Dodaj do ulubionych

[OT] - nasze statystyki sa do dupy :-(

30.03.20, 11:01
poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,25829107,koronawirus-sanepid-ignoruje-smierc-w-kwarantannie-testow.html#s=BoxWyboImg1
Tyt: Sanepid ignoruje śmierć w kwarantannie. Testów nie będzie, niech martwią się lekarze

Włosi badają, czy zmarli byli zakażeni koronawirusem, choć podnosi to oficjalną liczbę ofiar epidemii. Polski sanepid twierdzi: Toczenie dywagacji, kto i dlaczego umarł, to pogoń za sensacją

45-latek z Głogowa wrócił z zagranicy, miał objawy infekcji, sanepid miał zbadać, czy nie jest zakażony koronawirusem. Ale mężczyzna zmarł wcześniej. Wtedy sanepid przestał się nim interesować.

W Koninie zmarła 50-latka, która wróciła z Niemiec i też odbywała kwarantannę. Informowała rodzinę, że źle się czuje. Gdy znaleziono jej ciało, policja zapytała inspektorów sanepidu, czy zrobią badanie. Nie zrobili. Dlatego tych zgonów nie znajdziemy w rządowych statystykach ofiar koronawirusa.

Czy w takich sytuacjach – gdy w domu umiera osoba w kwarantannie, z objawami infekcji – sanepid nie powinien wykonywać badań post mortem?

Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego, odpowiedział nam, że „osoba pozostająca w kwarantannie to osoba bez objawów zakażenia”. Nie wiemy, na jakiej podstawie formułuje taki wniosek – u człowieka w kwarantannie choroba też może się przecież rozwinąć.

Gdy do zgonu dochodzi w domu, stwierdza go najczęściej lekarz rodzinny (w Polsce instytucja koronera praktycznie nie istnieje). Odpowiedź rzecznika sanepidu pokazujemy jednemu z lekarzy rodzinnych. – Pewnie, a test na koronawirusa zrobimy na kolanie – komentuje.

W przypadku zgonów w Koninie i Głogowie na miejscu byli policjanci i ratownicy z odpowiednim wyposażeniem. Pojawił się jednak inny problem: jak ustalić, czy zmarli nie byli zakażeni i czy powodem śmierci nie była choroba Covid-19 (zapalenie płuc wywołane przez koronawirusa).

Jeden z medyków sądowych tłumaczy, że sekcja zwłok nie wchodzi w grę, bo zlecić musiałby ją prokurator: - Do tego jednak potrzebne jest podejrzenie popełnienia przestępstwa, a te zgony nastąpiły przecież z przyczyn naturalnych. Prokuratura nie jest od dochodzeń epidemiologicznych. Poza tym żaden zakład medycyny sądowej nie jest przygotowany do sekcji osoby zakażonej koronawirusem.

Najprostszą metodą byłoby pobranie przez sanepid wymazu z górnych dróg oddechowych i zbadanie go w laboratorium. Sanepid jednak nie jest tym zainteresowany. Lekarze rodzinni mówią nam: - Nawet jeśli będziemy mieli podejrzenie graniczące z pewnością, nie napiszemy w karcie zgonu, że powodem śmierci był COVID-19. Bo jak to udowodnimy?

Powiatowi inspektorzy są w trudnym położeniu, bo w połowie marca nadzór nad nimi od starostów przejęli wojewodowie. Jeśli ktoś się wychyli, może szybko stracić stanowisko. Pierwsze dymisje zresztą już są: w piątek odwołano szefa sanepidu w Krotoszynie. Rzecznik wojewody wielkopolskiego odmówił podania powodu dymisji.

Polscy lekarze, z którymi rozmawialiśmy, są przekonani, że sanepid nie chce robić badań post mortem, by nie psuć statystyk. Michał Sutkowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych nie rozumie tej postawy: – Przecież celem nie są statystki, ale powstrzymanie pandemii. Jeśli nie wiemy, czy zmarły był zakażony, to nie wiemy też, czy trzeba objąć kwarantanną ludzi, z którymi kontaktował się przed śmiercią. Z tego punktu widzenia wiedza o zakażeniu jest kluczowa. Dziwię się, że sanepid tego nie rozumie.

Różne kraje w Europie przyjmują różne taktyki. Włosi wykonują testy post mortem, mimo że podnosi to i tak bardzo wysoką liczbę ofiar epidemii w tym kraju. Przesłanką do pobrania próbek od zmarłego jest wystąpienie przed śmiercią objawów choroby COVID-19. Każdy zmarły z dodatnim wynikiem jest traktowany jako ofiara epidemii. Z kolei w Hiszpanii dzięki testowi wykonanemu po śmierci udało się ustalić, że pierwszą ofiarą epidemii w tym kraju był mieszkaniec Walencji.

Z podobnego założenia co polski sanepid wychodzą natomiast Niemcy: badają próbki pobrane od potencjalnych zakażonych za życia, a nie po śmierci.

W Wielkiej Brytanii testy post mortem wykonuje się tylko, gdy chory zmarł w szpitalu. Jeden z brytyjskich medyków sądowych przekonywał w mediach, że trzeba badać także podejrzane zgony poza szpitalami, bo zamiatanie ich pod dywan nic dobrego nie przyniesie: - Musimy wiedzieć, dlaczego ludzie umierają. Jeśli nie robisz testów, nie będziesz wiedział.

--
Pozdrawiam,
galtom

"If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
Obserwuj wątek
    • olivkah Re: [OT] - nasze statystyki sa do dupy :-( 30.03.20, 11:18
      "Jeśli nie wiemy, czy zmarły był zakażony, to nie wiemy też, czy trzeba objąć kwarantanną ludzi, z którymi kontaktował się przed śmiercią"

      No właśnie, to mi się wydaje ważniejsze niż statystyki. Przynajmniej domowników mogliby badać w takiej sytuacji.
      • galtomone Re: [OT] - nasze statystyki sa do dupy :-( 30.03.20, 12:21
        Nimecy co prawda nie badaja zmarlych i nie "wrzucaja" ich do statystyk smiecin na COVID, ale badaja wszystkich, ktorzy mieli kontakt z taka osoba...

        Masz racje, to jakby najwazniejsze w tym wszystkim.

        Nie wiem jak bez tak podstawowych informacji mamy zapanowac nad epidemia.

        --
        Pozdrawiam,
        galtom

        "When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
    • tbernard Re: [OT] - nasze statystyki sa do dupy :-( 30.03.20, 13:54
      W Polsce wirus zmutował i znacznie częściej zamiast COVID-19 wywołuje chorobę o nazwie "współistniejąca" która to choroba lubi wykańczać symulantów którzy zamiast spokojnie siedzieć na kwarantannie w domu, to złośliwie umierają aby nas tylko wrobić. Ten stary dowcip o tym, że symulanci lubią przesadzać ciągle aktualny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka