Dodaj do ulubionych

Cos takiego jeszcze istnieje???

08.11.21, 16:54
Nie moglem uwierzyc, ale rzeczywiscie - istnieje.

Obserwuj wątek
      • marekggg Re: Cos takiego jeszcze istnieje??? 08.11.21, 17:42
        mi chodzi o ten parking "strzezony". bo wiadomo, ze jak cos sie zdarzy, to w regulaminie jest zapisane, ze nikt za nic nie odpowiada.

        cos takiego w europie nie widzialem nigdzie. oprocz parkingow policyjnych czy jakichs firm prywatnych.
        dziwie sie ze ktos za takie badziewie placi. jakby to nazwali parkingiem prywatnym, na ktorym ma kazdy swoje miejsce, to co innego.
        owszem sa parkingi strzezone, ale te wygladaja inaczej.
        • wislok1 Re: Cos takiego jeszcze istnieje??? 08.11.21, 19:37
          No, tak to jest....

          Parking strzezony, ale wlasciciel za nic nie odpowiada....

          No, ale dopoki nic sie nie stanie, to ludzie placa, bo parking strzezony, nikt nie czyta zasad parkingu....
          Takich parkingow jest w 3 d.py w poblizu lotnisk w PL....
        • bigimax5 Re: Cos takiego jeszcze istnieje??? 08.11.21, 21:43
          mi chodzi o ten parking "strzezony". bo wiadomo, ze jak cos sie zdarzy, to w regulaminie jest zapisane, ze nikt za nic nie odpowiada.


          tam nie chodzi o strzezenie tylko o to ze masz miejsce o co na polskich osiedlach troche trudno

        • bywalec.hoteli Re: Cos takiego jeszcze istnieje??? 09.11.21, 07:29
          marekggg napisał:

          > mi chodzi o ten parking "strzezony". bo wiadomo, ze jak cos sie zdarzy, to w re
          > gulaminie jest zapisane, ze nikt za nic nie odpowiada.

          Marku mylisz się - jeśli parking jest „strzeżony”, to właściciel parkingu odpowiada :)
          Parking „dozorowany” to juz co innego.

          www.prawo.pl/prawnicy-sady/nie-zawsze-wlasciciel-parkingu-odpowiada-za-kradziez-pojazdu,61798.html
          Takie parkingi powstawały w latach kiedy auta bardzo kradziono w Polsce. Z czasem jednak zmieniło się i dziś ich głównym celem jest jednak usługa miejsca parkingowego w miejscu gdzie trudno zaparkować a nie ochrona przed kradzieżą.

          Sam korzystałem z takiego parkingu przez miesiąc jak miałem auto kupione a nie miałem AC.
          • marekggg Re: Cos takiego jeszcze istnieje??? 09.11.21, 13:46
            to wszystko wiem, od 1994 mieszkalem na ursynowie/kabatach w warszawie. mieszkanie wynajmowalem u znajomego. on i jego sasiad pracowali jako ochroniarze i samo mowili, ze te parkingi to taki prosty haracz placony mafii ze rzekome pilnowanie samochodu. a jezeli cos kowalskiemu zniknelo, to dostawal jakies ochlapy. jak byl natarczywy, to sie z nim inaczej rozmawialo.
            oboje pracowali gdzie indziej, ale ich zdanie o tych parkingach i praktykach nie byla najlepsza.

            inna sprawa to w polsce ogrodzone osiedla - w sumie to dokladnie to samo, akurat ze tym razem sie na haracz skladaja rowniez mieszkancy nieposiadajacy samochod. tez jest to rzadko spotykane w innych miastach europejskich. i szczegolnie jest to wkurwiajace jak jakis patodeveloper ogrodzi bloki i trzeba zapierdalac 10-15 minut dluzej do sklepu/na przystanek

            w obu przypadkach "ochroniarze" to emeryci ktorzy sa ledwie w stanie przejsc pare metrow, nie mowiac o gonieniu bandziorow
      • wislok1 Re: Cos takiego jeszcze istnieje??? 08.11.21, 19:41
        Takie cos na Zachodzie nie istnieje....

        Jest parking platny na ulicy czy w domu parkingowym....

        Placisz za parkowanie, reszta to twoj problem....

        Jest prywatny parking hotelowy, ale tu juz wlasciciel hotelu odpowiada....
          • only_the_godfather Re: Cos takiego jeszcze istnieje??? 08.11.21, 20:26
            Ale to co wrzuciłeś na zdjęciu działa podobnie, teren prywatny, jest jakaś ochrona, każdy ma swoje miejsce parkingowe, jest monitoring. Ja trzymam tak auto pod blokiem i pod pracą. Raz że w centrum miasta, jest to tańsze rozwiązanie niż parking miejski. Pod blokiem nie muszę się martwić czy będę miał gdzie zaparkować.
    • nousecomplaining Re: Cos takiego jeszcze istnieje??? 08.11.21, 20:52
      BTW, ktoś powinien się zająć regulacją cen na różnych tego typu parkingach. W Katowicach przy dworcu PKP na Placu Andrzeja to jakieś jaja totalne są. Podjeżdżasz, a babka już podbiega i kasuje... 10 zeta za godzinę. Nieistotne, że np. przyjeżdżasz, żeby kogoś odebrać i stoisz kilka minut. Super biznes też mają przy szpitalach - a ta kasa wcale nie idzie na tzw. służbę zdrowia, tylko na firmy o dziwnej nazwie typu „operator parkingu xxx”. Np. parkingi przy centrum onkologii w Gliwicach to istna żyła złota.
      • qqbek Re: Cos takiego jeszcze istnieje??? 08.11.21, 21:04
        Tak jest wszędzie.
        Ale - na Jaczewskiego w Lublinie, gdzie rodziły się moje dzieci (obie sztuki) stawki są wyższe niż w najdroższej podstrefie miejskiej strefy płatnego parkowania, a mimo wszystko miejsc brakuje.
        Myślę, że operator takiego parkingu, nie będąc związany regulacjami dotyczącymi miejskich stref płatnego parkowania, po prostu szuka "równowagi rynkowej", tj. ceny, która pozwoli mu z dzierżawy parkingu wyciągnąć "max." a przy tym nadal będzie gwarantować niemalże pełne "obłożenie" miejsc.
        Skoro ktoś życzy sobie dychy za godzinę i nie poszedł jeszcze z torbami, to znaczy, że są gotowi płacić dychę za godzinę.
        U nas w Lublinie przy Wydziale Komunikacji jest 7 za pierwszą i 5 za kolejną... a czasami miejsc brakuje, więc gdyby nie liczne artykuły piętnujące zdzierstwo dzierżawcy, to mógłby on spokojnie podnieść stawki, bo byłoby od kogo zbierać myto.
        • loyezoo Re: Cos takiego jeszcze istnieje??? 09.11.21, 08:50
          Ja uważam, że istotne. Bo nie zajmujesz miejsca parkingowego.W wielu szpitalach w moim mieście, pierwsze 15min, jest za darmo i to rozumiem.Ktoś wjeżdża, wysadza osobę, którą przywiózł do szpitala i odjeżdża.Podobnie jest na lotniskach, strefa "kiss and go" czy jakoś tak:) Tam 10 minut nie musisz płacić.

          Porównanie tego z prywatnym mieszkaniem, jest całkowicie bez sensu.
        • qqbek Re: Cos takiego jeszcze istnieje??? 09.11.21, 09:07
          kreinto napisał:

          > Przecież to jest uregulowane.

          Tylko na terenach miejskich.
          Na terenach prywatnych i dzierżawionych przez prywatnych zarządców stawki maksymalne nie obowiązują.

          Może to i lepiej.
          Dwa lata temu moja mam złamała nogę na tyle nieprzyjemnie, że musiała przejść zabieg jej ponownego nastawienia/pozycjonowania.
          Kupiliśmy wózek, bo zupełnie nie mogła się bez niego nawet po domu poruszać (dopiero wtedy doceniasz, że te naście lat temu wybrało się futryny 80 a nie 70 cm), ale na badania, na operację, po operacji i na badania kontrolne jakoś ją trzeba było dowieźć.
          I teraz tak - o ile wyrzucić pod izbą przyjęć (wjechać na 5 minut na teren szpitala) można było, o tyle żeby zostawić samochód, pomóc się pozbierać, spakować/rozpakować, to trzeba już było płatnego miejsca poszukać.
          I tak - szpital przy Staszica, ścisłe śródmieście Lublina, podstrefa A... postój (wtedy) 3 zeta za godzinę.
          I można było wszystko dookoła objechać i miejsca nie znaleźć... raz dopiero na Zielonej znalazłem, a potem wyszło, że muszę wózek z powrotem zabrać, bo szpital zapewnia własny. I drałuj kilkaset metrów z wózkiem, jak chodniki polikwidowali bo akurat jakieś prace budowlane były.
          Jak następnym razem przyjechałem, to u księdza (dobro/zło)dzieja naprzeciwko szpitala zapłaciłem 4,50 za godzinę i do pokonania miałem kilkadziesiąt metrów.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka