jeepwdyzlu
14.02.14, 16:12
Tak z ciekawości, filozoficznie bardziej pytam.
Mam wrażenie, że mamy - po okresie ogromnych sukcesów diesli - renesans benzynówek. Diesle zrobiły się bardziej niż kiedyś awaryjne, osprzęt do nich jest drogi, a benzyny - nawet w sporych autach - palą coraz mniej.
Po co w takim razie pakować się w gaz?
Skoro spalanie zależy bardziej od stylu jazdy, płynności, rodzaju drogi, a nie od rodzaju paliwa.
Tak, wiem gaz jest dwa razy tańszy, ale instalacje kosztują coraz drożej, zatem czas ich "spłaty" wydłuża się. Jak dodamy stosunkowo mały zbiornik, kłopot z kołem, kłopot z tankowaniem (poza Polską mniej stacji, jakieś przejciówki czy co tam - nie mam gazu więc nie znam detali)
zakaz parkowania na podziemnych parkingach (to ból w wielu miastach), dodatkowe przeglądy filtrów czy czego tam, droższy przegląd - to pytam - PO CO TA ZABAWA?
Ma sens?
A jak ma to jak długo?
Aż minister finansów nie wstanie lewą nogą? I nie powie a h... premier mnie wku r wia więc jebniemy tę akcyzkę (oni takiego właśnie języka używają, bez złudzeń)
Moja teza robocza: czas LPG powoli się kończy (mimo, że jesteśmy zdaje się w światowej czołówce :-)
Jakie jest Wasze zdanie?
jeep