Dodaj do ulubionych

400 KM po wypadku w aucie 100-konnym?

18.09.21, 23:22
Właśnie napisał do mnie znajomy.
Sprzedaje swoje E61... takie lekko "dłubnięte".
Z "bazowych" 286 KM zrobili mu "trochę" ponad 400... (ale nie ma, że było po Januszowemu - hamulce, skrzynia i przeniesienie napędu też odpowiednio wzmocnione).
Auto znam od wielu lat, kilka razy jechałem w środku, raz nawet na lewym fotelu.

Ale czy to nie byłoby lekkie "przegięcie pały"?
Żony się już pytałem (jechała raz czy dwa jako pasażerka, więc wie "co jest na rzeczy") i powiedziała kategorycznie "nie"... co jeszcze bardziej zachęca.

Co sądzicie?
Ryzykować "ciche dni" w imię nieziemskiej wprost frajdy (ale okupionej sporymi nakładami na nietanie w utrzymaniu auto), czy dać sobie spokój?
Obserwuj wątek
      • qqbek Re: 400 KM po wypadku w aucie 100-konnym? 18.09.21, 23:40
        engine8 napisał(a):

        > No na pewno to jest auto duze i wygodne prawie jak te serii 7, ale nie bedzie
        > to auto ktorym masz szanse jezdzic dlugo i bez problemow. A jeszcze "podrasowan
        > e"??

        Ja to wszystko wiem.
        Tylko ja to auto znam od prawie 10 lat i bardzo, a to bardzo mi się podoba.
        Znajomy jest z "szybkich i wściekłych", a do tego bardzo zamożnych.
        Oferuje mi tą swoją "petardę" z dwóch powodów - bo wie, że nie będę się bał jej prowadzić (a wie, że jak ją kupię to szkłem dupy skrobać nie będę - co pewnie też jest dla niego ważne) i dlatego, że ma od ponad roku F11 550i na stanie.
      • trypel Re: 400 KM po wypadku w aucie 100-konnym? 19.09.21, 09:10
        Kiedys była ze szczegółami opisana zmota Nissana Patrola na dieslu bmw 3.0 d właśnie podciągniętym na 400 koni. W tym celu silnik byl pozbawiony większości awaryjnych elementów- filtra, klap, jakiejś elektroniki przy pompie i gosc opisywał z perspektywy chyba 2 lat eksploatacji i paru trudnych rajdów ze akurat silnik chodził jak zegarek
    • klemens1 Re: 400 KM po wypadku w aucie 100-konnym? 19.09.21, 09:40
      Dlaczego żona się nie zgodziła? Chodzi o koszty? Brak wygody?
      Bo przecież nie o moc - nikt nikomu nie każe z niej cały czas korzystać.
      Jak ci nie szkoda na utrzymanie i reszta ci odpowiada, to kupuj. Ja bym się bał takiego starocia, w dodatku ujeżdżanego - tym bardziej że E61 słyną z badziewiatości.
      Z drugiej strony - 1.8 TSi i DQ200 też dobrych opinii nie ma, a jakoś toto jeździ i się nie psuje ...

        • tbernard Re: 400 KM po wypadku w aucie 100-konnym? 19.09.21, 14:55
          gzesiolek napisał:

          > Dziwi? Dlaczego? Ja po takim wypadku chciałbym 2x większe auto z odpowiednim si
          > lnikiem...

          Był tu chyba wiele lat temu wrzucony filmik jak testowo stuknęli auto o większych gabarytach ale starsze z autem mniejszym i nowszym i przegrało to starsze. To tym bardziej przemawia aby odpuścić sobie jakiś spawany agrotuning który lata świetności już dawno ma za sobą.
            • qqbek Re: 400 KM po wypadku w aucie 100-konnym? 20.09.21, 13:07
              gzesiolek napisał:

              > Co do E60 się nie wypowiem... Sam b
              > ym nie kupił bo dla mnie to najbrzydsze BMW do czasów nowych nerek...

              Mi się mniej E65 podoba, E60 jeszcze ujdzie, a z "ery Chrisa Bangle" najładniejsze moim zdaniem jest... E53, które już miałem.
                • qqbek Re: 400 KM po wypadku w aucie 100-konnym? 20.09.21, 14:43
                  gzesiolek napisał:

                  > Każdy ma swój gust... Choć skłamałem... E71 chyba mi się bardziej nie podobała
                  > od E60 ;)
                  > E65 była ok, zwłaszcza już ta z normalnymi światłami z tyłu...

                  Mi się w E65 cała "dupa" nie podoba.

                  >
                  > A tak już dla klemensa wolisz Pinky Pie czy Rainbow Dash?
                  >

                  Ty chyba niepoważny jesteś!
                  No yacha, że Rainbow Dash 🌈!
                  Nie dość, że pegaz, to jeszcze członkini elitarnego zespołu akrobacyjnego!
                  Pinky Pie to imprezująca Baba z gminu, o mocno dyskusyjnym guście.

                  Niepoważny jesteś jak chcesz takie porównania do robić! Porównanie Pinky Pie z Rainbow Dash to jak porównać Pierwszą Niemowę RP z żoną Szymona Hołowni... 🤣🤪
                    • qqbek Re: 400 KM po wypadku w aucie 100-konnym? 20.09.21, 15:03
                      gzesiolek napisał:

                      > Babą z gminu to była moja ulubiona czyli Apple Jack :P

                      Ale akurat Apple Jack to przykład pozytywny.
                      Prosta, ale nie prostacka.
                      Za to pracująca ciężko.

                      >
                      > Ech co te córki z ojcami robią ;)

                      No przecież sam z siebie bym tego nigdy nie obejrzał.
                      Teraz idzie z synem i ten woli Strażaka Sama i Psi Patrol... przy tych dwóch gniotach Kucyki to arcydzieło.
                      • gzesiolek Re: 400 KM po wypadku w aucie 100-konnym? 20.09.21, 15:17
                        Ja mam dwie córki...

                        Ale młodsza mniej jakoś nakręcona na kucyki niż była starsza... Ona za to ma Siostry (Les Sisters), bo tam młodsza upierdliwa blondyneczka, utrudnia życie młodzieżowe starszej nastolatce... Więc prawie wypisz wymaluj jak mają w domu...
    • bruner4 Re: 400 KM po wypadku w aucie 100-konnym? 20.09.21, 21:30
      Ja bym się trochę obawiał nie samej mocy ale tak dużego wzrostu mocy względem wartości nominalnej- im jest on większy tym większe prawdopodobieństwo awarii i to raczej kosztownej, tego typu wzrosty mocy mają miejsce przy podkręcaniu turbosprężarki, która to po takim zabiegu skraca drastycznie swój żywot a do najtańszych nie należy. Prawdopodobieństwo awarii rośnie przy częstszym wykorzystywaniu tej uzyskanej podkręceniem mocy, bywało że nie tylko turbo wysiadało ale i korbowód robił dziurę w bloku i silnik był do wymiany. Można się zastanowić dlaczego producent seryjnie nie robi takiej mocy, a przecież się na tym lepiej zna i ma lepszy sprzęt. A przecież dużo większa moc byłaby świetnym argumentem marketingowym.
      • qqbek Re: 400 KM po wypadku w aucie 100-konnym? 20.09.21, 21:48
        Akurat w M57 usunięcie klap wirowych i dodanie zaślepek do kolektora... wychodziło temu silnikowi na plus.
        A silnik słynie z podatności na modyfikacje.
        Znajomy tym ponad 6 lat przejeździł od podłubania i jeżeli chodzi o silnik, to tylko regenerował turbinę (i to zaraz po modyfikacji).
        Skrzynia była ta sama co w RR Phantomie, więc spokojnie pociągnęła całość.
        • bruner4 Re: 400 KM po wypadku w aucie 100-konnym? 21.09.21, 11:20
          Tu akurat nie chodzi o klapy wirowe czy zaślepienie zaworu cyrkulacji spalin, zmiana oprogramowania turbosprężarki powoduje znacznie większe obciążenia nie tylko jej samej ale i wszystkich elementów przenoszących moc silnika. Ten silnik jest pancerny, ale modele z największą mocą, między innymi ten 286 KM mają niezbyt odporny łańcuch rozrządu, w samochodach korzystających często z większej mocy (np. ciężkie auta) potrafi on pęknąć (konieczny remont silnika). Specjaliści od tuningu nie zalecają podnosić w nim mocy powyżej 350 KM.
          • bwv1080 Re: 400 KM po wypadku w aucie 100-konnym? 21.09.21, 12:37
            bruner4 napisał:

            > wszystkich elementów przenoszących moc silnika. Ten silnik
            > jest pancerny, ale modele z największą mocą, między innymi ten 286 KM mają niez
            > byt odporny łańcuch rozrządu, w samochodach korzystających często z większej mo
            > cy (np. ciężkie auta) potrafi on pęknąć (konieczny remont silnika).

            W jaki sposób łańcuch rozrządu przenosi moc silnika i czemu wcale?
    • hukers Re: 400 KM po wypadku w aucie 100-konnym? 21.09.21, 13:00
      qqbek napisał:

      > Właśnie napisał do mnie znajomy.
      > Sprzedaje swoje E61... takie lekko "dłubnięte".
      > Z "bazowych" 286 KM zrobili mu "trochę" ponad 400... (ale nie ma, że było po Ja
      > nuszowemu - hamulce, skrzynia i przeniesienie napędu też odpowiednio wzmocnione
      > ).
      > Auto znam od wielu lat, kilka razy jechałem w środku, raz nawet na lewym fotelu
      > .
      >
      > Ale czy to nie byłoby lekkie "przegięcie pały"?
      > Żony się już pytałem (jechała raz czy dwa jako pasażerka, więc wie "co jest na
      > rzeczy") i powiedziała kategorycznie "nie"... co jeszcze bardziej zachęca.
      >
      > Co sądzicie?
      > Ryzykować "ciche dni" w imię nieziemskiej wprost frajdy (ale okupionej sporymi
      > nakładami na nietanie w utrzymaniu auto), czy dać sobie spokój?

      Parę lat temu miałem zajawkę na ścigacza, ale mądrzejsza połówka pomarańczy powiedziała, że albo motor albo ona (wiem, wiem, co jest dalej w kawale).
      Natomiast nad szybkim samochodem to bym się nawet nie zastanawiał i brałbym od razu (i podejrzewam, że w tym wypadku nie byłoby protestów a nawet przyzwalające milczenie).
      Kiedy będziesz jeździł szybką furą? Na emeryturze, kiedy refleks i koordynacja będzie dwa razy gorsza?
      Bier go, jak mawia mój kolega polonista.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka