moze dopracujemy moj wynalazek

IP: *.crowley.pl 24.09.04, 19:24
i wpakujemy go pod maski szybkich samochodow?
    • Gość: TO JA Re: moze dopracujemy moj wynalazek IP: *.honeywell.com 24.09.04, 19:46
      Bracia Stanley to zrobili, samochody jak na owczesne warunki (lata 20-te
      zeszlego wieku) byly zadziwiajaco szybkie. Nie warczaly tylko syczaly. Twoj
      wynalazek byl raczej z tylu a pod maska kociolek z rurkami, jak bimbrownia.
      • kierowiec1 Re: moze dopracujemy moj wynalazek 24.09.04, 22:28
        Gość portalu: TO JA napisał(a):

        > Bracia Stanley to zrobili,

        A takze firmy White i Doble.

        > samochody jak na owczesne warunki (lata 20-te
        > zeszlego wieku) byly zadziwiajaco szybkie.
        > Nie warczaly tylko syczaly.

        I to cicho (jak to porownac do owczesnego loskotu zwyklego spalinowca) i bez
        wibracji (sinusoidalny przebieg sil).
        Byly rowniez bardzo latwe w prowadzeniu, bo nie wymagaly mocno uciazliwej wtedy
        zmiany biegow. No i mialy osiagi godne owczesnych najpotentniejszych
        luksusowych limuzyn. Owczesny prezydent USA uzywal parowego samochodu White.

        Pozdr.

        K.
        • Gość: TO JA Re: moze dopracujemy moj wynalazek IP: *.honeywell.com 24.09.04, 23:02
          Widzialem pare lat temu takiego Stanleya na paradzie starych samochodow. Byl
          jak najbardziej na chodzie, i wlasnie caly czas lekko syczal. Wlasciciel
          tlumaczyl i objasnial wszystko, o ile pamietam w kotle bylo 999 rurek (!). Ten
          na paradzie palil nafte, ale prawdopodobnie moglby cos innego. Pozdrowienia.
          • kierowiec1 Re: moze dopracujemy moj wynalazek 25.09.04, 11:14
            Gość portalu: TO JA napisał(a):

            > Widzialem pare lat temu takiego Stanleya na paradzie starych samochodow. Byl
            > jak najbardziej na chodzie, i wlasnie caly czas lekko syczal.

            Czik-czak. Czik-czak. Psss. Czik-czak, czik-czak. Pssss....

            ;-)

            Ogolnie dosc malo jest znany fakt, ze samochod, ktory pierwszy przekroczyl
            predkosc 200 km/h, mial naped parowy. Rekordowy pojazd wlasnie onych braci
            Stanley.

            > na paradzie palil nafte, ale prawdopodobnie moglby cos innego. Pozdrowienia.

            Paliwo jest w zasadzie dowolne, byle ciekle. Benzyna, olej napedowy i grzewczy,
            parafina, etc...
            Ten fakt plus spalanie pod cisnieniem atmosfercznym i z dowolnym nadmiarem
            powietrza to wielki plus silnikow z zewnetrznym spalaniem. Dzieki nim przy
            odpowiednim nakladzie srodkow mozliwe sa praktycznie bezemisyjne (za wyjatkiem
            pary wodnej i dwutlenku wegla) pojazdy. I to bez praktycznych problemow
            zwiazanych z ogniwami paliwowymi.

            Szkoda, ze ta droga rozwoju poszla w zapomnienie.

            Pozdr.

            K.
            • Gość: TO JA Re: moze dopracujemy moj wynalazek IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 26.09.04, 01:13
              > Szkoda, ze ta droga rozwoju poszla w zapomnienie.

              Nie poszla w zapomnienie bo chociazby na tym forum jest nas paru
              sentymentalnych romantykow co pamietaja naped parowy (kolejki waskotorowe
              chociazby!). Silnik parowy przegral niestety w konkurencji z silnikiem
              wewnwtrznego spalania ze wzgledu na sprawnosc, czyli rzadzaca wszystkim
              ekonomie. Szkoda.
    • Gość: sekond edyszyn Re: moze dopracujemy moj wynalazek IP: *.toya.net.pl 24.09.04, 21:08
      a kto zgarnie dolę? james chcesz mnie znowu wypałować?
    • Gość: ORMOwiec Re: moze dopracujemy moj wynalazek IP: 192.139.221.* 24.09.04, 22:46
      A czym sie palilo pod kociolkiem w takim samochodzie? Rozumiem ze trzeba bylo
      dostarczyc ciepla zeby wode zamienic w pare. Czy weglem, drewnem czy benzyna? I
      chyba czymkolwiek by sie palilo to bylo to strasznie nieporeczne tak dorzucac
      czesto to paliwo.
      • Gość: zigizigizyg Re: moze dopracujemy moj wynalazek IP: *.toya.net.pl 24.09.04, 23:03
        tak samo jak teraz jest ciężko dolewać benzyny pipetką
      • kierowiec1 Re: moze dopracujemy moj wynalazek 25.09.04, 11:22
        Gość portalu: ORMOwiec napisał(a):

        > A czym sie palilo pod kociolkiem w takim samochodzie? Rozumiem ze trzeba bylo
        > dostarczyc ciepla zeby wode zamienic w pare. Czy weglem, drewnem czy benzyna?
        I
        >
        > chyba czymkolwiek by sie palilo to bylo to strasznie nieporeczne tak dorzucac
        > czesto to paliwo.

        W samochodach osobowych paliwo bylo ciekle (jak w poscie powyzej podalem,
        dowolne). Dozowane automatycznie przez regulacje kotla w zaleznosci od stanu
        pedalu napelniania (czyli poboru pary na jednostke czasu).

        Jesli masz domek, a w nim centralne ogrzewanie na olej albo gaz, to wasz
        przyblizony obraz uciazliwosci eksploatacji kotla parowego - zero
        uciazliwosci ;-)

        Natomiast angielskie ciezarowki parowe mialy czasem kotly na brykiety.
        Dorzucaniem paliwa zajmowal sie kierowca (a raczej szofer (chafeur po francuzku
        to palacz :-).
        W obliczu maksymalnych predkosci przelotowych rzedu 15..25 km/h nie nastreczalo
        to wiekszych problemow.

        Pozdr.

        K.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja