Dodaj do ulubionych

Sprawdzić auto czy nie?

03.09.20, 13:21
Witam, sprawdzacie używane auta w salonach, zanim je kupicie? Raport kosztuje 600, a auto ma niecałe dwa lata i jeszcze jest na gwarancji, pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • qqbek Re: Sprawdzić auto czy nie? 03.09.20, 13:37
      Raport za 600 złotych?
      To chyba z dokładnego badania technicznego.
      Tylko po damski chuj, jak sprawdzający może być w zmowie ze sprzedającym (w końcu istnieje duża szansa, że zaraz spotka go ponownie, a klienta raczej już nie, przynajmniej nie przez następne kilka lat).

      Zwykły raport obejmujący wszystkie kraje UE to jakieś 20 złotych.

      A teraz przeloguj i zaproponuj nam jakieś 30 razy za drogie gówno, któremu zrobimy antyreklamę :)
      • x49x Re: Sprawdzić auto czy nie? 03.09.20, 14:19
        Zwykły zamówiliśmy. To są 3 raporty po 200 złotych: na blacharkę, silnik itp oraz na historię pojazdu. Wydaje mi się, że wystarczyłby tylko ten na pomiar grubości lakieru. Można zamówić każdy oddzielnie tzn. wybrać jeden, czy dwa. Tym autkiem już jeździł znajomy, sprawdził go i mówił, by brać. Możesz mieć rację, to jest daleko od nas. Poprzednie auto kupiliśmy bez sprawdzania i bardzo dobrze się spisywało, teraz coraz więcej oszustów i okazuje się, że np. autko bezwypadkowe było 4 razy stuknięte! Dzięki za opinię, pozdrawiam.
        • samspade Re: Sprawdzić auto czy nie? 03.09.20, 14:34
          x49x napisała:

          > Wydaje mi się, że wystarczyłby tylko ten na pomiar grubości lakieru.

          Tyle że przez to przejdzie samochód po poważnym dzwonie a składany z ćwiartek.
          Z drugiej strony będziecie marudzić nad malowanymi drzwiami po stłuczce parkingowej.
          • x49x Re: Sprawdzić auto czy nie? 03.09.20, 14:57
            Trochę to auto kosztuje, więc chciałabym wiedzieć, za co płacę. Mam w domu auto, które było rozbite w korku i jak harmonijka się złożyło. Naprawa kosztowała 13 tysięcy, choć mąż chciał go zezłomować, ja się nie zgodziłam, bo było kilkuletnie. Teraz to chyba żałuję, bo kiepska blacharka tej marki i akurat nie w tym miejscu, gidzie było stuknięte, tylko przy klamkach. Już dwa razy było robione 400 i 700( klamki)złotych.Nie widać po nim gołym okiem, że było stuknięte. Gdy będę kiedyś go sprzedawać, to powiem o tym, bo jestem uczciwym człowiekiem. Niedawno sprzedałam auto, sarna go uszkodziła z przodu, powiedziałam o tym nabywcy, ale nawet się nie targował co do ceny. Drobna stłuczka może być, ale nie lubię być okłamywana, jeśli coś wyjdzie, to nie kupimy tego auta. Mam znajomego mechanika, to mówił, że 80 procent aut jest po stłuczkach.
            • wislok1 Re: Sprawdzić auto czy nie? 03.09.20, 18:00
              Znajomy mechanik mowi czesciowo prawde, 90% aut jest po stluczkach....
              Kazda ocierka, kazda pierdola parkingowa, kazde zagnicenie, to juz jest oficjalnie stluczka----
              A nie da sie czegos takiego uniknac, chyba, ze sie autem prawie nie jezdzi....

              Wydaje mi sie, ze jak sie powazne zamiary i chce sie auto kupic, to umowic sie u tego mechanika albo w ASO na kontrole auta i bedzie jasne, co z autem jest----

            • nousecomplaining Re: Sprawdzić auto czy nie? 03.09.20, 22:17
              > Mam w domu auto, które było rozbite w korku i jak harmonijka się złożyło. Naprawa kosztowała 13 tysięcy, choć mąż chciał go zezłomować, ja się nie zgodziłam, bo było kilkuletnie.
              Hmm, a czy jesteś pewna, że po tej naprawie (nawet za 13 tys.) to auto nadaje się do bezpiecznej jazdy (biorąc pod uwagę fakt, że „jak harmonijka się złożyło”?
      • engine8 Re: Sprawdzić auto czy nie? 03.09.20, 18:21
        Tzn wydawac ekstra kase na to aby sprawdzic czy "salon" nie kalmie" I to ma byc " auto z Salonu"???
        Salon samochodowy to wg mnie takie miejsce gdzie sa sprzedawane auta firmowe - nowe i lekko uzywane a te sprawdzane, ich pochodzenie znane i gwarantowane ze przynajmniej to "co napisane" jest prawda.. I taki dokument sprzedawca w Salonie musi podpisac... Dlatteego te auto kosztuja wiecej.
        A jak sie okaze to napisane ze to nie prawa to bedzie pociagniety do opwowiedzialnosci prawnej

        Ja to nie to tzn to nie Salon ale Saloon.... czyli placyk Pana Zdzisia na rogu ktory handluje autami nikt nie wie skad i czegos takiego salonem nazywac nie mozna.

        I ja bym w Salonie ktory musze sprawdzac na prawdomownosc nie kupil srubki a co dopiero samochodu

        • x49x Re: Sprawdzić auto czy nie? 03.09.20, 19:43
          Nie kupuję w salonie, tylko od osoby prywatnej. W salonie ww auto będzie sprawdzone i jutro prawdopodobnie będzie kupione. Mąż sam jedzie, auto widziałam tylko w komputerze, a ma być dla mnie:-) Chyba zrezygnujemy tylko z tej historii pojazdu, bo to pierwszy właściciel auto kupione salonie ww w Polsce i jest na gwarancji do grudnia 2022 roku. Prościej by było kupić furmankę i konia:-) Pozdrawiam i dziękuję Wam za wszystkie komentarze, dam znać jutro, czy kupimy. Już raz wysłaliśmy zadatek 1000 złotych, facet nas okłamał, auto było 4 razy bite. Zwrócił nam pieniądze prosząc, by nie "robić mu smrodu".
            • waga170 Re: Sprawdzić auto czy nie? 04.09.20, 10:52
              engine8 napisał(a):

              > Ok to ty nie sprawdzasz tego auta w Salonie ale w Stacji obslugi ASO "przy salo
              > nie".... Ponjal...
              > To ma sens.

              Nie ponjal. Zgadnij kto stawia wodke chlopakom z ASO naprzeciwko . Gosciu z salonu. Jak sprawdzac to w ASO na drugim koncu miasta jak najdalej od Salonu.
              • engine8 Re: Sprawdzić auto czy nie? 04.09.20, 19:27
                Oni sobie nawzajem -
                Przez dlugi czas opony regulacje zbieznosci robilem w warsztacie naprzeciew dilera BMW i oni mi zawsze mowili ze BMW to ich specjaalnosc bo BMW nie ma swojej stacji i oni im to robia.... I 4 way alignment u nich kosztuje $99
                Kiedys podjechalem pod dilera z czyms tam a czlowiek z serwisu zanim podszedl to obejrzal auto i pierwsze co mowi ze mam nierowno opony zjechane - od srodka z tylu i musze robic "alignement"... za $250. Ja sie go pytam czy czasami nie jest w genach BMW to ze ma "negative camber" z tylu? i dlatago opony nie zuzywaj sie rowno?....A po drugi ponoc niektre BMW nie maja nawet opcji zeby to zmienic?
                Nic sie nie odezwal.... i ten skasuje $250 a za chwile przyleci meksykanin i zrobmi im to pewnie za $80.....
                U nas Diler = Stealer i tam sie idzie tylko i wlacznie kiedy sie musi albo jest to zupelnie za darmo (gwarancja) i do tego daj nowe BMW w czasie serwisu.
        • wislok1 Re: Sprawdzić auto czy nie? 03.09.20, 20:32
          No, tak to dziala w Niemczech, salon daje gwarancje, ktorej nie daje ZADEN prywatny sprzedawca, daje gwarancje, ze auto jest OK
          W razie stwierdzenia nieprawdy salon ma przes.ane, ale tez cena auta jest wyzsza w salonie niz u prywatnego sprzedawcy, wlasnie o koszt gwarancji.....

          90 procent Niemcow kupuje w salonach, u dealerow----

          Oczywiscie salony tez kombinuja, jak auta so po drobnych kolizjach, ocierkach, drobnych naprawach blacharskich i lakierniczych, to sie tym nie chwala...
          Po prostu w ogloszeniu sie nie pisze, ze auto jest bezwypadkowe....
          TO chodzi o jakies pierdoly....

          • qqbek Re: Sprawdzić auto czy nie? 03.09.20, 20:37
            Moja siostra tak kupiła swoje A1.
            Dała prawie dokładnie dwa razy tyle, za ile ten sam rocznik i "ten sam przebieg" występował najtaniej na Otoszroto.
            Do tej pory, a chyba 5 czy 6 lat ma już to auto i mało nim nie jeździ, zaliczyła tylko awarię (woda dostała się do środka przez stara uszczelkę) tylnej lampy zespolonej.
            • trypel Re: Sprawdzić auto czy nie? 03.09.20, 22:05
              Ja tak kupiłem bandita.
              Salon suzuki w NRD. Cena w Polsce wtedy byla koło 15 tyś ja dałem tam prawie 20. Ale za to gość zrobił mi na starcie pełen przegląd za prawie 800 euro ( co najlepsze cena przeglądu tam i tu w motocyklu nie różni się zbyt wiele) i jeżdżę od 4 lat zmieniając tylko opony. I dopiero po tym sezonie pierwszy raz zestaw napędowy zmienię.
              I u gościa pod Lipskiem byłem już 2 x na przeglądzie bo mu ufam i mam wycieczkę
          • loyezoo Re: Sprawdzić auto czy nie? 04.09.20, 10:43
            90% Niemców kupuje w salonach....
            Podasz mi jakieś linki, skąd ta rewelacja. Bo nie tak dawno, byłem w Niemczech, jeździliśmy sobie po komisach (nie przy salonie) i często słyszeliśmy, że tu nie ma aut na export, czyli dla Niemca, bo fakt i ceny były z kosmosu, za stare auta. Także ten...
            • wislok1 Re: Sprawdzić auto czy nie? 04.09.20, 18:16
              loyezoo napisał:

              > 90% Niemców kupuje w salonach....
              > Podasz mi jakieś linki, skąd ta rewelacja. Bo nie tak dawno, byłem w Niemczech,
              > jeździliśmy sobie po komisach (nie przy salonie) i często słyszeliśmy, że tu n
              > ie ma aut na export, czyli dla Niemca, bo fakt i ceny były z kosmosu, za stare
              > auta. Także ten...
              >

              Kompletnie NIE rozumiem, co napisales

              Jak SALON rozumiem KAZDEGO dealera, w Niemczech NIE MA czego s takiego jak komis !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              Dealer MUSI kupic auto i potem go sprzedac ( jak mu sie uda )
              Kupujac RYZYKUJE, wiec przy kupnie od klienta cena jest zbojecka----
              A przy sprzedazy dodajac gwarancje(jej koszt), to auto jest o wiele drozsze niz PL
              Ale dajac gwarancje dealer ODPOWIADA
              • loyezoo Re: Sprawdzić auto czy nie? 14.09.20, 15:15
                Dla mnie dealer, to taki, który sprzedaje auta danej marki i ma przy salonie używki. "Komis", to taki, gdzie ma od starych pudeł, po świeże auta ale nie sprzedaje na export (zresztą ceny same za siebie mówią) Oczywiście, że te auta są odkupione od właściciela, DOKŁADNIE tak samo jak w Polsce.Na 100 aut w komisie, znajdziesz 1 wstawione w komis, a może i nie znajdziesz.
                • wislok1 Re: Sprawdzić auto czy nie? 14.09.20, 16:55
                  Nie

                  Komis polega na tym, ze sprzedajacy wystawia auto, ale dealer za niego nie placi i niczym nie ryzykuje, a jeszcze zarobi na posrednictwie.....

                  Dealer moze byc danej marki, ale tez w DE jest poro delaerow, co handluja wszystkimi autami...
                  Ale wczesniej MUSZA je kupic za SWOJE pieniadze i ryzykuja SWOIMI pieniedzmi

                  Jest ZUPELNIE inaczej niz w Polsce
                • wislok1 Re: Sprawdzić auto czy nie? 14.09.20, 17:02
                  NIEPRAWDA, ze w DE auta nie sa wystawione na export, kazdy moze je kupic, tylko trzeba negocjowac cene...
                  Wiadomo, ze jak ktos kupuje auto do PL, moze powiedziec, ze gwarancja w DE go nie interesuje...
                  I wtedy delaer obniozy cene...
                  O ile ? To juz zalezy od ceny.... Do 10% obnizki mozna wynegocjowac----
                  I tak auto bedzie DROZSZE od tych wystawianych w komisach w PL, ale sprawdzone, pewne,
                  bo wczesniej delar musial go kupic, a szajsu by za SWOJE pieniedze nie kupil
                • tbernard Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 08:27
                  loyezoo napisał:

                  > Dla mnie dealer, to taki, który sprzedaje auta danej marki i ma przy salonie uż
                  > ywki. "Komis", to taki, gdzie ma od starych pudeł, po świeże auta ale nie sprze
                  > daje na export
                  (zresztą ceny same za siebie mówią) Oczywiście, że te auta są od
                  > kupione od właściciela, DOKŁADNIE tak samo jak w Polsce.Na 100 aut w komisie, z
                  > najdziesz 1 wstawione w komis, a może i nie znajdziesz.
                  >

                  Zaraz, w Niemczech sklepikarz ma prawo odmówić klientowi odpowiadając 'Polakom nie sprzedajemy'?
                  Nie bywam tam, to pytam, ale wydawało mi się, że tam teraz duża polityczna poprawność i nawet jakby chciał tak jakiś sklepikarz powiedzieć, to trzęsie gaciami bojąc się prawnych konsekwencji.
                  Chyba, że 'eksport' to masz na myśli jakieś wałki naszych handlarzy, co to nie chcą kupować na siebie tylko pośredniczyć, tak aby polski klient miał na umowie Niemca jako sprzedającego i potem w razie czego niech się boksuje gdzieś w niemieckim Berdyczowie.
                  • wislok1 Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 21:38
                    Znam dealera i jednoczesnie wlasciciela duzego warsztatu naprawy aut, co sprzedaje czesto auta do PL i Czech, sam zatrudnia mechanikow z Polski..
                    Spia w domu jego kierownika....

                    Nie wyobrazam sobie, zeby dealer w DE odmowil komus sprzedazy auta, bo nie jest na export
                    • bigzaganiacz Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 21:48
                      Nie wyobrazam sobie, zeby dealer w DE odmowil komus sprzedazy auta, bo nie jest na export


                      Sprzedaje grata bez gwarancji na eksport.
                      Nie chce go sprzedac na swoim rynku bo wpada we wszelkie zobowiazania gwarancji i nie chce sie z gratem bujac i na nim tracic
                      Ma sens
                      • wislok1 Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 22:23
                        Sprzedaje grata bez gwarancji na eksport

                        W takiej sytuacji auto NIE JEST wystawione na sprzedaz oficjalnie.....
                        Oficjalnie auta nie ma w ofercie ....

                        Sa rozni handlarze, przewazenie turasy, co sprzedaja auta na eksport, sa w zmowie np. z polskimi handlarzami....

                        Szara strefa...

                        Takie auto jest kupowane czesto przez podstawionego faceta, przewozone do PL, tam remontowane, a potem przewozone do DE i sprzedawane po naprawie w DE kolejnemu podstawionemu...

                        Wladze DE to toleruja, bo pozbywaja sie szrotu....
                        • bigzaganiacz Re: Sprawdzić auto czy nie? 16.09.20, 02:04
                          No nie wiem
                          Na tubie jest dzelapen co pokazuje autohausy w niemczech i samochody ktore tam sa i mowi te na eksport a te nie , na eksport oczywiscie tansze bo bez zobowiazan ale tez sie nie bede klucil bo o niemczech mam zerowe pojecie
    • bigzaganiacz Re: Sprawdzić auto czy nie? 03.09.20, 22:47
      Jakos nie widze sensu w mierzeniu lakieru
      Patrze zawsze na pas przedni , wneke kola zapasowego , spasowanie elementow i sruby
      A poniewaz staram sie kupowac prywatnie to najbardziej "ogladam i zagaduje" wlasciciela

      Jeden z samochodow kupilem glownie po rozmowie z wlascicielem i przejazdzce moze ze 100 metrow nawet maski mi sie nie chcialo otwierac , samochod sluzyl bez zadnego najmniejszego potkniecia przez prawie dwa lata ale sprzedajacy wygladal na szczerego wiejskiego chlopaka


      I wydaje mi sie ze to dziala
      Bo przy moim ostatnim 13 letnim nabytku
      Cena z dupy (wysoka) ale wziolem
      Wymienilem olej i pierdzielnolem 5400km bez najmnieszego problemu (jedna zarowka padla tydzien po powrocie)
      • x49x Re: Sprawdzić auto czy nie? 04.09.20, 06:54
        Zawiozłam męża na pociąg, napisze mu sms-em Twoje uwagi, dziękuję i pozdrawiam. Cena tego auta też jest dosyć wysoka, ale ma mały przebieg. Zobaczymy, może coś utarguje, pozdrawiam.
      • trypel Re: Sprawdzić auto czy nie? 04.09.20, 07:00
        Ale weź pod uwagę że Ty podobnie jak ja wydajesz na auto jedna wyplate albo sporo mniej . A nie 20.
        Jakbym wydał 20 to bym bal się wsiąść do tego auta. Stałoby na cokole przed domem i zapisalbym w testamencie żeby je pochować razem ze mną.
        Nie mówiąc o kontroli przed zakupem.
        • x49x Re: Sprawdzić auto czy nie? 04.09.20, 07:32
          Dobre! Masz rację, wolałabym takie do 20 tysięcy. Też bym jeździła, to tylko 4 koła i trochę blachy, by się nie lało na głowę. Drugi garaż zawalony drewnem, nawet nie będę miała go gdzie trzymać, życie to ciągły stres:-)
          • trypel Re: Sprawdzić auto czy nie? 04.09.20, 07:44
            No właśnie
            I w takim za 20 mam w dupie czy blotnika był lakierowany czy nie. Czy jak przejeżdżam polna droga to krzak mnie porysuje itd
            Mam wystaczajaco stresów w robocie żeby jeszcze się autem martwić.
            • x49x Re: Sprawdzić auto czy nie? 04.09.20, 08:11
              Też tak uważam. Powinniśmy unikać stresu. Nie przejmować się tym, na co nie mamy wpływu. Kupiłam kiedyś nowe auto w salonie( wieczorem). Nie pozwolili nam wejść do środka salonu, by obejrzeć go. Wyjechali na zewnątrz i w świetle lamp obejrzeliśmy go. Dopiero w domu na drugi dzień zauważyliśmy, że był porysowany przy klamce kierowcy. Mamusia w dniu 60 rocznicy ślubu pogłaskała tatusia po głowie i powiedziała mu,.że teraz czekają na 65:-) Uśmiechnięci, zadowoleni z życia. Cieszmy się z małych rzeczy. Ostatnio stresuje mnie to, że nie ma grzybów. Zawsze o tej porze miałam kilkanaście słoików 0.9 ususzonych prawdziwków . Teraz mam pół z ubiegłego roku. Zaopatrywałam rodzinkę w grzyby, a teraz klęska urodzaju!
    • kull Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 07:33
      Historia z Życia. Kupiłem w Polsce w salonienowy wózek i to za ponad 100 tys zł w 2009 r. Sprzedawałem go w 2014 i kupujacy kazał sobie sprawdzic blachy. I okazało sie , ze na jednych drzwiach blacha była robiona- a ja nie przypominam sobie zadnych uszkodzeń. Kupujacy nie kupił samochodu a ja dowiedziałem sie, ze czasem w fabryce z róznych powodów-poprawiaja lakier. Wniosek prosty- kupujesz nówke nawet- sprawdzasz blachy i lakier!!!!
      • waga170 Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 08:37
        W fabryce maluja cala bude "podkladem" a potem "kolorem" Tylko ze ten "kolor" czasami nie dochodzi w jakies zakamarki bo po prostu nie musi, zawiasy klapy bagaznika czu cus. No wiec "kupcy" zauwazyli takie przeswity podkladu gdzies za chlodnica, stwierdzili ze byl bity z przodu i malowany i zrezygnowali. A raz inne kupce stwierdzily ze drzwi byly wymieniane, bo nakretki byly niepomalowane. Badz madry i pisz wiersze.
          • qqbek Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 12:03
            vogon.jeltz napisał:

            > Ten polski kult lakieru jest doprawdy osobliwy. Gdyby chcieć we Włoszech sprawd
            > zać każdy samochód miernikiem, to nikt by tu używanego auta nie kupił.

            Ja pamiętam jeszcze, jak Astrę, wtedy 15-letnią zdaje się, sprzedawałem.
            Nie taiłem, że się żona raz ochoczo poleciała przywitać z latarnią raz na śliskim i cały przedni pas i maska są wymienione, ale i tak wybrzydzali, że "trochę odcień nie taki" (inaczej się lakier zestarzał - wcześniej nie było widać, po 3 czy 4 latach wyszły delikatne różnice). Co więcej, sądziłem, że wymienienie przy okazji obu chłodnic, przedniego wzmocnienia, zderzaka i maski (wszystko poza maską na nowe, maska była z Vauxhall-a) to raczej "in plus" (chociażby dlatego, że klimatyzacja działała jak w nowym aucie dzięki temu).

            Jak kupowałem X5 (sprowadzone z Włoch) to obite było wszędzie dookoła i obchodziło mnie jeden wielki chuj. Nic nie zrobiłem (bo po co, skoro nie rdzewiało?), dołożyłem "od siebie" jeszcze ślad po Lanosie na tylnym zderzaku... i trafiłem na normalnego (Ukraińca), któremu też to zwisało i powiewało jak kupował.
            Gdybym Polakowi miał sprzedać, to bym musiał pewnie wpierw kilka tysięcy w picowanie u lakiernika/speca od detailingu włożyć, albo sprzedać handlarzowi jeszcze taniej niż temu Ukraińcowi.
              • trypel Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 12:59
                A swoją drogą to ciekawe porównanie mamy między Czechami- wciąż korona a Słowacja z euro.
                W centrum Bratysławy bez problemu możemy zjeść lunch za 5-6.5 euro (3 daniowy bez napojow) A w Pradze będzie to min 200 koron (8 euro)
                • vogon.jeltz Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 13:04
                  > W centrum Bratysławy bez problemu możemy zjeść lunch za 5-6.5 euro
                  > (3 daniowy bez napojow) A w Pradze będzie to min 200 koron (8 euro)

                  Porównanie trochę bez sensu. Praga to miasto czterokrotnie większe od Bratysławy i turystyczna stolica Europy Środkowej, do której zewsząd walą tłumy, a Bratysława to jednak ciągle zadupie. Porównaj z Bratysławą np. Brno - to będzie adekwatne.
                  • trypel Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 13:18
                    Niby masz rację. Ale nie zmienia to niczego bo w Brnie jest takie samo 200 koron za lunch minimum (199)
                    Jak jadę z Bratysławy w porze lunchu autostradą na Brno to zawsze motorest po słowackiej stronie jest tańszy. Ale pewnie jakieś wskaźniki mówią co innego bo dieta na Słowacji jest wyższa niż w Czechach.
                    • dodekanezowiec Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 13:26
                      Odnoszę wrażenie że jak Cypr i Malta pozbyly się tych swoich walut narodowych co to z 10 zł kosztowały a przyjęły euro to musiały ceny upodobnic trochę do greckich czy wloskich. Czyli teraz ceny są tam normalniejsze niż za walut narodowych
                    • wislok1 Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 18:55
                      Ja juz kilka razy wszedlem do supermarketu w Czechach i przeliczalem ceny na euro....

                      W zasadzie nic taniej niz w Niemczech nie jest , no moze poza pieczywem..
                      A porownujac Czechy do Slowacji, to wcale na Slowacji nie jest drozej, ani troche....
                      Pieczywo na Slowacji jest tansze niz w DE, to samo co w Czechach....
                      ALe to samo tez dotyczy pieczywa w Italii, tez jest o wiele tansze nizw DE.---
                      Czechow straszy sie drozyzna po wprowadzeniu euro, a nic drozszego na Slowacji nie ma....
                      • wislok1 Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 19:57
                        Generalnie drozej to jest w Szwajcarii czy w Liechtensteinie.....
                        Szczegolnie zywnosc jest tam bardzo droga i stolowanie sie w knajpach....
                        Ale poza tym ?
                        Tam tez mozna znalezc sporo rzeczy w cenach podobnych do PL....
                        Cala elektronika na przyklad...
                        Sa duuze wyprzedaze odziezy i obuwia, jakosc bardzo dobra-----
                        W marketach jest czasem piwo w przeliczeniu na zlote za 2,50
                        I to niezle
                        Ja bylem w niedziele w Liechtensteinie, sklepy otwarte, w sklepach ludzi w 3 d..., ZERO maseczek w sklepach, ZERO maseczek w knajpach, ZERO maseczek na ulicach, wirus nie istnieje, a zakazonych 111 na 39 000

                        tiny.pl/7jvjs
                • bigzaganiacz Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 21:58
                  A swoją drogą to ciekawe porównanie mamy między Czechami- wciąż korona a Słowacja z euro.
                  W centrum Bratysławy bez problemu możemy zjeść lunch za 5-6.5 euro (3 daniowy bez napojow) A w Pradze będzie to min 200 koron (8 euro)




                  Zauwazylem to dosyc dawno na przykladzie polski , ceny sa w wielu wypadkach kompletnie z dupy
                  I mysle ze powodem jest slabosc zlotowki i takie jej postrzeganie
                  Bo co to jest 20 zloty za niedolane piwo w stolicy no nic
                  A tak naprawde to jest 5 euro (prawie) i to juz jest calkiem sporo
                  Wbrew pozorom uwazam ze wprowadxenie euro w polsce obnizylo by ceny bo wtedy ludzie by eidxieli wprost jak sa dymani a tak tu 20 tu 50 i kasa leci
              • wislok1 Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 18:44
                Kwintesencja marudzenia polskiego : " W Niemczech wszystko jest taniej ale jak wejdziemy do strefy euro to będzie tak drogo jak w Niemczech ".

                Genialnie to sformulowales....

                Tak ludzie w PL pier... bardzo czesto....

                Ja juz z czyms takim nie chce nawet dyskutowac....

                Najfajniesze, ze czesto ekspertami w sprawach Niemiec oglaszaja sie ci, co tam byli kilka razy w zyciu----
          • dr.hayd Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 13:26
            vogon.jeltz napisał:

            > Ten polski kult lakieru jest doprawdy osobliwy. Gdyby chcieć we Włoszech sprawd
            > zać każdy samochód miernikiem, to nikt by tu używanego auta nie kupił.

            Kult lakieru osiąga już wyższe poziomy absurdu! Przyjechał do mnie kiedyś rzeczoznawca-likwidator wycenić szkodę (nie pamiętam już firmy), zwykłe najechanie na światłach, do wymiany tylny zderzak i tylna klapa . Zamiast sprawdzać pod zderzakiem stan podłogi, sprawdzić czy nadkola nie połamane to on lata wokół samochodu z miernikiem lakieru i sprawdza grubość lakieru na przedniej klapie, przednich błotnikach, na dachu, na wszystkich drzwiach. A ...uj go to obchodzi? Ma mi wycenić i wypłacić za uszkodzone elementy, a on na 4 stronach opisuje grubość lakieru na nieuszkodzonych elementach.
            • tbernard Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 15:04
              Może z powodu tego kultu lakieru wynika u nas wartość pojazdu. Wprawdzie to absurd, ale skoro ten kult rzutuje na wartość rynkową, to on to chce uwzględnić. A ta wartość z kolei być może jest jakąś przesłanką, czy w ogóle naprawa jest opłacalna, bo przez ten lakier mogło by mu wyjść w konkluzjach, że cały pojazd to już totalny szrot, bo ma lakier tu i ówdzie nie taki jakiego oczekują kultowcy.
            • engine8 Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 22:26
              Ja u siebie nigdy nie widzialem nai nie slyszalem aby kto gdzies mierzyl hrubosc lakieru...
              Widzialem jak "rzeczoznawca" spozieral pod katem na elemnty i ocenial czy to malowane...albo zagladal gdzies w bagazniku....
              A urzadzenie do mierzenia to ponoc maja ale producenci je oferuja w fabrykach i lakierniach aby sprawdzac jakosc swojej pracy i grubosc orginalnego lakieru..
              O jakas chinska firma oferuje i odwiada na pytanie - po co to komu

              Why do we use paint thickness gauge in car inspection
              (1) Paint thickness gauge can be used to detect the paint quality of new cars


              www.linshangtech.com/tech/paint-thickness-gauges-and-where-are-they-used-tech1255.html
          • wislok1 Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 18:48
            W Italii sa coraz lepsze auta na drogach, kiedys bylo w 3 d... starych fiatow i innego szrotu, teraz prawie jak w DE, roznica w zasadzie niewidoczna....

            Z gory zastrzegam, ze od kilku lat poruszam sie tylko w rejonach alpejskich Italii....

            Moze tylko tam sie polepszylo ?

            A ludzie jezdza bardziej przepisowo niz w Bawarii, jesli chodzi o predkosc.....
            • x49x Re: Sprawdzić auto czy nie? 15.09.20, 19:14
              Kupiłam 4 września, była sprawdzona blacharka( 200 złotych) oraz silnik itp ( 200 złotych). Nie sprawdzałam historii pojazdu, bo z salonu i pierwszy właściciel. Jestem z autka bardzo zadowolona, choć portfel się odchudził, a ja auto widziałam przed zakupem tylko w komputerze.-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka