Dodaj do ulubionych

Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na bruk?

23.04.20, 17:49
U mnie kasa na razie bez zmian, ale jest zakaz jeżdżenia do klientów i sprzedaż słaba, więc niedługo może być kiepsko.
Obserwuj wątek
            • tbernard Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 24.04.20, 11:06
              schweppes1 napisał:

              > Nie, po prostu prezentujesz swoje ograniczenie umysłowe, zakładając że handel s
              > prowadza się wyłącznie do prostych transakcji nie wymagających spotkań. Wynika
              > to z tego, że jesteś przygłupem oraz prymitywem.

              Prawdę mówiąc, to jednak nic sensownego nie odpisałeś poza pyskowaniem.
              W czym konkretnie potrzebny jest ten osobisty kontakt, skoro towar i jego parametry mogą być wyspecyfikowane i ewentualna rozmowa przeprowadzona zdalnie? Owszem jakieś drobne podarki pod stołem to najlepiej z ręki do ręki.
              • j_malec Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 24.04.20, 11:23
                Niestety, ale dopóki mentalność ludzi się nie zmieni, a pod tym względem nie ma co na to liczyć, to nic nie zastąpi bezpośrednich kontaktów. I nie chodzi o drobne, czy mniej drobne podarki.

                Jeżeli dwóch dostawców będzie oferować prawie ten sam towar, to wygra ten, który złoży ofertę i będzie negocjował warunki na miejscu. Na chwilę obecną nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu i zwykłego 'pogadania'. Takich warunków nie jesteś w stanie zaoferować on-line. Możesz się na to zżymać i nie zgadzać, ale niestety tak jest.

                Oczywiście nie dotyczy to późniejszych prac, które o ile to możliwe należy wykonywać zdalnie. Ale nie przeszkodzi od czasu, do czasu umówić się na spotkanie i pogadać przy przysłowiowej kawie.
                • tbernard Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 25.04.20, 11:49
                  Bez przesady. Kupujący mówi zdalnie drugiemu, że ten co przyjechał osobiście złożył ofertę następującą i co wy na to, czy dacie lepszą? No i jak ten zdalny da lepszą, to ten co przyjechał może sobie koszty przyjazdu i 'pogadania' na straty wpisać, albo przyjechać jeszcze raz i 'pogadać'.
                  Nadal argumentem nie do przeskoczenia są podarki, czyli łapówki z łapy do łapy.
                  • j_malec Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 25.04.20, 14:31
                    Sprowadzając wszystko do poziomu podarków i łapówek, to rzeczywiście trudno zrozumieć, że zachowania ludzi, w tym na podstawie jakich przesłanek podejmują decyzję. może być trochę bardziej złożone.

                    Napiszę tylko, że żadna, nawet najlepiej napisana oferta, nie jest w stanie określić rzeczywistej wiedzy potencjalnego dostawcy. Papier/mail jest cierpliwy i wszystko przyjmie.

                    Nie raz spotkałem się z sytuacją że bardzo dobrze napisana oferta ( pod względem merytorycznym, korzystna finansowo, itp ), była po prostu stekiem kłamstw. Żenująca wiedza składającego ofertę, czy brak kompetencji, zasobów, wychodził przy pierwszej, osobistej wizycie przedstawiciela składającego ofertę.
                    • jureek Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 28.04.20, 18:27
                      j_malec napisał:

                      > Nie raz spotkałem się z sytuacją że bardzo dobrze napisana oferta ( pod względe
                      > m merytorycznym, korzystna finansowo, itp ), była po prostu stekiem kłamstw. Że
                      > nująca wiedza składającego ofertę, czy brak kompetencji, zasobów, wychodził prz
                      > y pierwszej, osobistej wizycie przedstawiciela składającego ofertę.

                      Rozumiem, że chodzi Ci o interaktywność. No ale ta jest zapewniona także w rozmowie przez skajpa.
            • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 24.04.20, 13:08
              schweppes1 napisał:

              > Nie, po prostu prezentujesz swoje ograniczenie umysłowe, zakładając że handel s
              > prowadza się wyłącznie do prostych transakcji nie wymagających spotkań. Wynika
              > to z tego, że jesteś przygłupem oraz prymitywem.

              Nie piszę o handlu, repie, lecz o wciskaniu produktu.
              A poza tym teraz faktycznie nie ma spotkań i jakoś sobie ludzie radzą. Tacy jak ty będą zbędni - a jeżeli już, to przynajmniej nie będą robić sztucznego tłoku na drogach.
              • schweppes1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 24.04.20, 21:51
                Czy ty naprawdę jesteś tak tępy, czy robisz to specjalnie?

                Ludzie sobie tak radzą, że w czasie lockdowna PKB jest niższe o ok. 50%.

                I pisałem ci, chamie wioskowy, że połowa moich obowiązków to czynności inspekcyjne przed i po dostarczeniu linii, czego się zdalnie załatwić nie da.
                • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 25.04.20, 09:51
                  schweppes1 napisał:

                  > Ludzie sobie tak radzą, że w czasie lockdowna PKB jest niższe o ok. 50%.

                  Repie. Nie piszę o tym, że gospodarka kwitnie, tylko o tym, że nie trzeba się spotykać a i tak można się dogadać.
                  Przykładem są chociażby lekcje w szkole - są prowadzone zdalnie i - jak na ironię - to działa.

                  > I pisałem ci, chamie wioskowy, że połowa moich obowiązków to czynności inspekcy
                  > jne przed i po dostarczeniu linii, czego się zdalnie załatwić nie da.

                  Więc będziesz robił połowę mniejszy tłok na drogach w swoim oklejonym rapidzie.
                    • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 25.04.20, 23:31
                      schweppes1 napisał:

                      > > Więc będziesz robił połowę mniejszy tłok na drogach w swoim oklejonym rap
                      > idzie.
                      >
                      > Pudło, zakompleksiony wieśniaku w Skodzie. Mondeo bez naklejek.

                      Repie. Kto wg ciebie kupuje skodę, żeby leczyć kompleksy? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym?
                      Zakompleksieńcy biorą lizing na GLC albo podobne gówno.

                      > I bardzo chętnie zrobię 2x mniejszy tłok, jeśli rzeczywiście dzięki koronie nie
                      > będzie spotkań handlowych, w co jednak wątpię.

                      Spotkania handlowe będą, bo ludzie są zjebani i podatni na sugestię przy osobistym kontakcie.

                      • schweppes1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 26.04.20, 00:03
                        Odwrotnie, pajacu. Kupując Skodę i oglądając codziennie kurę na kierownicy nabierasz kompleksów, po czym zaczynasz sobie wizualizować, że przecież to praktycznie to samo co Audi, tylko 2x tańsze, ale podświadomie wiesz, że to nieprawda, kompleksy się pogłębiają, dopada cię frustracja, po czym zostajesz zgorzkniałym, darmowym promotorem i obrońcą marki, ku uciesze wiceprezesa ds. marketingu Skody.

                        Zakompleksieńcy biorą lizing na GLC tylko w Twoim świecie, prostaczku. W prawdziwym świecie biorą, bo im się po prostu podoba.

                        > Spotkania handlowe będą, bo ludzie są zjebani i podatni na sugestię przy osobistym kontakcie.

                        Zależy od konkurencji. Jak nikt się nie wychyli i będzie siedział na dupie, to nie będzie spotkań handlowych, ale jak tylko gracze zaczną wyjeżdżać, to będą wyjeżdżać wszyscy, bo statystycznie mając porównywalny towar po prostu przegrasz z kimś, kto się z Twoim klientem "zaprzyjaźni" i będzie działał aktywnie face to face.

                        Poza tym w ok. 1/3 przypadków to klient proponuje spotkanie, nie chcąc rozmawiać przez telefon o dealu, który ma duże znaczenie w jego budżecie. Taka jest kultura, że się ludzie spotykają, odludku. Choć do wielu klientów wystarczyło przyjechać raz i odwiedzać kurtuazyjnie co rok czy dwa, a deale załatwia się telefonicznie i mailowo. Da się.
                        • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 26.04.20, 11:16
                          schweppes1 napisał:

                          > Odwrotnie, pajacu. Kupując Skodę i oglądając codziennie kurę na kierownicy nabi
                          > erasz kompleksów, po czym zaczynasz sobie wizualizować, że przecież to praktycz
                          > nie to samo co Audi, tylko 2x tańsze, ale podświadomie wiesz, że to nieprawda,

                          Niezły coming out zrobiłeś ze swoimi problemami psychicznymi.
                          Nie wiem, jakim trzeba być zjebem, żeby się dowartościowywać marką samochodu, który się posiada.
                          Ty naprawdę byś się tym przejmował? Myślałbyś "jestem chujowy, bo mam skodę a nie audi"?

                          > Zakompleksieńcy biorą lizing na GLC tylko w Twoim świecie, prostaczku. W prawdz
                          > iwym świecie biorą, bo im się po prostu podoba.

                          Biorą, bo żyją ponad stan a właściwie "ponad prestiż". Czyli kupują gówno warte może połowę swojej ceny, byle tylko innym pokazać, jacy są zajebiści.
                          To są zjeby twojego pokroju - oceniają samych siebie i innych po "prestyżu".

                          > > Spotkania handlowe będą, bo ludzie są zjebani i podatni na sugestię przy
                          > osobistym kontakcie.
                          >
                          > Zależy od konkurencji. Jak nikt się nie wychyli i będzie siedział na dupie, to
                          > nie będzie spotkań handlowych, ale jak tylko gracze zaczną wyjeżdżać, to będą w
                          > yjeżdżać wszyscy, bo statystycznie mając porównywalny towar po prostu przegrasz
                          > z kimś, kto się z Twoim klientem "zaprzyjaźni" i będzie działał aktywnie face
                          > to face.

                          Właśnie o tym piszę - zjebani ludzie przy f2f od razu robią się głupi.

                          > Poza tym w ok. 1/3 przypadków to klient proponuje spotkanie, nie chcąc rozmawia
                          > ć przez telefon o dealu, który ma duże znaczenie w jego budżecie. Taka jest kul
                          > tura, że się ludzie spotykają, odludku.

                          Uważasz, repie, że jestem odludkiem, bo nie widzę sensu zapierdalania przez pół kraju tylko po to, by załatwić to, co mogę załatwić zdalnie?
                          Coś w tym jest - swojego superba kupowałem we Wrocławiu. Pojechać musiałem tylko po odbiór - resztę załatwiałem mailowo-telefonicznie-przelewowo.
                          Ty byś pewnie z każdym papierkiem zapierdalał, bo przecież nie jesteś odludkiem.

                          • galtomone Ale pier...lisz 26.04.20, 11:54
                            klemens1 napisał:

                            > Właśnie o tym piszę - zjebani ludzie przy f2f od razu robią się głupi.

                            > Uważasz, repie, że jestem odludkiem, bo nie widzę sensu zapierdalania przez pół
                            > kraju tylko po to, by załatwić to, co mogę załatwić zdalnie?


                            Nie dociera do ciebie, że w bardzo wielu branżach kontakty f2f są niezbędne.
                            Z wielu różnych powodów.
                            I tak, takie dobre kontakty potem procentują w dobrych detalach dla obu stron, nie tylko dla sprzedającego.

                            Nie dociera do ciebie, że jest grupa ludzi, którzy tak chcą kupować i tak być obsługiwani.

                            Ale skoro wg Ciebie to proste i niepotrzebne, to zacznij być repem "mistrzem świata" zdalnie i już. Zrobisz taką kasę, że będziesz mógł kupować nowa Skodę codziennie.

                            A tak bardziej na poważnie, to chyba mylisz sprzedaż bezpośrednią z tym co robią przedstawiciele firm. A mylisz, mieszasz i wrzucasz to do jednego worka, bo nie masz o tym bladego pojęcia. Co gorsza, ogranicza cię własna durnota, bonie przyjmujesz dw. argumentów od tych, którzy jakieś pojęcie o specyfice tej pracy mają.

                            Reasumując, wg Ciebie:

                            Wszyscy klienci/firmy, które korzystają z kontaktów f2f to idioci.
                            Wszyscy menadżerowie/firmy, które mają takich pracowników (zamiast ciebie) to debile.


                            --
                            Pozdrawiam,
                            galtom

                            "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
                            • tbernard Re: Ale pier...lisz 26.04.20, 13:52
                              galtomone napisał:

                              >
                              > Reasumując, wg Ciebie:
                              >
                              > Wszyscy klienci/firmy, które korzystają z kontaktów f2f to idioci.
                              > Wszyscy menadżerowie/firmy, które mają takich pracowników (zamiast ciebie) to d
                              > ebile.

                              Nie ma co uogólniać. Sporo zależy od specyfiki.
                              • galtomone Re: Ale pier...lisz 26.04.20, 14:06
                                Klimkowi to wyjaśnij

                                --
                                Pozdrawiam,
                                galtom

                                "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
                              • j_malec Re: Ale pier...lisz 27.04.20, 07:25
                                > Nie ma co uogólniać. Sporo zależy od specyfiki.

                                Zaraz, zaraz, przecież kilka postów wyżej napisałeś: "Nadal argumentem nie do przeskoczenia są podarki, czyli łapówki z łapy do łapy."

                                To już danie łapówy, nie jedynym argumentem, dla którego są niezbędne bezpośrednie kontakty między firmami ?
                • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 25.04.20, 09:53
                  schweppes1 napisał:

                  > Tak, wieśniaku, wszyscy używający produktów premium są frajerami. Żyj dalej w s
                  > wojej bańce.

                  Nie wszyscy, ale większość. Ci, dla których A8 kosztuje 6-miesięczne dochody, frajerami nie są - mają tyle kasy, że nie zauważą takiego wydatku.
                  Ale wszelkie "lizingi" ledwo spinające koniec z końcem, bo ratę trzeba zapłacić, to frajerzy. Nie dostają o tyle więcej, o ile więcej płacą.
                  Już teraz oddają cesje za darmo, a nawet dopłacają.
                  Więc się tak nie podniecaj, repie. Zapytaj sam siebie, jaką tezę chcesz udowodnić.
                  • schweppes1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 25.04.20, 14:18
                    Ci, dla których A8 kosztuje 6-miesięczne dochody, frajerami nie są - mają tyle kasy, że nie zauważą takiego wydatku.

                    Czyli kowalski zarabiający 4k nie zauważy wydatku 24k na samochód?

                    Sugerujesz, że jak zapłacę 300 zł za Wranglery w sklepie firmowym, to nie będę frajerem, bo 300 zł mnie "nie rusza"?

                    Bzdury, albo się coś opłaca, albo nie.
                    • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 25.04.20, 23:37
                      schweppes1 napisał:

                      > Ci, dla których A8 kosztuje 6-miesięczne dochody, frajerami nie są - mają tyle
                      > kasy, że nie zauważą takiego wydatku.
                      >
                      > Czyli kowalski zarabiający 4k nie zauważy wydatku 24k na samochód?
                      >
                      > Sugerujesz, że jak zapłacę 300 zł za Wranglery w sklepie firmowym, to nie będę
                      > frajerem, bo 300 zł mnie "nie rusza"?
                      >
                      > Bzdury, albo się coś opłaca, albo nie.

                      Repie, trochę szkoda że jesteś tak głupi. Ale ci odpowiem - i to merytorycznie.

                      Pisałem o A8 i 6-miesięcznych dochodach a nie ogólnie o tym, że nikt nie zauważy wydatku rzędu 6-miesięcznych dochodów.
                      Jeszcze lepszy przykład to emeryt "zarabiający" 1000 PLN. Zauważy wydatek 6000 PLN? Na pewno.
                      A zarabiający 100 tys. PLN miesięcznie zauważy wydatek 600 tys. PLN? Ledwo.
                      Sam mogłeś na to wpaść.

                      Z Wranglerami jest podobnie - ale tu współczynnik do zarobków jest inny. Jeżeli jesteś repem, to cię to powinno ruszać, bo wydałeś 300 PLN na gówno warte może 50 PLN. Robili badania - nie ma różnicy w jakości.

                      Całe to "premium" bazuje na dwóch filarach:
                      - tych, co mają wyjebane, bo zarabiają w chuj
                      - tych, co są zjebami próbującymi się dowartościować

                      Do której grupy należysz?


                      • schweppes1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 26.04.20, 00:33
                        > Pisałem o A8 i 6-miesięcznych dochodach a nie ogólnie o tym, że nikt nie zauważy wydatku rzędu 6-miesięcznych dochodów.

                        Tylko takie mentalne biedaki jak ty, które rozpierdalają pieniądze na jakieś nowe Superby, myślą że kogoś kto zarabia 80k nie rusza wydanie na samochód 500k. Rusza, i to zwykle bardziej, niż "Kowalskiego" zarabiającego 4k wydanie 24k.

                        > Robili badania - nie ma różnicy w jakości.

                        Kto? Amerykańscy naukowcy? Bo ja je robiłem wielokrotnie na sobie i za każdym razem skrajnie tanie no-name za kilkadziesiąt zł trzymały farbę kilkakrotnie krócej niż markowe za 200. Podobnie z butami - ścierwo z CCC za 100 zł to tylko zawracanie dupy - po roku podeszwa robi się miękka i sflaczała, a całość wygląda już trochę jak psu z mordy wyjęta, a po 2 latach to się już po prostu rozpierdalają. Było tak za każdym razem. Adidasy, wojasy czy cokolwiek porządnego trzyma dobre kilka lat, aż czasami za długo, bo wychodzi z mody. Oczywiście od tych powiedzmy 200 zł za spodnie czy 300 zł za buty w górę trwałość już nie rośnie, albo rośnie niewspółmiernie do ceny, więc ja zostaję na półce pod nazwą "trwałe". I oczywiście, żebyś nie zaczął swojej wieśniackiej gadki, nie wymieniłem tutaj żadnej marki premium.

                        > Całe to "premium" bazuje na dwóch filarach:
                        > - tych, co mają wyjebane, bo zarabiają w chuj
                        > - tych, co są zjebami próbującymi się dowartościować
                        >
                        > Do której grupy należysz?

                        Do żadnej, gdyż raczej nie korzystam z produktów "premium", tylko z produktów wysokiej jakości, ponieważ nienawidzę zakupów i chcę je robić jak najrzadziej. "Raczej nie korzystam", bo nie wiem jaka jest granica cenowa "premium" i kupując produkty wysokiej jakości mogłem czasami skorzystać z nich nieświadomie.

                        Natomiast nie jestem takim bucem jak ty, żeby krytykować innych, którzy z tych produktów korzystają.

                        No i przede wszystkim jesteś zwykłym prostakiem, zapominając, że ktoś płaci np. za design. Gdyby światem obracali tacy jak ty, budowano by wyłącznie bloki z wielkiej płyty i prlowskie domki typu "kostka". W sumie przez takich chamów jak ty, przez 70 lat zdążono tego gówna nabudować w chuj dużo, i niestety w dobrych lokalizacjach, przez co trzeba wydawać więcej kasy na podróże zagraniczne, żeby od tej obrzydliwej szarzyzny odpocząć.
                        • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 26.04.20, 11:21
                          schweppes1 napisał:

                          > > Pisałem o A8 i 6-miesięcznych dochodach a nie ogólnie o tym, że nikt nie
                          > zauważy wydatku rzędu 6-miesięcznych dochodów.
                          >
                          > Tylko takie mentalne biedaki jak ty, które rozpierdalają pieniądze na jakieś no
                          > we Superby, myślą że kogoś kto zarabia 80k nie rusza wydanie na samochód 500k.
                          > Rusza, i to zwykle bardziej, niż "Kowalskiego" zarabiającego 4k wydanie 24k.

                          I znowu ci się pierdoli w tym repowskim łbie.
                          Mentalność biedaka ma właśnie ten, który odczuwa wydatek pół bańki przy zarobkach 80 tys.

                          > > Robili badania - nie ma różnicy w jakości.
                          >
                          > Kto? Amerykańscy naukowcy?

                          Brytyjscy.
                          Z butami akurat jest korelacja ceny do jakości (do pewnej granicy oczywiście) - ale ze szmatami nie za bardzo.

                          > Natomiast nie jestem takim bucem jak ty, żeby krytykować innych, którzy z tych
                          > produktów korzystają.

                          Ale ja ich nie krytykuję - wyśmiewam ich zakompleksienie i chęć nobilitacji. Mowa oczywiście o tej drugiej grupie, nie o tych, co i tak mają wyjebane.

                          > No i przede wszystkim jesteś zwykłym prostakiem, zapominając, że ktoś płaci np.
                          > za design. Gdyby światem obracali tacy jak ty, budowano by wyłącznie bloki z w
                          > ielkiej płyty i prlowskie domki typu "kostka". W sumie przez takich chamów jak
                          > ty, przez 70 lat zdążono tego gówna nabudować w chuj dużo, i niestety w dobrych
                          > lokalizacjach, przez co trzeba wydawać więcej kasy na podróże zagraniczne, żeb
                          > y od tej obrzydliwej szarzyzny odpocząć.

                          Kwestia mody, lemingu. Teraz np. Nowa Huta przeżywa renesans.
                          Będziesz zapierdalał do klientów żeby kupić coś droższego, bo ci powiedziano, że ten dizajn jest na topie.

                            • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 26.04.20, 17:47
                              schweppes1 napisał:

                              > Typowym przykładem leminga jesteś ty, kupując samochód najpopularniejszej marki
                              > w Polsce.

                              Repie.
                              Leming to ktoś, za kogo inni decydują, mimo że tego nie widzi. Czyli kupuje coś niepotrzebnego tylko po to, by się dowartościowywać. Np. kupuje coś, co nie jest popularne.

                              > I nie - nigdy nie był, nie jest i nie będzie na topie dizajn wielkiej płyty. I
                              > nie ma być - ma być tani.

                              Możesz sobie zaklinać rzeczywistość, repie.
                                • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 26.04.20, 22:30
                                  schweppes1 napisał:

                                  > klemens1 napisał:
                                  >
                                  > > Możesz sobie zaklinać rzeczywistość, repie.
                                  >
                                  > Rzeczywistość jest taka, że wielka płyta nigdy nie była na topie dizajnu. Znasz
                                  > jakąś inną, równoległą?

                                  Tak - to teraźniejszość, repie.
                                  Nowa Huta jest wśród lemingów w modzie. A to typowo socrealistyczna dzielnica.
                                  Zaklinaj rzeczywistość.
                                    • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 27.04.20, 12:43
                                      schweppes1 napisał:

                                      > Podałeś jedyne miasto w Polsce, którego centrum zostało zaprojektowane w PRL uż
                                      > ywając jakiegokolwiek dizajnu... 99,9999% pozostałych jebane ekierką i sztampą
                                      > przez małpy.

                                      Repie.
                                      Stare budownictwo (lata socrealizmu) też się cieszy popularnością. Okazuje się, że wielka płyta nie jest taka zła, a przynajmniej urbanistycznie projektowano to z pomyślunkiem - budynki są w miarę daleko od siebie, ustawione nieregularnie, wyższe poprzeplatane z niższymi, pełno skwerów pomiędzy nimi. Na takim osiedlu można się poczuć podobnie jak w parku.
                                      Za to nowe budownictwo to napierdolone budynków ile się da na m2, byle tylko normy odległości nie przekroczyć.
                                      Możesz z sąsiadem z budynku z naprzeciwka prawie w szachy grać, jak na balkon wyjdziecie. Nie wszędzie, ale często tak jest. Od komuchów mogliby się dużo nauczyć, jak osiedla robić. I to gotowe, z całym planowaniem zieleni, a nie jakieś pedalskie trawniczki, bo tak przepis nakazuje i jeszcze wszystko równo w rządku i kolumnach.

                                      Ale ty jesteś durnym lemingiem, który potrafi tylko hejtować cokolwiek mu się na pierwszy rzut oka nie spodoba.
                                      Typowo korpo-zjeb, bazujący na pozorach i samolansowaniu się na poziomie podobnych zjebów występujących w programach typu "Hotel Paradise".
                                          • schweppes1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 27.04.20, 17:54
                                            klemens1 napisał:

                                            > schweppes1 napisał:
                                            >
                                            > > A gdzie napisałem, tępy gównojadzie, że mi się w ogóle bloki podobają?
                                            >
                                            > Nigdzie. A co?

                                            To, że takie chamy jak ty, czyli komuniści, albo jak tam wolisz realni socjaliści budowali obrzydliwe pod względem wyglądu budynki. Oczywiście mogli przecież wynająć dobrych projektantów z jakiegoś kraju o wyższej, niezniszczonej zaborami, rozbiorami, wojnami i komuchami kulturze, ale był jeden problem - ich gospodarka była tak tragicznie niewydajna, że nie byłoby ich stać na realizację projektów z ładnym dizajnem, więc musieli wszystko jebać od ekierki jak małpy.
                                            • vogon.jeltz Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 27.04.20, 22:40
                                              > komuniści, albo jak tam wolisz realni socjaliści budowali
                                              > obrzydliwe pod względem wyglądu budynki.

                                              Tyle bzdur w jednym zdaniu, że nawet jak na ciebie to wyśrubowany wynik.

                                              Po pierwsze: betonowych bloków jest pełno również w krajach zachodniej Europy. I chociaż nie są wielką płytą (u nas też nie wszystkie nią są), to bywają równie szpetne.

                                              Po drugie: realni socjaliści wznosili również konstrukcje bardzo udane. Socrealistyczne dzielnice miast (Nowa Huta, MDM w Wawie, KDM we Wrocku) to przykłady bardzo ciekawej architektury i świetnych rozwiązań urbanistycznych. To drugie zresztą stosuje się również do osiedli z płyty - większość kapitalistycznych osiedli developerskich pod względem urbanistycznym nie ma do nich startu.

                                              Po trzecie: inna kategoria obrzydliwych budynków, którymi usrana jest cała Polska, czyli tzw. kostki, to akurat inicjatywa całkowicie prywatna. Można by się czepić, że wynikało to z braków materiałowych w gospodarce niedoboru, gdyby nie to, że po upadku komuny prywatni właściciele budują nieco inną, ale wciąż równie paskudną architekturę od jednej sztancy.
                                              • schweppes1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 27.04.20, 23:33
                                                > inna kategoria obrzydliwych budynków, którymi usrana jest cała Polska, czyli tzw. kostki, to akurat inicjatywa całkowicie prywatna.

                                                Inicjatywa prywatna, ale projekt kostki był narzucony przez czerwonego chama urbanistę i w większości miejskich osiedli domów jedno/dwu rodzinnych mogłeś zbudować wyłącznie kostkę. Dopiero na wioskach popuszczali pod tym względem.

                                                > po upadku komuny prywatni właściciele budują nieco inną, ale wciąż równie
                                                > paskudną architekturę od jednej sztancy.

                                                Budowali, owszem, takie w sumie kostki, tylko z dwuspadowym dachem. Ładniejsze, ale nadal dość prostackie. Głównie w latach 90', bo jeszcze pokutowało to pół-zwierzęca, chamska, czerwona mentalność i potrzeba trochę czasu, żeby odzyskać jakąś kulturę, maniery i nabrać dobrego smaku. Od kilkunastu lat raczej przeważają kopertowe i wygląda to coraz ładniej, nie tylko z powodu odchamienia po komunie, ale też większych większych budżetów.
                                                • schweppes1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 27.04.20, 23:47
                                                  No i też w latach 90' ludzie mieli chwilowo kasy nawet mniej niż za komuny, bo wytresowani przez zwierzęta nie byli kompletnie nauczeni wydajnej pracy i ciężko im było się odnaleźć w gospodarce opartej na cywilizowanych zasadach, przez co dopiero w drugiej połowie lat 90' zaczęli średnio zarabiać pod względem siły nabywczej więcej, niż w latach 80' pod chamem.
      • engine8 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 23.04.20, 19:41
        Ty tego po prostu nie rozumiesz....
        Produkty w dzisiejszych czsach sa bardzo podobne i klient ma wybor co kupic i za ile a to jest dopiero poczatek poniewaz liczy sie TCO (Total Cost od Ownership czyli Calkowity koszt posiadania" - od urodzeni do smierci? ) I dopiero jak sie zaczna jakies problemy czy nagle i nieprzewidzinae potrzeby to wtedy widac rozniece pomiedzy dostawcami a ktorymi masz dobre a ktorymi nie masz dobrych relacji... I wtedy sie okazuje ze te drobne oszczednosci w cenie byly tylko pozorne.

          • engine8 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 23.04.20, 20:40
            O tu masz przyklad podobny..

            A young guy from North Carolina moves to Florida and goes to a big "everything under one roof" department store looking for a job.
            The Manager says, "Do you have any sales experience?" The kid says "Yeah. I was a vacuum salesman back in North Carolina."

            Well, the boss was unsure, but he liked the kid and figured he'd give him a shot, so he gave him the job.

            "You start tomorrow. I'll come down after we close and see how you did."

            His first day on the job was rough, but he got through it. After the store was locked up, the boss came down to the sales floor.

            "How many customers bought something from you today?" The kid frowns and looks at the floor and mutters, "One". The boss says "Just one?!!? Our sales people average sales to 20 to 30 customers a day.

            That will have to change, and soon, if you'd like to continue your employment here. We have very strict standards for our sales force here in Florida. One sale a day might have been acceptable in North Carolina, but you're not in the mountains anymore, son."
            The kid took his beating, but continued to look at his shoes, so the boss felt kinda bad for chewing him out on his first day. He asked (semi-sarcastically), "So, how much was your one sale for?"
            The kid looks up at his boss and says "$101,237.65".

            The boss, astonished, says $101,237.65?!? What the heck did you sell?"

            The kid says, "Well, first, I sold him some new fish hooks. Then I sold him a new fishing rod to go with his new hooks. Then I asked him where he was going fishing and he said down the coast, so I told him he was going to need a boat, so we went down to the boat department and I sold him a twin engine Chris Craft. Then he said he didn't think his Honda Civic would pull it, so I took him down to the automotive department and sold him that 4x4 Expedition."

            The boss said "A guy came in here to buy a fish hook and you sold him a boat and a TRUCK!?"
            The kid said "No, the guy came in here to buy tampons for his wife, and I said, 'Dude, your weekend's shot, you should go fishing
            • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 24.04.20, 13:18
              Tobie trzeba wszystko wprost pisać, repie.
              Nie chodzi o garnki lecz o jeżdżenie i prezentowanie produktu, żeby namówić klienta. Garnki są typowym symbolem tego typu sprzedaży.

              Ty faktycznie jesteś biedny i głupi - widać, że bardzo musisz się dowartościowywać. Z matmy to na bank orłem nie byłeś, co? Widać, że nieco bardziej abstrakcyjne myślenie cię przerasta.
                • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 25.04.20, 10:30
                  schweppes1 napisał:

                  > - powiedział przygłup, który nie rozróżnia wartości od ceny katalogowej.

                  Się zastanawiałem, jak zareagujesz, gdy trafnie przewidzę, że jesteś analfabetą.
                  Skąd wiem, że trafnie? Bo jedynie bezsilnie odpyskowałeś.
                  Widać, że bardzo spodobało ci się to "nieodróżnianie wartości od ceny katalogowej" i powtarzasz to niczym niedorozwinięte dziecko, które chce imponować. Mimo że właśnie porównuję w wątku obok wartość i cenę katalogową.
                  Ale czego się spodziewać po tępym repie?

                    • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 25.04.20, 23:39
                      schweppes1 napisał:

                      > Na chuj porównywać cenę katalogową z wartością używki?

                      Żeby mieć obiektywny wskaźnik utraty wartości.
                      To tak jak ze spalaniem katalogowym - jest gówno warte, jeżeli chcesz się dowiedzieć, ile auto pali. Ale do porównań już się nadaje.
                      Tobie trzeba wszystko jak dziecku tłumaczyć. Ciekawe, jakim cudem masz tak wysokie mniemanie o sobie? Najwidoczniej jesteś tak tępy, że nawet nie zauważasz swojej tępoty.

                      • schweppes1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 26.04.20, 00:39
                        Jaki kurwa obiektywny wskaźnik? Czy ja rozmawiam z człowiekiem, czy z jakąś kurwa pastą do butów? Obiektywny faktor musi mieć w liczniku i mianowniku tą samą jednostkę, czyli albo dzielisz przez siebie średnie ceny transakcyjne używki i nówki, albo średnie ceny ofertowe używki i nówki. Pierwszych nie znamy, bo to tajemnica handlowa, drugie znamy z otomoto i tobie, tępy przygłupie, pokazałem, że po 2 latach spadek wynosi 25%.
                        • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 26.04.20, 11:24
                          Repie.
                          A katalog to nie jest cena ofertowa?
                          Zresztą - porównując cenę katalogową i nówki na otomoto, widać od razu, jaką marżę sobie producent narzuca dla frajerów.

                          A wracając do tematu - gdzie to moje nieodróżnianie tych dwóch cen?
                          Skoro wyraźnie zaznaczam, o której piszę.
                            • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 26.04.20, 17:49
                              schweppes1 napisał:

                              > I znowu nic wieśniaku nie rozumiesz. Na otomoto masz modele z placu albo już sk
                              > onfigurowane. Dlatego są tańsze - bo jest na nie mniej klientów, gdyż wielu kli
                              > entom nie odpowiada config.

                              Wiem, repie - sam kupiłem superba z otomoto.
                              Dlatego właśnie napisałem, że porównuje się cenę nówki z otomoto z ceną katalogową, żeby zobaczyć, ile frajerstwo przepłaca.
                              Ja pierdzielę, do ciebie co drugie słowo może dociera.

                              Gdzie to nieodróżnianie przeze mnie ceny ofertowej i katalogowej?

                                • klemens1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 26.04.20, 22:29
                                  schweppes1 napisał:

                                  > Ale ty jesteś tępy...
                                  >
                                  > Frajerstwo przepłaca za to, że ma możliwość skonfigurowania samochodu, w którym
                                  > będzie dokładnie to, czego potrzebują?

                                  No faktycznie - warto przepłacić kilkadziesiąt tysięcy, żeby mieć inny podłokietnik. Bo bez tego można się posrać.

                                  > To ty przepłaciłeś za Superba, frajerze. Mogłeś kupić tańszą Octavię.

                                  Nie powtarzaj się, repie, skoro w innym miejscu ci na to odpowiadam - w ten sposób piszesz o czymś, na co odpowiedź już otrzymałeś.
                                  Nie za skomplikowane?
                                  • schweppes1 Re: Jak tam etatowcy? Bez zmian, obniżka czy na b 27.04.20, 03:01
                                    Gdzie ty widziałeś debilu różnicę kilkudziesięciu tys. między nowym z placu a nowym do produkcji w tym samym configu? Chyba w wysokich modelach marek premium. W zwykłych furach to jest kilka-kilkanaście tysięcy.

                                    I nie za "inny podłokietnik" (akurat on jest zwykle tylko jeden dostępny), a za wiele opcji, które żeby wszystkie mieć w "placowym", trzeba by zapłacić znacznie więcej za jakiś L&K albo Style z doładowanymi pakietami na max, których całkiem nowych zwykle nie ma, tylko są raczej "prawie nowymi" demówkami.

                                    Włącz myślenie, zanim zaczniesz te swoje z dupy wyssane wiejskie historyjki, tępaku.