Dodaj do ulubionych

Na drogach jesteśmy bandytami...

22.02.21, 14:04
next.gazeta.pl/next/7,151003,26814125,zboralski-na-drogach-jestesmy-bandytami-polak-nie-zwalnia.html#s=BoxMMt1

Dopiero zaczynam czytać, stad bez komentarza.
Obserwuj wątek
        • samspade Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 22.02.21, 14:23
          Ponieważ nie powiedział że Polacy są beznadziejni gdy inne narody da wspaniałe.
          Że stawianie ograniczenia prędkości przy drodze pozwalającej zapierdalać nie jest rozwiązaniem.
          Oraz że absolutnie nic odkrywczego nie powiedział. Powtarza cały czas to samo .
          • galtomone Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 22.02.21, 14:35
            samspade napisał:

            > Ponieważ nie powiedział że Polacy są beznadziejni gdy inne narody da wspaniałe.
            > Że stawianie ograniczenia prędkości przy drodze pozwalającej zapierdalać nie je
            > st rozwiązaniem.
            > Oraz że absolutnie nic odkrywczego nie powiedział. Powtarza cały czas to samo .

            Nadal nie rozumiem dlaczego ma mi sie nie podobać. Generalnie napisał prawdę o tym jak jeździmy i jak jeżdżą gdzie indziej.

            Tak jak napisałem niżej, nie bardzo widzę pole do polemiki bo z tym co napisał się zgadzam.

            I wracając do Twojego pierwszego zdania...
            "> Ponieważ nie powiedział że Polacy są beznadziejni gdy inne narody da wspaniałe."

            Czy twierdzisz, że gdyby napisał że Polacy są "BE" a inni sa super, to wtedy by mi się podobało?
            Po pierwsze, bzdura. Nie wiem skąd tak durny wniosek na mój temat.
            Po drugie, to nie kwestia podoba sie/nie podoba sie tylko zgadzam sie z tezami/wnioskami lub nie zgadzam sie z tezami/wnioskami.

            Ja sie zgadzam.
            Nie bardzo mi sie podoba jak jade przez miasto szersza ulica 50/55 km i mam kogoś tuż za zderzakiem, bo pokazuje, że przecież droga pozwala na to by jechać szybciej...

            A mnie sie na tyle przyjemnie spędza czas w moim aucie, że nie mam potrzeby szybkiej jazdy (przez większość czasu).
            To chyba ty mnie pytałeś i byleś zdzwiony punktacją Yanosika - na ostatnie 40 tys km 7.6, na ostatnie 240 7.5 - to chyba nie jest wynik bandyty drogowego....? Czy sie myle?
            • samspade Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 22.02.21, 14:47
              Bo gdy ja pisałem podobnie jak on to oczywiście żarliwie się nie zgadzałeś.
              Ale skoro wyjaśniliśmy już twoje podejście do interlokutorów pożegnam cię bo ni chuja nie chce mi się tracisz czasu bo ty musisz mieć inne zdanie.
              Od dawna pisałem że drogi zbudowane są u nas za bardzo, że sam znak to mało. Że sytuacje gdzie po fotoradarze przyśpiesza się wcale nie jest taka zła. Ty musiałeś mieć inne zdanie.
              W dodatku z wkurwiającym wycinaniem pojedynczych zdań.
              I średnio mnie interesuje czy się mylisz. Na jaki temat się mylisz. Zresztą ty się nigdy nie mylisz.
              Jesteś specjalistą od wszystkiego.
              Jak na prawnika przystało znasz się na prawie i to tak doskonale że zawsze udowadniasz że wszystko jest winą systemu. Tutaj też winą systemu jest to że uniewinniani są kierowcy, którzy na przejściach zabili ludzi.
              Rozpisałem się/ A nie taki miałem cel. Nie chce mi się dyskutować, szczególnie gdy robisz to w celach złośliwych. Nie mam czasu nie mam chęci.
              Znajdź innego dyskutanta. Jemu rób na złość, jemu wycinaj wypowiedzi.
              Ja żegnam.
              • galtomone Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 22.02.21, 15:00
                Widać nie pisałeś tego samego/tak jak on. Wybacz, ale nie uczę sie Twoich postów na pamięć.

                A co do reszty wypowiedzi, to po pierwsza ja sobie przypominam jak wielokrotnie zgadzałem sie z tezami dotyczących dróg, ale mniejsza z tym, bo albo masz okres albo inne zaburzenia hormonalne wywołane wiekiem sądząc po emocjach....

                Podsumowując, dobrze, ze kończymy, bo dyskusja o niczym na poziomie "ni chuja" jest bezprzedmiotowa.

                Miłego dnia.
            • vogon.jeltz Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 22.02.21, 14:52
              > A mnie sie na tyle przyjemnie spędza czas w moim aucie, że nie mam potrzeby
              > szybkiej jazdy (przez większość czasu).

              Ale też - nie usprawiedliwiając drogowych piratów - dodajmy, że mieszkasz w mieście, które ma chyba najlepszą sieć dróg w Polsce. Przez środek miasta leci ci autostrada, a oprócz tego masz całą masę dwupasmówek, na które piesi nie mają wstępu, z limitem 80 i więcej. Nie drugi koniec nie tylko miasta, ale całego GOP-u dojedziesz w 20 minut.
              • galtomone Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 22.02.21, 15:05
                Nie jest najgorzej, to fakt.
                Co innymi słowy oznacza, ze u nas jest gdzie i po czym zapierdalac. Co zreszta ludzie robia nagminnie.

                Także, nie bardzo widzę jaki to ma związek z faktem, ze ja sie raczej spokojnie tocze....
                Mieszkam w centrum a nie na środku DTS'ki...

                Ja akurat az tyle po tych przelotowych trasach nie jezdze... Albo korek, albo zapierdalacze, znam ciekawsze drogi, ktore teraz sa puste i duzo przyjemniejsze do jazdy.
                      • galtomone Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 23.02.21, 07:02
                        Przesadzasz z tym pol godzieny wszedzie.
                        Do A4 na Krk mam faktycznie z 10-15 min... jak nie ma korka a po poludniu zwykle jest.
                        Potem jakies 1,5 h autostrada przy dobrych wiatrach... ale w piatki (tak mi do Tescia najczesciej wypadalao) raczej ponad 2. Wiec jedzie sie przez Olkusz.

                        Do Gliwic/Zabrza nie bardzo mam po co jezdzic.
                        Do Sosnowca, niby tez 10-15 min... ale tez nie specjalnie mam powod.

                        A cala reszta to normalne drogi w okolicy, w miescie.

                        Do Bielska jest 60km i tez sie teraz jedzie ok 1,5h jak nic po drodze sie nie dzieje.

                        Generalnie niby drogi OK, ale przynajmniej w miescie ludzie zapier...a tak samo jak gdzie indziej.
    • klemens1 Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 22.02.21, 15:19
      Po co linkujesz takie pierdolety?
      Równie dobrze można pooglądać komuszy "jedź bezpiecznie" - tam też jest jednostronne podejście, bez krytycznego spojrzenia na to, jak kierowców systematycznie się uczy, że ograniczenia są do dupy.

      Jedyne, z czym się zgadzam:
      To nieprawdopodobne, że do dziś utrzymujemy przejścia bez sygnalizacji, które prowadzą przez dwa albo trzy pasy ruchu. To są śmiertelne miejsca i one powinny zniknąć.
      • tbernard Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 22.02.21, 16:59
        klemens1 napisał:

        > Jedyne, z czym się zgadzam:
        > To nieprawdopodobne, że do dziś utrzymujemy przejścia bez sygnalizacji, któr
        > e prowadzą przez dwa albo trzy pasy ruchu. To są śmiertelne miejsca i one powinny zniknąć.


        A co ze statystykami pokazującymi, że po likwidacji fotoradrów gminnych pogorszyło się bezpieczeństwo?
        Ja zgadzam się z tym, że to był czysty populizm przedwyborczy. Tam gdzie były jawne nadużycia nastawione na połów a nie poprawę bezpieczeństwa można to było uregulować, a nie systemowo rozpieprzyć wszystko.
          • tbernard Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 22.02.21, 21:13
            vogon.jeltz napisał:

            > > Ja zgadzam się z tym, że to był czysty populizm przedwyborczy.
            >
            > Populizm? Przecież kierowców, którzy na tym zyskali, jest mniej, niż pieszych,
            > którzy na tym stracili. Coś mi się tu nie spina.

            O ile nie była to ironia, to podejrzewam, że rozmijasz się z prawdą. Właśnie dlatego była nagonka na te fotoradary, że bardzo dużo kierowców łapano, czyli usunięcie tych fotoradarów, to dla tych kierowców teraz zysk w postaci nie łapania.
        • klemens1 Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 22.02.21, 22:19
          tbernard napisał:

          > klemens1 napisał:
          >
          > > Jedyne, z czym się zgadzam:
          > > To nieprawdopodobne, że do dziś utrzymujemy przejścia bez sygnalizacji
          > , któr
          > > e prowadzą przez dwa albo trzy pasy ruchu. To są śmiertelne miejsca i one
          > powinny zniknąć.

          >
          > A co ze statystykami pokazującymi, że po likwidacji fotoradrów gminnych pogorsz
          > yło się bezpieczeństwo?

          To, co zawsze. Jak na autostradzie ograniczysz prędkość do 30 i zrobisz pomiar odcinkowy, to też bezpieczeństwo się poprawi.
          Co nie znaczy, że 50 zabija.
      • galtomone Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 22.02.21, 17:07
        Problemów na naszych drogach jest tyle, że strach.

        Mnie się bardziej spodobał pomysł (nierealny w wykonaniu ale idea fajna) agencji czy jakiejs ponad rządowej strategii, która by się tym wszystkim kompleksowo zajęła. Tzn. np. opracowała plan działań na kolejne 5-10 lat, który mógłby być systematycznie realizowany.

        Znaki, drogi, ulice, szkolenie, świadomość, fotoradary, itd...itd... itd....
    • wislok1 Jesteśmy bandytami ?1 22.02.21, 21:41
      Najlepiej, zeby ktos sie wypowiadal w swoim imieniu, a nie w imieniu wszystkich kierowcow....

      Gdyby w Niemczech policja skutecznie nie walczyla z lamaniem przepisow, to ludzie by je lamali tak jak w PL....

      Nieuchronnosc kary czyni cuda, po prostu sie nie oplaca dziczec....
      • engine8 Re: Jesteśmy bandytami ?1 22.02.21, 21:55
        Kara i bat chybaa nie za bardzo skutkuja - najlepiej aby ludzi sami siebie pilnowali.
        Czyz sami nie wiemy ze bicie dzieci i uczniow w szkolach wcale nie czynlo ich lepszymi i grzeczniejszymi - wrecz odwrotnie..
        • tbernard Re: Jesteśmy bandytami ?1 23.02.21, 08:46
          engine8 napisał(a):

          > Kara i bat chybaa nie za bardzo skutkuja - najlepiej aby ludzi sami siebie pilnowali.

          Na pewno słabo skutkują, gdy szansa przyłapania jest taka jak w Polsce. A co do pilnowania sami siebie, to masz na myśli, że nawzajem maja się pilnować, skoro napisałeś 'ludzi' czyli zbiorowość? Czy raczej miałeś na myśli, że każdy indywidualnie sam siebie ma pilnować? Bo ta różnica wydawać by się mogło, że subtelna to w istocie jest ogromna. Pilnowanie siebie nawzajem ludzi jest bowiem dość intensywnie realizowane przez kamery pozwalające w razie potrzeby ustalić co zaszło nieco lepiej niż słowo przeciw słowu i widzimisię policjanta. Pod tym względem to Niemcy i Austria mają feudalizm.
          • engine8 Re: Jesteśmy bandytami ?1 24.02.21, 01:28
            Sami siebie uzywajc wlsnej samodyscypliny bo nawzajem to Polacy by sie nawzajem pozabijali. No bo K mnie to wolno tak jedzic bo aj jestem dobrym kierowca, umiem i muszem czsami omijac przepisy a ten duren nie powinien...


        • wislok1 Re: Jesteśmy bandytami ?1 23.02.21, 19:20
          To nie jest jakis wielki bat w pojedynczym przypadku, jak ktos jechal umiarkowanie szybciej, tak do 20 km powyzej dozwolonej predkosci, to sie czesto konczy na 20 euro mandatu...
          Ale jeden mandat na tydzien uruchomi myslenie, ze nie warto przeginac....
      • galtomone Re: Jesteśmy bandytami ?1 23.02.21, 07:21
        Owszem, (co do wyzszej skutecznosci kary, ale nie przesadzamy) twierdzisz, że w Niemczech jesteś inwigilowany na drodze na każdym km 24/7? Kazdey niemiec ma swojego policjanta? Że Niemcy w swojej okolicy nie wiedza gdzie moga zaplacic na pewno a gdzie mozna zapier....lać bez mandatowych konsekwencji?

        Bez przesady...

        Na to sie sklada calosc "systemu" a kary to tylko jego część. Ale zgodze sie, ze istotna...

        Potwierdzeniem tego może być francuski pomysł
        www.brd24.pl/spoleczenstwo/prywatne-firmy-przejma-mobilne-fotoradary/
        • wislok1 Re: Jesteśmy bandytami ?1 23.02.21, 19:02
          Owszem, (co do wyzszej skutecznosci kary, ale nie przesadzamy) twierdzisz, że w Niemczech jesteś inwigilowany na drodze na każdym km 24/7? Kazdey niemiec ma swojego policjanta? Że Niemcy w swojej okolicy nie wiedza gdzie moga zaplacic na pewno a gdzie mozna zapier....lać bez mandatowych konsekwencji?

          Co do 2 pierwszych zdan, to nic takiego nie twierdzilem NIGDY...

          Co do 3 zdania, to NIE JEST latwo uniknac mandatu, jak stoja z szuszarka....
          Stoja zwykle 20 minut i zmykaja w inne miejsce...

          Poczta pantoflowa dziala, ale po 20 minutach komunikat jest nieaktualny, za to susza w innym miejscu..

          Poza tym NIE WOLNO ostrzegac o stalych radarach..

          Do tego jest cos takieo, ze policaje ustawiaja radar doslownie w ogrodzie jakiegos pana, ten cyka zdjecia kilka godzin-....
          Taki maly radar...

          Do tego ustawiaja takie male radary na prostce, gdzie jest dozwolone 100 na godzine, przewaznie za zakretem...

          W reultacie po prostu nie ma sensu dziczec, bo szansa na mandat jest OGROMNA...
          Oczywiscie nie codziennie, ale w przypadku olewania przepisow tak jak w PL, mandat 1 na TYDZIEN bylyb pewny...
          A wtedy po miesiacu czasem pozegnanie z prawem jazdy
          • wislok1 Re: Jesteśmy bandytami ?1 23.02.21, 19:16
            Poza tym NIE WOLNO ostrzegac o stalych radarach..

            Nie wolno w aplikacjach internetowych i w nawigacji, w Saksonii w radiu mowia o tym, gdzie teraz susza, ale o stalych radarach MILCZA...
            Ale tylko w Saksonii ostrzegaja o biezacym suszeniu---
            W Badenii-Wirtembergii i Bawarii NIE, ale w B-W jest ostrzezenie o stalym radarze jakis kilometr wczesniej, w Bawarii zapomnij...

            To nie jest tak, ze tych radarow razem jest ogromna ilosc, przy Szwajcarii to jest male miki, tam dopiero jest radarowa jazda...

            ALe jest ich wystarczajaco duzo, zeby ludzie nie dziczeli....
      • schweppes1 Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 24.02.21, 15:20
        I po przeczytaniu nadal nie ma czego komentować, bo ten artykuł to wypociny jakieś przygłupa, wg którego nie można jechać 60, bo wtedy jest 80% szans zgonu przy potrąceniu, a już 50 można jechać, bo wtedy jest 50% szans zgonu. No debil. Po prostu debil i tyle.
          • schweppes1 Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 24.02.21, 20:05
            samspade napisał:

            > Serio chcesz uchodzić za aż takiego tumana?
            > Z drugiej strony już teraz nie masz opinii rozgarniętego. Tylko to potwierdzasz.

            A co - wg ciebie 50% ofiar też jest "akceptowalnym" kompromisem?

            Co to ma być za bandycki argument, że 50 km/h jest ok, bo "TYLKO POŁOWA" potrąconych ginie przy tej prędkości? Jakim trzeba być zwyrodnialcem, żeby tak pisać?

            A co powiesz na czołówkę lub owinięcie drzewka przy 90 km/h? Który zwyrol dopuścił aż taką prędkość?

            Autor, czy tam bohater tego tandetnego artykułu jest zwykłym przygłupem i ignorantem, który chyba za dużo nie pojeździł po Polsce i nie widział absurdów stawianych ograniczeń, które słusznie ludzie mieli, mają i będą mieli w głębokiej pogardzie.
            • samspade Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 24.02.21, 20:22
              Ale ty masz w pogardzie wszelkie ograniczenia. Słuszne niesłuszne. Wszystkie.
              Chwaliłeś się tutaj twoim podejściem. Chwaliłeś się tym jak zapierdalać i ryzykujesz życiem i zdrowiem innych.
              A co do prędkości gdybyś przeczytał nie zadawał byś pytań o 50.
              Nie mam zamiaru bronić zboralskiego. Chcesz się jego o coś spytać spytaj się jego.
              Gdyby chcieć wprowadzić moje pomysły darł byś mordę że jebany lewak nie pozwala jeździć. Co oczywiście odebrał bym jako komplement.
              • tiges_wiz Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 09:50
                Zapominasz, że zazwyczaj jeszcze się trochę hamuje. Więc jadąc 50 km/h rzadko się kogoś trafia bezpośrednio. I jeśli zdarzy się, że ledwo zahamujesz przed kimś jadąc 50 km/h, to jadąc 70 km/h na tym samym dystansie shamujesz się tylko do 50 km/h
                  • galtomone Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 10:58
                    samspade napisał:

                    > Nie zapomniałem. Nie pomyślałem że przed przejściem można zmniejszać prędkość.

                    I bardzo dobrze! Zwalnianie przed przejściem jest mocno nieodpowiedzialne!

                    Im wolniej przejeżdżasz przez przejście, tym większa szansa, ze napatoczy sie pieszy.
                    Jasnym i oczywistym jest, ze najlepiej na i w okolicy przejścia (tam gdzie potencjalni są piesi) być jak najkrócej, a to osiąga się wyższą prędkością.
                    Dlatego dobrzy i bezpieczni kierowcy widząc przejścia, albo nie daj boże kogoś kto przed nim zwalnia przyspieszają/wyprzedzają.

                    Jadąc do przodu, nie da się zabić pieszego, którego zostawiliśmy za nami.... Zwalnianie przed pasami to skrajna nieodpowiedzialność!
                    Należy zrobić wszystko, by przejechać przejście nim pieszy na nie wtargnie!
            • vogon.jeltz Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 10:01
              > Co to ma być za bandycki argument, że 50 km/h jest ok, bo "TYLKO POŁOWA" potrąconych
              > ginie przy tej prędkości?

              Argument faktycznie jest dość głupi, czy raczej wyrażony w idiotyczny sposób. W ograniczeniu do 50 nie chodzi o pięćdziesięcioprocentową przeżywalność potrąconych, tylko o to, że prędkość początkowa jest niższa, a kierowca ma znacznie więcej czasu na reakcję (w przeważającej większości sytuacji). W związku z czym nawet jeśli nie wyhamuje do końca, to uderzy pieszego z prędkością, powiedzmy 30 km/h, co skończy się połamaniem paru kości, ale raczej nie zgonem.

              Jeśli w tej samej sytuacji zareaguje tak samo szybko, ale przy siedemdziesiątce na budziku, to walnie pieszego z prędkością 50 lub większą i mamy więcej niż połowę szans na trupa.
      • klemens1 Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 10:03
        Facet pierdoli, jak by w życiu za kierownicą nie siedział. A w każdym razie nie w poruszającym się pojeździe - zwykły aparatczyk, który musi gadać to, co jest politycznie poprawne.
        Żeby się, kurwa, zająknął o debilizmach w oznakowaniu, to już by było wiadomo że jakiś kontakt z rzeczywistością ma. A nie w kółko "nie przestrzegają, nie przestrzegają, więcej fotoradarów".
          • galtomone Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 10:45
            vogon.jeltz napisał:

            > > Żeby się, kurwa, zająknął o debilizmach w oznakowaniu
            >
            > Nie ma w Polsce debilizmów w oznakowaniu w natężeniu większym niż w innych kraj
            > ach.

            Polemizowałbym...

            Tzn. dla jasności dyskusji warto b wiedzieć, co dokładnie oznacza "debilizm w oznakowaniu" i ja go generalnie liczyć, by mieć porównanie.

            Skoro poruszamy się raczej w przestrzeni ogólnej tego pojęcia i nie mamy danych, to osobiście do tej kategorii zaliczyłbym samą ilość znaków przy drogach i to jaką wartość mają realnie dla kierowcy.

            Wydaje mi się, że mamy z tym kłopot.
            Tzn. znaków jest za dużo i czesto informacja ktora przekazuja jest malo urealniona.

            Przyklad z pamieci. Droga miedzy miejscowosciami w DE. Nie przypominam sobie znakow z ograniczeniem predkosci przed kazdym zakretem, nawet jesli byl "ostry". Info, ze bedzie zakret OK, ale nie jest nadzgane co chwile 70...50...zdjecie ograniczenia a 150 m dalej kolejne.

            U nas znaki sa co chwile powtarzane (choc tez nie wszedzie i czasem ciezko sie zorientowac... czy pusta droga przed miejscowoscia to juz 50... czy jeszcze 90... bo tablica o wjezdzie na zabudowany teren (ktory nie zawsze jest faktycznie zabudowany) pojawia sie raz...

            Dodaj to tego np. na wjazdach "dwupasmowek" do miast... Najpierw tablica "zabudowany", powinienes zwolnic do 50 km/h... 100 m dalej masz ograniczenie do np. 70km/h....

            Poza tym, jesli na drodze w niezabudowanym terenie, co zakret znak kaze mi zwolnic do 50/70 - tylko dlatego e jest zakret... a przed identycznym w DE nie ma znaku z ograniczeniem - kierowca ma sam uwazac.... i wypadkow jest tam mniej... to chyba jednak cos u nas nie dziala tak, jak powinno...

            Generalnie, uwazam, ze od ilosci znakow u nas mozna dostac oczopląsu. Za duzo, by faktycznie zwracac uwage na te wazne...

            Wśród takiej masy potem np. "gubią się" te o tym, ze zblizasz sie do przejscia dla pieszych.
            • samspade Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 14:37
              Sprawa jest dość oczywista. Debilizmem są znaki, z którymi nie zgadzają się nasi forumowi szpece.
              Na przykład znak oz ustawiony źle o naście metrów oznacza że cały oz jest wyznaczony źle.
              Są jeszcze inne rzeczy. Na forum obok gdy jeszcze istniało jeden z naczelnych marud lubił wyciągać raport nik że zarządcy to durne małpy, ze nik miał zastrzeżenia itp. Chodziło o formalne zastzeżenia.
              Potem wyciągał ograniczenie na eSkach do 100 jako przykład głupiego ograniczenia. Tyle ze to ograniczenie musiało zostać ustawione ze względu na przepisy.

              • galtomone Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 26.02.21, 07:06
                Nie wiem czy jestem "szpecem", ale znaków mogłoby być troche mniej...

                Co do OZ to imho nie powinny być rowne ze znakiem ograniczenia predkosci.
                Administracyjny OZ, a limit prędkości to jednak osobne sprawy...

                Nie powiem w kazdym razie, ze Klemens zupelnie nie ma racji w tej kwestii.

                To troche jak z tymi maseczkami.... Jak oficjalnie masz nakaz a w TV widzisz Prezesa bez.... to zaczynasz sie zastnawiac, czy ten nakaz ma faktyczny sens i "gdy nikt nie widzi" go zlewasz.... A to chyba nie o to chodzi, by ludzie respektowali znaki, tylko jak ktos moze dac mandat...
                • samspade Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 26.02.21, 12:30
                  Znaków z jednej strony powinno być mniej z drugiej strony powinno być więcej. Pewnych znaków. Znak D42 czyli wjazd w obszar zabudowany jest znakiem wprowadzającym ograniczenia prędkości. W Polsce nie ma znaków informujących o granicach administracyjnych miejscowości. Może się zdarzyć że znak z nazwa miejscowości będzie stał na granicy ale znak ten sam w sobie nie wprowadza ograniczeń prędkości. Owszem zdarzają się znaki powiedzmy to umiejscowione wątpliwie. Im niższa kategoria drogi tym sytuacja zdarza się częściej. Tyle że w jaki sposób ustawienie wątpliwe powiedzmy o dziesiąt metrów znaku D42 wpływa na tworzenie jakiś koncepcji typu teren faktycznie zabudowany za 2 kilometry. Dzieci wypadające na pełnej piździe itp.
                  Dodatkowo są sytuacje trudne do oznakowania ze względy na przepisy. Weźmy podwyższenie prędkości. Klemens wielokrotnie podawał aleje Jerozolimskie jako przykład spierdolenia oznakowania. Tyle że nie przedstawił żadnej alternatywy do sytuacja która jest. Mamy znak D42 i podniesienie prędkości. Gdyby wyrzucić ten znak w tym miejscu trzeba ustawić by kilkanaście takich znaków w innych miejscach. A może kilkadziesiąt. Na drogach pojawiło by się dużo więcej znaków nic nie wnoszących i nie zmieniających sytuacji.
                  Jest jeszcze fiksacja tylko na ograniczeniach prędkości. Wielokrotnie były dyskusje co zrobić z nieszczęsnym wjazdem do mojej wioski od strony Warszawy. Nie mówię tylko o klemensie dla jasności ale nie było żadnego pomysłu. Tylko że nie powinno być tam D42. Bo kurwa za wolno? Nie wiem. Sytuacja taka jak w alejach. Jeden znak zamiast nastu. Oczywiście brak zająknięcia co z przejściami, skrzyżowaniami.
          • schweppes1 Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 10:56
            vogon.jeltz napisał:

            > > Żeby się, kurwa, zająknął o debilizmach w oznakowaniu
            >
            > Nie ma w Polsce debilizmów w oznakowaniu w natężeniu większym niż w innych kraj
            > ach.

            Zależy które masz na myśli pisząc inne. W Niemczech, Austrii czy Szwajcarii praktycznie nie ma tego typu kretyństwa. Nawet we Włoszech, które, jak pewnie potwierdzisz, nie słyną z genialności pod tym względem, nigdy nie czułem się jak małpa stosując się do ograniczeń. W Polsce ćwiczenia z hamowania i przyspieszania "in the middle of nowhere" masz na porządku dziennym, dlatego (tfu!) polskim prawem (na pohybel!) trzeba gardzić.
            • vogon.jeltz Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 12:04
              > Zależy które masz na myśli pisząc inne.

              Wiadomo, że nie wszystkie inne, bo we wszystkich nie byłem. Ale w tych, co byłem, widziałem sporo idiotycznie nastawianych znaków. Z kolei ostatnio pojeździłem trochę po Polsce (Dolny Śląsk, Górny Śląsk, Wielkopolska) i nie stwierdziłem, żeby było pod tym względem jakoś bardziej tragicznie niż gdzie indziej. Przy czym staram się jeździć dość przepisowo, więc chyba zauważyłbym.

              > W Niemczech, Austrii czy Szwajcarii praktycznie nie ma tego typu kretyństwa.

              Za to w Austrii jest np. ograniczenie do 100 w każdym pierdolonym tunelu na A2. A czasem nawet do 80.

              > Nawet we Włoszech, które, jak pewnie potwierdzisz, nie słyną z genialności
              > pod tym względem, nigdy nie czułem się jak małpa stosując się do ograniczeń.

              Mało widziałeś tych ograniczeń albo nie zwracałeś na nie uwagi. Idiotyczne ograniczenia takie jak to są na porządku dziennym. Poza tym nie chodzi tylko o ograniczenia. Mnóstwo znaków jest ustawionych kompletnie idiotycznie, a np. strefy ograniczonego ruchu mają często pod sobą tabliczkę z informacją, w jakich godzinach i dla jakich pojazdów obowiązują, najebaną takim druczkiem, że musisz praktycznie wysiąść z samochodu, żeby to przeczytać.
            • klemens1 Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 13:27
              schweppes1 napisał:

              > W Niemczech, Austrii czy Szwajcarii praktycznie nie ma tego typu
              > ] kretyństwa.

              To jest "po remoncie", ale są też kretyństwa permanentne, np:
              Ograniczenia do 100 na S-8
              Niby że zakręt za mocny, tylko jak to możliwe, że w takim razie kanapowym superbem przy 160 nie czuć tego zakrętu?

              Linki do wylotówek warszawskich podawałem, więc teraz nie będę się powtarzał. W skrócie - dookoła ZERO zabudowań (łąka, las) i 50 albo w porywach 60.

              > Nawet we Włoszech, które, jak pewnie potwierdzisz, nie słyną z genialności pod tym względem, nigdy nie czułem się jak małpa stosując się do ograniczeń.

              U nich też jest bezmyślnie - mistrzostwem są ograniczenia prędkości PO zjeździe z ronda. Najpierw musisz jechać przez jakiś czas 30, później można 50, a w końcu 90.
              Na dwupasmówkach (ale nie autostradach), nagminne ograniczenia do 90. Co ciekawe, na tych o lepszej nawierzchni ograniczenie jest, a na tych o gorszej - nie ma.
              Albo ciągła gdy jest prosto jak w mordę strzelił i zero skrzyżowań:
              Ciągła
              Czyli burdel jak i u nas.

              • galtomone Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 13:52
                klemens1 napisał:

                > Albo ciągła gdy jest prosto jak w mordę strzelił i zero skrzyżowań:
                > Ciągła
                > Czyli burdel jak i u nas.

                Moze tam natezenie ruchu na tyle duże (+ wasko), ze lepiej by sie ludzie nie wyprzedzali.. w razie wypadku cala droga stoi...
                • klemens1 Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 14:55
                  galtomone napisał:

                  > klemens1 napisał:
                  >
                  > > Albo ciągła gdy jest prosto jak w mordę strzelił i zero skrzyżowań:
                  > > Ciągła
                  > > Czyli burdel jak i u nas.
                  >
                  > Moze tam natezenie ruchu na tyle duże (+ wasko), ze lepiej by sie ludzie nie wy
                  > przedzali.. w razie wypadku cala droga stoi...

                  Naprawdę muszę tłumaczyć, że to żadna logika?
                  Jak jest ślisko, to lepiej jechać 30. To co - wszędzie 30 dajemy?
                    • klemens1 Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 26.02.21, 13:10
                      galtomone napisał:

                      > A jest ślisko, wszedzie?

                      A jest tam takie natężenie ruchu, całą dobę?
                      Zresztą jeździłem dużo po tych okolicach (byłem rok po roku) i takich oznakowań jest tam sporo. Dodatkowo mają awersję do podwójnych linii, więc zamiast jednostronnie przerywanej za rondem jest po prostu ciągła.
                      Każdy na to generalnie leje.

                      > Dalem Ci jeden mozliwy argument dla takiego oznakowaia.
                      > Czy tam tak jest - nie wiem, natomiast jesli tak, to argument i ograniczenie ma
                      > sens.

                      To tak jak ze śliskością.

                      • galtomone Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 26.02.21, 14:04
                        klemens1 napisał:

                        > galtomone napisał:
                        >
                        > > A jest ślisko, wszedzie?
                        >
                        > A jest tam takie natężenie ruchu, całą dobę?

                        A skad ja mam wiedziec???

                        Czy rozumiesz zdanie "podalem CI MOZLIWY powód" rozruzniasz od RZECZYWISTY?

                        Gdzies tak uzylem tez slowa "jeśli" - kumasz zasade warunkowania?

                        Byc mozn masz racje, ze ta ciagla linia tam jest z dupy... a byc moze nie nie...


                        A przpraszam, zapomnialem, ty masz zawsze racje.

                        Wycofuje zatem wszystko co napisalem wczensniej. Oczywiscie bowiem tam duzego natezenia ruchu nie ma, wypadkow nie bylo, droga zawsze drozna, ciagla jest z dupy.

                        Pelna zgoda.

                        Sorry, ze mi sie zapomnialo, ze ty znasz kazdy cm kazdej drogi wraz zwarunkami 15 lat wstecz i przod.
                        Gupi ja.

                        > > Dalem Ci jeden mozliwy argument dla takiego oznakowaia.
                        > > Czy tam tak jest - nie wiem, natomiast jesli tak, to argument i ogranicze
                        > nie ma
                        > > sens.
                        >
                        > To tak jak ze śliskością.

                        Nie, nie tak jak.

                        Chyba, ze u ciebie doba występuje tylko przez krótki okres w roku... I tylko wtedy pojawia sie natężenie dobowe).
          • tbernard Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 13:19
            vogon.jeltz napisał:

            > > Żeby się, kurwa, zająknął o debilizmach w oznakowaniu
            >
            > Nie ma w Polsce debilizmów w oznakowaniu w natężeniu większym niż w innych krajach.

            Jakiś czas temu było tu dyskutowane ile w Niemczech jest oznakowanych przejść bez świateł, gdzie kierowca ma obowiązek ustąpienia pieszemu w porównaniu z PL. Jest ich chyba w całych Niemczech mniej niż w PL w przeciętnym mieście powiatowym. Ponadto nie do pomyślenia są tam przejścia bez świateł przez więcej niż jeden pas ruchu w tym samym kierunku.
            To tylko odnośnie samych przejść, które przecież też należą do kategorii oznakowanie.
            • samspade Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 13:24
              Chuja a nie przejścia. Chodzi o ograniczenia prędkości.
              A co do przejść ciekawe jak w tej całej Europie ludzie chodzą skoro nie ma kurwa nigdzie przejść dla pieszych. Kurwa nie ma i już. Niemcy Szwecja Anglia Austria.
              Nigdzie nie ma jebanych przejść.
                • samspade Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 14:32
                  tiges_wiz napisał:

                  > Bo nie ma.

                  >Zebry są w ścisłych centrum i w strefach 30.

                  To kurwa są czy ich nie ma?
                  Skoro są to na chuj pierdolenie że przejść nie ma?
                  A gdy u mnie likwidowali niesterowane przejścia w sensie że instalowali sygnalizacje świetlną to był kwik kierOWCÓW. Że przepustowość itp.
                  • klemens1 Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 15:30
                    samspade napisał:

                    > tiges_wiz napisał:
                    >
                    > > Bo nie ma.
                    >
                    > >Zebry są w ścisłych centrum i w strefach 30.
                    >
                    > To kurwa są czy ich nie ma?
                    > Skoro są to na chuj pierdolenie że przejść nie ma?

                    No widzisz - pierdoli ci się tak samo jak z "arteriami bezkolizyjnymi".
                    • samspade Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 20:42
                      Ale co mam szukać? Na chuj mam szukać?
                      Żeby znowu czytać smętne pierdolenie że za granicą nie ma przejść dla pieszych?
                      Swoją drogą na chuj pierdolisz nie na temat. Znajdź jeden mój wpis gdzienmowie że u nas z przejściami jest ok. Czekam.
                      Wiem że nie znajdziesz. Znajdziesz za to wiele mówiących o tym żeby nie słuchać kierOWCÓW i ich pierdolenia o tym że światła są złe. Jeszcze edkowi pisałem wielokrotnie o tym że trzeba wprowadzać normalne przepisy i jednocześnie powtarzam kurwa JEDNOCZEŚNIE ładować sygnalizacje na przejściach.
                      Pamiętam jak kpilem z pierdolenia że nasze przepisy są w sumie ok.
                      Znajdziesz moje zdanie jak powinny być rozmieszczone przejścia strefy 70 50 30. Jak chronieni na przejściach powinni być piesi
                      Więc wiesz co? Głęboko w dupie mam twoje kotbus. Chuj mnie interesuje ile u ciebie w wiosce jast przejść na 200 metrach przy sraczu sołtysa.
    • oixio Re: Na drogach jesteśmy bandytami... 25.02.21, 10:26
      "Łukasz Zboralski (1978) technik-elektronik i absolwent filologii polskiej, dziennikarz prasowy. Pracował jako redaktor w „Metrze”, „Rzeczpospolitej”, obecnie II sekretarz w tygodniku „Do Rzeczy”. Od prawie dekady najbardziej skupia się na zagadnieniach dotyczących bezpieczeństwa transportu, jest twórcą i redaktorem naczelnym pierwszego w Polsce portalu poświęconego bezpieczeństwu na drogach - brd24.pl. Uwielbia podróże samochodowe, motocyklowe i rowerowe - jest w trakcie realizowania projektu polegającego na przejechaniu rowerem wzdłuż 59 najdłuższych rzek Polski (59rzek.pl)."

      I wszystko jasne kto jest KTO.


    • galtomone Za wolno jechał 25.02.21, 14:11
      moto.pl/MotoPL/7,88389,26825384,dzieci-prawie-zginely-na-przejsciu-to-nagranie-rozpetalo-burze.html#disableRedirect
      Jakby jechal szybciej, to by minal pasy nim te dzieci tam doszly... proste.
      • klemens1 Re: Za wolno jechał 25.02.21, 14:57
        galtomone napisał:

        > moto.pl/MotoPL/7,88389,26825384,dzieci-prawie-zginely-na-przejsciu-to-nagranie-rozpetalo-burze.html#disableRedirect
        > Jakby jechal szybciej, to by minal pasy nim te dzieci tam doszly... proste.

        No - ledwo się zmieścił w "bezpiecznym oknie".

      • samspade Re: Za wolno jechał 25.02.21, 15:06
        Facet miał dużo szczęścia. Na przyszłość będzie uważał. Co innego mnie zaskakuje. Ilość pierdolenia że to dzieci idą źle. Widziałem pierdolenie że dzieci weszły na pasy zza przeszkody.
        • galtomone Re: Za wolno jechał 26.02.21, 07:10
          samspade napisał:

          > Facet miał dużo szczęścia. Na przyszłość będzie uważał.

          Też sadze, ze bedzie jezdzic szybciej i bezpieczniej... ;-)

          > Co innego mnie zaskakuj
          > e. Ilość pierdolenia że to dzieci idą źle. Widziałem pierdolenie że dzieci wesz
          > ły na pasy zza przeszkody.

          Bo ida zle... po ch... na druga strone? Lepsza?
          Jeszcze zaden pieszy nie przechdzacy przez droge nie zgina na przejsciu dla pieszych.

          Nawet takie dowicipy bylu...

          Dlaczego pieszy przeszechodzil przez droge?
          Bo mial depresje...
          • tbernard Re: Za wolno jechał 26.02.21, 09:48
            galtomone napisał:

            > samspade napisał:
            >
            > > Facet miał dużo szczęścia. Na przyszłość będzie uważał.
            >
            > Też sadze, ze bedzie jezdzic szybciej i bezpieczniej... ;-)

            Nie ma reguły. Jeden dozna szoku, podziękuje losowi, że mimo wszystko bez ofiar się obyło i potraktuje jako cenną lekcję i już będzie uważał w takich okolicznościach. Inny uzna, że jest mega zajebisty, co z każdej opresji jakoś wyjdzie.
            • galtomone Re: Za wolno jechał 26.02.21, 10:59
              No nie wiem... ja znam tylko kategorie "bezpieczny i szybki"... wiec skoro było niebezpiecznie, to znaczy, ze było za wolno....

              I co w sumie sie zgadza z faktami, gdyby jechał szybciej, nie byłoby tej sytuacji.

              Stad zapewne e wszelkie glosy, ze ograniczenia prędkości zabijaja....A dobry, bezpieczny kierowca wie, dlaczego je olewa.
          • samspade Re: Za wolno jechał 26.02.21, 12:56
            W sumie nie wiemy jakim kierowcą jest ten kierowca busa. Popełnił błąd to oczywiste ale to nie musi być orangutan.
            Pozostaje mieć nadzieje że w przyszłości będzie bardziej uważał.
      • tbernard Re: Za wolno jechał 25.02.21, 15:19
        Mam poważne wątpliwości co do przechwałek nagrywającego, że klaksonem być może uratował te dzieciaki. On raczej mocno przyczynił się do odwrócenia ich uwagi skąd niebezpieczeństwo nadciąga.
        Ten z przeciwka to typowy bezmyślny kierowca. Widzi oznakowane przejście i widzi, że ma do dupy widoczność. No chyba, że ma w dupie to czego nie widzi w myśl 'skoro czegoś nie widzę to tego nie ma'.
        • klemens1 Re: Za wolno jechał 25.02.21, 15:28
          tbernard napisał:

          > Mam poważne wątpliwości co do przechwałek nagrywającego, że klaksonem być może
          > uratował te dzieciaki. On raczej mocno przyczynił się do odwrócenia ich uwagi s
          > kąd niebezpieczeństwo nadciąga.

          Mogły jeszcze to źle zinterpretować i przyspieszyć, jak babcia z Wrocławia która celowała swoją prędkością tak, by idealnie pod koła wbiec.

          > Ten z przeciwka to typowy bezmyślny kierowca. Widzi oznakowane przejście i widz
          > i, że ma do dupy widoczność. No chyba, że ma w dupie to czego nie widzi w myśl
          > 'skoro czegoś nie widzę to tego nie ma'.
          >

          I takich jest dużo - ten następny już mocno zwolnił bo widział co mogło się stać. Ale gdyby nie widział, być może pojechałby tak samo.
      • gzesiolek Re: Za wolno jechał 25.02.21, 17:08
        Najbardziej przerażają mnie komentarze do tej sprawy... Bo jak można ubolewać nad tym, że dzieciaki mogły zginąć bo nie miały wpojone by uważać przy wychodzeniu zza samochodu. Tak doszukiwać się w tym ich winy, czy zmniejszać winę debila za kierownicą bez odrobiny wyobraźni, mogą tylko tacy sami debile...
        NIe widzisz, zwalniasz, po to jest oznakowane przejście, aby się spodziewać, że może przechodzić nim pieszy... Ciekawe czy jeden z drugim debil, wyjeżdża na pełnej piździe z podporządkowanej gdy nie widzi czy coś jedzie...
        • klemens1 Re: Za wolno jechał 25.02.21, 17:26
          gzesiolek napisał:

          > Najbardziej przerażają mnie komentarze do tej sprawy... Bo jak można ubolewać n
          > ad tym, że dzieciaki mogły zginąć bo nie miały wpojone by uważać przy wychodzen
          > iu zza samochodu. Tak doszukiwać się w tym ich winy, czy zmniejszać winę debila
          > za kierownicą bez odrobiny wyobraźni, mogą tylko tacy sami debile...

          Więc w ramach oświecenia wmawiaj dzieciakom, żeby szły przez przejście na pewniaka.
          W razie czego wina będzie w 100% kierowcy samochodu, więc jesteś kryty.
          • gzesiolek Re: Za wolno jechał 25.02.21, 18:51
            Kurwa Klemens nie wmawiaj innym czegoś czego nie mówią/piszą i przeczytaj raz jeszcze mój wpis... A później jeszcze raz. Odróżniaj też troskę o dzieci i uczenie ich instynktu samozachowawczego od kwestii potępiania debilizmu i bandyterki...
            • klemens1 Re: Za wolno jechał 25.02.21, 18:55
              gzesiolek napisał:

              > Kurwa Klemens nie wmawiaj innym czegoś czego nie mówią/piszą i przeczytaj raz j
              > eszcze mój wpis... A później jeszcze raz. Odróżniaj też troskę o dzieci i uczen
              > ie ich instynktu samozachowawczego od kwestii potępiania debilizmu i bandyterki
              > ...

              To nie ty pisałeś?

              Bo jak można ubolewać nad tym, że dzieciaki mogły zginąć bo nie miały wpojone by uważać przy wychodzeniu zza samochodu.
              • gzesiolek Re: Za wolno jechał 25.02.21, 19:01
                Bo jeśli można ubolewać, że dzieciaki mogły zginąć, bo nie miały wpojone by uważać przy wychodzeniu zza samochodu...
                Czytaj: uważam, że powinny być tego uczone...
                Bez czytania razem z kolejnym zdaniem i skupiając się na "jak można" rzeczywiście można było zrozumieć co innego niż chciałem napisać...
                • klemens1 Re: Za wolno jechał 25.02.21, 20:35
                  Kolejne zdanie nie zaprzecza temu, co napisałeś.
                  A napisałeś, że ubolewanie z powodu ew. śmierci dzieciaków w wyniku "niewpojenia zasad" jest w jakiś sposób niestosowne / niemożliwe.
                  Nie chcę cię tu cisnąć - może tak ci się napisało, ale to właśnie znaczy powyższe.
                  • gzesiolek Re: Za wolno jechał 26.02.21, 10:52
                    To jeszcze bardziej zrozumiale:

                    "Bo jak rozumiem, że można martwić się tym, że dzieciaki o mało nie straciły życia przez to, że ktoś nie nauczył ich wcześniej uważania na innych nawet na przejściu i ostrożności przy wychodzeniu zza samochodu...
                    Tak..."
                    Czyli dzieciaki trzeba uczyć dla ich własnego dobra, ale wina całkowita jest po stronie debilów którzy nie potrafią jeździć przez przejścia...

                    a pierwotnie miast "bo jak można" jakbym wpisał "bo, jak można by" pewnie oddałbym to co w wypowiedzi oddałbym intonacją... Ot tak czasem mam gdy piszę tak jak formułuję myśli i jakbym potocznie mówił, a dopiero później biorę pod uwagę, że to co dla mnie jest jasne w wypowiedzi gdy stawiam w opozycji: jak... do tak... Przy innej intonacji odczytu "jak można" zostanie odczytane, jako przeczenie negowanie tego co za nim...
                    Przepraszam, jeśli było niezrozumiałe... Mam nadzieje, że powyższe rozwinięcie wypowiedzi lepiej obrazuje moje stanowisko.
                    • tbernard Re: Za wolno jechał 26.02.21, 11:05
                      Dzieciaki oczywiście należy uczyć ostrożności. To oczywistość. A kierowcę tak nieostrożnego należy też uczyć bezpiecznego kierowania pojazdem pozbawiwszy wcześniej prawka dopóki się nie nauczy. Te dwie oczywistości są niezależne i nie powinno się jednej z nich stawiać ponad drugą.
                      • galtomone Re: Za wolno jechał 26.02.21, 12:38
                        Szkola jest stacjonarna, na dupach niech siedza a nie sie po miescie szlajaja...
                        Na pewno szli zrobic cos glupiego... jak to glupie (jak widac na filmie) dzieci.

                        Gdyby kierowca auta trzymal sie durnych ograniczen predkosci i jechal wolniej to by te durne dzieci zabil.

                        Droga jest dla aut! A przejście dla pieszych sie źle nazywa... powinno by raczej przejście dla desperatów albo dla odwaznych...
                • samspade Re: Za wolno jechał 25.02.21, 20:46
                  gzesiolek napisał:

                  > Bez czytania razem z kolejnym zdaniem i skupiając się na "jak można"

                  Ależ to zachowanie które Klemens określa skurwysynskim.
                  I tutaj muszę mu przyznać. Klemens jest kawałem chuja ale sam jasno mówi że zachuwjue się skurwysyńsko.
                  Osobną rzeczą jest jego narzecze i pojmowanie słów wbrew ich powszechnie przyjętemu znaczeniu.
                  Dlatego nie czytam tego gnoja i pozwoliłem mu wyżywać się tutaj pod nim adresem. Niech tak rozładowuje swoją agresję.
                  • klemens1 Re: Za wolno jechał 25.02.21, 20:53
                    samspade napisał:

                    > > Bez czytania razem z kolejnym zdaniem i skupiając się na "jak można"
                    >
                    > Ależ to zachowanie które Klemens określa skurwysynskim.

                    Owszem, ale w tym przypadku nie ma tego zachowania, bo to, co gzesiolek dalej napisał, nie zmienia tego, co napisał wcześniej.
                    Ty natomiast, skurwysynu, łgałeś i do tej pory nie odszczekałeś tego, że rzekomo wg mnie droga bezkolizyjna to taka, gdzie jest kolizyjny skręt w lewo.

                    > Dlatego nie czytam tego gnoja i pozwoliłem mu wyżywać się tutaj pod nim adresem. Niech tak rozładowuje swoją agresję.

                    Z gzesiolkiem sobie dyskutujemy w raczej przyjazny sposób. Coś napisał - może mu nie wyszło, teraz skorygował.
                    Za to ty, jak widzę, coraz częściej tracisz nerwy i zaczynasz się miotać. I jeszcze ten pedalski foch "nie będę go czytał". Tobie naprawdę coś w życiu nie wychodzi. Ale w sumie i tak każdy na to sra.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka