Dodaj do ulubionych

Kolejna patologia zatrudnienia

06.02.21, 11:49

wrc.net.pl/sk-znana-stacja-benzynowa-oszukala-perfidnie-na-paliwie-wlali-benzyne-zamiast-diesla-i-nie-chca-zaplacic-odszkodowania

Z mojego p. widzenia to czy pracownik stacji był na etacie, b2b, był "outsourcowany" jest całkiem nieistotne. To problem stacji, jak się rozliczyć ze swoim partnerem.

Ja jestem klientem stacji a nie firmy, która dla stacji świadczy usługę.
Obserwuj wątek
    • bwv1080 Re: Kolejna patologia zatrudnienia 06.02.21, 13:23
      galtomone napisał:
      > Z mojego p. widzenia to czy pracownik stacji był na etacie, b2b, był "outsourco
      > wany" jest całkiem nieistotne.

      To jest prywatny punkt widzenia. Polski kodeks cywilny reguluje to jednak niestety inaczej. Szkód wyrządzonych nieumyślnie przez pracowników tymczasowych w ramach ich pracy należy dochodzić w zatrudniającej ich agencji pracy tymczasowej. Zarówno w przypadku szkód wyrządzonych zleceniodawcy, jak i osobom trzecim.

      Durne prawo, ale prawo.
        • 4slash Re: Kolejna patologia zatrudnienia 07.02.21, 09:38
          Benzynę do Diesla można wlać bez problemu. Oleju napędowego do benzynowego już nie. Końcówka pistoletu od oleju napędowego ma większą średnicę i do wlewu się nie zmieści a ta benzynowa o mniejszej średnicy w Dieslu będzie miała duży luz.
      • klemens1 Re: Kolejna patologia zatrudnienia 06.02.21, 13:51
        bwv1080 napisała:

        > Szkód wyrządzonych nieumyślnie przez pracowników tymczasowych w ra
        > mach ich pracy należy dochodzić w zatrudniającej ich agencji pracy tymczasowej.

        No to faktycznie durne jest to maksymalnie.
        Powinna płacić stacja a ona niech sobie ściąga z agencji.
      • tbernard Re: Kolejna patologia zatrudnienia 06.02.21, 19:30
        bwv1080 napisała:

        > ety inaczej. Szkód wyrządzonych nieumyślnie przez pracowników tymczasowych w ra
        > mach ich pracy należy dochodzić w zatrudniającej ich agencji pracy tymczasowej.
        > Zarówno w przypadku szkód wyrządzonych zleceniodawcy, jak i osobom trzecim.
        >
        > Durne prawo, ale prawo.

        No to faktycznie durne prawo. Co klienta stacji obchodzi na jakich warunkach jest zatrudniony obsługujący go pracownik? Tu powinien zadziałać automat. Stacja płaci odszkodowanie bo to wynika z relacji (klient, stacja). A potem może sobie z agencją ustalać, jak się rozliczyć.
        Tak jak to opisałeś, to można namnożyć agencji A[1..n] krzaków lub widmo i w razie tego typu wpadki jednego krzaka wyrwać ogłaszając upadłość A[i] i niech się klient z Berdyczowem sądzi, gdy ta konkretna agencja już nie istnieje, a pracowników z A[i] można przenieść do A[i+1] bez konieczności wywalania.
          • tbernard Re: Kolejna patologia zatrudnienia 07.02.21, 09:47
            bwv1080 napisała:

            > tbernard napisał:
            > > wpadki jednego krzaka wyrwać ogłaszając upadłość
            >
            > To jest wymieniony w ustawie przypadek i wyjątek, kiedy można zgłaszać roszczen
            > ia bezpośrednio do pracownika.

            Pracownicy tego typu do majętnych nie należą i poszkodowany może zapomnieć o odszkodowaniu.
            Ale cały czas to zalatuje absurdem. Chyba w całym cywilizowanym świecie to polisa stacji benzynowej załatwiła by sprawę, gdyż szkoda została wyrządzona na terenie stacji przez pracownika stacji. Kogo obchodzi na podstawie jakiej umowy ten pracownik świadczył pracę? Takie coś, to jakaś prawnicza machloja i jeśli system wymiaru sprawiedliwości będzie popierał takie machloje, to PiS jeszcze długo porządzi. A chyba większości normalnych ludzi zależy aby PiS w końcu od władzy odsunąć.
      • galtomone Re: Kolejna patologia zatrudnienia 08.02.21, 07:15
        bwv1080 napisała:

        > galtomone napisał:
        > > Z mojego p. widzenia to czy pracownik stacji był na etacie, b2b, był "out
        > sourco
        > > wany" jest całkiem nieistotne.
        >
        > To jest prywatny punkt widzenia. Polski kodeks cywilny reguluje to jednak niest
        > ety inaczej. Szkód wyrządzonych nieumyślnie przez pracowników tymczasowych w ra
        > mach ich pracy należy dochodzić w zatrudniającej ich agencji pracy tymczasowej.
        > Zarówno w przypadku szkód wyrządzonych zleceniodawcy, jak i osobom trzecim.
        >
        > Durne prawo, ale prawo.

        Przyznam szczerze, nie wiedziałem.
        Śmierdzi mi to prawo mocno "lobbyingiem" przy okazji tworzenia/uchwalania.

        Nie sadze, tez by nie dalo sie z tym wlaczyc w sadach, bo troche stoi to w sprzecznosci z innymi przepisami i ogolna idea i zasadami.

        Teoretycznie rzecz biorac (a tak nie jest) kazda firma uslugowa/producent powinno "zatrudniac" wylacznie" w takiej formie i nie odpowiadac za wszelkie bledy pracownikow.

        Ale tak durne prawo faktycznie tworzy sporo komplikacje.
      • jestklawo Re: Kolejna patologia zatrudnienia 08.02.21, 12:19
        niezawodny cranmer, na zasadzie "nie znam sie, to się wypowiem", wypocił:

        > Polski kodeks cywilny reguluje to jednak niestety inaczej. Szkód wyrządzonych nieumyślnie
        > przez pracowników tymczasowych w ramach ich pracy należy dochodzić w zatrudniającej ich
        > agencji pracy tymczasowej

        Polski kodeks cywilny nie reguluje tego niestety inaczej.
        Natomiast ustawa o zatrudnianiu pracowników tymczasowych i Kodeks pracy wyłączają dochodzenie odszkodowania na zasadach przewidzianych w Kodeksie cywilnym.
        Jak tam, przesz dalej w zaparte, czy starczy?
      • bwv1080 Re: Kolejna patologia zatrudnienia 06.02.21, 23:10
        bywalec.hoteli napisał:
        > oczywiście, że stacja odpowiada.

        Moralnie być może. Ale nie cywilnie wg polskiego prawa.

        Kodeks pracy
        Art. 120. § 1. W razie wyrządzenia przez pracownika przy wykonywaniu przez niego obowiązków pracowniczych szkody osobie trzeciej, zobowiązany do naprawienia szkody jest wyłącznie pracodawca [tu: agencja pracy tymczasowej].

        www.infor.pl/akt-prawny/DZU.1998.021.0000094,ustawa-kodeks-pracy.html
        • tbernard Re: Kolejna patologia zatrudnienia 07.02.21, 10:00
          Nic tylko zakładać agencje na Ukrainie dostarczające pracowników do wszelakich usługowych działalności. Jak w restauracji dostaniesz zatrucia pokarmowego, to proszę pisać na Berdyczów. Właściciel restauracji nie odpowiada za nic.
          Mam wrażenie, że przy takim zapisie jaki zacytowałeś, to kwestia interpretacji. Jak już napisał bimota bardziej tu pasuje, że pracodawcą była stacja benzynowa a agencja tylko pośrednikiem. Ponoć sądy mogą interpretować, to mam nadzieje, że tu sprawiedliwie to zinterpretują.
          • bwv1080 Re: Kolejna patologia zatrudnienia 07.02.21, 11:47
            tbernard napisał:

            > Mam wrażenie, że przy takim zapisie jaki zacytowałeś, to kwestia interpretacji.
            > Jak już napisał bimota bardziej tu pasuje, że pracodawcą była stacja benzynowa
            > a agencja tylko pośrednikiem.

            Pracodawcą jest ten podmiot, z którym pracownik podpisuje umowę o pracę i od którego dostaje przelew z pensją. Nie istnieje żadna umowa stacja-pracownik tymczasowy. Tu nie ma miejsca na interpretację .

            > Ponoć sądy mogą interpretować,

            Nie mogą. Interpretują, jak jest zapisane w ustawie. Dotychczasowe orzecznictwo jest jednoznaczne.
            Durne prawo, ale prawo.
            • tbernard Re: Kolejna patologia zatrudnienia 07.02.21, 12:56
              Pracodawcą jest ten co daje pracę. Tu sam język nie pozostawia złudzeń.
              Klient został pokrzywdzony na terenie stacji benzynowej przez pracownika świadczącego pracę dla stacji benzynowej i dla sądu to powinno zakończyć temat i zmusić ubezpieczalnię, aby zapłaciła odszkodowanie z odsetkami za ociąganie i za wszystkie koszty jakie klientka poniosła z tytułu doznanej szkody jak na przykład zaciągnięcie kredytu typu chwilówka potrzebnego do dalszego funkcjonowania. Ubezpieczalnia może potem co najwyżej klientowi (stacji benzynowej) podnieść kolejne składki i tu już niech się boksują właściciel stacji z agentem lub pracownikiem. Zmuszanie klienta do boksowania się z potencjalnymi krzakami jest niepoważne, skoro ten klient był tylko w relacji ze stacją benzynową i guzik go obchodzi jakie oni sobie umowy między sobą podpisują.
              • bwv1080 Re: Kolejna patologia zatrudnienia 07.02.21, 13:20
                tbernard napisał:
                > Pracodawcą jest ten co daje pracę. Tu sam język nie pozostawia złudzeń.

                Z cytowanej już wcześniej ustawy Kodeks pracy:

                Art. 2. Pracownikiem jest osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę.

                Art. 3.3) Pracodawcą jest jednostka organizacyjna, choćby nie posiadała osobowości prawnej, a także osoba fizyczna, jeżeli zatrudniają one pracowników.

                W tym wypadku stacja nie zatrudnia pracownika agencji, lecz zleca agencji - innej firmie - świadczenie określonej usługi. Stacja i pracownik agencji nie są stronami umowy o pracę. Oni nie są wobec siebie stronami żadnej umowy czy zlecenia. Stroną umowy o pracę z pracownikiem jest agencja pracy tymczasowej.

                > Klient został pokrzywdzony na terenie stacji benzynowej przez pracownika świadc
                > zącego pracę dla stacji benzynowej i dla sądu to powinno zakończyć temat

                Sąd jest związany obowiązującym prawem. Ta ustawa jest, jakia jest i nie daje możliwości interpretacji. żyj z tym, a nie fantazjuj, co sąd może i ma zrobić, jak mu się obowiązujące prawo nie podoba (zakładając, ze sądowi obowiązujące prawo się nie podoba).

                Dryfujesz intelektualnie w kierunku poziomów zajmowanych dotychczas bezkonkurencyjnie przez bimote.
                • galtomone Re: Kolejna patologia zatrudnienia 08.02.21, 07:33
                  bwv1080 napisała:

                  > Sąd jest związany obowiązującym prawem.

                  100% racji.
                  Ale drobna uwaga.

                  Sad jest zwiazany CAŁYM prawem a nie jedną ustawą.
                  Na cąłość prawa, któą sąd powien brać pod uwagę orzekając (podobny przykładem błednego formalizmu sa np. dość skandaliczne wyroki dotyczace reprywatyzacji - one są słuszne tylko jeśli popatrzysz wąsko, na wybrane zapisy a nie całość prawa - dlatego w wielu wypadakach, kolejne sądy i postepowania je uchylają) całośc prawa.
                  Ine ustawy, jak na przestrzeni lat tworzyła się linia orzecznicza, jakie zasady spajaja te ustawy w całość systemu.

                  Co nie zmienia faktu, ze tak opisana jedna ustawa jest nienajtrafniejsza.

                  > Ta ustawa jest, jakia jest i nie daje m
                  > ożliwości interpretacji. żyj z tym, a nie fantazjuj, co sąd może i ma zrobić,

                  Sad nie tyle moze interpretować, co musi wziac pod uwage całość a wyrok powinien pasować nie tylko do jednej ustawy.

                  Ponownie przywołam Dwarkina, na którym nowoczesne systemy prawa i orzecznictwa sie opierają.
                • tbernard Re: Kolejna patologia zatrudnienia 08.02.21, 10:00
                  Aha, czyli jak w makdonaldzie zatruje się iluś klientów, to mogą pisać na Berdyczów. Bo makdonald powie, że sprzedawcy i pracownicy, co zatrute jedzenie sprzedali, to nie jego pracownicy, tylko jakiejś agencji. A agencja, to firma krzak na Ukrainie. Wszyscy którzy cokolwiek świadczą dla makdonalda, to z agencji krzaków nie do wyegzekwowania czegokolwiek. Tak praktycznie każdy biznes handlowo-usługowy mógłby działać.
                  Nie wiem, czy w cywilizowanych krajach taka linia była by przez sąd poparta, aby zrobić dobrze ubezpieczycielowi makdonalda (lub dowolnego biznesu opartego o agencje krzaki).
                  Prawdę mówiąc nie podejrzewam aby i nasze sądy dały się wpuścić w taki szwindel nastawiony na wykręcanie się od odpowiedzialności.
                  Ale jak już biznes gra w chuja, to z biznesem można też. Mozna na makdonalda nasłać sanepid aby bardzo długo i drobiazgowo zaczął wszystko badać aby biznesowo bardziej opłacało się nie robić takich szwindli. Stację benzynową też można zamknąć do czasu wykonania drobiazgowej kontroli wszystkiego co się da do ostatniego bitu.

                  No i tak na marginesie, dlaczego artykuł nie podał co to za stacja? Czyżby terror prawników powstrzymał przed tym autora, czy może zmyślił historyjkę? Jeśli nie zmyślił, to skandalem jest, że w takim terrorze musimy żyć. Klienci maja prawo wiedzieć jakie placówki omijać.
                • bimota Re: Kolejna patologia zatrudnienia 08.02.21, 12:58
                  No to stacja jest jak najbardziej "pracodawca"...

                  Ale nawet przyjmujac, ze wg Kodeksu pracy stacja nie odpowiada. To Galotus ma jak najbardziej racje. Sa inne przepisy, klient korzysta z uslug stacji i od niej sie domaga odszkodowania - kodeks cywilny, rekojmia i.t.d...

                  A ze Kodeks Przacy jest do d. juz mowilem dawno, ale wszyscy twierdzili, ze jestem glupi...
              • jureek Re: Kolejna patologia zatrudnienia 09.02.21, 15:35
                tbernard napisał:

                > Pracodawcą jest ten co daje pracę. Tu sam język nie pozostawia złudzeń.

                Jak już tak semantycznie podchodzimy, to chciałbym zauważyć, że nikt tu pracy nie daje. Pracodawca pracę kupuje, a pracownik ją sprzedaje. Nie ma dawania i brania.
            • galtomone Re: Kolejna patologia zatrudnienia 08.02.21, 07:26
              > tbernard napisał:
              >
              > > Mam wrażenie, że przy takim zapisie jaki zacytowałeś, to kwestia interpr
              > etacji.
              > > Jak już napisał bimota bardziej tu pasuje, że pracodawcą była stacja ben
              > zynowa
              > > a agencja tylko pośrednikiem.
              >
              > Pracodawcą jest ten podmiot, z którym pracownik podpisuje umowę o pracę i od kt
              > órego dostaje przelew z pensją. Nie istnieje żadna umowa stacja-pracownik tymcz
              > asowy. Tu nie ma miejsca na interpretację .
              >
              > > Ponoć sądy mogą interpretować,

              Mogą, ale warto rozumieć "co to jest interpretacja" w tym znaczeniu.
              To nie jest tak drogi thebernard, ze sedzie moze sobie dowolnie cos zinterpretowac.

              Poczytaj co nieco z filozofi prawa Ronalda Dwarkina, w szczególności o tym jak orzeka "sędzia Herkules", weż pod uwage tez na jakich wczesniejszych filozofiach prawo się operalo, jak sie zmienialy i bedziesz mie cpelen obraz.

              Dlatego wyzej napisalem, ze ten przepis nie koniecznie musi byc zawsze w 100% wiazocy. Trzeba by jednak sprawdzic ustawy i linie orzecznicie w wielu "podonych" przypadkach w zakresie odpowiedzialnosci, zatrudnia, mozliwoc zatrudniania "podwykonawcow" itd.

              Prosta analogia mozez byc produkt (tu mamy usluge) jakim jest auto i odpowiedzialnosc producenta.
              Moze byc tez odpowiedzialnosc seriwsu gdy z powodu bledow dochodzi po "serwisie" do wypadku.
              I wiele, wiele innych.
              W zaleznosci od wielu innych ustaw zwiazanych z prawem pracy, ochrona konumenta, ogolnymi zasadami istniejacymi w porzadku prawny, itd.. byc moze sad mogly z sensem orzec inaczej, gdyby mial ku temu wole i podstawy( pomoc) jednej ze stron, ktora taka linie rozumowania przedstawi i uzasadni.

              > Nie mogą. Interpretują, jak jest zapisane w ustawie. Dotychczasowe orzecznictwo
              > jest jednoznaczne.
              > Durne prawo, ale prawo.

              bwv1080 napisała:

              > Nie mogą. Interpretują, jak jest zapisane w ustawie. Dotychczasowe orzecznictwo
              > jest jednoznaczne.
              > Durne prawo, ale prawo.

              Masz sporo racji, ale sad nie powinien patrzec i slepo sotosowac/orzekac wylacznie w oparciu o zapisy jednej ustawy. Taki formalizm (choc sie zdarza, bo jest łatwy orzeczniczo) stoi w sprzecznosci z tym jak sedziow uczy sie ozekania.
                • galtomone Re: Kolejna patologia zatrudnienia 08.02.21, 12:32
                  jestklawo napisała:

                  > > To nie jest tak drogi thebernard, ze sedzie moze sobie dowolnie cos zinte
                  > rpretowac.
                  >
                  > może, może. Cała Polska widziała że posłanka Sawicka wzięła kasę, a sąd ją uni
                  > ewinnił.
                  > Bo była sprowokowana :)))

                  A może tak byś konkretniej sie odniósł i uzasadnił błędy w orzeczeniu?
                    • galtomone Re: Kolejna patologia zatrudnienia 08.02.21, 13:09
                      bimota napisał:

                      > U NAS, ZDJA ESIE, NIE MA PRZEPISOW UNIEWINNIAJACYCH W RAZIE NIELEGALNOSCI PROWO
                      > KACJI. POWINNA SIEDZIEC RAZEM Z TYM, KTORZY DOKONALI PROWOKACJI.
                      >

                      Przepisów "wprost" nie ma, ale jest linia orzecznicza, która opiera się o inne przepisy wystepujące i całą logikę i filozofię systemu prawnego, który obowiązuje.


                      www.rp.pl/artykul/1004962-Owoce-zatrutego-drzewa--wylaczenie-dowodow-w-sprawie-Sawickiej.html
                      "Przepisy k.p.k. dotyczące dowodów zawierają liczne ograniczenia w ich pozyskiwaniu. Brakuje przepisu określającego konsekwencje złamania któregokolwiek z ograniczeń, ale lukę tę wypełnia, jak widać na przykładzie „sprawy Sawickiej", orzecznictwo. Wypełnianie to zmierza w słusznym kierunku i przyświeca mu zasada, że aparat państwowy nie może czerpać korzyści z własnych bezprawnych działań, z przekroczenia przez funkcjonariusza uprawnień. Dowód pozyskany np. w wyniku nielegalnie zainstalowanego podsłuchu nie może być dowodem w sprawie. De lege lata o „owocach zatrutego drzewa" w polskiej procedurze karnej można mówić w zasadzie tylko w zakresie instalowania podsłuchu i kontroli rozmów, których przeprowadzenie możliwe jest wyłącznie po wszczęciu postępowania na podstawie postanowienia sądu. Przepisy dotyczące przeszukania osoby i pomieszczenia (art. 217 § 3 k.p.k.) są niestety bardziej liberalne i w zasadzie każdy policjant po okazaniu legitymacji służbowej ma prawo czynności te przeprowadzić, bez obawy, że dowód uzyskany w ich wyniku będzie dowodem skażonym. Przepis art. 227 k.p.k. nakazujący funkcjonariuszom zachowanie umiaru i poszanowanie godności osoby podczas przeszukania jest humanitarną, ale raczej pustą deklaracją.

                      UJĘTE W KATALOG

                      Bardziej rygorystycznie ujęto możliwość kontrolowania i utrwalania rozmów telefonicznych (art. 237–240), a także kontroli oraz utrwalania przy użyciu środków technicznych treści innych rozmów lub przekazów informacji, w tym korespondencji przesyłanej pocztą elektroniczną (art. 241 k.p.k.). Przeprowadzanie tych czynność możliwe jest po wszczęciu postępowania i w zasadzie na podstawie decyzji sądu, bo w wypadkach niecierpiących zwłoki o założeniu podsłuchu decyduje prokurator, zobowiązany do uzyskania w ciągu 5 dni zgody sądu. Katalog przestępstw, w przypadku których podsłuch jest możliwy, ograniczono do kilkunastu rodzajów. Niestety, bardzo szeroko ujęto katalog osób, w stosunku do których może być przeprowadzana kontrola rozmów. Może to być każda osoba, mająca związek ze sprawą.

                      JAKIE WNIOSKI

                      W związku z treścią art. 241 k.p.k. pojawia się zagadnienie zakładania wszelkiego rodzaju „pluskiew" czy też używania „gwoździ" w celu utrwalania treści rozmów innych niż przeprowadzane drogą telefoniczną, w tym korespondencji przesyłanej pocztą elektroniczną. Za nietrafną należy uznać uchwałę SN z 21 marca 2000 r., sygn. I KZP 60/99, zgodnie z którą przekazywanie informacji innych niż rozmowy telefoniczne, o których mowa w art. 241 k.p.k., oznacza niemające charakteru rozmowy telefonicznej przesyłanie informacji za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnej, tj. przez przewody, systemy radiowe, optyczne lub jakiekolwiek inne urządzenia wykorzystujące energię elektromagnetyczną. Jest to uchwała contra legem, bo w przepisie art. 241 k.p.k. mowa jest o utrwalaniu jakichkolwiek „innych rozmów". SN zignorował pogląd TK, wg którego wszelkie regulacje określające kompetencje organów państwowych do ingerencji w sferę praw i wolności obywatelskich muszą być interpretowane zawężająco (W 7/92, W 12/94,) i rozszerzył możliwość organów do kontrolowania i utrwalania treści rozmów bezpośrednich, tj, dokonywanych poza systemem telefonii. Kierował się przy tym błędnym stanowiskiem znacznej części doktryny, wg którego w art. 241 k.p.k. chodzi o treści przekazu informacji przy użyciu środków komunikacji takich jak faks, telefaks, telegraf, telewizja kablowa, komunikacja radiowa, komunikacja z użyciem sieci Internet. Pogląd ten wynika z niezrozumienia jasnej treści: „Przepisy rozdziału niniejszego stosuje się odpowiednio do kontroli oraz do utrwalania przy użyciu środków technicznych treści innych rozmów lub przekazów informacji, w tym korespondencji przesyłanej pocztą elektroniczną". Mowa tu o jakiejkolwiek rozmowie utrwalonej za pomocą jakiegokolwiek środka technicznego, w tym także „pluskwą" lub „gwoździem".

                      Od utrwalania i kontroli rozmów, w celu uczynienia z nich dowodu w sprawie odróżnić należy czynności operacyjne policji, ABW i CBA polegające na utrwalaniu obrazu i dźwięku w miejscach publicznych. Efekty tych czynności tylko wtedy mogą stanowić dowód w sprawie, o ile nie zawierają zapisu rozmów, bo na rejestrację rozmów wymagana jest zgoda sądu, a można ją uzyskać po wszczęciu postępowania w sprawie.

                      W ten sposób zbliżamy się do konkluzji, czyli do stwierdzenia, czy w polskim postępowaniu karnym obowiązuje zasada „owoców zatrutego drzewa". Chociaż przepisy k.p.k. nie podają wprost negatywnych dla organów oskarżenia konsekwencji pozyskania dowodu z naruszeniem przepisów, to w demokratycznym państwie prawnym, gwarantującym obywatelom poszanowanie prywatności, czci i godności osobistej, jedyną możliwą konsekwencją jest uznanie przez sąd takiego dowodu za nieistniejący. Jeżeli dowód taki, a de lege lata będzie nim treść jakiejkolwiek rozmowy nielegalnie utrwalonej przy użyciu jakiegokolwiek urządzenia lub przekaz informacji, jest jedynym dowodem oskarżenia, to konsekwencją tego musi być uniewinnienie oskarżonego."
        • bywalec.hoteli Re: Kolejna patologia zatrudnienia 08.02.21, 13:41
          bwv1080 napisała:

          > bywalec.hoteli napisał:
          > > oczywiście, że stacja odpowiada.
          >
          > Moralnie być może. Ale nie cywilnie wg polskiego prawa.

          Wiesz co: ta konkretna stacja powinna być za takie coś "spalona" przez: klientów, opinię publiczną, służby kontrolne. A menedżer, który odmówił naprawienia samochodu klientce też otrzymać co najmniej reprymendę od szefostwa.
          Szkodę spowodowaną przez pracownika firmy zewnętrznej powinna niezwłocznie stacja naprawić a już sobie wewnętrznie regulować kto za to zapłaci.
          • galtomone Re: Kolejna patologia zatrudnienia 08.02.21, 13:45
            Menadżer na takiej stacji nie podejmuje takich decyzji, zwariowałeś?
            Kazaliby mu to z pensji do końca zycia spłacać.

            Taka polityka firmy.

            Natomiast klienci, czyt. potencjalne ofiary jasno powinny wiedzieć czym ryzykują korzystając z usług takiej firmy generalnie.

            Niestety u nas firmy (marki) sa nadal mocno chronnione.
            UOKIK czy inne agencje robia test produktow ale juz nie podadza jasno kto leci sobie z klientami w wała.
            To po ch. to sprawdzac?

            Kary sa smieszne.
          • tbernard Re: Kolejna patologia zatrudnienia 08.02.21, 14:05
            Problem w tym, że ta konkretna stacja została wyjątkowo precyzyjnie określona w artykule jako:
            "Jedna ze znanych stacji benzynowych ..."

            Autor został sterroryzowany przez prawników nieuczciwej firmy i po prostu boi się jawnie przekazać co to za firma aby ostrzec klientów. Albo autor jakąś bajeczkę zmyślił. A może by tak autorów pisujących artykuły zatrudniać poprzez agencję z Berdyczowa?
          • misiok212 Re: Kolejna patologia zatrudnienia 08.02.21, 14:46
            bywalec.hoteli napisał:

            > bwv1080 napisała:
            >
            > > bywalec.hoteli napisał:
            > > > oczywiście, że stacja odpowiada.
            > >
            > > Moralnie być może. Ale nie cywilnie wg polskiego prawa.
            >
            > Wiesz co: ta konkretna stacja powinna być za takie coś "spalona" przez: klientó
            > w, opinię publiczną, służby kontrolne. A menedżer, który odmówił naprawienia sa
            > mochodu klientce też otrzymać co najmniej reprymendę od szefostwa.
            > Szkodę spowodowaną przez pracownika firmy zewnętrznej powinna niezwłocznie stac
            > ja naprawić a już sobie wewnętrznie regulować kto za to zapłaci.

            w Ameryce tak by było....ale Polska to nie Ameryka....

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka