Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędkość!

05.09.04, 17:36
Wcale nie zgłupiałem ani nie zmieniam frontu.
W wielu miejscach tępię wszak przykłady łamania ograniczeń prędkości.

Ale zastanówmy się - dlaczego np. jeździmy za szybko?

1.Bo nam się spieszy!

Pomijając fakt, że w polskich warunkach, na kiepskich drogach, wśród kiepskich
samochodów i kiepskich kierowców, wariacka jazda daje zupełnie niewielki efekt
oszczędności czasu, fakt, że NAM się spieszy upoważnia NAS do jazdy z większą
prędkością niż dopuszczalna.

2.Bo nie lubimy wlec się za kolumną samochodów jadących przepisowo!

Nieważne, że kolumna jedzie przepisowo, ale NAS to męczy - MY chcemy mieć
przestrzeń i wolność.

3.Bo w ogóle lubimy jeździć szybko!

Taki mamy temperament, lubimy jeździć dynamicznie a nie wegetować za
kierownicą jak jakieś roślinki.

No właśnie - MY, NAS, NAM i wszystkie inne przypadki pierwszej osoby.

No bo to MY jesteśmy najważniejsi na drodze!
Nie piesi, rowerzyści, czy inni kierowcy.
A traktorzyści i kierowcy cieżarówek to wyjechali na drogę specjalnie, by
zrobić NAM na złość.

Dlatego nie spodziewajcie się po NAS, że wpuścimy WAS z podporządkowanej,
ułatwimy zmianę pasa, pozwolimy przejść prze jezdnię, czy skręcić w lewo na
ruchliwej drodze.

Wypie.dalać z drogi chamy, bo PAN jedzie!
Nie ma tu miejsca dla innych.
Nawet dla takich samych, jak MY!

W otoczeniu, gdzie każdy dba tylko o swoją własną korzyść, przetrwją tylko
nasilniejsi, najbardziej okrutni i najlepiej uzbrojeni.
Żadne społeczeństwo poza gettami, slumsami czy wiezieniami nie jest w stanie
przetrwać bez zrozumienia, że wspólna korzyść jest korzystna także dla każdego
z osobna, że trzeba stworzyć normy postępowania i wymagać ich przestrzegania.

Łamanie przyjetych zasad opłaci się pojedynczym osobnikom - korzystają na tym,
że inni reguł przestrzegają a oni nie.
Ale jeśli takich osobników będzie dużo, to powstanie chaos, gdzie stratni będą
wszyscy.

Można być egoistą, cwaniakiem i to zupełnie bezkarnie.

Do czasu kiedy inni na to pozwalają...

Dlatego uważam, że główną przyczyną tego, że w naszym kraju w wakacje ginie
tysiąc osób a kilka tysięcy laduje w szpitalu, jest ... egoizm.
Egoizm pewnej cześci naszego społeczeństwa - pieszych, rowerzystów, urzędników
i kierowców.

Dopóki myśląc MY nie będziemy mieli na myśli ogółu użytkowników dróg, tylko
nas samych, dopóty będziemy ginąć, stawać się kalekami, czy wdow(c)ami.

A jak nie powstrzymamy fali egoizmu, to będziemy przepychać się w windach, na
schodach, w sklepach, kościołach, szpitalach czy domach starców.

Od przedszkola do agonii.

Homo sovieticus 21 wieku?


Pozdrawiam,
Mejson
    • komitet_obrony_wiekszosci Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko 05.09.04, 18:06
      mejson.e5 napisał:

      > Wcale nie zgłupiałem ....
      > Dlatego uważam, że główną przyczyną tego, że w naszym kraju w wakacje ginie
      > tysiąc osób a kilka tysięcy laduje w szpitalu, jest ... egoizm.
      > Homo sovieticus 21 wieku?
      >


      1. KTO w tym kraju nie potrafi oddzielic ruchu lokalnego od tranzytowego?

      Kto pozwolil na to, zeby traktorzysta mial zagrode 10 metrow od drogi krajowej
      i mial pozwolenie na to by dojezdzac do swojego pola wlasnie ta droga?
      Gdzie indziej w Europie (unijnej) dwa jedne z nawiekszych miast lezace obok
      siebie Warszawa-Lodz nie laczyla autostrada? Gdzie w Europie (unijnej) jadac z
      jednego tak wielkiego miasta do drugiego wybierajac NAJLEPSZA droge, widzi sie
      kombajny, dzieci wybiegajace z zagrod, rowerzystow pijanych i nieoswietlonych,
      lokalne autobusy majace przystanki na jezdni?

      2. KTO w tym kraju zamiast poprawiac odcinki niebezpieczne stawia czarne punkty
      i ogranicza predkosc?

      Kto jest odpowiedzialny, ze lepiej powiedziec "tu jest niebezpiecznie",
      zamiast "co robimy zeby poprawic bezpieczenstwo"? Gdzie w Europie (unijnej) sa
      CZARNE PUNKTY?

      Pewnie ci wstretni egoisci, co wiedza, ze "co sie polepszy to sie popieprzy", a
      za naszej kandencji nic nie robmy, przyjda nastepni tez nic nie zrobia, potem
      nastepni.. Obecnie myslacy nad tym juz nie beda zyli.
      • Gość: Michal Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.fornfyndet.se 05.09.04, 18:50
        Teraz to pytaj Janika z LSD moze cos wytlumaczy.
        To sa spece nad specow,byli przy wladzy tyle prawie od wojny to moze cos beda
        wiedzieli.
        M.
      • mejson.e5 KTO 05.09.04, 19:05
        komitet_obrony_wiekszosci napisał:

        "1. KTO w tym kraju nie potrafi oddzielic ruchu lokalnego od tranzytowego?
        Kto pozwolil na to, zeby traktorzysta mial zagrode 10 metrow od drogi krajowej
        i mial pozwolenie na to by dojezdzac do swojego pola wlasnie ta droga?
        Gdzie indziej w Europie (unijnej) dwa jedne z nawiekszych miast lezace obok
        siebie Warszawa-Lodz nie laczyla autostrada? Gdzie w Europie (unijnej) jadac z
        jednego tak wielkiego miasta do drugiego wybierajac NAJLEPSZA droge, widzi sie
        kombajny, dzieci wybiegajace z zagrod, rowerzystow pijanych i nieoswietlonych,
        lokalne autobusy majace przystanki na jezdni?

        2. KTO w tym kraju zamiast poprawiac odcinki niebezpieczne stawia czarne punkty
        i ogranicza predkosc?

        Kto jest odpowiedzialny, ze lepiej powiedziec "tu jest niebezpiecznie",
        zamiast "co robimy zeby poprawic bezpieczenstwo"? Gdzie w Europie (unijnej) sa
        CZARNE PUNKTY? "

        Dzięki za wpis!

        A KTO myślący zmuszony do jazdy wśród pijanych-nieoświetlonych,
        wąskimi-dziurawymi, bez chodników i poboczy ............ itd jeździ z prędkością
        uniemożliwiającą zatrzymanie czy ominięcie
        tego-co-ku.wa-nie-powinno-tam-się-znaleźć?

        "Pewnie ci wstretni egoisci, co wiedza, ze "co sie polepszy to sie popieprzy", a
        za naszej kandencji nic nie robmy, przyjda nastepni tez nic nie zrobia, potem
        nastepni.. Obecnie myslacy nad tym juz nie beda zyli."

        Skoro wybieramy egoistów i z własnego egoizmu nie chce nam się ich rozliczać, to
        zgadzajmy się na drastyczne ograniczanie prędkości aż do poziomu absurdu jaki
        funduje nam monopolista PKP - 5 km/godz.! Dochodzi do tego, że musi umieszczać w
        wagonach napisy "Zbieranie grzybów w czasie jazdy zabronione"!
        Nie ma pieniędzy na remonty i budowy i nie ma pomysłu, jak je zdobyć to
        jeździjmy grzecznie 40/h.
        Albo zabijajmy się dalej...

        Mejson

        PS: Na szczęście coraz więcej dróg się remontuje i nie dziwią napisy, że budowa
        finansowana jest z funduszów Unii Europejskiej.
        Może ktoś z urzędników jednak nauczył się myśleć?

        Potem przyjdzie kolej na nas.
      • Gość: k Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.04, 07:55
        > 1. KTO w tym kraju nie potrafi oddzielic ruchu lokalnego od tranzytowego?
        >
        > Kto pozwolil na to, zeby traktorzysta mial zagrode 10 metrow od drogi
        krajowej
        > i mial pozwolenie na to by dojezdzac do swojego pola wlasnie ta droga?


        Kto sie pytał rolnika czy chce aby mu pod oknem wybudować drogę krajową?
        Nikt nie chce mieć okna sypialni 5m od takiej drogi, to są tylko decyzje
        urzędasów którzy podejmują takie a nie inne decyzje.
        O tym w który miejscu stanie dom też oni decydują.
        Kiedyś u mnie była cisza i spokój, teraz nie daje się bezpiecznie przejść na
        drugą stronę ulicy.
      • Gość: JK Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.acn.pl 06.09.04, 16:57
        komitet_obrony_wiekszosci napisał:
        > 2. KTO w tym kraju zamiast poprawiac odcinki niebezpieczne stawia czarne
        punkty i ogranicza predkosc? Gdzie w Europie (unijnej) sa CZARNE PUNKTY?

        W części Francji (Normandia, Bretania) stoją czasem takie "obiekty", które
        chyba pełnią rolę naszych czarnych punktów.
    • Gość: Doki Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.09.04, 19:28
      mejson.e5,

      czynisz milczace zalozenie, ze jazda z max. predkoscia taka, jaka jest dozwolona
      na danym odcinku to jazda z max. bezpieczna predkoscia. To zalozenie jest
      bledne. Ja nie mam pojecia kto decyduje o tym jakie ograniczenie gdzie postawic,
      ale ten ktos ma chyba permanentnego kaca albo go zona bije.
      Problem nie bylby taki ostry, gdyby ograniczenia byly stawiane z sensem. Patrz
      watek obok o ograniczeniu do 40 na drodze krajowej, bo akurat tam jest jakas
      wioska. No co za bzdura. Dla lokalnej korzysci tamuje sie ruch. Wiem, wiem,
      zmniejszenie predkosci z 60 do 50 powoduje iles tam % mniej ofiar w ludziach.
      Watpie, czy to prawda, ale nie o to chodzi. Na drogach jest i tak stosunkowo
      bezpiecznie (ponad 99,9 % ludzi jednak dociera na miejsce). Bezpieczenstwo nie
      moze przeslaniac nam tego po co w ogole jest ruch na drogach. Nie po to, zeby
      bylo bezpiecznie, tylko po to, zeby szybko i sprawnie gdzies dojechac. A ofiary
      musza byc- mowi sie trudno.
      Pomysl sobie: w terenie zabudowanym 50 do 80, poza- 140, autostrady- 200. O ile
      sprawniej by sie jezdzilo, nie muszac rozgladac sie ciagle za radarami.

      Poza tym: stawianie tabliczek to pojscie na latwizne. O wiele skuteczniej mozna
      wymusic wolna jazde przez zmiany w infrastrukturze. Nie mysle tu o "spiacych
      policjantach", bo to jest po prostu upierdliwe, ale regularne (powiedzmy, co 30
      m) przesuwanie osi jezdni i przede wszystkim waskie ulice! Po kiego grzyba
      marnowac miejsce na ulice, gdzie mozna wyprzedzic na trzeciego bez wpadania na
      latarnie. Ja w swojej wsi pilnuje ograniczen, bo poza tym, ze mi sie nie
      spieszy, droga jest tak zrobiona, ze nie da sie pojechac szybciej nie ryzykujac
      przestawienia betonowych kwietnikow. Nawiasem mowiac te kwietniki wychwytuja tez
      pijanych kierowcow. :-)
      • mejson.e5 Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko 05.09.04, 19:58
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        "czynisz milczace zalozenie, ze jazda z max. predkoscia taka, jaka jest
        dozwolona na danym odcinku to jazda z max. bezpieczna predkoscia. To zalozenie
        jest bledne."

        TAKIE założenie JEST błędne.
        Bezpieczna prędkość to nie tylko ta wypisana na znaku.
        Sam wiesz, że bezpieczna prędkość jest uwarunkowana - pogodą, stanem drogi,
        stanem samochodu, umiejętnościami kierowcy, otoczeniem (piesi, inne pojazdy,
        natężenie ruchu).
        I to są czynniki NIEZALEŻNE od znaków drogowych.
        Znaki to tylko zakaz przekraczania pewnych prędkości pod odpowiedzialnością karną.
        Jeśli przejedziesz człowieka jadąc setką na ograniczeniu 50 to jesteś winny,
        nawet jeśli to on Ci wyskoczył i zaskoczył.
        Jeśli przejedziesz takiego jadąc zgodnie z przepisami (nie tylko 50 ale i zasada
        ograniczonego zaufania, pogoda itp.) to w świetle prawa bedziesz niewinny.

        Jeśli natomiast masz sumienie, to prawo interesuje cię mniej niż czyjeś życie...

        "Ja nie mam pojecia kto decyduje o tym jakie ograniczenie gdzie postawic ale ten
        ktos ma chyba permanentnego kaca albo go zona bije.
        Problem nie bylby taki ostry, gdyby ograniczenia byly stawiane z sensem."

        Tu się zgodzę bez zastrzeżeń - cała masa ograniczeń stawiana jest na wyrost.
        Ale nie wszystkie...

        "Patrz watek obok o ograniczeniu do 40 na drodze krajowej, bo akurat tam jest
        jakas wioska. No co za bzdura. Dla lokalnej korzysci tamuje sie ruch. Wiem,
        wiem, zmniejszenie predkosci z 60 do 50 powoduje iles tam % mniej ofiar w ludziach.
        Watpie, czy to prawda, ale nie o to chodzi. Na drogach jest i tak stosunkowo
        bezpiecznie (ponad 99,9 % ludzi jednak dociera na miejsce). Bezpieczenstwo nie
        moze przeslaniac nam tego po co w ogole jest ruch na drogach. Nie po to, zeby
        bylo bezpiecznie, tylko po to, zeby szybko i sprawnie gdzies dojechac. A ofiary
        musza byc- mowi sie trudno."

        Albo kpisz albo jesteś niespełna rozumu!
        1."Dla lokalnej korzysci tamuje sie ruch"
        2."Na drogach jest i tak stosunkowo bezpiecznie (ponad 99,9 % ludzi jednak
        dociera na miejsce)."
        3."Bezpieczenstwo nie moze przeslaniac nam tego po co w ogole jest ruch na
        drogach. Nie po to, zeby bylo bezpiecznie, tylko po to, zeby szybko i sprawnie
        gdzies dojechac."
        4."A ofiary musza byc- mowi sie trudno."

        Brakuje tylko podpisu Berii albo Stalina!
        Nie chce mi się tego komentować.

        Może weź swoją córkę/syna, postaw na środku drogi i zawiąż oczy!
        To będzie tylko 1/7000 ofiar w skali roku.
        Tylko 0,014%...


        "Pomysl sobie: w terenie zabudowanym 50 do 80, poza- 140, autostrady- 200. O ile
        sprawniej by sie jezdzilo, nie muszac rozgladac sie ciagle za radarami."

        Jak liczysz sprawność jeżdżenia?
        Jakie straty przyjmujesz?

        A nie lepiej by Ci się jeździło na pustyni?
        Tam możesz grzać ile chcesz i nikogo nie skrzywdzisz.

        "stawianie tabliczek to pojscie na latwizne. O wiele skuteczniej mozna wymusic
        wolna jazde przez zmiany w infrastrukturze. Nie mysle tu o "spiacych
        policjantach", bo to jest po prostu upierdliwe, ale regularne (powiedzmy, co
        30m) przesuwanie osi jezdni i przede wszystkim waskie ulice! Po kiego grzyba
        marnowac miejsce na ulice, gdzie mozna wyprzedzic na trzeciego bez wpadania na
        latarnie. Ja w swojej wsi pilnuje ograniczen, bo poza tym, ze mi sie nie
        spieszy, droga jest tak zrobiona, ze nie da sie pojechac szybciej nie ryzykujac
        przestawienia betonowych kwietnikow. Nawiasem mowiac te kwietniki wychwytuja tez
        pijanych kierowcow. :-)"

        Przypomina mi to odczytywanie moich praw jednocześnie z waleniem pałą po głowie.
        Ale niektórzy nie umieją czytać i trzeba im to wbić do głowy.
        Jakie zachowanie takie traktowanie...

        Mejson
        • Gość: Doki Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.09.04, 20:57
          > Brakuje tylko podpisu Berii albo Stalina!
          > Nie chce mi się tego komentować.

          I dobrze, bo znizyles sie do bardzo demagogicznego podejscia. Beria, Stalin... w
          nastepnym poscie przywolasz Hitlera. Mozesz wierzyc albo nie, ale naprawde
          plynnosc ruchu na waznej drodze jest wazna, moze nawet wazniejsza od
          niewielkiego (powtorze: niewielkiego) zwiekszenia ryzyka dla mieszkancow jakiejs
          wioski.

          > Jeśli natomiast masz sumienie, to prawo interesuje cię mniej niż czyjeś życie.

          To tez demagogia. Naprawde mialbys wyrzuty sumienia przez reszte zycia po
          rozjechaniu kogos? Ja tam nikomu poki co na drodze krzywdy nie zrobilem, ale
          wiem, ze ktos, kto w kolko walkuje jakies zdarzenie ze swojego zycia kwalifikuje
          sie do psychologa i nie po to, zeby zagluszyc sumienie, tylko dlatego, ze
          inaczej nie ma zycia. Ale moze moj punkt widzenia jest dla Ciebie zbyt dziwny, a
          to wszystko przez to, ze ja smierc widze na co dzien. Te od samochodow tez. I
          tak sie sklada, ze, jak w tytule watku, wiekszosc smierci bierze sie nie z
          szybkosci, a z glupoty. Z glupoty kierowcy, a czasem rodzica.

          > Może weź swoją córkę/syna, postaw na środku drogi i zawiąż oczy!

          Kolejna demagogia. Na drogach nie dzieja sie egzekucje (a to wlasnie
          zaproponowales), tylko wypadki. Ja swoje dziecko ucze jak ma sie nie dac trafic.
          Dopiero w drugiej kolejnosci jakie ma prawa jako pieszy czy rowerzysta.

          Sprobuj moze jeszcze raz odpowiedziec, ale bardziej rzeczowo.
          Popularny trend chce, zeby ograniczac predkosc na drogach, ale to krok wstecz,
          az do Red Flag Act. Co ja chce powiedziec to to, ze nie mozna dla bezpieczenstwa
          w nieskonczonosc poswiecac predkosci. Jak dla mnie, na drogach jest
          wystarczajaco bezpiecznie. Byc moze trzeba wyeliminowac z ruchu niektorych
          uczestnikow, w pierwszym rzedzie osoby pod wplywem alkoholu, marihuany, lekow,
          ale takze osoby stare, niedolezne, niedowidzace. "Wyeliminowac" nie znaczy
          zamknac i nie wypuszczac na droge, ale np nie wpuszczac za kierownice, a poza
          tym pomoc dostosowac sie do istniejacego ruchu, a nie dostosowywac ruch do ich
          bezradnosci.
          • mejson.e5 Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko 05.09.04, 21:46
            Gość portalu: Doki napisał(a):
            "Sprobuj moze jeszcze raz odpowiedziec, ale bardziej rzeczowo.
            Popularny trend chce, zeby ograniczac predkosc na drogach, ale to krok wstecz,
            az do Red Flag Act. Co ja chce powiedziec to to, ze nie mozna dla
            bezpieczenstwa w nieskonczonosc poswiecac predkosci."

            Nie można.
            Pisałem gdzieś obok o ograniczeniach PKP - 5km/h!

            50 w miastach 90 poza 100 na dwujezdniowych, 110 na ekspresowych, 130 na
            autostradzie.
            To nie jest nieskończoność ale konkretne liczby, nie wymyślone przez naszych
            urzędników, ale efekt doświadczeń wielu krajów. Nie zdziwię się, jak na
            lokalnych drogach wprowadzą 80.

            "Jak dla mnie, na drogach jest wystarczajaco bezpiecznie."
            Dla mnie nie - ale nie postuluję dalszego obniżania prędkości tylko
            przestrzegania obecnych ograniczeń.
            Jak się poprawią drogi, użytkownicy, bezpieczeństwo - to zaczniemy podwyższać.


            "Byc moze trzeba wyeliminowac z ruchu niektorych uczestnikow, w pierwszym
            rzedzie osoby pod wplywem alkoholu, marihuany, lekow, ale takze osoby stare,
            niedolezne, niedowidzace. "Wyeliminowac" nie znaczy zamknac i nie wypuszczac na
            droge, ale np nie wpuszczac za kierownice, a poza tym pomoc dostosowac sie do
            istniejacego ruchu, a nie dostosowywac ruch do ich bezradnosci."

            Wszystko to prawda, ale nie wymieniłeś niebezpiecznych kierowców jeżdżących
            chamsko i niebezpiecznie, oczywiście za szybko.

            Wrócę jeszcze do początku Twojego postu:

            "Mozesz wierzyc albo nie, ale naprawde plynnosc ruchu na waznej drodze jest
            wazna, moze nawet wazniejsza od niewielkiego (powtorze: niewielkiego)
            zwiekszenia ryzyka dla mieszkancow jakiejs wioski."

            Jak mierzysz wielkość zmiany ryzyka "dla mieszkańców jakiejś wioski"?
            Rachunkiem prawdopodobieństwa, różnicą drogi hamowania, czy wielkościa obrażeń?

            Z tego będziesz musiał się wytłumaczyć, (powtarzam: musiał).

            Bez demagogii,
            Mejson
            • Gość: Doki Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.09.04, 22:12
              > "Jak dla mnie, na drogach jest wystarczajaco bezpiecznie."
              > Dla mnie nie - ale nie postuluję dalszego obniżania prędkości tylko
              > przestrzegania obecnych ograniczeń.
              > Jak się poprawią drogi, użytkownicy, bezpieczeństwo - to zaczniemy podwyższać.

              Obaj wiemy, ze istniejace ograniczenia nie sa przestrzegane. A mimo to (MIMO TO)
              jest w sumie dosc bezpiecznie. Dlatego mozna te ograniczenia deczko podniesc.

              > 50 w miastach 90 poza 100 na dwujezdniowych, 110 na ekspresowych, 130 na
              > autostradzie.

              Nie, to jest znacznie za wolno. O ile 50 w miescie jest OK (a np bardzo latwo to
              wyegzekwowac, jesli wszystkie skrzyzowania beda rownorzedne), o tyle 90 na
              jednojezdniowych to za wolno- przeciez z praktyki wiadomo, ze mozna spokojnie
              jechac 130. Na dwujezdniowych tez. Autostrada jest do szybkiej jazdy, ale przy
              200 malo kto potrafi zareagowac na czas, dlatego postuluje ograniczenie wlasnie
              do 200.

              > Jak mierzysz wielkość zmiany ryzyka "dla mieszkańców jakiejś wioski"?
              > Rachunkiem prawdopodobieństwa, różnicą drogi hamowania, czy wielkościa obrażeń?

              Rachunkiem prawdopodobienstwa i iloscia ofiar na jednostke czasu i 1000 mieszkancow.

              > Z tego będziesz musiał się wytłumaczyć, (powtarzam: musiał).

              Zczego? Z tego, ze jeden z drugim nie zauwazyl, ze mu pod oknem samochody
              przejezdzaja?

              Ale dzieki za konstruktywny post.
              • mess220 Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko 05.09.04, 22:33
                Troche sie wepchne miedzy wodke a zakaske, ale mam cos do powiedzenia:
                Doki
                >>Jeśli natomiast masz sumienie, to prawo interesuje cię mniej niż czyjeś
                życie...
                Nazwales to demagogia ale sam napisales:
                >>Ja swoje dziecko ucze jak ma sie nie dac trafic.
                >>Dopiero w drugiej kolejnosci jakie ma prawa jako pieszy czy rowerzysta
                Czyli jest w tym jednak "troche" prawdy.

                >> O ile 50 w miescie jest OK (a np bardzo latwo to wyegzekwowac, jesli
                >>wzystkie skrzyzowania beda rownorzedne

                Wczesniej pisales o plynnosci ruchu itp. A pomysl ze skrzyzowaniami
                rownorzednymi nie jest chyba jednak udany zwlaszcza ze nie dorobilismy sie
                jeszcze obwodnic i wiekszosc waznych drog przebiega przez centra miast.

                >>o tyle 90 najednojezdniowych to za wolno- przeciez z praktyki wiadomo, ze
                mozna spokojnie jechac 130.

                1.Do taiej predkosci trzeba miec co najmniej przyzwoite drogi, w Polsce takich
                nie ma i trzeba bardzo uwazac przy predkosci 90 km/h a co dopiero szybciej.
                2.Wazne sa tez umiejetnosci kierowcow. Tam gdzie jeden pojedzie 200, drugi
                zabije sie przy 150. A ograniczenia jednak troche hamuja kierowcow.

                Tyle moich wypocin narazie
                • Gość: Doki Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.09.04, 23:48
                  > Wczesniej pisales o plynnosci ruchu itp. A pomysl ze skrzyzowaniami
                  > rownorzednymi nie jest chyba jednak udany zwlaszcza ze nie dorobilismy sie
                  > jeszcze obwodnic i wiekszosc waznych drog przebiega przez centra miast.

                  Wiem z doswiadczenia, ze gdy kazda chocby najmniejsza uliczka dochodzaca z
                  prawej strony ma pierwszenstwo, to automatycznie trzymasz sie 50 km/h. To
                  dziala! Co prawda gdy przyjade do Polski, to troche na mnie trabia, bo odruchowo
                  hamuje przed samochodami dojezdzajacymi z prawej...
                  • mess220 Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko 06.09.04, 07:50
                    Oczywiscie, ze skrzyzowania rownorzedne "pomagaja" utrzymywac nizsza predkosc,
                    ale bardzo ladnie zmniejszaja przepustowasc, tamuja ruch i o tym tez chyba
                    dobrze wiesz.
              • mejson.e5 Pomiary 05.09.04, 22:57
                Gość portalu: Doki napisał(a):

                "Obaj wiemy, ze istniejace ograniczenia nie sa przestrzegane. A mimo to (MIMO
                TO) jest w sumie dosc bezpiecznie. Dlatego mozna te ograniczenia deczko podniesc."

                Ja swoje Ty swoje.
                Chyba na tym poprzestaniemy.

                "Nie, to jest znacznie za wolno. O ile 50 w miescie jest OK (a np bardzo latwo
                to wyegzekwowac, jesli wszystkie skrzyzowania beda rownorzedne)"

                Co tu skrzyżowania mają do rzeczy?
                Ważne są szerokości jezdni, chodników, przejścia dla pieszych i natężenie ruchu.

                "90 na jednojezdniowych to za wolno- przeciez z praktyki wiadomo, ze mozna
                spokojnie jechac 130. Na dwujezdniowych tez. "

                Pewnie, że mozna - nawet (spokojnie) 180...
                Piszę, bo widziałem.

                "Autostrada jest do szybkiej jazdy, ale przy 200 malo kto potrafi zareagowac na
                czas, dlatego postuluje ograniczenie wlasnie do 200."

                Dla mnie to może być i 270.

                > > Jak mierzysz wielkość zmiany ryzyka "dla mieszkańców jakiejś wioski"?
                > > Rachunkiem prawdopodobieństwa, różnicą drogi hamowania, czy wielkościa obrażeń?

                "Rachunkiem prawdopodobienstwa i iloscia ofiar na jednostke czasu i 1000
                mieszkancow."

                Jak będziesz miał jakieś wyniki, to zapodaj.

                Ja Ci mogę podrzucić obliczenia dające szokujące wnioski - albo kogoś
                postraszysz albo zmiażdżysz. Wybór należy do Ciebie - wystarczy, że zmienisz
                prędkość o 10 km/h.
                Ale pewnie te obliczenia znasz.

                "Zczego? [muszę się tłumaczyć - przyp. Mejson] Z tego, ze jeden z drugim nie
                zauwazyl, ze mu pod oknem samochody przejezdzaja?"

                Z tego, że dla Ciebie ludzkie życie to parametr, któy można dowolnie "podkręcać".
                Tylko nie ripostuj, że to demagogia!
                Bo zwiększenie zagrożenia oznacza w tym przypadku po prostu zabicie większej
                ilości osób (na 1000 mieszkańców...) na skutek przesunięcia wskazówki
                szybkościomierza o pewien kąt, a nie zgadywanki.

                Pie.dolę przepustowość, jeśli miałbym kogoś zabić!
                Drogi da się naprawić i przepustowość wzrośnie.
                A życia ani zdrowia już nikomu nie zwrócisz. Może się nie dowiesz, póki się z
                czymś takim nie zetkniesz osoboście.
                Oby nigdy.

                "Ale dzieki za konstruktywny post."

                Ja też dziękuję.

                Kończę na dziś,

                Pozdrawiam,

                Mejson
          • Gość: Misio Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.crowley.pl 07.09.04, 14:04
            > plynnosc ruchu na waznej drodze jest wazna, moze nawet wazniejsza od
            > niewielkiego (powtorze: niewielkiego) zwiekszenia ryzyka dla mieszkancow
            > jakiejs wioski.

            A gdyby w "tej wiosce" mieszkała twoja rodzina, też byś uwazał, że ich
            bezpieczeństwo jest mniej ważne??!!!!!

            > To tez demagogia. Naprawde mialbys wyrzuty sumienia przez reszte zycia po
            > rozjechaniu kogos?

            A ty nie ???!!!!!!!!

            Twoja pogarda dla ludzkiego życia mnie przeraża!!!
            Nie życzę ci tego, ale być może dotknie cię kiedyś tragedia spowodowana przez
            jakiegoś dupka co mu się spieszyło i spojrzysz na to inaczej.
            Póki co - idź się lecz.
            • Gość: Maciek Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: 157.25.161.* 10.09.04, 13:16
              > A gdyby w "tej wiosce" mieszkała twoja rodzina, też byś uwazał, że ich
              > bezpieczeństwo jest mniej ważne??!!!!!

              To niemożliwe, bo moja rodzina siedzi z tyłu... !
          • Gość: Moni Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 09:18
            Doki napisał(a):
            . Byc moze trzeba wyeliminowac z ruchu niektorych
            > uczestnikow, w pierwszym rzedzie osoby (...) osoby stare, niedolezne,
            niedowidzace. "Wyeliminowac" nie znaczy
            > zamknac i nie wypuszczac na droge, ale np nie wpuszczac za kierownice, a poza
            > tym pomoc dostosowac sie do istniejacego ruchu, a nie dostosowywac ruch do ich

            Dlaczego uważasz, że Twoje prawo do płynnego ruchu jest więcej warte niż prawo
            starszych do powolnego i nie płynnego poruszania sie po drogach? W czym jestes
            lepszy od niepełnosprawnego, który porusza się melexem? Porusza mnie taki brak
            szacunku i zrozumienia dla potrzeb innych. To jest właśnie kult młodości -
            wszystko dla silnych, młodych i sprawnych. Kto się nie mieści niech się nie
            pieści.
            Nie w pełni zgadzam się z założycielem wątku, ale ma sporo racji. Ja też jeżdżę
            brawurowo i szybko i nie lubię wlec sie za ciapami. Ale nie uważam, że mam
            rację! To matka z dzieckiem w Tico ją ma jak jedzie pomalutku i nie szarpie.

            Twoja postawa wobec życia i ludzi najwięcej krzywdy czyni Tobie. Kiedyś i Ty
            będziesz ten słaby(a), niedołężny i wyrzucony poza nawias. Powodzenia
        • Gość: Paweł Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 23:14
          > Jeśli przejedziesz człowieka jadąc setką na ograniczeniu 50 to jesteś winny,
          > nawet jeśli to on Ci wyskoczył i zaskoczył.
          > Jeśli przejedziesz takiego jadąc zgodnie z przepisami (nie tylko 50 ale i
          zasad
          > a
          > ograniczonego zaufania, pogoda itp.) to w świetle prawa bedziesz niewinny.

          Zgadzam się w pełni. Nigdy nie należałem do super szalejących na drodze, ale na
          szerokiej drodze w mieście poza godzinami szczytu, z górki jechałem sobie 85
          km/h. Aż jakaś baba, święta krowa za przeproszeniem wtargnęła na ulicę nawet
          nie patrząc czy coś jedzie. Głowa wpatrzona przed nogi, a myśli pewnie w
          chmurach. Zatrzymała się dopiero słysząc pisk moich opon. Nie weszła
          bezpośrednio na mój pas, ale wiedziałem, że jak tak dalej będzie szła to mnie
          zauważy dopiero jak będę ją prosił o wybaczenie w szpitalu.

          Byłem wtedy wściekły nie na nią, ale na siebie. Więcej nie zobaczycie mnie
          jadącego prawie 90 km/h przez centrum miasta. Nie chcę przez to powiedzieć, że
          będę jechać od teraz zawsze 50 km/h, bo nie zawsze jest taka potrzeba, ale
          dotarło do mnie jak bardzo pojęcie "panowania nad pojazdem" jest względne.
      • itka22 Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko 07.09.04, 10:38
        (!!!!!!!!!!!!!!!!!)"ograniczeniu do 40 na drodze krajowej, bo akurat tam jest jakas
        > wioska. No co za bzdura. Dla lokalnej korzysci tamuje sie ruch."

        "Rewelacyjne" stwierdzenie. wiesz Doki.... nie chciałabym być twoim dzieckiem i
        siedziec na tylnym siedzeniu podczas gdy tatus "wyrabia" krajowy procent ofiar
        wypadków drogowych. Człowieku.!!!! co za bzdury wypisujesz!!!!! Uwazasz, że
        dbanie o lokalne bezpieczeństwo to bzdura?? Może też uważasz, że znaki drogowe
        nakazujące zwolnienie predkości np. na terenie gdzie dzieci idą do szkoły to też
        bzdura???!!!!

        "A ofiary
        > musza byc- mowi sie trudno."- to stwierdzenie jest samo w sobie tak
        idiotyczne, że nawet go nie skomentuję..... :/

        Idąc twoim tokiem myślenia.... wogóle po co nam Kodeks Drogowy i jakiekolwiek
        przepisy regulujące kwestie prędkości i inne związane z ruchem drogowym???

        Zanim następnym razem napiszesz jakiś komentarz .......stuknij się w głowę!! A
        najlepiej w kwietnik....może wtedy dotrze do Ciebie powaga całej sytuacji. ps.
        od razu widać, że jesteś człowiekiem ze wsi.... ( taaakie poglądy..... rodem z
        ciemnogrodu).

        ps. Do innych forumowiczów. 2 lata temu zginęła moja przyjaciółka - w wypadku
        samochodowych. Nie polecam przeżyć związanych z takimi zdarzeniami. Nikomu.
        nawet najgorszemu wrogowi. A tu mi jakiś facet wypisuje, że...."ofiary muszą być
        - mówi się trudno". Mamy doskonały przykład rodzącej się znieczulicy - w Panu
        który napisał ten "błyskotliwy" komentarz. Nie bierzcie z niego przykładu.
      • Gość: ksi Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 20:25
        w zasadzie mógłbym się z toba zgodzić, gdyby nie jedno zdanie "

        A ofiary musza byc - mowi sie trudno."

        NIE PRAWDA!!!! Nie musi być ofiar. To jak łatwo przechodzisz do porządku dziennego nad ofiarami wypadków dowodzi jedynie, że albo cie to nigdy nie dotknęło, albo jesteś zwykłym sku...nem. Ponieważ jednak staram się wierzyć w ludzi, wybieram pierwszą opcję i życzę ci, żebyś na własnej skórze nie musiał się przekonać, że nie "mówi się trudno" w takiej sytuacji.
      • Gość: tokot Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 06:23
        Wszystko ładnie pięknie, możemy jeździć z prędkością nawet 300 km/h ale zaden z
        tych młodych wariatów siedzący w samochodzie tatusie lub mamusi nie potrafi
        przewidzieć że w ruchu biorą udział inni kierowcy o słabszych samochodach,
        mniejszych możliwościach w sprawnym kierowaniu samochodem, wegetarianie nie
        wiedzący o co im chodzi, i kobiety malujące sie w czasie jazdy, lub
        rozmawiające przez telefon i dlatego wprowadzenie ograniczeń prędkości jest
        takie ważne i uważam za słuszne
      • Gość: strus pedziwiatr Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.dyn.optonline.net 09.09.04, 05:48
        > Na drogach jest i tak stosunkowo
        > bezpiecznie (ponad 99,9 % ludzi jednak dociera na miejsce).

        No i na co ludzie narzekacie. Jest bezpiecznie. 99,9% procent ludzi jednak
        dociera na miejsce. Rozwala sie tylko 1 na 1000. Czyli nawet jezdzac codziennie
        mozemy spokojnie pociagnac jeszcze prawie ze 3 latka zanim rozwalimy sie na
        waskiej ulicy ze zmieniajaca sie co 30 metrow osia jezdni. Gaz do dechy i niech
        se wsadza w dupe te tabliczki!
      • Gość: Abrakadabra Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.emic.ucl.ac.be 09.09.04, 13:34
        W Belgii na przyklad zamiast stosowac ograniczenia predkosci w terenie
        zabudowanym, w okolicach szkol i osiedli stawia sie klomby z kwiatami, sadzi
        sie drzewa co 100 m raz po jednej, raz po drugiej stronie drogi, buduje sie
        ronda na kazdym skrzyzowaniu, stosuje rozne "zwalniacze" (przy przejechaniu
        szybciej niz 10/h silnik wyskoczyl by chyba z pod maski) i naprawde to dziala
        bo nic tak nie ogranicza predkosci jak lek ze mozna sobie zniszczyc kochane
        auto.
      • Gość: kier-row-pieszy Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 10.09.04, 12:44
        A o czym Wy w ogole debatujecie moi Panstwo?? Predkosc, drogi, TIRy, traktory,
        kombajny itd....
        Zacznijmy od tego, ze 80% kierowcow nie zna, powtorze: NIE ZNA przepsow RD!!!!
        Dziwie sie tylko naszej kochanej Policji, ze ciagle biadola o braku pieniedzy.
        A te pieiadze leza na drodze! Tak, na drodze!! Sam w ciagu dnia wyciagnalbym
        najmniej 10000 zl z mandatow.
        A ktory kierowca zwalnia przed przejsciem dla pieszych??? 1 na 1000!!!A jest do
        tego obowiazany!!! Ba! On jeszcze wyprzedza!! A co na to Policja? Nic! Dalej
        sobie chodza albo siedza w aucie i wpieprzaja hamburgera. A piesi gina!!
        Rowerzysta (oczywiscie oswietlony)jest takim samym uzytkownikiem, na takich
        samych prawach jak samochod! Ale to jest oczywiscie intruz na drodze. Jestem
        rowniez rowerzysta ale jak widze 2 jelopow, ktorzy jada obok siebie, a nie
        jeden za drugim - laduja w rowie albo na scianie!!
        Ilu kierowcow wie co to jest skrzyzowanie rownorzedne??? Ba!!! Czy w ogole
        wiedza co to jest skrzyzowanie?!!! Ano nie wiedza niestety.. Moze ze 20-30 na
        1000 kierowcow wie. Bo dla wiekszosci to dwie drogi przcinajace sie, a to nie
        prawda. Droga, ktora nazwijmy to jest "styczna" rowniez jest skrzyzowaniem
        czyli jesli dochodzi ona z prawej strony, a nie ma odpowiedniego znaku to ci
        kierowcy maja pierwszenstwo (mam na mysli miasto). W ten oto sposob skasowalem
        juz swoim strym mercedesem 123 36 kierowcow!!!:-)) I dalej tak bede robic!!
        Ale do poki Policja nie zacznie sypac mandatow kierowcy nie beda potrafic
        jezdzic. A przepisy trzeba ze dwa razy do roku sobie poczytac!!
        Wnioskuje Doki, ze Ty jestes takim kierowca wlasnie! Zycze Ci predkosci 200
        km/h na autostradzie w momencie jak mijasz 3 tiry, z ktorych srodkowy wpadl na
        pomysl zeby sobie tego pierwszego wyprzedzic. Jesli jedziesz sam i innemu
        uzytkownikowi drogi nie zrobisz krzywdy to dla mnie jednego chorego kierowcy na
        szczescie bedzie mniej. Nie znasz takiego uczucia widze, jak jedziesz przez
        wioske 40 km/h gdzie jest ogr. do 50 km/h przy waskiej drodze i z za samochodu
        wyskakuje Ci 2 letnie dziecko. Myslisz , ze zdazysz na 1 m zahamowac???
        zastanow sie!!!
        Jezeli chcesz sie szybko przemieszczac kup sobie za 50-80tys. samolot lub
        helikopter i problem masz rozwiazany!
        Nie twierdze ze ja nie popelniam bledow na drodze. I to bardzo czesto. Ale nie
        mysle w tak chory i prostacki sposob jak Ty czlowieku!
        Polscy kierowcy powinni najpierw jezdzic do Stanow i do Norwegii uczyc sie
        jezdzic i zachowywac na drodze.
        Jestes pierwsza osoba do zakazania Ci jazdy samochodem do konca zycia!!!
    • 01boryna Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko 05.09.04, 21:18
      I znowu kolo historii zatoczylo krag i znowu sa ONI, wladza ktora jest przeciwko
      nam bo jest dla siebie i jestesmy MY, zwykli ludzie od tej wladzy zalezni. I
      skoro ONI istnieja dla siebie i dbaja tylko o wlasne interesy to MY musimy
      zainteresowac sie swoimi. Skoro nie zastapimy wladzy (choc mozemy ja wybierac i
      kontrolowac)to zaczac trzeba od poprawienia siebie. Od doskonalenia nas samych.
      Wielokrotnie slyszalem rozne opinie o zachodnich Europejczykach. Ile osob
      pierwszy raz wyjezdzajac do Niemiec, Francji czy gdzies w tamte rejony przezywa
      maly szok. Inaczej sie jezdzi, prawda? Ale czy tylko dlatego ze drogi sa lepsze
      i wielkie miasta polaczone sa autostradami?. A moze dlatego ze ludzie sa inni.
      Nie tak egoistyczni jak w Polsce. Mamy dwa swiaty, dwa wzorce, ktory wybrac...
      Trzeba zaczac od siebie. Jak? Nalezaloby sie nad tym zastanowic. Ale zeby zaczac
      zmiany potrzebna jest wola zmiany. I wiedza co trzeba zmienic.
      Podpisuje sie pod tym co napisal mejson.
      • Gość: Doki Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.09.04, 22:17
        > Ile osob
        > pierwszy raz wyjezdzajac do Niemiec, Francji czy gdzies w tamte rejony przezywa
        > maly szok. Inaczej sie jezdzi, prawda?

        Prawda. Pojezdziwszy troche po Francji, widzialem jak chamsko i bez wyobrazni
        jezdza ci z francuskimi tablicami. Zwlaszcza ci o ciemnej karnacji, co tankuja
        po 9,85 litra paliwa na raz (akurat za 10 euro). A w kolejce do peagu to jeszcze
        potrafia wysiasc i auto skopac. Europejska kultura... boryna, nie rozsmieszaj
        mnie. Francja to nie jest dobry przyklad. Francuzi sa pod tym wzgledem chyba
        nawet gorsi od Belgow.
        • 01boryna Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko 05.09.04, 22:34
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          >
          > Prawda. Pojezdziwszy troche po Francji, widzialem jak chamsko i bez wyobrazni
          > jezdza ci z francuskimi tablicami. Zwlaszcza ci o ciemnej karnacji, co tankuja
          > po 9,85 litra paliwa na raz (akurat za 10 euro). A w kolejce do peagu to
          >jeszcz epotrafia wysiasc i auto skopac. Europejska kultura... boryna, nie
          >rozsmieszaj mnie. Francja to nie jest dobry przyklad. Francuzi sa pod tym
          >wzgledem chyba nawet gorsi od Belgow.

          Nawiazanie do innej jazdy w Europie zach. bylo watkiem ubocznym tego co chcialem
          powiedziec. Ale dobrze mozemy i o tym. Faktem jest ze we Francji nie bywam
          czesto i byc moze mialem szczescie te kilkanascie razy ze nie natknalem sie na
          ciemnawych. Zwroc uwage ze potwiedzasz moje slowa. Ci ciemnawi we Francji,
          polkciezyce w Niemczech czy marokino we Wloszech to kultury obce w stosunku do
          europejskiej. Nie pisalem zeby szukac wzorcow do nasladowania w Turcji czy
          Maroko. Ale czy nawet w tej wedlug ciebie strasznej Francji jest lepiej niz w
          Polsce? Ciekawe skad masz taka zla opinie o Belgach. Nie zauwazylem tego, moze
          dlatego ze nie jestem tam na codzien.
          • Gość: Doki Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.09.04, 23:50
            > Ciekawe skad masz taka zla opinie o Belgach. Nie zauwazylem tego, moze
            > dlatego ze nie jestem tam na codzien.

            No wlasnie, a ja tak. :-) To pewnie dlatego.
          • Gość: Doki Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 06.09.04, 00:00
            > Ale czy nawet w tej wedlug ciebie strasznej Francji jest lepiej niz w
            > Polsce?

            W Polsce jezdzi sie bardzo brutalnie. Nie ma co liczyc na zmilowanie- jesli
            "przeciwnik" jest "na prawie", to wyegzekwuje swoje "prawo" do ostatniego
            centymetra. W dodatku sa tez tacy, ktorym wydaje sie, ze sa na prawie. Dodaj do
            tego niedorzeczne zwyczaje w rodzaju zjezdzania na pobocze, bo jasnie panu za
            Toba nie chce sie poczekac, az da sie bez dzikich manewrow wyprzedzic. Zawsze po
            przekroczeniu polskiej granicy mija mi sennosc spowodowana nuda na niemieckich
            autostradach. Przecietnie raz na 300-400 km natrafiam na potencjalnie
            niebezpieczna sytuacje, ktora wyciska mi na usta krotkie, warczace, staropolskie
            slowa. Ale nauczylem sie wylgiwac z tych sytuacji, a co wazniejsze, przewidywac
            je. Nie jestem najszybszy na trasie, ale radze sobie.
            Na francuskiej autostradzie niby jest ograniczenie do 130, ale szalenstwem jest
            wychylac sie na lewy pas z predkoscia ponizej 150 km/h. Wlasnie nie dalej jak
            tydzien temu jakis palant scigal mnie z miganiem reflektorami przez dobre 15
            minut przy predkosciach 160-180 (autostrada A6 Lyon- Dijon). No nie bylo gdzie
            mu zjechac, zreszta to i tak by nic nie dalo, bo ja po prostu jechalem w
            strumieniu samochodow na lewym pasie- wszyscy trzymali taka predkosc. Potem, jak
            sie sciemnilo, juz w Belgii, inny francuski debil jechal 2 m za moim zderzakiem
            na zwezeniu (1 pas w kazda strone) przez 30 km na dlugich, bo nie przyszlo mu do
            glowy, ze niektore samochody maja po dwie zarowki z kazdej strony w swiatlach
            pozycyjnych, wiec chcial, zebym "zgasil tylne przeciwmgielne". No jak nie
            zatrzymac sie i nie nastukac takiemu?
            • mess220 Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko 06.09.04, 07:55
              >>Nie ma co liczyc na zmilowanie- jesli "przeciwnik" jest "na prawie",

              No wlasnie - "przeciwnik" - jeden z problemow polskich kierowcow
            • 01boryna Przyklady na kazda okazje 06.09.04, 09:36
              Gość portalu: Doki napisał(a):

              > > Ale czy nawet w tej wedlug ciebie strasznej Francji jest lepiej niz w
              > > Polsce?
              >
              > W Polsce jezdzi sie bardzo brutalnie. Nie ma co liczyc na zmilowanie- jesli
              > "przeciwnik" jest "na prawie", to wyegzekwuje swoje "prawo" do ostatniego
              > centymetra. W dodatku sa tez tacy, ktorym wydaje sie, ze sa na prawie. Dodaj
              do
              > tego niedorzeczne zwyczaje w rodzaju zjezdzania na pobocze, bo jasnie panu za
              > Toba nie chce sie poczekac, az da sie bez dzikich manewrow wyprzedzic. Zawsze
              p
              > o
              > przekroczeniu polskiej granicy mija mi sennosc spowodowana nuda na niemieckich
              > autostradach. Przecietnie raz na 300-400 km natrafiam na potencjalnie
              > niebezpieczna sytuacje, ktora wyciska mi na usta krotkie, warczace,
              staropolski
              > e
              > slowa. Ale nauczylem sie wylgiwac z tych sytuacji, a co wazniejsze,
              przewidywac
              > je. Nie jestem najszybszy na trasie, ale radze sobie.
              > Na francuskiej autostradzie niby jest ograniczenie do 130, ale szalenstwem
              jest
              > wychylac sie na lewy pas z predkoscia ponizej 150 km/h. Wlasnie nie dalej jak
              > tydzien temu jakis palant scigal mnie z miganiem reflektorami przez dobre 15
              > minut przy predkosciach 160-180 (autostrada A6 Lyon- Dijon). No nie bylo gdzie
              > mu zjechac, zreszta to i tak by nic nie dalo, bo ja po prostu jechalem w
              > strumieniu samochodow na lewym pasie- wszyscy trzymali taka predkosc. Potem,
              ja
              > k
              > sie sciemnilo, juz w Belgii, inny francuski debil jechal 2 m za moim
              zderzakiem
              > na zwezeniu (1 pas w kazda strone) przez 30 km na dlugich, bo nie przyszlo mu
              d
              > o
              > glowy, ze niektore samochody maja po dwie zarowki z kazdej strony w swiatlach
              > pozycyjnych, wiec chcial, zebym "zgasil tylne przeciwmgielne". No jak nie
              > zatrzymac sie i nie nastukac takiemu?



              Niedawno czytalem dyskusje internetowa o byciu Polakiem na emigracji. Jakis
              faciu z Berlina mial teze ze jest zle. Argumentowal i dawal przyklady. A to
              jakis Niemiec cos mu powiedzial, a to inny Niemiec cos mu zrobil a to trzeci
              powiedzial komus a ten ktos..... Na wszystko mial przyklad z wlasnego
              doswiadczenia. I ciagly zal do calego swiata ze wlasnie jemu robi krzywde.
              Faciu jest w Niemczech 1 rok. Od siebie moge dodac ze jestem wielokrotnie
              dluzej i czegos takiego nie mialem. Podobnie z przypadkami na drodze. Zawsze
              znajdzie sie jakis oszolom ktorego nalezy olac i juz. Ale zeby jednego dnia
              dwie takie historie? Biedny jakis jestes i masz pecha. Czy kazda twoja wyprawa
              obfituje w takie zdarzenia?


              • Gość: Doki Re: Przyklady na kazda okazje IP: *.105-201-80.adsl.skynet.be 06.09.04, 12:43
                > Niedawno czytalem dyskusje internetowa o byciu Polakiem na emigracji.

                Nie na temat, ale niech tam.

                > I ciagly zal do calego swiata ze wlasnie jemu robi krzywde.

                I to go odroznia ode mnie. Ja nie mam zalu do nikogo, ale nie uwazam, ze
                Francuzi reprezentuja jakakolwiek kulture jazdy. W odroznieniu od np Niemcow.

                > Zawsze znajdzie sie jakis oszolom ktorego nalezy olac i juz.

                I tak tez postapilem. :-) Ale nie lubie takiego traktowania.

                > Ale zeby jednego dnia
                > dwie takie historie? Biedny jakis jestes i masz pecha. Czy kazda twoja wyprawa
                > obfituje w takie zdarzenia?

                Nie kazda. Wyprawy do Polski nie.

                PZDR
                • 01boryna Re: Przyklady na kazda okazje 06.09.04, 13:05
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  > Nie kazda. Wyprawy do Polski nie.


                  To jak ma sie do tego swierdzenia inne, napisane wczesniej:

                  "Zawsze po przekroczeniu polskiej granicy mija mi sennosc spowodowana nuda na
                  niemieckich autostradach. Przecietnie raz na 300-400 km natrafiam na
                  potencjalnie niebezpieczna sytuacje, ktora wyciska mi na usta krotkie,
                  warczace, staropolskie slowa."


                  Moje samochodowe wyprawy do Polski sa coraz rzadsze. Do Wroclawia autem, do
                  Warszawy samolotem. Meczace jest to Rodeo. A co do Francuzow - to aniolkami oni
                  nie sa, ale da sie tam jezdzic.








                  • Gość: Doki Re: Przyklady na kazda okazje IP: *.105-201-80.adsl.skynet.be 06.09.04, 13:23
                    > To jak ma sie do tego swierdzenia inne, napisane wczesniej:
                    >
                    > "Zawsze po przekroczeniu polskiej granicy mija mi sennosc spowodowana nuda na
                    > niemieckich autostradach. Przecietnie raz na 300-400 km

                    Raz na 300-400 km to przeciez rzadko- 2-3 razy w drodze przez cala Polske to do
                    wytrzymania.

                    > A co do Francuzow - to aniolkami oni
                    > nie sa, ale da sie tam jezdzic.

                    Wieszszszsz... Swego czasu przejechalem przez Rosje az do Gruzji i tez "sie
                    dalo"... Co do Francuzow, to brakuje im po prostu umiejetnosci wspolpracy na
                    drodze. Kazdy jedzie sam, nie patrzac, ze inni tez realizuja jakis plan podrozy.
                    Niemcy za kolkiem wybieraja rozwiazania, ktore daja pojechac takze innym.
    • Gość: TO JA Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 06.09.04, 00:42
      Predkosc jest przyczyna smierci w wypadku. Ale tak scisle rzecz biorac, co to w
      ogole jest wypadek? Po mojemu "mialem wypadek" to jest tlumaczenie jelopa
      zamiast sie przyznac ze jechal za szybko i dal sie zaskoczyc. Wypadki nie
      istnieja. Istnieja natomiast kolizje, zderzenia, wypadania z drogi i inne tego
      typu rzeczy, ich wspolny mianownik jest taki ze "kierowca" w cos wyjebal
      zamiast spokojnie dojechac do celu. Ale on bron Boze nie jechal za szybko,
      tylko wszystkiemu jest winny ten drugi kutas itd. Pozdrawiam wszystkich.
      • Gość: nelsonek Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.04, 11:00
        Troszke dziwne rozumowanie. Stwierdzenie "mialem wypadek" jest tlumaczeniem
        sie? cos mi sie nie wydaje. raczej stwierdza sam fakt zaistnienia pewnej
        sytuacji na drodze. pozniej natomiast nastepuje przyznanie sie do winy (lub
        nie. oczywiscie w Polsce czesciej mamy do czynienia z druga opcja).
        a co jezeli facet jechal prawidlowo i bezpiecznie w jego mniemaniu az tu nagle
        pod kola wpdal mu pijany rowerzysta? gdyby nie fakt WTARGNIECIA na jezdnie
        pijany rowerzysta przezylby. a kierowca nie moze powiedziec ze "mial wypadek"
        (przy okazji zabijajac bezmozga i dzieki temu bedzie mial wyrzuty sumienia do
        konca zycia)? to oczywiscie tylko przyklad. sytuacji w druga strone jest multum.
    • grissley Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko 06.09.04, 10:04
      A ja od dupy strony:
      Przyczyna wiekszosci wypadkow nie jest predkosc, a:
      - wyprzedzanie na trzeciego
      - wymuszanie pierwszenstwa
      - Jazda "na bani"
      - Zmeczenie za kierownica (usniecia)
      - Niefrasobliwosc rowerzystow (wjezdzajacych na pasy z pelna predkoscia, albo
      jadacych bez oswietlenia w nocy), pieszych (wchodzacych na jezdnie tuz przed
      samochod, rowniez wtedy, kiedy jest slisko i auto nie ma zadnych szans
      wychamowac) i innych
      - inne, w tym oczywiscie rowniez nadmierna predkosc.

      Zdarzaja sie rowniez wszelkie kompilacje wymienionych przyczyn - np pijany
      rowerzysta, wymuszajacy pierwszenstwo nieoswietlonym rowerem. Predkosc w
      wiekszosci tych przypadkow poteguje efekty kolizji (bo gdyby jechal wolniej to
      np wyszedl by zywy), ale NIE JEST BEZPOSREDNIA PRZYCZYNA WYPADKU. Przyczyna
      jest np wyprzedzanie na trzeciego. A jezeli jadacy 90km/h wypadl z trasy i
      wlecial na drzewo, bo wpadl w dziure/koleine itp, to przyczyna jest stan drogi,
      a nie nadmierna predkosc. I beknac za to powinien zarzadzajacy droga. Bez tego
      zalozenia wpadniemy w paranoje - jechal 15km/h, doprowadzil do wypadku, czyli
      nie dostosowal predkosci do warunkow jazdy, czyli przyczyna byla nadmierna
      predkosc.
    • Gość: Jarek Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: 217.17.46.* 06.09.04, 10:16
      Zgadza się, bo główną przyczyną wypadków jest brak szacunku dla innych
      współużytkowników drogi.
      :-(((
    • taxi.wroclaw Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko 06.09.04, 18:54
      Przedwczoraj, w sobotę, na Krzyckiej we Wrocławiu rozbiły się poważnie trzy
      auta. Powodem wypadku był brak wyobraźni, czyli umiejętności, a skutki to wynik
      niestety prędkości. Gdyby to się stało przy 50, lub 60-tce, to byłyby poobijane
      blachy. A tu totalna zagłada, szczątki aut, rozlany olej. Przekraczanie
      prędkości to wynik martwego prawa. Prawo trzeba egzekwować, wtedy będziemy
      jeździli jak Niemcy. Oni są zdyscyplinowani, bo wiedzą, że kara jest nieuchronna
      • 01boryna Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko 06.09.04, 21:02
        taxi.wroclaw napisał:


        > Prawo trzeba egzekwować, wtedy będziemy
        > jeździli jak Niemcy. Oni są zdyscyplinowani, bo wiedzą, że kara jest nieuchronna


        Nie calkiem jest to prawda. Nieuchronnosc kary ma z pewnoscia wplyw na niektore
        zachowania, ale wieksza role odgrywa zwykla ludzka przyzwoitosc, ta sama ktora
        zabrania miedzy innymi kradziezy czy plucia na ulicy. No i szacunek do innych.
        Ludzie traktuja innych tak jakby chcieli byc przez nich traktowani.
      • Gość: volf Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 06.09.04, 21:49
        Taxiwroclaw - zgadzam się z tobą, ale ja widzę inną przyczynę. Mam pytanie kto
        z Was wie kto decyduje o tym gdzie jakie ograniczenie stanie? Ja tego nie wiem,
        ale jak widzę ten chaos, to wiem, że jest to ustawiane bez ładu i składu. Każdy
        z was zna takie miejsca, gdzie w środku lasu albo wśród pól na prostej jest
        ograniczenie dajmy na to do 40, i przeciwnie - niebezpieczny zakręt nie jest
        nawet oznaczony "łuczkiem". Widząc coś takiego przyzwyczajamy się do tego, że
        to ile można jechać nie ma nic wspólnego z tym czemu znaki służą -
        podpowiadaniu, jaka jest maksymalna (lub jak kto woli optymalna) bezpieczna
        prędkość. I każdy jeżdzi po swojemu, znakami się nie przejmując... I co z tego
        że w Wa-wie jest ograniczenie do 50 skoro nikt tak nie jeżdzi, a Policji (i
        moim zdaniem słusznie) to nie przeszkadza? Po co ograniczać do 50 prędkość na 3
        czy 4 pasmowej drodze? To ile mamy jeździć po dróżkach osiedlowych - 0,005
        km/h??? A ilu z Was spotkało się z "zapomnianymi" przez drogowców znakami,
        które na nowej, wyremontowanej fajnej dróżce jeszcze przez pół roku zakazywały
        jechać szybciej niż 30 km/h? Ja bym chciał, żebym dojeżdżając do zakrętu i
        widząc ograniczenie do 70 wiedzaiał, że jadąc szybciej dużo ryzykuję, a nie że
        ten znak postawił Pan Czesio, żeby firma, któa go robi więcej zarobiła, bo
        zakręt ma 5 stopni a domów i ludzi ani widu ani słychu... Koło mojej rodzinnej
        miejscowości jest zakręt na którym zabiło się już kilka osób, wypadki zdarzają
        się ciągle... Fakt, jest ograniczenie do 50, ale kilometr dalej jest również na
        łagodnym łuczku. W ten drugi zakręt początkujący kierowca wjedzie 90 i nawet
        nie zawuważy, a na tym pierwszym przy 60 trudno utrzymać się w łuku jezdni. To
        ja się pytam gdzie tu jest logika???? I co z tego, że droga upstrzona jest
        znakami jak dobra kasza skwarkami - to chyba nie o to chodzi, żeby od 30 lat
        nie potrafić naprawić 300 m kawałka drogi krajowej?!?!?!
    • Gość: yelonek Czas na konkrety! Mozna to zmienic IP: *.access.uk.tiscali.com 07.09.04, 00:22
      Witam!

      Po przeczytaniu kilku postow na tym forum, widze, ze jednak jest troche
      rozsadnych ludzi w tym kraju.

      W Polsce rocznie ginie na drogach ok 7000 ludzi, tyle samo mieszkancow ma np.
      Podkowa Lesna. Wyobrazmy sobie, ze za rok wszystkie domy, szkoly, sklepy w
      Podkowie Lesnej beda puste. Przez dzisiec lat to samo stanie sie z Siedlcami.

      W Wielkiej Brytanii jest 60 mln mieszkancow i 25 mln samochodow, drogi sa
      lepsze ale nie wspaniale, siec autostrad jest dosyc ograniczona i w wiekszosci
      zakorkowana. Rocznie ginie 2000 ludzi w wypadkach samochodowych. Nikt mi nie
      powie, ze dlatego, ze sa lepsze drogi i samochody. Wytlumaczenie jest jedno,
      ludzie jezdza kulturalnie i powoli. Nikt nie wyprzedza na trzeciego i nawet
      trudno uwidziec kogokolwiek wyprzedzajacego w ogole. Jak ktos jedzie 50 km/h
      poza terenem zabudowanym to wiekszosc ludzi jedzie za nim, nikt nie trabi, nie
      wyprzedza. Z drugiej strony, srednio co 500m sa poustawiane fotoradary, ktore
      za najmniejsze przekroczenie predkosci kasuja automatycznie (sa cyfrowe i
      podlaczone do centralnej bazy samochodow i kierowcow dzieki czemu w ciagu 5
      sekund jest wydrukowany i wyslany mandat) minimum £60.

      Kazde zycie ludzkie, nawet pijanego rowerzysty, jest duzo bardziej cenne niz
      czyjakolwiek przyjemnosc z szybkiej jazdy czy zdazenie na spotkanie.

      Dlatego uwazam, ze mozna tez zmienic sytuacje w Polsce. Mam plan i
      dlugoterminowa wizje, ktora zaklada, ze w ciagu dziesiecu lat moznaby zbic te
      7000 chociazby do 5000. Moj plan nie wymaga zmian przepisow ani praktycznie
      zadnego zaangazowania ze strony panstwa oprocz malej wspolpracy policji
      (korzystnej dla nich). Plan wymaga zorganizowanej i profesjonalnej akcji i
      opiera sie na kilku filarach: drastycznej edukacji (rozne apele i inicjatywy na
      nic sie zdaja, dopiero jak ludzie zobacza w najwiekszej porze ogladalnosci
      kawalki mozgu na jezdni to moze do nich cos dotrze - sprawdzony sposob),
      zewnetrznej motywacji policji do bardziej zdecydowanej akcji, wsparcia policji
      poprzez partnerstwo publiczno-prywatne w egzekucji kar i innych pomniejszych
      akcjach. Potrzebne jest tylko kilka w miare jakosciowych, zmotywowanych osob do
      zorganizowania i koordynowania konkretnych akcji.

      Jak ktos jest zainteresowany zrobieniem czegos dla kraju to prosze o kontakt
      yelonek1@gazeta.pl.

      P.S.
      Nie jestem zadnym lewackim antyglobalista, antysamochodowym killjoyem i w ogole
      tym podobnym, tylko po prostu wk&*$%nym na to co sie dzieje wokol mnie.
      • soso_soso mejson.e5 ma racje 07.09.04, 07:09

        Pierwszy wpis jest czyms, co kazdy powinien przeczytac z pokora bo jest w nim
        naprawde wiele rzeczy do przemyslenia. Mieszkam w Danii i tutejsza kultura
        jazdy jest jaka jest ale takze przez wiele lat wyksztalcilo sie cos na ksztalt
        wlasnie szacunku dla innych i swoistej checi pomocy innym uzytkownikom drog.
        Czescia takiego podejscia jest takze niestresowanie innych swoim zachowaniem na
        drodze. Pewnie, zdazaja sie kobiety w ciazy pedzace na porod do szpitala ale to
        nie jest kultura powszechna. Powszechnie to czeka sie na drodze
        podporzadkowanej nawet jak mozna by wlaczyc sie do ruchu bez zadnych problemow
        i nadjezdzajacy pojazd ma do skrzyzowania jeszcze z 500m. Poczatkowo mnie to
        draznilo. Dzis wiem, ze jest to mile okazanie innym tego, ze nam sie nie
        spieszy nawet jezeli sie nam spieszy i ze nie chcemy, by ten drugi mial z
        naszego powodu kolejne nieoczekiwane podniesienie poziomu adrenaliny. I to na
        dluzsza mete jest najbardziej oczekiwane zachowanie z mozliwych. Dobre dla nas
        WSZYSTKICH. Ale to trzeba zrozumiec lub chociaz tego nalezy sie nauczyc jezeli
        jest sie tylko kolesiem w bejsbolowce, ktoremu lekarz przepisal czapke no bo
        pacjent ma cos z glowa.
        I jeszcze takie male doswiadczenie dla Szybkich. Sprobujcie jezdzic w miescie
        zawsze 50 km/h lub wolniej jezeli tego znaki wymagaja. Szybko zauwazycie, ze
        innych Szybkich odjezdzajacych na pelnym smrodzie spotkacie na najblizszych
        swiatlach. I tak bedzie przez caly czas. A wiec warto sie popisywac swa mizeria?

        pzdrw

        soso
        • ireo to jest, niestety, demokracja 07.09.04, 09:58
          co oznacza że o tym jak jest nie decydują ani ci, którzy się najlepiej na tym
          znają, ani najbardziej wrażliwi, ani najmądrzejsi, tylko - WIĘKSZOŚĆ. w
          dodatku 'większość' względna - bo może niekoniecznie prawdziwa, ale za to
          najbardziej hałaśliwa (bo tzw. 'większość milcząca' jest niesłyszalna i
          niewidoczna, choćby była rzeczywistą większością). i to właśnie ta 'większość'
          na polskich drogach kształtuje rzeczywistość i generuje te 7 tys.
          niepotrzebnych zgonów rocznie.

          kiedyś mój znajomy, omawiając przyczynę jakiegoś wypadku, uraczył mnie takim
          powiedzonkiem:
          - To bardzo dobry samochód, tylko zawiódł element łączący kierownicę z pedałami.
        • taxi.wroclaw Re: mejson.e5 ma racje 07.09.04, 19:49
          Oczywiście, że ma rację! Część forumowiczów potępia nieudolność administratorów
          dróg i odwołuje się do ludzkiej przyzwoitości. Też zgadzam się z tymi opiniami.
          Przyzwoitość powinna być podstawowym kryterium, nie tylko w ruchu drogowym.
          Problem polega na tym, że część współobywateli ma inne kryteria i inną
          definicję tego określenia. Pamiętajmy, że w wypadkach na ogół uczestniczy nie
          jeden sprawca, ale też ktoś drugi, z reguły niewinna ofiara.
          Jeśli więc nie można liczyć na dekalog, to trzeba tworzyć prawo państwowe i je
          egzekfować, bo staje się martwe. Surowość prawa nie dotyczy praworządnych, lecz
          tych którzy je łamią.
          Pozdrawiam !
          • Gość: Misio Re: mejson.e5 ma racje IP: *.crowley.pl 10.09.04, 15:50
            taxi.wroclaw: Brawo, Brawo, Brawo!!!
    • Gość: LG21 Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 10:42
      1. Egoizm najlepiej widac w tanich golfikach kilku(nasto)letnich z gowniarzami
      za kolkiem, lub w trumnach-bmw, a niby tekst "dres juz mam, teraz tylko bmw" -
      moze to nie jest regula ze kazdy wlasciciel bmw to przyglup - ale generalnie
      jes taka zasada - wystarczy wyjsc na chodnik i popatrzyc kto jezdzi czym, jak
      wyglada, jak sie zachowuje, jak jezdzi.



      2. Egoizm swoja droga.. ale irytuje mnie jedna rzecz: gdzie w UE drzewa sa "w
      skrajni"???
      Przeciez jadac przepisowo droga, w miare szeroka (jak na polskie warunki of
      course) - gdy kierowca straci panowanie nad kierownica - o wiele bezpieczniej
      byloby gdyby wlecial w pole kukurydzy/zboza niz walnal prosto w drzewo i sie
      wokol nastepnego owinal (a cos takiego widzialem - samochod owiniety w kolko
      takie symatycznego drzewka ..) - moim zdaniem drzewka powinny byc PRZYNAJMNIEJ
      10-20 metrow od drogi!!

      Ile wypadkow moznaby uniknac w ten sposob? Sporo..



      3. Dalej.. dlaczego gdy robia sie dziury w drogach - lata sie je smolo-podobnym
      czyms... (nawet nie normalnym asfaltem) - zamiast zrobic jakies badania.. albo
      po prostu polozyc lepszy... dlaczego tak sie nie dzieje? Bo nie ma pieniedzy...
      a dlaczego nie ma pieniedzy? Bo to Polska i tak sie rzadzimy... - a potem
      wychodzi ze cala inwestycja latania drog wychodzi 2-3 razy drozej (po kilku
      latach) - niz zerwanie asfaltu i polozenie nowego.

      Nawet w takim Wroclawiu w srodku lata jak zaparkowalem kolo ogrodu
      botanicznego - to nie moglem wyjechac bo sie "przykleilem" do "asfaltu".



      4. Do 2002 czy 2003 roku mialo byc iles tam tysiecy km (inwestycja zaplanowana
      w 199? roku) - co mamy dzis? Kazdy widzi..



      5. Czy nie denerwuje was to ze kazdy musi tankowac paliwo "z dodatkami
      roslinnymi"?
      Dlaczego w kraju, gdzie jest demokracja - i kazdy moze mowic co chce, miec
      swoje zdanie i wybierac to co chce - nie ma opcji - ze jedziesz na stacje -
      patrzysz: 95U-bio, 95U, 98-bio, 98, 99super-bio, 99??
      Dlaczego nie moge jezdzic bez tych g...n w baku? JA CHCE JEZDZIC NA BENZYNE A
      NIE BENZYNE Z RZEPAKIEM I TAKIMI TAM!!!!
      I co? I nic... czekam sobie spokojnie - niech mi sie za kilka lat stanie
      cokolwiek w silniku - pozwe tych od ustawy od biopaliw do sadu... to co, ze
      przegram? Ale przynajmniej zwroce uwage ludzi na ten problem - nikt nawet slowa
      nie powie - kazdy potulnie tankuje sobie 'zboze'...



      6. Zrobcie w koncu te foto/video radary na wiekszej ilosci drog - moze ludzie
      beda jezdzic przepisowo.. chociaz koszt tych zabawek jest taki ze gdybym mial
      planowac inwestycje - wolalbym wybudowac jeden kawalek autostrady wiecej..



      7. Problem kradziezy paliwa na stacjach - ze zwinietymi tablicami.
      Moim zdaniem to problem stacji - powinni scigac delikwenta we wlasnym zakresie -
      bo jak zadzwonia na policje - skutek raczej zerowy ;].



      8. Moze to zabrzmi jak wypowiedz meskiej szowinistycznej swini - ale patrzac na
      statystyki wypadkow - faceci powinni mniej placic za ubezpieczenie ;]].
      I prosze sie nie czepiac drogie panie - jedna z was na krzyzowce wyladowala na
      moim zderzaku - bo jej sie R z 1 pomylilo.. a policji powiedziala "ojej dzis
      sie tak dziwnie czuje..", inna swoim nowym 307cc (czarnym) na rejestracji WW
      pojechala na rondzie pod prad.. a co? Dobrze ze nastepna nie wrzucila R - bo
      jechalem przez to rondo prosto i bym wjechal babce w tylek (szkoda ze nie
      doslownie - bo fajna byla;).



      9. Problem jechania po pijaku... no wlasnie - ludzie zrozumcie w koncu... w
      Polsce mozna miec DO 0.2 PROMILA a ile to jest? Jesli jestes facetem ok 80 kg,
      ze srednim metabolizmem, to 0.2 promila masz po wypiciu 1/2 puszki piwka okolo
      5%... jak widze jak koles wypija sobie 3-4 piwka - wsiada i jedzie.. albo
      lepiej - na imprezie wywali 0,5 - wsiada, jedzie prosto (w miare) - a potem nie
      moze wysiasc z auta - to mnie szlag trafia!!!
      Gdzie tu kultura picia? Nawet nie kultura... gdzie tu odpowiedzialnosc..
      jeszcze pol biedy jak pijaczek za kolkiem walnie w drzewo w skrajni i go
      zakopia.. ale jak wleci np. w dom kogos? Albo w inne auto?
      ...Zero wobrazni.. a tylu kierowcow ma na tyleczkach swoich autek
      nalepe "rybki"... ci, ktorzy jezdza "krzywo" - tez czasem maja - az przykro
      patrzec.. :(..



      10. Problem "glupawosci" kierowcow.
      Tu mialbym pare rzeczy...

      - wieszanie cd na lusterko - ograniczaja widocznosc, swieca po oczach tym, co
      jada z przeciwka - a maja czynic samochod "niewykrywalnym" dla radarow..
      LUDZIE!!! Samochod to nie BlackBird! Nie jest niewidzialny.. nie odbija fali
      radaru...

      - zle ustawione swiatla mijania - tjaaaa.... typowe... jedzie koles - po oczach
      wali jak drogowymi... - nawet takim starym autkiem.. pewnie mysli ze jest
      konkurencja dla xenonow (chociaz Ci tez czasem maja zle ustawione)... i jedzie
      taki d.pek w srodku nocy i g.. widac gdy jedzie z przeciwa...

      - zabrudzone, zakurzone tablice rejestracyjne - czy za to nie ma mandatow?
      Jedzie takie cos 180 i ma tylku wszystkich - bo i tak nie odczyta jego
      tablicy :// raz jechalem - przed takim czyms - minal mnie, policja nawet nie
      zdazyla radaru wyciagnac...

      - nie zjedzanie na bok - taaaaaak - lamerzy za kolkami - a co beda zjezdzac -
      co z tego ze jada za miastem 40-60 km/h? Co z tego ze za nimi jest cala kolejka
      aut i kazdy sie wk...urza - zawsze, gdy takiego delikwenta w KONNNNCU
      wyprzedzam - jestem na rowni z nim - pokazuje mu elegancko srodkowy palec..
      albo dwa.. lub gdy go wymine, opuszczam szybke i 'fakolec' w tyl.. ehz - i to
      nie chodzi o to 'ze jestem panem szosy' ale bez takich jaj ze ktos za miastem
      jezdzi jakby gdzies widzial ograniczenie jak na osiedlu - do 20 km/h...

      - najbardziej mnie smieszy parkowanie ... ludzie brykaja z 2x przekroczeniem
      limitu predkosci za miastem - wjezdzaja do miasta, parkowanko i.. "ojej...
      obtarl sie zderzaczek.. no to w 'dluga'" ;]]]] Typowe? Zaloze sie, ze czesc z
      was miala przypadek - idziecie na parking po autko - a tu zajechany zderzak...
      i nie ma sprawcy, karteczki... nic - a co sie bedzie ujawniac?



      To tyle moich uwag na temat najczesciej powtarzajacych sie bledow kierowcow..
      uwaga koncowa..
      "To masz 4 kolka - nie zwalnia Cie z myslenia"

      Pozdrawiam

      ..:: Member of LTT ::..
      • Gość: drab Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: 212.160.134.* 07.09.04, 12:44
        Oczywiście!!! Nie prędkość, tylko brak wyobraźni. Prędkość jest skutkiem braku
        wyobraźni.. Poza tym Egzekwuje się od kierowców jazdę z prędkością tzw.
        bezpieczną i - powiedzcie- jaki urzędas wie lepiej, czy dziś dla mnie
        bezpieczne jest 50, czy 30 km/h??
        Doświadczenie uczy, że jeśli zakręt, przed którym było ograniczenie do 50
        pokonuje się luźnym leszczem 80 to coś jest nie tak... Jesli to ma obowiązywać
        w czasie deszczu, to:
        1. świadomy kierowca i tak zwolni;
        2. pod znakiem można umieścić odpowiednią tabliczkę...
        W przeciwnym razie rodzi się brak autorytetu w stosunku do "ustawiaczy" znaków
        drogowych..
      • Gość: Worm Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.04, 14:57
        O co chodzi z tymi naklejkami w ksztalcie rybek na tyle auta? Od dawna mnie to
        intryguje.
        • Gość: Aga Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: 217.153.34.* 10.09.04, 15:47
          Oczywiscie, ze nie predkosc, tylko przerwy w braniu lekow przez niektorych
          psychicznych. Droga z Warszawy na Sochaczew, ktora czasami wyjezdzam z
          Warszawy, nalezy w szczegolnosci do psychicznie nieleczonych, no bo jak inaczej
          nazwac np. wyprzedzanie przez pseudo-samochod typu 126p ciezarowke typu TIR na
          zakrecie, w nocy oraz bez posiadania swiatel przez wspomniany 126p. Juz
          zwalnialam aby odpryski ze 126p. nie polecialy na moja maske, ale na szczescie
          przytomnosc kierowcy poloneza, na ktorego czolowo jechal 126p(sychol),
          pozwolila uniknac wypadku. Czego nauczyl sie psychiczny ze 126p.? Niczego, na
          nastepnym zakrecie wyprzedzil TIR'a.
          Naprawde pozostaje zaplakac.
    • Gość: Mrut Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 12:00
      Co za wierutna bzdura. Twoja "delikatna" aluzja i tak jest wystarczajaco
      czytelna czy wrecz ordynarna. Wogole sie z toba nie zgadzam. To ze ludzie gina
      w wypadkach to przede wszystkim brak odpowiedniej edukacji kierowcy, szkolen i
      braku doswiadczenia. Samochody sa szybkie to prawda, jezdzimy szybko to tez
      prawda. Ale nie potrafimy tego robic. Kierowcy aby jezdzic szybko i bezpiecznie
      albo musza sie dokrztalcac sami, sami dochodzic do pewnych wnioskow i nabywac
      doswiadczenia czesto ocierajac sie o smierc i kalectwo. Zas ci ktorzy nie maja
      wystarczajaco oleju w glowie albo przyslowiowej "kindersztuby", a jednoczesnie
      maja sporo koni pod maska, albo jezdza jak ostatnie dupy albo jezdza
      nieodpowiedzialnie, niebezpiecznie i w efekcie powoduja wypadki.
      Mozna jezdzic szybko i bezpiecznie. Do tego wystarczy odpowiednia wiecza i
      rozsadek. Tego pierwszego mozna sie nauczyc, to drugie trzeba niestety juz
      miec. Jednak zwalanie wszystkiego na predkosc i "szalonych kierowcow" to
      gledzenie osoby bez prawa jazdy albo ostatniej dupy wolowej za kierownica.

      PS. To prawda jestem egoista drogowym. Ale przynajmniej wiem i jestem w pelni
      swiadomy tego co sie wokol mnie dzieje, ze mna i moim samochodem i niech beda
      mi wdzieczni ci ktorzy jadac "przepisowo" wiele razy doprowadzili by do wypadku
      przez swoja ignorancje, egoizm, brak elementarnej wiedzy kierowcy czy wogole
      brak swiadomosci tego co robia.
      • Gość: marisha Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: 81.210.83.* 07.09.04, 12:08
        zgadzam się w zupełnośći z przedmówcą, nic dodać nic ująć..ja wciąz łykam
        doświadczen bo rozsądek chyba już mam:)
        • Gość: drab Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: 212.160.134.* 07.09.04, 12:49
          Jeszcze co do jazdy po Polsce w odniesieniu do "Zachodu"..
          Tam po prostu nie trzeba jezdzic szybciej.. Chcesz- jedziesz na autostradę.. Po
          mięscie jezdzisz, zeby zakonczyc podroz, a i tak w wielu miastach sa drogi
          ekspresowe z wyzsza dozwolona predkoscia.

          Geniealny ruch zrobili Niemcy, którzy maja wentyl bezpieczenstwa: kto chce
          sprawdzic swoje toczydlo - jedzie na autostrade i wie ile "ciagnie".
          • Gość: marisha Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: 81.210.83.* 07.09.04, 14:20
            do tego nam jeszcze daleko, tyle ze tam to sie bardziej delektuja jazda niz
            sprawdzaja swoje malenstwa..
            rada: chcesz sie wyszalec jedz na autobahne:)
          • Gość: old.sailor Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 14:26
            dlaczego jezdzimy za szybko?
            moze dlatego , ze jadac ze Szczecin do Monachium 850 km robimy w 6 godzin jadac
            zgodnie z przepisami i relaksacyjnie
            a ze Szczecina do Warszawy 550 km zajmuje 8 godzin nieustajacego stresu?

            moze juz przywyklismy do pewnych przelicznikow godzin na kilometry i
            chcielibysmy miec w Polsce podobnie?

            moze wkurza nas , ze bardzooo bogata gmina inwestuje w super sciezki rowerowe
            zamiast obwodnicy (oczywiscie wiem, ze gminie nie wolno wybudowac sobie
            obwodnicy bo to juz dzialka dyrekcji drog i wirtualnych autostrad)

            ze jakis debil ustawia ograniczenia do 40 km/h tam gdzie bezpieczne jest 80,
            i ze pozniej tam gdzie jest prawdziwe 40 ludzie wypadaja z drogi ?

            ze policja ustawia sie z radarami zawsze za takimi najbardziej durnymi
            ograniczeniami ?

            i jeszcze z powodu 1001 innych nonsensow ?
            • Gość: Michal Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.fornfyndet.se 07.09.04, 14:40
              Miedzy innymi ze nie potrafimy prawidlowo zyc,spoleczenstwo zyjace w harmoni z
              natura i miedzy soba jest bez stresu.Dlatego moi Panowie ma tyutaj dla Was cos
              do nauki.Jest to zabawa od 18 lat do 100lat.Prosze cwiczcie i uuczcie sie
              kochac i zyc w harmoni.
              www.exet.nu/html/flash/orgasm_girl.swf
              pozdrawiam wszystkich i niezapomnijcie wlaczyc glosnikow,lepsze wrazenia i
              nastroj.Michal
              • Gość: Michal Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.fornfyndet.se 07.09.04, 14:43
                Nie za szybko do sedna,powoli i spokojnie bedzie efekt murowany.
                Pzdr.Michal
            • Gość: greg Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 15:40
              > Gość portalu: old.sailor napisał(a):

              > dlaczego jezdzimy za szybko?
              > moze dlatego , ze jadac ze Szczecin do Monachium 850 km robimy w 6 godzin
              jadac
              >
              > zgodnie z przepisami i relaksacyjnie
              > a ze Szczecina do Warszawy 550 km zajmuje 8 godzin nieustajacego stresu?


              Bez przesady Z Warszawy do Szczecina jedzie się 6h i to bez stresu trasą przez
              Toruń.
    • Gość: angelo Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.sns-felb.debis.de 07.09.04, 16:10
      Eeee tam!
      Jezdzimy szybko, bo samochody wynaleziono w celu szybkiego przemieszczania sie.
      Gdybysmy chcieli przemieszczac sie wolno, to bysmy chodzili pieszo.
      • midar1 wrogowie kierowców 07.09.04, 19:24
        Czasem wydaje mi się, że nasi spece od motoryzacji to zawzięci wrogowie
        kierowców
        1.) Ograniczenia prędkości. Wiele osób wspominało o bzdurnych ograniczeniach.
        Niedawno w Sejmie przegłosowano obnizenie dopuszczalnej prędkości na obszarze
        zabudowanym do 50 km/godz. Trudno o przepis, z którym obywatele spotykają się
        częściej i powszechniej. A mimo to nie dało się zauważyć jakiejś debaty na ten
        temat. Sejm, który bije rekordy niepopularności wprowadza ustawę, która kłóci
        się jawnie z przyzwyczajeniami i oczekiwaniami przygniatającej większości
        społeczeństwa. Czy to nie skandal? Podobno w USA przy ustalaniu maks.
        dopuszczalnej prędkości ważnym kryterium są badania statystyczne - z jaką
        prędkością przejeżdza tędy większość kierowców (jest pewien precyzyjnie
        określony odsetek)? Przecież kompletni idioci nie zdarzają się bardzo często.
        Nasze władze zupełnie tak nie myślą. One wiedzą najlepiej. Społeczeństwo to
        motłoch, ma słuchać, od myślenia są inni. Jeśli Was to wkurza, tak jak mnie, to
        sprawdźcie jak głosowali Wasi OSŁOWIE i pamiętajcie o tym przy następnych
        wyborach: orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/glosowania?OpenAgent&4&72&130
        2.) Utyskiwanie na krzyże przy drogach. Z własnego doświadczenia wiem, że
        działają silniej na wyobraźnię niż zwykłe znaki. Służą dobrej sprawie więc o co
        chodzi? Chyba moja wyobraźnia nie jest taka nietypowa?
        3.) Zniechęcanie kierowców jeżdzących wolniej do zjeżdżania na pobocze i
        przepuszczania tych bardziej "pośpiesznych". Parę razy słyszałem w radiu takie
        głosy "ekspertów". I co się potem dziwić, że ludzie nie są dla siebie uprzejmi
        na drodze, jeśli takie otrzymują porady? Moim zdaniem należy stanowczo zachęcać
        do ułatwiania wyprzedzania, oczywiście z zastrzeżeniem, że manewr wykonuje się
        tylko wtedy, gdy pobocze jest dobrze widoczne i wolne, a więc nie na zakręcie
        czy przed wierzchołkiem wzniesienia. I oczywiście ordynarnym chamstwem jest
        zmuszanie kogoś do usunięcia się na pobocze, ale to już inna sprawa.
        4.) Zniechęcanie kierowców, albo brak zachęty do okazywania sobie uprzejmości.
        Podczas jazdy nie ma czasu na subtelne konwenanse, ale mignięcie światłami
        awaryjnymi powinno należeć do dobrego tonu (oczywiście nie zaraz na przednim
        zderzaku wyprzedzanego samochodu, bo nie wiadomo wtedy czy to niezręczna
        uprzejmość czy rozpaczliwa awaria; trzeba odjechać na sensowną odległość i nie
        przeciągać tego komunikatu, bo czas nadawania modyfikuje treść). Uważam, że to
        sprawa zupełnie niedoceniana. Przecież każdy kierowca jest co jakiś czas
        świadkiem irytujących pomyłek czy błędów innych. Tak musi być nawet w
        najbardziej kulturalnym społeczeństwie. Nie ma rady - podczas jazdy otrzymujemy
        zawsze pewną dawkę sygnałów nieprzyjemnych, nieprzyjaznych, budzących agresję.
        Jeśli poza nimi od czasu do czasu odbieramy sygnały życzliwe, to jedziemy w
        zupełnie innym stanie ducha, przestajemy traktować innych jak swoich wrogów.
        Niestety zdaje się, że coraz mniej ludzi to rozumie.
        5.) Brak mechanizmu eliminacji z ruchu kierowców z silnymi skłonnościami do
        stosowania przemocy; policjanci z radarem na poboczu drogi niewiele tu
        zdziałają; przydałyby się chyba raczej nieoznakowane patrole drogowe (ponoć są,
        ale sądząc po tym co się na drogach wyrabia, jest ich o wiele za mało).
        • Gość: ksi Re: wrogowie kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 20:36
          Czytam tutaj bardzo rozsądne wypowiedzi (oczywiście mniej rozsądne też ;)) i zadaję sobie pytanie, dlaczego w naszym Kraju-Raju, w skład parlamentu i rady ministrów wchodzi aż tylu idiotów?? Może wszelkie wybory powinny być poprzedzone OBOWIĄZKOWYM półrocznym stażem kandydata w forach internetowych? Można by w ten sposób wybrać świadomie i z pełną odpowiedzialnością.
        • Gość: drab Re: wrogowie kierowców IP: 212.160.134.* 08.09.04, 11:38
          punkt 1 przedmówcy jest OK.. ślepo poszli za przepisami Zachodu, nie
          zastanawiając się nad róznicami, które istnieją. Prawdziwym zagrożeniem dla
          cudzoziemca nie jest to, czy ktos jedzie 50, czy 60, ale np. co oznacza
          zaświecona zielona strzałka w prawo.. To jest dopiero granda.!!
          Poza tym przytaczanie idiotycznych statystyk, jakoby w warszawie poprwiło się
          po 4 latach obowiazywania 50... ciekawe kto tam tak jezdzi.. bywam i nie
          widuję..
          Nie biorą pod uwagę poprawy np. jakości aut, którymi się poruszmy.. lepsze
          zawieszenia, lepsze hamulce, ABSy i inne pierdoły.
    • mejson.e5 Egoistów wielu... 07.09.04, 23:47
      "Mozesz wierzyc albo nie, ale naprawde plynnosc ruchu na waznej drodze jest
      wazna, moze nawet wazniejsza od niewielkiego (powtorze: niewielkiego)
      zwiekszenia ryzyka dla mieszkancow jakiejs wioski."
      (Doki)

      " Egoizm najlepiej widac w tanich golfikach kilku(nasto)letnich z gowniarzami za
      kolkiem, lub w trumnach-bmw"
      " faceci powinni mniej placic za ubezpieczenie ;]].I prosze sie nie czepiac
      drogie panie"
      "pokazuje mu elegancko srodkowy palec..albo dwa.. lub gdy go wymine, opuszczam
      szybke i 'fakolec' w tyl"
      (LG21)

      "To prawda jestem egoista drogowym. Ale przynajmniej wiem i jestem w pelni
      swiadomy tego co sie wokol mnie dzieje, ze mna i moim samochodem "
      (Mrut)

      "Jezdzimy szybko, bo samochody wynaleziono w celu szybkiego przemieszczania sie.
      Gdybysmy chcieli przemieszczac sie wolno, to bysmy chodzili pieszo."
      (angelo)

      "Sejm [...] wprowadza ustawę, która kłóci się jawnie z przyzwyczajeniami i
      oczekiwaniami przygniatającej większości społeczeństwa."
      (midar1)

      No!
      A już myślałem, że wszyscy piszący to święci i wmyśliłem sobie problem by mieć
      temat do pisania...

      Ale problem istnieje!

      Nasze przekonanie o własnej nieomylności, irytacja na błędy innych, pouczanie i
      krytyka - to właśnie jest egoizm.

      A ja niby się nie wymądrzam?
      Pewnie, że tak - choćbym się pilnował i hamował, to i tak z reguły czuję, że to
      ja mam rację...

      Ale staram się ułatwiać innym życie - w drobiazgach, ale zawsze.
      Wpuszczę kogoś z sąsiedniego pasa (nawet TIR-a), czy z podporządkowanej, ułatwię
      wyprzedzanie, zjadę na prawo, gdy "przeciwnik" zbliża się do rowerzysty,
      wypuszczę wycofującego z parkingu i sam podziękuję innym za okazaną pomoc.

      To jest czysty interes - stosunek nakładów do efektów!
      Mały wysiłek - zdjęcie nogi z gazu - zaoszczędzi komuś minuty oczekiwania.

      Ale potrafię też "pipnąć" na śpiocha pod sygnalizatorem i ... przeprosić za
      własne błędy.

      Bo człowiek choćby nie wiem ile jeździł po tych i innych drogach - zawsze
      popełni jakiś błąd.
      Jeśli to zrozumiemy, to łatwiej będzie nam wybaczyć błędy innych.

      Bo znaczy to, że oprócz NAS - ktoś jeszcze może ... mieć rację ..;-)

      Dziękuję za wszystkie wpisy - także te "anty-".
      Im więcej dyskusji, tym mniej agresji.

      Jak w wojsku - im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju...

      Pozdrawiam,

      Mejson
      • midar1 Re: Egoistów wielu... 08.09.04, 10:02
        Egoizm jest jednym z najgłębszych pokładów ludzkiej natury. Można go trochę
        powstrzymywać, ale na dłuższą metę, w większej zbiorowości musi dojść do głosu.
        Zamiast więc wzniośle marzyć, że ludzie się tej cechy wyrzekną, trzeba tak
        organizować życie społeczne, żeby każdy dążąc do zaspokojenia swego ja,
        ułatwiał jednocześnie innym realizację takiego dążenia. Tak sobie z grubsza
        wyobrażam różnicę między bankrutem - komunizmem, a kapitalizmem - niezbyt
        milutkim, lecz żywotnym.
      • Gość: jaxa Prosta obserwacja IP: *.acn.waw.pl 10.09.04, 04:00
        Zrobiłem prosty eksperyment i wraz z kolegami przejechałem trasę ok. 25 km w Warszawie w sobotę w
        południe. Start: Ostrobramska, parking pod Promenadą, ulicami Fieldorfa, Wałem Miedzeszyńskim,
        Mostem Poniatowskiego, Jerozolimskie, Marszałkowska, Pl. Bankowy, Solidarności, Górczewska, Wola
        Park, meta na parkingu pod WP. Pojechaliśmy w trzy samochody: Subaru Impreza, Lancia Kappa, Opel
        Vectra. Założenie: Subaru jedzie z maksymalną prędkością, jaką uda się gdziekolwiek osiągnąć, czyli
        nawet 130 na Wale Miedzeszyńskim, na Górczewskiej, na Jerozolimskich itd., Lancia jedzie 80-90 km/
        h, a Opel twardo trzyma się 50 km/h. Jeśli ktoś nie zna Warszawy, to warto dodać, że to jest trasa
        oznaczająca mniej więcej przecięcie na ukos 2/3 obszaru "stolycy".

        Wynik: Subaru dojechało na miejsce po 25 minutach, Lancia po 27 minutach, a Opel po 29. Między
        prędkością 120-130 km/h a 50 km/h było ledwie 4 min. różnicy. Światła, piesi, inni kierowcy, roboty
        drogowe skutecznie niwelują chwilowe "zyski" z prędkości, różnica w czasie praktycznie żadna, a
        zagrożenie dla życia ludzkiego, swojego i cudzego, niewspółmiernie różne. Ponieważ przeciętnie
        wszyscy trzej pokonujemy trasy o połowę krótsze za jednym przejazdem (z domu do pracy, z pracy na
        lunch, z lunchu na spotkanie, po pracy po żonę itd.), to realnie wyniki byłyby jeszcze gorsze (na
        krótszych odcinkach zyski z prędkości są jeszcze mniejsze), a ponieważ w tygodniu ruch jest dużo
        większy niż w sobotnie południa, to faktycznie chyba różnica może by wynosiła 30 sekund. W praktyce
        jechałem kiedyś z ronda de Gaulle'a do Wilanowa 55 km/h i na każdych światłach po drodze
        spotykałem się z faciem w starym golfie, który za każdym razem ruszał z rykiem i walił 120 km do
        następnych świateł.

        Taksówkarze niektórych korporacji mają tachometry, z których wynika, że praktyczna średnia prędkość
        taksówki w mieście w roku 2002 wynosiła 26 km/h, a w 2003 27 km/h.

        Często na Trasie Siekierkowskiej - cztery kilometry dobrej drogi - obseruję idiotów jadących 130-180
        km/h i z dużą satysfakcją czytam, że co kilka dni ktoś tam się rozbija lub nawet zabija. Tak
        przerażająca głupota nie zasługuje na życie i jestem za tym, żeby się zabili, byle w jak najmłodszym
        wieku, zanim zdążą swoje debilne geny przekazać jakiemuś potomstwu. Jeśli ktoś się rozpędza do
        takiej prędkości na takim odcinku, to pokonuje go przy 120 km/h w teoretyczne 2 min. (w praktyce
        więcej, pewnie jakieś 2 min 30 sek., bo autobus, bo inny samochód, bo policja z radarem). Jeśli ktoś
        jedzie tam przepisowe 70 km/h, to ten sam odcinek pokona w 3 min 25 sek. Czysty "zysk" z
        zachowania debilnego to 1 min., a ponieważ kończą trasę światła, to często gieroj jadący 120 km/h i
        normalny spotykają się na końcu trasy tak czy owak.

        W Niemczech, np. w Berlinie, samochody utrzymują płynny ruch jadąc 40-60 km/h, bo tam kierowcy
        doskonale wiedzą, że w mieście odległości (i prędkości) liczy się inaczej. Przepuszczą rowerzystę,
        autobus i motocyklistę. W Polsce stada prywmitywnych chamów jeżdą po chodnikach, trawnikach i
        zawracają na przejściach dla pieszych (nie opłaca się dojechać do skrzyżowania, bo jest czerwone, a
        panu się spieszy). Nadmierna prędkość, domena metalnych brandzlarzy z umysłowej wiochy, jest
        jednym z najniebezpieczniejszych, ale nie jedynym zachowaniem.

        Z zadowoleniem dowiaduję się o kolejnych wypadkach, w których tacy kretyni giną, oby zabijali tylko
        siebie. Oczekiwałbym od policji bardziej zdecydowanych działań, bo dziś ich ślepota na wykroczenia
        jest przerażająca. Oczywiście, policjanci to synowie tego samego narodu i trudno się czasem dziwić, że
        im też takie zachowania imponują.
        • Gość: ZZZ. Re: Prosta obserwacja IP: *.crowley.pl 10.09.04, 09:17
          Do JAXA!
          Szanowny Rodaku! biję Ci brawo na stojąco, wracasz mi wiarę w ludzi!
          Mam ponad 3 x 20 lat! i przyznaję, że czasem mam problemy z utrzymaniem tych 50
          km / godz. Latami jeżdziłem na trzech kontynentach. W Polsce oglądam z
          przerażeniem (może tylko w jednym z krajów Afryki Północnej było podobnie)
          wyczyny dużej części tych, którzy "trzymają się kierownicy i naciskają gaz" -
          bo trudno ich nazwać kierowcami.
          Nic nie poradzę - przepraszam tych, których to nie dotyczy - ale widzę, że
          większość tych "wyczynowców" ma zainstalowane kratki. Szkoda, że tylko wewnątrz
          auta i poza ich polem widzenia.
          Te zachowania dowodzą jednego: wciąż jesteśmy "noworyszami i pożałowania
          godnymi debiutantami" za kierownicą.
          • Gość: xyz Re: Prosta obserwacja IP: *.elb.vectranet.pl / 81.15.226.* 10.09.04, 13:22
            ja jestem debiutantem za kierownicą (prawojazdy mam dopiero od 3 lat i tyle
            jezdze) i mimo to ze "wyrabiam" 5000-6000 km miesięczmie to wiem ze jeździć
            jeszcze nie umiem - staram sie jeździć bezpiecznie i kulturalne i nic to nie
            daje niedawno taksówkarz w terenie zabudowanym wjechał mi w bok tak około 130
            na skrzyrzowaniu. dbać o bezpieczeństwo zacznijmy od siebie doszkalając sie i
            jażdząc kulturalnie to troche pomoże bo na drogi i tak nic nie poradziny. bo
            kto nawet z "doświadczonych kierowców" potrafi wyprowadzić samochód z poślizgu
            (maże czasem sie to uda ale następnym razem skończy sie to na drzewie i oby nie
            na czlowieku) za duża pewność siebie zabija jak sie tego nauczymy to maze
            zdejmiemy czasem nage z gazu i będzimy bezpieczniejsi
    • Gość: MaciekS Oczywiscie ze nie! IP: *.mad.east.verizon.net 08.09.04, 06:54
      To nie odkrycie. To tylko glupkowate tlumaczenie policji i pokretne wnioski ze
      statystyk na tej samej zasadzie jak ocena ze ciezka zima idzie, bo gorale
      zbieraja duzo chrustu.

      W badaniach statystycznych niestety nie da sie uwglednic takich czynnikow jak
      nieopowiedzialnosc i glupota wiec wszystko upraszcza sie do nadmiernej
      predkosci. Wypadki beda przy dowolnym ograniczeniu i braku koncentracji. Jednak
      o tym tylko wiedza swiadomi i doswiadczeni kierowcy a calej reszcie wciska sie
      uproszczenia sprawy.

      Natomiast predkosc potrafi zabic. To juz sa ograniczenia technologiczne, ktore
      decyduja o bezpieczenstwie.

      Natomiast gdy tydzien temu wrocilem z Polski to moge smialo oswiadczyc ze w
      Warszawie nadal dominuje glupota, brak odpowiedzialnosci i nietolerancja. Mile
      natomiast na mnie wrazenie zrobil pewien policjant, ktory zwrocil mi uwage gdy
      popelnilem kilka bledow (po prostu nieswiadomie zlamalem przepisy) i prosil o
      koncentracje. Nie jechalem szybko czy ostro jak to zwykle bardzo czesto robie w
      kraju w ktorym na stale mieszkam. Ot po prostu odzwyczailem sie od
      skoplikowanych oznakowan i zasad ktore z roku na rok sie zmieniaja w Polsce.
      Temu policjantowi moge dziekowac za upomnienie, bo wzkazowki ktore mi dal
      (zamiast wlepic mandat od razu na jednym z glownych rond w centrum Warszawy)
      zaraz mie sie przydaly i latwiej mi bylo sie poruszac na skrzyzowaniach po kilku
      latach nieobecnosci. Na szczescie nie planowalem nikomu wjechac pod kola, ale
      inni kierowcy potraktowali mnie po swojemu czyli po warszawsku... choc i ja
      kiedys bylem Warszawiakiem.

      Pozdrawiam,
      M.
      • Gość: meerkat "RUCH JEST PRZYCZYNA WSZELKIEGO ZYCIA" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 08:46
        i dlatego trzeba RUCHAC ile sie tylko da!
        (Leonardo di Caprio)
      • Gość: greg Re: Oczywiscie ze nie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 15:51

        > Gość portalu: MaciekS napisał(a):

        > Natomiast gdy tydzien temu wrocilem z Polski to moge smialo oswiadczyc ze w
        > Warszawie nadal dominuje glupota, brak odpowiedzialnosci i nietolerancja.


        Nie jestem z Warszawy, ale muszę przyznać, że tam jeździ się zdecydowanie
        bardziej dynamicznie niż w innych miastach, co jest wymuszone przez spory ruch
        w mieście. Rzadko spotyka się sytuacje żeby jakiś dziad wlókł się 60km/h lewym
        pasem, samochdy czekające przed światłami, po zapaleniu się zielonego, ruszają
        prawie jednocześnie. Może to być problemem dla niedzielnych kierowców, którzy
        przyjeźdzają do Warszawy z innych miejscowości, gdzie normą jest że po
        zapaleniu się zielonego światła na skrzyżowaniu pierwszy w kolejce jeszcze
        przez 30 sekund dłubie w nosie, a rozpędzając auto zmienia bieg przy 2000
        obrotów, żeby nie spalić za dużo paliwa. Znam to z autopsji na co dzień.
    • Gość: nerris Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 10:45
      kochamy predkosc i tyle....
      • dlugi_22 Re: Polak przed szkodą i po szkodzie głupi... 08.09.04, 16:21
        • dlugi_22 Re: Polak przed szkodą i po szkodzie głupi... 08.09.04, 16:32
          Śledząc tę dyskusję widzę, że CZĘŚĆ Polaków (bo nie wszycy, tylko jak wielu ?)
          to głupki, które nie potrafią zrozumieć:
          1. Prawa
          2. Dyscypliny

          Samochodów jest na świecie coraz więcej, a im więcej tym łatwiej o kolizję - im
          szybciej - kolizje są tragiczniejsze w skutkach. Mamy jeden, jedyny kierunek od
          którego nie ma możliwości odejścia nawet jak będą autostrady: przestrzeganie
          praw ruchu i dyscyplina. Obydwu brak w Polsce.

          Taki kretyn jeden z drugim sądzą, że jak pojadą 160 km/h z Warszawy do Gdańska,
          to są maczo, bo byli na miejscu wcześniej o 25 min. od tego, który jechał sobie
          120 km/h, zwalniając w miejscowościach choćby do 70 km/godz. Co warte jest
          takie 25 min. ? Uwaga, spróbuję spersonalizować takiego kolesia: Będzie spocony
          (emocje podczas jazdy), w przepoconym podkoszulku, w krótkich gaciach z
          wystającym brzuchem, w klapkach używanych normalnie na basenie, usiądzie w
          Sopocie na Monciaku i w spoconej łapie wykorzysta oszczędzony czas (25 min. )
          na spożycie browara (jednego z wielu tego wieczora).

          Inne ROZWINIĘTE narody potrafią przestrzegać przepisów, a my nie, bo Polak
          głupi jest i zawsze będzie dyskutował z gliną, który go złapie, albo kombinował
          jak niezapłacić mandatu. Jakby było u nas tak jak we Włoszech (jak złapią cię
          na przekroczeniu prędkości o 40 km/h to zabierają prawko), albo w Finlandii,
          gdzie mandat płaci się jako procent od dochodów (i najbogatsi wymiękają), to
          inaczej by takie tępe głupki śpiewały.

          Szkoda gadać, głupi mamy naród.
          • Gość: Jarek Re: Polak przed szkodą i po szkodzie głupi... IP: 217.8.186.* 08.09.04, 17:04
            dlugi_22 napisał:

            > Szkoda gadać, głupi mamy naród.

            Jak masz wnuki, to wiesz, że teraz edukację dzieciaki zaczynają w wieku sześciu
            lat - "zerówka". Może to walka z tym zjawiskiem?!?!?!

            Do szkół!!!
            • mejson.e5 Szkoła 08.09.04, 21:36
              Gość portalu: Jarek napisał(a):

              "Jak masz wnuki, to wiesz, że teraz edukację dzieciaki zaczynają w wieku sześciu
              lat - "zerówka". Może to walka z tym zjawiskiem?!?!?!

              Do szkół!!!"

              Z naszych wnuków tylko wtedy ktoś od nas mądrzejszy wyrośnie, gdy będzie miał
              dobry przykład.
              Jak się rozglądam, to ciężko dobry znaleźć...

              Mejson
              • Gość: Jarek Re: Szkoła IP: 217.17.46.* 09.09.04, 09:34
                mejson.e5 napisał:

                > Jak się rozglądam, to ciężko dobry znaleźć...

                Nie przejmuj się. W końcu kiedyś udało się nam zejść z drzew. Ewolucja nie stoi
                w miejscu, co widać np. kulturze jazdy prezentowanej przez Skandynawów, czy
                Germanów.
          • mejson.e5 Bat. 08.09.04, 19:59
            dlugi_22 napisał:

            "Jakby było u nas tak jak we Włoszech (jak złapią cię na przekroczeniu prędkości
            o 40 km/h to zabierają prawko)"

            To zadziałałoby błyskawicznie...

            "albo w Finlandii, gdzie mandat płaci się jako procent od dochodów (i najbogatsi
            wymiękają), to inaczej by takie tępe głupki śpiewały."

            To by nie zadziałało!
            To procent od oficjalnych dochodów, a w Polsce kieruje się BMW żony
            (rozdzielność majątkowa) z minimalną pensją albo nawet na bezrobociu...

            "Szkoda gadać, głupi mamy naród."

            Naród nie jest głupi, tylko takie sobie urządził życie - normy prawne i ich
            przestrzeganie.
            Gdyby był bat na durniów na drodze i za urzędniczymi biurkami, to bylibyśmy jak
            niemieckie trusie w Niemczech.
            Bo Niemcy w Polsce szybko zachowują się jak my.
            Jeśli wejdziesz między wrony...

            Pozdrawiam,

            Mejson
            • Gość: greg Re: Bat. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 21:25
              > mejson.e5 napisał:

              > "albo w Finlandii, gdzie mandat płaci się jako procent od dochodów (i
              najbogats
              > i
              > wymiękają), to inaczej by takie tępe głupki śpiewały."
              >
              > To by nie zadziałało!
              > To procent od oficjalnych dochodów, a w Polsce kieruje się BMW żony
              > (rozdzielność majątkowa) z minimalną pensją albo nawet na bezrobociu...

              Coś mi się wydaje że wszystkie te Twoje posty to próba leczenia własnych
              kompleksów. Jakbyś więcej pracował to byłoby cię stać na BMW, a nie tylko na 60-
              konną fabię.
              • tipper Na temat 08.09.04, 23:57
                Gość portalu: greg napisał(a):

                > Coś mi się wydaje że wszystkie te Twoje posty to próba leczenia własnych
                > kompleksów. Jakbyś więcej pracował to byłoby cię stać na BMW, a nie tylko na 60
                > -
                > konną fabię.

                Umiesz pisac na temat?
                To pisz z sensem albo nie pisz nic.

                Jak nie zalapales tego fragmentu o BMW i oficjalnych zarobkach, to nie probuj
                zrozumiec bardziej skomplikowanych tekstow.

                A wracajac do finskiego pomyslu na mandaty, to faktycznie - przy powszechnie
                stosowanym zanizaniu oficjalnych dochodow w celu oszczednosci na ZUSIE,
                okazaloby sie ze nauczyciel powinien zaplacic 200 zl a szarostrefowy z
                minimalnym oficjalnym wynagrodzeniem np. 50 zl.
                A ile zaplacilby bezrobotny?
                Pewnie nic.

                To juz lepiej ten wloski system, ale dla Polakow powinni podniesc ten prog cofki
                prawa jazdy - 40 to stanowczo za malo!

                pzdr
                • jan.kulczyk Re: Na temat 09.09.04, 14:22
                  Może jestem cynikiem, może się nie znam... ale podejrzewam, że ten przepis we Włoszech jest martwy lub prawie martwy. Sądząc po tym, co widać w telewizji i w gazetach (vide: zabójstwa, korupcja, Burlesquoni itp.) u nich jest prawie tak śmiesznie, jak na wschodzie Europy. Nikt mi nie wmówi, że gliniarz np. na Sycylii albo w zapadłej Kalabrii po złapaniu delikwenta, który jechał 90 na ograniczeniu 50 km/h (nic trudnego), od razu wyciąga łapę po prawko, a nie po bakszysz... Niemcy, Skandynawia, USA - może.... Ale nie wierzę, że zdania: "No i co ja mam z panem zrobić, panie kierowco?" nie da się przetłumaczyć na włoski ;))) (nie mówię, że mnie to martwi ;) - wystarczy spojrzeć na raporty korupcyjne Transparency International.


                  pozdrawiam i życzę egoistycznej, bezpiecznej jazdy
    • tipper Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko 08.09.04, 23:34
      mejson.e5 napisał:

      > Ale zastanówmy się - dlaczego np. jeździmy za szybko?
      >
      > 1.Bo nam się spieszy!
      >
      > Pomijając fakt, że w polskich warunkach, na kiepskich drogach, wśród kiepskich
      > samochodów i kiepskich kierowców, wariacka jazda daje zupełnie niewielki efekt
      > oszczędności czasu, fakt, że NAM się spieszy upoważnia NAS do jazdy z większą
      > prędkością niż dopuszczalna.

      Czasami potrzebne sa nawet minuty i trudno wtedy grzecznie zwolnic za znakiem.
      Sa takie sytuacje, ze swiadomie przekraczamy przepisy z jakis waznych powodow.


      > 2.Bo nie lubimy wlec się za kolumną samochodów jadących przepisowo!
      >
      > Nieważne, że kolumna jedzie przepisowo, ale NAS to męczy - MY chcemy mieć
      > przestrzeń i wolność.

      Jadac w kolumnie mozna sie tak zdekoncentrowac, ze wolna jazda bedzie
      niebezpieczna. Co motywuje do koncentracji mniej niz stale ogladanie tej samej
      tablicy rejestracyjnej?
      Dla ozywienia mozna czasami objechac taka kolumne i dalej jechac przepisowo (?)
      ale z przodu.
      >
      > 3.Bo w ogóle lubimy jeździć szybko!
      >
      > Taki mamy temperament, lubimy jeździć dynamicznie a nie wegetować za
      > kierownicą jak jakieś roślinki.
      >

      To co napisalem wyzej o koncentracji to prawda - szybka jazda zwieksza
      koncentracje a wolna - usypia.

      > No właśnie - MY, NAS, NAM i wszystkie inne przypadki pierwszej osoby.
      >
      > No bo to MY jesteśmy najważniejsi na drodze!
      > Nie piesi, rowerzyści, czy inni kierowcy.
      > A traktorzyści i kierowcy cieżarówek to wyjechali na drogę specjalnie, by
      > zrobić NAM na złość.
      >

      Dla traktorow i calego lokalnego ruchu powinny byc inne, lokalne drogi, a nie
      puszczac ich prosto z zagrody na krajowke.
      Co sie dziwisz, ze sie wkurzamy na zawalidrogow?

      > Dlatego nie spodziewajcie się po NAS, że wpuścimy WAS z podporządkowanej,
      > ułatwimy zmianę pasa, pozwolimy przejść prze jezdnię, czy skręcić w lewo na
      > ruchliwej drodze.

      Wpuszczenie z podporzadkowanej cieszy jednego a wkurza dziesieciu!
      A wpuszczenie na pasy to czasami jak polowanie z nagonka - jeden wystawia, a
      drugi ...

      > Dlatego uważam, że główną przyczyną tego, że w naszym kraju w wakacje ginie
      > tysiąc osób a kilka tysięcy laduje w szpitalu, jest ... egoizm.
      > Egoizm pewnej cześci naszego społeczeństwa - pieszych, rowerzystów, urzędników
      > i kierowców.

      Wszystko to ladnie ale nie wierze, ze da sie wykorzenic egoizm z nas.
      To przez egoizm do czegos dazymy i cos osiagamy - ciagle ustepowanie innym, zle
      sie dla nas skonczy.

      Mozna pomagac ale bez przesady - tak jak z tym drugim policzkiem - kto go
      podstawi po pierwszym ciosie?
      Chyba tylko dupa i mieczak...

      Ale mimo wszystko fajny temat!

      pzdr
    • Gość: KrzysztofK Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.zarzad.rudzka.com.pl 09.09.04, 05:51
      Popieram autora tego liściku!
    • drzordrz WINNI OD LAT SĄ CI SAMI !!!! 09.09.04, 09:43
      Winę za tylu zabitych na drogach jak mało gdzie w Europie ponoszą zawsze i jak
      zwykle ci sami: INNI.

      Politycy, drogowcy, policja, rolnicy, psy, krawcowe i dzieci.

      MY tylko chcemy SZYBKO... bo parę minut... wstaliśmy za późno, bo tak lubimy
      ku.wa tą "wolność" i "przestrzeń", że dla niej się zabijamy jak lemingi, bo w
      tym naszym burdelu zwanym Polska "drażni nas" nawet, przepisowa jazda, czyli
      nawet namiastka porządku...
      • michalfront Powód jest prosty... 09.09.04, 13:41
        Ograniczenia prędkości nie są dostosowane do realiów, tylko stawiane "od czapy"
        powoduje to prosty skutek: jesli jedziemy 100 km i mijamy po drodze
        ograniczenia zupełnie nie dostosowane do rzeczywistości to na 101 km olewamy je
        (a tam własnie moga byc one słuszne)
        Jeśli bym wiedział że jak jest ograniczenie do 50 (bo juz jazda 60 może być
        niebezpieczna) to bym przestrzegał. A jeśli widzę że wszyscy sokojnie jadą w
        tym miejscu 70 i nic sie nie dzieje, to taka sytuacja rodzi brak szacunku do
        prawa - bo prawo nielogiczne i niespójne nigdy nie będzie przestrzegane.
        Zauważyliscie że w Polsce praktycznie każdy zakręt większy niż 20 stopni
        oznaczany jest jako "niebezpieczny", nawet taki, który zupełnie bezpiecznie
        mozna pokonac jadąc 90 km/h?
        W Niemczech jak stoi ostrzeżenie o niebezpiecznym zakręcie czy obowiązku
        ograniczenia prędkości to nikt tego nie lekceważy, bo wszyscy wiedzą, że skoro
        stoi to faktycznie przed czymś ostrzega.
        A u nas znaki stawiane są przez jakichs pomyleńców:
        Na Puławskiej w Warszawie 3 pasy w każdą stronę, barierki energochłonne,
        przejścia tylko ze światłami i ograniczenie do 50 km/h
        A jak wjedziemy do Piaseczna robią sie po 2 pasy przedzielone trawniczkiem i
        przejscia bez świateł, a mamy 70 km/h
        i potem się dziwić że ludzie nie przestrzegaja przepisów...
        • mejson.e5 Re: Powód jest prosty... 09.09.04, 22:22
          michalfront napisał:

          "Ograniczenia prędkości nie są dostosowane do realiów, tylko stawiane "od czapy"
          powoduje to prosty skutek: jesli jedziemy 100 km i mijamy po drodze ograniczenia
          zupełnie nie dostosowane do rzeczywistości to na 101 km olewamy je (a tam
          własnie moga byc one słuszne)
          Jeśli bym wiedział że jak jest ograniczenie do 50 (bo juz jazda 60 może być
          niebezpieczna) to bym przestrzegał. A jeśli widzę że wszyscy sokojnie jadą w tym
          miejscu 70 i nic sie nie dzieje, to taka sytuacja rodzi brak szacunku do prawa -
          bo prawo nielogiczne i niespójne nigdy nie będzie przestrzegane."

          Nic się nie dzieje? A co miałoby się dziać takiego, że zwolniłbyś do przepisowej
          prędkości?
          Jeden trup? Dwa? Ostre hamowanie?
          Na szczeście nie zobaczyłeś, że coś się dzieje.
          Ale może się stanie.
          Więc lepiej jechać przepisowo, bo jak coś się stanie, to trudno się będzie
          tłumaczyć słowami "nic się nie działo, to jechalem jak wszyscy"
          Wszystkich już nie będzie - zostaniesz ty, policja i (odpukać) ofiara.

          " Zauważyliscie że w Polsce praktycznie każdy zakręt większy niż 20 stopni
          oznaczany jest jako "niebezpieczny", nawet taki, który zupełnie bezpiecznie
          mozna pokonac jadąc 90 km/h?"

          Ani nasze drogi ani nasi kierowcy nie są tacy jak w Niemczech, więc nie dziwmy
          się, że i znaki mamy stawiane inaczej.

          "W Niemczech jak stoi ostrzeżenie o niebezpiecznym zakręcie czy obowiązku
          ograniczenia prędkości to nikt tego nie lekceważy, bo wszyscy wiedzą, że skoro
          stoi to faktycznie przed czymś ostrzega."

          Niemcy ograniczeń przestrzegają, więc wystarczą im tylko te najważniejsze.
          W Polsce lejemy na wszystkie, więc musimy byc nimi bombardowani i traktowani jak
          dzieci w czasie nauki jazdy na rowerze. "Tylko dziecko uważaj!".
          Widać nie uważamy, bo trup ściele się gęsto, wiec trzeba tłumaczyć "Ale bardzo
          uważaj!"

          " A u nas znaki stawiane są przez jakichs pomyleńców:
          Na Puławskiej w Warszawie 3 pasy w każdą stronę, barierki energochłonne,
          przejścia tylko ze światłami i ograniczenie do 50 km/h
          A jak wjedziemy do Piaseczna robią sie po 2 pasy przedzielone trawniczkiem i
          przejscia bez świateł, a mamy 70 km/h i potem się dziwić że ludzie nie
          przestrzegaja przepisów..."

          Jest duża różnica między trzema pasami w dużym mieście i dwoma w mniejszym.
          Ilość tasowań, zmian pasów na tej drugiej jest dużo mniejsza niż możliwa
          kombinacja wszystkich zmian pasów, przeskoków pomiędzy trzema pasami wiecznie
          spieszących się miejscowych.

          A na 3-pasmowej Puławskiej są przejścia dla pieszych bez syganalizacji
          świetlnych i to nawet blisko Piaseczna.
          Nie zauważyłeś?!

          To lepiej zwolnij ;-)

          Mejson
        • Gość: jaxa Re: Powód jest prosty... IP: *.acn.waw.pl 10.09.04, 04:13
          "Na Puławskiej w Warszawie 3 pasy w każdą stronę, barierki energochłonne,
          przejścia tylko ze światłami i ograniczenie do 50 km/h
          A jak wjedziemy do Piaseczna robią sie po 2 pasy przedzielone trawniczkiem i
          przejscia bez świateł, a mamy 70 km/h
          i potem się dziwić że ludzie nie przestrzegaja przepisów..."

          KOLEŚ!!!!!!!!!!!

          Na Puławskiej jest BARDZO duży ruch "poprzeczny" - pasy, boczne uliczki. Do tego przystanki
          autobusowe, dzieci, szkoły, samochody dostawcze, sklepy, piesi, rowerzyści. Lewe pasy są kompletnie
          zrujnowane, a od Odyńca na południe cała ta ulica jest nieprawdopodobnie dziurawa i pełna studzienek
          zapadniętych, wystających itd. 50 km/h jest tam sugestią nadzwyczaj rozsądną, zwłaszcza że średnio
          co 100 metrów są światła i szybciej po prostu nie ma sensu jechać (chyba, że jesteś jednym z bandytów
          przejeżdżających na żółtym zmieniającym się w czerwone, bo kto ci co zrobi). Przed Piasecznem ruch
          jest prawie wyłącznie "wzdłużny" - dużo mniej pieszych i dużo mniej autobusów, bocznych ulic itd. Nie
          widzisz różnicy?
          • michalfront Re: Powód jest prosty... 10.09.04, 16:08
            cóż, nie mówiłem o Puławskiej na odcinku przebiegającym od pl. Unii Lubelskiej
            do Wałbrzyskiej, tylko o tym od Ursynowa w strone Piaseczna
            to praktycznie dwie rózne ulice
            i nikt mi nie powie że Puławska od rogatek Warszawy do Piaseczna (70 km/h) jest
            bezpieczniejsza od odcinka od Wałbrzyskiej do rogatek (50 km/h)...

            a co do ekonomiki jazdy to na odcinku Puławskiej przebiegajacym przez Mokotów,
            o ile natężenie ruchu na to pozwala, najlepiej jechać 75-80 km/h - 5 km/h
            wolniej lub szybciej i łapiesz się na każdych światłach, a tak masz zieloną
            falę...
    • qwasyx Homo sovieticus 21 wieku? NIE! 10.09.04, 00:23
      Raczej pozostalosci po homo sovieticus 20 wieku!
    • Gość: gosc ciekawy temat IP: *.icpnet.pl 10.09.04, 00:39
      Ciekawy wpis, swoja droga, tez kiedys bardzo szybko jezdzilem. Teraz nie
      przekraczam przepisowej predkosci, nawet wtedy, gdy bardzo mi sie spieszy.
      Dlaczego?

      1) Prosta droga, dobrze oswietlona, dobre warunki, wieczor. Wyprzedza mnie jakis
      dzieciak, jedzie bardzo szybko, ponad 100. 2 minuty pozniej zatrzymuje z piskiem
      opon samochod, wrzucam awaryjne, wybiegam. Dzieciak stoi obok w szoku, rzucam
      sie do dwoch mezczyzn - wlasciwie do tego, co z nich zostalo. Plama krwi pod
      glowa jednego, szeroko otwarte oczy, brak oddechu. Drugi nie moze sie ruszyc,
      chyba kregoslup, cos mamrocze. Krzycze do ludzi, zeby go nie ruszali, przykrywam
      kocem, po chwili przyjedza karetka. Odjezdza na sygnale, jeden z nich odjedzie
      troszke pozniej do miejskiej kostnicy w czarnym, nieprzemakalnym worku

      2) 20pare lat, rozmowy z kumplami o tuningu, "co z tego, ze mam prawko 3 lata, i
      tak jestem krolem drogi", caly ten attitude, 100-120 w miescie. Srodek dnia,
      dzieciak wbiega na pasy, troszke za dluga droga hamowania. Wypadek ze skutkiem
      smiertelnym, trudno cokolwiek zdzialac nawet z dobrym adwokatem, teraz apelacja,
      zostal cien czlowieka.

      3) trasa na Warszawe, tlum ludzi, glowa roztrzaskana o kraweznik chodnika. Nie
      lubie spojrzenia martwego czlowieka, nie moge pozniej zasnac. Jeszcze bardziej
      nie lubie krzyku jego rodziny.

      Nie bede pisal o tych, ktorych znalem.

      Mimo, ze moj czas ma swoja cene, nie bede jechal szybko, bo nie bede ryzykowal
      Twojego zycia. Niczyje 20-40 minut nie jest warte czyis 20-40 lat. I tak, wiem,
      ze wiekszosc z Was ma lepszy refleks, jezdzi najlepiej w tym kraju, nie popelnia
      zadnych bledow, ale ja nie bede jezdzil szybko. Ktos wspominal Danie, w Szwecji
      planuje sie z czasem calkowite (sic!) wyeliminowanie zgonow na drodze. Kamera z
      predkosciomierzem co kilkaset metrow, grzywny powyzej 1000 euro, dozywotnie
      odebranie prawa jazdy. Mam nadzieje, ze u nas tez tak kiedys bedzie.
      • albert.flasz Re: ciekawy temat 10.09.04, 15:29
        ...A prawda - jak zwykle, pewnie leży gdzieś pośrodku! Ja przejechałem w życiu
        w sumie jakieś 700-800 tys. km i miałem doczynienia z 10 wypadkami (jako
        kierowca, pasażer, świadek...): tylko w okolicznościach DWÓCH z nich znalazła
        się nadmierna lub niedostosowana do warunków prędkość. Wszystkie pozostałe
        zdarzyły się przy prędkości dużo poniżej dozwolonej (wydawałoby sie - całkiem
        bezpiecznej) lub wręcz minimalnej... To też chyba o czymś świadczy.
        • Gość: jaxa Re: ciekawy temat IP: *.crowley.pl 10.09.04, 18:00
          "Ja przejechałem w życiu
          > w sumie jakieś 700-800 tys. km i miałem doczynienia z 10 wypadkami (jako
          > kierowca, pasażer, świadek...): tylko w okolicznościach DWÓCH z nich znalazła
          > się nadmierna lub niedostosowana do warunków prędkość. "

          Gdyby nawet przyjąć Twój punkt widzenia (że Twoje doświadczenia są superuniwersalne i każdy tak
          ma, choć chyba masz dosyć pokory, żeby uznać, że nie jesteś GUS-em), to by znaczyło, że zamiast 5
          czy 7 tysięcy osób może zginąć co roku 1000 czy 1400 osób mniej - skoro sam przyznajesz, że AŻ co
          piąty przypadek znany Tobie to wynik nadmiernej szybkości...

          • albert.flasz Re: ciekawy temat 13.09.04, 08:33
            Chodziło mi o to, że za wypadki odpowiada przede wszystkim nieodpowiedzialność
            i brak wyobraźni (nie licząc innych możliwych przyczyn, takich jak techniczny
            stan dróg, ich oznakowanie, przypadek, pogoda itd.) a statystyką nie zawsze da
            się zamaskować indolencję ludzi odpowiedzialnych za porzadek i bezpieczeństwo
            na drogach. Przedwczoraj omal nie miałem wypadku na prostej, suchej drodze, w
            południe i przy prędkości poniżej 50km/godz: gość zjechał dostawczym samochodem
            na pobocze, przepuścił dwa jadące za nim samochody, po czym nagle, w odległości
            kilkunastu metrów wyjechał z powrotem na drogę chcąc zawrócić - chciał zrobić
            to szybko, widząc nadjeżdżający z przeciwka samochód, tylko zapomniał obejrzeć
            sie do tyłu. Udało mi się go ominąć, z piskiem opon, już na przeciwległym pasie
            (linia była ciągła)... a drogówka, pewnie jak zwykle, stała wtedy z radarem
            gdzieś na wyjeździe z terenu zabudowanego!
            • mejson.e5 Re: ciekawy temat 13.09.04, 12:32
              albert.flasz napisał:

              "Chodziło mi o to, że za wypadki odpowiada przede wszystkim nieodpowiedzialność
              i brak wyobraźni (nie licząc innych możliwych przyczyn, takich jak techniczny
              stan dróg, ich oznakowanie, przypadek, pogoda itd.) a statystyką nie zawsze da
              się zamaskować indolencję ludzi odpowiedzialnych za porzadek i bezpieczeństwo na
              drogach."

              100% prawdy!
              Prędkość jest tylko jednym z objawów nieodpowiedzialności i braku wyobraźni.
              Nie zawsze prędkość większa niż obowiązujące ograniczenie.
              Nie tylko warunki atmosferyczne ale i sytuacja w otoczeniu drogi powinna czasami
              tę prędkość regulować.
              W pobliżu targowisk często nie jesteśmy w stanie jechać 40/h nie mówiąc o
              przepisowej 50-ce.
              Z kolei jazda poza miastem samochodem z prędkością np. 40/h może powodować
              zatory i niebezpieczne sytuacje.

              Braku wyobraźnie nie da się zmierzyć, a prędkość tak...

              Pozdrawiam,

              Mejson
        • mejson.e5 Poniżej dozwolonej... 12.09.04, 23:36
          albert.flasz napisał:

          > ...A prawda - jak zwykle, pewnie leży gdzieś pośrodku! Ja przejechałem w życiu
          > w sumie jakieś 700-800 tys. km i miałem doczynienia z 10 wypadkami (jako
          > kierowca, pasażer, świadek...): tylko w okolicznościach DWÓCH z nich znalazła
          > się nadmierna lub niedostosowana do warunków prędkość. Wszystkie pozostałe
          > zdarzyły się przy prędkości dużo poniżej dozwolonej (wydawałoby sie - całkiem
          > bezpiecznej) lub wręcz minimalnej... To też chyba o czymś świadczy.

          Przy mniejszej prędkości naturalnie są mniej groźne skutki wypadku/kolizji.
          Sam kiedyś miałem stłuczkę przy 20/h!
          U mnie lampa i błotnik, u gościa błotnik.

          Nie ma prędkości 100% bezpiecznej.
          Co nie znaczy, że możemy dowolnie przekraczc dopuszczalną...

          Mejson
          • albert.flasz Re: Poniżej dozwolonej... 13.09.04, 08:35
            Możliwe, ja bym jednak ten wątek nazwał inaczej: np. "prędkość - to nie
            wszystko".
      • michalfront Re: ciekawy temat 10.09.04, 16:11
        Ktos wspominal Danie, w Szwecji
        > planuje sie z czasem calkowite (sic!) wyeliminowanie zgonow na drodze. Kamera
        z
        > predkosciomierzem co kilkaset metrow, grzywny powyzej 1000 euro, dozywotnie
        > odebranie prawa jazdy. Mam nadzieje, ze u nas tez tak kiedys bedzie.


        państwo policyjne Ci się marzy?
        wypadki na drodze są niestety nieodłączna częścią ruchu drogoweo i ich
        całkowite wyeliminowanie jest możliwe tylko poprzez całkowity zakaz jazdy dla
        samochodów...
      • mejson.e5 Warto? 12.09.04, 23:44
        Gość portalu: gosc napisał(a):

        "Mimo, ze moj czas ma swoja cene, nie bede jechal szybko, bo nie bede ryzykowal
        Twojego zycia. Niczyje 20-40 minut nie jest warte czyis 20-40 lat. I tak, wiem,
        ze wiekszosc z Was ma lepszy refleks, jezdzi najlepiej w tym kraju, nie popelnia
        zadnych bledow, ale ja nie bede jezdzil szybko."

        Piękne słowa, bez ironii!
        Gdyby zdanie było krótsze, można by naklejać je z tyłu samochodu.

        Pozdrawiam,

        Mejson
    • Gość: kubagaz Re: Główna przyczyna wypadków to wcale nie prędko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.04, 09:32
      Moim skromnym zdaniem:
      1- przyczyną wypadków w miescie są źle oznakowane drogi, przejscia dla pieszych
      (a raczej dla sprinterów), nadmierna pobudliwość kierowców, którzy po
      całodniowym siedzeniu w pracy w końcu jadą do domu(oazy szczęślwości) wiadomo
      bardzo sie spieszą.Ciągle sie słyszy trąbienia aut i krzyki jak kto jedzie, a po
      takim zachowaniu kierowca opieprzany i zatrąbiony sam zaczyna wariować i tak sie
      zaczyna reakcja łańcuchowa.Gdyby jeszcze byla przestrzegana prędkość 50 czy 60
      km/h to w razie kraksy zniszczone by byly tylko auta(choc nie zawsze) Ja jezdze
      do 70 km w miescie i ciagle ktos mnie wyprzedza wiec po co te ograniczenia, a co
      sie jeszzce nasłucham . Jestem z innego miasta i jazda po wrocku jest dla mnie
      koszmarem a jak juz dojade do domku wchodze i krzycze dojechalem i zyje!
      2- poza miastem
      Podobnie jak w mieście pedzimy do domu spieszymy sie bardzo (wiadomo korki
      bardzo opóznily nasz powrót) wyprzedzanie na 3 i cała plejada gwiazd takich jak
      my. Potem płacz i lament bo pozosal po nas jakis znicz pod drzewem i tyle.W
      kazdym razie jazda po polskich drogach jest koszmarem.
      pozdrawiam tego z audi co mnie wczoraj wyzwal jak przepuszczalem babcie ktora
      nie zdazyla przejsc przejscia przy poczcie kolo dworca.
      nara
      • midar1 Wypadki 13.09.04, 21:58
        Właśnie wróciłem z parudniowego wypadu do Niemiec i chcę przekazać na gorąco
        parę kojących (?) wieści.
        1.) Już wcześniej mi się tak zdawało, a teraz się w tym zupełnie utwierdziłem,
        że bajką jest jakoby Niemcy jeździli pedantycznie z taką prędkością, jaka
        wynika z przepisów. Z reguły dodają jakieś 10-20 km/godz. A to dowodzi mi
        kolejny raz, że jeśli chcieliśmy upodobnić się do krajów bardziej
        cywilizowanych, to nie należało fikcyjnie zmieniać przepisów (do 50 km/h na
        obszarze zabudowanym), tylko dołożyć starań, żeby były egzekwowane. Zmiana,
        którą nasi osłowie znaczną większością przeforsowali, jest szkodliwa, bo
        znacznie obniża opory obywateli przed łamaniem prawa. Chcę to bardzo mocno
        podkreślić: wiem że obniżenie prędkości o 10 km/godz nie jest wielkim
        wyrzeczeniem i byłbym gotów je ponieść, ale mam zwyczaj jeździć z prędkością
        zbliżoną do większości pozostałych samochodów na drodze, a ta na wielu ulicach
        wyraźnie przekracza nawet obecnie "60". Grzebanie przez p.t. osłów w kodeksie
        drogowym po prostu z nudów (tak to dla mnie wygląda) jest zupełnie naganne, bo
        przecież te przepisy powinny być dość dobrze znane wszystkim obywatelom, nie
        mogą więc się nieustannie zmieniać.
        2.) Mity o nadzwyczajnej kulturze jazdy naszych zachodnich sąsiadów biorą się
        chyba bardziej stąd, że ich drogi nie poddają tej kultury szczególnie
        wyszukanej próbie. Jeśli jednak spojrzeć choćby na to jak oni jeżdżą po naszych
        drogach, to widać, że nie mamy się co przesadnie kajać (albo jak kto woli - że
        oni powinni to robić mniej więcej tak jak i my). Oczywiście, na autostradzie co
        kilkanaście minut można dostrzec wariata, który niemal najeżdża na tylny
        zderzak poprzednika, sygnalizując zdawałoby się takie nasze polskie "zjeżdżaj z
        drogi, tera k. ja"
        3.) Drogi nasze długo nie będą takie jak ichnie, bo na to trzeba kasy, ale bez
        wielkich nakładów można poprawić oznakowanie (drogowskazy). Przykładowo
        wyjeżdżam ze Słubic do Poznania i widzę tablicę kierunkową na Sulęcin (bodajże)
        i Zieloną Górę. Żadna z tych miejscowości mnie nie interesuje. Droga do
        Zielonej Góry biegnie dużo bardziej na południe, ale okazuje się, że początkowo
        nią właśnie jedzie się też do Poznania. Czy nie można więc nazwy i tego miasta
        podać na tablicy kierunkowej? Komfort jazdy ma na pewno przełożenie na
        bezpieczeństwo.
        4. Na wielu drogach szybkiego ruchu co kilkaset metrów są przejścia dla
        pieszych, elegancko oznaczone, ale bardzo psujące płynność ruchu, o ile
        kierowca się w ogóle jakoś nimi przejmuje (wielu tego nie robi). Nie znam
        statystyk, ale podejrzewam, że takie przejścia, to właściwie zabójcze pułapki
        na pieszych. Przypuszczam, że niezbyt wielkim kosztem można zbudować kładki
        pozwalające na spokojne przejście nad drogą. To rozwiązanie powinno być
        szczególnie popularne na terenach pofałdowanych, gdzie wejście na kładkę można
        by poprowadzić tak by nie zmuszać pieszych do szczególnie uciążliwej
        wspinaczki. Mieszkam w takim mieście (Olsztynie), ale jakoś widać nikt tu tak
        jak ja nie myśli, (więc kładek nie widać). W Japonii można je zobaczyć przy
        każdym większym skrzyżowaniu. Przypuszczam, że do takiej kładki możnaby
        podwiesić na przykład stragan (kiosk) z lodami i gazetami, żeby na górze na
        obywatela czekała jakaś nagroda za jego wysiłek. A władze lokalne mogły by
        obniżyć podatki za sprzedaż towarów w takim miejscu, bo wiszenie ponad rzeką
        samochodów mogłoby sprzedawcom wydawać się niezbyt pociągające. No, ale to
        chyba czysta fantastyka.
        5. Na naszych drogach powinny się wreszcie pojawiać znaki elektroniczne, które
        będą pokazywać informacje (lub nakazy) odpowiednie do aktualnej sytuacji na
        drodze. Przykładowo w Olsztynie na dwupasmowej drodze, odcinku długości ok. 150
        m ustawiono ograniczenie prędkości do 40 km/godz. Po co? prawdopodobnie głównie
        po to żeby ułatwić włączanie się do ruchu autobusom miejsckim wyjeżdżającym z
        pętli. Ale w takim razie to ograniczenie ma sens tylko przez około dwie do
        trzech godzin dziennie, tj. podczas szczytu ok. 8:00 i 15:00. Tylko wtedy więc
        powinien być wyświetlany ten zakaz. Co ciekawe, na tym odcinku ustawiono jakąś
        atrapę radaru (wielki metalowe pudło w którym teoretycznie może być kamera). W
        gazetach pisali kiedyś z dumą jaką to górę pieniędzy gmina wyłożyła na tę
        inwestycję. Tymczasem kierowcy, podobnie jak wróble, szybko uczą się odróżniać
        niegroźnego stracha od rzeczywistego zagrożenia. Nierzadko więc sznur
        samochodów mija te durne rekwizyty (pudło na kamerę plus znak "40") z
        prędkością przekraczającą 80 km/godz. Tymczasem zamiast jakiejś bezsensownej
        budy można pewnie było kupić ze trzy kamery i umocować je do ramion
        sygnalizacji świetlnej (w innych miejscach), dzięki czemu poza pomiarem
        prędkości można by wykrywać idiotów (wcale nie tak rzadkich) przejeżdżających
        skrzyżowanie na czerwonym świetle, albo jadących nocą bez włączonych świateł.
        6. Ostatnia (póki co) z moich luźnych uwag - pewnie bezpieczniej podróżowałoby
        się gdyby częściej podróżni wybierali pociąg, zamiast zapychać drogę swoim
        przydużym pudłem. Kłopot polega na tym, że pociągiem nie dojedzie się w te
        wszystkie miejsca, gdzie można dotrzeć samochodem. A ewentualnym rozwiązaniem
        tego problemu byłoby zorganizowanie sieci wyporzyczalni rowerów przy każdym
        dworcu kolejowym. PKP powinno być tym zainteresowane, więc mogłoby się w to
        włączyć. Coś podobnego (choć i trochę innego) zobaczyć można w Niemczech. W
        Berlinie w różnych atrakcyjnych turystycznie miejscach stoją sobie
        charakterystyczne rowery "do wzięcia". Z przyczepionych do nich instrukcji
        wynika, że o ile to dobrze wychwyciłem, bo czytałem bardzo pobieżnie jeśli
        rower jest wolny miga na nim zielona dioda. Wtedy należy przedzwonić pod podany
        numer, uzyskać jakiś numer kodowy, wklepać go gdzieś na klawiaturce jednoślada
        i można ruszać w drogę. Trochę to skomplikowane jak na naszą technologię, ale
        nam by pewnie wystarczył jakiś pan Józek, który by spisał delikwenta dane z
        dowodu osobistego, po czym wręczył mu jakiś bardzo charakterystycznie
        wyglądający rowerek.
        No, na razie dość fantazjowania...
        • midar1 Re: Wypadki 13.09.04, 23:23
          Przeczytałem jeszcze raz mój powyższy elaborat i muszę zamieścić małe
          sprostowanie - w ostatnim punkcie chodziło mi o wypożyczalnie, a nie wypo...
        • mejson.e5 Naśladownictwo wskazane. 14.09.04, 00:43
          midar1 napisał:

          "bajką jest jakoby Niemcy jeździli pedantycznie z taką prędkością, jaka wynika z
          przepisów. Z reguły dodają jakieś 10-20 km/godz."

          No proszę - a ja wierzyłem w bajki :(
          10-20 to dużo mniej niż 40-60.
          Polak zawsze miał gest...

          "nie należało fikcyjnie zmieniać przepisów (do 50 km/h na obszarze zabudowanym),
          tylko dołożyć starań, żeby były egzekwowane."

          Ba, tylko jak?
          Tyle lat już próbują i jakoś się wymigiwamy (ale słowotwór mi wyszedł!).
          Najpierw dorównamy z przepisami, potem może z kontrolą...

          "obniżenie prędkości o 10 km/godz nie jest wielkim wyrzeczeniem i byłbym gotów
          je ponieść, ale mam zwyczaj jeździć z prędkością zbliżoną do większości
          pozostałych samochodów na drodze, a ta na wielu ulicach wyraźnie przekracza
          nawet obecnie "60"."

          Tak to jest, gdy jednostki nie przestrzegają zasad - one zyskują a my się wkurzamy.
          Ale gdy większość nie przestrzega zasad to wszyscy tracimy (i się wkurzamy).

          "przepisy powinny być dość dobrze znane wszystkim obywatelom, nie mogą więc się
          nieustannie zmieniać."

          Prawda, choć niektóre przepisy nie przewidziały rozwoju techniki.
          Akurat ABS, lepsze hamulce i opony - nie powinny obniżać dopuszczalnej prędkości
          ale ją obniżać, jednak takiego wzrostu nasilenia ruchu w Polsce nie przewidywano
          kilkanaście lat temu.

          "Jeśli jednak spojrzeć choćby na to jak oni jeżdżą po naszych drogach, to widać,
          że nie mamy się co przesadnie kajać (albo jak kto woli - że oni powinni to robić
          mniej więcej tak jak i my)."

          Marna to pociecha, choć może mniejszy wstyd...

          "bez wielkich nakładów można poprawić oznakowanie (drogowskazy)."

          Słusznie - bez fotograficznej pamięci i dokładnego przejrzenia mapy przed
          podróżą ciężko czasami trafić za pierwszym razem!

          "Komfort jazdy ma na pewno przełożenie na bezpieczeństwo."

          Na pewno.


          "Przypuszczam, że do takiej kładki możnaby podwiesić na przykład stragan (kiosk)
          z lodami i gazetami, żeby na górze na obywatela czekała jakaś nagroda za jego
          wysiłek. A władze lokalne mogły by obniżyć podatki za sprzedaż towarów w takim
          miejscu, bo wiszenie ponad rzeką samochodów mogłoby sprzedawcom wydawać się
          niezbyt pociągające."

          A chciałbyś dostać kartonem albo jakimś owocem przejeżdżając pod kładką?
          Albo butelką bezzwrotną?
          Już lepiej chyba zminimalizować czas przebywania kierowcom nad głowami...

          "Na naszych drogach powinny się wreszcie pojawiać znaki elektroniczne, które
          będą pokazywać informacje (lub nakazy) odpowiednie do aktualnej sytuacji na drodze."

          Jasne - komu przeszkadza w jeździe przedszkole o 2:00 w nocy?

          "Tymczasem zamiast jakiejś bezsensownej budy można pewnie było kupić ze trzy
          kamery i umocować je do ramion sygnalizacji świetlnej (w innych miejscach),
          dzięki czemu poza pomiarem prędkości można by wykrywać idiotów (wcale nie tak
          rzadkich) przejeżdżających skrzyżowanie na czerwonym świetle, albo jadących nocą
          bez włączonych świateł."

          Szczególnie, że żółte i "młode" czerwone przejeżdża się z pedałem gazu w podłodze...

          "pewnie bezpieczniej podróżowałoby się gdyby częściej podróżni wybierali pociąg,
          zamiast zapychać drogę swoim przydużym pudłem."

          Pod warunkiem, że nie trafi się na linię z ograniczeniem prędkości do 5 km/h i
          zakazem zbierania grzybów w czasie jazdy...

          "A ewentualnym rozwiązaniem tego problemu byłoby zorganizowanie sieci
          wyporzyczalni rowerów przy każdym dworcu kolejowym."

          A kto by nam potem odebrał te rowery?
          Na taki system chyba jesteśmy zbyt zacofani :(.

          "No, na razie dość fantazjowania..."

          Niezłe były te pomysły, naprawdę!

          Pofantazjuj jeszcze kiedyś!
          Może jakaś "wadza" Cię przeczyta i wprowadzi to jako swój pomysł?
          Do diabła z prawami autorskimi!
          Byle było bezpieczniej.

          Pozdrawiam,

          Mejson
          • midar1 Re: Naśladownictwo wskazane. 14.09.04, 12:53
            mejson.e5 napisał:

            > Niezłe były te pomysły, naprawdę!
            Dzięki! Szkoda tylko, że jeszcze skopiowałeś tę moją "wypo...", bo wolałem już
            o niej zapomnieć.
            > Do diabła z prawami autorskimi!
            > Byle było bezpieczniej.
            Zgoda, wspaniałomyślnie ;) zrzekam się wszelkich praw do powyższych sugestii i
            będę dumny jak paw jeśli ktokolwiek którąkolwiek z nich urzeczywistni :).
            Pozdrawiam,
            Midar
            • Gość: polookaville Re: Naśladownictwo wskazane. IP: *.starkom.pl / 62.233.134.* 26.09.04, 16:50
              Mejson... czy ty przypadkiem nie jestes policjantem? i to z drogowki? jesli tak
              to reprezentujesz najbardziej przekupny zawod swiata. Mam nadzieje, ze nie
              jestes.
              Do szału doprowadza mnie stwierdzenie, ze na bezpieczenstwo drogi wplywa
              predkosc (glownie). ten, kto tak twierdzi nie ma pojecia o ruchu samochodowym.
              w glownej mierze najwazniejsze sa drogi. niemcy jezdza podobnie jak my... co ja
              mowie... na autobahn zapiep...ja tak, ze nie sposob rozroznic marki
              samochodu!!!!!!!! a ginie ich mniej.... bo maja swietne drogi i tyle.

              jestem wolnym czlowiekiem i bede jezdzil tak jak mi sie podoba, nie robiac przy
              tym nikomu krzywdy. kiedys robilismy sobie testy jadzac zgodnie z
              przepisami.... przeciez przy tym mozna zglupiec! widzisz sens na prostej
              szerokiej malo uczeszczanej drodze stawiania znaku 30 km/h???? bo ja nie. z
              tego znaku ciesza sie tylko pier.....ni gliniarze, chowajacy sie za krzakami
              (powinno sie ich widziec juz od 150 m.) i czekajacy tylko sliniac sie na
              wreczenie lapowki.
              Polska to kraj idiotyzmow. zamiast naprawic droge.. stawia sie znak 30 km/h z
              ukrywajacym sie gliniarzem.
              na szczescie sa ludzie ktorym juz puszczaja nerwy i te znaki po prostu wyrywaja.
              chwala im za to!!!!!!!!!!
              wyrywajcie idiotyczne znaki i pedzcie samochodami najszybciej jak sie da z
              wiatrem we wlosach!!!!!!!!!
              i nie ma wiekszej przyjemnosci jak przejechanie zglupialemu policjantowi przed
              nosem z predkoscia 160 km/h:))))!!!!!!!!!!
              • mejson.e Przyjemności... 26.09.04, 17:23
                Gość portalu: polookaville napisał(a):

                "Mejson... czy ty przypadkiem nie jestes policjantem? i to z drogowki? jesli tak
                to reprezentujesz najbardziej przekupny zawod swiata. Mam nadzieje, ze nie jestes."

                Spoko - nie jestem!
                Nie przyjęli mnie ze względu na słaby wzrok ;-)

                "Do szału doprowadza mnie stwierdzenie, ze na bezpieczenstwo drogi wplywa
                predkosc (glownie). ten, kto tak twierdzi nie ma pojecia o ruchu samochodowym."

                Przecież taki był i tytuł i przesłanie wątku - prędkość nie jest główną przyczyną!

                "w glownej mierze najwazniejsze sa drogi."

                Ja twierdzę, że raczej układ człowiek+samochód+droga.
                Im lepsze elementy składowe, tym lepszy wynik końcowy.

                Mój ideał to doświadczony+najnowsze volvo+niemiecka autostrada.

                "niemcy jezdza podobnie jak my... co ja mowie... na autobahn zapiep...ja tak, ze
                nie sposob rozroznic marki samochodu!!!!!!!! a ginie ich mniej.... bo maja
                swietne drogi i tyle."

                Niemcy w Polsce jedżą faktycznie jak my - szczególnie ci, co są tu dłużej albo
                nasłuchali się o polskiej szkole jazdy przed przyjazdem do nas.
                U siebie w miastach jeżdżą jak trusie a na autostradach grzeją bo mogą.
                Mają świetne drogi ale też świetną policję, która nie jest łasa na łapówkę i
                potrafi wyegzekwować przepisy.

                My potrafilibyśmy zakorkować nawet siedmopasmowe drogi obecną liczbą samochodów
                i sprawić, że nawet na autostradach nie jeździłoby się płynnie i bezpiecznie.

                "jestem wolnym czlowiekiem i bede jezdzil tak jak mi sie podoba, nie robiac przy
                tym nikomu krzywdy."

                Życzę, by tak nadal było!

                "kiedys robilismy sobie testy jadzac zgodnie z przepisami.... przeciez przy tym
                mozna zglupiec!"

                No! Jazda zgodna z przepisami jest tylko dla najtwardszych kierowców! ;-)

                "widzisz sens na prostej szerokiej malo uczeszczanej drodze stawiania znaku 30
                km/h???? bo ja nie."

                Ja też nie, ale z reguły nie mam pojęcia, dlaczego on tam stoi.
                Na obcej trasie muszę ufać osobom, które znaki stawiają a nie swojemu instynktowi.
                te, które znam i wiem NA PEWNO, że są na wyrost, czasami (fuj!) lekko przekraczam.
                W moim małym mieście WSZYSTKIE ograniczenia mają sens!
                Potrafili nawet w środku miasta wyłączyć 2 km-wy odcinek ulicy z obszaru
                zabudowanego!

                "z tego znaku ciesza sie tylko pier.....ni gliniarze, chowajacy sie za krzakami
                (powinno sie ich widziec juz od 150 m.) i czekajacy tylko sliniac sie na
                wreczenie lapowki."

                Cieszą się jeszcze kierowcy słabych pojazdów, ale to tylko zwykła polska
                zawiść... ;-)

                A jeśli denerwują Cię polscy gliniarze to polecam wycieczkę na Wschód, albo
                chociaż prześledzić opowieści o tamtejszych pieskach.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=16054873
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=15310757

                "wyrywajcie idiotyczne znaki i pedzcie samochodami najszybciej jak sie da z
                wiatrem we wlosach!!!!!!!!!"

                Masz przeciągi w kabinie?

                "i nie ma wiekszej przyjemnosci jak przejechanie zglupialemu policjantowi przed
                nosem z predkoscia 160 km/h:))))!!!!!!!!!!"

                Siedząc kiedyś w kiblu miałem czas przeczytać mądrość wypisaną na drzwiach kabiny:
                "Najlepsze doznanie, to porządne wys.anie!"

                Życzę wielu przyjemności w życiu i jak najmniej przeszkód w ich doznawaniu! ;-)

                Pozdrawiam,

                Mejson
Inne wątki na temat:
Pełna wersja