Dodaj do ulubionych

O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alkoholu?

10.02.20, 01:32
Ja mialem cos z 5 lat i bylem na wiejskim weselu. W piwnicy, takim ala bunkrze obsypanym ziemia i obrosnietym zielskiem, staly skrzynki… Ale nie wszedlem tam po oranzade. Korcilo mnie sprobowac tego co pili wujkowie a mi nie dali. Butelka byla na taki klasyczny palonk druciany, bylo goryczkowate ale SMACZNE.
Ze strachu ze bede przylapany szybko stamtad wylazlem, ale ten smak pamietam i bede pamietal do konca zycia:)
Nie wypilem wystarczajaco duzo zeby poczuc jakiegos szmera, pamietam tylko ten wspanialy smak:)
Obserwuj wątek
    • engine8 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 10.02.20, 02:10
      Oj pierwsze to nie pamietam kiedy. Rodzice po przyjeciach mieli zwyczaj odprowadzania gosci do bramy a ja wtedy patrzylem na niedopite kieliszki na stole... rzadko ale czasami sie zdarzaly tak z pol 50-ki ale nigdy nie bylo za duzo. I nie moglem pojac dlaczego oni to pija skoro to tak pali w usta..
      A tak na serio to jak mialem gdziez 9 albo 10 lat...
      Przyszedl do nas jakis gosc z ktorym ojciec robil jakies tam interesy i ojciec przyniosl antalek domowego wina z porzeczek (chrzczonego spirytusem). No wiec jak skonczyli rozmowe ale nie antalek to ojciec poszedl goscia odprowadzic do bramy i pozegnac a ja sobie walnalem taka dobra szklanke... I mi tak zawirowalo w glowie ze nie moglem sie na nogach utrzymc. Walnalem sie na lezanke ....tak w ubraniu jak stalem... Matka zobaczyla i zaczela mnie przebierac ale sie strasznie zmartwila jak widziala ze nie za bardzo jestem OK. Ojciec spojrzal na mnie i na stol i slusznie wydumal ze sobie chyba szklaneczke walnalem i do rana bede OK....
      Rano ja szedlem do szkoly to ciagle mialem kaca..
      • waga170 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 10.02.20, 02:34
        Miales kaca bo to bylo wino z porzeczek a nie malin jak w moim przypadku:) Szmera, i to niezlego, mialem jak sobie domowej roboty wina (z pozostalosci po soku malinowym, porzeczkowym, obojetnie jakim plus jeszcze cukier i drozdze) dojrzewajacego na parapecie i gulgoczacego szklana rurka, lyknelem niezle przy okazji syfonowania gumowa rurka do indywidualnych buteek. Najpierw troche polykalem a potem rurke przekladalem do butelki. U nas w przedpokoju byla taka "pakamera" pod sufitem, gdzie byly trzymane rzeczy typu stojak pod choinke, bombki, no i sprzety typu baniaki i rurki, do zobaczenia za rok. Ze ja wtedy z tej pakamery nie spadlem, bo dostalem zadanie umyte sprzety tam schowac, to jest cud boski. Ale Mama sie nie kapnela, byc moze ze tez pokosztowala swojego wyrobu, hehe.
    • qqbek Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 10.02.20, 10:10
      W podstawówce, na początku, jakiś "szampan" dopity z kieliszka.
      W 8 klasie, poza piwem gdzieś w garażach, jeszcze i piwo, normalnie w knajpie (w Zakopcu - wtedy dużo mniej rygorystycznie podchodzono do zakazów).
      Ale pierwszy alkohol wypity świadomie to wakacje na Morawach pomiędzy 7 a 8 klasą podstawówki i "Burčák" (takie wino, które nie jest jeszcze winem i ma moc trochę mocniejszego piwa). Walnąłem do obiadu w knajpie całą dużą szklankę i było mi dość wesoło, ale to tyle. Inna sprawa, że poza winem i burczakiem w tej knajpie nic innego do picia nie mieli... całkiem serio.

      --
      Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
        • qqbek Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 11.02.20, 13:54
          hukers napisał:

          > Mam na imię Janusz. Pierwszy raz po alkohol sięgnąłem w 1 klasie podstawówki, w
          > Sylwestra. Był to szampan, nieroztropnie niedopity przez jednego z rodziców.

          Widzę kolega sobie już przemowę powitalną do AA przygotował ;)

          Nie twierdzę, że było to najrozsądniejsze, ale dziecięca ciekawość zawsze weźmie górę.
          A co do picia niewielkich ilości alkoholu pod koniec podstawówki - kiedyś było to w Polsce kulturowo dopuszczalne (w takiej Francji nadal jest, w Niemczech można pić od 16 roku życia).
          Jeszcze w latach 50-tych nie widziano nic zdrożnego w dawaniu dzieciom piwa.
          Wiem, bo moja babcia była główną księgową w jednym z browarów i moja mama (i mój wuj) pijali, pochodzące z tzw. "deputatu", piwo do obiadu.
          Żadne z nich nie miało nigdy najmniejszych problemów z alkoholem.

          --
          Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
              • engine8 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 11.02.20, 20:16
                Jakos mi sie to skojarzylo z naszym zapisywaniem sie na kurs douczania kierocow zeby za predkosc i inne powazne przewinienia dostac mandat ale nie punkty.... (kiedys to nawet mandatu sie placilo ja sie szlo na ten kurs)
                No wiec trzeb sie zapisac - kiedys to bylo tylko na zywo a teraz mozna przez komputer...ale to bylo wtedy i bylo wesolo bo teraz to nudno... Poklikasz i zalatwione..
                No wiec poszedlem na ten kurs (juz nie peirwszy raz oczywiscie) .... i co ciekawe to instruktor prowadzil go tez za kare - ponoc zatrzymal kobiete wiozaa dziecko do szpitala i sad uwazal ze powinien ja puscic i jeszcze eskortowac a ten ja trzymal dlugo i dal madat wiec za kare - na kurs.... Ale to dygresja
                Wiec na tym kursie najpierw pokazuja horrory jak to szybkosc zabija....
                A potem zaczyna sie od rachunku sumienia - przedstawiania sie i opowiedzenia co mnie tu przynosi
                No wiec kazdy wstaje i 90% mowi za perzekroczenie predkosci.... i std pytanie.. "I co sadzisz ze slusznie i zdajesz sobie sprawe ze przekroczyles prawo i stwarzyles niebezpieczenstwo i zalujesz swego czynu?" ... Wszyscy ja jeden mowia tak... taki rachunek sumieninia i spowiedz...
                Doszlo do mnie.
                Pytaja : Za co? Za predkosc. Ile ponad - no duzo.. ponad 50 mph na 25 limit.
                Zdajesz sobie sprawe z niebezpiecznestwa?
                - Nie, nie bylo zadnego - tylko ja i policja i troche sie poscigalismy ale oni mieli szybsze auto....... Sala ryczy...
                No i co zalujesz?
                - Alez skad.... policja wygral wiec sie cieszyla a ja moglem tu przyjsc....
                Tzn co bedziesz dajej jezdzil szybko?
                - Oczywiscie bo lubie.. i co 18 miesiecy moge przyjsc na ten kurs tak wiec cel to nie dac sie zlapac w ciagu 18 miesiecy...
                Prowadzacy wjurwiony bo sala sie bawi...
                Pyta - "to ktory ty juz raz na tym kursie"..... ja mowie 5 -ty.... to chyba doktorat mi sie nalezy ?
                No wiec nie bylo wiecej pytan ani do mnie ani do nikogo... Myslem ze mnei wyrzuci ale nie ma prawa....

                • waga170 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 11.02.20, 20:40
                  Ja slyszalem opowiesc jak u Was na kursie, ale anger management, tez pytali kazdego za co tu przyszedl, no to najczesciej za pobicie zony czy cos. Ale jeden byl bokser wagi ciezkiej i powiedzial ze jechal malym samochodzikiem a za nim dwoch Meksykanow otwartym Cadillackiem, na kazdych swiatlach go poychali zderzakiem i chichotali, no to za ktoryms razem wyszedlem mowi i ich obydwoch znokautowalem. Dostal brawa od calej sali i instruktora!
    • gzesiolek Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 12.02.20, 00:50
      Za dzieciaka (poniżej 7lat), raz sam spróbowałem herbatki ze szklanki co była piwem... a drugi raz już takiego 12-13latka wujaszek dał łyka jak mu przy budowie pomagałem...
      Obydwa razy plułem... Oj jak mnie skręcało... i w sumie długo miałem awersje do piwa...
      Mimo namawiania kumpli co przemycali piwka na wycieczki dwudniowe w 8klasie podstawówki i 1 liceum nie dawałem się namówić...
      W liceum tak po damsku jakieś słodkie wina/szampany/drinki na imprezach piłem przez rok, może dwa...
      Ale na 18stkach już na 100% piłem piwo i czystą...
      I nie pamiętam kiedy się na piwo nawróciłem...
    • klemens1 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 12.02.20, 12:12
      Jeżeli pamiętasz, to co to było za picie?
      Moje PRAWDZIWE picie było takie, że wygulgałem 6 piw - a wcześniej mój maks. to był może łyczek szampana.

      Przebłyski jakieś miałem - jednym z nich był sąsiad, który mnie spotkał gdy wchodziłem z pubu po schodach (pub był na poziomie -1) trzymając się oburącz poręczy i idąc mocno niepewnie.
      Byłem znany jako koleś ogólnie dosyć grzeczny i bardzo dobrze się uczyłem. Wyraz twarzy sąsiada był niesamowity - po prostu świat wartości mu się zawalił, gdy patrzył w jakim stanie jestem.


          • gzesiolek Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 12.02.20, 16:17
            Jakbyś był Pawłem i aktualnie mieszkał w Rzeszowie to bym stawiał, że jesteś moim najlepszym kumplem z podstawówki i liceum... On też na pierwszej klasowej osiemnastce walnął kilka piw plus kieliszek szampana... A że on był z tych drobniejszych 172cm i jakieś 60-65kg i praktycznie nie pijących to nawet na nas mocno podpitych jego widok był nieco szokujący... Do dziś pamiętam jak go nieco cuciliśmy nad ranem w parku co by mógł sobie sam drzwi otworzyć i do domu wejść, a żebyśmy się z jego rodzicami nie spotkali...
            • klemens1 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 12.02.20, 18:35
              gzesiolek napisał:

              > Jakbyś był Pawłem i aktualnie mieszkał w Rzeszowie to bym stawiał, że jesteś mo
              > im najlepszym kumplem z podstawówki i liceum... On też na pierwszej klasowej o
              > siemnastce walnął kilka piw plus kieliszek szampana... A że on był z tych drobn
              > iejszych 172cm i jakieś 60-65kg i praktycznie nie pijących to nawet na nas mocn
              > o podpitych jego widok był nieco szokujący... Do dziś pamiętam jak go nieco cuc
              > iliśmy nad ranem w parku co by mógł sobie sam drzwi otworzyć i do domu wejść, a
              > żebyśmy się z jego rodzicami nie spotkali...

              Największy zgon, jaki widziałem, dawał taki efekt że gostka rano w akademiku wsadzili pod prysznic (zimny), żeby go ocucić. Coś przeklinał, ale nie miał siły wstać. Następnie został ubrany. Na obiedzie w stołówce ok. godz. 14 był jeszcze nieźle napierdolony i bełkotał.
              • gzesiolek Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 18.02.20, 11:17
                No to taki też widziałem, ale to jak już dwóch zrobionych gości na Juwenaliach założyło się o stówę który wypije szklankę spirolu od naszych wschodnich braci...
                Wypili obaj... jeden już nie wstał od stołu drugi padł w drodze na koncert... i właśnie ten drugi mimo, że dłużej ustał następnego dnia dłużej dochodził do siebie... Ok 15 jeszcze się trzymał ściany idąc do kibla i porozumiewał się monosylabami...
            • qqbek Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 12.02.20, 17:06
              frequenter.light napisał:

              > Ale to piwo ci smakowało? Na początku nie smakuje raczej?
              > Btw, nigdy chyba nie wypiłem 6 piw, maks to chyba 5.

              Chyba nie studiowałeś 😂
              Na studiach mieliśmy taki "drink team", że po wypłacie naukowego potrafiliśmy dwucyfrowe ilości piw wypić w knajpie lub akademiku.
              Albo po 0,7+ na głowę.

              --
              Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                • gzesiolek Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 12.02.20, 18:01
                  E tam student zawsze miał na piwo i fajki... oszczedzal na wszystkim innym... ja swoje rekordy ilości piw na dobę zrobiłem na pierwszych Juwenaliach... w 4 dni sroda-sobota 35piw... I 2 w niedzielę bo lekkiej delirki dostałem... I to sikaczy z Leżajska w puszce... mieliśmy przywiezione przez kumpla bezpośrednio z browaru 3 zgrzewki po 24... miało być na 3... Ale się jeden Czesio przestraszył i wylamal... człowiek młody był i głupi...
                  • engine8 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 12.02.20, 18:42
                    No bo stolowki stdenckie pracowaly tak ze kupowalo sie "bloczki" ktore sie dawalo pani co wydawala drugie danie a wiec zupy i chleba mozna bylo zjesc ile sie chcialo za darmo..
                    Poodobnie z kolacja - chleb byl darmowy a komitet stolowkowy - to co zostalo z obiadu (i panie z kuchni nie wyniosly) rozdawal w czasie kolacji wiec mozna sie i tu bylo zaplac... i schabowego dostac.
                    A wiec to co rodzice dali na jedzenie alboo sie zarobila gdzis tam myjac okna - sie przepalalo i przepijalo i sie wcale nie tak zle zylo..
              • engine8 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 12.02.20, 17:45
                Ja kiedys padlem po 17 tu piwach.. Tzn pamietam ze wypilem 15 ale koledzy mowili ze wypilem jeszcze jedno i nastepnego pol juz mi z reki wypadlo.... tzn nie 17 a 16.5 i to byl Wroclawski Full.
                A na drugi dzien gdzies dopiero po poludniu wyszedlem sie cos napic i wtedy modne byly saturatory z gruzliczanka.... Stanolem obo jednego i nie odszdelem az sienie zrobila kolejka i mnie nie wypierdzileili bo chyba tez z 15 szklanek tej wody wypilem.... Takiego kaca nie mailem chyba po niczym innym.
                • qqbek Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 12.02.20, 22:52
                  Ja po obronie podobno wypiłem 23 Okocimie (20 w wynajętej na świętowanie salce w knajpie i jeszcze 3 z czteropaka ze stacji benzynowej, gdzie zajechaliśmy po drodze do mnie do domu, gdzie zorganizowałem "dorzynki" dla niedobitków, jak już knajpę zamknęli o 5:30 rano:). Skończyliśmy po 8:00, przed 18:00 byłem w knajpie uregulować resztę rachunku, bo mi się kasa skończyła poprzedniego dnia. Trafili się znajomi i wypiliśmy jeszcze 6 półlitrówek przy stoliku (na 8 czy 10 pijących łącznie), po czym pojechałem taryfą do domu i następnego dnia wstałem całkiem bez objawów, świeży jak noworodek.

                  Ale to raz w życiu mi taki ochlej wyszedł bezkarnie, choć zdarza mi się na weselu wypić litra nawet, to nie bez konsekwencji... po obronie nie wytrzeźwiałem kolejnego dnia, poprawiłem dobrą wódką... i właściwie bez kaca przeszedłem w dalszy byt, gdzieś wczesnym popołudniem drugiego dnia po obronie.

                  --
                  Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
            • klemens1 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 12.02.20, 18:37
              frequenter.light napisał:

              > Ale to piwo ci smakowało? Na początku nie smakuje raczej?
              > Btw, nigdy chyba nie wypiłem 6 piw, maks to chyba 5.

              Sam nie wiem, jak to możliwe. Nigdy nie powtórzyłem tego wyczynu. 2 piwa jeszcze wypiję, max. 3.
              Ale wóda czy whiskey to co innego - tu już 0.5 l nie jest ewenementem. Aktualnie to moja max. dawka ze względu na problemy z trzustką kilka lat temu.
                • qqbek Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 12.02.20, 23:01
                  nousecomplaining napisał(a):

                  > > 2 piwa jeszcze wypiję, max. 3.
                  > > Ale wóda czy whiskey to co innego - tu już 0.5 l nie jest ewenementem.
                  > Przecież jak wypijesz 0,5 wódy, to jakbyś 10 (przynajmniej) piw łyknął.

                  Niekoniecznie.
                  0,5 x 40% = 200 ml etanolu = 160 g etanolu.
                  Lekkie piwo (dajmy na to to gówno zwane Żywcem) to 0,5 x 5,6% = 28 ml etanolu = 22 g etanolu.
                  Ergo - 7 sikaczy = pół litra wódki.
                  Dobre piwo (podwójna IPA którą lubię) to 0,5 x 9% = 45 ml etanolu = 36 g etanolu.
                  Ergo - wystarczą 4 mocne piwa, by "wypić" prawie pół litra i pięć, by z całą pewnością je wypić.


                  --
                  Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                • klemens1 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 13.02.20, 10:31
                  nousecomplaining napisał(a):

                  > > 2 piwa jeszcze wypiję, max. 3.
                  > > Ale wóda czy whiskey to co innego - tu już 0.5 l nie jest ewenementem.
                  > Przecież jak wypijesz 0,5 wódy, to jakbyś 10 (przynajmniej) piw łyknął.

                  Ale tu nie chodzi o przelicznik spożycia alkoholu.
                  Whiskey mi wchodzi i mogę pić dużo, z wódą trochę gorzej, piwa najgorzej.
              • qqbek Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 12.02.20, 22:55
                Ja piwo gorzej teraz znoszę niż za czasów studiów.
                Wypiję więcej niż 4-5 mocniejszych piw w knajpie i następnego dnia jest rano nieprzyjemnie.
                Z mocnymi alkoholami takich problemów nie mam (no może poza koniakiem w nadmiernych dawkach).

                --
                Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                • engine8 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 13.02.20, 00:06
                  Kilka lat temu pojechalem w ktoras tam - moze 50 ta w podroz sluzbow do Tajlandii z klientem Szkotem... i zabralem zone....niech i ona cos z tego ma :)
                  Wiem wiem do lasu drzewa sie nie wozi ale to bylo celowe wlasnie z tego powodu bo ten Szkot mial tylko jedno na mysli a ze byl klientem to chcial zebym ja za to placil....

                  No i wybieralismy sie grupa na obiad - dolaczyc mialo do nas paru innych kolesiow lokalnych i umowilismy sie w barze w hotelu... tsk ghdzies ok 17 tej
                  No wiec tak sobie siedze i zamowilem piwko, potem przyszedl koles i znow piwko potem nastepny .... zona sobie siedzila i gadal z jakims tam ludzmi hotelowymi...
                  No i tak po jakim czasie przychodzi i pyta czy my wreszcei idziemy na ten obiad czy nie bo dochodzi 19 ta.....Ja mwie zeby poczekala chwile - wypijemy piwko i juz idziemy..... a ona pyta barmanki - "po ile oni wypli" ? A barmanka mowi - "na razie po 7 - a zwykle to po 8 pija zanim wyjada i jeszcze po 4 czy 5 jak wroca"
                  Ale to bylo cienkie tajskie piwo... :)
                  No wiec od tego czasu jak wracalem z podrozy na chwiejnych nogach to ona juz wiedziala dlaczego.... a ja sie cieszylem ze mnie o picie posadza...
                • engine8 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 13.02.20, 00:08
                  Kilka lat temu pojechalem w ktoras tam - moze 50 ta w podroz sluzbow do Tajlandii z klientem Szkotem... i zabralem zone....niech i ona cos z tego ma :)
                  Wiem wiem do lasu drzewa sie nie wozi ale to bylo celowe wlasnie z tego powodu bo ten Szkot mial tylko jedno na mysli a ze byl klientem to chcial zebym ja za to placil....

                  No i wybieralismy sie grupa na obiad - dolaczyc mialo do nas paru innych kolesiow lokalnych i umowilismy sie w barze w hotelu... tsk ghdzies ok 17 tej
                  No wiec tak sobie siedze i zamowilem piwko, potem przyszedl koles i znow piwko potem nastepny .... zona sobie siedzila i gadal z jakims tam ludzmi hotelowymi...
                  No i tak po jakim czasie przychodzi i pyta czy my wreszcei idziemy na ten obiad czy nie bo dochodzi 19 ta.....Ja mwie zeby poczekala chwile - wypijemy piwko i juz idziemy..... a ona pyta barmanki - "po ile oni wypli" ? A barmanka mowi - "na razie po 7 - a zwykle to po 8 pija zanim wyjada i jeszcze po 4 czy 5 jak wroca"
                  Ale to bylo cienkie tajskie piwo... :)
                  No wiec od tego czasu jak wracalem z podrozy na chwiejnych nogach to ona juz wiedziala dlaczego.... a ja sie cieszylem ze mnie o picie posadza...

                  Aha i to piwo sie nazywalo San Miguel wiec zamowiajac w barze trzeba bylo wyraznie mowic zeby oni nie zrozumieli "Send mi girl"
          • klemens1 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 13.02.20, 10:32
            nousecomplaining napisał(a):

            > OMG, przecież to mogło zabić. Co za nieodpowiedzialność, co by rodzice powiedzi
            > eli sąsiadom... No jak to, przecież Dobry chłopak był i mało pił :)))

            W szoku był niewątpliwie. Wiele rzeczy spodziewał się zobaczyć, ale nie coś takiego.
      • waga170 Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 13.02.20, 09:54
        Lezal w lozku z dziewczyna. Obok stal kieliszek a on palil papierosa. W koncu zniecierpliwiona dziewczyna go tracila noga, papieros wpadl do kieliszka. Na to on zamiast wyczekiwanego "no to dawaj pajechali" powiedzial odkup mi papierosa i niedopity kieliszek, bo stracilem ochote zeby ta przygode dalej spozywac.
    • bimota Re: O/T Pamietacie Wasz pierwszy raz...picia alko 14.02.20, 12:26
      NIE PAMIETAM, BO TRZEBA BYC NIEPELNOSPRYTNYM, BY SWIADOMIE CHLAC..

      PODOBNO DZIENIIE SPRZEDAJE SIE 16 MNL FLASZEK PIWA. JAK DODAMY DO TEGO INNE ALKOHOLE, TO WYJDZIE, ZE SREDNIO KADY POLAK (LACZNIE Z NOWORODKAMI) CODZIENNI OBALA FLASZKE PIWA.

      NAROD ALKOHOLIKOW...

      --
      NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka