wypadek i reakcja kierowniczki

14.02.14, 17:01
wypadek

1. 'dzwoń do wujka!'-a może tak na 112?
2. 'o Jezu'-no właśnie...
3. Niech się ta kobieta cieszy że tir prawie utrzymał tor jazdy a ona była dalej bo przy takiej reakcji jaką zrobiła już by pewnie nie zdążyła tego powiedzieć...

Ja rozumiem że ludzie różnie reagują ale czemu w takich sytuacjach najczęściej tylko hamują, nie próbując ratować się poboczem? Które akurat na to pozwala?

Jeśli przewidziała i poprawnie oceniła sytuację to luz i szacunek dla niej, ale wiele takich zdarzeń kończy się tragicznie przez złe reakcje kierowców, którzy zamiast hamowania i próby uniknięcia kolizji, tylko hamują czekając na 'dalszy rozwój wypadków'...
    • vogon.jeltz Re: wypadek i reakcja kierowniczki 14.02.14, 17:18
      > Ja rozumiem że ludzie różnie reagują ale czemu w takich sytuacjach najczęściej
      > tylko hamują, nie próbując ratować się poboczem?

      Nie są szkoleni i nie mają wyrobionych odruchów.
      • przemekthor Re: wypadek i reakcja kierowniczki 14.02.14, 22:06
        Dokładnie.
    • qqbek Pewnie świeżo po kursie. 14.02.14, 23:05
      Tyle w temacie.
      Cipcia, która mnie skasowała ponad 3 lata temu:
      1. walnęła w całą kolumnę aut, która zatrzymała się na czerwonym świetle (pech chciał, że ja byłem "ostatni do bicia"),
      2. zrobiła to na drodze o 4 pasach ruchu w tym kierunku w którym jechała. "Nasz" pas był drugi od lewej i bardziej zapchany niż prawy od nas (prawy środkowy) ale mniej zapchany niż lewy od nas (lewy skrajny). Za lewym skrajnym był niski krawężnik i bardzo (ponad 30m) szeroki pas zieleni... paniusia wcisnęła hamulec i postanowiła nic więcej nie robić... przypierniczyła bardzo zdrowo (ponad 60km/h - 3 auta do kasacji, tylko jedno do klepania),
      3. wyszła z auta i się rozpłakała... potem zadzwoniła do tatusia (podczas gdy ja wrzeszczałem na nią, żeby trójkąt rozstawiła, bo ja idę do tych z Daewoo przed nami, bo coś się nie ruszają - w końcu tych z Daewoo o zdrowie dopytałem ja, trójkąt też zresztą ja rozstawiłem, bo cipcia z tatą gadała... dobrze, że wiedziała gdzie ma trójkąt bo tył mojego auta przestał istnieć i do swojego trójkąta dostać się nie mogłem... a trasa nie należała do tych "nieruchliwych i spokojnych")
      4. po beczeniu przystąpiła do relacjonowania tatusiowi uszkodzeń ("chyba silnik odpadł")... mało za fraka nie ściągnąłem z jezdni na pas zieleni, gdzie wcześniej tych z Daewoo na kocu termicznym posadziłem (dobrze, że to czerwiec był)...
      5. prawo jazdy miała od 3 miesięcy.
Pełna wersja