Dodaj do ulubionych

Zaklinanie rzeczywistości - skąd taka postawa?

30.07.20, 10:02
Wiecie co: mamy czasy jakie mamy. Masę ludzi oszczędza, nie ma pracy, siedzi w domu, nie wydaje na wyjścia, nie kupuje tyle ciuchów, nie musi jeździć samochodem, trudno o kredyt itp.
Jest to kryzys, nawet jeśli wskaźniki tego nie pokazują.
Naturalnym jest to, że w kryzysie są okazje, żeby tanio kupić: mieszkanie, dom, działkę, samochód.
I dużo ludzi, którzy byli wcześniej zapobiegliwi i mają oszczędności szukają takich okazji do tańszych zakupów. Dlaczego tańszych? Bo masę ludzi nie kupuje, nie może kupować itp.

Widzę jednak, że popularna jest postawa typu zaklinanie rzeczywistości, udawanie że się nic nie dzieje, nie obniżanie cen, nie wprowadzanie promocji, agresja wobec potencjalnych klientów, inwestorów, którzy chcą kupić. Agresja nie tylko ze strony sprzedawców ale też spoza innych konsumentów. Widać to doskonale również na tym forum. Ktoś zapyta o coś taniego to zawsze ktoś odpowie: nie stać cię, będzie drożej.

To jak, nie chce nikt zrobić dobrego interesu?

Powiem szczerze, że nie rozumiem takiej postawy.
A Wy?
Obserwuj wątek
    • bywalec.hoteli Re: Zaklinanie rzeczywistości - skąd taka postawa 30.07.20, 10:14
      Nawet Trypel pisał:

      > Jaki kryzys? Na razie trwa zaklinanie rzeczywistości i dodruk kasy w ilościach
      > hurtowych
      > Kryzys przyjdzie potem
      oraz:
      > A co ma do tego partia? W tej chwili wszystkie banki centralne i inne FEDy druk
      > uja kasę żeby odwlec kryzys puszczają ja na rynek. W historii nie było tak dług
      > iej górki jak teraz. Kryzys i tak by przyszedł a tak będzie z jednej strony bar
      > dziej bolesny a z drugiej władzę będzie miała fantastyczne usprawiedliwienie bo
      > przecież korona.
    • galtomone Re: Zaklinanie rzeczywistości - skąd taka postawa 30.07.20, 10:27
      Jaki kryzys?
      wyborcza.pl/7,155287,26168797,za-kulisami-oto-plan-pis-na-przyszly-rok-tak-rzad-morawieckiego.html

      "Środa, 22 lipca. Posiedzenie komisji polityki społecznej i rodziny. Trwa dyskusja nad nowelizacją ustawy o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług.

      Nagle odzywa się posłanka Teresa Wargocka (PiS): - Poprawka nr 8/../. Dotyczy rozwiązań związanych z przygotowaniem budżetu państwa. To jest zmiana w ustawie o finansach publicznych. Zmiana ma na celu, aby w wyjątkowej sytuacji, w jakiej się znajdujemy, związanej z COVID-19, wyłączyć ze stabilizującej reguły wydatkowej wszystkie środki planowane na inwestycje publiczne – wyjaśnia Wargocka.

      Opozycja jest w szoku. Poprawka wyjmuje spod stabilizującej reguły wydatkowej (hamulec na wydatki) wszystkie inwestycje zapisane w budżecie na przyszły rok.

      Jak PiS zagwarantował sobie, że może wydawać, ile chce

      Jeszcze raz, aby w pełni zrozumieć ten ewenement: komisja polityki społecznej i rodziny rozważa fundamentalną zmianę w finansach kraju (normalnie taką sprawą zajmuje się komisja finansów publicznych).

      Decyzja dotyczy dziesiątek miliardów złotych. Nie wiadomo dokładnie, ilu, bo rząd tego nie podaje. Ale inwestycje z budżetu i funduszy centralnych to ok. 48 mld zł rocznie. Do tego dojdą pieniądze unijne.

      Poselska wrzutka, więc przepis jest bez oceny skutków regulacji. Bez żadnej merytorycznej dyskusji.

      Bez żadnych konsultacji.

      Zmiana powoduje, że rząd może wydawać właściwie, ile chce i na co chce.

      Piotr Borys (KO) usiłował protestować. - To jest wprowadzenie w czasie obrad nad poważną dyrektywą zupełnie bokiem ważnego punktu, który w miliardach złotych może zmniejszyć deficyt państwa poprzez to, że nie będą zaliczane do deficytu wydatki inwestycyjne państwa polskiego. Przepraszam, ale to jest poważna poprawka, która w mojej ocenie nie powinna być wypracowana w taki sposób, w czasie debaty nad dyrektywą i dodatkowo za pośrednictwem maila, z którego dowiadujemy się o niej o 18.30, jak wskazała jedna z pań posłanek.

      Sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Sebastian Skuza uciął tylko: - Chodzi tutaj o kwestię, że obecna sytuacja gospodarcza spowodowana stanem epidemii wymaga zwiększonej aktywności państwa w obszarze inwestycji, zwłaszcza w okresie wychodzenia z recesji, gdzie inwestycje sektora prywatnego mogą okazać się niewystarczające do odbudowy potencjału gospodarczego
      ."

      Także nie bój nic, będzie dobrze.
    • samspade Re: Zaklinanie rzeczywistości - skąd taka postawa 30.07.20, 10:29
      Sam zaklinasz rzeczywistość. Chciałbyś żeby ludzie zachowywali się tak jak ty chcesz. Bo podobno kryzys, podobno ludzie oszczędzają. Wszytko powinno być taniej. Jako agresję traktujesz stwierdzenie że tak to nie działa.
      Tańsze samochody? Które? Używane? Dealerzy, komisy itp nie będą sprzedawać poniżej ceny zakupu. Od osób prywatnych? Ktoś najwyżej nie będzie sprzedawał tylko jeździł dalej.
      Nieruchomości? Jeść nie wołają. Niedawno słyszałem audycje w radiu że ceny nieruchomości w związku z pandemią nie wzrosły. Nie wzrosły a nie potaniały.
      Wszyscy chcą zrobić dobry interes. Sprzedający również. Dla sprzedającego przystanie na twoje warunki nie jest dobrym interesem.
    • toreon Re: Zaklinanie rzeczywistości - skąd taka postawa 30.07.20, 11:44
      Bo nie jest, przynajmniej na razie, tak źle jak się pierwotnie zapowiadało. O kryzysie mówią głównie zawodowi narzekacze oraz ci którzy mają w tym interes (np. polityczny).
      Większość robi swoje, niektórzy upatrują w obecnej sytuacji swoją szansę i są znacząco do przodu.
      Na inwestycjach można spokojnie robić 5-7% miesięcznie.
      Co do nieruchomości, pewnie będzie korekta ale na pewno nie tak wielka na jaką liczą zaklinacze rynku. Poza tym to zawsze działa z pewnym opóźnieniem (6-12 miesięcy).
    • wislok1 Re: Zaklinanie rzeczywistości - skąd taka postawa 30.07.20, 17:07
      To nie jest zakliananie rzeczywistosci, po prostu ktos nie chce sprzedac taniej, bo sobie skalkulowal, ze potrzebuje tyle i tyle kasy...
      Jak jej nie dostanie, to mu zabraknie na jego konkretne zaplanowane wydatki...
      W kryzysie malo ktos sprzedaje z wielka ochota, bo wie, ze popyt spadl....

      Wiec mimo wszystko liczy na to, ze uda sie sprzedac po cenie pierwotnej...
      Moze dluzej poczekac na kupca....
      Wiadomo, ze jakies widelki cenowe sobie ktos zalozyl...

      No, ale z drugiej strony, jak ktos proponuje cene 50 000, a ktos chce kupic za 30 000
      i domaga sie stanowczo 30 000, to trudno sie dziwic sprzedajacemu, ze sie wku.wi nieziemsko............

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka