Dodaj do ulubionych

Maclaren to zło wcielone

01.12.21, 15:44
Podejmuje desperacka probe wyjasnienia kwestii rozwalenia Mc widzac, ze rozgorzała, jak zwykle, jalowa dyskusja.
Galotus ma racje, a reszta skupila sie na tym, ze: 1. mlody, 2. rajdoweic, 3. sportowe auto, 4. ma bogatego i glupiego tatusia, to wystarczajace powody, by stwierdzil, ze jechal jak debil.

Ja, oczywiscie, nie wiem jak bylo faktycznie, ale, w przeciwienstwie do was, mowie o tym co wiem. Twierdze, ze mial prawo nie wiedziec jak auto zachowa sie w pewnych warunkach, nie przewidziec, ze tak sie zachowa.

Jak ktos nigdy nie mial stluczki, to albo jest d. wolowa (jak np. moja mama) albo ma wyjatkowe szczescie (jak np. moj brat, ktory co prawda motor rozwalil, ale auta nigdy), i taki ktos nie powinien sie w takich kwestiach wypowiadac, bo nie ma doswiadczenia.

Ja opowiadam o swoich doswiadczeniach. Rozwalilem i motor i auto, nie, ze do kasacji, ale jechac sie dalej nie dalo... Auto przy predkosci ponizej 50 na lodzie i nigdy Mc nie jechalem, wiec skupie sie na motorze, mozna to chyba prownywac.

1. Bzdura jest, ze na torze poznamy w pelni mozliwosci pojazdu, tak jak pieprza w mediach, np. ostatnio przy okazji wleżenia kolejnej baby pod auto 18-latka. Tor to nie to samo co nasze rozjebane drogi publiczne.
2. Na drodze publicznej wogole nie ma mozliwosci poznania pojazdu.

Zanim rozwalilem motor zrobilem na nim 27000 km, w tym troche na torze. Przypominam sobie tylko 3 przypadki poslizgu: 1. na lodzie przy predkosci <5 km/h, 2. na piachu zaraz po zimie przy < 50 km/h, 3. ten felerny. Poza tym nigdy, nawet na mokrym powyzej 100 km/h.

Ten trzeci byl przy ok. 100 km/h i nie mam pojecia co sie stalo. Pamietam tylko, ze bylo to po wymianie opony, na mokrym, przy dosc mocnym hamowaniu, ale wiele podobnych wykonywalem wczesniej bez problemu. Pamietam tylko, ze znalazlem sie na glebie, a motor sunal obok krecac sie. Nie wiem czy puscil przod, czy tyl, czy byla jakas koleina, czy farba... Nie wiem co sie stalo nawet po fakcie... Jak bym byl starym ramolem w Skodzie, to bym nie wyprzedzal i nic by sie nie stalo...

Teraz mam inny motor i znam go pewnie w ok. 10%. W jaki sposob mam sie go nauczyc najlepiej bez rozwalenia go?? Nie mam zamiaru jezdzic caly czas 50 km/h...

Oczywiscie sportowy samochod na drogach publicznych uwazam za bezsens.
Obserwuj wątek
    • gzesiolek Re: Maclaren to zło wcielone 01.12.21, 18:19
      Ja np. uważam, że McLaren zupełnie nie nadaje się na nasze drogi...
      I trzeba podchodzić do niego z niesamowitą pokorą, bo ani on nie daje żadnego marginesu na pomyłkę, ani nasze drogi nie dają...
      I tak miał prawo nie wiedzieć jak się auto zachowa i tym bardziej powinien dmuchać na zimne...

      Aha stłuczki czy niebezpieczne sytuacje miałem, większość to najechania z tyłu, ale zdarzyło mi się stuknąć takiego co naglę zahamował w miejscu bo zobaczył miejsce do zaparkowania i go minął... A ja idiota jechałem sobie te 20km/h jak debil rozmyślając, co muszę zrobić po pracy i po prostu zabrakło mi jakieś 30cm do zatrzymania... NIestety przerysowałem mu zderzak... Zdarzyło mi się też pojechać na lodowisku, niczym jazdą figurową, ale mieć szczęście i zawisnąć nad rowem...
      Tylko nie mam z tym problemu, że ktoś mnie nazwie debilem w związku z tymi sytuacjami...

      Na motorze nie jeździłem więc się nie wypowiem (skuterki i motorowerki się nie liczą) i moim osobistym zdaniem nie ma najmniejszego porównania między motorem a nawet sportowym ekstremalnie wozem...

      Aha i masz rację, że nie da się stosować jazdy torowej i tego jak się pozna pojazd do jazdy na drodze... Na torze możesz się wyszaleć i poznać graniczne wartości, a na drodze, nawet jadąc doskonale znanymi drogami nigdy nie dochodzisz do wartości granicznych przyczepności, właśnie dlatego, że to droga publiczna... I tego tylko wymagam od młokosa... Rozsądku...
      Jazda McLarenem po polskich drogach, które sam dobrze zdefiniowałeś, nic z rozsądkiem nie ma współnego...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka