Dodaj do ulubionych

W salonach dramat…

16.09.21, 19:38
… nie dość ze auta drogie, to jeszcze ich nie ma, bo koncerny maja kłopot z częściami to jeszcze nie ma wyprzedaży rocznika.
Szok szok szok
Obserwuj wątek
    • engine8 Re: W salonach dramat… 16.09.21, 21:26
      Okazja pojezdzic dluzej tym co masz.
      Pomysl tylkoo Kubanczykach i od razu poczujesz sie lepiej.

      I nie zapminaj o prawach rynku oraz o tym ze pojecie "drogie" jest pojeciem wzglednym.
      Wolalbys aby Rzad decydowal ile auto maja kosztowac i kto ma prawo kupic i to jakie?
        • engine8 Re: W salonach dramat… 17.09.21, 00:50
          Sa, bo caly swiat sie boryka z tym samym. Nasz GM stoi na dobre. A wiec otnie dziwota ze ceny ida w gore jak towar limitowany?
          Ale ciagle jest chyba wystarczajaco do wyboru. Na niektore modele i konfigurcje trzeba czekac ale wszyscy mowia ze teraz rynek jest sztucznie zawyzony i jak mozesz czekac to czekaj z zakupem do przyszlego roku a jak mozesz sprzedac uzywany teraz to sprzedaj teraz.
          • bywalec.hoteli Re: W salonach dramat… 17.09.21, 13:11
            U Was w Stanach też nieciekawie - z artykułu zalinkowanego niżej przez Hukersa:
            "W USA, gdzie rynek funkcjonuje inaczej – klienci zwykle nie zamawiają samochodów do produkcji, ale wybierają spośród tych, które stoją w salonach – we wrześniu 2019 r. klienci mogli wybierać spośród ponad 3,6 mln aut, a teraz sprzedawcy mają na placach cztery razy mniej pojazdów!"

            A u nas:

            W Polsce doszło już nawet do tego, że dilerzy wielu marek dostali od centrali firm zakaz sprzedaży aut demonstracyjnych, które wcześniej były regularnie wymieniane i sprzedawane z atrakcyjnymi rabatami. Aut "demo" sprzedawać nie można, żeby salony nie stały puste! Dla wielu przedsiębiorców brak możliwości zakupu aut w drugiej połowie roku to poważny problem – przez to wiele firm nie będzie mogło "uciec w koszty" przed końcem roku fiskalnego."
            • engine8 Re: W salonach dramat… 17.09.21, 18:31
              BMW dilerzy ma niewiele mniej niz zwykle...
              I u nas tak sie kupuje w 95% - tak jak do sklepu po kartofle - idziesz do salonu i po paru godzinach wyjezdzasz nowym do domu. A jak nie kupiles tzn nie bylo a ty byles uparty albo sprzedawcy byli kiepscy i nic ci nie wcisneli..
            • engine8 Re: W salonach dramat… 17.09.21, 18:49
              A to ze maj 4x mniej to tez nie panika poniewaz do tego czasu mieli 3x za duzo - tyle ze nie mieli ich gdzie parkowac. Jakpposedlem sie przyjrzec to mi sie w glowe zakrecilo.
              Jak ci sie nie podobal zaden na placu to cie brali w auto wiezli za miasto na drugi plac gdzie staly auto jeszcze nie w 100% gotowe do sprzedazy albo zapasy o tam praktycznie mogles znalezc wszystko. Tylko taki jeszcze oklejone musilao przejsc swoj proces i mogles go odebrac na drugi dzien a nie juz te teraz.

              U nas auta sprzedaje sie na emocje - i to z obu stron, wiec dilerzy na tym jada ale musza miec wybor.
              Ne zawsze masz do wybru wszytko co chcesz i jak chcesz i zawsze ma opcje wyboru i czekania ale zwykle znajdziesz wiecej niz chciales za cene ktora planowales zaplacic... A jak czegos w aucie nie ma juz zainstalowanego to czesto diler dorzuci - zostawisz na dzien i masz skonfigurowane na ich koszt alba za grosze..
              No i auta zamawiane sprzedaja sie zwkle po cenie oficjalnej a te juz gotowe - umyte i przygotwane sa do negocjacji bo miejsca na parking dilera tez kosztuje i auto stojace na nim ponad tydzien zaczyna szefow parzyc w D i krzycza do sprzedawcow "Move it !".
              Tak ze wszyscy mowia ze aut brakuje ale ja nie widz epustych placow i za maistem jest plac gdzie rozladowuje kontenery - dzungla jak daleko spojrzysz to auta..
              Zreszta tutaj dilerzy ze soba wspolpracuja i jak nie maja u siebie to natychmiast sprawdzaja u innych w calych Stanach i w ciagu tygodnia przywioza jak trzeba...
              Do tego sa Brokerzy ktorzy wlasnie tak operuja.... Znajduja ci najlepszy "deal" , w calych stanach, dojaldaj pare stowek swojej prowizji i czekasz tydzien...
              Mozesz tez isc do sklepy jak wasze Makro - u Nas Costco i ci maj wynegocjowane cha ze wszytkimi markami upusty od ceny i idzisz do dilera - mowisz ze chcesz to auto za cene Costco i za godzine wyjezdzasz.. Ale zwykle jak chcesz negocjowac do wynegocjujesz wiecej niz Costco.. Ile ? to zalezy.
    • qqbek Re: W salonach dramat… 16.09.21, 21:37
      Też się przyglądałem.
      "Pełne półki" tylko w Audi u mnie na wsi. Nawet w BMW te "tańsze" modele z długimi czasami oczekiwania.

      Najlepsze są jednak ceny... Renault Clio z automatem (CVT) i kilkoma niezbędnymi dodatkami (grzanie dupy w zimie, nawigacja)... grubo ponad 80 tysięcy...
      • kanna13 Re: W salonach dramat… 16.09.21, 22:54
        Jakby tak policzyć to samochody tanieją.
        Rok 2000 megane 1,4 16V RT (na dzisiejsze warunki to była bieda wersja, bo tylko 4 poduszki, elektryka, ABS i klima ręczna, centralny) kosztował 52 tys. złotych przy przeciętnym wynagrodzeniu 1923,81 złotych czyli 27 tych przeciętnych.
        Rok 2001 roku megane (wyposażenie standardowe i tak duuuużo lepsze niż to w roku 2000) kosztuje 86-88 tys. przy przeciętnym wynagrodzeniu 5167,47 czyli 17 przeciętnych.
    • bolo2002 Re: W salonach dramat… 17.09.21, 09:07
      Kupowanie nowego samochodu dzis nie ma sensu. Raz , ze drozyzna kosmiczna a sprzedawane wózki nie sa warte tych cen. na rynku nie ma juz setek modeli- wybór zaden, na siłe sie wózka nie kupuje. Wózek kupuje sie na rozum. Co trzeba zrobić- ano dbac o ten wózek , którym sie jezdzi- zeby przeczekac ten okres! No chyba , ze za chwilę koncerny, które przestaja sprzeadawac samochody- splajtują! I wtedy kupimy sobie wozy drabiniaste albo elektryczne rowery!
        • bigimax4 Re: W salonach dramat… 17.09.21, 17:34
          Nieuchronnie będziemy jeździć zbiorkomem.

          dokladnie juz byly pierwsze bakniecia za za duzo latania
          na gazetce byl jakis wysryw ze julki przerazone katastrofa klimatyczna nie beda sie rozmnazac czyli pranie mozgu dziala
          wiec bedzie talon na samolot raz na piec lat a tak to skladakiem na dzialke na wakacje , co by nie zabic klimatu
          producenci co raz ostrzej ida w jakies szaringi , prywatna fura bedzie dla tych ktorzy walcza o klimat dla naszego dobra a reszta obsranym zbiorkomem albo rowerkiem w grudniu
    • thorpe Re: W salonach dramat… 17.09.21, 09:33
      Tak mi się nachalnie wyświetla reklama Dacii, że aż sobie pomyślałem - a kupię nowego Dustera, ostatnie auto w fajnej cenie. W całej Polsce jest raptem kilkadziesiąt sztuk w dziwnie nazwanej wersji, której nawet nie ma w oficjalnym cenniku. Zamiast ekranu montują radio z marketu pioneer . Aż śmiesznie to wygląda.
      Jest jeszcze trochę sztuk Suzuki , w salonie mi powiedzieli, że wszystko to sztuki wyprodukowane w pierwszym półroczu, jak zejdą, to nie będzie czym handlować.
      Dilerzy Opla to w ogóle masowo powypowiadali umowy, to też niezłe jaja.
      Wszystko co jest na stocku w innych markach to jakieś drogie wersje albo słabo schodzące modele np. Stonic za 90 tysięcy. W zasadzie jedynie dostępne auta w przyzwoitej cenie to Fiaty i Jeepy.
      Za to stojąca u dilerów Giulia na żywo jest przepiękna. Jestem nią zachwycony. Jakby kosztowała bliżej 100 tysięcy to bym chyba kupił.
      • bolo2002 Re: W salonach dramat… 20.09.21, 09:05
        A ja teraz mam 31-szy samochód w zyciu. i 3,8 mln km przejechane prywatnie i w interesach. I ostatnio - kupuje wyłacznie używki. Wydaje mniej niz 10 tys zł Dostawa na podwórko-niczego przez 5 lat nie naprawiam i znów powtarzam operacje na nowe 5 lat. Dlaczego tak- bo wydawanie dzis 100 tys zł na nowego kompakta to absurd i wyrzucone pieniadze. Jak na razie od 2014 r, sie nie pomyliłem !
    • hukers Re: W salonach dramat… 17.09.21, 10:42
      www.onet.pl/?utm_source=www.auto-swiat.pl_viasg_auto-swiat&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&pid=5601e4fc-b59e-458e-b8e7-f95bf727b7c8&sid=b9b33d49-b4b1-42af-a1ec-7e65a89beb8d&utm_v=2
      • bywalec.hoteli Re: W salonach dramat… 17.09.21, 11:00
        Ciekawy artykuł. Znaczący jest fragment, że to Junia Jewropejska sama spierdoliła sprawę:

        "Wprowadzenie WLTP, czyli początki problemów z dostępnością aut
        Kłopoty zaczęły się już kilka lat temu. Od września 2018 r. obowiązują w Unii Europejskiej nowe zasady dotyczące homologacji. W największym skrócie: zmieniono procedurę oficjalnych badań zużycia paliwa i emisji spalin tak, żeby bardziej odwzorowywały one realia prawdziwego ruchu drogowego. Nowa procedura, tzw. WLTP (światowa zharmonizowana procedura badań pojazdów lekkich – ang. Worldwide Harmonized Light Vehicle Test Procedure), zastąpiła starą procedurę NEDC (nowy europejski cykl pomiarowy – ang. New European Driving Cycle), która nie przystawała do współczesnych aut i ruchu drogowego, a w dodatku była podatna na najróżniejsze próby manipulacji ze strony producentów. W myśl nowych zasad badaniom podlegają z osobna wszystkie wersje danego modelu, które mogą się różnić wynikami emisji i zużycia paliwa, tzn. osobno muszą być badane np. wszystkie kombinacje silników i skrzyń biegów, czy wyposażenia podnoszącego ciężar albo opory toczenia.

        Wtedy właśnie pojawiły się pierwsze poważne problemy z dostępnością aut – bo wiele koncernów do ostatniej chwili zwlekało z przebadaniem wszystkich modeli w ofercie, licząc najwyraźniej na to, że lobbystom uda się odwlec wprowadzenie nowych przepisów. Kiedy już okazało się, że przesunięcia terminu nie będzie, do laboratoriów uprawnionych do wykonywania oficjalnych badań kolejki były tak duże, że producenci musieli wyznaczyć priorytety – najpierw badano modele najbardziej chodliwe i te, na których firmy zarabiały najwięcej, inne miesiącami czekały na swoją kolej! Producenci musieli drastycznie ograniczyć ofertę modeli – wiele silników czy opcji wyposażenia czasowo lub na stałe wypadło z ofert i cenników, a i tak zdarzały się sytuacje, kiedy np. na placach tygodniami stały auta zamówione przez klientów, ale nie można ich było wydać, bo brakowało do nich aktualnych dokumentów uprawniających do wprowadzenia na rynek. Z czasem rynek zaczął się uspokajać, ale nie na długo..."
        • gzesiolek Re: W salonach dramat… 17.09.21, 11:08
          E tam... WLTP dość mocno urealnił podawane dane samochodów dot. mi.in spalania...
          Problem dot. tych marek którzy oferowali pełną dowolność w konfiguracji zamawianych aut... Te które bazowały na kilku wersjach i ew. kilku pakietach wyposażeniowych zrobiły testy raz dwa... a te gdzie mogłeś w konfiguratorze wyłączać, włączać kilkadziesiąt pozycji kosztujących jak za zboże musieli przetestować tysiące możliwych modeli lub testować już konkretny zamówiony...

          No i nie ma to nic wspólnego z aktualnymi cenami i opóźnieniami... Na cenę większy wpływ mają opłaty emisyjne... a na opóźnienia wspomniana dostępność półprzewodników...
            • gzesiolek Re: W salonach dramat… 17.09.21, 13:23
              Sens może i mają.
              Bo jestem za zmniejszaniem emisji do amtosfery jakichkolwiek produktów spalania...
              Problem w tym, że ch... dają, bo więcej by dał większy dostęp do aut nowoczesnych z mniejszą emisją dla osób które korzystają ze starych gratów, niż ograniczanie tego dostępu i trucie powietrza przez stare graty...
              NIe wspominając o lotnictwie, transporcie morskim, przemyśle i masowej hodowli zwierząt...
    • pan99 Re: W salonach dramat… 17.09.21, 11:29
      potwierdzam.

      byłem ostatnio "na kupnie" nowej fury. Interesowały mnie tylko francuskie, pojeździłem po salonach i jak chcesz własną konfigurację to wszędzie trzeba czekać po kilka miesięcy, nawet pół roku. A jak chcesz automat to już w ogóle bida.
      W końcu wziąłem to co było na stanie, nie w moim kolorze i z czegoś tam musiałem zrezygnować, ale nie miałem czasu na czekanie bo moja stara fura poszła prawie od ręki za o wiele większą kasę niż się spodziewałem (też francuz, królowa lawet III). Chciałem trochę ponegocjować poza standardowy upust to sprzedawca mało nie parsknął śmiechem.

      Na rynku używek też dramat. Chciałem francuskiego ok. 4 latka klasa D automat, uczciwego i z przebiegiem do 25kkm/rok to byłem w szoku z cenami i z deficytem takich aut (czemu w sumie się nie dziwię, bo po co sprzedawać takie auto). W końcu odpuściłem i wziąłem nówkę ze sklepu klasę niżej za kilka zł więcej.
      • gzesiolek Re: W salonach dramat… 18.09.21, 09:27
        Ja tak chadzam... Zwykle z 2-3lata przed planowaną zmianą auta zaczynam analizować co jest dostępne i co mi pasuje... Jako że CH unikam jak ognia to choć do salonów samochodowych sobie czasem pójdę...
        • gzesiolek Re: W salonach dramat… 18.09.21, 15:24
          Dla mnie jazda próbna to punkt obowiązkowy nie kupię auta jeśli się min. że dwa razy nim w różnych warunkach nie przejadę i nie porównam z kilkoma konkurentami... Kurcze dlaczego wobec kobiet nie byłem, aż tak konsekwetny...
                  • gzesiolek Re: W salonach dramat… 20.09.21, 10:39
                    A tutaj patrząc z perspektywy czasu niekoniecznie... Jak była/jest konkurencja to jesteś kimś, a jak jesteś człowiekiem który zawsze jest, zawsze służy, to stajesz się coś na wzór niszczejącego sprzętu domowego... Czymś co nie jest warte specjalnych starań i zainteresowania, a przypominasz sobie o tym, jak zaczyna coś nawalać (coś jak stara pralka, działa to działa, ale jak zaczyna być coś głośna lub nie wypierze to staje się gratem do wyrzucenia)... I to działa w obie strony... Lekkie napięcie zagrożenia przydaje się...
            • gzesiolek Re: W salonach dramat… 19.09.21, 20:23
              Nie, a dlaczego pytasz? Ot zbyt szybko podjąłem decyzję po jeździe próbnej, że będzie ok, a trzeba było dłużej testować... Już nawet nie mówię o ślubie bo ten to był jakoś tak z rozpędu po 5latach związku i pod presją wieku, rodziny i chęci założenia rodziny... Ale sama decyzja o długim związku powinna wg mnie być poprzedzona znacznie szerszymi i dokładnymi testami porównawczymi...
              • klemens1 Re: W salonach dramat… 20.09.21, 11:09
                To by niewiele dało.
                I tak po paru latach naturalne jest, że związek wygasa (są wyjątki, ale one potwierdzają regułę).
                Jest nawet takie fajne powiedzenie "dobra żona to taka, co sama po 5 latach odchodzi".
              • savignonblanc Re: W salonach dramat… 27.09.21, 11:05
                Chyba nie jest to regułą. Miałam kilku narzeczonych długoterminowych. Takie narzeczeństwo kilkuletnie. Z obecnym mężem zamieszkałam po 3 mcach od pierwszej randki. Rok później urodziłam dziecko, a kolejny rok później brałam ślub. Jesteśmy już 17 lat razem i mimo ze okres testowania był najkrótszy (No może z wyjątkiem pierwszego małżeństwa) to najbardziej udany.
                Są kryzysy mniejsze, większe, ale jak dziś patrzę na eksow, to wątpię żeby z którymkolwiek była aż tyle.
                Zgodzę się bardzo z teoria konkurencyjności. Lekkie poczucie zagrożenia i świadomość, ze oboje partnerów budzą zainteresowanie osobników z zewnątrz działa motywująco i inspirująco.
                • only_the_godfather Re: W salonach dramat… 27.09.21, 11:13
                  savignonblanc napisał:

                  > Chyba nie jest to regułą. Miałam kilku narzeczonych długoterminowych. Takie nar
                  > zeczeństwo kilkuletnie. Z obecnym mężem zamieszkałam po 3 mcach od pierwszej ra
                  > ndki. Rok później urodziłam dziecko, a kolejny rok później brałam ślub. Jesteśm
                  > y już 17 lat razem i mimo ze okres testowania był najkrótszy (No może z wyjątki
                  > em pierwszego małżeństwa) to najbardziej udany.
                  > Są kryzysy mniejsze, większe, ale jak dziś patrzę na eksow, to wątpię żeby z kt
                  > órymkolwiek była aż tyle.
                  > Zgodzę się bardzo z teoria konkurencyjności. Lekkie poczucie zagrożenia i świad
                  > omość, ze oboje partnerów budzą zainteresowanie osobników z zewnątrz działa mot
                  > ywująco i inspirująco.
                  Urzekła mnie twoja historia tylko co to ma wspólnego z tematem wątku?Wypierdalaj na egrażyne a nie zaśmiecasz tutaj.
      • qqbek Re: W salonach dramat… 24.09.21, 22:57
        bywalec.hoteli napisał:

        > kupujecie cos?

        Ja?
        Tak, ale używkę.
        Jutro jadę oglądać - Scenica z 2016 roku, BMW z 2009, Astrę z 2011 i Alfę 159 z 2006 i kolejnego Scenica z 2009.

        Zamiar jest taki, że kupię tego pierwszego Scenica, jak nic z nim nie będzie "nie halo".
        Albo Alfę z czerwonymi skórami... zawsze chciałem mieć Alfę, a ta jest wykurwista i kosztuje mniej niż 1/2 tego co ten Scenic.
      • engine8 Re: W salonach dramat… 24.09.21, 23:51
        Chyba pojde zobaczyc co maja nowego... U nas sie mowi "to kick the tires" I mam nadzieje ze wroce swoim :)
        Oni mnie ciagle mplestuja... Niedwano dzwonil jeden ze jak od nich kupie to jak wynegocje cene to mam zawolac managera i ten "ze swojej kieszeni" dorzuci $2k" hehehhehe. juz ja wiem z czyjej kieszeni oni to dorzyca..... z tego co placi oczywscie :)


        2022 X3 TEST DRIVE EVENT.
        YOU'RE INVITED.

        (....) BMW invites you to this exclusive test drive event featuring the brand new 2022 X3, the legendary 3 Series, the all-new 4 Series as well as BMW's luxury X vehicles. Come out and enjoy a fun and informative test drive with our enthusiastic team made up of professionally trained BMW drivers and individuals with a passion for BMW.

        Friday, October 1st - Sunday, October 3rd
        11am - 5pm

        Space is limited. To guarantee drive time, register today.

        RSVP NOW


        Plus, receive food, refreshments, and a $20 Starbucks gift card when you test drive.
          • engine8 Re: W salonach dramat… 25.09.21, 17:49
            Wszystko zalezy jakie to jedzenie beda miec. O i czy maski nakazuja - bo jakby tak to sie odwracam na piecie i bye. Ale nie sadze bo to powazni ludzie.
            Tzn za nowe X3 M40i (gdzies ok 380KM i ok4.6sec 0-600mph) - wypozasone po zeby trzeba by teraz wypluc K roczna emeryture a moze i wiecej bo ponoc nie chca za bardzo negocjowac jako ze cip im brakuje.
            Zapisalem sie na piatek o 11:00 zeby tloku nie bylo :) Bo mam nadzieje ze bede sobie mogl wybrac cos ciekawego ..
            A jak nie to obok jest Porsche dealer a tam to praktycznie wszystkie ciekawe.

              • engine8 Re: W salonach dramat… 26.09.21, 01:34
                Porsche to Porsche... Jak sie mowi "you can not get it wrong with any Porsche"
                Zalezy jakie auto.. 911 nie ma sie za bardzo do czego innego porownywac z BMW.

                Macan S mozna zas juz porownywac do X3 M40i
                I teraz zalezy co sie liczy ..
                www.carindigo.com/porsche/macan-s-suv-vs-bmw-x3-m40i-suv
                www.carexpert.com.au/car-comparisons/2021-bmw-x3-m40i-v-porsche-macan-gts-comparison

                Logika mowi ze jak kupujesz SUV typ to placenie za "performance" nie ma sensu poniewaz to nie jest typ auta aby z nim wywijac jakies numery - raczej powinno byc praktyczne, wygodne i bezpieczne .. no i mozesz chciec troche mocy..
                I jak kupuje go mlody i to jedyne auto to jedno a jak rodzina do drugie a jak emeryt dla zony to trzecie - LOL Bo jak emeryt dla siebie to juz troche inaczej.. hehehhehe


                Cenowo? Porsche zwykle drozsze i zwykle zauwazalnie drozsze od BMW ale niekoneczni mus to byc duzo roznica.

                U nas teraz to jest tak ze na razie nie ma potrzeby niczego zmieniac ale shit happens jak wodac po qqbku.. i wtedy trzeb byc gotowym..
                A ze z samochodami may strasznie skpmlikowan sytuacje to nie jet latwo cos zmienic bo:
                - Mamy 2 ale nie bylibysmy przycisnieci do muru z jednym
                - Zona zdecydowanie preferuje SUV bo duze, wygodne na zakupy (co i mnie sie przydaje) i wysoko siedzi i lepeij widzi itp.. Jezdzi szybko i lubi moc i trzymanie sie przy ostrych manewrach ale na tym sie w zasadzie koncza jej wymagania - nie interesujej ja gadzety czy welktronika - im prostsze tym lepiej. Dlatego pbecne prawie 20 letnie X5 jej pasuje i jak sprawne to nic wiecej nie chce.
                Dodatkow ja Wkur jak ja jade agresywnie w SUV sie tak nie da. Tzn mozna ale to najciaganie. Poza tym wygodniejszy na dlyzsze wycieczki. Tak ze jak gdzie jedziemy ponad godzine to bierzemy X5

                - je preferuje sedana bo zwinniejsze i wygodniejsze na platanie sie po miescie i mozna nim pojechac ostrzej. I tu E90 335 spelnia min wymagan.. Ale najczescije jezdze nim sam - chyba ze obiecam ze bede jechal "rozsadnie i lagodnie".. No i aykle zapominam o tych obiecankach szybko i konczy sie pyskowkami.

                Ale gdybysmy wymieniali jedno auto to teraz kolej na nia...
                A wiec dopuki nic szczegolnego sienie dzije to jestem wcisniety w rog.
                Jej obecne X5 wystarcza a maj glwa aby bylo w top kondycji - i jest.

                Teraz jak dyskusja co nastpen to dla niej oczywscie SUV i najlepeiej BMW a detaly juz mnie zostawia.
                Moze by sie dal przekonac na EV SUV ale ona chce auto a nie tablet na kolkach (czytaj Tesla) .Ale to by sie dalo zmienic.
                Argumetow na Porsche mi brakuje, bo ona nie chce syszec - bo "jej wstyd bedzie takim jezdzic" poza tym K zeby babie dac na jezdznie na zakupy Porsche i to agresywne? Nie ma sensu...

                No i EV SUV - np Tersla Y czy Mustang Mach-e mogl;by sie zmeiscic tylko ze to ladowanie w trasie jakosc mnie nie napawa optymizmem i jako auto na wyjazdy to wolalbym wygode a wiec benzyne...
                Czyli kolko sie zamknelo - BMW X3/X5?

                No ale gdyby tak wyszlo ze moj jest do wymiany....no bo kto tam wiec to moze byc...
                To nie mam pojecie co bym sobie kupil - no bo w moim wieku to to musi buc troche przyjemne ale i rozsadne ale jak bym sie uparl to wikeszosc opcji by przeszla. Dalego sie rozgladam za czyms czym ona by tez mogla pojechac i poprowadzic i cos co bedzie najczesciej stalo w garazu ale ma tam stac sprawne i gotowe do jazdy.. :)
                No i zona kutwa i zaraz zaczyna mi liczyc ilez to ja niepotrzebnie wywalam na niepotrzebne rzeczy jak tyle ludzi potrzebuje pomocy.... tak ze wyslanie $5k na biednych kikla razy w roku to ma dla niej sens a zaplacenie $2 za ubezpieczenie auta raz na rok juz nie ma..... Babska logika... ale tak mam i nie bede wymienial...
                Ale mniej wiecej wiem jak ja podejsc zeby zmiekla bo kiedys nawet byla gotwa Ferrari cxerowne kupic... i zielone 911 GT3 jej sie podobalo :) Tylko jak w tym przywiezc wieksze zakupy to sam nie wiem...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka