Dodaj do ulubionych

OT - my tu gadu gadu, a...

24.01.21, 16:44
... od ponad dwóch miesięcy kilkadziesiąt najtwardszych z twardych ludzi (tam biorą udział również kobiety) jest samotnie w drodze w najcięższych regatach świata - Vendée Globe - pod żaglami samotnie non stop wokół świata, w przybliżeniu 25000 mil lub 46000 km.

Czołówka jest właśnie na ostatniej prostej, za kilka dni zwycięzca dotrze na metę. Dotychczas z 33 startujących odpadło 8. Na szczecie obeszło się bez ofiar w ludziach, ale były utraty jednostek.

Nowością w tej edycji jest użycie płatów nośnych, dzięki którym w sprzyjających warunkach jachty staja się żaglowymi wodolotami, osiągając fantastyczne prędkości.

Coś, jak wyścig Le Mans, ale nie 24 h, lecz 80 dni, bez zmienników i bez możliwości stopów w boksach :-)
Obserwuj wątek
    • bwv1080 W 80 i pół dnia dookoła świata 28.01.21, 08:32
      Pierwsza trojka już na mecie. Napięcie panowało do finału, bo pierwsza czwórkę dzieliły do samego końca *) tylko godziny.
      Dwóch z tej trojki miało bonusy czasowe po akcji ratowniczej po zatonięciu innego jachtu. Stad wygrał Yannic Bestaven, mimo ze na mete przybył jako trzeci.

      ________
      *) Prawie do samego. 90 mil przed meta Herrmann na "Sea Explorer" zderzył sie z trawlerem, odpadł z pojedynku o podium i teraz kuleje na awaryjnym takielunku.
      • galtomone Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 28.01.21, 09:00
        Jakoś mnie to nie jara.

        Żeglowanie mnie w pełni wystarcza na czymś małym typu stara Omega, na jeziorze, przez kilka h. Potem to albo nudne albo zbyt ekstremalne na moje możliwości/wymagania. Mam do wody spory respekt pomimo (a może dlatego), że świetnie pływam.
        • bwv1080 Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 28.01.21, 17:00
          galtomone napisał:

          > Jakoś mnie to nie jara.

          A F1, WRC itp. jara?

          > Żeglowanie mnie w pełni wystarcza na czymś małym typu stara Omega, na jeziorze,
          > przez kilka h.

          Porównujesz rekreacyjną przejażdżkę Thalią wokół parku zdrojowego ze ściganiem się na aucie klasy LMP1 - ale nie trzech kierowców przez 24 godziny, lecz jeden przez 1900 godzin non stop.

          Jest relaks i rekreacja. Są sporty. I są sporty ekstremalne. Tutaj mamy sport ekstremalny przez cholernie duże X.
          • galtomone Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 29.01.21, 07:43
            Nie uzylbym slowa 'jara"... ale na pewno bardziej interesuje.

            I nie porownuje.
            Ja po prostu nie jestem fanem takiego zeglowania i kibicem, co nie znaczy, ze nie doceniam, itd...

            Ale faktycznie nie rozumiem. Podobnie jak fascynacji pilka nozna...

            Ale wyscigow, rajdow, boksu, biegania, itd... tez nie wszyscy rozumieja.

            Ksiądz lubi blondynki, a organista jak śmierdzą stopy.
            I tyle.
        • hukers Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 31.01.21, 01:41
          galtomone napisał:
          Mam do wody spory respekt pomimo (a może dlatego), że świetnie pływam.

          Zawsze się zastanawiałem jak to jest. Lubię, wszystkie sporty w większości jestem co najmniej dobry, ale pływania nie trawię. Popłynę kraulem, żabką, plecami, ale tego nie lubie. Męczę się. Wziąłem nawet kiedyś trenera, dwadzieścia albo trzydzieści godzin. Basen, własny tor idt. Uczył mnie, stał w wodzie, pokazywał ruchy rąk itd. ale mnie nie przekonał. Nie lubię pływania nadal. Nie wiem dlaczego. Moze dlatego, że moja Zośka, to ryba w wodzie i mnie objeżdża jak chce.
          • galtomone Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 01.02.21, 07:27
            hukers napisał:

            > galtomone napisał:
            > Mam do wody spory respekt pomimo (a może dlatego), że świetnie pływam.
            >
            > Zawsze się zastanawiałem jak to jest. Lubię, wszystkie sporty w większości jest
            > em co najmniej dobry, ale pływania nie trawię.

            A ja lubie. Lepiej mi wyłącza głowę i resetuje niz bieganie. Może dlatego, że najpierw pozwala sie skupic na rytmie, wyregulowaniu oddechu... itd..

            > Popłynę kraulem, żabką, plecami,
            > ale tego nie lubie. Męczę się.

            Nie licząc tzw. "egde cases" - nie wszyscy musza wszystko lubić + sporo zalezy od glowy (podejscia, nastawienia) - to "męczenie" sie w wodze wynika w przewazającej wiekszosci wypadków ze złej techniki.
            Ruchu, oddychania, napiecia miesniowego, itd....

            Nie wystarczy prawidlowo ruszac rekami/nogami. Ruch w plywaniu albo raczej calosc plywnaia wbrew pozorom jest dosc skomplikowana i wymaga polaczenia wielu elelemntow.

            Wystarczy, ze spinasz sie tam gdzie nie trzeba - zmeczysz sie bardzo szybko. Trzymasz biodra nie tak jak trzeba - zmeczysz sie bardzo szybko. Itd, itp.... Żle wyregulujesz oddech - j.w.

            Jesli potrafisz tak zmienic tempo plywania, by odpoczywać w ruchu, to wtedy mozesz uznać, ze nauczyles sie plywać.

            Generalnie temat złożony a plywanie wcale latwe nie jest.


            > Wziąłem nawet kiedyś trenera, dwadzieścia albo
            > trzydzieści godzin. Basen, własny tor idt. Uczył mnie, stał w wodzie, pokazywał
            > ruchy rąk itd. ale mnie nie przekonał.

            ??? Mial Cie nauczyc czy przekonac - do czego???

            W zakresie nauki 30h to wcale nie jest duzo.
            Nauka ruchu i różnych ruchów jednym przychodzi szybciej innym wolniej. Ruch w plywaniu jest naprawde nie latwy i wiaze sie z innymi rzeczami. A u ciebie doszlo jeszcze nastawienie "nie, nie lubie".

            Ale nie ma przeciez ani obowiazu lubienia ani plywania - w czym klopot?

            Ja bardzo lubie plywac - teraz cierpie, bo udalo mi sie w basenie byc ostatnio pod koniec wrzesnia... Obawia sie, ze powrot do wody bedzie trudny... Plywalismy na "treningu" po 2,5 - 3 km... Nie sadze bym teraz dal rade wiecej niz km...

            BTW: ja z kolei nie specjalnie jestem fanem biegania (nudzi mnie), ale mam plan kolejny raz dać mu szanse od marca (jak sie troche cieplej zrobi). Trzeba zaczac cos ze soba robic ;-)

            >Nie lubię pływania nadal. Nie wiem dlac
            > zego. Moze dlatego, że moja Zośka, to ryba w wodzie i mnie objeżdża jak chce.

            W tym też cos moze być ;-)

            W kazdym razie jesli plywanie Cie nie relaksuje - taki wysilek jest najfajnieszy - to nie ma sie co upierac... Boks też nie kazdy lubi ;-)
            • vogon.jeltz Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 01.02.21, 09:56
              > Generalnie temat złożony a plywanie wcale latwe nie jest.

              Bez przesady. Jak umiesz poprawnie technikę stylu, to cała filozofia pływania polega na właściwym zsynchronizowaniu rytmu, tempa i oddechu. Jak będziesz cisnął za mocno, to się oczywiście szybko zmęczysz. Jak będziesz robił wszystko tak w sam raz, to to jest jak pieszy marsz i możesz tak płynąć kilometrami. Przynajmniej żabką i kraulem, bo delfin to już inna sprawa.
              • galtomone Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 01.02.21, 10:28
                vogon.jeltz napisał:

                > > Generalnie temat złożony a plywanie wcale latwe nie jest.
                >
                > Bez przesady. Jak umiesz poprawnie technikę stylu, to cała filozofia pływania p
                > olega na właściwym zsynchronizowaniu rytmu, tempa i oddechu.

                No i wlasnie ta "filozofia" wcale nie jest taka prosta i oczywista dla wszystkich.
                Jakby byla, to wszyscy swietnie by plywali... a jak sam wiesz tak nie jest.

                Jednego ruchu uczysz sie szybko i latwo...a innego nie.
                Mialem kumpla, gral w kosza w pierwszoligowym klubie wiec trudno go uznac za osobe niesprawna ruchowo.

                Gry zespolowe - luzik. Technike ogarnial bez klopotu. W basenie tragedia.
                • vogon.jeltz Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 01.02.21, 12:53
                  > Jakby byla, to wszyscy swietnie by plywali... a jak sam wiesz tak nie jest.

                  Bo nie mają poprawnej techniki. Jak widzę, jak ludzie kaleczą poszczególne style, to aż mnie skręca i mam ochotę im powiedzieć: "to nie tak się robi". Kiedyś bardzo dawno temu nawet tak zrobiłem i poderwałem na to jedną laskę, no ale ani nic z tego nie wyszło, ani nie poprawiła specjalnie swojego pływania żabką ;-)

                  Ludzie nie mają po prostu dobrych nauczycieli, którzy mówią im, co robią źle, a wydaje im się, że technika pływania jest równie naturalna jak chodzenie. Ja miałem to szczeście, że co prawda pływać umiałem już wcześnieś, ale na studiach trafiłem na basen do gościa, który poważnie traktował swoje obowiązki (a nie tylko dawał zaliczenie za obecność) i skorygował wszystkie moje błędy techniczne.

                  Nie wiem, czy to jest przypadek hukersa, który niby twierdzi, że dobrze pływa, ale jednak się męczy. Może faktycznie po prostu nie lubi, tak jak ja nie znoszę biegania.
                  • galtomone Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 01.02.21, 13:17
                    vogon.jeltz napisał:

                    > Bo nie mają poprawnej techniki.

                    Jasne.
                    Ale jedni naucza sie jej latwo inni nigdy.
                    Jedni z powodu nauczyciela a inni, bo nie maja zdolnosci - ja na skrzypcach raczej nigdy nie bede grac czysto.

                    A sprowadza sie to do tego co napisalem wyzej a ty potwierdziels - "wydaje im się, że technika pływania jest równie naturalna jak chodzenie." - pluywanie wclae nie jest latwe i takie calkiem naturalne jesli nie jest sie noworodkiem (w jego zas przypadku trudno mowic o "plywaniu").

                    Ludzie sie boja wody, zachlysniecia, piekacych oczu, oddychania + dochodzi kwestia ruchow (nie do konca oczywistych) i ich zgrania ze soba.

                    Zapytaj dowolna osobe w basenie co to jest "naplyniecie", gwarantuje, ze wiekszosc nie bedzie wiedziec o co pytasz.

                    Ale nie stoi to potem na przeszkodzie by walnac piwo i pokazać "kraula".... W sumie fajny styl, tylko w glowie sie strasznie kreci od tego patrzenia lewo/prawo/lewo/prawo/lewo/prawo ;-)
                    • vogon.jeltz Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 01.02.21, 13:46
                      > A sprowadza sie to do tego co napisalem wyzej a ty potwierdziels - "wydaje im się,
                      > że technika pływania jest równie naturalna jak chodzenie." - pluywanie wclae nie jest
                      > latwe

                      No tak, ale ty napisałeś "Nie wystarczy prawidlowo ruszac rekami/nogami. Ruch w plywaniu albo raczej calosc plywnaia wbrew pozorom jest dosc skomplikowana i wymaga polaczenia wielu elelemntow" i generalnie do tego piłem. Bo jak już ktoś umie prawidłowo ruszać rękami i nogami, to już wtedy dojście do dobrego pływania, które zanadto nie męczy, jest w sumie proste. Rzecz w tym, że większość nie dochodzi nawet do etapu prawidłowego machania kończynami - i to jest problem.

                      > Ale nie stoi to potem na przeszkodzie by walnac piwo i pokazać "kraula"....
                      > W sumie fajny styl, tylko w glowie sie strasznie kreci od tego patrzenia
                      > lewo/prawo/lewo/prawo/lewo/prawo

                      To zależy, czy pływasz "na trzy", czy "na dwa". Ale generalnie zaobserwowałem, że ziomki, które popisują się po browarze, jak to oni potrafią wymiatać kraulem, nie pływają ani "na trzy", ani "na dwa" tylko młócą łapskami aż im powietrza zabraknie. Więc jeśli kręci im się po tym w głowie, to najpewniej od tego browara.
                      • galtomone Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 01.02.21, 14:24
                        Podtrzymuję.
                        Nie wystarczy umiec machac rekami i nogami, zeby dobrze plywac.

                        Juz pomijam samo zgranie rak ze saboa, rak i nog, rak, nog i oddechu....
                        Wystrczy ze reszta ciala nie "dziala" tak jak powina - tonie ci dupa albo jestes caly sztywny...
                        Wystaczy, ze "zrywasz" wode - mozesz mlocic ja jak chcesz a efek bedzie nie wielki.

                        Wierz mi na slowo - o nauce plywania i uczeniu co nieco wiem, to naprawde nie jest prosta aktywność ruchowa i sa tacy, ktorzy rece/nogi maja opanowane a efekt koncowy jest mizerny.

                        W kązdym razie nauka plywania to generalnie żmudny proces.

                        "że ziomki, które popisują się po browarze, jak to oni potrafią wymiatać kraulem, nie pływają ani "na trzy", ani "na dwa" tylko młócą łapskami aż im powietrza zabraknie. Więc jeśli kręci im się po tym w głowie, to najpewniej od tego browara."

                        Wiesz jak wygląda kraul ratowniczy?
                        To teraz (dośc standardowe zachowanie) dołóż do tego krecenie głowa na boki - patrzysz w strone zanuzonej reki - i gwarantuje Ci, ze browara nie bedziesz potrzebowac ;-)

                        Osobiscie plywam na 4 lub 5 - 5/6 jak odpoczywam i reguluje oddech (jakoś nie lubie brac oddechu od prawej) 4 jak szybciej. A jak bardzo szybko (i tak do 30-40 m) to bez oddychania ;-) - ale plywamy na basenie 25 m wiec wiecej jest ciezko - chyba, ze z nawrotem kraulowym (osobiscie tez nie lubie, bo za malo plywam).
                        • vogon.jeltz Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 01.02.21, 14:51
                          > Nie wystarczy umiec machac rekami i nogami, zeby dobrze plywac.

                          Zgoda. Ale jest to warunek konieczny. Umiejętność - poprawnego - machania rękami i nogami jest jak dojście na przełęcz południową w drodze na Everest (że posłużę się analogią z modnego ostatnio himalaizmu). Dalej pozostaje już tylko atak szczytowy.

                          > Wierz mi na slowo - o nauce plywania i uczeniu co nieco wiem,
                          > to naprawde nie jest prosta aktywność ruchowa

                          Wierzę ci. Zresztą sam nie uważam się za jakiegoś Michaela Phelpsa.

                          > Wiesz jak wygląda kraul ratowniczy?
                          > To teraz (dośc standardowe zachowanie) dołóż do tego krecenie głowa
                          > na boki - patrzysz w strone zanuzonej reki - i gwarantuje Ci, ze browara
                          > nie bedziesz potrzebowac ;-)

                          A tak, to jest druga forma popisywania się "kraulem" przez ziomków. Ale ileż oni są w stanie tak przepłynąć - 15-20 metrów?

                          > Osobiscie plywam na 4 lub 5 - 5/6 jak odpoczywam i reguluje oddech
                          > (jakoś nie lubie brac oddechu od prawej) 4 jak szybciej.

                          To ty masz, kurna, płuca, jak Miguel Indurain (kolarz, nie pływak, jakby kto nie kojarzył). Nie widziałem chyba, żeby jakiś zawodnik pływał na 4 lub więcej. Owszem, da się - i zdarza się - że ktoś płynie sprint (w sensie: długość basenu) bez oddychania, ale każdy dłuższy dystans to na 2 lub na 3 max. Sam pływam na 3, choć też mniej lubie brać oddech od prawej, ale się przyzwyczaiłem.

                          Z ciekawości, jaki masz czas 1 km kraulem na basenie 25 m?
                          • galtomone Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 01.02.21, 15:55
                            Dokładnie ci nie powiem, bo ostatnio czasówki były w 2019 i to bardziej dla zabawy. Ale okolice 35/40 sekund przy plywaniu tak na 85-90%.

                            Mysle, ze samo 25 m na maksa wyjdzie mi w okolicy 25 s.
                            Jak wróci plywanie i wroce do formy, to az z cieakwosci sprawdze.

                            Interwaly (na plywalni jest zegar dla 4 torów) robimy np. w ten sposob, ze plyniesz 25 m na maksa i do pelnej minuty odpoczywasz, powtorka. Pierwsze baseny zostawali mi troche ponad 20 s odpoczynku. Ale mialem z tylu glowy, ze tych basenow bedzie wiecej.

                            Na studiach, ale ze skokiem jesli dobrze pamietam to 50 m klasykiem (na jednych z zawodów na II roku) wyszlo mi chyba 36 albo 38 sekund (na basenie 25 m). Wiec do rekordu świata daleko, ale wśród kolegów kktorzy trenowali plywanie (ja rekreacyjnie zawsze bylem 3, czulem sie wiec usatysfakcjonowany do 1 i 2 sporo brakowalo, ale nie bylem ostatni).

                            Nie wiem czy duze. Ostatni raz pojemnośc płuc sprawdzalismy na studiach przy okazji jakichs zajeć z fizjologii - od tego czasu sporo lat i fajek....
                            Ale na basenie 25 m to 1 basen pod wodą z placem w dupie nadal, myślę ze z odbiciem to połtora nadal zrobie a pewnie jakby troche poćwiczył to 2 jak kiedyś (ale tu moge byc zbytnim optymistą).

                            A co do kraula i oddechow. liczysz kazdy ruch rak czy cale cykle - bo moze tu sie rozmijamy. Ja licze ruch kazdej reki.

                            Lewa tylu (oddech w lewo) - prawa 1, lewa 2, prawa 3, lewa 4 i oddech...Wiec nie wiem gdzie to wyzwanie....
                            • vogon.jeltz Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 01.02.21, 16:13
                              > Mysle, ze samo 25 m na maksa wyjdzie mi w okolicy 25 s.
                              > Jak wróci plywanie i wroce do formy, to az z cieakwosci sprawdze.

                              No ale ja pytałem o czas na kilometr. To jest dystans, którego osoba pływająca słabo technicznie nie da rady zrobić kraulem na raz w ogóle, natomiast ktoś pływający dobrze nawet się specjalnie nie zmęczy. Taki wyznacznik, myślę.

                              > Ale na basenie 25 m to 1 basen pod wodą z placem w dupie nadal, myślę
                              > ze z odbiciem to połtora nadal zrobie a pewnie jakby troche poćwiczył to 2
                              > jak kiedyś

                              25 pod wodą to też robiłem na luzie, jak jeszcze baseny były otwarte. Teraz pewnie zajełoby mi parę tygodni wrócenie do tego. Ech...

                              > A co do kraula i oddechow. liczysz kazdy ruch rak czy cale cykle
                              > - bo moze tu sie rozmijamy. Ja licze ruch kazdej reki.

                              Ja tak samo. "Na dwa" to: lewa z wdechem - prawa - lewa z wdechem - prawa (lub prawa z wdechem - lewa, wiadomo). Tak pływał np. słynny długodystansowiec Grant Hackett:
                              youtu.be/ZZfKtfDrzXE?t=149
                              "Na trzy" to: lewa z wdechem - prawa - lewa - prawa z wdechem - lewa itd.
                                • vogon.jeltz Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 01.02.21, 20:17
                                  > Na 1km nie mam pojęcia, nie pływałem takich dystansów na czas.

                                  No to może ekstrapolując: najlepszy mój czas na kilometr 18 minut z małym hakiem, co daje średnio ok. 27 sekund na jeden basen. Czyli ledwie 2 sekundy gorzej niż ty w sprincie na jedną długość basenu. Gdzie ja, cisnąc na maksa miałbym pewnie 22-23 sekundy. Nie chodzi mi o porównanie, kto ma dłuższego, tylko że to pływanie "na 4" wcale niekoniecznie jest szybkie i efektywne.

                                  Z kolei nie bardzo wierzę w te 38 sekund żabą na 50 m. Nawet ze skokiem nie będziesz w stanie zejść poniżej średnio 20 sekund na długości basenu. Bliżej 30 bym obstawiał jak już, czyli łączny czas to było 56-58 sekund. To jest możliwe i bardzo prawdopodobne. No chyba, że jesteś fenomenalnym żabkarzem i takim sobie kraulistą.

                                  W rzeczy samej rekordziści pływają dwa razy szybciej od nas. Nie ma konkurencji 1000 metrów, ale na 800 jest 7,5 minuty a na 1500 - 14,5. Co na kilometr daje około 9. Klasykiem pięćdziesiątka to 26 sekund.
                    • hukers Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 03.02.21, 14:02
                      galtomone napisał:


                      > Jasne.
                      > Ale jedni naucza sie jej latwo inni nigdy.
                      > Jedni z powodu nauczyciela a inni, bo nie maja zdolnosci - ja na skrzypcach rac
                      > zej nigdy nie bede grac czysto.

                      >
                      To ja jestem chyba z tych co nigdy z powodu braku zdolności. Miałem nauczyciela na basenie, nie pomógł. Kupiłem książkę Tao pływania, z płytą, godzina filmików, wszystkich w najmniejszych szczegółach, nie pomogło. Filmiki na youtube, jacyś amerykańscy masterzy, ni huja. Jedne wczasy, poświęciłem na naukę. Na darmo.
                      Nie potrafię osiągnąć stanu w którym płynę kraulem długie dystanse i się nie męczę. Trochę mnie to drażni, bo ja jak się za coś biorę, to zazwyczaj chcę być najlepszy, ale tu się poddałem.
            • tbernard Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 01.02.21, 14:03
              galtomone napisał:

              > BTW: ja z kolei nie specjalnie jestem fanem biegania (nudzi mnie), ale mam plan
              > kolejny raz dać mu szanse od marca (jak sie troche cieplej zrobi). Trzeba zacz
              > ac cos ze soba robic ;-)
              >

              Ja mam to samo ale zrobiłem obejście problemu nudności i kupiłem ileś lat temu rolki. Nie ma efektu skaczących flaków, a pozostaje przyjemność i zmęczenie w zależności od dystansu i prędkości.
              • galtomone Re: W 80 i pół dnia dookoła świata 01.02.21, 14:31
                Tez mam, nawet dwie pary, z tego jedne dośc nietypowe jak na PL - obadaj marke Landroller. Z psem sie na nich fajnie jeździło jak byl mlodszy.

                Ale jakos nie do konca zpalalem bakcyl. Biegac moge sobie tam gdzie nie ma ludzi.. a z rolkami u nas jest gorzej - w zasadzie dwa fajnie miejsca wiec zawsze tlum.
                To jak juz cos ma miec kola to biore rower - ale znow, bieganie daje lepsze efekty...


                Jednak wysiłkowo (w zakresie efektow) bieganie jest lepsze, tzn szybciej daje efekt przy mniejszym dystansie. Psychicznie tylko nie jestem wstanie robic wiecej niz 15 km. Trace motywacje ale tez nie mam ambicji na wiecej. Także to moje truchtanie mi wystarcza i jakoś taka godzinke do 1,5 to daje rade przezyc. Wiecej to za duzo.
      • vogon.jeltz Re: OT - my tu gadu gadu, a... 28.01.21, 17:18
        > dlaczego wsrod tych zaglowek wygra w koncu ten co mial najwiecej mocy,

        Ale przecież nie. Nie znam się na żeglarstwie ekstremalnym, ale mam podejrzenie graniczące z pewnością, że w większym stopniu liczą się tu umiejętności skippera, niż tylko sam jacht. Na pewno decydują w dużo większym stopniu, niż umiejętności kierowcy w Formule 1.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka