Dodaj do ulubionych

Samochód do wykończenia (dosłownie i w przenośni).

25.09.20, 22:22
Właśnie się zaczynam rozglądać, bo już umowa przedwstępna podpisana, zaliczka i zadatek wpłacone, wnioski kredytowe poskładane, operat zrobiony, więc chyba coś z tego będzie :)
Żona zabiera Swetra (zresztą trochę by mi go było żal jak widzę, że teraz 4-latki chodzą za więcej, niż ja dałem za niespełna 2-latka - coś się zupełnie posrało z tymi cenami) i muszę sobie kupić coś na dojazdy do pracy/odwożenie młodej do szkoły (młodego żona będzie wozić do teściów więc dzielimy się dziećmi)/jeżdżenie z drobnymi rzeczami do nowego domu (zakładam, że będzie trzeba przewieźć klej, płytki, armaturę, drobne pierdoły, a na większe rzeczy i tak pożyczę busa, albo zamówię transport ze sklepu).
Wymogi:
2 siedzenia minimum, ale lepiej awaryjnie do 4.
Ma się toczyć.
Ma po złożeniu ewentualnej tylnej kanapy deska barlinecka/panel podłogowy w ilości powyżej 15 paczek wejść.

A jednocześnie:
Niewielkie (bo nie będę się gimnastykował ponad 5-metrową landarą na parkingu pod pracą).
Bardzo niedrogie (bo jest do wykończenia i do "wykończenia" - ma nie być żalu, gdy pójdzie na żyletki/części na OLX, jak już za niecały rok nie będzie potrzebne).
Niezawodne (rzecz jasna nie mówię tu o bezwzględnej niezawodności, a raczej o tym, żeby nie pieprzyło się zbyt często i w razie czego naprawa nie kosztowała majątku).
Klima się przyda, ale przeżyję też bez, znośny automat byłby miłym (ale niewymaganym - tylko ja będę tym jeździł) dodatkiem.

Na razie, po przejrzeniu OLX-ów, Otoszroto i innych takich mam taki pieprznik w głowie, że trudno to ogarnąć.
Można za grosze kupić fajną "Francę" (na przykład Lagunę II po lifcie, której się nie boję, albo Scenica II/Megane II, których trochę się już boję, czy nawet zadbanego Puga 406) z drugiej strony za te same pieniądze mam B5 (czy to Passerati, czy A4 - ta sama toporna niemiecka technologia), zdarzają się Sharany/Galaxy (to z tych większych) i Octavie/Golfy.
Obserwuj wątek
        • dr.hayd Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 12:40
          Polo raczej nie, deska barlinecka ma 2,2 m długości. Jak będziesz oglądał to weź metrówkę i zmierz czy paczka długość 2,2 - 2,3 wejdzie, po położeniu przedniego fotela. Fabia kombi prędzej.
          Po drugie, u nas na rynku wtórnym za wszystko co ma znaczek VW, Audi, Toyota żądają sporo więcej niż za Peugeoty, Citroeny, Fiaty, Hyundaie.
          Zwróć uwagę na hak. W razie potrzeby Pożyczysz przyczepkę i przewieziesz prawie wszystko. Z drugiej strony jak samochód ciągał przeładowane przyczepy to może już być wykończony.
    • loyezoo Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 11:06
      Bierz 406, wbrew pozorom jedne z najmniej awaryjnych aut francuskich, wygodne (w przeciwieństwie do twardego B5) no i pojemne. Sam miałem takiego na dobicie, 2.0hdi bez dwumas itp. Kupiłem za ....900zł.(do wymiany była skrzynia biegów ale dostałem drugą wraz z autem, więc doszedł koszt kilku 4-paków za wymianę:))
      0 korozji, bo w ocynku. Nie działa klima, poza tym bez zarzutu.
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 14:17
        2,20 mi potrzeba.
        Nie nastawiam się (jak już wyżej pisałem) na segment B w najmniejszym stopniu.
        Focus ma bajeczne wprost zawieszenie, ale znaleźć niepognitego to jak trafić piątkę w totka (może nie tak nieprawdopodobne jak trafić szóstkę, ale nadal wysoce nieprawdopodobne).
        • dr.hayd Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 15:04
          qqbek napisał:

          > 2,20 mi potrzeba.
          Dlatego doradzam zabranie ze sobą metrówki lub centymetra przy zakupie. Bo 2,20 pozłożeniu kanapy to nawet w klasie C może być problem. Zostaje jeszcze kombinowanie z przednim fotelem. Kiedyś jakąś listwę wiozłem wystającą przez tylną szybę, a drugi koniec miała tam, gdzie pasażer z przodu trzyma nogi. Da się, ale nie polecam.


          .
          > Focus ma bajeczne wprost zawieszenie, ale znaleźć niepognitego to jak trafić pi
          > ątkę w totka (może nie tak nieprawdopodobne jak trafić szóstkę,
          >
          Dlatego bym się nie skupiał na jakieś konkretnej marce, tylko brał co się trafi blisko, w dobrej cenie i dobrym stanie kluczowych elementów - Jeśli mówimy o samochodzie "na budowę".
          Bo jeśli to ma być samochód dla Ciebie, nawet tymczasowy, to co innego.
        • dr.hayd Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 17:48
          qqbek napisał:

          > 2,20 mi potrzeba.
          Dlatego doradzam zabranie ze sobą metrówki lub centymetra przy zakupie. Bo 2,20 pozłożeniu kanapy to nawet w klasie C może być problem. Zostaje jeszcze kombinowanie z przednim fotelem. Kiedyś jakąś listwę wiozłem wystającą przez tylną szybę, a drugi koniec miała tam, gdzie pasażer z przodu trzyma nogi. Da się, ale nie polecam.


          .
          > Focus ma bajeczne wprost zawieszenie, ale znaleźć niepognitego to jak trafić pi
          > ątkę w totka (może nie tak nieprawdopodobne jak trafić szóstkę,
          >
          Dlatego bym się nie skupiał na jakieś konkretnej marce, tylko brał co się trafi blisko, w dobrej cenie i dobrym stanie kluczowych elementów - jeśli mówimy o samochodzie "na budowę".
          Bo jeśli to ma być samochód dla Ciebie, nawet tymczasowy, to co innego. Weź co Ci się podoba, jeśli kusi Ci "Franca" to chyba możesz w tej sytuacji pozwolić sobie na takie ryzyko? Chociaż spróbujesz czegoś innego, a w tym przedziale cenowym (coś wspominałeś o 3-4 tysiącach cebulionów) to żaden samochód nie obieca bezawaryjności.
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 22:55
        To też rozważałem.
        Toporne, blaszane, ale pod względem pakowności zupełnie bezkompromisowe.
        Nie dlatego, żebym jakoś specjalnie chciał coś takiego.
        Plusem w tym wypadku jest to, że jest druga budowa w rodzinie i bym miał komu ten samochód na wiosnę/lato przyszłego roku wcisnąć, o ile by się do tego nadawał (tamci budują "firmą" i w marcu/kwietniu będą mieli stan surowy zamknięty, po czym zamierzają sami wykańczać).
        • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 27.09.20, 00:08
          To się jeszcze rozejrzyj za Xantią kombi (kupisz za paczkę fajek), ewentualnie XM-em kombi (ale tu już może być drożej, bo wielu traktuje go już jako youngtimera). Byle nie miał wycieków z hydropneumatyki, cała reszta jest niezajebywalna. Mówisz, że co z ciebie za kierowca, skoro nie miałeś jeszcze Alfy - a ja pytam: co z ciebie za kierowca, skoro nie miałeś jeszcze Citroena z hydro?

          Zaleta? Jest długi, przewiezie wszystko i nawet się nie zmęczy. Miałem Xantię jak robiłem remont 10 lat temu i pamiętam do dziś jedną scenę. Sprzedawca z OBI załadował do bagażnika pół tony wylewki samopoziomującej, tył oczywiście siadł totalnie na glebę, a ja widziałem minę gościa z cyklu "yeah, right, już widzę, jak tym gdziekolwiek pojedziesz". Po czym odpaliłem silnik, dupa oczywiście ładnie podniosła się do poziomu i odjechałem, zostawiając typa ze szczęką rozdziawioną do samej ziemi.

          Inne zalety: większość ma klimę, znaleźć automat też nietrudno, no i ten zajebisty komfort.

          A wada? Po wykonaniu zadania raczej na żyletki, bo to niszowy towar i ciężko będzie odsprzedać.
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 22:30
        bruner4 napisał:

        > Mniej niż rok- całkiem niezłe tempo. Nie bardzo sobie wyobrażam żeby wożąc same
        > mu materiały dało się to w takim terminie zrobić.

        Może nieprecyzyjnie się wysłowiłem.
        Kupuję w stanie deweloperskim, to wielkie "wykończenie" to:
        - łazienki (we własnym zakresie),
        - podłogi (j.w.)
        - kominek (j.w.)
        - malowanie ścian (j.w.)
        - instalacja punktów świetlnych, części gniazdek, włączników, elementów systemu sterowania ogrzewaniem (j.w.)
        - instalacja centralnego sterownika ogrzewania (firma zewnętrzna)
        - kuchnia (firma zaprzyjaźniona)
        - balustrada i schody (balustrada - firma zewnętrzna, schody we własnym zakresie)
        - ocieplenie strychu (firma zewnętrzna).

        > A auto; Alfa 156 JTD Sportwag
        > on.
        Jak jakąś znajdę do 5-6 tysięcy, to rozważę :)
        Akurat JTD, w przeciwieństwie do TwinSmarka, nie trzeba się obawiać.
        Jak byłem mały szczyl i dopiero od niedawna miałem prawo jazdy, to marzyłem o "156" (wyszła chyba rok po mojej maturze i wyglądała świetnie).
        • bywalec.hoteli Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 27.09.20, 14:15
          qqbek napisał:

          > bruner4 napisał:
          >
          > > Mniej niż rok- całkiem niezłe tempo. Nie bardzo sobie wyobrażam żeby wożą
          > c same
          > > mu materiały dało się to w takim terminie zrobić.
          >
          > Może nieprecyzyjnie się wysłowiłem.
          > Kupuję w stanie deweloperskim, to wielkie "wykończenie" to:
          > - łazienki (we własnym zakresie),
          > - podłogi (j.w.)
          > - kominek (j.w.)
          > - malowanie ścian (j.w.)
          > - instalacja punktów świetlnych, części gniazdek, włączników, elementów systemu
          > sterowania ogrzewaniem (j.w.)
          > - instalacja centralnego sterownika ogrzewania (firma zewnętrzna)
          > - kuchnia (firma zaprzyjaźniona)
          > - balustrada i schody (balustrada - firma zewnętrzna, schody we własnym zakresi
          > e)
          > - ocieplenie strychu (firma zewnętrzna).
          >
          > > A auto; Alfa 156 JTD Sportwag
          > > on.
          > Jak jakąś znajdę do 5-6 tysięcy, to rozważę :)
          > Akurat JTD, w przeciwieństwie do TwinSmarka, nie trzeba się obawiać.
          > Jak byłem mały szczyl i dopiero od niedawna miałem prawo jazdy, to marzyłem o "
          > 156" (wyszła chyba rok po mojej maturze i wyglądała świetnie).
          >
          >
          >

          qqbek i to rzeczywiscie sam zrobisz w miesiac z tesciem ktory nie robi fizycznie?

          ja wiem, ze Ty jestes czlowiekiem renesansu jak leo da vinci wielu talentow ale tu chodzi o sama fizyczna harowke, nawet nie wspominajac o sprzecie czy o najnowszych pomyslach wykonczeniowo-instalacyjnych?

          nie lepiej robic to w czym jestesmy dobrzy i co przynosi dochod?

          no bo oszczedzisz na robociznie to raz - ale stracisz na braku zarobkow jak i w tym wieku mozesz stracic na zdrowiu (cos sobie uszkodzic np w kregoslupie)

          ja wole tam robic w swoim zawodzie a prace ciezkie niech ktos robi
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 22:48
        Taka franca to jeszcze nie powód do paniki :)
        Ogólnie powinno za 3-4 tygodnie się wyklarować już wszystko, więc rozważam sugestie.
        Przykładowo nie brałem nigdy pod uwagę Alfy 156, a mój krajan Bruner rzucił (po przejrzeniu ogłoszeń) całkiem ciekawą sugestię.
        Co prawda w pobliżu mojej wsi nie ma żadnej 156 SW z JTD na sprzedaż (przynajmniej nie do 6), ale już w całym kraju występują (i to często poniżej trójki ze sprawną klimą).

        A to kuszące.
        No bo w końcu co ze mnie za kierowca, skoro jeszcze Alfy w życiu nie miałem?
        Ślubu brać z nią nie będę, pójdzie potem do ludzi albo na nowe Polsilvery.
        • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 23:10
          Starsze Alfy osiągają teraz śmieszne ceny, podobnie używane -sprawne części zamienne do nich (np. sprawny silnik za kilkaset zł). Silniki JTD są trudne do wykończenia przez debilną obsługę i prawie bezawaryjne. Trzeba tylko wyszukać egzemplarz, którego jeszcze rdza na tyle nie zjadła, by nie przeszedł przeglądu. Gdybyś miał lokalizacje na Szerokim, to będziemy sąsiadami :-).
          • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 23:47
            Na Szerokie się moja dobra kumpela, pani profesor ostatnio wyprowadziła.
            Idź ty z tym Szerokim.
            Psy dupami szczekają, wrony zawracają, kościół walnęli niczym Flakturm, żeby nad okolicą dominował, błoto na ulicy, kanalizacji nie ma... jak na wsi.
            W bardziej cywilizowane rejony, po dokładnie odwrotnej stronie miasta wycelowałem.
            • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 27.09.20, 14:09
              Na Szerokim jak na wsi?? Cóż to za kłamliwa propaganda, nie dość że są wszystkie media łącznie z gazem i kanalizacją oczywiście, to jest jeszcze światłowodowy internet o bardzo dużej prędkości i telewizja z bardzo wieloma programami. Kościoła nie widać , bo teren jest lekko pagórkowaty. Doskonały dojazd do miasta i obwodnicy i możliwość jazdy w każdym kierunku bez przejeżdżania przejeżdżania przez miasto.
              Co do wykończeniówki, to do takich robót jak montaż paneli, glazury i terakoty radziłbym zatrudnić fachowców z doświadczeniem- to niby proste czynności , ale ktoś kto robi to pierwszy raz może to zrobić nie tak jak trzeba.
              • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 27.09.20, 14:21
                Znajoma mieszka przy nieutwardzonej ulicy (wjazd od Leszka), bez kanalizacji (mają szambo), a Internet mają bezprzewodowy, bo "kiedyś będzie".
                Za to "Flakturm w stylu eklektyzmu neoromańskiego" widzą od siebie w całej okazałości.

                Co do wykończeniówki, to chyba powierzchnię położonych w życiu paneli mogę liczyć już nie w setkach, a tysiącach metrów kwadratowych, a teść miał swego czasu firmę remontowo-budowlaną (a teraz robi "fuchy" bo ma wyrąbane). We dwóch z teściem (plus pomoc innych osób z rodziny w weekendy) zrobimy lepiej, niż najlepsza firma na rynku, bo robić będziemy "dla siebie".
                • bywalec.hoteli Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 08:59
                  qqbek napisał:

                  > Co do wykończeniówki, to chyba powierzchnię położonych w życiu paneli mogę licz
                  > yć już nie w setkach, a tysiącach metrów kwadratowych, a teść miał swego czasu
                  > firmę remontowo-budowlaną (a teraz robi "fuchy" bo ma wyrąbane). We dwóch z teś
                  > ciem (plus pomoc innych osób z rodziny w weekendy) zrobimy lepiej, niż najlepsz
                  > a firma na rynku, bo robić będziemy "dla siebie".

                  qqbek i to rzeczywiscie sam zrobisz w miesiac z tesciem ktory nie robi fizycznie?

                  ja wiem, ze Ty jestes czlowiekiem renesansu jak leo da vinci wielu talentow ale tu chodzi o sama fizyczna harowke, nawet nie wspominajac o sprzecie czy o najnowszych pomyslach wykonczeniowo-instalacyjnych?

                  nie lepiej robic to w czym jestesmy dobrzy i co przynosi dochod?

                  no bo oszczedzisz na robociznie to raz - ale stracisz na braku zarobkow jak i w tym wieku mozesz stracic na zdrowiu (cos sobie uszkodzic np w kregoslupie)

                  ja wole tam robic w swoim zawodzie a prace ciezkie niech ktos robi
                  • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 09:52
                    bywalec.hoteli napisał:

                    > qqbek i to rzeczywiscie sam zrobisz w miesiac z tesciem ktory nie robi fizyczni
                    > e?

                    1. Teść robi fizycznie.
                    2. Nie miesiąc. Z racji obsuwy z kredytami i ogólnie tym, że liczyłem, że kupię we wrześniu, a zapowiada się koniec października/początek listopada przesunęliśmy sobie termin przeprowadzki na ferie zimowe (1-14 lutego 2021 w lubelskim).

                    > ja wiem, ze Ty jestes czlowiekiem renesansu jak leo da vinci wielu talentow ale
                    > tu chodzi o sama fizyczna harowke, nawet nie wspominajac o sprzecie czy o najn
                    > owszych pomyslach wykonczeniowo-instalacyjnych?

                    Ale ja lubię się czasami pobrudzić, odmóżdżyć.
                    Czerpię satysfakcję z tego, że potrafię coś zrobić i nieźle mi to wychodzi.

                    > nie lepiej robic to w czym jestesmy dobrzy i co przynosi dochod?

                    Ale ja jestem w tym dobry.
                    Co więcej, jestem wręcz przekonany co do tego, że tak dobrze jak sam sobie zrobię nikt mi nie zrobi.

                    > no bo oszczedzisz na robociznie to raz - ale stracisz na braku zarobkow jak i w
                    > tym wieku mozesz stracic na zdrowiu (cos sobie uszkodzic np w kregoslupie)

                    Kręgosłup?
                    Przy kładzeniu płytek czy instalacji kibla?
                    Nie przesadzaj :)


                    > ja wole tam robic w swoim zawodzie a prace ciezkie niech ktos robi

                    To nas właśnie różni.
                    Ja lubię czasem popracować fizycznie.
                    Nie muszę do tego dorabiać żadnej ideologii (w stylu "praca uszlachetnia"), bo po prostu to lubię.
                    Zresztą u małżonki jest dość specyficzny "układ" w rodzinie - wszystkie remonty, wykończenia, nawet częściowo budowy robi się "rodziną". Od poniedziałku do piątku siedzi "inwestor" i teść, robiąc bardziej skomplikowane rzeczy (np. łazienki), na weekend zjeżdża się dodatkowe 4-5 osób i robi się szybko łatwiejsze rzeczy (np. futryny, drzwi, podłogi). Zupełnie jak u mormonów czy innych Amiszów :)
                    Stąd też moja wprawa w wykończeniówce, bo nie tylko obecny dom i poprzednie mieszkanie tak urządzałem, ale też (i to tylko w ostatniej dekadzie) dwa domy i trzy mieszkania "od zera" wykończyłem :)
      • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 17:05
        hukers napisał:

        > Ja bym sobie kupił Paseratii B5 albo Astrę kombi II. Szyku może tym jakoś szcze
        > gólnie nie zadasz, ale w końcu nie o to w tym przypadku chodzi.

        Ale warto wypośrodkować wybór, w końcu ten pojazd będzie też służył do innych celów niż tylko transport cementu i innych materiałów budowlanych.
          • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 19:18
            No właśnie ja też skłaniam się coraz bardziej ku opcji "byle miał wygodnie dostępny bagażnik i trochę zabawy gwarantował".
            Ślubu z tym autem brać nie zamierzam (w przeciwieństwie do Golfa, który z racji porąbanego polskiego systemu podatkowego planowany jest na minimum 8,5 roku - 30 miesięcy amortyzacji, a potem, od stycznia przyszłego roku, 72 miesiące od przekazania do celów prywatnych do możliwości sprzedania bez płacenia podatku dochodowego).
            • hukers Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 19:25
              qqbek napisał:


              72 miesiące od przekazania do celów prywatnych do możliwości sprzedania bez płacenia podatku do
              > chodowego).
              >

              Trochę mnie zaskoczyłeś tymi sześcioma latami przy używce. Jak bierzesz nowy w leasing, to bez podatku możesz sprzedać już po pół roku, od przepisania na siebie.
    • liczbynieklamia Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 20:53
      Wypłać sobie dwa tysiące w gotówce i kup pierwszy rozsądny i odpowiadający tobie egzemplarz w ramach tego budżetu, który się nawinie. Szkoda czasu na wymyślanie modeli, skoro liczy się tylko egzemplarz. Jak wymyślisz sobie model, zaczniesz po niego jeździć (bo to tylko 50km, 100km, 150km), to co chwila się będzie okazywało, że a to przegnity, a to nie odpala, a to jest w nim kurnik.

      Popatrz zawsze dobrze, co jest do wymiany na już i dolicz koszt do zakupu auta. Koszt opon, akumulatora, rozrządu, klocków i tarcz przekracza niejednokrotnie dwukrotność takiego auta w całości, a wątpliwe, że przejdziesz nim 40 czy 50 tysięcy kilometrów, żeby koszty się zamortyzowały. Lepiej kupić auto, w którym te komponenty są w stanie "jeszcze rok pojeżdżą".

      Nie idź w pułapkę dopłacania do lepszego egzemplarza - ta droga nie ma końca, a w tak tanich autach opłaca się naprawiać tylko drobiazgi. Jak kupisz tanio i coś się zepsuje, to oddasz na złom. Jak kupisz drogo - będziesz naprawiał, co jest najgorszym możliwym wyjściem, bo reszta auta też jest zużyta i możliwe, że za chwilę będziesz naprawiał co innego.

      Nie wierz w opinie o awaryjności konkretnych modeli - jeśli coś przeżyło ostatnich kilka lat będąc gruzem za parę tysięcy, to znaczy że się nie psuło nic poważnego, bo inaczej już dawno trafiłoby na złom. Jeśli dany samochód wytrzymał 20 lat i pół miliona kilometrów, to znaczy że był dobry, niezależnie od tego, co piszą o nim na forach.
    • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 22:36
      Do roboty, na krotko, to astra II combi. Pakowny, na tyle twardy by wory cementu wozić i konstrukcja jak budowa cepa, czyli młotkiem można naprawić. Za rocznik 2007 w 6000 zł się zmieścisz. Parę tygodni temu jechałem taką z Poznania do W-wy. Wszystko grało. Drogi się trzymał, nie myszkował, koła się kręciły, radio grało, klima chłodziła i to wszystko kosztowało 8 litrów gazu na 100.
      Znajomy nowy kupował i wracaliśmy dwoma.
      Kilka dni minęło i sprzedał auto (na ubera) za 5800 zł.
      Co do Fracuzów, to jedynie Francuzki, auta ni cholery.
      Ale rzecz gustu, de gustibus non est disputandum.
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 23:46
        Idź ty kosmitów i kosmitki w ministerstwie gluszyć z astrą G.
        Najszczęśliwszy dzień w moim motoryzacyjnym życiu to ten, w którym po wielu miesiącach sprzedałem swoją Astrę G, której szczerze nie lubiłem.
        Uwalające co rusz podjazd kolejnymi płynami eksploatacyjnymi X5 sprzedałem, zanim ogłosiłem. To samo z "trójką" BMW, która sprzedana była zanim ją nawet zamierzałem sprzedać.
        A Astry G nie lubiłem od pierwszego dnia i przez kilka kolejnych lat. A potem się jeszcze, cholera jedna, sprzedać nie chciała.
        • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 09:43
          qqbek napisał:

          > Najszczęśliwszy dzień w moim motoryzacyjnym życiu to ten, w którym po wielu mie
          > siącach sprzedałem swoją Astrę G, której szczerze nie lubiłem.

          Nie pytałeś o auto na wystawę, lecz do roboty, to ci zaproponowałem coś co wiem z doświadczenia, że się sprawdza, a, że tego konkretnie nie lubisz, to weź kolejny kredyt i kup coś co lubisz.
          Widzisz jakiś problem?
          Aha, rozumiem. Tobie bardziej o błysk chodzi, a nie funkcjonalność.
          Symptomatyczne dla osobników kategorii burżuazji kredytowej. Ma być bardzo tanio, bardzo pięknie, funkcjonalnie i wszyscy muszą mnie podziwiać.



          • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 14:04
            Chyba się nie rozumiemy.
            To, że to samochód na chwilę nie oznacza jeszcze, że ma mnie wkurwiać.
            Wprost odwrotnie, nie zamierzam jeździć czymś, o czym wiem, że mnie wkurwia.
            A do Astry G mam osobistą awersję i ni chuja nie zamierzam nic z tym robić.
            Ćwierć wieku temu poprzysiągłem sobie, że nie siądę do parcha 126p po tym, jak już zdam na nim egzamin państwowy. Ćwierć wieku mija a moja dupa nie zagościła w kaszlaku.
            Z Astrą G będzie podobnie.
            "Nie, bo nie!"
            I tyle.
            • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 14:41
              Ja bym podchodził do tej sprawy bardziej na luzie- wiedząc że za rok takie auto pójdzie najprawdopodobniej na złom lub na części , wybrałbym pojazd z większą fantazją- taki jaki kiedyś bardzo chciałem mieć. Znajomy miał podobną historię- używał auta prywatnego do celów służbowych za całkiem spory kilometrowy ryczałt, specjalnie do tego celu kupił auto swych dziecięcych marzeń- Fiata 131 Mirafiori, w dobrym stanie. Pamiętam komiczną historię z nim związaną- kiedyś wracał do domu późno wieczorem i ktoś mu polecił skrót przez stary czołgowy poligon- wpadł tam po ciemku w jakąś dziurę na tyle skutecznie, że auto nie było dalej w stanie jechać o własnych siłach. Problem też był taki, że w tym miejscu był bardzo słaby sygnał telefoniczny- nie mógł się dodzwonić do pomocy drogowej by sprowadzić lawetę. Wdrapał się wtedy na sam wierzchołek wysokiego drzewa , jednego z nielicznych, które tam były- to go uratowało, uzyskał połączenie i sprowadził lawetę.
                • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 22:04
                  liczbynieklamia napisał:

                  > Kupowanie auta, którego się nie lubi nie ma kompletnie żadnego sensu. Jeśli tyl
                  > ko jedynym wyznacznikiem fajności auta nie jest dla ciebie ból dupy sąsiadów, t
                  > o za 2-3 tysiące bez problemu znajdziesz auto, które będzie dla ciebie fajne, m
                  > imo że stare.

                  Otóż to.
                  Jedno, że ma być średniej wielkości (odpadają wszystkie te amerykańskie landary, które kiedyś chciałem mieć - jak Buick Park Avenue na przykład - pamiętam, że mój pierwszy szef miał takiego, czarnego, sprowadzonego na zamówienie z Holandii i zawsze chciałem też takiego mieć - wiem, kanapa na kołach, ale z drugiej strony gówniarskie marzenie), ale nie ma ścisku dupy, że ma kłuć w oczy kogokolwiek.
                  Znajomy ma Espero teścia na sprzedaż, ale po pierwsze już lekko "chrupek", po drugie 1.8 bez gazu, więc ani osiągów, ani ekonomii - choć nie powiem, ta hybryda Ascony i odrzuconego nadwozia Xantii też mi się zawsze podobała.
                  Jeszcze z 15 lat temu bym pewnie w tej samej sytuacji Forda Granady kombi szukał... tyle, że wymarły jak dinozaury, a za ostatnie relikty za Odrą już po 8-10 tysięcy Euro wołają. A to było auto-marzenie mojego dzieciństwa (sąsiad - kamieniarz takiego miał).
                    • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 10:48
                      liczbynieklamia napisał:

                      > "Trochę" się spóźniłeś. Teraz jest czas na realizowanie marzeń z przełomu wiekó
                      > w. Ciężko już znaleźć tanio auta z początku lat 90-tych w stanie innym niż agon
                      > alny.

                      No właśnie widzę, że taniej kupię BMW E38, niż Forda Granadę...
                      • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 13:06
                        vogon.jeltz napisał:

                        > > Teraz jest czas na realizowanie marzeń z przełomu wieków.
                        >
                        > Tylko jakie auto z przełomu wieków może być taki marzeniem? To był raczej dość
                        > nudny okres w motoryzacji. A może się mylę?

                        To teraz mamy bardzo nudny okres motoryzacji- ja czasem współczuję tym, którzy teraz kupują swój pierwszy , nowy samochód. Zero przyjemności z jazdy.
                        Ktoś pisał że starsze auta marzeń to dzisiaj trupy- wcale tak nie musi być, wystarczy że ktoś trzyma auto w suchym garażu i dba o nie, w ten sposób np. stary Fiat 125 p jest dziś doskonale zachowany
                        • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 13:16
                          bruner4 napisał:

                          > To teraz mamy bardzo nudny okres motoryzacji- ja czasem współczuję tym, którzy
                          > teraz kupują swój pierwszy , nowy samochód. Zero przyjemności z jazdy.
                          > Ktoś pisał że starsze auta marzeń to dzisiaj trupy- wcale tak nie musi być, wy
                          > starczy że ktoś trzyma auto w suchym garażu i dba o nie, w ten sposób np. stary
                          > Fiat 125 p jest dziś doskonale zachowany

                          Ty sobie jawnie jaja robisz.
                          Nawet nudny rodzinny sedan - VW Passat czy Ford Mondeo osiąga setkę w 8-9 sekund (i mówimy tu o przeciętnej, a nie "topowej" wersji silnikowej).
                          Za czasów 125p takie osiągi były zarezerwowane dla aut sportowych.
                          Zawieszenia są takie, że każde z tych aut objechałoby 125p z jego sztywnym mostem i resorami piórowymi nawet, gdyby im moc ograniczyć do mocy 125p.
                          Trwałość?
                          Podparty na trzech panewkach silnik 125p wymagał generalki po przebiegu, który nowoczesne silniki kwalifikuje... do drugiej wymiany oleju.
                          • liczbynieklamia Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 20:08
                            > Nawet nudny rodzinny sedan - VW Passat czy Ford Mondeo osiąga setkę w 8-9 sekund

                            Nie masz racji. A jeżeli uważasz, że masz, to proponuję ci kupić Astrę G w wersji OPC. Zobaczysz, że osiągi to nie wszystko.

                            Fajne auto nie musi być szybkie, nie musi mieć świetnego zawieszenia, nie musi być nawet trwałe. Wystarczy że jest... fajne.

                            > Tylko jakie auto z przełomu wieków może być taki marzeniem?
                            Dzisiaj żadne nie będzie, ale wtedy coś by się znalazło. Teraz jest znacznie gorzej - chyba trudno byłoby mi znaleźć w europejskich salonach auto, które chciałbym sobie kupić.
                            • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 07:33
                              liczbynieklamia napisał:


                              > > Tylko jakie auto z przełomu wieków może być taki marzeniem?
                              > Dzisiaj żadne nie będzie, ale wtedy coś by się znalazło. Teraz jest znacznie go
                              > rzej - chyba trudno byłoby mi znaleźć w europejskich salonach auto, które chcia
                              > łbym sobie kupić.
                              Na przełomie wieków napewno coś by się znalazło choćby dla niektórych pewnie marzeniem wtedy były citroeny z hydro pneumatycznym zawieszeniem.
                          • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 22:52
                            qqbek napisał:


                            > Ty sobie jawnie jaja robisz.
                            > Nawet nudny rodzinny sedan - VW Passat czy Ford Mondeo osiąga setkę w 8-9 sekun
                            > d (i mówimy tu o przeciętnej, a nie "topowej" wersji silnikowej).
                            > Za czasów 125p takie osiągi były zarezerwowane dla aut sportowych.
                            > Zawieszenia są takie, że każde z tych aut objechałoby 125p z jego sztywnym most
                            > em i resorami piórowymi nawet, gdyby im moc ograniczyć do mocy 125p.
                            > Trwałość?
                            > Podparty na trzech panewkach silnik 125p wymagał generalki po przebiegu, który
                            > nowoczesne silniki kwalifikuje... do drugiej wymiany oleju.

                            No, te co dziś osiągają 100 km/h w 8-9 sekund to takie trochę wyższej klasy i ceny, najpopularniejsze są jednak te tańsze, które osiągi mają gorsze, za to wszystkie są ekologiczne- to niestety sprawia że autu brak wielu zalet. Tak jak ktoś już napisał - osiągi to nie wszystko, dziś są nawet 3-cylindrowe auta pojemności 1,6 z turbodoładowaniem osiągające setkę w ok. 7 sekund, ale kudy im do dawnej wolnossącej 6V mającej podobny wynik do setki...
                    • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 10:23
                      only_the_godfather napisał:

                      > Czyli gówno wiesz, a się mądrzysz. Typowy pozer....

                      Aaaaa, przepraszam, speców osiedlowych, co to raz na tydzień do kościoła wyjeżdżają i czasami do szwagra po kartofle. Nie pomyślałem, wy spece i oczywiście argumenty macie na obronę papierowych pontonów na F i sprzedawanych po kosmetyce zewnętrznej pod paroma markami.
                      A tak w ogóle, co mnie to obchodzi. A se kupujcie na raty te fiato-suzuki, czy peugeoto-citroeno-renówki i woźcie w bagażniku cewki zapłonowe by na drodze wymienić jak padną. Że jeszcze wspomnę o mistrzostwie świata w produkowaniu aut tak, by gdy gwarancja się skończy, pod trochę mocniejszym butem, rozpierdalało się wszystko jak leci. Wasza sprawa i wasza kasa.
                      Cześć



                      • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 10:46
                        Merytoryczna odpowiedź naszego resrtowca.
                        Tylko co kupić w takim razie? Japończyka? Przecież sam pisałeś że hamulce u ciebie źle działają. W moim jak to określasz papierowym czy w "firmowym" na f nie ma przypadłości że klocki po hamowaniu nie odpuszczają lecz ciągle ocierają o tarcze.
                        • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 13:17
                          samspade napisał:

                          > Merytoryczna odpowiedź naszego resrtowca.

                          1 - Nie jestem resortowcem.
                          2 - Przedstaw swoja merytoryczną ocenę mojej.

                          > Tylko co kupić w takim razie? Japończyka?

                          Czy ja kogoś namawiam do kupowania Japończyków?
                          A kupujcie sobie co chcecie, wasze pieniądze.

                          > Przecież sam pisałeś że hamulce u cie
                          > bie źle działają.

                          No to nie umiesz czytać.
                          Albo inaczej, wyczytujesz to, co chcesz wyczytać.
                          To się nazywa projekcja.

                          > W moim jak to określasz papierowym czy w "firmowym" na f nie
                          > ma przypadłości że klocki po hamowaniu nie odpuszczają lecz ciągle ocierają o t
                          > arcze.

                          Jeśli w porę wymieniasz, czy raczej firma, to nie ocierają.
                          Spróbuj przejechać na nich dynamicznie 80000.
                          Zresztą aut firmowych mi tu za wzór nie przytaczaj. Oni wszystkie koszty sobie odliczają, a po paru latach przed przewidywanymi kłopotami, ich się pozbywają. To biznes. Dla nich koszt przejechanego kilometra 2 zł, to pryszcz. W prywatnym użytkowaniu już niekoniecznie.
                          Dlatego osobiście wolę jeździć starym, ale wyszykowanym na tiptop autem, które mnie kosztuje ciut ponad 0.70 zł za kilometr. Kilka lat temu sprzedałem Civica, japońskiego sedana, który mnie kosztował poniżej 0.50 zł za kilometr. Kupiec bardzo sobie chwalił, ale szkoda, bo dał narzeczonej, a ta tym autem owinęła drzewo. Za szybki był dla niej. Szczęście, że skończyło się tylko na złamanej nodze. Po tym kupił Civica 1,6, tyle że zrobionego w Turcji.



                          • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 15:18
                            To się nazywa czytanie co piszesz. Teraz twierdzisz że klocki odpuszczają w starym samochodzie ale w nowym już nie.
                            Twoje mondrości są w sumie niewiele warte. Szczególnie że opierasz je na doświadczeniach rzeźników z reszortu. I nie wiem czemu nie przytaczać przykłądu nowego auta? Bo ty tak chcesz? Bo nie pasuje ci do tezy?
                            • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 16:16
                              samspade napisał:

                              >Teraz twierdzisz że klocki odpuszczają w sta
                              > rym samochodzie ale w nowym już nie.

                              Piłeś?
                              No bo gdzieś ty wyczytał, że w kwestii zużycia kloców samochody dzielę na stare i nowe?
                              Pisałem tylko o zużyciu klocków po przejechaniu 80000 km. Ktoś się chwalił, ze tyle na klockach przejechał i wg niego jeszcze były dobre.
                              Chyba, że ty należysz do tych kierowców, co robią 8000, albo mniej rocznie i na trasach nie przekraczasz setki. Tu rozumiem, wasze auta są jak cukiereczki.
                              Rozumiem też, że jeden przejechany kilometr może cię kosztować nawet 3 zeta. Oblicz sobie. Zsumuj wszystkie wydatki jakie na auto poniosłeś ponosisz i będziesz musiał ponieść przy zakupie nowego i podziel tę kwotę przez ilość przejechanych kilometrów.



                              • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 16:19
                                ktos_z_kosmosu napisał:

                                > samspade napisał:
                                >
                                > >Teraz twierdzisz że klocki odpuszczają w sta
                                > > rym samochodzie ale w nowym już nie.
                                >
                                > Piłeś?
                                > No bo gdzieś ty wyczytał, że w kwestii zużycia kloców samochody dzielę na stare
                                > i nowe?
                                > Pisałem tylko o zużyciu klocków po przejechaniu 80000 km. Ktoś się chwalił, ze
                                > tyle na klockach przejechał i wg niego jeszcze były dobre.
                                > Chyba, że ty należysz do tych kierowców, co robią 8000, albo mniej rocznie i na
                                > trasach nie przekraczasz setki. Tu rozumiem, wasze auta są jak cukiereczki.
                                > Rozumiem też, że jeden przejechany kilometr może cię kosztować nawet 3 zeta. Ob
                                > licz sobie. Zsumuj wszystkie wydatki jakie na auto poniosłeś ponosisz i będzies
                                > z musiał ponieść przy zakupie nowego i podziel tę kwotę przez ilość przejechany
                                > ch kilometrów.

                                Paliwa nie licz.
                              • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 16:31
                                Nigdy nie liczyłem ale z ciekawości
                                Kupiłem dodge'a 3 lata temu. Dokładnie co do tygodnia no sprzedałem 3 dni przed ukończeniem polisy OC
                                W ciągu 3 lat bez paliwa wydalem:
                                - 2800 na ubezpieczenie
                                - 7000 pakiet startowy (hamulce, płyny, rozrząd itd)
                                - 1300 Nowy program do silnika
                                - 3 komplety wycieraczek 150
                                - piasta przód z wymianą 500
                                - amorki przód 700 z wymianą
                                - czujnik ABS x 2 70
                                - opony wielosezonowe ok 2000

                                Sprzedałem auto 1500 PLN poniżej ceny zakupu więc całkowite koszty bez paliwa to 16 tyś PLN
                                Zrobione 36 tyś km
                                Koszt na km to 44 grosze.
                                Tylko co z tego wynika?
                                Teraz w subaru będzie pewnie sporo więcej. Na km.
                                • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 22:21
                                  trypel napisał:

                                  > W ciągu 3 lat bez paliwa wydalem:
                                  > - 2800 na ubezpieczenie
                                  > - 7000 pakiet startowy (hamulce, płyny, rozrząd itd)
                                  > - 1300 Nowy program do silnika
                                  > - 3 komplety wycieraczek 150
                                  > - piasta przód z wymianą 500
                                  > - amorki przód 700 z wymianą
                                  > - czujnik ABS x 2 70
                                  > - opony wielosezonowe ok 2000
                                  >
                                  > Sprzedałem auto 1500 PLN poniżej ceny zakupu więc całkowite koszty bez paliwa t
                                  > o 16 tyś PLN
                                  > Zrobione 36 tyś km
                                  > Koszt na km to 44 grosze.
                                  > Tylko co z tego wynika?
                                  > Teraz w subaru będzie pewnie sporo więcej. Na km.

                                  A doliczyłeś kosz zakupu tego Subaru.
                                  Jeśli kupiłeś, to jak sadzę, pieniążków z płota nie ściągnąłeś.
                                  Jeśli jednak już miałeś to Subaru, to jesteś w mniejszości. Przeważnie ludzie kupują do swojego użytku jedno auto, używają je, sprzedają i kupują następne.
                              • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 20:51
                                ktos_z_kosmosu napisał:

                                > Piłeś?
                                Chyba ty.
                                W resortach siłowych alkoholizm to choroba zawodowa...

                                > No bo gdzieś ty wyczytał, że w kwestii zużycia kloców samochody dzielę na stare
                                > i nowe?

                                Dzielą się na sprawne (te z prostymi tarczami i sprawnymi zaciskami, które nie sprawiają, że klocki trą o tarczę podczas jazdy) i niesprawne (na przykład w 30-letnim rzęchu).

                                > Pisałem tylko o zużyciu klocków po przejechaniu 80000 km. Ktoś się chwalił, ze
                                > tyle na klockach przejechał i wg niego jeszcze były dobre.

                                Ja to pisałem.
                                Widziałem te klocki w maju, przy 76 tysiącach przebiegu i nie sądzę, żeby teraz (81 tysięcy) wyglądały jakoś dużo gorzej.


                                > Ob
                                > licz sobie. Zsumuj wszystkie wydatki jakie na auto poniosłeś ponosisz i będzies
                                > z musiał ponieść przy zakupie nowego i podziel tę kwotę przez ilość przejechany
                                > ch kilometrów.

                                A proszę bardzo resortowy flaszkoobalaczu:
                                Za samochód dałem (ponad 2 lata temu) 55 tysięcy.
                                Za trzy pełne przeglądy 2 tysiące.
                                Za trzy pełne ubezpieczenia 5 tysięcy.
                                Za paliwo (na 30 tysięcy km łącznie) - jakieś 8 tysięcy.
                                Za dwa komplety wycieraczek jakieś grosze (lubię MotGum, a te kosztują z połowę tego co Bosch czy Valeo).

                                Wygląda więc na to, że kilometr kosztuje mnie... 30 groszy.
                                Bo jak ostatnio sprawdzałem to auta z rocznika mojego auta, z podobnym wyposażeniem i przebiegiem, chodzą już po około 60 tysięcy (jakim cudem - nie wiem).
                              • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 22:34
                                Bo klocki po 80 tys jeszcze były dobre. Twój czasookres jest bzdurą.
                                A na trasach regularnie przekraczam setkę. I co w związku z tym?
                                A czy mój plastikowy samochód jest jak cukiereczek? Nie w środku. Ale przy dwójce dzieci nikogo to nie dziwi. Ale i tak wygląda lepiej niż twój ulep.
                                • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 22:58
                                  samspade napisał:

                                  > Bo klocki po 80 tys jeszcze były dobre. Twój czasookres jest bzdurą.
                                  > A na trasach regularnie przekraczam setkę. I co w związku z tym?

                                  Jajco, drogowy zabójco.

                                  > A czy mój plastikowy samochód jest jak cukiereczek? Nie w środku. Ale przy dwój
                                  > ce dzieci nikogo to nie dziwi. Ale i tak wygląda lepiej niż twój ulep.

                                  Skąd wiesz, że lepszy?
                                  Kolejny wróżbita się znalazł, z fusów wywróżył.
                                  Żałosny jesteś.
                                  • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 07:49
                                    ktos_z_kosmosu napisał:


                                    > Skąd wiesz, że lepszy?
                                    > Kolejny wróżbita się znalazł, z fusów wywróżył.
                                    > Żałosny jesteś.
                                    A Ty skąd wiesz, że stare samochody są lepsze od nowych?W weekend miałem okazję pojeździć i trochę kilometrów zrobić nową Megane IV 1.3TCe 140KM z skrzynią EDC. Mimo, że to tylko Renault to wsiadając do mojej Megane III z 2010 r, z prostym wolno ssącym silnikiem 1.6 16v 110KM jakoś tak było czuć, że jest to stara technologia, silnik mniej dynamiczny, jakość materiałów gorsza itd.
                                    • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 09:22
                                      Nowy- droższy , brzydszy (jak dla mnie)- to co się od razu rzuca w oczy, ten nowszy ma turbo, które jednak wcale dużo więcej mocy nie daje ani za bardzo nie obniża zużycia paliwa (przy ostrzejszej jeździe ten starszy spali mniej), przypuszczam też że trwałość starszej- wolnossącej jednostki będzie większa a koszty serwisu mniejsze (brak turbo). W tym przypadku jeszcze nie jest tak źle z tym nowym modelem. Pomijając sprawy techniczne, te starsze auta były jakieś ładniejsze, nie było np. zjawiska SUV-ów, które szpeci krajobraz naszych dróg.
                                      • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 10:33
                                        bruner4 napisał:

                                        > Nowy- droższy , brzydszy (jak dla mnie)-
                                        brzydszy czy ładniejszy to już kwestia gustu.
                                        > to co się od razu rzuca w oczy, ten no
                                        > wszy ma turbo, które jednak wcale dużo więcej mocy nie daje ani za bardzo nie o
                                        > bniża zużycia paliwa (przy ostrzejszej jeździe ten starszy spali mniej),
                                        Turbo powoduje, że ta moc jest dostępna od niższego zakresu obrotów. Czy auto mniej pali?Po weekendzie mam takie doświadczenie, taka sama trasa, dwoma różnymi autami, moje 1.6 bez turbo z mniejszą mocą wg komputera miało spalanie 7.9 l/100km, 1.3 z turbo z większą mocą, 6,4 l/100km. Prędkości podobne w granicach 110-120-km/h
                                        > przypuszczam też że trwałość starszej- wolnossącej jednostki będzie większa a koszty
                                        > serwisu mniejsze (brak turbo). W tym przypadku jeszcze nie jest tak źle z tym n
                                        > owym modelem. Pomijając sprawy techniczne, te starsze auta były jakieś ładniejs
                                        > ze, nie było np. zjawiska SUV-ów, które szpeci krajobraz naszych dróg.
                                        Czy stare silniki są trwalsze?Poprawnie serwisowane nowe wytrzymają tyle samo. Z resztą stare tzn które?Czy silnik z zmiennymi fazami rozrządu to też stary prosty silnik?Bo jednak KZFR to kolejna rzecz jak turbo która może się popsuć. Warto nadmienić, że kiedyś w tym samym silniku KZFR nie było. Tak samo jest z turbo.
                                        • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 16:03
                                          Cudów nie ma- silnik bardziej wysilony ma mniejszą trwałość- dalej stosowane są podobne materiały na łożyska, panewki, cylindry i tłoki- nie nastąpiły tu żadne rewolucyjne zmiany. Silnik o mniejszej pojemności, ilości cylindrów , doładowany będzie mniej trwały niż wolnossący o podobnej mocy, inny też będzie jego dźwięk i kultura pracy- ma to związek z gorszym wyważeniem układu korbowo-tłokowego oraz wadami turbospężarki (mimo że są one coraz lepsze)- ta nie pracuje idealnie i miewa chwile zawahania przy zwiększaniu obciążenia silnika, ponadto osiągane są mniejsze prędkości obrotowe mocy maksymalnej i nieco mniejsza rozpiętość mocy w zakresie obrotów. Nie przypadkowo luksusowe limuzyny mają silniki wolnossące o dużej pojemności , nie bez powodu też wolnossący Mustang V8 cieszy się dzisiaj dużym uznaniem jako auto sportowe. Zdaje się że w latach 90-tych robiono najbardziej trwałe Mercedesy- firmie to jednak na dobre nie wyszło i szybko się z tego wycofała. Porównanie turbosprężarki do systemu zmiany faz rozrządu (są różne ich typy) nie jest właściwe- turbo jest bardziej skomplikowanym i drogim urządzeniem, bardziej wpływającym na obciążenie silnika , jego moc i trwałość.
                                          • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 16:14
                                            Ja bym jeszcze jeden przykład użył
                                            Nie bez kozery autobusy i ciężarówki mają silniki mające 30-40 koni z litra chociaż przecież w takim solarisie można byłoby wstawić 2 l turbodiesla 240 koni i przecież byłoby ekonomicznie i tanio i więcej miejsca w środku
                                            Z jakiegoś powodu tak się nie robi
                                            • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 18:51
                                              trypel napisał:

                                              > Ja bym jeszcze jeden przykład użył
                                              > Nie bez kozery autobusy i ciężarówki mają silniki mające 30-40 koni z litra cho
                                              > ciaż przecież w takim solarisie można byłoby wstawić 2 l turbodiesla 240 koni i
                                              > przecież byłoby ekonomicznie i tanio i więcej miejsca w środku
                                              > Z jakiegoś powodu tak się nie robi
                                              >
                                              Może bez przesady, ale też w przypadku aut użytkowych ciężarówek czy to autobusów, też stosuje się silniki o mniejszych pojemnościach niż kiedyś, albo o takich samych pojemność ale mających dużo większą moc. Kiedyś takie pojazdy miały silniki generujące ok 200-300 KM, dziś mają moc 500-600KM a pojemność silnika jest ta sama albo mniejsza.
                                                • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 20:56
                                                  trypel napisał:

                                                  > Raczej taka sama pojemność i większa moc
                                                  > Ale skoro 500 koni można wyciągnąć z diesla 4 littowego to dlaczego dalej ma on
                                                  > 15 litrów.
                                                  > Przecież downsizing jest super i wcale nie wpływa na trwałość i użytkowanie
                                                  >
                                                  Lepszym przykładem są pojazdy wojskowe- tam niezawodność i trwałość jest na pierwszym miejscu. Liczy się też jakość używanego paliwa, które nie musi być najlepsze. Silniki wojskowych pojazdów, osiągające kilkaset koni, miały nawet kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt (!) litrów pojemności.
                                          • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 19:42
                                            bruner4 napisał:

                                            > Silnik o mniejszej pojemności, ilości cylindrów , doładow
                                            > any będzie mniej trwały niż wolnossący o podobnej mocy, inny też będzie jego dź
                                            > więk i kultura pracy

                                            Rzeczywiście kultura pracy nowoczesnych silników jest wyższa niż starych.
                                            Samochód z nowoczesnym silnikiem będzie miał też lepsze osiągi.

                                            > ponadto osiągane są mniejsze prędkości obrotowe mocy maksymalnej i nieco mniejsza rozpiętość mocy w zakresie obrotów.

                                            I w dodatku nowoczesne silniki mają większą moc dostępna w szerszym zakresie obrotów.

                                            >Nie przypadkowo luksusowe limuzyny mają silniki wolnossące o dużej pojemności

                                            Miały. Teraz wszystkie są uturbione. Nie przypadkowo.

                                            >nie bez powodu też wolnossący Mustang V8 cieszy się dzisiaj dużym uznaniem jako auto sportowe.

                                            Mustamg sportowy? Jasne.
                                            • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 20:52
                                              Niekoniecznie Samspadzie będzie miał lepsze osiągi- jak zapewne wiesz, modernizacje silników spowodowane wymogami ekologii (np. dodawanie katalizatorów i innego oprogramowania) powodują zmniejszenie mocy. Kultura pracy wolnossącego V6 czy V8 jest dużo większa niż np. doładowanego trójcylindrowca. Rozwój turbospężarek powoduje zwiększenie zakresu obrotów dużej mocy ale ten zakres i tak jest większy w przypadku dużych jednostek wolnossących. Duże luksusowe limuzyny są obecnie uturbiane też ze względów ekologicznych, -nie jest to mile widziane ani przez producentów ani przez użytkowników (woleliby bez turbo). Mustang V8 5.0 to jak najbardziej sportowe auto- przejedź się kiedyś- zobaczysz jaką daje frajdę z jazdy :-)