Dodaj do ulubionych

Islandczyk na golfa pracuje sześć miesięcy a Polak

26.09.20, 20:47
a Polak 29 miesięcy :) i to niby ta sama Unia ! To tak jakby w jednym stanie USA Teksańczyk pracował na Golfa 6 miesięcy a z Arizonie lub Florydzie 29 miesięcy :)
Chleb w Polsce kosztuje 4 zł z w Norwegii 10 zł. Taki sam chleb.
Zatem dlaczego taki sam nowy Golf w Polsce kosztuje tyle samo co na Islandii a nie taniej? Na Islandii powinien kosztować 80 000 zł a w Polsce powinien kosztować załóżmy 50 000 zł. Proporcjonalnie do zarobków.
Nic dziwnego że w Polak woli kupić używanego 3 letniego golfa z obdartymi drzwiami zamiast nowego co nie Qqubek? :) to kwestia nie tylko mentalności lecz także finansów .... hehe


moto.pl/MotoPL/7,88389,26339479,islandczyk-na-golfa-pracuje-szesc-miesiecy-a-polak-az-29.html
Obserwuj wątek
    • qqbek Re: Islandczyk na golfa pracuje sześć miesięcy a 26.09.20, 23:04
      Pojebie:
      1. Niespełna dwuletniego, z wymienionymi drzwiami.
      2. Dziś za auto ponad 4-letnie mógłbym wołać więcej, niż dałem za niespełna dwuletnie (ale to już zasługa tych twoich PiS-dzielców u koryta).
      3. Na Golfa w biedawersji (75k) pracuję nieznacznie dłużej niż Islandczyk, a nie tyle co Polak. Ty za to jeździsz wartym 3-4 tysiące Polo z wiecznie zapalonym "Check Engine".
        • qqbek Re: Islandczyk na golfa pracuje sześć miesięcy a 26.09.20, 23:50
          bywalec.hoteli napisał:

          > Qqbek, jeśli swetry podrożały, to nie wiń za to rządu pis tylko eurokratów z br
          > ukseli wprowadzających nowe normy i testy spalania WLTP.

          Ja mówię o cenie Gofa Sportsvana wyprodukowanego w połowie 2016 roku.
          W połowie 2018 kosztował mnie 55 tysięcy, teraz po ponad 60 chodzą. Serio!
          To nie jest już kwestia nowych systemów w autach... to inflacja z racji wpychania na rynek pustego pieniądza w ilościach niespotykanych w tym kraju od 30 lat.
          • gzesiolek Re: Islandczyk na golfa pracuje sześć miesięcy a 27.09.20, 02:12
            Akurat jeśli chodzi o auta do narastające ceny nowych mają realny wpływ na ceny używek... A na to opłaty emisyjne mają znaczny wpływ... WLTP mniejszy chyba że chodzi o to że producenci nie mogą kombinować i im CO2 za wysokie wychodzi... WLTP ma też wpływ na koszty homologacji, bo trzeba pod homologację podawać wyniki konkretnej wersji (tak jak to robią japońce) a w przypadku gdy pakietów, opcji i ich kombinacje jest więcej to automatycznie jest więcej testów i kosztów homologacji... A inflacja to swoją drogą ale w tym wypadku to drukarki pieniędzy aż się grzeją prawie wszędzie...
          • misiaczek12813 Re: Islandczyk na golfa pracuje sześć miesięcy a 27.09.20, 15:44
            qqbek napisał:

            > bywalec.hoteli napisał:
            >
            > > Qqbek, jeśli swetry podrożały, to nie wiń za to rządu pis tylko eurokrató
            > w z br
            > > ukseli wprowadzających nowe normy i testy spalania WLTP.
            >
            > Ja mówię o cenie Gofa Sportsvana wyprodukowanego w połowie 2016 roku.
            > W połowie 2018 kosztował mnie 55 tysięcy, teraz po ponad 60 chodzą. Serio!
            > To nie jest już kwestia nowych systemów w autach... to inflacja z racji wpychan
            > ia na rynek pustego pieniądza w ilościach niespotykanych w tym kraju od 30 lat.
            >
            >

            nie bądź śmieszny! używany gólf traci na wartości z wiekiem a nie zyskuje...to nie zabytek 35 letni by na wartości zyskiwał ...takich gólfów są miliony...powiedz czy ktoś dał za takiego 3 latka nie bezwypadkowego z obdartymi malowanymi drzwiami 60 czy to tylko takie twoje fantazje że "po tyle chodzą" ? hehe :)
      • misiaczek12813 Re: Islandczyk na golfa pracuje sześć miesięcy a 27.09.20, 15:58
        qqbek napisał:

        > Pojebie:
        > 1. Niespełna dwuletniego, z wymienionymi drzwiami.
        > 2. Dziś za auto ponad 4-letnie mógłbym wołać więcej, niż dałem za niespełna dwu
        > letnie (ale to już zasługa tych twoich PiS-dzielców u koryta).
        > 3. Na Golfa w biedawersji (75k) pracuję nieznacznie dłużej niż Islandczyk, a ni
        > e tyle co Polak. Ty za to jeździsz wartym 3-4 tysiące Polo z wiecznie zapalonym
        > "Check Engine".
        >

        pojeba szukaj w innej wsi :)
        1. dziś ten gólf ma już 4 lata a nie "dwuletniego" i nie jest bezwypadkowy w oryginale lecz miał wymienione drzwi co nie podnosi wartości lecz obniża :)
        2 masz chore fantazje że kupiłeś 2 latka i dziś po 2 latach jeżdżenia nim mógłbyś wołać więcej niż kupiłeś ...;-) czyli co przez 2 lata zyskał na wartości a nie stracił? baju baj:) nie mieszaj do tego socjalu i pisu bo to nie ma nic wspólnego...i to komplement dla pisu że ludzie mają dziś dużo pieniędzy , ale nie są tak głupi że gdy kubuś im zawoła więcej niż dał to tyle ci dadzą.....gdy dałeś 2 lata temu 55 to dziś Golf wart jest 40-45 bo jest coś takiego jak utrata wartości i każdy powie panie ale drzwi wymieniane albo woli dołożyć 20 k i mieć nowego z zerowym przebiegiem w oryginale a nie że drzwi obdarte wymienione :)
        3. gdybym zarabiał tyle co ty to bym kupił nowego Golfa za 70 k zamiast używanego obdartusa za 55 :) ty zarabiasz więcej niż ja a mimo to kupujesz używanego golfa z obdartymi drzwiami chwaląc się że stać cxię na nowego cóż za obłuda hehe :) bieda mentalna panie ! mimo że zarobki wysokie mentalnie nie stać Cię na nowego Golfa z salonu za 70k bo kupiłeś 2 latka za 55 hehe gdyby cię mentalnie było stać na nowego to byś kupił nowego:) bajki opowiadasz że Cie stać....nie stać cię mentalnie na nowego Golfa :) masz mentalność typowego Polaczka centusia byle tylko kasde oszczędzić...mam ale i tak oszczędzę , stać cie ale nie dasz boś chytry hehe :)
    • engine8 Re: Islandczyk na golfa pracuje sześć miesięcy a 26.09.20, 23:38
      Misiu, chleb produkowany w Polsce sprzedjae sie w polsce i mozna go wyprodukowac uzywajac polskich robotnikow i sprzedac za polskie zlotowki
      Podobnie jest w Norwegi.
      Golf jest samchedem niemieckim i Niemcy sprzedajac go chca tyle samo marek za kazdy....
      Czy jakby polacy wysylali chleb na ukraine to mogliby go sprzedawac tam za 1 zl?

      Wyobraz sobie ze Golf w USA kosztuje mniej niz w Niemczech (bo w USA nie ma takich podatkow jak VAT)
      Taki Golf podtwawowy u nas kosztuje niecale 4 srednie pensje.
      A w Niemczech chyba ok 6 srednich pensji..
      To dopiero powinni niemcow wkurwiac...
      To tak jak kiedys Polski Fiat w Polsce kosztowal prawie 100 pensji ...a jego lepsza bo eksportowa versja na zachodzie kosztowala moze 2 pensje. ($2500?)
          • misiaczek12813 Re: Islandczyk na golfa pracuje sześć miesięcy a 27.09.20, 20:43
            aron2004 napisał:

            > czyli siła nabywcza w Reykjaviku jest tylko 30% większa niż w Warszawie. Inna s
            > prawa że Reykjavik ma zdaje się ok. 100 tys. mieszkańców, gdyby porównać centru
            > m Warszawy z Reykjavikiem to wyniki mogłyby być ciekawe bez Pragi Północ czy Wo
            > li.
            >

            to że w Warszawie zarobią 6 nie znaczy że w całym kraju jest 6.
            Poza Warszawą zarobi się 2-3 i średnia wyjdzie 3-4. Zejdź na ziemię. Wy w tej Warszafce nie macie pojęcia o życiu. Prawdziwe życie toczy się na wsi
              • dr.hayd Re: Islandczyk na golfa pracuje sześć miesięcy a 28.09.20, 13:36
                "wszystko inne na peryferiach jest tańsze" Raczej nie.
                Jak mieszkaniec peryferyjnej wsi musi iść do lekarza specjalisty to dojeżdża do Warszawy i płaci prywatnie stawkę warszawskiego specjalisty. Mieszkaniec Warszawy wie, którzy specjalista bierze mniej lub do którego można się dostać na NFZ i nie zapłacić nic.
                Jedzenie kupują wszyscy w dyskontach i supermarketach, gdzie ceny są wyrównane. W małych sklepikach na wsi jest nawet drożej niż w małych sklepikach na miejskich osiedlach.
                Jedzenie "na mieście"- w Warszawie jest konkurencja, jest dużo klientów, więc są restauracje i bary, gdzie dzięki dużym obrotom ceny mogą być niewysokie. Na prowincji restauracje żyją tylko dzięki turystom, więc jak już trafi się jakiś klient to chcą go obłupić (porównaj ceny w prowincjonalnym Zakopanym lub Mielnie z Warszawą).
                Podobnie jest z ubraniami, elektroniką, samochodami czy innymi towarami przemysłowymi - prędzej trafisz na dobrą przecenę czy wyprzedaż w dużym mieście niż na prowincji. Regularne ceny będą takie same lub wyższe na prowincji, bo sprzedawcy tak kompensują sobie niższe obroty.
                Transport - mieszkaniec Warszawy kupuje bilet miesięczny, a dzieci w Warszawie korzystają z komunikacji publicznej za darmo. Mieszkaniec wsi takich możliwości nie ma, często do miasta powiatowego lub wojewódzkiego może się dostać tylko własnym samochodem. A tych km ma do przejechania więcej.
                Jedyne co bezdyskusyjnie jest tańsze na prowincji to mieszkania. O ile są. Bo często nie można kupić małego mieszkania w blok, bo tych nie ma. Trzeba kupić od razu dom. Natomiast koszty utrzymania mieszkania - woda, ścieki, śmieci, prąd - podobne w całym kraju. Koszty ogrzewania - taniej jest mieć z miejskiej sieci ciepłowniczej niż ogrzewać się samemu.
                Koszty usług rzemieślników - różnie bywa. Znajomy przywiózł (i odwiózł) z Warszawy na Mazury hydraulików, zapłacił im za robotę tyle ile zażądali. I tak był zadowolony, bo miejscowi żądali jeszcze więcej, albo nie chcieli się podjąć zadania.
                Więc twierdzenie, że wszystko na peryferiach w Polsce jest tańsze to mit.
    • caesar_pl Re: Islandczyk na golfa pracuje sześć miesięcy a 27.09.20, 09:55
      Przed wojna Opel P4 kosztowal w Niemczech ok.6,5 sredniej pensji.
      Cena P4 (model standardowy) wynosiła 1650 marek niemieckich (RM). Na przełomie 1936/37 roku samochód oferowano w „cenie zimowej” zaledwie 1450 RM, a specjalne i kabriolet sedan - początkowo oferowane za RM 1880 - przystosowane do obniżki. Przy średnim miesięcznym dochodzie w wysokości 250 RM samochód był dostępny dla szerokiego grona osób.(tlumaczyl z niemieckiego Google)
      de.wikipedia.org/wiki/Opel_P4
    • tbernard Re: Islandczyk na golfa pracuje sześć miesięcy a 27.09.20, 10:58
      Kraje maskotki zajmujące się paserstwem i praniem brudnych pieniędzy, która to działalność zwana bywa produktami finansowymi kiepsko nadają się do rzetelnych porównań. Dobrobyt w takich krajach wynika tylko z tego, że wielkim tego świata to pasuje i obywatelom tych krajów po prostu skapuje ze stołu tych wielkich.
        • tbernard Re: Islandczyk na golfa pracuje sześć miesięcy a 28.09.20, 10:26
          Farmazonem to są określenia typu produkty finansowe, ubezpieczeniowe i tym podobne.
          A co do banksterów to dobrze, jeśli zamknęli, ale przecież nie na dożywocie. Wyjdą i będą sobie żyć po królewsku. No i zapewne to co najwyżej słupy rekinów z USA i innych potęg. Rekina jak by chcieli posadzić, to by im łapy odgryzł.
          Tak na zdrowy rozum. Co w Islandii takiego się produkuje, że pracując tam w dużo krótszym czasie zarabia się na samochód? Ryby skuteczniej łowią niż inni poławiacze? Energię z gejzerów pakują do pudełek i sprzedają? Cudów nie ma. Jest tylko zasada zachowania energii i druga zasada termodynamiki.
    • dr.hayd Re: Islandczyk na golfa pracuje sześć miesięcy a 28.09.20, 13:43
      misiaczek12813 napisał(a):

      Na Islandii powinien kosztować 80 000 zł a w Polsce powinien koszto
      > wać załóżmy 50 000 zł. Proporcjonalnie do zarobków.
      >

      Pamiętam polską premierę Golfa IV na Targach Poznańskich. Dziennikarz rozmawiał z prezesem Volkswagena o cenach tamtego Golfa w Polsce:
      Dziennikarz: My w Polsce zarabiamy mniej niż w Niemczech, dla nas to bardzo drogo.
      Prezes: Dla was mamy dostosowany do waszej kieszeni samochód Skoda Favorit.

      I to wciąż jest aktualne. Golf nie dla Polaka, za 50 000zł możesz poszukać czegoś w bazowych specyfikacjach klasy B.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka