Dodaj do ulubionych

Jak sie wymigaliscie z mandatu?

21.04.21, 06:55
Ja niedawno na warszawskiej Pradze wjechalem w uliczke gdzie byl zakaz ruchu, za wyjatkiem pojazdow jakos tam zwiazanych z remontem czy budowa, czy cos takiego, ale tych oznakowan w ogole nie zauwazylem i wjechalem bo tam jezdzily samochody jakby nigdy nic, w obydwie strony. Zatrzymal mnie Pan Policjant, a byl mlody, zaskakujaco przystojny i mial rowne i biale zeby:) Od razu powiedzialem: Pan to powinien byc aktorem albo przynajmniej modelem. No to dal mi wyjasnienie dlaczego tam nie powinienem wjezdzac, po czym ja powiedzialem ze wjechalem bo mi tak powiedziala ta tu nawigacja (a nawet nie byla wlaczona). De-eskalacja "konfliktu" miala takie etapy:
-Nie dam panu mandatu tylko upomnienie
-A tam z upomnieniem, dokad pan jedzie?
-Do Legionowa
-To niech pan tam skreci w prawo i zaraz potem w Szwedzka w lewo i dalej juz bedzie prosto
-Dziekuje!
Obserwuj wątek
      • jeepwdyzlu Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 11:06
        Trzeba go było na drinka wyrwać a później dymanko. Niewiele ci brakowało do sukcesu.
        -
        Że niby pedał? Że to niby obelga?
        W twojej bramie niedojebany homofobie!
        Te żarciki o homo najczescirj sypią ci co marzą o wielkiej pale w dupie, klemensiku...
        Co wpisik to pokazujesz kim jesteś smieszny czlowieczku...
        Koło chuja mi lata wagi orientacja seksualna.
        Tobie tez powinna...
        Pizdo!
            • klemens1 Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 11:32
              jeepwdyzlu napisał:

              > Ty to jednak głupi jesteś ...
              > ---
              > Na pewno.
              > Za to nie jestem żałosnym homofobem.

              Gdybyś nie był głupi, to domyśliłbyś się, że ja też nie.
              Przypomina mi się twoja "dedukcja" że niby nie jechałem 200, bo zapytałem, czy po półgodzinie by się coś zmieniło. Tu podobnie zabłysnąłeś - każdy się zorientował o co chodzi, tylko nie ty.

              Weź już lepiej się brandzluj tym, ile VAT-u zapłaciłeś w tym roku.
              • jeepwdyzlu Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 11:42
                Jak już podajesz chamski żarcik to bądź facetem i nie udawaj kurwa że cos innego miałeś na.myśli..
                Powiedz wprost - tak kocham żarciki o pedałach.
                Ale ty jestes tchórzem nawet nie potrafisz bronić swojego zdania...
                Żałosne...
              • galtomone Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 12:34
                klemens1 napisał:

                > > Za to nie jestem żałosnym homofobem.
                >
                > Gdybyś nie był głupi, to domyśliłbyś się, że ja też nie.

                Zdanie "Trzeba go było na drinka wyrwać a później dymanko. Niewiele ci brakowało do sukcesu." oznacza, że:

                - albo pierdolisz teraz - bo dobrze wiesz co napisałeś i w jakim kontekście
                - albo faktycznie nie wiesz co napisałeś i w jakim kontekście i jesteś debilem

                Mam rozterkę co gorsze debilizm czy homofobia (czyli generalnie brak tolerancji, bo zwykle nie ogranicza sie tylko do jednego...)... ae chyba wole Cie jako debila niż wyrachowanego sku...syna. Głupi zwykle nie jest winen temu, że jest głupi.

                Niestety wy jesteś wrachowanym sukinsynem, co potwierdziłaś wyżej pisząc:

                "Zawsze jestem rozczarowany, gdy bliźni był bliski spełnienia swoich planów, ale jednak nie uwierzył w siebie."

                Czyli dokładnie widziałeś co przekazujesz, w jakiej formie i jakiego efektu oczekujesz.

                ERGO: nie pierdol, że nie jesteś. Jak masz poglądy (choć IMHO to raczej ukryte pragnienia) to chociaż przy nich stój (*uwaga, teraz ci sie spodoba*) jak twardy ch...j.
    • marekggg Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 10:48
      I bardzo dobrze. Za 30 lat za kulkiem to mnie policja zatrzymala moze z 5 razy. Zawsze bez pyskowki. Ale to byly mandaty typu 50 zlotych, czasami jak zobaczyli legitymacje do wejscia do budynku na Ujazdowskich 1/3 to tylko podziekowali i szerokiej drogi. Z obcym paszportem na obcych blachcah.
      • stavros2002 Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 11:01
        Kiedyś na Słowacji. Jechaliśmy na wakacje do HR. Policja ustawiła się na wylotowej dwupasmówce z miasta. Najpierw suszarka w krzakach, kilometr dalej zatrzymywali w zatoczce. Mieli tam już kilku delikwentów, same polskie tablice. Miałem chyba 70 km/h i pokuta 20 euro. Moja ewidentna wina, jakoś się zasugerowałem, że to już poza obszarem zabudowanym. No ale coś zacząłem ściemniać, że wakacje, że dziecko źle się czuje i szukamy toalety. W tym momencie młody otworzył drzwi i koncertowo pozbył się wczorajszej kolacji. Przypadek? Nie sądzę ;) Policaj machnął ręką i kazał jechać, nawet pokazał gdzie najbliższe miejsce z toaletą.
        • waga170 Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 11:58
          U nas krazy w opowiadaniach historia pewnej Goski, o ochryplym glosie i lekkiej wadzie wymowy. Ulica dochodzila do rzeki w typowe skrzyzowanie "T", ona skrecala w lewo. Za skrzyzowaniem zatrzymal ja motocyklowy policjant ze nie uzyla kierunkowskazu. Pomijam juz kwestie po co komu i na jaki chuj mialby byc ten kierunkowskaz. Ale Goska mu wytlumaczyla ze nie uzyla kierunkowskazu bo wcale nie miala zamiaru skrecac, tylko jechac kuhrwa na whprost do rzeki i sie kuhrwa rhaz na zhawsze zajebac, ale jak sie swiatla zmienily to sie kuhrwa rozmyslhila i nie pojechala na wphrost. Policjant wsiadl na motor i spierdolil...
        • waga170 Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 11:24
          Czytalem gdzies i nie wiem czy to prawda czy nie, ale w latach 30-tych siedziba francuskiego najwyzszego wywiadu, sztabu "antyszpiegowskiego" miescila sie w stojacym na uboczu budynku z wielkim napisem "Instytut zakaznych chorob tropikalnych". :)
            • marekggg Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 12:45
              niekoniecznie :-) pracowalem w budynku obok, coprawda tez podlegal pod premiera. Ale mieli tam stolowke i fajna boblioteke. Oczywiscie tez nie wszystkie wejscia byly otwarte dla nas, tak samo jak nie wszystkie drzwi. ale kumpel mnie zaprowadzil w rozne miejsca - wiec to co widzialem to moje. nawet moglem usiasc w krzesle premiera w sali gdzie odbywaja sie posiedzenia rzadu :-)
              no ale wtedy jeszcze nie bylo komorek z aparatami.
              a ze przepustka zwykla - no to OK, ale tego zaden policjant nie wiedzial. to byly (zreszta do tej pory sa) czasy kiedy w polsce - rzadzil kult "bumazki".
    • qqbek Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 13:04
      Hmm - pewnego pięknego lutowego poranka na moją małżonkę, w sposób podstępny i zaplanowany, napadła krwiożercza latarnia, gdy ta wjeżdżała już (po oblodzonym wjeździe) na parking pod pracą.
      Samochód zgarnęliśmy, ostawiliśmy na drugi koniec miasta do rodziny, która dysponowała odrobiną wolnego gruntu, z cieciem z portierni umówiliśmy się, że żona jadąc następnego dnia do pracy spotka się z kierownikiem obiektu i spiszą oświadczenie (bo ta podstępna latarnia rzeczywiście się trochę przekrzywiła), żona stwierdziła, że to zły znak i wzięła sobie "nż" na ten dzień.

      Trzy godziny później telefon (do mnie) "aspirant taki i owaki, Wydział Ruchu Drogowego KMP w Lublinie, my w sprawie rozbitego Opla." dość zwięźle zapytał, czy jestem w miejscu zamieszkania (byłem), czy mogę za 10 minut zejść na parking (mogłem). Zlazłem na parking, pan aspirant kazał mi dmuchać na start. Odparłem, że mogę, ale problem w tym, że kierowała żona, a nie ja. "To dlaczego mi pan nic nie mówił?" po wyjaśnieniu, że przecież pytał o właściciela stukniętego Opla, a nie o kierującą, która tym Oplem stuknęła poprosił na parking żonę.
      Dmuchanie, 100 złotych mandatu bez punktów (kolizja poza drogą publiczną)... "to prowadzą państwo do tego Opla". Tłumaczę, że jest na drugim końcu miasta, u rodziny, czeka na oględziny przez blacharza (zresztą cholernie niemili byli cały czas). "No to jedziemy" - ja przytomnie - "a odwiozą nas Państwo?" - "oczywiście, że NIE". No to Państwo poczekają, odśnieżę drugi samochód (żony nocował w garażu, mój na parkingu pod blokiem). Dawno tak dokładnie samochodu nie odśnieżyłem, ale nie można powiedzieć, że się bardzo guzdrałem.
      Wyjeżdżając (za nimi) z parkingu zignorowałem (tak jak oni) znak "Stop" na pierwszym skrzyżowaniu (który nota bene, z racji doskonałej widoczności, ignorowali tam wszyscy - postawiono go naście lat wcześniej, jak się pierwszeństwo zmieniło i nagle "główna" stała się "podporządkowaną" - nawet jeden śmiertelny tam był z tego powodu wtedy).
      Dojeżdżamy na miejsce, koleżanka policmajstra poszła oglądać nieszczęsną Astrę, a ten sukinkot z bloczkiem mandatowym do mnie już startuje "niezatrzymanie się na STOP-ie 100 złotych i dwa punkty będą", ja mu na to "to pan od razu i sobie pisze" - tamtego wryło "będzie moje słowo przeciwko pana" - ja mu na to "a moje poparte filmem z kamerki".

      No i tak właśnie nie dostałem mandatu za przejechanie B-20 :)
      Nawet nie wiem, czy karta pamięci była w kamerce.
        • qqbek Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 13:47
          klemens1 napisał:

          > Typowy komuch - byle ujebać obywatela.

          Ja po prostu "naumiany" władzy mówić to, o co prosi i nie jestem wróżką.
          To, że on spodziewał się tego, że ja się domyślę tego, że chce gadać z żoną, nie znaczy jeszcze, że ja "musiałem" się tego domyślić.
          Potem to obcesowe traktowanie, dzięki któremu bardzo dokładnie odśnieżyłem samochód. Fakt - zlałem go lekceważącym tonem, nie dając się przy tym ani na chwilę wyprowadzić z równowagi, ale gdyby wyraźnie mówił czego chce i troszeczkę bardziej uprzejmy przy tym był, to by miał krótszą służbę tego dnia.

          > Następnym razem nic nie mów o kamerce.

          Teraz to powszechne rozwiązanie, wtedy to była rzadko spotykana nowość, rodem z Rosji i innych dzikich krajów z niecywilizowaną drogówką :)
    • galtomone Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 14:02
      Chyba mi sie jeszcze nigdy nie udało...
      Raz była zmiana kwalifikacji czynu, ale nie dzięki moim o nią staraniom.
      Ja w sumie od 92 roku dostałem 5 mandatów z tego takich faktycznych, na drodze i z mojej faktycznej winy (w sensie stworzenia potencjalnego zagrożenia) 1.
    • trypel Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 14:10
      Pamiętam tylko 2 wymigania
      Rumunia. Nie zatrzymałem się na STOP przed zjazdem do Sinai. 50 m dalej zatrzymała mnie drogówka.
      Gosc zapytał czy wiem dlaczego zatrzymali, mowie ze wiem i przepraszam ale nie wiedziałem która droga jechać, popatrzyłem na mapę i przegapiłem znak. Powiedział żebym uważał i życzył Drum Bun
      Drugi przypadek zespołowy gdzieś koło Krakowa ze 4 lata temu. Jechaliśmy w trzech. Stali przy drodze z radarem, zanim sie zorientowali to złapali tylko ostatniego. Ale my wróciliśmy karnie i ustawiliśmy się w rządku obok zatrzymanego kolegi. No i gosc powiedział że szacun za solidarność. I żebyśmy jechali ostrożnie i uważali dalej bo koledzy z Kielc wyjechali nieoznakowanym (I podali kolor i marke).
      I tyle
      • waga170 Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 21.04.21, 14:37
        Ja jeszcze za czasow sprzed 40 tysiecy chryzantem w Zaduszki wozilem na targ kalafiory Zukiem:) Nad ranem. Zawsze stala milicja i nam chciala dawac mandat za przladowanie/przeciazenie, a jak nie to pojedziemy na wage. Czerwone sto zlotych na Warynskim im zastepowalo wage. Ale to bylo pol litra zytniej (plus 3 za butelke). Za ktoryms razem powiedzialem ze na wage nie potrzeba jechac bo dwa kilometry wczesniej panow koledzy juz mnie zwazyli. To byla bujda, ale dali mi spokoj, wsiedli do Poloneza i pojechali "w gore rzeki" na lepsze lowy.
    • hukers Re: Jak sie wymigaliscie z mandatu? 22.04.21, 13:29
      A propos przystojny policjant. Kiedyś "moja żona Zofia" umówiła się z kumpelą na wino w Rynku. Ja jako dobry mąż, miałem po nie przyjechać po spotkaniu, najpierw podrzucić koleżankę (gdzieś tam niedaleko Krakowa) a później do domu (to były czasy, jak jeszcze Ubera nie byłyo). Zabieram dziewczyny, kieruję się na od Rynku na płd i tam jest takie miejsce przy Wawelu, gdzie jest nakaz skrętu w prawo, a koleżanka tereny docelowe, raczej w lewo. Godzina po północy, patrzę policji nie ma no to dawaj w lewo na skróty. Nie ujechałem 100 metrów, wychodzi smutny pan zza wezgłowia z lizakiem i zatrzymuje wesołą gromadę. Otwieram szybkę i od razu dziewczyny się uaktywyniają (przypominam, każda co najmniej ze 2 promile). "Basia, patrz jaki przystojny pan policjant". "Wow, nie widziałam, że w policji tacy przystojni panowie pracują" itd, itp. koniec końców mandatu oczywiście nie było, zaczerwieniony (i chyba trochę pobudzony) pan policjant, powiedział, żeby jechać dalej.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka