Dodaj do ulubionych

Kto winny przy cofaniu?

16.08.18, 15:12
Poradźcie, bo już nie wiem co o tym myśleć.
Sytuacja miała miejsce na parkingu sklepowym. To jest typowy parking, bez żadnych oznaczeń, nie jest to nawet strefa ruchu. Nie ma też w żaden sposób oznaczonych miejsc parkingowych, żadnych linii poziomych. Samochody parkują różnie, ale starają się to robić tak, żeby jednak inni mieli jak wyjechać, czyli w sposób naturalny tworząc jakieś rzędy.
Miałam zaparkowany samochód między dwoma samochodami. Gdy wsiadałam za kierownicę, przed maską przejechał mi samochód, pojechał w lewo. Zapewne dojechał do końca parkingu, czy jakieś kilka metrów ode mnie, zatrzymał się i zobaczył, że nie ma gdzie zaparkować. Ja w tym czasie włączyłam silnik i zaczęłam skręcać w prawo. Gdy skręcałam, okazało się, że człowiek w tamtym samochodzie zaczął wykonywać manewr cofania. Moim zdaniem cofał dość zdecydowanie, bo mój samochód został uderzony w drzwi od strony kierowcy i to dość mocno, wgniecenie jest bardzo duże, a drzwi są do wymiany. Tamten samochód ma uszkodzony tylny zderzak, po lewej stronie. Człowiek stwierdził, że mnie nie zauważył. Wezwałam policję. Nawet nie myślałam, żeby się z nim dogadywać, ponieważ stwierdziłam, że chyba lepiej będzie jak przyjedzie policja, bo uszkodzenie u mnie jest znaczne. Nie chcieli przyjechać. Na moje usilne prośby w końcu przyjechała, ale nie drogówka tylko interwencja. Zażądali dokumentów. Poszłam po nie do samochodu, nawet nie zdążyłam nic powiedzieć, a panowie policjanci do mnie, ze to moja wina, że tamten kierowca jechał drogą główną (fakty były takie, że dojechał do końca parkingu, czyli trzy samochody ode mnie, musiał się zatrzymać, bo nie było innej możliwości i zaczął cofać, choć równie dobrze mógł samochód tam zostawić, tylko tyle, że inni mieli by przez niego problemy z wyjazdem),a ja wyjeżdżałam z podporządkowanej.
Nie przyjęłam mandatu, sprawa trafi do sądu.
Tak się nad tym zastanawiam w kontekście art. 23 ustawy prawo o ruchu drogowym.
Zgodnie z tym przepisem kierujący przy cofaniu obowiązany jest ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu i zachować szczególną ostrożność, a w szczególności:
a) sprawdzić, czy wykonywany manewr nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia,
b) upewnić się, czy za pojazdem nie znajduje się przeszkoda; w razie trudności w osobistym upewnieniu się kierujący jest obowiązany zapewnić sobie pomoc innej osoby.
Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • only_the_godfather Re: Kto winny przy cofaniu? 16.08.18, 15:29
      Na dwoje babka wróżyła, bo jednak tamten kierujący był w ruchu a Ty włączałaś się do niego dopiero, a włączający powinien ustąpić pierwszeństwa wszystkim.
      • trices_inatrice Re: Kto winny przy cofaniu? 16.08.18, 15:36
        Tak się nad tym właśnie zastanawiam, bo równie dobrze można by powiedzieć, ze tamten też był włączającym się do ruchu. Dojechał do końca parkingu, musiał się zatrzymać, bo dalej nie miał już gdzie pojechać. Tylko tyle, że pewnie nie zgasił silnika, ale gdyby zgasił i wysiadł z samochodu, a następnie do niego wsiadł, to nie byłby włączającym się do ruchu?
        • bigzaganiacz Re: Kto winny przy cofaniu? 16.08.18, 16:33
          akurat kontekst art. 23 nie mial tu miejsca bo to ty sie wlaczalas do ruchu


          Ja w tym czasie włączyłam silnik i zaczęłam skręcać w prawo.


          taka mala rada na przyszlosc

          pomiedzy wlaczasz silnik i skrecasz w prawo , UPEWNIASZ sie czy droga jest wolna
          • only_the_godfather Re: Kto winny przy cofaniu? 16.08.18, 20:43
            Owszem włączająca się do ruchu nie zachowała szczególnej ostrożności i nie ustąpiła pierwszeństwa, ale też cofający nie zachował szczególnej ostrożności i nie upewnił się czy manewr może wykonać bezpiecznie. Jak dlamnie mimo wszystko to cofający był w ruchu i na pierwszeństwie i max co może ugrać autorka to współwina
        • only_the_godfather Re: Kto winny przy cofaniu? 16.08.18, 20:40
          No właśnie dojechał do końca parkingu a jego zatrzymanie wynikało z warunków na drodze tzn końca drogi. Tyle, że tutaj mamy dwie kwestie zarówno cofający ma zachować szczególną ostrożność jak i włączający się do ruchu. Pytanie jak to zinterpretuje sąd. Bo może zinterpretować, że to wina cofającego bo nie upewnił się dobrze, ale równie dobrze może orzec że winnym jest włączająca się do ruchu, bo ma ustąpić pierwszeństwa wszystkim którzy są w ruchu a cofający był w ruchu. Moim zdaniem współwina bo zarówno cofający jak i włączający się do ruchu nie zachowali szczególnej ostrożności.
          • bigzaganiacz Re: Kto winny przy cofaniu? 16.08.18, 20:47
            Pytanie jak to zinterpretuje sąd. Bo może zinterpretować, że


            Jak ktos ma watpliwosci to jest wlasnie droga do ich wyjasnienia

            W zasdzie to tylko chcialem przypmniec o potrzebie skupienia za kierownica uczestniczce kolizji
            • engine8 Re: Kto winny przy cofaniu? 18.08.18, 04:43
              Zalezy czy sedzia kiedykolwiek mial podobny przypadek i po korej byl stronie...
              • bigzaganiacz Re: Kto winny przy cofaniu? 18.08.18, 12:32
                To co sie bedzie dzialo w sadzie to juz zupelnie inna sprawa moze byc orzeczona wina jej jego albo baby ktora gdzies tam obok przechodzila
      • engine8 Re: Kto winny przy cofaniu? 16.08.18, 20:00
        No trzebe sie przyjrzec czy tamten czasami nie jechal pod prad? i to jeszcze na wstecznym...
        • nazimno Re: Kto winny przy cofaniu? 17.08.18, 07:01
          ...oboje zasluzylu na imie Grazynki j Janusza...
        • waga170 Re: Kto winny przy cofaniu? 18.08.18, 06:22
          Powinien byl na koncu tej swojej alejki zawrocic na trzy tempa z trzykrotnym uzyciem coraz to innego kierunkowskazu, to by nie jechal na wstecznym i pod prad. Ale ona i tak dalaby rade sie puknac. Ja kiedys mialem pake pickupa zapakowana tak ze mi zaslanialo cala tylna szybe i bylem zdany tylko na lusterka boczne. Raz na stacji benzynowej ostatnia pompa nie dzialala to postanowilem sie cofnac do poprzedniej. Jadac po Waszemu "inch by inch", ze swiatlami cofania i patrzac raz w jedno raz w drugie lusterko, juz prawie ze tam bylem, gdy nagle drobne bum. Kobitka chciala podjechac do tej samej pompy i dala rade tak sie wsmyknac za mna ze jej nie zauwazylem i moj zderzak stlukl jej szkielko kierunkowskazu. Do dzis uwazam ze wina byla jej bo podjechala za cofajacy sie samochod. Mogla chociaz zatrabic jak juz wiadomo bylo co sie stanie za chwile. Ja juz nie moglem mojego manewru zrobic bardziej ostroznie, chyba zebym mial rozkraczonego zeza i patrzyl w oba lusterka jednoczesnie.
          • bimota Re: Kto winny przy cofaniu? 18.08.18, 21:17
            Pierdolisz... Trzeba bylo wyjsc najpierw i ogarnac sytuacje. Potem bys widzial w lustetrkach czy ktos nadjezdza...
            • engine8 Re: Kto winny przy cofaniu? 18.08.18, 22:23
              Zawsze jest baby wina :)
              • waga170 Re: Kto winny przy cofaniu? 18.08.18, 23:03
                > Zawsze jest baby wina :)

                Tak, ale NIGDY nie naszej!
                • engine8 Re: Kto winny przy cofaniu? 23.08.18, 19:02
                  E tam moja wlasnie wycofywala z garazu i skrobnela auto - tylem w tyl, ktore akurat parkowalo po drugiej stronie ulicy...
                  Kurde przez tyle lat tam nikt nie parkowal a teraz po naszej stronie po obu stronach wjazdy staly "trucki" a tamto auto w cieniu....
                  Naet jej nauk ani pokuty nie dalem.... Stalo sie. Shit happens
                  • waga170 Re: Kto winny przy cofaniu? 23.08.18, 20:03
                    No wlasnie. Wina trucka bo stanal tam gdzie nikt nie staje i w dodatku w cieniu.
                    A nie przyznaj jej racji to predzej czy pozniej pozalujesz.
            • waga170 Re: Kto winny przy cofaniu? 18.08.18, 23:02
              Ty pie...sz. Moglem dac wsteczny, wyjsc i isc obok samochodu trzymajac kierownice przez otwarte okno. Na widok baby wejsc do srodka i zahamowac. To byloby jeszcze madrzejsze niz wychodzenie tylko po to zeby ogarnac sytuacje.
              • tdf-888 Re: Kto winny przy cofaniu? 21.08.18, 23:55
                Taka prawda. Po prostu zyebales. W takich sytuacjach pierwszeństwo określa zasada ruchu prawostronnego i ogólnie cofajac spod dystrybutora nie masz pierwszeństwa. Tam się nie cofa jak się nie ma widocznosc i bez ustepowania. Babka była na prawie. Trzeba Było pojechać do przodu i objechac żeby wrócić tam gdzie chciałeś.
                Z resztą co tu rozważać gdybyście się zamienili miejscami i sytuacjami (czyli babka dajmy na to cofajac suvem zahaczyla ciebie) to byś co innego mendzil - i wtedy nawet by to miało sens.
                • waga170 Re: Kto winny przy cofaniu? 22.08.18, 00:18
                  > W takich sytuacjach pierwszeństwo określa zasada ruchu prawostronnego

                  Ja pie..., zasada ruchu prawostronnego na stacji benzynowej! A jak mam wlew po lewej stronie to powinienem jezdzic do Anglii sie tankowac?

                  > Tam się nie cofa jak się nie ma widocznosc i bez ustepowania.

                  Mialem widocznosc w lusterkach. Bez jakiego ustepowania? Wymysliles nowy przepis ze jak jeden samochod jedzie na wprost a drugi cofa na tym samym pasie to zeby nie doszlo do kolizji ma sie zatrzymac (ustapic) ten ktory cofa? Wjechala za samochod ktory juz jechal. Glupia bez wyobrazni i tyle. Podjechala do pompy do ktorej juz ktos pierwszy podjezdzal tylko ze tylem. Nigdy nie cofasz na stacji? Gdyby tam byla pierwsza to bym nie cofal tylko pojechal do przodu/dookola do jakiejs innej pompy.
                  • tdf-888 Re: Kto winny przy cofaniu? 22.08.18, 00:29
                    No jak dla mnie to cofajacy (czyli jadący jakby pod prąd musi bardziej uwazac) - ma mniejsze prawa. Jak miałeś widoczność w lusterkach to kto kogo walnął? Ty stałeś a ona w ciebie? Czy ty w nią widząc ją? Bo pisze z telefonu i nie chce mi się grzebać w postach.
                    • waga170 Re: Kto winny przy cofaniu? 22.08.18, 00:39
                      > No jak dla mnie to cofajacy (czyli jadący jakby pod prąd musi bardziej uwazac)
                      > - ma mniejsze prawa.

                      A jak dwoch cofa (na przyklad na stacji benzynowej) i sie zderza tylami to ktorego wina? Obaj mieli mniejsze prawa?
                  • waga170 Tu jestem na zdjeciu 22.08.18, 00:31
                    www.google.com/maps/@52.4477904,20.6921306,3a,75y,15.36h,71.88t/data=!3m6!1e1!3m4!1sNtkQeCIoATKUFG9yMDINgQ!2e0!7i13312!8i6656
                    Ja to ten zaladowany pickup po prawo. Wjechalbys za mnie widzac ze sie cofam?
                    • tdf-888 Re: Tu jestem na zdjeciu 22.08.18, 00:46
                      Chodzi o ten samochód z drewnem?
                      No to tam się cofać było brawurowo. Widać że nie masz doświadczenia w jeździe dużymi
                      • waga170 Re: Tu jestem na zdjeciu 22.08.18, 01:07
                        To juz wiem co mnie zgubilo. Brawura. Tylko ze moj byl o polowe mniejszy ale ile mozna szukac zdjec, moze jeszcze kolorek mial sie zgadzac?
    • waga170 Re: Kto winny przy cofaniu? 16.08.18, 21:03
      Sto procent Twojej winy. Gdybys wyjezdzala tylem to jeszcze bys miala szanse na jakis wspoludzial. Nie do sadu tylko zapisz sie znow na prawo jazdy. Lbem w takiej sytuacji, zreszta ZAWSZE, trzeba krecic w LEWO i w prawo. Wjechala zywcem przed nadjezdzajacy samochod ktory ja pierdzielnal w bok i jeszcze sie pyta czyja wina. Chodzisz, przepraszam, lazisz tak samo?
      • kanna13 Re: Kto winny przy cofaniu? 17.08.18, 08:08
        Jeśli odległości były nieduże a tak to tutaj wygląda to równie dobrze mogło być tak:
        Szukający miejsca dojechał do końca i się zatrzymał bo nie mógł jechać dalej.
        Stał przez chwilę w tym czasie rozpoczął się wyjazd z miejsca parkingowego.
        W tym momencie ten stojący wrzuca wsteczny i ostro daje w tył i przywala w lewe drzwi, a nie w lewy przód (czyli manewr wyjeżdżania już chwile trwał bo samochód już się sporo wysunął)
        Zauważ, że jak przywalił to stwierdził, że nie widział więc pośrednio się przyznał, że nie spojrzał w lusterko wsteczne.
        Więc sprawa nie jest oczywista ale nie rozstrzygniemy tego bo nie jesteśmy w stanie stwierdzić (nie ma na to żadnych twardych dowodów) kto pierwszy rozpoczął manewr czy cofający czy wyjeżdżająca z miejsca parkingowego.
        To jest oczywiście tylko możliwa interpretacja tego co się stało ale mogło tak również być.
        • allegropajew Re: Kto winny przy cofaniu? 17.08.18, 19:06
          Kobitka musiałaby CAŁKOWICIE wyjechać z miejsca parkingowego na uliczkę i ruszyć do przodu, by zakończyć włączanie się do ruchu. Jak ugra współwinę, to będzie CUD!!!!

          Gościula
    • jestklawo Re: Kto winny przy cofaniu? 17.08.18, 20:07
      > a panowie policjanci do mnie, ze to moja wina

      o policji można miec różne opinie, ale akurat z ruchu drogowego są świetnie wyszkoleni

      >Zgodnie z tym przepisem kierujący przy cofaniu obowiązany jest ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu

      byłaś uczestnikem ruchu, czy się do niego właczałaś? Jedyna twoja nadzieja, że na tym parkingu nie ma znaku "strefa ruchu"

      > Co o tym myślicie?

      trzeba było przyjąć mandat 200 zł, bo sąd przywali ci 5 tys

      BTW, możesz podać miejsce i czas kiedy będziesz "wsiadać za kierownicę"?
    • bimota Re: Kto winny przy cofaniu? 18.08.18, 19:24
      TYPOWA PATOWA SYTUACJA WYNIAKAJACA Z NASZEGO KOCHANEGO KODEKSU...

      JA BYM SIE KIEROWAL TYM KTO W KOGO WALNAL...
      • nazimno Re: Kto winny przy cofaniu? 18.08.18, 19:38
        Bimota, kodeks moze zawierac 5000+ poboznych zyczen.
        Gdy masz do czynienia z glupolami, to zyczenia niczego nie zmienia.
        Glupol i tak zrobi po swojemu.
      • tbernard Re: Kto winny przy cofaniu? 23.08.18, 23:33
        Też uważam, że w takich okolicznościach najsensowniejsze kryterium, to kto w kogo walnął.
    • bimota Re: Kto winny przy cofaniu? 18.08.18, 21:26
      Z OPISU WYNIKA, ZE ZACZELA WYJEZDZAC I WTEDY TAMTEN ZACZAL COFAC I W NIA WALNAL. SLUCHAM MEDRCOW FORUMOWYCH CO NALEZALO W TEJ SYTUACJI ZROBIC...
    • plastikpiokio Re: Kto winny przy cofaniu? 19.08.18, 13:12
      zawsze ten który wykonuje nietypowy manewr na drodze- lub parkingu----inaczej nie będzie.
      • waga170 Re: Kto winny przy cofaniu? 19.08.18, 14:37
        Typowym manewrem na parkingu jest parkowanie. Jazda na parkingu jest wiec manewrem nietypowym. Winny jest wiec ten co jechal i na przyklad najechal na zaparkowanego. ale jak oba nietypowo jechaly to ktory winny?
        • tbernard Re: Kto winny przy cofaniu? 23.08.18, 09:34
          Ten który wyraźnie uderzył innego.
          Nie ma lepszego sposobu na takie miejsca, gdzie z założenia powinno jeździć się tempem porównywalnym z pieszym.
    • bimota Re: Kto winny przy cofaniu? 21.08.18, 21:02
      Przy okazji... Policja orzekajac o winie czesto ustala czy uderzone auto stalo, czy jechalo. Jak stalo - wina uderzajacego, jak jechalo - wina uderzonego. Czy ktos potrafi podac podstawy takiego orzecznictwa ? Najlepiej konkretne przepisy...
      • waga170 Re: Kto winny przy cofaniu? 21.08.18, 22:21
        Trudno zeby jadace auto zostalo uderzone przez auto stojace, logiki panie, logiki!
        • bimota Re: Kto winny przy cofaniu? 21.08.18, 23:43
          I CO W ZWIAZKU Z TYM ?
      • fakej Re: Kto winny przy cofaniu? 22.08.18, 22:26
        IMO bardzo dobry komentarz. Jeśli było tak, że ziomek dojechał do końca drogi i stanął, potem trices_inatrice ruszyła, a on w nią uderzył to jest szansa na obciążenie gościa tą szkodą. Nie jestem też pewien czy jak staną a potem zaczął jechać tyłem to czy był już uczestnikiem ruchu czy też się do niego włączał.
        Zastosowania art. 23 PORD bym tak całkiem nie skazywał na straty tyle, że może okazać się, że jeśli to nie była droga publiczna wogóle PORD nie będzie miało zastosowania. W sumie ciekawy przypadek. Sam nie wiem co wyniknie z paragrafów, ja jednak trzymam kciuki za trices_inatrice bo z opisu zdarzenia wynika, że wyraźnie koleś przykozaczył na wstecznym. Nie cierpię takich, raz jeden podobny typ o mało by na parkingu nie rozjechał dziecka mojego kumpla. Uważam, że na wstecznym jakim by się kierowcą nie było zawsze powinno się jechać powoli i dopiero jak widzi się drogę przed sobą można dawać po garach.
        • trices_inatrice Re: Kto winny przy cofaniu? 16.09.18, 19:05
          Na dzień dzisiejszy sytuacja jest taka, że wniosek o ukaranie zostaje przez policję skierowany przeciwko temu drugiemu kierowcy, a nie mnie.
          Kilka dni temu miałam dokładnie taką samą sytuację w tym samym miejscu. Facet dojechał do końca parkingu i stanął. Ja wsiadłam do samochodu i zastanawiałam się co robić? Widział mnie, że wsiadam? Chce wjechać na moje miejsce? A co będzie jak nie widział i da na wsteczny??? Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie powinnam wysiąść z samochodu i go zapytać, czy będzie ruszał? Myśląc o tym siedziałam w samochodzie dobre dwie minuty, aż w pewnym momencie facet spojrzał w moim kierunku wymownie. Stwierdziłam, że mogę jechać;).
    • tbernard O jakim włączaniu do ruchu wszyscy tu chrzanią? 23.08.18, 08:38
      To nie była droga publiczna. W takich miejscach jeździ się powolutku i bardzo ostrożnie rozgląda. Najlogiczniej jest tu przyjąć zasadę, że uderzający jest winny.
      • fakej Re: O jakim włączaniu do ruchu wszyscy tu chrzani 24.08.18, 07:47
        Ciężko zastosować tę zasadę jak oba samochody się poruszają w momencie zderzenia. Poza tym sąd odnosząc się do przepisów może nie podzielać opinii odnośnie tego co jest najlogiczniej ;).
        • tbernard Re: O jakim włączaniu do ruchu wszyscy tu chrzani 24.08.18, 12:53
          Gdy oba pojazdy zderzakami się stukną i przed stuknięciem każdy poruszał w kierunku w którym nastąpiła kolizja, to faktycznie trudno ustalić kto był uderzającym. Ale kontakt jednego zderzakiem a drugiego w boczne drzwi z mocnym wgnieceniem, to raczej trudno uznać, że ktoś jechał bokiem i drzwiami przywalił komuś w zderzak. Jest oczywiście pewna szansa, że ktoś drzwiami przytrze w zderzak pojazdu stojącego i tu już specjalistyczne oko powinno ocenić, czy była to bardziej przycierka, czy uderzenie.
          Ale mnie chodziło o bezsens gadek z włączaniem się do ruchu na tego typu placach. Bo tam nie ma nawet wyznaczonej jezdni i może to ta pani zaraz po ruszeniu jechała jezdnią (taką umowną nieustaloną), a ten gość własnie na jezdnię wjeżdżał. Na dodatek wjeżdżał z lewej strony, to może było to skrzyżowanie równorzędne? Absurd oczywisty.
          • nazimno Re: O jakim włączaniu do ruchu wszyscy tu chrzani 24.08.18, 13:03
            Bilard, bila, kij, uderzenie.
            To nie bila w kij, tylko kij w bile uderza.
            Amen.
            • fakej Re: O jakim włączaniu do ruchu wszyscy tu chrzani 24.08.18, 16:11
              Nie amen tylko zależy od układu odniesienia
              • nazimno Re: O jakim włączaniu do ruchu wszyscy tu chrzani 24.08.18, 18:13
                Ukladem odniesienia jest stol bilardowy.
                Chyba, ze ty znasz jakis "inny" bilard.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka