Wakacyjne podróże - może teraz ktoś odpowie :-)

IP: *.pkobp.pl 17.04.02, 20:59
Kiedyś oto pytałem ale bez odzewu - może teraz.
Proszę napiszcie parę słów.

Napiszcie szanowni koledzy/koleżanki, gdy wybieracie się w długą podróż
(oczywiście jako kierowcy), czy wolicie jechać w dzień czy w nocy, jakiej
muzyki słuchacie, jak często robicie przerwy itp i jak wogle dojechać
bezpiecznie do celu. To taki przedwakacyjny temat. :-)

serdecznie pozdrawiam.
zibi

    • Gość: Marek Re: Wakacyjne podróże - może teraz ktoś odpowie :-) IP: 172.18.118.* 17.04.02, 21:02
      1) Wole dzien. Nie lubie niespodzianek typu jelen na masce.
      2) Muzyka musi byc odpowiednia - uspokajajaca po kawie i pobudzajaca w upal/przed
      burza
      3) Przerwy robie co 2-3 godziny jazdy.
      4) Staram sie nie dluzej niz 7-8 godzin w ciagu dnia jechac. Zwykle planujemy tak
      wycieczke by stanac w jakims ciekawym miejscu po drodze.
    • Gość: Doki Re: Wakacyjne podróże - może teraz ktoś odpowie :- IP: 62.235.202.* 17.04.02, 21:03
      Kursujac od lat miedzy Polska i Belgia powiem: tylko w
      nocy. Nie swieci slonce, mniejszy ruch, mniej korkow,
      dzieciak nie rozrabia. Same plusy. Akurat ta trasa jest
      prosta, a droga dobrej jakosci, ale w dluzsze trasy
      staram sie wybierac zawsze jak jest porzadnie ciemno. W
      Polsce ma to jeszcze i ten walor, ze policja mniej
      przeszkadza jechac.
    • Gość: Doki Re: Wakacyjne podróże - może teraz ktoś odpowie :- IP: 62.235.202.* 17.04.02, 21:06
      Aha, jeszcze pytania. Przerwy sa wymuszone tankowaniem,
      czyli co 5-6 godzin. Muzyka sciszona, bo rodzina spi.
      Wiem z doswiadczenia kiedy trzeba sie zatrzymac.
      Ostatnie ostrzezenie to kurcze rak. Z ostatnich wakacji
      wrocilem jednym skokiem: Malaga-Antwerpia, 2200 km w 23
      godziny, ale na ogol nie jezdze wiecej niz 16 godzin
      bez przerwy.
      Kawa dziala slabo. Skuteczniejsza jest guma Nicorette,
      ale to tylko dla niepalacych.
    • Gość: Stanik Re: Wakacyjne podróże - może teraz ktoś odpowie :-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.02, 21:28
      Jazda w nocy jest duzo szybsza (mniejszy ruch). Na odcinku Warszawa - Szczecin
      urywa sie prawie 1,5h w stosunku do jazdy w dzien.
      Niestety ja ze swoimi oczami w dalekie trasy jezdze tylko w dzien. Ja w nocy w
      normalnych swiatlach mijania po kilku godzinach drogi przestaje widziec i wtedy
      musze zapalac wszystko co mam (dlugie i halogeny - wiem ze to innym bardzo
      przeszkadza i dlatego juz staram sie w nocy w dlugie trasy nie wybierac).
      Natomiast co do przerw, to mysle ze to zalezy od organizmu, ja jestem dosc
      mlody wiec zatrzymuje sie jak czuje ze juz nalezy. Ale tak jak w trasy po
      Polsce, od Warszawy w kazda strone to praktycznie bez przerwy. No chyba ze tak
      jak mowie, czuje ze to nie moj dzien i wtedy przerwa musi byc.
    • Gość: Piotr Re: Wakacyjne podróże - może teraz ktoś odpowie :-) IP: *.eurx.dupont.com 18.04.02, 10:49
      Ostatnio jechalismy z Warszawy do Kaltenbachu w Austrii i z powrotem - 1200km.
      Zaczynamy rano i jedziemy na zmiane - najpierw przewaznie Ona ok.500km, potem
      ja reszte, albo jeszcze jedna zmiana jesli dotykam nosem kierownicy.

      Muzyka gra taka jaka odpowiada kierowcy. Temperatura tak samo - jesli
      pasazerowi jest za zimno, z tylu czeka kocyk LOT-u ;-) Pasazer ma za zadanie
      karmic i poic kierowce - nie musi tego robic, gdy spi (pasazer, of course).
      Stajemy wtedy, kiedy trzeba zatankowac, albo kiedy "mocz zalewa oczy".

      Nie zauwazam istotnych roznic pomiedzy czasem jazdy w dzien lub w nocy (chyba
      ze mowimy o autostradzie, ktorych, jak wiadomo w Polsce pelno, wtedy noc jest
      szybsza).

      pzdr
    • Gość: vd Re: Wakacyjne podróże - może teraz ktoś odpowie :-) IP: *.krakow.topware.pl 18.04.02, 10:57
      noca przemykam, dzieciak spi spokojnie, zona nie kuka na predkosciomierz, a w
      glosnikach Sacred Spirit bo proby zrozumienia tekstow w jezyku plemienia
      szoszonow nie pozwalaja zasnac :)
      • Gość: Duk Re: Wakacyjne podróże - może teraz ktoś odpowie :-) IP: *.rsk.pl 18.04.02, 11:38
        Preferuje jazde w nocy.Przede wszystkim jazda przez nasz kraj odbywa sie wtedy
        szybciej, aczkolwiek nalezy sie spodziewać różnych niespodzianek typu kaszlak
        bez świateł wyjeżdżający na czołówkę ect.Zwykłem jeździć do momentu,aż
        stwierdzam , ze już dłuzej nie pociągne.Wspomagam sie przy tym redbullem lub
        mrożoną kawą w puszce (Mr.jakoś tam-do nabycie na każdej stacji w Czechach, w
        Polsce widziałem chyba na Statoilu;puszka-10Pln -żenada:-)Jeśli chodzi o muzyke
        to mam w zwyczaju słuchac lokalnych stacji radiowych (np Radio Krokodil gdzieś
        w Czechach -słychać go aż do samej Austrii)Jazda w nocy ma równnież tą zalete,
        ze nie dokucza upał, jeżeli podróż odbywa sie w lecie autem bez klimy rzecz
        jasna.Pozatym na prostym odcinku autostrady można sie kimnąć...nikt sie nie
        oburzy bo wszyscy pasazerowie bedą spać:-)Jażdżąc po Polsce nie przejeżdżam
        jednorazowo zwykle wiecej niż 300-350 km, więc nie wymaga to jakis specjalnych
        wyrzeczeń.
    • gregjpl Re: Wakacyjne podróże - może teraz ktoś odpowie :-) 18.04.02, 11:31
      Czas jazdy - wyjazd wcześnie rano, jazda w dzień. Nie lubię nocy bo mam nie
      najlepsze oczy, poza tym mnie usypia.
      Postoje - Jak jadę sam to od tankowania do tankowania. Z rodziną - jak córka
      zażąda (co 3-6 godzin). (Mam b. wygodny samochód, w którym można rozłożyć fotel
      pasażera tak, że z tyłu robi się wielka kanapa i można wyciągnąć nogi, więc
      rodzina zbyt się nie męczy)
      Muzyka - przeważnie polska (Cz. Gitary, Skaldowie) bo wtedy córka sobie śpiewa,
      co mnie skutecznie orzeźwia :-). Jak śpi to raczej coś średnio dynamicznego w
      stylu Chrisa Rea, albo spokojniej na autostradzie (Cassandra Wilson, wspomniany
      tu Sacred Spirit, world music z Afryki, Am. Płd...)
      Strategia - dość powoli w Polsce (ok. 100 - 110 km/h, 70 na drodze w ter.
      zabudowanym). Max na autostradzie.
      Bardzo zależy od tego na jak długo jadę. Jak na tydzień na narty, to staram się
      zminimalizowac czas podróży. Jak na dłuższe letnie wakacje - wtedy pełny luz -
      zwiedzanie, obiad po drodze...

      pozdr,
      G.
    • Gość: Artur Re: Wakacyjne podróże - może teraz ktoś odpowie :-) IP: *.toya.net.pl 18.04.02, 11:50
      Z reguly dluzsza trasa wypada mi okolo 2 razy do roku,do Włoch.Jade w dzien i
      tylko w niedziele z powodu braku ciezarowek.Trase z Łodzi do Wenecji /1200
      km./pokonuje w 14 - 15 godzin.Co 2-3 godziny robie krotkie przystanki na
      rozprostowanie kosci,i jeden dluzszy na zjedzenie czegos cieplego.
      Noca staram sie nie podrozowac - nie lubie wrazenia,ze nie panuje nas wszystkim
      i moge zostac zaskoczony przez nieprzewidziana sytuacje.
      W kraju tym bardziej staram sie podrozowac jedynie gdy jest widno.Podroze po
      zmroku wykonuje tylko wtedy gdy jest to absolutna koniecznoscia.
      W dluzszych trasach ustawiam klimatyzacje na 18-20 stopni.Co do muzyki to
      preferuje za kolkiem metal typu black sabbath,led zeppelin,deep purple.A z
      lzejszej to Chris de Burgh,Alison Moyet.
      Pozdrawiam
    • Gość: mAbZ O muzyce podczas jazdy IP: 212.209.165.* 18.04.02, 11:59
      Dzień czy noc to jak widać z powyższych wypowiedzi, kwestia gustu.

      Natomiast jeśli chodzi o muzykę:
      NIE JEST PRAWDĄ, co niedawno ogłosili "naukowcy" izraelscy, jakoby np. techno
      lub hard-rock prowadziły do bardziej nerwowej jazdy. Oczywiście, MOGĄ, lecz
      jedynie u ludzi, którzy takiej muzyki nie lubią. A preferencji Żydki nie badały.

      Istnieje NAUKOWE badanie, przeprowadzone przez Urząd Dróg w Szwecji,
      które dowodzi że żaden STYL muzyki sam w sobie nie ma znaczenia.
      Jednemu podoba się Bach, innemu techno albo diskopolo ;-)

      Ważne jest jaką muzykę najbardziej lubi KIEROWCA- i takiej powinien słuchać.
      Jeśli najbardziej podoba mu się death metal, to najharmonijniej będziej jechał
      słuchając death metalu właśnie...
      • Gość: Doki Re: O muzyce podczas jazdy IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 18.04.02, 12:22
        No ale sam powiedz jakim kierowca moze byc troglodyta
        znajdujacy upodobanie nie w Mozarcie, a w death metalu.
      • Gość: Kicur Re: O muzyce podczas jazdy IP: *.bielsko.msk.pl 18.04.02, 12:27
        Jeśli jadę do Hiszpanii (przez CZ, Niemcy!) - to wyjeżdżam wieczorem w sobotę
        lub niedzielę. Także przez noc dojeżdżam do Francji, i po południu po ok. 22 h
        jestem na wysokości Costa Brava w Hiszpanii. Drogi puste, za Brnem już prawie
        autostrada, potem Niemcy - droga jak marzenie. Oczywiście czasem są
        niespodzianki typu: jak wjadę do Niemiec, to oberwanie chmury (kurde, już drugi
        raz w tym samym miejscu!!!), albo też w Niemczech raz mało nie wjechałem w
        rozrzucony po drodze samochód po wypadku: dopiero się wszystkie służby
        zbierały, chwilę wcześniej był wypadek - zderzaki itd., a jak ciemno to nie
        widać czegoś nagle na drodze nieprzewidzianego. Ale poza tym OK.
        Postój na każde tankowanie, przy okazji kawa czy coś zjeść. Nie mam jakiegoś
        harmonogramu co ile się zatrzymuję: jak trzeba to staję, jak czuję, że jestem
        śpiący, to drzemka itd. A poza tym zasuwam ok. 160-180 km/h po pustych drogach.
        INNA SPRAWA jazda np. przez taką Bośnię, Czarnogórę itp.: tam obowiązkowo w
        dzień, bo i tak w nocy niewiele szybciej się pojedzie, a można wylądować w
        jakimś kanionie, bo niekiedy żadnych oznaczeń nie ma, ani barierek, odblasków
        itp.
        Muzyki słucham na przemian: CD, a jak mi się znudzi lokalne radia. Nie może być
        dla mnie muzyka ani zbyt agresywna (denerwuje) ani spokojna (usypia).

        Myślę, że dokładne odpowiedzi na zadane tutaj pytania są inne dla każdego:
        zależy od predyspozycji indywidualnych jak i wieku, stanu zdrowia itd. Na pewno
        też od samochodu, bo takim maluchem czy CC to niewiele zdziałasz, a widziałem
        takich np. w Bośnii (maluch!): 43°C w cieniu i 4 ludków wysiada (Medjugorje) z
        maluszka. A w słońcu ile było?

        POZDRAWIAM!!! kocuras@go2.pl
    • Gość: Sven Re: Wakacyjne podróże IP: 217.153.10.* 18.04.02, 12:35
      Co roku ruszam "w Europe". Startuje ok. 9tej. Wczesniej nie bo
      nie moge wstac, z racji klopotu z zasnieciem. Wynika on z
      podekscytowania, ze to qrde nareszcie jutro! Ze nie ide do
      pracy tylko zrywam z tej kwasnej okolicy. Jade spokojnie i po
      przejsciu granicy ok. 13tej robie przerwe. Potem na autobahnie
      wiadomo - luzuje smycz i zasuwam. W tle U2, Pearl Jam, czasem
      jakis ambient. Ok. 19-20tej zjazd do jakiegos malego hotelu.
      Drugi dzien jade kontemplujac okolice i zatrzymuje sie gdy cos
      mnie zainteresuje. Nie bije rekordow typu 1000 km w 9 godzin.
      Podziwiam ziomkow spiacych na tylach stacji benzynowych.
      Uwazam, ze jak mnie nie stac na podroz po ludzku to nie ma
      sensu w nia ruszac. Pozdrawiam.
    • Gość: 130rapid Re: Wakacyjne podróże - może teraz ktoś odpowie :-) IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 23:15
      Z punktu A do punktu B, gdy mogę decydować o godzinie wyjazdu - ruszam tylko w
      nocy, albo późno wieczorem (po 22), albo wcześnie rano (start przed świtem).
      Wyjątkowo w dzień, jeżeli leje deszcz, albo jest mgła. Unikam nocy
      weekendowych, zwłaszcza z soboty na niedzielę - mie chcę być strefą
      kontrolowanego zgniotu dla ośmiu goowniarzy wracających po pijaku tatusinym
      polonezem.

      W nocy mogę się podelektować samochodem (bo szosą to - u nas - rzadko),
      traktory i rowerzyści nie psują płynności jazdy, duże miasta przemyka się o
      wiele szybciej niż karetka pogotowia w godzinie szczytu.

      Jedyne wady? Częste kontrole policyjne, czasem długie i szczegółowe.

      A pijusy jeżdżą coraz częściej w południe. Czworonogie stwory leśne i polne
      wyskakują w dzień. Wtedy są bardziej niebezpieczne, bo gdy siedzą w krzakach
      przy drodze, trudno je wypatrzyć, a w nocy widać przynajmniej ich ślepia.

      Święta zasada - na nieznanych lokalnych drogach spacerkiem (70 km/h, tylko
      jeśli szersza, dłuższa prosta 90-100 km/h) - już parę razy uratowała mi życie,
      bo bezmyślność organizatorów ruchu przechodzi czasem wszelkie granice. Śmielej
      poczynam tylko na trasach dobrze znanych i głównych.

      Jadę non-stop, z przerwami na tankowanie + (czasem) kawa. Nie widzę sensu żeby
      przerywać jazdę np. po 1-2 h, skoro jedzie mi się super i jestem dobrze
      skoncentrowany. Sporo zależy od komfortu samochodu. Na naszych drogach wymagam
      przerwy po 6-7 h jazdy. Wtedy wprowadzam się w stan totalnego rozluźnienia, na
      pograniczu jawy i snu. Po 10-15 minut znów nadaję się do jazdy. Nie czekam na
      pojawienie się "efektu autopilota", gdy szare komórki buntują się ze zmęczenia.
      Nie staram się dojechać za wszelką cenę - raz drzemałem 15 km od domu.

      Szczyt szaleństwa: pokonanie 600 km kaszlakiem w ciągu 11 h (włącznie z trzema
      przerwami na tankowanie). Tego już nie powtórzę, bo to było parę latek temu i
      drogi były gładsze...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja