiętam 7.000zł.
                        > Zakładał w ASO żeby nie stracić gwarancji. W czasie pozostałego czasu gwarancj
                        > i (ok rok) był w serwisie 7 razy z powodu problemów z instalacją.

                        Po cenie I czasie stwierdzam, ze zapewne chodzi o V generacjie I LPi czy wtrysk gazu w fazie cieklej. W mojej Avensis jest wlasnie taka instalacja gazu od nowosci, tez przez ASO zakladana.

                        Ewidentnie wina za fakt problemow nalezy obardzc niefachowy montaz a nie LPG.
                        Moja ma 180kkm... kupilem uzywana... zrobilem juz 40 tys I nic.

                        Tam, zreszta nie bardzo z czego - poza spieprzonym zalozeniem, ktore musi byc precyzyjne - ma sie co zepsuc. Wtysk moze pasc (pewnie nie wytrzyma tyle co beznynowy) I jest dosc drogi.. ale jak wspomnialem auto juz zrobilo na tej instalacji 180 tysiecy! Wiec nascie razy sie koszt zwrocil.
                        Spalanie mam (cykl mieszany) na poziomie 10,4 (liczone z faktycznych tankowan, nie komputera). Nie ma "parownika" nie ma typowego komputera gazu do regulacji...
                        Jedna z lepszych (ale droga) instalacji na rynku.

                        > Po tym stwier
                        > dziłem że nie chcę LPG w swoim samochodzie. Poza tym ma jakieś nieszczelności w
                        > śmierdzi gazem w garażu jak zostawi na noc.

                        Again,,, co to ma do gazu? To raczej swiadczy o niechlujstwie w obsludze auta... a kapica beznya bylaby OK, a olej? O tyle latwiej, ze LPG od razu wyczujesz a jak tak niechlujnie traktujesz auto (no bo skoros mierdzi to sie jedzie I sprawdza dlaczego bo smierdziec nie ma prawa!) to zauwazysz ze nie masz oleju jak silnik zatrzesz....

                        > Kolejny minus.

                        Dla kierowcy - owszem :-)

                        > Oczywiście zaraz na
                        > piszesz że można z tym walczyć ale pamiętaj że to kosztuje i oszczędności na pa
                        > liwie wydajesz na serwis.

                        No zaraz.... a jak auto nie jedzi na lepg to sie nie psuje I takich rzeczy sie nie robi. Pewnie ze im wiecej elementow w aucie tym wiecej sie moze zepsuc. Ale instalacje LPG to nie sa twory fizyki kwantowej I sa dosc proste I tanie w naprawach I obsludze. Sprawdzenie ktory przewod I gdzie jest nieszelny oraz wymiana to nie jest ani koszt ani problem I nei ma nic wspolnego z paliwem czyliz LPG.

                        Predzej stawialbym na niedbaly monrtaz lub nieprzemyslany montaz, np przewod tak ulozony ze o cos ocieral, nawet od samych wibracji auta I sie przetarl - widzialem takie rzeczy. Ale widzialem tez elektrykow samochdowych, ktorzy robili tak niechlujana prace, ze auto to byla jednak kupa nieszczescia I problemow...

                        > > Powochaj wnetrze staregi diesla/beznyny z nieszczlenym ukladem paliwowym.
                        > Jak tankujesz raz na 900km tak jak ja to strata 1 minuty nie robi różnicy, to n
                        > ie F1.

                        Moze cos sie zmienilo, dawno nie amm diesla, ale tankowanie puga pod korek trwalo min 10 min.
                        Moje tankowanie teraz co tez 330-350 km trwa jakies 4 minuty, wiec strata czasu na 3 tankowaniach to jakies 3 minuty - jak sam piszesz, to nie F1...

                        >Poza tym jak się nie uważa to tak samo zabrudzisz samochód benzyną jak i
                        > ropą. Mój nigdy nie został oblany.

                        No widzisz... a gazem sie nie da :-)
                        • dark.ass Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 17:13
                          galtomone napisał:

                          > Again,,, co to ma do gazu? To raczej swiadczy o niechlujstwie w obsludze auta..
                          > . a kapica beznya bylaby OK, a olej? O tyle latwiej, ze LPG od razu wyczujesz a
                          > jak tak niechlujnie traktujesz auto (no bo skoros mierdzi to sie jedzie I spra
                          > wdza dlaczego bo smierdziec nie ma prawa!) to zauwazysz ze nie masz oleju jak s
                          > ilnik zatrzesz....

                          A to ma do gazu ze wszystkie wyżej opisane problemy dotyczą właśnie gazu lub instalacji. Gdyby nie to te problemy by nie wystąpiły.


                          > No zaraz.... a jak auto nie jedzi na lepg to sie nie psuje I takich rzeczy sie
                          > nie robi. Pewnie ze im wiecej elementow w aucie tym wiecej sie moze zepsuc. Ale
                          > instalacje LPG to nie sa twory fizyki kwantowej I sa dosc proste I tanie w nap
                          > rawach I obsludze. Sprawdzenie ktory przewod I gdzie jest nieszelny oraz wymian
                          > a to nie jest ani koszt ani problem I nei ma nic wspolnego z paliwem czyliz LP
                          > G.

                          Mój się na razie nie popsuł a trochę go już mam, nie mówię o żarówkach i klockach bo tyle na razie wymieniałem. Bardzo sprytnie piszesz, że "tanio", że "prosto" ale podaj jakieś konkrety, ile może kosztować zdiagnozowanie który to przewód jest nieszczelny i wymiana na nowy? Pewnie kilka stówek a ja swoim klekotem, przejade za to ze 2000 km. I to bezawaryjnie.
                          • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 17:37
                            dark.ass napisał:

                            > A to ma do gazu ze wszystkie wyżej opisane problemy dotyczą właśnie gazu lub in
                            > stalacji. Gdyby nie to te problemy by nie wystąpiły.

                            No... a jakby nie bylo auta, towogole by sie nie psulo.
                            Ja nie pisze, nigdzie ze instalacje sie nie psuja. Ale jesli montaz + czesci kosztuja 3k... to naprawa to naprade nie sa tysiace zlotych. A do tego faktyczne naprawy jak ze wszystkim - nie zdarzaja sie co tydzien. Kolezance cos w zeszym tyg przegryzlo przewod paliwowy...
                            I co?

                            > Mój się na razie nie popsuł a trochę go już mam, nie mówię o żarówkach i klocka
                            > ch bo tyle na razie wymieniałem.

                            No moje dwa tez... a na LPG jezdza....
                            Tzn w Previi spawalem tlumik ale to chyba bez zwiazku?

                            > Bardzo sprytnie piszesz, że "tanio", że "prost
                            > o" ale podaj jakieś konkrety, ile może kosztować zdiagnozowanie który to przewó
                            > d jest nieszczelny i wymiana na nowy?

                            Pisalem wyzje - jesli koszt montazu od zera kosztuje (dobrej sekwencji) 3k to Serwis to juz sa naprawde drobne, dorobne. Tu spora czesc pochlania robocinza bo fizycznej pracy jest sporo.

                            Czesci typu reduktor wymienia sie naprawde rzadko - 150 tysiecy? Wczesniej moze byc mebrana do wymiany.... Listwa wrtyskowa.. znow - ze 400 zl...nowa ale wymeinia sie to co 100 - 150 tys... im porzadniejsza tym dluzej wytrzymuje... jak wszystko.

                            Jak pisalem... moja instalacja ma obecnie 180 tysiecy I nic...

                            > przejade za to ze 2000 km. I to bezawaryjnie.

                            I to ma byc wynik??? Trase Slask - dania - slask to ja na gazie tez bez problem robie... 1000km to ja prywatnie w miesiacu robie bez wiekszych wyjazdow...

                            Nie demonizuj!!!!
                  • samspade Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 16:58
                    wącham wnętrze samochodów z gazem od wielu lat. co powinienem wyczuć?
                    wczoraj wąchałem też wnętrze diesla. może to wina choinki zapachowe w nim zawieszonej ale nie podobał mi się ten zapach.
                    • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 17:39
                      Ja bym tam obcych aut nie wachal - moze jakie roztocza beda abo, co... ;-)

                      Tak, LPG sie moze zespsuc (jak wszystko) ale koszt czesci (szczegolnie w porownaniu do czesci diesla) to zupelnie inny swiat finansowy.

                      Majac do wyboru starego diesla lub stara beznyne + LPG - czyli 10 lat I 200 tys na blacie, tansze w razie awarii bedzie to drugie.
                • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 15:45
                  samspade napisał:

                  > Ale to nie wina LPG samego w sobie ale wina złego montażu, regulacji.

                  Co wiecej, sa takie instalacje (np moja), ktorych sie juz nawet nie reguluje, bo nie ma czego regulowac..
              • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 15:44
                dark.ass napisał:

                > Może rzeczywiście nie sprecyzowałem. Znam bardzo dobrze 2 samochody, które jeźd
                > ziły na benzynie a teraz jeżdżą na LPG. Praca silnika na wolnych obrotach jest
                > teraz na kiepskim poziomie co jest wyraźnie słyszalne np. falowanie obrotów, te
                > rkotanie/klekotanie jakby luźne elementy po silniku latały a jak dasz za mało g
                > azu to wszystko się trzęsie gorzej jak w moim dieslu.

                Ale to nie z powodu spalanie LPG sa takie efekty. Beznadzieje Serwis samochodu generalnie, Tania, wysluzona instalacja I generalnie marne traktowanie auta na codzien...

                > > A ropa to nie polsrodek? Tu dopiero slychac ronice w pracy silnika, I kop
                > ci aut
                > > o, I smierdzi...
                >
                > Silnik Diesla jest standardowo przystosowany do spalania ON więc o jakim półśro
                > dku tu mówisz.

                A silnik o spalaniu iskrowym do paliwa o zaplonie iskrkowy - silnik beznynowy to kolokwializm!

                > Przy tankowaniu benzyna bardziej śmierdzi od ropy to po pierwsze
                > a po drugie samochód mam szczelny i z baku do środka zapach ropy się nie przed
                > ostaje. A LPG w bagażniku potrafi zasmrodzić cały samochód więc zapach to nietr
                > afiony argument.

                A niby jak to LPG w bagazniku robi...???? To niesamowite co piszesz... ja mam kombi I ni cholery nie smierdzi. Jedyny gaz jaki sie czuje to 1 - 1,5 s. przy odpinaniu pistoletu.....

                Moze to nie wina LPG ze smierdzi tylko nieszczelnosci w ukladzie??? Ale zapewne I ropa I beznyna przy nieszczlnoscia w ukladzie tez by w aucie smierdzialy?

                Jak zle /byle jak serwisujesz diesla/beznyne to nie zajezdzisz auta/silnika?

                > Jak się dużo kręce po mieście a potem dam w palnik na trasie to rzeczywiście po
                > trafi zakopcić ale jeszcze nigdy nie dolewałem oleju między przeglądami więc to
                > nie widzę problemu.

                Olej tez nie ma nic wspolnego z LPG tylko charakterystyka silnika - jedne bior ainne nie... Gaz nie ma tu nic do rzeczy.

                > > Starym? Nowym?
                > > Ile km rocznie I jak dlugo masz auto/bedziesz miec?
                > > Zapraszam do podobnego watku o sensie disla ;-)
                > >
                > Wrzesień 2007 rok więc już starawy. Rocznego przebiegu Ci nie podam bo jest bar
                > dzo nieregularny. Czasem zrobię 12.000km czasem 30.000km. Ogólnie mam coś koło
                > 135.000km przebiegu.

                O to chodzilo, kupiles nowe, albo prawie nowe a nie 10latka z 350kkm na blacie po to by dziennie robic 12 km do pracy I sklepu.
                > Pozdrawiam.
    • sky.83 Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 08:44
      Na każde 100 km przejechane w mieście oszczędzam około 20 zł (uwzględniając również benzyne przy każdym uruchomieniu). Tak, jak najbardziej ma to sens, lecz przyznaje, że największym mankamentem jest mała butla mieszcząca się w moim sedanie (zasięg na LPG ok. 300-350 km).
      • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 15.02.14, 09:53
        NIe nazekaj!.
        W Previi mialem butle pod autem (bo szkoda bagaznika - dojazdowke zawsze mozna inaczej ulozyc) I mala butla wlazla. A ze palila 15l/100 to tankowanie co 200-220km...
    • jeepwdyzlu Reasumując 15.02.14, 11:44
      -jest taniej ale nie dwa razy
      -problemów technicznych nie ubywa - może nie ma dramatu, ale jakaś lubryfikacja i coraz bardziej skomplikowane instalacje
      -instalacja fabryczna to mit - to tylko spokój z serwisem w okresie gwarancji
      -poważna wada - mały zbiornik

      Wniosek: ani nie jest to taka bajka jak chcą niektórzy ani demolka silnika jak pozostali...
      Czyli - nie doszliśmy do żadnej konkluzji :-)
      Dziękuję Wszystkim za zabranie głosu :-)
      Najserdeczniej
      jeep
      • samspade Re: Reasumując 15.02.14, 13:38
        Dochodzi jeszcze zmniejszenie objętości bagażnika.
        I sprawa które silniki jak znoszą LPG.
        Kto i jak LPG zamontuje.
        • galtomone Re: Reasumując 15.02.14, 14:15
          samspade napisał:

          > Dochodzi jeszcze zmniejszenie objętości bagażnika.
          > I sprawa które silniki jak znoszą LPG.
          > Kto i jak LPG zamontuje.

          Fakt. To podobnie jak jakosc czesci skladowych instalacji. Znam specialistow co montujac LPG uszkadzali wtryski beznynowe, a samych wtryskow gazowych nawet nie byli wstanie podpiac w odpowiedniej kolejnosc... Ale to nie wina LPG - partacze sa wszedzie.

          Kolezace (wspominalem w watku o dieslach) tam naprawili sielnik, ze po trzech miesiacach znow zacal lac olejem, bo jakichs uszczelaniaczy od razu nie wymienili... Ale to nie znaczy, ze (generalnie) diesel jest be.

          Bagaznik da sie przezyc jaeli auto jest w kiare duze. W swoim woze tylko kolo zapasowe, dojazdowe, wiec nie ma tragedii - na wakacje sie miescimy.
          • samspade Re: Reasumując 15.02.14, 14:34
            Kombinacja wszystkich czynników sprawia że trudno jest odpowiedzieć na pytanie/a co się jeszcze opłaca.
            Na LPG przejechałem ponad 200 tys kilometrów i problemów z tego powodu nie miałem. Poza wymienionymi już niedogodnościami. Znajomy miał LPG i po serii wizyt u "mechaników" i stwierdzeń że oni nie wiedza czemu tak się dzieje. najpierw przestał jeździć na gazie a potem zdemontował instalację. Teraz jest w opcji twierdzącej że nigdy gazu i że gaz do kuchenek.
            • misiaczek1281 Re: Reasumując 15.02.14, 15:30
              Też myślałem o założeniu gazu...ale robię 9 tys.km rocznie więc czy warto? Pewnie po 3 latach inwestycja się zwróci , w czwartym roku oszczędzę 900 zł a w piątym sprzedam auto i tyle moich oszczędności....a ile będzie nerwów? ile razy w ciągu tych czterech lat coś nawali? 10 razy? 15?
              Tego nie wie nikt ;-) Jak w tym powiedzeniu: święty spokój nie ma ceny ;-)
              • misiaczek1281 Re: Reasumując 15.02.14, 15:33
                Ps. przy sprzedaży auta z LPG będą marudzili że licznik cofany bo na gazie to się jeździ dużo ;-) Nikt nie uwierzy że założyłem gaz i jeździłem 9 tys.km rocznie;-)
                • xvqqvx Re: Reasumując 16.02.14, 18:39
                  Raczej potencjalni nabawcy będą myśleli tak:
                  „Założył sobie gaz, bo chciał dużo jeździć, ale instalacja była do niczego, więc niewiele wyjeździł, bo sporo czasu pospędzał w warsztatach; a teraz chce się pozbyć samochodu, bo dalej instalacja jest do niczego.”
            • galtomone Re: Reasumując 15.02.14, 15:54
              Mam identyczne odczucia.
              Tez nie mam/mialem problemow z LPG...
              • pan99 Re: Reasumując 16.02.14, 12:30
                po raz kolejny dyskusja na temat lpg poszła w kierunku, że każdy swoje chwali. niepotrzebnie.

                napiszę jeszcze raz bo widocznie Państwo nie rozumiecie o co chodzi z jazdą na lpg. chodzi tylko i wyłącznie o kasę! poza zaoszczędzoną kasą, zasilanie auta gazem nie ma żadnych zalet (no może jeszcze ekologia, ale to akurat dla mnie nie ma znaczenia).

                Jeżdżę na lpg od ok. 12 już lat, a więc mam już jako takie pojęcie w ty temacie. Od samego początku przynajmniej kilka razy w roku pojawiły się newsy, że już zaraz za chwilę zostanie podniesiona akcyza, że nie będzie się opłacało, że gaz zdrożej itd. I przez całe te 12 lat gaz kosztuje 40-60% ceny benzyny.

                Tak, samochody na gaz częściej się psują (chyba), instalacje też przysparzają nieraz problemów z którymi trzeba się wozić po mechanikach-gazownikach.
                Dużym dyskomfortem (dla mnie) jest częstsze tankowanie, i rzeczywiście nieraz auto gorzej pracuje na gazie (zużyte wtryski, nie wymienianie filtrów na czas, słaba jakość użytych komponentów - tu chytry 2 razy traci). I pewno jeszcze parę wad by się znalazło.

                Ale jest jeden malutki plusik, który dla mnie przeważa wszystkie powyższe minusy - kasa.
                Na obecnym aucie zaoszczędziłem ok. 30 000zł, na poprzednich kolejne 50 000zł (licząc po dzisiejszych cenach Pb i LPG). Przez te lata wielokrotnie byłem u gazowników bo coś tam się działo i wymagało regulacji/naprawy/wymiany. Raz nawet wypaliły mi się gniazda zaworowe i naprawa pochłonęła 2000zł. Nieraz ku...łem na czym świat stoi, że z tym gazem coś jest nie tak, przyznaję bez bicia.

                I szczerze Państwu powiem - gdyby nie te ok. 80 000zł , które zostało mi w kieszeni przez te 12 lat to nigdy ale to nigdy nie wstawiłbym do auta gazu.
                No ale każdy ma swój rozum i swój portfel i sam podejmuje decyzje co dla niego jest lepsze. Nikogo nie namawiam do instalacji gazu, a nawet wręcz odradzam bo narażacie się Państwo na problemy, o których napisałem powyżej.

                Oczywiście, w dupie mam opinię ludzi, że jak mnie stać na samochód to powinno mnie być stać na benzynę, że kupuję auta na które mnie nie stać, że gaz jest do kuchenek, że na gazie jeżdżą wieśniaki, że na gazie nie ma prestiżu na mieście, itp. Po mnie to spływa.
                Ja do tego podchodzę tak - moje roczne oszczędności na paliwie pozwalają mi zafundować rodzinie niezłe wakacje albo tydzień w alpach. I to wszystko.

                PS. kolejne auto też od razu przerobię na gaz.
                Pozdrawiam i więcej tolerancji życzę :-)

                • xvqqvx Re: Reasumując 16.02.14, 18:36
                  Zgadzam się. Wszystko zasadza się o koszty.
                  Przy oszczędnści rzędu 80000 PLN (zakładam, że jest to koszt zaoszczędzonego paliwa po odjęciu kosztów instalacji, obsługi, wizyt w warsztatach etc.) mamy średnią roczną oszczędność 6666 rocznie, czyli 555 miesięcznie.
                  I po prostu po uwzględnieniu kosztów niematerialnych (np. konieczność częstszej jazdy do warsztatu, dodatkowe „użeranie się” z instalacją) dla jednego będzie to istotna oszczędność, a dla drugiego gra nie warta świeczki.
    • nom73 Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 16.02.14, 21:01
      jeepwdyzlu napisał:

      > Jakie jest Wasze zdanie?

      Fabia 1.4 MPI 60KM 10 lat na LPG, 200 tys. km na liczniku, zaoszczędzone ok. 20 tys. zł i dalej jeździ. :-)
      • loyezoo Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 17.02.14, 09:02
        11 aut prywatnych na gaz+4 w najbliższej rodzinie.Te które były efektem druciarstwa i taniości,jako takie problemy stwarzały.Te z zamontowaną konkretną instalacją,nie.Niedawno sprzedane Mondeo ojca,na gazie nalatało 120tys.Ogólny przebieg auta 340tys. 0 (słownie:zero)problemów przez ten okres.Golf 3 na zajeżdżenie na amen (wozi cement,belki drewniane etc.) ma ponad 400tys. i nadal jeździ.Oczywiście na LPG:) i nie chce umrzeć:P
    • chris62 Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 17.02.14, 10:41
      Ma sens.
      Do niedawna pomykałem Scenikiem na lpg i sprawował sie znakomicie a koszt 100 km po mieście oscylował w okolicach 25 PLN.

      Niemniej to dobre rozwiązanie dla osób jeżdżący głównie po mieście lub w trasy gdzie dozwolone V max to np. 110-130 km/h.
      Taki silnik ma sens dla auta, które wiele nie waży czyli raczej osobówki klasy B lub C ewentualnie minivana.


      Wolnossący silnik przy dużych prędkościach rzędu 180-200 km/h nie daje komfortu jazdy takiego jak turbodoładowany.
      Kiedy auto jest ciężkie np klasy SUV bez dużego momentu obrotowego ciężko się rusza.
      Wtedy lepiej dysponować tymi 300 Nm przy 2000 obr/min żeby autko poruszało się w miarę sprawnie.
      Na dalekie trasy bagażnik bywa potrzebny a koło zapasowe zajmuje przestrzeń.
      Dla takiego użytkowania polecam turbo diesla bo jest wydajny i oferuje duży poziom komfortu.

      Reasumując wybór silnika należy dostosować do klasy i przeznaczenia auta oraz wymagań odnośnie kosztów eksploatacji i komfortu podróżowania.

      BTW ostatnio słyszy się tu i ówdzie o przeróbkach aut na napęd elektryczny ale to ciekawy temat na innyosobny wątek

      • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 17.02.14, 11:27
        chris62 napisał:

        > Wolnossący silnik przy dużych prędkościach rzędu 180-200 km/h nie daje komfort
        > u jazdy takiego jak turbodoładowany.

        Moze zle silniki I auta wybierasz?
        Ja tam na jazde z takimi predkosciami w autach z silnikiem 2,5 - 3.0 I szescioma garami nie nazekalem...

        > Kiedy auto jest ciężkie np klasy SUV bez dużego momentu obrotowego ciężko się r
        > usza.

        Czyli....? Sa SUV'y 1.6 70KM???

        > Wtedy lepiej dysponować tymi 300 Nm przy 2000 obr/min żeby autko poruszało się
        > w miarę sprawnie.

        No I chyba wiekszosc tych aut tak ma, nawet z wolnossacymi jednostkami.

        > Na dalekie trasy bagażnik bywa potrzebny a koło zapasowe zajmuje przestrzeń.

        Mozna troche pomoc kolem dojazdowym, zamiast pelnego wymiaru...

        > Dla takiego użytkowania polecam turbo diesla bo jest wydajny i oferuje duży poz
        > iom komfortu.

        Ale znacznie drozszy w naprawach... rozmawiamy o uzywanych dieslach a nie nowych. Jesli nowy - to naprawde trzeba sporo zasowc, zeby to mialo ekonomiczny sens. A jak uzywany... I to w kategorii aut najchetniej kupowanych czyli ok. 10 lat...

        to przecietny diesel w komisie ma przebieg dwa razy wiekszy do przecietnego benzyniaka w komisie...

        > Reasumując wybór silnika należy dostosować do klasy i przeznaczenia auta oraz w
        > ymagań odnośnie kosztów eksploatacji i komfortu podróżowania.

        WOW!!!

        A kiedy oplaca sie kupic 6 letnie diesla, z zaawansowana elektonika z przbiegiem 300-400 tys?
        Bo o takich autach ludzie marza w nocy... tylko zeby na liczniku bylo 120kkm... I zeby bylo tanie I full wyspas...
        I stanowczo nie bezynowe bo duzo pali!

        > BTW ostatnio słyszy się tu i ówdzie o przeróbkach aut na napęd elektryczny ale
        > to ciekawy temat na innyosobny wątek
        • chris62 Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 18.02.14, 12:23
          galtomone napisał:


          >
          > Moze zle silniki I auta wybierasz?
          > Ja tam na jazde z takimi predkosciami w autach z silnikiem 2,5 - 3.0 I szesciom
          > a garami nie nazekalem...
          > ------------------

          Taa tylko POlska to nie USA a ja nie zamierzam dodatkowo dotować rządu podatkiem od niepotrzebnie spalonego paliwa


          > Czyli....? Sa SUV'y 1.6 70KM???
          >

          Nie wiem co masz na myśli

          > No I chyba wiekszosc tych aut tak ma, nawet z wolnossacymi jednostkami.

          300Nm? Do 2 litrów pojemności takich wolnossaków nie znama powyżej cóż pisałem to nie USA
          >

          > Mozna troche pomoc kolem dojazdowym, zamiast pelnego wymiaru...

          Można i koła nie zabierać tylko zestaw naprawczy i liczyć na szczęście jakby nie patrzeć jest to pewien kłopot.

          > > Dla takiego użytkowania polecam turbo diesla bo jest wydajny i oferuje du
          > ży poz
          > > iom komfortu.
          >
          > Ale znacznie drozszy w naprawach... rozmawiamy o uzywanych dieslach a nie nowyc
          > h. Jesli nowy - to naprawde trzeba sporo zasowc, zeby to mialo ekonomiczny sens
          > . A jak uzywany... I to w kategorii aut najchetniej kupowanych czyli ok. 10 lat
          > ...

          > to przecietny diesel w komisie ma przebieg dwa razy wiekszy do przecietnego ben
          > zyniaka w komisie...
          >

          Ja najchętniej kupuję auta jak nie nowe to 4 letnie, akurat mi się udało choć wiem trudno jest widziałem co oferują handlarze strach się bać.
          Tak czy ianczej jak się wie czego chce i poszuka to się znajdzie a to o czym piszesz a niech sobie stoi jak znajdą frajerów to ich zysk..


          >
          > A kiedy oplaca sie kupic 6 letnie diesla, z zaawansowana elektonika z przbiegie
          > m 300-400 tys?
          > Bo o takich autach ludzie marza w nocy... tylko zeby na liczniku bylo 120kkm...
          > I zeby bylo tanie I full wyspas...
          > I stanowczo nie bezynowe bo duzo pali!


          Nie opłaca się i nie każdy o takim marzy skąd to wziąłeś? I dlaczego akurat takiego?
          Można przecież kupić 4 letniego z przebiegiem 80 tys. zadbanego jeszcze na gwarancji....
          Ostatnio w trasie jadąc spokojnie spaliłem poniżej 6l/100 km a auto waży prawie 1700 kg (wlecze napęd 4x4) kształt raczej mało aerodynamiczny opony 235 i ma 150 KM.
          To samo auto z beznzynówką po prostu nie jeździ.

          Gdyby to było USA OK JEEP GC z jakimś V8 byłby super ewentualnie Range Rover (przepiękne autko jak dla mnie) nawet bez lpg niestety to nie USA...


          Natomiast zgadzam się sporo aut z drugiej ręki ma spore przebiegi.
          Na przykład mam sąsiada który ma 2 letnią Lagunę 2,0 dCi i około 200 tys. km przebiegu.
          Kto się nie zna niech lepiej kupi sobie nowe na raty...

          • galtomone Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 18.02.14, 13:03
            chris62 napisał:

            > > Moze zle silniki I auta wybierasz?
            > > Ja tam na jazde z takimi predkosciami w autach z silnikiem 2,5 - 3.0 I sz
            > esciom
            > > a garami nie nazekalem...
            > > ------------------
            >
            > Taa tylko POlska to nie USA a ja nie zamierzam dodatkowo dotować rządu podatkie
            > m od niepotrzebnie spalonego paliwa

            Tez tego staram się nie robic. Poza tym nie pisz o usa bo 2.5 czy 3.0 to na usa nadal żaden rozmiar.
            Wystarczy zalozyc lpg i można mieć i to co daje silnik i względnie dobra ekonomie jazdy...

            > > Czyli....? Sa SUV'y 1.6 70KM???
            > >
            >
            > Nie wiem co masz na myśli

            Napisałeś tak:

            Wolnossący silnik przy dużych prędkościach rzędu 180-200 km/h nie daje komfortu jazdy takiego jak turbodoładowany.
            Kiedy auto jest ciężkie np klasy SUV bez dużego momentu obrotowego ciężko się rusza.


            Dajac SUV jako przykład... to proszę konkretniej, którym SUV'em tak się zle rusza bo ma maly, wolnossący silnik beznynowy jak opisywany 1.6 - o którym piszesz, ze się nie nadaje.

            Twoja uwaga miałaby sens, gdyby auto w takiej konfiguracji dalo się kupic... a tak to nie dość ze to oczywiste, to jeszcze nikt (nawet gdyby chciał) takie bledu nie popelni, bo się nie da.

            > > No I chyba wiekszosc tych aut tak ma, nawet z wolnossacymi jednostkami.
            >
            > 300Nm? Do 2 litrów pojemności takich wolnossaków nie znama powyżej cóż pisałem
            > to nie USA

            A dlaczego do 2 litrow? Nie ograniczales pojemności...

            Napisales tak:

            Wtedy lepiej dysponować tymi 300 Nm przy 2000 obr/min żeby autko poruszało się w miarę sprawnie. Nic tam o pojemności nie widze.
            SUVY, które znam wlasnie dlatego dysonuja silnikami od 3.0 w gore i z Nm i KM (czy tez ich niedostatkiem) raczej nie ma problemów.

            Po prostu wymyślasz idiotyczny przykład (nag którym się doktoryzujesz), który nie wystepuje "w naturze".

            > > Mozna troche pomoc kolem dojazdowym, zamiast pelnego wymiaru...
            >
            > Można i koła nie zabierać tylko zestaw naprawczy i liczyć na szczęście jakby ni
            > e patrzeć jest to pewien kłopot.

            Zlapana guma to zawsze kłopot... Bez wgledu na auto. A jak masz zestaw naprawczy.... to czy to większy kłopot gdy masz ze sobą pelny zapas? W obu przypadkach masz pusty bagażnik.

            Co więcej, na codzien zyskujesz fajne auto, z duza moca które nadal nie zabija pod dytrybutorem.
            Jako przykład....
            Previa 2.4 (niestety tylko 4 cyl) - 15l gazu
            RX300 3.0 V6 - 14l gazu - a przyjemność z jazdy ogromna na codzien.

            > > > Dla takiego użytkowania polecam turbo diesla bo jest wydajny i ofer
            > uje du
            > > ży poz
            > > > iom komfortu.
            > >
            > > Ale znacznie drozszy w naprawach... rozmawiamy o uzywanych dieslach a nie
            > nowyc
            > > h. Jesli nowy - to naprawde trzeba sporo zasowc, zeby to mialo ekonomiczn
            > y sens
            > > . A jak uzywany... I to w kategorii aut najchetniej kupowanych czyli ok.
            > 10 lat
            > > ...
            >
            > > to przecietny diesel w komisie ma przebieg dwa razy wiekszy do przecietne
            > go ben
            > > zyniaka w komisie...
            > >
            >
            > Ja najchętniej kupuję auta jak nie nowe to 4 letnie, akurat mi się udało choć w
            > iem trudno jest widziałem co oferują handlarze strach się bać.

            Watek nie jest o tym co Ty najchętniej kupujesz, tylko o tym co najchętniej kupuja Polacy. A kupujemy najchętniej 10-12 letnie dielse, które maja w 99% kosmiczne przebiegi i najczęściej po to by jezdzic nimi po miescie. Bo do tras, jazd sluzbowych, itd. kupuje/bierze w leasing się nowe (w większości, nie zawsze).

            > > A kiedy oplaca sie kupic 6 letnie diesla, z zaawansowana elektonika z prz
            > biegie
            > > m 300-400 tys?
            > > Bo o takich autach ludzie marza w nocy... tylko zeby na liczniku bylo 120
            > kkm...
            > > I zeby bylo tanie I full wyspas...
            > > I stanowczo nie bezynowe bo duzo pali!
            >
            >
            > Nie opłaca się i nie każdy o takim marzy skąd to wziąłeś? I dlaczego akurat tak
            > iego?

            Ze statystyk rejestracji - tam jasno jest wskazane w jakim wieku sa auta i z jakimi silnikami.

            > Ostatnio w trasie jadąc spokojnie spaliłem poniżej 6l/100 km a auto waży prawie
            > 1700 kg (wlecze napęd 4x4) kształt raczej mało aerodynamiczny opony 235 i ma 1
            > 50 KM.
            > To samo auto z beznzynówką po prostu nie jeździ.

            6 x 5.33 = 31,98 zl
            31,98 zl / 2,64 = 12l lpg

            Ostatnio (tylko nie trasa a cykl miejski + dwupasmowka, w RX300 spaliłem (z trumna na dachu), jezdzac calkiem normalnie 14l lpg... zatem jestem przkonany, ze na trasie zszedłbym do tych 12l...

            Podobne auto z benzynowka - jeździ swietnie...

            > Gdyby to było USA OK JEEP GC z jakimś V8 byłby super ewentualnie Range Rover (p
            > rzepiękne autko jak dla mnie) nawet bez lpg niestety to nie USA...

            I co????
            Sa przecież bardziej ekonomiczne opcje... X5, ML, RX, Tuareg...

            > Kto się nie zna niech lepiej kupi sobie nowe na raty...

            Fakt.
            • jeepwdyzlu swoją drogą mam kumpla 18.02.14, 13:11
              kupił S klasę z 4 litrowym V8
              auto 11 letnie wyposażone we wszystko
              przebieg 300 tys
              za 25 tys zł czyli 5% ceny nowego
              założył gaz za 6 tys złotych
              i jeżdząć ostro pali w mieście 15 a na trasie 13 lpg

              v8 pracuje...... genialnie - chyba inaczej tego nie mogę powiedzieć...
              To auto pokazało mi, że mój a6 allroad 3tdi - jest byle jakim samochodem. Dobrym i tyle...

              jeep
              • galtomone Re: swoją drogą mam kumpla 18.02.14, 13:38
                Jeśli tylko części eksploatacyjne nie kosztują 10 razy więcej (klocki, tarcze, wycieraczka do przeniej szyby, reflektor do przodu jak się obecne wypala....itd.). To super pomysl.

                Gorzej jak z powodu wieku za trochę trzba będzie zacząć wymieniac elementy gumowe od zawieszenia po wężyki i gdy nie będą kosztowac ludzkich pieniędzy.
                Az sam jestem ciekaw jak się prezentuje utrzymanie takiego auta i ceny duperel...
                • jeepwdyzlu Re: swoją drogą mam kumpla 18.02.14, 13:46
                  on kupił - a jakże - od Turka w Berlinie (to jego znajomy - obaj się znają z biznesu i lubią)
                  samochód zadbany
                  podobno jest w Polsce od groma części i nie są drogie
                  to w220

                  Nie moja bajka - nie lubię aut które mają napisane na masce mam kasę i 3 centymetrowego wacka - ale jakość montażu, skór, drewna - wbija w ziemię...
                  jeep
                  • galtomone Re: swoją drogą mam kumpla 18.02.14, 14:11
                    No to ma wygodne auto do wozenia tylka, to jak fura wygląda z zewnątrz mnie osobiście mniej rusza (jak wiesz miałem Previe ;-) ).
                    Bawi mnie tylko w syt ewidentnych kontrastow... kiedy z takiej fury jak s klasa wychodzi facet 1,50m w kapeluszu i na obcacie i generalnie nie wystaje z zza drzwi lub "kark" w slk :-)
                    • jeepwdyzlu Re: swoją drogą mam kumpla 18.02.14, 14:18
                      Ma 1,55
                      :-)
                      Naprawdę
                      i lubi buty na obcasach...
                      Ale ta Ska fajna jest.
                      Jak usłyszałem że ją kupił to się śmiałem i robiłem złośliwe komentarze
                      ale już się nie śmieję..
                      ekstremalnie fajne auto
                      jeep
                • chris62 Re: swoją drogą mam kumpla 18.02.14, 16:58
                  galtomone napisał:

                  > Jeśli tylko części eksploatacyjne nie kosztują 10 razy więcej (klocki, tarcze,
                  > wycieraczka do przeniej szyby, reflektor do przodu jak się obecne wypala....itd
                  > .). To super pomysl.
                  >
                  > Gorzej jak z powodu wieku za trochę trzba będzie zacząć wymieniac elementy gumo
                  > we od zawieszenia po wężyki i gdy nie będą kosztowac ludzkich pieniędzy.
                  > Az sam jestem ciekaw jak się prezentuje utrzymanie takiego auta i ceny duperel.
                  > ..
                  Mam 2 sąsiadów którzy mają p 2 mercedesy.
                  Ta stara 500tka coupe nawet dziś wygląda atrakcyjnie.
                  No ale my mamy garaże kanały i sami sobie podreperujemy to i owo.
                  Odrestaurowany zabytek tylko zyskuje na wartości bo etap jej spadku ma za sobą:)
                  Te modele z typowymi silnikami można stosunkowo tanio serwisować.

                  No ale do jazdy to nie dla mnie za nisko zawieszone aja musż ew drodze do/z pracy pokonywac progi zwalniające wysokie na ok. 15 cm bo jakiś imbecyl takie zafundował kierowcom.
                  Trzeba by go podac do sądu za niezgodne z unijnymi normami praktyki ale nie mam kiedy niech to zrobią posiadacze sportowych wózków w końcu to w ich interesie...


                  A co do pojemności to jak na PL uważam że2 l jest górną granicą ekonomii.
                  Kupując nówkę powyżej 2 litów płacimy większą akcyzę.
                  Potem nie wiedzieć czemu ubezpieczenie zależne od pojemności co za idiotyzm.
                  Ciekawe jaką stawkę mają auta elektryczne...
    • liczbynieklamia Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 18.02.14, 08:35
      Dobra i dobrze zamontowana instalacja jest zasadniczo bezproblemowa. Niestety, bardzo często stosuje się fatalnej jakości komponenty - niewystarczająco wydajne reduktory, za słabe i nieprecyzyjne wtryskiwacze, albo popełnia się zasadnicze błędy instalacyjne - choćby wiercenie kolektorów na silniku, albo wreszcie regulacyjne - od ustawiania zbyt ubogiej mieszanki w instalacjach II generacji (żeby "mało palił"), po brak kompleksowej regulacji w IV generacji (tuszowane np. zakładaniem emulatorów sondy lambda).

      To jednak nie wszystko - nawet dobrze zainstalowana instalacja nie daje oczekiwanych korzyści finansowych. Po pierwsze - dobra instalacja kosztuje. Po drugie - powiększone koszty przeglądów. Po trzecie - zużycie paliwa na rozruchy (wtedy, gdy samochód najwięcej pali). Po czwarte - zwiększone objętościowe zużycie LPG względem benzyny - i to aż o 36%. W efekcie, żeby oszczędzać na gazie, trzeba naprawdę dużo jeździć, a oszczędności nie będą imponujące - wątpliwe, by przekroczyły w całkowitym rozliczeniu 20%.
      • chris62 Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 18.02.14, 12:30
        liczbynieklamia napisał:

        W efekcie, żeby oszczędzać na gazie, trzeba
        > naprawdę dużo jeździć, a oszczędności nie będą imponujące - wątpliwe, by przek
        > roczyły w całkowitym rozliczeniu 20%
        --------------------

        Oszczędności liczone w % nie mają sensu w kwestii przebiegu % to % a kwota zysku to kwota zysku.

        MNie w procentach wychodziło około 40% oszczędności ale przez kilka lat jazdy na lpg proporcje cenowe bywały różne - za najlepszych czasów jeszcze za PISu LPG był 3x tańszy i koszt instalacji oryginalnego BRC zwrócił mi się po 10 tys km....
        Potem były już tylko zyski zwłaszcza ze paliwo raptownie poszło do góry i kwotowo 3x tańszy gaz dawał takie same oszczędności kwotowe jak w okresie kiedy był 3x tańszy.
        Startowałem z ogrzewanego garażu więc nawet w zimie szybko silnik przechodził na lpg bo był ciepły inaczej j na dużym mrozie musialem pokonać ok 4 km aby się przełączył.
        Jakby ktoś miał tak blisko do pracy to żaden zysk.
        No ale jak sie jechało w trasę po autostradzie to przynajmniej bez ekodrivingu pedał w podłogę i jazda 180-200 a na beznzynce cóż szkoda było...
    • derff Re: silnik na LPG - to ma jeszcze jakiś sens? 19.02.14, 13:05
      Moja odpowiedż: Pierwszym autem zagazowanym przejechałem 170 tys. km, na kazdym tysiącu zaoszczędziłem 200zł. Razem 34 tys. Czyli tak jakbym samochód kupił nie za 41 tys tylko za 7. Obecne auto kupiłem za 53 tys zł. Na LPG przejechałem 180 tys km czyli cena mojego zakupu spadła do 53-36=17 tys.zł.
      Całkowity koszt serwisu gazowego obydwu aut nie przekroczył 500 zł.
      Więc warto czy nie? Jak dla kogo.
Pełna wersja