Dodaj do ulubionych

Przyklady napotkanej glupoty samochodowej

31.03.20, 08:43
Zagoscil byl u mnie kierowca z firmy wynajmujacej samochody na dluzszy czas, z dostawa do wynajmujacego. Obejrzalem, obstukalem, przejechalem sie. Lampka czas wymienic klocki sie palila. Typ zaczal od panie, to jeszcze na piec tysiecy kilometrow wystarczy. Powiedzialem ze jak wymieni klocki to wezme. Zadzwonil gdzies, lapiduch przyjechal z klockami i zaczal je u mnie na podjezdzie wymieniac. Zakladajac kola z powrotem, dociagnal sruby po prawej stronie, ale te po lewej tylko zakrecil palcami i samochod spuscil z lewarka i powiedzial gotowe. Na moje zapytanie tych pan nie dokreca? Powiedzial PO CO, PO LEWEJ SAME SIE DOKRECA.
Czy ktos to przebije?
Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Przyklady napotkanej glupoty samochodowej 31.03.20, 10:00
      Może nie głupota, ale karma. Mój ojciec jest zawodowym i przyjęli do pracy takiego młodego gumiarza, do w mięśniach może miał, ale nie w głowie. Więc założył się z nim, że nie odkręci mu koła. A ciężarówki mają często z jednej strony lewe gwinty. No i ten przyniósł jebitnego krzyżaka i kręci. Oczywiście nie poszło. To poszedł po rurkę dwa metry i skacze po niej... i nie odkręcił (ale mega to dopieprzył). Ojciec zabrał 50 zł. Ale gdzie tu karma? Na trasie poszła ojcu opona. Właśnie ta dokręcona mocno 2 metrową rurką. A on miał tylko zwykły krzyżaczek przy sobie.

      --
      Podobno prawdziwa sztuka obroni się sama... Ale nie przede mną.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka