Dodaj do ulubionych

Sens posiadania mocnego auta

04.04.15, 17:16
im więcej ostatnio jeżdżę, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że w polskich warunkach w zupełności wystarczy posiadanie auta, które ma do setki około 12-10 sekund i vmax jakieś 160 przy sensownym hałasie w kabinie podczas jazdy autostradą

w mieście średnie prędkości poniżej 40 km/h, na drogach jednojezdniowych poza miastem właściwie nie ma już gdzie wyprzedzać i jedzie się sznurkiem

mocne auto wydaje się być w obecnych warunkach anachronizmem, nie dość, że drogie, pali dużo to jeszcze i tak nie ma gdzie nim jeździć, co powoduje frustrację posiadaczy i szereg znanych wam przypadków jak wyprzedzanie na trzeciego itd
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Sens posiadania mocnego auta 04.04.15, 18:10
      10-12sek do setki to jednak bardzo wolno. Wolałbym Vmax 160 km/h, ale zestopniowanie takie, żeby od 0 do 100 km/h jednak przyspieszenie było poniżej 8 sek. Nie wiem, czy moznaby tak (teoretycznie ustawić skrzynie biegow) i jaka musiałaby być moc silnika?
    • trypel Re: Sens posiadania mocnego auta 04.04.15, 18:25
      W marcu stuknal mi rekordowy przebieg 11 tys km.
      Ze 20 lat nie miałem takiego miesięcznego przebiegu.
      I wciąż uważam ze max 9 s do 100 i max powyzej 200 musi być.
      Jakoś tak obie wartości się przydają czesto
    • only_the_godfather Re: Sens posiadania mocnego auta 04.04.15, 18:40
      Akurat w mieście i tak masz ograniczenie do 50 więc 40 to nie tak źle. A na drogach o podwyższonej prędkości. Poruszam się po Łodzi i na ulicach które aktualnie nie są rozkopane, po za największym szczytem jeśli prędkość jest podniesiona do 70 spokojnie da się tyle jechać.
      Natomiast na trasie? Często jeździłem dk72 z Łodzi do Poddębic albo dk91 przez Piotrków i Radomsko do Częstochowy. Wiem że te drogi mają alternatywę w postaci autostrady ale mimo wszystko da się tam spokojnie wyprzedzać. Tak samo na krajowej 14.
    • klemens1 Re: Sens posiadania mocnego auta 04.04.15, 18:51
      buraque napisał:

      > na drogach jednojezdniowych poza miastem właściwie nie ma już gdzie wyprzedzać i jedzie się sznurkiem

      Jest gdzie wyprzedzać. I dzięki mocy nie jedzie się sznurkiem.
      Owa moc przydaje się nawet do wyprzedzenia pojedynczej ciężarówki na krętej drodze.
      • qqbek Otóż to! 04.04.15, 19:38
        klemens1 napisał:

        > Jest gdzie wyprzedzać. I dzięki mocy nie jedzie się sznurkiem.
        > Owa moc przydaje się nawet do wyprzedzenia pojedynczej ciężarówki na krętej dro
        > dze.

        Jeszcze 5 lat temu "bujałem" się czasami 60-konną Astrą F z LPG. A mimo wszystko udawało mi się wyprzedzać (choć manewr ten wykonać trzeba było w sposób z góry zaplanowany i z odpowiednim przygotowaniem).
        Dodam, że ta Astra miała 16s do setki i nie rozpędzała się nawet do 160km/h.
        Wszystko powyżej 40kW/tonę pojazdu (+paliwo i ja) jest jak najbardziej pożądanym i miłym dodatkiem.
        Powyżej 100kW/tonę byłoby już przyjemne.
        Ale wyprzedzać dam radę bezpiecznie i 60-konną Astrą F, jak zajdzie taka potrzeba.
        • sven_b Re: Otóż to! 04.04.15, 21:06
          Model doskonale mi znany. Wyprzedzanie należało dobrze przemyśleć, najlepiej na 10 min. przed samym manewrem odciąć się od wszelkich dyskusji na pokładze, skierować na siebie zimny nawiew i metodycznie, zachowując zimną krew przeprowadzić operację do samego końca. Co ciekawe, dzwięk wydechu w tym aucie mylnie sugerował, że pod maską mamy do czynienia co najmniej z V6.
        • liczbynieklamia Re: Otóż to! 04.04.15, 21:44
          > Ale wyprzedzać dam radę bezpiecznie i 60-konną Astrą F, jak zajdzie taka potrzeba.
          5 lat temu - tak. Dzisiaj - niekoniecznie. Ruch się znacznie zwiększył, napowstawało wysepek, skrzyżowań, wjazdów, zjazdów i rozjazdów. W takim samochodzie na możliwość wyprzedzenia często trzeba czekać kilkanaście albo kilkadziesiąt kilometrów.
        • klemens1 Re: Otóż to! 04.04.15, 23:25
          qqbek napisał:

          > Jeszcze 5 lat temu "bujałem" się czasami 60-konną Astrą F z LPG. A mimo wszystk
          > o udawało mi się wyprzedzać

          Mnie się fiatem uno udawało. Ale gdybym miał więcej mocy, udawałoby mi się częściej.
          Są sytuacje, gdzie 60-KM astrą nie wyprzedzisz, pomimo całego planowania. A czymś mocniejszym - już tak.
        • koza_oddam Re: Otóż to! 05.04.15, 11:34
          Ja się bujam F-ką z 1.6 8v 101KM pod maską i to z bidą starcza, optymalnie byłoby tam mieć 130-140KM. Niemniej do setki się rozpędza znośnie - nie mierzyłem, ale na III biegu reaguje żywo, zwłaszcza po redukcji - silniki 8v lubią obroty i ciągną od 3tys mniej więcej, więc wyprzedzanie nie wymaga planowania jak w wersji 60KM a i katalogowo ma 190km/h i tyle też z niej wycisnąłem kiedyś. W każdym razie nie męczy się przy 150-160 na autostradzie. Auto z 1993, 101KM niby ma większość aut dla ludu teraz, ale masa - F-ka jest lżejsza, nie spełnia takich norm jak współczesne auta jeśli chodzi i bezpieczeństwo, to i buda bez stref, belek lżejsza, więc i jazda inna. Ale - dla mnie to już za mało. Następne auto będzie miało co najmniej 2 cylindry więcej i co najmniej 200KM.
          • qqbek Re: Otóż to! 05.04.15, 16:13
            Dlatego piszę, że przyjemność dla mnie zaczyna się od 100kW na tonę pojazdu.
            Teraz mam 77kW na 1,15t i jest czasami sporo za mało tego.
            Rozglądam się już za następcą (będzie BMW E90 zapewne) i niżej 323i (140kW na 1,45t masy) raczej nie zamierzam nic kupić. Nie ma co sobie dupy zawracać mniejszymi motorkami, żeby potem nie móc bezpiecznie i sprawnie wyprzedzić.

            Z resztą z BMW to już od dawna tak jest, że tylko na papierze to 4-garowce palą sporo mniej niż rzędowe szóstki. Jak przychodzi co do czego, to wychodzi że 325i pali nierzadko mniej niż 318i.
      • jureek Re: Sens posiadania mocnego auta 06.04.15, 14:55
        klemens1 napisał:

        > Jest gdzie wyprzedzać. I dzięki mocy nie jedzie się sznurkiem.
        > Owa moc przydaje się nawet do wyprzedzenia pojedynczej ciężarówki na krętej dro
        > dze.

        No to lepiej nie mieć tej mocy i nie być wodzonym na pokuszenie wyprzedzania na krętej drodze. Ile to razy na takich krętych drogach musiałem ostro hamować lub uciekać na pobocze, bo z przeciwka wyprzedzali tacy, którzy myśleli, że jak mają mocne auto, to mogą wyprzedzać, nawet jeśli widoczności nie mają nawet na 50 metrów.
        • klemens1 Re: Sens posiadania mocnego auta 08.04.15, 10:06
          jureek napisał:

          > No to lepiej nie mieć tej mocy i nie być wodzonym na pokuszenie wyprzedzania na
          > krętej drodze.

          Niby matematyk, a zero logiki. Chyba że chodzi o najbardziej prymitywną, jednobitową logikę.
          "Kręta droga" jest na tyle kręta, że słabym autem niebezpiecznie jest wyprzedzać, a mocniejszym bezpiecznie. A ty od razu wpadasz w skrajność. Wiadomo, że są takie drogi, że i ferrari nie da rady wyprzedzić. Czy tobie naprawdę trzeba tłumaczyć oczywistości jak dziecku?
          • jureek Re: Sens posiadania mocnego auta 08.04.15, 10:20
            klemens1 napisał:

            > Niby matematyk, a zero logiki. Chyba że chodzi o najbardziej prymitywną, jednob
            > itową logikę.
            > "Kręta droga" jest na tyle kręta, że słabym autem niebezpiecznie jest wyprzedza
            > ć, a mocniejszym bezpiecznie.

            Wyprzedzanie na drodze mającej po jednym pasie ruchu w każdym kierunku i w dodatku krętej nigdy nie jest bezpieczne, choćbyś nawet 500 koni miał pod maską. Nigdy nie możesz być bowiem pewny, czy zza zakrętu nie wyskoczy ktoś, kto uważa, że skoro droga pusta, a pod maską tyle koni, to może sobie przydepnąć.
            Wyrażone przez Ciebie przekonanie, że na takiej drodze wyprzedzanie mocnym autem jest bezpieczne, potwierdza zaś tylko moją tezę, że mocne auto wodzi na pokuszenie.
            • klemens1 Re: Sens posiadania mocnego auta 08.04.15, 13:30
              jureek napisał:

              > klemens1 napisał:
              >
              > > Niby matematyk, a zero logiki. Chyba że chodzi o najbardziej prymitywną,
              > jednob
              > > itową logikę.
              > > "Kręta droga" jest na tyle kręta, że słabym autem niebezpiecznie jest wyp
              > rzedza
              > > ć, a mocniejszym bezpiecznie.
              >
              > Wyprzedzanie na drodze mającej po jednym pasie ruchu w każdym kierunku i w doda
              > tku krętej nigdy nie jest bezpieczne, choćbyś nawet 500 koni miał pod maską. Ni
              > gdy nie możesz być bowiem pewny, czy zza zakrętu nie wyskoczy ktoś, kto uważa,
              > że skoro droga pusta, a pod maską tyle koni, to może sobie przydepnąć.
              > Wyrażone przez Ciebie przekonanie, że na takiej drodze wyprzedzanie mocnym aute
              > m jest bezpieczne, potwierdza zaś tylko moją tezę, że mocne auto wodzi na pokus
              > zenie.

              W ogóle nie zrozumiałeś co napisałem. Spróbuję prościej.

              Jest sobie droga na tyle mało kręta, że można na niej wyprzedzać słabym autem (z naprzeciwka nie widać, żeby coś jechało). (A)
              Jeżeli ta droga zrobi się bardziej kręta, to w końcu osiągniemy stan (B), w którym słabym autem wyprzedzić się nie da - a na pewno nie bez ryzyka.
              Ale na takiej drodze da się bezpiecznie wyprzedzić mocniejszym autem. (B)
              Jeżeli droga stanie się jeszcze bardziej kręta, to i tym mocniejszym bezpiecznie wyprzedzić się nie da (C).

              Analogicznie na prostej, gdy z naprzeciwka coś jedzie w określonej odległości i z określoną prędkością - w zależności od tych czynników można:
              A. Bezpiecznie wyprzedzić słabym autem.
              B. Bezpiecznie wyprzedzić tylko mocniejszym autem.
              C. Nie da się bezpiecznie wyprzedzić.

              Widzisz tylko stany A i C, nie widzisz B.
              Nazywam to jednobitowością i jest to na tyle oczywiste, że uzasadniać chyba tego nie trzeba.
              • jureek Re: Sens posiadania mocnego auta 08.04.15, 13:42
                klemens1 napisał:

                > Analogicznie na prostej, gdy z naprzeciwka coś jedzie w określonej odległości i
                > z określoną prędkością - w zależności od tych czynników można:
                > A. Bezpiecznie wyprzedzić słabym autem.
                > B. Bezpiecznie wyprzedzić tylko mocniejszym autem.
                > C. Nie da się bezpiecznie wyprzedzić.
                >
                > Widzisz tylko stany A i C, nie widzisz B.
                > Nazywam to jednobitowością i jest to na tyle oczywiste, że uzasadniać chyba teg
                > o nie trzeba.

                Ty zaś teoretyzujesz, a ja Ci napisałem, jak to w praktyce wygląda. A wygląda to tak, że stan B widywałem wiele razy w praktyce, z tą tylko modyfikacją, że wyprzedzanie było "bezpiecznie" tylko dzięki temu, że ostro hamowałem w celu uniknięcia czołówki.
                • klemens1 Re: Sens posiadania mocnego auta 08.04.15, 15:52
                  jureek napisał:

                  > Ty zaś teoretyzujesz, a ja Ci napisałem, jak to w praktyce wygląda. A wygląda t
                  > o tak, że stan B widywałem wiele razy w praktyce, z tą tylko modyfikacją, że wy
                  > przedzanie było "bezpiecznie" tylko dzięki temu, że ostro hamowałem w celu unik
                  > nięcia czołówki.

                  Faktem jest, że wyprzedzanie w tych samych warunkach autem mocniejszym jest bezpieczniejsze. A że niekiedy wyprzedzają nim w warunkach, w których ich moc jest niewystarczająca, to inna sprawa.
                    • hutchence Re: Sens posiadania mocnego auta 08.04.15, 17:13
                      Ja pierd. No i czego to dowodzi? Że ktoś kto ma mocniejsze auto podejmuje większe ryzyko? Z punktu widzenia posiadacza słabszego tak to może wyglądać. Ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I fakt posiadania mocniejszego auta nie powoduje automatycznie zachowań generujących niebezpieczeństwo na drodze. Zawsze mnie telepie bardziej jak mam przed sobą dziadka w przysłowiowej fabii niż Q7 za plecami. Audi wiem co zrobi, co Fabia nigdy.
                      • jureek Re: Sens posiadania mocnego auta 08.04.15, 17:25
                        hutchence napisał:

                        > Ja pierd.

                        Już się tak nie chwal, że tyle pierdolisz.

                        > No i czego to dowodzi? Że ktoś kto ma mocniejsze auto podejmuje więks
                        > ze ryzyko? Z punktu widzenia posiadacza słabszego tak to może wyglądać.
                        > Ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

                        Pisałem już, że nie mam swojego auta, więc jeżdżę różnymi z wypożyczalni. Nie zauważyłem jakoś, żeby zmieniał mi się punkt widzenia, w zależności od tego, jakim akurat autem jadę.

                        > I fakt posiadania mocniejszego auta nie
                        > powoduje automatycznie zachowań generujących niebezpieczeństwo na drodze.

                        Toteż nie twierdzę, że jest tak automatycznie i u każdego. Podzieliłem się tylko moimi obserwacjami statystycznymi, że więcej niebezpiecznych manewrów wyprzedzania podejmowanych jest przez jadących mocnymi autami.

                        > Zaws
                        > ze mnie telepie bardziej jak mam przed sobą dziadka w przysłowiowej fabii niż Q
                        > 7 za plecami. Audi wiem co zrobi, co Fabia nigdy.

                        A mnie nie telepie ani dziadek przede mną, ani ścigant za mną. Jedyny kto mną telepie, to ten, kto wali mi na czołówkę lub zajeżdża drogę.
                    • klemens1 Re: Sens posiadania mocnego auta 08.04.15, 18:09
                      samspade napisał:

                      > Tu chyba jest problem. Bezpieczniejsze.
                      > Nie oznacza to bezpieczne. Tylko trochę mniej niebezpieczne.

                      Nic nie jest bezpieczne. A bezpieczniejsze może oznaczać, że bardzo bezpieczne.
                      Tak czy owak - jest bezpieczniej.
                        • klemens1 Re: Sens posiadania mocnego auta 09.04.15, 09:54
                          samspade napisał:

                          > > Tak czy owak - jest bezpieczniej.
                          >
                          > Ale to bez znaczenia.
                          > Bo jeżeli bezpieczniej niż niebezpiecznie to ciągle niebezpiecznie.
                          > A jeżeli bezpieczniej niż bezpiecznie to ciągle bezpiecznie.

                          Bezpieczniej niż niebezpiecznie oznacza np. prawdopodobieństwo wypadku 0.00001% zamiast 0.1%. Ale to bez znaczenia?
                          Znowu jednobitowość się odzywa?
                          • samspade Re: Sens posiadania mocnego auta 09.04.15, 10:41
                            klemens1 napisał:

                            > Znowu jednobitowość się odzywa?

                            Jaka jednobitowość? Choć w sumie tak. Ja jeżdżę tak żeby wyprzedzanie było bezpieczne a nie bezpieczniejsze.
                            Nie potrafię oceniać na bieżąco prawdopodobieństwa wypadku więc podejmuję się wyprzedzania kiedy wiem że dam radę. Dlatego też rozpędzam się jeszcze przed wjazdem na pas kolizyjny. Niezależnie od tego czy jadę samochodem 90 100 110 czy 150 konnym.

                              • samspade Re: Sens posiadania mocnego auta 09.04.15, 14:56
                                Nie wyklucza.
                                Ale nie pisałem ze wyklucza.
                                Przecież założyciel wątku pisał o samochodach z mocami w granicach 100-130 KM. Mniej więcej bazując na przyśpieszeniu o jakim pisał (10 - 12 sek 0- 100)
                                Takim samochodem bez najmniejszego problemu da się bezpiecznie wyprzedzać.
                                Mocniejszym samochodem będzie łatwiej czy sprawniej ale bezpieczniej niż bezpiecznie jest sprawą mało istotną.
                                Bo pozostaną sytuacje na które nie mamy wpływy niezależnie od mocy samochodu.
                                Tak jak napisałem wcześniej. Osobiście wolę jechać mocniejszym niż słabszym. I zawsze niezależnie od samochodu rozpędzam się przed zmianą pasa. Nie wychodzę z założenia że rozpędzanie odpada bo mam mocniejszy samochód.
                          • jureek Re: Sens posiadania mocnego auta 09.04.15, 11:54
                            klemens1 napisał:

                            > Bezpieczniej niż niebezpiecznie oznacza np. prawdopodobieństwo wypadku 0.00001%
                            > zamiast 0.1%. Ale to bez znaczenia?
                            > Znowu jednobitowość się odzywa?

                            Jednobitowe myślenie widzę raczej w tym, że rozpatruje się pojedyncze manewry wyprzedzania, które owszem mogą być bezpieczniejsze, a nie widzi się szerszej całości, czyli tego, że jeżeli tych manewrów jest więcej, to i prawdopodobieństwo wypadku się zwiększa.
                            • galtomone Re: Sens posiadania mocnego auta 09.04.15, 14:31
                              jureek napisał:

                              > Jednobitowe myślenie widzę raczej w tym, że rozpatruje się pojedyncze manewry w
                              > yprzedzania, które owszem mogą być bezpieczniejsze, a nie widzi się szerszej ca
                              > łości, czyli tego, że jeżeli tych manewrów jest więcej, to i prawdopodobieństwo
                              > wypadku się zwiększa.


                              BZDURA!!! To dokladnie tak samo sensowny argument, jak ten, ze jesli jade szybciej (mniej czasu spedzam na drodze) to jestem bezpieczniejszy.

                              Jesli wszytkie anerwy sa przeprowadzone w dobry sposob to niebezpieczensto wzrasta w minimalnym stopniu... Chyba , ze twierdzisz iz jak sie ma duzo KM I duzo wyprzedza to przy co 20 razie jednak sie idzie na chama na czolowke....

                              W kazdymr azie jesli nie to nie jestes wstanie podac o ile faktycznie wzrasta niebezpieczenstwo I czy wogole - tylko domniemujesz.
    • cool_piwo Re: Sens posiadania mocnego auta 04.04.15, 20:56
      Ciekawy wątek.

      Wg mnie w ciągu ostatnich kilku lat na polskich drogach jest istna rewolucja pod względem oddawania do użytku nowych dróg i remontowania tych już istniejących. W końcu.

      No i wszystko zależy też od stylu jazdy konkretnego kierowcy (i zasobności portfela, rzecz jasna). Ja niby nie mam zapędów, aby jeździć w mieście nieprzepisowo, ale już do regulaminowych 50 km/h rozpędzam się jak szalony (na ile pozwala samochód oczywiście). Po prostu nienawidzę wlec się spod świateł i denerwują mnie ludzie którzy kiedy zapali się zielone zaczynają myśleć "hmm.. Gdzie jest ten pierwszy bieg...".

      Ale akurat większość samochodów (zdecydowanie niesportowych) ma tak zestopniowane skrzynie, że dynamiczne ruszenie spod świateł do prędkości 50 km/h jest w nich po prostu możliwe. Dopiero później, przy większych prędkościach pojawiają się pewne ograniczenia.

      Inna sprawa, że mój najmocniejszy samochód ma 165 KM. I następny ma mieć więcej, bo tak;-) Lubię mieć zapas mocy pod pedałem, chociażby na jakąkolwiek awaryjną sytuacje, których przy polskiej kulturze jazdy - na drodze jest cała masa.

      No i jak każdy facet, chciałoby się pewnie kiedyś ziścić te dziecięce marzenia i mieć sportową furę. A co!
        • cool_piwo Re: Sens posiadania mocnego auta 04.04.15, 21:09
          Powiedziałbym, że tutaj istotne jest to co posiadało się wcześniej ;-)
          Ten ma 165 KM i 1800kg, ale daje radę, nawet mimo kiepskiego automatu.

          Poprzednie były o 2-3 sekundy do 100 km/h wolniejsze, a to już znaczna różnica.
          • tiges_wiz Re: Sens posiadania mocnego auta 04.04.15, 21:20
            Moje nudne rodzinne kombi zbiera się w 9 sekund do setki.
            Ale nauczyłem się wyprzedzać na trzecim biegu, bo DU prowokowało wszelkich kierowników dumnych tedeików do przyspieszania. Tak nie daje im szansy i wyprzedzanie jest krótkie.
                    • cool_piwo Re: Sens posiadania mocnego auta 05.04.15, 11:52
                      To prawda. Strefy zgniotu robią swoje (wagowo), ale i znacznie podnoszą bezpieczeństwo. Koniec końców lepiej mieć skasowany samochód niż ciało. Z jednej strony ewidentnie od lat widać tendencję do zwiększania masy samochodów (m.in. przez bezpieczeństwo, ale również przez zwykłe powiększanie się samochodów z danej klasy.), dobrym przykładem tutaj są ople (wszystkie astry, corsy i zafiry). Ale też wielu producentów stara się używać coraz lżejszych materiałów o podobnych własnościach co ich stricte stalowe odpowiedniki. Przykładowo masakrycznie ciężka astra IV ma w tym roku zostać zastąpiona astrą V. Piątka projektowana jest jako bardziej bezpieczna niż czwórka, ale jednak ma być o co najmniej 100kg lżejsza (Zależnie od wersji silnikowej i wyposażenia).

                      Także pod tym względem zmierzamy chyba wbrew pozorom w dobrym kierunku.
                      • tiges_wiz Re: Sens posiadania mocnego auta 05.04.15, 17:01
                        Zdecydowanie uważam, że to kierowca odpowiada bardziej za bezpieczeństwo niż samochód i przez 22 lata na razie wychodzi, że mam racje ;)
                        Nie dostałem jeszcze ani jednego punktu karnego, a pół miliona kilometrów zrobione.
                        Zresztą jak na te czasy nie było tak źle. Dwie poduszki są i ze dwie gwiazdki też.
                        • cool_piwo Re: Sens posiadania mocnego auta 05.04.15, 19:00
                          tiges_wiz napisał:

                          > Zdecydowanie uważam, że to kierowca odpowiada bardziej za bezpieczeństwo niż sa
                          > mochód i przez 22 lata na razie wychodzi, że mam racje ;)

                          No tak, kierowca samochodu odpowiada za bezpieczeństwo swoje i pasażerów. Do czasu, kiedy ktoś w niego po pijaku nie przypieprzy :( A ciągle słyszy się o takich durnych wypadkach. Są sytuacje w których nawet dobry kierowca nie ma czasu na reakcję i wtedy pomoże mu już tylko w miarę bezpieczna konstrukcja samochodu. Bo jak wiemy - i szczęście w takich przypadkach sprzyjać nie musi. Ile słyszy się o wypadkach z udziałem pijanego kierowcy, który to wychodzi z tragedii bez szwanku, zabijając jednocześnie kilkuosobową rodzinę jadącą w drugim z rozbitych samochodów :(
                          • qqbek Re: Sens posiadania mocnego auta 05.04.15, 19:21
                            Tu trzeba mieć też farta.
                            Ja Astrę F straciłem w wypadku. Stałem na czerwonym i panienka we mnie (ze sporą prędkością) wjechała. Astra krótsza niż Corsa (w chwili uderzenia w mój tył panienka miała jeszcze 70km/h), jedyna prosta blacha to drzwi kierowcy były... a mi prawie nic. Byłem najlżej poszkodowanym w całym wypadku... siedząc w najstarszym aucie od najdelikatniejszej konstrukcji.

                            Co chcę powiedzieć?
                            Z fatalistycznym nastawieniem lepiej spod kołdry nosa nie wyściubiać :)
                            • cool_piwo Re: Sens posiadania mocnego auta 05.04.15, 20:12
                              Pewnie, że szczęście może dopomóc. Ba, powinno nawet! ;-)

                              Z tym fatalistycznym nastawieniem to proszę, nie przesadzaj - bo sam pewnie przyznasz, że "mając to samo szczęście" i tak wolałbyś pewnie wtedy siedzieć w bezpieczniejszym pojeździe ;-)

                              Zresztą to jest temat rzeka. Można mieć nowy, "superbezpieczny" samochód osobowy, z którego żyletki zrobi jadąca wprost na niego parudziesięcio tonowa ciężarówka z prędkością 80 km/h. No i można mieć mało bezpieczny, lekki samochód, w który wjedzie z niewielką prędkością równie mało bezpieczny i lekki samochód. Lepiej nie roztrząsać takich sytuacji, oby (jednych, drugich i jakichkolwiek innych) było jak najmniej.

                              Inna sprawa, że ja podczas zakupu samochodu patrzę jednak na wagę aut. Ostatnio "kupowałem" (wybierałem) samochód rodzicom. Tata to kierowca od "zarania dziejów", ale swoje lata już ma. Reakcje znacznie gorsze niż kiedyś, a dynamiczny styl jazdy pozostał. Wybrałem mu więc i na wszelki wypadek odpowiednio zareklamowałem najcięższe auto w swojej klasie z bardzo dobrymi hamulcami ;) Poza tym, a i owszem - bezpieczne wg wszelakich testów. Ale sami wiemy, że te testy mają się nijak w przypadku wypadku samochodów o znacznie różnej wadze.

                              Konkluzja jest wg mnie taka, że jeśli można mieć bardziej bezpieczny samochód - to oczywiście warto go mieć, niż go nie mieć (piękne zdanie mi wyszło). Podobnie jak z mocą :)
                              • tiges_wiz Re: Sens posiadania mocnego auta 05.04.15, 20:37
                                może się będę chwalił, ale jak jadę, to mój mózg działa jak radar.
                                o tam zaraz koleś coś wymyśli, a tam jest lis, a z tyłu koleś jedzie za szybko, widziałaś tego szopa?, a ten mi zaraz wyjedzie (więc zaczynam zwalniać)... i żona się pyta ciągle skąd wiem.
                                to jest połączenie jazdy od małego już w ciężarówce z ojcem + lateralizacja skrzyżowana (nie mam dominującej strony). Kilka razy już mi się zdarzało zjeżdżać ze swego pasa (bo ślisko, a pewnie tez z tyłu nie da rady), bo właśnie widzę jak dwie panienki próbują się zepchnąć z drogi i nie zamierzają zatrzymać. Na torze Kielce nie miałem gorszego wyniku gadając przez telefon (co trochę zdziwiło instruktorów, którzy chcieli udowodnić że jest inaczej. Prowadziłem prawą półkulą, gadałem lewą, ale nie róbcie tego w domu :) ), raz też pownerwiałem policjantów na symulatorze picia. Ciągle jeździłem bez stłuczek, choć mi "dodawali wirtualnych promili". Ale już odpowiedniego zaświadczenia nie chcieli dać, że mogę jeździć z promilami :D

                                Są też wady. Mylę prawy z lewym, kuchnie z łazienką (znaczy tylko wyrazy). Rano mówię: idę na kolację do łazienki, to u mnie norma. Choć idę na śniadanie do kuchni. Albo co jakiś czas pojadę gdzie indziej, bo autopilot poprowadzi do pracy jak o niej pomyślę ;).
                                • cool_piwo Re: Sens posiadania mocnego auta 05.04.15, 21:24
                                  tiges_wiz napisał:

                                  > może się będę chwalił, ale jak jadę, to mój mózg działa jak radar.
                                  > o tam zaraz koleś coś wymyśli, a tam jest lis, a z tyłu koleś jedzie za szybko,
                                  > widziałaś tego szopa?, a ten mi zaraz wyjedzie (więc zaczynam zwalniać)... i ż
                                  > ona się pyta ciągle skąd wiem.

                                  Ale tak właśnie powinien prowadzić każdy kierowca! Ja też tak mam, ale to jest kwestia doświadczenia za kółkiem i obok niego. Podobnie jak u Ciebie. Mnóstwo niedzielnych kierowców tego istotnego "zmysłu" nie posiada i pewnie nigdy go nie wykształci.

                                  > Na torze Kielce nie miałem gorszego wyniku gadając przez telefon (co trochę zdziwiło
                                  > instruktorów, którzy chcieli udowodnić że jest inaczej. Prowadziłem prawą półku
                                  > lą, gadałem lewą, ale nie róbcie tego w domu :) ),

                                  To też jest ciekawe. Ja rozmawiam przez słuchawkę BT albo przez wbudowany zestaw głośnmówiący. I dziesiątki razy łapałem się na tym, że ja podczas rozmowy telefonicznej prowadzę z autopilota. Tzn. jeżdżę przepisowo, kulturalnie, zgodnie z trasą itp., ale nie do końca o tym myślę. Ba, podobno normalnie zdarza mi się przypomnieć o tym, że ktoś jedzie bez świateł i inne tego typu sytuacje. Podobnie z widokami podczas rozmowy tel. - jeśli znam trasę, to nie zwracam w ogóle uwagi na otoczenie poza drogą i jej bezpośrednim sąsiedztwem. Jeśli nie znam drogi, a gadam przez telefon - to dochodzi jeszcze absolutnie sprawne korzystanie z nawigacji... Cholera, ten nasz mózg jeszcze nieraz nas zadziwi. Żeby nie było - ani razu nie miałem podczas rozmowy telefonicznej przykrej sytuacji, a pracę mam taką, że większość tras przegaduje, a jeżdżę sporo. Na początku mojej kariery za kółkiem tak nie potrafiłem - twardo trzymałem się zasady, że albo rozmawiam albo prowadzę.
                                  Teraz mi się pozmieniało ;)

                                  > Są też wady. Mylę prawy z lewym, kuchnie z łazienką (znaczy tylko wyrazy). Rano
                                  > mówię: idę na kolację do łazienki, to u mnie norma. Choć idę na śniadanie do k
                                  > uchni. Albo co jakiś czas pojadę gdzie indziej, bo autopilot poprowadzi do prac
                                  > y jak o niej pomyślę ;).

                                  Hehe, mnie regularnie trafia się pojechać np. do pracy lub do domu jeśli jadę często uczęszczaną przeze mnie trasą, ale z zamiarem jazdy zupełnie gdzie indziej ;) No raz w tygodniu jak nic.
                                  A jak już wymieniamy ciekawostki, to ja przykładowo często spoglądam na zegarek aby zobaczyć która jest godzina, po czym robię to drugi raz. Bo za pierwszym razem a i owszem, gdzieś tam niby na zegarek spojrzałem, ale mózg nie zdążył zanotować jaka jest godzina...
                                  Z ciekawostek kuchnio-łazienkowych zdarzało mi się powiedzieć "wrzuć pranie do lodówki" ;-D

                                  Ale tego typu sytuacje to jest chyba po prostu wynik przemęczenia mózgu związany np. z autopilotem podczas rozmowy telefonicznej. No w końcu kiedyś trzeba wypocząć :)
                              • qqbek Re: Sens posiadania mocnego auta 05.04.15, 21:20
                                We mnie walnął Pug 307 (1350kg), dysproporcja była więc spora.
                                Nie można iść tym tropem, bo dochodzimy do absurdów... do 1,5-tonowych kompaktów, które bez trudu spotkać można dziś na drogach.
                                Producenci już to zrozumieli (niektórzy nawet dość dawno temu - takie BMW E90 na przykład jest 10 cm dłuższe od poprzednika [E46], ale nie jest od niego cięższe, F30 [następca E90] jest jeszcze lżejsze).
                                Takie podnoszenie mas, ad absurdum, skończyłoby się tym, że wszyscy by w końcu jeździli 3,5-tonówkami... i nadal ginęli na drogach.
                                • cool_piwo Re: Sens posiadania mocnego auta 05.04.15, 21:26
                                  Zgadzam się w pełni - tutaj o tym pisałem:
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,20,157195947,157200883,Re_Sens_posiadania_mocnego_auta.html

                                  Tylko, że to podnoszenie mas na początku było spowodowane "wymyśleniem" stref zgniotu. Potem dopiero zaczęto stosować materiały o podobnych własnościach wytrzymałościowych, ale znacznie lżejsze. Także to wszystko wbrew pozorom trzyma się kupy :)
    • liczbynieklamia Re: Sens posiadania mocnego auta 04.04.15, 21:17
      Ja twierdzę, że właśnie w polskich warunkach posiadanie mocnego samochodu jest bardzo wskazane. Do jazdy ze stałą prędkością, choćby było to autostradowe 140km/h potrzeba tak naprawdę bardzo niewiele mocy - ok. 50KM w samochodzie segmentu B. Na drogach jednojezdniowych to zupełnie co innego. Duża moc silnika to bezpieczeństwo przy wyprzedzaniu. Wyprzedasz ciężarówkę i nagle okazuje się, że jedzie przyklejona do zderzaka drugiej ciężarówki? Żaden problem. Trzeba wyprzedzić na długiej prostej, ale pod górkę? W czym kłopot?

      Mocniejszy silnik to niekoniecznie większe zużycie paliwa. Czasem mocniejsze silniki pracują w korzystniejszym zakresie obciążeń i palą tyle samo lub nawet mniej niż słabsze jednostki (koronny przykład: Accord 2.0 vs. 2.4).

      No i jest jeszcze kwestia nie bez znaczenia - mocny silnik to zwykle cisza, mało wibracji i komfort.
      • cool_piwo Re: Sens posiadania mocnego auta 04.04.15, 21:30
        liczbynieklamia napisał:

        > Wyprzedasz ciężarówkę i nagle okazuje się, że je
        > dzie przyklejona do zderzaka drugiej ciężarówki? Żaden problem. Trzeba wyprzedz
        > ić na długiej prostej, ale pod górkę? W czym kłopot?

        Dokładnie tak. Komfort (również psychiczny) to na polskich drogach ważna sprawa.

        > Mocniejszy silnik to niekoniecznie większe zużycie paliwa. Czasem mocniejsze si
        > lniki pracują w korzystniejszym zakresie obciążeń i palą tyle samo lub nawet mn
        > iej niż słabsze jednostki (koronny przykład: Accord 2.0 vs. 2.4).

        Też się zgadzam. Zresztą, nawet w przypadku niewielkiej różnicy w spalaniu - zawsze lepiej mieć zapas "pod pedałem", niż go nie mieć. Koszty to w sytuacjach podbramkowych (kto z nas takiej nie miał...) sprawa najmniej istotna.

        > No i jest jeszcze kwestia nie bez znaczenia - mocny silnik to zwykle cisza, mał
        > o wibracji i komfort.

        A to już zależy od konkretnego samochodu. Nawet stosunkowo cichy silnik w kiepsko wyciszonym samochodzie będzie robił dużo hałasu. I w drugą stronę - W świetnie wyciszonym samochodzie, nawet dość głośny silnik będzie słyszalny rozsądnie. Taki przykład - caddy 1.2 TSI ma rozsądnie cichy silnik ale kiepskie wyciszenie wnętrza. Zatem do środku i tak przenosi się zdecydowanie zbyt wiele dźwięków z komory silnika.

        A drugi przykład - zafira tourer 2.0 CDTI. Silnik gdy jest zimny chodzi jak czołg. Po rozgrzaniu jest tylko trochę lepiej. Ale już wyciszenie robi swoje i nawet przy 220 km/h można rozmawiać bez przesadnego podnoszenia głosu.

        Chciałbym się kiedyś przejechać jakąś mocną, doskonale wyciszoną limuzyną pokroju lexusa LS. Ciekawy jestem jak tam to wygląda i czy różnica jest aż tak piorunująca jak można przeczytać w niektórych testach.
    • galtomone Sens posiadania mocnego auta jest uzasadniony 05.04.15, 11:47
      Zupelnie się nie zgadzam.
      Wlasnie dzięki temu, ze mam mocne auto wyrzedzam częściej, sprawniej i bezpieczeniej.
      A na autostradzie bez wysiłku jade sobie walsnie 140-150, niestety okazało się, ze szybciej niż (176) 180 się nie da :(

      W miescie tez rozpędzenie do 50 to dosłownie moment.. Ja tam sobie chwale nadwyzke mocy.
            • misiaczek1281 Re: a co kupiles teraz nowego mocnego? 05.04.15, 15:12
              na drodze publicznej mocniejszy silnik niż 100 KM jest niepraktyczny i bez sensu.... Do sprawnego wyprzedzania wystarczy 100 KM.... a większa moc kusi by poszaleć co bywa niebezpieczne....albo w drugą stronę....rzadko wykorzystujemy całą moc silnika więc bez sensu wydane pieniądze :)
                • misiaczek1281 Re: a co kupiles teraz nowego mocnego? 05.04.15, 16:06
                  galtomone napisał:

                  > Ile Ci pali Polo?
                  >

                  7 litrów/100km....30 litrów na miesiąc :)
                  Przy tak niskich przebiegach pytanie o spalanie nie ma sensu :)
                  Nie muszę liczyć spalania bo to nieduże ilości i sumy....po prostu wsiadam i jadę :)
                  ...i po co komu w mieście więcej jak 80KM? Wchodzi nowy taryfikator....za przekroczenie o 50km/h zabierają prawko na 3 miesiące....mocne auta nadają się na tor wyścigowy :)
                  • szymi_mispanda przy twoim podejsciu do motoryzacji... 05.04.15, 16:16
                    ...to powinienes sprzedac polo i jezdzic solariusem. Shazza podobno wam juz drugom linie metra zbudowala wienc mozesz tez metrem jezdzic juz nie tylko gora-dol ale tez lewo-prawo.

                    To ze wchodzi nowy taryfikator to tylko dlatego ze Pollaken sa jednym z tych narodow ktorzy sie bez mydla daja w dupe walic kazdemu za frajer, czy to swojej waadzy czy nie swojej - sa narody co by sie postawily, zrobili demonstracje spalaili parenascie radiowozow i by wadza sobie przypomniala ze to ona jest dla ludzie a nie na odwrot.
                  • galtomone Re: a co kupiles teraz nowego mocnego? 05.04.15, 18:20
                    misiaczek1281 napisał:

                    > galtomone napisał:
                    >
                    > > Ile Ci pali Polo?
                    > >
                    >
                    > [b]7 litrów/100km....30 litrów na miesiąc :)

                    Nie szkoda ci kasy??? Mój 6,7/100 co oznacza, ze po przejechaniu (niewątpliwie wygodniej i przyjemniej) 300km jestem 1 litr benzyny do przodu...
                    Wiesz ile będziesz w plecy przez 5 lat???
                    • szymi_mispanda a lyżka na to niemożliwe.... 05.04.15, 18:44
                      ...nie wiem w jaki sposób wy jeździcie - ale jeśli galtom tobie rx300 który waży ze 1600-1800 kilo, ma napęd na 4 koła i 4 biegową skrzynię hydrokinetyczną pali 6.7 litra to autentycznie gratuluję umiejętności jazdy

                      dla porównania z włąsnego doświadczenia z jazdy po mieście pierwsza liczba jazda naprawdę najdelikatniej jak się da/druga przy takiej normalnej jezdzie.
                      Nie daje wyników przy "naku...aniu" bo się mi zdarzyło że samochodem z 5 litrowym silnikiem przy "naku...aniu" przejechałem na pełnym baku 55 mil.
                      Wyniki "po mieście".

                      ISF: 14/17
                      CL63 '10 (nie turbo): 18/20
                      Toyota Camry 3.3: 12/14

                      ...to z tych co pamiętam.

                      Wg. moich (zapewne błędnych) doświadczeń osobistych 10 litrów po mieście palą samochody "europejskie" czyli jakieś tam coś wielkości accorda/mondeo i 2 litry silnik 150 kuni.

                      7 litrów to ja nie wiem, ale sądziłem że to np rzeczywiście jakiś fajans typu Polo Misiaczka czy inne Suzuki Maruti albo Szarade

                      A tu 3 litrowym 4x4 6.7 litra? Nic tylko gratulacje za umiejętności naginania chyba praw fizyki.
                      • galtomone Re: a lyżka na to niemożliwe.... 05.04.15, 19:58
                        szymi_mispanda napisał(a):

                        > ...nie wiem w jaki sposób wy jeździcie - ale jeśli galtom tobie rx300 który waż
                        > y ze 1600-1800 kilo, ma napęd na 4 koła i 4 biegową skrzynię hydrokinetyczną pa
                        > li 6.7 litra to autentycznie gratuluję umiejętności jazdy

                        To żaden wyczyn. Tankuje LPG.

                        > A tu 3 litrowym 4x4 6.7 litra? Nic tylko gratulacje za umiejętności naginania c
                        > hyba praw fizyki.

                        NIe ma takiej konieczności :-)
                        • samspade Re: a co kupiles teraz nowego mocnego? 05.04.15, 21:13
                          Nie ma mozliwosci zeby taki samochod spalil 6,7 l na 100 km. Moja leciwa 90 konna astra potrebiwala srednio jakies 7,5 l lpg na 100km. Wiec przepraszam ale nie wierze. Portfel nie ma nic do tego. Chocbys tankowal oszczednosci to musi spalic wiecej.
                                • szymi_mispanda Paniemaju... 05.04.15, 23:58
                                  ...czyli chodzi o to że pali tyle litrów LPG na 100 km ile da się kupić za 6.7 litra x cena 1L 95 w Polszy?

                                  już się zastanawiałem jak ty dajesz radę zrobić ten wynik 6.7 na poważnie.
                                  • galtomone Re: Paniemaju... 06.04.15, 08:24
                                    szymi_mispanda napisał(a):

                                    > ...czyli chodzi o to że pali tyle litrów LPG na 100 km ile da się kupić za 6.7
                                    > litra x cena 1L 95 w Polszy?

                                    Dokladnie tak... w koncu trzeba byc frajerem, zeby nie jedzic obecnie na LPG, skoro mozna.
                                    No ale coz... sa ludzie ktorzy lubi smrod diesla I tacy co lubi placic ponad 4 zl za litr paliwa.... ja tam wole placic ponizej 2 przy identycznym efekcie koncowym. Auto jedzie.

                                    > już się zastanawiałem jak ty dajesz radę zrobić ten wynik 6.7 na poważnie.

                                    No normalnie, nie oszczedzam!!! Jakby zaczal jezdzic delikatniej to pewnie I ten wyik bylby lepszy. W trasie (ale tez nie jechalem super wolno + trumna na dachu) ta proporcja juz schodzni na 5.9l Pb/100 km

                                    Przy jakosci dzisiejszych instalacji I ich cenach naprawde nie widze sensu jezdzenia na benzynie.

                                    Szczegolnie gdy przecietny Polak ma wybor kupic fajne auto (+ LPG) albo Polo.
                                    • samspade Re: Paniemaju... 06.04.15, 10:06
                                      Czemu wiec nie kupiles fajnego samochodu tylko lexa?
                                      I wiesz nowy sprawny technicznie diesel z dpf/fap smierdzi tak samo jak pseudoterenowka z lpg.
                                      I na Boga Galtom nie badz misiaczkiem. Juz rzygac sie chce od czytania o srolo a pojawia sie kolejny kandydat na samocho dla ludu. Dobry dla kazdego i na kazda okazje.
                                      A z ciekawosci ile kosztuje cie OC/AC?
                                      • galtomone Usilujesz byc zlosliwy? :-) 06.04.15, 15:26
                                        To musialbys sie bardziej postarac! :-) Duzo bardziej! :-)


                                        samspade napisał:

                                        > Czemu wiec nie kupiles fajnego samochodu tylko lexa?

                                        Dla mnie to fajne auto, w przeciwienstwie do wiekszosci miejkich popuchadalek. A to chyba liczy sie najbardziej...

                                        > I wiesz nowy sprawny technicznie diesel z dpf/fap smierdzi tak samo jak pseudot
                                        > erenowka z lpg.

                                        Pomimo wszystko wole z rury zapach bezolowiowej a po rozgrzaniu kata praktycznie zadnego niz to co wychodzi z diesla. O klekocie nie wspomne.
                                        Poza tym co to za oszczednosc ... juz nie ruszam misoaczkowych konikow, ale ropa wcale tania nie jest.
                                        Jeszcze zakup nowego, z gwarancja OK (choc tez nie dla kowlaskiego raczej). Ale uzywany??? Nie widze sensu. Uzywana beznyna jest jendak bezpieczniejsza w zakupie I tansza w uzyciu (I jak sie okazuje bardziej ekologiczna) niz diesel.
                                        Zalety diesla (sam mialem Puga GRDT - ale w latach 98 - 02 - wtedy t mialo sens dla prywatnego kierowcy) prawie juz zniknley. Zreszta wtedy posiadanie auta na LPG to bylo wyzwanie bo o skewencjach, komputerach, itd... malo kto slyszal. Stacji bylo malo, itd..itd...
                                        Wtedy klekot z turbine byl super. Dzis jakos zupelnie mi nie pasuje.

                                        > I na Boga Galtom nie badz misiaczkiem. Juz rzygac sie chce od czytania o srolo
                                        > a pojawia sie kolejny kandydat na samocho dla ludu. Dobry dla kazdego i na kazd
                                        > a okazje.

                                        A czy ja ci cos wciskam? Pokazuje msiaczkowi, ze gdyby uzyl mozgu mialby auto o podobnej ekonomice jezdzenia jednak ciekawsze niz polo. A czy to bedzie rx, bmw jakies fajnie czy jeszcze nascie innych modeli to osobna sprawa.

                                        > A z ciekawosci ile kosztuje cie OC/AC?

                                        OC - 750
                                        • samspade Re: Usilujesz byc zlosliwy? :-) 06.04.15, 18:34
                                          Myślałem ze jestem a nie tylko usiłuje. I wiesz porównywanie starego diesla do nowych to jednak lekkie nieporozumienie. Ogólnie niech każdy kupuje co chce. Podoba Ci się rx? Super. Ktoś będzie wolał w tej cenie kupić 2 polo. I wiesz co? Też super. A ekonomika jazdy polo a rx jednak nie jest porównywalna. Polo będzie tańsze w użytkowaniu. Choćbyś nie wiem jak kombinowal. Po co całe to udowadnianie?
                                          Niech każdy kupuje co chce, co mu się podoba czy co potrzebuje.
                                          • galtomone Re: Usilujesz byc zlosliwy? :-) 06.04.15, 19:18
                                            samspade napisał:

                                            > Myślałem ze jestem a nie tylko usiłuje. I wiesz porównywanie starego diesla do
                                            > nowych to jednak lekkie nieporozumienie.

                                            Chcesz powiedziec, ze kiedys kupowalo sie auto z innych powodow I w innych celach niz dzis?
                                            Ja nie porownuje dielsa do diesla I nie twierdze, ze stary VW 1.9 TD czy Pug sa lepsze od obecnych. Natowmiast twierdze, ze wtedy posiadanie takiego auta mialo wiekszy ekonomiczny sens niz dzis. Szczegolnie w sytuacji, gdy alternatywa byla albo droga benzyna albo instalcja LPG, ktora smierdziala gazem I z ktora auta ledwo chcialy jezdzic.

                                            > Ogólnie niech każdy kupuje co chce.

                                            Niby tak, ale jesli faktycznie jest tak, ze zalew diesli jest dla nas zly to ja jednak wilabym by ludzie jezlili na LPG. Szczegolnie w syt. gdy panuje mofa na wycinanie filtrow czastk stalych.

                                            > Po
                                            > doba Ci się rx? Super. Ktoś będzie wolał w tej cenie kupić 2 polo.

                                            Siur... jak dlugo nie beda dieslami. Bo kupowanie miejskiego auta z silnikiem diesla jest pomyleniem z poplataniem :-)

                                            > I wiesz co?
                                            > Też super. A ekonomika jazdy polo a rx jednak nie jest porównywalna. Polo będzi
                                            > e tańsze w użytkowaniu. Choćbyś nie wiem jak kombinowal. Po co całe to udowadni
                                            > anie?

                                            Nie bardzo wiem o co ci chodzi. Co prawda bezcelowo ale... chcialem pokazac Misiaczkowi, ze mozna miec auto wzglednie tanie w utrzymaniu a jednoczesnie posiadajace jakas wartosc dodana. I (patrz posty wyzej) nie mowie o RX, bo fajnych aut jest cala MASA!

                                            > Niech każdy kupuje co chce, co mu się podoba czy co potrzebuje.

                                            No... najloeiej miejskie auto z silnikiem diesla. To jest dla Kowlaksiego pomysl na piatke!
                                                  • galtomone Re: Usilujesz byc zlosliwy? :-) 07.04.15, 09:49
                                                    samspade napisał:

                                                    > Skoro nie boli to ok. A ludzie śmieją się z różnych rzeczy. Musisz zaakceptować
                                                    > ze ludzie maja różne priorytety i dupowoz z dużym silnikiem nie jest wysoko na
                                                    > tej liście.

                                                    Starsznie sie tego duzego silnika czepiles. :-)

                                                    To inaczej (akurat Misiaczkowe Polo wydaje sie calkiem nie glupie). Po jaka cholere ludzie kupuja wlasnie auta typu Polo, Ibiza, itd... z silnikami 1.2 TDI (oczywiscie z FAP) po to by robic 5 - 8 tys km rocznie po miescie?

                                                    Dlaczego nie benzyna? Dlaczego nie LPG?
                                                    Ani to tanie w jezdzie (LPG jednak tasze), ani w tanie w serwisowaniu (wolnossaca bezyna bedzie jednak tansza), ani nie problematyczne (znajomy musi raz na 2 tyg. specjalnie na A4 jechac zeby filtr przpalic I piluje tym silnikiem poki kontrolka nie zgasnie - bo po miescie nie bardzo jest jak.
                                                    Ani to ciche... ani tansze w zakupie.

                                                    Przyznam szczerze, ze nie widze zadneg sensu w zakupie takiego 2 letniego (lub starszego auta) do takiej jazdy.
                                                    I mam wrazenie, ze nie ja jeden.

                                                    Wspomniany znajomy od Ibizy poki mailem AVENSIS to go to nie ruszalo.
                                                    A teraz jak sie pare razy Lexem przejechal, co torche pyta ie to kosztuje na codzien....
                                                    I potem dodaje... no ale mnie duze auto niby na codzien nie potrzebne....
                                                    Ale w zasadzie mozna kupic mniejsze ktore bedzie miec inne plusy _ moce, RWD, comfort jzedzenia - opcji wsrod ronych aut jest sporo I w zasadzie po cholere wsiadac do 3 letniego malego kelekota.

                                                    Gdzie tu przyjemnosc I ekonomiczny sens?
                                                  • samspade Re: Usilujesz byc zlosliwy? :-) 07.04.15, 12:50
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Starsznie sie tego duzego silnika czepiles. :-)

                                                    Bo skoro ma być mocny to musi być duży.

                                                    > To inaczej (akurat Misiaczkowe Polo wydaje sie calkiem nie glupie). Po jaka cho
                                                    > lere ludzie kupuja wlasnie auta typu Polo, Ibiza, itd... z silnikami 1.2 TDI (o
                                                    > czywiscie z FAP) po to by robic 5 - 8 tys km rocznie po miescie?

                                                    Nie wiem. Bo chcą?

                                                    > Dlaczego nie benzyna? Dlaczego nie LPG?

                                                    j.w.

                                                  • galtomone Re: Usilujesz byc zlosliwy? :-) 07.04.15, 13:21
                                                    samspade napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > Starsznie sie tego duzego silnika czepiles. :-)
                                                    >
                                                    > Bo skoro ma być mocny to musi być duży.

                                                    To zalezy co dla kogo oznacza mocny.
                                                    Dla mnie to 0-100 ponizej 10 s I powyzej 200KM w aucie sredniej wielkosci (takie Ave, Rx, Accord, itp.... to nie koniecznie wymaga pojemnosci 4.0)

                                                    > > To inaczej (akurat Misiaczkowe Polo wydaje sie calkiem nie glupie). Po ja
                                                    > ka cho
                                                    > > lere ludzie kupuja wlasnie auta typu Polo, Ibiza, itd... z silnikami 1.2
                                                    > TDI (o
                                                    > > czywiscie z FAP) po to by robic 5 - 8 tys km rocznie po miescie?
                                                    >
                                                    > Nie wiem. Bo chcą?

                                                    To zadna opdowiedz. Oczywiscie... ale z jakiegos powodu. Moim zdaniem z powodu glupoty.

                                                    > > Dlaczego nie benzyna? Dlaczego nie LPG?
                                                    >
                                                    > j.w.

                                                    Argument OK... ale bez sensu - przy takim polapie cenowy zawsze rozwaza sie plusy I minusy - I plusow diesla w takich autach nie widze.
                                                  • samspade Re: Usilujesz byc zlosliwy? :-) 07.04.15, 13:41
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Dla mnie to 0-100 ponizej 10 s I powyzej 200KM w aucie sredniej wielkosci (taki
                                                    > e Ave, Rx, Accord, itp.... to nie koniecznie wymaga pojemnosci 4.0)

                                                    Ale już 3,0 litrów jak nic.

                                                    > To zadna opdowiedz. Oczywiscie... ale z jakiegos powodu. Moim zdaniem z powodu
                                                    > glupoty.

                                                    > Argument OK... ale bez sensu - przy takim polapie cenowy zawsze rozwaza sie plu
                                                    > sy I minusy - I plusow diesla w takich autach nie widze.

                                                    A w innym aucie? A w kompakcie który pokonuje 10 tys rocznie. A kiedy 15 ?
                                                    A w segmencie D które robi 30 tys?
                                                    Można rozpatrywać każdy przypadek ale po co?
                                                    Jak już napisałem nie twój cyrk nie twoje małpy.
                                                    Nie ciebie boli czy będzie boleć. Niech jeżdżą czym chcą.
                                                  • galtomone Re: Usilujesz byc zlosliwy? :-) 07.04.15, 14:03
                                                    samspade napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > Dla mnie to 0-100 ponizej 10 s I powyzej 200KM w aucie sredniej wielkosci
                                                    > (taki
                                                    > > e Ave, Rx, Accord, itp.... to nie koniecznie wymaga pojemnosci 4.0)
                                                    >
                                                    > Ale już 3,0 litrów jak nic.

                                                    Watpie.... przypuszczam, ze znajdziesz kompakty ponizej 200km ktore z uwagi na wage maja takie czasy do setki (I uznalbym je za mocne) jak I torche aut z turbo, ktore rowniez do tej kategorii mozn wpisac a wiecej niz 2,5l nie maja.

                                                    > > To zadna opdowiedz. Oczywiscie... ale z jakiegos powodu. Moim zdaniem z p
                                                    > owodu
                                                    > > glupoty.
                                                    >
                                                    > > Argument OK... ale bez sensu - przy takim polapie cenowy zawsze rozwaza s
                                                    > ie plu
                                                    > > sy I minusy - I plusow diesla w takich autach nie widze.

                                                    > A w innym aucie?

                                                    (ulatwie ci zadanie)

                                                    Tak w ciezarowce, w prostym I tanim dieslu 20 lat temu, w dieslu gdy ropa jest duzo tansza od beznyny (ak kiedys u nas), w aucie ktore kupujemy nowe I w czasie gwarancji zrobimy 200-300 tys km I do sprzedania.

                                                    Wszystkie inne przypadki sa mniej sensowne... a juz miejskie auto z takim silnikiem to pomylka.

                                                    A w kompakcie który pokonuje 10 tys rocznie. A kiedy 15 ?

                                                    > A w segmencie D które robi 30 tys?

                                                    Patrz wyzej... niewatpliwie ma to znacznie wiekszy sens niz gdy robis 5k rocznie, prawda? I jeszcze zalezy ci na oszczednosci!!! I jeszcze kupujesz uzywane auto.

                                                    > Można rozpatrywać każdy przypadek ale po co?
                                                    > Jak już napisałem nie twój cyrk nie twoje małpy.

                                                    No wlasnie - to dlaczego nie pozwalasz mi miec mojego zdania na ten temat?

                                                    > Nie ciebie boli czy będzie boleć. Niech jeżdżą czym chcą.

                                                    Teoretycznie masz racje. Ale jesli prawda jest to, ze przez przyrost diesli w Europie zaczynamy wdychac syf... to wolabym zeby miejskich aut z tym silnkiem (co w samym pomysle jest chorym polaczenim) bylo mniej niz wiecej.
                                                  • samspade Re: Usilujesz byc zlosliwy? :-) 07.04.15, 14:12
                                                    galtomone napisał:

                                                    > No wlasnie - to dlaczego nie pozwalasz mi miec mojego zdania na ten temat?

                                                    Jak to nie pozwalam? Ależ pozwalam. Dziwię się tylko tobie że tak łatwo osądzasz ludzi. Tyle.
                                                    Niech kupują co chcą. Ma to być tylko w dobrym stanie technicznym.

                                                    > Teoretycznie masz racje. Ale jesli prawda jest to, ze przez przyrost diesli w E
                                                    > uropie zaczynamy wdychac syf... to wolabym zeby miejskich aut z tym silnkiem (c
                                                    > o w samym pomysle jest chorym polaczenim) bylo mniej niz wiecej.

                                                    Jeśli to jest prawdą. Kluczowe słowo jeśli. Gazety jak widać zaczynają to udowadniać.
                                                    Bo przecież przydomowe piece opalane byle gównem nie mają żadnego znaczenia. Ale to żadnego. Gdyby tylko wcześniej nie podawano jeszcze informacji że ogólnie za syf odpowiada to co wylatuje z kominów a nie z rur wydechowych.
                                                    Męczy mnie powtarzanie po raz kolejny tego samego więc zakończę tym postem tą dyskusję.


                                                  • galtomone Re: Usilujesz byc zlosliwy? :-) 07.04.15, 14:38
                                                    samspade napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > No wlasnie - to dlaczego nie pozwalasz mi miec mojego zdania na ten temat
                                                    > ?
                                                    >
                                                    > Jak to nie pozwalam? Ależ pozwalam. Dziwię się tylko tobie że tak łatwo osądzas
                                                    > z ludzi.

                                                    Osadzam ludzi??? Nie nie osadzam ludzi tylko pomysl posiadania miejskiego auta z dieslem w dzisiejszych czasach. Nie wiem gdzie tu widzisz osadzanie ludzi.

                                                    > Niech kupują co chcą. Ma to być tylko w dobrym stanie technicznym.

                                                    I nie smrodzic bardziej niz musi...

                                                    > Jeśli to jest prawdą. Kluczowe słowo jeśli. Gazety jak widać zaczynają to udowa
                                                    > dniać.

                                                    Nie widze powodu by nie przyjac, ze ilsoc diesli (ktoryhc jest jak chyba sam przyznasz o wiele wiecej niz 20 lat temu) nie ma wplywu na jaosc powietrza.

                                                    > Bo przecież przydomowe piece opalane byle gównem nie mają żadnego znaczenia.

                                                    Troche dziwny wniosek wyciagasz, na zasadzie.... wole by ludzie jezdzili na LPG tzn. ze chce by smrodzili piecami....
                                                    Nie wiem na jakiej podstawie tak myslisz... ale trudno.

                                                    > Al
                                                    > e to żadnego. Gdyby tylko wcześniej nie podawano jeszcze informacji że ogólnie
                                                    > za syf odpowiada to co wylatuje z kominów a nie z rur wydechowych.

                                                    Ja tam nie zauwazylem informacji, ze kominy nie maja znaczenie, za to to co zroumialem z art, to fakt, ze ilosc diesli TEZ ma na to wplyw I to negatywny.
                                                  • samspade Re: Usilujesz byc zlosliwy? :-) 07.04.15, 15:55
                                                    Przez 20 lat przybyło samochodów. Ogólnie wszystkich. Diesli benzyn LPG. Pytanie jaki mają wpływ na czystość powietrza? Pytanie jak wpłynąć na poprawienie czystości powietrza? Może minimalizować główny problem czyli przydomowe piece opalane byle czym.
                                                    Powiesz ze samochody powodują jakieś tam zanieczyszczenie i tez trzeba się nim zająć. OK. Pytanie jak? Czy artykuły jakie pojawiają się w mediach ostatnio wpłyną na poprawę? Wątpię. Nie zdziwię się jeżeli niedługo pojawią się pomysły o dofinansowaniu zakupu nowych samochodów. A brak obwodnic? Zresztą co tam obwodnice, co z zielonymi falami? Co z uprzywilejowaniem zbiorkomu? Mamy syf bo miasta nie były i nie są projektowane dla ludzi. Wszędzie trzeba dojechać samochodem wszędzie mają być parkingi. Przejście kawałka drogi jest ponad siły. Całe zagospodarowanie leży i kwiczy. nie istnieje. To czy sąsiad ma diesla z dpf czy fap jest w rzeczywistości nieistotne. Bo to nie ten samochod jest problemem.
                                                  • galtomone Re: Usilujesz byc zlosliwy? :-) 07.04.15, 19:17
                                                    samspade napisał:

                                                    > Przez 20 lat przybyło samochodów. Ogólnie wszystkich. Diesli benzyn LPG. Pytan
                                                    > ie jaki mają wpływ na czystość powietrza?

                                                    Wydawalo mi się, ze badanie wskazywalo konkretne związki, które tworza się przyspalaniu ropy naftowej a nie beznyny czy LPG...

                                                    Ale widze ze odchodzimy od tematu. Wiec w tym ujęciu masz racje. satkow i samolotow tez było mniej, ale ognisk więcej!

                                                    > Pytanie jak wpłynąć na poprawienie cz
                                                    > ystości powietrza? Może minimalizować główny problem czyli przydomowe piece opa
                                                    > lane byle czym.

                                                    Ale jak się ma to do konkretnego badania w Europie które sprawdzalo samochody. Piece o których ciagle mówisz to w eurpie rzadkość (o ile wogole sa) zas diesli sporo. Badano powietrze w Eurupoie a nie koziej wilce kolo ciebie.

                                                    Tak, piece sa zle.... I co - czy to sprawia ze diesle sa mniej zle???

                                                    > Powiesz ze samochody powodują jakieś tam zanieczyszczenie i tez trzeba się nim
                                                    > zająć. OK. Pytanie jak?

                                                    Dowiesz się już niedługo.... jak z powodu zmiany w polityce eokologicznej EU diesle (osobowe) zostaną oblozone takimi oplatami, ze będzie ci się bardziej oplacac oddac takie auto na zlom niż probowac sprzedać...

                                                    > A brak obwodnic?

                                                    W EU???
                                                    Ty pamiętasz, ze mówimy o badaniu europejskim ja nie lokalnie, naszym wsiowym?
                                                  • samspade Re: Usilujesz byc zlosliwy? :-) 07.04.15, 20:58
                                                    Pisalem o koziej wolce. Zwanej polska bolanda potato republic of...
                                                    Mam w glebokim powazaniu ue.
                                                    U nas jakie sa problemy wiadomo. Mamy najgorsze powietrze nie ze wzgledu na diesle ale z powodu tego jakie gowno wylatuje z komimow.
                                                  • galtomone Re: Usilujesz byc zlosliwy? :-) 08.04.15, 08:06
                                                    samspade napisał:

                                                    > Mam w glebokim powazaniu ue.

                                                    A ja nie, bo jestesmy czescia tego kontynentu I jako osobne kraje bedziemy miec coraz wieksze klopoty by zalatwiac kontynentalne problem + rywalizowac z duzymi krajami.

                                                    Rozumiem, ze w ramach protest nie korzystasz np. z drog za kase z EU remontowanych? :-)
                                      • galtomone Re: Paniemaju... 06.04.15, 15:28
                                        Zalezy ile planujesz nim jezdzic.
                                        AVENSIS (nie wiem co masz w Superbie) barla 10 l LPG (srednio) wiec koszt sam sobie policz.
                                        A cena dobrej sekwencji dla 4 cylindrow to spokojnie 2500 - 3000 wiec nie jakas niebotyczna kwota...
                                  • galtomone Re: a co kupiles teraz nowego mocnego? 06.04.15, 15:45
                                    samspade napisał:

                                    > To przeliczasz sobie ile kosztowala jazda na lpg a nie ze spalil 6,7. W ten spo
                                    > sob liczac srollo spali 2 razy mniej. Moja astra palila 7,5. Ale nie bede twier
                                    > dzil ze palia 3 litry.

                                    Ale polo nie jedzi na LPG wiec nie pali... a twoja astra jezdzila? Pewnie, ze masz racje... ale mowisz (jesli nie ma instalacji LPG) o wartosciach hipotetycznych/potencjalnych... ja o realnych :-)

                                    W kazdym razie oszczedzanie (z mojego p. widzenia ma sens) ale nie za wszelka cene.... bo idac dalej tym tokiem rozumowania, rower bedzie jeszcze ekonomiczniejszy.

                                    Chodzi o powien kompromis. A jak wiadac da sie polaczyc akceptowalna ekonimika przejachnia 100km z autem ktore daje cos wiecej niz Polo cyz autobus czyli sam fakt przewiezeinia tylka. A takich aut jest sporo...

                                    Bedac misiaczkiem kupilbym np. BWM 3 coupe albo cos podobnego rozmiaru co da tez usmiech na buzi...
              • szymi_mispanda Re: a co kupiles teraz nowego mocnego? 05.04.15, 15:36
                nie chce mi sie w takich wntkach pisac bo wiekszosc, no niestety, nie miala okazji prowadzic mocnego samochodu, wiec to jak opowiadanie slepemu o kolorach

                tu nie chodzi wcale o predkosc tak jak sobie to teoretycy wyobrazaja

                mocnym samochodem sie jezdzi inaczej - duzy mocny samochod z v8 czy v12 i automatem uspakaja i nie zacheca do szalenstw

                jak jestem w pomrocznej to najczesciej widze ze wyscigi urzadaja sobie wlasnie jakies te przerozne graty

                a jadac dobrym samochodem przestajesz zwracac uwage na to ze inni istnieja ale w tym sensie ze nie scigasz sie jak cie wyprzedzi cos bo tego nie zauwazasz

                jestes w innej czasoprzestrzeni niz cala reszta hehe
                • tiges_wiz Re: a co kupiles teraz nowego mocnego? 05.04.15, 17:07
                  coś w tym jest ....
                  ja najwięcej szalałem PF 125p 1300...
                  kurcze tam każde zwolnienie, to w głowie było - kurczę, znowu pół dnia będę się rozpędzał.
                  A później każde następne było mocniejsze (źle) .. każde następne miało lepszy stosunek mocy do masy ...

                  i jak nie było S8, to mnie takimi polo wyprzedzali na gierkówce, a ja później i tak całe towarzystwo doganiałem i wyprzedzałem na ósemce pomiędzy tirami.
                • galtomone Juz kiedys pisalem auto vs popierdulka 05.04.15, 19:54
                  Jak jade większym autem to mi wygodnie i się z rguly nie spiesze.. Ot... spokojna, wygodna jazda, wiem, ze jak będzie potrzeba to zawsze mogę przycisnąć i auto pojedzie.

                  Ale male auto, z malym silniczkiem (może bardziej zwinne?) prowokuje do szybszej jazdy.
                  Znajomi w większości maja Fusiony, Fabie, C1 i takie male auta do miasta.
                  Jak zdaza mi się tym jezdzic to zauważam, ze jezdze dużo szybciej niż lexem + musze się ciagle kontrolować z predkoscia. Depcze się to to w podloge żeby jechalo i jakos generalnie sklania to to do agresywniejszych zachowanan...
              • szymi_mispanda Re: a co kupiles teraz nowego mocnego? 05.04.15, 15:22
                znaczy rx300 to ja pamietam ze muli jak cholera; wiadomo lexus to lexus i nawet stary rx300 jest lepszy niz jakies nowe gowno francuskie czy inne, ma zalety lexusowe ale akurat ten model to do szybkich nie nalezy...i tam chyba byl jak pamietam 4 biegowy automat ktory wlasnie chyba najbardziej mulil ten samochod (z zalet lexusowych to sa takie ze ten automat bedzie jezdzil dalej bez awarii podczas gdy DSG z rocznika 2015 beda juz na szrocie gnic)

                ale niewazne bo tu poczytalem i widze ze w pomrocznej nawet jak ktos ma 150 czy 160 kuni to uwaza ze ma mocny samochut

                ...wienc tak jak napisalem...cos mi sie pomylilo
          • jureek Re: Albo inaczej... 07.04.15, 10:49
            galtomone napisał:

            > jureek napisał:
            >
            > > Jeśli częściej wyprzedzasz, to jedziesz mniej bezpiecznie.
            >
            > Ale wyprzedzam bezpieczniej, prawda? :-)

            A skąd mam wiedzieć, jak jeździsz i wyprzedzasz? Jeżeli wyprzedzasz kierując się tym, że masz mocne auto, a nie tym, jak wygląda sytuacja na drodze, to nie jest to wyprzedzanie bezpieczne. Ktoś pisał w tym wątku, że mocne auto uratowało go, gdy dopiero podczas wyprzedzania zauważył, że przed wyprzedzanym tirem jeszcze coś jedzie. To ma być bezpieczne wyprzedzanie, gdy nie widzi się przed rozpoczęciem tego manewru, jak wygląda droga przed wyprzedzanym pojazdem? Nawet nie chcę myśleć, co by było, gdyby przed tą wyprzedzaną ciężarówką jechał jakiś rower, albo szedł pieszy.
            • galtomone Re: Albo inaczej... 07.04.15, 13:05
              jureek napisał:

              > galtomone napisał:
              >
              > > jureek napisał:
              > >
              > > > Jeśli częściej wyprzedzasz, to jedziesz mniej bezpiecznie.
              > >
              > > Ale wyprzedzam bezpieczniej, prawda? :-)
              >
              > A skąd mam wiedzieć, jak jeździsz i wyprzedzasz?

              No to skoro nie wiesz, to po co piszesz glupoty bezpiecznie/mniej bezpiecznie?
              Switna argumentacja... jak jest na twoje to ci sie udalo napisac, ze jak wyprzedzam to mniej bezpiecznie. Ale jak juz trzba przyznac, ze krotsze manewry wyprzedziania sa bezpieczniejsze niz dlugie to juz nagle nie wiesz...

              Juz... szkoda czasu na dyskusje w ten sposob,

              > Jeżeli wyprzedzasz kierując si
              > ę tym, że masz mocne auto, a nie tym, jak wygląda sytuacja na drodze, to nie je
              > st to wyprzedzanie bezpieczne.

              Przed chwila napisales, ze nie wiesz.... ale negatywne zalozenie zrobic... nie masz z tym problem. Co wiecej po tylu postach (na forum) z grubsza poeinienes wiedziec czym sie kieruje na drodze... ale co tam. Wazne zeby bylo na twoje I komus do..ac.

              > Ktoś pisał w tym wątku, że mocne auto uratowało
              > go, gdy dopiero podczas wyprzedzania zauważył, że przed wyprzedzanym tirem jesz
              > cze coś jedzie. To ma być bezpieczne wyprzedzanie, gdy nie widzi się [b]przed[/
              > b] rozpoczęciem tego manewru,
              > jak wygląda droga przed wyprzedzanym pojazdem?

              1. Co to ma ze mna wspolnego?
              2.Co to ma wogole wspolnego z moca auta innego niz fakt, ze gdy popelnisz blad to akurat w takiej sytuacji majac dodatkowe KM pod noga masz szanse go zneutralizowac?

              Co... ludzie jadacy slabszym autem akich bledow nie popleniania?????

              Na
              > wet nie chcę myśleć, co by było, gdyby przed tą wyprzedzaną ciężarówką jechał j
              > akiś rower, albo szedł pieszy.

              No widzisz... a ja mysle, ze musialby to byc wyjatkowo szybki rower albo pieszy... No chyba, ze szedl pieszy jak piszesz... ale to raczj na omijanie niz wyprzedanie wyglada...

              A zgodnie z towim podejsciem do blizniego.... I tm co o mnie sugerowales wyzej.
              No widzisz... ja mysle za kieronica... dziwie sie, ze Ty nawet jak piszesz nie chcesz myslec.

              AMEN!
              • jureek Re: Albo inaczej... 07.04.15, 13:53
                galtomone napisał:

                > No to skoro nie wiesz, to po co piszesz glupoty bezpiecznie/mniej bezpiecznie?

                To akurat napisałem na podstawie tego, co sam napisałeś. A napisałeś, że częściej wyprzedzasz, czyli wyciągnąłem z tego wniosek, że jeździsz mniej bezpiecznie. Wyprzedzanie jest jednym z najbardziej niebezpiecznych manewrów, więc chyba logiczne, że im mniej takich manewrów, tym bezpieczniej się jedzie.

                > Switna argumentacja... jak jest na twoje to ci sie udalo napisac, ze jak wyprze
                > dzam to mniej bezpiecznie. Ale jak juz trzba przyznac, ze krotsze manewry wyprz
                > edziania sa bezpieczniejsze niz dlugie to juz nagle nie wiesz...

                Jeżeli manewr wyprzedzania miałby być długi, to znaczy, że różnica prędkości między mną, a pojazdem wyprzedzanym jest niewielka, więc po co w ogóle wyprzedzać?
                To oczywiste, że długie manewry wyprzedzania są niebezpieczne, więc się wtedy po prostu nie wyprzedza.

                > Przed chwila napisales, ze nie wiesz....

                Dlatego napisałem "jeśli".

                > 1. Co to ma ze mna wspolnego?

                Prawdopodobnie nic. Dlatego napisałem wyraźnie, że chodzi o kogoś innego.

                > 2.Co to ma wogole wspolnego z moca auta innego niz fakt, ze gdy popelnisz blad
                > to akurat w takiej sytuacji majac dodatkowe KM pod noga masz szanse go zneutral
                > izowac?

                Zgadzam się z tym, że moc przydaje się wtedy, gdy popełni się błąd. Niestety ten plus jest niwelowany przez to, że mając mocne auto, więcej się wyprzedza, czyli prawdopodobieństwo popełnienia błędu jest też większe.

                > Co... ludzie jadacy slabszym autem akich bledow nie popleniania?????

                Myślę, że jadąc słabym autem jest się mniej skłonnym do wyprzedzania (sam piszesz, że wyprzedzałeś wtedy rzadziej), a jeśli mniej się wyprzedza, to i prawdopodobieństwo popełnienia błędu podczas tego manewru jest mniejsze.

                > A zgodnie z towim podejsciem do blizniego.... I tm co o mnie sugerowales wyzej.

                Niczego nie sugerowałem. Stwierdziłem jedynie, że więcej manewrów wyprzedzania oznacza niebezpieczniejszą jazdę. O tym, że częściej wyprzedzasz, napisałeś sam.

                > No widzisz... ja mysle za kieronica... dziwie sie, ze Ty nawet jak piszesz nie
                > chcesz myslec.

                Poza tym mam wrażenie, że nie rozumiesz pewnych związków frazeologicznych w naszym języku ojczystym. Wyrażenie "nie chcę nawet myśleć, co by było, gdyby..." nie oznacza wcale, że wypowiadający te słowa wyraża niechęć do wysiłku umysłowego. Wręcz przeciwnie, znaczy to, że zdaje sobie sprawę z tego, jakie byłyby fatalne skutki, gdyby zaszło to po "gdyby".
                A jak już chcesz to brać tak dosłownie, to informuję Cię, że pisząc, że nie chcę nawet myśleć, nie siedziałem za kierownicą.
                • galtomone Moze Klemens ma racje? :-) 07.04.15, 14:13
                  jureek napisał:

                  > galtomone napisał:
                  >
                  > > No to skoro nie wiesz, to po co piszesz glupoty bezpiecznie/mniej bezpiec
                  > znie?
                  >
                  > To akurat napisałem na podstawie tego, co sam napisałeś. A napisałeś, że części
                  > ej wyprzedzasz, czyli wyciągnąłem z tego wniosek, że jeździsz mniej bezpiecznie
                  > . Wyprzedzanie jest jednym z najbardziej niebezpiecznych manewrów, więc chyba l
                  > ogiczne, że im mniej takich manewrów, tym bezpieczniej się jedzie.

                  A moim zdaniem wniosek jest od czapy, bo teraz czesciej wyprzedzma bezpiecznie.
                  Zreszta teraz to co napisales brzmi torszke inaczej... ale tez jest lekko pokrecona logika.
                  A juz pisanie o wyscigach, itd.... sorry ale co to za argumenty?

                  > > Switna argumentacja... jak jest na twoje to ci sie udalo napisac, ze jak
                  > wyprze
                  > > dzam to mniej bezpiecznie. Ale jak juz trzba przyznac, ze krotsze manewry
                  > wyprz
                  > > edziania sa bezpieczniejsze niz dlugie to juz nagle nie wiesz...
                  >
                  > Jeżeli manewr wyprzedzania miałby być długi, to znaczy, że różnica prędkości mi
                  > ędzy mną, a pojazdem wyprzedzanym jest niewielka, więc po co w ogóle wyprzedzać
                  > ?

                  Zeby szybciej byc u celu podrozy ktory jest 2,5kkm odemnie. Masz jakies bardziej sensowne pytania - niz po co jezdzimy autami?

                  > To oczywiste, że długie manewry wyprzedzania są niebezpieczne, więc się wtedy p
                  > o prostu nie wyprzedza.

                  Nooo... szczegolnie jak pieszy biegnie przed TIR'em (pewnie z choragiweka) :-)

                  Jesli zunajesz ze masz warunki do wyprzedzania to wyprzedasz.... I wtedy lepiej gdy trwa to krocej niz dluzej. Ergo wiecej KM nie przeszkadza a pomaga.

                  > Zgadzam się z tym, że moc przydaje się wtedy, gdy popełni się błąd. Niestety te
                  > n plus jest niwelowany przez to, że mając mocne auto, więcej się wyprzedza, czy
                  > li prawdopodobieństwo popełnienia błędu jest też większe.

                  Obserwujesz to na sobie czy masz jakies inne argumenty na poparcie tezy ze wiecej?

                  Ale generalnie sie z toba zgodze... tylko, ze wsytuacji gdy mozesz to robic bezpiecznie nie ma to zadnego znaczenia czy wyprzeszadzsz mniej czy wiecej.

                  > Myślę, że jadąc słabym autem jest się mniej skłonnym do wyprzedzania

                  Zalezy gdzie /jak daleko jedziesz I jak bardzo sie spieszysz, I jakie sa warunki na drodze, I jaki masz character, I jak oczeniasz swoje umiejetnosci, I jak szybko jedzie cos przed toba...itd...itd...
                  Ja widze torche wiecej zaleznosci niz sama ilosc KM...

                  (sam pisze
                  > sz, że wyprzedzałeś wtedy rzadziej), a jeśli mniej się wyprzedza, to i prawdopo
                  > dobieństwo popełnienia błędu podczas tego manewru jest mniejsze.

                  Teoretycznie... ale wiecej sie do wyprzedzania szykowalem.... np. wycylajac sie zza auta zeby widziec do przodu, rozpedzalem sie myslac ze to juz... moglem polemic z tego powodu 1000 innych beldow I tez skonczyc podroz przed celem.

                  Zrszata zgodnie z tym rozumoawaniem im krocej bede w aucie tym bede bezpieczniejszy...
                  Zatem Klemens ma racje jadac szybciej tam gdzie uwaza, ze to OK - bo skracajac czas podrozy zmniejsza ryzyko.

                  > > A zgodnie z towim podejsciem do blizniego.... I tm co o mnie sugerowales
                  > wyzej.
                  >
                  > Niczego nie sugerowałem. Stwierdziłem jedynie, że więcej manewrów wyprzedzania
                  > oznacza niebezpieczniejszą jazdę. O tym, że częściej wyprzedzasz, napisałeś sam
                  > .

                  A ja twierdze, ze to nie prawda. Wiecej bezpiecznych manerwow wyprzedziania oznacza wiecej manerwow I krotszy czas w niebezpiecznej sytuacji czyli w aucie.
                  Ergo, wiecej manerwow wyprzedzania wplywa na poprawe mojego bezpieczenstwa.

                  > Poza tym mam wrażenie, że nie rozumiesz pewnych związków frazeologicznych w nas
                  > zym języku ojczystym. Wyrażenie "nie chcę nawet myśleć, co by było, gdyby..." n
                  > ie oznacza wcale, że wypowiadający te słowa wyraża niechęć do wysiłku umysłoweg
                  > o.

                  Napisalem to z czystej przkory, podobnie jak ty... raz twierdzac, ze kieruje sie nie mysleniem na drodze a potem stwierdziles, ze nie wiem jak jezdze.
                  • samspade A może nikt nie ma racji? A może wszyscy ja mają? 07.04.15, 14:26
                    A może po trochu.
                    Samochód jest tylko narzędziem w rękach w tym przypadku i nogach człowieka. Mocny, słaby, benzyna diesel benzyna + gaz elektryk.
                    Zależy od tego jak kto jeździ.
                    Są tacy co cierpią na sraczkę wyprzedzaczkę i muszą wyprzedzać. Mimo że samochody jada w sznurku z prędkościami zbliżonymi do dozwolonej. Jakie znaczenie ma moc skoro sam manewr wyprzedzania jest bezsensowny? Ba taki chory nie zdaje sobie sprawy ze powoduje czerwoną falę i zaburzenie płynności jazdy.
                    Są tacy którzy wyprzedzają wtedy kiedy ma to sens. Tutaj też moc samochodu nie ma aż tak wielkiego znaczenia.
                  • jureek Re: Moze Klemens ma racje? :-) 07.04.15, 14:50
                    galtomone napisał:

                    > A moim zdaniem wniosek jest od czapy, bo teraz czesciej wyprzedzma bezpiecznie.

                    Prawie każde wyprzedzanie na drodze po jednym pasie w każdym kierunku jest niebezpiecznie. Nigdy nie wiadomo, czy z naprzeciwka nie pojawi się nagle jakiś bolid jadący 200, bo przecież droga wolna, więc może sobie pozwolić (a przy okazji, według Twojej teorii, będzie bezpieczniej, bo krócej będzie w drodze).

                    > Zreszta teraz to co napisales brzmi torszke inaczej...

                    W pierwszym poście tego wątku napisałem dokładnie tak: "Jeśli częściej wyprzedzasz, to jedziesz mniej bezpiecznie", jeśli Tobie to zabrzmiało, że mniej bezpiecznie wyprzedzasz, to już nie moja wina.

                    > Zeby szybciej byc u celu podrozy ktory jest 2,5kkm odemnie.

                    Gdzie Ty jeździsz, że masz 2,5 tysiąca kilometrów bez możliwości bezkolizyjnego wyprzedzenia? Poza tym doświadczenie uczy mnie, że szybciej się dojedzie, jeśli kolumna jedzie nawet tylko 80 bez możliwości wyprzedzania, niż wtedy, gdy jest możliwość wyprzedzania i peleton miesza się ciągle. Można to było doskonale zaobserwować paręnaście lat temu, gdy remontowano A4. Na odcinku między Opolem a Wrocławiem można było wyprzedzać i jazda tam była strasznie szarpana - momentami trzeba było zwalniać prawie do zera, natomiast na odcinku Wrocław - Legnica, gdzie wyprzedzanie nie było możliwe, jechało się z prędkością ciężarówek (czyli około 80 kmh), ale za to płynnie bez zatorów.

                    > Masz jakies bardzie
                    > j sensowne pytania - niz po co jezdzimy autami?

                    Nie pytałem, po co jeździmy autami, lecz po co wyprzedzać pojazd jadący od nas tylko nieznacznie wolniej.

                    > Nooo... szczegolnie jak pieszy biegnie przed TIR'em (pewnie z choragiweka) :-)

                    To chyba jasne, że jak przed tirem idzie pieszy, to się tego tira nie wyprzedza.

                    > Jesli zunajesz ze masz warunki do wyprzedzania to wyprzedasz....

                    Wśród tych warunków jest też odpowiednio znacząca różnica prędkości.


                    > > Zgadzam się z tym, że moc przydaje się wtedy, gdy popełni się błąd. Niest
                    > ety te
                    > > n plus jest niwelowany przez to, że mając mocne auto, więcej się wyprzedz
                    > a, czy
                    > > li prawdopodobieństwo popełnienia błędu jest też większe.
                    >
                    > Obserwujesz to na sobie czy masz jakies inne argumenty na poparcie tezy ze wiec
                    > ej?

                    Mam tylko obserwacje tych setek tysięcy kilometrów, które w życiu przejechałem. Wśród aut walących mi na czołówkę zdecydowana większość to były mocne fury. Stąd moja teza, że mocniejsze auto skłania do bardziej ryzykownych manewrów wyprzedzania.

                    > Zalezy gdzie /jak daleko jedziesz I jak bardzo sie spieszysz, I jakie sa warunk
                    > i na drodze, I jaki masz character, I jak oczeniasz swoje umiejetnosci, I jak s
                    > zybko jedzie cos przed toba...itd...itd...
                    > Ja widze torche wiecej zaleznosci niz sama ilosc KM...

                    Zgadza się, że moc jest tylko jednym z czynników. Widzę to po sobie. Jak wiesz, nie mam własnego samochodu, więc jeżdżę samochodami z wypożyczalni, które mają różną moc. Wcale jednak nie jest tak, że jak wiem, że mam więcej koni pod maską, to częściej wyprzedzam.

                    > A ja twierdze, ze to nie prawda. Wiecej bezpiecznych manerwow wyprzedziania ozn
                    > acza wiecej manerwow I krotszy czas w niebezpiecznej sytuacji czyli w aucie.
                    > Ergo, wiecej manerwow wyprzedzania wplywa na poprawe mojego bezpieczenstwa.

                    To jest dopiero pokręcona logika!

                    > Napisalem to z czystej przkory, podobnie jak ty... raz twierdzac, ze kieruje si
                    > e nie mysleniem na drodze a potem stwierdziles, ze nie wiem jak jezdze.

                    Nie napisałem, że kierujesz się nie myśleniem na drodze.
                    • galtomone Re: Moze Klemens ma racje? :-) 07.04.15, 15:16
                      jureek napisał:

                      > galtomone napisał:
                      >
                      > > A moim zdaniem wniosek jest od czapy, bo teraz czesciej wyprzedzma bezpie
                      > cznie.
                      >
                      > Prawie każde wyprzedzanie na drodze po jednym pasie w każdym kierunku jest nieb
                      > ezpiecznie.

                      OK, z wieksza moca wyprzedzam bezpieczniej niż z mniejsza moca bo ten sam manerw, w takiej samej sytuacji jest krótszy + mam możliwość neturalizacji bledu przez uzyskanie jeszcze większego przyspieszenia gdyby było trzeba.


                      > > Zeby szybciej byc u celu podrozy ktory jest 2,5kkm odemnie.
                      >
                      > Gdzie Ty jeździsz, że masz 2,5 tysiąca kilometrów

                      Do ubikacji. 3 razy dziennie - chyba ze mam grype zeladkowa, to częściej.
                      Stad dużo KM jest potrzebnych... wiesz jak trzeba zapier.... zaby zdarzyć?>

                      > Poza tym doświadczenie uczy mnie, że szybciej się dojedzie, jeśl
                      > i kolumna jedzie nawet tylko 80 bez możliwości wyprzedzania, niż wtedy, gdy jes
                      > t możliwość wyprzedzania i peleton miesza się ciągle.

                      No to masz zupełnie inne obserwacje od moich.Bo kiedyś z katowic do wroclawia jezdzilem ponad 3h a teraz da się to zrobić w +/- 1,5h

                      Wiec mnie się wydaje, ze lepiej 140 po autostradzie, nawet jak to jest szarpane niż 80 płynnie.

                      > natomiast na odcinku Wrocław - Legnica,
                      > gdzie wyprzedzanie nie było możliwe, jechało się z prędkością ciężarówek (czyl
                      > i około 80 kmh), ale za to płynnie bez zatorów.

                      Nadal wole jechać 140 niż 80. A jeszcze lepiej wole jechać 200 i więcej... generalnie im SZYBCIEJ tym LEPIEJ!

                      > Nie pytałem, po co jeździmy autami, lecz po co wyprzedzać pojazd jadący od nas
                      > tylko nieznacznie wolniej.

                      Już ci odpowiedziałem. Wszystko zależy od tego jak dalego jedziesz... im dalej tym jest to sensowniejsze.

                      > To chyba jasne, że jak przed tirem idzie pieszy, to się tego tira nie wyprzedza
                      > .

                      Oczywiście - wtedy się go omija, bo toczy z predkascia ok 5km/h - w moim swiecie to nie jest wyprzedzanie.

                      > Wśród tych warunków jest też odpowiednio znacząca różnica prędkości.

                      Dokladnie, daletego lepiej mieć wecej KM wtedy można mieć mniej mb :-)

                      > To jest dopiero pokręcona logika!

                      Works for me! :-)

                      > Nie napisałem, że kierujesz się nie myśleniem na drodze.

                      Troche na to wyszlo... nie licząc tez o sciganiu się....
                      • jureek Re: Moze Klemens ma racje? :-) 07.04.15, 15:34
                        galtomone napisał:

                        > > Gdzie Ty jeździsz, że masz 2,5 tysiąca kilometrów

                        Piękny przykład, jak obcięcie cytowanego zdania może zupełnie zmienić sens wypowiedzi adwersarza. Do reszty odniosę się później.
    • grzek Re: Sens posiadania mocnego auta 05.04.15, 22:30
      buraque napisał:

      > im więcej ostatnio jeżdżę, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że w pols
      > kich warunkach w zupełności wystarczy posiadanie auta, które ma do setki około
      > 12-10 sekund i vmax jakieś 160 przy sensownym hałasie w kabinie podczas jazdy a
      > utostradą

      Jazda samochodem takim co ma Vmax 160 z szybkością 140-150 na autostradzie to zero komfortu. Nie reaguje na gaz i pod długie podjazdy jedzie jak ciężarówka.

      >
      > w mieście średnie prędkości poniżej 40 km/h, na drogach jednojezdniowych poza m
      > iastem właściwie nie ma już gdzie wyprzedzać i jedzie się sznurkiem

      ale jak jest miejsce to przy większej mocy da się wyprzedzić

      >
      > mocne auto wydaje się być w obecnych warunkach anachronizmem, nie dość, że drog
      > ie, pali dużo to jeszcze i tak nie ma gdzie nim jeździć, co powoduje frustrację
      > posiadaczy i szereg znanych wam przypadków jak wyprzedzanie na trzeciego itd

      Wcale niekoniecznie zawsze dużo więcej pali. A umożliwia sprawne poruszanie. Włączając się do ruchu nie powodujesz, że ktoś za Tobą musi hamować. Często to widać to na pasie rozbiegowym, gdzie delikwent albo zajeżdża drogę albo zatrzymuje się na końcu kończącego się pasa.


      Zawsze im więcej mocy tym lepiej. Mam na myśli fanów motoryzacji a nie jakieś 75% posiadaczy samochodów, którzy nie wie jaką moc ma ich silnik i na którą oś jest napęd.
        • jureek Re: Sens posiadania mocnego auta 07.04.15, 10:51
          galtomone napisał:

          > No... sciganie sie SUV'em to rewelacyjny pomysl, wlasnie dlatego kupilem. Predk
          > osc maks 180km/h jest wystarcajaca by zostawic z tylu kazdego no I mam spoiler
          > z tylu!!!
          > Ewidentnie wyscigowka :-)

          Sam pisałeś, że mając mocne auto częściej wyprzedzasz. Czyli więcej się ścigasz.
          • galtomone Re: Sens posiadania mocnego auta 07.04.15, 13:09
            jureek napisał:

            > galtomone napisał:
            >
            > > No... sciganie sie SUV'em to rewelacyjny pomysl, wlasnie dlatego kupilem.
            > Predk
            > > osc maks 180km/h jest wystarcajaca by zostawic z tylu kazdego no I mam sp
            > oiler
            > > z tylu!!!
            > > Ewidentnie wyscigowka :-)
            >
            > Sam pisałeś, że mając mocne auto częściej wyprzedzasz. Czyli więcej się ścigasz

            Coz za logika, wlasnie mnie powaliles.
            Ale tak moze napisac tylko pirat drogowy, ktory sam sie ze wszystkimi sciga.... Na po porstu wyprzedzam wolniej jadac auta... nikt nie jest na drodze moim wrogim czy rywalem.
            • jureek Re: Sens posiadania mocnego auta 07.04.15, 13:59
              galtomone napisał:

              > Coz za logika, wlasnie mnie powaliles.
              > Ale tak moze napisac tylko pirat drogowy, ktory sam sie ze wszystkimi sciga....

              :))))
              Będę to musiał dać do przeczytania moim znajomym. Niech się pośmieją.

              > Na po porstu wyprzedzam wolniej jadac auta... nikt nie jest na drodze moim wro
              > gim czy rywalem.

              OK. Przyjmuję do wiadomości.
              Pisząc o ściganiu się miałem na myśli to, że większa moc daje możliwość wyprzedzania aut jadący tylko nieznacznie wolniej od nas, a takiego nieracjonalnego wyprzedzania nie potrafię sobie wytłumaczyć inaczej, jak tylko chęcią ścigania się.
              Nie jest dal mnie natomiast ściganiem się wyprzedzanie kogoś, kto jedzie znacznie wolniej.
              • galtomone Re: Sens posiadania mocnego auta 07.04.15, 14:44
                jureek napisał:

                > Pisząc o ściganiu się miałem na myśli to, że większa moc daje możliwość wyprzed
                > zania aut jadący tylko nieznacznie wolniej od nas,

                Jesli mam naprawde dobre warunki do wyprzedzenia kogos takiego... tez wyprzedzam, ale oczywiscie jak ktos jedzie 85 zamiast 90.... to nie szukam pierwszej lepszej okazji jak w przypadku kogos kto jedzie 60 zamiast 90.

                > a takiego nieracjonalnego wy
                > przedzania nie potrafię sobie wytłumaczyć inaczej, jak tylko chęcią ścigania si
                > ę.

                No.... jak jade (przykladowo) 5km od A do B to taka wolniejsza jazda nie robi mi roznicy.... ale jak jade 500km od A do B I wiem ze jak strace czas po drodze to np. trafie na godziny szczytu do miasta na trasie... to juz robi. Wiec nie nazwalbym tego nieracjnalnym.
                • samspade Re: Sens posiadania mocnego auta 07.04.15, 15:10
                  galtomone napisał:

                  > No.... jak jade (przykladowo) 5km od A do B to taka wolniejsza jazda nie robi m
                  > i roznicy.... ale jak jade 500km od A do B I wiem ze jak strace czas po drodze
                  > to np. trafie na godziny szczytu do miasta na trasie... to juz robi. Wiec nie n
                  > azwalbym tego nieracjnalnym.

                  Ale wymówka. Jeżeli od kilku minut zależy trafienie na godziny szczytu.
                  • galtomone Re: Sens posiadania mocnego auta 07.04.15, 19:21
                    samspade napisał:

                    > galtomone napisał:
                    >
                    > > No.... jak jade (przykladowo) 5km od A do B to taka wolniejsza jazda nie
                    > robi m
                    > > i roznicy.... ale jak jade 500km od A do B I wiem ze jak strace czas po d
                    > rodze
                    > > to np. trafie na godziny szczytu do miasta na trasie... to juz robi. Wiec
                    > nie n
                    > > azwalbym tego nieracjnalnym.
                    >
                    > Ale wymówka. Jeżeli od kilku minut zależy trafienie na godziny szczytu.

                    Kilku minut??? W twojej okolicy na drodze trafia się jedno auto?

                    Liczysz, ze odcinek A powinieneś przjechac w jakims czasie i jeśli ten czas zacyna być poważnie zagrozony to wyprzedzasz gdy jest to mozlwie. Jak nie, to trudno... ale jeśli możesz manerw preprowadzic bezpiecznie... to jaki sens jechaniu wolniej skoro można szybciej?
                    • jureek Re: Sens posiadania mocnego auta 07.04.15, 19:29
                      galtomone napisał:

                      > Kilku minut??? W twojej okolicy na drodze trafia się jedno auto?

                      > Liczysz, ze odcinek A powinieneś przjechac w jakims czasie i jeśli ten czas zac
                      > yna być poważnie zagrozony to wyprzedzasz gdy jest to mozlwie.

                      No to albo masz wyjątkowego pecha, albo wyliczałeś zbyt optymistycznie. Zamiast wyprzedzać wszystko, co tylko trochę wolniej ode mnie jedzie, wolę po prostu wcześniej wyjechać i nie stresować się. Stres jest niezdrowy.

                      > Jak nie, to trud
                      > no... ale jeśli możesz manerw preprowadzic bezpiecznie... to jaki sens jechaniu
                      > wolniej skoro można szybciej?

                      Nie ma stuprocentowo bezpiecznego wyprzedzania na drodze mającej po jednym pasie w każdym kierunku.
                      • galtomone Re: Sens posiadania mocnego auta 08.04.15, 08:07
                        jureek napisał:

                        > Zamiast
                        > wyprzedzać wszystko, co tylko trochę wolniej ode mnie jedzie, wolę po prostu w
                        > cześniej wyjechać i nie stresować się. Stres jest niezdrowy.

                        Widze, ze u ciebie nie ma szarosci... albo sie wyprzedza wszystko albo nic.
                        • jureek Re: Sens posiadania mocnego auta 08.04.15, 09:25
                          galtomone napisał:

                          > Widze, ze u ciebie nie ma szarosci... albo sie wyprzedza wszystko albo nic.

                          To źle widzisz. Czyżbym nie pisał wyraźnie w tym wątku, że doskonale rozumiem wyprzedzanie pojazdów jadących znacznie wolniej, natomiast nie widzę potrzeby prowokowania ryzyka przy wyprzedzaniu kogoś, kto jedzie tylko nieznacznie wolniej. To nie jest podejście "wszystko albo nic".
                            • jureek Re: Sens posiadania mocnego auta 08.04.15, 09:51
                              galtomone napisał:

                              > Niezncznie wolniej przez w dlugiej trascie czesto daje duuuuzo pozniej a nie ni
                              > eco pozniej.
                              > Pozatym doprecyzuj nieco wolniej....
                              > 1 km/h ponizej limitu?
                              > 5?
                              > 10??
                              > 15???

                              To nie jest czarno-białe i niekoniecznie związane z limitem. W normalnych warunkach nie wyprzedzam np. ciężarówki jadącej 85 kmh, bo po pierwsze taki tir siedzi mi potem na zderzaku, gdy wjadę w teren zabudowany, a po drugie, przydaje się taki tir przede mną jako tarcza chroniąca przed tymi, którzy licząc na moc swojej fury źle zaplanowali wyprzedzanie i walą mi teraz na czołówkę.