Dodaj do ulubionych

Kierunkowskazy przed i na rondzie - final?

19.04.21, 04:27
Roma locuta, causa finita est

Przed wjazdem na skrzyżowanie o ruchu okrężnym nie musimy włączać kierunkowskazu. Obowiązkowe jest jego włączanie podczas opuszczania ronda oraz zmiany pasa ruchu na rondach o więcej niż jednym pasie ruchu.

moto.pl/MotoPL/7,88389,26936817,rondo-kierunkowskaz-i-skret-w-lewo-ty-migasz-bo-sady-nie.html#sondaz
Obserwuj wątek
      • waga170 Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 05:05
        Przyklad calkowitego debilizmu:

        "Zmiana kierunku ruchu następuje dopiero przy opuszczaniu skrzyżowania o ruchu okrężnym. To ten manewr trzeba zasygnalizować prawym kierunkowskazem."

        Za trudne dla tworcow Talmudu, kierunkowskazem oznajmia sie ZAMIAR a nie FAKT manewru.

        Wsadzilem kij w mrowisko? Za komuny bylo jasno i prosto!
          • waga170 Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 07:01
            Na filmiku 0:29 widzisz ze jestes w Polsce. Wyprzedzanie na pasach na podwojnej ciaglej.
            Okolo 0:48 wiesz jak wyglada roznica, w Polsce, miedzy skrzyzowaniem "T" a rondem, o ruchu okreznym. Bo na rondzie na srodku jest doniczka z paprotka?
            Zwlaszcza jak jedzies Tirem z przyczepa to takie ronda uwielbiasz.
            O 0:58, kto jest na rondzie a kto nie? Bo widze ze ten na rondzie, egzaminator, przepuszcza
            wjezdzajacych na rondo a oni nawet nie zwalniaja.
            "Wszystkie zamochody ktore dojezdzaja widza (dzieki kierunkowskazowi) ze my zjezdzamy". No i na chuj im ta wiedza? A jakbysmy zjezdzali bez kierunkowskazu to by nie widzieli ze zjezdzamy?

            W Polsce nalezy wprowadzic trzy kierunkowskazy i dwie wajchy. Srodkowy kierunkowskaz z przodu i z tylu miga caly czas zeby swiatu oznajmic nie skrecanie i niezmienianie pasa ruchu. Pierwsza wajcha obsluguje PRZEDNI lewy albo prawy kierunkowskaz zeby oznajmiac swiatu ze wykonujemy manewr skretu, a druga wajcha obsluguje TYLNY kierunkowskaz, lewy albo prawy, zeby oznajmic swiatu ze manewr szczesliwie wykonalismy. A swiat uzywa kierunkowskazow do oznajmiania ZAMIARU.
            A najlepsze ze interpretacja tych samych przepisow obowiazuje niepoprawnie w Warszawie, a inaczej, poprawnie, w Kielcach:)
            • tbernard Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 09:52
              Takich patologicznych "rond" nie powinno być. Ale jak już, to gość (o zgrozo egzaminator) jakiś kompletnie nieogarnięty. Nic z lewej nie jedzie ani z przeciwka a on się zatrzymuje. Przez to nie wiadomo, czy ci z prawej wjeżdżający wymusili na nim, czy po prostu zobaczyli łosia co nie wiadomo dlaczego zatrzymuje się, to uznali, że nie muszą mu ustępować. Zgodnie z definicją ustąpienie to powstrzymanie się od ruchu, aby innego użytkownika drogi nie zmuszać do istotnej zmiany prędkości. No więc ci z prawej nie mogli zmusić ledwo toczącego się i po chwili stojącego pojazdu do istotnej zmiany prędkości.
              Egzaminator powinien zapisać się na dodatkowe kursy z jazdy.
      • tbernard Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 09:28
        galtomone napisał:

        > Ja tam prawy włączam czasem i przed rondem...
        >

        Też tak robię, jeśli mam zamiar zjechać pierwszym zjazdem. Zwłaszcza jeśli jest to praktycznie skręt w prawo który ociera się tylko formalnie o rondo i ani na chwilę nie ma jazdy po łuku ronda. Takie podejście nie robi nikomu zmyłki, a ułatwić może tym co chcą wjechać.
      • qqbek Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 11:11
        galtomone napisał:

        > Ja tam prawy włączam czasem i przed rondem...
        >

        Ja też i to nie "czasem", a zawsze jak zjeżdżam na kolejnym zjeździe.
        Może to staromodne, ale bardzo nie lubię też (zwłaszcza jak czekam na wjazd na rondo) tych, którzy "sygnalizują udany manewr" zjeżdżając w zjazd tuż przed "moim" wjazdem. Jak taki dupek żołędny włącza kierunek wraz ze skrętem kierownicy w zjazd, to mi już to potrzebne jak umarłemu kadzidło, bo i tak już stoję, przygotowany do tego, żeby go przepuścić do kolejnego zjazdu. Gdyby taki chujek, tak jak mnie tego uczono, włączył ten zas_ny kierunkowskaz mijając ostatni zjazd na którym nie zjeżdża, to albo bym się nie zatrzymywał, albo bym już ruszył i się rondem właśnie poruszał.
        A tak stoję i patrzę, jak jaśnie Pan łaskawie wrzuca kierunek... sygnalizując udany manewr, a nie zamiar jego przeprowadzenia.
        • galtomone Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 11:29
          qqbek napisał:

          > galtomone napisał:
          >
          > > Ja tam prawy włączam czasem i przed rondem...
          > >
          >
          > Ja też i to nie "czasem", a zawsze jak zjeżdżam na kolejnym zjeździe.

          Ja na duzych nie, bo muszę najpierw dojechać do miejsca, gdzie ta informacje ma realne znaczenie.
          Jak ktoś mi miga na duzym rondzie nim na nie wjedzie, to generalnie nie wiem czego sie spodziewac i najczesciej okazuje sie, ze tylko miga... a wcale nie zjzdza.... Ot... zapomnial wylaczych i ch...j wie co dalej zrobi.

          Nadgorliwość gorsza od faszyzmu ;-)
        • waga170 Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 11:31
          Tylko ze na tych malutkich rondach nie ma "jazdy po rondzie" pomiedzy wjazdem i pierwszym zjazdem. Tyl jeszcze nie wjechal a przod juz zjezdza. Wtedy "dupek" nie ma innego wyjscia niz zaczac skrecac w momencie wrzucenia kierunkowskazu. Moglby ten kierunkowskaz wrzucic jeszcze przed wjazdem na rondo, ale "Przed wjazdem na skrzyżowanie o ruchu okrężnym nie musimy włączać kierunkowskazu" wedlug wysokiego sadu.
          A ja nawet jak widze kogos z prawym kierunkowskazem to i tak z wjazdem czekam az on faktycznie zacznie skrecac. Postawilbym smiala teze ze na malych rondach kierunkowskazy nic nikomu nie daja, ale sa wlaczane bo jest taki nakaz.
          • galtomone Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 11:38
            waga170 napisała:

            > A ja nawet jak widze kogos z prawym kierunkowskazem to i tak z wjazdem czekam a
            > z on faktycznie zacznie skrecac.

            To sie nazywa "sprawnie działający instynkt samozachowawczy".
            Ileż to już razy wjechałby we mnie ktoś, kto mrugał, że wjeżdżać w mnie nie ma zamiaru... a potem się okazało że "żartował".
            • waga170 Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 11:47
              Ciekawe dlaczego tu jeszcze nie ma znaku "Skrzyzowanie o ruchu okreznym".
              Jedziesz prosto, skrecasz w prawo, jedziesz po luku w lewo, zjezdzasz z luku w prawo. Jest wjazd, luk, i zjazd na pierwszym zjezdzie. Chyba na wszelki wypadek zaczne w takich miejscach wrzucac prawy kierunek, gasic i znow wrzucac przy zjezdzie:)

              www.google.com/maps/@52.4036508,20.6845592,3a,75y,252.82h,88.32t,0.84r/data=!3m6!1e1!3m4!1s3i1GWtPmDZRhNL5JB849fg!2e0!7i13312!8i6656
            • tbernard Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 11:54
              galtomone napisał:

              > waga170 napisała:
              >
              > > A ja nawet jak widze kogos z prawym kierunkowskazem to i tak z wjazdem cz
              > ekam a
              > > z on faktycznie zacznie skrecac.
              >
              > To sie nazywa "sprawnie działający instynkt samozachowawczy".
              > Ileż to już razy wjechałby we mnie ktoś, kto mrugał, że wjeżdżać w mnie nie ma
              > zamiaru... a potem się okazało że "żartował".
              >

              Niestety ale u nas przyjęła się zasada, że ten z pierwszeństwem ma najmojsza rację, nawet jak "żartuje" dla zmyłki. Skoro może więc to robić bezkarnie, to dlaczego nie. Może akurat ma jakąś przycierkę do naprawy na cudze OC.
              • waga170 Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 12:02
                Mam znajoma ktora po dziesiatkach lat jazdy uwaza sie za dobra kierowczynie, bo jak ma na skrzyzowaniu skrecic w prawo to wrzuca prawy kierunkowskaz duuuuuuzo wczesniej. Nie rozumie ze z tym prawym kierunkowskazem przejezdza na wprost kilka mozliwych zjazdow, w uliczke, na parking, na stacje benzynowa, itp. I jeszcze, zeby bylo weselej, ma nawyk gaszenia kierunkowskazu duuuuuuzo za pozno, wiec jakas rownowaga jest:)
              • galtomone Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 12:21
                tbernard napisał:

                > Niestety ale u nas przyjęła się zasada, że ten z pierwszeństwem ma najmojsza ra
                > cję, nawet jak "żartuje" dla zmyłki. Skoro może więc to robić bezkarnie, to dla
                > czego nie. Może akurat ma jakąś przycierkę do naprawy na cudze OC.

                Tak to raczej działa w całym świecie.
                Raz, że ciężko jest udowodnić, że ktoś miał włączony kierunkowskaz, dwa, że każdemu może się zdarzyć błąd.
                W najlepszym razie będzie współwina, ale zawsze jest to słowo przeciwko słowu.

                Każdy wymuszający pierwszeństwo może twierdzić, że widział aktywny kierunkowskaz, nawet jeśli to kłamstwo.
                Trudno tylko z tego powodu karać tego, na którym pierwszeństwo wymuszono.

                To się wiąże poniekąd z Kantem i testem imperatywu kategorycznego - "„należy postępować zawsze wedle takich reguł, co do których chcielibyśmy, aby były one stosowane przez każdego i zawsze”.

                Każdą tezę można "przetestować" czy spełnia z sensem wymóg tegoż imperatywu przechodząc od oceny szczegółowej, do ogólnej.

                Zatem jeśli stawiasz tezę " u nas przyjęła się zasada, że ten z pierwszeństwem ma najmojsza rację, nawet jak "żartuje" dla zmyłki" żeby winny był zawsze też, który ma pierwszeństwo, to zastanów się jak tak zasada sprawdzi się ogólnie:

                - stajesz na światłach, ktoś Ci wjeżdża w tyłek - jesteś współwinny ("no on nie miał stopów")
                - ktoś wymusza na Tobie pierwszeństwo, jesteś współwinny - mimo, że nie złamałeś innych przepisów...

                Efekt, pierwszeństwo nie byłoby pierwszeństwem w praktycznie żadnej sytuacji drogowej a ruch byłby bardzo utrudniony.... No bo skoro nie ma zasad, to trzeba uważać na wszystkich i zawsze.
                • waga170 Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 12:34
                  Moja corka wjechala kiedys komus w tylny zderzak, nie chce napisac w dupe bo wywolam Bywalca. Niedaleko od domu, stluczka. Oba samochody staly i czekaly na policje. Corka mowi ze on zahamowal ale nie mial stopu. No to ja mowie pani policjantce zeby sprawdzic czy mu dziala stop. A pani policjantka ze to nie ma zadnego znaczenia.
                  Kolego, radze poczytac Hemingwaya i nauczyc sie stylu "Krotkie twierdzace zdania", u nas znane jako krotko i wezlowato. Ale nie za krotko i nie za wezlowato, bo zbanuja.
                  • tbernard Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 12:56
                    waga170 napisała:

                    > Corka mowi ze on zahamowal ale nie mial stopu. No to ja mowie pani polic
                    > jantce zeby sprawdzic czy mu dziala stop. A pani policjantka ze to nie ma zadne
                    > go znaczenia.

                    Po stuknięciu, to nawet gdyby nie działały, to gość powie, że to z powodu stuknięcia, bo wcześniej wszystko działało. Tylko dobrej jakości nagranie mogło by rozwiać wątpliwości na miejscu. Ale nawet wtedy o ile było to w dzień lub działały zwykłe światła tylne, to takie najechanie oznacza dowód, że nie zachowało się bezpiecznego odstępu i nie panowało nad pojazdem.
                • tbernard Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 13:03
                  Za dużo piszesz i przemycasz zbyt wiele dodatkowych założeń, których ja nie postulowałem. Otóż tylko na gębę to niech się wypcha ten co wymusił. Za to jak wyraźnie nagranie to potwierdza, to zupełnie inna historia i wtedy nie widzę powodu aby nie dobrać się do dupy temu z pierwszeństwem, co robi zmyłkę.
                  • galtomone Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 13:32
                    I nie sadze by w przypadku nagrania/dowodów (o tym wcześniej nie wspomniałeś) było inaczej.
                    Zresztą, mając taki dowód, po prostu sie mandatu nie przyjmuje jeśli policja nie bierze tego pod uwagę, w co osobiście (jako w regule) wątpię.
                    Choćby z tej prostej przyczyny, ze lepiej i dla nich sprawę załatwić mandatem niż wnioskiem o ukaranie - mniej roboty.
    • bimota Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 08:48
      Kolejne gazeciane glamstwa... Sady nie zajmuja zadnego stanowiska, opieraja sie o bieglych, ktorzy sami sobie przecza...

      Ten temat bedzie walkowany do konca swiata, poki barany beda rzadzily barankami, tu kolejna proba wyjasnienia dla barankow:

      youtu.be/jqA_kkLJPU0

      Tylko baranki, jak engin, dostaja sraczki, bo montaz kiepski (wcale go nie ma), bo cos tam, cos tam, lepiej telenowele ogladac...
      • engine8 Re: Kierunkowskazy przed i na rondzie - final? 19.04.21, 22:15
        A przeciez mnie to totalnie Lata.. U nas nie ma takich problemow a jak jestem u Was to tez to olewam i jezdze tak jak ja uwazam jest bezpiecznie.
        Sygnalizuje tak i tak aby cos tym przekazac jak jest komu......
        Jak dojezdzam to znaku obwiazkowego skretu w prawo ktory wszyscy wodza to nie mrugam bo co to komu da poza gwaizdkami w oczach?. Gdyby byl nakaz skretu w prawo a ja zdecydowalbym sie skrecac w lewo to bym to sygnalizowal... Ale jak dojezdzam do ronda to widomo ze skrece w prawo i jak tam jest jeden pas albo wiecej a ja jade prawym to tym z tylu nic nie pomoze jak im zasygnalizuje ze zjezdzam? Najwyzej sekunde pozniej nacisna na gaz... Ale jak wiedz ze ktos czeka na wjazd i moj znak mu pomoze wjwcchac szybciej - to prosze bardzo....
        A takie kwietniki nazwane rondem??? totalna bzdura i brak logiki...
        W jednym polskim miescie jest rynek - kwadratowy i jedna z 4 czesci jest czescia ulicy glwnej.... Tak bylo od kiedy pamietam. JEsz szeroka tak samo jak reszta tej drogi - a reszta uliczek dookola jest waska i byly rtam duzo parkingow pomnewaz nikt bez potrzeby tam nie jechal.
        I teraz ktos wymyslil ze tam bedzie rondo a wiec caly ruch sie odbywa dookola ratusza - zeby sie auta zmiescily to zlikwidowali wszytkie parkingi i z super miejsca na parkowanie, chdzenie czu dla dzieci zroobili ruchliwa ulice ..... nikt nie wie po co.... Ale maja rondo... i c najwazniesze ze ta czesc ktora byla driga przelotowa zamarla.... 2 pasy a auta jada tylko od cxasu do cxasu i tylko w jednym kierunku...
    • wlochata.torba Tak se mysle... 20.04.21, 08:33
      ....ze warto sie zabezpieczyć na okoliczność.

      Od dziś jeżdżę na awaryjnych. Przed rondem, na rondzie za rondem.... wszystkie bazy pokryte.
      A do tego puszcze przodem Janka z flaga a do haka zapnę Mariolkę z druga flaga, na deskorolce.

      Wszyscy będą happy, pomigani, doinformowani.... Tylko kur...wa kto mi Janka i Mariolkę opłaci?

      Może jakie nowe 500+ na flagowych?

      • engine8 Re: Tak se mysle... 20.04.21, 17:56
        No ja to jak wjezdzam na rondo to mam zamiar jechac prosto wiec niczego nie wlaczam.
        A jak juz jestem na rondzie to zmieniam zdanie w zaleznosci od potrzeb i odpowiednio mrugam....
        • wlochata.torba Re: Tak se mysle... 21.04.21, 08:56
          engine8 napisał(a):

          > A jak juz jestem na rondzie to zmieniam zdanie w zaleznosci od potrzeb i odpowi
          > ednio mrugam....

          Żeście som Ociec w chuj niezdecydowani.
          To chyba z wiekiem przychodzi... taki uwiąd.
          A powinno być odwrotnie jak już nie staje, bo chłop przeca myśli tylko jednym.

          Kurde, normalnie strach sie bać starości.

          Musze więcej z Mariolką ćwiczyć coby we formie zostać.
          • engine8 Re: Tak se mysle... 21.04.21, 17:24
            A jednak ci odwalilo... Przestan pisac pod dwoma postaciami albo udawaj chociaz kogos innego..
            A ja bym ci radzil natychmiastowa eutanazje bo starosc z pogorszonym stanem psychiki dla ciebie to masakra..
            • wlochata.torba Re: Tak se mysle... 21.04.21, 18:52
              engine8 napisał(a):

              > A jednak ci odwalilo... Przestan pisac pod dwoma postaciami albo udawaj choci
              > az kogos innego..

              Że jak??? Że co???
              Że ja to nie ja?

              Ale jeśli ja, to nie ja... to kto?

              Strasznie to trudne... aż sie torba poci z tego wysiłku.

              Także staruszku, jak mocie jakie konkretne żale, to je wyraźcie.... a nie tak na okrągło
              Poprawność polityczna już wam kości wlazła?


              > A ja bym ci radzil natychmiastowa eutanazje bo starosc z pogorszonym stanem psy
              > chiki dla ciebie to masakra..

              Kiedy mnie dobrze... Wrecz coraz lepiej... Eutanazje bedzie, jak torba o próg bedzie zahaczać albo sie w drodze do kibla po ziemi ciagnać meter za mna.
      • engine8 Re: przepisy o kierunkowskazach a praktyka 20.04.21, 17:54
        Czyli jesli wlczysz lewy przed wjazdem na rondo to mi oznajmiasz ze masz zamiar jechac w lewo a nie w prawo jak znaki wskazuja tzn pod prad a wiec dla bezpieczenstwa innych mam prawo cie wysadzic z auta i obezwaladnic bo pewnie jestes pijany albo nacpany?
        • trypel Re: przepisy o kierunkowskazach a praktyka 20.04.21, 20:42
          Ja się takich gości co mi przed wyjazdem na rondo wlaczaja lewy kierunek po prostu boję i staram się ich jak najszybciej wyprzedzić. Tez zawsze się zastanawiam pamiętając ronda w Albanii czy czasem faktycznie nie pojadą w lewo pod prąd
          To chyba podobny gatunek jak ci co traktują wjazd na rondo jako znak stop i zawsze przed wjazdem się zatrzymują
          Też nie wiem po chooj
          • qqbek Re: przepisy o kierunkowskazach a praktyka 20.04.21, 21:06
            Mi się dzisiaj baba zatrzymała przed zjazdem z ronda... salon sukien ślubnych, czy coś miała napisane na aucie.
            Wjechała na rondo (dopiero jak było na kilometr pusto - ale po lewej miałem naukę jazdy w 7,5-tonówce, więc myślałem, że ze środkowego pójdzie szybciej - a jechałem na wprost, więc jeden diabeł czy z lewego czy ze środkowego tam) po czym przed zjazdem się zatrzymała.
            Serio.
              • qqbek Re: przepisy o kierunkowskazach a praktyka 20.04.21, 21:27
                trypel napisał:

                > Moze wcześniej nie włączyla migacza w lewo i tak się tym zestresowała ze musiał
                > a ochłonąć

                To była druga baba w 5 minut, która mi podniosła ciśnienie.
                Druga wtoczyła się 2.5 km wcześniej na mój pas 15 km/h, tuż przed maskę... jak ja jechałem przepisowe 70... ledwo wyhamowałem.

                Zresztą... co tam tysiąc słów:
                    • qqbek Re: przepisy o kierunkowskazach a praktyka 20.04.21, 22:09
                      trypel napisał:

                      > Tak ja zestresowales ze zapomniała gdzie się migacz wyłącza
                      >

                      Gdybym jechał Pugiem to by była bardziej zestresowana, bo by musieli jej ciężkiego Pug-a z lekkiego Suzuki wyjmować. Nie dość, że Pug-a nie lubię, to hamulce ma gorsze niż Sweter.
                      • engine8 Re: przepisy o kierunkowskazach a praktyka 20.04.21, 23:39
                        No nie widac bylo ostrego hamowania
                        Jakbys stosowal logiczna i prosta zasade ze jak przed toba jest miejsce to nalezy byc przygotowanym ze kogos skusi aby go zajac to bylby jak w ameryce i nikt by z tego nie robil problemu..
                        A wy cigale "bo ja mam prawo a ona obowiazek" i niepotrzebne stresy. :)
                        • qqbek Re: przepisy o kierunkowskazach a praktyka 20.04.21, 23:57
                          Kamera ma obiektyw szerokokątny (130, czy 140 stopni, nie wiem, kupowałem lata temu, nie pamiętam).
                          Uwierz mi, było blisko.

                          A co do tamtego miejsca - jeżdżę tamtędy codziennie i po prostu staram się "go with the flow", żeby hamulca nie używać. Znam fazy sygnalizacji na całej trasie i wiem, gdzie mogę ruszyć trochę dynamiczniej (tak jak tutaj), bo i tak wpasuję się na mniej zajętym pasie za tych, którzy już ruszyli, a gdzie jechać wolniej, bo choćbym się zesrał to i tak trafię na czerwone.

                          Gdyby nie pipa z Suzuki dojechałbym aż za Zamek Lubelski bez jednego postoju, a być może bez dotykania hamulca.

                          Średnie zużycie paliwa mam na tej trasie od 4,2 do 5,6 litra... dzisiaj było 5.6... bo ludzie to kołki.
                          Zaraz za tą pipą stającą przed zjazdem z ronda musiałem znów przyhamować, bo gościa za mną na tyle wkurzyło to, że postanowiłem sobie po tej "przygodzie" z pipą od sukien ślubnych zostawić od niej kilkanaście metrów odstępu, że postanowił mnie wyprzedzić i wbić w ten odstęp... niestety z hamowaniem nie "wyczuł" za dobrze i mnie zmuszając do hamowania.

                          Nie jeżdżę ani agresywnie, ani defensywnie.
                          Jeżdżę tak, by ruszać i poruszać się dynamicznie, a przy tym jak ognia unikać pedału hamulca... hamulec twój wróg - zamiana energii na efekt cieplarniany, a nie na ruch.
                      • engine8 Re: przepisy o kierunkowskazach a praktyka 21.04.21, 02:32
                        To Twoje hamowanie nie wygladalo na 0.7g's... raczej polowe tego.. zwolninie trwalo ok 3 sek....i nie wyglada to na ostre hamowanie (patrzac po znianie predosci przesuwajacych sie paskow lin przerywanej) a patrzac na twoja szybkosc i na rzad stojacych samchodow to wg mnie jechales w duza szansa na potencjany problem. Ja bym w takiej sytuacji zwolnil jako ze szanse ze ktos spobuje zjechac "na pusty pas" sa duze.

                        Ja tez jezdze i jestem uwazany za ostrego kierowce - zona ma jeszcze gorsze okreslenia... I generalnie to moj gaz jest cyfrowy - ma pozycje 0 i 1.. a mam czy pocisnac..
                        I tutaj takich co mozna ich posadzic o zajedzanie drogi czy "wymuszanie" jest bez liku ale dopuki ktos mnie nie zmusi do naprawde ostrego hamowania - tzn z piskiem albo na pograniczu to ja to bagatelizuje i nie rejestruje tego jak zajezdzanie czy wymuszanie. Sa oczywiscie tzw Assholes co to robia ale to margines i nimi nie warto sie przejmowac.
                        Uwazam ze ludzie sa jak reszta przyrody - nie lubia pustki i jak masz przed soba wolny pas a obok rzad samochodow jadacych czy stojacych to szanse ze ktos sie wyrwie aby zatkac ta dziure sa bliskie pewnosci wiec w takich sytuacjach jade na to pzygotowany. A wiec za zajzdzanie uwazam tylko sutuacje kiedy mnie ktos naprawde zaskoczy... a tu akurat patrzylbym uwaznie nnie czy ktos mi wyjedzie ale kto to zrobi..
                        Wszedzie na drodze jak widze przed soba miejsce na 2 auta to nie patrze czy ktos wlaczy kierunkowskaz ale wiem ze jak ruch na sasiednim zwolni to zaraz ktos sie "wcisnie"... a wiec moge takie luki sam zatykac albo innych po prostu tolerowac..
                        I dlatego fak nie wlaczania kierunkowskazow mnie nie irytuje. Dobrze jak ktos to robi i robi z sensem a jakma robic bez sensu albo w sutuacjach oczywstych to lepiej aby tego nie robil.
                        I jakby mnie ktos zapytal kiedy mi ostatnio ktos zajechal droge (wg powyzszej definicji) to nie potrafie powiedziec - moze rok temu a moze i dawniej?
                        A to ze ktos sie wcisnal i musialem zdjac noge z gazu czy przyhamowac? To zwykle zycie i zachowania ludzi na drodze.. I taka jazda jest o wile mniej stresowa.
                        A wy jeden naa drgim wymuszacie przzestrzegania prawa i to wymuszanie jest OK ale ktos na Was wymusi nie przestrzeganie to juz wojna na calego....
                        Czy nie mozna tego traktowac po prostu po ludzku i bez przsadzania.?
                        Zwolnienie, wpuszczenie czy odpuszczenie dolozy ci 0,5 sekundu.... Taki problem?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka