Dodaj do ulubionych

Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używanych.

07.01.20, 22:25
Właśnie mi się trafiła umowa z Szikagowa w Stanach do tłumaczenia i dostrzegłem tam wielce ciekawą klauzulę.
Otóż zgodnie z prawami Stanu (a konkretnie 815 ILCS 505/2L zmienionym P.A. 99-768, który wszedł w życie 1 lipca 2017 roku) na każdy samochód używany sprzedawca musi udzielić gwarancji na układ napędowy sprzedawanego przez siebie pojazdu. Gwarancją tą objęte są blok silnika, głowica, pompa wody, wszystkie wewnętrzne części silnika, miska olejowa, kolektor dolotowy, wszystkie wewnętrzne części skrzyni biegów, konwerter momentu obrotowego, wał napędowy, przeguby, most tylny wraz ze wszystkimi częściami, łożyska kół tylnych.
Gwarancja jest symboliczna (500 mil lub 15 dni - w zależności od tego, co nastąpi jako pierwsze), do tego nie obejmuje samochodów popowodziowych, odbudowanych po szkodzie całkowitej i z przebiegiem powyżej 150.000 mil, ale...

...moim skromnym zdaniem to bicz na dupy wszystkich nieuczciwych sprzedawców, dodatkowo zachęcający do ujawniania rzeczywistego przebiegu samochodu (tam nie ma przeglądów technicznych, więc przebieg rejestrowany jest urzędowo tylko przy przekazaniu tytułu własności).

Co sądzicie?

Ach - zaraz będzie, że każdy pieniacz wykorzysta i zgłosi byle gówno - niekoniecznie - pierwsze 100$ za każdą z dwóch pierwszych napraw w ramach takiej gwarancji pokrywa nowy właściciel pojazdu.
Obserwuj wątek
    • waga170 Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 07.01.20, 23:13
      "...moim skromnym zdaniem to bicz na dupy wszystkich nieuczciwych sprzedawców, dodatkowo zachęcający do ujawniania rzeczywistego przebiegu samochodu…."

      To chyba pierwszy raz kiedy oplaca sie pchnac licznik. Np ze 140 na 150 tysiecy mil, hehe.
      Zdaje sie ze w tym Szikago jest duzo Polakow a niektorzy zalapali sie we wladzach stanu a nie tylko na budowie czy azbescie.
        • qqbek Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 12:35
          tbernard napisał:

          > Niektórzy z nich opanowali angielski na takim poziomie, że już z polskim mają p
          > roblem.

          Jak to czytam to słyszę ciotkę mojej żony (mieszka od 40 lat w Teksasie) :-)
          Ta "kara" na "drajwłeju".
          "Tiwi".
          "Dyszłoszer".
          A kobita ma 8 klas i zawodówkę, ni w ząb się po angielsku, po 40 latach spędzonych tam, nie potrafi dogadać (ponoć z hiszpańskim jej lepiej idzie). Nigdy nie musiała - mąż wprost z Płocka do Zatoki Meksykańskiej na kontrakt u nafciarzy trafił.
          • vogon.jeltz Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 15:33
            > A kobita ma 8 klas i zawodówkę, ni w ząb się po angielsku

            Ale to nie ma nic wspólnego z wykształceniem ani nawet znajomością języka. Po prostu przebywając w określonym miejscu mimowolnie przyswajasz lokalne nazwy pewnych urządzeń, przedmiotów czy np. potraw. Np. mój włoski jest na poziomie komunikatywnym, dalekim od biegłości, ale i tak łapię się na tym, że wrzucam w polskie zdania włoskie (a nawet angielskie, bo i tym językiem posługuję się na co dzień) nazwy rzeczy, bo przychodzą mi do głowy przed polskimi i tak jest zwyczajnie łatwiej.
              • qqbek Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 22:32
                Mnie to najbardziej jak mieszkałem w Anglii śmieszyło.
                Mieliśmy takiego tumana w firmie, Andrzej się nazywał. Andrzejek po angielsku mówił bardzo średnio, prawie nic nie rozumiał (zwłaszcza jak ktoś mu coś na linii Scousem a nie po angielsku rzucił), ale dostawał "pej", która podsumowana była na "pejslipie", miał co prawda samochód, ale do mechanika jeździł do "garydżu", a w ogóle to kupił sobie nowego "fona w kontrakcie" i był tak wspaniały, że wszyscy winni oglądać jego "stajl" (np. koszulkę Liverpool FC kupioną za ćwierć jego tygodniówki, którą wkurwiał niemożebnie ponad połowę kolegów ze swojego działu - fanów Evertonu) :D
                  • qqbek Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 00:11
                    waga170 napisała:

                    > W Milwaukee na Main Avenue i pracowal w nadgodzinach (overtime).

                    Toś wytłumaczył, jak krowie na miedzy :)
                    Mniejsza - wiemy o jakie zjawisko językowe tu chodzi, a taki Vogon, skądinąd łebski gość, rżnie głupa, albo rzeczywiście nigdy się z takowym nie spotkał.
                    • vogon.jeltz Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 12:05
                      > Vogon, skądinąd łebski gość, rżnie głupa, albo rzeczywiście
                      > nigdy się z takowym nie spotkał.

                      Rzeczywiście, nigdy nie spotkałem się z takim zjawiskiem, by ktoś specjalnie wrzucał obcojęzyczne słowa, żeby się podlansować, udowodnić swoją wyższość, czy jakie tam jeszcze inne motywy przypisujecie. Owszem, widziałem delikwentów mówiących pidżinową polszczyzną, ale nigdy nie miałem wrażenia, że wynika to z czegoś innego niż przebywanie w środowisku, gdzie słowa obcojęzyczne są powszechnie używane.
                      • qqbek Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 12:13
                        Jestem świadom istnienia zjawiska języków pidżynowych, ale piszę tu o zjawisku polegającym na tym, że właśnie podniesieniu rangi takiej osoby, podkreśleniu jej "obycia i światowości" (cudzysłów zamierzony), a nie komunikacji służą wtrącenia typowe dla pidżynów. Ta ciotka, z której mam taką polewkę zawsze, wie doskonale, że samochód to samochód, że zmywarka to zmywarka... ale celowo używa zwrotów w brzmieniu podobnym do ich anglojęzycznych nazw (żeby było śmieszniej dodając do nich polskie końcówki fleksyjne). Zresztą ta baba (której szczerze nie cierpię) co trzecie zdanie zaczyna od "A u nas w Hjuston".
                        • vogon.jeltz Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 12:20
                          > piszę tu o zjawisku polegającym na tym, że właśnie podniesieniu
                          > rangi takiej osoby, podkreśleniu jej "obycia i światowości" (cudzysłów
                          > zamierzony), a nie komunikacji służą wtrącenia typowe dla pidżynów.

                          No więc, tak jak piszę, nigdy się z czymś takim nie spotkałem. Jeśli ktoś, z kim rozmawiałem, stosował obce wtrącenia, to w sposób naturalnie wynikający z przebywania w środowisku obcojęzycznym, a nie dla podkreślenia czegokolwiek. A przynajmniej ja takie odnosiłem wrażenie.
                          • bunkum Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 10.01.20, 04:16
                            Gdybys sluchal polskiego radia doszedlbys do przeciwnych wnioskow. Wszyscy sa wyksztalceni, swiadomi, exsperci instytutow spraw miedzynarodowych, i profesorwie uniwersytetow, ze o gospodarzach audycji nie wspomne. Te wszystkie proxy wars (natychmiast usluznie i zle przetlumaczone na polskie jako "zastepcze" dla nieswiadomego sluchacza), onlajny (nietlumaczone, ale zawsze zle akcentowane), of de rekordy... i inne smieci ktorych jest bez liku--wszystkie swiadcza o czyms wprost przeciwnym: Polacy angielskiego nie znaja ale wszyscy po angielsku mowia, bo tak sie robi aby byc swiatowcem.
                        • engine8 Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 10.01.20, 06:00
                          No woec dzis dzwoni znajoma z Houston i ja sie jej pytam czy moze zna tak co ma meza nafciaza i nic po angilesku nie gada?
                          Mowi ze nie ale mowi ze tam sa tacy rozni Polonusi....
                          Kiedys zaprosili jakichs "znajomych" z kosciola do siebie na obiad... ludzi wyksztalceni.. No wiec obiad wystawny i jak zacel podawac do stolu to oni zaczlei sie miedzy soba klocic.. Po chwili ona sie wsciekla rzucila widelce czy lyzke i wyszla z domu.. a on za nia.. I tak czekali na nich i czekakli - po chwili wyszli i ani sladu po nich ani samochodzie - widocznie pojechali sie klocic gdzis indziej... a ci nasi znajomi sami zjedli i mieli tego jedzenia na prare dni... Tak ze Texas to nie Ameryka - to Texas.
                  • qqbek Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 12:08
                    To od zawsze był pasek wypłaty.
                    Komputerowo wypełniane paski wypłaty mój ojciec przynosił do domu jeszcze na początku lat 80-tych.
                    Tak jak zmywarka do naczyń jest zmywarką do naczyń, a nie "diszłoszerem", samochód samochodem a nie "karą", tak i pasek wypłaty jest paskiem wypłaty, a kalosz kaloszem (względnie gumowcem), a nie Wellingtonem.
                    • vogon.jeltz Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 12:27
                      > To od zawsze był pasek wypłaty.

                      W Polsce. I to dawno temu. Jak jeszcze pracowałem w PL to też dostawaliśmy w firmach jakieś kwity, na których było wyszczególnione ile na co, ale nikt już nie mówił na to "pasek".

                      W UK czy USA to zawsze był payslip. I jak wszyscy mówią na to payslip, to sam zaczniesz tak mówić. Ty osobiście może nie, ale zacznie zdecydowana większość emigrantów.

                      > Tak jak zmywarka do naczyń jest zmywarką do naczyń, a nie "diszłoszerem",

                      Tak ci się tylko wydaje. Przykład anegdotyczny: jak pracowałem dawno temu w knajpie w Londynie razem z innymi Polakami, to nikt z nas nie mówił na zmywarkę inaczej niż "łoszerka". I z całą pewnością nie dlatego, żeby podkreślić swoje obycie w wielkim świecie.
                      • qqbek Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 12:38
                        Nie wiem, może jestem po części (ale tylko w części) - "językowym faszystą"?
                        Rażą mnie takie językowe "popierdolenia z popieprzeniem".
                        Jak lubię niektóre neologizmy, tak nijak nie potrafię się pogodzić z nazywaniem czegoś, co ma swoją ustaloną nazwę, wtórnie, a już w szczególności, jak takie nazewnictwo dodatkowo gwałci zasadę ekonomii językowej (tj. formy krótsze zastępujemy dłuższymi).
                        • vogon.jeltz Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 12:41
                          > Jak lubię niektóre neologizmy, tak nijak nie potrafię się pogodzić
                          > z nazywaniem czegoś, co ma swoją ustaloną nazwę,

                          Ale to nie jest neologizm, tylko najczęściej adaptacja powszechnie używanego słowa obcego.

                          > a już w szczególności, jak takie nazewnictwo dodatkowo gwałci
                          > zasadę ekonomii językowej (tj. formy krótsze zastępujemy dłuższymi).

                          Ale przecież "łoszerka" nie jest dłuższa od "zmywarki", a "pejslip" jest wyraźnie krótszy od "paska wypłaty".
                        • bigzaganiacz Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 12:56
                          Nie wiem, może jestem po części (ale tylko w części) - "językowym faszystą"?
                          Rażą mnie takie językowe "popierdolenia z popieprzeniem


                          osobiscie nie uzywam a jak ktos uzywa to uwazam go na starcie za gamonia
                          no juz od biedy pieciu zmywaczy z polski na zakladzie cos tam nazywaja "loszerka" miedzy soba ale lipa jak wychodza z ta swoja loszerka na zewnatrz bo to ani po polsku ani po angielsku i generalnie odrazu kojazy mi sie ze stanislawem z grinpojntu co to w ameryce od 40 lat a wlasnie pierdoli cos w stylu musze kupic nowy dyszloszer bo stary brolken
                          • vogon.jeltz Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 13:06
                            > osobiscie nie uzywam a jak ktos uzywa to uwazam
                            > go na starcie za gamonia

                            Ja z kolei uważam za coś zdecydowanie gorszego od gamoni ludzi, którzy wyimaginowaną "czystość" języka stawiają za cel sam w sobie, zapominając, że język to tylko narzędzie do porozumiewania się. Bardzo elastyczne narzędzie. Językowi faszyści mentalnie niewiele się różnią od prawdziwych nazioli chcących chronić "wspólnotę narodową" i prześladujących każdego, kto się z ich standardów wyłamuje.
                            • bigzaganiacz Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 13:28
                              Ja z kolei uważam za coś zdecydowanie gorszego od gamoni ludzi, którzy wyimaginowaną "czystość" języka stawiają za cel sam w sobie, zapominając, że język to tylko narzędzie do porozumiewania się


                              no to mozesz sie porozumiewac jak polglowek i tak tez otoczenie bedzie cie odbierac , to twoja sprawa przeciez
                              • vogon.jeltz Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 15:22
                                > no to mozesz sie porozumiewac jak polglowek i tak tez otoczenie
                                > bedzie cie odbierac , to twoja sprawa przeciez

                                Ja się generalnie kieruję sprawdzoną regułą protokołu TCP: "be strict in what you send, be liberal in what you receive". W związku z tym sam staram się porozumiewać ogólnie przyjętym standardem języka tam, gdzie tylko to możliwe, ale nie uważam kogoś za półgłówka tylko dlatego, że np. posługuje się wyłącznie gwarą czy jakimś środowiskowym dialektem (a te wszystkie pidżinowe ponglisze to też jest rodzaj gwary czy dialektu).

                                Staram się też dopasować język moich wypowiedzi do języka rozmówcy, by być lepiej zrozumianym i do szału doprowadza mnie odwrotne postępowanie tych, którzy koniecznie chcą kogoś "sprowadzić na dobrą drogę" wytykając błędy językowe. Nie istnieje, kurwa, coś takiego jak "błędy językowe", dopóki wypowiedź jest zrozumiała i komunikacja przebiega sprawnie.
                                • bigzaganiacz Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 17:17
                                  Ja się generalnie kieruję sprawdzoną regułą protokołu TCP: "be strict in what you send, be liberal in what you receive".

                                  zasada ma swoich sceptykow

                                  tools.ietf.org/id/draft-thomson-postel-was-wrong-03.html

                                  pomijajac wszytko malo to bezpieczne

                                  a ja kazdego kto uzywa ponglisz uwazam za polglowka

                                  zreszta w uk wsrod autochtonow to jak mowisz odrazu zdradza twoje pochodzenie klase spoleczna wyksztalcenie


                                  Nie istnieje, kurwa, coś takiego jak "błędy językowe", dopóki wypowiedź jest zrozumiała i komunikacja przebiega sprawnie.


                                  tu niby komunikacja przebiega sprawnie ale jakis maly nie smak pozostaje

                                  www.youtube.com/watch?v=MCYo7vCynio
                                  • vogon.jeltz Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 10.01.20, 09:47
                                    > zasada ma swoich sceptykow

                                    W komunikacji w językach naturalnych sprawdza się nawet lepiej niż w implementacji protokołów sieciowych.

                                    > pomijajac wszytko malo to bezpieczne

                                    Zawsze można poprosić w rozmowie o doprecyzowanie, jak coś jest niejasne.

                                    > a ja kazdego kto uzywa ponglisz uwazam za polglowka

                                    Bycie lub nie bycie półgłówkiem jest słabo skorelowane z językiem, jakim ktoś się posługuje. Np. Boris Johnson mówi pięknym oxfordzkim angielskim i jednocześnie jest półgłówkiem.

                                    > zreszta w uk wsrod autochtonow to jak mowisz odrazu zdradza
                                    > twoje pochodzenie klase spoleczna wyksztalcenie

                                    Zgadza się. Brytyjskie społeczeństwo jest mocno klasistowskie. Ale jednocześnie nikt nie tępi tam regionalnych akcentów i wyrażeń specyficznych dla lokalnych dialektów.

                                    > tu niby komunikacja przebiega sprawnie ale jakis maly nie smak pozostaje

                                    Niesmak jest z powodu nadużywania polskich "przecinków", a nie samego inglisza. Gdyby wywalić "kurwy", byłaby to całkiem normalna rozmowa.

                                    • bigzaganiacz Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 10.01.20, 11:20
                                      Boris Johnson mówi pięknym oxfordzkim angielskim.

                                      no widzisz jak ladnie zauwazyls


                                      ohnson was born in New York City to upper-middle class British parents, and was educated at Eton College, then at Balliol College, Oxford,

                                      i jednocześnie jest półgłówkiem.


                                      ja nie napisalem ze czyni cie to inteligentnym napisalem

                                      to jak mowisz odrazu zdradza twoje pochodzenie klase spoleczna wyksztalcenie


                                      Niesmak jest z powodu nadużywania polskich "przecinków", a nie samego inglisza. Gdyby wywalić "kurwy", byłaby to całkiem normalna rozmowa.


                                      gdyby babcia byla dziadkiem ...
            • qqbek Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 22:28
              engine8 napisał(a):

              > A co mam nafta z nauka jezyka kraaju w ktorym sie mieszka?

              Nie musiała. Po prostu nigdy nie musiała się nauczyć tego języka, bo zarobki w tej branży były i są znośne.
              Zakładam, że lepsza znajomość hiszpańskiego niż angielskiego po 40 tych latach wynika z tego, że najczęstsze kontakty "zagraniczne" miała ze sprzątaczką i ogrodnikiem.
              • engine8 Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 22:46
                Tzn jak masz wystarczjaco kasy to nie trzeba znac jezyka?
                Tak jakby jezyk potrzebny byl jedynie to tego aby na siebie zarabiac?
                Kurde to moja zona zna angielski lepeiej ode mnie bo jak ja pracowalem to ona caly czas do szkol chodzila.... Ja sie nauczylem jezyka fachowego a ona prawidlowego, literackiego, lacznie z gramatyka itp...
                Po czasci te szkoly sie w prace przerodzily ale to byla praca raczej dla pracy niz zarobku... Ale nie wyobrazam sobie zyc w obcym kraju bez znajomosci jezyka... No moze Ci z Szikago czy z Grinpointu to wszytko dookola maja po polsku. Ale w teksasie?
                • qqbek Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 23:17
                  Niektórzy tak mają i do tego tu pijemy.
                  Jak siedziałem w Anglii, to ja tyrałem w robocie, a żona (wtedy jeszcze narzeczona) pracowała dorywczo i latała po kursach angielskiego w Community College, żeby się szybciej nauczyć.
                  Ale nie każdy ma takie podejście.
                  Najwyraźniej pod Houston też można bez języka 40 lat przeżyć (no może z hiszpańskim jako drugim). Zresztą z tego co ciotka opowiadała, to mają tam niewielką polską diasporę, takie polskie piekiełko, gdzie każdy wie wszystko o innych i czują się w tym "sosie własnym" całkiem dobrze.
    • engine8 Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 00:03
      To dotyczy tylko oficjalanie zarejestrowanych dilerow tzw "retail sale"?
      No i jest lista wyjatkow .... kiedy nie musza dac
      np.
      - ponad 150k mil
      - "rebilt/salvaged/flooded

      no i musi byc odpwiednio "uzywany" - bpo jak zjedziesz z drogi to moga powiedzic ze uzywales "off-road"
      - musisz udowodnic ze nie scigales sie, niczego nie holowales, zawsze i wszedzie uzywales delikatnie i ostroznie...albo nie dolales wody do spryskiwacza (inadequate maintenace)
      :))

      Nie znam szczegolow (i nie chce mi sie ich studiowac)
      ale np Kalifornia ma pdobne prawo - i dluzsza gwarancje - 30 dni i 1000 mil... i nie ma listy "wyjatkow"
      thelemonlawcalifornia.com/lemon-law-2/do-car-dealers-have-to-offer-warranties/
      No i my mamy "Lemon Law"
      thelemonlawcalifornia.com/lemon-law-2/used-cars/

      Ale to wszytko dotyczy jedynie oficjalnych handlarzy ...
      I wole aut nawet handlarze sprzedaja "dziwnie" Np Pan Zdzisio pracuje dla handlarza aut uzywanych i prywatnie sprzedje auto z placu firmy....??? i wciska cemnoty ile to zaroszczedzisz w ten sposob...
    • engine8 Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 00:41
      A jesli chodzi o rejestrowanie przebiegu to nie wazne ze ni ema przegladow - to robia wszytkie (prawie) warsztaty i ktokolwiek oficjalny dotknie sie do auta...
      Carfax placi warsztatom i oni rejestruja przebieg tak ze jesli sam robisz serwisy to masz szanse cos ukryc....ale jak nie to duza szansa ze warsztat zapodal ze wymieniles olej czy hamulce...o warsztatch blacharskich nie wspomne...
      Rowniez np w Kaliforni przez pierwsze chyba 5 lat nie robisz zadnych przegldow ale masz 4 lata gwararancje i tam rejestruja wszytko.... Jak sprzedjaesz to rejestrujesz , Poczowszy od 6 roku co 2 lata musisz robic badanie spalin... i tam rejestruja.
      Tak ze mozesz cos tam oszukac ale niewiele... Car fax pokazuje zmiany wlasciciela wiec mozna wydedukowac czy i kiedy auto bylo sprzedane i czy ktos kupil i przez lata przejechal naprawde 3 mile....
      Krecenie licznikow tutaj jest ale to chyba marginalny problem.. Nj wiecje mozna si eprzejechac jak ktos walnal i naprawe zrobil ktos kto nie ma oficjalnego biznesu (ten ma dokunetacje przjeci i oddania aut z przebiegiem) ale nie wiem kto by na to poszedl aby powaznie walniete auto dac komus kto nie ma licencji.
        • engine8 Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 04:17
          W wielu stanach nie ma przegladow ani inspekcji spalin...
          Zobacz sobie jakie stan maja jakie wymagania...
          W Californi mamy inspekcje czystosci spalin co dwa lata ale to nie jest test - jedynie sie podlacja do komutera pokladowego samochodu i czytaja to co on pokazuje....
          www.partsgeek.com/mmparts/car_inspection_requirements_by_state_a_compendium.html
          • waga170 Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 04:43
            engine8 napisał(a):

            > W Californi mamy inspekcje czystosci spalin co dwa lata ale to nie jest test -
            > jedynie sie podlacja do komutera pokladowego samochodu i czytaja to co on pokaz
            > uje....

            Komputer pokladowy pokazuje czystosc spalin? Ale to nie jest test wiec co, nie potrzeba go przechodzic czyli po co go robic ? To po prostu czytanie komputera pokladowego? Nigdy nie odpadles na "smogu"? Kolega jakos malo pracowity dzisiaj… Rozumiem, na emeryturze wtorek czy sroda to i tak ciagle poprzednia sobota:) Ale po tym chwaleniu sie Kalifornia nie obudz sie z reka w nocniku jak Ci do drzwi zapukaja Hi, jestem Nazimno, Hi, jestem Crannmer, a juz kurwa niedajboze Hi, jestem Misiaczek i przywiozlem swoje Polo.
            • engine8 Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 18:45
              Nigdy nie odpadlem na smogu.. Obecnie wtykm sobie moje "urzadzenie" i slucham/cxytam co komuter "mowi" zanim pojade.
              Kiedys to testowali w rurze ...wlaczali sie do OBDII i wkladali cos do rury i auto bylo na rolkach...testowali na wolnych obrotach i 2500...
              Ale jak trzeba bylo to byly stacje gdzie zawsze sie przechodzilo - Wystarczylo mrugnac okiem do Jose i kazal zostawic auto i wrocic za godzne... wtykal ten czyujnik do swojej dupy chyba albo do auta obok..
              Potem im 4x4 z rolek spierdalaly i wiazali jej jak byka do kastowania bo nie wiedomo bylo ktore kola beda ciagnac.... A do tego BMW ostrzeglo ze im skrzynie rozpierdzieleja gazujac na postoju...
              I ze przeciez w samochodzie jest "cipa" co mierzy te dymki bo przeciez komputer na podstawie tego cos tam ustawia ...itp.... I zaprzstali.. a wszyscy z ulga odetchneli.
              Jak kiedys robili testy i mialem obawy bo mialem chipa lewego co dadawal iles tam KM (zwykle to dodajesz ok 10KM za kazda $100 dodana gdziekolwiek a cipy to wiecej ) i z rury dymilo jak z komina u Misiaczka to zwykle tak rozgrzewalem auto przed testem ze wszytko chyba wyparowalo na rurach i katalizatorze zanim doszlo do rury wydechowej. I pprzechodzil z zapasem.

              Na emeryturze to nie ma srody czy wtorkow - jest 6 sobot i niedziela (w nedziele nie wolno w garazu nic naprawiac bo sprawdzone na wlasnej skorze iz "niedzielna praca w gowno sie obraca"
              Wczoraj caly dzien zajecia wlasne w garazu...wymienialem olej i plyn hamulcowy.
            • qqbek Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 15:06
              To samo miałem napisać.
              Nie ma przede wszystkim szansy na to, żeby udowodnić, że to nie nabywca spowodował uszkodzenie. Przez pierwsze kikaset kilometrów - owszem, są powody by obwinić sprzedawcę, ale po roku?
              Nie tacy próbowali (vide sprawa łatwopalnych BMW) uzyskać świadczenia wynikające z rękojmi za NOWE auta... i polegli.
              • liczbynieklamia Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 21:06
                > Nie ma przede wszystkim szansy na to, żeby udowodnić, że to nie nabywca spowodował uszkodzenie.
                Zgodnie z przepisami istnieje domniemanie, że wada istniała w chwili zakupu. To sprzedający musi ją obalić, co jest - jak sam zauważyłeś - bardzo trudne.

                > uzyskać świadczenia wynikające z rękojmi za NOWE auta...
                Zwykle w takich przypadkach albo ktoś zgłasza reklamację z tytułu gwarancji, albo nie jako konsument. Oba zdecydowanie komplikują sprawę.
                • samspade Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 21:22
                  liczbynieklamia napisał:

                  > > Nie ma przede wszystkim szansy na to, żeby udowodnić, że to nie nabywca s
                  > powodował uszkodzenie.
                  > Zgodnie z przepisami istnieje domniemanie, że wada istniała w chwili zakupu. To
                  > sprzedający musi ją obalić, co jest - jak sam zauważyłeś - bardzo trudne.

                  Powiedział bym że niemożliwe. Przecież samochód miał sprzęgło. I koło dwumasowe.
                  To wina sprzedającego że po prawie 2 latach poddało się. Albo klocki hamulcowe się skończyły.
                  Teraz już wiemy jak to jest że nie naprawiasz samochodów.
                  Wszystko zgłaszasz jako rękojmię.
                  • liczbynieklamia Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 11:15
                    Po pierwsze - domniemanie obowiązuje tylko przez pierwszy rok.
                    Po drugie - po nie musi być wina sprzedającego, tylko ryzyko - będące immanentną częścią działalności gospodarczej.
                    Po trzecie - sprzedający może bez trudu udowodnić, że w samochodzie, który przejechał np. 50 tysięcy kilometrów klocki skończyły się nie z jego winy. Ale jeśli skończą się po 5 tysiącach, to znaczy że były zużyte już w chwili zakupu.
                    Po czwarte - sprzedający nie musi za wszystko odpowiadać. Wystarczy, że rzetelnie opisze stan. Zamiast "stan idealny, lać paliwo i jeździć" można przecież napisać "klocki i sprzęgło w najbliższym czasie do wymiany"
                    Po piąte - nie mam niestety żadnego samochodu w okresie rękojmi, więc serwisuję je na własny koszt. Na szczęście się nie psują.
                    • bigzaganiacz Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 12:14
                      Ale jeśli skończą się po 5 tysiącach, to znaczy że były zużyte już w chwili zakupu.


                      nie nie znaczy , mozesz spalic tarcze i klocki po nie umiejetnym zjechaniu z wzniesienia
                      mozesz wyskoczyc na tor , mozesz jezdzic jak idiota na S widzialem kogos kto jechal przedemna i chyba z 20 razy nacisnol hamulec gdy ja nacisnolem 0 razy
              • misiaczek1281 Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 18:28
                qqbek napisał:

                > To samo miałem napisać.
                > Nie ma przede wszystkim szansy na to, żeby udowodnić, że to nie nabywca spowodo
                > wał uszkodzenie. Przez pierwsze kikaset kilometrów - owszem, są powody by obwin
                > ić sprzedawcę, ale po roku?
                > Nie tacy próbowali (vide sprawa łatwopalnych BMW) uzyskać świadczenia wynikając
                > e z rękojmi za NOWE auta... i polegli.
                >

                w USa jest powszechny dostęp do broni i co mam zrobić jeśli zgłoszę handlarzowi szkodę a on wyciągnie colta albo glocka żeby mi wytłumaczyć szczegółowe zasady jego gwarancji? :)
    • marekggg Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 14:19
      Jak sie sprzedaje samochod w Belgii, to jest obowiazkowy dokument pt. Carpass. Dostaje sie go na stacjach diagnostycznych, jest wazny tylko pare tygodni do momentu sprzedazy samochodu. Zawiera dane techniczne, oraz spisana liczbe przejechanych km z kazdej wizyty na stacji diagnostycznej. U nowych samochodow pierwszy przeglad nastepuje po 4 latach, potem co dwa lata. I jest obowiazkowy, bez tego w przypadku wypadku ubezpieczalnia ma klienta w nosie, nawet jak zaplacil za ubezpieczenie.
      Czy oprocz stanu licznika sa tez inne usterki ktore wystapily na przegladach uwzglednione tego nie wiem. W kazdym razie bez tego papierka nie moze nowy wlasciciel zarejestrowac samochodu ani go ubezpieczyc. Bardzo prosty system.
      Oczywiscie, kazdy samochod importowany do Belgii musi przed rejestracja i ubezpieczeniem przejsc przez przeglad u diagnosty. Wiec nie ma za bardzo jak uniknac tega.
      • misiaczek1281 Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 19:20
        Qubuś prawdziwy bicz na dupe nieuczciwych handlarzy kręcących liczniki działa już w Polsce...nie trzeba do Ameryki sięgać....pierwsze oszustwa już zostały wykryte, patrz:

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25576867,suwalki-kierowca-zatrzymany-do-kontroli-licznik-auta-cofniety.html#a=363&c=159&s=BoxNewsMT
        • misiaczek1281 Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 19:24
          a gwarancja w przypadku używanego i do tego sprowadzanego auta zza wielkiej wody to jakaś mglista fantazja:) i co ? gdy kupie takiego sprowadzonego amerykańca i mi się rozkraczy to pojadę do Ameryki handlarza szukać żeby mi naprawił ? zanim tam dotrę to minie owe 15 dni i handlarz mi powie sorry Winetou już po gwarancji :) hehe:)
            • misiaczek1281 Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 16:40
              qqbek napisał:

              > Misiu.
              > Nie bój żaby.
              > Ty kurwa nic i nigdy w Stanach nie kupisz.
              > Tam gównem w rodzaju mocno nastoletniego Polo po prostu nie handlują. A nawet
              > jeśli, to koszt transportu kontenerem do Europy (500-1000$) przekraczałby warto
              > ść zakupu.
              >

              za to handlują gównem zwanym TDI których Amerykanie po aferze nie chcą i stoją tysiącami na pustyni wycofane w USA - sam masz TDI-ka hehe;) a po co miałbym sprowadzać Amerykański wózek ? tam 70% to popowodziowe albo rozbite - wejdź na Bez-wypadkowe.net na fejsie tam są fajne foty rodzynków z USA. A do tego palą ogromne ilości paliwa bo silniki w USA to 4-5 litrowe smoki :) a żeby przejść przegląd trzeba zmieniać lampy itp. na europejskie:) do tego koszty transportu, opłat celnych i musiałbym dawać zarobić jakiemuś Kubusiowi za tłumaczenie dokumentów....:) do tego zanim wózek przypłynie mija 3 tygodnie i odbierać trzeba w porcie (Holandia ? Gdynia? ).

              • qqbek Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 23:53
                Zapominasz, że mam EA288, zaprojektowanego i wyprodukowanego już po aferze z testami.
                To, że twoje Polo musiało ponad dekadę czekać na tę aferę nie znaczy, że nie można mieć samochodu znacznie nowszego niż jej historia.

                A co do aut amerykańskich, to mam znajomego, który z tego żyje (tj. z importu tych wszystkich smoków - Mustangów, Chargerów, Camaro SS, Ram-ów czy Fordów F-150) - bardzo dobrze żyje (a i mi coś z tego zawsze "skapnie").

                Co do 3 tygodni to jesteś optymistą :)
                A płyną albo do Gdyni- tu choć raz masz w czymś rację (ale jest drożej), albo do Bremerhaven (taniej niż Rotterdam, do tego trochę bliżej do Polski) najczęściej. BCT Gdańsk obsługuje głównie duże jednostki z Azji.
        • samspade Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 08.01.20, 19:36
          misiaczek1281 napisała:

          > Qubuś prawdziwy bicz na dupe nieuczciwych handlarzy kręcących liczniki działa j
          > uż w Polsce

          Nieuczciwi handlarze są bardzo zadowoleni.
          Zrobią ulepa z dwóch. Skręca licznik do 178 tys i powiedzą że za krecenie to kryminał więc przebieg pewny.
          Oraz gwarancja do studni. A studnia za bramą.
          • misiaczek1281 Re: Ciekawy przepis dotyczący sprzedaży aut używa 09.01.20, 17:20
            samspade napisał:

            > misiaczek1281 napisała:
            >
            > > Qubuś prawdziwy bicz na dupe nieuczciwych handlarzy kręcących liczniki dz
            > iała j
            > > uż w Polsce
            >
            > Nieuczciwi handlarze są bardzo zadowoleni.
            > Zrobią ulepa z dwóch. Skręca licznik do 178 tys i powiedzą że za krecenie to kr
            > yminał więc przebieg pewny.
            > Oraz gwarancja do studni. A studnia za bramą.

            tak było dotychczas ale to się zmienia.....teraz gada do sądu a sąd do paki :) nareszcie państwo zaczyna coś z tym robić i daje narzędzia prawne bo za PO istniało tylko teoretycznie :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka