Dodaj do ulubionych

Proszenie się o wjazd w dupę

    • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 11:10
      Wina kierowcy Sharana niezaprzeczalna, ale kierowca TIRa, też spokojnie mógł bardziej wyhamować, więc on w tej sytuacji też będzie podpadać pod wykroczenie... Ciekawe jak podejdą do tego ubezpieczyciele... Obawiam się, że kierowca ciężarówki będzie musiał udać się do sądu... Ew. wziąć na klatę to "nauczanie" debila...
      • only_the_godfather Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 11:32
        Będzie albo nie będzie. Kierowca Sharana ewidentnie hamował bez przyczyny, robiąc to specjalnie, chcąc być szeryfem. Trudno w takiej sytuacji aby kierowca ciężarówki hamował awaryjnie i ryzykował tym, że zestaw mu się złoży. Sharan wjechał przed ciężarówkę a potem specjalnie zahamował. A najlepsze jest to, że baran dalej pewnie nie rozumiem, że sam popełnił błąd. Wystarczyło się albo odpowiednio rozpędzić na pasie rozbiegowym, albo jak widział w lusterku, że za ciężarowym nic nie jedzie, przepuścić ciężarówkę i wjechać za nią.
        • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 13:02
          Dlatego piszę, że wina gościa z VW niezaprzeczalna...
          Jednak ten z TIRa powinien zrobić wszystko by uniknąć wypadku... Ten przed nim mógł zasłabnąć, zobaczyć zwierzę 200m dalej itd. To, że zahamował jak idiota nie zdejmuje z tego jadącego za nim obowiązku zrobienia wszystkiego by uniknąć kolizji...
          Gdyby zrobił a to kontaktu by doszło całkowita wina VW, ale tutaj ciężko dostrzec jakiekolwiek próby hamowania... Nawet biorąc.pod uwagę kilkadziesiąt ton, mógł zrobić więcej...
          • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 13:09
            gzesiolek napisał:

            > Jednak ten z TIRa powinien zrobić wszystko by uniknąć wypadku...

            Myślę, że po którymś razie, gdy sebix go pouczał, w końcu stwierdził, że dość. "Chcącemu nie dzieje się krzywda" - podstawowa zasada.
            Z tymi zwierzętami i zasłabnięciami to mogłeś sobie darować - sam w to nie wierzysz.
            • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 13:13
              Tak, nie wierzę (zresztą w tysiące Sebixow których ma już dość też nie) i nie piszę o odczuciu tylko o obowiązku każdego kierowcy zwłaszcza zawodowego...
              Niestety na drodze trzeba naprawiać błędy innych... A nie, że jesteś większy a on sam się prosi...
              • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 14:15
                gzesiolek napisał:

                > Tak, nie wierzę (zresztą w tysiące Sebixow których ma już dość też nie) i nie p
                > iszę o odczuciu tylko o obowiązku każdego kierowcy zwłaszcza zawodowego...

                Dlaczego on ma spełniać swój obowiązek, skoro ten przed nim nie dość, że nie spełnia, to jeszcze sam prowokuje?
                Jemu, kurwa, wolno hamować a ten z tyłu ma obowiązek się dostosować?

                > Niestety na drodze trzeba naprawiać błędy innych... A nie, że jesteś większy a
                > on sam się prosi...

                To nie był błąd. To było zamierzone i owszem - sam się o to prosił.

                • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 14:21
                  > Dlaczego on ma spełniać swój obowiązek, skoro ten przed nim nie dość, że nie spełnia

                  To bardzo proste: ponieważ konieczność spełnienia swojego obowiązku wynikającego z przepisów prawa jest niezależna od (nie)spełniania ich przez kogoś innego.
                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 14:23
                    vogon.jeltz napisał:

                    > > Dlaczego on ma spełniać swój obowiązek, skoro ten przed nim nie dość, że nie spełnia
                    >
                    > To bardzo proste: ponieważ konieczność spełnienia swojego obowiązku wynikająceg
                    > o z przepisów prawa jest niezależna od (nie)spełniania ich przez kogoś innego.

                    Nie pytam o prawodawstwo. W twój sposób argumentowano kiedyś, dlaczego chłop ma zapierdalać na pana i jeszcze można go poobijać dla zabawy. Tak samo prosta odpowiedź była.
                    • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 14:28
                      Zdajesz sobie sprawę, że znowu używasz hyperboli?

                      Idąc w takie same porówanie, to wg Twojej zasady pojmowania sprawiedliwości rycerz mógł zaciukać kogoś przy drodze jeśli uznał, że tamten łamiąc prawo zbyt blisko przed nim przez nią przeszedł... W cywilizowanych czasach, niezależnie czy uznamy tego przed nim za winowajcę czy nie, nie masz prawa zrobić mu krzywdy czy w zdrowiu czy w mieniu...
                      Nie ma linczów i uznaniowego sądzenia...
                      • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 15:02
                        gzesiolek napisał:

                        > Zdajesz sobie sprawę, że znowu używasz hyperboli?
                        >
                        > Idąc w takie same porówanie, to wg Twojej zasady pojmowania sprawiedliwości ryc
                        > erz mógł zaciukać kogoś przy drodze jeśli uznał, że tamten łamiąc prawo zbyt bl
                        > isko przed nim przez nią przeszedł... W cywilizowanych czasach, niezależnie czy
                        > uznamy tego przed nim za winowajcę czy nie, nie masz prawa zrobić mu krzywdy c
                        > zy w zdrowiu czy w mieniu...
                        > Nie ma linczów i uznaniowego sądzenia...

                        Chcącemu nie dzieje się krzywda.
                        To dosyć podstawowe prawo naturalne, który każdy powinien rozumieć. Bardziej podstawowe niż uznaniowość, kto jest ważniejszy i kto którędy przeszedł.


                        • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 16:45
                          Ale właśnie pozwalasz kierowcy TIRa na uznaniowość... Chyba, że każdego kto mu wymusi ma prawo walnąć by zachować "swoje tempo"... A jeśli ma prawo walnąć tylko debila specjalnie hamującego tzn. że mu pozwalasz na uznaniowość, czy ten przed nim popełnił błąd, ma awarię auta, czy może specjalnie hamuje... W sytuacji drogowej gdzie decyzje masz podjąć błyskawicznie takie podejście jak Twoje jest uznaniowe... Wg mnie kierowca ma obowiązek unikać kolizji niezależnie od przyczyny zagrożenia.

                          I nikt nie przeczy, że przede wszystkim kierowca VW powinien zachować się inaczej, nikt nie zdejmuje z jego winy... Ale wg mnie kierowca TIRa powinien zachować się inaczej a nie decydować czy ten przed nim zasługuje na przyhamowanie czy nie...
                          • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 17:01
                            gzesiolek napisał:

                            > Ale właśnie pozwalasz kierowcy TIRa na uznaniowość... Chyba, że każdego kto mu
                            > wymusi ma prawo walnąć by zachować "swoje tempo"...

                            Czym innym jest błąd, zwłaszcza taki, którego powodujący nie jest w stanie odkręcić, a czym innym - stwarzanie sytuacji NIEPOTRZEBNEJ i prowokowanie.
                            TIR po prostu powiedział - ja się w to nie bawię, ty - jak chcesz.

                            > pozwalasz na uznaniowość, czy ten przed nim popełnił błąd, ma awarię auta, czy może specjalnie hamuje...

                            Na czym może polegać błąd, że się hamuje bez powodu albo awaria auta?
                            Pozostaje ostatnie możliwość.
                            Ale ty i tak będziesz sugerował że "przecież nie wiadomo".

                            > Wg mnie kierowca ma obowiązek unikać kolizji niezależnie od przyczyny zagrożenia.

                            A dlaczego akurat ten kierowca ma unikać, skoro ten drugi o kolizję się prosi?
                            Chcesz - masz. Nie chcesz - nie masz. Decyduj. Ja po prostu sobie jadę po swojemu.
                            • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 17:11
                              Ale Ty ciągle wracasz do winy VW... tak jakby ktoś jej przeczył...
                              A ja dyskutuje o tym, czy chcesz dawać prawo każdemu człowiekowi od oceny sytuacji i zachowania takiego, że ma w d...e Ciebie jeśli uzna, że się źle zachowałeś...
                              Ty masz fixacje na "bezkarności" tych co robią coś źle, a ja myślę bardziej o tym, czy "dawanie nauczki" powinno być w gestii uznania kierowcy wielotonowego składu, który jest śmiertelną bronią na drodze...
                              Ty dostrzegasz tylko to co na filmie, ja analizuje setki hipotetycznych dalszych zdarzeń w których takie zachowanie może zakończyć się nieszczęściem...
                              Kolejny raz debilne zachowanie jest dla Ciebie ok, jeśli zwalcza Twoim zdaniem zachowanie jeszcze bardziej debilne...
                              • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 17:36
                                gzesiolek napisał:

                                > A ja dyskutuje o tym, czy chcesz dawać prawo każdemu człowiekowi od oceny sytua
                                > cji i zachowania takiego, że ma w d...e Ciebie jeśli uzna, że się źle zachowałeś...

                                Tak.
                                Jak ktoś mi przywali w mordę, to nie będę się zastanawiał - tak jak ty - czy ma trudną sytuację rodzinną.

                                > Ty masz fixacje na "bezkarności" tych co robią coś źle, a ja myślę bardziej o t
                                > ym, czy "dawanie nauczki" powinno być w gestii uznania kierowcy wielotonowego s
                                > kładu, który jest śmiertelną bronią na drodze...

                                To nie jest "dawanie nauczki" - to było w przykładzie z prosiakiem i suchoklatesem.
                                TIR po prostu stwierdza - od ciebie wyłącznie zależy los twojej dupy.

                                > Ty dostrzegasz tylko to co na filmie, ja analizuje setki hipotetycznych dalszyc
                                > h zdarzeń w których takie zachowanie może zakończyć się nieszczęściem...

                                Może - skoro ktoś się tak doprasza i nie dba o własne zdrowie, to dlaczego ja mam o nie dbać?

                                > Kierowca TIRa nie jest od dawania wyboru itd. Ma uniknąć kolizji...

                                Tak - o ile ktoś się tej kolizji nie doprasza.

                                > Ach jak Ty byś karał wszystkich niedobrych... klemens punisher dla ubogich...

                                Żadne "karał". Kurwa, kiedy ty to pojmiesz?

                                > Droga to nie miejsce na wojenki, a co do kary to wystarczyłby film na Policję z debilnym hamowaniem...

                                Ja tu żadnej wojenki nie widziałem. Sharan dostał to, czego się dopraszał.


                                • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 17:51
                                  >Jak ktoś mi przywali w mordę, to nie będę się zastanawiał - tak jak ty - czy ma trudną > sytuację rodzinną.
                                  Czyli dla Ciebie droga to miejsce na swego rodzaju "mordobicie" i pokazywanie kto ma większą rację...
                                  Tutaj nigdy się nie zgodzimy. Na drodze unikasz ciosów a nie zadajesz...
                                  I nie uznajesz czy ktoś się doprasza kolizji czy nie, po prostu starasz się jej uniknąć...

                                  >Ja tu żadnej wojenki nie widziałem. Sharan dostał to, czego się dopraszał.

                                  No właśnie w tym problem, że nie widzisz, a nie masz nic przeciwko by wieltonowy skład wjeżdzał w kogoś kto mu przeszkadza w jeździe "swoim tempem"...
                                  Jesteś mniej niebieski i bardziej żółty niż Ci się wydawało...
                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 17:58
                                    gzesiolek napisał:

                                    > >Jak ktoś mi przywali w mordę, to nie będę się zastanawiał - tak jak ty - c
                                    > zy ma trudną > sytuację rodzinną.
                                    > Czyli dla Ciebie droga to miejsce na swego rodzaju "mordobicie" i pokazywanie k
                                    > to ma większą rację...

                                    Nie.
                                    Pisałem o tym już tyle, że mi samemu chce się rzygać. Po prostu wolniej czytaj.

                                    > I nie uznajesz czy ktoś się doprasza kolizji czy nie, po prostu starasz się jej
                                    > uniknąć...

                                    Owszem - uznaję. Tak samo jak uznaję, czy nie jest to napad na mnie.

                                    > >Ja tu żadnej wojenki nie widziałem. Sharan dostał to, czego się dopraszał.
                                    >
                                    > No właśnie w tym problem, że nie widzisz, a nie masz nic przeciwko by wieltonow
                                    > y skład wjeżdzał w kogoś kto mu przeszkadza w jeździe "swoim tempem"...

                                    A dlaczego ja mam być przeciwko albo za? Jak dwóch gejów robi sobie męskie 69 na boku i obaj się na to zgadzają, to co mi do tego?
                                    Sharan się domagał strzała, TIR nie miał nic przeciwko, więc wszyscy są zadowoleni.

                                    > Jesteś mniej niebieski i bardziej żółty niż Ci się wydawało...

                                    Zobacz, jak zajebiście logicznie ci to wyjaśniłem wyżej.
                                    Ty wciąż rozumiesz może połowę z tego, co piszę. Cały czas cię muszę korygować i cały czas z marnym skutkiem.
                                    • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 19:17
                                      Nie. Twoje argumenty są zupełnie nie przystające do jazdy po drodze.
                                      Ani mordobicie, ani miłość gejowska, nie ma zupełnie nic do przemieszczania się samochodem po drodze publicznej.
                                      Każda jazda powinna polegać przede wszystkim na bezpiecznym i bezkolizyjnym przedostaniu się z punktu A do punktu B i umożliwieniu tego innym. Zachowanie na drodze ma przede wszystkim być nakierowane na spełnienie tego celu. Tutaj tego nie było.
                                      Podejście niebieskie (a nie nacechowanie go czerwonym i żółtym) analizuje jak najmniejszym nakładem sił uniknąć kolizji olewając stosunek emocjonalny do drugiej strony... Ty nie potrafisz się odciąć od świętego oburzenia na zachowanie drugiej strony... A tutaj jedyną ważną daną do uniknięcia kolizji jest położenie i prędkość tamtego pojazdu...
                                      • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 20:56
                                        gzesiolek napisał:

                                        > Podejście niebieskie (a nie nacechowanie go czerwonym i żółtym) analizuje jak n
                                        > ajmniejszym nakładem sił uniknąć kolizji olewając stosunek emocjonalny do drugi
                                        > ej strony... Ty nie potrafisz się odciąć od świętego oburzenia na zachowanie dr
                                        > ugiej strony...

                                        Z mojej strony nie ma żadnego oburzenia. Sharan sam się po jajach kopie. Skoro to lubi - jego sprawa.

                                          • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 10:34
                                            gzesiolek napisał:

                                            > Jest, bo wartościujesz kolizję ze względu na to co czynił stuknięty uczestnik.

                                            Wartościuję przyczynowość kolizji.
                                            To sharan powoduje problem - ja po prostu ignoruję jego zachowanie. Nie zamierzam specjalnie przyspieszać, żeby się w niego wjebać - więc go nie próbuję karać. Po prostu robię swoje - a co z tego wyjdzie, zależy wyłącznie od niego. Do ostatniej chwili może zdecydować chronić własną dupę przed własną głupotą.
                                            Kierowca TIRa nie ma żadnych obowiązków w związku z chronieniem sharana, skoro ów sam siebie naraża świadomie i z premedytacją.




                                            • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 15:18
                                              Czyli wartościujesz...
                                              Do tego pisaliśmy ogólnie o kierowcy, a Ty emocjonalnie wchodzisz w rolę, nakręcasz się, traktujesz sprawę idioty w aucie obok ambicjonalnie...
                                              Logicznie rzecz ujmując wjebanie się w dupę auta to tylko problemy, ale dla Ciebie ważniejsze jest kwestia "bezkarności" o czym kilka razy wspominałeś i mi nawet wypominałeś... A ja zimnokrwiście nie zamierzam akceptować braku unikania kolizji i możliwości tworzenia problemów, aby tylko jakiś debil Twoim zdaniem nie poczuł się bezkarnie...
                                              • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 15:33
                                                gzesiolek napisał:

                                                > Czyli wartościujesz...
                                                > Do tego pisaliśmy ogólnie o kierowcy, a Ty emocjonalnie wchodzisz w rolę, nakr
                                                > ęcasz się, traktujesz sprawę idioty w aucie obok ambicjonalnie...

                                                Nie, kurwa mać, po stokroć nie.
                                                Tyle pisaniny, a ty cały czas gonisz własny ogon.

                                                > Logicznie rzecz ujmując wjebanie się w dupę auta to tylko problemy, ale dla Cie
                                                > bie ważniejsze jest kwestia "bezkarności"

                                                Nie chodzi o żadne karanie. Kurwa mać, naucz się w końcu czytać.

                                                • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 15:45
                                                  >Nie, kurwa mać, po stokroć nie.
                                                  >Tyle pisaniny, a ty cały czas gonisz własny ogon.

                                                  Chyba Ty...

                                                  >Nie chodzi o żadne karanie. Kurwa mać, naucz się w końcu czytać.
                                                  W zacytowanym zdaniu nic nie napisałem o karaniu... Klemensie proszę mniej emocji, więcej zrozumienia i logiki, bo sam zaczynasz gonić w piętkę...
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 15:55
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > >Nie chodzi o żadne karanie. Kurwa mać, naucz się w końcu czytać.
                                                    > W zacytowanym zdaniu nic nie napisałem o karaniu...

                                                    Pisałeś o bezkarności, która mnie nie interesuje a która jest związana jednak z kwestią karania.

                                                    > Klemensie proszę mniej emoc
                                                    > ji, więcej zrozumienia i logiki, bo sam zaczynasz gonić w piętkę...

                                                    To przestań uparcie wmawiać, że twierdzę coś, czego nie twierdzę. To w końcu każdego wkurwi.
                                                    W poście gdzieś obok możesz się wykazać - zacytuj, gdzie piszę o karaniu albo bezkarności.
                                                    Sam się może zorientujesz, że nie do końca rozumiesz, co czytasz.
                                • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 09:52
                                  > Tak - o ile ktoś się tej kolizji nie doprasza.

                                  Bzdura. On ma - wynikającą z przepisów prawa! - konieczność starania się uniknięcia kolizji w KAŻDEJ sytuacji. A już w szczególności takiej, kiedy jest to możliwe, co - jak się wydaje - ma miejsce tutaj.
                      • tbernard Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 15:05
                        Tu nie tyle chodzi o łamanie prawa samo w sobie, ale robienie to w taki sposób aby celowo komuś powodować utrudnienie, upierdliwość. Szczerze mówiąc guzik mnie obchodzi, czy ten przede mną dopuścił się nieprawidłowości w zeznaniach podatkowych (czym niewątpliwie prawo złamał). Ale jak zacznie wywijać głupoty zmuszające mnie do reakcji przy czym moje reakcje mogą skutkować kolizją z kimś innym, a głupek sobie pojedzie dalej, bo on w niczym nie uczestniczył, to już takie łamanie prawa zaczyna inaczej działać na mój nastrój.
                        • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 15:17
                          tbernard napisał:

                          > Tu nie tyle chodzi o łamanie prawa samo w sobie, ale robienie to w taki sposób
                          > aby celowo komuś powodować utrudnienie, upierdliwość. Szczerze mówiąc guzik mni
                          > e obchodzi, czy ten przede mną dopuścił się nieprawidłowości w zeznaniach podat
                          > kowych (czym niewątpliwie prawo złamał). Ale jak zacznie wywijać głupoty zmusza
                          > jące mnie do reakcji przy czym moje reakcje mogą skutkować kolizją z kimś innym
                          > , a głupek sobie pojedzie dalej, bo on w niczym nie uczestniczył, to już takie
                          > łamanie prawa zaczyna inaczej działać na mój nastrój.

                          Dokładnie takie samo zdanie mam.
                          Jeżeli ktoś ryzykuje własnym zdrowiem czy czymkolwiek własnym dając mi do wyboru: poświęć się i spowoduj bym nie stracił albo stracę - to niech wypierdala. Tym bardziej, że stawianie mnie przed takim wyborem jest jego świadomą, złośliwą decyzją.
                        • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 16:32
                          Nie zauważyłem by ktokolwiek bronił czy zdejmował winę z debila w VW...
                          Nikt też nie każe w obronie przed takowym wywijać tak aby zagrozić innym...
                          Jedyną kwestią jest to, że czy brak jakiejkolwiek reakcji i wjechanie w tyłek temu złemu i winnemu, (wg zasady sam jest sobie winien) jest czymś normalnym i zalecanym na drodze...
                          Wg mnie zalecanym modelem jest unikanie zagrożenia tworzonego przez debili, a nie eskalacja... A klemens ma odmienne zdanie...
                          • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 17:04
                            gzesiolek napisał:

                            > Wg mnie zalecanym modelem jest unikanie zagrożenia tworzonego przez debili, a n
                            > ie eskalacja... A klemens ma odmienne zdanie...

                            Eskalacja jest wtedy, gdy ten drugi też zajeżdża i robi cokolwiek czynnie (np. prosiak pchający suchoklatesa - to byłby dobry przykład).
                            Tu po prostu TIR dał wybór sharanowi. Decyzję podjął sharan czy chce dostać w dupę, czy nie.
                            • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 17:15
                              Tylko to nie gra, a kierując wielotonowym składem nie bawisz się w rosyjską ruletkę i w to czy debil skorzysta z wyboru i co się stanie po lekkim puknięciu... Wiesz, że jeden dodatkowy błąd debila w Sharanie i wylądował by w tej sytuacji w rowie... Pół biedy, jeśli jechał sam...
                              Kierowca TIRa nie jest od dawania wyboru itd. Ma uniknąć kolizji...
                              • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 10:40
                                vogon.jeltz napisał:

                                > ... ktoś sprowokowany przez agresywne zachowanie kogoś innego odpowiada agresją
                                > . Celowe wjechanie komuś w dupę w sytuacji, gdy można było tego uniknąć, niewątpliwie stanowi akt agresji.

                                Widzę, że zauważyłeś wątek.
                                Trochę od początku zaczynasz, ale trudno.
                                "Wjechanie" to pojęcie względne. Tutaj TIR nie miał czynnego udziału - nie zrobił ani jednej rzeczy, by do czegokolwiek doprowadzić. Faktem jest natomiast, że nie zrobił też nic, by NIE doprowadzić. Po prostu do ostatniej chwili pozostawił decyzję kierowcy sharana.

                                Co do prawa - ja nie dyskutuję o obowiązującej wykładni (bo tu można wymyśleć dowolne bzdury, jak np. obowiązujące teraz "zasiedlenie" własności przez dzikich lokatorów), lecz o prawie naturalnym. Podstawą jest "chcącemu nie dzieje się krzywda".
                                Jeżeli kładziesz się pod walec, bo masz taki kaprys, nie możesz oczekiwać, że stawiając własne zdrowie i życie kierujący walcem musi to uwzględniać.
                                Innymi słowy - nie masz prawa wymuszać na kimkolwiek czegokolwiek na zasadzie "jak mnie nie posłuchasz, to coś złego mi się stanie".

                                Jeżeli wg ciebie to jest dzicz, to trudno. Dla mnie dziczą jest bezkarność. Zresztą - nawet "bezkarność" użyłem tu niezbyt precyzyjnie, to żadnej kary tu nie ma. Sharan - jak już pisałem - sam sobie czyni krzywdę.

                                Ja wolę żyć w świecie, gdzie nikt nie będzie mnie szantażował "masz skakać na jednej nodze, bo inaczej się potnę". Co kto lubi.


                                • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 11:19
                                  Zaniechanie jest także eskalacją...

                                  Poza tym wciąż nie rozumiesz, że na drodze nie masz układu 1 vs 1, jak sobie pojadą na tor to mogą sobie wprowadzać układ o którym piszesz... A na drodze publicznej i kierowca walca widząc kogoś leżącego na drodze i kierowca TIRa widząc kogoś hamującego ma zrobić wszystko możliwe aby uniknąć kolizji i nie spodować utraty zdrowia/życia innego choćby proszącego się o to, a także dodatkowych utrudnień dla innych użytkowników drogi...
                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 12:47
                                    gzesiolek napisał:

                                    > ma zrobić wszystko możliwe aby uniknąć kolizji i nie spodować
                                    > utraty zdrowia/życia innego choćby proszącego się o to

                                    Całe sedno.
                                    Wg mnie, jeżeli ktoś sam się prosi, to bierze całą odpowiedzialność a ja nic nie muszę robić innego, niż robiłbym bez uwzględnienia jego zachowania.

                                    > > Wg ciebie każdy może zmuszać kogoś innego do określonego zachowania,
                                    > > stawiając na szali własne zdrowie i oczekując, że zmuszany ma obowiązek to
                                    > > uwzględnić.
                                    >
                                    > Bzdura. Wymyślaj dalej...
                                    >

                                    Albo nie zrozumiałeś, co napisałem, albo nie rozumiesz, co sam piszesz.

                                    > Ale właśnie tutaj klemensowi zbyt pulsuje czerwono-żółta część jego osobowości i nie potrafi się odciąć od "bezkarności" gościa w VW...

                                    Kurwa, ile razy ci już mówiłem, że tu nie chodzi o żadną "bezkarność". Ja go nie chcę karać - niech sobie jedzie w pizdu. Po prostu on nie zmusi mnie do czegoś, na co nie mam ochoty, a co jest spowodowane jego kaprysem/złośliwością i gdzie kartą przetargową jest jego zdrowie.




                                    • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 15:41
                                      >Wg mnie, jeżeli ktoś sam się prosi, to bierze całą odpowiedzialność a ja nic nie
                                      >muszę robić innego, niż robiłbym bez uwzględnienia jego zachowania.
                                      On bierze całą odpowiedzialność za swoje czyny i zaniechania, a Ty za swoje czyny i zaniechania... Zwłaszcza, że mogą one dotyczyć nie tylko was dwóch... Dla mnie bezpieczeństwo na drodze to rzecz nadrzędna niż jakiekolwiek podejście ambicjonalne i emocjonalne w stylu "nikt nie będzie mnie do niczego zmuszał"...

                                      >> Bzdura. Wymyślaj dalej...
                                      >
                                      >Albo nie zrozumiałeś, co napisałem, albo nie rozumiesz, co sam piszesz.

                                      Napisałeś bzdurę, bo wmawiasz mi coś czego nigdy nie twierdzę i nie twierdziłem, to tylko Twoje emocjonalne podejście do "zmuszania", więc może zastosuj się do często powtarzanych przez Ciebie słów aby nie wymyślać co myśli i twierdzi druga osoba...

                                      >Kurwa, ile razy ci już mówiłem, że tu nie chodzi o żadną "bezkarność".
                                      I jednocześnie ciągle piszesz o tym poczuciu bezkarności, czy o Twoim poczuciu bycia zmuszanym, czy o innych odczuciach, które główno kogolwiek powinny obchodzić... Tutaj chodzi tylko i wyłącznie o tak prostą rzecz jak uniknięcie sytuacji niebezpiecznej na drodze... To nie pojedynek czy ambicjonalne udawadnianie racji tylko zwykłe zachowanie bezpieczeństwa i płynności na drodze, które poza wspomnianymi odczuciami nic nie kosztuje(no dobra 10sekund)...
                                      Dla większości wystarczy stwierdzenie, że kierowca TIRa złamał przepisy, ale wiem, że Tobie samo zachowanie się wg przepisów nie wystarczy, bo podejrzewam (kierując się Twymi słowami), że kochasz uznaniowość w każdym tego typu obszarze...
                                      • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 15:48
                                        gzesiolek napisał:

                                        > > Wg mnie, jeżeli ktoś sam się prosi, to bierze całą odpowiedzialność a ja nic nie
                                        > > muszę robić innego, niż robiłbym bez uwzględnienia jego zachowania.
                                        > On bierze całą odpowiedzialność za swoje czyny i zaniechania, a Ty za swoje czy
                                        > ny i zaniechania...

                                        I to jest ta różnica - jeżeli on rozpoczął coś bezprawnego i złośliwie, to ja mam prawo na to nie reagować.
                                        Wg ciebie muszę reagować.

                                        > > Kurwa, ile razy ci już mówiłem, że tu nie chodzi o żadną "bezkarność".
                                        > I jednocześnie ciągle piszesz o tym poczuciu bezkarności, czy o Twoim poczuciu
                                        > bycia zmuszanym,

                                        Bycie zmuszanym - tak.
                                        A tę "bezkarność" to zacytuj. Bo - z tego co widzę po rozwinięciu drzewka - to sam pierdolisz o tym w kółko, wciskają mi, że to ja o tym piszę. I do tego "ciągle".
                                        Raz napisałem i od razu skorygowałem kontekst. Ale zacytuj - może coś znajdziesz.

                                        > Tutaj chodzi tylko i wyłącznie o tak prostą rzecz jak uniknięcie sytuacji niebezpiecznej na drodze...

                                        Sharan był decyzyjny cały czas, żeby sytuacji niebezpiecznej uniknąć. Do końca nie chciał.

                                        • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 16:19
                                          Piszę o swoich odczuciach na temat Twoich słów dot. odczuć które kierują Twoim wyborem i które powodują tutaj Twoją nerwowość, gdy nikt się z Tobą nie zgadza.
                                          Swoje odczucia wynoszę z całości Twoich wypowiedzi, a jeśli chcesz cytaty, to np.
                                          >Jeżeli wg ciebie to jest dzicz, to trudno. Dla mnie dziczą jest bezkarność.
                                          >Z tym zdrowiem to jest tak, że per saldo być może lepiej czasami je zaryzykować, żeby później taki debil w sharanie nie odwalał tego w przyszłości.

                                          Wg mnie odczuwasz jakąś potrzebę nauczania tych złych plus żeby przypadkiem nie być uznanym za frajera co ustąpił i to jest dla Ciebie tak silne, że nawet nie próbujesz zrozumieć podejścia innych, że uniknięcie kolizji na drodze jest ważniejsze niż jakieś osobiste odczucia i personalne wygrane/przegrane...

                                          Czyli wg Ciebie, jeśli na miejscu kierowcy TIRa delikatnie przyhamuję i miast przywalić będę w odległości min. 1m za tamtym, to wtedy zrobię coś złego/niewłaściwego ?

                                          • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 25.09.21, 11:36
                                            gzesiolek napisał:

                                            > Piszę o swoich odczuciach na temat Twoich słów dot. odczuć które kierują Twoim
                                            > wyborem i które powodują tutaj Twoją nerwowość, gdy nikt się z Tobą nie zgadza.

                                            Więc pisz, że to twoje odczucia, a nie moje zdanie.

                                            > Swoje odczucia wynoszę z całości Twoich wypowiedzi, a jeśli chcesz cytaty, to n
                                            > p.
                                            > >Jeżeli wg ciebie to jest dzicz, to trudno. Dla mnie dziczą jest bezkarność
                                            > .

                                            A jakie jest kolejne zdanie? Ono całkowicie zmienia kontekst.

                                            > >Z tym zdrowiem to jest tak, że per saldo być może lepiej czasami je zaryzy
                                            > kować, żeby później taki debil w sharanie nie odwalał tego w przyszłości.

                                            Tu jest logiczna konsekwencja i funkcja celu.

                                            > Wg mnie odczuwasz jakąś potrzebę

                                            Nic nie poradzę na to, że kierujesz się odczuciami, a nie logicznym myśleniem.
                                            W ten sposób nie masz nawet pojęcia, jakie potrzeby odczuwam.

                                            > Czyli wg Ciebie, jeśli na miejscu kierowcy TIRa delikatnie przyhamuję i miast p
                                            > rzywalić będę w odległości min. 1m za tamtym, to wtedy zrobię coś złego/niewłaś
                                            > ciwego ?

                                            Tak. Bo kolejnym razem ktoś nie wyhamuje (bo nie da rady) i sytuacja może być mniej kontrolowana.
                                            Zapewniam cię, że teraz sharan już takich numerów odpierdalał nie będzie. Funkcja celu spełniona - będzie znacznie bezpieczniej. A tego chyba chciałeś, prawda?
                                            • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 25.09.21, 14:14
                                              Nie zrozumiemy się.
                                              Nie ma sensu. Po pierwsze moment decyzji o zaniechaniu kierowcy TIRa określasz kontrolowaną sytuacją... Co jest bzdurą z logicznego punktu widzenia.
                                              Po drugie naruszenie bezpieczeństwa na drodze wg Ciebie jest usprawiedliwiony z jednej strony wcześniejszym naruszeniem tegoż przez innego użytkownika, a z drugiej hipotetycznym powstrzymaniem hipotetycznego naruszenia w przyszłości... Ba uważasz, że naruszając bezpieczeństwo spełniasz cel dążenia do zachowania bezpieczeństwa a to już taki przewrót logiczny, że nawet Gebbels byłby Ciebie dumny...
                                              Aha nazywanie swoich poglądów logicznym myśleniem nie uczyni z nich takowego...
                                              Czerwień czerwień czerwień podlana żółcią i naginaniem pod nie niebieskim. Zero zielonego, zero zimnej analizy sytuacji w chwili podjęcia decyzji o zaniechaniu unikania kolizji przez kierowcę...
                                              On podjął swoją decyzję stricte emocjonalnie w reakcji na zdarzenie i ze względu na brak czasu... Ty emocje usiłujesz tłumaczyć takimi przewrotami i abstrakcyjnymi pojęciami (dla sytuacji na drodze) jak kontrolowaną sytuacją, czy funkcja celu poprawy bezpieczeństwa poprzez naruszanie tego bezpieczeństwa...
                                              Gdybologie stają się faktami i danymi...

                                              Daleko Ci do stricte niebieskiego gościa. Stricte niebieski by teraz po fakcie najwyżej analizował czy bezpiecznie dało się uniknąć kolizji i jakie było ryzyko, że skończy się gorzej... Ty skupiasz swoją uwagę na tym złym kierowcy VW i tym co może odczuje i co może zrobić w przyszłości lub nie zrobi...

                                              Trzymaj się i mam nadzieję, że nigdy nie popełnisz błędu (choć ostatnio popełniłeś) i nie trafisz na takiego co będzie Ci wg swojej logiki usiłował pokazać byś nie czynił już tak w przyszłości...

                                              Ja tam będę się trzymał tu i teraz i maksymalizacji bezpieczeństwa na drodze... A w tym przypadku i ogólnie obowiązującego prawa...
                                              Miłego weekendu...
                                              • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 25.09.21, 15:05
                                                gzesiolek napisał:

                                                > Nie zrozumiemy się.
                                                > Nie ma sensu. Po pierwsze moment decyzji o zaniechaniu kierowcy TIRa określasz
                                                > kontrolowaną sytuacją... Co jest bzdurą z logicznego punktu widzenia.

                                                Nie jest bzdurą - uzasadnienie było, ale je pominąłeś.

                                                > Po drugie naruszenie bezpieczeństwa na drodze wg Ciebie jest usprawiedliwiony z
                                                > jednej strony wcześniejszym naruszeniem tegoż przez innego użytkownika

                                                Znowu wypisujesz głupoty nt. tego, co jest wg mnie.
                                                Wg mnie było tylko jedno naruszenie bezpieczeństwa i tylko ze strony sharana.

                                                > Ba uważasz, że naruszając bezpieczeństwo spełniasz cel dążenia do zachowania bez
                                                > pieczeństwa a to już taki przewrót logiczny, że nawet Gebbels byłby Ciebie dumny...

                                                Jak ktoś zaczepia ludzi na ulicy i w końcu dostanie w mordę, to później przez dłuższy czas jednak nie zaczepia.
                                                Kwestionujesz ten fakt?

                                                > Daleko Ci do stricte niebieskiego gościa. Stricte niebieski by teraz po fakcie
                                                > najwyżej analizował czy bezpiecznie dało się uniknąć kolizji i jakie było ryzyk
                                                > o, że skończy się gorzej...

                                                TIR skończy gorzej? Nie przy takiej przewadze masy.

                                                > Ty skupiasz swoją uwagę na tym złym kierowcy VW i tym co może odczuje i co może zrobić w przyszłości lub nie zrobi...

                                                Nie wypowiadaj się w moim imieniu, żółtku. Cały czas coś ci się wydaje - jak z tą "bezkarnością", której do tej pory nie potrafisz udowodnić.

                                                • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 25.09.21, 15:37
                                                  >Nie jest bzdurą - uzasadnienie było, ale je pominąłeś.

                                                  Hmmm. Nie widzę nigdzie wykazania, że sytuacja z chwilą decyzji o zaniechaniu unikania kolizji była kontrolowana.
                                                  Podaj uzasadnienie dlaczego tak twierdzisz i jakie dane na tamten moment na to wskazują...

                                                  >Wg mnie było tylko jedno naruszenie bezpieczeństwa i tylko ze strony sharana.

                                                  Czyli najechanie na tył i pchanie pojazdu przed Tobą nie ma wg Ciebie wpływu na bezpieczeństwo na drodze?

                                                  >Jak ktoś zaczepia ludzi na ulicy i w końcu dostanie w mordę, to później przez dłuższy czas jednak nie zaczepia.

                                                  I znów klemensujesz przykładami z d...y. Ruch drogowy to nie mordobicie. Może jak powtórzę to 100x to wreszcie zrozumiesz ten prosty fakt.

                                                  >Kwestionujesz ten fakt?
                                                  Co nazywasz faktem? Hipotetyczną sytuację kogoś na ulicy który dostaję w pysk? Nie dość, że porównanie z d...y to jeszcze logika podwórkowa... Jakoś tak w życiu widziałem tych co dostawali w pysk i zaczepiali ciągle i tych co po prostu unikali i bronili się dopiero jak nie było innego wyjścia... Na pewno nie stwierdziłem, że ten kto dostaje w pysk przestaje zaczepiać... Ba zwykle szuka rewanżu...

                                                  >TIR skończy gorzej? Nie przy takiej przewadze masy.

                                                  Ba, a układ zdarzenia jak magicznie odizolowałes przed decyzją, od otoczenia?
                                                  Poza tym jak wykazanoby zaniechanie kierowcy TIRa i doprowadzenie do kolizji w której kierowca VW stracił by panowanie i np. wypadł z drogi, koziołkował itd. to odpowiadałby za jego życie i wtedy na jego miejscu mógłbyś opowiadać swoje bajeczki emocjonalne schylając się po mydło w pierdlu.

                                                  >Nie wypowiadaj się w moim imieniu, żółtku. Cały czas coś ci się wydaje - jak z tą "bezkarnością", której do tej pory nie potrafisz udowodnić.

                                                  Cytując Ciebie: "Wyciągam wnioski z Twoich słów" czerwonko z żółtaczką...

                                                  Tak, mam dużo zielonego koloru i od początku tego nie ukrywam... To Ty udajesz niebieskiego...
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 26.09.21, 19:28
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > > Nie jest bzdurą - uzasadnienie było, ale je pominąłeś.
                                                    >
                                                    > Hmmm. Nie widzę nigdzie wykazania, że sytuacja z chwilą decyzji o zaniechaniu u
                                                    > nikania kolizji była kontrolowana.

                                                    Stuknięcie było bardzo lekkie.

                                                    > >Wg mnie było tylko jedno naruszenie bezpieczeństwa i tylko ze strony sharana.
                                                    >
                                                    > Czyli najechanie na tył i pchanie pojazdu przed Tobą nie ma wg Ciebie wpływu na
                                                    > bezpieczeństwo na drodze?

                                                    To nie była decyzja TIRa. Sharan tego chciał.

                                                    > > Jak ktoś zaczepia ludzi na ulicy i w końcu dostanie w mordę, to później pr
                                                    > zez dłuższy czas jednak nie zaczepia.
                                                    >
                                                    > I znów klemensujesz przykładami z d...y. Ruch drogowy to nie mordobicie. Może j
                                                    > ak powtórzę to 100x to wreszcie zrozumiesz ten prosty fakt.

                                                    Ale ta zasada działa wszędzie. Jak się takiego kozaczącego usadzi, to później jedzie spokojnie. Czyli jest bezpieczniej.

                                                    > >TIR skończy gorzej? Nie przy takiej przewadze masy.
                                                    >
                                                    > Ba, a układ zdarzenia jak magicznie odizolowałes przed decyzją, od otoczenia?
                                                    > Poza tym jak wykazanoby zaniechanie kierowcy TIRa i doprowadzenie do kolizji w
                                                    > której kierowca VW stracił by panowanie i np. wypadł z drogi, koziołkował itd.
                                                    > to odpowiadałby za jego życie i wtedy na jego miejscu mógłbyś opowiadać swoje b
                                                    > ajeczki emocjonalne schylając się po mydło w pierdlu.

                                                    Nie dyskutuję o lewackim prawie chroniącym agresorów.

                                                    > > Nie wypowiadaj się w moim imieniu, żółtku. Cały czas coś ci się wydaje - j
                                                    > ak z tą "bezkarnością", której do tej pory nie potrafisz udowodnić.
                                                    >
                                                    > Cytując Ciebie: "Wyciągam wnioski z Twoich słów" czerwonko z żółtaczką...

                                                    To nie wyciągaj. Bo nie jesteś w stanie wykazać słuszności swojego wniosku.
                                                    Mnie gówno obchodzi, czy sharan poniesie karę, czy nie. TIR zachował się jak należy - po prostu go zignorował. Sharan mógł się posrać i przyspieszyć i żadnej kary by nie było - co dla mnie jest całkowicie akceptowalne. Mógł też dopraszać się wjazdu w dupę i tu też ciężko mówić o karze, bo dostał to, czego chciał.

                                                    > Tak, mam dużo zielonego koloru i od początku tego nie ukrywam... To Ty udajesz niebieskiego...

                                                    Za cienki logicznie jesteś, by się w ogóle przejmować twoimi osądami.
                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 15:47
                                                    >Stuknięcie było bardzo lekkie.
                                                    Czyli kontrolowana sytuacja to taka gdy zamierzasz stuknąć bardzo lekko?
                                                    Oczywiście kierowca TIRa nie spuszczając nawet tempomatu doskonale wiedział i kontrolował jak mocno puknie, pod jakim kątem, jak zachowa się puknięty przed i po puknięciu, itd itp.
                                                    I wiedział o tym zanim puknął... i dlatego była to sytuacja kontrolowana...

                                                    Hmmm... w swoich analizach "niebieskich" też tak podchodzisz do danych i prognozowania?

                                                    >Ale ta zasada działa wszędzie. Jak się takiego kozaczącego usadzi, to później >jedzie spokojnie. Czyli jest bezpieczniej.
                                                    Ale zdajesz sobie sprawę, że debil w VW wyznawał dokładnie taką samą zasadę o usadzaniu kozaka... Tylko, że tym razem ten drugi kozak był większym (zwłaszcza fizycznie) kozakiem...
                                                    Całe moje "ale" dot. uznaniowości tego kto jest kozakiem w chwili gdy czasu na przemyślenia nie ma. Gdyby jeden z drugim mieli zakodowane, że droga to nie miejsce do kozakowania i do usadzania kozaków to nie doszło by do sytuacji niebezpiecznej. Problem w tym, że u nas każdy uważa się za zajebistego kierowcę a to inni jeżdżą fatalnie, debilnie, i tylko przeszkadzają, a do tego te lewackie przepisy i fatalnie ustawione znaki... Dopuszczając do uznaniowości w sytuacji gdzie nie zawsze masz pelnie obrazu, a do tego zwykle uważasz, że jedziesz super, a inni źle, miast empatii i zasady ograniczonego zaufania plus unikania kolizji...
                                                    Gdy większość zacznie jeździć właśnie wg tej drugiej zasady a wyjątki będą pacyfikowane przez policję (z pomocą danych od innych kierowców) będzie znacznie bardziej bezpiecznie na drodze, niż w zawodach usadzania kozaków, którą proponujesz...
                                                    >Mnie gówno obchodzi
                                                    I to jest główny (gówny?) problem naszych dróg...

                                                    >Za cienki logicznie jesteś, by się w ogóle przejmować twoimi osądami.
                                                    Wg Twojej logiki, aksjomatów i zdolności poznawczych na 100%.

                                                    I całe szczęście...




                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 16:13
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > >Stuknięcie było bardzo lekkie.
                                                    > Czyli kontrolowana sytuacja to taka gdy zamierzasz stuknąć bardzo lekko?
                                                    > Oczywiście kierowca TIRa nie spuszczając nawet tempomatu doskonale wiedział i k
                                                    > ontrolował jak mocno puknie, pod jakim kątem, jak zachowa się puknięty przed i
                                                    > po puknięciu, itd itp.
                                                    > I wiedział o tym zanim puknął... i dlatego była to sytuacja kontrolowana...

                                                    Tak. Co ci w tym nie pasuje?

                                                    >
                                                    > Hmmm... w swoich analizach "niebieskich" też tak podchodzisz do danych i progno
                                                    > zowania?

                                                    Tak. Za to mi płacą i są zadowoleni.

                                                    >
                                                    > >Ale ta zasada działa wszędzie. Jak się takiego kozaczącego usadzi, to późn
                                                    > iej >jedzie spokojnie. Czyli jest bezpieczniej.
                                                    > Ale zdajesz sobie sprawę, że debil w VW wyznawał dokładnie taką samą zasadę o u
                                                    > sadzaniu kozaka... Tylko, że tym razem ten drugi kozak był większym (zwłaszcza
                                                    > fizycznie) kozakiem...

                                                    Większych się nie usadza. Zresztą tu nie chodziło o usadzanie - TIRa nie miał prawa blokować, zatem TIR miał prawo jechać.
                                                    Z prawa swojego skorzystał.

                                                    > >Mnie gówno obchodzi
                                                    > I to jest główny (gówny?) problem naszych dróg...

                                                    Nie galtomizuj, bo to żałosne jest. Wyjaśniłem ci, dlaczego to nie jest żadne karanie, a ty powielasz metody największego zasrańca tego forum (teraz już szczęśliwie nieaktywnego).

                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 16:33
                                                    >Tak. Co ci w tym nie pasuje?

                                                    Hmmm. Może to, że znam inną definicję sytuacji kontrolowanej? I ta taką na 100% nie była...

                                                    >Tak. Za to mi płacą i są zadowoleni.

                                                    Zwłaszcza są zadowoleni Ci, którym powiesz, że nic nie rozumieją i to ich wina, że projekt wygląda jak wygląda...
                                                    Chyba, że mówiłeś o pracodawcy... To jeszcze mogę zrozumieć, z hindusów na helpdesku też są zadowoleni, jeśli udaje im się zatrzymać większość ludzi na pierwszej linii... A to, że Ci są wk...ni i radzą sobie sami to już sprawa drugorzędna...

                                                    >Większych się nie usadza.
                                                    Aha... nowość... Czyli siła większego? Jakby jechał czołgiem to mógłby zachować się jak debil?

                                                    >Zresztą tu nie chodziło o usadzanie
                                                    To się zdecyduj, bo masz chyba rozdwojenie jaźni, w tym wątku już z 5x pisałeś o usadzaniu i nauczeniu, by później pisać, że wcale nie...

                                                    >Wyjaśniłem ci, dlaczego to nie jest żadne karanie
                                                    Jak wyżej... sam w swoich wypowiedziach ciągle zmieniasz zdanie... czy to miało mieć efekt wychowawczy, czy jednak nie i chodziło o "prawo naturalne" do niezachwianej jazdy, czy jeszcze co innego...
                                                    Zdecyduj się, miast wykonywać jakieś wycieczki personalne...


                                                    >
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 16:43
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > >Tak. Co ci w tym nie pasuje?
                                                    >
                                                    > Hmmm. Może to, że znam inną definicję sytuacji kontrolowanej? I ta taką na 100%
                                                    > nie była...

                                                    Czyli co - totalny chaos był?

                                                    >
                                                    > >Tak. Za to mi płacą i są zadowoleni.
                                                    >
                                                    > Zwłaszcza są zadowoleni Ci, którym powiesz, że nic nie rozumieją i to ich wina,
                                                    > że projekt wygląda jak wygląda...

                                                    Prosta zasada - nie masz pojęcia, jak jest - to się nie odzywaj.

                                                    > >Większych się nie usadza.
                                                    > Aha... nowość... Czyli siła większego? Jakby jechał czołgiem to mógłby zachować
                                                    > się jak debil?

                                                    Nie, galtomku.
                                                    Masz wszystkie dane, żeby zrozumieć, co czytasz. Poćwicz. Przyda się to wszystkim.


                                                    > >Zresztą tu nie chodziło o usadzanie
                                                    > To się zdecyduj, bo masz chyba rozdwojenie jaźni, w tym wątku już z 5x pisałeś
                                                    > o usadzaniu i nauczeniu, by później pisać, że wcale nie...

                                                    Sharanowi chodziło o usadzania, a TIRowi - nie.
                                                    Skomplikowane, prawda?

                                                    > >Wyjaśniłem ci, dlaczego to nie jest żadne karanie
                                                    > Jak wyżej... sam w swoich wypowiedziach ciągle zmieniasz zdanie... czy to miało
                                                    > mieć efekt wychowawczy, czy jednak nie i chodziło o "prawo naturalne" do nieza
                                                    > chwianej jazdy, czy jeszcze co innego...
                                                    > Zdecyduj się, miast wykonywać jakieś wycieczki personalne...

                                                    j.w.
                                                    Wolniej odpowiadaj, zastanów się trochę, co czytasz. Więcej logiki, mniej spontanicznych interpretacji.
                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 17:03
                                                    Ok sprowadzasz dyskusje do wycieczek i czerwonego naparzania się.
                                                    Nie mój styl. Lubisz ok. Ale wierzyłem, że jednak nie wygra Twoja czerowna strona, a jednak spokojna analiza.

                                                    >Czyli co - totalny chaos był?
                                                    Przed zdarzeniem była totalna niewiadoma.

                                                    >Prosta zasada - nie masz pojęcia, jak jest - to się nie odzywaj.
                                                    Jakbyś ją jeszcze zechciał kiedyś zastosować sam do siebie... Wielu ludzi było by Ci wdzięcznych...

                                                    >Nie, galtomku. Masz wszystkie dane, żeby zrozumieć, co czytasz. Poćwicz. Przyda się to wszystkim.

                                                    Właśnie zszedłeś jeszcze niżej. Teraz jeszcze tekst o "Twoim starym/starej" i już będziesz mistrzem ciętej riposty... Problem w tym, że wcale nie uczyni to Twych wypowiedzi bardziej zrozumiałymi a tym bardziej logicznymi...

                                                    >Sharanowi chodziło o usadzania, a TIRowi - nie.
                                                    >Skomplikowane, prawda?

                                                    Skomplikowane nie, ale wyjaśnij mi proszę jak odnieść Twoje słowa:
                                                    "Jak się takiego kozaczącego usadzi, to później jedzie spokojnie. Czyli jest bezpieczniej."
                                                    Do usadzania przez Sharana...
                                                    Czyżbyś się gubił we własnych wypowiedziach... Niemożliwe...

                                                    >Wolniej odpowiadaj, zastanów się trochę, co czytasz. Więcej logiki, mniej
                                                    > spontanicznych interpretacji.
                                                    Powtórz sobie jeszcze kilka razy i wreszcie zastosuj miast prowadzić wojenkę miast spokojnej analizy.
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 17:12
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > >Czyli co - totalny chaos był?
                                                    > Przed zdarzeniem była totalna niewiadoma.

                                                    Totalna - powiadasz? Czyli nie dało się przewidzieć, czy go nie wyjebie w kosmos albo czy nie przekoziołkuje?

                                                    > >Prosta zasada - nie masz pojęcia, jak jest - to się nie odzywaj.
                                                    > Jakbyś ją jeszcze zechciał kiedyś zastosować sam do siebie... Wielu ludzi było
                                                    > by Ci wdzięcznych...

                                                    Stosuję. Ty nie masz pojęcia, co robię i jak to jest oceniane.

                                                    > >Nie, galtomku. Masz wszystkie dane, żeby zrozumieć, co czytasz. Poćwicz. P
                                                    > rzyda się to wszystkim.
                                                    >
                                                    > Właśnie zszedłeś jeszcze niżej. Teraz jeszcze tekst o "Twoim starym/starej" i j
                                                    > uż będziesz mistrzem ciętej riposty... Problem w tym, że wcale nie uczyni to Tw
                                                    > ych wypowiedzi bardziej zrozumiałymi a tym bardziej logicznymi...

                                                    I znowu, żółtku, nie odniosłeś się do meritum.
                                                    Masz wszystkie dane, żeby zrozumieć. Więc postaraj się, zamiast się użalać. Mogę cię poprowadzić za rękę słowo po słowie, jeżeli chcesz. Ale pewnie sam też dasz radę, tylko zacznij w końcu czytać i jakoś przetwarzać to, co czytasz, a nie podchodzić do tego na chybił-trafił niczym baba na bazarze.

                                                    > >Sharanowi chodziło o usadzania, a TIRowi - nie.
                                                    > >Skomplikowane, prawda?
                                                    >
                                                    > Skomplikowane nie, ale wyjaśnij mi proszę jak odnieść Twoje słowa:
                                                    > "Jak się takiego kozaczącego usadzi, to później jedzie spokojnie. Czyli jest be
                                                    > zpieczniej."
                                                    > Do usadzania przez Sharana...
                                                    > Czyżbyś się gubił we własnych wypowiedziach... Niemożliwe...

                                                    Może i możliwe, ale nie tym razem.
                                                    Sharan został usadzony sam przez siebie. Nie na zasadzie karania przez TIRa, lecz na zasadzie "rób co chcesz, ja robię swoje, ale później nie płacz, bo sam sobie robisz krzywdę - nie mnie".

                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 17:20
                                                    >Totalna - powiadasz? Czyli nie dało się przewidzieć, czy go nie wyjebie w kosmos
                                                    >albo czy nie przekoziołkuje?
                                                    Tak, nie dało się przewidzieć co zrobi przed samym uderzeniem, ani zaraz po... Koziołkowania nie dało się wykluczyć, wystarczyłoby puszczenie kierownicy i nagły skręt kół i mogło być mało zabawnie...

                                                    >Stosuję. Ty nie masz pojęcia, co robię i jak to jest oceniane.
                                                    Tak jak i Ty nie masz pojęcia o mnie...

                                                    >Mogę cię poprowadzić za rękę słowo po słowie, jeżeli chcesz.
                                                    Ależ poproszę. Okaż mi swą łaskę i pokaż co dla mnie nieodkryte. Zwłaszcza wyjaśnij mi te sprzeczności między różnymi Twoimi wypowiedziami, tak abym nie żył w konsternacji i przekonaniu, że już sam się pogubiłeś...

                                                    >Sharan został usadzony sam przez siebie. Nie na zasadzie karania przez TIRa,
                                                    >lecz na zasadzie "rób co chcesz, ja robię swoje, ale później nie płacz, bo sam >sobie robisz krzywdę - nie mnie".
                                                    Czyli jak powiązać sznurkiem emocje z przekonaniem i udawać, że to logiczna całość... Brawo...
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 28.09.21, 10:16
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > >Totalna - powiadasz? Czyli nie dało się przewidzieć, czy go nie wyjebie w
                                                    > kosmos
                                                    > >albo czy nie przekoziołkuje?
                                                    > Tak, nie dało się przewidzieć co zrobi przed samym uderzeniem, ani zaraz po...
                                                    > Koziołkowania nie dało się wykluczyć, wystarczyłoby puszczenie kierownicy i nag
                                                    > ły skręt kół i mogło być mało zabawnie...

                                                    Tak samo nie da się przewidzieć, czy nagle ktoś z naprzeciwka nie zjedzie na twój pas.
                                                    Zrównujesz wszystkie braki pewności oraz zdarzenia prawie pewne i mało prawdopodobne.
                                                    No bo przecież "nie da się przewidzieć".

                                                    > > Stosuję. Ty nie masz pojęcia, co robię i jak to jest oceniane.
                                                    > Tak jak i Ty nie masz pojęcia o mnie...

                                                    Dlatego nie wyrażam swojej opinii, co robisz dokładnie w pracy.

                                                    > >Mogę cię poprowadzić za rękę słowo po słowie, jeżeli chcesz.
                                                    > Ależ poproszę. Okaż mi swą łaskę i pokaż co dla mnie nieodkryte. Zwłaszcza wyja
                                                    > śnij mi te sprzeczności między różnymi Twoimi wypowiedziami, tak abym nie żył w
                                                    > konsternacji i przekonaniu, że już sam się pogubiłeś...

                                                    Znowu zatraciłeś kontekst i nie masz pojęcia, o czym mowa. Mowa o twoim

                                                    Zwłaszcza są zadowoleni Ci, którym powiesz, że nic nie rozumieją i to ich wina, że projekt wygląda jak wygląda...
                                                    Chyba, że mówiłeś o pracodawcy... To jeszcze mogę zrozumieć, z hindusów na helpdesku też są zadowoleni, jeśli udaje im się zatrzymać większość ludzi na pierwszej linii... A to, że Ci są wk...ni i radzą sobie sami to już sprawa drugorzędna...


                                                    Prosta zasada: nie wiesz jak jest - nie odzywasz się.

                                                    > >Sharan został usadzony sam przez siebie. Nie na zasadzie karania przez TIRa,
                                                    > >lecz na zasadzie "rób co chcesz, ja robię swoje, ale później nie płacz, bo
                                                    > sam >sobie robisz krzywdę - nie mnie".
                                                    > Czyli jak powiązać sznurkiem emocje z przekonaniem i udawać, że to logiczna cał
                                                    > ość... Brawo...

                                                    Gdzie widzisz emocje w stwierdzeniu "robię swoje - od ciebie zależy, co ci się stanie"?



                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 28.09.21, 13:10
                                                    >Tak samo nie da się przewidzieć, czy nagle ktoś z naprzeciwka nie zjedzie na twój >pas.
                                                    Aha...
                                                    Naprawdę nie dostrzegasz różnicy i to porównanie jest dla Ciebie tożsame?
                                                    To może inaczej, jeśli ten z naprzeciwka został w chwilę przed zjazdem na Twój pas "kontrolowanie stuknięty" to będzie to wina choć częściowo stukającego z tyłu czy nie?

                                                    >Zrównujesz wszystkie braki pewności oraz zdarzenia prawie pewne i mało
                                                    > prawdopodobne.
                                                    A Ty bazujesz na pojedynczym stanie który już się zdarzył o którym przed zdarzeniem nie mogłeś wiedzieć. I wysnuwasz wniosek o pełnej kontroli.
                                                    Jeśli uniknięcie zmniejszało ryzyko do minimum, a brak uniknięcia zwiększało ryzyko grożniejszego zdarzenia kilkakrotnie to wg mnie uniknięcie jest uzasadnione logicznie...
                                                    >Dlatego nie wyrażam swojej opinii, co robisz dokładnie w pracy.
                                                    Ale cały czas wrzucasz do szuflady "żółtych" co ma się do prawdy jak pięść do nosa...

                                                    >Znowu zatraciłeś kontekst
                                                    Tak masz rację, ktoś zatracił tutaj kontekst, ale jak prześledzisz wątek i odpowiedzi może odkryjesz, że wątek moich wniosków na podstawie Twoich wypowiedzi i opinii na Twój temat, był odrębny od tego który doprowadził do Twoich wtrętów o rozumieniu tekstu czytanego... No, ale tak już jest jak się prowadzi wątki tylko by się dopierdzielić, a nie by wyjaśnić swój punkt widzenia i zrozumieć czyjś.

                                                    >Gdzie widzisz emocje w stwierdzeniu "robię swoje - od ciebie zależy, co ci się
                                                    > stanie"?
                                                    I nagle wcześniejsze wypowiedzi do których odnosiło się moje pytanie o usadzanie przestały istnieć?
                                                  • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 28.09.21, 12:53
                                                    >> "Jak się takiego kozaczącego usadzi, to później jedzie spokojnie. Czyli jest be
                                                    >> zpieczniej."
                                                    >> Do usadzania przez Sharana...
                                                    >> Czyżbyś się gubił we własnych wypowiedziach... Niemożliwe...
                                                    >
                                                    > Może i możliwe, ale nie tym razem.
                                                    > Sharan został usadzony sam przez siebie.

                                                    Czyli "jak taki kozaczący sam się usadzi, to potem nie fika"? Czy tylko ja widzę śmieszność tej teoryjki?
                                                  • trypel Re: Proszenie się o wjazd w dupę 28.09.21, 13:09
                                                    To nie jest takie głupie
                                                    Jakieś 20 lat temu jaki młody i glupi próbowałem się wciąć na pulawskiej z prawoskretu na pas do jazdy na wprost
                                                    Akurat robiło się zielone a po drugiej stronie skrzyżowania miałem tez pas rozbiegowy.
                                                    Taki bezczelno sprytny chciałem być
                                                    Ale nie wpadłem na to że gosc na tym pasie będzie miał szybsza bryke i będzie umiał szybko ruszyć
                                                    W efekcie ja juz nie miałem miejsca żeby się wciąć a jednocześnie jechałem za szybko żeby wyhamować do końca
                                                    Rozwaliłem oponę i felgę na krawężniku zanim sie zatrzymałem
                                                    I już nie fikalem. Do dzisiaj to pamiętam. I do dzisiaj takich numerów nigdy nie robie.
                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 28.09.21, 13:35
                                                    To jest zwykłe uczenie się na swoich błędach i nikt nie przeczy, że niezależnie od zdarzenia jak się popełni błąd warto wyciągać wnioski i drugi raz takiego błędu nie popełniać...

                                                    Pytanie czy "pomaganie" komuś w tym, żeby ten "błąd" był jak najbardziej bolesny może być uzasadnione tym, że może w przyszłości się na tym błędzie tamten czegoś nauczy...
                                                    Zwłaszcza jak zostawiamy uznaniowość do oceny tegoż zwykłemu Januszowi za kółkiem... Który mając wystarczająco duże auto będzie usadzał, a nie przepraszam dawał się usadzać wszystkim tym którzy popełnią mniej lub bardziej złośliwie taki błąd... Może moja córka kiedyś niewprawnie wyjadzie z rozbiegówki przed takiego TIRa... Aż strach pomyśleć...
                                                    Wiem, że gdybam, ale oczekuję na drodze, że wszyscy będą dążyli do unikania niebezpieczeństwa a nie usadzania, czy postępowania by nikt nie pomyślał, że tańczą jak inni zagrają...
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 29.09.21, 10:19
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > >Teraz widzisz, że to nie jest moja zasada?
                                                    > Ależ powyżej dokładnie opisalem o jakiej zasadzie pisałem, że ją rozumiem.

                                                    Gdzie "wyżej"? Tam, gdzie pisałeś o "mojej zasadzie" gdy mowa była o tańczeniu na rozkaz?

                                                    > Ot wg mnie nie jest to wystarczające kryterium - bo jest to gdybanie.
                                                    > Pewnikowo można było tylko podjąć decyzje tu i teraz i o tym piszę...
                                                    > To Ty w pewnym sensie próbowałeś uzasadnić gdybanym bezpieczeństwem w przyszłoś
                                                    > ci, nie ja...
                                                    > Więc cytując Ciebie: "typowe pierdzielenie"
                                                    > o tym co możę będzie, a może nie będzie...

                                                    Jeżeli miałbyś być spójny w tym, co piszesz, to tak naprawdę zawsze gdybasz, nic nie wiesz i nie powinieneś w ogóle jeździć samochodem. Bo nie wiadomo, co się wydarzy i niczego nie da się przewidzieć.

                                                    > Pytanie czy "pomaganie" komuś w tym, żeby ten "błąd" był jak najbardziej bolesn
                                                    > y może być uzasadnione tym, że może w przyszłości się na tym błędzie tamten cze
                                                    > goś nauczy...

                                                    To nie jest pomaganie - to jest brak przeszkadzania. On sam chce ten błąd popełnić - więc decyzja należy wyłącznie do niego.
                                                    Doświadczenie wskazuje, że walory edukacyjne są niemałe.

                                                    > Który mając wystarczająco duże auto będzie usadzał, a nie przepraszam daw
                                                    > ał się usadzać wszystkim tym którzy popełnią mniej lub bardziej złośliwie taki
                                                    > błąd... Może moja córka kiedyś niewprawnie wyjadzie z rozbiegówki przed takiego
                                                    > TIRa... Aż strach pomyśleć...

                                                    Do ciebie to nigdy nie dotrze.
                                                    Czym innym jest błąd, a czym innym złośliwe rozkazywanie "tańcz, kurwa".

                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 29.09.21, 10:35
                                                    >Gdzie "wyżej"? Tam, gdzie pisałeś o "mojej zasadzie" gdy mowa była o tańczeniu >na rozkaz?
                                                    Napisałem, że od początku dyskusji rozumiem zasadę którą się kierujesz, a później wyjaśniłem co miałem na myśli... Jeśli się mylę/myliłem wyjaśnij. Jeśli nie - po co ciągniesz?

                                                    >Jeżeli miałbyś być spójny w tym, co piszesz, to tak naprawdę zawsze gdybasz, nic >nie wiesz i nie powinieneś w ogóle jeździć samochodem. Bo nie wiadomo, co się
                                                    >wydarzy i niczego nie da się przewidzieć.
                                                    Relatywizujesz i rozmywasz. Piszemy o konkretnej sytuacji i momencie podejmowania decyzji, a nie Twoich hipotezach na temat tego, czy mam się obawiać jazdy samochodem czy nie.

                                                    >To nie jest pomaganie - to jest brak przeszkadzania. On sam chce ten błąd
                                                    > popełnić - więc decyzja należy wyłącznie do niego.
                                                    Brak przeszkadzania w tym wypadku jest pomaganiem.
                                                    Dlaczego pozbawiasz kierowce TIRa jego decyzyjności?

                                                    >Doświadczenie wskazuje, że walory edukacyjne są niemałe.
                                                    Zapomniałbym. Przecież Twoje doświadczenie bije doświadczenie innych. A Twoje przeświadczenie o tym wcale nie ociera się o megalomanie...

                                                    >Do ciebie to nigdy nie dotrze.
                                                    >Czym innym jest błąd, a czym innym złośliwe rozkazywanie "tańcz, kurwa".
                                                    A czym innym jest ułomna ocena człowieka na ten temat w chwili gdy nie powinien tracić czasu na rozstrzyganie, czy coś było wystarczająco złośliwe czy nie i czy aby ta "złośliwość" to nie efekt jego emocji...
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 29.09.21, 14:45
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > >Gdzie "wyżej"? Tam, gdzie pisałeś o "mojej zasadzie" gdy mowa była o tańcz
                                                    > eniu >na rozkaz?
                                                    > Napisałem, że od początku dyskusji rozumiem zasadę którą się kierujesz, a późni
                                                    > ej wyjaśniłem co miałem na myśli... Jeśli się mylę/myliłem wyjaśnij. Jeśli nie
                                                    > - po co ciągniesz?

                                                    Już ci cytowałem przecież. Pisałem o zasadzie "masz zatańczyć, jak ci zagram bo inaczej coś mi się stanie" z adnotacją, że mam nadzieję, że dobrze tę zasadę przekazałem. Na co ty odpowiedziałeś, że od początku rozumiesz moją zasadę.

                                                    >
                                                    > >Jeżeli miałbyś być spójny w tym, co piszesz, to tak naprawdę zawsze gdybas
                                                    > z, nic >nie wiesz i nie powinieneś w ogóle jeździć samochodem. Bo nie wi
                                                    > adomo, co się
                                                    > >wydarzy i niczego nie da się przewidzieć.
                                                    > Relatywizujesz i rozmywasz.

                                                    Tak - po prostu stosuję twój sposób. U ciebie przecież nigdy nic nie wiadomo, nic nie da się ocenić.

                                                    > >To nie jest pomaganie - to jest brak przeszkadzania. On sam chce ten błąd
                                                    >
                                                    > > popełnić - więc decyzja należy wyłącznie do niego.
                                                    > Brak przeszkadzania w tym wypadku jest pomaganiem.
                                                    > Dlaczego pozbawiasz kierowce TIRa jego decyzyjności?

                                                    Gdzie niby pozbawiam? Stwierdzam, że ma prawo nie przeszkadzać.

                                                    > >Doświadczenie wskazuje, że walory edukacyjne są niemałe.
                                                    > Zapomniałbym. Przecież Twoje doświadczenie bije doświadczenie innych. A Twoje p
                                                    > rzeświadczenie o tym wcale nie ociera się o megalomanie...

                                                    Znowu galtomek ... rzyg ...


                                                    > >Do ciebie to nigdy nie dotrze.
                                                    > >Czym innym jest błąd, a czym innym złośliwe rozkazywanie "tańcz, kurwa".
                                                    > A czym innym jest ułomna ocena człowieka na ten temat w chwili gdy nie powinien
                                                    > tracić czasu na rozstrzyganie, czy coś było wystarczająco złośliwe czy nie i c
                                                    > zy aby ta "złośliwość" to nie efekt jego emocji...

                                                    Akurat tu nie trzeba być bystrym by zobaczyć, o co kurwie w sharanie chodziło.
                                                    I można się tego było spodziewać, więc argument o braku czasu też upada.


                                                    > >Tak.
                                                    > >Ale jeżeli uznajesz, że nie, to równie dobrze można uznać prawo "spychamy
                                                    > z drogi >tych, co się za bardzo wloką".
                                                    > Ale to Ty właśnie chcesz uznaniowości i oceny użytkownika do tego czy coś może
                                                    > czy nie może.

                                                    Ja postuluję prawo logiczne i naturalne, a nie ustanawiane przez lewaków w imię idei "im ktoś głupszy tym więcej mu się należy".

                                                    > W Twoim podsumowaniu zapomniałeś, że to Ty subiektywnie oceniasz ten jak to naz
                                                    > wałeś "kaprys", a nie masz patentu na nieomylność...
                                                    > I ta ocena też mieści się w stwierdzeniu "tego co Ty uważasz za słuszne"

                                                    Czyli znowu uciekasz w "nie wchodzę do windy, bo nie wiem, co się stanie".


                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 29.09.21, 15:49
                                                    >Już ci cytowałem przecież. Pisałem o zasadzie "masz zatańczyć, jak ci zagram bo
                                                    > inaczej coś mi się stanie" z adnotacją, że mam nadzieję, że dobrze tę zasadę
                                                    >przekazałem. Na co ty odpowiedziałeś, że od początku rozumiesz moją zasadę.

                                                    Czyli jak Ci już wcześniej opisałem: moja rozumiana zasada którą się kierujesz była praktycznie dodaniem "nie dam się..." do zasady o której Ty piszesz i którą negujesz... Czyli tak jak napisalem wcześniej czepiasz się słówek miast treści...

                                                    >Tak - po prostu stosuję twój sposób. U ciebie przecież nigdy nic nie wiadomo, nic
                                                    > nie da się ocenić.

                                                    Napiszę po raz setny. Po prostu uważam, że są sytuację, gdy ocena ludzka będzie zbyt ułomnym narzędziem. Dlatego uważam za działanie dające prawie 100% pewności, że nic złego się nie stanie, a jednocześnie jako odruchowe i domyślne za właściwsze i bezpieczniejsze.

                                                    >Gdzie niby pozbawiam? Stwierdzam, że ma prawo nie przeszkadzać.
                                                    To ocenia i podejmuje decyzje, czy po prostu jedzie? Bo to są dwa różne zachowania kierowcy, albo świadomie podejmuje decyzje bo wg niego ma takie prawo ze względu na poziom złośliwości tamtego, albo nieświadomie, po prostu sobie jedzie, a tamten sam się wpakował... Jest albo, albo... Wg Ciebie w tej sytuacji jest decyzja kierowcy TIRa czy tylko decyzja kierowcy VW?

                                                    >Znowu galtomek ... rzyg ...
                                                    e tam nie badź taki skromny, wciąż uczę się od Ciebie... Ale jeszcze nie potrafię na argumentu odpowiadać czerwonymi wtrętami jak nie o żółtku to o nieobecnym koledze...

                                                    >Akurat tu nie trzeba być bystrym by zobaczyć, o co kurwie w sharanie chodziło.
                                                    >I można się tego było spodziewać, więc argument o braku czasu też upada.
                                                    Czyli jednak emocjonalna reakcja (czyt. zaniechanie reakcji) na to co kurwie w VW chodziło?

                                                    >Ja postuluję prawo logiczne i naturalne, a nie ustanawiane przez lewaków w imię
                                                    > idei "im ktoś głupszy tym więcej mu się należy".
                                                    Postulujesz, a nie dostrzegasz paradoksu tego, że prawo takie będzie oceniane na bieżąco przez zwykłych Januszy na drodze i oni na szybko ocenią to zupełnie inaczej niż Ty... Ba każdy z użytkowników może ocenić to nieco inaczej, będzie widział kilka sekund więcej, będzie miał inny układ odniesienia itd.
                                                    Właśnie po to jest nadrzędne prawo, by unikać uznaniowości... Jego problemem jest zbytnia komplikacja i niejasność co też doprowadza do interpretacji przeróżnych (jak ten z VW i teskt o suwaku).
                                                    Stąd moje podejście najprostsze z możliwych unikanie niebezpieczeństwa. Skupianie się na swoich czynachi decyzjach i minimalizacja niebezpieczeństwa przez każdego na drodze w logiczny sposób ograniczy ilość sytuacji niebezpiecznych.

                                                    >Czyli znowu uciekasz w "nie wchodzę do windy, bo nie wiem, co się stanie".
                                                    Znowu klemensujesz i uciekasz od tego, że ocena nigdy nie będzie obiektywna, a uznaniowość zawsze zwiększa ryzyko wojenek, a tym samym zmniejsza bezpieczeństwo na drodze.

                                                    Spróbuj wycofać sytuację do punktu w którym kierowca TIRa postanowił sięgnąć do manetek świateł długich i klaksonu...
                                                    Postaraj się wymazać wszystko co wiesz o tym co się później wydarzyło.
                                                    I zastosuj bezemocjonalną, bez wcielanie się w rolę, bez rozstrzygania o złośliwości kierowcy VW, logikę patrząc na zdarzenie z góry.
                                                    Analizując stricte dane, wszystkie za i przeciw, prawdopodobieństwa, ryzyka, siły które będą działały, odcinając się od emocji kierowców (bo to coś malo niebieskiego). Czy naprawdę z takiej stricte matematyczno-logicznej analizy wyjdzie Ci, że kolizja ma lepszy wynik, niż przyhamowanie o 5-10km/h?




                                                    Bo mi wyszło, że wszystkie Twoje argumenty dot. emocji i gdybania, a nie mierzalnych miar tu i teraz...
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 29.09.21, 17:12
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > Czyli jak Ci już wcześniej opisałem: moja rozumiana zasada którą się kierujesz
                                                    > była praktycznie dodaniem "nie dam się..." do zasady o której Ty piszesz i któr
                                                    > ą negujesz... Czyli tak jak napisalem wcześniej czepiasz się słówek miast treści...

                                                    Przecież to "dodanie" zmienia całkowicie treść. Jest to właściwie zaprzeczenie.
                                                    Ale wiadomo - nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne ...

                                                    > Napiszę po raz setny. Po prostu uważam, że są sytuację, gdy ocena ludzka będzie
                                                    > zbyt ułomnym narzędziem.

                                                    Ta ocena dokonuje się cały czas. Ocena, czy się zmieścisz, czy hamować, czy przyspieszyć. I jakoś to działa.
                                                    Natomiast w sytuacji, gdzie coś jest ewidentnego, tobie od razu się włącza "a skąd wiesz?".

                                                    > >Gdzie niby pozbawiam? Stwierdzam, że ma prawo nie przeszkadzać.
                                                    > To ocenia i podejmuje decyzje, czy po prostu jedzie?

                                                    Ocenia i podejmuje decyzję, by po prostu jechać.

                                                    > Czyli jednak emocjonalna reakcja (czyt. zaniechanie reakcji) na to co kurwie w
                                                    > VW chodziło?

                                                    Niby dlaczego emocjonalna? Niech kurwa się pałuje - TIR miał prawo jechać, to jechał. Jak by kurwa przyspieszyła żeby nie dostać w dupę, to też OK.

                                                    > Skupianie się na swoich czynachi decyzjach i minimalizacja niebezpieczeństwa przez każ
                                                    > dego na drodze w logiczny sposób ograniczy ilość sytuacji niebezpiecznych.

                                                    Już była o tym mowa, więc się nie powtarzaj.
                                                    Zresztą cały czas się cofasz do czegoś, na co ci już odpowiadałem.

                                                    > Czy naprawdę z takiej stricte matematyczno-logicznej analizy wyjdzie
                                                    > Ci, że kolizja ma lepszy wynik, niż przyhamowanie o 5-10km/h?

                                                    Dla TIRa - czemu nie? Przynajmniej na przyszłość kurwa z sharana nie będzie fikać. A to jest bardzo dobry wynik.

                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 29.09.21, 17:39
                                                    >Przecież to "dodanie" zmienia całkowicie treść. Jest to właściwie zaprzeczenie.

                                                    A nie o przeciwstawienie się tej zasadzie o której Ty pisałeś Ci chodziło?

                                                    Nadal w znaczeniu i treści nie widzę różnicy między tym o czym myślałem i Ci już dawno napisałem, a tym o czym Ty myślałeś...

                                                    > Ocena, czy się zmieścisz, czy hamować, czy przyspieszyć. I jakoś to działa.
                                                    Ale ta ocena jest metryczna, analityczna... odruchowa, ale bazująca na obiektach i poza błędami oceny( dlatego unika się raczej jazdy na krawędzi) niezmienna od miejsca z którego jej dokonujesz...
                                                    Ocena tego czy to błąd czy złośliwość i czy ktoś mógł odebrać Twoje wcześniejsze działanie jako złośliwość itd itp. jest znacznie mniej deterministyczna...

                                                    >Natomiast w sytuacji, gdzie coś jest ewidentnego, tobie od razu się włącza "a skąd >wiesz?".
                                                    Nie, mi się włącza tryb >uniknąć<, a dopiero później się ew. zastanawiać... Filmik z kamery tak szybko się nie nadpiszę, mam zawsze czas by ew. przeanalizować na spokojnie sytuacje i np. powiadomić tych co są od nauczenia tego złego...

                                                    >Ocenia i podejmuje decyzję, by po prostu jechać.
                                                    Czyli jednak uznaje czy to była złośliwość i wg niej decyduje, więc jednak emocje wchodzą w grę...

                                                    >Niech kurwa się pałuje - TIR miał prawo jechać, to jechał. Jak by kurwa
                                                    >przyspieszyła żeby nie dostać w dupę, to też OK.

                                                    No tak - jak widzę zero emocji...

                                                    >Już była o tym mowa, więc się nie powtarzaj.
                                                    >Zresztą cały czas się cofasz do czegoś, na co ci już odpowiadałem.
                                                    Tylko ja? Ja tam uważam, że kręcimy się w kółko nie przedstawiając żadnych nowych argumentów i powtarzając ciągle to samo, a nadal uważam swoje za badziej mierzalne i obiektywne mniej zależne od emocji, błędów, uznaniowości, czy odmiennej oceny tej samej sytuacji przez różnych użytkowników drogi...

                                                    >Dla TIRa - czemu nie? Przynajmniej na przyszłość kurwa z sharana nie będzie >fikać. A to jest bardzo dobry wynik.

                                                    Czego nie rozumiesz w słowach:
                                                    "Postaraj się wymazać wszystko co wiesz o tym co się później wydarzyło.
                                                    I zastosuj bezemocjonalną, bez wcielanie się w rolę, bez rozstrzygania o złośliwości kierowcy VW, logikę patrząc na zdarzenie z góry."

                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 29.09.21, 18:12
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > >Przecież to "dodanie" zmienia całkowicie treść. Jest to właściwie zaprzeczenie.
                                                    >
                                                    > A nie o przeciwstawienie się tej zasadzie o której Ty pisałeś Ci chodziło?

                                                    Tak, chodziło o przeciwstawienie się. Zatem zdecydowanie to nie jest moja zasada.

                                                    > >Natomiast w sytuacji, gdzie coś jest ewidentnego, tobie od razu się włącza
                                                    > "a skąd >wiesz?".
                                                    > Nie, mi się włącza tryb >uniknąć<, a dopiero później się ew. zastanawiać...

                                                    Tu czasu było na tyle dużo, że kierowca TIRa mógł ocenić, że to była złośliwość.

                                                    > >Ocenia i podejmuje decyzję, by po prostu jechać.
                                                    > Czyli jednak uznaje czy to była złośliwość i wg niej decyduje, więc jednak emoc
                                                    > je wchodzą w grę...

                                                    Uznaje - co nie znaczy, że emocje wchodzą w grę. Pisałem o tym wiele razy - kręcisz się w kółko.

                                                    > >Niech kurwa się pałuje - TIR miał prawo jechać, to jechał. Jak by kurwa
                                                    >
                                                    > >przyspieszyła żeby nie dostać w dupę, to też OK.
                                                    >
                                                    > No tak - jak widzę zero emocji...

                                                    Nic nie widzisz. Znowu masz tylko WRAŻENIA. Wyobrażasz sobie, jak ktoś to emocjonalnie wypowiada. Ale to nie jedyny możliwy scenariusz.

                                                    > "Postaraj się wymazać wszystko co wiesz o tym co się później wydarzyło.
                                                    > I zastosuj bezemocjonalną, bez wcielanie się w rolę, bez rozstrzygania o złośli
                                                    > wości kierowcy VW, logikę patrząc na zdarzenie z góry."

                                                    Przecież wymazałem - nawet pisząc wcześniej że sharan mógłby sobie przyspieszyć i uniknąć lania po dupie.


                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 30.09.21, 10:57
                                                    Czyli:
                                                    "Uważam, że zasada ta to nie danie sobie narzucić komuś innemu jak masz postępować, jeśli nie jest to zgodne z Twoim przekonaniem o słuszności... Niezależnie czy to wynika z prawa, czy z zachowania innych... Nie będziesz tańczyć jak Ci zagrają... Ja to rozumiem..."
                                                    Jest zasadą która czy przyświeca czy nie?

                                                    Bo ja pisalem o niej, a Ty pisałeś o zaprzeczaniu zasadzie która Ci nie przyświeca, czyli:
                                                    "masz zatańczyć, jak ci zagram bo inaczej coś mi się stanie"

                                                    Dla mnie moja definicja "Twojej zasady" o której ja pisałem jest znaczeniowo spójna do zaprzeczania "zasady" o której Ty pisałeś. Ale Ty czerwono będziesz się czepiać, że Ty pisałeś o czymś innym a ja się nie dostosowałem. Mimo, że wyjaśniłem i wg mnie znaczeniowo się dokładnie pokryło to co myślałem z tym co Ty chciałeś przekazać...
                                                    Jeśli nie proszę wyjaśnij dokładnie o co Ci chodzi, poza zamęczeniem przeciwnika?

                                                    >Tu czasu było na tyle dużo, że kierowca TIRa mógł ocenić, że to była złośliwość.
                                                    Ale przecież chodzi o generalną zasadę wg której mamy się zachowywać na drodze. By uniknąć możliwości takich błędów które skończą się znacznie gorzej niż tutaj się skończyło.

                                                    >Nic nie widzisz. Znowu masz tylko WRAŻENIA. Wyobrażasz sobie, jak ktoś to
                                                    > emocjonalnie wypowiada.
                                                    A teraz przeczytaj dosłownie moje zdanie i zaprzecz, że bazowałeś na wrażeniu, aby odczytać jego kontekst i znaczenie... Tutaj też uczestniczą emocje, które są nieodzownym elementem odbioru i analizy informacji... Problemem jest gdy czerwień powoduje taki wybór tych emocji, interpretacji, oceny sytuacji , oceny słów, tak aby pasowało do założonego aksjomatu i oczekiwanego efektu. Właśnie tutaj najbardziej różnią się cechy czerwone od zielonych. Czerwień zawęża, filtruje, ogranicza do swojego punktu widzenia/rozumienia, powoduje wyjście od szczegółu, do ogółu, konkretny szczegółowy cel, konkretny przypadek, konkretna droga, konkretny plan, a na końcu dostosowanie dopiero otoczenia i ew. ekstrapolacja i powiązanie z innymi obszarami które ze sobą interferują, zieleń badziej kieruje się od ogólnych założeń, zrozumienia zależności, powiązań i wpływu na inne obszary, wymagań, ogólnego celu po co w ogóle jest to coś niezbędne... I dopiero od ogółu, przechodzimy do szczegółu niezbędnego rozwiązania i spełniania celów szczegółowych...
                                                    Tutaj widzę główną różnice między nami. Ty bazując na Twoich słowach widzisz tą konkretną sytuację, która dokładnie pasuje do podejścia które Ci przyświeca i jak sądzę nie potrafisz zrozumieć, że ktokolwiek ma jakiekolwiek ale do tego podejścia. Jeśli się mylę popraw mnie.
                                                    Ja bazuję na ogólnym podejściu do tego typu sytuacji stykowych na drodze, gdzie wsadzam swoją dumę, wrażania, uznaniowość i przeświadczenia do kieszeni, a kieruję się tylko zimną kalkulacją tu i teraz. Gdzie celem nadrzędnym jest uniknięcie zdarzeń potencjalnie niebezpiecznych dla wszelkich użytkowników drogi.

                                                    Dwa różne podejścia, ale podstawową różnicą jest chyba inne podejście do danej sytuacji jako zbioru danych (plus aksjomat dot. podejmowanej decyzji, ale tutaj jego wpływ moglibyśmy ocenić dopiero przy setkach różnych sytuacji).

                                                    >Przecież wymazałem - nawet pisząc wcześniej że sharan mógłby sobie >przyspieszyć i uniknąć lania po dupie.
                                                    Tak masz rację, ale niezależnie od przyśpieszania Sharana, TIR mógł też minimalnie zwolnić... Niczemu w tym układzie na daną chwilę by to nie zaszkodziło, a mogło pomóc...

                                                    A co do Twojej wcześniejszej wypowiedzi.
                                                    "bezemocjonalną, bez wcielanie się w rolę, bez rozstrzygania o złośliwości kierowcy VW, logikę patrząc na zdarzenie z góry"
                                                    To jak Ci wyszło:
                                                    "Dla TIRa - czemu nie? Przynajmniej na przyszłość kurwa z sharana nie będzie fikać."
                                                    Nie mam pojęcia. Jak porysowany zderzak jest lepszy niż nieporysowany. No i "fikająca kurwa" jest emocjonalną oceną sytuacji, czy tego chcesz czy nie...



                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 30.09.21, 11:19
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > Czyli:
                                                    > "Uważam, że zasada ta to nie danie sobie narzucić komuś innemu jak masz postępo
                                                    > wać, jeśli nie jest to zgodne z Twoim przekonaniem o słuszności... Niezależnie
                                                    > czy to wynika z prawa, czy z zachowania innych... Nie będziesz tańczyć jak Ci z
                                                    > agrają... Ja to rozumiem..."
                                                    > Jest zasadą która czy przyświeca czy nie?
                                                    >
                                                    > Bo ja pisalem o niej, a Ty pisałeś o zaprzeczaniu zasadzie która Ci nie przyświ
                                                    > eca, czyli:
                                                    > "masz zatańczyć, jak ci zagram bo inaczej coś mi się stanie"
                                                    >
                                                    > Dla mnie moja definicja "Twojej zasady" o której ja pisałem jest znaczeniowo sp
                                                    > ójna do zaprzeczania "zasady" o której Ty pisałeś. Ale Ty czerwono będziesz się
                                                    > czepiać, że Ty pisałeś o czymś innym a ja się nie dostosowałem.

                                                    Zaraz po tym, gdy wypisałem nie swoją zasadę i wyraziłem nadzieję, że wyartykułowałem ją wystarczająco precyzyjnie napisałeś, że od początku ją rozumiesz w kontekście mojej zasady:

                                                    K: Zasadę - mam nadzieję - przekazałem w zrozumiały sposób.
                                                    G: Problem w tym, że ja od początku rozumiem Twoją zasadę,


                                                    > Ale przecież chodzi o generalną zasadę wg której mamy się zachowywać na drodze.
                                                    > By uniknąć możliwości takich błędów które skończą się znacznie gorzej niż tutaj się skończyło.

                                                    Tak - dopóki ktoś nie wyłamie się poza schemat i nie zacznie pierwszy lekceważyć tej zasady. Wtedy pozostaje ocena, czy zagraża to mi. Jeżeli nie - wedle życzenia.
                                                    Coś bardziej w stylu "jak chcesz mi dowalić - to proszę bardzo; tylko później nie płacz, że sobie rękę połamałeś".

                                                    > >Nic nie widzisz. Znowu masz tylko WRAŻENIA. Wyobrażasz sobie, jak ktoś to
                                                    >
                                                    > > emocjonalnie wypowiada.
                                                    > A teraz przeczytaj dosłownie moje zdanie i zaprzecz, że bazowałeś na wrażeniu,
                                                    > aby odczytać jego kontekst i znaczenie...

                                                    Zaprzeczam. Komputer też by to zdanie tak zinterpretował, jak ja.

                                                    > Ja bazuję na ogólnym podejściu do tego typu sytuacji stykowych na drodze, gdzie
                                                    > wsadzam swoją dumę, wrażania, uznaniowość i przeświadczenia do kieszeni

                                                    Nigdy nie zrozumiesz, że to nie jest kwestia dumy, wrażeń, uznaniowości i przeświadczeń.
                                                    To zwykła zasada - "skoro chcesz zadymy, mimo że więcej na tym stracisz - twój wybór".

                                                    > >Przecież wymazałem - nawet pisząc wcześniej że sharan mógłby sobie 
                                                    > 2;przyspieszyć i uniknąć lania po dupie.
                                                    > Tak masz rację, ale niezależnie od przyśpieszania Sharana, TIR mógł też minimal
                                                    > nie zwolnić... Niczemu w tym układzie na daną chwilę by to nie zaszkodziło, a m
                                                    > ogło pomóc...

                                                    Piszesz nie na temat teraz. Znowu się kręcisz w kółko.
                                                    Mógł zwolnić, tak samo jak sharan mógł zaprzestać agresji i przyspieszyć. To sharan wszystko zainicjował i TIR nie miał obowiązku tego kończyć.

                                                    > A co do Twojej wcześniejszej wypowiedzi.
                                                    > "bezemocjonalną, bez wcielanie się w rolę, bez rozstrzygania o złośliwości kier
                                                    > owcy VW, logikę patrząc na zdarzenie z góry"
                                                    > To jak Ci wyszło:
                                                    > "Dla TIRa - czemu nie? Przynajmniej na przyszłość kurwa z sharana nie będzie fi
                                                    > kać."
                                                    > Nie mam pojęcia. Jak porysowany zderzak jest lepszy niż nieporysowany. No i "fi
                                                    > kająca kurwa" jest emocjonalną oceną sytuacji, czy tego chcesz czy nie...

                                                    Znowu się kręcisz w kółko - też ci o tym pisałem. I o zderzaku, i o emocjach.
                                                    Chyba zacznę numerować kwestie i cię do nich odsyłać, bo sam nie jesteś w stanie sobie zorganizować informacji. Cały czas ci się tylko WYDAJE i w kółko o tym wydawaniu piszesz.

                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 30.09.21, 14:32
                                                    >>Zaraz po tym, gdy wypisałem nie swoją zasadę i wyraziłem nadzieję, że wyartykułowałem ją wystarczająco precyzyjnie napisałeś, że od początku ją rozumiesz w kontekście mojej zasady:
                                                    K: Zasadę - mam nadzieję - przekazałem w zrozumiały sposób.
                                                    G: Problem w tym, że ja od początku rozumiem Twoją zasadę,<<

                                                    No i? Od początku czyli od początku dyskusji...
                                                    A później jak się zacząłeś czepiać wyartykułowałem jak ja rozumiem tą "Twoją zasadę"... Nadal nie widzę aby moje przemyślenie zasadniczo różniło się znaczeniem od tego co chciałeś przekazać...
                                                    A Ty czepiasz się o słówka i tyle... Tutaj nie ma narzuconej składni - a jedynie znaczenie.
                                                    Chyba, że moje rozumienie jest inne niż powinno, ale tego jakoś nie potrafisz mi wskazać...

                                                    >>Tak - dopóki ktoś nie wyłamie się poza schemat i nie zacznie pierwszy lekceważyć tej zasady. Wtedy pozostaje ocena, czy zagraża to mi. Jeżeli nie - wedle życzenia.
                                                    Coś bardziej w stylu "jak chcesz mi dowalić - to proszę bardzo; tylko później nie płacz, że sobie rękę połamałeś".<<

                                                    Ale znowu opierasz się na jednym przypadku, który skończył się jak na zaistniałą sytuacje i decyzje obydwu uczestników - szczęśliwie... A do tego jeden z uczestników (na szczęście nie ten kozaczący pierwszy) miał drastyczną przewagę siłową.
                                                    Jednak na drodze ruch nie jest odizolowany, podejście, że jak ktoś przegina to ja też mogę w ramach rewanżu jest dalece niebezpieczne i b. łatwo o efekt domina czy eskalacje... Tak jak wpominałem skupiasz się na jednym przypadku, ja na ogólnej zasadzie zachowania na drodze...
                                                    Wg mnie ogólna zasada zachowania na drodze oparta na "spróbuj uniknąć kolizji jeśli masz taką możliwość i nie zagrozi to bezpieczeństwa innych" przyłożona do wszystkich uczestników drogi (VW jakby się wg niej stosował nigdy nie wpadł by na pomysł by chamować - specjalnie przez ch), jest znacznie bezpieczniejsza ogólnie niż przeciwstawianie się "masz zatańczyć, jak ci zagram bo inaczej coś mi się stanie", gdy wszyscy stosują się do tej zasady wg własnej oceny sytuacji...
                                                    Spójrz szerzej na zastosowanie tej zasady przez różnych Januszy, Klemensów, Żółtych, Czerwonych, idiotów i niedzielnych kierowców... wszystkich milionów osób na polskich drogach... Naprawdę wolałbyś by wszyscy kierowali się Twoim podejściem czy jednak moim?
                                                    >Zaprzeczam. Komputer też by to zdanie tak zinterpretował, jak ja.
                                                    No to przeczytaj raz jeszcze.
                                                    A teraz porównaj ze zdaniem "No tak, ale ja tam nie widzę zero emocji"
                                                    Moje wcześniejsze zdanie czytane bez kontekstu i intonacji wcale nie znaczy to samo...
                                                    Czyli musisz oprzeć się na wrażeniu, a nie samym tekście.

                                                    >>Nigdy nie zrozumiesz, że to nie jest kwestia dumy, wrażeń, uznaniowości i przeświadczeń.
                                                    To zwykła zasada - "skoro chcesz zadymy, mimo że więcej na tym stracisz - twój wybór".<<
                                                    Sam kilka razy stwierdziłeś, że wymaga decyzji oraz uznania czy działanie innego uczestnika było złośliwe... Czyli jednak nie wymaga uznania?
                                                    Poza tym musisz uznać, że ktoś chce zadymy... Chcenie zadymy jest zdarzeniem emocjonalnym tak i ocena zdarzenia emocjonalnego będzie wymagała do podjęcia decyzji emocji...
                                                    Chyba, że jednak kluczowe nie jest chcenie zadymy, ale ta wielkość i to co kto na tym straci, ale wtedy upraszczamy to do "duży może więcej"...

                                                    > Mógł zwolnić, tak samo jak sharan mógł zaprzestać agresji i przyspieszyć.
                                                    Nie ma jak zarzucić komuś "kręcenie się w kółko" i napisanie czegoś ponownie i to czegoś z czym się zgodziłem... ;)

                                                    >Znowu się kręcisz w kółko - też ci o tym pisałem. I o zderzaku, i o emocjach.
                                                    Zacytuj gdzie i kiedy wcześniej wspomniałem o zdarzaku TIRa...

                                                    A co do kręcenia się w kółko uprawiamy to wspólnie od 5dni. Pytanie czy potrafisz dostrzec to także po swojej stronie, czy nadal będziesz się powtarzał względem moich wypowiedzi?

                                                    Aha w naszej dyskusji posługujemy się naszymi opiniami i oceną sytuacji i poglądami na to jak wg nas powinno się reagować w tego typu sytuacjach, więc nie wiem skąd takie a nie inne Twoje udawanie, że mi się wydaje, a Ty wiesz...
                                                    Vogon dość dobrze to ujął jednym słowem...
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 30.09.21, 16:45
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > >>Zaraz po tym, gdy wypisałem nie swoją zasadę i wyraziłem nadzieję, że
                                                    > wyartykułowałem ją wystarczająco precyzyjnie napisałeś, że od początku ją rozu
                                                    > miesz w kontekście mojej zasady:
                                                    > K: Zasadę - mam nadzieję - przekazałem w zrozumiały sposób.
                                                    > G: Problem w tym, że ja od początku rozumiem Twoją zasadę,<<
                                                    >
                                                    > No i? Od początku czyli od początku dyskusji...

                                                    Ale którą zasadę? Tę, o której dopiero co pisałem?

                                                    > >>Tak - dopóki ktoś nie wyłamie się poza schemat i nie zacznie pierwszy
                                                    > lekceważyć tej zasady. Wtedy pozostaje ocena, czy zagraża to mi. Jeżeli nie -
                                                    > wedle życzenia.
                                                    > Coś bardziej w stylu "jak chcesz mi dowalić - to proszę bardzo; tylko później n
                                                    > ie płacz, że sobie rękę połamałeś".<<
                                                    >
                                                    > Ale znowu opierasz się na jednym przypadku, który skończył się jak na zaistniał
                                                    > ą sytuacje i decyzje obydwu uczestników - szczęśliwie... A do tego jeden z ucze
                                                    > stników (na szczęście nie ten kozaczący pierwszy) miał drastyczną przewagę siło
                                                    > wą.

                                                    Zakończenie mnie nie interesuje. W czasie Strajku Kobiet blokowanie bmw skończyło się mniej szczęśliwie i wg mnie facet miał prawo jechać.
                                                    Że to ryzykuje blokujący, a nie blokowany, to już też pisałem wiele razy.

                                                    > Wg mnie ogólna zasada zachowania na drodze oparta na "spróbuj uniknąć kolizji j
                                                    > eśli masz taką możliwość i nie zagrozi to bezpieczeństwa innych" przyłożona do
                                                    > wszystkich uczestników drogi (VW jakby się wg niej stosował nigdy nie wpadł by
                                                    > na pomysł by chamować - specjalnie przez ch), jest znacznie bezpieczniejsza ogó
                                                    > lnie niż przeciwstawianie się "masz zatańczyć, jak ci zagram bo inaczej coś mi
                                                    > się stanie", gdy wszyscy stosują się do tej zasady wg własnej oceny sytuacji...

                                                    A wg mnie jest bezpieczniej, gdy ew. zadymiarz wie, że jeżeli przegnie, to żartów nie ma.

                                                    > >Zaprzeczam. Komputer też by to zdanie tak zinterpretował, jak ja.
                                                    > No to przeczytaj raz jeszcze.
                                                    > A teraz porównaj ze zdaniem "No tak, ale ja tam nie widzę zero emocji"
                                                    > Moje wcześniejsze zdanie czytane bez kontekstu i intonacji wcale nie znaczy to
                                                    > samo...

                                                    Komputer bierze pod uwagę kontekst.
                                                    Intonacji i tak nie widzę.

                                                    > >>Nigdy nie zrozumiesz, że to nie jest kwestia dumy, wrażeń, uznaniowoś
                                                    > ci i przeświadczeń.
                                                    > To zwykła zasada - "skoro chcesz zadymy, mimo że więcej na tym stracisz - twój
                                                    > wybór".<<
                                                    > Sam kilka razy stwierdziłeś, że wymaga decyzji oraz uznania czy działanie inneg
                                                    > o uczestnika było złośliwe... Czyli jednak nie wymaga uznania?

                                                    Uznaniowość a uznanie to nie to samo. Kierując pojazdem cały czas coś trzeba uznać.

                                                    > Poza tym musisz uznać, że ktoś chce zadymy... Chcenie zadymy jest zdarzeniem em
                                                    > ocjonalnym tak i ocena zdarzenia emocjonalnego będzie wymagała do podjęcia decy
                                                    > zji emocji...

                                                    Wg ciebie komputer nie rozpozna, że ktoś zachowuje się prowokacyjnie?

                                                    > > Mógł zwolnić, tak samo jak sharan mógł zaprzestać agresji i przyspieszyć.
                                                    >
                                                    > Nie ma jak zarzucić komuś "kręcenie się w kółko" i napisanie czegoś ponownie i
                                                    > to czegoś z czym się zgodziłem... ;)

                                                    Napisałem ponownie, bo ponownie o tym samym pisałeś.

                                                    > >Znowu się kręcisz w kółko - też ci o tym pisałem. I o zderzaku, i o emocja
                                                    > ch.
                                                    > Zacytuj gdzie i kiedy wcześniej wspomniałem o zdarzaku TIRa...

                                                    Coś o możliwych szkodach u jednego i drugiego. Nie będę szukał.

                                                    > A co do kręcenia się w kółko uprawiamy to wspólnie od 5dni. Pytanie czy potrafi
                                                    > sz dostrzec to także po swojej stronie, czy nadal będziesz się powtarzał względ
                                                    > em moich wypowiedzi?

                                                    Oczywiście - tylko że ja odpowiadam na twoje argumenty, a ty robisz przeskok do początku.

                                                    > Aha w naszej dyskusji posługujemy się naszymi opiniami i oceną sytuacji i poglą
                                                    > dami na to jak wg nas powinno się reagować w tego typu sytuacjach, więc nie wie
                                                    > m skąd takie a nie inne Twoje udawanie, że mi się wydaje, a Ty wiesz...
                                                    > Vogon dość dobrze to ujął jednym słowem...

                                                    Zależy, czego te opinie dotyczą. Sam zresztą przyznałem, że jedynym punktem spornym jest to, czy TIR ma tańczyć, jak mu zagrają tylko dlatego, żeby grającemu nic się nie stało.
                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 30.09.21, 17:35
                                                    >Ale którą zasadę? Tę, o której dopiero co pisałem?
                                                    Twoją, czyli taką która Ci przyświeca... Mam znowu cytować co zrozumiałem jako Twoją zasadę? czy chcesz się czepiać składni dla samego czepiania?
                                                    Jeśli znaczenie było inne napisz.
                                                    Zauważ, że w moim zdaniu nie było "a ja znam tą zasadę..." Tylko "Problem w tym, że ja od początku rozumiem Twoją zasadę" Czytaj zanim zacząłeś tłumaczyć tą złą zasadę zrozumiałem co Ci się uroiło w głowie...


                                                    >Zakończenie mnie nie interesuje.
                                                    Czyli rzucisz się pod koła czołgu który będzie Ci blokował wolność jeśli Cię nie interesuję zakończenie? Czy jednak inetesuje się, żeby Tobie nic się nie stało a nie interesuje Cię los tego kogo uznasz, za złośliwie blokującego i ew. przypadkowych współuczestników...
                                                    >Że to ryzykuje blokujący, a nie blokowany, to już też pisałem wiele razy.
                                                    Ryzykuje bardziej mniejszy/słabszy i nie ma to nic wspólnego z tym kto jest blokującym a kto blokowanym...
                                                    Pozatym znowu izolujesz sytuacje do tych dwóch uczestników tak jakby zdarzenie nie mogło mieć wpływu na innych...

                                                    >A wg mnie jest bezpieczniej, gdy ew. zadymiarz wie, że jeżeli przegnie, to żartów nie ma.
                                                    W chwili zdarzenia? Nie. Jedynie może w przyszłości, albo nauczy się, żeby stosować agresje tylko na słabszych... Bo tak działa Twoja filozofia na wspomnianych przez Ciebie osiedlowych cwaniaczków. Uczą się kogo mogą zaczepiać a nie że nie mogą...

                                                    >Komputer bierze pod uwagę kontekst.
                                                    >Wg ciebie komputer nie rozpozna, że ktoś zachowuje się prowokacyjnie?
                                                    Wszystko zależy jak go oprogramujemy. Ale bazując na braku określania emocji to nie rozróżni kontekstu jeśli mu wprost tego nie wpiszemy. A na drodze nie rozróżni czy to kwestia awarii, błędu czy złośliwości. Zresztą możemy wziąć najbardziej zaawansowany pojazd autonomiczny i sprawdzić jak się zachowa komputer w takiej sytuacji.

                                                    >Intonacji i tak nie widzę.
                                                    Ale odruchowo dodajesz (albo raczej dodaje to Twój mózg wg oczekiwanego kontekstu). Stąd wymiana zdań w internecie bywa, aż tak trudna. Nie wiem czy zauważyłeś, że często staram się pisać więcej niż pełnymi zdaniami bo zauważyłem, że w skrótach myślowych ludziom ucieka kontekst/treść i włączają się emocje.

                                                    >Napisałem ponownie, bo ponownie o tym samym pisałeś.
                                                    >Oczywiście - tylko że ja odpowiadam na twoje argumenty, a ty robisz przeskok do początku.
                                                    A Twoje argumenty się oczywiście zmieniają? Nie zauważyłem.
                                                    Dokładnie mogę Cię tutaj zacytować i napisać względem Ciebie... Tak wygląda ta dyskusja od kilku dni.

                                                    >Zależy, czego te opinie dotyczą. Sam zresztą przyznałem, że jedynym punktem
                                                    > spornym jest to, czy TIR ma tańczyć, jak mu zagrają tylko dlatego, żeby
                                                    > grającemu nic się nie stało.
                                                    Niestety, poza sprowadzaniem to jednej sytuacji VW i TIRa (ok drugiej o podobnej różnicy wagowej BMW vs pieszy), czego ja w swej analizie nie robię, to jeszcze ja przeciwstawiam prawu do wolności jazdy w wybranym kierunku ryzyko zagrożenia dla wszystkich użytkowników drogi i tych których uznajesz za złośliwie blokujących, i tych którzy nie dadzą się blokować (nawet o 5km/h) ale i innych na których może wpłynąć...

                                                    No i powtórzę pytanie bo nie widzę odpowiedzi wprost:
                                                    Spójrz szerzej na zastosowanie tej zasady przez różnych Januszy, Klemensów, Żółtych, Czerwonych, idiotów i niedzielnych kierowców... wszystkich milionów osób na polskich drogach... Naprawdę wolałbyś by wszyscy kierowali się Twoim podejściem czy jednak moim?
                                                    Niezależnie od wielkości pojazdów którymi się poruszają...
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 01.10.21, 13:50
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > >Ale którą zasadę? Tę, o której dopiero co pisałem?
                                                    > Twoją, czyli taką która Ci przyświeca... Mam znowu cytować co zrozumiałem jako
                                                    > Twoją zasadę? czy chcesz się czepiać składni dla samego czepiania?
                                                    > Jeśli znaczenie było inne napisz.

                                                    K: Zasadę - mam nadzieję - przekazałem w zrozumiały sposób.
                                                    G: Problem w tym, że ja od początku rozumiem Twoją zasadę

                                                    Czyli odpowiadając mi na "Zasadę - mam nadzieję - przekazałem w zrozumiały sposób" słowami "Problem w tym, że ja od początku rozumiem Twoją zasadę" miałeś na myśli zupełnie inną zasadę niż tak, o której napisałem?

                                                    > >Zakończenie mnie nie interesuje.
                                                    > Czyli rzucisz się pod koła czołgu

                                                    Było. Nie kręć się w kółko.

                                                    > W chwili zdarzenia? Nie. Jedynie może w przyszłości, albo nauczy się, żeby stos
                                                    > ować agresje tylko na słabszych... Bo tak działa Twoja filozofia na wspomnianyc
                                                    > h przez Ciebie osiedlowych cwaniaczków. Uczą się kogo mogą zaczepiać a nie że n
                                                    > ie mogą...
                                                    >

                                                    Zapewniam cię, że nie. Bo nie wiedzą, na kogo się nadzieją.
                                                    Dlaczego sharan kozaczył z TIRem, mimo że wiedział, że jak przyjdzie co do czego, to nie ma szans?

                                                    > >Napisałem ponownie, bo ponownie o tym samym pisałeś.
                                                    > >Oczywiście - tylko że ja odpowiadam na twoje argumenty, a ty robisz przesk
                                                    > ok do początku.
                                                    > A Twoje argumenty się oczywiście zmieniają? Nie zauważyłem.

                                                    I dobrze że nie zauważyłeś, bo się nie zmieniają.

                                                    > ja przeciwstawiam prawu do wolności jazdy w wybranym kierunku ryzyko zagrożen
                                                    > ia dla wszystkich użytkowników drogi i tych których uznajesz za złośliwie bloku
                                                    > jących, i tych którzy nie dadzą się blokować (nawet o 5km/h) ale i innych na kt
                                                    > órych może wpłynąć...

                                                    Może akurat dookoła było pusto?

                                                    >
                                                    > No i powtórzę pytanie bo nie widzę odpowiedzi wprost:
                                                    > Spójrz szerzej na zastosowanie tej zasady przez różnych Januszy, Klemensów, Żół
                                                    > tych, Czerwonych, idiotów i niedzielnych kierowców... wszystkich milionów osób
                                                    > na polskich drogach... Naprawdę wolałbyś by wszyscy kierowali się Twoim podejśc
                                                    > iem czy jednak moim?
                                                    > Niezależnie od wielkości pojazdów którymi się poruszają...

                                                    Wolałbym, żeby kierowano się moim podejściem.
                                                    Na początku mogłoby być gorzej, ale na dłuższą metę to się opłaca.

                                • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 11:30
                                  > Widzę, że zauważyłeś wątek.

                                  Już wcześniej.

                                  > Tutaj TIR nie miał czynnego udziału - nie zrobił ani jednej rzeczy, by do
                                  > czegokolwiek doprowadzić. Faktem jest natomiast, że nie zrobił też nic,
                                  > by NIE doprowadzić

                                  No właśnie - a rzecz własnie w tym w tym, że kierowca TIR-a ma prawny obowiązek zrobić tak, by do sytuacji, która miała miejsce (czyli puknięcia w dupę) NIE doprowadzić.

                                  > lecz o prawie naturalnym

                                  Nie ma czegoś takiego jak "prawo naturalne".

                                  > Podstawą jest "chcącemu nie dzieje się krzywda".

                                  Nie ma takiej zasady w cywilizowanym prawie. To jest wymysł pojebanych korwinistów.

                                  > Jeżeli kładziesz się pod walec, bo masz taki kaprys, nie możesz oczekiwać,
                                  > że stawiając własne zdrowie i życie kierujący walcem musi to uwzględniać.

                                  Owszem, kierujący walcem ma prawny obowiązek uniknąć przejechania cię, jeśli tylko w porę zauważy, że kładziesz się pod walec i jest w stanie zareagować.

                                  > Jeżeli wg ciebie to jest dzicz, to trudno.

                                  Nie "według mnie", tylko według zasad i prawa obowiązujących z grubsza we wszystkich cywilizowanych państwach świata.
                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 12:51
                                    vogon.jeltz napisał:

                                    > No właśnie - a rzecz własnie w tym w tym, że kierowca TIR-a ma prawny obowiązek

                                    Może mieć też prawny obowiązek opierdolenia mu gały klęcząc. Nie o tym piszę.

                                    > > Jeżeli wg ciebie to jest dzicz, to trudno.
                                    >
                                    > Nie "według mnie", tylko według zasad i prawa obowiązujących z grubsza we wszystkich cywilizowanych państwach świata.

                                    To akurat mnie nie rusza - te "cywilizowane państwa" same ostatnio się przekonały, że ich zasady nie do końca się sprawdzają.
                                    Dla mnie dziczą jest, że ktoś mi każe tańczyć bo jak nie, to się potnie.

                                    > Problem w tym, że klemens ma po prostu pojebany zestaw aksjomatów (typu założenie o istnieniu "prawa naturalnego" etc.)

                                    Takie coś istnieje i jest uwzględniane oraz rozpatrywane przez największych myślicieli. Więc wstrzymaj się przed używaniem obelżywych słów wobec ludzi, którzy cię przerastają.
                                    "Absurdalny" wniosek masz wyżej - będziesz tańczył?
                                    • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 13:39
                                      > Może mieć też prawny obowiązek opierdolenia mu gały klęcząc

                                      Nie może, bo nie ma takiego prawnego obowiązku.

                                      > Nie o tym piszę.

                                      No właśnie, coraz bardziej odnoszę wrażenie, że nie bardzo wiesz, o czym piszesz. Bo na pewno nie o świecie rzeczywistym, w którym obowiązują takie zasady, jak ci mówię.

                                      > To akurat mnie nie rusza - te "cywilizowane państwa" same ostatnio
                                      > się przekonały, że ich zasady nie do końca się sprawdzają.

                                      Każde zasady ustanowione sztucznie jak prawo nie do końca się sprawdzają. Zawsze sprawdzają się tylko prawa fizyki. A nawet i one mają w większości ograniczony obszar stosowalności. I co z tego?

                                      > Dla mnie dziczą jest, że ktoś mi każe tańczyć bo jak nie, to się potnie.

                                      Jak mi wskażesz, gdzie w prawie zapisany jest taki obowiązek, to wtedy pogadamy.

                                      > Takie coś istnieje i jest uwzględniane oraz rozpatrywane
                                      > przez największych myślicieli.

                                      Dupcycieli. Wszelkie wywody na temat tzw. "prawa naturalnego" ZAWSZE albo są pierdoletami typu garbage in - garbage out (bez przełożenia na to, jak świat naprawdę funkcjonuje - coś jak tzw. "wolny rynek" w ekonomii korwinistycznej), albo ukrytymi pod tym hasełkiem zasadami doktryny religijnej.

                                      Każde prawo jest zawsze tylko i wyłącznie tworem sztucznym danej społeczności. Jedne bezwzględne ograniczenia wynikają z praw biologii i fizyki - no ale nie o takim prawie naturalnym mowa.
                                      • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 15:37
                                        vogon.jeltz napisał:

                                        > > Może mieć też prawny obowiązek opierdolenia mu gały klęcząc
                                        >
                                        > Nie może, bo nie ma takiego prawnego obowiązku.

                                        Ale nie o prawnych obowiązkach tu mowa.
                                        Prawa są różne w różnych miejscach, więc to żaden argument.

                                        > > Nie o tym piszę.
                                        >
                                        > No właśnie, coraz bardziej odnoszę wrażenie, że nie bardzo wiesz, o czym piszes
                                        > z.

                                        Gdybym nie wiedział, o czym piszę, to nie wiedziałbym też że nie o tym piszę, więc nie mógłbym stwierdzić, że "nie o tym piszę".
                                        Mylisz wartościowanie zdania "o tym piszę" z niewiedzą, o czym piszę.

                                        > > Dla mnie dziczą jest, że ktoś mi każe tańczyć bo jak nie, to się potnie.
                                        >
                                        > Jak mi wskażesz, gdzie w prawie zapisany jest taki obowiązek, to wtedy pogadamy

                                        A TIR nie powinien "zaniechać"? Sharan każe mu hamować i on MUSI - zgodnie z prawem - posłuchać. Tylko dlatego, żeby mu niczego złego nie zrobić.

                                        > Każde prawo jest zawsze tylko i wyłącznie tworem sztucznym danej społeczności.
                                        > Jedne bezwzględne ograniczenia wynikają z praw biologii i fizyki - no ale nie o
                                        > takim prawie naturalnym mowa.

                                        Czyli wg ciebie w prawach społeczności nie ma wspólnych cech?
                                        • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 15:59
                                          > Ale nie o prawnych obowiązkach tu mowa.

                                          Owszem, właśnie o prawnych obowiązkach tu mowa. Dokładnie o tym, jak powinien zachować się kierowca TIR-a zgodnie z prawem stanowionym, a nie o twoich fantasmagoriach na temat jego praw i powinności moralnych.

                                          > Prawa są różne w różnych miejscach, więc to żaden argument.

                                          Akurat obowiązek unikania niebezpiecznych zachowań na drodze (w tym zaniechań prowadzących do kolizji) został sformalizowany w konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym, która została ratyfikowana przez kilkadziesiąt państw - więc jest taki sam w bardzo wielu miejscach.

                                          > Mylisz wartościowanie zdania "o tym piszę" z niewiedzą, o czym piszę.

                                          No więc jak dla mnie ewidentnie masz problem z przekazaniem tego, o czym piszesz. Jedno, czego jestem pewien, to że nie piszesz o świecie rzeczywistym.

                                          > A TIR nie powinien "zaniechać"? Sharan każe mu hamować i on MUSI - zgodnie
                                          > z prawem - posłuchać. Tylko dlatego, żeby mu niczego złego nie zrobić.

                                          To jest niestety jeden z podstawowych problemów osobników ze skrzywieniem prawicowo-korwinistycznym: stosowanie analogii z jednej sfery życia lub prawa poprzez rozszerzanie ich na inne, gdzie nie mają one zastosowania (popularny przykład: ochrona zdrowia vs. weterynaria). Tymczasem prawo traktuje różne sfery odmiennie i o ile przepisy regulujące ruch drogowy są w tej kwestii dosyć rygorystyczne i jasno nakładają obowiązek powstrzymywania się od działań mogących spowodować szkody u innych (nawet jeśli ci inni tej zasady nie przestrzegają), o tyle kwestie grożenia samobójstwem w wypadku niespełnienia idiotycznego warunku nie są nigdzie szczegółowo regulowane. Dlatego też twój przykład jest kompletnie z dupy.

                                          > Czyli wg ciebie w prawach społeczności nie ma wspólnych cech?

                                          Owszem, występują wspólne cechy - aczkolwiek w stopniu dalece mniejszym niż chcieliby teoretycy tzw. "prawa naturalnego" (np. istnieją społeczności, w których nieznane jest "święte" i "naturalne" prawo własności, a już w kwestii "naturalnych" związków pomiędzy kobietami i mężczyznami prawa różnych społeczności przewidywały najróżniejsze dopuszczalne konfiguracje). Te podobieństwa najczęściej wynikają właśnie ze wspomnianych ograniczeń biologicznych lub fizycznych, ale reguła "chcącemu nie dzieje się krzywda" absolutnie się w tych kategoriach nie mieści.
                                          • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 16:11
                                            vogon.jeltz napisał:

                                            > > Ale nie o prawnych obowiązkach tu mowa.
                                            >
                                            > Owszem, właśnie o prawnych obowiązkach tu mowa.

                                            Nie w moim przypadku.
                                            Jak jest zgodnie z prawem, to ja wiem. Trzeba tańczyć, żeby ktoś sobie nic nie zrobił.

                                            > > Mylisz wartościowanie zdania "o tym piszę" z niewiedzą, o czym piszę.
                                            >
                                            > No więc jak dla mnie ewidentnie masz problem z przekazaniem tego, o czym piszes
                                            > z. Jedno, czego jestem pewien, to że nie piszesz o świecie rzeczywistym.

                                            Piszę o wartościowaniu i na pewno wielu ludzi się ze mną zgadza. Co widać nawet po komentarzach pod filmem.
                                            A prawo w "cywilizowanych" krajach to wiadomo, że chroni skurwieli.

                                            > o tyle kwestie grożenia samobójstwem w wypadku niespełnienia idiotycznego warunku nie s
                                            > ą nigdzie szczegółowo regulowane. Dlatego też twój przykład jest kompletnie z dupy.

                                            Ale który przykład? Przykład masz na filmie. "Masz, chuju, zahamować - bo jak nie, to coś mi się stanie i ja do tego świadomie doprowadziłem".

                                            > Te podobieństwa najczęściej
                                            > wynikają właśnie ze wspomnianych ograniczeń biologicznych lub fizycznych, ale r
                                            > eguła "chcącemu nie dzieje się krzywda" absolutnie się w tych kategoriach nie mieści.

                                            To dlaczego sąd w wyroku na Nergala (uniewinniającym) powołał się na tę regułę?

                                            • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 16:23
                                              >Piszę o wartościowaniu i na pewno wielu ludzi się ze mną zgadza. Co widać nawet >po komentarzach pod filmem.

                                              90% komentujących pod filmem tak jak my widzi głównego winowajcę w gościu z VW, a jednocześnie widzi złe zachowanie kierowcy składu...
                                              Naprawdę widzisz tam Twoje podejście?
                                            • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 16:28
                                              > Nie w moim przypadku.

                                              Że nie w twoim przypadku to się domyśliłem. Przecież napisałem, że snujesz jakieś fantasmagorie o prawach i powinnościach moralnych kierowcy TIR-a. Sęk w tym, że nie mają one żadnego znaczenia dla oceny prawnej zaistniałej sytuacji, w tym stwierdzenia winy. A o winę przecież chodziło w twoim poście inicjującym wątek, czyż nie?

                                              > Jak jest zgodnie z prawem, to ja wiem. Trzeba tańczyć,
                                              > żeby ktoś sobie nic nie zrobił.

                                              Czyli nie wiesz, jak jest zgodnie z prawem. Nie trzeba. Prawo nie nakłada takiego obowiązku.

                                              > Piszę o wartościowaniu i na pewno wielu ludzi się ze mną zgadza.
                                              > Co widać nawet po komentarzach pod filmem.

                                              Komentarze pod filmem na youtubie jako argument? Błagam, klemens, nie sądziłem że jesteś w stanie upaść aż tak nisko. Przecież to jest w takich przypadkach zawsze ściek rzygowin totalnych przygłupów.

                                              > A prawo w "cywilizowanych" krajach to wiadomo, że chroni skurwieli.

                                              Prawo w cywilizowanych krajach powstało po to, żeby zapewnić obywatelom jak najlepsze warunki do życia. Co się w dużej mierze udaje: nigdy w historii ludzie nie żyli dłużej, dostatniej, szczęśliwiej i bezpieczniej niż w owych krajach właśnie. Co obejmuje także najmniejsze w dziejach ryzyko zgonu lub odniesienia obrażeń w wyniku przemocy lub agresywnego działania kogoś egzekwującego swoje "prawo naturalne".

                                              > Ale który przykład?

                                              Idiotyczny przykład z tańczeniem i samobójstwem, oczywiście. Która to sytuacja nie jest sytuacją w ruchu drogowym, zatem zasady kodeksu drogowego jej nie obejmują.

                                              > Przykład masz na filmie. "Masz, chuju, zahamować - bo jak nie,
                                              > to coś mi się stanie i ja do tego świadomie doprowadziłem".

                                              Masz zahamować, bo prawo nakłada na ciebie obowiązek unikania zdarzeń prowadzących do kolizji. Co mówią na ten temat twoje "zasady moralne" jest kompletnie nieistotne.

                                              > To dlaczego sąd w wyroku na Nergala (uniewinniającym) powołał się
                                              > na tę regułę?

                                              Nie wiem, nie znam uzasadnienia wyroku na Nergala (i nie chce mi się szukać). Podejrzewam jednak, że nie miało to żadnego związku z jakimkolwiek "prawem naturalnym".
                                              • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 25.09.21, 11:41
                                                vogon.jeltz napisał:

                                                > > Nie w moim przypadku.
                                                >
                                                > Że nie w twoim przypadku to się domyśliłem. Przecież napisałem, że snujesz jaki
                                                > eś fantasmagorie o prawach i powinnościach moralnych kierowcy TIR-a.

                                                To coś późno się domyśliłeś, skoro cały czas gadałeś o ustanowionym prawie.
                                                W krajach islamskich też jest prawo - głupie prawo, totalnie nienaturalne - ale tobie to pewnie nie przeszkadza.

                                                > > Jak jest zgodnie z prawem, to ja wiem. Trzeba tańczyć,
                                                > > żeby ktoś sobie nic nie zrobił.
                                                >
                                                > Czyli nie wiesz, jak jest zgodnie z prawem. Nie trzeba. Prawo nie nakłada takie
                                                > go obowiązku.

                                                Nakłada obowiązek przyhamowania (zatańczenia), jeżeli ten przede mną ma taki KAPRYS. TIR musi zgodnie z prawem przyhamować, żeby tamten sobie niczego nie zrobił.

                                                > Komentarze pod filmem na youtubie jako argument? Błagam, klemens, nie sądziłem
                                                > że jesteś w stanie upaść aż tak nisko. Przecież to jest w takich przypadkach za
                                                > wsze ściek rzygowin totalnych przygłupów.

                                                Zależy od kanału.
                                                Tak czy owak - nawet i w "Wiadomościach" może pojawić się coś racjonalnego i słusznego.

                                                > > Przykład masz na filmie. "Masz, chuju, zahamować - bo jak nie,
                                                > > to coś mi się stanie i ja do tego świadomie doprowadziłem".
                                                >
                                                > Masz zahamować, bo prawo nakłada na ciebie obowiązek unikania zdarzeń prowadząc
                                                > ych do kolizji. Co mówią na ten temat twoje "zasady moralne" jest kompletnie nieistotne.

                                                A nakłada, bo jak nie zatańczę wg jego kaprysu, to coś może mu się stać.

                                                > > To dlaczego sąd w wyroku na Nergala (uniewinniającym) powołał się
                                                > > na tę regułę?
                                                >
                                                > Nie wiem, nie znam uzasadnienia wyroku na Nergala (i nie chce mi się szukać). P
                                                > odejrzewam jednak, że nie miało to żadnego związku z jakimkolwiek "prawem natur
                                                > alnym".

                                                Ale ma związek z tą regułą.
                                                • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 25.09.21, 14:21
                                                  Ach te wizualizacje tego co myśli zły kierowca VW...

                                                  A może podejść zimno niebiesko. Jest przeszkoda, cel uniknąć kolizji z przeszkodą, realizacja delikatnie przyhamowac...

                                                  A nie tworzyć emocjonalne wizualizacje co myślał lub nie myślał, jak to odbierzesz Ty, co kiedyś ktoś zrobi itd.

                                                  Czyste uniknięcie kolizji, bez zbędnego ładunku emocjonalno-przypuszczeniowego...

                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 15:51
                                                    Problem w tym, że ja od początku rozumiem Twoją zasadę, tylko zupełnie się z nią nie zgadzam i uważam, że dla ruchu drogowego wprowadza więcej zagrożeń niż zysków...
                                                    I im zimniej do tego podchodzę tym mniej sensowności mi z tego wychodzi...
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 16:14
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > Problem w tym, że ja od początku rozumiem Twoją zasadę, tylko zupełnie się z ni
                                                    > ą nie zgadzam i uważam, że dla ruchu drogowego wprowadza więcej zagrożeń niż zy
                                                    > sków...

                                                    I w ten sposób najlepiej udowodniłeś, że wcale jej nie rozumiesz.
                                                    Bo ja napisałem o zasadzie obowiązującej, która mi się nie podoba, a nie o żadnej "mojej".

                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 16:23
                                                    Ale wiesz, że teraz czepiasz się słówek dla samego czepiania się?

                                                    A i tak nikomu nie będzie się chciało przebijać przez te wszystkie posty, by wysnuć wnioski na temat tego co sądzisz i jakie wygibasy logiczne w tej dyskusji już wykonywałeś...

                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 16:46
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > Ale wiesz, że teraz czepiasz się słówek dla samego czepiania się?

                                                    Nie - jest mowa o zasadzie, która jest w miarę precyzyjnie zdefiniowana. Ty nagle zaczynasz mówić o zupełnie innej zasadzie, niż ta, o której jest mowa. Czyli zupełnie odwracasz porządek logiczny.
                                                    Pisz przynajmniej na temat i zorientuj się, o czym faktycznie piszesz.

                                                    > A i tak nikomu nie będzie się chciało przebijać przez te wszystkie posty, by wy
                                                    > snuć wnioski na temat tego co sądzisz i jakie wygibasy logiczne w tej dyskusji
                                                    > już wykonywałeś...

                                                    Jakie "wszystkie" posty? Pisałem o tym 4 posty wcześniej. Już nie pamiętasz, o czym jest mowa?

                                                    Z wami, żółtymi, zawsze tak jest. Nawet nie wiecie, co jest tematem - wszystko wam się plącze. I do wszystkich pretensje o to, tylko nie do siebie.
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 16:58
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > Hmmm... to skupiaj się na ostatnich 3-4 postach. Ja jednak staram się ogarnąć i
                                                    > zrozumieć całość dyskusji. Polecam.

                                                    Ale co polecasz? Skoro kontekst jest o konkretnej zasadzie, to znaczy że możesz ją sobie zmieniać dowolnie, bo gdzieś indziej pisałem o innej zasadzie?

                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 17:14
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > Jak sądziłem dyskutujemy o jednym zdarzeniu i jednym kontekście dot. jego inter
                                                    > pretacji... Masz ich więcej? To by wiele tłumaczyło...

                                                    I w ramach tego zdarzenia została poruszona kwestia pewnej zasady. Dosyć precyzyjnie zdefiniowanej. Ty zacząłeś nagle pisać o innej zasadzie.
                                                    Skonkretyzuj, o co konkretnie masz pretensje.
                                                    I nie zachowuj się jak debil galtomek, który pyta i sam sobie odpowiada jak mu wygodnie.

                                                    I NIE SPIESZ SIĘ. Dasz radę to ogarnąć, tylko trochę pomyśl. Tak będzie szybciej.
                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 27.09.21, 17:31
                                                    A mógłbyś odciąć się od tej czerwonki i nie dorzucać dopisków na poziomie podstawówki? Proszę.
                                                    Bo chciałbym Cię traktować poważnie, a robisz wszystko by było to niemożliwe.

                                                    Ja mogę wypowiedzieć się tylko w swoim imieniu i wyjaśnić tylko swoje słowa, a Ty proszę wyjaśnij swoje. Tak na pewno będzie szybciej.

                                                    Napisałem, że rozumiem zasadę która Ci przyświeca.
                                                    Uważam, że zasada ta to nie danie sobie narzucić komuś innemu jak masz postępować, jeśli nie jest to zgodne z Twoim przekonaniem o słuszności... Niezależnie czy to wynika z prawa, czy z zachowania innych... Nie będziesz tańczyć jak Ci zagrają...
                                                    Ja to rozumiem, bo w dużej części mojego życia, zwłaszcza zawodowego, sam taką stosuję...

                                                    Ja jednak tutaj oceniam sytuację z punktu widzenia bezpieczeństwa i uważam, że delikatne przyhamowanie, tak aby nie doszło do uderzenia bylo by lepsze i bezpieczniejsze niż zachowanie zgodne z przekonaniem...

                                                    Na drodze, bezpieczeństwo jest dla mnie najważniejsze. I jak nagłe hamowanie do 0 uznałbym za zbyt niebezpieczne. Tak delikatne przyhamowanie jako próbę uniknięcią kolizji uważam za uzasadnione i brak jakiejkolwiek reakcji uważam za błąd.



                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 28.09.21, 10:12
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > Napisałem, że rozumiem zasadę która Ci przyświeca.

                                                    Ale mowa teraz była o innej zasadzie, która mi NIE przyświeca. I w tym kontekście stwierdziłeś, że to moja zasada.

                                                    > Uważam, że zasada ta to nie danie sobie narzucić komuś innemu jak masz postępow
                                                    > ać, jeśli nie jest to zgodne z Twoim przekonaniem o słuszności... Niezależnie c
                                                    > zy to wynika z prawa, czy z zachowania innych... Nie będziesz tańczyć jak Ci za
                                                    > grają...

                                                    Jeżeli wynika to ze złośliwości. Czasami ktoś się przede mnie trochę wepcha, na zwężeniu muszę trochę poczekać, po pojechał pierwszy (ale on czekałby na mnie dużo dłużej) - w takich przypadkach ustępuję/współpracuję. Płynność i optymalizacja ruchu jest dla mnie najistotniejsza.
                                                    Jednak nie w przypadku, gdy bandyta próbuje na mnie wymusić, bym tańczył.

                                                    > Ja jednak tutaj oceniam sytuację z punktu widzenia bezpieczeństwa i uważam, że
                                                    > delikatne przyhamowanie, tak aby nie doszło do uderzenia bylo by lepsze i bezpi
                                                    > eczniejsze niż zachowanie zgodne z przekonaniem...

                                                    Wtedy kutafon będzie to robił nagminnie. A tak - dostał lekkiego, kontrolowanego strzała o który sam się prosił i na pewno zastanowi się, czy prosić ponownie. Sumarycznie tak jest lepiej pod kątem bezpieczeństwa.

                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 28.09.21, 12:03
                                                    >Ale mowa teraz była o innej zasadzie, która mi NIE przyświeca. I w tym kontekście >stwierdziłeś, że to moja zasada.
                                                    I nadal poza czerwonymi wtykami nie masz ochoty wyjaśnić w czym moje stwierdzenie i opis "Zasady która Ci przyświeca" i którą rozumiem ale nie akceptuje tak logicznie odbiera od wspomnianej przez Ciebie Zasady...
                                                    Czy jednak chodzi o czepianie się słów a nie sens?

                                                    Co do reszty to nie musisz mi pisać po raz n-ty tego samego. Nie zmieni to tego, że ani przed zdarzeniem nie masz pojęcia o kontrolowalności sytuacji, ani nie masz czasu na analizę tego jak to wpłynie na bezpieczeństwo teraz i bezpieczeństwo w przyszłośći (co jest i tak gdybologią) i jest tylko emocjonalne "nie dam się do niczego zmusić" - takie jest moje zdanie...
                                                    Ja odruchowo przyhamuję, bo dla mnie uniknięcie jest nadrzędne (oczywiście biorę pod uwagę jak najwięcej danych z otoczenia) a na pewno ew. uznawanie czy coś jest kozakowaniem i specjalną złośliwością nie wpływa na to, że uznaję że brak kolizji jest bezpieczniejsze niż jakakolwiek kolizja...

                                                    Nie masz pojęcia czy kutafon robi i będzie robił to nagminnie - wiesz tylko tyle ile widzisz na zamieszczonym filmiku, a reszta to odczucia i przypuszczenia...
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 28.09.21, 13:09
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > >Ale mowa teraz była o innej zasadzie, która mi NIE przyświeca. I w tym kon
                                                    > tekście >stwierdziłeś, że to moja zasada.
                                                    > I nadal poza czerwonymi wtykami nie masz ochoty wyjaśnić w czym moje stwierdzen
                                                    > ie i opis "Zasady która Ci przyświeca" i którą rozumiem ale nie akceptuje tak l
                                                    > ogicznie odbiera od wspomnianej przez Ciebie Zasady...
                                                    > Czy jednak chodzi o czepianie się słów a nie sens?

                                                    "Masz, chuju, zahamować - bo jak nie,
                                                    to coś mi się stanie i ja do tego świadomie doprowadziłem"
                                                    Zasadę - mam nadzieję - przekazałem w zrozumiały sposób.

                                                    Problem w tym, że ja od początku rozumiem Twoją zasadę


                                                    Teraz widzisz, że to nie jest moja zasada?

                                                    > Nie masz pojęcia czy kutafon robi i będzie robił to nagminnie - wiesz tylko tyl
                                                    > e ile widzisz na zamieszczonym filmiku, a reszta to odczucia i przypuszczenia...

                                                    Typowe pierdzielenie "i tak nie wiesz". Ano nie wiem, czy jak wsiądę do windy, to się liny nie pourywają. To lepiej nie wsiadać.


                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 28.09.21, 13:20
                                                    >Teraz widzisz, że to nie jest moja zasada?
                                                    Ależ powyżej dokładnie opisalem o jakiej zasadzie pisałem, że ją rozumiem.
                                                    Czyli nadal twierdzisz, że to nie jest zasada z którą się utożsamiasz?

                                                    >Typowe pierdzielenie "i tak nie wiesz". Ano nie wiem, czy jak wsiądę do windy, to > się liny nie pourywają. To lepiej nie wsiadać.
                                                    Ale to działa w obie strony jest pewien zbiór zdarzeń z prognozowanymi prawdopodobieństwami... Dlaczego Ty masz prawo twierdzić co będzie robił lub nie będzie, a ja nie mam prawa twierdzić, iż nie ma żadnej pewności, że będzie lub nie będzie...
                                                    Ot wg mnie nie jest to wystarczające kryterium - bo jest to gdybanie.
                                                    Pewnikowo można było tylko podjąć decyzje tu i teraz i o tym piszę...
                                                    To Ty w pewnym sensie próbowałeś uzasadnić gdybanym bezpieczeństwem w przyszłości, nie ja...
                                                    Więc cytując Ciebie: "typowe pierdzielenie"
                                                    o tym co możę będzie, a może nie będzie...
                                                  • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 28.09.21, 12:39
                                                    > To nie jest myśl sharana, lecz podsumowanie naszego lewackiego prawa.

                                                    Gdzie, twoim zdaniem, jest w takim razie prawo "nielewackie"? Że w krajach islamskich jest "głupie i nienaturalne" - to już wiemy. Zatem nie tam. Więc gdzie?
                                                • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 28.09.21, 12:38
                                                  > To coś późno się domyśliłeś, skoro cały czas gadałeś o ustanowionym prawie.

                                                  Domyśliłem się od samego początku. Dlatego właśnie pisałem o prawie stanowionym, bo chciałem ci uzmysłowić właściwe kategorie, w jakich należy rozpatrywać tę sytuację (szczególnie gdy chodzi o kwestię winy), a nie rozmawiać o twoich niezbyt mądrych i kompletnie nieistotnych fantasmagoriach, co na ten temat mówi nieistniejące "prawo naturalne".

                                                  > W krajach islamskich też jest prawo - głupie prawo, totalnie nienaturalne

                                                  Och, doprawdy? Zapytaj dowolnego imama, to ci powie, że to twoje prawo jest głupie i totalnie nienaturalne, a "prawem naturalnym" jest właśnie szariat, bo został zapisany w Koranie, który jest wieczny i podyktowany przez samego boga.

                                                  Generalnie każdego, kto posługuje się hasełkiem "prawo naturalne" należy szczuć psami.

                                                  > Nakłada obowiązek przyhamowania (zatańczenia),

                                                  Nakłada obowiązek przyhamowania. Nie nakłada obowiązku zatańczenia. To z punktu widzenia prawa dwie różne kategorie spraw, więc nie pieprz.

                                                  > TIR musi zgodnie z prawem przyhamować, żeby tamten sobie niczego nie zrobił.

                                                  Owszem. A to dlatego, że ochrona zdrowia i życia ludzi - nawet narażających je umyślnie - zawsze ma dużo wyższy priorytet, niż fantasmagorie kolesi od "prawa naturalnego".

                                                  > Zależy od kanału.

                                                  Jeszcze nie widziałem kanału poświęconego sytuacjom drogowym, na którym komentarze nie byłyby ściekiem debilizmu.

                                                  > A nakłada, bo jak nie zatańczę wg jego kaprysu, to coś może mu się stać.

                                                  Tańczyć nie musisz i nie bredź. Natomiast w ruchu drogowym bezpieczeństwo, zdrowie i życie innych użytkowników stoi wyżej niż twoja "wolność".

                                                  > Ale ma związek z tą regułą.

                                                  Ta reguła, jak wszystkie reguły prawa, jest konstruktem sztucznym oraz przede wszystkim ma bardzo ograniczony zakres zastosowania. Nie możesz, choćbyś chciał, sprzedać się w niewolę. Nie możesz, choćbyś chciał, zawrzeć niezgodnej z prawem umowy (znaczy - możesz, tylko nie będzie ona ważna). Itd. itp.
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 28.09.21, 13:14
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > Och, doprawdy? Zapytaj dowolnego imama, to ci powie, że to twoje prawo jest głu
                                                    > pie i totalnie nienaturalne, a "prawem naturalnym" jest właśnie szariat, bo zos
                                                    > tał zapisany w Koranie, który jest wieczny i podyktowany przez samego boga.
                                                    >
                                                    > Generalnie każdego, kto posługuje się hasełkiem "prawo naturalne" należy szczuć
                                                    > psami.

                                                    Czyli wg ciebie można ustalić COKOLWIEK i nie ma żadnego kryterium w miarę obiektywnego, by można się było do owego ustalenia przyczepić - czyż nie?

                                                    > > A nakłada, bo jak nie zatańczę wg jego kaprysu, to coś może mu się stać.
                                                    >
                                                    > Tańczyć nie musisz i nie bredź.

                                                    Muszę - "tańczenie" jest tu wynikiem działania "rób, chuju, co ci każę, bo taki mam aktualnie kaprys".

                                                    > > Ale ma związek z tą regułą.
                                                    >
                                                    > Ta reguła, jak wszystkie reguły prawa, jest konstruktem sztucznym oraz przede w
                                                    > szystkim ma bardzo ograniczony zakres zastosowania. Nie możesz, choćbyś chciał,
                                                    > sprzedać się w niewolę. Nie możesz, choćbyś chciał, zawrzeć niezgodnej z prawe
                                                    > m umowy (znaczy - możesz, tylko nie będzie ona ważna). Itd. itp.

                                                    Ale wiele rzeczy możesz. Zobaczyć coś, co obrazi twoje uczucia religijne albo nadstawić dupę TIRowi.

                                                    > Czyli "jak taki kozaczący sam się usadzi, to potem nie fika"? Czy tylko ja widz
                                                    > ę śmieszność tej teoryjki?

                                                    Pewnie tak. Nie wystarcza ci wyobraźni, by zrozumieć o co chodzi.
                                                    Pierwszy z brzegu przykład - ktoś chce komuś cepem przypierdolić, a sam przy wymachiwaniu nim wali się w jaja. Sam się usadził? Sam. Będzie kozaczył? Wątpię.

                                                    > > Gdzie widzisz emocje w stwierdzeniu "robię swoje - od ciebie zależy,
                                                    > > co ci się stanie"?
                                                    >
                                                    > To stwierdzenie jest jedną wielką erupcją emocji p.t. megalomania.

                                                    Naucz się znaczenia słów, których używasz.






                                                  • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 28.09.21, 13:37
                                                    > Czyli wg ciebie można ustalić COKOLWIEK i nie ma żadnego kryterium w miarę
                                                    > obiektywnego, by można się było do owego ustalenia przyczepić - czyż nie?

                                                    Zgadza się, "kryterium" to jest jedynie wartość zadanej funkcji celu, którą przyjmujemy sami, równie arbitralnie jak prawo. Faktycznie nie istnieje coś takiego jak "w miarę obiektywne kryterium"

                                                    > Muszę - "tańczenie"

                                                    Och, teraz pojawił się cudzysłów, ale on nic nie zmienia. Tańczyć nie musisz, unikać kolizji musisz - tak stanowi prawo.

                                                    > Ale wiele rzeczy możesz.

                                                    Możesz. Ale ta zasada to jest kontratyp czyli de facto wyjątek, a nie ogólnie obowiązująca reguła.

                                                    > Naucz się znaczenia słów, których używasz.

                                                    Według słownika jest to przesadne przekonanie o swojej wartości. Czyli dokładnie to co prezentujesz: uważasz, że ty i to co robisz ma taką bezwzględną wartość, że masz do tego prawo niezależnie od ewentualnych zachowań innych, z którymi nie musisz się liczyć, jeśli naruszyłoby to twoje wewnętrzne przekonanie o własnej słuszności.
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 29.09.21, 10:25
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > Czyli wg ciebie można ustalić COKOLWIEK i nie ma żadnego kryterium w miarę
                                                    > > obiektywnego, by można się było do owego ustalenia przyczepić - czyż nie?
                                                    >
                                                    > Zgadza się, "kryterium" to jest jedynie wartość zadanej funkcji celu, którą prz
                                                    > yjmujemy sami, równie arbitralnie jak prawo. Faktycznie nie istnieje coś takieg
                                                    > o jak "w miarę obiektywne kryterium"

                                                    Tak.
                                                    Ale jeżeli uznajesz, że nie, to równie dobrze można uznać prawo "spychamy z drogi tych, co się za bardzo wloką".


                                                    > > Muszę - "tańczenie"
                                                    >
                                                    > Och, teraz pojawił się cudzysłów, ale on nic nie zmienia. Tańczyć nie musisz, u
                                                    > nikać kolizji musisz - tak stanowi prawo.

                                                    To się niczym nie różni od tańczenia, bo ktoś ma taki a nie inny kaprys.

                                                    > > Ale wiele rzeczy możesz.
                                                    >
                                                    > Możesz. Ale ta zasada to jest kontratyp czyli de facto wyjątek, a nie ogólnie o
                                                    > bowiązująca reguła.

                                                    Sąd jakoś tego nie podkreślił, że "w tym wyjątkowym przypadku przyjmujemy zasadę ..."

                                                    > > Naucz się znaczenia słów, których używasz.
                                                    >
                                                    > Według słownika jest to przesadne przekonanie o swojej wartości. Czyli d
                                                    > okładnie to co prezentujesz: uważasz, że ty i to co robisz ma taką bezwzględną
                                                    > wartość, że masz do tego prawo niezależnie od ewentualnych zachowań innych, z k
                                                    > tórymi nie musisz się liczyć, jeśli naruszyłoby to twoje wewnętrzne przekonanie
                                                    > o własnej słuszności.

                                                    Owszem - mam do tego prawo, o ile ktoś ma kaprys, bym zachowywał się tak, jak on sobie aktualnie życzy.
                                                    I owszem - jego kaprys stawiam zdecydowanie poniżej tego, co robię i na co mam aktualnie ochotę.
                                                    To trochę co innego niż twoje ułomne, nieuwzględniające tej podstawowej cechy podsumowanie, jakoby ogólnie czyjeś zachowanie było mniej ważne niż to, co uważam za słuszne.


                                                  • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 29.09.21, 10:55
                                                    >Tak.
                                                    >Ale jeżeli uznajesz, że nie, to równie dobrze można uznać prawo "spychamy z drogi >tych, co się za bardzo wloką".
                                                    Ale to Ty właśnie chcesz uznaniowości i oceny użytkownika do tego czy coś może czy nie może. Jeśli kierowca zmienia pas i uzna że ktoś złośliwie mu ten pas zajmuje to może nadal zmieniać, a nie będzie tańczył jak ktoś go zmusza...
                                                    Słabym punktem tej filozofii jest osoba oceniająca działania innych.
                                                    W sytuacji ograniczonego czasu i danych istnieje olbrzymie ryzyko zlej oceny.

                                                    W Twoim podsumowaniu zapomniałeś, że to Ty subiektywnie oceniasz ten jak to nazwałeś "kaprys", a nie masz patentu na nieomylność...
                                                    I ta ocena też mieści się w stwierdzeniu "tego co Ty uważasz za słuszne"
                                                  • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 29.09.21, 15:21
                                                    > Ale jeżeli uznajesz, że nie, to równie dobrze można uznać prawo
                                                    > "spychamy z drogi tych, co się za bardzo wloką".

                                                    Teoretycznie można. Ale takiego prawa nie ma, bo cywilizowany świat (np. kilkadziesiąt krajów sygnatariuszy konwencji wiedeńskiej) przyjęło inne kryteria.

                                                    > To się niczym nie różni od tańczenia, bo ktoś ma taki a nie inny kaprys.

                                                    Z punktu widzenia prawa różni się zasadniczo. Pisałem ci: sytuacje, które wydają się (szczególnie komuś ze skrzywieniem korwinistycznym) analogiczne na pewnym poziomie abstrakcji, ale dotyczą zasadniczo różnych sfer życia, traktowane są przez prawo odmiennie.

                                                    > Sąd jakoś tego nie podkreślił, że "w tym wyjątkowym przypadku
                                                    > przyjmujemy zasadę ..."

                                                    Po pierwsze: jak powiadam, nie znam uzasadnienia wyroku, więc nie wiem, co sąd podkreślił, a czego nie podkreślił. Po drugie: wcale nie musiał tego podkreślać, po prostu zastosował tę zasadę w jej ograniczonym obszarze stosowalności - co nie znaczy, że obowiązuje ona zawsze i wszędzie (np. w ruchu drogowym).

                                                    > Owszem - mam do tego prawo, o ile ktoś ma kaprys, bym zachowywał się tak,
                                                    > jak on sobie aktualnie życzy.
                                                    > I owszem - jego kaprys stawiam zdecydowanie poniżej tego, co robię
                                                    > i na co mam aktualnie ochotę.

                                                    Ogólnie to prawo w tym wypadku ci na to nie zezwala.

                                                    Bardziej szczegółowo - problem polega na tym, że wszystko zależy, co ty sobie uznasz za "kaprys". Np. - już zresztą o tym dyskutowaliśmy - ktoś blokujący drogę i uniemożliwiający ci przejazd to będzie dla ciebie "kaprys" (więc przejechanie go jest słuszne, a przynajmniej nie stanowi problemu), a dla niego to może być korzystanie z wolności protestu i demonstrowania w sprawie, którą uważa za ważną i słuszną.

                                                    Mamy tu więc twoje widzimisię jako punkt odniesienia - niezależnie od tego, co np. stanowi prawo - i wyłączne stosowanie go do oceny tego, co stanowi czyjś "kaprys". To oznacza właśnie przekonanie o swojej nadzwyczajnej wartości - czyli megalomanię.
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 29.09.21, 17:18
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > Ale jeżeli uznajesz, że nie, to równie dobrze można uznać prawo
                                                    > > "spychamy z drogi tych, co się za bardzo wloką".
                                                    >
                                                    > Teoretycznie można. Ale takiego prawa nie ma, bo cywilizowany świat (np. kilkad
                                                    > ziesiąt krajów sygnatariuszy konwencji wiedeńskiej) przyjęło inne kryteria.

                                                    To, że takiego prawa nie ma jest teraz nieistotne. Cokolwiek uchwalą - ty to łykniesz.

                                                    > > To się niczym nie różni od tańczenia, bo ktoś ma taki a nie inny kaprys.
                                                    >
                                                    > Z punktu widzenia prawa różni się zasadniczo.

                                                    Nie piszę o punkcie widzenia prawa.
                                                    Z punktu widzenia prawa w Holandii pijany rowerzysta może ci wjechać mając czerwone i jest twoja wina.
                                                    Jeżeli chodzi o przywalenie w zaparkowany pojazd - tu kolega z Hagi nie było pewien. Obstawiał 50/50.

                                                    > > Sąd jakoś tego nie podkreślił, że "w tym wyjątkowym przypadku
                                                    > > przyjmujemy zasadę ..."
                                                    >
                                                    > Po pierwsze: jak powiadam, nie znam uzasadnienia wyroku, więc nie wiem, co sąd
                                                    > podkreślił, a czego nie podkreślił. Po drugie: wcale nie musiał tego podkreślać
                                                    > , po prostu zastosował tę zasadę w jej ograniczonym obszarze stosowalności - co
                                                    > nie znaczy, że obowiązuje ona zawsze i wszędzie (np. w ruchu drogowym).

                                                    To by było ciekawe, że w wybranych sferach bardzo ogólna zasada nie obowiązuje.


                                                    > ktoś blokujący drogę i uniemożliwiający ci przejazd to będzie dla ciebie "kaprys" (więc przejechan
                                                    > ie go jest słuszne, a przynajmniej nie stanowi problemu), a dla niego to może b
                                                    > yć korzystanie z wolności protestu i demonstrowania w sprawie, którą uważa za w
                                                    > ażną i słuszną.

                                                    Czyli mogę kogoś związać, żeby nie mógł się ruszać, bo mam "prawo do demonstrowania w sprawie"?

                                                    > Mamy tu więc twoje widzimisię jako punkt odniesienia - niezależnie od tego, co
                                                    > np. stanowi prawo - i wyłączne stosowanie go do oceny tego, co stanowi czyjś "k
                                                    > aprys". To oznacza właśnie przekonanie o swojej nadzwyczajnej wartości - czyli
                                                    > megalomanię.

                                                    To raczej ty masz upośledzenie w drugą stronę - skrajne podporządkowanie się dowolnym przepisom.
                                                    Zresztą - polskie prawo jest w wielu miejscach zwyczajnie głupie i wystarczy myśleć logicznie, by to zauważyć. Wczoraj byłem w kancelarii notarialnej i notariusz o tym trochę mówił sam z siebie, dodając do niektórych przepisów określenia "idiotyzm" itp.
                                                  • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 29.09.21, 18:41
                                                    > To, że takiego prawa nie ma jest teraz nieistotne. Cokolwiek uchwalą - ty to łykniesz.

                                                    Nie uchwalą tj. prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest epsilonowe. Znowu piszesz o nieistniejącej rzeczywistości. W tej istniejącej powszechnie przyjętym kryterium w prawie drogowym jest minimalizacja ryzyka wypadków, zgonów oraz innych szkód. Dlatego samochody są coraz bezpieczniejsze, przepisy coraz bardziej rygorstystyczne, a kierowcom wolno coraz mniej i muszą być coraz ostrożniejsi (kiedyś np. legalne było prowadzenie po pijaku, potem stało się to wykroczeniem, obecnie jest przestępstwem, itd. itp.)

                                                    > Nie piszę o punkcie widzenia prawa.

                                                    To, że piszesz o swoim widzimisię, to już ustaliliśmy.

                                                    > Z punktu widzenia prawa w Holandii pijany rowerzysta może ci wjechać
                                                    > mając czerwone i jest twoja wina.

                                                    Już o tym wspominałeś, ale wciąż nie podałeś żadnego dowodu tego absurdalnego twierdzenia.

                                                    > To by było ciekawe, że w wybranych sferach bardzo ogólna zasada nie obowiązuje.

                                                    Jest odwrotnie: obowiązuje tylko w wybranych sferach np. właśnie jako kontratyp w prawie karnym. Podałem ci przecież przykłady, czego nie możesz zrobić nawet jeśli jesteś "chcącym, któremu nie dzieje się krzywda".

                                                    > Czyli mogę kogoś związać, żeby nie mógł się ruszać, bo mam
                                                    > "prawo do demonstrowania w sprawie"?

                                                    Nie możesz, bo to będzie uznane za bezprawne pozbawienie wolności. Blokada ulicy jest jedynie utrudnieniem twojego poruszania się, nawet nie pozbawieniem cię tej możliwości. Znowu ci się wydaje, że korwinistyczna "analogia" ma tu jakiekolwiek zastosowanie.

                                                    > To raczej ty masz upośledzenie w drugą stronę - skrajne podporządkowanie
                                                    > się dowolnym przepisom.

                                                    Nie "skrajne podporządkowanie się", tylko tlumaczę ci: jeśli postanowisz ignorować przepisy według własnego widzimisię, musisz być świadom konsekwencji. I tego, że tłumaczenie się własnym "kodeksem moralnym" opartym na "prawie naturalnym" będzie raczej kiepską linią obrony.

                                                    > Zresztą - polskie prawo jest w wielu miejscach zwyczajnie głupie

                                                    Każde prawo jest w wielu miejscach zwyczajnie głupie. Podobnie jak produkty software'owe mają w wielu miejscach zwyczajne bugi. Doskonałe prawo - podobnie jak bezbłędne oprogramowanie - zwyczajnie nie istnieje. Taki lajf.

                                                    Co oczywiście nie oznacza, że akurat w tym przypadku jest głupie, ani że powodowany swoją megalomanią możesz je olewać w takich sytuacjach jak ta.
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 30.09.21, 10:01
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > To, że takiego prawa nie ma jest teraz nieistotne. Cokolwiek uchwalą - ty
                                                    > to łykniesz.
                                                    >
                                                    > Nie uchwalą tj. prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest epsilonowe. Znowu pis
                                                    > zesz o nieistniejącej rzeczywistości.

                                                    Znowu nie wiesz, o czym piszę ani o czym sam piszesz.
                                                    Tematem nie jest to, czy uchwalą, czy nie. Tematem jest to, że ty wszystko łykniesz - i to jest jak najbardziej istniejąca rzeczywistość.

                                                    > > Nie piszę o punkcie widzenia prawa.
                                                    >
                                                    > To, że piszesz o swoim widzimisię, to już ustaliliśmy.

                                                    Mimo tego, że to ustaliliśmy, wciąż piszesz jak to wygląda z punktu widzenia prawa.

                                                    > Jest odwrotnie: obowiązuje tylko w wybranych sferach np. właśnie jako kontratyp
                                                    > w prawie karnym. Podałem ci przecież przykłady, czego nie możesz zrobić nawet
                                                    > jeśli jesteś "chcącym, któremu nie dzieje się krzywda".

                                                    Tylko że w przypadku Darskiego i sharana jest pełna analogia.

                                                    > > Czyli mogę kogoś związać, żeby nie mógł się ruszać, bo mam
                                                    > > "prawo do demonstrowania w sprawie"?
                                                    >
                                                    > Nie możesz, bo to będzie uznane za bezprawne pozbawienie wolności. Blokada ulic
                                                    > y jest jedynie utrudnieniem twojego poruszania się, nawet nie pozbawieniem cię
                                                    > tej możliwości.

                                                    Czyli mogę jechać? Bo przecież samochodu nie zostawię na jezdni.

                                                    > > To raczej ty masz upośledzenie w drugą stronę - skrajne podporządkowanie
                                                    > > się dowolnym przepisom.
                                                    >
                                                    > Nie "skrajne podporządkowanie się", tylko tlumaczę ci: jeśli postanowisz ignoro
                                                    > wać przepisy według własnego widzimisię, musisz być świadom konsekwencji. I teg
                                                    > o, że tłumaczenie się własnym "kodeksem moralnym" opartym na "prawie naturalnym
                                                    > " będzie raczej kiepską linią obrony.

                                                    Znowu gadasz o prawie (o którym nie jest ten temat, a co podobno rozumiesz), gdy tymczasem ja ci piszę o twoim bezgranicznym podporządkowaniu dowolnym wymysłom.

                                                    > > Zresztą - polskie prawo jest w wielu miejscach zwyczajnie głupie
                                                    >
                                                    > Każde prawo jest w wielu miejscach zwyczajnie głupie. Podobnie jak produkty sof
                                                    > tware'owe mają w wielu miejscach zwyczajne bugi. Doskonałe prawo - podobnie jak
                                                    > bezbłędne oprogramowanie - zwyczajnie nie istnieje. Taki lajf.

                                                    Oprogramowanie może mieć błędy - zazwyczaj wychodzące w specyficznej ścieżce użycia, ale nie jest głupie.
                                                    Tymczasem prawo jest zwyczajnie spierdolone. Jeżeli już chcesz analogii to software'u - to dobrym przykładem jest bardzo lubiana i ceniona aplikacja e-toll. Poczytaj opinie (btw. ciekawe, że "państwowo" coś takiego dopuszczają, na co prywatnie nie ma szans).

                                                  • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 30.09.21, 12:26
                                                    > Tematem nie jest to, czy uchwalą, czy nie. Tematem jest to, że ty wszystko
                                                    > łykniesz - i to jest jak najbardziej istniejąca rzeczywistość.

                                                    Tematem jest czy łyknę to, co ma przyzerowe prawdopodobieństwo. Nawet nie potrafię ci odpowiedzieć w tej kwestii, bo nie rozważam zdarzeń o takim prawdopodobieństwie. Podobnie jak nie zastanawiam się, co zrobiłbym w przypadku inwazji Obcych.

                                                    > Mimo tego, że to ustaliliśmy, wciąż piszesz jak to wygląda z punktu widzenia prawa.

                                                    Oczywiście, ponieważ jest to jedyny sensowny punkt widzenia w tej sprawie. Tłumaczyłem ci: twoje widzimisię nie ma kompletnie żadnego znaczenia i nie różni się od wiary reptilian w kosmiczne jaszczury rządzące światem

                                                    > Tylko że w przypadku Darskiego i sharana jest pełna analogia.

                                                    Nie ma żadnej analogii. Sharan nie chciał, żeby TIR wjechał mu w dupę. Typ, który doniósł na Darskiego poszedł na koncert (lub obejrzał go gdzieś w mediach, nie pamiętam) bo chciał doznać "obrazy uczuć religijnych". Ponadto w pierwszym przypadku mamy dodatkowo zapisaną w prawie drogowym zasadę konieczności unikania kolizji, w sprawie Nergala mamy natomiast inną dodatkową zasadę, którą należy brać pod uwagę: wolności słowa i wypowiedzi mianowicie.

                                                    > Czyli mogę jechać? Bo przecież samochodu nie zostawię na jezdni.

                                                    Nie możesz, o ile w ten sposób naraziłbyś czyjeś zdrowie i życie. Tłumaczyłem ci: wolność przemieszczania się nie oznacza, że zawsze będziesz mógł to robić preferowanym przez ciebie środkiem transportu.

                                                    > Znowu gadasz o prawie (o którym nie jest ten temat, a co podobno rozumiesz),
                                                    > gdy tymczasem ja ci piszę o twoim bezgranicznym podporządkowaniu dowolnym
                                                    > wymysłom.

                                                    "Dowolne wymysły" prezentujesz tutaj wyłącznie ty. Ja rozmawiam o konkretnej sytuacji, którą w konkretny sposób ujmuje prawo polskie i bardzo podobnie lub identycznie przepisy prawne innych krajów. I owszem, jak najbardziej zgadzam się z tym akurat rozwiązaniem.

                                                    > Oprogramowanie może mieć błędy - zazwyczaj wychodzące w specyficznej
                                                    > ścieżce użycia, ale nie jest głupie.

                                                    Zależy od zakresu słowa "głupie". Jeśli uznamy, że ten przymiotnik ma zastosowanie tylko do właściwości umysłowych ludzi - to oczywiście nie jest. Ale przeważnie używa się słowa "głupi" w szerszym znaczeniu ("głupie rozwiązanie" etc.) i w tym sensie widziałem już całe gigabajty oprogramowania, które było zwyczajnie, well, głupie.

                                                    > Tymczasem prawo jest zwyczajnie spierdolone.

                                                    Nie jest. W niektórych miejscach, owszem, zdarza się, że jest idiotyczne, ale całościowo wypada nienajgorzej. Natomiast w tym konkretnym punkcie, o którym rozmawiamy, absolutnie spierdolone nie jest - jest jak najbardziej właściwe, tylko niekompatybilne z twoim megalomańskim widzimisię.

                                                    > btw. ciekawe, że "państwowo" coś takiego dopuszczają,
                                                    > na co prywatnie nie ma szans

                                                    Bicz pliz. Nie znam aplikacji e-toll, ale widziałem takie rozwiązania software'owe w sektorze jak najbardziej prywatnym, że twoje fantasmagorie o nieistniejących rzeczywistościach to przy tym małe miki.
                                                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 30.09.21, 13:19
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > Tematem jest czy łyknę to, co ma przyzerowe prawdopodobieństwo. Nawet nie potra
                                                    > fię ci odpowiedzieć w tej kwestii, bo nie rozważam zdarzeń o takim prawdopodobi
                                                    > eństwie.

                                                    Czyli jednak pojawia się wątpliwość co do niezaprzeczalnego uznawania dowolnie ustanowionego prawa ...

                                                    > > Tylko że w przypadku Darskiego i sharana jest pełna analogia.
                                                    >
                                                    > Nie ma żadnej analogii. Sharan nie chciał, żeby TIR wjechał mu w dupę. Typ, któ
                                                    > ry doniósł na Darskiego poszedł na koncert (lub obejrzał go gdzieś w mediach, n
                                                    > ie pamiętam) bo chciał doznać "obrazy uczuć religijnych".

                                                    A dlaczego nie na odwrót? Może sharan chciał przyjąć TIRa na poślad, a koncertowicz nie chciał obrazy uczuć?
                                                    Osobiście skłaniałbym się, że obaj chcieli. No bo jeżeli nadstawia się ktoś TIRowi, to czego tak naprawdę chce?

                                                    > Ponadto w pierwszym przypadku mamy dodatkowo zapisaną w prawie drogowym zasadę konieczności unikania
                                                    > kolizji, w sprawie Nergala mamy natomiast inną dodatkową zasadę, którą należy
                                                    > brać pod uwagę: wolności słowa i wypowiedzi mianowicie.

                                                    Sharan tę zasadę złamał. TIR po prostu jechał po swojemu.
                                                    Jest też coś takiego, jak wolność przemieszczania się. Podobnie jak wolność słowa, co sam zauważyłeś.

                                                    >
                                                    > > Czyli mogę jechać? Bo przecież samochodu nie zostawię na jezdni.
                                                    >
                                                    > Nie możesz, o ile w ten sposób naraziłbyś czyjeś zdrowie i życie.

                                                    JA bym naraził? Ja po prostu jadę bo mam takie prawo. Jeżeli ktoś złośliwie mnie blokuje, to on naraża swoje zdrowie i życie - nie ja.
                                                    Zresztą w słynnym przypadku funkcjonariusza, który w końcu pojechał, sąd go chyba uniewinnił?


                                                    > > Oprogramowanie może mieć błędy - zazwyczaj wychodzące w specyficznej
                                                    > > ścieżce użycia, ale nie jest głupie.
                                                    >
                                                    > Zależy od zakresu słowa "głupie". Jeśli uznamy, że ten przymiotnik ma zastosowa
                                                    > nie tylko do właściwości umysłowych ludzi - to oczywiście nie jest. Ale przeważ
                                                    > nie używa się słowa "głupi" w szerszym znaczeniu ("głupie rozwiązanie" etc.) i
                                                    > w tym sensie widziałem już całe gigabajty oprogramowania, które było zwyczajnie
                                                    > , well, głupie.
                                                    >
                                                    > > Tymczasem prawo jest zwyczajnie spierdolone.
                                                    >
                                                    > Nie jest. W niektórych miejscach, owszem, zdarza się, że jest idiotyczne, ale c
                                                    > ałościowo wypada nienajgorzej.

                                                    Tak dobrze jak całościowo oprogramowanie?
                                                    Bo stosujesz teraz typowe "cherry picking" - zdarzyło ci się widzieć spierdolone oprogramowanie. Wow.
                                                    A spierdolone prawo jest na co dzień - i to zdanie prawnika, które usłyszałem 2 dni temu.

                                                    > Natomiast w tym konkretnym punkcie, o którym roz
                                                    > mawiamy, absolutnie spierdolone nie jest - jest jak najbardziej właściwe, tylko
                                                    > niekompatybilne z twoim megalomańskim widzimisię.

                                                    No tak - moje widzimisię jest megalomańskie, za to twoje - obiektywne i jedynie słuszne. I niemegalomańskie.

                                                    > > btw. ciekawe, że "państwowo" coś takiego dopuszczają,
                                                    > > na co prywatnie nie ma szans
                                                    >
                                                    > Bicz pliz. Nie znam aplikacji e-toll, ale widziałem takie rozwiązania software'
                                                    > owe w sektorze jak najbardziej prywatnym, że twoje fantasmagorie o nieistniejąc
                                                    > ych rzeczywistościach to przy tym małe miki.

                                                    Znowu coś tam zobaczyłeś kiedyś.
                                                    E-toll to nie zabawka - od 01 grudnia ma być obowiązkowe. A działa jak gówno. Takie rzeczy możliwe tylko państwowo albo w zjebanych korpo.
                • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 14:23
                  >Dlaczego on ma spełniać swój obowiązek, skoro ten przed nim nie dość, że nie spełnia, to >jeszcze sam prowokuje?Jemu, kurwa, wolno hamować a ten z tyłu ma obowiązek się
                  > dostosować?
                  Debilowi nie wolno hamować, ale ten z tyłu ma zrobić wszystko by uniknąć zderzenia...
                  On nie jest od uznawania winy i wymierzania sprawiedliwości...
                  Kurwa to nie gra i nie najważniejszą rzeczą jest która racja jest większa, to życie...

                  >To nie był błąd. To było zamierzone i owszem - sam się o to prosił.
                  Tym razem nie. Innym razem może to być błąd. Zasranym obowiązkiem kierowcy ciężarówki jest unikanie zdarzenia, cokolwiek byś Ty czy on myślał o debilu przed wami...
                  • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 15:05
                    gzesiolek napisał:

                    > >Dlaczego on ma spełniać swój obowiązek, skoro ten przed nim nie dość, że n
                    > ie spełnia, to >jeszcze sam prowokuje?Jemu, kurwa, wolno hamować a ten z
                    > tyłu ma obowiązek się
                    > > dostosować?
                    > Debilowi nie wolno hamować, ale ten z tyłu ma zrobić wszystko by uniknąć zderze
                    > nia...
                    > On nie jest od uznawania winy i wymierzania sprawiedliwości...

                    I wcale nie orzeka winy i nie wymierza sprawiedliwości. Po prostu robi swoje. To sharan zaakceptował strzał w dupę.

                    > Tym razem nie. Innym razem może to być błąd.

                    Noż kurwa jak typowy lewak. "To mogą być inżynierowie i lekarze uciekający przed wojną".

                    > Zasranym obowiązkiem kierowcy ciężarówki jest unikanie zdarzenia, cokolwiek byś Ty czy on myślał o debilu przed wami...

                    Tak jak i zasranym obowiązkiem sharana jest niewyhamowanie złośliwe ciężarówki.
                    Jak komuś dasz w pysk, to jego zasranym obowiązkiem jest nie oddać. Ale czasami odda.




                    • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 17:57
                      >Tak jak i zasranym obowiązkiem sharana jest niewyhamowanie złośliwe ciężarówki.
                      Dokładnie... dobrze że użyłeś spójnika... Jeden i drugi ma zasrany obowiązek coś zrobić i jeden i drugi w tym przypadku tego nie zrobił stąd moje stwierdzenie, że nieco winy jest też po stronie kierowcy ciężarówki...

                      >Jak komuś dasz w pysk, to jego zasranym obowiązkiem jest nie oddać. Ale czasami
                      > odda.
                      Droga to nie mordobicie...
                      A jazda nie polega na ustawianiu innych...
                      • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 18:00
                        gzesiolek napisał:

                        > >Tak jak i zasranym obowiązkiem sharana jest niewyhamowanie złośliwe ciężar
                        > ówki.
                        > Dokładnie... dobrze że użyłeś spójnika... Jeden i drugi ma zasrany obowiązek co
                        > ś zrobić i jeden i drugi w tym przypadku tego nie zrobił stąd moje stwierdzenie
                        > , że nieco winy jest też po stronie kierowcy ciężarówki...

                        Skoro jeden nie dotrzymał obowiązku, to dlaczego drugi miałby go dotrzymywać?

                        > >Jak komuś dasz w pysk, to jego zasranym obowiązkiem jest nie oddać. Ale cz
                        > asami
                        > > odda.
                        > Droga to nie mordobicie...
                        > A jazda nie polega na ustawianiu innych...

                        Tutaj TIR nikogo nie ustawiał. Po prostu nie dał siebie ustawiać.
                        • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 19:23
                          Bo obowiązki użytkowników i winy przy ich złamaniu na drodze są od siebie niezależne?
                          I jak złamanie obowiązków przez jednego z nich jest tylko jego winą, ale nie powoduję, że inni łamiąc swoje nagle są zwolnieni z ponoszenia odpowiedzialności za swoje winy, w tym winy zaniechania...
                          • klemens1 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 20:59
                            gzesiolek napisał:

                            > Bo obowiązki użytkowników i winy przy ich złamaniu na drodze są od siebie nieza
                            > leżne?
                            > I jak złamanie obowiązków przez jednego z nich jest tylko jego winą, ale nie po
                            > woduję, że inni łamiąc swoje nagle są zwolnieni z ponoszenia odpowiedzialności
                            > za swoje winy, w tym winy zaniechania...

                            Tak powinno być. Skoro ktoś nie przestrzega prawa, to prawo go przestaje chronić.
                            Nie dotrzymuje obowiązków wobec innych, więc inni nie muszą wobec niego dotrzymywać.
                            • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 00:21
                              Znowu wymyślasz jakąś ochronę prawną. A obowiązki na drodze nie opierają się na jakiejś wydumanej prywatnej ochronie prawnej...
                              Niestety droga to nie ring czy klatka 1 na 1, a każda kolizja może wpływać na wszystkich użytkowników drogi... Dlatego się jej unika...
                            • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 10:07
                              > Skoro ktoś nie przestrzega prawa, to prawo go przestaje chronić.

                              Bzdura. Wyjęcie spod prawa za popełniony czyn zostało zniesione kilkaset lat temu. Prawo chroni WSZYSTKICH - nawet tych, którzy je naruszają. Oraz obowiązuje WSZYSTKICH - także tych, którzy mają do czynienia z naruszeniem prawa przez innych. Taka jest naczelna zasada we wszystkich cywilizowanych krajach świata.

                              To, o czym piszesz, to jest jakaś jaskiniowa dzicz. Jeśli tak miałby wyglądać świat urządzony przez "niebieskich", to już zdecydowanie lepiej, by rządzili "żółci".
                        • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 10:03
                          > Skoro jeden nie dotrzymał obowiązku, to dlaczego drugi miałby go dotrzymywać?

                          Już ci napisałem, ale widocznie twoja "niebieska" logika coś za słabo działa, żeby przetworzyć tę prostą informację: ponieważ czyjaś konieczność dotrzymania obowiązku wynikającego z przepisów prawa jest niezależna od dotrzymywania go (lub nie) przez kogoś innego (wyjąwszy szczególne sytuacje typu stan wyższej konieczności lub obrona konieczna - z czym jednak tutaj nie mamy do czynienia).
                          • gzesiolek Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 11:31
                            Ale właśnie tutaj klemensowi zbyt pulsuje czerwono-żółta część jego osobowości i nie potrafi się odciąć od "bezkarności" gościa w VW... Prawdziwy niebieski nie będzie się przejmował co odpierdolił przed chwilą tamten, a jedynie wybierze taki sposób działania który pozwoli na jak najszybsze i bezpieczne dotarcie do celu podróży...
                            • vogon.jeltz Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 11:35
                              > Prawdziwy niebieski nie będzie się przejmował co odpierdolił przed chwilą tamten

                              Niekoniecznie. Cechą "niebieskich" jest kierowanie się - nazwijmy to ogólnie - logiką. A ta z kolei zależy od przyjętych aksjomatów. Problem w tym, że klemens ma po prostu pojebany zestaw aksjomatów (typu założenie o istnieniu "prawa naturalnego" etc.), więc później - używając całkiem poprawnej formalnie logiki - wyprowadza z nich absurdalne wnioski.
          • simr1979 Re: Proszenie się o wjazd w dupę 23.09.21, 15:14
            gzesiolek napisał:

            > Dlatego piszę, że wina gościa z VW niezaprzeczalna...

            "Winą" kierowcy VW była zbyt wolna jazda (zaniechanie przyśpieszenia) na pasie rozbiegowym - gdyby zachował się prawidłowo, do zdarzenie w ogóle by nie doszło.
            • jestklawo Re: Proszenie się o wjazd w dupę 24.09.21, 13:04
              simr1979 bredzi:

              > "Winą" kierowcy VW była zbyt wolna jazda (zaniechanie przyśpieszenia)
              > na pasie rozbiegowym - gdyby zachował się prawidłowo

              to moze zacytuj jakiś przepis że zrobił to źle?
              Zdradze ci tajemnicę, że przed pasem rozbiegowym jest znak „ustąp pierwszeństwa przejazdu” i należy się do niego stosować. Jego winą było przekroczenie ciągłej linii pasa awaryjnego. I już.

              głąbie, może poczytaj trochę (lub pooglądaj:))), popytaj, obciąż czymś głowę bo ci kiedyś odleci.
              Ona nie jest tylko od tego, żeby sie deszcz nie nalał do kadłuba