Bezsensowna jazda "przyjezdnych" w Warszawie

11.09.04, 22:29
duzo sie czyta o "hamskiej jezdzie warszawiakow"

ja dla odmiany zauwazylem cos innego

bardzo czesto spotykam sie z super bezmyslnym zachowaniem "przyjezdnych" z
innych miast i prowincji w warszawie polegajacym na tym ze gdy pomyla droge
na skrzyzowniau, rondzie rozjedzie itd. to:

- zatrzymuja sie na srodku
- probuja zawracac przez wszystkie pasy
- prawie ze odwracaj sie i jada pod prad zeby tylko wjechac w prawidlowa ulice
- staja w poprzek wykonujac super niebezpieczne manewry
- cofaja w duzym ruchu na najwiekszych ulicach

dzisija tez cos takiego przezylem kiedy duren z rejestracja na E przypomnial
sobie ze powienin skrecic z trasy torunskiej w prawo i zachamowal z predkosci
okolo 100km/h na lewym pasie powodujac iz kilkanascie samochodow hamowalo z
piskiem, niezla jatka byla a ten bedzwal stanal i skrecil w prawo jadac
prostopadle do kierunku ruchu, przjechal przez trawe i pojechal na zjazd


nie wiem jak to nazwac, ale tak jjest w 99% przypadkow szczegolnie na rondach
de gaula i przy rotundzie

pamietamjak ostatnio bylem w paryzu i wiele razy mylilem drogi ale nigdy nie
przyszlo mi do glowy zeby "na upartego" sie tam przebijac, zawsze "do przodu
i przy najblizszej okazji zawrotka" - miasto to nie autostrada gdzie jak sie
pomyli droge to trzeb ajechac 50 km do przodu

przepraszam ze kogos uraze ale takie zachowanie powoduje ze wydaje mi sie ze
kierowcy z prowincji to po prostu glomby bez wyobrazni
    • tasma_klejaca Re: Bezsensowna jazda "przyjezdnych" w Warszawie 11.09.04, 22:56
      "hamskiej", "zachamowal", "bedzwal", "glomby".
      • szymizalogowany Re: Bezsensowna jazda "przyjezdnych" w Warszawie 11.09.04, 23:01
        > "hamskiej", "zachamowal", "bedzwal", "glomby".

        witam docenta Miodka - czy powinno
        byc "chamskiej", "zahamowal", "bencwal", "glaby"

        a co do meritum?


        ps. czy to jakas mania ze w internecie wszyscy wszystkich poprawiaja jesli
        chodzi o ortografie? pisze szybko i na klawiaturze
        • Gość: znany i lubiany Re: Bezsensowna jazda "przyjezdnych" w Warszawie IP: 81.190.171.* 11.09.04, 23:05
          > ps. czy to jakas mania ze w internecie wszyscy wszystkich poprawiaja jesli
          > chodzi o ortografie? pisze szybko i na klawiaturze

          Szkoda, że nikt nie odraża się na wulgaryzmy, albo przynajmniej ich domysły.
        • Gość: frequent flyer Re: Bezsensowna jazda "przyjezdnych" w Warszawie IP: 80.241.130.* 13.09.04, 14:03
          szymizalogowany napisał:


          > pisze [...] na klawiaturze

          To wiele tłumaczy.
      • edgr Re: Ortografia ... 11.09.04, 23:24
        Powinno być:
        "taśma_klejąca" - system na to nie pozwala, więc "tasma_klejaca" uchodzi;
        "chamskiej", "zahamował", "bęcwał", "głąby" - system na to pozwala,
        więc odrobinę staranności też by się przydało.
        A włączanie się do dyskusji tylko po to, aby wytknąć komuś błędy,
        nie mając przy tym nic więcej do powiedzenia, jest rzeczywiście nie na miejscu
        i bardziej rażące od mało istotnych błędów.

        Pzdr.
    • simpatico.ca Re: Bezsensowna jazda "przyjezdnych" w Warszawie 11.09.04, 23:21
      Ty szymizalogowany, wpadnij kiedys do nas do Canada. Dopiero poczujesz sie
      malutki chloptysiu. Wtedy zrozumiesz co to jazda samochodem
      • szymizalogowany Re: Bezsensowna jazda "przyjezdnych" w Warszawie 11.09.04, 23:23
        > Ty szymizalogowany, wpadnij kiedys do nas do Canada. Dopiero poczujesz sie
        > malutki chloptysiu. Wtedy zrozumiesz co to jazda samochodem

        przeciez wy nie macie samochodow tylko sanie i renifery

        nie wpadne wole cieply klimat ni elubie jak jest ciemno i zimno
        • simpatico.ca Re: Bezsensowna jazda "przyjezdnych" w Warszawie 11.09.04, 23:25
          szymizalogowany napisał:

          > > Ty szymizalogowany, wpadnij kiedys do nas do Canada. Dopiero poczujesz si
          > e
          > > malutki chloptysiu. Wtedy zrozumiesz co to jazda samochodem
          >
          > przeciez wy nie macie samochodow tylko sanie i renifery
          >
          > nie wpadne wole cieply klimat ni elubie jak jest ciemno i zimno



          Wlasnie udowodniles ze nic nie wiesz. Zal mi ciebie. A z tymi saniami to byl
          malo smieszny dowcip
    • edek40 Re: Bezsensowna jazda "przyjezdnych" w Warszawie 13.09.04, 13:20
      Nie chce bezmyslnie przylaczac sie do generalizowania, jednak zaobserwowalem, ze bardzo czesto zawalidroga na lewym pasie drogi szybkiego ruchu jest przyjezdny. Pol biedy, ze blokuje. Gorzej, ze nie znajac ukladu ulic, probuje sie ewakuowac w sposob opisany przez szymiego.

      Mysle, ze sami przyjezdni sa umiarkowanie winni (choc czesto ewidentnie bezmyslni). Winne powszechny sa brak drog wielopasmowych w naszej robotniczo-chlopskiej ojczyznie, wiec brak doswiadczenia oraz, co chyba najwazniejsze, brak poruszania specyfiki poruszania sie po takich drogach na prawie jazdy. Mam tu na mysli wlasnie wybor pasa ruchu, niehamowanie przy wlaczaniu sie do ruchu na taka droge gdy jest pas rozbiegowy, niehamowanie rowniez przy zjezdzie, dokladna obserwacja drogi za samochodem w celu unikniecia zmiany pasa pod cos pedzacego i niemogacego szybko zwolnic (nieistotne jest wtedy kto zawinil - ktos moze ucierpiec) itp. Tego wszystkiego mieszkaniec miasta wyposazonego w wielopasmowe ulice uczy sie stopniowo, czesto pod okiem tatusia. Przyjezdny zdobywa taka ulice szturmem. Dziwi mnie tylko, dlaczego nie czai sie na prawym pasie, korzystajac ze zdrowego instynktu samozachowaczego. Nie ukrywam, ze sam nie znajac ulic w innych miastach raczej nie jezdze lewym pasem, bo nie lubie przejezdzac zjazdow, a instynkt samozachowawczy nie pozwala mi hamowac na tym pasie w sposob bezmyslny i gwaltowny.
    • Gość: bobo bo nie ma oznakowan! IP: *.uwm.edu.pl 13.09.04, 13:35
      to sprobuj sie zorientowac jak jechac, nie znajac rozkladu ulic, a polegajac
      jedynie na drogowskazach! Warszawa jest pod tym wzgledem BEZNADZIEJNA,
      najgorzej oznakowana ze wszystkich znanych mi miast (a troche jezdze). Nie
      mowiac juz o tym, ze jest permamnentnie rozkopana, jakies strategiczne ronda sa
      zablokowane badz zmieniona jest organizacja ruchu. Nie dziwce sie wiec cwaniaki-
      warszawiaki, tylko troche luzu i wyrozumialosci:-))
      pozdrawiam
      • grissley Re: bo nie ma oznakowan! 13.09.04, 13:44
        Exactly.
        Oznakowanie jest do bani (albo w ogole go nie ma). Warszawiakom to nie
        przeszkadza, bo znaja miasto. Ale przyjezdni glupieja...
        • edek40 Re: bo nie ma oznakowan! 13.09.04, 14:36
          Jezeli oznakowanie jest do bani to dlaczego koledzy i kolezanki przyjezdni tak czesto okupuja lewy pas? Dlaczego jak sie pogubia to zamiast poszukac rozwiazania zwalniaja niemal do zera w dowolnym miejscu miasta? Dlaczego jak sie pogubia probuja "ratowac sie" tak, jak opisam szymi?

          Moze to oznakowanie jest do bani, a moze miasto rozlegle. Kiedys przeoczylem zjazd z autostrady na Warszawe w samych Katowicach. Z powodu przebudowy oczywiscie. Nie probowalem wykonywac jakis rozpaczliwych manewrow tylko zjechalem na nastepnym zjezdzie i trafilem do samych Katowic. Wyjezdzalem w sumie okolo pol godziny. Dla mnie, nieobeznanego z topografia tego miasta oznakowanie wydawalo sie do bani. Jakies nieznane nazwy miast czy dzielnic, a drogi na Warszawe ni w zab. Podobnie sprawa ma sie w Warszawie. Trudno sobie wyobrazic, ze na drogowskazie beda wymienione wszystkie miasta, do ktorych da sie dojechac. Trzeba brac pod uwage mozliwosc zagubienia i jechac uwaznie. I wytepic w sobie rozpaczliwe odruchy skretu, jak w ostatniej chwili wypatrzy sie upragniony drogowskaz.
          • grissley Re: bo nie ma oznakowan! 14.09.04, 08:56
            E, nie chodzi o ilosc miast wymienionych na drogowskazie.
            O miejsce postawienia drogowskazu (tak, ze np przyjezdny nie zawsze wie, ktory
            zjazd jest ktory), czasem brak jakiegokolwiek znaku, a nagminnie brak nazw ulic
            na znakach (na mapie stoi "Armii Krajowej", a na drogowskazie "Gdansk".
            Drogowskaz odnosi sie do tego, ze z AK mozna zjechac potem w wislostrade na
            Gdansk. Ale rownie dobrze mozna pojechac na prage albo zjechac na wilanow. A
            przyjezdny glopieje, bo nie wie, o co chodzi. Kontrast - na wislostradzie AK
            jest (prawie) dobrze oznakowana, a na marymonckiej beznadziejnie).
            Generalnie prawie wszedzie, gdzie sa jakies "slimaki" i multi-rozjazdy
            drogowskazy sa kiepskie. Przeciez wiadomo, ze miejscowi znaja miasto i
            drogowskazu az tak nie potrzebuja. A przyjezdni czesto sa zdeprymowani na sam
            widok slimakow i wlasnie dla nich drogowskazy powinny byc jak
            najprecycyjniejsze. A tu dupa.
            A ze wielu zachowuje sie jak cieleta to inna sprawa - moze panika i poczucie
            zagubienia maja tu jakis wplyw?
            Tego jezdzenia 20/h lewym pasem i rajdow w poprzek jezdni oczywiscie nie
            popieram ani nie usprawiedliwiam. Wynajduje tylko okolicznosci lagodzace ;)
            • edek40 Re: bo nie ma oznakowan! 14.09.04, 09:50
              Na okolicznosci lagodzace to i ja licze jak jestem w goscinie w innym miescie, bo na pewno zdarza mi sie jechac nieco nieprzytomnie. Jednak nigdy przy tym nie zapominam o patrzeniu w lusterka. Z reguly jak pogubie sie totalnie (na szczescie nieczesto) to jade na najblizsza stacje benzynowa i pytam. Jezeli sprawa jest zagmatwana, to moge kupic plan miasta i nawigowac juz jak czlowiek. Jednak nigdy nie zatrzymuje sie na chybil trafil w celu zasiegniecia jezyka u np. przechodnia. Jesli juz to szukam jakiegos miejsca do zjechania z drogi - niech to nawet bedzie przystanek z zatoka. Lamie przepisy, ale choc drogi nie tarasuje.

              Ilosc informacji, ktore musi przyswoic przyjezdny jest ogromna. Tu Armii Krajowej, tu potocznie Trasa Torunska, tu Wislostrada, a na planie iles tam kolejno nastepujacych ulic (mieszkam w W-wie cale zycie i za cholere nie wiem jak sie nazywaja). Takie kwiatki sa w kazdym miescie. Trzeba zachowywac maksimum uwagi, jechac naprawde ostroznie i bedzie OK. I na pewno nie lewym pasem.
      • dgr Re: bo nie ma oznakowan! 13.09.04, 13:54
        Najlepiej napisać że to wszystko wina niewyrozumiałych cwaniakowatych
        Warszawiaków, bo to najprościej i nie wymaga myślenia ? Czy jazda pod prąd
        uliczką dojazdową to też jest brak oznakowań. A może trzeba napisać drukowanymi
        wołami że JAZDA POBOCZEM JEST ZABRONIONA.
        Pzdr
      • Gość: zbłąkany bąk 100% racji... IP: 212.244.129.* 13.09.04, 23:42
        Jedziesz przez miasto wg drogowskazów, nagle koniec oznakowania i co ???
        zaczynasz jechać "na czuja" i zamiast wyjechać z miasta błąkasz się po drogach.
        A oznakowanie jest tak wspaniałe że na niektórych skrzyżowaniach są drogowskazy
        prowadzące do określonych dzielnic miasta a nie ma np drogowskazów
        ułatwiających wyjazd do dużych miast poza Warszawą. Ja sporadycznie ( raz na
        rok lub dwa ) jeżdżę do Białegostoku. Zawsze błądzę.

        Warszawiacy narzekają że nie ma obwodnicy i tłok na drogach a nawet porządku z
        oznakowaniem nie potrafią zrobić - skutek jest taki że ludzie błądzą i
        kombinują przyczyniając się do korków w stolicy. No ale zawsze można
        ponarzekać...
        • szymizalogowany Re: 100% racji... 14.09.04, 00:00
          > nie ma np drogowskazów
          > ułatwiających wyjazd do dużych miast poza Warszawą

          to sa takie w Polsce - ja jak tak czasem sie przejade poza stolice to mam
          wrazenie ze w Polsce jest tylko jedno miasto ;))))))))))))))))))

          hyhy chcialbys w warszawie wszedzie drogowskazy na Berlin albo Wieden?

          zartuje:)
    • Gość: Super DJ Heniu Jazda na czerwonym swietle IP: 212.182.97.* 13.09.04, 13:56
      Mój kumpel jechał kiedyś w Wawie, dojeżdżał do skrzyżowania, zapaliło się żółte
      światło , myślał że zdąży ale nie - zapaliło się czerwone i przyhamował. Za
      sekundę w tył wjechał mu Ikarus komunikacji miejskiej. Kierowca Ikarusa wysiadł
      i powiedział - panie po coś pan hamował - dopiero się przecież czerwone
      zapaliło... Trzeba było lecieć.
      • Gość: SUper DJ Heniu Ruszanie spod świateł IP: 212.182.97.* 13.09.04, 13:59
        Jeszcze jedna typowa jazda warszawiaków - ruszają spod świateł z piskiem do 120-
        130 km/h i za kilometr zatrzymują się na następnych światłach z piskiem. Tak
        jakby nie można było przejechać 80.
        • niknejm Re: Ruszanie spod świateł 13.09.04, 14:30
          Gość portalu: SUper DJ Heniu napisał(a):

          > Jeszcze jedna typowa jazda warszawiaków - ruszają spod świateł z piskiem do
          > 120
          > -
          > 130 km/h i za kilometr zatrzymują się na następnych światłach z piskiem. Tak
          > jakby nie można było przejechać 80.

          Hmmm... Ja raczej obserwuję zjawisko odwrotne. Ślaamaazaarneee ruszanie spod
          świateł (zamiast 20 samochodów, przejeżdża 5 w jednym cyklu świateł), po czym
          powooolneee rozpędzanie sie do bardzo dużej prędkości (typu 140/80). Jakby nie
          można było żwawo przyspieszyć do tych np. 80-90/80 i utrzymywać taka prędkość,
          co szczególnie pomagałoby w warunkach istnienia 'zielonej fali'.

          Pzdr
          Niknejm
          • Gość: XXX FOR ALL Re: Ruszanie spod świateł IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 13.09.04, 15:24
            co do topicu - racja sporo jest akcji kiedy ludzie wykonują manewry jakby za
            100 metrów zaczynał się tunel o długości 100 km....przed wjazdem na lotnisko na
            góre jest identyczine nagłe hamowanie do zera praktycznie, rozbiegane oczy i
            dziwne manewry , to samo na parkingach nie daj Boże automat z biletami n
            awjeździe juz po ptakach za trudno.... Ale to pikuś stoje w korku 3 pasy w
            jedna strone na środku pas zieleni i z 10 samochodów przez ten pas tnie i
            zawraca i statystyka 2 warszawskie blachy reszta Polska oczywiscei to zbieg
            okoliczności jakich wiele..... najgorszy przypadek jaki miałem na wąskich
            osiedlowych uliczkach prawie skasowałem gościa mimo ze maks jechałem 40/h
            wjechał z podporządkowanej - wysiada do mnie i krzyczy @#$#%$&^#$# na co ja się
            pytam - człowieku nie dość ze wymuszasz pierszeństwo to jeszcze bluzgasz , z
            której ja strony jade ? z twojej prawej! były znaki ? nie to ja mam
            pierwszeństwo - na co koleś "Ale ja jadę szerszą ulicą baranie" !
            • Gość: Stanley Re: Ruszanie spod świateł IP: *.mcnet.pl / *.mcnet.pl 13.09.04, 15:47
              hehehe no i jak się to skończyło ??
        • Gość: Stanley Re: Ruszanie spod świateł IP: *.mcnet.pl / *.mcnet.pl 13.09.04, 15:50
          Tak jak napisałeś to ruszam w Warszawie tylko ja i czasami jeszcze jakiś inny
          samochód. "Towarzystwo" z reguly rusza tak jakby "L" mieli na dachu. Gdyby
          wszyscy ruszali nie z piskiem, ale po prostu dynamicznie do 60-70 na godzinę to
          by w tym mieście dużo mniej korków było.
    • Gość: Stanley A ILU ICH JEST TYCH PRZYJEZDNYCH ? IP: *.mcnet.pl / *.mcnet.pl 13.09.04, 15:54
      Ilu ich jest tych przyjezdnych Szymi tzn. ilu baranów z prowincji przypada na
      jednego barana warszawiaka ? Ja Ci powiem JEST ODWROTNIE co najmniej 5 baranów
      warszawiaków kompletnie nie umiejących jeździć przypada na jednego zza
      Warszawy. Wszystko co napisałeś to prawda, ale tubylcy robią to samo i jest ich
      więcej. Ja już wolę tych z prowincji, bo ich przynajmniej po rejestracji mogę
      poznać.
      • dgr Re: A ILU ICH JEST TYCH PRZYJEZDNYCH ? 13.09.04, 16:09
        Wprawdzie jest to pytanie do Szymiego, ale pozwolę sobie wtrącić.
        Od jakiegoś czasu stojąc na drodze wyjazdowej z osiedla obserwuję tablice
        rejestracyjne samochodów jadących pod prąd. Podejrzewam że raczej mi nie
        uwierzysz jak Ci napiszę że 70 % tych samochodów jest z poza Warszawy.
      • szymizalogowany Re: A ILU ICH JEST TYCH PRZYJEZDNYCH ? 13.09.04, 19:19
        ja do kierowcow warszawiakow nic nie mam - uwazam ich za najsprawniejszych i
        najlepszych kierowcow w Polsce

        jedyna ich wada ale to dotyczy calego kraju jest hamska i zlosliwa jazda lewym
        pasem

        natomiast zle oznakowania itd. nie sa zadnym usprawiedliwiem dla bedzwalow z
        prowincji - takjak mowilem nie wyobrazam sobie zebym zawracal na rondzie itd. -
        pojechalbym do nastepnego skrzyzowania i zawrocil - proste i efektywne

        jak widac nie dla wszystkich zrozumiale
        • Gość: m Re: A ILU ICH JEST TYCH PRZYJEZDNYCH ? IP: *.czes.gazeta.pl 14.09.04, 10:05
          a nie mozna zawracac na rondzie?!?
          • Gość: pidżej Re: A ILU ICH JEST TYCH PRZYJEZDNYCH ? IP: *.acn.waw.pl 14.09.04, 12:14
            Gość portalu: m napisał(a):

            > a nie mozna zawracac na rondzie?!?
            Otóż w stolicy wymyślili rondo, którego nie wolno objechać ani zawrócić na nim,
            tyle że na razie jedno. ale mogą wymyślić ich więcej, nie traćmy nadziei. Nie
            wiem tylko, czemu Szymizalogowany myśli, że to norma. Chyba że niewyraźnie
            napisał, ale on pisze na klawiaturze... Tak w każdym razie objaśniał swoje
            niechlujstwo ortograficzne czy brak polskich znaków
    • mejson.e5 Swoi i obcy 13.09.04, 21:20
      I.Warszawiacy

      1. Znają swój teren i jeżdżą często na pamięć.
      2. Jeżdżą środkowym pasem, bo na prawym dziury i hamujące samochody a na lewym
      niektórzy kieorwcy skręcają w lewo (dziwne!) i czasami blokują pas.
      3. Ze świateł ruszają różnie: "młodzi i dynamiczni" - ostro i bezmyślnie, bo
      hamują z piskiem za niedługą chwilę, "oszczędni" - powoli i z namysłem, bo
      szkoda paliwa, skoro wkrótce znowu trzeba hamować, gapy - z opóźnieniem i
      wstydliwym piskiem opon, a reszta - żwawo, choć bez szaleństw, szybko zwalniają
      miejsce na skrzyżowaniu i ... hamują wpadając na w/w gapy i oszczędnych.

      II. Przyjezdni.
      1. Nie znają miasta i wypatrują nazw ulic patrząc się więcej na boki niż do przodu.
      2. Nie jadą prawym pasem, bo ciągle ich coś blokuje a uprzejmy gospodarz nie
      wpuści gościa na swój pas dobrowolnie.
      3. Ze świateł ruszają ostrożnie nie wiedząc czy za chwilę pas się nie skończy
      albo nie zmusi do skrętu w boczną ulicę.

      Fajne uogólnienia, co?

      Na pewno spotkaliście więkjszość z opisanych stylów jazdy ale nie można się
      zgodzić, że to opis doskonały.
      To uogólnienie, więc nie zawiera pełnej prawdy.

      Ale może uzmysłowi nam jedną podstawową zasadę - jesteśmy WSZYSCY na siebie
      skazani!

      Ani szybcy nie pojadą szybciej choćby się wściekli, jeśli na drodze przed nimi
      będą jechali oszczędni, przyjezdni, gapy czy... jadący przepisowo.
      Ani obrońcy "swego" pasa nie zyskają wiele nie wpuszczając kogoś, komu "własny"
      pas się nagle skończył.
      Ani "swoi" nie usprawnią ruchu trąbiąc na przyjezdnego, który pogubił się na
      nieznanym skrzyżowaniu.
      Ani prowincjusze nie okażą się lepsi zostawiając "chamskiego" warszawiaka bez
      pomocy na pustkowiu z zepsutym samochodem.

      Wszyscy przecież to wiemy.

      Ale nam to zwisa.
      Do czasu...

      Pozdrawiam,

      Mejson
    • grogreg Re: Bezsensowna jazda "przyjezdnych" w Warszawie 13.09.04, 21:21
      A ja wlasnie sobie po Warszawie wczoraj pojezdzilem i jestem bardzo zaskoczony
      zachowaniem kierowcow. Nie wiem czy byl to niedzielny nastroj, ale autochtoni
      byli, uprzejmi, wybaczali wolniejsza jazde. Kulturka jak sie patrzy.
      Pewnie akurat Ciebie nie spotkalem
    • Gość: Amigo Re: Bezsensowna jazda "przyjezdnych" w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 01:09
      Nie wiem czemu, ale przyjezdni (do Warszawy czy innego miasta) często nie są
      zaopatrzeni w plan miasta i wtedy dupa zbita, panie.
      Jak jadę pierwszy raz do jakiegoś nieznanego mi miasta (wszystko jedno, czy to
      Szczecin, czy Mińsk Mazowiecki), to zawsze najpierw zaopatruję się w plan tego
      miasta (jak to jest mniejsze miasto, to najczęściej dopiero na miejscu można
      taki plan gdzieś znaleźć). A to naprawdę bardzo bardzo ułatwia dotarcie do celu
      (chyba, że ktoś jest analfabetą i nie potrafi odnaleźć się na mapie).
    • Gość: baobab Re: Bezsensowna jazda "przyjezdnych" w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 10:04
      szymizalogowany napisał:

      > duzo sie czyta o "hamskiej jezdzie warszawiakow"
      >
      > ja dla odmiany zauwazylem cos innego
      >
      > bardzo czesto spotykam sie z super bezmyslnym zachowaniem "przyjezdnych" z
      > innych miast i prowincji w warszawie polegajacym na tym ze gdy pomyla droge
      > na skrzyzowniau, rondzie rozjedzie itd. to:
      >
      > - zatrzymuja sie na srodku
      > - probuja zawracac przez wszystkie pasy
      > - prawie ze odwracaj sie i jada pod prad zeby tylko wjechac w prawidlowa ulice
      > - staja w poprzek wykonujac super niebezpieczne manewry
      > - cofaja w duzym ruchu na najwiekszych ulicach

      to ciekawe, ja to widzialem w wykonaniu wielu samochodow z warszawskimi numerami
      (i to nie jakies tam wlochy czy targowek, ale srodmiescie i mokotow takze!)


      > i przy najblizszej okazji zawrotka" - miasto to nie autostrada gdzie jak sie
      > pomyli droge to trzeb ajechac 50 km do przodu

      ah tak, rozumiem, ze na autostradzie TY

      - zatrzymujesz sie na srodku
      - probujesz zawracac przez wszystkie pasy
      - odwracasz sie i jedziesz pod prad zeby tylko wjechac w prawidlowa ulice
      - stajesz w poprzek wykonujac SUPER niebezpieczne manewry

      ?
      • Gość: Super DJ Heniu Jak warszawiacy jeżdżą po górach IP: 212.182.97.* 14.09.04, 13:52
        Mój kumpel ma taki sposób jazdy po górach - zaobserwowałem to w Svidniku na
        Słowacji na trasie Rzeszów-Koszyce. JEst tam z 10 zakrętów agrafek ( 180
        stopni) pod rząd przedzielonych kilkusetmetrowymi prostymi odcinkami. Gość na
        każdej prostej rozpędzał się do 100 żeby za każdym razem hamować na zakręcie.
        Brak słów...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja