przejechałem się terenowym...

25.10.04, 12:08
Nissan patrol, turbodiesel, terenowe opony, jazda na reduktorze po mazurskich
wertepach - błoto po uda, koleiny itd...


ŁŁŁAAAAAŁŁŁŁ!


Pierwszy raz w życiu prowadzłem takie coś.
Ale wrażenia. Chyba połknąłem bakcyla!
    • greenblack Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 13:40
      A poza bagnami ten samochód jeździ jak Ikarus.
      • voytecq Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 13:46
        I co z tego. Nie na asfalt został zrobiony tylko na wertepy.
        • greenblack Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 13:47
          To z tego, że 95% tych samochodów jeździ po asfaltach.
          • voytecq Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 13:52
            I co z tego? Jak ktoś lubi to niech sobie jeździ po asfalcie.
            Ja jeździłem autem znajomego leśnika, który używa go do pracy. Ja takiego sobie
            nie kupię bo mi niepotrzebny, ale uważam, że jazda takim traktorem to frajda
            nie z tej ziemii.
            Pzdr.
            • Gość: Radek Re: przejechałem się terenowym... IP: *.2015.com 25.10.04, 17:52
              Po asfalcie tez sie da jezdzic calkiem niezle a Greenblack panikuje a pewnie w
              zyciu zadnym suvem nie jezdzil.
              • cracovian Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 18:01
                Greenblack SUVy i 4x4 lubi, ale w teren. Te samonosne (typu Montero/Pajero i
                Lexus 330RX i szczegolnie CRV) to dla niego nie SUVy, wiec stad
                nieporozumienie. Ja osobiscie swojego "ramowca" uwielbiam (2002 Trooper) - cena
                byla wspaniala - za tyle to nawet Camry bym wtedy nie kupil. Jezdzi sie super,
                pociagnie lodke, wszystko wpakujesz i nic mnie nie kosztuje poza olejem i
                paliwem (ostatnio cos drogawo)
                • urbanski3 Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 18:05
                  czesc moglbys sie ustosunkowac do mojego listu
                  dzieki
              • greenblack Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 18:05
                Całkiem nieźle to się jeździ nowym kompaktem, a nie samochodem, który ma środek
                ciężkości na wysokości 1,5 m, pełnoprofilowe opony-balony i 20 sekund do setki.
                • Gość: Radek Re: przejechałem się terenowym... IP: *.2015.com 25.10.04, 18:27
                  Kompaktem to sie fajnie parkuje a nie jezdzi, jesli chodzi o przyspieszenie moj
                  ciezki ramowiec z 4 biegowym automatem i najslabszym silnikiem jakiego juz nie
                  montuja w tym modelu ma do setki 12s wiec nie gorzej od przecietnego kompakta.
                  A na sliskiej nawierzchni i tak wszystkie kompakty zostawiam w tyle wyjezdzajac
                  spodporzadkowanej czy ruszajac spod swiatel, podczas gdy kompakt kreci
                  przednimi kolkami w miejscu u mnie pedal jest w podlodze a AWD robi swoje.
                  • cracovian Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 18:38
                    A moj dwutonowy ramowiec potrzebuje 9.9 sekund do setki. Tyle samo wazacy
                    Axiom, ktory ma ten sam silnik tyle, ze z bezposrednim wtryskiem ma 7.6 sekund
                    do setki, wiec jeszcze lepiej.
              • Gość: Jarek Re: przejechałem się terenowym... IP: 217.17.46.* 26.10.04, 13:48
                Wszystko się da, ale...
                Nawet samonośne pseudoterenówki takie jak Freelander, czy RAV ze względu na
                wysoki środek ciężkości przy wyższych prędkościach (>120 km/h) zaczynają
                mieć "efekt gumowej piłeczki". Ze sztywnymi ramiakami jest jeszcze gorzej i jak
                ktoś chce jeździć szybciej niż 120-130 km/h po naszych drogach, to nie powinien
                się decydować np. na Defendera, czy Grand Vitarę, bo grozi to wybiciem głową
                dziury w dachu. Godnym rozważenia dla jazd szosowych jest możliwość dociążenia
                tego typu aut. Fakt, że auto z reduktorem jest niesamowite w terenie, ale
                przydaje się to raczej osobom, które do najbliższego asfaltu mają kilka
                kilometrów.
                Jak dla mnie najlepszym autem terenowym jakim mogłem dotychczas jeździć jest...
                Star 66 z napędem 6x6.
                Suma sumarum - jak chcesz odrobinę komfortu to polecam zawieszenie pneumatyczne
                lub hydropneumatyczne.
                • Gość: Braził Re: przejechałem się terenowym... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.04, 20:26
                  Jak dla mnie najlepszym autem terenowym jakim mogłem dotychczas jeździć jest...
                  Star 66 z napędem 6x6.

                  Zgoda
                  Mam takie coś z dźwigiem typu hydros.
                  Super zabawka.
                  • Gość: Braził Re: przejechałem się terenowym... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.04, 21:14
                    Niestety do jazdy po mieście niespecjalnie się nadaje ;-(
                    pzdr
                    p.s.
                    Chyba sobie kupię jakąś pseudo-terenówkę
                    • Gość: Jarek Re: przejechałem się terenowym... IP: 217.17.46.* 28.10.04, 10:26
                      Gość portalu: Braził napisał(a):

                      > Niestety do jazdy po mieście niespecjalnie się nadaje ;-(
                      > pzdr

                      Dlatego też auto to parkuję w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, gdzie i tereny
                      ku takiej frajdzie są przysposobione. W końcu za 3,5 tys. PLN (cena nabycia w
                      AMW) nie kupię innego terenowca.

                      Pozdr
    • x-darekk-x Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 13:55
      tez mialem kiedys przyjemnosc pojezdzic po poligonie suzuki samuraiem i toyota
      hi-luxem - oba w wersji przerobionej do ciezkiego terenu. wielka frajda. wiem o
      czym piszesz. a to, ze duze auta terenowe nie sa wymarzone do jazdy po asfalcie
      to rzeczywiscie prawda. uwazam, ze wiekszosc z tych samochodow prowadzi sie po
      asfalcie podobnie jak ford transit lub tego typu samochody - podobna zwinnosc i
      latwosc prowadzenia. jak dla mnie, jest to akceptowalne, ale do miasta bym
      sobie takiego auta nie kupil.
      • allaxx1 Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 14:03
        Mam takie auto i powiem jedno---jest super.
        Nie żadne yarisy,corsy,pandy ale wieeelkie terenowe bydle.
        Jeżdzę nim i po asfalcie i po wąwozach ,prowadzi się lekko a co najważniejsze
        jest bezpieczne bo jest wielkie i żaden w calibrze mi nie podskoczy:)
      • mejson.e "Jestem z miasta?" :) 25.10.04, 14:05
        x-darekk-x napisał:

        "duze auta terenowe nie sa wymarzone do jazdy po asfalcie to rzeczywiscie
        prawda. uwazam, ze wiekszosc z tych samochodow prowadzi sie po asfalcie podobnie
        jak ford transit lub tego typu samochody - podobna zwinnosc i latwosc
        prowadzenia. jak dla mnie, jest to akceptowalne, ale do miasta bym sobie takiego
        auta nie kupil."

        Ale lałbyś na dziurawe drogi, tory tramwajowe, śpiących policjantów czy niskie
        studzienki.

        A poza tym mógłbyś patrzeć na większość kierowców z ... góry!

        Tylko czy za to warto męczyć się bujaniem na zakrętach, koniecznością wspinania
        na fotel czy waleniem dachem w listwy ostrzegające o niższej wysokości np w McDrive?

        Bo o większej kasie na paliwo-opony-obsługę to już nie ma co mówić...

        Pozdrawiam
        • undercover_brother Re: "Jestem z miasta?" :) 25.10.04, 14:27
          Ja powiem jedno - ilekroc wsiadam we Wroclawiu do samochodu, mam nadzieje, ze chwile zamieni sie w Patrola. Tutaj drogi sa fatalne. Nie dosc, ze kroluje kostka brukowa, to jeszcze jest zniszczona. Sa wyrwy, garby, zaglebienia i co tylko chcesz. Drogowcy imbecyle probuja latac niektore zaglebienia w kostce asfaltem, co daje taki efekt, ze asfalt sie wykrusza (bo jak ma sie trzymac gladiej kostki mala latka asfaltu) i robi sie wglabienie z dodatkowym progiem. Po prostu koszmar.
        • x-darekk-x Re: "Jestem z miasta?" :) 25.10.04, 14:52
          w jezdzie po miescie korzystam przede wszystkim ze zwinnosci samochodu -
          szybkie (i czeste) zmiany pasa, dynamiczne ruszanie - tego mi potrzeba i to
          mam. terenowy by sie nie sprawdzil. co wiecej, drogi ktorymi dojezdzam do pracy
          sa po prostu rowne (w-wa: trasa torunska, trasa na bialystok) - tu sie bardziej
          przydaje dobra przyczepnosc od podatnosci zawieszenia.

          wolalbym, zeby w moim garazu zaparkowal dobry minivan - najchetniej renault
          grand espace. ja wiem, ze te samochody nie maja tak machowskiego wizerunku jak
          terenowe, ale co mi tam.
    • cracovian Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 17:12
      U nas sa drogi plaskie i proste - Jazda moim Isuzu to ogromna przyjemnosc,
      szczegolnie po weekendowych zakupach, albo zaladowanym po uszy na plaze. W
      teren nigdzie i tak mnie wpuszcza plus po co mialbym go brudzic :-)

      Do pracy jezdze autobusem.
    • urbanski3 Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 18:00
      voytecq napisał:

      > Nissan patrol, turbodiesel, terenowe opony, jazda na reduktorze po mazurskich
      > wertepach - błoto po uda, koleiny itd...
      >
      >
      > ŁŁŁAAAAAŁŁŁŁ!
      > czesc
      jestem na etapie szukania autka ktore poradzi sobie na bieszczadzkich szlakach,
      niestety jestem kompletnie zielony. do tej pory zasuwalem punciakiem, ale w
      bieszczady to on raczej nie pojedzie. czy ktos moze mi doradzic na co
      powinienem zwrocic uwage przy wyborze auta -oprocz ceny oczywiscie. czy opel
      frontera dalby rade?!
      >
      > Pierwszy raz w życiu prowadzłem takie coś.
      > Ale wrażenia. Chyba połknąłem bakcyla!
      • cracovian Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 18:04
        Opel Frontera w teren nadaje sie jak najbardziej. Tu znajdziesz duzo info i
        zdjec Isuzu Rodeo i innych w terenie:

        www.planetisuzoo.com/
        • urbanski3 Re: przejechałem się terenowym... 25.10.04, 18:06
          wielkie dzieki
          • Gość: Michal Re: przejechałem się terenowym... IP: *.fornfyndet.se 25.10.04, 19:51
            Przejazdzka terenowka jest naprawde przyjemnoscia,ale nie pracowanie i
            jezdzenie na codzien w kazdych warunkach pogodowych az do wczesnej zimy.
            Pamietam z terenu z geofizyki,jakie to trzeba bylo numery odstawiac na ruskich
            gazach aby sie nie zabic i do domu wrocic.Mielismy pare typow gazow terenowych,
            gaziki to wszyscy znaja i pamietaja.Chodzilo to, mala moc ciagle sie psuly,ale
            najwiecej uciechy bylo jak kolo Nowego Sacza juz blizej Krynicy kiedy trzeba
            bylo sie w drapac na potezna gore i ciagne na jedynce i reduktorze,silnik co
            malo z ramy nie wyskoczy droga polna zjednej strony las a zdrugiej uprawne
            pole,juz dobíjam szczytu podjazd okolo 1km i nagle puszcza reduktor(powod
            przeciazenie zdezolowanej skrzyni biegow)silnik jest na luzie odrazu noge na
            hamulec i sprzeglo i probuje wrzucic reduktor nie idzie predkosc do tylu rosnie
            makabrycznie,ulamek sekundy mysle wyskakiwac i ratowac zycie,auto ma okolo
            50km /h jadace tylem i genialny pomysl wykonany w jednej sekundzie
            dlaczego ,hamulce nic nie pomagaly wozx sie tylko rozpedzal,genialna mysl to
            kierownica w lewo i auto odrazu w pole zapierza po wysokim zborzu i powoli
            mocniej sciagam, tak aby podjechac pod gore.Udaje sie po chwili woz staje ,ale
            zaczyna toczyc sie w dol.Odrazu hamulec reczny nozny.Cholera stanela cud ze
            pole bylo troche miekkie a auto juz przodem.Mokry obcieram pot i dziekuje Bogu
            ze zyje.Wskakuje za kierownice reduktor jedynka startuje silnik i tak zjezdzam
            trzymajac reke caly czas na reduktorze.Taki byl ten slynny ruski sprzet.
            Drugi raz w gaziku wysiadaja hamulce,lato zjezdzamy w Bieszczadach na petli
            wdol.
            Nagle hamulca niema,plyn wyciekl.Reczny nic nie daje.Szyba przednia polozona
            zaloga siedzi na laweczkach i zauwazyla ze cos nie tak wrzeszcza ze beda
            skakac.mamy juz z 70km /h zakret pisk straszny opon wyrobil sie zaraz drugi
            predkosc rosnie o redukcji biegow niemamowy.Wrzasnolem wszyscy na jedna strone,
            bierzemy zakret auto chcialo juz isc na dwoch koloach ale przeciwaga zrobila
            swoje, mamy prze drodze kakwal sklanmej sciany wrzeszcze trzymac sie prwej i
            zaczynam wjezdzac w te skale ogienm bucha dracych sie blach o kanmien, ale
            prekosc tracimy az stajemy.Auto zeszlifowane wszyscy skacza wgore i sie ciesza
            ze zyjemy.Sprawdzam pompe ma przeciek,pytam, sie ma ktorys mleko ,nie a ktremu
            sie chce lac jeden krztyknal mnie.Choc tutaj wsadzaj kutasa do pomy i lej tam
            wchodzilo ponad pol litra plynu,wiecie takie gniots nie lamiotsa.Po nasikaniu
            odpowietrzamy pompe hamuckle sa.Smierdzi uryna jak cholera po szczal diabel pol
            silnika inni mowia, ze na szczescie.
            Dojezdzamy do bazy wymieniaja nam pompe na nowa.
            Innym razem wjazd aparatura sejsmiczna kolo Walbrzycha w gorach Sowich.Czas
            ograniczony jechalismy na ten puknt caly dzien z Torunia w piec aut.Tamte
            cztery byly wczesniei rozwinely okablowanie i rozlozyli geofony.Moim
            onbowiazkiem bylo podjecha na punkt i sie wczepic sprawdzic i zarejestrowac
            wybuch ,ktory mial nastapic w Alpach.szwajcarzy w ramach roku geofizcznego
            robili taka imporeze dfla wszystkich krajow ktorzy zakjmowali sie geofizka.Bylo
            odpalane 50 ton dynamitu w gorac na glebokosci 50m w w setkach otworow.
            Podane bylo pierwszy strazl o odzinie21.00. Mysmy dostakli specjalne radia do
            obioru OMY.-To takastacja w tedy w Czechoslowacji ktora wysylala czas
            dokladnoscia do 4 miejsca po przecinku.
            Jest godzina 20.30 ja mam do punktu wedlug bardzo dokladnych map okolo
            3km.Tutaj las,z boku dolina ot taki zjazd okolo 800m stromo.Wysylam
            pomocnika,byla to doswiadczona kobieta zona kolegi tez operatora
            sejsmicznego.On jezdzil taka sama apparatura grupie.Widze jej glowe znikajaca w
            paprociach.Ustawiam samochod w poprzek drogi jest to gaz 66 terenowy ale juz
            nowoczesny.Silnik V6 kloa maja spuszczane powietrze wczasie jazdy i pompowanie.
            Wyciagarka do 10Ton i apartura wduzej kabinie .Waga calosci 5Ton.
            Ona machw dole zeby jechac.ten woz pokona dziury gleboksci 1m lub kamienie pol
            metrowe wode do glebokodci 1.5m.Zjezdzam jest juz ciemno wszystkie swiatla
            wlaczone dlugoie krotkie i z szesc silnych halogenowczy tam jodow.jest bialo
            zjezdam jedynka na reduduktorze.Czuje ze idzie dobrze,ale jest swierza rosa
            kola zaczynajka sie slizgac,niema mowy o nacisnieciu hamulca wtedy pojade jak
            na saniach.Dodaje gazu i lapie przyczepnosc tak sie zdarza z trzy razy czas
            leci.
            Jeden strzal to koszty straszliwe 1mln zl wroku 1972. Musze zdarzyc inaczej
            bedzie zle.Jestem na dle caly mkry ona biegnie do przodu i pokazuje kamienie,ot
            takie narzutowe malenstwa po 200kg.Jade po nich cholernie woplnoi,ale do
            pzrodu.Cos krzyczy wychylam sie i slysze rzeka,baba jak trzebna wlazi po pas i
            krzyczy dawaj.Jade wjezdzam w wode powoli slysze ze rura wycdechowa jest pod
            woda gulgocze jak ubot. juz kola przednie lapia grunt i mastodont sie wynurza i
            jest na twardym.Ona idzie do gory i krzyczy ze nie dam rady,jest droga ale na
            gorze okolo 15m faktycnzie lesny dukt.Wrzeszce lina,ona lapie ja daje na luz
            wyciagrle ona zaczepia na gorze tak aby caly woz mogl stanoc na drodze.baba
            doswiadczona. Ruszam na samej wyciagace predkosc pare metrow na minute.Wjezdzam
            na pod gore,kat nachylenia chyba 45 stpni.doslownie leze silnik praxcuje
            pieknie jest tzry tysiace obrotow jego max moment, pod szczytem zacza sie jakac,
            ale nie powinno byc problemu,pompa olejowa jest tak usytulowana ze bierze olej
            w takim przechyle to samo paliwo wtanku.Zegary pokazuja ze wszystko jest
            wporzadku jestem na drodze staje zywy icaly.Droga waska kolo grozi
            obsunieciem.Decydujenmy soie na przejezdzanie poz asekuracja liny co pare
            metrow zmiana.Ngle jest punkt chlopakli spia na ziemi.Blyuskawiczn89ie maszt do
            gory stacja na fale krotkie gdyz UKF nie dzilal wgorach antena OMY rozwinieta.
            Nagle z glsoniak juz wala nie numer tylko Michal zglos sie.Gdy odpåowiedzialem
            jestem
            Cisza i radosc wszystkie zalogoi zaczely sie zglaszac.Kolega on prowadzil Jezu
            jakie masz szczescie jesxzcze 4 minuty.Synchronizacja czasu i wrzeszcze gotowy.
            U mnie wszystko jak nalezy wszystkie geofony podczepione wyobrazcie sobie
            pokrywanmy z kolego linie dlugosci 10km w gorach.Wysrtarczy troche ziemi i
            kontaktu niema.Godzina 21.00.00 Kolega tak podal komende ze ostanik pik byl
            dokladnie 21.00.00.
            Nadsteopuje wybuch w alpach.Puszczam aparature nagraywa sie sygnal na
            paierzeswiatloczulym i tasnie magnetycznej takiej szerokiejna 2 cale.
            Po 4 minutach przyszla energia jakie ilosci Jezutakiego czegos to nie widzialem.
            Aby z tak daleka z taka sila."Chyba ich dynamit byl silniejszy)"
            Drugi byl po 22.00.00 godzinie.
            Potem spanie na ziemi i powrot do Hotelu ale juz rano.
            Tak to wygladaly uroki terenowe 32 lata temu.
            Pzdr.Michal
            • Gość: Radek Re: przejechałem się terenowym... IP: *.2015.com 25.10.04, 21:13
              Fajnie sie to czyta, btw nie wiem czy kojarzysz czlowieka: Siwy (mial tez
              ksywke na forum bodajze HDP, czy HWP czy cos w tym stylu), milosnik
              amerykanskich weteranow, stracilem z nim kontakt przypadkiem (padl mi dysk
              twardy) a mam cos dla niego, jak wiesz o kogo mi chodzi i masz z nim kontakt to
              dajmu znac zeby mi maila wyslal.

              PZDR
              Radek
              • Gość: Michal Re: przejechałem się terenowym... IP: *.fornfyndet.se 26.10.04, 11:38
                Witaj Radku,
                Poznalem Ciebie po nicku.Wiesz ze nie pamietam cofnij sie do roku 2003 do
                archiwum i przesledz jego posty to trafisz.Ja obecnie juz nie daje swojego
                adresu e-mail na siec.Takie mi trojany podeslano ze na nogach ze smichu nie
                moglem utrzymac.Pozniej zalozylem server i teras mam spokoj.Pilnuje wszystkie
                kompy w domu.Ma zaprogramowane wszystkie wirusy i porownuje i wszystkie
                podejrzane odrazu stopuje.Jest wygoda kompy moga byc wylaczone,a on biedaczek
                sie zabawia ze wszystkim ktorzy czegos sobie zycza.
                Pzdr.Michal
                P.S bede mial czas to napisze takich wspomnien wiecej terenowo samochodowych
                gdzie o malo co zyciem nie uszlo.
                • Gość: Radek Re: przejechałem się terenowym... IP: *.2015.com 26.10.04, 17:24
                  ok dzieki poszukam, znalazlem w archiwum jakis adres email ale nie dostalem z
                  niego odpowiedzi, w kazdym razie jakbys z nim mial kontakt to powiedz ze cos
                  dla niego i zeby sie skontaktowal jak jest jeszcze zainteresowany, bedzie
                  wiedzial o co chodzi i ma moj adres email.

                  Pozdrawiam
                  Radek
    • Gość: Braził Rozsądny kompromis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 20:08
      Jaki samochód sprawdzi sie najlepiej na polskich dziurawych drogach ?
      Raczej nie musi to być prawdziwy terenowiec.
      Jednak mój focus ma po 100 tys. strasznie rozklekotane zawieszenie.
      pzdr
    • Gość: Albercik Re: przejechałem się terenowym... IP: *.sownet.gliwice.pl / *.pl 25.10.04, 20:52
      moje motto to TOYOTA LAND CRUISER 100 4,2 TD to jest jazda no i gaz szwagra 3,0 d pozdrawiam
    • Gość: NOE52 Re: przejechałem się terenowym... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 20:43
      No to co mam kupić na polskie dziury?
      Niwę ? To poniżej moich możliwości.
      Land Rover ? Za drogi i nieuzasadniony.
      Jaki jest ten rozsądny kompromis ?
      pzdr.
      • Gość: Radek Re: przejechałem się terenowym... IP: *.2015.com 27.10.04, 21:23
        Suzuki Grand Vitara
        • Gość: Jarek Re: przejechałem się terenowym... IP: 217.17.46.* 28.10.04, 10:34
          W cenie ca. 110-115 tys. PLN może być:
          - Toyota Hilux,
          - Toyota RAV4 (wiem, że samonośne),
          - Nissan Pickup,
          - Huyndai Santa Fe,
          - SsangYoung Musso Sport,
          - Land Rover Freelander (także samonośne).

          Jako ciekawosta - wszystkie (oprócz Freelander'a) mają homologację ciężarową,
          więc mogą być o 22% VAT-u tańsze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja