Dodaj do ulubionych

Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy?

14.05.20, 17:26
Bo ja praktycznie nigdy, jak tak sobie pomysle i przypomne.
Engine, Twoja odpowiedz juz znam, ale chodzi mi o codzienna jazde, normalne przewiezienie dupy z punktu A do B.
Widze czasami a raczej slysze jak ktos na sasiednim pasie piluje spod swiatel tylko po to zeby na nastepnych postac dluzej. Czy te przyspieszenie, moc, moment, szybkie zmiany biegow kogos z Was rajcuja?
Bo mnie NIE!

Obserwuj wątek
    • engine8 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 14.05.20, 18:20
      Ostatnim autem ktore w more czesto dochodzilo to punktu gdzie komputer odcinal paliwo bylo E34 BMW M5 ale to byla ciezka maszyna i manual a silnik dostawal jakby drugie zycie przy 7 tys obrotow ...No i to byly stare dobre czasy.
      Obecne to automaty wiec tam trudno dac do dechy i nie jechac ponad 200 km/h
      No codzien praktycznie tez nigdy.....nie licze krotkich odcinkow w czasie wyprzedzania... Automaty maje ten przycisk do wyprzedzania w podlodze ktory od czasu do czasu trzeba przetestowac i to tylko jak jade sam:)
            • engine8 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 15.05.20, 00:22
              E39 M5 bylo zrobiione celowo i to juz byla wersja "kulturanlan i wygodna do jazdy z wyajtkiem pierwszej wersji silnika gdzie z definicji (przynajmniej tak mowilo BMW zeby nie robic recall) bral puszke oleju na 500 mil ..Potem go troche uszczelnili i byl super.

              a E34 M5 byl dosc brutalny i zrobiony chyba z koniecznosci... no ale to byla ostania recznie skladana i tuningowana wersja (na przednim zderzaku pod plastikowym paskiem byl wlasnoreczny podpis tego co skladal i stroil a wiec kazdy praktycznie byl troche inny...) i okazja do pozbycia sie nieprzydatnych gdzie indziej silnikow ktore wsadzono w konstrukcje nie zrobiona do tego wiec tu i tam trzeba bylo cos nadrobic... Np zeby sprzeglo typowe dla slabszych silnikow sie nie slizgalo to zalozono mocniejsze sprezyny..... W ruchu miejskim kurna noga odpadala od wysprzeglania takie bylo twarde... Dopiero ostatnia wersje '92- '95 gdzie zwiekoszono pojemnosc silnika do 3.8L i porawiono wiele rzeczy - dwumasowe kolo, skryni abiegow etc...byla troche lepsza ale tych do USA juz nie sprowadzano...bo nie spelnialy norm smrodu.
              Co pol roku obowiazkowa regulacja zaworow - tzn mierzenie i dobor podkladek. Zeby nie kupowac calego zestawu to co pol roku zbieralo sie nas gdzie z 10 - kazdy robil pomiary i inwentaryzacje a potem wymienialismy sie rozmiarami tak ze zwykle albo sie zmiescilismy w tm co mielismy albo co najwyzej kilka dodatkowych bylo trzeba - a bylo ich 24 na silnik... No i przy tej okazji wypijno ciezarowke piwa...
              Mocowania silnika nie wytrzymywaly... Buda duza i ciezka wiec trzeba bylo wzmacniac zawieszenie zeby na zaklretach nie wyleciec ale za to robil sie twardy... Fajna zabawka dla mlodych organizmow.. Jakbym znalaz takiego z 95 roku kombi w super stanie (tzn gwarantowany udokomentowane serwisy) to kto wie czy bym sie nie pokusil ale taki bylby za drogi bo to sie zrobil klasyk.
    • trypel Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 14.05.20, 21:08
      Skuterem to zawsze jak sucho to zerojedynkowo. 20 koni wiec maja co robić.
      Motocyklem jak mam ochotę. Wtedy często do odcinki na pierwszych 2 biegach. Na trójce odcinka już koło 200 wiec rzadziej. Lubię dźwięk benzynowego silnika jak ogranicznik wchodzi do akcji. I lubię dźwięk wysokich obrotów.
      W dieslu już nie. Zero frajdy z obrotów ale gaz w podłodze często. Prawie zawsze jak włączam sie do ruchu na rozbiegowym pasie, i zawsze przy wyprzedzaniu na zwykłej drodze.


      --
      Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
      • engine8 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 14.05.20, 21:22
        No jak jak 25 lat temu mialem auto co mialo silnik 2L i jechalem autostrada przez gory to caly czas z gazem wcisnietym do oporu... Podobnie jak ostatnio byle w Polsce i dali mi w wypozycxalni jakas Toyote z silnikiem co jechal jak fiat 126p - jak sie okazalo 1L i chyba niecale 80 czy 90KM to tez ....po dwoch dniach wrocilem do wypozyczalni z reklamacja ze ja zamowilem auto z silnikiem a tu go nie ma bo to co jest to chyba nie z auta ale od kosiarki...
        I dali mi jakies 1.6L i tym juz mozna bylo jakos jechac.
      • waga170 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 14.05.20, 21:29
        "W dieslu już nie. Zero frajdy z obrotów ale gaz w podłodze często. Prawie zawsze jak włączam sie do ruchu na rozbiegowym pasie, i zawsze przy wyprzedzaniu na zwykłej drodze."

        Tez masz beczke do nostalgicznych przejazdzek jak ja? Zakladajac watek zapomnialem o mojej beczce:)
        • trypel Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 14.05.20, 21:32
          Nie :) 190 koni i ok 8 s do 100. I lubię to sprawdzać.
          Ale jak siadam do wynajętego clio 75 koni to mam pewnie minutę do 100 i tez ciągnę do dechy. Lubię.
          Tak jak lubię wina sie napić wieczorem a nie lubię łyski

          --
          Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
          • waga170 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 14.05.20, 21:49
            Przyznam w sekrecie. Mam przyciskaniem klawiszy na kierownicy opcje pomiaru czasu 0 do 100. Nie jakis tam stoper i obserwacja predkosciomierza, to robi pokladowy komputer. Nigdy jeszcze tego nie wyprobowalem. Ale jak kiedys dalem sie corce przejechac (sam siedzac obok) i powiedzialem jak sie swiatla zmienia to daj gaz do dechy i tak trzymaj… Powiedziala potem ze nie wiedziala ze samochod moze cos takiego zrobic:)
              • qqbek Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 14.05.20, 22:41
                jackk3 napisał:

                > teraz sa aplikacje na tel dosc dokladne

                O ile nie są połączone z komputerem samochodu przez OBD2 lub bezpośrednio online, to są tak dokładne, jak nawigacja GPS, która jeszcze kilka chwil po tym jak stanę na podjeździe pokazuje 3-5 km/h.


                --
                Do urn wyborcy Adriana! P🖕S
                • tiges_wiz Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 17.05.20, 21:00
                  Jeżeli korzysta z akcelerometru, to są dokładniejsze. Ja jak trypel, przy wyprzedzaniu i na pasie rozbiegowym do czerwonego i na autobahnach. Ponad 200 nie raz widziałem ma zegarach. Nic specjalnego w DE.

                  --
                  Najlepszym dowodem na istnienie inteligencji pozaziemskiej jest to, że się z nami nie kontaktują
            • trypel Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 15.05.20, 06:34
              W tiguanie w opcji sport wyświetlam cos takiego jak stoper na ekranie, tak jak wskazńiki mocy, przeciążenia i trzeciego niepamiętam
              Żona siedzi obok i sie nabija o mi to sprawia frajdę. Podobnie jak szybka jazda po gruntowej drodze.

              --
              Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
        • trypel Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 15.05.20, 09:42
          Mam homologowany tłumik i nie wyjmuje nigdy db killera. No i wiem jak mnie to wkurzalo jak mieszkałem przy puławskiej w Warszawie więc nigdy w nocy.
          Zresztą skoro nawet na I jest wtedy powyżej 100 to raczej nie robię tego w terenie zabudowanym. To jasne.

          --
          Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
    • marekggg Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 15.05.20, 13:02
      to zalezy od samochodu i okolicznosci. co roku jezdze na kanary (tzn. jezdzilem, w tym raczej nie) to zawsze dostawalismy z wypozyczalni jakies dziwne samochodziki. krajobraz gurzysty, wiec czesto gesto bylo trzeba gaze do dechy przycisnac zeby sie w gole gdzies wdrapac. zreszta to bolaczka chyba wszystkich wypozyczalni dla turystow. tak samo mialem w Andaluzii, czy Galicji, oraz w Portugalii.
      a tak pozatym - jak kupilem zonie clio, to tam tez byl silnik do kosiarki, wiec na autostradach to byla masakra.
      na prywatnym tylko jak trzeba wyprzedzic.
      • wislok1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 15.05.20, 19:45
        to zalezy od samochodu i okolicznosci.

        No wlasnie

        U mnie jest gora zaraz za miastem, z 500 metrow sie wjezdza na 800....
        I to jest odleglosc 1 kilometra...
        Wtedy wciskam mocno gaz ....
        Z 50 km da sie blyskawicznie przyspieszyc na 110, jest power

        W Alpach jest wiele fajnych drog wysoko w gorach, trzeba czasem wdepnac w gaz, za to przy zjezdzie z gory trzaba miec dobre hamulce, inaczej przes.ane na maxa
        ( np. trasa przez Timmelsjoch-Passo Rombo, trasa Silvretta, przelecz Arlberg, itd... )
    • hukers Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 15.05.20, 13:37
      Ja gaz do dechy wciskam bardzo rzadko, poza może jednym wyjątkiem. Mam taką dwupasmówkę (jeżdżę nią codziennie), która w pewnym momencie poszerza się do trzech pasów. Trzy paski idą przez kilkaset metrów, później są światła i i za 200-300 metrów następne światła, przy czym z trzech pasów na wprost, robią się dwa pasy, bo ten z lewej robi się pasem do lewoskrętu. Na dwóch pasach do jazdy na wprost samochodów pełno, ten do przyszłego skrętu w lewo, zazwyczaj pusty. Staję tam sobie, jadąc oczywiście prosto, przy czym zabawa polega na tym, kto będzie stał na pasie obok, bo omijając te samochody, jeszcze nie wiem, kto jest pierwszy w kolejce do wyścigów. Czasem człowiek stanie niestety przy jakiejś Panamerze i trzeba wjeżdżać na środkowy pas, jako drugi
      • gzesiolek Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 16.05.20, 09:49
        Klasyczne cebulastwo. Jak wyruchać system, przepisy i innych, żeby być pierwszym i zaoszczędzić 10sekund. Później trafisz na takiego samego debila w podobnie dynamicznym aucie i się skończy jak tu kiedyś był filmik z Oplem i Skodą. Ile razy musiałem odpuszczać, żeby mnie taki debil nie staranował... I pewnie Ciebie też tak puszczają dla świętego spokoju a Ty się cieszysz jak głupi że swego ograniczenia umysłowego, bo nie stałeś... Ech... Polska...
      • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 17.05.20, 14:07
        hukers napisał:

        > Ja gaz do dechy wciskam bardzo rzadko, poza może jednym wyjątkiem. Mam taką dwu
        > pasmówkę (jeżdżę nią codziennie), która w pewnym momencie poszerza się do trzec
        > h pasów. Trzy paski idą przez kilkaset metrów, później są światła i i za 200-30
        > 0 metrów następne światła, przy czym z trzech pasów na wprost, robią się dwa pa
        > sy, bo ten z lewej robi się pasem do lewoskrętu. Na dwóch pasach do jazdy na wp
        > rost samochodów pełno, ten do przyszłego skrętu w lewo, zazwyczaj pusty. Staję
        > tam sobie, jadąc oczywiście prosto, przy czym zabawa polega na tym, kto będzie
        > stał na pasie obok, bo omijając te samochody, jeszcze nie wiem, kto jest pierws
        > zy w kolejce do wyścigów. Czasem człowiek stanie niestety przy jakiejś Panamerz
        > e i trzeba wjeżdżać na środkowy pas, jako drugi

        Tu jest analogiczne miejsce - skrajny prawy zaczyna się nieco wcześniej i kończy prawoskrętem kilkaset metrów dalej:
        goo.gl/maps/rvGay6dXYWC5oiuGA
        Zawsze omijam tłok na pozostałych 3 pasach - jak się trafi jakiś bardzo szybki, to po prostu wjeżdżam za niego. Niemożliwością jest, by sami szybcy byli jeden po drugim.


    • gzesiolek Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 15.05.20, 15:15
      Z wiekiem i mocą auta częstotliwość deptania do oporu spada...
      Generalnie w prywatnej Maździe (2,5 AT 192KM) rzadko przekraczam 4tys rpm... Ale jak mam od zleceniodawcy jakieś padło do 90KM w wolnossącej benzynie to chcąc nie chcąc 5,5k rpm często gęsto przekraczam... Ot nie lubię utrudniać innym jazdy, to i wyciskami z truchła siódme poty, by choć parę sekund szybciej skończyć wyprzedzanie...
      A co do szybkich zmian biegów, kierunku jazdy, trzymania na krętej drodze, kontroli gazem itd. to oczywiście chyba każdy od czasu do czasu lubi poczuć tą jedność z autem i pobrykać na pustej i krętej drodze... Mam to szczęście, że każde moje auto się dobrze prowadziło i dawało nieźle feedback od kół...
      • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 17.05.20, 12:54
        bigzaganiacz napisał(a):

        > Prawie nigdy chociaz wczoraj sie "scigalem" z porsche z pod swiatel, polecialem
        > na jedynce do odcinki i przy zmianie biegow mnie oblecial
        >
        >
        > Porsche 911 z 74 roku

        Następnym razem, jak widzisz czerwone, to wcześniej zwolnij tak, by mieć już prędkość przy zmianie na zielone - wtedy się nie obleci. I w ten sposób pokonasz go rozumem, a nie tępą mocą silnika. Nie każdemu musi to sprawiać satysfakcję oczywiście.

        • jeepwdyzlu Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 17.05.20, 12:57
          Następnym razem, jak widzisz czerwone, to wcześniej zwolnij tak, by mieć już prędkość przy zmianie na zielone - wtedy się nie obleci. I w ten sposób pokonasz go rozumem, a nie tępą mocą silnika.
          ----

          Jak to skodziarze się pocieszają 😁😁😁

          --
          YCDSOYA
          • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 17.05.20, 14:08
            jeepwdyzlu napisał:

            > Następnym razem, jak widzisz czerwone, to wcześniej zwolnij tak, by mieć już pr
            > ędkość przy zmianie na zielone - wtedy się nie obleci. I w ten sposób pokonasz
            > go rozumem, a nie tępą mocą silnika.
            > ----
            >
            > Jak to skodziarze się pocieszają 😁😁😁
            >

            Jak już pisałem - nie każdemu sprawia to satysfakcję. Ale mina tego w premiumie spłacanym w ratach po 4000 - bezcenna.

          • waga170 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 17.05.20, 18:17
            Klemens napisal, ale poniewaz go cytujesz bez cudzyslowu to tak jakbys to Ty napisal:

            > Następnym razem, jak widzisz czerwone, to wcześniej zwolnij tak, by mieć już pr
            > ędkość przy zmianie na zielone - wtedy się nie obleci. I w ten sposób pokonasz
            > go rozumem, a nie tępą mocą silnika.
            > ----
            >
            > Jak to skodziarze się pocieszają 😁😁😁
            >
            Skodziarze to jednak tepaki. Takie wpadanie na predkosci jak tylko zapali sie zielone to widac na co drugim ruskim filmiku, zakonczone jebnieciem w albo przez marudera na poprzecznej co nie zdazyl opuscic skrzyzowania.

            Klimek, namawiasz do jakiegos niebezpiecznego manewru, a zgadnij czyja by byla wina w razie "bum"?
            Wszystkim ktorych uczylem jezdzic wpajalem zeby na skrzyzowanie po zmianie swiatel wjezdzali powoli, najlepiej puszczali tych obok, a dopiero za skrzyzowaniem przyspieszali. Ten "timing" zeby wjechac z rozpedu na zielone zakonczyl sie raz zabiciem pieszej przez taksowkarza. Nie, nie w Skodzie, ale taki sam mundry Klimek, walimy w ciemno bo mamy zielone.
            • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 18.05.20, 17:57
              waga170 napisała:

              > Klimek, namawiasz do jakiegos niebezpiecznego manewru, a zgadnij czyja by byla
              > wina w razie "bum"?
              > Wszystkim ktorych uczylem jezdzic wpajalem zeby na skrzyzowanie po zmianie swia
              > tel wjezdzali powoli, najlepiej puszczali tych obok, a dopiero za skrzyzowaniem
              > przyspieszali. Ten "timing" zeby wjechac z rozpedu na zielone zakonczyl sie ra
              > z zabiciem pieszej przez taksowkarza. Nie, nie w Skodzie, ale taki sam mundry K
              > limek, walimy w ciemno bo mamy zielone.

              W Polsce jest takie opóźnienie zanim zapali się zielone, że jeżeli ktoś jeszcze przechodzi/przejeżdża, to robi to świadomie na czerwonym.
              Zatem - decyzja nie do mnie należy. I owszem - mam zielone, to jadę.
              • waga170 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 18.05.20, 18:33
                klemens1 napisał:

                > W Polsce jest takie opóźnienie zanim zapali się zielone, że jeżeli ktoś jeszcze
                > przechodzi/przejeżdża, to robi to świadomie na czerwonym.
                > Zatem - decyzja nie do mnie należy. I owszem - mam zielone, to jadę.

                Ogolic jajka, pojsc do szkoly, po podstawowce jeszcze raz na kurs prawa jazdy, a najlepiej to do doktora od glowy.
                • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 18.05.20, 22:13
                  waga170 napisała:

                  > klemens1 napisał:
                  >
                  > > W Polsce jest takie opóźnienie zanim zapali się zielone, że jeżeli ktoś j
                  > eszcze
                  > > przechodzi/przejeżdża, to robi to świadomie na czerwonym.
                  > > Zatem - decyzja nie do mnie należy. I owszem - mam zielone, to jadę.
                  >
                  > Ogolic jajka, pojsc do szkoly, po podstawowce jeszcze raz na kurs prawa jazdy,
                  > a najlepiej to do doktora od glowy.

                  W twoim przypadku to nie za bardzo zadziałało. Jeszcze jaja się obtarły.
            • tbernard Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 20.05.20, 10:05
              waga170 napisała:

              > Skodziarze to jednak tepaki. Takie wpadanie na predkosci jak tylko zapali sie z
              > ielone to widac na co drugim ruskim filmiku, zakonczone jebnieciem w albo przez
              > marudera na poprzecznej co nie zdazyl opuscic skrzyzowania.
              >
              > Klimek, namawiasz do jakiegos niebezpiecznego manewru, a zgadnij czyja by byla
              > wina w razie "bum"?
              > Wszystkim ktorych uczylem jezdzic wpajalem zeby na skrzyzowanie po zmianie swia
              > tel wjezdzali powoli, najlepiej puszczali tych obok, a dopiero za skrzyzowaniem
              > przyspieszali. Ten "timing" zeby wjechac z rozpedu na zielone zakonczyl sie ra
              > z zabiciem pieszej przez taksowkarza. Nie, nie w Skodzie, ale taki sam mundry K
              > limek, walimy w ciemno bo mamy zielone.

              Ale kto mówi aby robić to w ciemno?. Normalny kierowca po prostu obserwuje otoczenie i nie musi po zapaleniu zielonego jeszcze medytować nie wiadomo ile. Kiepsko tych kursantów uczyłeś, skoro zalecałeś im odruchowe zamulanie, zamiast obserwacji co się dzieje i od tego uzależniać dynamikę ruszania. Ja raczej w takich okolicznościach zachowuję się podobnie jak Klemens opisał i nie miewam kłopotu z odpuszczeniem gdy sytuacja nietypowa tego wymaga. Z tym, że moje staranie aby ruszyć dynamicznie nie traktuję jako ściganie, tylko nie zamulanie i danie szansy jak największej liczbie pojazdów za mną aby skorzystali z zielonego. Czyli w istocie to współpraca a nie rywalizacja. Oczywiście ten na pasie obok może to potraktować jako rywalizację i chcieć pokazać, że potrafi szybciej, że ma mocniejszy silnik itp. Niech sobie jedzie, mi to nie przeszkadza. Ale najczęściej to ktoś po Twojej szkole dłubania w nosie, że rusza jak ja już 50 metrów odjechałem albo dalej. Potem przez niego na jego pasie ze 2 auta mniej przejedzie na fazie zielonej.
              • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 20.05.20, 10:43
                tbernard napisał:

                > Z tym, że moje staranie aby ruszyć dynamicznie nie traktuję jako ściganie, tylko nie zamulanie i danie s
                > zansy jak największej liczbie pojazdów za mną aby skorzystali z zielonego. Czyl
                > i w istocie to współpraca a nie rywalizacja.

                W sumie tak - ale jakoś mam przyjemność z tego, że wcale nie cisnę, a średnią mam taką samą.
                "Szybki" tępak oczywiście ambicjonalnie mnie wyprzedza (ja się nadal snuję), po czym na kolejnych światłach znowu śmigam obok niego.
                Często się też zdarza, że ponieważ on zapierdala, to w przypadku kolejki na światłach nie zajmuje pasa z mniejszą kolejką. Ja spokojnie ustawiam się na odpowiednim pasie i jestem kilkadziesiąt metrów z przodu.
                Swoją drogą - robię to niezależnie od tego, czy ktoś to uzna za wyścigi, czy nie.

                Jeszcze taka sytuacja, gdzie badam inteligencję innych.
                Jeżdżę często w miejscu, gdzie przed zakrętem zjeżdżam w prawo - muszę wtedy zwolnić prawie do zera. Wyprzedzić mnie nie ma jak, bo zaraz zakręt. Włączam wcześniej kierunkowskaz i delikatnie hamuję, więc ten z tyłu ma czas by zorientować się, że zaraz prawie się zatrzymam.
                Ja w takiej sytuacji, gdy jadę za kimś takim, hamuję wcześniej, by po jego zjechaniu być w miarę rozpędzonym.
                Jednak inni jadą mi na zderzaku, by po zjechaniu startować prawie od zera. Przez kilkanaście lat naliczyłem DWA przypadki, gdzie kierowca zwolnił bardziej przewidując, co się stanie.

                Dodam jako ciekawostkę, że fabryczne tarcze i klocki z przodu wymieniłem dopiero przy przebiegu 112 tys. km.
            • vogon.jeltz Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 21:00
              > Klimek, namawiasz do jakiegos niebezpiecznego manewru

              Mówisz do gościa, który twierdzi, że na obszarze zabudowanym we wioskiach, gdzie nie masz chodnika, masz za to wyjazdy z posesji bezpośrednio na drogę, powinna być dozwolona prędkość 70 km/h, a może nawet 90. Tak że ten...
        • bigzaganiacz Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 17.05.20, 13:52

          zmianie na zielone - wtedy się nie obleci. I w ten sposób pokonasz go rozumem, a nie tępą mocą silnika. Nie


          To by bylo zwykle oszukiwanie samego siebie

          Jechalem sobie spokojnie dach i szybki w dol widzialem go w lusterku
          Wyprzedzil mnie machnolem mu ze fajna fura no i sie spotkalismy na swiatlach
          A ze moja fura jest zjebana jakis
          depollution system faulty i obcina moc a do tego cos sie chyba w wydechu rozszczelnilo i troche ryczy to zeby ruszyc musze ostro dac gazu moze wlasnie to odebral jako zachete do malego scigania bo ruszam i slysze ze on tez dal po garach no i tak lecialem na jedynce ile sie dalo ale nie mialem najmniejszych szans normalnie to by inaczej wygladalo
          • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 17.05.20, 14:10
            Ale właściwie co chcesz tym udowodnić? Co najwyżej udowodnisz, że masz szybszy wóz. Ja wolę udowadniać, że to ja jestem lepszy i pomimo słabszego silnika i tak będę pierwszy.
            Wyżej już się zapisał zjeep do listy tych, co tego nie rozumieją.
                • samspade Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 17.05.20, 19:56
                  klemens1 napisał:

                  > OK - ale co to za zabawa, gdzie wygrywa lepsze przyspieszenie katalogowe?
                  > Zabawa jest wtedy, gdy trzeba trochę wykorzystać mózg i można wygrać pomimo wol
                  > niejszego pojazdu.

                  Zabawa jest wtedy gdy ścigasz się z osobą która wie że uczestniczy w wyścigu.
                  Co to za zabawa i udowadnianie sobie ze ma się ptaszka ze wjedzie się przed kogoś? Osobiście puszczam takich głąbów. Niech sobie jadą.
                  • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 18.05.20, 17:58
                    samspade napisał:

                    > klemens1 napisał:
                    >
                    > > OK - ale co to za zabawa, gdzie wygrywa lepsze przyspieszenie katalogowe?
                    > > Zabawa jest wtedy, gdy trzeba trochę wykorzystać mózg i można wygrać pomimo wol
                    > > niejszego pojazdu.
                    >
                    > Zabawa jest wtedy gdy ścigasz się z osobą która wie że uczestniczy w wyścigu.

                    Wie - nie przejmuj się. Mało się nie zesra, żeby później wyprzedzić.
                      • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 19.05.20, 14:22
                        samspade napisał:

                        > Ale jesteś tak samo niedojrzały jak on. Drogi nie są miejscem na udowadnianie s
                        > obie kto ma większego.

                        Ale ja mu nie udowadniam - po prostu nie chcę hamować jak głupek przed samymi światłami żeby za sekundę ruszać od zera. A wychodzi w efekcie tak, że on się czuje wyprzedzony.
                          • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 21.05.20, 09:10
                            samspade napisał:

                            > Niech ci będzie. Sam unikam jazdy 0-1 w stylu gaz hamulec.
                            > W każdym razie jeszcze kilka dni temu pisałeś o udowadnianiu że jesteś lepszy.
                            > Nie rozumiem dorabiania ideolo.

                            W pewnym sensie jest to udowadnianie, bo został przeprowadzony test, który coś wykazuje.
                            Tyle tylko, że nie robię tego specjalnie, by coś udowadniać - po prostu lubię jeździć płynnie i z jak najdalszym przewidywaniem i w efekcie samo tak wychodzi.

                            • engine8 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 21.05.20, 22:57
                              A ja lubie 0-1... czy to robi z nas gorszych i lepszych?
                              Ja zuzywam wiecej paliwa i wiecej hamulcow - za swoje.
                              Podobnie mozna dyskutowac ze ktos pije wodke jednym haustem a ktos inny saczy sobie powoli.. jesli wypija tak sami ilosc w ciagu spotkania to jaka roznica?
                                • engine8 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 00:03
                                  No ja wiem ze tak jazda jest uwazna za buraczana glownie przez tych co nie maja czym ani za co bo maja silnik 1L i zagazowany i przyspieszenie 0-100 w 15sek i do tego licza kazda krople paliwa to ich niezle wkurwia jak ktos ma 5 sek i za kazdym razem musza jemu dym wachac... Sami by tak chcieli ale nie moga wiec sobie wmawiaja ze tak jazda jest do dupy.
                                  Tak jak Misio mowi ze kupowanie drogiego auta to tez podobnie...
                                  • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 10:26
                                    engine8 napisał(a):

                                    > No ja wiem ze tak jazda jest uwazna za buraczana glownie przez tych co nie maja
                                    > czym ani za co bo maja silnik 1L i zagazowany i przyspieszenie 0-100 w 15sek
                                    > i do tego licza kazda krople paliwa to ich niezle wkurwia jak ktos ma 5 sek i
                                    > za kazdym razem musza jemu dym wachac...

                                    Masz bardzo prostą wizję świata. Wieśniacką wręcz.
                                    Spróbuję wyjaśnić, chociaż szanse oceniam na nikłe - gaz do dechy to byle małpa potrafi wcisnąć.
                                    Tak pojechać szybko, by prawie nie zwalniać i nie przyspieszać jest już duuuuużo trudniej.
                                    Tobie pozostaje więc posiłkować się mocą silnika, bo po prostu nie umiesz jeździć. I to ty sobie tę dysfunkcję tłumaczysz, a nie ci, co mają słabe silniki.
                                    BTW. Ja mam 8.5 do 100 i bez problemu zostawiam takich jak ty z tyłu - no chyba że jest długa, pusta prosta. W końcu skądś się wzięło określenie "mistrz prostej".
                                    • trypel Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 10:50
                                      Określenie mistrz prostej nie na nic wspólnego z wciskaniem gazu do dechy ale z brakiem umiejętności pokonywania zakrętów. Albo strachem do szybszego wejścia w zakręt.
                                      I zarówno ten co wciska do dechy jak i ten co stawia na piedestale jeżdżenie dynamiczne inaczej może być szybszy w zakręcie od typowego miszcza prostej który na każdym łuku na wszelki wypadek hamuje.

                                      --
                                      Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                                      • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 11:10
                                        trypel napisał:

                                        > Określenie mistrz prostej nie na nic wspólnego z wciskaniem gazu do dechy ale z
                                        > brakiem umiejętności pokonywania zakrętów. Albo strachem do szybszego wejścia
                                        > w zakręt.
                                        > I zarówno ten co wciska do dechy jak i ten co stawia na piedestale jeżdżenie dy
                                        > namiczne inaczej może być szybszy w zakręcie od typowego miszcza prostej który
                                        > na każdym łuku na wszelki wypadek hamuje.

                                        Czyli też niezbyt lotni to określenie wymyślili. Jak widać, jazda przy użyciu mózgu jest wciąż zbyt mało popularna.

                                            • trypel Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 12:18
                                              Nie
                                              Dokładnie opisuje instytucje miszcza prostej czyli kogoś kto ma problem z nie-prosta czyli z zakrętem.

                                              --
                                              Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                                              • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 14:24
                                                trypel napisał:

                                                > Nie
                                                > Dokładnie opisuje instytucje miszcza prostej czyli kogoś kto ma problem z nie-p
                                                > rosta czyli z zakrętem.
                                                >

                                                Ale problemu przy przewidywaniu, który pas zająć, to określenie już nie dotyczy.
                                                Dla mnie mistrz prostej to ktoś taki, kto potrafi tylko gaz dusić, a każda komplikacja w postaci braku pustej drogi go przerasta. Bo też z takimi się spotykam - na ekspresówce są najszybsi, a już na 3-ich światłach przed miastem ich doganiam. Mimo że wcale się nie ścigam - wyprzedzam ich wręcz z odpuszczonym gazem.

                                                Z sytuacją, gdzie ktoś wymięka na zakrętach, nie spotkałem się. Generalnie nie spotkałem się z sytuacją, gdzie zakręt daje komuś przewagę. Dlatego - jeżeli ten zwrot oznacza właśnie radzenie sobie na zakrętach - to w praktyce nie ma on zastosowania (tudzież ma bardzo nikłe).
                                                • trypel Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 14:39
                                                  Wg ciebie
                                                  Ale to nie jest twoje określenie tylko ogolno przyjęte.
                                                  Ja sie non stop natykam na kierowców którzy kompletnie bez sensu zwalniają na widocznych dobrze wyprofilowanych łukach. Albo np na pasie zjazdowym/ wjazdowym na autostradę jadą 40-50/godz a mogli by już zacząć spokojnie przyspieszać tak żeby na rozbiegowym mieć 80-100
                                                  To samo w przypadku krętych dróg (np do jeleńiej gory) ja sobie jadę sam 90-100 głownie na tempomacie a są tacy co na prostej do 140 ale pierwszy zakręt i 65. Niech sobie jedzie ale niech nie hamuje innych. To właśnie miszcz prostej.

                                                  --
                                                  Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                                          • jackk3 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 24.05.20, 19:37
                                            klemens1 napisał:

                                            > jackk3 napisał:
                                            >
                                            > > To mialo byc do klemens1 z tym 8.5 do setki.
                                            >
                                            > Ale że co?
                                            > I staraj się cytować - wtedy widać, komu odpowiadasz.
                                            Chodzilo mi o to ze przesadziles oglednie mowiac. Rozniaca miedzy 8.5 a 5 sek do setki to roznica 4 klas czyli przepasc. Nawet jak jak sie powoli toczysz dojezdzajac to facet z 5 sek cie zjada po sekundzie no chyba ze wjezdzasz w zielone jadac 30km/h a nastepne swiatla juz juz. O to mi chodzilo.
                                            • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 24.05.20, 20:56
                                              jackk3 napisał:

                                              > klemens1 napisał:
                                              >
                                              > > jackk3 napisał:
                                              > >
                                              > > > To mialo byc do klemens1 z tym 8.5 do setki.
                                              > >
                                              > > Ale że co?
                                              > > I staraj się cytować - wtedy widać, komu odpowiadasz.
                                              > Chodzilo mi o to ze przesadziles oglednie mowiac. Rozniaca miedzy 8.5 a 5 sek d
                                              > o setki to roznica 4 klas czyli przepasc. Nawet jak jak sie powoli toczysz doje
                                              > zdzajac to facet z 5 sek cie zjada po sekundzie no chyba ze wjezdzasz w zielone
                                              > jadac 30km/h a nastepne swiatla juz juz. O to mi chodzilo.

                                              Właśnie o tym piszę. W zielone często wjeżdżam nawet szybciej. I następne światła może nie są tuż-tuż, ale zdążę zmienić pas bo znajdę miejsce a ten z tyłu np. będzie przyblokowany.
                                  • samspade Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 16:15
                                    engine8 napisał(a):

                                    > No ja wiem ze tak jazda jest uwazna za buraczana glownie przez tych co nie maja
                                    > czym ani za co bo maja silnik 1L i zagazowany i przyspieszenie 0-100 w 15sek
                                    > i do tego licza kazda krople paliwa to ich niezle wkurwia jak ktos ma 5 sek i
                                    > za kazdym razem musza jemu dym wachac...

                                    Buraczane jest kopcenie. Niezależnie od tego czy jede 1.0, 1.6 czy 2.0
                                    Wkurwia mnie gdy jedzie przede na burak w niesprawnym samochodzie.
                                    I nie kurwa sam nie chcę mieć rzecha który kopci i truje ludzi.
                                    A to czy ty chcesz jechać 0-1 smętnie mi powiewa. Wolę jak jedziesz 0-1 niż powolne rozpedzanie się do wyższych prędkości.
                              • waga170 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 21.05.20, 23:21
                                engine8 napisał(a):

                                > Podobnie mozna dyskutowac ze ktos pije wodke jednym haustem a ktos inny saczy
                                > sobie powoli.. jesli wypija tak sami ilosc w ciagu spotkania to jaka roznica?
                                >
                                Nie wiem Kolego w jakich sie kregach obracasz, byc moze studziennych, albo abstynenckich, bo zes tu raczyl pierdolnac jakis zabobon.
                                Ten kto pije wodke jednym haustem po pierwsze ze sie upierdoli szybciej (to tak jak ladowanie akumulatora mocniejszym pradem naladuje go szybciej), ale on bedzie mial ten kurwa "rush" za ktorym z biegiem czasu zacznie tesknic. A ten co pije rozcienczona powoli, raz ze sie nie upierdoli bo trawi w miare picia, to po imprezie bedzie pamietal ze to byla fajna impreza i bedzie chcial powtorzyc impreze a nie picie.

                                "jesli wypija tak sami ilosc w ciagu spotkania to jaka roznica?" KOLOSALNA. Posluchaj fachowca:) nie ile pic a jak pic.
                                • engine8 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 21.05.20, 23:57
                                  nie dadawaj ani ni emanipuluj faktow....
                                  Ty zakldasz z ejedne pije powli i rozrobina a drugi wali seke za setka?
                                  A nie...
                                  Pijesz 50 g jednym haustem a kolega taka sama 50 powoli...
                                  Jak skonczycie to pijecie nastepena kolejke
                                  Nie mowimy o rozwadnianiu, jedzeniu tylko piciu...
                                  Z tym trawieniem to tez niekoniecznie prawda - moze nawet wiecej sie wchlonie znim dojdze do zoladka ja powoli saczysz?
                                  Tak jak na ulicy - dajesz do dechy, dojezdzasz do nastpenych swiatle i stoisz i czekasz a w tym czasie klemens sie dotoczy ...
                                  I z akumulatorem to chyba tez tak ze mozesz wlaczyc 15A na godzine i wylaczyc albo 5 A na 3 godz i akumulator sie naladuje tak samo (zakldajac ze 15A jest w granicach normy) ..

                                  No ale klemest bedzie sie toczyl od skrzyzowania do skrzyzowania jak stara baba to mnie sie moze udac przeskoczyc swiatla i byc do przodu- he?
                                          • waga170 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 19:40
                                            engine8 napisał(a):

                                            > Ba sa nawet tacy co tak sobie klalkuluja predkosc zeby sie nie zatrzymywac... i
                                            > ci doiero wkurwiaja wszytkich dookola.

                                            Gdzies tak w poczatkach lat 70-tych zalozylem sie z kolega ze przejade z bazaru w Rembertowie na Bielany czyli przez "poltora Warszawy" bez zatrzymania, czasami bylo cieniutko ale WYGRALEM! Ruch byl malutki, cykle swiatel jakby krotsze a same swiatla rzadsze, a jedynym ktorego tym wkurwilem to byl moj kolega. Jeszcze z tym samym kolega ze Srodmiescia na Bielany pojechalismy na rowerach, a obok nas caly czas byl ten sam tramwaj, raz za nami raz przed nami, ale caly czas ten sam.
                                            • trypel Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 19:57
                                              Jakieś 40 lat później straciłem sprzęgło w zafirze pomiędzy Pilznem a Praga. W piątek koło 15. Musiałem przejechać Pragę i dojechać do Wrocławia gdzie zostawiłem zafirę i wziąłem zastępczy.
                                              Jezuuu jak jak musiałem wkurwiac wszystkich płynnością ruchu żeby sie tylko nie zatrzymać... albo zminimalizować zatrzymywanie.

                                              --
                                              Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                                                • trypel Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 20:38
                                                  Piątek po południu. Czechy. Obdzwoniłem wszystkie po drodze w Czechach (tzn poprosiłem biuro), kazdy chętnie przyjmie ale naprawi po weekendzie. A ja bardzo nie chciałem utknąć na weekend w Czechach.
                                                  Do dzisiaj bardziej w mnie siedzi ile krwi ludziom napsulem niż jak ja w ogóle dojechałem :)

                                                  --
                                                  Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                              • qqbek Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 10:48
                                engine8 napisał(a):

                                > A ja lubie 0-1... czy to robi z nas gorszych i lepszych?

                                Nie, choć też lubię bawić się autem, sprawdzać jego granice, to akurat cykl zerojedynkowy uważam za największą głupotę.
                                Masz X5, sporą landarę, która prowadzi się jak dużo mniejsza, usportowiona osobówka i miast cieszyć się nią jeżdżąc po jakichś krętych drogach (to bydle naprawdę świetnie trzyma się w zakrętach - coś na ten temat zresztą wiem) używasz jej do wyścigów na prostej, od świateł do świateł, gdzie zje ciebie byle stary muscle car ze sztywną osią z tyłu.

                                > Podobnie mozna dyskutowac ze ktos pije wodke jednym haustem a ktos inny saczy
                                > sobie powoli.. jesli wypija tak sami ilosc w ciagu spotkania to jaka roznica?

                                Oj, to nie ta sama liga.
                                Mam dwóch znajomych, Tomka i Andrzeja, obaj uważają się za znawców i fanatyków motoryzacji.
                                Obaj jeżdżą szybko.
                                Ale z Tomkiem jedzie się fajnie, z Andrzejem z pazurami w tapicerce.

                                Nie, nie Andrzej ma szybszy samochód.
                                Andrzej ma 206 1.6 i pierwsze co od niego usłyszysz, to to, że jest to wersja sportowa (gówno prawda, to seryjny 110-konny silniczek), poobklejał go nalepkami, dodał "lotkę" na dachu i wymienił zderzak na taki ze spojlerem. "Tjunink" obejmował rzecz jasna wrzucenie stożkowego filtra powietrza, "sportowej" kierownicy i wielkiego subwoofera na cały bagażnik, oraz nawiercenie tłumika.
                                Jeździ zerojedynkowo, uważa się za najlepszego kierowcę na świecie, a ten zderzak to wymienił, bo "jakiś powolniak za mocno przed nim zahamował".

                                Tomek ma F11 535d, ale dla jaj kupił sobie oznaczenia od 518d.
                                Zrobił w niej chip na ponad 360 KM, zainstalował większe hamulce na przedzie... i tyle.
                                Cała reszta jest seryjna.
                                Po mieście się nie ściga, bo mu się nie chce.
                                Ale jest chyba jedyną osobą z czymś, co osoba wierząca nazwałaby "iskrą bożą", ja nazwę po prostu ponadprzeciętnymi umiejętnościami myślenia i dokładnego analizowania przynajmniej na kilkanaście sekund do przodu. Tomek poza miastem zapierdala jak Schweppes po autostradzie, ale robi to tak niesamowicie płynnie, tak dynamicznie, tak spokojnie, że dopiero spojrzenie na prędkościomierz podnosi tobie ciśnienie.

                                Ty uważasz, że to Jądruś (tak go przezywamy) czerpie pełnię wrażeń z jazdy.
                                Ja tam wolę jeździć z Tomkiem.
                                --
                                Ignore list: bimota, misiaczek1281 P🖕S
                                • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 11:13
                                  qqbek napisał:

                                  > Ale jest chyba jedyną osobą z czymś, co osoba wierząca nazwałaby "iskrą bożą",
                                  > ja nazwę po prostu ponadprzeciętnymi umiejętnościami myślenia i dokładnego anal
                                  > izowania przynajmniej na kilkanaście sekund do przodu. Tomek poza miastem zapie
                                  > rdala jak Schweppes po autostradzie, ale robi to tak niesamowicie płynnie, tak
                                  > dynamicznie, tak spokojnie, że dopiero spojrzenie na prędkościomierz podnosi to
                                  > bie ciśnienie.

                                  O to właśnie chodzi. Nie wieśniackie gaz-hamulec, ale jazda jeszcze szybsza, mimo że tego się nie czuje.

                                • trypel Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 11:37
                                  Takiej jazdy uczy świetnie jeżdżenie motocyklem z pasażerem. Jak już masz dosyć stukania kaskiem o kask to musisz zacząć jechać płynnie. A potem to już zostaje. :)
                                  Tak przy okazji znam tylko jedną osobę taka jak ten Tomek. W jego przypadku jak gdzieś jechaliśmy to zawsze dawałem mu prowadzić bo było to gwarancja z jednej strony najszybszego dotarcia na miejsce (1,5h Okęcie Białystok noca ZANIM była eska ) A z drugiej strony ja zawsze spałem i nie budziłem się z krzykiem

                                  --
                                  Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                                  • qqbek Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 17:47
                                    carnivore69 napisał:

                                    > Rury po obu stronach go zdradzą ;-) (ostatnia taka generacja).

                                    Rury, średnica tarcz hamulcowych i kilka innych detali.
                                    Ale dla "niewprawnego oka" to to będzie 518d po agrotuningu wydechu co najwyżej :)



                                    --
                                    Ignore list: bimota, misiaczek1281 P🖕S
                                    • carnivore69 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 22.05.20, 22:04
                                      Jakieś pięć lat temu (gdy poliftowa F11 wyglądała dość świeżo) napatoczylem się na ryneczku jakiejś mieścimy w zdecydowanie konserwatywnej konstytuencji na dwie sędziwe emerytki wysiadające w trekkingowym rynsztunku z ciemnej (Sophisto Grey?) 535d w wersji M Sport z beżowym wnętrzem. Nie wiem czy jeździły jak Tomek, ale wyglądało na to, że zdecydowanie mają wyjebane na to czy ich „zarządzanie prędkością” przed skrzyżowaniem ze światłami byłoby postrzegane jako optymalne przez gosci pokroju Klemensa.

                                      Pzdr
                                      • klemens1 Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 23.05.20, 10:36
                                        carnivore69 napisał:

                                        > Nie wiem czy jeździły jak Tomek
                                        > , ale wyglądało na to, że zdecydowanie mają wyjebane na to czy ich „zarządzanie
                                        > prędkością” przed skrzyżowaniem ze światłami byłoby postrzegane jako optymalne
                                        > przez gosci pokroju Klemensa.

                                        No i? Jakiś wniosek, teza?
                                      • tbernard Re: Jak czesto jezdzicie na gazie do dechy? 23.05.20, 11:34
                                        carnivore69 napisał:

                                        > Jakieś pięć lat temu (gdy poliftowa F11 wyglądała dość świeżo) napatoczylem się
                                        > na ryneczku jakiejś mieścimy w zdecydowanie konserwatywnej konstytuencji na dw
                                        > ie sędziwe emerytki wysiadające w trekkingowym rynsztunku z ciemnej (Sophisto G
                                        > rey?) 535d w wersji M Sport z beżowym wnętrzem. Nie wiem czy jeździły jak Tomek
                                        > , ale wyglądało na to, że zdecydowanie mają wyjebane na to czy ich „zarządzanie
                                        > prędkością” przed skrzyżowaniem ze światłami byłoby postrzegane jako optymalne
                                        > przez gosci pokroju Klemensa.

                                        Skoro napatoczyłeś się na wysiadające, a nie jeżdżące, to po czym wyglądało to jak one jeżdżą i na co mają wyjebane? No i po co ta idiotyczna gadka o gościach pokroju?