Dodaj do ulubionych

oooo Lexus jednak czasem sie psuje...

12.06.19, 17:38
dzisiaj jade sobie spokojnie swoim GS460.

Nahle w czasie jazdy zapala sie check engine ale nic sie nie dzieje. Zatrzymuje sie ale nie wylaczam silnika.

Patrze na zegary I jeden po drugim sie zapalaja:

AFS off
VSC off
BA off
Damper off

Kurde.

Zostalem z samym ABS (na razie), skretne reflektory nie dzilaja, ASC I caly system trakcji nie dziala, wspomaganie hamulca glownego nie dziala.

Mozna driftowac :)

Czy to wszystko przez ta pieprzona szyne CAN?

Bo przeciez te systemy nie maja ze soba wiele wspolnego.

?
Obserwuj wątek
    • engine8 Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 12.06.19, 18:02
      Odlacz akumulator na 15 minut i zobacz czy i ktory kod wroci.... to co powie czy to byl "glitch" czy jest problem

      przy okazji sprawdz pod spodem czy cos nie wisi i czy dobrze kurek of paliwa zakrecieles :)
      AFS /V SC moze byc spowodowany tym ze auto nie jest wypoziomowane i ne moze ustawic swatel i innych pierdowlek zawiszenia jak trzeba . Moze spawy zardzewialy i sie rozlatuja :)
          • gzesiolek Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 27.10.21, 11:11
            Chyba wszyscy tęsknią... choć trochę...

            I sobie uświadomiłem, że za mną raczej nikt nie będzie tęsknił, może Klemens czasem, ale przecież spokojnie znajdzie sobie kontr-dyskutanta ;)
            Jakbym nie był w biurze poszedł bym sobie golnąć dla kurażu, żeby takie myśli do głowy nie przychodziły ;)
                      • gzesiolek Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 27.10.21, 16:05
                        Aż boję się spytać ile ich masz ;)

                        U mnie aż tak dobrze nie ma... wciąż mam staruszki w stylu 25letniego G-Shocka, czy 20 letniej kwarcowej Festiny... czy 50letniego Zenitha na sprężynce od ojca...
                        Ale obok Garmina Venu jako sportowego, mam też klasyczne werki w Wordlmasterze od Atlantica i Premiere od Seiko... A perełką obok emocjonalnie ważnego Zenitha jest kilkuletnia Omega Speedmaster i to jedyny mój co ma jakąkolwiek materialną wartość która na dodatek nie powinna spadać...
                        Ale mimo, że mam w szafce nawet Casio i Festinę to i tak uważam zegarki Boss za tandetę ;)
                                  • gzesiolek Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 08:16
                                    Bywalec, ale tak serio, poco podpierdalasz? Jak Cię temat nie interesuje lub drażni nie czytasz i nie piszesz... Bo to była akcja w stylu eGrażyn... Pójdę do innych wątków by srac za Tobą i robić smród bo gdzieś w innym wątku i innym czasie ktoś Ci podpadł... Opanuj się facet. Przecież nikt Ci nie karze czytać jeepa czy mu wierzyć.
                                    A to, że trafiło dwóch nadwrazliwcow w swoim temacie to później pyskówka... No chyba, że to w ramach utrzymywania zdrowego poziomu agresji...
                                    • bywalec.hoteli Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 08:33
                                      Nie ma nic złego w zauważeniu i wytknięciu koledze narcyzmu, megalomanii ani zbytniej fantazji.
                                      Jeep to taki odpowiednik na AutoMoto tzw. egrażynowej Bergamotki - Engin wie o co chodzi.
                                      Przedstawia siebie jako emira maharadżę - a w rzeczywistości zapewne szary kurnik.
                                      • gzesiolek Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 09:09
                                        Ale Twoje zdanie znamy.

                                        Tutaj powstał temat o zegarkach (trochę OT przyznaję), a nie o tym czy ktoś jest bogaty lub czy inni mu w to wierzą. Jeep nic sam od siebie nie pisał, sam to z niego wyciągałem... Zresztą mam kumpli ze studiów z Breitlingiem na ręce (zresztą jak na jego wartość wg mnie ch...wo wygląda) i wcale nie czuje się od nich gorszy, a oni nie czują się lepsi... Ale mechanicznie zegarek cud techniki...
                                        Nic nie napisałeś o swoim zegarku a dołączyłeś się do wątku tylko by się dopierdolic i kolejny raz wylać Twoje "ale" względem Jeepa... Wiedziałeś, musiałeś wiedzieć, że poza pyskówka nic innego z tego nie wyniknie. Więc po co? Chęć dop...nia i usadzenia Jeepa jest silniejsza niż inne kwestie?
                                        • bywalec.hoteli Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 09:17
                                          Gzesiolek, usiądźcie z Jeepem, przytulcie się i popłaczcie jak tak wam smutno.

                                          Twój kolega ma Breitlinga....wow...Lange i synowie są dużo drożsi od Breitlinga - nosi go Putin i spółka.

                                          Jedyny sensowny zegarek jaki miałem to "Swiss made" Atlantic Seabase. Bardzo fajny jak dla mnie, ale zgubiłem XD
                                          Może sobie kupię teraz jakiś zegarek - co poradzisz?
                                          • gzesiolek Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 09:51
                                            Na zwrócenie uwagi i zwykłe ludzkie pytanie "Po co?" odpowiadasz atakiem i jakimś dziwnym wtrętem o przytulaniu. Ok. Każdy ma swój sposób przeżywania emocji. Ale masz rację pod tym względem, że jak masz się czepiać tematu to jestem tak samo winny jak Jeep...

                                            Nie wiem ile dokładnie kosztują zegarki każdej marki i modelu zwłaszcza z tych gdzie ceny są 5cyfrowe lub wyższe. Ot nie stać mnie... Moją Omegę złapałem na promocji za 4cyfrowa kwotę...i to zaskakująco niską...

                                            I stawiam, że są takie Braitlingi które są droższe od wybranych modeli Lange i odwrotnie...

                                            Co do rady to jeśli chodzi o jakość techniczna i wygląd to jeśli nie chcesz się afiszować czy traktować to nieco jak włożenie kapitału, no i w razie zgubienia nie żałować aż tak strasznie to trzymaj się Atlantica, ew. Seiko, czy Citizen...
                                            Ale ja lubię surowy i jak najprostszy klasyczny wygląd... I te marki to zapewnią...
                                          • jeepwdyzlu Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 09:56
                                            Lange i synowie są dużo drożsi od Breitlinga - nosi go Putin i spółka.
                                            ---
                                            My, Niemcy lubimy Putina :-)
                                            I juz cieszymy się, ze zrobi z wami porządek.
                                            :-)

                                            Langa zakładam 3 razy w roku.
                                            Nie lubię go. Dostałem go w śdednioudanym prezencie od wspólników.
                                            Najbardziej lubię monaco :-)

                                            No dobra. Bywalec.
                                            Przepraszam, trochę za mocno Cię przejechałem.
                                            Prowokowałes mnie, ale mogłem to olać.
                                            Staram sie nie pisać o swoich autach, mam nauczkę żeby nie wspominać o zegarkach.
                                            • gzesiolek Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 10:04
                                              Pierdolisz...
                                              To, że Putin kupił wielu niemieckich polityków nie znaczy, że Niemcy go lubią...
                                              A jak dalej nie da im zwiększonych dostaw gazu w dobrej cenie to będzie miał całą społeczność tak nastawioną negatywnie, że PR i trollami tego nie naprawi...

                                              A jak już się tak przepraszamy, to sorki, że ciągnąłem OT o zegarkach... Zwłaszcza w temacie Szymiego
                                              • bywalec.hoteli Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 10:20
                                                Niemcy kochają Ruskich. Chyba dlatego, że dostali od nich solidnego łupnia. I nie przetrzymali rosyjskiej zimy jak atakowali na Rosję. Niemcy kochają tych, którzy ich pokonali.

                                                Lubią też rosyjskie miliardy i miliarderów - a Putin i ma miliardy i ma miliarderów w ręką i pod kontrolą.

                                                Choć osobiście uważam, że rosyjska agresja na Ukrainę im się nie opłacała i wyjdzie im bokiem:
                                                1. zarżnęli Krym - złotą kurę turystyki - na wakacje europejski turysta na Krym nie pojedzie - bo nie będzie chciał się bawić w wizy - obawiam się, że część krymskich mieszkańców z biedy i beznadziei zajmie się przestępczością, to samo w obwodzie donieckim i ługańskim kiedy mieszkańcom głód zapuka do drzwi. Obawiam się, że będzie druga Czeczenia - miejsce gdzie ze strachu przed terroryzmem Moskwa będzie musiała pompować grubą rurę rubli.

                                                2. zniszczyli PR Rosji w Europie Zachodniej, co jeszcze podlali zamachami w UK.
                                                3. zniszczyli bliskie i przyjazne stosunki z Ukrainą i dali paliwo ukraińskiej państwowości (a jest to przypomnijmy państwo bez tradycji państwowych - Ukraina jako oddzielne państwo historycznie nie istniała)
                                                Za kilka lat Ukraina bezpowrotnie nie będzie rosyjską strefą wpływów tak jak już nie jest Polska, Litwa, Łotwa, Estonia ... a nawet Obwód Kaliningradzki chce być europejski a nie rosyjski.
                                                • gzesiolek Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 11:33
                                                  A ilu tych Niemców kochających Putina i Rosjan znasz?
                                                  Bo ja pracuję teraz z Niemcami i traktują ich z neutralnością podszyta strachem i nieufnością, ale na pewno nie z sympatią i miłością... Pełny pragmatyzm jeśli chodzi o współpracę biznesową, ale jak teraz Putin zaczął gierki na gazie to pragmatyzm przeradza się w głośno wypowiadaną niechęć, ba zaczynają rozumieć Polskę w jej podejściu... Oczywiście to pracownicy jednej firmy z dwóch regionów, więc żadna próbka, ale przez to bym raczej nie geberalizowal o sympatii...
                                                  • gzesiolek Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 14:00
                                                    Albo piszemy o kupionych politykach i biznesmenach albo Niemcach jako społeczności. Już sami Niemcy żartują z NS1 i NS2... Ze ceny im nie straszne, maja zabezpieczone nowe kanały dostaw i ze gazu im nie braknie... a nie czekaj...
                                                    A sam projekt NS z punktu widzenia Niemiec nie był taki zły. Oni poza chęcią i deklaracja odbioru i wsparciem politycznym niewiele musieli się wysilać... Ale zaczynaja zwykli Niemcy dostrzegać, ze jak Putin zechce i będzie ostra zima to ten gaz wożony statkami może się okazać baaardzo tani... A ten z NS bardzo drogi...
                                                • jeepwdyzlu Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 13:45
                                                  Masz rację o ile Ukraina zostanie samodzielnym.państwem. A to pewne nie jest.

                                                  Zegarek. Atlantic. Worldmaster.
                                                  Dobry pomysł ale kup STAREGO na chodzie.
                                                  Oddaj do renowacji - 300 do 1000 zł max
                                                  I bedziesz mieć elegancki z.dobrym.mechsnizmem na następne 50 lat.
                                                  Ale nowego Atlantica nie kupuj. To firma kupiona przez polskich biznesmenów majaca prawa do marki i projektów. W stylizowane na lata 50te koperty wkładane są takie sobie mechanizmy..
                                                  W ogóle atlantic to była firma nastawiona 70 lat temu na kraje bloku wschodniego i Skandynawię. I jeszcze Niemcy. Czyli kraje (wtedy) biedne. Ale nawet w biednych krajach zawsze sa ludzie którzy chca mieć szwajcara...
                                                  Jak nowy - to nie Festina tylko rzuc okiem na Doxę i Certinę.
                                                  • bywalec.hoteli Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 14:22
                                                    Atlantic należy do polskich biznesmenów? Wyczytałem, że w 1989 kupiła to firma UVB i że rynek polski jest kluczowy, ale nic więcej nie wiem.
                                                    I że już w 1965 "Polska staje się kluczowym rynkiem, a Europa Wschodnia głównym regionem sprzedaży marki Atlantic".

                                                    Ale produkują nadal w Szwajcarii?

                                                    No ciekawe, że za komuny Szwajcarom opłacało się produkować do Polski i Europy Wschodniej, skoro był dramatyczny rozdźwięk miedzy kursem złotego i dolara. Robotnik zarabiał 20 dolarów miesięcznie. To kto mógł sobie pozwolić na zegarek za 100 czy więcej dolarów?
                                                  • jeepwdyzlu Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 15:05
                                                    bywalec.hoteli napisał:

                                                    > widzę, że nawet takie Worldmastery po renowacji sprzedają, np tu za 2.5k:
                                                    > www.zegarmistrz.com/pl/p/Zegarek-ATLANTIC-Worldmaster-Original-z-lat-70-tych/18964

                                                    Ma 37mm
                                                    To w dzisiejszych czasach mało.
                                                    Poszukaj większej koperty - jest na pewno 42mmetrowa...
                                                  • engine8 Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 17:59
                                                    A powiedzcie mi po jaki chuj wam te zegarki teraz kiedy wszytko co istnieje ma wbudowany dokladny czasomierz?
                                                    Ja ma kilka ale schowane gdziez tam w sejfie od lat - pewnie juz nic nie pokazuja... ale jakos mi za nimi nie teskno.
                                                    Probowalem czsami wyciagac i nosic ale nie dalo sie - niepotrzebne obcazenie na rece.
                                                    A moze to wszytko dlatego ze "europa" lubi sie pokazac" I wasze lazienki ladniesze od naszych i okna tez - chociaz wcale nie bardzie funkcjonalne?
                                                  • gzesiolek Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 23:50
                                                    Nie wszyscy siedzą na 4literach w domu, a wyciągać komórki z kieszeni mi się nie chcę... Poza tym wszystko kwestia tego czy potrzebujesz znać godzinę... Jako uczeń i student też zegarka nie nosiłem i też mi raczej przeszkadzał... Na emeryturze może będzie podobnie...
                                                    Ale teraz zegarek się przydaje, a że osobiście wolę zegarek za kilka tysięcy PLN miast najnowszej super hiper komórki (inna sprawa, że zegarki z dobrym mechanizmem nawet po wielu latach są pełnowartościowe a komórka już po 5 zwykle jest warta ułamek jej wyjściowej wartości)...
                                                  • engine8 Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 30.10.21, 00:50
                                                    Gdzie nie masz zegara i go na tyle potrzebujesz ze musisz ciagle sprawdzac godzine? W biurze? W samochodzie?
                                                    Miec caly dzien kupe zlomu czy plastiku na rece tylko po to aby na niego spzierac kilka razy dziennie kiedy Ci sie naprawde ni chce siegac a musisz wiedziec ktora godzina?
                                                    A jak juz masz tak potrzebe to kup sobie Apple watch alb cos w tym rodzaju
                                                    Pieprzenie ze ci jest zegarek za kilka tysiecy "potrzebny".
                                                    Rozumiem ze wile osob traktuje to jako meska bizuterie i chce poakazac kim sa - podobnie jak z samochodami.
                                                  • jeepwdyzlu Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 30.10.21, 00:58
                                                    Pieprzenie ze ci jest zegarek za kilka tysiecy "potrzebny".
                                                    ---
                                                    Przestań engine.
                                                    Na chuj Ci BMW skoro można jeździć Pontiacirm Aztec?
                                                    Na chuj Ci whisky skoto można się najebać budweiserem?
                                                    Na co Ci dom w Kalifornii skoro mógłbys do dziś mieszkać w Pyrkowicach pod Radomskiem?
                                                    Jestes kurwa ostatni na tym forum, który ma prawo pytać na co komu to czy tamto.
                                                    Przypadkiem nie wyjachałeś z kraju dla pieniędzy?
                                                  • engine8 Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 30.10.21, 02:57

                                                    No ale nalezy pewne rzeczy rozroznic..
                                                    Tzn zaladajac ze auto ma sluzyc do przemiszcenie sie z punktu A do B (a zegar pokazywac czas) to bylby rowny argument.
                                                    Drugi porownywalny moglby byc wyglad.
                                                    BMW mi nie jest potrzebne. Ale ten samochod jezdzi lepiej i wg mnie bezpieczniej niz inne a jazda jest wygodniejsza i przyjemnijesza.
                                                    Jezdze nimi poniewaz sie przyzwyczailem do tego charaktery jazdy i to sie czuje pod dupa 100% zasu kiedy przebywam w aucie.
                                                    I to akurat mozna zastapic czyms innym jednak jazda w innych jest wyraznie inna. Nie mowie ze nie ma w tym ani krzty "mam bo moge i mam za co" ale ni za bardzo mam opcje aby o wiele taniej miec 80 czy 90% tego co mam w BMW.
                                                    Ba , stac mnie na auto o wile wiele drozsze i bardzeije prestizowe (niewile jest aut na swiecie na ktore mnie nie stac) ale go nie mam bo nie widze i nie czuje potrzeby.

                                                    Gdyby ten zegrek pokazywl lepszy czas, byl wygodniejszy i przyjemniejszy w noszeniu od innych to byloby co innego ale zadne z powyzszych nie ma miejsca
                                                    I dlatego mowie ze zegarek - 10% potrzeba orientacji, 10% wyglad w czasie a reszta to show off. A BMW to dokladnie odwrotnie.
                                                    Ha, wiele razy przywozilem podrobki - i to dobrej jakosci, zegarkow takich za $7 - $10k . Ubralem pare razy zeby sie podraznic z Szefem formy ktory mial prawdziwy i go pokazywal... wiec wiem jaka jest roznica i jakie powody noszenia drogich zegarkow. Show off.
                                                    Whisky ktore kupuje mi akurat smakuje i tego sie budweiserem nie da sie zastapic poniewaz ja nie pije whisky aby sie upic. Tak ze argument do smieci. I jak kupuje whisly drogiej ale dobrs a ze akurat dobrej nie kupisz tanio to musz za dobra smaczniesza i przyjemniejsza do picia placic wiecej.

                                                    Dom w Kaliforni jest mi potrzebny do mieszkania. Moglbym miec wikszy i drozszy ale nie mam bo ani wiekszy ani drozszy nie bylby proporcjonalnie wygodniejszy od tego co mam.
                                                    Meszkam tutaj ne aby komus pokazac ze mnie stac i ma dom wygodny ale nie do pokazywania.
                                                    I dom i BMW te co mam a ma stare trzymam po rpstu dlatego ze one mi pasuje jak stary trampek do nogi..

                                                    Czy wyjchalem z kraju dl apieniedzy?
                                                    Wyobraz sobie ze NIE. Absolutnie nie wyjechalem z kraju dla pieniedzy.
                                                    Raczeje z desperacji.
                                                    Uwierz albo nie ale wyjazd byl naszym pierwszym w zyciu wyjazdem poza granice kraju. I moze to wlasnie - naiwnosc po czesci, pomogla nam stanc tutaj.
                                                    Powodem bylo to ze w Polsce zarabialismy stosunkowo duzo a ze mieszklaismy w miescie gdzie mielsmy pprace ale nie mielismy ani rodziny ani bliskich znajomych ani wlasnego mieszkania itp to w latach 80 - 81 czesto nie bylo nic w lodowce,
                                                    Byly dni kiedy szedlem do rpacy bez jedzenie liczzac ze kupie cos w miescie i nie bylo a prosic pracownikow o pomoc bylo mi wstyd. Oboje pracowalismy i ni emial kto stac w kolejkach a po 16 tej mogles zobaczyc puste polki.
                                                    Dziecko chorwalo non stop a praca byla taka ze w ciagu 8 godzin palilem 2 paczki Klubowych...Bo ci kazazli robic rzeczy niemozliwe i nie mzna tego bylo robic legalnie a jak cie zlapali zaprzekrety to nikt za ciebeie D ni enadstawil
                                                    A ja bylem prosto po studiach i G wiedzilaem i o zyciuw Polsce a co dopiero o zagranicy..
                                                    Po prostu dluzej sie nie dalo i wyjezdzajc mowielem ze moge do konca zycia pracowac fizycznie ale chce miec jedzenie , dach nad glowa, zdrowie swoje i rodziny oraz spokojne sumienie.
                                                    Nlo i zauwazylme ze masa ludzi wyjedzala i nikt nie wracal wiec jak wszysy inni sobie dawali rade to pewnie i ja sobie dam..
                                                    Chyba nie przezyles tych czasow tak samo?
                                                    Wyjechalme nie wiedzac gdzie skoncze, Bez zadnych planow.
                                                    Akurat klocki sie tak ulozyly i to juz po wyjezdzie, ze wyladowalem tu gdzie wyladowalem - akurat w najlepszym miejscu dla siebie co bylo dosc przyladkowe, i wpadlem na fale co sie skonczylo bardzo dobrze.
                                                    A pieniedzmi nigdy sie nie zajmowalem - byly to dobrze i nazbieralo sie ich wiecej niz na to zasluzylem czy zapracowalem poniewaz ja sie tu naprawde nie napracowalem.

                                                    Ale moze sie myle i chetnie poslucham co jeszcze za tymi zegarkami stoi.
                                                    Ja ma zloty/czesciwo Omega - Speedmaster . .Ten model co by, na ksiezycu...
                                                    I ma inne mniej wartosciwe ale zadnego nie nosze.
                                                  • jeepwdyzlu Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 30.10.21, 03:05
                                                    Po prostu dluzej sie nie dalo
                                                    ---
                                                    Przestań.
                                                    W 1981 roku miałem 15 lat i mimo dramatycznej chujni z głodu nikt nie umierał.
                                                    Wyjechałeś, świetnie, ale 34 miliony zostaly.
                                                    Nie dorabiaj kurwa ideologii.
                                                    Więc mi tu nie pierdol że dom jest do mieszkania, bmw do jeżdżenia, whisky Ci smakuje - rozumiem to.

                                                    Szanuję Twoje wybory - Ty szanuj moje
                                                    Nie bądź aroganckim bucem - bo te Twoje zdziwienia zegarkowe przypominają pytania klemensa na chuj kupować cos innego niż skodę superb.
                                                  • trypel Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 30.10.21, 08:49
                                                    Dokladnie tak. Nie wiem gdzie endzin mieszkał ale zwłaszcza jak dobrze zarabiał to na targu od chłopa było wszystko.
                                                    A ja miałem pare lat mniej niż jeep i jal byłem głodny to szedłem do jednej z dwóch piekarni obok i zawsze coś było.
                                                    To pieprzenie o byciu głodnym przypomina mi wujka żebraka który jezdzil do Niemiec do pracy i opowiadał tam niestworzone historie żeby wzbudzić litość i dostać margaryny, czekolady, sery które potem opychał w Polsce.
                                                    Skad sie takie historie biora?
                                                  • engine8 Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 30.10.21, 18:35
                                                    Jak widac byliscie dziecmi na wikcie rodzicow i g pamietacie.

                                                    W pracy musiales byc o 7 i byles tam do 15 a potem dojazd do domu , odebranie dzecka z przedszkla itp to juz bylo po 16:00. Trzeba bylo dziecko nakarmic. Mogles isc na targ do chlopa.... mogles isc gdzie chciales.. z kartkami na zywnsc w zebach.

                                                    Oczywiscie ze nie glodowalismny - zawsze mozna bylo zrobic kluski, pierogi itp...
                                                    NApisalem jedynie ze byly dni kiedy lodowka byla pusta

                                                    Rodzice za was wszytko robili. Rano mielisci snidanie a po szkole obiad pod nosem. Wychwaliscie si emoze w zamoznuch rodzinach a jeszcze "ustawionych"
                                                    Jak mieszkales w swoje miejscowosc od lat to rodzice wiedzieli gdzie kto i co dostarczy..z kim i na co kartki zamienic..
                                                    Wystarczylo miec czas w godzinach pracy i mizna bylo cos wystac - a jak ni emiales to skad miales wziac... No bylismy niezaradni to prawda.
                                                    Tak mailem sasiada co nam raz na 2 tygodnie przynosil kg zwyczjnej ktora byla po 44 zl i placilismy za nia 150/kg.
                                                    Wy naprawde nie macie pojecia...
                                                    Mozecie sobie wierzyc w co chcecie ... G wiecie o zyciu w tych czasach moi drodzy WIELKIE G.
                                                  • trypel Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 30.10.21, 19:27
                                                    Dałem mamie do przeczytania.
                                                    Powiedziała że takich historii to dawno nie czytała.
                                                    Ok bywało ze jedyne mięso to kurczak, bywało ze jedliśmy nutrie (jak krolik), ale podstawowe produkty były. Fakt że kartki na alkohol rodzice zawsze zamieniali.
                                                    Może małe miasto i obecność armii zaprzyjaźnionej swoje robiła ale głodny nikt nie chodził.
                                                    A dużym fiatem można było do Varny tez pojechać
                                                  • engine8 Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 30.10.21, 19:43
                                                    No jak miales duzego fiata to chowales sie w rodzinie zasobnej. A jesli to byla nomenkltura to im sie zylo bardzo dobrze.
                                                    Tak produkty byly - byly czasy ze byly a byly ze nie a jak byly to nalezalo po nie wystac w kolejkach bo po poludniu juz ich nie bylo. NAwet w sk[elach komercyjnych.
                                                    Nie mowilem ze chodzilismy glodni ale ze brakowalo jedzenia i czesto lodowka byla pusta. Moim rodzicom tez nie brakowalo pomimo ze byli raczej biedni.. Mieli dzialke i czas na stanie w kolejkach oraz kartki na alkohol i papierosy ktore zamieniali na rozne inne rzeczy.
                                                  • engine8 Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 30.10.21, 21:44
                                                    Moze tak... Jak pisalem bylem nieudacznikiem po studiach.
                                                    Wiesz jak ktos pracowal w dobrym magazynie i dobrej spldzielni to mogl zyc lepiej niz nomenklatura :)
                                                    No i kogo z "normalnej " pracy bylo stac na duzego fiata?

                                                    Dla nas bylo tak zle ze zdecydowalismy sie porzucic wszytko i wyjechac w nieznane nie wiedzc gdzie i kiedy wrocimy.

                                                    Widze ze nie roaumiesz na czym polegala "zaradnosc" w tym czasie apolegal na ukladach i znajomosciach.
                                                  • trypel Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 30.10.21, 22:00
                                                    Na dużego Fiata z 74 roku stać bylo każdego kto by zechciał pojechać do Bułgarii na handel wakacyjny pare razy
                                                    Nie przeczę ze potrzebna była zaradność ale dokladnie wszyscy tak działali
                                                    Wcześniej były 2 syreny, wcześniej shl 175
                                                    Pierwsza syrena po sporym wypadku, wyklepana przez sąsiada
                                                  • bywalec.hoteli Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 30.10.21, 22:23
                                                    engine8 napisał(a):

                                                    > Czy wyjchalem z kraju dl apieniedzy?
                                                    > Wyobraz sobie ze NIE. Absolutnie nie wyjechalem z kraju dla pieniedzy.
                                                    > Raczeje z desperacji.

                                                    Mocna opowieść, mocna historia. Prawdziwa. Szacun Enginie.
                                                    W sumie to czasy dla młodych są w dużej mierze w Polsce robią się podobne. Tylko jedzenia nie brakuje.
                                                  • gzesiolek Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 30.10.21, 08:42
                                                    Dla kilkunastu spojrzeń dziennie wygodnie jest mieć zegarek.
                                                    Jakbyś czytał to byś wiedział, że większość czasu noszę smartwatcha Garmin Venu.
                                                    Ale do garnituru czy na jakieś okazję ubieram jeden z posiadanych sikorow. Zegarki klasyczne to też jakąś lokata kapitału, bo praktycznie nie tracą na wartości...
                                                    No i jest to część ubioru. Może nie przykładam jakiegoś mega znaczenia do niego, ale wolę mieć zegarek niż go nie mieć...
                                                    Czy Tobie każę nosić? Nie... To czego Cię to boli, że ktoś nosi...
                                                  • engine8 Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 30.10.21, 18:45
                                                    Alez nie macie powodow do obrazy i puszenia sie bo to samo w sobie swiadczy o czyms..
                                                    Przeciez wystarczy powiedziec - Hey lubie nosic bizuterie, lubi porzadne i ladne rzczy a zegarek jaki mam takim jest i cieszy mnie kiedy na niego spogladam... Normalne. :)
                                                    Alez mnie nie boli.. ciebie chyba bardziej?
                                                    I ja przeciez wiem co myslicie na temat zegarkow bo te dyskusje byly...
                                                    Dlatego napisalem ze samochdy zdrozaly i nie za bardzo jest sie czym chwalic to chwalimy sie zegarkami.
                                                    :)))


                                                  • jeepwdyzlu Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 15:03
                                                    To kto mógł sobie pozwolić na zegarek za 100 czy więcej dolarów?
                                                    ----
                                                    Aparatczycy pzpr. Esbecy różnej maści - kręcili kolosalne lody). Prywaciarzy trochę. Naukowcy i inżynierowie - w takich np stoczniach czy Łabędach gdzie orodukowali czołgi... Jak opierasz reżim na policji i wojsku to musisz im płacić. Kasą i przymykaniem oka na różne machloje czy wręcz bandytyzm...
                                          • engine8 Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 29.10.21, 17:49
                                            bywalec.hoteli napisał:

                                            > Gzesiolek, usiądźcie z Jeepem, przytulcie się i popłaczcie jak tak wam smutno.
                                            >
                                            > Twój kolega ma Breitlinga....wow...Lange i synowie są dużo drożsi od Breitlinga
                                            > - nosi go Putin i spółka.
                                            >
                                            > Jedyny sensowny zegarek jaki miałem to "Swiss made" Atlantic Seabase. Bardzo fa
                                            > jny jak dla mnie, ale zgubiłem XD
                                            > Może sobie kupię teraz jakiś zegarek - co poradzisz?

                                            ale sie licytujecie
                                            Jak bylem maly to na cmentarzu we wszystkich swietych spotkalme koleg i ten pyta ile my mamy grobow?
                                            Mowie ze 2.
                                            A on z radoscia - ha, tylko 2? to my mamy juz 4 i jak niedlugo babcia umrze to bedziemy miec 5..
                                            I juz go chyba nigdy nie dogonilem :)
                          • waga173 Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 31.10.21, 10:18
                            jeepwdyzlu napisał:

                            > Aż boję się spytać ile ich masz ;)
                            > ---
                            > Nie tak dużo - 11
                            > :-)

                            Jeszcze jeden zegarek i bedzie 12. Wtedy nalezy je poukladac rowno w koleczko, wziac dwa olowki jeden krotszy drugi dluzszy i powiedziec dziecku: A teraz pokaz tatusiowi olowkami jak na zegarze wyglada godzina czwarta, potem jak piata, za dziesiec szosta i jak juz pokaze siedemnascie po trzeciej to kupic mu pierwszy zegarek.
    • bolo2002 Re: oooo Lexus jednak czasem sie psuje... 31.10.21, 07:43
      A to ciekawe-taki wózek za ca 250-300 kafli. A ja tymczasem jadę sobie moim 15-letnim Koreańczykiem za mniej niz 10 tys zł/genialnym dieslem!/ i nic sie nie zapala i juz tak 4-ty rok bez napraw jezdzę a mam 200 tys km przejechane! Tez mógłbym sobie kupic Lexusa tylko - po co? Nie zupełnie nieopłacalne i jedynie przerost ambicji nad treścią. Im wiecej elektroniki tym gorzej! Powiem wprost- gówno chłopu nie zegarek!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka