Dodaj do ulubionych

Sprawa poważna, ku przestrodze.

16.02.19, 12:48
Względem wątku "ludzie nie potrafią jeździć szybko" kolegi 1realisty
W środę, jak zwykle dojechałem autem do pracy. Na miejscu cofając na miejsce parkingowe słyszę rumor i stop. Metr mi zabrakło by zaparkować. Wychodzę z auta i widzę odsadzone na zewnątrz, oparte o błotnik lewe przednie koło. Lewarek, do góry i wszystko jasne. Wyrwało sworzeń kulisty z przegubu dolnego wahacza.
Od dziś wszyscy mają mi mówić dziecko szczęścia bo auto tego dna i wcześniej, wytrzymało 80 km/h na łuku w prawo, podobnie w lewo, 100 na prostych plus, kilka zakrętów pod kątem prostym, progi zwalniające (tu powoli bo auto niskie) i sworzeń wytrzymał, padł przy głupim cofaniu.
Sworznie były wymieniane jakieś pięć lat temu, a ostatni przegląd auto miało w listopadzie 2018.
Co postanowiłem.
Aktualnie wywalają cały przód. Lewe i prawe wahacze dolne, wahacze górne ze sworzniem, łączniki drążka stabilizatora i nieszczęsne sworznie dolne. Oglądnąłem ten urwany i wiem wszystko. Technologia ich produkcji jest następująca (to były zamienniki). Wszystko składają w korpus, sworznie kuliste, łożyska, smar, osłona i zagniatają cały ten manel na zimno. Zagniatanie na zimno zawsze osłabia stal, to nieuniknione i tak było z tym sworzniem. Upierdzielił się idealnie w miejscu zagniatania.
Doszedł jeszcze do tego przegub napędowy wewnętrzny, bo nieprofesjonalny laweciarz wyrwał półoś z przegubu i ten się rozpadł. Reanimować się nie dało, bo nie ma pewności, że rolki trafią w swoje miejsca, a jeszcze plus lekko zdefasonowany błotnik. Samochód oddałem do zakładu blacharsko-mechanicznego.
Mechanik co auto oglądał w grudniu.
Zaufanie miałem do niego, ale widocznie zamiast oczyścić elementy i je przejrzeć pod kątem ewentualnych pęknięć, wsadził łyżkę monterską, ponaciskał i stwierdził, że jeśli luzów nie ma, to wszystko git.
Wnioski.
1 - Kolego 1realisto, nie tylko prędkości są istotne. To, że one nakazami są ograniczane, to nie złośliwość, a profilaktyka na okoliczności tu opisane.
2 - Panie i Panowie, w kwestii stanu technicznego Waszych aut, nie idzcie na skróty i oszczędności, a mechanikom patrzcie na ręce i bardziej zaufajcie linii, że części, głównie te odpowiedzialne za bezpieczeństwo, powinno się też wymieniać z czasookresu ich eksploatacji, a nie kierowani durnymi radami durni - panie, jeszcze pożyje.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • 1realista Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 16.02.19, 19:22
      1 - Kolego 1realisto, nie tylko prędkości są istotne. To, że one nakazami są ograniczane, to nie złośliwość, a profilaktyka na okoliczności tu opisane.

      Bzdura. Ograniczenia na drogach wynikają z geometrii drogi i analizy ryzyka. Ustawodawca zakłada poruszanie się sprawnym autem.
      • ktos_z_kosmosu Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 16.02.19, 20:05
        1realista napisał:


        > Bzdura.

        Nie nazywaj tak czegoś, czego nie rozumiesz.

        > Ograniczenia na drogach wynikają z geometrii drogi i analizy ryzyka.

        Czyli profilaktyka.

        Us
        > tawodawca zakłada poruszanie się sprawnym autem.

        Pieprzysz.
        Ustawodawca zaleca poruszanie się autem z prędkością bezpieczną, bo ustawodawca, prócz wymienionych przez Ciebie warunków, nie może przewidzieć gwałtownej przemiany sprawnego auta w niesprawne. To tylko, wyposażona w mnogość elementów maszyna, w tym, przypuszczalnie, w elementy z wadą fabryczną.
        Na tym kończę dyskurs.
        Co mieliście wiedzieć wiecie, a co z tą wiedzą zrobicie, to już nie moja sprawa.
        Pozdrawiam.

        • 1realista Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 16.02.19, 20:51
          Ustawodawca zaleca poruszanie się autem z prędkością bezpieczną.
          Bzdura.
          Nakłada obowiązek, a nie zaleca. Niesprawność nie ma żadnego znaczenia bo niesprawnym autem nie możesz jechać. Masz zakaz poruszania się niesprawnym autem.
          Powtórzę: Ograniczenia na drogach wynikają z geometrii drogi i analizy ryzyka.
          I to są jedyne czynniki wskazujące maksymalną dopuszczalną prędkość. To nie profilaktyka tylko usystematyzowana wiedza ubrana w przepisy w postaci ustaw, rozporządzeń, wytycznych i warunków technicznych. Droga nie zostanie zaprojektowana i dopuszczona do ruchu jeśli nie spełnia tych wymagań. Jeśli istnieje zaburzenie polegające na tym, że projektowana prędkość drogi jest zbyt duża na danym odcinku to nakłada się przymus zmniejszenia prędkości do takiej przy której to zaburzenie przestaje mieć wpływ.
    • waga170 Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 16.02.19, 19:49
      Na progach zwalniajacych sila dziala w pionie wiec "sworzen" to olewa, ba, jest jeszcze bardziej dociskany. Przy jezdzie na wprost tez nie ma sil poprzecznych. One sie pojawiaja przy skrecaniu, czym luk ostrzejszy i predkosc mniejsza (!) tym sila poprzeczna wieksza. A maksimum osiaga przy probie skrecenia kol w stojacym samochodzie. Dlatego to przy parkowaniu i kreceniu kierownica ow "sworzen" dokonal zywota.
      • waga170 Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 16.02.19, 23:08
        Matoleku ktory sam z siebie nie potrafi nic napisac oprocz BZDURA. I to zreszta jest prawda bo napisales bzdure. Rzucilem temat do rozmowy co sie dzieje z dolnym przegubem na skutek sil pionowych i poprzecznych, a gdybys byl troche rozgarniety i poinformowany to bys zauwazyl ze pominalem sily wzdluzne (przy przyspieszaniu i hamowaniu). Ale nic nie napiszesz, chyba ze to trzecia bzdura.
    • qqbek Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 00:36
      Przeczytałem, pomyślałem, przewinąłem w dół, upewniłem się, leje ciepłym moczem na to, co napisałeś (z jednym wyjątkiem o którym poniżej) :)

      Czytając co napisałeś założyłem bowiem, że jeździsz starym parchem, a wiedzę techniczną masz gdzieś rodem z koła gospodyń wiejskich :)

      I nie zawiodłem się :)
      A Waga ma rację - najbardziej w kierunku poprzecznym wahacze dostają przy niewielkich prędkościach. Najlepiej też wtedy wychwycić, że coś już "nie bangla" tak jak trzeba. Ja swoje w X5 słyszałem, zanim je mój mechanik był w stanie słyszeć. Kwestia obycia z kilkoma autami i dostrzegania drobnych szczegółów.

      Z jednym tylko się zgodzę... nie warto oszczędzać na serwisowaniu.
      Nie warto jeździć ze stukającym zawieszeniem i czekać aż coś się stanie.
      • waga170 Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 00:52
        No wlasnie, stukajace zawieszenie, myszkowanie lewa prawa przy probie jazdy na wprost, przednie opony lyse na zewnatrz a jak nowe od wewnatrz, albo odwrotnie*, ale kurde nie czekanie az kolo odpadnie przy parkowaniu!

        *Zalezy ob indywidualnej konstrukcji, umowmy sie bez dalszych szczegolow ze jest kilka szkol, falenicka instaluje te jablko nakretka do gory a otwocka nakretka w dol
          • engine8 Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 02:42
            Kurde , wy sie tym ciagle zajmujecie?
            Facet ma spawanego i skladanego rozbitka ktorego przegladal blacharz - mechanik ( no bo nie ma blacharzy elektrykow) i zlom sie rozlecial ze starosci i dluzszej niz wlascicel sobie wypbraz eksploatacji... a Wy tu probujecie dopasowac jaks teorie do obrazka... Zadna teoria nie bedzie pasowac poza teoria zlomowiska...
            Podejrzewam ze jakby mu auto przejrzal prawdziwy i dobry auto mechanik to obrazek moglby byc inny ale niekoniecznie o jedyny rozsadny wniosek to nie kupujcie zlomow bo zlom zlomem byl i bedzie a jak kupicie to nie dziwcie sie ze kiedys niespodziewanie sie rozleci... a patrzenie na rece blacharzowi jak analizuje zawieszenie na niewiele sie przyda...
      • ktos_z_kosmosu Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 07:50
        qqbek napisał:

        > Przeczytałem, pomyślałem, przewinąłem w dół, upewniłem się,

        To naucz się jeszcze czytać ze zrozumieniem.
        Napisałem:
        1 - Auto było w warsztacie na połączonym z wymianą kół, przeglądzie pod koniec listopada. Stąd moja pomyłka listopad/grudzień, której to pomyłki, Ty, potrafiący czytać, nie dostrzegłeś.
        2 - Nigdzie nie napisałem, że sworzeń stukał. Jeżdżę samochodami od czasu gdy Ty, kolego na chleb, mówiłeś beb i niejednych stuków, kołatań w podwoziach się nasłuchałem i to w różnych konfiguracjach.
        3 - > A Waga ma rację - oczywiście, że ma, fachowy facet, ale jedno pomija. To co pominął mechanik. Oni założyli, że jak nie ma stuków, luzu, to sworzeń nie powinien się urwać.
        4 - No i się pomylili. Nie wzięli pod uwagą prawdopodobieństwa wady fabrycznej. Napisałem, że przegub urwał się dokładnie w miejscu zagniatania stalowej obudowy. Kawałek stalowego paska tylko został sterczący. Reszta stali, która miała zamykać sworzeń, odpadła.
        5 - Tu rada. Słoneczko się pokazało, to właź pod swoje X. Szczotką drucianą oczyść to co trzeba i szukaj pęknięć.
        To tylko chciałem Wam zasugerować.

        • qqbek Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 09:43
          ktos_z_kosmosu napisał:

          > To naucz się jeszcze czytać ze zrozumieniem.
          > Napisałem:
          > 1 - Auto było w warsztacie na połączonym z wymianą kół, przeglądzie pod koniec
          > listopada. Stąd moja pomyłka listopad/grudzień, której to pomyłki, Ty, potrafią
          > cy czytać, nie dostrzegłeś.

          Wulkanizator/mechanik/prestidigator?
          Zmień.

          > 2 - Nigdzie nie napisałem, że sworzeń stukał. Jeżdżę samochodami od czasu gdy T
          > y, kolego na chleb, mówiłeś beb i niejednych stuków, kołatań w podwoziach się n
          > asłuchałem i to w różnych konfiguracjach.
          Ja robiłem prawo jazdy na maluchu, więc możliwe.
          Ale zakładam, że kolega Waga robił je na Warszawie... i to M20, a nie 223.

          > 3 - > A Waga ma rację - oczywiście, że ma, fachowy facet, ale jedno pomija.
          > To co pominął mechanik. Oni założyli, że jak nie ma stuków, luzu, to sworzeń n
          > ie powinien się urwać.
          Bo nie powinien.
          A każdy wulkanizator/mechanik/prestidigator w środku sezonu na wymianę opon wykonuje dłuższą jazdę próbną samochodem klienta, żeby upewnić się, że wszystko jest w porządku.

          > 4 - No i się pomylili. Nie wzięli pod uwagą prawdopodobieństwa wady fabrycznej.
          > Napisałem, że przegub urwał się dokładnie w miejscu zagniatania stalowej obudo
          > wy. Kawałek stalowego paska tylko został sterczący. Reszta stali, która miała z
          > amykać sworzeń, odpadła.
          Ryzyko inherentne dla tanich części, tzw. "zamienników".

          > 5 - Tu rada. Słoneczko się pokazało, to właź pod swoje X. Szczotką drucianą ocz
          > yść to co trzeba i szukaj pęknięć.
          Moje X5?
          Jeździ gdzieś w Donbasie pewnie :)
          Sprzedałem, bo się stary grat sypał jak Misiewicz na przesłuchaniach. Ale rdzy nie było prawie wcale. Trochę nalotu na ramie pomocniczej z tyłu, jak na 17-letni samochód trzymał się doskonale pod kątem blacharskim. To nie japoński "chrupek" z nieocynkowaną blachą w końcu.
          Tak to już jest ze starymi autami, że sprawiają "niespodzianki". Niektórzy przechodzą do tego do porządku dziennego i albo z tym żyją, albo kupują auto nowe. Inni muszą sobie do tego dorabiać teorie spiskowe.

          > To tylko chciałem Wam zasugerować.

          Nie, chciałeś nam zrobić wykład.
          Odwdzięczyliśmy się tym samym, a ty masz do nas o to pretensje :)
          • ktos_z_kosmosu Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 10:35
            qqbek napisał:

            > ktos_z_kosmosu napisał:
            > Wulkanizator/mechanik/prestidigator?

            Nie masz pojęcia o warsztatach, co może nie dziwić u kogoś, kto swoje auta osobiście naprawia na rowie.

            > Ale zakładam, że kolega Waga robił je na Warszawie... i to M20, a nie 223.

            Co do robienia prawka, to nie wiem na czym kolega Waga je robił i nie chcę wiedzieć. Nie interesuje mnie to.
            Też nie interesują mnie ludzie, którzy przeczytawszy coś po łebkach bezmyślnie komuś dosrywają.
            Interesują mnie tacy co przemyślą zagadnienie i coś mądrego powiedzą, trafne wnioski wysnują

            > A każdy wulkanizator/mechanik/prestidigator w środku sezonu na wymianę opon wyk
            > onuje dłuższą jazdę próbną samochodem klienta, żeby upewnić się, że wszystko

            Jaką jazdę i po ki grzyb?
            Powtórzę.
            Nie było żadnego luzu, poniał?
            Chłopie, co z Tobą? Dieslem jeździłeś i wytrzęsło?
            Czytaj i myśl.

            > Nie, chciałeś nam zrobić wykład.

            To nie wykład, to zwykła, na bazie doświadczenia, przestroga.
            Do większości dotrze, do części można gadać jak do tego z dialogu poniżej.

            Szczęść Boże kumoszu
            AAA, gąsiora mam w koszu
            A jak u was żona i dzieci?
            Związany to i nie odleci
            A jak wasza teściowa?
            To gęś, a nie krowa
            EEE, gadać z głuchym chamem
            Na wieki wieków amen.


            • qqbek Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 12:18
              ktos_z_kosmosu napisał:

              > Nie masz pojęcia o warsztatach, co może nie dziwić u kogoś, kto swoje auta osob
              > iście naprawia na rowie.

              Coś się tobie kochaniutki ostro popierdoliło w główce :)
              Owszem - czasem wjadę na kanał i coś niewielkiego sam zrobię przy samochodzie, czasem po prostu zaglądam pod samochód z przyzwyczajenia (co tobie radzę), ale generalnie samochód serwisuję w warsztatach.
              Mechanicznych jak coś jest nie tak z mechaniką.
              U elektromechanika, gdy padnie coś z elektryki.
              U oponiarza, gdy wymieniam opony.
              W firmie zajmującej się klimą, gdy mam problem z klimatyzacją.
              A nie u "złotej rączki", co zna się na wszystkim i do tego w szczycie kolejek do wymian kół/opon ma dość wolnego czasu, żeby zająć się autem klienta na dłużej. Jak coś jest do wszystkiego to jest do dupy!

              > Co do robienia prawka, to nie wiem na czym kolega Waga je robił i nie chcę wied
              > zieć. Nie interesuje mnie to.

              Dopiero co mądrzyłeś się, wysyłając nas z powrotem z drabiną na truskawki.
              A teraz ciebie to "nie interesuje".
              Wyborne.

              > Też nie interesują mnie ludzie, którzy przeczytawszy coś po łebkach bezmyślnie
              > komuś dosrywają.

              Masz pełnoletniego (albo blisko pełnoletniego) parcha.
              Zaniedbałeś serwis.
              Odpadło po zimie koło.
              Dosrywaniem nazywasz stwierdzenie kilku faktów dotyczących twojej, tak zwanej "kultury technicznej". A o tej "kulturze" najlepiej świadczy zaś to, że okazało się, że do wymiany jest właściwie całe przednie zawieszenie. No z dnia na dzień się tak stało i nie wiesz dlaczego, przecież "wszystko było w porządku do tej pory".

              > Interesują mnie tacy co przemyślą zagadnienie i coś mądrego powiedzą, trafne wn
              > ioski wysnują

              Nie duduś, ty kurwa z wykładem na temat tego, że nie powinniśmy jeździć szybko, bo ty masz parcha na podjeździe.
              Do tego pouczasz nas, jak mamy auta serwisować, choć to tobie koło odleciało, a mi przez prawie 25 lat za kółkiem jeszcze się nie zdarzyło. Wyborne.

              > To nie wykład, to zwykła, na bazie doświadczenia, przestroga.
              > Do większości dotrze, do części można gadać jak do tego z dialogu poniżej.

              A ja w dupie mam twoje dobre rady "wujku dobra rado".
              Paniał?
                  • misiaczek1281 Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 14:51
                    qqbek napisał:

                    > szymi_mispanda napisał(a):
                    >
                    > > A jaki dumny z tej 20 letniej hondy z odpadającymi kołami hyhy
                    >
                    > Eee samozadowolenia tego pajaca od Polo z opiłkami metalu w oleju jeszcze nie p
                    > obił.
                    >
                    >
                    chwalenia się łysymi oponami i jazdą z prędkością 220 też jeszcze nie pobił bo tego się nie da pobić:) ju wiele razy prostowałem że to nie były opiłki ale nie dociera i powtarzasz w kółko jak katarynka raz zasłyszaną melodię
                    • misiaczek1281 Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 14:53
                      misiaczek1281 napisała:

                      > qqbek napisał:
                      >
                      > > szymi_mispanda napisał(a):
                      > >
                      > > > A jaki dumny z tej 20 letniej hondy z odpadającymi kołami hyhy
                      > >
                      > > Eee samozadowolenia tego pajaca od Polo z opiłkami metalu w oleju jeszcze
                      > nie p
                      > > obił.
                      > >
                      > >
                      > chwalenia się łysymi oponami i jazdą z prędkością 220 też jeszcze nie pobił
                      > bo tego się nie da pobić:) ju wiele razy prostowałem że to nie były opiłki ale
                      > nie dociera i powtarzasz w kółko jak katarynka raz zasłyszaną melodię



                      idź w lubelskie szukaj pajaca może tam są bo tu nie ma
                      • qqbek Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 22:50
                        1. Opony były stare, a nie łyse. Uczciwie napisać ogłoszenie to Janusz marketingu będzie się cztery lata podniecał...
                        2. 230 km/h jechałem na mających niecały rok Michelinach Latitude Sport 3 z indeksem prędkości W (do 270 km/h), które kosztowały mnie niewiele mniej niż to, co dziś mógłbyś zaśpiewać za swoje Polo 1.4 z korbotronikiem.

                        Pajacu 😁
                          • qqbek Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 23:15
                            Pod warunkiem, że nie są sparciałe.
                            Futrzasty debil czepia się, od niemalże 4 lat, podlinkowanego tu kiedyś ogłoszenia o sprzedaży mojej Astry.
                            Astra była sprawna technicznie (i z tego co wiem służy nabywcy do tej pory), ale w ogłoszeniu napisałem, że sprzedaję z zimówkami na felgach stalowych i aluminiowymi felgami pod letnie (przy czym felgi sfotografowałem z oponami, które miały jeszcze prawie 4 mm bieżnika, ale miały ponad 7 lat).

                            No i futrzastemu debilowi ubzdurało się, że sprzedałem komuś samochód na łysych oponach, nie poinformowawszy go jeszcze o tym fakcie.
                            • waga170 Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 23:47
                              Futrzasty debil nie jest az taki rzadki. U nas na podworku byla niejaka Hanka Wojcik, ktora seplenila, byla piegowata i ruda, ale przede wszystkim glupia. Koniecznie chciala sie dostac do bandy podworkowej ale sie z niej nasmiewalismy. Wiec wymyslila sobie ze przez to ze banda sie z niej nasmiewa to jest... czescia tej bandy! Dostarczala wiec pozywke do tego zeby czlonkowie bandy do niej sie odzywali, smiejac sie z niej, opluwajac ja, a ona dalej swoje, bo banda o niej mowila czyli cel byl osiagniety. Az raz taki Dyziek chcial jej zabrac skakanke...
                              Zeby kontynuowac ktos musi mnie poprosic.

                              No dobra, dokoncze. Dyziek nie mogl jej wyrwac tej skakanki wiec Hanke napierdalal druga reka w ktorej trzymal luk zrobiony z kija debowego. Czym bardziej ja napierdalal tym mocniej ona trzymala skakanke. Dopiero po latach dotarlo do mnie ze ona ta skakanke tak trzymala, bo czym mocniej Dyziek ja napierdalal tym ona to bardziej lubila, jak nasz tu Misio.
                          • waga170 W czasie suszy droga sucha 17.02.19, 23:16
                            > Na suchej drodze lyse opony sa lepsze niz te nowe z glebokim bieznikiem ....bo
                            > wiecej gumy dotyka jezdni...

                            Myslalem ze jestes powazniejszy. Albo moze tam u Was suche drogi sa bieznikowane zeby kierowcy mogli jezdzic na lysych oponach?

                              • engine8 Re: W czasie suszy droga sucha 17.02.19, 23:51
                                Nie nie popierdolily mi sie. slicks to co innego....
                                Nie mowimy to o jezdzeniue w roznych warunkach gdzie moze byc mokro , gdzie oopna zjechana moze sie rozleciec ze starosci alby zetrze sie bardzije az sznurki bedzi ewidac ipt.... ale o takich samych oponach z nowym bieznikiem i prawie lysych ale ciagle w bardzo dobrym stanie na suchej powierzchni...i na krotki okres aby unikac wszytkich inny powyzszych niebezieczenstw.
                                Masz po prostu wiekszy kontakt opony z droga.. a to sie liczy.

                                "Consumer Reports says the lower tread depth puts more of the tire in contact with the road, improving cornering as well as braking."
                                • waga170 Re: W czasie suszy droga sucha 18.02.19, 00:01
                                  > Masz po prostu wiekszy kontakt opony z droga.. a to sie liczy.

                                  Rodzajow kontaktu opony z droga jest powiedzmy kilka, ale tak naprawde licza sie trzy. Kontakt suchej opony z sucha jezdnia to ani nie kontakt gumki kreslarskiej z tafla szkla, ani nie kontakt lapki gekona z lisciem banana. Popatrz w jakims ogolnodostepnym zrodle, a dowiesz sie ze w czasie tego kontaktu opony z droga "wiekszy" sie nie liczy. To nie wacek w kontakcie z Murzynka.
                                  • engine8 Re: W czasie suszy droga sucha 18.02.19, 00:07
                                    Od poczatku zalozylismy "sucha sytuacje" a wiec kontakt suchej opony z sucha jezdnia.... niczego wiece sie nie doszukujemy...
                                    A liczy sie liczy..... opony sie goli do tego aby zwiekszyc performance...
                                    www.tirerack.com/tires/tiretech/techpage.jsp?techid=67
                              • engine8 Re: W czasie suszy droga sucha 17.02.19, 23:58
                                I czesto ludzi specjaplnie "gola" - Scinaja bieznik aby miec lepsza przyczepnosc:

                                "Tire shaving is an effective means of permitting more of a tire's performance capability to be realized early in its life. And in many cases, shaved tires used in competition actually have a longer useful life than tires that enter competition at full tread depth."
                                • waga170 Re: W czasie suszy droga sucha 18.02.19, 00:09
                                  Kurwa, myslalem ze jestes bystrzejszy od Nazimno i jednak rozumiesz co cytujesz. Odpisz temu autorowi ze nie powinien poprzestac na czesciowym goleniu opony tylko zgolic ja na lyso. Albo jeszcze lepiej, troche glebiej. Jak pies Ala Bundyego ktory zajebal suke na smierc and a little beyond.
                                  • engine8 Re: W czasie suszy droga sucha 18.02.19, 00:22
                                    Chlopie, ni epodniecaj sie, napij sie.. Relax...
                                    Zapodalem ci ju zlink to renomowanego eksperta od opon - Tire Rack, ktory pisze

                                    "However, any tread design that breaks up the contact patch into smaller elements or adds additional tread depth (required to enhance wet traction) will increase tread block squirm and reduce dry performance. This means that tires typically provide their worst wet traction and their best dry performance just before they wear out."

                    • qqbek Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 13:56
                      Ja wtedy pracowałem (pierwsza praca!) w firmie, gdzie mieliśmy Mazdę 323 (kanciaka - BG z 1991 czy 1992 roku, nie tę nowszą - za to z silnikiem przełożonym z Mx-3, bo pierwszy "odpadł" po 350.000km przebiegu) i Forda Scorpio (2.3). I powiem szczerze wszyscy woleli jeździć Mazdą.
                      A Mazda wyglądała jak burdel na kółkach, syf, kiła, mogiła... za to robiła po 1500-2000 kilometrów tygodniowo i się nie psuła.
                    • ktos_z_kosmosu Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 14:07
                      szymi_mispanda napisał(a):

                      > Piękny kawałek historii ten samochód gościa z kosmosu.

                      Kosmitkę rwałem na Forda Capri, ale osiągnąwszy sukces, pozbyłem się go, bo w tamtych czasach obsługa tego auta to były wielkie pieniądze, a te potrzebowałem by dom wybudować, no i silnik tylko 1,2.
                      Jak to powiadają, niedaleko pada jabłko od jabłoni, to przeszło na syna. Ten swoją rwał na Hondę 2000. Nie jeżdżona stoi w garażu bo trójkę dzieci namnożyli i wożą je Subaru Outbackiem. Też Szwajcar z karteczką wklejoną w instrukcję obsługi pojazdu. Wklejka była na stronie tempomatu. Po czasie okazało się, że tempomat szwankuje i wszystko było jasne, Szwajcar, pewnie łzy roniąc, chciał poinformować kupującego co w aucie wymaga naprawy.
                      Ciekawe jak na ten gest Szwajcara, by zareagowali nasi rodzimi hejterzy.
                      • szymi_mispanda Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 14:13
                        A tu w Szwajcarii wszystkie znane mi komisy to turcy prowadzą a kupujacymi sa wschodni europejczycy.

                        Jak od szwajcara chciałem kupić f10 550i to nie chcial zejść poniżej 49000 chf hyhy

                        Na szwajcarsko tureckich placach takie same są po 25-30tys chf

                        Ciekawe dlaczego hyhy
                        • qqbek Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 14:21
                          No bo Szwajcar do kościoła tym jeździł, więc dla allahobojnego Abdula to jest nieczyste auto i musi się go pozbyć za wszelką cenę ;)

                          Mam sąsiada, który handluje "Szwajcarami" (nie Mirek co dwa sprowadza na kwartał, żeby dorobić - ma tego 50-70 sztuk na placu zawsze, dwie-trzy kolejne duże lawety co drugi tydzień). Jak kilka lat temu szukałem auta, to 2-3 mi się podobały u niego na placu, a on stwierdził, że mi to może ściągnąć, a z tych to jeden nadaje się do jazdy. Sam jeździ teraz niespełna dwuletnim S8 kupionym od Szwajcara... twierdzi, że w Polsce nie miałby szansy sprzedać tego z zyskiem, ale do już n-te S8 jakie ma i kupił z sentymentu :)
                          • szymi_mispanda Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 14:27
                            Bo Szwajcarzy sa uczciwi nie ukradną ci nic nie oszukaja ale jak cos negocjujesz z pieniędzmi to nie odpuszcza nawet rapena.

                            Zresztą prawdziwi to zadko sprzedają samochody. Z widzenia znam kilka sztuk ludzxi z domów na wzgórzu a jeżdżą... W140.
                            • ktos_z_kosmosu Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 14:38
                              szymi_mispanda napisał(a):

                              > Bo Szwajcarzy sa uczciwi nie ukradną ci nic nie oszukaja ale jak cos negocjujes
                              > z z pieniędzmi to nie odpuszcza nawet rapena.

                              Normalna linia. Jak coś dobrego, to musi kosztować.
                              Ouback kupiony był w autokomisie i chyba się trafił. Czyściutki, pachnący, nie bity i w całkiem dobrym stanie technicznym. Sprawdzany w dwóch warsztatach plus jego historia w internecie.
                              Ale to chyba kwestia szczęścia i pewnie fakt, że mało jeżdżą, bo dziećmi drobnymi się zajmują, a jak już, to soków z niego nie wyciskają.
                        • ktos_z_kosmosu Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 17.02.19, 20:35
                          loyezoo napisał:

                          > Nigdy nie było Capri 1.2

                          W stodole u pewnego blacharza pod Lublinem był taki.
                          Tanio kupiłem w częściach (nadwozie po blacharce wymalowane minią), drogo wyremontowałem.
                          Nie twierdzę jednak, że silnik był oryginalny. W tamtych czasach cokolwiek sprawdzić w tych kwestiach było bardzo trudno. A i dziś, choć mamy internet, też trzeba zawarte w nim informacje mocno przesiewać by błędów uniknąć.
                          Zresztą pewne też stwierdzisz,że nie było Fordów Mustangów, które ledwo pod górkę podjeżdżały.


          • ktos_z_kosmosu Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 18.02.19, 23:31
            qqbek napisał:

            > Zgadłem, że to "blacharz/oponiarz/prestidigitator" 😂

            Ty facet nie zgaduj, ty pozbądź się złośliwości, a wolnym miejscem w twoim mózgu zacznij myśleć.
            Sądzisz, że wymiana wahaczy w starym, a jednocześnie wartościowym samochodzie, to zwykłe hop siup? Tam, by czegoś nie rozpierdzielić trzeba i klucza i palnika i rozumu, czyli połączenia metod mechanika z metodami blacharza.
            Rozumiesz śmieszku?


            • qqbek Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 19.02.19, 00:24
              ktos_z_kosmosu napisał:

              > qqbek napisał:
              >
              > > Zgadłem, że to "blacharz/oponiarz/prestidigitator" 😂
              >
              > Ty facet nie zgaduj, ty pozbądź się złośliwości, a wolnym miejscem w twoim mózg
              > u zacznij myśleć.
              Piękne - uszczypliwość i wezwanie do zawieszenia broni w jednym zdaniu.
              Jak jeszcze byłem grzeczny (a nie sobą), toś sugerował, że auto w rowie serwisuję.

              > Sądzisz, że wymiana wahaczy w starym, a jednocześnie wartościowym samochodzie,
              > to zwykłe hop siup?
              Wiem :)
              Lepiej niż mógłbyś się tego spodziewać.

              > Tam, by czegoś nie rozpierdzielić trzeba i klucza i palnika
              > i rozumu, czyli połączenia metod mechanika z metodami blacharza.
              Blacharz z palnikiem i kluczem?

              > Rozumiesz śmieszku?
              Owszem.
              Jeździsz typowym "gruzem" i dorabiasz do tego ideologię.
              Wielowahacz Hondy to była naprawdę rewelacja techniczna lat 90-tych i dopóki to było w miarę nowe i serwisowane zgodnie ze sztuką oferowało doskonałe właściwości trakcyjne.
              Ale - technika poszła tak do przodu, że nawet jak ostatnio prowadziłem nowe Clio z belką skrętną z tyłu, to nie było to jakoś strasznie wkurwiające (jak porównam na przykład z właściwościami jezdnymi Astry mojej żony sprzed lat, które mnie - czcicielowi wielowahacza - doprowadzały do szewskiej pasji).

              Dochodzi do tego fakt, że "gruza" serwisujesz najwyraźniej u gościa, który albo się nie zna, albo zwyczajnie ciebie robi w konia.

              A wyśmiewając moją opinię, śmiejesz się też z opinii Loyezoo, który spośród użyszkodników tego forum ma chyba najwięcej aut... i to jednocześnie :) Do tego pewnie kilka z nich jest takich, które zapewne twojego "chrupka" biją metryką o kilka ładnych dekad :)
            • vogon.jeltz Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 19.02.19, 09:13
              > Sądzisz, że wymiana wahaczy w starym, a jednocześnie wartościowym samochodzie,

              Ty weź nas już nie rozśmieszaj z tym wartościowym. Taka Preluda to fajny wózek i pewnie klawo się nim jeździ, ale wartości to on ma tyle co przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. Netto.
        • ktos_z_kosmosu Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 18.02.19, 23:12
          loyezoo napisał:

          > Co się ma ułożyć???

          Koniecznie chcesz bym ci odpowiedział co?
          Myślałem, że troszkę wiesz o motoryzacji i rozumiesz kwestie techniczne, ale widząc, że nieszczególnie, radzę, podnieś tyłek sprzed monitora, internetowy fachowcu i kopnij się do dobrego diagnosty, powiedz, że wymieniłeś wszystkie wahacze sworznie z przodu i tyłu, to on ci odpowie co, a raczej kiedy i dlaczego.
          • engine8 Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 18.02.19, 23:33
            Zalezy co wymieniles..... Amortyzatory tak ale pasywne elementy zawieszenia prawidlowo zamontowane (auto powinno byc wlasciwie obciazone w czasie montazu i wszytko wlasciwie dokrecone ) nie powinny zmieniac charekterystyki - jedynie odczucia Twoje i Twojej D i charaketer jazdy sie zmienia po wymianie.
              • engine8 Re: Sprawa poważna, ku przestrodze. 19.02.19, 00:42
                Ale ja Tobie nie tlumacze i Twoj diagnosta mnie nie interesuje.... Napisalem Ci tylko ze elementy aktywne sie "docieraja" ale pasywne to juz raczej nie powinny... Wlasnie wymienilem wszystkie gumowe elementy w zawieszeniu na przodzie w BMW X5 i mechanik nic nie wspominal o "ukladaniu sie". On mial je dobrze zalozyc i ulozyc i zakrecic i tam sie nie ma wiecej co ukladac - Ba, lepiej zeby sie nic nie ukladalo... Co sie ma ukladac np ?
                Jak ci nie mowil to zapytaj... bo mnie by to gnebilo.. Kto wie moze nie dokrecil wszytkiego "na ziher" i kazal pojezdzic zeby sie to samo "ulozylo"?
                Kazal ci sie zglosic na kontrole po jakims czasie ?