Dodaj do ulubionych

Przewidujemy tu podobnie...

18.05.21, 18:29
motoryzacja.interia.pl/newsamp-koniec-samochodow-dla-mas-europa-zamieni-sie-w-kube,nId,5239723
Obserwuj wątek
          • engine8 Re: Przewidujemy tu podobnie... 18.05.21, 20:43
            Bzdury naciagane w jedna albo druga strone zeby pasowalo...

            Jesli porownac dochody w 1950 i koszt sredniego auta

            The average family income: $3,300
            The average car cost: $1,510


            do roku 2014
            The average family income: $51,017
            The average car cost: $31,252

            to cen samochodu wzrosla bo w 1950 mogles kupic auto za 0,45 dochdu rocznego a obecnie wydasz 0.6
            ale jaki jest obecny samochod w sensie wszystkiego w porownaniu z tym z 1950?

            I obecnie jak kupisz auto za 0.45 pensji tzn ok $23k to bedzie calkiem niezle auto -
            cars.usnews.com/cars-trucks/great-cars-and-suvs-for-less-than-25000

            Chyba ciagle lesze niz te "Srednie" w 1950

            www.mybudget360.com/cost-of-living-2014-inflation-1950-vs-2014-data-housing-cars-college/

            O a jesli chcesz porownac pomiedzy 1980 a obcenie
            To sprawdzilem ze np w 1980 Honda Accord


            Honda Accord

            This wildly popular import had a base price of $8,845 in 1985 — the equivalent of $21,544 in today's dollars. But inflation, at least for new cars, has sped ahead of the consumer price index, with a new Accord setting you back about $24,000 today.

            No ale "ile samochodu" kupujesz teraz kupujac Honde Accord...porow nujac z 1980?
            Obecne jest chyba lepsza i wieksza od wiekoszsci samchdow luxusowych w 1980..
            • vogon.jeltz Re: Przewidujemy tu podobnie... 19.05.21, 13:09
              > to cen samochodu wzrosla bo w 1950 mogles kupic auto za 0,45 dochdu rocznego
              > a obecnie wydasz 0.6 ale jaki jest obecny samochod w sensie wszystkiego w porownaniu
              > z tym z 1950?

              Nie ma znaczenia, jakie były te samochody kiedyś, a jakie są teraz. Istotne jest to, że w cenie samochodu uwzględnione są także zarobki produkujących go ludzi. I tutaj wychodzi, że produkując więcej (w sensie wyższej wartości) zarabiają od tego procentowo mniej (upraszczając oczywiście, bo wiadomo, że nie wszyscy w gospodarce zajmują się produkcją samochodów).
              • trypel Re: Przewidujemy tu podobnie... 19.05.21, 14:46
                Chyba endzin tego nie zrozumie
                Jemu jest lepiej i ma lepsze auro więc jest lepiej i już.
                A z tabelki wychodzą naprawdę nieciekawe wnioski
                Ciekawe byłoby takie zestawienie dla dużych gospodarek EU ale podejrzewam że w Niemczech będzie podobnie.
                Pamiętam tylko ze w momencie kiedy byłem pierwszy raz w Niemczech w 91 roku to mój ówczesny szef zastanawiał się pomiędzy gelenda a Pajero. Kupil wreszcie Pajero ze względu na wyposażenie (nawet teraz robiłoby wrazenie) I cenę. Pajero long 7 miejscowe z najmocniejszym dieslem 95KM wszystkomajace z wyszlo poniżej 50 tys DEM, gelenda ponad 80.
                • engine8 Re: Przewidujemy tu podobnie... 19.05.21, 18:00
                  Tutaj wszystkie analizy jakie widze pokazuej ze akurat samochody relatywnie do dochodow nie zdrozaly.
                  Ja nie ma leszego auta - ma 2 stare. Jedno ma 17 lat a drugie prawie 11.
                  I to nie dlatego ze nie mam kasy na wymiane ale dlatego ze nei mam takiej potrzeby skoro te ktore ma spelniaj cigle swoje funkcje
                  Z tego wynika ze auta jezdza dluzej.

                  A proporcjonalnie tez.... Kiedy po roku pobytu tutaj zarabialem ok $40k rocznie to moglem wtedy kupic BMW E30 325i za ok $24k .
                  Po 30 latach pensja wzrosla blisko 5x a cena podobnego - tzn serii 3 srednio wyposazonego 2x.
              • engine8 Re: Przewidujemy tu podobnie... 19.05.21, 18:12
                Oczywiscie ze zarobki ludzi na produkcji sa wliczone tylko ze kiedyc wszytko bylo produkowane "na miejscu" a obecnie duza czesc w Chinach. No i firmy tez zarabiaja w sumie duzo wiecej niz kiedys...
                Nie dyskutuje ze firmy produkujace zarabiaja mniej na kazdym egzemplarzu bo ich wiecej produkuja - mowimy o obciazeniu finansowym klienta. I to co sie dzieje tutaj.
                Tutaj rosna koszty mieszkan oraz zywnosci a wiec ludzie czesto maj mniej na wydatki inne..

                Dodatkowym problemem jest chyba ten ze w Polsce ceny aut nie roznia sie od naszych a wiec obciazenie budzetowe jest 4x wieksze.
        • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 18.05.21, 20:37
          Młodzi ludzie coraz mniej marzą o posiadaniu auta, bo na ch...j.to komu?

          Z małych miast/wsi, się ucieka, do dużych, w świat. W mięsie auto to coraz częściej kłopot niż pomoc.

          Zakupy się robi z telefonu, przez net. Je ze znajomymi na mieście.
          Są auta na minuty, Ubery a na wakacje i tak lepiej latać.

          Świat się zmienia.
          Nasi dziadkowie marzyli o.lodowce, my o aucie... Nasze dzieci i wnuki będą marzyć.o innych rzeczach.
          • only_the_godfather Re: Przewidujemy tu podobnie... 19.05.21, 19:06
            galtomone napisał:

            > Młodzi ludzie coraz mniej marzą o posiadaniu auta, bo na ch...j.to komu?
            >
            > Z małych miast/wsi, się ucieka, do dużych, w świat. W mięsie auto to coraz częś
            > ciej kłopot niż pomoc.
            i jak już się ucieknie do tego dużego miasta to się z niego nie rusza nigdzie poza miasto?

            > Zakupy się robi z telefonu, przez net. Je ze znajomymi na mieście.
            > Są auta na minuty, Ubery a na wakacje i tak lepiej latać.
            Wszystkich zakupów się nie zrobi przez neta, co ma jedzenie na mieście do samochodu?
            > Świat się zmienia.

            Fajnie tam macie w Katowicach, ale jakoś po sobie i swoich znajomych widzę, że auto jest potrzebne. I to często nie jedno ale dwa. Sam rozważam zakup drugiego dla żony jak będzie wracać do pracy po tym jak młody pójdzie do żłobka.
              • only_the_godfather Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 08:27
                Masz samochód? Masz, to weź go sprzedaj i zacznij korzystać z komunikacji, ubera itd. Sam tu kiedyś jęczałeś jak to lepiej mieć samochód niż korzystać z komunikacji publicznej.
                Wypożyczalnie też kosztują, a jak ktoś korzysta z auta na codzień będzie się bardziej opłacało mieć swoje. Car sharing nie działa wszędzie, np w Łodzi działają dwie firmy jedną mogę jeździć po całej aglomeracji nawet do okolicznych miast, druga w samym mieście działała w ograniczonej strefie i na peryferiach miasta już był problem by skorzystać z ich usług a co dopiero jechać np go Zgierza czy Pabianic. Poza tym w takim przypadku jestem uzależniony od tego czy w danym momencie gdzieś w okolicy jest wolne auto. Owszem jak ktoś ma nudne życie, mieszka w centrum miasta, nie ma dzieci, a jego wyjazdy ograniczają się do wylotu raz czy dwa razy w roku na wakacje i to z najbliższego lotniska to spoko auto mu w sumie nie potrzebne. Ale jak ktoś już jest bardziej mobilny, nie mieszka w ścisłym centrum, często wyjeżdża za miasto, ma rodzinę poza miejscem zamieszkania itd., to bez auta ciężko.
                • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 08:56
                  only_the_godfather napisał:

                  > Masz samochód? Masz, to weź go sprzedaj i zacznij korzystać z komunikacji, uber
                  > a itd.

                  Ale przez wiele lat dokładnie tak robiłem. Auto miałem nie z potrzeby a kaprysu, bo i tak na co dzień nie miałem ani gdzie/ani po co nim jechać.

                  Auto miałem wyłącznie z przywiązania do idei posiadania własnego auta.

                  Tesco przywoziło zakupy do domu. Do znajomych czy do restauracji i tak jeździłem minicabem (Uberow jeszcze nie było) żeby można się było napić.

                  Do pracy nie miałem autem po co (poza weekendową sobotą czasem) bo w tygodniu podróż trwałaby znacznie dłużej niż autobus + metro a do tego nie miałbym go, gdzie w okolicy pracy (+/- promień 5km od pracy) zaparkować... Już pomijając, ile ten parking by kosztował.

                  Autentycznie uważasz, że kiedyś i w PL tak nie będzie?

                  Że nie będzie miejsca na auta, koszty utrzymania wzrosną, że komunikacja zbiorowa się nie poprawi?
                  Ja uważam, że prędzej czy później czeka nas to samo.

                  Prawdopodobnie wtedy, gdy w mniejszych miasteczkach "na zachodzie" ludzie zaczną dochodzić do wniosku, że i im auto na co dzień nic na plus nie daje.

                  > Sam tu kiedyś jęczałeś jak to lepiej mieć samochód niż korzystać z komun
                  > ikacji publicznej.

                  I nic się nie zmieniło. Ale ja nie jestem pokoleniem moich wnuków.
                  Poza tym mówię o świecie a nie Koziegłowach Górnych.

                  Ale to wszystko do nas przyjdzie.

                  > Wypożyczalnie też kosztują, a jak ktoś korzysta z auta na codzień będzie się ba
                  > rdziej opłacało mieć swoje.

                  Tyle, że coraz mniej ludzi w dużych miastach z auta na co dzień korzysta.

                  Nawet w warunkach PL i mojej lokalnej i osobistej perspektywy sporo się zmieniło.
                  Autem jeżdżę 3 razy tyg do sklepu... Nie dlatego, że muszę, ale dlatego że lubię.

                  Ale jest spora grupa ludzi, której prowadzenie auta nie sprawia żadnej przyjemności... Ot czynność konieczna do wykonania jak inne.

                  Pandemia przyspieszyła procesy zmian. Nawet po zakończeniu wielu ludzi już nie wróci do stacjonarnej pracy codziennie. I ten trend też będzie postępować (oczywiście dla tych, którzy pracować zdalnie mogą).

                  Po co mam jechać do biura codziennie, skoro raz czy dwa w tyg wystarcza...?
                  Dlaczego mam nie jechać rowerem, gdy jest ładna pogoda a pojawiły się wygodne ścieżki rowerowe, których jeszcze 5-10 lat temu nie było?

                  Zmianom nie da się zaprzeczyć, choć u nas następują one wolniej albo raczej później. Ale te zmiany są faktem a nie mozliwym scenariuszem...

                  > Car sharing nie działa wszędzie,

                  Jasne, ale z tego nie wynika, że nigdy nie będzie działał. Nie działa dziś.
                  Za rok, za 5 moze być inaczej.

                  > Owszem jak ktoś ma nudne życie,

                  Dlaczego nudne? To już Twoja subiektywna perspektywa... ze jak ktoś nie ma auta albo nie musi nim jeździć codziennie, to ma nudne (czytaj chujowe) życie.

                  > Ale jak ktoś już jest bardziej mobilny, nie mieszka w ś
                  > cisłym centrum, często wyjeżdża za miasto, ma rodzinę poza miejscem zamieszkani
                  > a itd., to bez auta ciężko.

                  Dziś, pełna zgoda.

                  Za X lat może się okazać, że za "luksus" parkowania (bo chętnych na miejsce będzie więcej) będziesz płacić tyle, że taniej będzie jeździć do rodziny pożyczonym zamiast utrzymywać kupę blachy pod oknami na co dzień.

                  Ilość miejsc na świecie,, gdzie tak już jest rośnie a nie maleje.
                  • samspade Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 09:48
                    galtomone napisał:

                    > Autentycznie uważasz, że kiedyś i w PL tak nie będzie?
                    >
                    > Że nie będzie miejsca na auta, koszty utrzymania wzrosną, że komunikacja zbioro
                    > wa się nie poprawi?
                    > Ja uważam, że prędzej czy później czeka nas to samo.

                    Jednocześnie w przypadku samochodów elektrycznych przekładasz 1 do 1 ich użytkowanie z obecnym użytkowaniem samochodu w Polsce.
                    • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 09:58
                      A jak dziś (a do elektryków odnosze sie "na dziś") mam przekładać, skoro po prostu zastępują modele spalinowe?

                      Ale docelowo bedzie inaczej.

                      Mam kumpli pracujacych w branży moto (zreszta wystarczy pogooglac), wiekszosc producentow przygotowuje siebie i klientow do przejsca na model abonamentowy (szeroko pojety).

                      Bo aut sprzedawac sie bedzie coraz mniej (elektrykow tez, bo tak samo trzeba je gdzies parkować/ladować). WIec beda rozne opcje carsharing'u + zatrzymanie czesci klientow (w "posiadaniu" auta, ale na abonament zamiast na platnosc jak dzis). Auta na minuty, na dni, na umowe, autonomiczne, itd... itd...

                      Jakos zarabiac trzeba.

                      Zmiany w społeczeństwach, technologii, możliwościach, oczekiwaniach i to co pokazuje Excel sa nieublagane.
                      • samspade Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 10:05
                        Ale to że po prostu zastępują modele spalinowe to też skąd wziąłeś? A nawet jeśłi zastępują to w tym wątku sam napisałeś jak doskonale żyje się bez samochodu. Uber zakupy z tesco i co tam jeszcze. Więc nie ma problemu z ładowaniem ponieważ nie ma się samochodu.
                          • samspade Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 11:20
                            galtomone napisał:

                            > Mieszasz ze soba obecny stan

                            Ale przecież sam napisałeś jak dobrze żyje się bez samochodu. Pisałeś że samochód ma się z kaprysu a nie konieczności. Że przeszkadza itp. Więc nic nie mieszam. To że samochód nie jest konieczny to jest stan obecny
                              • samspade Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 13:44
                                galtomone napisał:

                                > Nie, tak nie napisalem.

                                "Auto miałem nie z potrzeby a kaprysu, bo i tak na co dzień nie miałem ani gdzie/ani po co nim jechać.
                                Auto miałem wyłącznie z przywiązania do idei posiadania własnego auta.
                                Tesco przywoziło zakupy do domu. Do znajomych czy do restauracji i tak jeździłem minicabem (Uberow jeszcze nie było) żeby można się było napić.
                                Do pracy nie miałem autem po co (poza weekendową sobotą czasem) bo w tygodniu podróż trwałaby znacznie dłużej niż autobus + metro a do tego nie miałbym go, gdzie w okolicy pracy (+/- promień 5km od pracy) zaparkować... Już pomijając, ile ten parking by kosztował.
                                "
                                Tak więc ...
                                • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 14:18
                                  I gdzie tu jest napisane, że dobrze się żyje bez samochodu?

                                  Równie dobrze, na podstawie tego co piszesz mógłbym twierdzić, że Ty uważasz, iż "bez auta nie da się żyć" - co chyba nie byłoby prawdą?

                                  Obawiam się, że dopowiadasz sobie rzeczy, żeby Ci pod tezę pasowały, a nie to co jest faktycznie napisane - przy okazji doprecyzuj jaka to teza, będzie mi się łatwiej odnieść/wytłumaczyć.

                                  Co do tekstu powyżej napisałem, jak wyglądała moja rzeczywistość i to dobrych kilka lat temu. Potem jeszcze doszły opłaty np. za wjazd autem do centrum na coraz większym obszarze. Sadzisz, że po ich wprowadzeniu więcej ludzi zaczęło jeździć autem do miasta?

                                  A że coraz więcej miast na świecie wprowadza różne ograniczenia - warto pamiętać, że przecież zwykle ich władze pochodzą z wyboru a nie nadania - ludzi jest coraz więcej, to należy się spodziewać, że coraz mniej ludzi będzie w takich warunkach chciało utrzymywać coś, z czego korzystają tylko sporadycznie.

                                  Z tego jednak nie wynika, że NIKT/WSZYSCY/DZIŚ/WSZEDZIE, itd... co usiłujesz mi wmówić (tak to odbieram), że twierdze.

                                  Natomiast patrzeć na polityki miejskie, nowe oferty i usługi transportowe, itd... lączy się to w całość i pokazuje, dokąd zmierza "prywatnych samochód" jaki znamy dziś.
                                  • samspade Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 14:27
                                    galtomone napisał:

                                    > I gdzie tu jest napisane, że dobrze się żyje bez samochodu?

                                    Sam napisałeś że samochód to kaprys. Trudno znaleźć miejsce do zaparkowania, na co dzień i tak stoi nie używany itp.
                                    Sam napisałeś że chodziło o ideę przywiązania do własności.
                                      • samspade Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 14:49
                                        galtomone napisał:

                                        > Dobra... widzę, że czytasz i rozumiesz to co chcesz.

                                        Czytam to co napisałeś. Trudno rozumieć stwierdzenia że samochód to kaprys, że przyzwyczajenie do posiadania, ze szybciej jechało się zbiokomem, że samochodem traci się czas na szukanie miejsc do parkowania jako stwierdzenia wychwalające posiadanie samochodu.
                                        Nie moja wina że piszesz różnie w zależności od potrzeb.
                                        • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 15:01
                                          Serio? "Trudno rozumieć stwierdzenia, że samochód to kaprys" - trudno zrozumieć, że są takie sytuacje życiowe/miejsca na ziemi?

                                          Naprawdę, wg Ciebie kontekst jest taki, że "samochód to kaprys" odnosi się do wszystkich i wszędzie?

                                          Jesli tak, to jestem mocno rozczarowany. W każdym razie zakończymy dyskusje nim się niepotrzebnie pokłócimy.

                                          Informuje Cie zatem -i jak sadze powinieneś to przyjąć bez dyskusji - ze myślisz się w zakresie tego co ci się wydaje, że ja uważam.
                                              • samspade Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 15:27
                                                galtomone napisał:

                                                > Ok, być może nieprecyzyjnie się wyraziłem. W każdym razie bieżące przykłady i o
                                                > dniesienia miały pokazać, gdzie wg mnie zmierzamy w zakresie samochodowym.
                                                >
                                                > Czy teraz mamy jasność?

                                                Wyraziłeś się bardzo precyzyjnie. Gdy pasuje ci piszesz dokąd zmierzamy i jak już jest w wielu miejscach. W miejscach, które w rzeczywistości są "targetem" koncernów.
                                                Ale gdy chodzi o elektryki nie zwracasz uwagi na to jak jest gdzie indziej ale piszesz przez pryzmat naszego podwórka. Gdy chodzi o elektryki problemem jest brak ładowarki przy miejscu postojowym. Ale gdy chodzi o dokąd zmierzamy taki detal jak brak miejsc urasta do rangi wielkiego problemu.
                                                • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 15:37
                                                  samspade napisał:

                                                  > Wyraziłeś się bardzo precyzyjnie.

                                                  Widzac jakie bzdury wkladasz mi w usta odnosze wrazenie, ze jednak chyba nie.

                                                  > Gdy pasuje ci piszesz dokąd zmierzamy i jak j
                                                  > uż jest w wielu miejscach. W miejscach, które w rzeczywistości są "targetem" ko
                                                  > ncernów.

                                                  ??? To jakie to miejsca sa tymi tragetami koncernow???

                                                  Zauwazyles czego dotyczy caly watek? Moge sie mylic, ale sadze, ze wizji przyszlosci.

                                                  > Ale gdy chodzi o elektryki nie zwracasz uwagi na to jak jest gdzie indziej ale
                                                  > piszesz przez pryzmat naszego podwórka.

                                                  I tak i nie.

                                                  W zakresie wizji przyszlosci, elektryki nie roznia sie niczym od aut spalinowych. Mniej smradza, ale pakrkowac tez trzeba, wiec nie widze tu speclajnie roznicy w zakresie klopotow zwiazanyh z posiadaniem.

                                                  W zakresie naszego podworka tez czasem pisze, bo gdyby nie ich obecne ograniczenia i ceny, to osobscie na elektryka przesiadlbym sie bez wahania juz teraz.

                                                  Niestety nie stac mnie, nie mam gdzie ladowac, nie kupie auta, z ktorym bede musial spedzac moj cenny czas na stacjach ladownia zamiast w podrozy.

                                                  Cos ci sie jeszcze nie zgadza?


                                                  > Gdy chodzi o elektryki problemem jest
                                                  > brak ładowarki przy miejscu postojowym. Ale gdy chodzi o dokąd zmierzamy taki d
                                                  > etal jak brak miejsc urasta do rangi wielkiego problemu.

                                                  I gdzie tu jest jakas niespojnosc?
                                                  Brak mniejsc do ladowania to problem i fakt.... u nas juz dzis, teraz. W innych krajach mniejszy, ale rozowo nie jest porownujac do ilosci stacji beznynowych.

                                                  Co wiecej, jak ci zabraknie beznyny w trasie, to jest szansa, ze ktos ci kanister dowiezie... Prądu w wiadrze Ci nikt nie dostarczy.

                                                  A brak miejsc do parkowania to problem narastajacy... w jednych miejsach faktyczny juz dzis w innych za lat kilka.

                                                  Co ci sie nie zgadza?
                      • only_the_godfather Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 10:14
                        galtomone napisał:


                        > Mam kumpli pracujacych w branży moto (zreszta wystarczy pogooglac), wiekszosc
                        > producentow przygotowuje siebie i klientow do przejsca na model abonamentowy (s
                        > zeroko pojety).
                        Ale nawet jak będzie model abonamentowy czy to w formie dzierżawy, najmu czy jak to tam nazwiesz, ale będziesz płaci miesięczny abonament to i tak gdzieś te auta trzymać trzeba będzie. Sam pisałeś wyżej, że samo parkowanie auta będzie drogie. Czyli co jak będę chciał kupić auto to za parkowanie będę płacił gigantyczne opłaty ale jak już to samo auto wezmę w abonamencie to będzie git?
                        > Bo aut sprzedawac sie bedzie coraz mniej (elektrykow tez, bo tak samo trzeba je
                        > gdzies parkować/ladować). WIec beda rozne opcje carsharing'u + zatrzymanie cze
                        > sci klientow (w "posiadaniu" auta, ale na abonament zamiast na platnosc jak dz
                        > is). Auta na minuty, na dni, na umowe, autonomiczne, itd... itd...
                        Ludzie będą mieć miniej aut na własność, czyli będzie więcej aut typu carsharing czy najem itd, czyli dalej wracamy do punktu wyjścia, gdzieś te auta trzeba będzie trzymać i gdzieś lądować ( w przypadku elektryków).
                        > Jakos zarabiac trzeba.
                        Czyli producenci aut zamiast je sprzedawać będą oferować inne formy posiadania auta. Czyli dalej będzie problem z trzymaniem tego auta.
                        • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 11:22
                          only_the_godfather napisał:

                          > > Mam kumpli pracujacych w branży moto (zreszta wystarczy pogooglac), wiek
                          > szosc
                          > > producentow przygotowuje siebie i klientow do przejsca na model abonament
                          > owy (s
                          > > zeroko pojety).
                          > Ale nawet jak będzie model abonamentowy czy to w formie dzierżawy, najmu czy ja
                          > k to tam nazwiesz, ale będziesz płaci miesięczny abonament to i tak gdzieś te a
                          > uta trzymać trzeba będzie. Sam pisałeś wyżej, że samo parkowanie auta będzie dr
                          > ogie.

                          Ale nie napisalem nigdzie (wrecz przeciwnie), ze zmiana bedzie dotyczyc wszystkich i wszedzie.
                          Po prostu aut, (tak elektrycznych tez) w posiadaniu prywatnym (a wmiastach i na sztuki) bedzie mniej.

                          Z drugiej strony, ubytek kasy związanej z dochodami ze sprzedaży i ilości sprzedanych aut jakoś trzeba zniwelować.

                          > Czyli co jak będę chciał kupić auto to za parkowanie będę płacił gigantyc
                          > zne opłaty ale jak już to samo auto wezmę w abonamencie to będzie git?

                          ????? A gdzie ja tak naisalem. Dochodzisz do idiotycznych wnioskow.

                          Albo bedziesz mial gdzie i za co parkowac... ale (bedac kolejnym pokoleniem konsumenta) uznasz, ze opcja posiadania w abonamencie jest ciekawsza.

                          Albo, gdy parkowanie mialby Cie ksztowac gigantyczne pieniadze, bedziesz korzystac z auta w abonamecie "na chwile". Na minuty, godziny, dni - w zaleznosci od potrzeb, ale to nie bedzie "twoje" auto w umowie.

                          > > Bo aut sprzedawac sie bedzie coraz mniej (elektrykow tez, bo tak samo trz
                          > eba je
                          > > gdzies parkować/ladować). WIec beda rozne opcje carsharing'u + zatrzyman
                          > ie cze
                          > > sci klientow (w "posiadaniu" auta, ale na abonament zamiast na platnosc
                          > jak dz
                          > > is). Auta na minuty, na dni, na umowe, autonomiczne, itd... itd...

                          > Ludzie będą mieć miniej aut na własność, czyli będzie więcej aut typu carsharin
                          > g czy najem itd, czyli dalej wracamy do punktu wyjścia, gdzieś te auta trzeba b
                          > ędzie trzymać i gdzieś lądować ( w przypadku elektryków).

                          Sumarycznie, aut w carsharingu bedzie na ulicach mniej. Dziś też wiekszosc aut realnie stoi w ciagu doby a nie jest w ciaglym ruchu.

                          > > Jakos zarabiac trzeba.

                          > Czyli producenci aut zamiast je sprzedawać będą oferować inne formy posiadania
                          > auta. Czyli dalej będzie problem z trzymaniem tego auta.

                          Dlatego czesc ludzi bedzie jednak korzystac z aut czasowo a nie jak dzis "mam pod domem" (kwestia wlasnosci abonament, leasing, wlasnosc faktyczna jest tu nie istotna.

                          Reszta bedzie brana wtedy gdy ich potrzebujesz.. a jak nie potrzebujesz nie bedzie ci "gnic" pod oknem i nie bedziesz musial za to placic.

                          Policz sam ile juz dzis realne w ruchu/postoju czasu spedza Twoj samochod.

                          Smiem twierdzic, ze jednak wiecej godzin stoi a nie jezdzi.

                          Smiem tez twierdzic, ze gdybys realnie zaczal w kieszeniu czuc ze za to stanie tez placisz i to mniej wiecej tyle co za czas gdy jezdziesz (a ten dzis glownie odczuwamy np. takujac) to zaczalbys sie zastanawiac, czy warto za to stanie pod oknami placic.
                  • only_the_godfather Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 09:53
                    galtomone napisał:


                    > Ale przez wiele lat dokładnie tak robiłem. Auto miałem nie z potrzeby a kaprysu
                    > , bo i tak na co dzień nie miałem ani gdzie/ani po co nim jechać.
                    >
                    > Auto miałem wyłącznie z przywiązania do idei posiadania własnego auta.
                    >
                    > Tesco przywoziło zakupy do domu. Do znajomych czy do restauracji i tak jeździłe
                    > m minicabem (Uberow jeszcze nie było) żeby można się było napić.
                    >
                    > Do pracy nie miałem autem po co (poza weekendową sobotą czasem) bo w tygodniu p
                    > odróż trwałaby znacznie dłużej niż autobus + metro a do tego nie miałbym go, gd
                    > zie w okolicy pracy (+/- promień 5km od pracy) zaparkować... Już pomijając, ile
                    > ten parking by kosztował.
                    >
                    > Autentycznie uważasz, że kiedyś i w PL tak nie będzie?

                    Znowu o wszystkim piszesz przez swój pryzmat. Opisujesz, mieszkanie w dużym mieście w UK. Moi rodzice też mieszkają w UK, tyle, że nie w dużej aglomeracji, a w średniej wielkości mieście. Kiedyś nie mieli auta, bo w sumie mieszkają prawie w centrum miasta, wszędzie blisko a na lotnisko te parę razy w roku można jechać autobusem. Niestety w pewnym momencie okazało się, że auto jest potrzebne, bo mama zaczęła pracować pod miastem gdzie dojechać transportem publicznym nie ma jak. Teraz okazuje się, że jednak z autem jest dużo łatwiej.
                    > Że nie będzie miejsca na auta, koszty utrzymania wzrosną, że komunikacja zbioro
                    > wa się nie poprawi?
                    > Ja uważam, że prędzej czy później czeka nas to samo.
                    Poprawi się w dużych miastach, ale nie na peryferiach. Już dziś mieszkając w centrum lub na obrzeżach centrum dużego miasta możesz auto sprzedać. Sam znam takie osoby, ale oni się nigdzie poza miasto nie ruszają.




                    > Tyle, że coraz mniej ludzi w dużych miastach z auta na co dzień korzysta.
                    Patrząc na to jak wyglądają parkingi na blokowiskach na obrzeżach miasta w godzinach kiedy ludzie są w pracy (np Widzew-Olechów Teofilów czy Radogoszcz) to śmiem wątpić. Pomimo, że te osiedla mają całkiem dobrą ofertę komunikacyjną to sporo ludzi dalej korzysta z auta.

                    > Nawet w warunkach PL i mojej lokalnej i osobistej perspektywy sporo się zmienił
                    > o.
                    > Autem jeżdżę 3 razy tyg do sklepu... Nie dlatego, że muszę, ale dlatego że lubi
                    > ę.
                    Dalej piszesz o swojej perspektywie. Jeżdżę autem do sklepu bo jest łatwiej i mogę przywieźć wszystkie zakupy. Niestety ale zamawiając przez internet jeszcze się nie zdarzyło bo zawsze wszystko przywieźli.

                    > Ale jest spora grupa ludzi, której prowadzenie auta nie sprawia żadnej przyjemn
                    > ości... Ot czynność konieczna do wykonania jak inne.
                    >

                    > Po co mam jechać do biura codziennie, skoro raz czy dwa w tyg wystarcza...?
                    > Dlaczego mam nie jechać rowerem, gdy jest ładna pogoda a pojawiły się wygodne ś
                    > cieżki rowerowe, których jeszcze 5-10 lat temu nie było?
                    Chcesz to jeździj samochodem, ale nie zmusisz wszystkich do tego.




                    > Dziś, pełna zgoda.
                    >
                    > Za X lat może się okazać, że za "luksus" parkowania (bo chętnych na miejsce będ
                    > zie więcej) będziesz płacić tyle, że taniej będzie jeździć do rodziny pożyczony
                    > m zamiast utrzymywać kupę blachy pod oknami na co dzień.
                    >
                    > Ilość miejsc na świecie,, gdzie tak już jest rośnie a nie maleje.
                    >
                    >
                    Skoro dalej będzie tyle samochód, że nie będzie gdzie parkować tzn że ludzie będą dalej ich potrzebować. Jakbym nie potrzebował auta to bym go wcale nie trzymał bo i poco?
                    • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 10:28
                      only_the_godfather napisał:

                      > Znowu o wszystkim piszesz przez swój pryzmat. Opisujesz, mieszkanie w dużym mie
                      > ście w UK. Moi rodzice też mieszkają w UK, tyle, że nie w dużej aglomeracji, a
                      > w średniej wielkości mieście.

                      I tak i nie. Pisze z tej perspektwy nie co jest (bo to oczywiste) ale co najprawdopodobniej bedzie.

                      Ani wies ani misteczka, ani miasta, ani swiat nie wyglada dziś tak jak 50 lat temu (a to wcale nie tak danwo temu bylo). Nie mowiac juz o tym, jak to wygadalo 100 i wiecej lat temu.

                      Nizej npisalem tez, ze nie wszedzie tak to bedzie wygladac. Nadal beda (ale w jakiej ilosci) mieszkac ludzie na wzglednych "odludziach" i tam jasnym jest, ze nie bedzie metra, autobusow i skelpu 100 m od domu.


                      > Kiedyś nie mieli auta, bo w sumie mieszkają prawi
                      > e w centrum miasta, wszędzie blisko a na lotnisko te parę razy w roku można jec
                      > hać autobusem. Niestety w pewnym momencie okazało się, że auto jest potrzebne,
                      > bo mama zaczęła pracować pod miastem gdzie dojechać transportem publicznym nie
                      > ma jak. Teraz okazuje się, że jednak z autem jest dużo łatwiej.


                      No i? Rodzice (oby zyili jak najdluzej) sa wieczni? Nic sie w ich zyciu juz nigdy nie zmieni?
                      Mam zawsze juz bedzie pracowac pod miastem?

                      A moze przyjdzie czas, ze przestanie i auto stanie sie klopotem a nie pomoca?

                      Od ponad 40 lat jezdze do majej miejscowosci w okolicy Gorlic...
                      Takie cos za duze na wies/za male na miasteczko.

                      Przez lata auto bylo tam "luksusem" - takie czasy PRL i troche pozniej.

                      Przyjezdzajac na urlop czy z wizyta zero problemow z parkowaniem, zero kosztow.

                      Teraz jadac na tydzien czy dwa nie dosc ze musze wykupic zezwolenie od gminy, by placic jak mieszkaniec (bo za godzine cena jest znacznie wyzsza) to jeszcze mam problem by pod domem parkowac... bo auto (lub kilka) maja wszyscy.

                      X lat temu sporo ludzi jezdzilo tam rowerem/skuterem.... bo takie byly czasy i mozliwosci.

                      Potem te srdoki transportu praktycznie zniknely...

                      Ale co ciekawe, od kilku lat rok w rok ludzi na skuterach/rowerach jest wiecej - bo to wygodniejsze.

                      Ciotka - poki byla mloda, z nad miasteczka do osrodka zdrowia jezdzila autem... Ale ostatnie lata (mimo, ze znacznie starsza) zaczela chodzic na piechote.

                      Bo jechala 5 minut... (idzie sie spacerkiem 15), prakowala i juz.... Ale potem sie okazalo, za parkowanie musi placic - za godzine, bo mieszka w innej czesci gminy, a do tego musi szukac miejsca parkingowego i to tez nie w poblizu pracy.

                      W efekcie, czasowo przestalo sie oplacac a finansowo tym bardziej.

                      Do Krakowa/Tarnowa/Nowego Sacza jezdzila autem... bo jak inaczej...

                      Ale pojawily sie prywatne busy/przewozy iokazalo sie ze tak wygodniej.
                      Nie dosc ze taniej niz jadac wlasnym autem, to jeszcze nie ma klopotu z parkowaniem, nie denerwuje sie na drodze (nie jest fanem prowadzenia auta)....
                      I auto ma, ale jedzi nim co najmniej o 50% mniej niz jeszcze kilka lat temu.

                      > > Że nie będzie miejsca na auta, koszty utrzymania wzrosną, że komunikacja
                      > zbioro
                      > > wa się nie poprawi?
                      > > Ja uważam, że prędzej czy później czeka nas to samo.

                      > Poprawi się w dużych miastach, ale nie na peryferiach. Już dziś mieszkając w ce
                      > ntrum lub na obrzeżach centrum dużego miasta możesz auto sprzedać. Sam znam tak
                      > ie osoby, ale oni się nigdzie poza miasto nie ruszają.

                      No to jestem większym optymistą. Zmiany na plus wymuszą ludzie.

                      Szczególnie gdy z tych peryferiów (jak jak pare lat temu) bedą musieli dojechać do centrum i auto okaże sie tu problemem.

                      > > Tyle, że coraz mniej ludzi w dużych miastach z auta na co dzień korzysta.

                      > Patrząc na to jak wyglądają parkingi na blokowiskach na obrzeżach miasta w godz
                      > inach kiedy ludzie są w pracy (np Widzew-Olechów Teofilów czy Radogoszcz) to śm
                      > iem wątpić. Pomimo, że te osiedla mają całkiem dobrą ofertę komunikacyjną to sp
                      > oro ludzi dalej korzysta z auta.

                      A pamietasz jak wyglądały parkingi na blokowiskach 30 -50 lat temu?
                      Już dziś gdy wracasz na parking po pracy parkowanie jest czesto duzym klopotem....

                      I tak jest nie tylko w PL.
                      No to jak bedzie jeszcze wiecej aut....?

                      > > Nawet w warunkach PL i mojej lokalnej i osobistej perspektywy sporo się z
                      > mienił
                      > > o.
                      > > Autem jeżdżę 3 razy tyg do sklepu... Nie dlatego, że muszę, ale dlatego ż
                      > e lubi
                      > > ę.

                      > Dalej piszesz o swojej perspektywie. Jeżdżę autem do sklepu bo jest łatwiej i m
                      > ogę przywieźć wszystkie zakupy. Niestety ale zamawiając przez internet jeszcze
                      > się nie zdarzyło bo zawsze wszystko przywieźli.

                      Ale zauwazyles, ze caly watek dotyczy PRZYSZLOSCI a nie zmian jutro lub za tydzien?

                      > Chcesz to jeździj samochodem, ale nie zmusisz wszystkich do tego.

                      Obawiam sie, ze zmiany zachowan wymusi na ludziach rzeczywistosc. Ilosc ludzi, ilosc aut, koszty parkowania, miejsca parkongowe, ograniczna strefy dla ruchu, itd...

                      Jak zazniesz sam tracic dzien w dzien godzine na szukanie miejsca do parkowania, zeby zaplacic za nie swoja dniowke, to rozwazysz szukanie innych opcji.

                      A jak bedziesz pracowac za miastem i bedziesz mial gdzie tanio parkowac, to auto bedziesz pewnie miec...

                      Nigdue nie twierdze ze nikt miec nie bedzie.

                      > Skoro dalej będzie tyle samochód, że nie będzie gdzie parkować tzn że ludzie bę
                      > dą dalej ich potrzebować. Jakbym nie potrzebował auta to bym go wcale nie trzym
                      > ał bo i poco?

                      I wtedy liczba aut w posiadaniu prywatnym na co dzien zacznie malec.
          • bigimax Re: Przewidujemy tu podobnie... 19.05.21, 19:31
            Młodzi ludzie coraz mniej marzą o posiadaniu auta, bo na ch...j.to komu?

            coraz mniej marza bo dochodzi do nich ze ich nie stac , a po co komu samochod , nie wiem po co tobie , mnie zeby sobie gdzies pojechac


            Świat się zmienia.
            Nasi dziadkowie marzyli o.lodowce, my o aucie... Nasze dzieci i wnuki będą marzyć.o innych rzeczach

            jakie to nowe haslo tego nowego lepszego swiata
            nie masz nic i jestes szczesliwy
            wszytko w abnamencie , pieniadze z "data waznosci" a jak nie jestes wystarczajaco pro partia to cie odlacza od wszytkiego w sekunde
            • tbernard Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 08:29
              bigimax napisała:

              > Młodzi ludzie coraz mniej marzą o posiadaniu auta, bo na ch...j.to komu?
              >
              > coraz mniej marza bo dochodzi do nich ze ich nie stac , a po co komu samochod ,
              > nie wiem po co tobie , mnie zeby sobie gdzies pojechac
              >

              Nie stać ale w innym sensie. Nie stać ich na marnowanie życia w korkach, szukanie miejsca do zaparkowania i zajmowania się samochodem. Hulajnoga elektryczna daje większe poczucie wolności. Mowa oczywiście o dość dużym mieście. A na argument o tym, żeby sobie gdzieś pojechać, to przecież koń najlepszy. Tak myśleli dziadkowie i ich przodkowie.

              > jakie to nowe haslo tego nowego lepszego swiata
              > nie masz nic i jestes szczesliwy
              > wszytko w abnamencie , pieniadze z "data waznosci" a jak nie jestes wystarczaja
              > co pro partia to cie odlacza od wszytkiego w sekunde

              No i wtedy myślisz, że sobie odjedziesz własnym samochodem? Tylko gdzie go zatankujesz, jak odetną paliwo?
              • bigimax Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 14:00
                kowania i zajmowania się samochodem.

                faktycznie by sie jednemu soyboyowi z drugim lakier na paznikciach pobrudzil

                Hulajnoga elektryczna daje większe poczucie wolności.

                samochod lepiej sie nadaje zeby jakas dzierlatke zabrac na przejazdzke , ale jak wolisz hulajnoge czy tam pedalowanie z innymi soyboyami to spoko

                No i wtedy myślisz, że sobie odjedziesz własnym samochodem? Tylko gdzie go zatankujesz, jak odetną paliwo?

                jak bedzie sie zblizal ten czas to zakopie pare beczek
            • samspade Re: Przewidujemy tu podobnie... 19.05.21, 23:02
              Polacy potrzebują czy chcą podróżować? Samochód jest jednym ze sposobów podróżny.
              Oraz na chwile obecną nikt nie zabrania Polakom kupować samochodów. Nowych bezpiecznych tanich samochodów. Do tych 100 czy 120 tysięcy masz olbrzymi wybór samochodów.
            • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 07:42
              bywalec.hoteli napisał:

              > Nie zgadzam się z tobą Galtomek. Samochód to wolność. Polska jest dużym krajem,
              > nabudowała masę nowoczesnych dróg, Polacy potrzebują podróżować i po to są im
              > potrzebne nowe, bezpieczne, tanie samochody.

              Ależ ja się z Tobą zgadzam.
              Ale to co ty i ja dziś uważamy za "wolność" w coraz większej liczbie miejsc na świecie wolnością nie jest a upierdliwym kłopotem.

              Ja już przerabiałem scenariusz, gdzie własne auto jest (momentami) bardziej problematyczne niż pomocne. Więc wiem jaką perspektywę może mieć na ten temat wielu ludzi, szczególnie takich, którym prowadzenie auta nie wytwarza endorfin i traktują to jako zwykły przedmiot, który ma konkretna funkcję ułatwiania zycia.

              Jeśli na co dzień im tego życia nie ułatwia, to na ch...j im ten samochód na co dzień?

              Potrzebujesz to korzystasz i za to płacisz. A nie za to, że może kiedyś będziesz potrzebować... a na co dzień masz kłopot i koszt.

              Mam znajomych, którzy z auta (swojego) zrezygnowali.
              Do pracy jeździć nie mgli, blisko domu parkować nie mogli, na wakacje i tak latają... a jak kilka razy roku mają jechać gdzieś dalej to wtedy sobie auto pożyczają.

              To troche takie porównanie...

              Mam znajomych mieszkających w UK.
              Większość jak raz w roku wpadało do PL to pożyczało auto.
              Ale znam jedna parę, która przez dobrych kilka lat trzymała własne auto w PL - bo przecież auto trzeba mieć.
              Tez jeździli nim raz na rok jak wpadali do kraju z wizytą.... Aż doszli do tego, że to większy kłopot i koszt niż pożytek...

              U mnie w bloku jeszcze kilka lat temu znałem rodziny co miały po 2 -3 auta... takie zachłyśniecie się możliwością posiadania, bo przecież auto to wolność...

              Okazało się, że jak musisz codziennie przez 30 min szukać miejsca do parkowania po robocie, zamiast siedzieć już w domu, to to nie jest wolność a niewolnictwo...

              Jesli przyjdzie czas, że auto będzie mnie tak ograniczać, to sam swoje sprzedam, bo na cholerę mi kłopot?
            • tbernard Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 08:43
              bywalec.hoteli napisał:

              > Nie zgadzam się z tobą Galtomek. Samochód to wolność. Polska jest dużym krajem,
              > nabudowała masę nowoczesnych dróg, Polacy potrzebują podróżować i po to są im
              > potrzebne nowe, bezpieczne, tanie samochody.

              Wolność w pewnych okolicznościach, a w innych wręcz przeciwnie. Gdy do roboty przebijam się z obrzeży Wrocławia do centrum i potem gdy wracam, to mam dość mieszane odczucie jaka to wolność. Na przykład gdy na światłach jestem jako pierwszy i gdy dostanę zielone, to zgodnie z przepisami muszę stać, bo zapchane. Jak się zmieni światło i dostanę czerwone, to muszę stać, bo czerwone a wtedy robi się trochę luzu, który zapchają ci co teraz mają zielone. Jak im się zielone skończy i ja dostanę zielone, to znowu zapchane. Muszę więc zgodnie z przepisami stać przez wiele cykli do usranej śmierci albo pchać się na chama łamiąc przepisy. Wtedy nie odczuwam jakoś bardzo tej wolności pomimo, że siedzę we własnym ale stojącym zamiast przemieszczającym się samochodzie.
      • samspade Re: Przewidujemy tu podobnie... 18.05.21, 22:16
        bywalec.hoteli napisał:

        > ja pierdole eurokolchoz zjada swój własny ogon.
        > Samochody powinny być coraz tańsze wraz z rozwojem cywilizacyjnym a nie coraz d
        > roższe!

        Właśnie przez ten rozwój samochodu są droższe.
      • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 19.05.21, 06:53
        bywalec.hoteli napisał:

        > ja pierdole eurokolchoz zjada swój własny ogon.

        BTW. ten trend bedzie postepować. Europa jest pierwsza, bo mamy wzglednie blisko wszedzie.

        Ale jesli myslisz, ze na swiecie nie bedzie podobni, to imho bedzie.
        Singapur wspomniany w innej dyskusji juz nie pozwala CI lawo kupic auta...

        Wszedzie tam, gdzie auto z powodu dalszych dojazdow nie bedzie konieczne, bedzie sie od tego odchodzic.
        W jednych krajach szybciej, w innych wolniej...
        • only_the_godfather Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 09:56
          Czyli zacznie się cofać w rozwoju, bo już się mówi, że latanie nie jest ekologiczne, za chwile ceny lotów będą takie, że szaraka na nie nie będzie stać. Będziesz miał siedzieć w imię ekologi na dupie i nie ruszać się nigdzie dalej.
          • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 14:24
            only_the_godfather napisał:

            > Czyli zacznie się cofać w rozwoju, bo już się mówi, że latanie nie jest ekologi
            > czne, za chwile ceny lotów będą takie, że szaraka na nie nie będzie stać. Będzi
            > esz miał siedzieć w imię ekologi na dupie i nie ruszać się nigdzie dalej.

            Bo nie jest. Ale nie przesadzajmy, ludzie generalnie sa malo ekologiczni.

            Ale czy jest coś złego w tym, że coraz więcej ludzi stara się zachować środowisko w miarę nienaruszonym stanie?

            Podoba Ci się wycinanie dżungli w Amazonii?
            Wolisz mieć rynek wybetonowany czy zielony z drzewami?

            Chcesz mieć lasy, czy taką Białowieską wyciąć w pizdu i zrobić parking?
            Tatry w ch..j zabudować. Ścieki lac prosto do rzek, bedzie taniej produkować rzeczy.... nie kazdy musi sie kapac w Baltyku... albo beda kremy na sinice i tez bedzie fajnie.


            Swoja droge to ciekawe, ze najbardziej przeciw EKO sa tzw. prawicowi konserwatyści.... To oni powinni byc za tym, zeby bylo tak jak bylo kiedys - czlowiek zyl w zgodzie z natura, było zielono, itd... Przecież tak było kiedyś.
            • bigimax Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 14:28
              Swoja droge to ciekawe, ze najbardziej przeciw EKO sa tzw. prawicowi konserwatyści.

              sa przeciwko eko lewackiej ideologii ktora nie ma nic wspolnego z rzeczywista "troska o planete"
              chca jakichkolwiek dowodow na to ze to czlowiek na cokolwiek wplywa a nie ze zmiany sa czescia zycia na ziemi
            • only_the_godfather Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 14:49
              Ale ja nie mówię, że bycie eko jest złe. Jasne, że betonowanie miast jest złe, stosowanie na masową skalę opakowaniem jednorazowych zamiast wielorazowych, produkowanie sprzętów których nie da się naprawiać albo ich naprawa jest nieopłacalna bo lepiej kupić nowe które jest nowocześniejsze i lepsze w teorii. Tylko tak piszesz, że auto nie potrzebne bo na wakacje się lata, to ci się staram uświadomić, że za jakiś czas w imię właśnie bycia eko, ktoś powie, że latanie jest złe i też będzie na nie stać wybranych tak jak prognozujesz, że na auta będzie stać wybranych. Na wakacje pojedziesz pociągiem ewentualnie autobusem do Kołobrzegu czy innej Ustki, ewentualnie trzy dni jazdy do Bułgarii.
              • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 15:09
                only_the_godfather napisał:

                > to ci się staram uświa
                > domić, że za jakiś czas w imię właśnie bycia eko, ktoś powie, że latanie jest z
                > łe i też będzie na nie stać wybranych tak jak prognozujesz,

                Może tak być, aczkolwiek uważam, że jest to mało realny scenariusz.
                Choćby dlatego, że w zakresie technologii lotniczych także sporo się zmienia, jeśli chodzi o napędy "przyszłości".

                Z auta na co dzień - szczególnie gdy faktycznie z niego nie korzystasz - łatwiej zrezygnować niż z fajnych wakacji.

                Także... osobiście bym się nie obawiał... a jak bedzie, zobaczymy.

                Może być tak, że wszelkie te przewidywania ch..j strzeli, bo przyjdzie kolejna pandemia + kolejny kryzys ekonomiczny i w 20-30 lat sięgniemy poziomu z paru filmów S/F. Wtedy bardziej istotne będzie w miarę spokojne zycie a nie marzenie o lataniu ;-).
                • simr1979 Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 15:17
                  galtomone napisał:


                  > Z auta (...)- łatwiej zrezygnować niż z fajnych wakacji.

                  "Nie ma fajnych wakacji bez auta" - z takim stwierdzeniem zgodziłaby się, przypuszczam, połowa populacji.
                  Druga połowa, ta autofobiczna - raczej z tym pierwszym.
                  • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 15:28
                    simr1979 napisał:

                    > "Nie ma fajnych wakacji bez auta" - z takim stwierdzeniem zgodziłaby się, przyp
                    > uszczam, połowa populacji.
                    > Druga połowa, ta autofobiczna - raczej z tym pierwszym.

                    Z całym szacunkiem, ale pierdolisz.

                    Moje najciekawsze wakacje odbywały się bez auta, bo trochę źle się podróżuje autem między kontynentami.
                    • simr1979 Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 15:33
                      galtomone napisał:


                      > > "Nie ma fajnych wakacji bez auta" - z takim stwierdzeniem zgodziłaby się,
                      > przyp
                      > > uszczam, połowa populacji.
                      > > Druga połowa, ta autofobiczna - raczej z tym pierwszym.
                      >
                      > Z całym szacunkiem, ale pierdolisz.

                      Otóż to - jedna połowa pierdoli tą drugą i vice versa. Zupełnie jak ostatnio w polityce ;-)
                      • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 15:38
                        Ale jaka polowa druga?
                        Spedzam wakacje tak i tak?

                        Ja akurat lubie jezdzic... ale nie wiem czy chcialoby mi sie jechac nie na objazdowke, ale np. na drugi koniec Europy (zamiast leciec) i tracic czas (bez zwiedzenia, itp) na sama podroz.

                        To niby kogo pierdole?
                        • marekggg Re: Przewidujemy tu podobnie... 25.05.21, 22:41
                          jak gdzies jedziemy na taki wyjazd powiedzme do 4000km to zawsze sie zatrzymujemy i zwiedzamy. w europie to akurat nie problem. w rosji, stanach, kanadzie czy australii to juz jest problem. do portugalii czy poludniowej hiszpanii to juz latwiej samolotem i na miejscu cos wynajac.
                • only_the_godfather Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 15:19
                  galtomone napisał:


                  > Może tak być, aczkolwiek uważam, że jest to mało realny scenariusz.
                  > Choćby dlatego, że w zakresie technologii lotniczych także sporo się zmienia, j
                  > eśli chodzi o napędy "przyszłości".
                  >
                  > Z auta na co dzień - szczególnie gdy faktycznie z niego nie korzystasz - łatwie
                  > j zrezygnować niż z fajnych wakacji.
                  >
                  Dla Ciebie fajne wakacje są za granicą, ale ktoś inny powie, że fajnie może być w Kołobrzegu i latać nie musisz i wprowadzi to w życie. Będzie identycznie jak z samochodami ktoś za Ciebie zdecyduje co jest Ci potrzebne i co Ci wystarczy.
                  • galtomone Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 15:30
                    only_the_godfather napisał:

                    > Dla Ciebie fajne wakacje są za granicą, ale ktoś inny powie, że fajnie może być
                    > w Kołobrzegu i latać nie musisz i wprowadzi to w życie. Będzie identycznie jak
                    > z samochodami ktoś za Ciebie zdecyduje co jest Ci potrzebne i co Ci wystarczy.

                    Sorry, ale nie widze zwiazku. W zakresie latania jednak mowimy o calym swiecie. Znaczy jako... na calym swiecie bedzie zakaz lotów dla Kowalskiego?

                    Nie bardzo rozumiem....
                    • gzesiolek Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 15:49
                      Nie, ale w ramach walki o ekologiczność podróże lotnicze znacząco podrożeją i zostaną zredukowane... Bo po co zwykły Kowalski ma jakieś fanaberie stosować, że chce piramidy czy statue wolności zobaczyć... wirtualna wycieczka mu wystarczy... Planeta ziemia jest ważniejsza...
                      • bigimax Re: Przewidujemy tu podobnie... 20.05.21, 16:10
                        zwykly kowalski to ma w domu siedziec
                        przedstawiciele walczacy o eko swiat ,leca sobie prywatnymi jetami w fajne miejsce i ustalaja ze trzeba zrezygnowac z samochodu miesa elektrycznosci zeby byc eko , wybrancy oczywiscie rezygnowac nie musza
                          • aron2004 Re: Przewidujemy tu podobnie... 21.05.21, 09:59
                            No i wyjaśniło się - ma być zakaz lotów w UE ale poniżej 600 km. No bo w sumie jaki jest sens latania samolotem z Warszawy do Krakowa, Poznania czy Gdańska? Żaden. .Do Szczecina to OK ma sens
                            biznesalert.pl/timmermans-loty-krotkodystansowe-ue-emisje-co2-polityka-klimatyczna/
                          • engine8 Re: Przewidujemy tu podobnie... 21.05.21, 18:23
                            skad ty takie cos biertzesz Aronku? Ja slyszalem ze 13% nie wyjdza poza swoj Stan (czesto wielkosci Polski)

                            www.onet.pl/?utm_source=duckduckgo.com_viasg_podroze&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&pid=283347b5-9f41-4654-a8a8-35078115be9a&sid=459e5dc7-ef0c-4bea-8123-4dc270735c66&utm_v=2
                              • engine8 Re: Przewidujemy tu podobnie... 21.05.21, 21:26
                                Widac im dobrze tam gdzie mieszkaja? Maja wlasne domy, duze dzialki - mierzone w akrach, strzelby, .... duzo przzestrzeni...trucki, traktory, quady, etc....
                                Co im wiecej potrzeba? Popija piwo, wyjada na polowanie, ustrzela jelenia, upieka na roznie, spotkaja sie z sasiadami.
                                To nie to samo co mieszkanie w 40m mieszkaniu w centrum ruchliwego miasta jak to zwykle jest w Europie.
                                Mnie sie ostatnio tez nigdzie nie chce jechac ... zjezdzilem okolice po kilka czy wiecej razy z kazdym odwiwdzjacym a do tego najezdzilismy sie sami....i statystycznie to nie wychylam nosa poza Stan...
                                  • engine8 Re: Przewidujemy tu podobnie... 22.05.21, 18:21
                                    I co oni ze tej podrozy do Europy beda miec? Upierd sie jak bure koty i zrobia troche zdjec oraz stwierdza ze ta Europa jest cholernie droga..
                                    A zdjecia i filmy z "atrakcji" znajda lepsze na internecie?
                                    Oni tu wsiadaja na statek i podrozuja przez miesiac odwiedzjac 30 miejsc....maja wygody, zarcie 24/7 i rozrywki...
                                    Mnie nie stac na (kupinie) niczego w centrum NYC - masz racje. Jedyne co mnie ratuje ze nic takiego nigdy by mi nawet do glowy nie przyszlo.
                                      • engine8 Re: Przewidujemy tu podobnie... 22.05.21, 20:40
                                        Ja nie musze myslec poniewaz wiem jak dzis wyglada Europa. I wcale nie jest na czubku listy moich wymarzonych podrozy? A jak jade i zwykl echetnei, ale po 3 tygodniach chetnie wracam do siebie i mam dosc na kilka lat...
                                        Podobnie jak z Disneylandem :)
                                    • gzesiolek Re: Przewidujemy tu podobnie... 22.05.21, 21:18
                                      Oni przede wszystkim o tej Europie niewiele wiedzą... I ten ich szok, gdy w Europie co parę metrów mają zachowane rzeczy które myśleli, że są tylko scenografią w filmach historycznych... Generalnie ciężko im podjąć decyzję, ale nie poznałem żadnego hamerykanina, który by żałował przylotu do Europy...
                                      I cholernie droga? Chyba w porównaniu do przydrożnych moteli i fastfoodow. Bo naprawdę dobre restauracje są w większości tańsze po tej stronie oceanu...
                                      A hotele wystarczy wiedzieć jak szukać, bo to rzeczywiście problem z Amerykanami. Jak hotel to maks 200m od głównej atrakcji turystycznej i zdziwieni co tak drogo...
                                      • engine8 Re: Przewidujemy tu podobnie... 22.05.21, 21:37
                                        Turysci z polki "przecietnej" nie wiedz i nie znaja sposobow na znalezienie dobrych restaracji czy hoteli - kreca sie w okolicach turystycznych.
                                        Nikt zwykle nie zaluje wyjazdow nigdzie i Co co podrozuja to Europe lubia.
                                        Co tutejszych dziwi to to ze jak idziesz na obiad to licza ci za kazda rzecz na talerzu (a czesto in na stole ) plus za wode i jak sobie zamowisz zestaw na miare amerykanska to niestety bedzie to drogie...
                                        A to co dobra restaracja to juz nie ma sensu dyskutowac.... Poniewaz koneserzy "dobrych" restaracji europjeskich zwykle zywia sie u nas wlasnie w fasfoodach...
                                        Dla mnie tez europejskie dobre restaracje sa drogie - nie mowie o Polskich ale Francja np czy Wlochy a takze Niemcy czy Szwajcaria sa dla turystow drogie
                                        • gzesiolek Re: Przewidujemy tu podobnie... 25.05.21, 06:41
                                          1. No przecie mówię, że Amerykanie są leniwi pod tym względem... Ba często gęsto na tyle, że wybierali jakąś norę droższą i przy, niż super wypasiony hotel, tańszy i 3 przystanki metrem.... Jednak przeciętny turysta w UE jest bardziej ogarnięty. Choć dużo pomogły serwisy typu booking.com itd.
                                          2. Ale w porządnej restauracji po drugiej stronie Atlantyku masz to samo. Wybierasz pozycje z menu i płacisz za każdą z nich. Jedyna różnica to "obsługa" czyli z góry doliczana do rachunku opłata, popularna w mocno turystycznych miejscach np. we Włoszech... I tutaj nie raz, nie dwa byłem światkiem kłótni i to niezależnie od narodowości... Co do restauracji to właśnie w Europie praktycznie wszędzie możesz znaleźć restauracyjkę ze świeżym dobrym żarciem i lokalnymi specjałami... Spacerek z 10min od głównej trasy turystycznej i szukasz miejsca gdzie siedzi dużo lokalsów...
                                          A w US poza największymi miastami, naprawdę żywienie opiera się na fastfoodach drive-in... Bardzo dużo fajnych jadłodajni jest zamkniętych na turystów, bo np. w barach przy klubach golfowych/jachtowych bardzo często mają super żarcie, ale z ulicy tam nie wejdziesz... Najlepszą zupę krabową i homara jadłem właśnie jako pracownik w takich miejscach... Nawet w highend restauracji na Manhatanie tak mi nie smakowalo...
                                          • engine8 Re: Przewidujemy tu podobnie... 25.05.21, 20:52
                                            Tzn ja bym raczej byl ostrozny z wrzucaniem "amerykanow" do jednego worka.
                                            Roznice pomiedzy ludzmi, kultura, zachowaniem, i preferencjami w jedzeniu sa wystarczajaco duze pomiedzy rejonami SF i LA ze nie ma sensu sie zaglebiac...

                                            Ludzi zwykle w podrozach preferuja nie eksperymentowac jako ze to sie roznie moze skonczyc i wola wyberac do jedzenia to co znaja.
                                            Poza tym boja sie wychodzic poza trasy turystyczne dlatego ze sie po prostu boja bo nie sa u siebie.
                                            No i nie mozna porownywac turystow emrytow z mloda generacja.
                                            A w europie - tak mi sie wydaje, ze widac wlasnie duzo starszych amerykanow a w USA raczej mlodych europejczykow.

                                            Akurat my wlasnie tak postepujemy - tzn unikamy tras turystycznych i schodzimy w glab miasta. Zatrzymujemy sie w jednym miescju na dluzej i wtapiamy sie w srodowisko...

                                            Ale w USA zwykle zamawiasz danie i masz na talerzu danie plus wszystkie dodatki .... i tego jest duzo..
                                            W europie tez sie tak zdaza ale zwykle zmawiasz wszytko osobno i lacisz za wszutko osobno.... Co ja akurat uwaza za duzy plus poniewaz zwykle wytraczy na zasopkojenie glodu i zjadasz to co zamowiles a u nas dostajesz za duzo i efekty tego widac...
                                            • gzesiolek Re: Przewidujemy tu podobnie... 26.05.21, 08:50
                                              Ok, masz rację, nie ma co generalizować.
                                              Co do wieku, to jednak więcej w UE widzę młodych Amerykanów niż tych starszych... Ci starsi jeżeli już, to zwykle Ci co przyjeżdżają zobaczyć kraj przodków, lub kraj gdzie zginął przodek w czasie wojen itp. A jeśli chodzi o objazdówkę po Europie to raczej Ci młodsi do 30roku życia...Aha rzadziej to byli młodzi z zachodniego wybrzeża... Dużo ze środkowych i wschodnich stanów i to raczej tych bardziej na północ... Tak jakby mieszkańcy Kaliforni i Florydy wystarczająco dobrze się bawili u siebie... ;)
                                              Ale może po prostu miałem takiego farta...
                                              No właśnie Amerykanie strasznie się boją wyjeżdżając poza swój kraj i zawsze spotykałem się ze zdziwieniem tych których poznałem w Krakowie, że my się tak nie boimy chodzić po mieście w nocy, czy przemykać na skróty poza głównymi traktami... Jakoś nie chcieli wierzyć, że prawdopodobieństwo rozboju czy śmierci jest większe u nich, niż u nas... Mimo, że u nas policji praktycznie nie ma, nawet jak się zaczyna jakaś bójka/przepychanie, a tam od razu pacyfikują całe zgromadzenie jak się cokolwiek zacznie...

                                              W US byłem i w takich restauracjach, gdzie miałeś danie i wszystko w nim i byłem w takich gdzie płaciłeś nawet za lemonke/cytrynę do owoców morza, czy kromkę chleba...
                                              Ale rzeczywiście takich restauracji gdzie nie ma gotowych dań z wszystkimi dodatkami jest w UE więcej... A już chyba standardem jest to we Francji... Bo nad morzem śródziemnym jest jednak więcej "gotowców"
                                              • trypel Re: Przewidujemy tu podobnie... 26.05.21, 09:50
                                                W temacie tego bania sie. Kiedys w Rumunii na rynku Sighisoary spotkaliśmy wycieczkę Amerykanek 50+
                                                My byliśmy na 3 czy 4 motocyklach. No i jedna jak się okazało była z klubu HD i z ciekawości popatrzyla na tablice a tam polska flaga i pisk radości bo ona z pochodzenia (ale już urodzona tam) Polka. No i obowiązkowa przerwa wspólne foty z dzielnymi polskimi motocyklistami...
                                                Ale najlepsze było potem - gdzie wasz przewodnik i opiekun, jak to sami? W obcym kraju? Nie boicie się?
                                                Zostaliśmy obskoczeni przez jakieś 20 babek na wycieczce śladami Drakuli (to były lata popularności tych wszystkich sag o wampirach)
                                                Nasze tłumaczenie ze to zwykła wycieczka, że tu jest bezpiecznie, i że co roku tak jeździmy bylo okraszane piskami podziwu (miód na nasze dzielne serca) I pewnie gdyby były chociaż 10 lat młodsze i 20 kilo lżejsze to byśmy dołączyli do wycieczki jako superbohaterowie na motocyklach :)

                                                Nie wiem jak to widać z Kalifornii ale ta ich wyprawa do Rumunii śladami wampirów to musiał być jakiś prawie survival :)
                                                • engine8 Re: Przewidujemy tu podobnie... 26.05.21, 18:11
                                                  Nie wiem jak tam z wampirami ale widze ze duzo stad jezdzi po Europie i odwiedza Polske - zwykle Krakow, Warszawa czywiscie Wieliczka i Aushwitz... i nie moga sie nachwalic jak tam jest wszytko piekne i ludzi mili...

                                                  Co jest mile dla nas slyszec dobre rzeczy.
                                              • simr1979 Re: Przewidujemy tu podobnie... 26.05.21, 10:37
                                                gzesiolek napisał:


                                                > Ale rzeczywiście takich restauracji gdzie nie ma gotowych dań z wszystkimi doda
                                                > tkami jest w UE więcej... A już chyba standardem jest to we Francji... Bo nad m
                                                > orzem śródziemnym jest jednak więcej "gotowców"

                                                To wynika ze sposobu jedzenia bardziej niż z chęci oskubania klienta. We Francji jest taki zwyczaj, że danie główne to powiedzmy krwisty antrykot p r z y o z d o b i o n y zaledwie paroma warzywkami. Sałatkę czy cokolwiek innego d o w y b o r u je się oddzielnie jako przystawkę. To samo z serami/deserami (po daniu głównym). W ten sposób klient ma możliwość wyboru spośród wielu opcji w różnych cenach. Dla leniwych lub niezdecydowanych zawsze są jakieś "menu" (nie mylić z kartą dań) w różnych cenach (może być za 15, może i za 100 euro), w każdym cały zestaw od przystawki do deseru, wewnątrz każdego menu też zwykle są dwie opcje na każde danie. Ten system funkcjonuje zarówno w najtańszych, jak i w d u ż o droższych knajpach. Pieczywo (substytut ziemniaków/frytek - te ostatnie trzeba zamówić oddzielnie, chyba że są w "menu") i woda za darmo.

                                                P.S. Morze Śródziemne to jak najbardziej także Francja.
                                                • gzesiolek Re: Przewidujemy tu podobnie... 26.05.21, 11:44
                                                  Ok z Francją i Morzem Śródziemnym uprościłem, bo na lazurowym wybrzeżu byłem tylko przejazdem...
                                                  A dłużej tylko Paryż i Normandia...
                                                  A chodziło mi o tawerny/knajpki portowe/rybackie, czy na wyspach Greckich, czy we Włoszech, czy Hiszpanii/Katalonii... tam częściej spotykalem się z gotowymi daniami, bez doliczeń za pieczywo, cytrynkę, sałatę, wodę, serwis itd.
                                                • engine8 Re: Przewidujemy tu podobnie... 26.05.21, 18:15
                                                  No w USA jest podbnie tylko ze na Menu na gorze listy masz liste rzeczy wliczonych do ceny i mozesz z niej wybierac cos do tego dania...
                                                  A w europie podobnie z tym ze kada pozycja do wyboru ma swoje cene...
                                                  I ja bym chcila aby u nas zamoast za danie Stek (za $40) z wliczonymi dodatkami pluz zupa czy salta... Bylo Stek $25, zupa $5, slata $5, Surownka $3, Ziemnak pieczony $5 etc..... I by sie okazalo ze wiekszosc by zjadla stek z mal surowka i zimniakiem za $30 i tyle....a tak za $40 wpierd 2x tyle
                                              • engine8 Re: Przewidujemy tu podobnie... 26.05.21, 18:06
                                                Tzn ja w zyciu tutaj nie spotkalem restaracji gdzie placisz za wszytko osobno...
                                                Gdzi cos takiego widziales bom strasznie ciekawy...
                                                Moze gdzies na wschodnim wybrzezu na perferiach bo tam to nawet sa plaze gdzie sie wstep placi.... Ale bywajac na wschodzie i jedlismy z roznych restaracjach ale ja to zwykle mam tak ze jak to mozliwe to ide do takiej gdzie sa prawdziwe obrusy na stole :) i kelnerzy.... Samoobsluga to tylko opcja w warunkach kiedy innej opcji nie ma.

                                                I tu nie ma "gotowych" zestawow. Mowie ze jak zamawiasz danie np miesne to masz na talerzu mieso plus ryz czy ziemniaki i pytaja jak saladke chcesz a to tego czy chcesz zupe albo salate na przystawke ktore sobie wybierasz ale wszytko jest w cenie obadu.. Do tego przynoasz ci chle i maslo za ktroe nie placisz i moze jesc ile chcesz - jak zjesz to co przyniosa wiecje... Tak ze jak sie danie spoznia to zjesz pol chleba...:)
      • tbernard Re: Przewidujemy tu podobnie... 19.05.21, 08:41
        bywalec.hoteli napisał:

        > ja pierdole eurokolchoz zjada swój własny ogon.
        > Samochody powinny być coraz tańsze wraz z rozwojem cywilizacyjnym a nie coraz d
        > roższe!

        Gdyby jeszcze wraz z rozwojem cywilizacyjnym coraz tańsze były nowe powierzchnie po których mogły by się poruszać coraz większe liczby samochodów bez korkowania. Ale zasoby są ograniczone a liczba chętnych do zasobów rośnie w oszałamiającym tempie.
    • bolo2002 Re: Przewidujemy tu podobnie... 19.05.21, 08:30
      No i popatrzcie do czego ten "elektryczny" bełkot prowadzi. Za "komuny" Kowalski miał malucha-czyli 126 P/ i nie wazne jak go zdobył!/ , ale miał i był wóz dla mas. Po 50-ciu latach Kowalskiego nie bedzie stać nawet na malucha/klasa A/, Skoro mieszczuch ma kosztowac ca 100 tys zł -dziwie sie tylko koncernom , że nie powiedziały zdecydowanego NIE- Jedynie norma Euro 7 ma wejść póżniej i byc łagodniejsza. Ale to za mało , żeby nie zniszczyc przemysłu motoryzacyjnego . I dlatego radzę-nie kupujcie nowych-drogich samochodów-bo to jest wyrzucanie kasy! Ja postanowiłem kupic juz 3-ciego od 2014 r- uzywanego , dobrego diesla i jezdzic kolejne 5-6 lat za mniej niz 1/10 ceny zasranego 'elektryka"! Czego i wam radzę- w 2-ch poprzednich samochodach niczego nie naprawiałem !/ jest taka marka!/
    • galtomone Naszym prawnukom auta nie będą potrzebne? 19.05.21, 09:03
      Z egoistycznego p. widzenia fajnie jest mieć auto pod "domem" i sobie jeździć, ale ma to też swoje ciemne strony.
      W coraz większej liczbie miast na auta nie ma miejsca.
      Sam przez wiele lat jeździłem do pracy zbiorkomem bo: szybciej, taniej, wygodniej - a auto, nawet stojąc pod domem kosztowało.

      W PL, pamiętam czasy, gdy parking nie był problemem, bo w okolicy była pewnie 1/5 (jak nie mniej) aut, które są dzisiaj. Nie każda rodzina miała.
      Dziś większość sąsiadów ma 2 lub 3 auta. O miejsce parkingowe są wojny sąsiedzkie albo staje się często daleko od domu - specjalnie to niczego nie ułatwia.

      Płacę podatki, a fakt, że muszę w wielu wypadach korzystać z auta, to kapitulacja organizacji państwa.
      Troche jak 500+ - nie damy Ci lepszej edukacji, ochrony zdrowia, itd., masz kasę i kup sobie sam. Tylko te "usługi" są znacznie droższe niż ochłap rzucany przez państwo.

      To trochę tak jakby każdy w miesicie, zamiast mieszkania chciał mieć dom... Trochę więcej miejsca by to jednak zajęło...

      Ludzi na świecie jest coraz więcej. Wsadzenie każdego do auta to utopia.

      Opcja by pożyczać auto i korzystać/płacić wtedy, gdy faktycznie jest potrzebne nie jest taka zła.

      Pomijając kwestie ekologii, to się w sumie opłaca.

      Przy dobrze zorganizowanym transporcie publicznym szybciej i prościej jest wsiąść w autobus/pociąg/samolot niż jechać kilkadziesiąt czy kilkaset (lub więcej) km autem.

      Jak pojawią się auta w pełni autonomiczne, to już w ogóle nie będzie problem korzystanie z auta... Nawet PJ nie będzie potrzebne.

      Przypuszczam, że dużych miastach (a będzie to spływać "w dół") liczba ludzi, którzy auta nie mają lub którzy z posiadania rezygnują (bo to coraz większy koszt i kłopot a nie ułatwienie i oszczędność) rośnie. I nie sądzę by ten trend się zmienił.

      Co więcej, mam wrażenie, że nie koszt zakupu auta (przecież używane nadal są na rynku) a koszt posiadania i jakie ułatwienia z tego realnie wynikają na to wpływa, a nie sama cena zakupu nowego.

      Konie zastąpiły chodzenie, auta zastąpiły konie, wygodny, wielopoziomowy system transportu "publicznego" (rowery, auta na minuty i transport zbiorowy, itd...) będą eliminować auta z miast i ich okolic.

      Zostaną tam, gdzie są faktycznie potrzebne. Poza miastami. O ile ludzi za lat 50-100-200 będzie stać (będą chcieć) na to by poza miastami mieszkać.

      Przy rosnącej liczbie ludności na świecie i zmniejszającej się ilości miejsca nadającego się do życia może się okazać, że w coraz większej liczbie miejsc na świecie, mieszkanie poza miastem, posiadanie własnej "ziemi" będzie coraz większym luksusem.

      earthsky.org/earth/global-warming-areas-of-earth-too-hot-for-people
      insideclimatenews.org/news/04052020/hot-climate-niches-50-years-human-population/
      To dla nas, dziś, teraz, wizja nie posiadania auta jest "przerażająca" (jak kiedyś dla innych nieposiadania niewolnika - bo kto będzie pracować???, czy konia...) ale wydaje mi się, że dla naszych wnuków lub prawnuków idea, że każdy ma auto (lub kilka) będzie dziwaczna.

      System dystrybucji/redystrybucji żywności też czekają spore zmiany w przyszłości.
      Szacuje się, że z jednej strony na świecie wyrzucamy ok 1/3 tego co do zjedzenia produkujemy (i mamy nadal głodujących jednocześnie).
      Z drugiej strony, powoli zbliżamy się do granicy tego, ile jesteśmy wstanie w obecnym systemie wyprodukować, a potrzeby (bo ludzi jest coraz więcej) rosną.

      Wizja, że wszyscy mieszkamy w jebutnych miastach a cała reszta powierzchni to "uprawy" też jest mało atrakcyjna...

      Ciekawe jak świat będzie wyglądać za 200 lat...