Komisowe cwaniactwo

IP: 62.233.181.* 27.09.04, 15:55
Ogloszenie brzmialo mniej wiecej, ze auto sprzedaje I wlasciciel, auto z
salonu, kupione w Polsce, przebieg 40tys km, rok 2002.

Dzwonie i pytam czlowieka czy potwierdza dane z ogloszenia i czy on jest tym
wlascicielem i czy z nim podpisuje umowe. Odpowiedz - tak. Nastepnie umawiam
sie i jade pol Polski na Slask. Na miejscu okazuje sie, ze wlascicielem jest
kolega, ktory musial wyjechac wiec czlowiek wzial to na siebie, z ksiazki
wynika ze auto jest od IIIgo wlasciciela, ale wlasnie kolegi. Dzwonie pod 913
i podaje dane ostatniego wlasciciela z karty auta. Po chwili mam juz telefon.
Dzwonie. Czlowiek mowi ze nie jest kolega a podane nazwisko kojarzy z
wlascicielem komisu do ktorego wstawil auto. Pytam czy pamieta z jakim
przebiegiem wstawil samochod. Tak - 147000km !!! Pytam nibywlasciciela czy
robi sobie ze mnie jaja a ten mi na to ze nie musze kupowac tego auta.

Dodam, ze to juz ktorys przypadek. Zawsze gdy chodzi o komis wyplywa jakis
syf na powierzchnie.

Pozdrawiam
Sven
    • 5.7v8 Re: Komisowe cwaniactwo 27.09.04, 16:11
      nigdy nie nalezy kupowac auta z komisu ani od pana Wieska na gieldzie
      auto jesli uzywane to tylko i wylacznie od wlasciciela ktory posiada komplet
      dokumentow i nie kreci nic
      komisy zyja sobie wlasnie z takich ktorzy daja sie nabrac na smiesznie niskie
      przebiegi albo dziwne umowy
      a wlasciciele komisow zyja jak paczki w masle
      ale coz zawsze znajda sie naiwni ktorzy wyloza kupe kasy na auto z komisu
    • Gość: Paulo Do Svena IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.04, 16:20
      Proponuje:zloz doniesienie do prokuratury. Zostalo popelnione przetepstwo-proba
      oszustwa.
      • Gość: Sven Re: Do Svena IP: 62.233.181.* 27.09.04, 16:33
        Myslalem o tym, ale zbyt pochopnie zostawilem tam swoje dane. Nie ufam ludziom
        z lancuchem na szyi o grubosci obrozy.
    • cruella Re: Komisowe cwaniactwo 27.09.04, 16:44
      Nie tylko w komisie takie rydze mozna spotkać, ja od dwóch tygodni próbuję
      spotkać się z właścicielami aut lub po prostu je obejrzeć. Bezskutecznie. Jeśli
      uda mi się już człowieka dorwac to (do wyboru): nie zgadza się liczba
      właścicieli samochodu, ilość kilometrów, nie ma dokumentów, na spotkanie
      przychodzi znajomy, w ostatnim momencie właściciel musi jechać na zakupy (a ja
      gonię 50km), dopiero na spotkaniu właściciel przyznaje się do "stłuczek" i
      wymiany niektórych elementów..........
      Zwątpiłam, nie kupię tego samochodu.
      • cruella Re: Komisowe cwaniactwo 27.09.04, 16:49
        Zgodnie z radami, staram się kupić samochód z pierwszej ręki, bez pośredników.
        Ja mam chyba pecha albo ludzie nie chcą sprzedać samochodu. Wczoraj oglądaliśmy
        kolejny i kobieta (jakaś znajoma sprzedającego, który o pokazanie auta poprosił
        swojego znajomego:)nie chciała wysiąść z samochodu, wydarła się gdy poprosiłam
        o otwarcie bagażnika i chciałam zobaczyć schowek na dokumenty. Zaczęła
        krzyczeć, że jestem bezczelna bo zaglądam do prywatnych rzeczy:)))))))))
        • Gość: Sven Re: Komisowe cwaniactwo IP: 62.233.181.* 27.09.04, 16:56
          Ja nauczylem sie juz, ze mowiac "dzwonie w sprawie sprzedazy samochodu" i
          slyszac w suchawce "ale ktorego" szybko koncze rozmowe, bo ile aut moze miec 1
          wlasciciel, ze przez minute nie klei o jakim aucie mowie.
    • szymizalogowany Re: Komisowe cwaniactwo 27.09.04, 18:06
      hehe

      ja kiedys pojechalem do Bialegostoku do komisu (polaczonego z ASO i serwisem
      Mitsubishi) zeby zobaczyc Mazde Xedos6
      facet przez telefon 3 razy mowil ze jest to Xedos6, 1998 rok, 80 000km
      przebiegu, 4x airbag (juz sie dziwilem bo takiej wersji wydawalo mi sie ze nie
      bylo), skora, stan idealny bezwypadkowy


      na miejscu okazalo sie ze samochod jest caly rozbity z lewej strony i zrobiony
      tak jakby go ktos pedzlem malowal, ma 110 000 km przebiegu 2x airbag a podczas
      jazdy testowej otworzyl sie sam bagaznik a facet na to: "ohohoho w tych
      samochodach jest wszystko tak idealnie spasowane ze trzeba dokladnie zamykac
      sposobem" :))))))))))))))))


      oczywisice kasy za benzyne warszawa-bialystok-warszawa mi nie zwrocil
    • Gość: mireq Re: Komisowe cwaniactwo IP: 212.182.110.* 27.09.04, 18:36
      to i ja dołoże swoje odczucia!! Otóż do niedawna szukałem auta i odwiedzałem
      wszystkie napotkane komisy i takie tam!!No i razu pewnego zajechałem do jednego
      takiego z cyklu "Obora autohaus" wszedłem na podwórku (dokładnie na podwórku u
      gościa) stało troche złomu ale ten mi mówi że ma zostawione wiadomości od ludzi
      którzy chcą się pozbyć a nie mogą sobie pozwolić na wstawienie do komisu. No i
      wybrałem coś dla siebie escorcik 96rocznik z salonu nie bity 100tkm gaz i I
      właściciel, gość umówił nas na oglądanie autka pojechaliśmy i od razu do
      naszego mechanika co by sprawdził! no i wtedy sie posypało: przód od innego
      auta, tył wyskubany przez rdze + cały malowany nowy gaz i nowe blachy (czyli
      nie pierwszy właściciel). Oczywiście gościu zebrał %#@!$@# od mechanika że
      ludziom zawraca gitare. Ale żeby nie uogólniać kupiłem inne auto w innym
      komisie właściciel komisu szczery do bólu nic nie chce ukryć (przynajmniej się
      stara - oczywiście przekręty pewnie robi ale przynajmniej nie wciska ludziom
      g#$@a) a większość aut schodzi u niego prawie jak ciepłe bułeczki. I takich
      raczej sie powinno polecać a nie wrzucać do jednego worka z komisantami
      pierwszego typu!!
      • remo29 Re: Komisowe cwaniactwo 28.09.04, 08:45
        A ja trafiłem zgoła na odwrót. Sprzedawałem swój samochód. Jako że mi się spieszyło zszedłem z ceną o jakieś 20% od cen z eurotaxu, bo auto nie było nienaruszone - stuknięty lewy przód, malowany błotnik i maska (wszystko oczywiście zrobione), o czym informowałem na dzień dobry, bo nie chciało mi się bić piany, że fura jak marzenie - i tak prędzej czy później każdy coś zauważył. Pojawił się gość, który obejrzał, przyjął do wiadomości wady i kupił. Po kilku tygodniach dowiozłem mu instrukcję obsługi, gwarancję na akcesoria, które wymieniałaem, faktury i inne duperele. Wywiązał się dialog:
        - Ale on był bity - mówi gościu
        - Wiem - odparłem odruchowo
        - I błotnik był malowany... Ale trudno... Zapłaciłem... - dodał patrząc w ziemię
        No żesz k... mać! Wyszedłem na oszusta niemniejszego niż pan Wiesiek z autohausu! W tym kraju trzeba mówić, że wszystko jest cacy, a potem nie widzieć sie z kupującym do końca życia... Bo jak człowiek jest uczciwy, to i tak jest złodziejem...
        Dałem gościowi co przywiozłem i do widzenia.
        • konrad.boryczko Re: Komisowe cwaniactwo 28.09.04, 08:54
          A ja dlugo nie zapomne swojej rozmowy w komisie, gdy przymierzalem sie do zostawienia swojego mondka. Pan zapytal ile chce, potem poszlismy ogladac. Ja mowie, ze ma takie wyposazenie, tu byl stukniety, ze ksiazka, przebieg, faktura, nowy rozrzad, pieczatki itp, ale Pan byl jakis taki nieobecny i mnie nie sluchal. Nawet na ,mnie nie patrzyl. Na koniec tylko machnal reka i powiedzial: "Ale tysiac Pan musi spuscic, bo samochod do sprzedazy trzeba w calosci pomalowac". "Zrobi Pan to za tysiac?" zapytalem. "No, 800" odparl Pan. :)))
          Mondkiem jezdze do dzisiaj:))))
          Pzdr.
          • remo29 Re: Komisowe cwaniactwo 28.09.04, 09:16
            Poprzedni samochód zostawiłem w komisie z kompletem dokumentów, faktur itp. z przebiegiem 120kkm. Poszedł z przebiegiem 80kkm bez papierów... Dowiedziałem się przy okazji...
            • Gość: rollo tomasi Re: Komisowe cwaniactwo IP: 213.76.135.* 28.09.04, 09:35
              Osobiscie widzialem jak komisiarze kupili na przetargu Nubire. Miala 220 tys.
              przebiegu i kosztowala 12 tys. W komisie stala za kilka dni za 21 tys. i miala
              juz 80 tys. km.

              ps. 99 procent komisiarzy i handlarzy samochodow to oszusci. Zreszta mam kumpla
              ktory mial komis. On nawet swoim znajomym (w tym także i mi) wciskal jakies
              gowna. Pewnie juz tak byl przyzwyczajony.
    • konrad.boryczko Re: Komisowe cwaniactwo 28.09.04, 08:23
      Zeby Wam nie bylo przykro :))
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=13897188&v=2&s=0
      Pzdr.
    • remo29 Re: Komisowe cwaniactwo 28.09.04, 08:29
      Podaj nazwę komisu, nazwisko cwaniaczka. Jak ktoś chce zadzwonić to i nr telefonu.
    • Gość: radykal Re: Komisowe cwaniactwo IP: *.centertel.pl 28.09.04, 11:23
      Ja juz 2 samochod kupuje w komisie ale to nie do końca taki typowy komis
      jest to komis przy dealerze gdzie ludzie w rozliczeniu zostawiaja swoje autko i
      biora nowe
      Nie liczylem na okazyjne ceny ale na samochod w niezłym stanie za uczciwe
      pieniadze ...

      Z pierwszym mialem bardzo pozytywne doswiadczenia , komplet dokumentów , 2
      komplety kluczyków , opinia serwisu na temat samochodu - cena wyzsza od realnej
      giełdowej o kilkaset PLN ( 6-7 % ) wtedy ale zyskalem na opłacie PCC w US bo
      mialem fakture , a ten dokument nie wymaga opłat skarobowych dla nabywcy
      przebieg był na 99 % realny - samochod potem zrobil jeszcze 200 k i kontak mi
      sie urwał a sprzet jezdzil ...

      Ostatnio kupielm drugie autko
      cena nie byla okazyjna - moze do 1000 PLN drozej niz bezpiosrednio od
      własciciela ale znów pare stówek oszczedzam na PCC w US bo mam fakture
      komplet dokumentów , kluczyków itp..
      Przebieg jest na 99 % nie cofany przez komis ( dealera ) , samochod sprawdzony
      technicznie i prawnie
      Dlaczego sadze ze przebieg jest autentyczny
      1 ) zgodnie i proporcjonalinie narastajacy z dokumentami serwisowymi ( ksiazka
      gwarancyjna i napraw serwisowych - otrzymalem wraz z samochodem )
      wiem ze i te dokumenty mozna fabrykowac ....
      2 ) przebieg dosc typowy w porównaniu do wieku samochodu i uzytkownika
      prywatnego ,wiem ze to tylko statystyka
      3 ) stopień zuzycia elementów uzytkowych jest dosc typowy , wiem ze pewne
      elementy mozna podmienic ....
      4 ) dołączone zostały kompletne dokumenty ubezpieczeniowe od poczatku samochodu
      i na wnioskach ubezpieczeniowych sprzed 3,2, i 1 roku przebieg narasta zgodnie
      z innymi dokumentami , mozna byc tak perfidnym i juz 3 lata
      wstecz "przygotowywac" przebieg
      5 ) w tym komisie stoja inne modele po firmach gdzie przebieg maja po 200 - 250
      k i sa to mlodsze bryczki ( najpierw by kręcili tamte bo mlodsze i przebieg 2-3
      razy taki , wiem ze moga krecic przy co 3-4 furze przebieg a nie we wszytskich

      Mogł krecic własciciel to fakt ( a nie komis ) ale z innych punktów wynika ze
      to bardzo malo prawdopodobne
      Dlatego sadze ze na 99 % przebieg jest realny i nie wierze w tak mocne krecenie
      przy dokumentach do przebiegu ....

      Sa komisy i komisy , przy zakupie uzyanych samochodów potrzebny jest rozsadek i
      ciagla weryfikacja aby nie kupic zjezdzonego strucla dobrze zrobionego na
      sprzedaz

      Jak sprzedawałem poprzedni nie kręcilem szafy i nikt z kupujacych i
      ogladajacych nie stękał ze przebieg jest taki a nie inny , bo jakby cos
      powiedzial to moja odpowiedz brzmialaby - przyjdz jutro i bedzie mial 80k , tak
      o to panu chodzi ???

      Pozdrawiam uczciwych kupujaco-sprzedajcych a HWD drobnym cwaniaczkaom co dla
      garsci miedziaków wy... blizniego swego przy sprzezdazy samochodu....
    • Gość: malmar Re: Komisowe cwaniactwo IP: *.srem.sdi.tpnet.pl 28.09.04, 11:33
      jak działają komisy przy dilerach? akurat jestem zainteresowany zostawieniem
      samochoodu w rozliczeniu. czy realna jest osiągnięcie ceny na podstawie tabel z
      eurotaxu?
    • Gość: gral Re: Komisowe cwaniactwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 11:48
      Gość portalu: Sven napisał(a):

      > Ogloszenie brzmialo mniej wiecej, ze auto sprzedaje I wlasciciel, auto z
      > salonu, kupione w Polsce, przebieg 40tys km, rok 2002.
      >
      > Dzwonie i pytam czlowieka czy potwierdza dane z ogloszenia i czy on jest tym
      > wlascicielem i czy z nim podpisuje umowe. Odpowiedz - tak. Nastepnie umawiam
      > sie i jade pol Polski na Slask. Na miejscu okazuje sie, ze wlascicielem jest
      > kolega, ktory musial wyjechac wiec czlowiek wzial to na siebie, z ksiazki
      > wynika ze auto jest od IIIgo wlasciciela, ale wlasnie kolegi. Dzwonie pod 913
      > i podaje dane ostatniego wlasciciela z karty auta. Po chwili mam juz telefon.
      > Dzwonie. Czlowiek mowi ze nie jest kolega a podane nazwisko kojarzy z
      > wlascicielem komisu do ktorego wstawil auto. Pytam czy pamieta z jakim
      > przebiegiem wstawil samochod. Tak - 147000km !!! Pytam nibywlasciciela czy
      > robi sobie ze mnie jaja a ten mi na to ze nie musze kupowac tego auta.
      >
      > Dodam, ze to juz ktorys przypadek. Zawsze gdy chodzi o komis wyplywa jakis
      > syf na powierzchnie.
      wszystko jest ok tylko na 913 nie podadzą ci numeru telefonu prywatnego
    • kajtan Re: Komisowe cwaniactwo 28.09.04, 12:09
      Moj Ojciec w 1992 roku dostal sluzbowa Honde Accord 2.0i. Auto bylo po dwoch
      stluczkach z przodu i jednej z tylu. Sprzedali ja w 1993 roku z przebiegiem 205
      tys km.

      W zeszlym roku - 2003- stala w komisie. Patrze, przebieg 185 tys.
      pytam pana Komisanta - A jak w tym aucie wsteczny bieg dziala?
      -o co chodzi, panie pierwszy wlasciciel, niebita?
      - Nie zuzyl sie ten wsteczny bieg?
      -nie, czemu?
      - Bo jak ja sprzedawalem, to miala 205 tys i to bylo 10 lat temu...
      -niemozliwe, znam pierwszego wlasciciela, sam ja tu przyprowadzil?
      - Dziwne, to firma (....) wciaz istnieje?
      ..
      zebral sie tlum ciekawskich, sluchali rozmowy?
      - bita byla z przodu dwa razy i raz w tyl?
      -ee...nie, no nowka, I wlasciciel tak mowil...
      - o, a radio to juz ktos podmienil?
      ..
      Potencjalni kupcy ladnie odeszli, pan komisant mial nietega mine (dziwne, nie
      krzyczal, nie zagluszal, jakos tak zgasl...)

      a ja mialem satysfakcje gwarantowana ;)))
      --
      ryzykanci żyją krócej - i dodał gazu...
      • remo29 Re: Komisowe cwaniactwo 28.09.04, 12:15
        [...]
        > Potencjalni kupcy ladnie odeszli, pan komisant mial nietega mine (dziwne, nie
        > krzyczal, nie zagluszal, jakos tak zgasl...)

        No, do końca to nie wiesz czy naprawdę nie wiedział czy palił Niemca. Mógl zawsze trafić na większego cwaniaczka od siebie, który wpuścił go w tego strucla.
    • Gość: hehe Re: Komisowe cwaniactwo IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.04, 11:21
      sprzedawałem autko. Z ogłoszenie zadzwonili ludzie. Byłem szczery aż do bólu -
      wyłuszczyłem wszystkie minusy, rzeczy do roboty itp. sam jezdziłem do
      potencjalnych kupców, zaprosiłem ich pod auto. Na końcu ludzie powiedzieli mi
      że coś kręcę i nie chcą. Autko poszło na drugi dzień na giełdzie - nowy
      właściciel jest szczęśliwy a tamci wciąż szukają i trafiają tylka na uszustów.
      Gdy stałem na giełdzie podeszło chyba z tuzin komisiarzy i wszyscy chcieli
      kupić - oczywiście za 1500 zł taniej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja