Winny, choć miał zielone

04.03.14, 10:01
Paweł Czyżkowski spędzi w więzieniu 4,5 roku za to, że na rogu Puławskiej i Malczewskiego zabił trzy osoby. Wjechał na skrzyżowanie przy zielonym świetle, ale jechał dwa i pół razy szybciej, niż pozwalają przepisy.


warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,15560784,Winny__choc_mial_zielone__Pedzil_130_km_w_centrum.html#LokWawTxt
Od czasu do czasu pojawiają się głosy o "bezwzględnym pierwszeństwie", czyli że jadący główną może wyczyniać co chce, a ci na podporządkowanej muszą się dostosować.
Otóż muszą - ale do pewnych granic. Zielone nie oznacza że można zapie...ć ile się chce.
Prawie 3 lata to trwało, ale wyrok jest zaskakująco sprawiedliwy.
    • pies_w_studni Re: Winny, choć miał zielone 04.03.14, 11:19
      I bardzo dobrze, moze i kierowca opla wymusił ale gdyby ten z mercedesa jechał normalnie to skonczyloby sie na siniakach. Dobry kierowca to taki który potrafi korygować błędy innych.
      • szymi_mispanda Muk wogle z doma ne wychodzic... 04.03.14, 11:41
        .wtedy by skorygowal blendy tego z opla do zera hyhy
    • galtomone Chociaz raz sie zgadzamy.... 04.03.14, 12:03

      • gzesiolek Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 04.03.14, 12:35
        @galtomone

        A nie kusilo Cie aby zapytac, czy kierowca merca czasami po prostu nie wiedzial lepiej jaka predkosc jest bezpieczna na tej trzypasmowce i przy zielonej fali i sie pomylil?
        I ze jakby wprowadzic brak sankcji dla kierowcow za olewanie oznakowania to moglibysmy go cmoknac w trabke, a nie ukarac?

        Taka mala dygresja ;) Bo mnie kusilo ale sie powstrzymalem :P (na prawie...)
        • klemens1 Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 04.03.14, 13:13
          > A nie kusilo Cie aby zapytac, czy kierowca merca czasami po prostu nie wiedzial
          > lepiej jaka predkosc jest bezpieczna na tej trzypasmowce

          Pewnie że wiedział lepiej. I zgodnie ze swoją wiedzą tę bezpieczną (wg siebie) prędkość świadomie olał.
          Potrzebny jest dodatkowy bit, żeby ten niuans wychwycić.

          > I ze jakby wprowadzic brak sankcji dla kierowcow za olewanie oznakowania to mog
          > libysmy go cmoknac w trabke, a nie ukarac?

          Ten brak sankcji de facto jest - prawdopodobieństwo ukarania za nieprzestrzeganie przepisów jest praktycznie zerowe. Kierowca został ukarany za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, a nie za nieprzestrzeganie przepisów. Gdyby nie ten wypadek, to - jak sam napisałeś - moglibyście go cmoknąć w trąbkę.

          • gzesiolek Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 04.03.14, 13:24
            Umiesz czytac w myslach - podziwiam... Ja jednak przypuszczam, ze po prostu braklo my wyobrazni aby znalezc uzasadnienie do jezdzenia trzypasmowka 50km/h...

            No i odroznij istnienie sankcji/prawa, od skutecznosci jego egzekwowania...
            Jakby nie bylo ograniczenia 50km/h na jakiej podstawie skazalbys go za spowodowanie wypadku ze skutkiem smiertelnym? Jak wg prawa okreslilbys jego wine? Jaki wg prawa bylby zwiazek miedzy przyczyna wypadku a tymze kierowca? Czy czasami pierwszenstwo nie wyznaczaloby wtedy winy, bo niezaleznie czy mercem jedziesz 20km/h czy 200km/h taki wypadek moglbys spowodowac tylko gdy Opel wykonal manewr skretu...
            • klemens1 Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 04.03.14, 13:55
              gzesiolek napisał:

              > Umiesz czytac w myslach - podziwiam... Ja jednak przypuszczam, ze po prostu bra
              > klo my wyobrazni aby znalezc uzasadnienie do jezdzenia trzypasmowka 50km/h...

              Znowu jednobitowość uzewnętrzniasz. Problem nie polega na przekroczeniu 50 km/h. I wyobraźnia w zupełności wystarcza, żeby uznać iż 50 w tym miejscu jest bez sensu. Robisz dokładnie ten sam głupi błąd, co znakolodzy przy hopce Zientarskiego - uzasadniasz słuszność ograniczenia do 50 faktem, że ktoś przekroczył tę prędkość ponad dwukrotnie i nastąpił wypadek.

              BTW. Z pewnością kierowcy mercedesa nie brakło wyobraźni żeby uznać iż 130 to za dużo. Ty sugerujesz, że jechał on z taką prędkością, bo uznał ją za bezpieczną. I dzięki takiej prymitywnej demagogii będziesz próbował kwestionować to co piszę o durnych ograniczeniach. Zresztą - już to robisz.

              > No i odroznij istnienie sankcji/prawa, od skutecznosci jego egzekwowania...

              Odróżniam, tylko że w praktyce różnicy nie ma. I o tym piszę.

              > Jakby nie bylo ograniczenia 50km/h na jakiej podstawie skazalbys go za spowodow
              > anie wypadku ze skutkiem smiertelnym? Jak wg prawa okreslilbys jego wine?

              Dokładnie tak samo, jak w przypadku oblodzonej autostrady we mgle.

              • galtomone Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 04.03.14, 14:27
                uwazasz ze gos byl samobojca???

                klemens1 napisał:

                > BTW. Z pewnością kierowcy mercedesa nie brakło wyobraźni żeby uznać iż 130 to z
                > a dużo. Ty sugerujesz, że jechał on z taką prędkością, bo uznał ją za bezpieczn
                > ą. I dzięki takiej prymitywnej demagogii będziesz próbował kwestionować to co p
                > iszę o durnych ograniczeniach. Zresztą - już to robisz.

                A uwazasz, ze jechal 130 dlatego, ze uznala ja za niebezpieczna? :-) Serio??? Uznal ze to za szybko, moze spowodowac niebezpieczny wypadek i dlatego tak jechal....

                Bo mnie sie jednak wydaje, ze nie wzial pod uwage wszyskich zmiennych i dlatego uznal przekroczenie predkosci za bezpieczne...

                A reszta to gdybanie - czy gdyby zamiast jechac 50 jechal 70 to czy doszloby do wypadku i z jakim skutkiem.

                > > No i odroznij istnienie sankcji/prawa, od skutecznosci jego egzekwowania.
                > ..
                >
                > Odróżniam, tylko że w praktyce różnicy nie ma. I o tym piszę.

                Z tego co piszesz, zupenie nie wynika niestety, ze odrozniasz. Wrecz przeciwnie. I to nie tylko w tej kwestii stawiasz miedzy roznymi rzewczami znak "=" twierdzac potem, ze Ty przeciez wiez ze to nie to samo.... To skoro wiesz, to czemu jednak piszesz, ze to to samo?

                > Dokładnie tak samo, jak w przypadku oblodzonej autostrady we mgle.

                Nie da rady.... To by nie przeszlo.
                • klemens1 Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 04.03.14, 15:01
                  galtomone napisał:

                  > uwazasz ze gos byl samobojca???

                  Znowu zaczynasz błądzić jak dziecko.
                  Nie - nie był samobójcą, nawet nie chciał żeby wypadek spowodować. Zwiększył jedynie ryzyko wypadku do kilku procent.

                  > A uwazasz, ze jechal 130 dlatego, ze uznala ja za niebezpieczna? :-) Serio???

                  Znowu błądzisz jak dziecko i śmiejesz się z głupot, które sam generujesz.
                  Jechał 130 POMIMO tego że uznał tę prędkość za niebezpieczną.
                  Może to dla ciebie zaskoczenie, ale ludzie robią czasami rzeczy, których głupoty są świadomi.

                  > > > No i odroznij istnienie sankcji/prawa, od skutecznosci jego egzekwowania.
                  > >
                  > > Odróżniam, tylko że w praktyce różnicy nie ma. I o tym piszę.
                  >
                  > Z tego co piszesz, zupenie nie wynika niestety, ze odrozniasz.

                  Z czego konkretnie wynika, że tego nie rozróżniam? Zacytuj jakiś fragment, żebym nie musiał cię oskarżać o kłamstwo.

                  > > Dokładnie tak samo, jak w przypadku oblodzonej autostrady we mgle.
                  >
                  > Nie da rady.... To by nie przeszlo.

                  To przechodzi. Ale to są fakty, więc nie mają szans z twoim betonem ideologicznym.

                  • galtomone Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 04.03.14, 15:20
                    klemens1 napisał:

                    > galtomone napisał:
                    >
                    > > uwazasz ze gos byl samobojca???
                    >
                    > Znowu zaczynasz błądzić jak dziecko.
                    > Nie - nie był samobójcą, nawet nie chciał żeby wypadek spowodować. Zwiększył je
                    > dynie ryzyko wypadku do kilku procent.

                    Patrz.... niemozliwe. Z zadnej Twoich wczesniejszych wypowiedzi nie wynikalo, ze wieksza predkosc zwieksza ryzyko wypadku - twierdziles wrecz, ze jedno z drugim nie ma zwiazku. A tu taka odmiana. No no!!!!! :-)
                    >
                    > > A uwazasz, ze jechal 130 dlatego, ze uznala ja za niebezpieczna? :-) Seri
                    > o???
                    >
                    > Znowu błądzisz jak dziecko i śmiejesz się z głupot, które sam generujesz.
                    > Jechał 130 POMIMO tego że uznał tę prędkość za niebezpieczną.

                    Istotnie tak moglo byc. Ale szanse na to, ze tak bylo faktycznie sa w mojej ocenie duzo mniejsze niz to, ze zupelnie nie myslal o tym, ze cos faktycznie moze sie zdarzyc.
                    Bo trzeba byc kompletmym bezmozgiem i idiota by zdajac sobie sprawe z ryzyka jednak w takich warunkach tak jechac.

                    To o czym ty piszesz moze miec odniesienie np. do sportowcow, ktorzy zdaja sibie sprawe z ryzyka ale jednak cos robia....

                    > Może to dla ciebie zaskoczenie, ale ludzie robią czasami rzeczy, których głupot
                    > y są świadomi.

                    No to jesli nie byl swiadomy glupoty swego czynu, jak mogl uznac ze jedzie z niebzpieczna predkoscia?????

                    Twoja logika mnie zalamuje!!!!!!!!!!!! A raczej jej brak. Nie mozna byc jednoczesnie glupim i madrym. Nie mozna nie robic rzeczy nieswiadomie a jednoczesnie zdawac sobie sprawe, z tego co robimy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                    > > > > No i odroznij istnienie sankcji/prawa, od skutecznosci jego e
                    > gzekwowania.
                    > > >
                    > > > Odróżniam, tylko że w praktyce różnicy nie ma. I o tym piszę.
                    > >
                    > > Z tego co piszesz, zupenie nie wynika niestety, ze odrozniasz.
                    >
                    > Z czego konkretnie wynika, że tego nie rozróżniam? Zacytuj jakiś fragment, żeby
                    > m nie musiał cię oskarżać o kłamstwo.

                    Ten brak sankcji de facto jest - prawdopodobieństwo ukarania za nieprzestrzeganie przepisów jest praktycznie zerowe.

                    Brak sankcji a egzekwowanie sankcji to kompletnie dwie rozne sprawy - nawet jesli efekt czasem jest podobny.
                    A ty jednak mylisz kwestiie prawdopodobienstwa z prawem...

                    > > > Dokładnie tak samo, jak w przypadku oblodzonej autostrady we mgle.

                    > > Nie da rady.... To by nie przeszlo.
                    >
                    > To przechodzi. Ale to są fakty, więc nie mają szans z twoim betonem ideologiczn
                    > ym.

                    Co przechodzi? Gdyby w miescie wolno bylo Ci jechac z dowolna predkoscia to co do tego ma mgla (ktorej nie bylo) czy oblodzenie (ktorego nie bylo). Jedynym winnym bylby kierowca Opla.
                    • klemens1 Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 05.03.14, 11:34
                      galtomone napisał:

                      > > > uwazasz ze gos byl samobojca???
                      > >
                      > > Znowu zaczynasz błądzić jak dziecko.
                      > > Nie - nie był samobójcą, nawet nie chciał żeby wypadek spowodować. Zwiększył je
                      > > dynie ryzyko wypadku do kilku procent.
                      >
                      > Patrz.... niemozliwe. Z zadnej Twoich wczesniejszych wypowiedzi nie wynikalo, z
                      > e wieksza predkosc zwieksza ryzyko wypadku - twierdziles wrecz, ze jedno z drug
                      > im nie ma zwiazku. A tu taka odmiana. No no!!!!! :-)

                      Po pierwsze - trzymaj się tematu. Nie był samobójcą, co próbujesz prymitywnie wciskać.
                      Po drugie - nigdzie nie twierdziłem, że większa prędkość nie ma związku z ryzykiem wypadku. Jak zwykle wszystko przeinaczasz i upraszczasz. Większa prędkość do pewnej wartości ZMNIEJSZA ryzyko wypadku, później zwiększa. I to wcale nie liniowo.

                      > > Znowu błądzisz jak dziecko i śmiejesz się z głupot, które sam generujesz.
                      > > Jechał 130 POMIMO tego że uznał tę prędkość za niebezpieczną.
                      >
                      > Istotnie tak moglo byc. Ale szanse na to, ze tak bylo faktycznie sa w mojej oce
                      > nie duzo mniejsze niz to, ze zupelnie nie myslal o tym, ze cos faktycznie moze
                      > sie zdarzyc.
                      > Bo trzeba byc kompletmym bezmozgiem i idiota by zdajac sobie sprawe z ryzyka je
                      > dnak w takich warunkach tak jechac.

                      Statystycznie tacy idioci i bezmózgi nieczęsto, ale jednak się trafiają. Ostatnio wrzucili filmik jak jechali pod prąd. Z komentarzy wynika, że doskonale wiedzieli, co robią. A jednak tak pojechali i nawet się tym chwalili. Ludzie mają różne sposoby na pokazanie "co ja nie potrafię".

                      > > Może to dla ciebie zaskoczenie, ale ludzie robią czasami rzeczy, których głupot
                      > > y są świadomi.
                      >
                      > No to jesli nie byl swiadomy glupoty swego czynu, jak mogl uznac ze jedzie z ni
                      > ebzpieczna predkoscia?????

                      Powstrzymam się tym razem od inwektyw i zaapeluję jedynie, żebyś jeszcze raz przeczytał dokładnie co napisałem. Chodzi o to jedno zdanie, na które głupio odpowiedziałeś.

                      > Twoja logika mnie zalamuje!!!!!!!!!!!!

                      Jeżeli widzisz "nie" tam gdzie go nie ma i odwracasz sens zdania, to faktycznie jest to załamujące.
                      Podpowiem ci, że tego typu nierozumienie tego co czytasz udowadniasz non-stop. Teraz masz twardy dowód, który - tym razem - nawet ty zauważysz. Tzn. jest taka nadzieja.

                      > > Z czego konkretnie wynika, że tego nie rozróżniam? Zacytuj jakiś fragment, żeby
                      > > m nie musiał cię oskarżać o kłamstwo.
                      >
                      > Ten brak sankcji de facto jest - prawdopodobieństwo ukarania za nieprzestrze
                      > ganie przepisów jest praktycznie zerowe.

                      >
                      > Brak sankcji a egzekwowanie sankcji to kompletnie dwie rozne sprawy

                      OK, rozpiska:
                      Obecnie praktycznie nie ma różnicy, czy sankcje są, czy też ich nie ma. Bo i tak praktycznie nie są egzekwowane. Czyli sankcje są, ale de facto ich nie ma.
                      Jako ciekawostkę dodam, że we wcześniejszej wypowiedzi miałem właśnie zacytować to zdanie, które ty zacytowałeś na dowód tego, że jednak odróżniam brak sankcji od ich egzekwowania. Jak widać, znowu wszystko rozbiło się o rozumienie tekstu.

                      > > > > Dokładnie tak samo, jak w przypadku oblodzonej autostrady we mgle.
                      >
                      > > > Nie da rady.... To by nie przeszlo.
                      > >
                      > > To przechodzi. Ale to są fakty, więc nie mają szans z twoim betonem ideologicznym.
                      >
                      > Co przechodzi?

                      To, że jazda z prędkością dozwoloną nie oznacza iż kierowca nie może być oskarżony o jazdę ze zbyt wysoką prędkością.

                      • galtomone Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 05.03.14, 15:46
                        klemens1 napisał:

                        > galtomone napisał:
                        > Zwiększył jedynie ryzyko wypadku do kilku procent.
                        > >
                        > > Patrz.... niemozliwe. Z zadnej Twoich wczesniejszych wypowiedzi nie wynik
                        > alo, ze wieksza predkosc zwieksza ryzyko wypadku - twierdziles wrecz, ze jedno
                        > z drugim nie ma zwiazku. A tu taka odmiana. No no!!!!! :-)
                        >
                        > Po pierwsze - trzymaj się tematu. Nie był samobójcą, co próbujesz prymitywnie w
                        > ciskać.

                        Nie ja tylko TY, twierdzac, ze zdawal sobie sprawe z ryzyka jakie powoduje jadac tak a nie inaczej. Ja twierdze ,ze wogole nie myslal i byl przkonany o swoich umiejetnoscich, ze jemu sie nic nie przytrafi, ze jest skoncentrowany i ze jedzie bezpiecznie, bo przeciez da sie jeszcze szybciej...

                        > Po drugie - nigdzie nie twierdziłem, że większa prędkość nie ma związku z ryzyk
                        > iem wypadku. Jak zwykle wszystko przeinaczasz i upraszczasz.

                        Naprawde nie chce mi sie szukac... ale nie watpie, ze nie tylko ja to pamietam z dyskusji o tym czy nalezy przestrzegac ograniczen na znakach i czy wieksza predkosc niz na ograniczeniu zwieksza ryzyko wypadku i skutkow wypadku. Wazne, ze w koncu to przyznales.
                        Czuje sie usatysfakcjonowany!

                        > Większa prędkość d
                        > o pewnej wartości ZMNIEJSZA ryzyko wypadku, później zwiększa. I to wcale nie li
                        > niowo.

                        Ble, ble, ble.... Nie watpie, ze masz racje ale nie zawsze i nie wszedzie. Jak zwykle nie mozna uogulniac, ze zawsze jazda szybciej niz wolno zmniejsza ryzykow ywpadku. Jak i nie zawsze zwieksza.

                        > > > Znowu błądzisz jak dziecko i śmiejesz się z głupot, które sam gener
                        > ujesz.
                        > > > Jechał 130 POMIMO tego że uznał tę prędkość za niebezpieczną.

                        Mysle jednak ze za wyskoso cenie tego Pana (nie wiem na jakiej podstawie skoro fakty sa przeciwko nie mu). Ktos kto ma choc mala czesc fukcjonujacego rozumu, pojechalby 70 - 90... ale nie 130 w takich warunkach. Chyba, ze on przed skrzyzowaniem ze 150 zwolnil do 130 - jako swiadomy niebezpieczenst kierowaca :-).

                        Dla mnie duzo bardziej prawdopodobne jest ZE NIE MYSLAL< NIE ZDAWAL SOBIE SPRAWY i NIE UZNAL w zwiazkuku z tym tej predkosci za niebezpieczna - bo 9znow powtarzam) kazdy normalny czlowiek, jak juz pisalem, w centrum miasta jednak by zwolnil - do predkosci szybkiel ale uznanej za bezpieczna - skoro nie zwolnil to albo bjest debilem, albo uznal 130 za bezpieczne.

                        > > Istotnie tak moglo byc. Ale szanse na to, ze tak bylo faktycznie sa w moj
                        > ej oce
                        > > nie duzo mniejsze niz to, ze zupelnie nie myslal o tym, ze cos faktycznie
                        > moze
                        > > sie zdarzyc.
                        > > Bo trzeba byc kompletmym bezmozgiem i idiota by zdajac sobie sprawe z ryz
                        > yka je
                        > > dnak w takich warunkach tak jechac.
                        >
                        > Statystycznie tacy idioci i bezmózgi nieczęsto, ale jednak się trafiają. Ostatn
                        > io wrzucili filmik jak jechali pod prąd. Z komentarzy wynika, że doskonale wied
                        > zieli, co robią. A jednak tak pojechali i nawet się tym chwalili. Ludzie mają r
                        > óżne sposoby na pokazanie "co ja nie potrafię".

                        Debil bez mozgu nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczenstwa bo to (gdzies tam sie po pustm lbie placze) jest kompletna abstrakcja,..... jak tlumaczenie zasad mechaniki kwantowej....

                        > > > Może to dla ciebie zaskoczenie, ale ludzie robią czasami rzeczy, kt
                        > órych głupoty są świadomi.
                        > >
                        > > No to jesli nie byl swiadomy glupoty swego czynu, jak mogl uznac ze jedzi
                        > e z niebzpieczna predkoscia?????
                        >
                        > Powstrzymam się tym razem od inwektyw i zaapeluję jedynie, żebyś jeszcze raz pr
                        > zeczytał dokładnie co napisałem. Chodzi o to jedno zdanie, na które głupio odpo
                        > wiedziałeś.

                        I vice versa....

                        + pamietaj o brzytwie Ockhama - najprostsze wyjasnienie jest z reguly najlepsze.


                        > > Twoja logika mnie zalamuje!!!!!!!!!!!!

                        > Jeżeli widzisz "nie" tam gdzie go nie ma i odwracasz sens zdania, to faktycznie
                        > jest to załamujące.
                        > Podpowiem ci, że tego typu nierozumienie tego co czytasz udowadniasz non-stop.

                        Acha... - powiedzial koncac zdanie Klemens i spojrzal w lustro :-) O.... to jednak Ja :-)

                        > Teraz masz twardy dowód, który - tym razem - nawet ty zauważysz. Tzn. jest taka
                        > nadzieja.
                        >
                        > > > Z czego konkretnie wynika, że tego nie rozróżniam? Zacytuj jakiś fr
                        > agment, żeby
                        > > > m nie musiał cię oskarżać o kłamstwo.
                        > >
                        > > Ten brak sankcji de facto jest - prawdopodobieństwo ukarania za nieprz
                        > estrze
                        > > ganie przepisów jest praktycznie zerowe.

                        > >
                        > > Brak sankcji a egzekwowanie sankcji to kompletnie dwie rozne sprawy
                        >
                        > OK, rozpiska:
                        > Obecnie praktycznie nie ma różnicy, czy sankcje są, czy też ich nie ma.

                        Daruj sobie... nie rozmawiamy o egzekwowaniu (zgadzam sie jest kiepskie) tylko o tym czy jakies sankcje sa - a sa. I kropka. Twoje dalsze filozofowanie na ten temat jest bezcelowe...

                        > > > > > Dokładnie tak samo, jak w przypadku oblodzonej autostra
                        > dy we mgle.
                        > >
                        > > > > Nie da rady.... To by nie przeszlo.
                        > > >
                        > > > To przechodzi. Ale to są fakty, więc nie mają szans z twoim betonem
                        > ideologicznym.
                        > >
                        > > Co przechodzi?
                        >
                        > To, że jazda z prędkością dozwoloną nie oznacza iż kierowca nie może być oskarż
                        > ony o jazdę ze zbyt wysoką prędkością.

                        Dzis moze BO SA SANKCJE!!!! Jak ich nie bedzie to nie bedzie zbyt wysokiej predkosci bo nie bedzie punktu odniesienia. A anwet gdyby byl to nie bedzie wiadomo jak go ukarac. Tak jak dzis, gdy wszyscy wiedza, ze Kowalski wymyslil nowy rodzaj przestepstwa, ale jako ze prawo go nie przewiduje (brak sankcji) nie mozna go ukarac.
                        • klemens1 Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 06.03.14, 14:33
                          > Ja twierdze ,ze wogole nie myslal i byl przkonany o swoich
                          > umiejetnoscich, ze jemu sie nic nie przytrafi, ze jest skoncentrowany

                          Pierniczysz głupoty, byleby było zgodnie z twoją ideologią. Nie ma takiego idioty, który przy 130 w tym miejscu będzie przekonany że jedzie bezpiecznie. Jest za to wielu, którzy pomimo zdawania sobie sprawy z niebezpieczeństwa, nadal jadą zbyt szybko.
                          W wyniku swojego oślego uporu nie bierzesz pod uwagę tej drugiej, bardzo często spotykanej, możliwości.

                          > Debil bez mozgu nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczenstwa bo to (gdzies tam si
                          > e po pustm lbie placze) jest kompletna abstrakcja,..... jak tlumaczenie zasad m
                          > echaniki kwantowej....

                          Zdaje sobie doskonale - i nawet lubi, gdy jest niebezpiecznie. Wzbudza to w nim emocje i powoduje dowartościowanie "ja potrafię, a wy - ślamazary - jesteście cienkie bolki". Ale nadal debil zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa.

                          > > > > Może to dla ciebie zaskoczenie, ale ludzie robią czasami rzeczy, których głupoty są świadomi.
                          > > >
                          > > > No to jesli nie byl swiadomy glupoty swego czynu, jak mogl uznac ze jedzie z niebzpieczna predkoscia?????
                          > >
                          > > Powstrzymam się tym razem od inwektyw i zaapeluję jedynie, żebyś jeszcze raz pr
                          > > zeczytał dokładnie co napisałem. Chodzi o to jedno zdanie, na które głupio odpo
                          > > wiedziałeś.
                          >
                          > I vice versa....

                          Zastanawiałem się co odpowiesz i wariant robienia z siebie idioty w tak oczywistym przypadku uznałem za niemożliwy. Tym bardziej, że wskazałem ci, gdzie popełniłeś błąd. A jednak ty ten wariant wybrałeś + pyskowanie.
                          Więc po kolei:

                          Czy zdanie:
                          robią czasami rzeczy, których głupoty są świadomi
                          oznacza:
                          1. robią czasami rzeczy, których głupoty są świadomi
                          czy też
                          2. robią czasami rzeczy, których głupoty NIE są świadomi
                          ???

                          Ciekawe, jak się z tego wykaraskasz, bo ten przykład twojego nierozumienia tekstu pisanego jest tak książkowy, że aż ledwo wierzę, że taki błąd popełniłeś.
                          A że jeszcze w to brniesz, potwierdza tylko moją tezę o twoim chorobliwie wysokim mniemaniu o sobie. Putin na konferencji to przy tobie cienki bolek.

                          > Daruj sobie... nie rozmawiamy o egzekwowaniu (zgadzam sie jest kiepskie) tylko
                          > o tym czy jakies sankcje sa - a sa. I kropka.

                          Są. Ale de facto ich nie ma. I kropka.

                          > > To, że jazda z prędkością dozwoloną nie oznacza iż kierowca nie może być oskarż
                          > > ony o jazdę ze zbyt wysoką prędkością.
                          >
                          > Dzis moze BO SA SANKCJE!!!! Jak ich nie bedzie to nie bedzie zbyt wysokiej pred
                          > kosci bo nie bedzie punktu odniesienia.

                          Jak jest dozwolone 90, a ktoś jedzie 80 w gęstej mgle, to jednak jest karany za zbyt dużą prędkość.



                          • galtomone Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 06.03.14, 14:51
                            klemens1 napisał:

                            > > Ja twierdze ,ze wogole nie myslal i byl przkonany o swoich
                            > > umiejetnoscich, ze jemu sie nic nie przytrafi, ze jest skoncentrowany
                            >
                            > Pierniczysz głupoty, byleby było zgodnie z twoją ideologią. Nie ma takiego idio
                            > ty, który przy 130 w tym miejscu będzie przekonany że jedzie bezpiecznie.

                            To chyba nie wiele wiesz o ludzkiej glupocie :-(

                            > Jest
                            > za to wielu, którzy pomimo zdawania sobie sprawy z niebezpieczeństwa, nadal jad
                            > ą zbyt szybko.

                            Na pewno tak... ale wg moich obserwacji, resztek wiedzy z psychologi oraz tego w ktora strone (ogolnie) zmierza poziom umyslowany spoleczenstwa, twierdze, ze duzo bardziej prawdopodobne jest jednak to, ze zupelnie sobie z tego sprawy nie zdawal/nie byl swiadomy.

                            Troche jak nastolatek... ktory teoretycznie wie, ze jest smierc, mozna sobie zrobic krzywde... itd... ale to dotyczny zawsze innych!!!

                            > W wyniku swojego oślego uporu nie bierzesz pod uwagę tej drugiej, bardzo często
                            > spotykanej, możliwości.

                            Jednak zadziej niz prostej prawdy, ze ludzi sa po prostu glupi.

                            > > Debil bez mozgu nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczenstwa bo to (gdzies
                            > tam si
                            > > e po pustm lbie placze) jest kompletna abstrakcja,..... jak tlumaczenie z
                            > asad m
                            > > echaniki kwantowej....
                            >
                            > Zdaje sobie doskonale - i nawet lubi, gdy jest niebezpiecznie. Wzbudza to w nim
                            > emocje i powoduje dowartościowanie "ja potrafię, a wy - ślamazary - jesteście
                            > cienkie bolki". Ale nadal debil zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa.

                            Wiesz.... wobec tego co sie stalo, to i tak nie ma najmnejszego znaczenia, ktory z nas ma racje...
                            3 osoby zginely... a czy ten koles wiedzial co robi, czy nie wiedzial - to dzis juz bez znaczenia.

                            > Czy zdanie:
                            > robią czasami rzeczy, których głupoty są świadomi
                            > oznacza:
                            > 1. robią czasami rzeczy, których głupoty są świadomi
                            > czy też
                            > 2. robią czasami rzeczy, których głupoty NIE są świadomi
                            > ???

                            Jesli czasem robisz cos czego glupoty jestes swiadomy, to rownie dobrze czasem mozesz robic tez cos czego glupoty nie jestes swiadomy. Zatem 2.

                            I o tym obaj dyskutujemy... ty twierdzisz ze zdawal sobie sprawe z tego ze jedzie jak idiota.Ja twierdze ze jechal jak idiota ale o tym nie wiedzial :-).

                            A). zaden z nas nie ejste wstanie udowodnic, ze ma racje
                            B). Co to ma za zanczenie?

                            > > Daruj sobie... nie rozmawiamy o egzekwowaniu (zgadzam sie jest kiepskie)
                            > tylko
                            > > o tym czy jakies sankcje sa - a sa. I kropka.
                            >
                            > Są. Ale de facto ich nie ma. I kropka.

                            Ale sa! Czego najlepszym dowodem jest wyrok ww sprawie. Gdyby go nie bylo to mialbys racje.

                            > > > To, że jazda z prędkością dozwoloną nie oznacza iż kierowca nie moż
                            > e być oskarż
                            > > > ony o jazdę ze zbyt wysoką prędkością.
                            > >
                            > > Dzis moze BO SA SANKCJE!!!! Jak ich nie bedzie to nie bedzie zbyt wysokie
                            > j pred
                            > > kosci bo nie bedzie punktu odniesienia.
                            >
                            > Jak jest dozwolone 90, a ktoś jedzie 80 w gęstej mgle, to jednak jest karany za
                            > zbyt dużą prędkość.

                            Ale jak nie bedzie tego 90..... to za co go ukarzesz?
                            • klemens1 Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 07.03.14, 16:56
                              galtomone napisał:

                              > Troche jak nastolatek... ktory teoretycznie wie, ze jest smierc, mozna sobie zr
                              > obic krzywde... itd... ale to dotyczny zawsze innych!!!

                              To jest kwestia braku odpowiedzialności, a nie niezdawania sobie sprawy z niebezpieczeństwa.
                              Oczywiście niekiedy totalnie zdebilałe jednostki się zdarzają, ale to nikły procent - większość kozaczy na zasadzie "wiem że czynię źle, ale może się uda - przynajmniej się podbuduję".

                              > > Czy zdanie:
                              > > robią czasami rzeczy, których głupoty są świadomi
                              > > oznacza:
                              > > 1. robią czasami rzeczy, których głupoty są świadomi
                              > > czy też
                              > > 2. robią czasami rzeczy, których głupoty NIE są świadomi
                              > > ???
                              >
                              > Jesli czasem robisz cos czego glupoty jestes swiadomy, to rownie dobrze czasem
                              > mozesz robic tez cos czego glupoty nie jestes swiadomy. Zatem 2.

                              Niestety - niekoniecznie. Bo pozostałe rzeczy, które robią, mogą nie być głupie.

                              > > > o tym czy jakies sankcje sa - a sa. I kropka.
                              > >
                              > > Są. Ale de facto ich nie ma. I kropka.
                              >
                              > Ale sa! Czego najlepszym dowodem jest wyrok ww sprawie. Gdyby go nie bylo to mi
                              > albys racje.

                              Ale praktycznie jakby ich nie było. Prawdopodobieństwo zostania ustrzelonym jest praktycznie zerowe.
                              Czy wg ciebie istnieje niebezpieczeństwo, że spadnie ci na głowę meteoryt? Bo kiedyś się to komuś zdarzyło (i to chyba w Europie).

                              > > Jak jest dozwolone 90, a ktoś jedzie 80 w gęstej mgle, to jednak jest karany za
                              > > zbyt dużą prędkość.
                              >
                              > Ale jak nie bedzie tego 90..... to za co go ukarzesz?

                              A co w powyższej sytuacji zmienił fakt, że 90 jest?
                              • galtomone Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 07.03.14, 21:10
                                klemens1 napisał:

                                > > Ale jak nie bedzie tego 90..... to za co go ukarzesz?
                                >
                                > A co w powyższej sytuacji zmienił fakt, że 90 jest?

                                Dał punkt odniesienia.
                                • klemens1 Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 10.03.14, 12:32
                                  galtomone napisał:

                                  > klemens1 napisał:
                                  >
                                  > > > Ale jak nie bedzie tego 90..... to za co go ukarzesz?
                                  > >
                                  > > A co w powyższej sytuacji zmienił fakt, że 90 jest?
                                  >
                                  > Dał punkt odniesienia.

                                  Więc jechał 40 km/h i to było w tych warunkach za szybko. Wykorzystaj teraz ten punkt odniesienia.
                                  • gzesiolek Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 10.03.14, 21:27
                                    Nie myl najechania z wymuszeniem pierwszenstwa...
                                    Bo w przypadku najechania (np. na lodzie we mgle) to nawet 20km/h moze byc uznane za niedostosowanie predkosci do warunkow...

                                    A jesli ktos jadac zgodnie z przepisami zostanie zaskoczony wymuszeniem drugiego to nie ma bata, nie bedzie winny ten co jechal z pierwszenstwem (nawet za szybko jak na mgle i lod), ale ten co mimo tej mgly i lodu wymusil pierwszenstwo...

                                    W momencie gdy nie ma limitu/punktu odniesienia w stosunku do pomykajacego z pierwszenstwem zawsze pierwszym winnym bedzie wymuszajacy... chocby tamten jechal 200km/h, ten z podporzadkowanej musi wykonywac tak manewr, zeby brac pod uwage to jak Ci z pierwszenstwem moga jechac zgodnie z prawem nawet 300km/h...

                                    Zaraz znowu rzucisz tekstem o jednobitowosci, a to po prostu logika i jednoznacznosc zasad...
                                    • galtomone Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 11.03.14, 09:10
                                      Dokladnie tak!
                                    • klemens1 Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 11.03.14, 10:54
                                      > A jesli ktos jadac zgodnie z przepisami zostanie zaskoczony wymuszeniem drugieg
                                      > o to nie ma bata, nie bedzie winny ten co jechal z pierwszenstwem (nawet za szy
                                      > bko jak na mgle i lod), ale ten co mimo tej mgly i lodu wymusil pierwszenstwo..

                                      No właśnie nie.
                                      Podobnie jak kierowca jadący 50, gdy na chodniku kłębi się tłum i nagle ktoś wyjdzie niespodziewanie na jezdnię, będzie winnym, bo nie dostosował prędkości do warunków. Mimo że miał pierwszeństwo i nie przekroczył prędkości.
                                      To się nazywa "dostosowanie prędkości do warunków". Wiele gminnych/powiatowych dróżek ma ustawowe 90, a tyle się tam po prostu nie da jechać. Życzę powodzenia przy tłumaczeniu dlaczego wypadłeś z drogi.
              • gzesiolek Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 04.03.14, 15:26
                Hehehe...

                Takiej odpowiedzi sie spodziewalem... ;) Dlatego mnie skusilo ;)

                Nadal nie kumasz, ze ograniczenie to staly punkt odniesienia... Lamiesz to lamiesz na wlasne ryzyko, ale jak spowodujesz taki wypadek nie ma gdybania, ze nie ponosisz winy...

                Ty chcesz sciagnac ten punkt odniesienia tylko dlatego, ze "urzedasy sie myla"... czytaj w prawie nie bedzie odniesienia i zapisu umozliwiajacego scigac debili ktorzy swiadomie lub nieswiadomnie jezdza niebezpiecznie i powoduja wypadki jak ten powyzszy...

                Aha i przy takiej ilosci przejsc i skrzyzowan 50 nie jest az tak idiotyczna, choc sam osobiscie bylbym za 70tka...

                Ok, koncze bo znowu sie nakrecasz i zaczynasz wycieczki osobiste... Nie pojales mojej logiki przez dziesiatki postow wczesniej to i nie oczekuje naglej odmiany ;)

                Trzymaj sie i zero wypadkow zycze...
                • klemens1 Re: Chociaz raz sie zgadzamy.... 05.03.14, 11:40
                  gzesiolek napisał:

                  > Nadal nie kumasz, ze ograniczenie to staly punkt odniesienia... Lamiesz to lami
                  > esz na wlasne ryzyko, ale jak spowodujesz taki wypadek nie ma gdybania, ze nie
                  > ponosisz winy...

                  I nadal wypadek przy prędkości grubo ponad dwukrotnie wyższej nadal nie jest dowodem, że dane ograniczenie jest słuszne. A tego próbujesz dowodzić.
                  Z jednym masz rację - to bardzo dobry mechanizm wskazywania winnego. Ale o to chodzi w tym systemie - żeby winni byli, a nie żeby kierowcy szanowali przepisy.

        • galtomone Kusilo :-) - nie kop lezacego ;-) 04.03.14, 14:21
          Ale to pewnie ta sytuacjia, gdy jednak jego zdrowy rozsadek (Bimota tez chyba mial takie propozycje) sie okazal chory...
          Ale pewnie tylko mu sie wydawalo, ze dobrze zna ta droge...
          Choc faktycznie - 3 pasy, zero dziur, zielona fala i tylko 50... pewnie wczesniej jezdzil szybciej i przez 3 lata nic sie nie dzialo.

          Ale nie kop lezacego :-)
          • klemens1 Re: Kusilo :-) - nie kop lezacego ;-) 04.03.14, 14:55
            galtomone napisał:

            > Ale to pewnie ta sytuacjia, gdy jednak jego zdrowy rozsadek (Bimota tez chyba m
            > ial takie propozycje) sie okazal chory...
            > Ale pewnie tylko mu sie wydawalo, ze dobrze zna ta droge...
            > Choc faktycznie - 3 pasy, zero dziur, zielona fala i tylko 50... pewnie wczesni
            > ej jezdzil szybciej i przez 3 lata nic sie nie dzialo.
            >
            > Ale nie kop lezacego :-)

            Dla ciebie argument przedmówcy być może był miażdżący i nie wiedziałbyś jak sobie z nim poradzić - dla mnie nie stanowił najmniejszego problemu.
            Więc prośba - nie kładź się i nie udawaj że to ja.

          • badyll Re: Kusilo :-) - nie kop lezacego ;-) 05.03.14, 08:53
            > Ale to pewnie ta sytuacjia, gdy jednak jego zdrowy rozsadek (Bimota tez chyba m
            > ial takie propozycje) sie okazal chory...
            > Ale pewnie tylko mu sie wydawalo, ze dobrze zna ta droge...
            > Choc faktycznie - 3 pasy, zero dziur, zielona fala i tylko 50... pewnie wczesni
            > ej jezdzil szybciej i przez 3 lata nic sie nie dzialo.

            Masz na mysli watek "wieksza predkosc to (czasem) wieksze bezpieczenstwo" ?
            • galtomone Re: Kusilo :-) - nie kop lezacego ;-) 05.03.14, 11:25
              Prawdopodobnie tak...
              • badyll Re: Kusilo :-) - nie kop lezacego ;-) 05.03.14, 11:50
                > Prawdopodobnie tak..

                To prawdopodobnie do mnie pijesz. Jesli tak to napisz gdzie widzisz podobienstwa w tych dwóch wątkach
                • galtomone Re: Kusilo :-) - nie kop lezacego ;-) 05.03.14, 15:48
                  badyll napisał:

                  > > Prawdopodobnie tak..
                  >
                  > To prawdopodobnie do mnie pijesz. Jesli tak to napisz gdzie widzisz podobienstw
                  > a w tych dwóch wątkach

                  Pytales, to odpowiadam!

                  badyll napisał:

                  >
                  > Masz na mysli watek "wieksza predkosc to (czasem) wieksze bezpieczenstwo" ?

                  Powtarzam:

                  Prawdopodobnie, tak.

                  Dotarło? :-)
                  • badyll Re: Kusilo :-) - nie kop lezacego ;-) 06.03.14, 08:23
                    >Jesli tak to napisz gdzie widzisz podob
                    > ienstw
                    > > a w tych dwóch wątkach

                    Nie dotarło bo nie odpowiedziałes na w/w pytanie
                    • galtomone Re: Kusilo :-) - nie kop lezacego ;-) 06.03.14, 09:02
                      I nie odpowiem, slowo prawdopodobnie bowiem mowi wyraznie, ze nie jestem calkowicie pewien iz o tamten watek chodzi. A przegladac postow mi sie nie chce.

                      Zreszta nie wiem o co ci chodzi. W swojej pierwszej wypowiedzi przypominialem tylko, ze o ile sie nie myle to Bimota sugerowal, ze lepiej jezdzic w oparciu o zdrowy rzsadek niz znaki...

                      I ten koles (co spowodowal wypadek) pewnie byl przekonany, ze on jedzie w zgodzie ze swoim zdrowym rozsadkiem....

                      Co ty masz z tym wspolnego - nie wiem. Ale ze zapytales czy tamten watek mam na mysli, to opdowiedzialem, ze prawdopodonie tak, tzn. ze w nim byly te "madre" wypowiedzi o zdrowym rozsadku.
                      • badyll Re: Kusilo :-) - nie kop lezacego ;-) 06.03.14, 10:26

                        > Co ty masz z tym wspolnego - nie wiem. Ale ze zapytales czy tamten watek mam na
                        > mysli, to opdowiedzialem, ze prawdopodonie tak, tzn. ze w nim byly te "madre"
                        > wypowiedzi o zdrowym rozsadku.


                        Zapytałem o ten watek bo tez o zdrowym rozsadku pisalem i nie było to zgodne z przepisami tylko ze dotyczyło calkiem innych sytuacji stad moje pytanie.



    • fuiio Re: Winny, choć miał zielone 04.03.14, 12:26
      Najlepsze jest odszkodowanie 40000 zl czyli niecale 10k€ za utrate bliskiej osoby..Dobrze byloby wprowadzic staly abonament znalazlo by sie paru chetnych do rozjechania:)
    • nazimno i nie bylo to BMW 04.03.14, 12:31
      Tragedie powodowane sa przez ludzi BEZ jakiejkolwiek wyobrazni.
      • szymi_mispanda dobra, dobra... 04.03.14, 12:45
        ...

        strasznie jednostronnie i zgodnie z "jedynie sluszom ideologiom" siem wypowiadacie

        najbardziej winny jest typ z opla

        oczywiscie "zgodnie z jedynie slusznom ideologiom" nie mozna na kierowce opla nic powiedziec bo:

        - kierowal oplem a "tamten przecies ma mercedesa i do tego 28 lat wienc wiadomo ze jest zly i wogle to nakradl on albo jego stary"

        - kierowca opla nie zyje "a wiadomo ze jak niezyje to jest niwinny i wogle o zmarlych sie zle nie mowi"

        - do tego jeszcze kierowca opla zginal razem z zona co medialnie przedstawione zapewnia mu juz calkowita niewinnosc bo "psecies mlody nowobogacki zlodziej i cham mercedesem za 400tys zabil biedne malzenstwo w oplu"



        ogolnie to tak:

        - jak ktos ma trudnosci z widzialnosca samochodu jadacego 130kmh a nawet niech bedzie 160kmh i taki samochod "materializuje mu sie w polu widzenia nagle" to moze powinien podarowac sobie kierowanie samochodem?

        130, 160, 200 kmh to nie 1000kmh i taki samochod widac na bardzo dlugo przed dojazdem do punktu gdzie jestesmy

        jak ktos musi przewidywac czy zakladac ile kto inny jedzie bo nie potrafi tego po prostu zobaczyc rzucajac okiem 2 razy i widzac postep w zblizaniu sie a wiec mogac ekstrapolowac predkosc i gdzie bedzie dany obiekt za jakis konkretny czas to tez moze sobie darowac jazde samochodem


        naprawde to tak:

        - zdecydowana wina opla
        - na drugim miejscu mercedes za szybka jazde
        - jest tez wina tego ze srodkowego pasa bo jednak bezpiecznie wogle to jest jak jest ruch ulozony tak ze prawy pas = najwolniejszy, im bardziej z lewej tym szybciej i wyprzedzamy sie lewa strona

        no ale w pomrocznej "postaw sie a zesraj sie" - jazda prawym pasem jest poza mozliwosciami przecietnego pomroczanina i ponizej jego aspiracji zyciowych, jak by to wyglondalo przed rodzina i kolegami tak jechac prawa strona? i jeszcze ustapic mlodemu cholernemu kapitaliscie i gnojowi w mercedesie?
        dlatego prawe pasy czy to na drodze 2 czy 3 pasmowej sa zawsze puste
        zeby nam zylka pierdzaca penkla to na prawy pas nie zjedzemy!
        • gzesiolek Re: dobra, dobra... 04.03.14, 13:13
          A znasz sprawe... czy tak piszesz zeby pisac...

          Mercedes wyskoczyl zza wyprzedzanego innego auta, ktore mimo ze bylo znacznie blizej to nie mialo nawet szansy trafic Opla...
          Widzisz samochody jadace przepisowe 50 i stoisz na lewoskrecie (a za Toba jeszcze kilku chetnych)... masz 100m, czyli ok 6sekund... przemykasz bo te 10m w 6 sekund przemkniesz bezproblemowo...
          Nagle okazuje sie, ze zza tych jadacych 50 wyskakuje na prawy pas gosc ktory ma gdzies ograniczenia i pruje minimum 130km/h...
          On te 120m (przyjmijmy ze przy starcie byl 20m za tymi ktorzy byli na czele) przejechal w niecale 3sek... no i Oplowi braklo 2m na ucieczke...

          Kierowca Opla nie jest bez winy, ale znacznie gorzej zachowal sie ten co prul ponad 130km/h i jeszcze wyprzedzal prawie na skrzyzowaniu...

          Zreszta sam ostatnio bylem w bardzo podobnej sytuacji...
          Stalem na podporzadkowanej na lewoskrecie, na glownej ciag samochodow w obie strony, kolejeczka za mna...
          Nagle z prawej mam pusto (z 200-250m) a z lewej auto ktore bylo jakies 50m wrzuca kierunkowskaz skretu w moja ulice... no to ja depniecie i wskoczylem... jakies pol metra za mna przemknal z wcisnietym klaksonem koles, ktory nie dosc na 50tce jechal minimum setka to jeszcze na skrzyzowaniu wyprzedzil zjezdzajacego...
          Moja wina, ze wymusilem pierwszenstwo, ale do licha kto w takim miejscu pedzi ze 2x za szybko i wyprzedza na skrzyzowaniu?
          • szymi_mispanda Re: dobra, dobra... 04.03.14, 13:25
            > Mercedes wyskoczyl zza wyprzedzanego innego auta, ktore mimo ze bylo znacznie b
            > lizej to nie mialo nawet szansy trafic Opla...

            jak ku... twoja mac, można napisac i tak samo pierdziec w sadzie ze "mercedes wyskoczyl"?

            tak samo nie wiadomo ile jechala melepeta srodkowym pasem tym trzecim - zaloze się ze nie 50 bo w warszawie i w całej pmrocznej wszyscy sa hipokrytami - nikt ku... nie jedzie 50kmh oprócz jednostek tylko wszyscy 80-100kmh ale jak ktoś jedzie 120-130kmh to wszystkie ku... mu przybija ze jest wariatem

            > Widzisz samochody jadace przepisowe 50 i stoisz na lewoskrecie (a za Toba jeszc
            > ze kilku chetnych)... masz 100m, czyli ok 6sekund... przemykasz bo te 10m w 6 s
            > ekund przemkniesz bezproblemowo...

            ty jak ja jezdze i dowolny normalny kierowca to nic nie liczy, nie zastanawia się ile jest metrow i ile sekund tylko WIDZI czy ma droge wolna czy nie ma

            > Nagle okazuje sie, ze zza tych jadacych 50 wyskakuje na prawy pas gosc ktory ma
            > gdzies ograniczenia i pruje minimum 130km/h...
            ...

            > Kierowca Opla nie jest bez winy, ale znacznie gorzej zachowal sie ten co prul p
            > onad 130km/h i jeszcze wyprzedzal prawie na skrzyzowaniu...


            co to znaczy "wyskoczyl"?
            dwa - na tym "skrzyżowaniu: można wyprzedzać

            > Stalem na podporzadkowanej na lewoskrecie, na glownej ciag samochodow w obie st
            > rony, kolejeczka za mna...
            > Nagle z prawej mam pusto (z 200-250m) a z lewej auto ktore bylo jakies 50m wrzu
            > ca kierunkowskaz skretu w moja ulice... no to ja depniecie i wskoczylem... jaki
            > es pol metra za mna przemknal z wcisnietym klaksonem koles, ktory nie dosc na 5
            > 0tce jechal minimum setka to jeszcze na skrzyzowaniu wyprzedzil zjezdzajacego..

            no to gratuluje

            ja jak skrecam w lewo to:

            - to mam centralnie w pizdzie co za mna stoi - może tam stać 100 samochodow razem z papa mobile - co mnie to obchodzi, mogą se trabic pokazywać

            jak nie widze dobrze wszystkich pasow przez które przejezdzam na pareset metrow do przodu to nie wyjade i nie ma to tamto

            • gzesiolek Re: dobra, dobra... 04.03.14, 17:04
              W moim przypadku to byl jeden pas (dosc szeroki, ale nie na dwa auta) w jedna strone... i on wyprzedzal przez podwojna ciagla (srodkiem drogi)... tak zebys mogl jeszcze raz zweryfikowac swoje gratulacje... W tamtym miejscu jak nie wyjezdzasz przy takiej sytuacji jak ja mialem to nie wyjezdzasz praktycznie nigdy... przynajmniej do 19 godziny...


              Co do sytuacji z wypadku to oczywiste ze w czasie jazdy nikt nie liczy metrow/sekund, ale podalem wyliczenia bo liczby dokladnie obrazuja roznice i pokazuja dlaczego kierowca Opla mogl zostac zaskoczony przez "szybkiego"...

              Reszte to juz nasze gdybania, bo nie bylismy na miejscu i nie wiemy jak sie zachowal kierowca mercedesa, a jak kierowca Opla...
              Nie mozesz miec pewnosci, ze jednak mimo upewniania sie nie dostalbys w tylek tak samo jak Opel... Czego nikomu nie zycze...
        • nazimno Nie pisalem o typku z opla. 04.03.14, 13:20
          Jesli jakis .... dostaje nagle do reki szybka fure, to nastepuje rownie szybkie zlasowanie
          szarej substancji pod czaszka, ktore daje wyniki calkowicie nieprzewidywalne.
          Wtedy wszystko moze sie zdarzyc, czego przykladem byla slynna onegdaj hopka roztropka.
          Spekulowanie roznych wariantow NIC tu nie daje. Nie ma sensu.

          Ja calkowicie abstrahuje od umiejetnosci, techniki postrzegania, i jeszcze paru innych rzeczy.

          Jesli jakis .... nie potrafi, to niech nie siada.
          A jesli siada i powoduje, to niech za to dostanie po dupie,
          bo w zadnym miescie nie jezdzi sie 130.




        • klemens1 Re: dobra, dobra... 04.03.14, 13:27
          szymi_mispanda napisał(a):

          > 130, 160, 200 kmh to nie 1000kmh i taki samochod widac na bardzo dlugo przed do
          > jazdem do punktu gdzie jestesmy

          Zwłaszcza w ruchu miejskim. Wejdź sobie na SV i zobacz jak to skrzyżowanie wygląda - z perspektywy skręcającego niewiele tam widać, głównie dzięki drzewom posadzonym na wysepce.

          Jak na 3-pasmówkę to w praktyce każdy jeździ tam dosyć powoli. Prędkość oczywiście jest przekraczana, ale mniej niż na innych 3-, a nawet 2-pasmówkach. Kierowcy jednak myślą - poza nielicznymi wyjątkami, czego przykład mamy w tym temacie.

          > - jest tez wina tego ze srodkowego pasa bo jednak bezpiecznie wogle to jest jak
          > jest ruch ulozony tak ze prawy pas = najwolniejszy, im bardziej z lewej tym sz
          > ybciej i wyprzedzamy sie lewa strona

          To ten na środkowym wyprzedzał?

          > dlatego prawe pasy czy to na drodze 2 czy 3 pasmowej sa zawsze puste
          > zeby nam zylka pierdzaca penkla to na prawy pas nie zjedzemy!

          Na 3-pasmówce dlatego, że z tego pasa coś zjeżdża/wjeżdża. Dodatkowo na Puławskiej w tym rejonie są parkingi, z których tyłem wyjeżdżają samochody albo parkują dostawczaki rozwożące towar.
          Zresztą - w mieście kwestia pasa jest nieistotna, bo nie po to są tam pasy, żeby realizować twój wyidealizowany schemat wyprzedzania (tym bardziej że często lewy pas jest też do skrętu), tylko żeby więcej samochodów zmieściło się na danym odcinku jezdni.
          • szymi_mispanda ty jak "nic nie widac" to sie na czuja nie jedzie. 04.03.14, 13:30
            > Zwłaszcza w ruchu miejskim. Wejdź sobie na SV i zobacz jak to skrzyżowanie wygl
            > ąda - z perspektywy skręcającego niewiele tam widać, głównie dzięki drzewom pos
            > adzonym na wysepce.

            jeśli dobrze pamiętam to jest to samo skrzyżowanie na którym dawno temu zawsze skrecalem na basen tylko jadac z drugiej strony

            zasada jest prosta: nie wiedzisz, nie jesteś pewny, widzisz slabo itp.

            czekasz az się zmieni swiatlo

            jak jedziesz na ryzyk fizyk to już bierzesz na siebie odpowiedzialność

            typ z opla jak nie widział a pojechal to znaczy ze wzial na klate ryzyko sadzac ze będzie miał szczęście i się przeliczyl trudno - zdarza się i zdarzy się jeszcze nieskonczona liczbe razy
            • klemens1 Re: ty jak "nic nie widac" to sie na czuja nie je 04.03.14, 13:35
              szymi_mispanda napisał(a):

              > zasada jest prosta: nie wiedzisz, nie jesteś pewny, widzisz slabo itp.
              >
              > czekasz az się zmieni swiatlo
              >
              > jak jedziesz na ryzyk fizyk to już bierzesz na siebie odpowiedzialność

              Polecam ci wypowiedź mecenasa:
              Gdybyśmy mieli tak czynić, ruch stanąłby zupełnie, bo musielibyśmy brać pod uwagę, że zza zakrętu czy zza autobusu wyjedzie szaleniec jadący 150 km na godz.

              Zamiast "150" podstaw sobie 250 i spróbuj skręcić na większości skrzyżowań. Zwłaszcza tych bez świateł.


              • szymi_mispanda bez przesady... 04.03.14, 13:40
                ...

                nawet 250kmh to dalej nie jest taka predkosc samochod "pojawia się nagle" z za zakrętu, z za gorki czy cos tam

                a sytuacje kiedy trzeba pojechać na czuja bo nie ma mozliwsci czegos zobaczyć i jedyna alternatywa jest cofanie nawet w pomrocznej na tamtejszych drogach zdarzają się bardzo sporadycznie

                żaden ruch by nie zamarl
                • klemens1 Podstawy fizyki 04.03.14, 14:15
                  szymi_mispanda napisał(a):

                  > ...
                  >
                  > nawet 250kmh to dalej nie jest taka predkosc samochod "pojawia się nagle" z za
                  > zakrętu, z za gorki czy cos tam

                  250 km/h = 70 m/s.
                  Jeżeli zakręt jest oddalony o 100m, "szybki ale bez przesady" dojedzie do miejsca "kontaktu" w 1.5s.
                  A to za mało czasu od momentu ruszenia i zorientowania się że szybszy jedzie na ucieczkę.
                  • nazimno czas reakcji wystarczy doliczyc 04.03.14, 14:21
                    Zmierzone wartosci leza w przedziale: <~300ms, ..., 1,8 s >.

                    Zdecydowana wiekszosc ma ~ 800ms
                  • szymi_mispanda podstawy fizyki cd. 04.03.14, 14:22
                    jak ktoś jedzie 250 kmh to nie przejedzie bez wypadniecia po zakrecie oddalonym o tylko 70m i mającym az taki promien ze nie widać nadjezdzajacych
                    • klemens1 Re: podstawy fizyki cd. 04.03.14, 14:52
                      szymi_mispanda napisał(a):

                      > jak ktoś jedzie 250 kmh to nie przejedzie bez wypadniecia po zakrecie oddalonym
                      > o tylko 70m i mającym az taki promien ze nie widać nadjezdzajacych

                      To niech to będzie górka. Nie musi być stroma, żeby samochód wyłonił się zza niej w ułamku sekundy.

                      Albo jeszcze lepiej: niech to będzie sznur pojazdów na lewym pasie w odległości 100m od ciebie w centrum miasta.
                      Nie pojedziesz, bo nie widzisz wszystkich pasów na kilkaset metrów?
                      • szymi_mispanda Re: podstawy fizyki cd. 04.03.14, 14:59
                        jak bedzie sznur pojazdow na lewym zupelnie zaslaniajcy czy cos jedzie srodkowym albo prawym to:

                        oczywiscie ze nie pojade bo moze cos przypie...c srodkowym albo prawym

                        jak jest swiatlo to poczekam

                        a jak swiatla nie ma to wjade zajmujac tym z lewego pas tak ze sie zatrzymaja i bede dopiero sie dalej wychylal na srodkowy patrzac czy nic nie zapiernicza
                        • klemens1 Re: podstawy fizyki cd. 04.03.14, 15:02
                          szymi_mispanda napisał(a):

                          > a jak swiatla nie ma to wjade zajmujac tym z lewego pas tak ze sie zatrzymaja i
                          > bede dopiero sie dalej wychylal na srodkowy patrzac czy nic nie zapiernicza

                          A co z górką? Monitoring założysz żeby móc wyjechać?
                          • szymi_mispanda Re: podstawy fizyki cd. 04.03.14, 15:07
                            z gorka jest gorzej

                            oczywiscie rowniez jesli gorka jest naprawde tak mala a jednoczesnie stroma ze samochod sie nagle wylania to sie nie da pojechac 250kmh

                            ale sa takie gorki rzeczywiscie ze nawet jadac 100kmh samochod sie dosc szybko pojawia

                            widzialem kiedys jak octavii tak skasowano dupe jak zjezdzala na bok

                            w takich przypadkach absolutnie nie powinno byc w takimch miejscach wogle zadnych skretow a rowniez zatrzymywanie sie na poboczu powinno byc zabronione

                            jak bym trafil na takie miejsce to bym nie skrecal a jesli jakims zbiegiem okolicznosci bym sie znalazl w miejscu do skrecania i nie mial jak sie z tego manewru wycofac no to by byl ten rzadki przypadek ze "ryzyk fizyk"
                            • klemens1 Re: podstawy fizyki cd. 05.03.14, 11:43
                              szymi_mispanda napisał(a):

                              > z gorka jest gorzej(...)
                              > ale sa takie gorki rzeczywiscie ze nawet jadac 100kmh samochod sie dosc szybko
                              > pojawia(...)
                              > jak bym trafil na takie miejsce to bym nie skrecal a jesli jakims zbiegiem okol
                              > icznosci bym sie znalazl w miejscu do skrecania i nie mial jak sie z tego manew
                              > ru wycofac no to by byl ten rzadki przypadek ze "ryzyk fizyk"

                              Przynajmniej jesteś spójny w tym co piszesz.
                              Nie wiem, czy znasz skrzyżowanie, o którym mowa, ale tam skręcający w lewo przy założeniu że ktoś jedzie 130 też ma przypadek "ryzyk fizyk".
                              Generalnie nie jestem za opcją, że jak ktoś na głównej przekroczy lekko prędkość, to można mu się wpierniczać przed maskę, ale w tym przypadku kierowca opla niewiele mógł.

            • wujaszek_joe Re: ty jak "nic nie widac" to sie na czuja nie je 04.03.14, 13:56
              zasada jest jeszcze prostsza. przekraczasz ponad dwukrotnie prędkość to jesteś sprawcą, bo trudno takiego świra przewidzieć w normalnym ruchu ulicznym.
        • klm747 Re: dobra, dobra... 04.03.14, 16:25
          @szymi_mispanda - jesteś idiotą czy trollem prowokatorem, udającym idiotę???
          • soulshuntr Re: dobra, dobra... 04.03.14, 20:32
            zdecydowanie to pierwsze.
          • klemens1 Re: dobra, dobra... 05.03.14, 11:44
            klm747 napisał:

            > @szymi_mispanda - jesteś idiotą czy trollem prowokatorem, udającym idiotę???

            Ostatni jego wpis sugeruje, że być może jest trzecie rozwiązanie.
    • only_the_godfather Re: Winny, choć miał zielone 04.03.14, 13:10
      Takich spraw było już więcej. Nie pamiętam dokładnie bodaj to był 2006 rok jakoś na wiosnę, podobna sprawa była w Częstochowie. Kierowca Passata jechał droga z pierwszeństwem dobrze ponad 100km/h, z podporządkowanej wyjechał autobus. Siła uderzenia była tak duże że w Passacie urwało przód, a autobus przestawiło na torowisko tramwajowe znajdujące się przy drodze. Sąd uznał winę kierowcy passata, w uzasadnieniu mówiąc że kierowca autobus widział zbliżający się samochód, ale nawet przy założeniu że ten jedzie z prędkością przekroczoną o 20km/h zdążyłby wykonać bezpiecznie swój manewr.
    • badyll Re: Winny, choć miał zielone 04.03.14, 14:45
      Ciekawe jaki byłby wyrok gdyby ten z mercedesa jechał 70, 80 km/h i wjechał w tego opla zakładajac podobne skutki
      • soulshuntr Re: Winny, choć miał zielone 04.03.14, 20:09
        przy 70-80 takich skutkow by nie bylo. Praw fizyki pan nie zmienisz.
        • badyll Re: Winny, choć miał zielone 05.03.14, 07:50
          > przy 70-80 takich skutkow by nie bylo. Praw fizyki pan nie zmienisz.

          Przy 70 - 80 i pewnych zbiegach okolicznosci wcale niewykluczone ze nie byłoby trupów.
          Ciekawi mnie tylko stanowisko oceny sadu gdyby ten merc jechał te 70 - 80
          • agios_pneumatos Re: Winny, choć miał zielone 05.03.14, 08:23
            Gdyby nie było trupów inna byłaby kwalifikacja czynu i inaczej by to się rozpatrywało.

            Jakkolwiek sądy są nieprzewidywalne. Okazuje się przecież, że można być poszukiwanym listem gończym recydywistą (z orzeczonym zakazem prowadzenia pojazdów), pijanym nie ustąpić pierwszeństwa przejazdu, a i tak będzie winna babka jadąca imprezą główną drogą, bo trochę przekroczyła prędkość. Trochę to parędziesiąt km, nie 130/50.
            • badyll Re: Winny, choć miał zielone 05.03.14, 08:28
              > Gdyby nie było trupów inna byłaby kwalifikacja czynu i inaczej by to się rozpat
              > rywało.
              >

              Zakładam ze trupy byłyby tylko ten z mercedes jechałby te 70- 80 km/h
              • agios_pneumatos Re: Winny, choć miał zielone 05.03.14, 11:15
                No to jednak spowodowanym wykroczeniem znacznie przyczynił się do zaistnienia zdarzenia.
    • piotr33k2 Re: Winny, choć miał zielone 04.03.14, 22:55
      oczywiście że winny ,przy takiej predkosci w mieście nikt nigdy nie mógłby wyjechac z podporzadkowanej ,skrecic w lewo itd itp. uzasadnienie wyroku jak najbardziej słuszne i logiczne .
      • bimota Re: Winny, choć miał zielone 04.03.14, 23:50
        BREDZISZ...
        • sky.83 Re: Winny, choć miał zielone 05.03.14, 11:06
          O widze, że kolejny "szybki i bezpieczny" się znalazł....
        • piotr33k2 Re: Winny, choć miał zielone 06.03.14, 00:11
          bimota napisał:

          > BREDZISZ...
          spadaj ćwoku na swój rower,he he.
    • dyktator_bolandy a Bolek junior ile jechał moturem? 04.03.14, 23:58
      bo niewinny sie okazał...
      • misiaczek1281 zielone? 05.03.14, 09:36
        Zielone światło pozwala na wjazd na skrzyżowanie pod warunkiem że można go bezpiecznie opuścić ...poza tym jest coś takiego jak zasada ograniczonego zaufania....to że jest zielone nie znaczy że nie trzeba się oglądać dookoła siebie :)
Pełna wersja