Dodaj do ulubionych

2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało?

05.12.21, 22:29
Jak sądzicie?
"Chodnikowiec" zabił kobietę, a przed tym jak zeszła jeszcze ją znieważał.
"Adwokat" uzasadniał to, że jechał 30 km/h rowerem po chodniku "troską o bezpieczeństwo".
tvn24.pl/tvnwarszawa/najnowsze/warszawa-rowerzysta-smiertelnie-potracil-piesza-na-saskiej-kepie-wyrok-5513082
Kupy mi się kilka rzeczy nie trzyma, bo:
1. Też jeżdżę do pracy rowerem (15 km w jedną stronę) i jakoś nie podjeżdżam w tym celu autobusem.
2. Wolę, po prostu wolę (gdy mam taką opcję) jeździć jezdnią a nie chodnikami (czy tzw. "śmieszkami").
3. Francuska na Saskiej Kępie to nie jest ulica, gdzie kierujący samochodami mogą jakoś szczególnie zapierdalać.
Obserwuj wątek
    • gzesiolek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 05.12.21, 23:08
      Swoje zdanie już tu kiedyś opisywałem. Sprowadza się do tego, że nie ma podziału na rowerzystów, pieszych, kierowców czy motocyklistów... Tylko są ludzie którzy mają wyobraźnie i odrobinę empatii i Ci do mają innych zupełnie w 4 literach i ta druga grupa nawet poruszając się pieszo stanowi zagrożenie dla innych i dla siebie...
      Jak pracowalem niegdyś bliżej w sezonie letnim zdarzało mi się te 40min pedałować do pracy i póżniej z powrotem... Ale jechałem "nieśpiecznie" jakieś średnio 16-17km/h i co zapamiętałem z tego, a to, że dla lykrowców byłem wrogiem nr jeden, bo im uniemożliwiałem bicia rekordów jadąc np. 15km/h na ścieżce wzdluż Wisły... Wracam z pracy, g.18 , duży ruch, obok piesi, dzieciaki, zwierzaki, a taki jeden z drugim musi zap...ć spokojnie ponad 40km/h i jeszcze wiązanki rzuca, że mu wszyscy inni z drogo nie uciekają...
      Wtedy wyleczyłem się z ulgowego traktowania rowerzystów... Ot nie ważny pojazd tylko prowadzący...
      • gzesiolek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 05.12.21, 23:14
        A jeśli chodzi o wyrok to wg mnie za dużo więzienia za mało edukacji...
        Kilkaset godzin prac w pomocy ludziom starszych np. w hospicjum i w przeprowadzaniu pieszych/dzieciaków przez przejścia, plus zakaz prowadzenia pojazdów i było by z tego znacznie więcej pożytku niż z wsadzania do więzienia za głupotę...
      • qqbek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 05.12.21, 23:23
        No ja na 15 km do pracy rezerwuję godzinę (w razie "W"), a dojeżdżam w 45 minut, więc też nie zapierdalam 30 km/h po chodnikach, a raczej przytomnie po jezdniach i infrastrukturze.
        Tam, gdzie mam w miarę sensowną "śmieszkę" to ścigam się na tempo (i wygrywam) z trolejbusami.
        Zaraz potem wjeżdżam jednak w rejon bardziej usiany sygnalizacjami, skrzyżowaniami i całym tym g... i średnia dramatycznie spada (z ponad 30, co przy trekkingu jest bardzo dobrą wartością, na mniej niż połowę tego). Nie jeżdżę też po chodnikach.
        Kogoś, kto po chodniku w okolicach ronda Waszyngtona próbował jechać 30 km/h rowerem nie potrafię określić bez użycia słów powszechnie uznanych za obelżywe. Tyle to ja mogę jechać po jezdni, o ile ta jest oddzielona od chodnika, albo żadnych pieszych nie widać w rozsądnej odległości, gdy DDR (jak to często bywa) łączy się "tu i tam" z chodnikiem (to uważam za największy błąd projektujących DDR w Polsce - dlaczego projektują je, jak części chodnika, a nie osobne pasy na jezdni? - przecież to nie ma sensu - rowerem wygodniej jedzie się po jezdni, na której światła zmieniają się tak jak dla pozostałych pojazdów, a nie tak jak po jezdni DDR).
        • qqbek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 10:32
          tiges_wiz napisał:

          > 30 km/h na chodniku, to jest zapierdalanie i proszenie się o kłopoty.

          Ano właśnie.

          > Tyle to spokojnie mógł jechać jezdnią

          Tym bardziej, że tam płasko jest - żadnego mocniejszego podjazdu, na którym musiałby zwolnić.

          > Dlatego ja jestem zdania, że rowerzysta jak jedzie szybko powinien jechać jezdn
          > ią o tyle, a nie chodnikami czy śmieszkami pieszo-rowerowymi.

          To jeszcze zależy, jak wyglądają te śmieszki :)
          Ale ja wolę jadąc do pracy nadrobić trochę i jechać asfaltem wśród aut, a nie śmieszką wśród pieszych.
        • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 11:07
          tiges_wiz napisał:

          > 30 km/h na chodniku, to jest zapierdalanie i proszenie się o kłopoty.
          >
          > Tyle to spokojnie mógł jechać jezdnią
          > Dlatego ja jestem zdania, że rowerzysta jak jedzie szybko powinien jechać jezdn
          > ią o tyle, a nie chodnikami czy śmieszkami pieszo-rowerowymi.

          A ja bym jednak tego tak nie uzależniał.
          Lepiej, żeby rowerzysta jechał nawet więcej niż 30 km/h pustym chodnikiem niż jezdnią.

          Nie wiem dlaczego nie mogą tu regulować tego zasady ze stoków narciarskich.
          Jest pusto i chcesz zapier... to to robisz i nikt się nie czepia.
          Są inni ludzie, to masz dostosować prędkość do warunków i umiejętności.

          Mandaty w EURO na alpejskich stokach są wręczane - wiem, bo mój szwagier dostał kilka lat temu.
          I wiem, że nie dają ich zawsze bo zjeżdżając z prędkościami w okolicy 100 km/h i więcej (na oczach policji), nikt się do mnie nie przyczepił, gdy było pusto.

          Osobiście nie lubię na rowerze jeździć po ulicy - sam fakt, że się jest na rowerze dla wielu kretynów to wystarczający powód do agresywnych zachowań.

          Ale jeśli na chodniku są ludzie, to jadę z prędkością pieszych lub nie wiele szybciej. A jak jest gęsto od ludzi (choć w takich mięsach bywam bardzo sporadycznie) to po prostu schodzę z roweru.

          Skoro mogę legalnie jechać z takimi (spacerowymi) prędkościami z małym dzieckiem obok - i nie jestem wtedy rowerzystą mordercą, to nie wiem co zmienia tu w zakresie bezpieczeństwa fakt, że dziecka obok nie ma.

          Brakuje nam edukacji, kultury i współpracy i na drogach i na chodnikach. I w autach i na rowerach i na nogach.
          Przepisy można mnożyć, zaostrzać, itd.. ale to ni jak nie rozwiązuje podstawowego problemu żeby nie robić sobie nawzajem na złość.

          Byle jakie jeżdżenie, byle jakie parkowanie, byle jakie przechodzenie przez jezdnię - bo zawsze "JA" jestem najważniejszy a reszta "ch...j".
          • qqbek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 11:32
            galtomone napisał:

            > A ja bym jednak tego tak nie uzależniał.
            > Lepiej, żeby rowerzysta jechał nawet więcej niż 30 km/h pustym chodnikiem niż j
            > ezdnią.

            Dlaczego?
            Wiesz jak wygląda Francuska na Saskiej Kępie?
            Ja wiem.
            To nie autostrada, a piękna, zadrzewiona aleja.

            > zjeżdżając z prędkościami w okolicy 100 km/h
            > i więcej (na oczach policji), nikt się do mnie nie przyczepił, gdy było pusto.
            No kurwa jeszcze tego brakowało, żeby się ktoś do ciebie przyczepił zjeżdżając w okolicy 100 km/h... miałby czas...

            > Osobiście nie lubię na rowerze jeździć po ulicy - sam fakt, że się jest na rowe
            > rze dla wielu kretynów to wystarczający powód do agresywnych zachowań.

            Sęk w tym, że ja nie lubię jeździć samochodem po ulicy, nie czuje się do końca bezpiecznie, a kretyni za kółkiem to źródło agresywnych zachowań!
            Czy mogę jeździć samochodem po chodniku?

            > Skoro mogę legalnie jechać z takimi (spacerowymi) prędkościami z małym dziecki
            > em obok - i nie jestem wtedy rowerzystą mordercą, to nie wiem co zmienia tu w z
            > akresie bezpieczeństwa fakt, że dziecka obok nie ma.

            Tutaj niuniuś jest o gnoju, który też jechał "bezpiecznie", przynajmniej we własnym mniemaniu.
            I zabił.
            A zanim zabita zeszła, to jeszcze jej nawrzucał, że się pałęta po chodniku jak smród po gaciach.

            > Brakuje nam edukacji, kultury i współpracy i na drogach i na chodnikach. I w au
            > tach i na rowerach i na nogach.
            > Przepisy można mnożyć, zaostrzać, itd.. ale to ni jak nie rozwiązuje podstawowe
            > go problemu żeby nie robić sobie nawzajem na złość.

            Nazywasz 2.5 roku za zabicie człowieka w wyniku umyślnego naruszenia przepisów, a do tego za ucieczkę z miejsca wypadku ostrą karą?

            > Byle jakie jeżdżenie, byle jakie parkowanie, byle jakie przechodzenie przez jez
            > dnię - bo zawsze "JA" jestem najważniejszy a reszta "ch...j".

            Ano właśnie Galtom, ano właśnie.
            • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 11:58
              qqbek napisał:

              > galtomone napisał:
              >
              > > A ja bym jednak tego tak nie uzależniał.
              > > Lepiej, żeby rowerzysta jechał nawet więcej niż 30 km/h pustym chodnikiem
              > niż j
              > > ezdnią.
              >
              > Dlaczego?
              > Wiesz jak wygląda Francuska na Saskiej Kępie?

              Dlatego, ze nie mam w planie tworzenia indywidulanych przepisów dla każdej ulicy i każdego chodnika.

              Jeśli rowerzysta jedzie po pustym chodniku, to prawdopodobieństwo wypadku z udziałem auta (z dowolnego powodu) jest niższe niż gdy jedzie po ulicy obok pustego chodnika.

              Zatem nikomu to nie przeszkadza a bezpieczeństwo poprawia.

              Stąd tam gdzie się da oddziela się typy ruchu od siebie...
              Aut się nie puszcza po szynach, pieszych po jezdni.
              A że różnica masy prędkości jest znacząco różna dla par:
              auto vs pieszy
              auto vs rower
              pieszy vs rower

              To wydaje mi się oczywiste, że gdy to jest niewykonalne dać pieszych chodnik a rowerzystom wybór: chcesz szybko - idź na ulice, chcesz w tempie pieszych, możesz po chodniku (z zastrzeżeniem, że podobnie jak pieszy na pasach ma [powinien mieć] pierwszeństwo i kierowca w razie wypadku jest zawsze winny, tak i rowerzysta na chodniku, jeśli trąci pieszego jest zawsze winny).

              > > zjeżdżając z prędkościami w okolicy 100 km/h
              > > i więcej (na oczach policji), nikt się do mnie nie przyczepił, gdy było p
              > usto.
              > No kurwa jeszcze tego brakowało, żeby się ktoś do ciebie przyczepił zjeżdżając
              > w okolicy 100 km/h... miałby czas...

              A jakiż to problem... Szwagra zatrzymali koledzy tych wyżej, bo każda góra gdzieś się kończy a zwykle patroli jest więcej i gadają miedzy sobą.

              Chyba ponad 100EUR wtedy go to kosztowało i cieszył się, że tylko tyle. Mogli mu zabrać tygodniowy karnet i dać ban na zakup kolejnego.

              > > Osobiście nie lubię na rowerze jeździć po ulicy - sam fakt, że się jest n
              > a rowe
              > > rze dla wielu kretynów to wystarczający powód do agresywnych zachowań.
              >
              > Sęk w tym, że ja nie lubię jeździć samochodem po ulicy, nie czuje się do końca
              > bezpiecznie, a kretyni za kółkiem to źródło agresywnych zachowań!
              > Czy mogę jeździć samochodem po chodniku?

              Nie możesz.

              Ale jak pokażesz mi auto, które waży tyle co rower, jeździ jak rower, chroni kierowcę jak rower, zajmuje tyle miejsca co rower i którym możesz jechać z małym dzieckiem w podobnym mniejszym aucie, to rozważę dla Ciebie wyjątek.

              > > Skoro mogę legalnie jechać z takimi (spacerowymi) prędkościami z małym d
              > ziecki
              > > em obok - i nie jestem wtedy rowerzystą mordercą, to nie wiem co zmienia
              > tu w z
              > > akresie bezpieczeństwa fakt, że dziecka obok nie ma.
              >
              > Tutaj niuniuś jest o gnoju, który też jechał "bezpiecznie", przynajmniej we wła
              > snym mniemaniu.
              > I zabił.
              > A zanim zabita zeszła, to jeszcze jej nawrzucał, że się pałęta po chodniku jak
              > smród po gaciach.

              No i? Czy ja coś mówię, że nie powinien ponieść kary czy o ogólnych przepisach, które są bez sensu?

              Możesz się odnieść do mojego pytania?
              Jak zmienia się bezpieczeństwo na chodniku w sytuacji gdy jedzie dorosły z dzieckiem na dwóch rowerach vs gdy jedzie tak samo, sam?

              Bo wg mnie wręcz jest bezpieczniej, bo nie ma dziecka, które może sobie z czymś nie poradzić.

              Karać powinniśmy nie za to, że jedziesz ale za to, że jedziesz niebezpiecznie.
              Tak jak na nartach.

              > > Brakuje nam edukacji, kultury i współpracy i na drogach i na chodnikach.
              > I w au
              > > tach i na rowerach i na nogach.
              > > Przepisy można mnożyć, zaostrzać, itd.. ale to ni jak nie rozwiązuje pods
              > tawowe
              > > go problemu żeby nie robić sobie nawzajem na złość.

              > Nazywasz 2.5 roku za zabicie człowieka w wyniku umyślnego naruszenia przepisów,
              > a do tego za ucieczkę z miejsca wypadku ostrą karą?

              ????????
              Chyba coś sobie bez sensu ekstrapolujesz...

              Przepisów, zakazów, kar i ch. wie czego możemy mieć tysiące tomów. Bez egzekwowania podstaw niczego to nie zmieni.

              Trochę jak na naszych drogach... Żeby było bezpieczniej, najebaliśmy w ch. znaków i co... Nic.
              Tylko mniej ludzi na nie patrzy.

              Jak ze "STOP" przed zieloną strzałką.... Na palcach ręki mogę liczyć takich co stają (gdy widzą) a jak mam kogoś za sobą to wręcz sie spodziewam bum od tyłu.

              > > Byle jakie jeżdżenie, byle jakie parkowanie, byle jakie przechodzenie prz
              > ez jez
              > > dnię - bo zawsze "JA" jestem najważniejszy a reszta "ch...j".
              >
              > Ano właśnie Galtom, ano właśnie.

              Zatem karania "normalnych" ludzi za jazdę rowerem po chodniku ma zerowy sens, bo debile jak sprawca i tak się znajdą.
              Tylko dlaczego przez to ja ze strachu przed karą zamiast spokojnie jechać pustym chodnikiem albo spokojnie z innymi pieszymi mam się narażać na drodze?
              To nie ma żadnego sensu, także ekonomicznego.... bo leczenie mnie po wypadku jak ktoś we mnie na tej jezdni wjedzie na pewno będzie droższe niż koszt powodowany przeze mnie gdy jadę po chodniku.
              • qqbek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 12:27
                galtomone napisał:

                > Jeśli rowerzysta jedzie po pustym chodniku, to prawdopodobieństwo wypadku z udz
                > iałem auta (z dowolnego powodu) jest niższe niż gdy jedzie po ulicy obok pusteg
                > o chodnika.
                >
                > Zatem nikomu to nie przeszkadza a bezpieczeństwo poprawia.
                >
                > Stąd tam gdzie się da oddziela się typy ruchu od siebie...
                > Aut się nie puszcza po szynach, pieszych po jezdni.
                > A że różnica masy prędkości jest znacząco różna dla par:
                > auto vs pieszy
                > auto vs rower
                > pieszy vs rower

                Bzdury, niestety typowe dla kogoś, kto po prostu po jezdniach rowerem nie jeździ.
                Na chodniku czułbym się bardziej zagrożony przez samochody, niż jestem na jezdni.
                Brzmi absurdalnie?
                To pojeźdź trochę po drogach rowerowych, a trochę po jezdniach (tak jak ja dojeżdżam do pracy na rowerze) i notuj ile niebezpiecznych sytuacji na styku rower-samochód notujesz na każdej z nich.
                Bo wymuszenia pierwszeństwa przez skręcającego w boczną gdy jechałem jezdnią, to szczerze mówiąc nie przypominam sobie. A jak jadę "śmieszką", to jedno na 5 kilometrów trasy to minimum.

                > To wydaje mi się oczywiste, że gdy to jest niewykonalne dać pieszych chodnik a
                > rowerzystom wybór: chcesz szybko - idź na ulice, chcesz w tempie pieszych, może
                > sz po chodniku (z zastrzeżeniem, że podobnie jak pieszy na pasach ma [powinien
                > mieć] pierwszeństwo i kierowca w razie wypadku jest zawsze winny, tak i rowerzy
                > sta na chodniku, jeśli trąci pieszego jest zawsze winny).

                No to ja chcę takich przepisów, które mi pozwalają samochodem na tych warunkach jechać chodnikiem!

                > > > zjeżdżając z prędkościami w okolicy 100 km/h
                > > > i więcej (na oczach policji), nikt się do mnie nie przyczepił, gdy
                > było p
                > > usto.
                > > No kurwa jeszcze tego brakowało, żeby się ktoś do ciebie przyczepił zjeżd
                > żając
                > > w okolicy 100 km/h... miałby czas...
                >
                > A jakiż to problem... Szwagra zatrzymali koledzy tych wyżej, bo każda góra gdzi
                > eś się kończy a zwykle patroli jest więcej i gadają miedzy sobą.

                Zatrzymali szwagra zjeżdżając 100 km/h?
                Szacun.
                Polska język, trudna język.

                > > Czy mogę jeździć samochodem po chodniku?
                >
                > Nie możesz.
                >
                > Ale jak pokażesz mi auto, które waży tyle co rower, jeździ jak rower, chroni ki
                > erowcę jak rower, zajmuje tyle miejsca co rower i którym możesz jechać z małym
                > dzieckiem w podobnym mniejszym aucie, to rozważę dla Ciebie wyjątek.

                Czyli już małym motorowerem mogę?

                > Możesz się odnieść do mojego pytania?
                > Jak zmienia się bezpieczeństwo na chodniku w sytuacji gdy jedzie dorosły z dzie
                > ckiem na dwóch rowerach vs gdy jedzie tak samo, sam?

                > Bo wg mnie wręcz jest bezpieczniej, bo nie ma dziecka, które może sobie z czymś
                > nie poradzić.

                > Karać powinniśmy nie za to, że jedziesz ale za to, że jedziesz niebezpiecznie.
                > Tak jak na nartach.

                Powiedz mi, kto będzie oceniał to "bezpieczeństwo"?
                Bo temu mordercy zdawało się, że jedzie bezpiecznie (30 km/h).
                A rowerem na chodniku, nawet w opisanej przez ciebie sytuacji (jazda z dzieckiem poniżej 10 r.ż.) jesteś gościem... jak nie mam praw wynikających z mojej pozycji uczestnika ruchu i zdegradowany zostaję do "gościa co nigdy nie ma pierwszeństwa" to czuje się mniej bezpiecznie. Jak uczyłem młodą jeździć, to wolałem nieprzepisowo jeździć po osiedlowych uliczkach, niż ładować się na chodniki. Teraz, po przeprowadzce, mamy wszędzie u nas na wsi drogi dla rowerów i pomimo braku karty rowerowej (robi dopiero w tym roku) wolę jechać z młodą po DDR, niż po chodniku.

                > > > Przepisy można mnożyć, zaostrzać, itd.. ale to ni jak nie rozwiązuj
                > e pods
                > > tawowe
                > > > go problemu żeby nie robić sobie nawzajem na złość.
                >
                > > Nazywasz 2.5 roku za zabicie człowieka w wyniku umyślnego naruszenia prze
                > pisów,
                > > a do tego za ucieczkę z miejsca wypadku ostrą karą?
                >
                > ????????
                > Chyba coś sobie bez sensu ekstrapolujesz...

                No przecież ty bredzisz o zaostrzanych przepisach.

                > Zatem karania "normalnych" ludzi za jazdę rowerem po chodniku ma zerowy sens, b
                > o debile jak sprawca i tak się znajdą.

                Ma sens, bo nie wolno jeździć rowerem po chodniku.
                Czego nie rozumiesz?

                > Tylko dlaczego przez to ja ze strachu przed karą zamiast spokojnie jechać pusty
                > m chodnikiem albo spokojnie z innymi pieszymi mam się narażać na drodze?

                Już ci pisałem powyżej - na rowerze bardziej zagrożony czuje się na DDR niż na jezdni.
                Jak mają twoje, w znacznej mierze teoretyczne, rozważania, podszyte do tego irracjonalnymi lękami i fobiami, do moich spostrzeżeń?

                > To nie ma żadnego sensu, także ekonomicznego.... bo leczenie mnie po wypadku ja
                > k ktoś we mnie na tej jezdni wjedzie na pewno będzie droższe niż koszt powodowa
                > ny przeze mnie gdy jadę po chodniku.

                Ale to na jezdni jesteś bezpieczniejszy.
                Serio.
                Szanse na to, że ktoś cię pierdolnie na przejeździe dla rowerzystów są rzędy wielkości większe (przynajmniej tak wynika z moich obserwacji) niż na to, że "zdejmie" ciebie na normalnym skrzyżowaniu.
                • tbernard Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 13:00
                  qqbek napisał:

                  > Ma sens, bo nie wolno jeździć rowerem po chodniku.
                  > Czego nie rozumiesz?

                  Ja bym pogodził was w następujący sposób. Niech nie będzie wolno jeździć rowerem po chodniku. Ale rozsądni policjanci mogli by przymykać oko na tych jadących spokojnie i nie stwarzających zagrożenia. Zaś gdy ktoś w ich mniemaniu szarżuje i stanowi niebezpieczeństwo niech go złapią i karę nałożą. Nawet jeśli w mniemaniu rowerzysty było, że to widzimisię policjantów.
                  • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 13:11
                    tbernard napisał:

                    > qqbek napisał:
                    >
                    > > Ma sens, bo nie wolno jeździć rowerem po chodniku.
                    > > Czego nie rozumiesz?
                    >
                    > Ja bym pogodził was w następujący sposób. Niech nie będzie wolno jeździć rowere
                    > m po chodniku. Ale rozsądni policjanci mogli by przymykać oko na tych jadących
                    > spokojnie i nie stwarzających zagrożenia. Zaś gdy ktoś w ich mniemaniu szarżuje
                    > i stanowi niebezpieczeństwo niech go złapią i karę nałożą. Nawet jeśli w mniem
                    > aniu rowerzysty było, że to widzimisię policjantów.

                    Nie zgadzam sie. "Uczenie" ze prawo można olewać nie prowadzi do niczego dobrego.. Znaczy co... jak ukradniesz tylko trochę to spoko?

                    Skoro i dziś po wielu chodnikach wolno jechać (bo jest znak) to co... Na nich jakoś piesi i rowerzyści sa bezpieczniejsi niż na tych bez znaku?

                    Zasady są od czapy , bez realnego związku z bezpieczeństwem i tyle.

                    Czyli po chodniku gdzie wolno jechać rowerem to już mogę sobie zapierdalac (bo jak jest znak to jest bezpiecznie)?
                    • tbernard Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 17:17
                      galtomone napisał:

                      >
                      > Czyli po chodniku gdzie wolno jechać rowerem to już mogę sobie zapierdalac (bo
                      > jak jest znak to jest bezpiecznie)?
                      >

                      Jak na razie nie wolno jechać rowerem po chodniku. Ale jak już ktoś jedzie, to niech nie zapierdala to policjant jak ma rozum, to mandatu nie nałoży. Tak jak w Anglii nie nakłada mandatu za to, że pieszy przechodzi na czerwonym świetle.
                      • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 08:09
                        tbernard napisał:

                        > galtomone napisał:
                        >
                        > >
                        > > Czyli po chodniku gdzie wolno jechać rowerem to już mogę sobie zapierdala
                        > c (bo
                        > > jak jest znak to jest bezpiecznie)?
                        > >
                        >
                        > Jak na razie nie wolno jechać rowerem po chodniku.

                        Śmiem twierdzić, że nie masz racji: www.google.pl/maps/@50.2625936,18.9868613,3a,75y,230.52h,93.4t/data=!3m6!1e1!3m4!1sQDyUJdE0CT2EgojFKQGPkw!2e0!7i13312!8i6656

                        Takich znaków C-16 + T-22 jest pełno przy różnych chodnikach (to tańsze niż budowa DDR).

                        "Interpretacja takiego zestawienia brzmi "chodnik z dopuszczonym fakultatywnie ruchem rowerowym". Stosuje się go w celu umożliwienia niektórym rowerzystom jazdy po chodniku. Rowerzysta może, ale nie musi jechać po chodniku."

                        Czyli jednak mogę jechać po chodniku?

                        To wyjaśnij mi jak ten znak zmienia bezpieczeństwo na chodniku. Bo na moje oko ma jego zmianę ma ZEROWY wpływ.

                        A skoro tak i skoro oczekiwałbym, że rowerzysta po takim chodniku nie będzie jechał jak wariat, to nie widzę powodu by przepisów nie zmienić tak, by domyślnie, na każdym chodniku rower mógł po prostu jechać o ile robi to BEZPIECZNIE dla pieszych, czyli wszelkie wypadki zakładają z góry winę rowerzysty, chyba, że udowodni iż było inaczej. Innymi słowy, jak pieszych jest dużo to albo całkiem zwalniasz albo z roweru schodzisz.

                        A wolisz po jezdni, to zgodnie z zapisem powyżej - "Rowerzysta może, ale nie musi jechać po chodniku." - droga na jezdnię wolna.
                • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 13:01
                  qqbek napisał:

                  > Bzdury, niestety typowe dla kogoś, kto po prostu po jezdniach rowerem nie jeźdz
                  > i.

                  Po pierwsze owszem, gdy tylko jest dla ulicy alternatywy to z niej spierd....lam.
                  Po drugie, czy twierdzisz, że szanse na wypadek auta z rowerem rosną w sytuacji gdy rower jedzie po chodniku a auto o jezdni??? Bo jeśli ta, to rozumiem dlaczego uważasz, że to bzdury. A jeśli nie... to nie rozumiem.

                  Nie bez powodu tworzy sie przecież drogi rowerowe... Gdyby to nie miało znaczenia po cholerę byłoby je tworzyć?

                  > Na chodniku czułbym się bardziej zagrożony przez samochody, niż jestem na jezdn
                  > i.
                  > Brzmi absurdalnie?

                  Owszem.

                  > To pojeźdź trochę po drogach rowerowych, a trochę po jezdniach (tak jak ja doje
                  > żdżam do pracy na rowerze) i notuj ile niebezpiecznych sytuacji na styku rower-
                  > samochód notujesz na każdej z nich.

                  Na stykach czegokolwiek jest niebezpiecznie. Ale jeszcze na żadnym chodniku i drodze rowerowej (która nie była częścią jezdni) auto nie mijało mnie na cm, żaden samochód mnie nie spychał.

                  Za to na stykach... Znaczenie częściej zdarzały mi się wymuszenia pierwszeństwa na styku ulicy z ulicą (ja na rowerze na głównej, auto z podporządkowanej) niż na styku drogi rowerowej z ulicą. Szczególnie w ostatnim sezonie, gdy tych dróg pojawiło się w miesicie na tyle dużo, że kierowcy zaczęli zwracać na nie uwagę. Długo było ich kilka i nikt z nich nie korzystał albo bardzo sporadycznie.
                  Nie jest idealnie, ale jest lepiej niż jeszcze ze 2 - 3 lata temu. Auto, które zwalnia i puszcza mnie na rowerze przestało być czymś niespotykanym.

                  Tyle, że nie o tym mówimy a o jeździe po chodniku.

                  > Bo wymuszenia pierwszeństwa przez skręcającego w boczną gdy jechałem jezdnią, t
                  > o szczerze mówiąc nie przypominam sobie. A jak jadę "śmieszką", to jedno na 5 k
                  > ilometrów trasy to minimum.
                  >

                  Mnie to spotykało i tu, i tu. I tak na chodniku (takim oznaczonym dla rowerów) też.
                  W każdym razie więcej niebezpiecznych sytuacji jako rowerzysta (nie tylko takich) miałem jadąc po ulicy. Po chodniku. tylko takie gdy krzyżowały sie z jezdnią... ale wiem, że tak jest więc nikomu się pod maskę (nawet mając pierwszeństwo) nie wpierdal...m. Za to nie musze się martwić o tych co mijają mnie na gazetę czy TIRy nadjeżdżające zza mnie.

                  > No to ja chcę takich przepisów, które mi pozwalają samochodem na tych warunkach
                  > jechać chodnikiem!

                  Jak tylko będziesz mieć auto jak opisane wcześniej, nie widzę specjalnego problemu.

                  > Zatrzymali szwagra zjeżdżając 100 km/h?
                  > Szacun.
                  > Polska język, trudna język.

                  Nie masz się do czego przypierdolić? Chora Żona w domu i hormony (jeszcze) buzują?
                  Zatrzymali go gdy zapierdalał i stanął. Za trudne do ogarnięcia?

                  > Czyli już małym motorowerem mogę?

                  A motorower to auto?

                  Ale jak waży do 15 kg - 20 kg i nie smrodzi (mogłem dać dodatkowo to wyróżnienie) to nie widzę problemu. Ergo, hulajnoga elektryczną też możesz i skuterem elektrycznym też byś mógł o ile nie będzie duży (patrz wcześniejsze założenia). Jeśli się będziesz toczyć w tempie pieszych, to w czym problem?

                  > > Możesz się odnieść do mojego pytania?
                  > > Jak zmienia się bezpieczeństwo na chodniku w sytuacji gdy jedzie dorosły
                  > z dzie
                  > > ckiem na dwóch rowerach vs gdy jedzie tak samo, sam?


                  A ty łaskawie odpowiesz na moje pytanie - 3 raz pytam...

                  > Powiedz mi, kto będzie oceniał to "bezpieczeństwo"?

                  A kto ocenia je dziś? Bo ja tu widzę jeden z podstawowych problemów.
                  Kto ocenia je na stokach narciarskich (także u nas)?

                  > Bo temu mordercy zdawało się, że jedzie bezpiecznie (30 km/h).

                  A co mnie obchodzi co sie jemu zdawało...? I co to ma do rzeczy?

                  Tak jak nie każdy kierowca to pirat drogowy, tak nie każdy rowerzysta na chodniku będzie mordercą.

                  Jak będziemy szli zgodnie z Twoja absurdalną logiką, to powinniśmy zakazać ruchu samochodowego, bo niby przepisy mamy a wypadki i tak są.

                  > A rowerem na chodniku, nawet w opisanej przez ciebie sytuacji (jazda z dzieckie
                  > m poniżej 10 r.ż.) jesteś gościem...

                  Toż pisałem, że domyślnie sprawcą zawsze będzie rowerzysta - dziś na pasach jak udowodnisz, ze jechałeś bezpiecznie a piszy faktycznie rzuicł CI sie pod koła specjalnie (sa tacy co rzucaja sie pod pociag) to bedziesz uniewinniony. Ale z założenie winny jest kierowca.

                  jak nie mam praw wynikających z mojej pozy
                  > cji uczestnika ruchu i zdegradowany zostaję do "gościa co nigdy nie ma pierwsze
                  > ństwa" to czuje się mniej bezpiecznie. Jak uczyłem młodą jeździć, to wolałem ni
                  > eprzepisowo jeździć po osiedlowych uliczkach, niż ładować się na chodniki.

                  A ja jadac przez miasto wolalem jednak korzystac z chodnikow niz wpychac młodego na ruchliwa ulice.

                  Tera
                  > z, po przeprowadzce, mamy wszędzie u nas na wsi drogi dla rowerów i pomimo brak
                  > u karty rowerowej (robi dopiero w tym roku) wolę jechać z młodą po DDR, niż po
                  > chodniku.

                  Jak jest DDR to tez wole. Ale jak nie ma to wole chodnik niż szerokie ulice w miescie. Nie wszyscy mieszkaja na wsi.

                  > > > Nazywasz 2.5 roku za zabicie człowieka w wyniku umyślnego naruszeni
                  > a prze
                  > > pisów,
                  > > > a do tego za ucieczkę z miejsca wypadku ostrą karą?
                  > >
                  > > ????????
                  > > Chyba coś sobie bez sensu ekstrapolujesz...
                  >
                  > No przecież ty bredzisz o zaostrzanych przepisach.

                  Gdzie? Pisze, ze rower powinien moc jezdzic po chodniku.
                  Raz, ze i tak wielu rowerzystów olewa zakaz. Dwa, ze czesto i gesto te chodniki roznia sie od siebie znakiem. Na jednym wolno bo ktos pomyslal na drugim 100 m dalej przez kolejne 100 m nie wolno... a potem znow wolno.

                  > > Zatem karania "normalnych" ludzi za jazdę rowerem po chodniku ma zerowy s
                  > ens, b
                  > > o debile jak sprawca i tak się znajdą.
                  >
                  > Ma sens, bo nie wolno jeździć rowerem po chodniku.
                  > Czego nie rozumiesz?

                  Tego, dlaczgo i pomimo dość konkretnych pytań Ty tez tego nie wyjasniasz.

                  Patrz przyklad dorosly i dziecko vs sam dorosly - co tu sie ku..a zmienia w zakresie bezpieczenstwa pieszych???

                  > > Tylko dlaczego przez to ja ze strachu przed karą zamiast spokojnie jechać
                  > pusty
                  > > m chodnikiem albo spokojnie z innymi pieszymi mam się narażać na drodze?
                  >
                  > Już ci pisałem powyżej - na rowerze bardziej zagrożony czuje się na DDR niż na
                  > jezdni.

                  Ale pytalem dlaczego TY czy dlaczego nie wolno???

                  ZNow odpowiesz, ze nie wolno bo nie?

                  > Jak mają twoje, w znacznej mierze teoretyczne, rozważania, podszyte do tego irr
                  > acjonalnymi lękami i fobiami, do moich spostrzeżeń?

                  Zasadnicze, bo ksztaltuja moja opinie na temat idiotyzmu obecnych przepisów. A skoro juz o irracjonalnych lekaach wspomniasz, to witam w klubie "na rowerze bardziej zagrożony czuje się na DDR niż na jezdni." Ja sie czuje na DDR bezpieczniej z powodow wymienionych wyzej.

                  >
                  > > To nie ma żadnego sensu, także ekonomicznego.... bo leczenie mnie po wypa
                  > dku ja
                  > > k ktoś we mnie na tej jezdni wjedzie na pewno będzie droższe niż koszt po
                  > wodowa
                  > > ny przeze mnie gdy jadę po chodniku.
                  >
                  > Ale to na jezdni jesteś bezpieczniejszy.

                  Nie, nie jestem.

                  Chyba, ze podasz statystyki, z ktorych wyniknie, ze ilosc rozjachanych przez auto rowerzystów na chodniku jest wieksza niz na ulicy.

                  > Serio.
                  > Szanse na to, że ktoś cię pierdolnie na przejeździe dla rowerzystów są rzędy wi
                  > elkości większe (przynajmniej tak wynika z moich obserwacji) niż na to, że "zde
                  > jmie" ciebie na normalnym skrzyżowaniu.


                  Sa zerowe, bo to jest cos czego sie moge spodziewac i na co moge reagowac. Jak jade jezdnia przyklejony do kwarewznika, to wplyw na to jak mijaja mnie auta mam zerowy, podobnie jak mozliwisc reakcji - chyba ze ty sie umiesz teleportowac?
                  • qqbek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 14:22
                    galtomone napisał:

                    > Nie bez powodu tworzy sie przecież drogi rowerowe... Gdyby to nie miało znaczen
                    > ia po cholerę byłoby je tworzyć?

                    Szczerze?
                    Jak niektóre z tych dróg rowerowych widzę, to też się zastanawiam "po ki chuj ktoś to tutaj zrobił?".

                    > > Brzmi absurdalnie?
                    >
                    > Owszem.

                    Trudno.

                    > Na stykach czegokolwiek jest niebezpiecznie. Ale jeszcze na żadnym chodniku i d
                    > rodze rowerowej (która nie była częścią jezdni) auto nie mijało mnie na cm, żad
                    > en samochód mnie nie spychał.

                    Nie wiem, może to specyfika Katowic, jako takich, u mnie na wsi nie miałem nigdy problemu.
                    A mam taki fragment, gdzie muszę jechać kawałek środkiem jezdni, obok buspasa (rowerowy scenariusz niemalże jak z Poniatowszczaka zaraz obok Ronda Waszyngtona z tego artykułu) i rozpędzam się do raptem 40/45 (w przeciwieństwie do mostu tam mam ostro w dół, a dopiero potem ostro pod górę).
                    Raz jeden, na wszystkie wakacyjne dojazdy do pracy na rowerze (a starałem się jeździć przynajmniej pół na pół w lecie) jeden buc nie wytrzymał i mnie wyprzedził "na gazetę" (pogadałem sobie z nim potem na światłach).

                    > Za to na stykach... Znaczenie częściej zdarzały mi się wymuszenia pierwszeństwa
                    > na styku ulicy z ulicą (ja na rowerze na głównej, auto z podporządkowanej) niż
                    > na styku drogi rowerowej z ulicą. Szczególnie w ostatnim sezonie, gdy tych dró
                    > g pojawiło się w miesicie na tyle dużo, że kierowcy zaczęli zwracać na nie uwag
                    > ę. Długo było ich kilka i nikt z nich nie korzystał albo bardzo sporadycznie.
                    > Nie jest idealnie, ale jest lepiej niż jeszcze ze 2 - 3 lata temu. Auto, które
                    > zwalnia i puszcza mnie na rowerze przestało być czymś niespotykanym.

                    Też zauważam poprawę i to chyba jedyne, w czym się tutaj zgadzamy.

                    > Tyle, że nie o tym mówimy a o jeździe po chodniku.

                    I rozumiem, że jak jedziesz po chodniku, to tak (jak wszyscy pozostali "chodnikowcy", bez jednego wyjątku) przed każdym przejściem dla pieszych schodzisz z roweru i go przez przejście prowadzisz?

                    > Mnie to spotykało i tu, i tu. I tak na chodniku (takim oznaczonym dla rowerów)
                    > też.
                    > W każdym razie więcej niebezpiecznych sytuacji jako rowerzysta (nie tylko takic
                    > h) miałem jadąc po ulicy. Po chodniku. tylko takie gdy krzyżowały sie z jezdni
                    > ą... ale wiem, że tak jest więc nikomu się pod maskę (nawet mając pierwszeństwo
                    > ) nie wpierdal...m. Za to nie musze się martwić o tych co mijają mnie na gazetę
                    > czy TIRy nadjeżdżające zza mnie.

                    To się jeździ po jezdniach z ograniczeniami ruchu ciężarówek :)
                    Jeżdżę po centrum Lublina, wśród autobusów, trolejbusów i dostawczaków i nie zauważam problemu. Serio :)

                    > Nie masz się do czego przypierdolić? Chora Żona w domu i hormony (jeszcze) buzu
                    > ją?
                    > Zatrzymali go gdy zapierdalał i stanął. Za trudne do ogarnięcia?

                    Zacytujmy pierwotne zdanie:
                    "I wiem, że nie dają ich zawsze bo zjeżdżając z prędkościami w okolicy 100 km/h i więcej (na oczach policji), nikt się do mnie nie przyczepił, gdy było pusto."

                    Rozłóż to zdanie proszę.
                    Kto zjeżdżał?
                    Bo ze zdania wynika, że zjeżdżali (z prędkościami w okolicy 100 km/h i więcej) ci, którzy się do ciebie nie przyczepili.
                    Stąd to moje "polska język trudna język".

                    > Tak jak nie każdy kierowca to pirat drogowy, tak nie każdy rowerzysta na chodni
                    > ku będzie mordercą.

                    Każdy rowerzysta na chodniku (za wyjątkiem 3 sytuacji gdy to dozwolone prawem) to osoba nie poruszająca się tam, gdzie winna.

                    > Jak będziemy szli zgodnie z Twoja absurdalną logiką, to powinniśmy zakazać ruch
                    > u samochodowego, bo niby przepisy mamy a wypadki i tak są.

                    Póki co przepisy są takie jak ja to opisuję, a nie takie, jakie wynikają z twojego "widzimisie".
                    Dozwolone jest poruszanie się pojazdami po jezdni i chodzenie po chodnikach.
                    Jazda rowerem po chodniku dozwolona jest wyłącznie w 3, wyraźnie opisanych przypadkach.

                    > Toż pisałem, że domyślnie sprawcą zawsze będzie rowerzysta - dziś na pasach jak
                    > udowodnisz, ze jechałeś bezpiecznie a piszy faktycznie rzuicł CI sie pod koła
                    > specjalnie (sa tacy co rzucaja sie pod pociag) to bedziesz uniewinniony. Ale z
                    > założenie winny jest kierowca.
                    >
                    > jak nie mam praw wynikających z mojej pozy
                    > > cji uczestnika ruchu i zdegradowany zostaję do "gościa co nigdy nie ma pi
                    > erwsze
                    > > ństwa" to czuje się mniej bezpiecznie. Jak uczyłem młodą jeździć, to wola
                    > łem ni
                    > > eprzepisowo jeździć po osiedlowych uliczkach, niż ładować się na chodniki
                    > .
                    >
                    > A ja jadac przez miasto wolalem jednak korzystac z chodnikow niz wpychac młodeg
                    > o na ruchliwa ulice.

                    Zawsze można wybrać te mniej ruchliwe ulice.

                    > Jak jest DDR to tez wole. Ale jak nie ma to wole chodnik niż szerokie ulice w m
                    > iescie. Nie wszyscy mieszkaja na wsi.

                    Szerokie ulice mają najczęściej to do siebie, że obok, równolegle do nich, biegną często te węższe.

                    > Gdzie? Pisze, ze rower powinien moc jezdzic po chodniku.

                    Ale nie wolno mu w tej chwili, więc po chuj to bicie piany, zwłaszcza w kontekście bandyty, który zabił niewinną osobę?

                    > Raz, ze i tak wielu rowerzystów olewa zakaz.

                    Wielu kierowców ma znaki B35 i B36 w dupie!
                    Pozwólmy parkować wszędzie, wykreślmy te dwa nieżyciowe znaki.
                    Logika - poziom galtom.

                    > Dwa, ze czesto i gesto te chodniki
                    > roznia sie od siebie znakiem. Na jednym wolno bo ktos pomyslal na drugim 100 m
                    > dalej przez kolejne 100 m nie wolno... a potem znow wolno.

                    Ale to chyba już problem z miejscowym (dez)organizatorem ruchu, a nie z przepisami?
                    Ja u siebie na wsi mogę zrobić kilkadziesiąt kilometrów po spójnej infrastrukturze, bez jednej przerwy... wjadę do Lublina i zaczyna się problem z "przerwami" w infrastrukturze.

                    > Tego, dlaczgo i pomimo dość konkretnych pytań Ty tez tego nie wyjasniasz.
                    >
                    > Patrz przyklad dorosly i dziecko vs sam dorosly - co tu sie ku..a zmienia w zak
                    > resie bezpieczenstwa pieszych???

                    Nic.
                    Tylko to Polska.
                    Jak dasz palec, to zaraz ujebią ci całą rękę.
                    Vidę te pierdolone hulajnogi elektryczne - niby miały mieć w centrach miast ograniczniki do 8 km/h. Dziś rano pod cukiernią w której kupuję ciastka mało mnie Bolt nie potrącił - jadąc na pełnej piździe rzecz jasna.

                    > Ale pytalem dlaczego TY czy dlaczego nie wolno???
                    >
                    > ZNow odpowiesz, ze nie wolno bo nie?

                    Tak - zabrania tego ustawa.
                    Koniec kropka.
                    Nie ma "ale", ani "dlaczego".

                    > Zasadnicze, bo ksztaltuja moja opinie na temat idiotyzmu obecnych przepisów. A
                    > skoro juz o irracjonalnych lekaach wspomniasz, to witam w klubie "na rowerze ba
                    > rdziej zagrożony czuje się na DDR niż na jezdni." Ja sie czuje na DDR bezpieczn
                    > iej z powodow wymienionych wyzej.

                    Ale ja podałem powód, dla którego na DDR czuje się mniej bezpiecznie niż na "zwykłej" jezdni.

                    Ile jeździsz na rowerze?
                    Ja staram się przynajmniej 2500 km rocznie. W tym roku we wrześniu już miałem "wynik", a ostatni raz siedziałem na rowerze pod koniec listopada jeszcze.
                    • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 08:42
                      qqbek napisał:

                      > Jak niektóre z tych dróg rowerowych widzę, to też się zastanawiam "po ki chuj k
                      > toś to tutaj zrobił?".

                      To temat na zupełnie osobą dyskusję. Nie dochodźmy od meritum.

                      > Nie wiem, może to specyfika Katowic, jako takich, u mnie na wsi nie miałem nigd
                      > y problemu.

                      Ale miasto to nie wieś, żeby dojechać do lasu, muszę się wydostac z centrum dośc szerokimi ruchliwymi arteriami.

                      Miejscami są DRR, miejscami chodniki z tabliczką T-22, miejscami te same chodniki są bez oznaczeń, bo pewnie komuś się zapomniało.

                      Przepisy obowiązujące są po prostu durne.

                      Żeby było śmieszniej, to przypadkiem tak się złożyło, że tam gdzie jest C16+T22 najczęściej ruch pieszy jest widocznie większy niż tam, gdzie C16_T22 nie ma. Innymi słowy tam gdzie są piesi wolno jechać na rowerze a w miejscach gdzie najczęściej pieszych nie ma (bo przystanki dlatego a obok brak sklepów) już nie wolno.

                      > I rozumiem, że jak jedziesz po chodniku, to tak (jak wszyscy pozostali "chodnik
                      > owcy", bez jednego wyjątku) przed każdym przejściem dla pieszych schodzisz z ro
                      > weru i go przez przejście prowadzisz?

                      Mam platformy, więc nie jest to jakiś problem.
                      Jeśli są auta i piesi to schodzę.
                      Jeśli są tylko auta, to też schodzę i grzecznie czekam aż ktoś stanie i mnie puści.
                      Jak jest całkiem pusto w okolicy to nie schodzę.

                      > To się jeździ po jezdniach z ograniczeniami ruchu ciężarówek :)

                      Doprawdy, świetna rada...

                      > Jeżdżę po centrum Lublina, wśród autobusów, trolejbusów i dostawczaków i nie za
                      > uważam problemu. Serio :)

                      No i? Czy ja Ci zabraniam? Stwierdzam (i o tym jest temat MOJEJ DYSKUSJI), że obowiązujące przepisy są DO DUPY.

                      > Rozłóż to zdanie proszę.
                      > Kto zjeżdżał?

                      Serio nie zrozumiałeś o co chodziło????

                      > Każdy rowerzysta na chodniku (za wyjątkiem 3 sytuacji gdy to dozwolone prawem)
                      > to osoba nie poruszająca się tam, gdzie winna.

                      Ale nie dlatego, że ma to sens, tylko dlatego, że przepisy są DEBILNE.

                      > Póki co przepisy są takie jak ja to opisuję, a nie takie, jakie wynikają z twoj
                      > ego "widzimisie".

                      Owszem, to chyba jasne. Ale czy to znaczy, że nie możemy na nie narzekać czy o nich dyskutować?
                      O ile dobrze pamiętam, to nie raz i nie dwa sam narzekałeś na różne głupie przepisy prawa.
                      Znaczy Ty możesz, ja nie?

                      > Dozwolone jest poruszanie się pojazdami po jezdni i chodzenie po chodnikach.
                      > Jazda rowerem po chodniku dozwolona jest wyłącznie w 3, wyraźnie opisanych przy
                      > padkach.

                      Ty nie musisz mi mówić, jak jest - bo ja to wiem.

                      Ja Ci za to mowie - bo chyba ta część Cię omija - że zasady te są z tzw. dupy.

                      > Zawsze można wybrać te mniej ruchliwe ulice.

                      Nie, nie zawsze.
                      Zależy gdzie się mieszka.

                      To mniej więcej taka rada jak moja dla Ciebie, źle Ci się jedzie poza miasto autem? Wystarczy wybrać jazdę autostradą... Szybciej, wygodniej, bezpieczniej. Ja tak robię.

                      > > Jak jest DDR to tez wole. Ale jak nie ma to wole chodnik niż szerokie uli
                      > ce w m
                      > > iescie. Nie wszyscy mieszkaja na wsi.
                      >
                      > Szerokie ulice mają najczęściej to do siebie, że obok, równolegle do nich, bieg
                      > ną często te węższe.

                      Najczęściej to znaczy zawsze.

                      Jadąc pm/pd mogę sobie wybrać np. albo 3 pasowa ulice... albo równoległa 2 pasmowa - zapewniam, że jazda po ubu jest równie nie fajna.
                      Na szczęście obok jest chodnik... Musi być jakiś specjalny... bo akurat po nim (mimo dużego pieszego ruchu) wolno jechać rowerem...

                      > > Gdzie? Pisze, ze rower powinien moc jezdzic po chodniku.
                      >
                      > Ale nie wolno mu w tej chwili, więc po chuj to bicie piany, zwłaszcza w kontekś
                      > cie bandyty, który zabił niewinną osobę?

                      Nie odnoszę się nigdzie do bandyty. Odnoszę się wyłącznie do niespójnych i deblinych przepisów.

                      > Ale to chyba już problem z miejscowym (dez)organizatorem ruchu, a nie z przepis
                      > ami?

                      Przepisami, bo znaki T22 niczego (realnie) nie zmieniają i nie są do niczego potrzebne.

                      > > Patrz przyklad dorosly i dziecko vs sam dorosly - co tu sie ku..a zmienia
                      > w zak
                      > > resie bezpieczenstwa pieszych???
                      >
                      > Nic.
                      > Tylko to Polska.

                      No i właśnie o to się wkurzam. Mogę?

                      > Tak - zabrania tego ustawa.
                      > Koniec kropka.
                      > Nie ma "ale", ani "dlaczego".

                      Przypomnę CI to, gdy Ty będziesz narzekać na "gupie prawo i przpisy".


                      > Ale ja podałem powód, dla którego na DDR czuje się mniej bezpiecznie niż na "zw
                      > ykłej" jezdni.

                      No właśnie, to irracjonalne BO JA SIE CZUJE BEZPIECZNIEJ. Dociera do ciebie bezsensowność Twojej argumentacji w tym zakresie??
                      >
                      > Ile jeździsz na rowerze?
                      > Ja staram się przynajmniej 2500 km rocznie. W tym roku we wrześniu już miałem "

                      A ja nie mam szosowego i nie ma sensu porównywać jazdy w terenie do jazdy po asfalcie. Na nowym rowerze, od czerwca wyszło mi niecałe 1200 km.

                      I to głównie dlatego tak dużo, że nie miałem czasu i z kim jeździć w góry.
                      Generalnie po ulicach/chodnikach jadę tyle, by wydostać się z miasta do lasu i w teren. Reszta juz po zielonych wertepach, a tu 1 kim to nie to samo co po asfalcie.
            • tbernard Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 12:50
              qqbek napisał:

              > Wiesz jak wygląda Francuska na Saskiej Kępie?
              > Ja wiem.
              > To nie autostrada, a piękna, zadrzewiona aleja.

              Z opisu wynika, że on w kierunku Francuskiej jechał a nie po Francuskiej. A jechał wzdłuż wielopasmówki autostradopodobnej od strony przystanku. Swoją drogą musiał mieć jak na rower spore przyśpieszenie aby do przejścia podziemnego rozpędzić się do 30 km/h startując od przystanku.
            • klemens1 Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 11:47
              qqbek napisał:

              > Sęk w tym, że ja nie lubię jeździć samochodem po ulicy, nie czuje się do końca
              > bezpiecznie, a kretyni za kółkiem to źródło agresywnych zachowań!
              > Czy mogę jeździć samochodem po chodniku?

              Problemem nie jest jazda po chodniku jako taka, lecz styl tej jazdy. Ja sam czasami jeżdżę po chodniku nawet elektrykiem z mocą ponad 1 kW osiągającym prawie 50 km/h. Tyle tylko, że uznaję, że jadąc po chodniku pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo i może nawet rzucić się niespodziewanie w bok, jeżeli ma taki kaprys. Więc jadę powoli, ostrożnie i nie przeganiam pieszych. Trzeba, to czekam aż się przeluźni.
              Nawet stresującej sytuacji nie miałem nigdy.

              Pedalarz oczywiście winny bezwzględnie. Z tą "skruchą" to bym nie uwzględniał, bo to mu adwokat podpowiedział - wcześniej skruchy żadnej nie było. Baba mu zapewne faktycznie "wylazła" pod koła, tylko że miała do tego pełne prawo a on miał obowiązek to przewidzieć.

              • qqbek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 12:12
                Ja chodników unikam jak ognia.
                Czasem, z ręką na sercu, przejadę się deptakiem pod Pocztą Główną w Lublinie (ruch rowerowy dopuszczony jest tam, żeby było śmieszniej, nie znakami, bo te wskazują (C16) drogę dla pieszych, a osobnym regulaminem).
                  • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 07:08
                    klemens1 napisał:

                    > Zasady. Na DDR na pieszych nie uważam, ale za to na chodniku - aż do przesady.

                    A ja DDR też uważam i zwalniam jak jest mało miejsca (choć mnie to wkurza) bo wypier...ić sie o pieszego to żadna frajda. Cóż mi z tego, że jego wina jak sam się potłukę?

                    To troche jak z ustępowaniem wymuszającemu pierwszeństwo... Niby można się uprzeć, tylko na ch. mi pogięta blacha i kłopot?
                    • klemens1 Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 11:32
                      galtomone napisał:

                      > > Zasady. Na DDR na pieszych nie uważam, ale za to na chodniku - aż do przesady.
                      >
                      > A ja DDR też uważam i zwalniam jak jest mało miejsca (choć mnie to wkurza) bo w
                      > ypier...ić sie o pieszego to żadna frajda. Cóż mi z tego, że jego wina jak sam
                      > się potłukę?

                      Wiadomo, że jak pieszego widzę, to w niego specjalnie nie wjadę. Ale na pewno nie traktuję go jak świętą krowę. Skoro jest nie tam, gdzie powinien, to niech przynajmniej sam uważa.
                      A skutki potrącenia są dużo gorsze dla pieszego - zapewniam cię.
                      • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 12:22
                        klemens1 napisał:

                        > A skutki potrącenia są dużo gorsze dla pieszego - zapewniam cię.

                        Ale cóż to dla mnie za pociecha?
                        Jebie mnie czy pieszy będzie potłuczony bardziej czy mniej. Ja ni chce być potłuczony i mieć podrapanego uszkodzonego roweru.

                        Mam się potem latami sądzić, żeby mi kasę za naprawę czy utratę wartości oddał?

                        Jak już taka kolejna święta krowa się pojawia to dojeżdżam do dupy (zwalniając oczywiście do tempa pieszego) i dzwonię - zwykle fajnie podskakują ze strachu... A jak jadę od przodu, to zwalniam, zwalniam... aż sobie naprzeciwko siebie staniemy... "I co teraz głąbie?".

                        Ale takie zachowania zdarzyły mi sie może ze 2 - 3 razy. Szkoda mojego czasu na czyjąś głupotę albo roztargnienie.
    • qqbek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 10:44
      A już tak "na marginesie" - nie wkurwiają was w zbiorkomie "podjeżdżający rowerzyści"?
      Bo mnie potwornie.
      Ma sprzęt, na którym bez problemu można przejechać 30 kilometrów, ale musi się wpierdolić w zatłoczony autobus/trolejbus, bo 4 przystanki podjeżdża.
      Rzecz jasna "jest w prawie" więc rozpycha się, smaruje wszystkich łańcuchem i jeszcze mordę potrafi na matkę z dzieckiem w wózku wydrzeć, że on też tu (w miejscu dla matek z wózkami) chce stać (albo wprost przeciwnie, stoi w drzwiach, bo "on już za 3 przystanki wysiada").
          • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 13:10
            klemens1 napisał:

            > Czyli taskasz półtorej tony blachy, żeby przewieźć swoje dupsko.
            > To już zaczyna być obciachem, a będzie tylko jeszcze większym.

            Owszem.
            Jak siedzę w środku to nie czuje obciachu (obok mnie inne auta i czasem autobus jadący gdzieś dalej)...
            Może specyfika ulic u mnie taka. W centrum autem bywam bardzo sporadycznie, raz, ze nie mam po co, dwa ze jak już to zwykle z buta (10 min spaceru) albo jakiś Uber.
            A wszędzie dalej, jednak auto, bo po to je utrzymuje.
              • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 14:00
                klemens1 napisał:

                > galtomone napisał:
                >
                > > A wszędzie dalej, jednak auto, bo po to je utrzymuje.
                >
                > Skutek zamienił się z przyczyną.

                Czy ja wiem...?
                Nie ma np. dużych sklepów spożywczych obok mnie. Jazda autobusem (chyba do części jest darmowy nawet) to sie wyprawa na pol dnia robi. Nie mam tyle czasu. Nie licząc ilości "smieci", ktorych rodzina do zycia wymaga.
                • klemens1 Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 14:13
                  galtomone napisał:

                  > klemens1 napisał:
                  >
                  > > galtomone napisał:
                  > >
                  > > > A wszędzie dalej, jednak auto, bo po to je utrzymuje.
                  > >
                  > > Skutek zamienił się z przyczyną.
                  >
                  > Czy ja wiem...?
                  > Nie ma np. dużych sklepów spożywczych obok mnie. Jazda autobusem (chyba do częś
                  > ci jest darmowy nawet) to sie wyprawa na pol dnia robi. Nie mam tyle czasu.

                  Przelicz kiedyś, ile to "pół dnia' wyniesie w praktyce.

                  • qqbek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 14:22
                    klemens1 napisał:

                    > Przelicz kiedyś, ile to "pół dnia' wyniesie w praktyce.

                    Też jakoś nie wierzę.
                    Najdłużej jadę teraz do pracy rowerem, bo 45-50 minut.
                    Trochę krócej zbiorkomem (40 minut).
                    Najszybciej samochodem (15-20 minut), ale parkuje poza "strefą" na "znajomym" parkingu, więc mam 12 minut z buta. Brutto wychodzi porównywalnie ze zbiorkomem.
                    Zbiorkom to trochę ponad 8 zeta na bilety (jednorazowe, przy miesięcznym bym zaoszczędził).
                    Samochód 17.
                    Rower jest za friko.

                    A więc "po chuj zbiorkom"?
                    Bo produktywniejszy jestem w pracy, jak już Internety obczaję w drodze do pracy i nie syfię sobie dnia pracy głupotami, które w sposób oczywisty codziennie, na zasadzie odwiecznego rytuału i tak zrobię :)
                    Ryjbook [administruję sporą grupą - tak z 10 tysięcy członków, więc rano zawsze trzeba wywalić gówno ze Stajni Augiasza], wiocha, Joemonster i te kilka forów się same nie przejrzą, a w samochodzie nie ma siły, żeby się je dało przejrzeć.
                    • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 14:30
                      Ja nie jeżdżę do pracy.
                      A jak jeździłem to mamy swój parking.

                      Teraz też google pookazują jazda z roboty do domu (gdybym byl w biurze) - 35 min autobus (i trzeba dojść na przystanek, marznąc, potem isc z przystanku do domu) vs 10 min auto (a jeszce moglbym zakupy po drodze zrobić)

                      Wole auto i póki mogę jeździć, to nim jeżdżę.
                      W londku zbiorkom bez porównania lepszy a i tak miałem auto i korzystałem sporo - be większych wycieczek na drogi koniec wyspy 10-12k rocznie robiłem w sumie koło komina... i nie na co dzień.
                    • klemens1 Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 20:27
                      U mnie zbiorkom tak samo albo minimalnie wolniej niż samochód.
                      Koszt nieporównywalny - zbiorkom 84 PLN / miesiąc.
                      Największa zaleta to jednak nietracenie czasu na dojazd, bo w zbiorkomie coś robię - zazwyczaj czytam książkę, trochę w telefonie coś sprawdzam. W samochodzie czas jest bezpowrotnie stracony.
                      • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 07:13
                        klemens1 napisał:

                        > Największa zaleta to jednak nietracenie czasu na dojazd,

                        To akurat nie zaleta zbiorkomu, tylko pracy zdalnej.
                        Odzyskałem (jak wszystko zliczyć) jakieś 40 min prywatnego czasu, który straciłbym na dojazd i związane z nim czynności.

                        > bo w zbiorkomie coś ro
                        > bię - zazwyczaj czytam książkę, trochę w telefonie coś sprawdzam. W samochodzie
                        > czas jest bezpowrotnie stracony.

                        Faktem jest, że tylu książek co jeżdżąc metrem tam a nazd (+/- 2h dziennie zajmowała droga) to w życiu nie przeczytałem. Ale nie były to jakieś "głębokie" pozycje a zabijacze czasu...
                        • klemens1 Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 11:34
                          galtomone napisał:

                          > klemens1 napisał:
                          >
                          > > Największa zaleta to jednak nietracenie czasu na dojazd,
                          >
                          > To akurat nie zaleta zbiorkomu, tylko pracy zdalnej.
                          > Odzyskałem (jak wszystko zliczyć) jakieś 40 min prywatnego czasu, który stracił
                          > bym na dojazd i związane z nim czynności.

                          Ja też czasami z domu robię (teraz nikt nie ma z tym problemu po ponad roku zdalnej), ale lepiej mi się koncentruje w biurze - nie mówiąc już o omawianiu co i jak.
                          Dlatego wolę stacjonarnie niż zdalnie.

                          > Faktem jest, że tylu książek co jeżdżąc metrem tam a nazd (+/- 2h dziennie zajm
                          > owała droga) to w życiu nie przeczytałem. Ale nie były to jakieś "głębokie" poz
                          > ycje a zabijacze czasu...

                          Ja czasami i głębsze poczytam, ale większość to faktycznie literatura akcji. I tak lepsze to niż kierowanie samochodem.


                          • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 12:28
                            klemens1 napisał:

                            > Dlatego wolę stacjonarnie niż zdalnie.

                            No to ja zupelnie odwrotnie.
                            Od biura sie bardzo odzwyczailem.
                            Przed panedmia wspopracowalem z firmami z UK i USA wiec tylko zdanie. A po pandemi, trzeba bylo szybko cos innego, wiec etacik ale tez moge zdalnie. W biurze nie umiem sie skupic i robie polowe tego co w domu.
                            Co chwile ktos dupe zawraca...

                            > Ja czasami i głębsze poczytam, ale większość to faktycznie literatura akcji. I
                            > tak lepsze to niż kierowanie samochodem.

                            Ja tam lubie auto... Zawsze jakies fajne radio (audycja) albo podcast i mam poniekad cos bardziej wartosciowego niz ksiazka.
                            A ze czesto mam przy sobie sluchawki TWS, to moge spokojnie kontynuowac wysiadajac z auta, np. w sklepie.
                  • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 14:24
                    Nie musze, wiem.
                    Widzę jak odjeżdżam pod dom, jak ludzie stoją i czekają na autobus do centrum.
                    Nie licząc tego, kto to będzie targać. a codziennie do sklepu nie zamierzam jeździć.

                    Do tego zwykle sklep łączy się z innymi rzeczami do zrobienia.

                    Szybciej ani łatwiej/wygodniej nie będzie.
                  • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 14:27
                    Ta z ciekawości sprawdziłem na mapach G. (pewnie, ze to nie idealne, ale daje porównanie).
                    Auto - 8 min w jedną stronę...
                    Autobus - 30 min - w jedną stronę... (nie licząc targania zakupów)

                    To ja wole auto.
                    A do tego teraz, to już musiałbym upaść na głowę, żeby wsiadać do autobusu.
                    • klemens1 Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 20:31
                      galtomone napisał:

                      > Ta z ciekawości sprawdziłem na mapach G. (pewnie, ze to nie idealne, ale daje p
                      > orównanie).
                      > Auto - 8 min w jedną stronę...
                      > Autobus - 30 min - w jedną stronę... (nie licząc targania zakupów)

                      Ja wiem, że RODO, ale pokaż z grubsza punkt początkowy i końcowy. Nie zaczaję się w pobliżu, obiecuję.
                      • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 07:22
                        Po co ryzykować...?

                        Ale masz:

                        Sklep nr 1 www.google.pl/maps/dir/50.2648666,19.023711/Shopping+Centre+D%C4%85br%C3%B3wka,+aleja+Ro%C5%BAdzie%C5%84skiego,+Katowice/@50.2650721,19.0335902,15z/data=!3m1!4b1!4m9!4m8!1m0!1m5!1m1!1s0x4716cfd99970eda3:0xebe8344ffa79f28f!2m2!1d19.0619341!2d50.2681441!3e0

                        Sklep nr 2
                        www.google.pl/maps/dir/50.2648666,19.023711/Lidl,+Wroc%C5%82awska,+Katowice/@50.2672073,19.0291866,15z/data=!3m1!4b1!4m9!4m8!1m0!1m5!1m1!1s0x4716cfd28a750819:0x87c70f1f83106d5e!2m2!1d19.0505983!2d50.2662461!3e0

                        Tak, mam innego Lidla bliżej, ale ten wybrany jest duży, czysty, jasny, mało ludzi, dużo miejsca a czasem można go połączyć z zakupami w sklepie nr 1.

                        Ulubiona piekarnia
                        www.google.pl/maps/dir/50.2648666,19.023711/Piekarnia+Tradycyjna,+Mys%C5%82owicka,+Katowice/@50.2449366,19.0499035,14z/data=!3m1!4b1!4m9!4m8!1m0!1m5!1m1!1s0x4716cf7f265933eb:0xee7b35eb05703b18!2m2!1d19.0703766!2d50.226355!3e0

                        Do tego należy pamiętać, że w przypadku sklepu wracam najczęściej z trzema wielkimi siatami... Wiec nim schowam aut do garażu to podrzucam je sobie pod dom (mamy portiera), bo są zbyt duże/ciężkie na noszenie na duże odległości.
                        DO autobusu bym ich po prostu nie zabrał, tzn. musiałbym kupić mniej i jechać nie 3 razy w tyg. a codziennie.
                          • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 12:30
                            klemens1 napisał:

                            > Zaiste jakoś się wloką te "M2". Rowerem czas jak samochodem ...

                            Rowerem to ja sobie moge pojechac zobaczyc sklep, bo na pewno nie na zakupy.

                            Po chleb mi sie czasem zdarza do tej piekarni - jak wrzucam ja w trase robiac wieksze kolo w okolo miasta, ale wtedy musze brac plecak.

                            > Ja akurat mieszkam pomiędzy stacjami metra i jak chcę dotrzeć do sklepu, który
                            > też jest pomiędzy stacjami, to rower jest najszybszy.

                            U mnie i auto szybsze i wygodniejsze niz tramwaj czy autobus.
                  • nousecomplaining Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 20:04
                    > Przelicz kiedyś, ile to "pół dnia' wyniesie w praktyce.
                    Sorry Klemens, ale na zakupy to jeździsz zbiorkomem, serio? Ja na duże cotygodniowe zakupy jadę do pobliskiego auchan, do którego żeby dojechać zbiorkomem (i wrócić), to byłaby jakaś masakra logistyczna. Nie mówiąc o tym, że po takich zakupach mam zajęte 2/3 bagażnika. No po coś to auto qrwa jest, co nie?
                    • qqbek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 20:24
                      nousecomplaining napisał(a):

                      > Sorry Klemens, ale na zakupy to jeździsz zbiorkomem, serio? Ja na duże cotygodn
                      > iowe zakupy jadę do pobliskiego auchan, do którego żeby dojechać zbiorkomem (i
                      > wrócić), to byłaby jakaś masakra logistyczna. Nie mówiąc o tym, że po takich za
                      > kupach mam zajęte 2/3 bagażnika. No po coś to auto qrwa jest, co nie?

                      Ja mam tak samo - po żarcie raz w tygodniu na duże zakupy (w Golfie zazwyczaj się ciasno w bagażniku robiło, w Zafirze jeszcze miejsca jest sporo).
                      Ale do pracy?
                      No sorry.
                      Jak jest wygodny zbiorkom, to dlaczego nie?
                      Ja jadę z przesiadką (z podmiejskiego przesiadam się na pętli do trajtka), a mimo wszystko zajmuje mi to 40 minut (kwestia tego, że trajtek jedzie głównie buspasem, a podmiejski zadupiami a nie główną trasą). Dziś wyszedłem z roboty 14:08... samochodem byłbym chwilę po 15, bo po 14-ej wszyscy ruszają, a jeszcze bym musiał po samochód doczłapać, zbiorkomem byłem chwilę wcześniej (14:13 w trajtka, 14:38 w podmiejski, 14:53 pod domem).
                      Rano to samo - 7:53 w podmiejski, 8:11 w trajtka, w robocie jestem 8:40 (już z jakimś drugim śniadaniem kupionym po drodze). Jak jadę samochodem to wyjeżdżam 8:15, ale jestem "na styk" (choć zajrzenie po śniadanie też jest wliczone). Wcześniej niż 8:15 nie wyjeżdżam, bo na wjeździe do wsi Lublin o 8-mej są korki i wcześniejszy wyjazd wcale nie oznacza dużo wcześniejszego dojazdu.

                      Szczerze powiem - jak muszę drobiazg dostarczyć do przedszkola/szkoły to jadę samochodem, bo bym rzeczywiście całą masę czasu stracił.
                      Do końca tygodnia jednak nie muszę, to jeżdżę zbiorkomem, bo wolę.
                      • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 07:24
                        qqbek napisał:

                        > Ja mam tak samo - po żarcie raz w tygodniu na duże zakupy (w Golfie zazwyczaj s
                        > ię ciasno w bagażniku robiło, w Zafirze jeszcze miejsca jest sporo).

                        Od czasu gdy Młody zaczął żreć jak zwierzę i dodatkowo musze zaopatrzyć też Ojca (który przestał wychodzić z domu) muszę jeździć 3 razy w tyg.
                        Może mając dom i np. dużą zamrażarkę byłoby inaczej (gdzie trzymać te zakupy) ale w mieszkaniu nie ma na to wszystko miejsca po prostu.



                        > Ale do pracy?
                        > No sorry.
                        > Jak jest wygodny zbiorkom, to dlaczego nie?
                        > Ja jadę z przesiadką (z podmiejskiego przesiadam się na pętli do trajtka), a mi
                        > mo wszystko zajmuje mi to 40 minut (kwestia tego, że trajtek jedzie głównie bus
                        > pasem, a podmiejski zadupiami a nie główną trasą). Dziś wyszedłem z roboty 14:0
                        > 8... samochodem byłbym chwilę po 15, bo po 14-ej wszyscy ruszają, a jeszcze bym
                        > musiał po samochód doczłapać, zbiorkomem byłem chwilę wcześniej (14:13 w trajt
                        > ka, 14:38 w podmiejski, 14:53 pod domem).
                        > Rano to samo - 7:53 w podmiejski, 8:11 w trajtka, w robocie jestem 8:40 (już z
                        > jakimś drugim śniadaniem kupionym po drodze). Jak jadę samochodem to wyjeżdżam
                        > 8:15, ale jestem "na styk" (choć zajrzenie po śniadanie też jest wliczone). Wcz
                        > eśniej niż 8:15 nie wyjeżdżam, bo na wjeździe do wsi Lublin o 8-mej są korki i
                        > wcześniejszy wyjazd wcale nie oznacza dużo wcześniejszego dojazdu.
                        >
                        > Szczerze powiem - jak muszę drobiazg dostarczyć do przedszkola/szkoły to jadę s
                        > amochodem, bo bym rzeczywiście całą masę czasu stracił.
                        > Do końca tygodnia jednak nie muszę, to jeżdżę zbiorkomem, bo wolę.
                    • klemens1 Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 20:30
                      nousecomplaining napisał(a):

                      > > Przelicz kiedyś, ile to "pół dnia' wyniesie w praktyce.
                      > Sorry Klemens, ale na zakupy to jeździsz zbiorkomem, serio?

                      Rok temu pożyczyłem córce auto na miesiąc i zostałem bez. Po zakupy jeździłem na 2 rowery z żoną z sakwami i plecakami. Naprawdę od ch..a i ciut ciut się mieści.
                      Do tego 2x wypożyczałem samochód na godziny. Raz żeby farby przewieźć do malowania mieszkania - czyli nieczęsta sytuacja.

                      > No po coś to auto qrwa jest, co nie?

                      Jak się dobrze zastanowisz, to może się okazać że właściwie to pytanie jest postawione na opak. Czyli szukasz zajęć dla auta, a nie faktycznie auto ci jest potrzebne.

                      • qqbek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 20:47
                        Rower z sakwami przerabiałem niedawno.
                        Nie jest to wyjście optymalne.
                        Najlepszy byłby rower cargo, ale te bydlęta sporo kosztują (choć znajomy ma i miałbym w razie czego skąd pożyczyć) :)
                        Tego cargo ma rzecz jasna ze wspomaganiem elektrycznym, żeby dało się całkiem sporo i ciężkich rzeczy w razie czego przewieźć - świetny patent.
                          • qqbek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 07.12.21, 21:54
                            klemens1 napisał:

                            > Nie jest. Ale daje radę.
                            > Trzeba trochę częściej jeździć na zakupy, jednak mieści się sporo.
                            > No i pisałem o DWÓCH rowerach.

                            A zgrzewkę mojej ulubionej wody mineralnej, albo worek 9 kg suchej karmy dla psa przywieziesz?
                            Bo z karmą dałem radę, odpinając górną sakwę i przypinając ją "gumą" do bagażnika.
                            Wodę trzeba było podzielić na boczne sakwy, a lżejsze produkty (to co się nad wodę do bocznych sakw nie zmieściło) wziąć na plecy do plecaka :)

                            Ponad 28 kg zakupów na jeden kurs.

                            Dlaczego to piszę?
                            Bo to pokazuje, że "da się, jak się ktoś bardzo zaprze".
                            Ale nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie.
                            Z dojazdów do pracy jestem przyzwyczajony mieć góra 7-8 kg (ze 3 kg laptop, ubranie na zmianę, przy powrocie jakieś drobne zakupy + 2-3 piwa) w sakwach i nie wyobrażam sobie regularnego jeżdżenia na większe (ponad 3 krotność tej masy) zakupy rowerem (jak wyżej - o ile nie byłby to rower cargo).

                            Nawet na DWA rowery nie podzielisz 9-kilowego worka z karmą dla psa.
                            • klemens1 Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 11:41
                              qqbek napisał:

                              > klemens1 napisał:
                              >
                              > > Nie jest. Ale daje radę.
                              > > Trzeba trochę częściej jeździć na zakupy, jednak mieści się sporo.
                              > > No i pisałem o DWÓCH rowerach.
                              >
                              > A zgrzewkę mojej ulubionej wody mineralnej, albo worek 9 kg suchej karmy dla ps
                              > a przywieziesz?

                              Oczywiście. Rower żony ma ogromny koszyk przymocowany do bagażnika.
                              Swego czasu mniejszym koszykiem woziłem 2 butle po 5 litrów wody oligoceńskiej.

                              > Bo to pokazuje, że "da się, jak się ktoś bardzo zaprze".
                              > Ale nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie.

                              Właśnie myślę o sakwach na przód - mocowane przy widelcu. Oprócz faktu, że są, czyli zmieści się więcej, lepiej rozkładają masę na osie.

                            • klemens1 Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 11:42
                              galtomone napisał:

                              > klemens1 napisał:
                              >
                              > > No i pisałem o DWÓCH rowerach.
                              >
                              > Mamy w domu 1 rower + Żony bym kijem na rower nie zagonił... Już probowałem i s
                              > kończyło sie awanturą.

                              Moja się nauczyła, jak na miesiąc samochodu zabrakło.
                              Później już ten kilometr na jakieś zakupy niemarketowe tylko rowerem jeździła. Stwierdziła, że wygodniej bo nie musi szukać parkingu i tyle od niego łazić do sklepów.
                              • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 12:31
                                klemens1 napisał:

                                > galtomone napisał:
                                >
                                > > klemens1 napisał:
                                > >
                                > > > No i pisałem o DWÓCH rowerach.
                                > >
                                > > Mamy w domu 1 rower + Żony bym kijem na rower nie zagonił... Już probował
                                > em i s
                                > > kończyło sie awanturą.
                                >
                                > Moja się nauczyła, jak na miesiąc samochodu zabrakło.

                                Moja pracuje od 10 lat z domu wiec nie ma potrzeb transportowych na co dzień.

                                A zakupy robię ja.
                        • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 07:28
                          qqbek napisał:

                          > Rower z sakwami przerabiałem niedawno.

                          Nie mam jak zamontować sakw do fulla i chyba jeszcze takiego pomysłu nie widziałem na ulicy...
                          Zreszta, na jeden rower to i tak byloby malo a nikt wiecej ze mna do sklepu pedlowac nie bedzie.
                          No i troche bym sie bal zostawic swoj rower pod sklepem... Jakos mam wrażenie (może mylne, ale mam), że szybko by znikł.
                          • klemens1 Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 11:44
                            galtomone napisał:

                            > No i troche bym sie bal zostawic swoj rower pod sklepem... Jakos mam wrażenie (
                            > może mylne, ale mam), że szybko by znikł.

                            Kwestia grubości łańcucha, którym go przypinasz.
                            Mój chrześniak narzekał, że do kolejki podmiejskiej musi z buta iść 2 km. Rowerem nie chciał, żeby nie ukradli. Miałem akurat niepotrzebne zapięcie z łańcuchem chyba 8 mm, którego nie używałem. Teraz już rowerem podjeżdża.
                            • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 12:34
                              klemens1 napisał:

                              > galtomone napisał:
                              >
                              > > No i troche bym sie bal zostawic swoj rower pod sklepem... Jakos mam wraż
                              > enie (
                              > > może mylne, ale mam), że szybko by znikł.
                              >
                              > Kwestia grubości łańcucha, którym go przypinasz.

                              Prościej mi nie posiadać łancuch i sie z nim nie pierd...lic. Na zakupy autem a na rower w teren.

                              > Mój chrześniak narzekał, że do kolejki podmiejskiej musi z buta iść 2 km. Rower
                              > em nie chciał, żeby nie ukradli. Miałem akurat niepotrzebne zapięcie z łańcuche
                              > m chyba 8 mm, którego nie używałem. Teraz już rowerem podjeżdża.

                              Nadal czułbym się niekomfortowo zostawiając wiele tysięcy złotych zabezpieczone tylko łańcuchem...
                              Poza tym rower mam do rekreacji a nie transportu na co dzień.
                              • klemens1 Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 13:42
                                galtomone napisał:

                                > > Kwestia grubości łańcucha, którym go przypinasz.
                                >
                                > Prościej mi nie posiadać łancuch i sie z nim nie pierd...lic. Na zakupy autem a
                                > na rower w teren.

                                Bardziej się pierdolisz z parkowaniem i drałowaniem do sklepu od parkingu niż z zapinaniem i odpinaniem łańcucha.
                                Zwłaszcza że łańcuch zapina się na "klik".

                                > Poza tym rower mam do rekreacji a nie transportu na co dzień.

                                A to jakiś zapis w umowie, gdy kupowałeś rower?
                                Może i ja powinienem się zdecydować, bo używam roweru i do rekreacji, i do transportu. A to chyba źle.


                                • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 14:09
                                  klemens1 napisał:

                                  > Bardziej się pierdolisz z parkowaniem i drałowaniem do sklepu od parkingu niż z
                                  > zapinaniem i odpinaniem łańcucha.

                                  Mniej, a w zasadzie w ogóle.
                                  Za to jeżdżenie z zapięciem do roweru już testowałem i nie pasuje mi.

                                  > Zwłaszcza że łańcuch zapina się na "klik".

                                  Ale,... po co mam wozić ze sobą ciężki i dzwoniący łańcuch - na rower i tak nic nie załaduję (do piekarni wchodzę z rowerem).
                                  Nic w tym wygodnego, praktycznego.

                                  W mojej sytuacji.

                                  >
                                  > > Poza tym rower mam do rekreacji a nie transportu na co dzień.
                                  >
                                  > A to jakiś zapis w umowie, gdy kupowałeś rower?

                                  A to musi być zapis do tego?
                                  Ja wiem bez zapisu do czego ten rower jest i po co go kupowałem (proste to zresztą nie było).

                                  > Może i ja powinienem się zdecydować, bo używam roweru i do rekreacji, i do tran
                                  > sportu. A to chyba źle.

                                  Bardzo dobrze, pytanie jak wygląda Twoja rekreacja. Ja mam rower trochę bardziej wyspecjalizowany niż zwykły miejski czy turystyczny. Zakładam, że na swoim nie skaczesz, po schodach, wertepach i stromym terenie w dół nie zjeżdżasz...

                                  Na lekkiej "szosówce" też raczej ludzie do sklepu po zakupy nie jeżdżą.
                                  Typów rowerów teraz też trochę więcej niż kiedyś, do różnych zastosowań.
                                  Tak jak na zakupy raczej nie jeździ się ciężarówką, tak towarów generalnie nie wozi się na co dzień osobowym autem.

                                  Mój rower się do tego nie nadaje i nie mam zamiaru w ten sposób z niego korzystać. Raz bo rower nie do tego, dwa, że nie dam rady zrobić zakupów tak jak teraz.
                                  • klemens1 Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 14:48
                                    galtomone napisał:

                                    > klemens1 napisał:
                                    >
                                    > > Bardziej się pierdolisz z parkowaniem i drałowaniem do sklepu od parkingu niż z
                                    > > zapinaniem i odpinaniem łańcucha.
                                    >
                                    > Mniej, a w zasadzie w ogóle.
                                    > Za to jeżdżenie z zapięciem do roweru już testowałem i nie pasuje mi.

                                    Ja w ogóle nie widzę różnicy. No ale mam trochę sakiew, a nie tylko podstawę.

                                    > Ja wiem bez zapisu do czego ten rower jest i po co go kupowałem (proste to zresztą nie było).

                                    Czyli masz jakiś ułomny, bez dodatków. No to faktycznie - jak by pojechać quadem na zakupy.

                                    Ja mam 3 różne rowery, więc zawsze któryś do czegoś lepiej się nadaje.

                                    • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 15:04
                                      klemens1 napisał:

                                      > galtomone napisał:
                                      >
                                      > > klemens1 napisał:
                                      > >
                                      > > > Bardziej się pierdolisz z parkowaniem i drałowaniem do sklepu od pa
                                      > rkingu niż z
                                      > > > zapinaniem i odpinaniem łańcucha.
                                      > >
                                      > > Mniej, a w zasadzie w ogóle.
                                      > > Za to jeżdżenie z zapięciem do roweru już testowałem i nie pasuje mi.
                                      >
                                      > Ja w ogóle nie widzę różnicy. No ale mam trochę sakiew, a nie tylko podstawę.

                                      A ja widze. Raz ze nie mam sakiew, dwa ze nie mam ich gdzie założyć, trzy że i tak nie zmieszczę do nich zakupów.

                                      Ale nie odmawiam nikumu pedałowania do sklepu.
                                      Jak keidyś bede miec drugi rower i bede kuppowac mniej, to jest to wielce prawdopodobne, ze wybiore rower zmaiast auta.
                                      >
                                      > > Ja wiem bez zapisu do czego ten rower jest i po co go kupowałem (proste t
                                      > o zresztą nie było).
                                      >
                                      > Czyli masz jakiś ułomny, bez dodatków. No to faktycznie - jak by pojechać quade
                                      > m na zakupy.

                                      Tak ułomny - cokolwiek przez to rozumiesz.

                                      > Ja mam 3 różne rowery, więc zawsze któryś do czegoś lepiej się nadaje.

                                      A ja mam jeden. Tyle potrzebuję, na tyle mam miejsce.
                                      Choć chciałoby się mieć kilka.
                      • galtomone Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 07:26
                        klemens1 napisał:

                        > Jak się dobrze zastanowisz, to może się okazać że właściwie to pytanie jest pos
                        > tawione na opak. Czyli szukasz zajęć dla auta, a nie faktycznie auto ci jest po
                        > trzebne.


                        Dobrze się zastanowiłem i mnie jest potrzebne.
                        Ułatwia i uprzyjemnia moje życie.
                        Więcej argumentów nie potrzebuje.
                          • gzesiolek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 12:57
                            Jankes się nawet nie zastanawia, bo w większości miejsc w US gdzie byłem to na przedmieściach nie było nawet chodników czy poboczy... Nikt nawet nie pomyślał, że ktokolwiek może chcieć się poruszać inaczej niż autem...
                            A tacy dziwacy z Europy którzy szli bokiem drogi np. 1km do centrum czy do sklepu byli traktowani niczym okazy w zoo czy cyrku...
                            • klemens1 Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 13:44
                              gzesiolek napisał:

                              > Jankes się nawet nie zastanawia, bo w większości miejsc w US gdzie byłem to na
                              > przedmieściach nie było nawet chodników czy poboczy... Nikt nawet nie pomyślał,
                              > że ktokolwiek może chcieć się poruszać inaczej niż autem...
                              > A tacy dziwacy z Europy którzy szli bokiem drogi np. 1km do centrum czy do skl
                              > epu byli traktowani niczym okazy w zoo czy cyrku...

                              No tak - dzięki występom w cyrku Europejczycy nie są tacy spasieni. Innego wyjaśnienia nie widzę.

                              • gzesiolek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 08.12.21, 14:01
                                Też bywa z tym różnie, bo im człowiek bogatszy tym ma czas i pieniądzę na treningi, dobre żarcie, a im biedniejszy tym jest z tym gorzej...
                                To jest właśnie główna różnica między Polską a US (przynajmniej była 20lat temu), u nas rzadko naprawdę biedni ludzi byli grubi, a za to wśród bogatych się zdarzało... a tam odwrotnie, rzadko bogaci byli naprawdę grupi, ale wśród biedoty było to powszechne...
    • bimota Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 11:23
      Przeczytal;em do polowy i wystarczy. Stek klamstw... Niech mi ktos wytlumaczy jak "biegli" wyczytali z licznika predkosc rowerzysty ? Tez "sie zatrzymal" ?

      Rownie dobrze tego chodzacego trupa mogl potracic inny pieszy i skonczylo by sie pewnie tak samo. Albo biegacz.

      Przede wszystkim nalezy odpowiedziedziec na pyt.: "Dlaczego rowerzysci jezdza chodnikami". Ja juz to tlumaczylem setki razy, ale do tepych lbow nie dociera... Przypominam, ze dostalem mandat ze jazde jezdnia, a wg policji i tutajeszych forumowiczow powinienem jechac chodnikiem, ktory akurat sobie nazwali "sciezka rowerowa" i wrecz nalezalo mi sie rozjechanie autobusem. To wy jestescie mordercami, a przede wszystkim wladza, ktora oraganizuje bezruch i skloca ludzi.

      Wyrok jest totalnie absurdalny.
      • porschepanamerka Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 12:09
        bimota napisał:

        > Przeczytal;em do polowy i wystarczy. Stek klamstw... Niech mi ktos wytlumaczy j
        > ak "biegli" wyczytali z licznika predkosc rowerzysty ? Tez "sie zatrzymal" ?
        >
        > Rownie dobrze tego chodzacego trupa mogl potracic inny pieszy i skonczylo by si
        > e pewnie tak samo. Albo biegacz.

        Bredzisz. Widać że ty biegaczem nie jesteś bo pojęcia o tym nie masz. Ja biegam 5 lat i gdy biegnę mój zegarek z GPS wskazuje prędkość ok. 10-14km/h. Gdy idę to prędkość wynosi 5km/h. Z takimi prędkościami nie da się nikogo zabić. Można skręcić i ominąć przy odrobinie sprawności fizycznej i można legalnie biegać po chodniku bo biegac to też pieszy. Jeździć na rowerze chodnikiem nie wolno. Do tego postawa sie liczy , bo przy wyroku bierze pod uwagę sąd. Gdy nasz autor postu stwierdził że by też zwyzywał to wystawił sobie laurkę. Sąd karze też taką postawe

        >
        > Przede wszystkim nalezy odpowiedziedziec na pyt.: "Dlaczego rowerzysci jezdza c
        > hodnikami". Ja juz to tlumaczylem setki razy, ale do tepych lbow nie dociera...
        > Przypominam, ze dostalem mandat ze jazde jezdnia, a wg policji i tutajeszych f
        > orumowiczow powinienem jechac chodnikiem, ktory akurat sobie nazwali "sciezka r
        > owerowa" i wrecz nalezalo mi sie rozjechanie autobusem. To wy jestescie morderc
        > ami, a przede wszystkim wladza, ktora oraganizuje bezruch i skloca ludzi.
        >
        > Wyrok jest totalnie absurdalny.

        Wyrok jest słuszny. To nie było zabójstwo jak błędnie zatytułował post nasz forumowy niedoszły prawnik, , lecz wypadek ze skutkiem śmiertelnym - dwie różne kwalifikacje prawne z różnymi karami.
        • bimota Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 12:23
          Sprawdz sobie jaka jest srednia predkosc czolowych maratonczykow. Nie mowie o sprinterach...

          I raczysz odpowiedziec w jaki sposob "zbadali" predkosc rowerzysty ? Ty np. chocbys nie wiem jak sie staral, to 29 bys nie osiagnal, no moze z gorki... Sprawdzili chociaz, czy ten licznik jest dobrze skalibrowany ?
          • porschepanamerka Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 12:45
            bimota napisał:

            > Sprawdz sobie jaka jest srednia predkosc czolowych maratonczykow. Nie mowie o s
            > printerach...
            >

            Ja nie jestem czołowym maratończykiem...żaden czołowy maratończyk nie biega po chodniku...mają do tego specjalne trasy...amatorzy biegają po chodniku bo nikomu nie zagrażają biegnąc 10km/h.

            > I raczysz odpowiedziec w jaki sposob "zbadali" predkosc rowerzysty ? Ty np. cho
            > cbys nie wiem jak sie staral, to 29 bys nie osiagnal, no moze z gorki... Sprawd
            > zili chociaz, czy ten licznik jest dobrze skalibrowany ?
            >

            Nie ważne czy był dobrze skalibrowany. Wiem, że chodnikiem nie wolno jeździć na rowerze z żadną prędkością. Tu żadna prędkość nie jest dopuszczalna więc nie można sie bronić że była niska lub źle zmierzona lub licznik niedobry.
      • gzesiolek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 12:11
        Bimota - lekarz specjalista od oceny zdrowia staruszek... Ja pier...le rozumiem, że zawsze i wszędzie bronisz rowerzystów, ale ugryzłbyś się w język czasem, żeby nie wyjść na psychopatę... Tak staruszkę mógł nawet pierdolnąć meteoryt, jak już gdybamy, ale rozjechał ją debil na rowerze i pojazd go wcale nie usprawiedliwia...

        Nawet nie zauważyłeś, ze to nie była ścieżka wymalowana na chodniku, tylko chodnik i nie chodzi o to, że w ogóle jechał chodnikiem tylko jak to robił...
          • gzesiolek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 12:45
            Bo są mniej sprawne, bo są mniej spostrzegawacze, bo mają znacznie słabsze kości i mięśnie... Ale to zwykła starość, a nie bycie "chodzącym trupem"...
            Ciebie też to czeka...

            Jechał po chodniku? Jechał... Pierdolnął w staruszkę? Pierdolnął... Mi to wystarczy... Mi też zdarza się jechać rowerem po chodniku, ale w takiej sytuacji robię wszystko by nawet nie zbliżyć się do pieszego, bo to on jest tutaj u siebie, a ja jeste, intruzem... A koleś z linku chyba o tym nawet nie pomyślał...

            • porschepanamerka Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 12:52
              gzesiolek napisał:

              > Bo są mniej sprawne, bo są mniej spostrzegawacze, bo mają znacznie słabsze kośc
              > i i mięśnie... Ale to zwykła starość, a nie bycie "chodzącym trupem"...
              > Ciebie też to czeka...
              >
              > Jechał po chodniku? Jechał... Pierdolnął w staruszkę? Pierdolnął... Mi to wysta
              > rczy... Mi też zdarza się jechać rowerem po chodniku, ale w takiej sytuacji rob
              > ię wszystko by nawet nie zbliżyć się do pieszego, bo to on jest tutaj u siebie,
              > a ja jeste, intruzem... A koleś z linku chyba o tym nawet nie pomyślał...
              >

              To ustawiasz się na straconej pozycji w oczach sądu jeśli jeździsz rowerem po chodniku bo to zabronione. Sąd nie bada czy staruszka ci podeszła pod koła roweru czy w nią wjechałeś. Po prostu staruszka była u siebie mogła nawet tańczyć na tym chodniku a ciebie tam nie powinno być. To tak jak pijany kierowca któremu staruszka na pasach wrszła pod koła. W sumie wina staruszki bo wrszła wprost pod nadjeżdżające auto, ale sądu to nie obchodzi ....sąd obchodzi że była na pasach i że był pijany a pijakowi nikt nie uwierzy tak samo jak rowerzyście na chodniku który do tego obraża ludzi 😋
                      • bimota Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 14:01
                        No i nie przyjalem, dostalem grzywne w sadzie, a bandyte w autobusie, ktory spychal mnie celowo z jezdni pozostal, dzieki poliscji, bezkarny.
                        Da sie, podobnie jest przy nastepnym skrzyzowaniu. A to, ze ten chodnik jest bezprawnie oznakowany jako dla rowerow, tez cie nie rusza ?

                        I wszyscy forumowicze podzielili zdanie sadu... Tutaj pierdola, ze nie wolno jezdzic chodnikiem...

                        Kolejne pyt.: skad koles wychodzac z aubusu mial wiedziec, czy tam wolno jezdzic rowerem ?
                        • gzesiolek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 14:19
                          1. Tutaj skręcając i nie znając drogi nie masz prawa wiedzieć, że chodnik obok jest traktem pieszo-rowerowym, więc zapewne inni zeznali, że jechałeś tą drogą prosto i świadomie wybrałeś jezdnie, bo ten chodnik jest bezprawnie oznakowany jako dla rowerów... Albo mimo, że już taki znak był później widoczny nadal jechałeś jezdnią...
                          2. Ja ze względu na oznakowanie nie podzielam zdania sądu... Ale nie uważam, że podany chodnik nie nadaje się do jazdy rowerem... Ot nie da się po nim zapierniczać (jak po większości takich łączonych traktów), ale spokojnie jechać się da, uważając na pieszych... Inna sprawa, że oznakowanie i takie produkowanie śmieszek przez oznakowanie a nie zadbanie o użytkowników woła o pomstę do nieba i ktoś się za to będzie smażył w piekle...
                          3. Jest różnica między domyślnym zakazem i brakiem widoczności znaku który dopuszcza, a domyślnym dopuszczeniem, a brakiem widoczności znaku który zakazuje... Tutaj wydzielonej śmieszki nie miał, ale jeśli nawet miałby podejrzewać, że to ciąg pieszo-rowerowy to i tak w przypadku braku wydzielonego pasa dla rowerów musi ustępować pieszym a nie startować do czasówki...


                            • gzesiolek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 14:54
                              1. To się nie dziwie żalowi...
                              2. Ależ wiele dróg jest takich po których nie da się zapierdalać i wtedy trzeba zwolnić i uważać, np. na rowerzystów... Tutaj oceniam to co widzę w linku który podesłałeś... Jeżdżę po znacznie gorszych ścieżkach i drograch na rowerze i nigdy bym nie stwierdził, że się nie da...
                              3. Oczywiście to była przenośnia... Ale też nie jechał spokojniutko, czy nie prowadził roweru, bo świadkowie twierdzą zupelnie inaczej... Bo jak rozumiem wg Ciebie to babcia wykonała nagły skok pod jadącego 5km/h rowerzystę wybiegając z przejścia podziemnego?
                              • bimota Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 15:06
                                2. Ale tu akurat byla dostepna droga szybsza, wiec dlaczego, do kurwy, rowerzysta ma jezdzic jakims gownem ?
                                3. Nie badz smieszny. Swiadkowie czesto nawet twierdza, ze rowerzysta jechal 40. Bzdury totalne... Nie musiale wykonywac zadnego skoku. Zwyczajnie wlazla pod kola. Nie mowie, ze jechal 5, nikt nie jezdzi 5... Tak jak nikt nie jezdzi 40, i prawie nikt 30.
                                    • gzesiolek Re: 2,5 roku za zabójstwo - dużo, czy mało? 06.12.21, 16:32
                                      2) A co Ty zrobiłeś by próbować coś zmienić w tym prawie?
                                      Bo nie mówię, że mi się podoba, tylko że takie jest...

                                      3) Gościu zabił babkę, nie mówię, że specjalnie, ale jednak... Więc jedyną osobą która pierdoli wbrew faktom jesteś tutaj Ty... Jak wylezie zrobię wszystko by jej nie stała się krzywda a jak się stanie to wezmę odpowiedzialność, że jechałem po chodniku i nie uważałem wystarczająco... Ty cały czas wytrwale ignorujesz fakt, że to gość jechał po chodniku a nie babka wchodziła na drogę dla rowerów...