Dodaj do ulubionych

OT "...Po której stronie jesteś?..."

02.11.21, 15:04
www.youtube.com/watch?v=NpOFcqrqBa0
Moja mowa jest prosta- jestem za życiem.
Obserwuj wątek
    • vogon.jeltz Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 02.11.21, 15:16
      > Moja mowa jest prosta- jestem za życiem.

      Co to w ogóle, kurwa, znaczy "za życiem"?

      Za życiem tej kobiety, która niedawno zmarła, bo lekarze pod presją katozjebów zwlekali z usunięciem obumarłego płodu też jesteś, pisia szmato? Nauczycielka, kurwa...
    • qqbek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 02.11.21, 16:21
      Grażyna... bojowniczka spod znaku Zjednoczonej Patologii i Trybunału Kuchennego :P

      Masz tu życie, które matka nosiła 9 miesięcy tylko po to, żeby urodziło się martwe, żebyś się w lukrowanej, prymitywnej propagandzie pro-life do końca nie rozpłynęła:
      • schweppes1 Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 02.11.21, 16:39
        qqbek napisał:

        > Grażyna... bojowniczka spod znaku Zjednoczonej Patologii i Trybunału Kuchennego
        > :P
        >
        > Masz tu życie, które matka nosiła 9 miesięcy tylko po to, żeby urodziło się mar
        > twe, żebyś się w lukrowanej, prymitywnej propagandzie pro-life do końca nie roz
        > płynęła:

        Kurwa, kubson. Nie dość, że pisowcy promują pedofilię i zoofilię, to Ty wrzucasz jakieś zdjęcia płodziątek?
        • qqbek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 02.11.21, 16:49
          Czego chcesz?
          To jest życie, które każda polska matka ma nosić aż do urodzenia, po to, żeby sobie w kilka minut po tych narodzinach zmarło.

          Jak Grażynie wolno epatować głupotą, to mi wolno pokazać co naprawdę oznacza wyrok Trybunału Kulinarnego.
            • qqbek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 02.11.21, 19:34
              only_the_godfather napisał:

              > QQbek zapomniałeś napisać, że przecież pojeby zaproponowały, że taka matka będz
              > ie miała specjalny pokój w którym będzie mogła się wypłakać i porozmawiać z psy
              > chologiem.

              Nie, oni to obiecywali jak kucharka prezesa "klepnęła" im wyrok.
              Ale minął rok i skurwiele nawet tego nie zrobili.
            • qqbek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 02.11.21, 17:25
              Jeżeli miałaby wcześniej dostęp do antykoncepcji, do rzetelnej edukacji seksualnej - nie, jeżeli nie przemawiałyby za tym względy społeczne.
              Jeśli chodzi o aborcję, to jestem za wariantem fińskim - tam trzeba udowodnić szeroko pojęte "względy społeczne", ale właściwie nikomu nie odmawia się jej... a mimo wszystko liczba zabiegów spada z roku na rok.
              Skrobankę na żądanie uważam za przegięcie w polskich warunkach, gdzie szybko stałaby się "antykoncepcją po"... wpierw względy społeczne i przynajmniej kilkanaście lat uczciwej edukacji seksualnej, dopiero potem "na żądanie".
                      • schweppes1 Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 05.11.21, 13:22
                        vogon.jeltz napisał:

                        > > Trzustka nigdy nie będzie człowiekiem...
                        >
                        > Macica też nie. I tak jak nie masz obowiązku udostępniania komuś trzustki, tak
                        > samo nie może być obowiązku udostępniania "komuś" macicy.

                        Dobra, widzę, że dziecko położone tobie na ręce nie przekonało cię, więc idziemy dalej.

                        Przykleiłem do ciebie dziecko w kurwę mocnym klejem, który za chuja nie puści przez 9 miesięcy i nie "odłączysz" dziecka bez jego śmiertelnego oskalopowania, ale za 9 miesięcy klej po prostu się złuszczy, puści i nawet śladu nie będzie. Czy masz prawo oskalpować to dziecko przed upływem 9 miesięcy?
                        • galtomone Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 05.11.21, 14:15
                          schweppes1 napisał:

                          > vogon.jeltz napisał:
                          >
                          > > > Trzustka nigdy nie będzie człowiekiem...
                          > >
                          > > Macica też nie. I tak jak nie masz obowiązku udostępniania komuś trzustki
                          > , tak
                          > > samo nie może być obowiązku udostępniania "komuś" macicy.
                          >
                          > Dobra, widzę, że dziecko położone tobie na ręce nie przekonało cię, więc idziem
                          > y dalej.
                          >
                          > Przykleiłem do ciebie dziecko w kurwę mocnym klejem, który za chuja nie puści p
                          > rzez 9 miesięcy i nie "odłączysz" dziecka bez jego śmiertelnego oskalopowania,
                          > ale za 9 miesięcy klej po prostu się złuszczy, puści i nawet śladu nie będzie.
                          > Czy masz prawo oskalpować to dziecko przed upływem 9 miesięcy?

                          Może zanim przejdziecie do takich kwestii ustalcie wspólne znaczenie dla słowa "dziecko" bo bez tego cala dyskusja jest o kant dupy potłuc.

                          A, że go nie ustalicie, to po cholerę te rozważania.
                    • galtomone Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 04.11.21, 07:14
                      gzesiolek napisał:

                      > Ach ta elokwencja...
                      > Cały ambarans w tym, że dla mnie nigdy to nie będzie to samo...
                      > Trzustka nigdy nie będzie człowiekiem...

                      Abstrahując od kwestii liberalizacji aborcji... Płód z poważanymi wadami prenatalnymi też nie.
      • trypel Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 02.11.21, 16:39
        Na razie po roku jedyny widoczny efekt zakazu na Dolnym Śląsku to duży wzrost liczby matek poniżej 15 r ż. Oraz o ile rok temu 1-2 x w roku zdarzały się matki zostawiające dziecko po urodzeniu w szpitalu tak teraz jest to raczej 2-3 przypadki w miesiącu
        Zajebiscie po prostu
      • only_the_godfather Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 02.11.21, 17:46
        qqbek napisał:

        > Grażyna... bojowniczka spod znaku Zjednoczonej Patologii i Trybunału Kuchennego
        > :P
        >
        > Masz tu życie, które matka nosiła 9 miesięcy tylko po to, żeby urodziło się mar
        > twe, żebyś się w lukrowanej, prymitywnej propagandzie pro-life do końca nie roz
        > płynęła:
        >
        >
        Bardzo mnie ciekawi, czy jak córka x49xx będzie nosiła w sobie takie "dziecko"albo będzie w sytuacji jak to kobieta z Pszczyny, to czy x49xx też będzie pierdolić głupoty o tym, że jest za życiem i dekalogu. Bo coś mi się zdaje, że wtedy będą tłumaczenia, że to jest inna sytuacja i że aborcja się należy. Tak to już jest u prawicowych oszołomów, że u nich zawsze jest podwójna moralność.
            • vogon.jeltz Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 16:35
              > Ja wiem, że hipokryzja jest największa wśród najgłośniej krzyczących, zwłaszcza polityków,
              > ale znam wiele świadectw gdzie jednak postępowanie było w pełni w zgodzie z głoszonymi
              > poglądami,

              To w sumie żadna nowość, że ludzie głoszący takie poglądy cechują się albo hipokryzją, albo głupotą.
              • gzesiolek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 16:40
                Dziękuję.
                Zawsze można liczyć na Ciebie jeśli chodzi o wyważone i kulturalne dyskusje. Z mojego punktu widzenia niewiele się różnisz od fundamentalistów z drugiej strony.
                Nie jestem ani hipokrytą, ani głupim, ale jak rozumiem dla Ciebie każdy o innych poglądach takowy jest...
                • only_the_godfather Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 18:24
                  Mogę powiedzieć za siebie, za dużo razy spotkałem się ludźmi którzy mówili piękne regułki o moralności dekalogu itd., a na koniec jak przyszło co do czego to okazywało się że mają podwójną moralność i są zwyczajnymi skurwysynami. I nie chodzi tutaj o aborcję ale też o inne tematy czy to zawodowe czy prywatne.
                • vogon.jeltz Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 20:56
                  > Nie jestem ani hipokrytą, ani głupim, ale jak rozumiem dla Ciebie
                  > każdy o innych poglądach takowy jest...

                  Nie mówię o tobie, tylko o ludziach, o których mówiłeś ty. Dla mnie w tej kwestii postępowanie "zgodnie z głoszonymi poglądami", czego efektem jest powoływanie na świat na przykład takich stworzeń jak to na ilustracji jest nie tylko głupotą, ale i bezmyślnym okrucieństwem.
                  • gzesiolek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 22:57
                    To już przypadek skrajny. Z drugiej strony mój kumpel ze studiów mocno odjechał w stronę radykalnie religijną, ale też miał swoje powody. Najpierw jedno dziecko miało białaczkę i trafili na mocno nie cackajacego się lekarza... W stylu proszę się pożegnać i cieszyć wspólnie tym ostatnim max rokiem... Nie poddali się z jednej strony zawierzyli dziecko Matce Bożej, z drugiej poświęcili wszystko jeżdżąc po onkologach w kraju i zagranicą. I trafili na takiego religijnego chyba o dziwo w Austrii, który wziął ją do kliniki i jakasy wtedy eksperymentalna terapia wyleczył...i w tej chwili jest zdrową 15latka... Jeszcze nie skończyła się tamta "przygoda" okazało się że żona jest w ciąży i w 3miesiacu dostali wyrok. Wady płodu, zalecana aborcja. Ale, że właśnie białaczka u starszej wtedy 3 czy 4latki zaczęła się cofać to postanowili wspólnie nie usuwać... Mają teraz dwie zdrowe córki i są takimi fanatykami, że mają śmierć w oczach gdy wyrażam swoje poglądy a w sumie się lubimy... Oni nie są hipokryta mi, głupi pod względem inteligencji i wykształcenia też nie są... Po prostu tak ich doświadczyło życie a w wierze odnaleźli siłę i ukojenie wtedy gdy najbardziej tego potrzebowali... Im nie przetłumaczysz... Oni w każdym usuniętym płodzie widzą swoją już nastoletnią córkę...
                    • galtomone Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 04.11.21, 08:29
                      gzesiolek napisał:

                      > To już przypadek skrajny.

                      Problem polega na tym, że nie jest to przypadek skrajny.
                      Zarodków z różnego typu wadami jest wbrew pozorom bardzo dużo.
                      Dla położnika to żadna skrajność a coś, co się po prostu co X ciąż pojawia.

                      > Mają teraz dwie zdrowe córki i są takimi fanatykami,

                      To raczej jest skrajny przypadek.

                      Przypuszczam też, że rodzice, którzy dostają informację o wadach płodu zwykle jednak konsultują to z innymi lekarzami chwytając się nadziei.

                      > .. Im nie przetłumaczysz... Oni w każdym usuniętym płodzie widzą swoją już nast
                      > oletnią córkę...

                      Tylko "racjonalizując" w ten sposób można praktycznie wszystko próbować tłumaczyć. Ciekawe kogo Hitler widział w każdym Żydzie...
                      Ja się chyba obaj zgodzimy, trudno czyjeś wizje uznawać za słuszne, tylko dlatego, że je ma. I do tego uznawać, że wszyscy inni muszą sie nie tyle z nimi zgadzać, co żyć z nimi w zgodzie, bez względu na własne poglądy.

                      Dlaczego ich wizja ma być tą słuszną i właściwą?
                      • gzesiolek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 04.11.21, 08:57
                        Ale ja nie przeczę, że przypadek kumpla jest skrajny i wyjątkowy...
                        Bo pewnie większość z donoszonych ciąż to przypadki mniejszego lub większego inwalidztwa... A jakiś ułamek płodów które nie mają najmniejszych szans na życie...
                        Ale nie jest tak, że każda wada stwierdzona to bezmózgowie, a każda donoszona ciąża to cud zdrowego dziecka...
                        Ja jestem za dotychczasowym kompromisem, może nawet nieco zliberalizowanym, ale rozumiem radykalizm kumpla. Emocje a nie racjonalizowanie...
                        • galtomone Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 04.11.21, 09:38
                          Ja jak najbardziej rozumiem radykalizm Twojego kolegi.
                          Tylko z tego ni jak nie wynika, ze to powinna być podstawa do tworzenia norm dla wszystkich innych.

                          Oczywiście, że nie każda wada to "bezmózgowie" czy coś podobnego. Dlatego rodzice powinni dostać pełną informacje, mieć szansę na kolejne badania ale na końcu MUSZĄ MIEĆ WYBÓR.

                          Szczególnie w sytuacji, gdy my jako społeczeństwo/państwo nie bierzemy na siebie w 100% odpowiedzialności za dobrobyt takich dzieci/ludzi od dnia narodzin aż do śmierci (być może w podeszłym wieku).

                          Nie można komuś kazać a samemu umyć ręce.
                          • gzesiolek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 04.11.21, 13:02
                            Ale mi nie musisz mi tego tłumaczyć, bo jak jestem przeciw aborcji na życzenie, tak rozumiem sytuację gdy płód nie ma szans na przeżycie...

                            I poruszyłeś ważną sprawę, odpowiedzialności Państwa/społeczeństwa za narodzone dzieci, za pomoc młodym rodzicom, za wsparcie medyczne (w tym psychologiczne), za edukacje młodych itd.... Bo w tej całej naparzance światopoglądowej obie strony często o tym zapominają, a już zwłaszcza ta co dąży to pełnego zakazu...
                        • vogon.jeltz Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 05.11.21, 11:46
                          > Ja jestem za dotychczasowym kompromisem, może nawet nieco
                          > zliberalizowanym, ale rozumiem radykalizm kumpla.

                          Jednostkowy przypadek, jak sam napisałeś, skrajny i wyjątkowy, to nie jest żaden argument za czymkolwiek. Nikt zresztą żony twojego kolegi do aborcji nie zmuszał - co najwyżej sugerował, że byłoby to mniejsze ryzyko. Natomiast opieranie całości swojego światopoglądu na własnym skrajnym i wyjątkowym przypadku zamiast na statystyce - to już jest właśnie głupota.
                    • only_the_godfather Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 04.11.21, 10:00
                      gzesiolek napisał:

                      > To już przypadek skrajny. Z drugiej strony mój kumpel ze studiów mocno odjechał
                      > w stronę radykalnie religijną, ale też miał swoje powody. Najpierw jedno dziec
                      > ko miało białaczkę i trafili na mocno nie cackajacego się lekarza... W stylu pr
                      > oszę się pożegnać i cieszyć wspólnie tym ostatnim max rokiem... Nie poddali się
                      > z jednej strony zawierzyli dziecko Matce Bożej, z drugiej poświęcili wszystko
                      > jeżdżąc po onkologach w kraju i zagranicą. I trafili na takiego religijnego chy
                      > ba o dziwo w Austrii, który wziął ją do kliniki i jakasy wtedy eksperymentalna
                      > terapia wyleczył...i w tej chwili jest zdrową 15latka... Jeszcze nie skończyła
                      > się tamta "przygoda" okazało się że żona jest w ciąży i w 3miesiacu dostali wyr
                      > ok. Wady płodu, zalecana aborcja. Ale, że właśnie białaczka u starszej wtedy 3
                      > czy 4latki zaczęła się cofać to postanowili wspólnie nie usuwać... Mają teraz d
                      > wie zdrowe córki i są takimi fanatykami, że mają śmierć w oczach gdy wyrażam sw
                      > oje poglądy a w sumie się lubimy... Oni nie są hipokryta mi, głupi pod względem
                      > inteligencji i wykształcenia też nie są... Po prostu tak ich doświadczyło życi
                      > e a w wierze odnaleźli siłę i ukojenie wtedy gdy najbardziej tego potrzebowali.
                      > .. Im nie przetłumaczysz... Oni w każdym usuniętym płodzie widzą swoją już nast
                      > oletnią córkę...
                      Ja to rozumiem, każdy w takiej sytuacji szuka jakiegoś ukojenia wsparcia. Moja żona jest psychologiem w szpitalu na onkologi dziecięcej. Jedni rodzice słysząc wyrok potrzebują psychologa, inni księdza, a jeszcze inni radzą sobie sami, czy w gronie rodziny znajomych. Tylko jak myślisz, czy ich dziecko uratowała wiara?Czy może jednak to, że jeździli szukali lekarzy i w końcu znaleźli takiego który podjął się leczenia?Bo chyba jednak to drugie. Tak samo jak słyszysz wyrok od lekarza, że płód jest uszkodzony to chyba jednak pierw idziesz konsultować to z innymi lekarzami. Decyzja o usunięciu takiej ciąży nie zapada w 5 minut.
                      • gzesiolek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 04.11.21, 13:07
                        Jestem wierzący, ale z tych co więcej upatruje w działaniach ludzi i nauki, która może być wspierana choćby zapałem wynikającym z wiary, niż w interwencji bożej...
                        Ale już drugą córkę uratowała tylko ich decyzja wynikająca z wiary... Przesłanki medyczne skazywały ją na unicestwienie. Były stwierdzone wady (to już ich muszę spytać jakie) i była presja na decycję, że to ostatni moment na legalną aborcję. Naprawdę nie dziwie się, że w tej sprawie tak im zryło beret...
                          • gzesiolek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 04.11.21, 14:09
                            No i prawidłowo. Ja z tych co nie stawiają nauki i wiary w opozycji...
                            Tutaj jestem tym broniącym konserwatywnego podejścia czy wiary, bo większość jest znacznie bardziej anty niż ja... Są miejsca gdzie obrywam z drugiej strony, bo jestem zbyt liberalny...
                            • galtomone Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 04.11.21, 14:30
                              gzesiolek napisał:

                              > No i prawidłowo. Ja z tych co nie stawiają nauki i wiary w opozycji...

                              Może nie tyle w opozycji, bo wiara nauce "loto" ale ni jak wszelkie dogmaty i prawdy objawione nie dają rady przetrwać rozwoju nauki.

                              To nie tyle nauka przeczy wierze (bo, patrz wyżej), co wiara (rozumiana w zakresie koncepcji teologicznych) ni ch. sie z nauka nie pokrywa.

                              Innymi słowy, każdy sobie może wierzyć w dowolne rzeczy - plaska ziemie, kosmitów, Boga czy cokolwiek chce... Nie ma miedzy tym żadnej różnicy poza ewentualna obudowa dodatkowymi "magicznymi" obrzędami.

                              Część z tych wiar stoi wprost z widza i z nauka, część jeszcze nie a część mówi o rzeczach, które dla nauki prawdopodobnie nigdy nie będą dostępne i nie leżą w gestii jej zainteresowań.

                              > Tutaj jestem tym broniącym konserwatywnego podejścia czy wiary, bo większość je
                              > st znacznie bardziej anty niż ja...

                              Ale przed kim, przed czym... Toż nikt wierzącym niczego ani nie nakazuje ani nie zakazuje.
                              To przed czym Wy się chcecie bronić???

                              > Są miejsca gdzie obrywam z drugiej strony,
                              > bo jestem zbyt liberalny...

                              Było sobie inną Żonę/Teściów znaleźć 😉😈
                              • gzesiolek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 04.11.21, 15:52
                                Akurat teściów mam podzielonych dokłądnie na pół... Teściowa moherowa, teść nieco bardziej liberalny niż ja... A co do żóny to akurat podejście do wiary to nasz najmniejszy problem... Ba jakby miała podejście do małżeństwa i męża wg nauk konserwatywnych żyłbym sobie jak krół na włościach, ale nigdy niczego takiego nie było i nigdy nikt z nas czegoś takiego nie chciał...

                                Co do obrony chodzi mi bardziej o wyjaśnianie, sprzeciwianie się zbytniemu podejściu zero-jedynkowemu, czy obrażaniu ludzi o innych poglądach...

                                Generalnie nie lubię płynięcia z prądem i jednych najwłaściwszych poglądów...

                                A co do reszty to nigdy mi się wiara z nauką nie gryzła, ani niczego nie blokowała, czy nie negowała...
                                • galtomone Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 05.11.21, 12:16
                                  gzesiolek napisał:

                                  > Akurat teściów mam podzielonych dokłądnie na pół... Teściowa moherowa, teść nie
                                  > co bardziej liberalny niż ja... A co do żóny to akurat podejście do wiary to na
                                  > sz najmniejszy problem... Ba jakby miała podejście do małżeństwa i męża wg nauk
                                  > konserwatywnych żyłbym sobie jak krół na włościach, ale nigdy niczego takiego
                                  > nie było i nigdy nikt z nas czegoś takiego nie chciał...

                                  Cóż z jednej strony nie fajnie. Z drugiej rób wszystko by z Twojej perspektywy szklanka była do połowy pełna. Coż Ci wiecej pozostaje? Nie bedzie to łatwe ale na pewno sensowniejsze niż siedziec i płakać.

                                  Wytrwałości, siły i sensownych nowych kobiet życzę ;-).

                                  > Co do obrony chodzi mi bardziej o wyjaśnianie, sprzeciwianie się zbytniemu pode
                                  > jściu zero-jedynkowemu, czy obrażaniu ludzi o innych poglądach...

                                  Obrażanie - od strzału - też nie jestem za. Jak widzisz (przeciez sie nie zgadzamy) rozmawiamy.
                                  Ale wszystko ma swoje granice - patrz Misiek.


                                  W kazdym razie (nie mowie tego o Tobie teraz) jak słyszę o obronie wiary, katolików, rodziny, itd... To pomimo szczerych chęci, nie rozumiem przed kim/czym... Tzn. rozumiem, że to jest taka nowa strategia wymyslona przez populizm... Mowimy "bronimy sie" a za tym stoi realny atak na innych.... tylko lepiej atak nazwac obrona ;-).

                                  Ruskie to dopracowaly do perfekcji....

                                  > A co do reszty to nigdy mi się wiara z nauką nie gryzła, ani niczego nie blokow
                                  > ała, czy nie negowała...

                                  No a mnie i owszem... Głownie w zakresie logiki i fizyki. I moze nie tyle wiara jako taka. Bo moge sobie wierzyć, że może jakaś cząstka mnie w jakiejś formie przetrwa nadal (i to akurat jest fakt potwierdzony naukowo) ale chodzi i o część mnie w zakresie świadomego "JA". Tu już jest duży kłopot... I logika podpowiada, że nie ma na to żadnych szans i nie jest do niczego potrzebne (fizyka).
                                  Zaś w zakresie doktryn religijnych, tych wszystkich obrzedów, "wierzeń" nakazów, itd... to to juz w ogóle jedna wieka ściema i jak się głebiej zastanowić i przeanalizować to czesto sama ze sobą sprzeczna. Wiec ja nie potrafię w to wierzyć.
      • hukers Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 11:40
        qqbek napisał:

        > Grażyna... bojowniczka spod znaku Zjednoczonej Patologii i Trybunału Kuchennego
        > :P
        >
        > Masz tu życie, które matka nosiła 9 miesięcy tylko po to, żeby urodziło się mar
        > twe, żebyś się w lukrowanej, prymitywnej propagandzie pro-life do końca nie roz
        > płynęła:
        >
        >
        Ło kurwa, Qubek, proszę Cię, bez takich zdjęć.
        Generalnie sytuacja jest taka, że jedna strona pokazuje zdjęcie dziecka z bezmózgowiem, które musiało się urodzić, a druga strona pokazuje dziecko (uśmiechnięte i szczęśliwe, na kolankach u rodziców) z zespołem Downa, które miało się nie urodzić.
        A publika reaguje jak pieski.
        Pawłowa.
        • qqbek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 21:46
          Zmarła kobieta, którą zmuszono do noszenia dziecka z wadami.
          Nie donosiła, odeszły jej wody, a lekarze nadal bali się ratować jej życie.

          A ty mi o tym, jaki ty jesteś delikutaśny i jak ciebie to razi?

          A co do rodzenia dzieci z zespołem Downa - to bardzo samolubne.
          Kiedyś nie dożywały trzydziestki i był spokój.
          Teraz spokojnie przeżywają swoich rodziców i jest dramat.
    • carnivore69 Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 02.11.21, 16:43
      OK, spoko. Ale idąć tym tropem można przeprowadzić wywiad z jakimkowliek człowiekiem, który będzie argumentował, że dużo mniej fajnie byłoby, gdyby jego starzy zdecydowali się na brak/mniejszą liczbę dzieci (w wyniku czego nie przyszedłby on na świat).

      Czyli co, obowiązkowa piątka to minimum? I dlaczego tylko piątka?

      Pzdr.
      • qqbek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 02.11.21, 22:11
        tiges_wiz napisał:

        > mnie też, mnie też wycisz .... ty ruska piąta kolumno.
        >

        Czekaj, ona właśnie zamyka wątek.
        No rozumiesz.

        Choroba, Tiges wróć... obiecuję, że kląć tu przestanę.
        Zresztą znasz mnie trochę, w RL nie jestem z tych bardzo klnących - wprost przeciwnie.
    • gzesiolek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 09:54
      Tragedia jednej osoby...
      Szum światopoglądowy taki, że na forum chyba już 6 nowych wątków związanych z aborcją.
      Pełna polaryzacja i rzucanie mięsem, obrażanie i oskarżanie.
      A politycy zacierają ręce...
      Bo nie ma nic ważniejszego niż aborcja i walka z nią lub walka o nią...
      A tutaj dla niektórych 200tys nadmiarowych ofiar w ostatnim roku jest mniej ważne, niż ta jedna biedna kobieta...

      Dla mnie to wszystko jest jakieś chore. Naprawdę nie ma ważniejszych spraw?

      • bruner4 Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 10:15
        Grzesiolek- sprawa aborcji tez jest sprawą ważną, usiłujesz zrobić z niej błahostkę. Żyjemy w państwie, które już od dłuższego czas narzuca obywatelom przepisy w tym zakresie, których oni nie chcą. W normalnych demokratycznych państwach przepisy w tym względzie tworzy się na podstawie referendum, w którym obywatele wypowiadają się w tej sprawie. U nas o referendum nawet się nie wspomina- decydują politycy, biskupi i tacy jak ta x49. Reszta nie ma prawa głosu.
        • gzesiolek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 11:01
          Ale jeśli jest to tak jasne społeczne to dlaczego nie ma akcji zbierania podpisów pod wnioskiem referendum?
          Dlaczego bije się pianę i dochodzi do obrzucania inwektywami, polaryzacji, zadymy w sprawie, która nie jest do przedyskutowania i przekonania, bo to sprawa światopoglądowa. Jeśli ktoś definiuje moment powstania życia jako początek nieuniknionego procesu powstania tegoż życia (a do tego dochodzi kwestia duszy, ale to nie to forum) to dla niego każde przerwanie tego procesu będzie odebraniem tego życia. A dla kogoś życie rozpoczynać się będzie w chwili gdy dziecko może przeżyć po odłączeniu od matki... A dla kogoś innego dopiero w chwili narodzin... A dla kogoś innego gdy powstaną choć w podstawowej formie narządy... Tutaj zawsze jakaś grupa narzuci innej takie a nie inne podejście. Nie ma wspólnej płaszczyzny. Dlatego ja od zawsze byłem za zostawieniem zgniłego kompromisu, ew. b. delikatną liberalizacją, bo chroniło zdrowie i życie i matki i płodu...
          A tak robi się mordobicie miast próby rozwiązania problemu...
          Ja jestem przeciw aborcji na życzenie, ale jestem za referendum z możliwościa wyboru opcji obostrzeń (lub ich braku), którą dana osoba wspiera lub się zgadza... Np. pięć opcji. Dwie bardziej liberalne od kompromisu sprzed wyroku TK. Środkowa - "zgniły kompromis" i dwie bardziej wg pro-life...
          Nawet nie chodzi aby to byłą wiążące bo nie wierze, żeby jakaś opcja zdobyła ponad połowę głosów, ale żeby choć poznać przekrojowo zdanie społeczeństwa w tym temacie. Wg mnie lepsze to niż napierdalanie się średnio raz do roku zwykle by przykryć ważniejsze tematy...
          • carnivore69 Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 11:30
            gzesiolek napisał:

            > Ja jestem przeciw aborcji na życzenie, ale jestem za referendum z możliwościa w
            > yboru opcji obostrzeń (lub ich braku), którą dana osoba wspiera lub się zgadza.
            > .. Np. pięć opcji. Dwie bardziej liberalne od kompromisu sprzed wyroku TK. Śro
            > dkowa - "zgniły kompromis" i dwie bardziej wg pro-life...

            Taka argumentacja de facto zakłada, że nie ma indywidualnego opt-outu od aborcji w przypadku prawa bardziej liberalnego. Albo, że są jakieś niekorzystne efekty zewnetrzne (analogiczne do dymu papierosów generowanego przez innych klientów restauracji) czy koszty społeczne. Bo tylko wtedy trzeba szukać "kompromisu".

            W przypadku omawianym pozostawienie indywidualnego wyboru sprawia, że każdy będzie mógł podejmować decyzje zgodne ze swoimi przekonaniami i chyba trudno argumentować, że nie byłoby to optymalnie społecznie.

            Pzdr.
            • gzesiolek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 12:02
              Naprawdę udajesz, czy nie widzisz tego, że to nie takie proste...
              No bo w przypadku zabójstwa też jest opt-out, nikt nikomu nie każe zabijać, możesz zachować czyste sumienie nie zabijając, ale jednak nie chcesz by kogokolwiek zabijano i nie masz nic przeciwko, że jest prawo które to uniemożliwia.
              Światopogląd dot. momentu powstania życia powoduje właśnie zderzenie które uniemożliwia takie łatwe podejście i brak możliwości uzyskania kompromisu bez narzucania jakiejś woli...
              • carnivore69 Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 13:13
                gzesiolek napisał:

                > Naprawdę udajesz, czy nie widzisz tego, że to nie takie proste...

                Dla mnie to jest dość proste, biorąc pod uwagę obecny stan wiedzy i ogólnie przyjętego w cywilizowanym świecie, nazwijmy to, systemu wartości. Trudniej byłoby mi natomiast znaleźć przekonujący argument dlaczego prawo w PL miałoby się tak diametralnie różnić w tym względzie od tego z zachodnich demokracji (tak, ustaliliśmy już, że są między nimi kosmetyczne różnice).

                Pzdr.
          • bruner4 Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 12:10
            Referendum w sprawie aborcji u nas nie będzie, bo wszystkie niezależne badania wskazują jaki byłby wynik takiego referendum (z tego też powodu nie będzie też referendum, czy Polacy chcą wyjść z UE). Wynik referendum byłby ostatecznym argumentem, przeciw któremu rządzący nie bardzo mają co przeciwstawić- żyjemy ponoć w państwie demokratycznym. Dlatego kombinuje się na różne sposoby żeby było tak jak chce prezes nawet wtedy gdy Polacy chcą inaczej. Dlatego obsadzono TK swoimi ludźmi, którzy robią to co prezes każe, dlatego nagle doszukują się różnych zapisów w konstytucji i odpowiednio je interpretują, tak żeby było jak oni chcą. To takie pisie kombinatorstwo, -zamiast spytać obywateli czego chcą. To taka demokracja w wydaniu pisowskim.
            • gzesiolek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 12:27
              No właśnie, aż tak jasno tych wyników nikt nie jest pewny... i tak naprawdę żadna ze stron nie jest referendum zainteresowana... Bo trzeba by było brać te wyniki pod uwagę, a szansa na to, że ludzie poprą to co docelowo chciałyby strony jest nikla, najprawdopodobniej wybiorą mniejszy lub większy zgnily kompromis, a on uwiera i jednych i drugich...
              Większość Polaków nie popiera ostatnich działań PiSu w tym zakresie, ale to wcale nie oznacza, że popierają zupełną liberalizację...
              Choćby PiS odrzucił w sejmie wniosek o referendum, ale dlaczego nie próbuje się choć do tego wniosku doprowadzić?
              • bruner4 Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 12:37
                Były przypadki że zebrano podpisy ale nic to nie dało , inicjatywy były i tak blokowane. A rządzący w tej sprawie i tak powinni referendum przeprowadzić - takie są przecież procedury w demokratycznych państwach i tak tak się to w nich załatwia (ostatni zdaje się w Irlandii). Sadzisz że PiSiaki o tym nie wiedzą? Wiedzą doskonale, tylko wiedzą też jak ludzie by zagłosowali. Gdyby większość zagłosowała po ich myśli, to referendum w tej sprawie dawno już by się odbyło a pisiaki latały by dookoła z jego wynikiem i powtarzały że taka jest wola większości obywateli.
                • gzesiolek Re: OT "...Po której stronie jesteś?..." 03.11.21, 12:51
                  Hmmm... jakby było 500tys podpisów to sejm musi głosować w sprawie takiego referendum, a takiego głosowania nie było...
                  Były głosowania dot. projektów zmian ustaw (i w jedną i drugą stronę), ale o głosowaniu w sprawie referendum nie słyszałem...
                  Ja doskonale wiem, że większości polityków, zwłaszcza głoszących spolaryzowane poglądy nie w smak takie referendum bo utrudnia dość mocno wprowadzenie tego co chcą...
                  I PiS działa najbardziej chamsko jak się da.
                  Ale i środowiska lewicowe są przeciw referendum, bo wiedzą, że na wygraną mają małe szanse... Może za 4-5lat przy takiej degradacji wpływów KK dojdziemy do poziomu gdy zaczną się zastanawiać nad referendum i to najlepiej tak dobranym jak np. w Irlandii, gdzie nie głosowano konkretnych przepisów czy obostrzeń, a nt. wykreślenia poprawki w konstytucji dot. zrównania ochrony obywatela z ochroną płodu od momentu poczęcia...
                  To było coś na co można było znaleźć poparcie nawet wśród konserwatywnej części społeczeństwa... A już samych przepisów nikt z ludźmi nie konsultował, bo jeszcze by wyszło, że nie jest tak entuzjastycznie jak się w mediach przedstawia...
              • galtomone Tak dla jasności... 03.11.21, 12:55
                gzesiolek napisał:

                > No właśnie, aż tak jasno tych wyników nikt nie jest pewny... i tak naprawdę żad
                > na ze stron nie jest referendum zainteresowana... Bo trzeba by było brać te wyn
                > iki pod uwagę,

                Gdyż, albowiem, why "trzeba by było brać te wyniki pod uwagę"????? (pomijając koszt polityczny, ale i tu zawsze da się sprawę rozmyć...)
                  • vogon.jeltz Re: Tak dla jasności... 03.11.21, 14:35
                    > Bo w tak delikatnej sprawie, każda ze stron twierdzi, że to ona ma mandat społeczny...

                    Dla fundamentalistów spod znaku Ordo Iuris i ich pisich sojuszników nie ma to żadnego znaczenia. Już dawno temu jakaś pizda z ZChNu stwierdziła, że nie można pozwalać decydować w takich sprawach "przypadkowemu społeczeństwu". Czy nawet wyrażać opinii, bo przecież w Potato Republic of Bolanda referendum ogólnokrajowe nie ma charakteru wiążącego dla prawodawcy..
                      • galtomone Re: Tak dla jasności... 04.11.21, 07:23
                        gzesiolek napisał:

                        > Tym bardziej jestem za referendum.
                        > Bo choć jestem przeciw aborcji na żądanie to daleko mi do tych fundamentalistów
                        > ...

                        Ale co CI jeśli masz takie poglądy wynik referendum?
                        Wtedy dopiero przyjmiesz, że są ludzie, którzy mają inny pogląd na tę sprawę niż Ty?

                        I co za różnica czy będzie ich 51% czy 49%? % wpływają jakoś na Twoją ocenę etyczną czy może wg nich warunkujesz wolność jednostki?

                        Zauważ też, że Ci którzy są za liberalizacją nie odmawiają prawa wyboru tym, którzy by na aborcję się nie zdecydowali.
                        Nie przechodzimy ze stanu - nikt nie może dokonać aborcji do stanu, wszyscy muszą wykonywać aborcję lub odwrotnie.

                        Argumenty za tym by nie jeść mięsa też są dość niepodważalne na wielu poziomach... To co... zakazujemy wszystkim?
                        Czy może jednak lepsza droga to edukacja ale na końcu pozostawienie wyboru w Twoich rękach.... Chyba, że uznajemy, że ludzie to debile... Ale wtedy nie należy im dawać nie tylko wolności co do decydowania o różnych sprawach, ale o żadnych.
                        • gzesiolek Re: Tak dla jasności... 04.11.21, 08:46
                          A czytałeś moje wcześniejsze posty?

                          Ja znam swoje poglądy, znam i rozumiem poglądy innych. Niestety nie da się pogodzić w tym wypadku czy znaleźć wspólną płaszczyznę. Nie ma rozwiązania które będzie zgodne z poglądami wszystkich...
                          A referendum chce dla polityków bo lubią sobie wycierać gęby mandatem społecznym w tym zakresie i to z obu stron... Referendum pokaże obu stronom gdzie jest w tej chwili Polska i na co jest gotowa...
                          Co do prawa wyboru to całość się rozbija o to kiedy wg każdego płód przestaje być częścią ciała kobiety a zaczyna się nowe życie ludzkie... Każde życie ludzkie podlega ochronie. Z domyslu każdy człowiek chce żyć. Więc dla konserwatystów jest to jak zostawienie wyboru matce czy chce zabić swoje dzieci. Chcąc nie chcąc większość z nich nie może wyrazić zgody na taką dowolność...
                          Więc porównanie do innych nieco chybione. Inna sprawa, że jestem przeciwny hodowli przemysłowej zwierząt i chętnie bym jej zakazał...