Dodaj do ulubionych

Taki raport o elektrycznej podroży...

30.07.20, 15:26
auto.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/7785001,samochod-elektryczny-czas-ladowanie-akumulatorow-silnik-spalinowy-zasieg.html
I wszystko fajnie pod jednym warunkiem, który (gdybyśmy sie faktycznie zaczęli przesiadać na elektryki weźmie w łeb) jakoś jest pomijany. Czyli ile aut elektrycznych może sie na stacji ładować jednocześnie.

Bo przecież robimy sobie małą, przyjemna przerwę, wchodzimy na pół godzinki do baru i już...
Ale to tylko przy założeniu, że sytuacja z ilością p. ładowania vs ilość aut jest taka jak dziś.

Dziś faktycznie większość z nich stoi pustych i można tak założyć, że podróż nie będzie dłuższa i bardziej upierdliwa.
Ale obawiam się, że gdy więcej z nas zacznie jeździć elektrykami zrobi sie problem (mało to zdjęć kolejek Tesli w Kalifornii, które czekają na "tankowanie"?).

Staniemy odsapnąć i sie podładować.
Odsapniemy, zjemy co nie co.. a do ładowania przed nami będą jeszcze 2 lub 3 auta (a może więcej).
Bez prądu nie pojedziemy dalej.
Prądu nie zatankujemy jak paliwa na dużej stacji - 5 - 10 min i już...

Wizja tego, że musze najpierw 1,5-2h czekać na swoja kolej żeby potem czekać kolejne 30-45 min na naładowanie baterii wcale mi się nie podoba.
A jeśli kupię elektryka szaraczek ja to kupi i Nowak, i Kowalski, itd...
I nagle sie okaże, że z tym ładowaniem już nie jest tak różowo jak to we wszystkich raportach piszą.
A przecież to nie jest prosta sprawa do rozwiązania... więcej aut elektryczny to sie dodatkowe "dystrybutory" stawia na stacji i już.

A nie daj boże jeszcze wjechać na stację autem po szybkiej jeździe, w lecie.... Gorące akumulatory nie będą sie ładować tak samo szybko jak "zimne".

Jak fajne elektryki dziś by nie były, to przyszłość przed ich użytkownikami wcale nie jest taka różowa i skłaniałbym sie raczej ku tezie, że faza plug-in hybryd będzie nam jeszcze długo towarzyszyć i auta takie będą najbardziej uniwersalne dla tych co będą mieć jedno na krótkie i długie trasy.
Obserwuj wątek
      • galtomone Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 30.07.20, 16:07
        Nie wiem czy kazdy.
        Wiekszosc raportow zachwala elektryki.
        Tylko piszac wszedzie, "o grupie" nigdzie sie nie pisze, ze jest tak rozowo tylko dlatego, ze ta grupa tych elektrykow nie ma.

        Poza tym jest jeszcze kwestia cen i dostepnosci. Elektrykow az tak wiele do nie dawana do wyboru nie bylo...
        • bwv1080 Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 30.07.20, 18:10
          galtomone napisał:
          > Tylko piszac wszedzie, "o grupie" nigdzie sie nie pisze, ze jest tak rozowo tyl
          > ko dlatego, ze ta grupa tych elektrykow nie ma.

          Au contraire. Najczarniej piszą o elektrykach ci, co je jedynie na ilustracji widzieli.

          > Poza tym jest jeszcze kwestia cen i dostepnosci. Elektrykow az tak wiele do nie
          > dawana do wyboru nie bylo...

          I tak pozostanie, na wieki wieków, amen.
          • galtomone Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 30.07.20, 19:46
            Nie au contraire, tylko takie są fakty.
            To nie jest zarzut względem elektryków, tylko stwierdzenie zgodne z rzeczywistością. Tam, gdzie takich aut jest dużo (a przecież nadal dużo mniej niż spalinowych) z lądowaniem nie jest już tak różowo, że podjeżdżasz i od razu się podpinasz do ładowarki.
            Ograniczenie szybkości ładowania że względu na temperaturę akumulatorów, też są faktem.
            • bwv1080 Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 30.07.20, 20:24
              galtomone napisał:

              > Tam, gdzie takich aut jest dużo (a przecież nadal dużo mniej niż spalinow
              > ych) z lądowaniem nie jest już tak różowo, że podjeżdżasz i od razu się podpina
              > sz do ładowarki.

              Napalasz się kilkoma przypadkami rocznie. Codzienna rzeczywistość jest inna. Rzeczywistość jest mało instagramowa.

              > Ograniczenie szybkości ładowania że względu na temperaturę akumulatorów, też są
              > faktem.

              Jest faktem dla kilku typów, tak czy tak przeznaczonych do jazdy wokół komina, gdzie producent poskąpił chłodzenia akumulatora. A dla wielu innych marek i typów problemem nie jest. Czyli dla ogólności jest faktem alternatywnym.
              • galtomone Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 31.07.20, 09:37
                bwv1080 napisała:

                > galtomone napisał:
                >
                > > Tam, gdzie takich aut jest dużo (a przecież nadal dużo mniej niż spalinow
                > > ych) z lądowaniem nie jest już tak różowo, że podjeżdżasz i od razu się p
                > odpina
                > > sz do ładowarki.
                >
                > Napalasz się kilkoma przypadkami rocznie.

                Nie wiem skad taka teza... Ciebie to podnieca, ze ekstraplujesz na innych?

                > Codzienna rzeczywistość jest inna. Rz
                > eczywistość jest mało instagramowa.

                Oczywiscie, ze nie jest. Ale nie rozmawiamy o tym co dzis. Atua nie kupujesz na tydzien czy dwa tylko na pare lat... Byc moze ellektryka nawet na fluzej niz benzynowe.
                Za 5 - 10 lat tych aut jednak bedzie wiecej (jak duzo - cholera wie, ale mozna zalozyc ze jednak wiecej niz dzis) a fizyki - czas ladowania, ilosc mocy dostarczonej na stacje, ilosc ladowarek, itd... tego sie nie przeskoczy.

                Szybsze ladowanie wymaga wiecej mocy i = jeszcze wiecej ciepla.

                Zatem fajnie pisac dzis, ze mozemy sie wszyscy przesiasc i nie wiele sie zmieni... bo sie podjedzie, podladuje i luzik...

                Ale jak sie wszyscy przesiadziemy, to podroz bedzie sie w glownej mierze skladac z oczekiwania na ladaownie a nie z jazdy i ladowania.
                > > Ograniczenie szybkości ładowania że względu na temperaturę akumulatorów,
                > też są
                > > faktem.
                >
                > Jest faktem dla kilku typów, tak czy tak przeznaczonych do jazdy wokół komina,
                > gdzie producent poskąpił chłodzenia akumulatora. A dla wielu innych marek i typ
                > ów problemem nie jest. Czyli dla ogólności jest faktem alternatywnym.
              • galtomone Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 31.07.20, 09:40
                Bo to dzis niszowy produkt, ale za tal 5-10 taki nie bedzie, a problemy o ktorych dzis rozmawiamy magicznie nie znikna.
                Nie liczac tego, ze jest jeszcze problem, co maja zrobic ludzie ktorzy mieszkaja w jednym z wielu miast PL, w naszych blokowiskach, nie majac garazu.
                Dzis czesto samo parkowanie w okolicy domu to problem = jak chcesz w takich miejscach zalatwic kwestie ladowania dla tych tysiecy aut?
              • galtomone Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 31.07.20, 09:44
                Masz tu zreszta podobna opinie z art. o naszej Mizerze (forum.gazeta.pl/forum/w,20,170290482,170290482,Mixers_Warzecha_nawet_z_sensem_napisal.html)

                "Po drugie – czas ładowania. Niedawno na portalu dziennik.pl ukazał się tekst, w którym przekonywano, że elektrykiem da się w Polsce pokonać długą trasę, bo i tak większość robi w jej trakcie dłuższy postój, a to da czas na podładowanie akumulatorów o kilkadziesiąt procent. Tyle że to fantasmagoria. Autorzy tekstu wyszli z założenia, że każdy, kto jedzie w dłuższą trasę, po zjeździe na stację natychmiast znajdzie dostępną ładowarkę i od razu się do niej podłączy. To oczywiście niemożliwe, zwłaszcza przy wzroście liczby aut na prąd.

                Na dużej stacji, gdzie tankowanie paliwa trwa dwie minuty, jest zwykle przynajmniej osiem dystrybutorów. Ile musiałoby być punktów ładowania, skoro musi ono trwać minimum dziesięć razy tyle? I jak miałaby to wytrzymać infrastruktura przesyłowa? Wszak szybkie ładowarki to gigantyczne obciążenie dla sieci energetycznej, która i tak jest w Polsce w złym stanie."
    • wislok1 Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 30.07.20, 18:46
      Zasieg to jest najwiekszy problem....

      Ale jestesmy na poczatku drogi.-...

      Pierwsza auta spalinowe tez nie byly cudami....

      Mysle, ze za rok, gora kilka lat, bedzie mozna smialo przejechac 1000 km bez ladowania po drodze

      Musza ten problem rozwiazac....
      • bwv1080 Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 30.07.20, 19:05
        wislok1 napisał:
        > Mysle, ze za rok, gora kilka lat, bedzie mozna smialo przejechac 1000 km bez la
        > dowania po drodze

        Po co?
        Już teraz tam, gdzie jest odpowiednia infrastruktura, można właściwym elektrykiem utrzymać średnią prędkość podroży powyżej 100 km/h - przez dowolny czas.

        A znacząco wyższe średnie wobec obecnej gęstości ruchu byłyby nawet spalinowcem iluzoryczne.
        • wislok1 Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 30.07.20, 20:02
          Po to , zeby dalo sie przejechac bez ladowania ( DUZEJ STRATY CZASU na tak czynnosc )
          np. z Monachium do Katowic, z Monachium do Wenecji,, z Monachium do Barcelony, z Monachium do Paryza, itd....

          Jak to rozwiaza, to nie ma bata na elektryka i firmy o tym doskonale wiedza.-.......

          Sam jestem baaaaaaaardzo zainteresowany
          • bwv1080 Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 30.07.20, 20:19
            wislok1 napisał:

            > Po to , zeby dalo sie przejechac bez ladowania ( DUZEJ STRATY CZASU na tak c
            > zynnosc )
            > z Monachium do Paryza, itd....

            Mówisz i masz:
            - Monachium Hbf - Paryż Pola Elizejskie - 830 km.
            - Samochód: Tesla S LR

            Konieczne postoje na trasie: 3 (trzy)
            Łączny czas ładowania na trasie: 25 + 25 + 20 = 1h 10 minut.

            www.tesla.com/de_AT/trips#/?v=MS_2017_100D&o=M%C3%BCnchen%20Hbf,%20Bayerstra%C3%9Fe%2010A,%2080335%20M%C3%BCnchen,%20Deutschland_M%C3%BCnchen%20Hbf%2010A%20Bayerstra%C3%9Fe@48.1402669,11.559998&s=&d=Av.%20des%20Champs-%C3%89lys%C3%A9es,%2075008%20Paris,%20Frankreich_Av.%20des%20Champs-%C3%89lys%C3%A9es%20Paris%20Arrondissement%20de%20Paris@48.8697953,2.3078204
            Inne przykłady wstaw sobie sam. Wyniki są bardzo pouczające.

            > Jak to rozwiaza, to nie ma bata na elektryka i firmy o tym doskonale wiedza.-..

            Czy mogę uznać problem za rozwiązany?
    • przemekthor Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 30.07.20, 19:41
      Machnąłem około 1000 km E-Golfem. Auto jako takie bardzo fajne i jeździ zajefajnie, ale zasięg to był jakiś żart. Samo to 180 km zasięgu jeszcze nie było takie prerażające, ale to, jak tego zasięgu ubywało - z każdyk przejechanym kilometrem uciekały z zasięgu 2 do 3. Auto miało zaledwie 5000 km przebiegu i stale ładowało się z dedykowanej stacji, więc krótko można podsumować, że była lipa.
      • wislok1 Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 30.07.20, 20:11
        W pracy jezdze sluzbowym elektrykiem i wszystko jest fajnie, jak mam do zrobienia zadania na dany dzien...
        ALe gdybym musial nabic jeszcze dodatkowo kilkaset kilometrow, to d... zbita....

        Stres................
        Bo trzeba auto doladowac i teraz goraczkowe szukanie w google maps stacji ladowania i modlenie sie o to, zeby byla wolna....

      • galtomone Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 30.07.20, 21:46
        Pełna zgoda i też od zawsze o tym pisze.
        Czas już dziś jest mało atrakcyjny - a w większości mamy dostęp do prądu bez kolejki.
        Ceny ładowania zresztą też nie są jakieś super atrakcyjne.
        Ale ilość aut na prąd będzie rosła i problem czasu będzie rósł.
    • paseo Re: Taki raport o elektrycznej podroży... 01.08.20, 11:25
      w Niemczech jest jzu ponad 20 000 + stacji,wkrotce beda wszedzie i jeszcze wiecej.nawet w Polsce sa jzu tez w centrach handlowych iw ciaz powstaja nowe.jestesmy na poczatku drogi,a jesli sprawdzi sie ladowanie indukcyjne spod jezdni,wogole nie trzeba bedzie nigdy ladowac

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka